Dodaj do ulubionych

Przyjmowanie gości na klatkach schodowych...

25.02.06, 23:24
No własnie. Od pewnego czasu obserwuję dziwny zwyczaj, rozpowszechniony wśród
młodzieży - przyjmowanie gości na klatkach schodowych. Nie mówię tu, rzecz
jasna, o młodziezy ubranej "na sportowo", ale o tzw. zwykłych dzieciach
zwykłych obywateli. Zawsze wydwało mi się, że jezeli się kogoś lubi, to sie
go zaprasza do domu. Tymczasem bywa, że znajomi danej osoby okupują klatkę,
wysterczając pod drzwiami. Co to za maniery, bo nie wiem? Nowa moda, czy
stara, jak ta ze zdejmowaniem butów na wycieraczce czy w przedpokoju? Bo coś
mi się mocno wydaje, że te dwa trendy są ze soba spokrewnione.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jajco Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.06, 23:28
      Czy sugerujesz, że zdejmowanie butów w przedpokoju to coś dziwnego?
      • pochodnia_nerona Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 25.02.06, 23:31
        Tak, jeśli zmuszasz do tego swoich gości. Nie - jesli jestes domownikiem.
        • Gość: Jajco Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.06, 23:37
          Owszem, zmuszam do tego gości. Powodów jest wiele. Np.
          -lubię chodzić w domu latem na bosaka i nie chcę czuć piasku pod stopami
          -szpilki robią bardzo fajne wgniecenia w parkiecie (mam jakieś miękkie drewno)
          -mam małe dzieci, które bawią się na podłodze i nie chcę by bawiły się w brudzie
          -nie lubię sprzątać, mam 80m2 i nie chce mi się tego po gościach odkurzać/zmywać

          Gościom daję wybór:
          -łażą na bosaka
          -łażą we własnych kapciach/butach na zmianę
          -łażą w kapciach "gościnnych"
          -zostają za drzwiami, ewentualnie w przedpokoju
          • Gość: ferment Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.chello.pl 25.02.06, 23:44
            Gość portalu: Jajco napisał(a):

            > Owszem, zmuszam do tego gości. Powodów jest wiele. Np.
            > -lubię chodzić w domu latem na bosaka i nie chcę czuć piasku pod stopami
            > -szpilki robią bardzo fajne wgniecenia w parkiecie (mam jakieś miękkie drewno)
            > -mam małe dzieci, które bawią się na podłodze i nie chcę by bawiły się w brudzi
            > e
            > -nie lubię sprzątać, mam 80m2 i nie chce mi się tego po gościach odkurzać/zmywa
            > ć
            >
            > Gościom daję wybór:
            > -łażą na bosaka
            > -łażą we własnych kapciach/butach na zmianę
            > -łażą w kapciach "gościnnych"
            > -zostają za drzwiami, ewentualnie w przedpokoju

            I bywają u Ciebie goście?
            Nie wierzę!!!
            • Gość: Jajco Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.06, 23:48
              Tylko wyselekcjonowani. Byle kogo nie przyjmuję.
              • markiz.de.sade Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 25.02.06, 23:59
                Gość portalu: Jajco napisał(a):

                > Tylko wyselekcjonowani. Byle kogo nie przyjmuję.

                Nie wątpię. Na szczęście ja do tych wyselekcjonowanych nie należę, brrr
                ;)
                • pochodnia_nerona Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:03
                  Ci, co się nie godzą, przyjmowani są na klatce, więc i mam odpowiedź na
                  pytanie :)
                  • Gość: L>M Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.06, 11:20
                    pochodnia_nerona napisała:

                    > Ci, co się nie godzą, przyjmowani są na klatce, więc i mam odpowiedź na
                    > pytanie :)

                    O, to, to! Masz odpowiedź. Mnie też to razi. To jakieś wiejskie obyczaje, bez urazy dla ludzi ze wsi. Tam też się przyjmuje na ganeczkach...A buty trzeba ściągać, bo się właśnie wyszło w gumofilcach z chlewika...I te zwyczaje przenieśli do miast...Mieszczanie drugiego/trzeciego pokolenia...
                • Gość: Jajco Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.06, 00:10
                  W gumofilcach na salony nie wpuszczam.
                  • markiz.de.sade Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:13
                    Gość portalu: Jajco napisał(a):

                    > W gumofilcach na salony nie wpuszczam.

                    No, lepsze chyba te gumofilce niż barbarzyńsko niszczące ekskluzywny parkiet
                    osiemdziesięciometrowego salonu damskie pantefelki na szpilkach ;)
                    • pochodnia_nerona Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:15
                      Dobra, ale jak to jest z tymi staczami klatkowymi?
                      • markiz.de.sade Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:17
                        pochodnia_nerona napisała:

                        > Dobra, ale jak to jest z tymi staczami klatkowymi?

                        Być może diluje młodzież narkotyki. Na klatce zawsze trochę lepsza atmosfera do
                        takich interesów ;)
                  • zoppino Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:14
                    Gość portalu: Jajco napisał(a):

                    > W gumofilcach na salony nie wpuszczam.



                    A to lokaj nie posprząta?
                    • Gość: Jajco Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.06, 00:16
                      Nie, bo sam jestem sterem, żeglarzem, okrętem... i to do tego leniwym
                      • zoppino Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:18
                        Mam rozumieć, ze jestes płazem w skorupie? Ta skorupa to pewnie po tych
                        jajkach ;-)
                      • Gość: ferment Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.chello.pl 26.02.06, 00:23
                        Gość portalu: Jajco napisał(a):

                        > Nie, bo sam jestem sterem, żeglarzem, okrętem...

                        a klatka schodową też jesteś/

                        i to do tego leniwym

                        no, w to nie watpię
                        • Gość: Jajco Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.06, 00:24
                          Jak chcesz to cię zatrudnię do sprzątania po gościach. Płacę 10 groszy za m2 umytej podłogi.
                          • markiz.de.sade Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:27
                            Gość portalu: Jajco napisał(a):

                            > Jak chcesz to cię zatrudnię do sprzątania po gościach. Płacę 10 groszy za m2
                            um
                            > ytej podłogi.

                            Jak mawiał pewien zasłużony szewc ze Szmulek: "dziady lokajów nie mają". ;)
                            • zoppino Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:28
                              To nie były dziady tylko oda do młodości. Dwója!
                              • markiz.de.sade Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:29
                                zoppino napisała:

                                > To nie były dziady tylko oda do młodości. Dwója!

                                Hmmm, a ja sądziłem, że cytuję Witkacego ;(
                          • Gość: ferment Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.chello.pl 26.02.06, 00:30
                            Gość portalu: Jajco napisał(a):

                            > Jak chcesz to cię zatrudnię do sprzątania po gościach. Płacę 10 groszy za m2 um
                            > ytej podłogi.

                            dDziękuje, mam lepiej płatna pracę, nie musze dorabiać
                            Pomyliłeś się jednak, nie jestem byle kto, proszę do mnie pisać: Cię
                            Sam umyj swoją podłogę, a oszcżędzone pieniążki wrzuc do świnki

                            sprzątam po swoich gościach, darmo, i nie każę im zdejmować butów
                            • Gość: Jajco Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.06, 00:42
                              A ja mam gości niebrudzących. Rewanżuję się tym samym zresztą.
                              Jak w chacie jest klepisko, to faktycznie wszystko jedno czy sie buty zdejmie czy nie. Jak jest parkiet i terakota to wtedy to nie jest to samo. Ale to zrozumieć może jedynie ten, kto nie sypia na garści słomy na zapiecku.
                              • Gość: ferment Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.chello.pl 26.02.06, 00:53
                                Gość portalu: Jajco napisał(a):

                                > A ja mam gości niebrudzących. Rewanżuję się tym samym zresztą.
                                > Jak w chacie jest klepisko, to faktycznie wszystko jedno czy sie buty zdejmie c
                                > zy nie. Jak jest parkiet i terakota to wtedy to nie jest to samo. Ale to zrozum
                                > ieć może jedynie ten, kto nie sypia na garści słomy na zapiecku.

                                nie dośc, ze masz parkiet to jeszcze i terakotę, zazdroszczę Ci
                                a klepiska nie masz, domysla, się
                                nie wiem jak jest z zapieckiem, bo tak niezrozumiale piszesz o tej słomie
                                ja nawet słomy niemam, nawet garści, gdzie mi marzyć o zapiecku
                                moi goście mało brudzą, bo mam wycieraczke pod dzrwiami, nikt nie ukradł i
                                goście wycierają buty, ale podłogę wart czasami wytrzeć, jednak sie brudzi, moze
                                lepsze byłoby klepisko, ale nie wiem jak załatwić, masz dojścia?
                                możesz napisać, w jakiej części swiata mieszkasz? tak ciekawie piszesz, język
                                bogaty, obyczajowośc mi obca?
                                fascynujące
                              • a.g.r.e.s.t Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 08:58
                                Gość portalu: Jajco napisał(a):

                                > A ja mam gości niebrudzących. Rewanżuję się tym samym zresztą.
                                > Jak w chacie jest klepisko, to faktycznie wszystko jedno czy sie buty zdejmie
                                c
                                > zy nie. Jak jest parkiet i terakota to wtedy to nie jest to samo. Ale to
                                zrozum
                                > ieć może jedynie ten, kto nie sypia na garści słomy na zapiecku.

                                Nie martw się, twoje wnuki juz chyba dobrze będą wygladały w smokingu.
                              • Gość: ysk Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.06, 11:27
                                Jajco nie ma w chacie klepiska. Ma TERAKOTĘ. PARKIET ma. Kto wie? Może nawet sygnecik na palcu?
                                Klepisko i słomę ma we łbie. Tak mu zostanie.
              • Gość: mira Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.06, 15:12
                z moich obserwacji wynika, że jednak wiekszość Polaków "zmusza" gości do
                ściągania butów, zwłaszcza Ci mieszkający w blokach; i ja się nie dziwię, w
                Polsce jest poprostu za brudno; z nieściąganiem butów zetknęłam się kilka razy
                tylko; nie róbcie głupich komentarzy na to co jest u nas codziennością;
                jakbyście z księżyca spadli
            • czwarty.wymiar Problem? 01.03.06, 16:49
              Co to za problem z tym zdejmowaniem butów? Ja tego nie kumam, bo wśród moich
              znajomych to jakoś dziwne nie jest, że jak się np. zimą wchodzi do kogoś do
              domu, to nie popierdziela się w obłoconych trepach po dywanach i wykładzinach.
              Sami zdejmują, bez żadnego słowa "zachęty". Zresztą identycznie jest, jeśli ja
              do kogoś idę. Nikt nie mówi "zdejmij buty", bo jakoś jest to w ogólnie
              przyjętym zwyczaju.
              Oczywiście powyższe dotyczy rodziny i znajomych, a nie np. jednorazowych i
              nietypowych ;) gości.
          • Gość: Marta50 Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.pools.arcor-ip.net 26.02.06, 15:17
            Odpowiadasz na :
            Gość portalu: Jajco napisał(a):
            > Owszem, zmuszam do tego gości. Powodów jest wiele. Np.
            > -lubię chodzić w domu latem na bosaka i nie chcę czuć piasku pod stopami
            > -szpilki robią bardzo fajne wgniecenia w parkiecie (mam jakieś miękkie drewno)
            > -mam małe dzieci, które bawią się na podłodze i nie chcę by bawiły się w
            brudzie -nie lubię sprzątać, mam 80m2 i nie chce mi się tego po gościach
            odkurzać/zmywać
            >
            > Gościom daję wybór:
            > -łażą na bosaka
            > -łażą we własnych kapciach/butach na zmianę
            > -łażą w kapciach "gościnnych"
            > -zostają za drzwiami, ewentualnie w przedpokoju
            *********************
            Nie pomyslalas tak ze twoje dzieci moga sie zarazic grzybem?
            Przez zdejmowanie butow i chodzeniu w skarpetkach mozna bardzo latwo przenosic
            grzyb na cala powierzchnie mieszkania. Grzyb wytepic jest bardzo trudno z
            mieszkania tak jak z organizmu. Co jest ci lepsze dzieci bez choroby grzyba albo
            sprzatniecie po gosciach?
            • Gość: ferment Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.chello.pl 26.02.06, 15:29
              Gość portalu: Marta50 napisał(a):

              > Nie pomyslalas tak ze twoje dzieci moga sie zarazic grzybem?
              > Przez zdejmowanie butow i chodzeniu w skarpetkach mozna bardzo latwo przenosic
              > grzyb na cala powierzchnie mieszkania. Grzyb wytepic jest bardzo trudno z
              > mieszkania tak jak z organizmu. Co jest ci lepsze dzieci bez choroby grzyba alb
              > o
              > sprzatniecie po gosciach?

              Ale teraz narobiłaś.
              Facet czuł sie spokojny, szczęsliwy, czysty, a tu grzybica. Nawet ja sie
              wstrzymałem z ta grzybicą, a tu masz!
              Nie będzie nikogo wpuszczał. Nabawi sie nowej fobii.
              Ale uczciwie mówiąc, uprzedzić należało.
              • Gość: Marta50 Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.pools.arcor-ip.net 26.02.06, 16:03
                Odpowiadasz na :
                > Gość portalu: Marta50 napisał(a):>
                > > Nie pomyslalas tak ze twoje dzieci moga sie zarazic grzybem?
                > > Przez zdejmowanie butow i chodzeniu w skarpetkach mozna bardzo latwo
                przenosic grzyb na cala powierzchnie mieszkania. Grzyb wytepic jest bardzo
                trudno z mieszkania tak jak z organizmu. Co jest ci lepsze dzieci bez choroby
                grzyba albo sprzatniecie po gosciach?
                >Gość portalu: ferment napisał(a):
                > Ale teraz narobiłaś.
                > Facet czuł sie spokojny, szczęsliwy, czysty, a tu grzybica. Nawet ja sie
                > wstrzymałem z ta grzybicą, a tu masz!
                > Nie będzie nikogo wpuszczał. Nabawi sie nowej fobii.
                > Ale uczciwie mówiąc, uprzedzić należało.
                *********************
                Fobia fobia ale trzeba nauczyc sie myslec obustronnie i krytycznie: za i
                przeciw, nie tylko widziec wlasna korzysc i wygode ale tez przemyslec nastepstwa
                wlasnych poczynan czy wygod.
                Fak jest faktem ze grzybem mozna zarazic sie wszedzie ale nie powinno sie w tym
                wypadku narazac wlasnie male dzieci w tak zwanej lini prostej przez wlasne
                swiadome wygodnictwo. Jak ktos nie zdaje sobie z tego sprawy trzeba mu po prostu
                powiedziec i nie widze tu zadnego nietaktu.
          • Gość: L>M Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.06, 11:18
            Gość portalu: Jajco napisał(a):
            > -mam małe dzieci, które bawią się na podłodze i nie chcę by bawiły się w brudzi
            > e

            Jasne. Grzybica jest lepsza niż brud. Zwłaszcza dla dzieci.

            Domy, gdzie zmusza się gości do zdejmowania butów to domy bez klasy.
            Sprząta się i już. I jak ma się czuć kobietka, która wystudiowała sobie ubiór, dobrane do tego pantofelki, którek każe się zdjąć buty i włożyć łapcie (które ktoś już nosił, fuuj!)?
            Masz niegościnne 80 metrów i tyle.
    • zoppino Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:17
      Bo to pewnie chodzi o takie niezobowiązujące odwiedziny: przychodzi jedno do
      drugiego po zeszyt, wejść nie ma niby czasu, ale pogadać się chce, no to na
      schodach. Mama z tata powinni wytłumaczyć, że to niekulturalnie. Chociaż
      właściwie nie wiem wobec kogo.
      • pochodnia_nerona Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 00:56
        sąsiadów? ;)
    • anthonette Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 03:01
      Widze, ze malo kto Cie zrozumial albo robia sobie po prostu jaja z pogrzebu.
      U mnie w bloku mamy podobny problem. Klatka schodowa zdewastowana, zasmiecona,
      a wyrwanych wlacznikow swiatla konserwator juz nawet nie naprawia, bo to nie ma
      sensu- jutro bedzie to samo- jak mowi. Pija i smieca, ale nie slyszalem o
      zakichs zaczepkach, jednak moi znajomi mowia, ze boja sie wchodzic do klatki,
      bo ich nie znaja.
      Ale mam jeszcze jeden problem z jednym goowniarzem, ktory mieszka pietro nizej
      ode mnie i od niedawna zaczal palic papierosu na klatce schodowej. Masakra, bo
      caly dym ciagnie do gory i m.in. do mieszkan. Mam powazne problemy z
      oddychaniem, gdy tylko poczuje jakikolweik dym, wiec szlag mnie trafia i ide
      otworzyc na klatce okno, ktore szybko jest zamykane.
      Ludzie, skoro nie macie nic konkretnego do napisania na dany temat, to darujcie
      sobie texty o butach na szpilce itp.
      A propos, gosciowi nie zwraca sie uwagi na to, aby sciagnal buty. Sciagnie lub
      nie- zalezy od sytuacji
      • rtomik Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 09:36
        Kolega "Jajco" reprezentuje styl miastowego ze wsi. Kupil sobie 80m za
        sprzedane swiniaki i robi z siebie wielkie panisko.
        Ale to normalne wsrod "burków" z zapadlych wsi.
        • feminasapiens Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 02.03.06, 08:11
          Tylko buraki każą swoim gościom zdejmować buty.
      • Gość: znajoma Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 28.02.06, 16:38
        anthonette, Ty to chyba mieszkasz wmoim bloku i w mojej klatce.Palenie
        papierosów doprowadz mnie do furii.nie brakuje też puszek po piwie.A te głośne
        dyskusje na klatkach do 23h to prawdziwy horror.No , ale nasz blok uchodzi za
        wyjątkowy-in+.
        • anthonette Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 28.02.06, 21:37
          heheh, Znajoma, byc moze jestesmy sasiadami:) Moj blok jest wyjatkowy na calym
          osiedlu, bo obciachowo pomalowany:)
          ...a puszki tez zostawiaja
    • 0golone_jajka Mój dom moją twierdzą 26.02.06, 09:50
      i wchodzący do niego muszą dostosować się do panujących w nim warunków. Nie przyjmuję gości w butach, kurtkach, futrach i innych czapkach. U mnie się nie pali papierosów, nie pije wódki ani piwa, nie upija się, nie pierdzi i nie beka.
      • 0golone_jajka Re: Mój dom moją twierdzą 26.02.06, 09:51
        zapomniałem jeszcze dodać, że się nie przeklina
      • markiz.de.sade Re: Mój dom moją twierdzą 26.02.06, 13:15
        Mój dom moją twierdzą...

        Postawa typowa np. dla Francuzów, ale oni spotykają się głównie w
        restauracjach. Francuz prędzej kogoś do siebie nie zaprosi, niż każe mu ściągać
        buty.
        Jeśli natomiast chodzi o tradycję wyspiarską, to warto pamiętać, że nie każdy
        Anglik jest taki jak Hiacynta Bukiet. ;)
    • Gość: syzio Zachowanie stare jak świat, i wcale nie głupie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 12:23
      Zachowanie stare jak świat, a przynajmniej tak stare jak bloki
      i wcale niegłupie.
      Ma zalety zarówno ze strony dzieci jak i rodziców.
      A jeśli chodzi o sąsiadów to też mają dzieci, a jeśli nie mają, to kiedyś byli
      dziećmi.
      • Gość: Do Jajco Re: Zachowanie stare jak świat, i wcale nie głupi IP: *.chello.pl 26.02.06, 13:24
        Ty prowokujesz tylko mam nadzieje:)
        • Gość: . serio piszę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 15:10
          Po co mają mi się obce dzieciaki kręcić po domu? Wszystich się nie upilnuje.

          Po co ja mam im przeszkadzać, po co mają się krępować moją obecnością.

          A tak, słyszę , ze są za drzwiami, albo w otwartych drzwiach więc mam nad tym
          kontrolę a równoczesnie bez ryzyka.
          • pochodnia_nerona Re: serio piszę. 26.02.06, 23:14
            Jaka to kontrola zorientujesz się, kiedy Twoje niby upilnowane dziecko ukradnie
            radio z samochodu razem z kolega, którego tak naprawdę nie znasz, a przeciez
            pod Waszymi drzwiami wystawał, więc twarz jest znana. A Twoja obecność jest
            dziecku potrzebna - Twojemu, żeby wiedziało, że durnot nie należy wyprawiać, a
            obcemu, żeby tych durnot u kogoś nie wyprawiało.
            Moim zdaniem, przyjmowanie kolegów dziecka w domu jest ważne po pierwsze
            dlatego, że rodzic ma ogląd na dzieciaka, jaki jest, czy nie ma złego wpływu na
            dziecko, itp. Nie trzeba zaraz całej watahy przyjmować, dwoje czy troje
            wystarczą i dziecko powinno o tym wiedzieć. Zresztą normalny dzieciak sam do
            domu przyjaciół przyprowadza. A jak ma spotkanie w szerszym gronie, to robi to
            na świeżym powietrzu.
            Natomiast wystawanie na klatce przede wszystkim przeszkadza, zwłaszcza innym
            mieszkańcom. Ale i my nie wiemy tak naprawdę, z kim nasze dziecko się zadaje.
            Potem nagle: "skąd to towarzystwo, przecież nasz Dawidek w domu siedzi, koledzy
            tylko na klatce przyjmowani, on nie mógł zrobić czegoś takiego!"
            • Gość: syzio Re: serio piszę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 09:54
              > Jaka to kontrola zorientujesz się, kiedy Twoje niby upilnowane
              > dziecko ukradnie radio z samochodu razem z kolega
              Na klatce schodowej się nie parkuje.

              > A Twoja obecność jest dziecku potrzebna ...
              Do 80-ątki go będziesz pilnować?

              > ... normalny dzieciak sam do domu przyjaciół przyprowadza.
              Normalny dzieciak, małymi kroczkami wolność sobie poszerza.

              > A jak ma spotkanie w szerszym gronie, to robi to
              > na świeżym powietrzu.
              A gdzie ty widzisz swieże powietrze w blokowisku?


              > Natomiast wystawanie na klatce przede wszystkim przeszkadza, zwłaszcza innym
              > mieszkańcom
              Oni też kiedyś byli dziećmi, lub mieli/będą mieć dzieci.
              • pochodnia_nerona Re: serio piszę. 27.02.06, 23:12
                > Na klatce schodowej się nie parkuje.
                Ale w końcu im się znudzi i wyjda ukraść to radio, bo już wybazgrzą ściany na
                klatce, zdewastują windę i wyrwą wszystkie włączniki

                > Do 80-ątki go będziesz pilnować?
                Nie, jak dorośnie nie będzie potrzebowało kontroli, ale wcześniej samopas nie
                będzie rosło

                > Normalny dzieciak, małymi kroczkami wolność sobie poszerza.
                To znaczy, że rodzice nie mają prawa znac jego przyjaciół? Uważam, że nawet
                powinni

                > A gdzie ty widzisz swieże powietrze w blokowisku?
                Może warto zamiast w tym blokowisku się cisnąć, pójść gromadką do miejscowego
                parku, nad rzekę, czy gdzieś? Za wiedzą i zgodą rodziców?

                > Oni też kiedyś byli dziećmi, lub mieli/będą mieć dzieci.
                Ja też byłam, ale bawiłam się na dworze, albo w domu u siebie lub koleżanki,
                nie sterczałam na klatce, a moja mama znała wszystkich moich znajomych.
                • Gość: syzio Re: serio piszę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 09:38
                  > Ale w końcu im się znudzi i wyjda ukraść to radio
                  Zabawa w pokoju , też się musi znudzić, nie widzę żadnej różnicy.

                  > > Do 80-ątki go będziesz pilnować?
                  > Nie, jak dorośnie nie będzie potrzebowało kontroli, ale wcześniej samopas nie
                  > będzie rosło
                  A gdzie postawisz granicę? Do osiemnastki niech nie wyściubia nosa z domu, a
                  potem w samopas? Ile dni wtedy przeżyje po skończeniu 18 lat?
                  Po za tym na klatce jest też nieźle pilnowane: słychać, ze jest.

                  > > Normalny dzieciak, małymi kroczkami wolność sobie poszerza.
                  > To znaczy, że rodzice nie mają prawa znac jego przyjaciół? Uważam, że nawet
                  > powinni
                  To nie ma związku, zresztą koledzy zachowują się inaczej w mieszkaniu , inaczej
                  na klatce, a ja wolę znać właśnie to zachowanie na klatce - jest bardziej
                  miarodajne.

                  > > A gdzie ty widzisz swieże powietrze w blokowisku?
                  > Może warto .... pójść gromadką do miejscowego parku,
                  A gdzi ty widzisz park, i jeszcze bezpieczny park?

                  > > Oni też kiedyś byli dziećmi, lub mieli/będą mieć dzieci.
                  Zapomniał wół jak cieleńciem był.

                  • pochodnia_nerona Re: serio piszę. 28.02.06, 14:08
                    > Zabawa w pokoju , też się musi znudzić, nie widzę żadnej różnicy.
                    To wyjdą, ale jest różnorodność, a Ty widzisz, jak się dzieciak w domu zachowuje

                    > A gdzie postawisz granicę? Do osiemnastki niech nie wyściubia nosa z domu, a
                    > potem w samopas? Ile dni wtedy przeżyje po skończeniu 18 lat?
                    > Po za tym na klatce jest też nieźle pilnowane: słychać, ze jest.

                    Mądry rodzic wie, kiedy dziecko jest juz na tyle dojrzałe, by mogło samo
                    wychodzić. Na klatce słychac że jest, sąsiedzi i wszyscy inni też muszą je
                    znosić, choć woleliby wypocząć w domu, a nie słuchac krzyków cudzych dzieciarów

                    > To nie ma związku, zresztą koledzy zachowują się inaczej w mieszkaniu ,
                    inaczej
                    >
                    > na klatce, a ja wolę znać właśnie to zachowanie na klatce - jest bardziej
                    > miarodajne.
                    Akurat zwracasz uwage, jak one się na klatce zachowują. Sam wcześniej
                    napisałeś, że nie musisz pilnować cudzych dzieci, dlatego wolisz, żeby
                    przyjmowane były na klatce

                    > A gdzi ty widzisz park, i jeszcze bezpieczny park?
                    A co, nie ma w Polsce oprócz bloków skwerów, parków, itp. rzeczy? Jeśli dzieci
                    są odpowiednio duże, moga grupką pójść na spacer. A nie się w chałupach dusić i
                    z nudów dewastowac klatki w domach

                    > > > Oni też kiedyś byli dziećmi, lub mieli/będą mieć dzieci.
                    > Zapomniał wół jak cieleńciem był.

                    Zapewne chciałes napisać "cielęciem", to po pierwsze, po drugie - napisałam, że
                    się nigdy na klatce nie bawiłam, od zapraszania gości był dom, a od zabaw
                    podwórko swoje lub koleżanek, tudzież ich mieszkania. Czytaj, co napisałam, a
                    nie.

                    • Gość: syzio Re: serio piszę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 18:18
                      > ... a Ty widzisz, jak się dzieciak w domu zachowuje
                      Za zamkniętymi drzwiami pokoju? Jaka to różnica czy na klatce?


                      > > A gdzie postawisz granicę? Do osiemnastki niech nie wyściubia nosa z domu
                      > > a potem w samopas? Ile dni wtedy przeżyje po skończeniu 18 lat?
                      > > Po za tym na klatce jest też nieźle pilnowane: słychać, ze jest.

                      > Mądry rodzic wie, kiedy dziecko jest juz na tyle dojrzałe, by mogło samo
                      > wychodzić.
                      Klatka schodowa jest właśnie tym etapem przejściowym, który ty chcesz dzieciom
                      odebrać.

                      > > ..ja wolę znać właśnie to zachowanie na klatce - jest bardziej
                      > > miarodajne.
                      > Sam wcześniej napisałeś, że nie musisz pilnować cudzych dzieci,..
                      Źle mnie zrozumiałeś, gdy cudze dzieci przychodzą do mieszkania trzeba pilnować
                      i dzieci i mieszkania, gdy są na klatce tylko dzieci.

                      > > A gdzi ty widzisz park, i jeszcze bezpieczny park?
                      > A co, nie ma w Polsce oprócz bloków skwerów, parków, itp. rzeczy?
                      No maże w coniektóych miastach wojewódzkich są, ale w przeciętnym polskim
                      blokowisku NIE MA bezpiecznych parków w rozsądnej odległości od domu.

                      I jeszcze jeden wanżny argument. Mądrzy dorośli też czasem nie wpuszczą kogoś
                      do domu i rozmawiają na klatce, bo tak jest bezpieczniej, więc dlaczego
                      odbierasz to prawo dzieciom?


                      • pochodnia_nerona Re: serio piszę. 28.02.06, 22:34
                        Może od razu powiem, że jeżeli dwie strony mają różne poglądy na tę samą
                        sprawę, to rzadko kiedy dojda do porozumienia. Nie sprawia mi przyjemności
                        przerzucanie sięargumentami, bo uważam to za lekkie pieniactwo. Zakładając ten
                        wątek chciałam się dowiedzieć, dlaczego tak się dzieje, że młodziez i dzieci
                        przyjmują gości na klatkach. Od Ciebie dowiedziałam się tyle, że uważam, iż to
                        rodzice są głównymi sprawcami tego stanu rzeczy, bardzo zresztą niewygodnego
                        dla sąsiadów. Zatem nie będę już w ten sposób z Toba, Syziu, rozmawiała.
                        Odpowiem tylko na jedno:

                        I jeszcze jeden wanżny argument. Mądrzy dorośli też czasem nie wpuszczą kogoś
                        > do domu i rozmawiają na klatce, bo tak jest bezpieczniej, więc dlaczego
                        > odbierasz to prawo dzieciom?

                        Dorośli nie wpuszczają do domów osób nieznajomych i niepożądanych. Nie sądzę,
                        żeby dzieci uważały swoich kolegów za kogos takiego.

                        Jeżeli zaś ktoś ma zbyt wścibskich rodziców, zawsze sam może iść z wizytą, albo
                        wybrać się na podwórko ;)
                        • Gość: syzio Re: serio piszę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 15:01
                          > przerzucanie sięargumentami, bo uważam to za lekkie pieniactwo
                          A co jest ważne w dyskusji jeśli nie argumenty?
                          Czy każdą dyskusję uważasz za pieniactwo?

                          > Dorośli nie wpuszczają do domów osób nieznajomych i niepożądanych. Nie sądzę,
                          > żeby dzieci uważały swoich kolegów za kogos takiego.
                          Dlaczego odbierasz dziecku prawo do posiadania "niepożądanego kolegi"?
                          Dzieci mają więcej kolegów niż dorośli, więc tych niepożądanych tez będzie
                          więcej.
            • miang Re: serio piszę. 28.02.06, 16:07
              no właśnie przez ten "ogląd" (czytaj : cholerne wścibstwo rodziców) się
              koleżanki na klatce przyjmowało
    • seth.destructor Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 26.02.06, 15:15
      U mnie to sie pojawilo pare lat temu i zostalo dosc szybko rozwiazane. Pare
      telefonow na policje i dzieciaki przestaly okupowac klatke schodowa. Poza tym
      rodzice zostali zganieni za to, ze ich "niepalaca" pociecha zostawia pety na
      korytarzu.
      • Gość: ola boga do jajca i innych. IP: *.std.tsi.tychy.pl 26.02.06, 15:21
        ale jestescie poje..i
      • Gość: Kasia Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 15:06
        W miejscu, gdzie kiedyś mieszkałam też panowały takie osobliwe obyczaje. Syn
        sąsiadki (około 20-latek) przyjmował swoich kolegów na klatce schodowej, a żeby
        było pikantniej robił to roznegliżowany od pasa w górę (ew. wersja skromniejsza
        w podkoszulku). Rozsiadali się na schodach i człowiek musiał uprawiać pomiędzy
        nimi slalom. Dobrze, że tam już nie mieszkam.
    • Gość: nan Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.chello.pl 28.02.06, 16:39
      a czym sie rozni młodzież ubrana "na sportowo" od tzw. zwyklych dzieci? poza
      strojem , oczywiscie. no czym?
      • pochodnia_nerona Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 28.02.06, 22:26
        To takie eufemistyczne okreslenie dresiarzy, jakby ktoś nie zrozumiał. Bo
        dresiarze to innych zajęć, jak wysiadywanie na klatkach, no i szkodzenie innym,
        nie mają.
        • Gość: nan Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: *.chello.pl 28.02.06, 23:15
          nie pytalam sie kim są osoby ubrane "na sportowo", ale czym się RÓŻNIA od tzw.
          ZWYKLYCH DZIECI poza strojem?

          tak naprawde te 'zwykle dzieci', to, ze sa np. ubrane w dzinsy i maja np.
          lakierki nie czyni ich lepszymi, kumasz?
          sa to czesto gorzej zachowujące sie, bezwzgledne osoby od tych eufemistycznie
          nazwanych "na sportowo".
          • pochodnia_nerona Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 28.02.06, 23:59
            Wydaje mi się, że wystarczająco jasnow yraziłam się w pierwszym swoim wątku.
            Nie chodzi mi o patologię, tylko zwykłe dzieci, będące potencjalnymi
            rozróbiarzami, a które zmuszone są przez starych do przyjmowania gości na
            klatce. Bo, jak się zdażyłam przekonać po postach pewnej osoby, tym czynnikiem
            są zazwyczaj starzy.
            I wiesz co? Może to Ci się wydac dziwne, ale, wyobraź sobie, że wiem, że nie
            tylko dzieci z tzw. dobrych domów są potencjalnymi rozróbiarzami i wcale nie
            musza być lepsze od drechów. Ale chodziło mi o dzieci bez patologicznych
            upodobań, kumasz?
    • Gość: a Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... IP: 62.87.223.* 01.03.06, 00:40
      Klatka schodowa,ja sama nazwa wskazuje,służy do wydostawania się na boży świat
      mieszkańcom poszczególnych pięter.A jeżeli co niektórzy uwazają,że to jest
      miejsce na buty,dzieci,śmieci itp.,to swiadczy o lekceważeniu wszystkiego co za
      progiem ich mieszkań.
      • amikeo Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 01.03.06, 23:18
        U moich Teściów młodziez przewala się po klatce schodowej i wiecznie pali
        trawkę. I wcale nie są mieszkańcami tej klatki ani nawet bloku! To taki styl:
        na klatce wystawac byle jakiej...
        A propos butów... Nie wytrzymałabym wejść do kogoś do mieszkania w butach-
        kozkach na futrze i siedziec w nich w pokoju na herbatce godzinke lub dwie!!
        Nogi by mi się ugotowały. Więc wcale niczym nie zachęcana sama radosnie sciagam
        kozaczki i inne buty żeby nózki odpoczęły. U mnie natomiast tylko pan od
        wodomierzy butów nie ściąga, bo on na chwilkę wchodzi. Inni ściągają, na bosaka
        latają i nikt się nie obraża. Wygodniej, milej, czyściej (przy roztopach,
        śniegu, błocie tez lazicie ludziom po domu w butach??!). Nikogo nie zachęcam.
        Bardzo kulturalni goście, nogi im nie śmierdzą, grzyba nie stwierdzono. Za
        granica bywają i tam tez buty ściągają i na bosaka....
        • anthonette Re: Przyjmowanie gości na klatkach schodowych... 03.03.06, 23:10
          Dzis zadzwonilem na policje, bo akurat popijali sobie na klatce. Zrobili sobie
          klub z klatki schodowej, a nawet nie mieszkaja u nas w bloku. Zostawiaja po
          sobie mase smieci, zdewastowana klatke, a poza tym nie mysle sie przeciskac
          przez ta cala bande. Zadzwonilem i po problemie- szkoda, ze tylko do jutra:(
          Szkoda tez, ze policja z mojego miasteczka jest tak slabo edukowana i nie
          potrafi odniesc sie do przepisow- chyba dlatego pracuja na prowincji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka