Dodaj do ulubionych

Mundurki w szkołach - jestem na tak

    • v0lrath Po co? 02.08.06, 00:04
      A po co w szkole mundurki?

      I czemu jak w mudndurku, to znaczy że będą się wyróżniali wiedzą (czyli czemu z
      braku wyróżniania się ubiorem ma wynikać wyróżnianie się wiedzą)?
    • meltbigson Ale czy podpaski, czy tampony? 02.08.06, 00:07
      Durnie
    • create mundurki mogą inspirować 21.08.06, 15:43
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3561565.html
    • Gość: asia-julka@o2.pl Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 09:18
      Moim zdaniem mundurki to dobry pomysł. W wiekszosci szkołach biedniejsze dzieci
      są wyzywane za to jak sie ubierają [wyzywane oczywiscie przez tych super
      ubranych] JESTEM ZA WPROWADZENIEM MUNDORKOW !!!!
      a zresztą...czy to nie fajnie jak calą klasą wychodzi sie do t3eatru i
      jestescie ładnie ubrani a wszyscy gadają "kurde oni to mają fajnie,mają
      mundurki" sama to rpzezylam...wiekszosc osob z mojej bylej klasy bardzo chcialo
      miec mundurki,ale coz... nie wyszło, moze teraz sie uda :D a i mundurki w
      skzole średniej tez fajna sprawa :)
    • Gość: ja Re: Mundurki w szkołach - jestem na NIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 14:19
      uważam ze mundurki to już lekka przesada czy wy myslicie ze gimnazjum powinno
      nosic takie cos jakies lachy zamiast jeansow i bluzy kto niby z gimnazjalistow
      sie na to zgadza a poza tym po ch..a to aby kazdy mial to samo
    • Gość: likan18 Re: Mundurki w szkołach NIE.obuz koncentracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 16:22
      szkoła? może obuz pracy pod przymusem jestem na nie. znowu my uczniowie
      bendziemy musieli robić coś czego niechcemy czemu tak jest że wwszystko na
      przymus,jesli sie czegoś nierobi dostajemy jakieś kary nierozumie tego jak obuz
      koncentracji charujesz jak wół a nagrodą jest wprowadzanie beznadziejnych mundurków.
    • Gość: SABA Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.bater.net.pl 05.09.06, 09:59
      Może mundurki w szkołach to nie jest najgorszy pomysł Giertycha ale...podobno
      chcemy iść z postępem a wten sposób znowu sie cofamy.Wydaje mi się,że są dużo
      poważniejsze problemy w szkołach ,którymi minister powinien się zająć.Poszedł
      na łatwiznę-zamiast zastanowić się ,dlaczego trzeba dzieciom kupować co roku
      nowe książki -za moich czasów książki mogły służyć wielu dzieciom.To jest
      wydatek bardzo duży dla wielu rodziców i to jest problem ,nad którym powinien
      zastanowić się pan G.A mundurki moogą jeszcze poczekac-nie są złe ale nie
      powinny stanowić głównego problemu szkolnictwa.W końcu mamy wolność podobno.
      • create Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 10.09.06, 12:32
        Wolni są ludzie pełnoletni, to jak przygotujemy niepełnoletnich do wolności
        zależy od nas, od społeczeństwa.
    • Gość: opel Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.bater.net.pl 05.09.06, 10:13
      Ale pod warunkiem ,że Giertych zafunduje wszystkim dzieciom te mundury z
      własnej kieszeni ( nie mam tu na myśli budżetu państwa ).
    • Gość: była mundurowa Re: Mundurki w szkołach - jestem na nie IP: *.bater.net.pl 05.09.06, 14:11
      Niestety ja kiedyś w liceum medycznym musiałam nosić taki mundurek-jako jedyna
      szkoła-tak sobie nie żaden polityk wymyślił ale nasi nauczyciele.Były to
      specjalnie szyte suknie z materiału z jakich niegdysiejsi milicjanci nosili
      swoje mundury.No ,nawet nie umiem wyrazić co czułyśmy i jak
      wyglądałyśmy.Zwłaszcza przy dziewczynach z ogólniaka.A było to ok.18 lat
      temu.Wydaje mi się,że nie można do tego wracać-znowu na zachodzie nas
      wyśmieją,a po co im jeszcze jeden powud do radości.No i pomyślmy o dzieciach-
      podobno mają prawo wyrażać swoje zdanie,więc niech oni zadecyduja[chociaż ich
      zdanie już znamy].
    • Gość: Grzesiek Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.06, 22:47
      Jako uczeń moge to zaakceptowac , ale nie jakos stroj codzienny :] Nie po to
      tyle ciuchow sobie kupielm ostatnio :D
    • Gość: mnie to odpowiada Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 15:16
      Mi się to podoba. Jestem osobą raczej wyróżniającą sie jezeli chodzi o ubior,
      poniewaz nie przepadam za monotonnym ubiorem. Jednak te mundurki moga byc
      doskonmałym doświadczeniem dla każdego z nas. Z drugiej strony są osoby ktore
      nie maja kasy zeby ubierac sie roznie i takie mundurki nie beda ich wyrozniac i
      beda sie czuły duzo lepiej, ja to popieram!!!
      • samanta455 Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 10.09.06, 08:48

        Dobrym pomysłem był by nakaz chodzenia w stonowanych kolorach, ciemnych,jasnych,
        ale bez kwiatków, plamek itp. rzeczy, a jeden dzień na kolorowo, STANOWCZY ZAKAZ
        NOSZENIA BIODRóWEK, KRóCIóTKICH BLUZECZEK itp. jeżeli szkoła ma uczyć, to niech
        także nauczy umiejętności dostosowania się do sytuacji, mała przyjemność
        oglądania przedziałka z tyłu,pośladków, bo stringi....kiedy dziewczyna schyla
        się po plecak.
        biust na wierzchu, a w głowie nic poza tym, czy on się ze mną umówi,albo jestem
        ładniejsza od niej, dlaczego wybrał właśnie ją!!!Pępek na wierzchu, piersi na
        wierzchu a język lepiej nie mówić, wystarczy posłuchać w tramwaju lub autobusie,
        dziewczyny robią się corz bardziej agresywne, wulgarne, a za kilka lat będą
        wychowywać własne dzieci, już teraz takie mamusie odróżniają się w tłumie, jak
        taka pysk rozedrze w tramwaju lub na ulicy to aż zatyka......
        • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 10.09.06, 15:15
          > Dobrym pomysłem był by nakaz chodzenia w stonowanych kolorach,
          > ciemnych, jasnych, ale bez kwiatków, plamek itp.

          Pamiętam, jak u nas w szkole po wycofaniu fartuchów weszło właśnie
          rozporządzenie o "stonowanych kolorach". Efekt był taki, że w jednej klasie,
          gdzie wychowawcą był pan chyba ślepy na kolory chodziło się we wściekłych różach
          i czerwieniach i było ok, a u nas można było dostać pałę z zachowania za ...
          półcentymetrowej szerokości paseczek na biało-granatowym sweterku (a czasy to
          były jeszcze takie, że dostać coś w pełni odpowiedniego wcale łatwo nie było).
          Tak więc takie zasady uważam za zbyt dowolne w interpretacji. Przepisowy
          mundurek jest o wiele prostszy do egzekwowania, a "zakaz noszenia biodrówek i
          krótkich bluzeczek" spowoduje wysyp pomysłowości jak go obejść.
          Oczywiście, mundurki też są na różne sposoby obchodzone, moja mama opowiadała
          jak to się spódniczkę przepisowej długości do kolana zawijało na gumce po
          wyjściu ze szkoły. Ale mimo wszystko im zasady prostsze tym łatwiej ich
          przestrzegać.
      • makrama1 Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na NIE 10.09.06, 09:45
        Gość portalu: mnie to odpowiada napisał(a):

        > Mi się to podoba. Jestem osobą raczej wyróżniającą sie jezeli chodzi o ubior,
        > poniewaz nie przepadam za monotonnym ubiorem. Jednak te mundurki moga byc
        > doskonmałym doświadczeniem dla każdego z nas. Z drugiej strony są osoby ktore
        > nie maja kasy zeby ubierac sie roznie i takie mundurki nie beda ich wyrozniac
        i
        >
        > beda sie czuły duzo lepiej, ja to popieram!!!

        Dla osób, które nie mają kasy taki mundurek to dopiero poważny wysiłek
        finansowy.

        Po pierwsze jak nie ma się zaraz zeszmacić, to nie może być z byle czego i
        swoje musi kosztować.

        Po drugie jeden nie wystarczy. Absolutne minimum to dwa: "letni" i "zimowy", a
        tak naprawdę to przynajmniej jeszcze jeden rotacyjnie, bo to przecież trzeba
        będzie kiedyś uprać.

        Po trzecie jeżeli jeszcze szkoły miałyby sobie ustalać indywidualnie fasony, to
        bez szycia na miarę się nie obejdzie, przynajmniej dla uczniów
        o "ekstremalnych" wymiarach (vide p.premier i wicepremier RG) a to znakomicie
        podniesie koszty.

        To mniej więcej tyle jeśli chodzi o młodzież z już ustabilizowanym wzrostem, a
        w przypadku młodszych dochodzi jeszcze konieczność zastąpienia dobrego mundurka
        nowym, bo dziecko wyrosło. No, chyba żeby pójść w kierunku fasonów typu habit
        lub toga - jeden na całą podstawówkę :).

        Za kasę, którą trzebaby wywalić na te mundurki, można dziecku kupić sporo
        fajnych ciuchów, które będą do zaakceptowania i przez szkołę i przez dziecko.

        • klara_k5 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 10.09.06, 12:28
          jestem zdecydowanie przeciw przez 5 lat w szkole średniej byłam zmuszona nosić
          mundurek mialo mnie to nauczyć dyscypliny może pokory i bylo podobno potrzebne w
          moim przyszłym zawodzie.Mundurki są koszmarne źle uszyte i wiekszość wygląda w
          nich fatalnie a nawet śmiesznie, szkoda kasy dla tych którzy na tym zarobią sama
          mam 2 dziewczyny i wolę skromny ubiór ale ubiór w którym nie będą wyglądały jak
          dziwadła tylko dlatego że nie są idealne. A ci którzy szyją te tandetne stroje
          nie przywiązują zupełnie wagi do tego czy ktoś jest szczupły czy tęższy dla nich
          liczy się tylko i wyłącznie kasa :)
          • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 10.09.06, 12:35
            Dlatego uważam, że dzieci same powinny wybierać sobie mundurki, a w miarę
            możliwości same je też projektować. Wybierać oczywiście jeden mundurek w
            głosowaniu ogólnoszkolnym.
            • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 10.09.06, 15:04
              create napisał:

              > Dlatego uważam, że dzieci same powinny wybierać sobie mundurki, a w miarę
              > możliwości same je też projektować. Wybierać oczywiście jeden mundurek w
              > głosowaniu ogólnoszkolnym

              Jak znajdziesz żródło finansowania - byle nie budżet państwa, gminy czy
              powiatu , ale jakiegoś sponsora, który będzie chciał wywalić kasę na stroje
              zamiast np. podręczniki lub komputery - to czemu nie. Bo ja ze swojej kieszeni
              nie zamierzam za to płacić (mam dwie córki w liceum = 4 - 6 mundurków).
              • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 10.09.06, 23:31
                nie rozumiem dlaczego materiał z których szyje się inne ubrania ma być niby
                taszy od tych z których szyje się mundurki.
                • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 11.09.06, 01:38
                  create napisał:

                  > nie rozumiem dlaczego materiał z których szyje się inne ubrania ma być niby
                  > taszy od tych z których szyje się mundurki.

                  Bo to są zupełnie różne materiały. Przejdź się po sklepach, przelicz cenę
                  najtańszego marketowego garnituru (tańszy to ten mundurek nie będzie) na zestaw
                  spodnie(spódnica) + T-shirt + bluza(sweter). Nawet gdyby Ci wyszło 1:1, to
                  uważam, że dziecku bardziej przydadzą się trzy takie zestawy niż trzy mundurki
                  (przypominam: letni, zimowy i jeszcze minimum jeden, żeby tamte można było
                  uprać)
                  • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 12.09.06, 11:30
                    mundurek więc nie musi być zrobiony z materiałów garniturowych, nie chodzi o to
                    jakie to materiały, chodzi o uniformizację strojów na terenie szkoły.
                    • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 12.09.06, 11:52
                      > mundurek więc nie musi być zrobiony z materiałów garniturowych, nie chodzi o
                      to
                      > jakie to materiały, chodzi o uniformizację strojów na terenie szkoły.


                      To zaproponuj coś tańszego od marketowego garnituru, a jednocześnie nadającego
                      się na mundurek. Tylko nie odpowiadaj, że na pewno można coś takiego znaleźć.
                      Jeżeli można, to znajdź.
                      • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 12.09.06, 17:07
                        Zaproponowałem, żeby uczniowie sami projektowali swoje mundurki, a pozniej w
                        glosowaniu ustalali ,ktory z proponowanych wzorow najbardziej im odpowiada i
                        wspolnie przez okreslony czas (np. 1 roku) go nosili.
                        Stroj nie musi byc garniturowy.
                        Jezeli uczniowie zaproponuja np. ze wszyscy nosza jeansy i koszule / bluzy
                        okreslonego kroju i koloru, to prosze bardzo.
                        • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 12.09.06, 21:34
                          > Jezeli uczniowie zaproponuja np. ze wszyscy nosza jeansy i koszule / bluzy
                          > okreslonego kroju i koloru, to prosze bardzo.


                          No proszę, to jednak tak naprawdę wcale nie muszą być mundurki. A jest jakiś
                          dobry powód, żeby koniecznie miały być identyczne? Jeden skutek jest
                          gwarantowany, prawie doskonała anonimowość uczniów, znakomicie utrudniająca
                          pracę nauczycieli.
                          • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 13.09.06, 12:33
                            jaka anonimowość, chyba niewiesz że czlowieka poznaje się po twarzy a nie po
                            stroju. Pozatym nauczyciele co jak co ale nie będą mieli problemu z
                            indentyfikacją swoich uczniów.

                            Niezmiernym plusem uniformizacji jest budowanie wspólnoty i wyeliminowanie
                            zjawiska rywalizacji na tle ubioru.

                            Kolejną rzeczą jest ograniczenie możliwości nabywania przez dzieci rzeczy
                            słodkich i niezdrowych w szkolnych sklepikach, o czym pisze dzisiejsza stołeczna.

                            To jak zsocjalizujemy dzieci zależy tylko od nas.
                            • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 13.09.06, 16:54
                              > jaka anonimowość, chyba niewiesz że czlowieka poznaje się po twarzy a nie po
                              > stroju.

                              Tylko, że w masie jednolitych strojów, właśnie ta jednolitość wybija się na
                              pierwszy plan. Na pierwszy rzut oka wszyscy wydają się jednakowi. Nie poradzisz
                              na to, tak już jest.

                              > Niezmiernym plusem uniformizacji jest budowanie wspólnoty i wyeliminowanie
                              > zjawiska rywalizacji na tle ubioru.

                              Nie wiem skąd to niezłomne przekonanie. Ale miej je sobie. Dopóki nie masz
                              wpływu na to co się nosi w szkole moich córek, nie muszę Cię przekonywać. Gdyby
                              się okazało, że jednak masz, to się wtedy będę martwić :)
                              • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 13.09.06, 22:39
                                Jak nauczyciele mają rozrózniać uczniów skoro codziennie przecież zmieniają
                                ubiór. Jakiś nonsens wprowadzasz na forum.

                                Człowiek nie wyróżnia się ubiorem, i płaszczykiem zewnętrznym. O indywidualności
                                stanowi głownie to co i jak mówi, jak się zachowuje, jaki ma stosunek do róznych
                                spraw.
                                • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 14.09.06, 20:09
                                  > Jak nauczyciele mają rozrózniać uczniów skoro codziennie przecież zmieniają
                                  > ubiór. Jakiś nonsens wprowadzasz na forum.


                                  Wykręcasz kota ogonem, aż mu kręgosłup trzeszczy. Może nie dość jasno jak na
                                  Twoje możliwości odbioru się wyraziłam. Przeczytaj to może jeszcze raz, albo i
                                  nie, a jeżeli będziesz miał kiedyś okazję zobaczyć większą grupę jednakowo
                                  ubranych ludzi (pielęgniarek, policjantów, górników hutników czy więźniów) to
                                  zastanów się czy nie zlewają Ci się w jedą masę, zwłaszcza jeżeli akurat nie
                                  patrzą Ci prosto w oczy.


                                  > Człowiek nie wyróżnia się ubiorem, i płaszczykiem zewnętrznym. O
                                  indywidualności
                                  > stanowi głownie to co i jak mówi, jak się zachowuje, jaki ma stosunek do
                                  róznych
                                  > spraw.


                                  Moim zdaniem jedno drugiego nie wyklucza, ani nie utrudnia, Twoim zdaniem
                                  zapewne jest przeciwnie i niech każdy przy swoim pozostanie. Dopóki nie
                                  próbujesz sprawdzać swoich teorii na moich dzieciach, ja się tym martwić nie
                                  muszę.
                                  • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 15.09.06, 14:08
                                    to pewnie pielęgniarki pracujące razem w szpitalu albo policjanci na komendzie
                                    mają problemy z rozróżnianiem swoich kolegów i kolezanek.

                                    Zastanów się lepiej.
                                    • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 15.09.06, 15:35
                                      > to pewnie pielęgniarki pracujące razem w szpitalu albo policjanci na komendzie
                                      > mają problemy z rozróżnianiem swoich kolegów i kolezanek.



                                      Gdyby występowali tak tłumnie jak uczniowie na korytarzu szkolnym podczas
                                      przerwy, to niewykluczone.
                                      • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 15.09.06, 20:21
                                        przeciez swietnie wiesz ze to jest tylko taki poboczny temacik bez znaczenia,
                                        "jak nauczyciele beda rozpoznawali uczniow w mundurkach"?

                                        A nauczyciele znają swoich uczniów i problemów nie bedą mieli.
                                        • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 00:46
                                          create napisał:

                                          > przeciez swietnie wiesz ze to jest tylko taki poboczny temacik bez znaczenia,
                                          > "jak nauczyciele beda rozpoznawali uczniow w mundurkach"?
                                          >
                                          > A nauczyciele znają swoich uczniów i problemów nie bedą mieli.


                                          To po co go tak wałkujesz?
                                          A problemów w klasie na lekcji na pewno nie będą mieli. Ale już na zatłoczonym
                                          korytarzu w czasie przerwy to nie jest takie oczywiste.
                                          W takim tłumie jednakowych ludzików bardzo łatwo na przykład narozrabiać i
                                          zniknąć.

                                          Ale to rzeczywiście sprawa marginalna wobec braku istotnych argumentów za
                                          wprowadzeniem mundurków.
                                          • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 00:52
                                            Argumenty są tylko jesteś ślepa na nie, widocznie wolisz żeby dziewczynki z
                                            gimnazjum ubierały się jak dziwki. W procesie socjalizaji również czynniki
                                            systemowe muszą brać udział, bo to w szkole która jest częscią systemu
                                            państwowego dziecko spędza znaczną część swojego czasu. Co więcej to w szkole
                                            się socjalizuje, bo w domu już nie ma czasu aby przekazywać wzorce.
                                            • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:20
                                              create napisał:

                                              > Argumenty są tylko jesteś ślepa na nie, widocznie wolisz żeby dziewczynki z
                                              > gimnazjum ubierały się jak dziwki. W procesie socjalizaji również czynniki
                                              > systemowe muszą brać udział, bo to w szkole która jest częscią systemu
                                              > państwowego dziecko spędza znaczną część swojego czasu. Co więcej to w szkole
                                              > się socjalizuje, bo w domu już nie ma czasu aby przekazywać wzorce.

                                              To już zdecydowanie przeginasz. Żadna z moich córek nie ubierała się jak
                                              dziwka, ani w szkole podstawowej, ani w gimnazjum, ani w liceum. Nie stimy
                                              przed taką alternatywą: albo strój dziwki, albo uniform. Jest cała masa
                                              możliwości pomiędzy.
                                              • Gość: . Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 01:30
                                                Między strojem dziwki a uniformem
                                                jest właśnie najczęściej zwykła pospolita masa.
                                                • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:35
                                                  Gość portalu: . napisał(a):

                                                  > Między strojem dziwki a uniformem
                                                  > jest właśnie najczęściej zwykła pospolita masa.

                                                  Poważnie, a w czym Ty chodzisz? W stroju dziwki, uniformie, czy pospolitej
                                                  masie?
                                                  • Gość: . Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 02:16
                                                    Chodzę we wszystkim po trochu.
                                                  • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 02:23
                                                    Gość portalu: . napisał(a):

                                                    > Chodzę we wszystkim po trochu.

                                                    No to świetnie, to chyba nic złego się nie stanie, jeżeli uczniowie pochodzą
                                                    sobie w tej "pospolitej masie".
                                                  • Gość: . Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 10:24
                                                    Przecież chodzą:
                                                    dzinsy i bluzka.
                                                  • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 10:37
                                                    > Przecież chodzą:
                                                    > dzinsy i bluzka.


                                                    No właśnie, i niech tak pozostanie.
                                              • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:36
                                                ale cała masa dziewcząt podobnie do panienek lekkich obyczajów się ubiera i jest
                                                to skutkiem tego że zamiast myśleć o tym kim się jest myśli się o tym co ma się
                                                na sobie.
                                          • olga136 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 00:53
                                            Jeśli nauczyciel poznaje swojego ucznia tylko po kolorze bluzki, tylko źle
                                            świadzczy o jego roztropności.
                            • acorns 4 Create - od Młodej /wersja ocenzurowana/ 16.09.06, 21:17
                              Co do niezdrowych rzeczy w szkolnych sklepikach to cieciu (create) masz ty
                              problem i sobie radź nie angażując w to szkolnego bufetu. Bo może ja mam ochotę
                              na colę i nie obchodzi mnie to że twoje bachorki piją ją bez opamiętania bo nie
                              umiesz im wytłumaczyć dlaczego nie powinny jej pić. A jak nie będzie już coli,
                              chipsów w szkole to co zrobisz deklu z okolicznymi sklepami? Pozamykasz?
                              Wprowadzisz zakaz sprzedawania niezdrowych rzeczy osobom <18? I co jeszcze?
                              Sporządzisz ogólnopolską listę produktów niezdrowych? No bo jak inaczej pani
                              sklepowa będzie wiedzieć co może sprzedawać dzieciakom a co nie? Lecz się.
        • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 10.09.06, 15:42
          > Dla osób, które nie mają kasy taki mundurek
          > to dopiero poważny wysiłek finansowy.

          Ale przecież inny strój też kosztuje. Mundurków trzeba było by mieć ze trzy, a
          zwykłych strojów to ile?
          Pozatem to wszystko kwestia organizacji. Wątpię, by było specjalnym problemem
          zamówienie przez szkołę uszycia mundurków w jakimś zakładzie, a to znakomicie
          obetnie koszty. Zamówienie hurtowe, a brak - w stosunku do ubrań sklepowych -
          narzutów handlowych, bo prosto od producenta idzie do klienta. Dla dzieci z
          rodzin najbiedniejszych można zorganizować jakiś "recycling" mundurków.
          Przypadki wymiarów wyjątkowych - zakupując "normalne" ubrania też ma się ten
          problem i zwykle też wiąże się to z dodatkowymi kosztami, tak więc i ten
          argument do mnie nie przemawia. Zamawiając hurtowo kilka rozmiarów można też
          zamówić kilka sztuk w rozmiarach "niestandardowych". A chętne do pomocy (to
          chyba wciąż się zdarza) szyjące (ta sztuka już wyginęła?) matki czy nawet
          starsze dzieci mogą zorganizować dopasowywanie mundurków do indywidualnych potrzeb.
          Dla dzieci w wieku "szybkorosnącym" fason może być nieco luźniejszy by to
          rekompensować. Pozatem takie mundurki można szyć z tańszych materiałów, bo i tak
          się z nich wyrośnie nim się zeszmacą.
          Wreszcie co do kwestii tego, że zwykłe ubranie jest nie tylko do szkoły. Na
          podwórko czy na rower dziecko i tak nie idzie w ubraniu szkolnym, więc tutaj
          wszystko jedno czy to mundurek czy inny zestaw, stój "sportowy" jest kwestią
          oddzielną. Pozatem jeżeli mundurek będzie odpowiednio "modularny"
          (spodnie/spodniczka + koszula/bluza + ew.marynarka) to jego części spokojnie
          można wykorzystywać poza szkołą (kościół, kino, spacer, zajęcia dodatkowe,
          imieniny u cioci), dodając tylko kolorowe bluzeczki czy inne dodatki. Kto
          zresztą powiedział, że mundurek nie może być "modnym" ubraniem także poza szkołą?
          Wszystko to jest kwestią odpowiedniej organizacji i rozsądnego przemyślenia
          sprawy. I poza zaletami samego mundurka da też polę do współpracy szkoły,
          rodziców i samych dzieci. Chcieć to móc.
          • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 10.09.06, 23:44
            Dla dzieci z
            > rodzin najbiedniejszych można zorganizować jakiś "recycling" mundurków.

            Śmiem twierdzić, że dzieciaki lepiej się czują we własnych zwykłych ubraniach
            niż w mundurkach z "recyclingu".

            Zamawiając hurtowo kilka rozmiarów można też
            > zamówić kilka sztuk w rozmiarach "niestandardowych".

            Nie mam dobrego rozeznania, ale obawiam się, że zamówienie z jednej szkoły nie
            będzie wystarczająco hurtowe, żeby jeszcze podpiąć pod to jakieś nietypowe
            rozmiary.

            A chętne do pomocy (to
            > chyba wciąż się zdarza) szyjące (ta sztuka już wyginęła?) matki czy nawet
            > starsze dzieci mogą zorganizować dopasowywanie mundurków do indywidualnych
            > potrzeb.

            No tu już zdecydowanie przeginasz.

            > Dla dzieci w wieku "szybkorosnącym" fason może być nieco luźniejszy by to
            > rekompensować.

            Właśnie, najlepiej habity albo togi. Będą wyglądać jak statyści z "Harrego
            Pottera".

            To jeszcze mi powiedz jakiż to szczytny cel osiągniemy w wyniku tak zmasowanych
            wysiłków. Bo jeżeli uspokojenie i stonowanie strojów, to naprawdę prostsze,
            pożyteczniejsze i bardziej kształcące wydaje mi się wypracowanie konsensusu w
            kwestii pojęć "spokojne kolory", "goły pępek" itp.
            • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 11.09.06, 01:59
              > Śmiem twierdzić, że dzieciaki lepiej się czują we własnych zwykłych ubraniach
              > niż w mundurkach z "recyclingu".

              Śmiem twierdzić, że dzieciaki z najbiedniejszych rodzin i tak mają ubrania z
              "recyclingu", więc taki mundurek nie będzie gorszy, a nawet lepszy.

              > Nie mam dobrego rozeznania, ale obawiam się, że zamówienie z jednej szkoły nie
              > będzie wystarczająco hurtowe, żeby jeszcze podpiąć pod to jakieś nietypowe
              > rozmiary.

              To się zamówi z trzech naraz.

              > No tu już zdecydowanie przeginasz.

              A co, dzisiejsze mamy nie potrafią już szyć? Moja szyła nawet dla lalek w
              przedszkolu, wątpię by odmówiła pomocy w dopasowaniu mundurków.

              > Właśnie, najlepiej habity albo togi. Będą wyglądać jak statyści z "Harrego
              > Pottera".

              Nie przesadzajmy, luźny fason to niekoniecznie toga.


              > To jeszcze mi powiedz jakiż to szczytny cel osiągniemy w wyniku tak zmasowanych
              > wysiłków. Bo jeżeli uspokojenie i stonowanie strojów, to naprawdę prostsze,
              > pożyteczniejsze i bardziej kształcące wydaje mi się wypracowanie konsensusu w
              > kwestii pojęć "spokojne kolory", "goły pępek" itp.

              Jak pisałam już gdzieś wyżej - w konsensus nt. "spokojnych kolorów" nie wierzę
              po tym jak moja nauczycielka za "niespokojny" uznała cieniuteńki czerwony
              paseczek na swetrze (sama natomiast paradowała we wściekłych pomarańczach).
              Zresztą moim zdaniem tutaj nie chodzi o spokojne kolory ani nawet o te gołe
              pępki, ale właśnie o uniformizację. W "spokojnych kolorach" i nie odsłaniająć
              pępków czy innych co intymniejszych częci ciała także da się robić rewię mody, a
              nie w tym ma szkoła szkolić. Ma być miejscem zdobywania wiedzy i idąc do szkoły
              dziecko nie ma myśleć o tym jak wygląda (i nie ma tu znaczenia, czy problem w
              tym czy pępek dobrze widać, czy też w tym czy kolory wystarczająco stonowane),
              ale czy odrobiło zadanie. I to nie jest tworzenie armii klonów, a wręcz
              przeciwnie - niech się nauczą, że osobowość wyraża się inaczej, niż przez
              oryginalny strój (zresztą obecnie cięzko nazwać tak te stroje, jak wszystkie są
              tak samo rozebrane, wycekinowane i obwieszone).
              • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 11.09.06, 21:32
                Czy Ty masz w ogóle jakieś pojęcie o szkole, tak "tu i teraz", czy tylko
                wspomnienia swoje i mamy?
                Trudno znaleźć chętnych do komitetu studniówkowego (niekoniecznie zaraz brak
                dobrych chęci, brak czasu po prostu), a Tobie się marzą ogólnoszkolne poprawki
                krawieckie.
                Ale co tam, wszystkie przeszkody można pokonać, aby tylko wprowadzić ukochaną
                uniformizację. Masz jakieś swoje dzieci, czy tylko cudze chcesz tak
                uszczęśliwiać?
                • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 12.09.06, 11:35
                  > Ale co tam, wszystkie przeszkody można pokonać, aby tylko
                  > wprowadzić ukochaną uniformizację.

                  A cóż takiego złego w uniformizacji, co?
                  • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 12.09.06, 15:16
                    xtrin napisała:


                    > A cóż takiego złego w uniformizacji, co?

                    A co dobrego?
                    Tobie marzy się uniformizacja, więc na Tobie spoczywa ciężar dowodu, że warto w
                    to wchodzić.

                    Ale niech będzie. Idąc w kierunku uniformizacji tracimy, a wkażdym razie
                    poważnie ograniczamy zdobycie przez dzieci (młodzież) wyczucia co gdzie i kiedy
                    wypada. Ograniczamy też możliwość ćwiczenia się w trudnej sztuce zawierania
                    kompromisów. To nie wystarczy przerobić teoretycznie, a najlepsze ćwiczenia
                    praktyczne podsuwa samo życie.

                    Jako matka wolałabym przedyskutować z nauczycielem kwestię dopuszczalnej
                    szerokości barwnego paska na swetrze, jak również tych pasków ilość i szerokość
                    niż wbijać własne dziecko w mundurek tak na wszelki wypadek dla uniknięcia
                    wątpliwości.

                    Dodam jeszcze, że szkoła moich dzieci jakoś sobie z tymi problemami radzi nie
                    godząc się na gołe damskie brzuchy i gołe owłosione męskie łydki itp.
                    • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 12.09.06, 17:02
                      > jak również tych pasków ilość i szerokość
                      >

                      errata: nie szerokość tylko kolor
                    • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 15.09.06, 20:33
                      > Tobie marzy się uniformizacja, więc na Tobie spoczywa ciężar dowodu,
                      > że warto w to wchodzić.

                      Pisałam już o tym wyżej wielokrotnie. Aby zwrócić uwagę na to co w szkole
                      najwazniejsze, aby zachęcić do wyrażania swej indywidualności w sposób bardziej
                      finezyjny niż kolorowa bluzka, aby przestać przejmować się tym co nieważne.

                      > Ale niech będzie. Idąc w kierunku uniformizacji tracimy, a wkażdym razie
                      > poważnie ograniczamy zdobycie przez dzieci (młodzież) wyczucia co gdzie
                      > i kiedy wypada.

                      Do szkoły wypada mundurek.

                      > Ograniczamy też możliwość ćwiczenia się w trudnej sztuce zawierania
                      > kompromisów. To nie wystarczy przerobić teoretycznie, a najlepsze ćwiczenia
                      > praktyczne podsuwa samo życie.

                      Wypracowanie kroju mundurka, który zadowoli wszystkie strony (dzieci, szkołę,
                      rodziców) to jest dopiero wspaniałe szkolenie w sztuce kompromisu.
                      • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 00:12
                        > Pisałam już o tym wyżej wielokrotnie. Aby zwrócić uwagę na to co w szkole
                        > najwazniejsze, aby zachęcić do wyrażania swej indywidualności w sposób
                        bardziej
                        > finezyjny niż kolorowa bluzka, aby przestać przejmować się tym co nieważne.

                        Daruj, ale to nie jest argument. Swoją indywidualność można równie dobrze
                        wyrażać pomimo kolorowej bluzki.


                        > > Ale niech będzie. Idąc w kierunku uniformizacji tracimy, a wkażdym razie
                        > > poważnie ograniczamy zdobycie przez dzieci (młodzież) wyczucia co gdzie
                        > > i kiedy wypada.
                        >
                        > Do szkoły wypada mundurek.


                        No pewnie, że wypada, ale nie tylko mundurek. Dlatego właśnie twierdzę,
                        że "poważnie ograniczamy..."


                        > Wypracowanie kroju mundurka, który zadowoli wszystkie strony (dzieci, szkołę,
                        > rodziców) to jest dopiero wspaniałe szkolenie w sztuce kompromisu.

                        Jak dla mnie cena tego kompromisu wyrażona w złotówkach byłaby zbyt wysoka. Nie
                        zamierzam tego finansować i nie ja jedna.




                        • Gość: , Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 00:41
                          Mundurki na peno nie ograniczją indywisualności, jeśli ktoś ją oczywiście
                          posiada. Przecież w szkolach w których nie nisi się mundurków i tak prawie
                          wszyscy ubieraja się na "jedno kopyto". Patrzac na ulicę też nie widać
                          wielkiej różnorodności w ubiorze.
                          W szkołach w którch do tej pory obowiązuja mundurki uczniowie mają bardzo
                          kolorowe osobowości.
                          Osoba pospolita nie wybiera takiej szkoły, pewnie nawet nie dostałaby się do
                          niej.
                          • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:01
                            Gość portalu: , napisał(a):

                            > Mundurki na peno nie ograniczją indywisualności, jeśli ktoś ją oczywiście
                            > posiada. Przecież w szkolach w których nie nisi się mundurków i tak prawie
                            > wszyscy ubieraja się na "jedno kopyto". Patrzac na ulicę też nie widać
                            > wielkiej różnorodności w ubiorze.
                            > W szkołach w którch do tej pory obowiązuja mundurki uczniowie mają bardzo
                            > kolorowe osobowości.

                            Nie wymyślaj, czego nie napisałam. Nie było nic o ograniczaniu indywidualności,
                            tylko o ograniczaniu możliwości zdobywania wyczucia "co wypada a co nie wypada".

                            > Osoba pospolita nie wybiera takiej szkoły, pewnie nawet nie dostałaby się do
                            > niej.
                            • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:03
                              Do szkoły mundurek, do pracy to co w danej pracy zakładać się powinno, a pozatym
                              wolna wola.
                            • olga136 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:03
                              Jesli ktoś bez przewry chodzi w dzinach i bluzkach to i tak nie będzie wiedział
                              co wypada o co nie.
                        • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 00:57
                          Jak myślisz non stop którą kolorową bluzkę założyć, i jaką biżuterię do tego
                          dobrać żeby dobrze wypaść, to na drugi plan schodzi osobowość.



                          > Jak dla mnie cena tego kompromisu wyrażona w złotówkach byłaby zbyt wysoka. Nie
                          >
                          > zamierzam tego finansować i nie ja jedna.

                          Cena mundurka nie musi być wyższa od ceny innych ubrań noszonych przez dzieci do
                          szkoły, już to przerabialiśmy.
                          • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:15
                            create napisał:


                            > Cena mundurka nie musi być wyższa od ceny innych ubrań noszonych przez dzieci
                            > do szkoły, już to przerabialiśmy.


                            A owszem przerabialiśmy i jak dla mnie w dalszym ciągu brak Ci sensownych
                            argumentów za tym, żeby te bluzy koszule czy co tam jeszcze były dla wszystkich
                            jednakowe.
                            Wprowadzaj sobie te uniformy w szkole swoich dzieci, jak się eksperyment
                            powiedzie, to kto wie, może i inni skorzystają z doświadczenia.
                            • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:24
                              Spójrz na szkoły w Anglii, czy nawet różne szkoły w Polsce, nie potrzeba
                              eksperymentować. Mundurek jest naturalnym porządkiem w szkole. Dopiero od
                              niedawna ubiór stał się tam rzeczą dowolną.
                        • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:10
                          > Daruj, ale to nie jest argument. Swoją indywidualność można równie dobrze
                          > wyrażać pomimo kolorowej bluzki.

                          Niestety tendencja jest taka, że owa "osobowość" się na tej bluzce kończy.
                          Ujednolicenie ubiorów wymusi wyróżnianie się inaczej, a tych którzy nie potrafią
                          wbije w szarą masę. I o to chodzi.
                          Dziecko idąc do szkoły nie ma myśleć o kolorze bluzki, ale o nauce i rozwijaniu się.

                          > No pewnie, że wypada, ale nie tylko mundurek. Dlatego właśnie twierdzę,
                          > że "poważnie ograniczamy..."

                          Ograniczamy przepraszam bardzo co? Wybór kroju bluzki? I dobrze, o to właśnie
                          chodzi.

                          > Jak dla mnie cena tego kompromisu wyrażona w złotówkach byłaby zbyt wysoka.
                          > Nie zamierzam tego finansować i nie ja jedna.

                          Rodziny bardzo biedne i tak mają problem z ubraniem dzieci, mundurek tutaj wiele
                          nie zmieni. Biednym będzie tak samo. A średnio i bardziej zamożnym pewnie
                          finansowo wyjdzie to na plus.
                          • olga136 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 01:13
                            Jedna sensowna wypowiedź.
                          • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 02:20
                            xtrin napisała:

                            > > Daruj, ale to nie jest argument. Swoją indywidualność można równie dobrze
                            > > wyrażać pomimo kolorowej bluzki.
                            >
                            > Niestety tendencja jest taka, że owa "osobowość" się na tej bluzce kończy.

                            Brak dowodów, że tak jest


                            > Ujednolicenie ubiorów wymusi wyróżnianie się inaczej,

                            Brak dowodów, że tak będzie

                            >
                            > > No pewnie, że wypada, ale nie tylko mundurek. Dlatego właśnie twierdzę,
                            > > że "poważnie ograniczamy..."
                            >
                            > Ograniczamy przepraszam bardzo co? Wybór kroju bluzki? I dobrze, o to właśnie
                            > chodzi.
                            ograniczamy możliwość zdobywania wyczucia co wypada, a co nie


                            > > Nie zamierzam tego finansować i nie ja jedna.
                            >
                            > Rodziny bardzo biedne i tak mają problem z ubraniem dzieci, mundurek tutaj
                            > wiele
                            > nie zmieni. Biednym będzie tak samo. A średnio i bardziej zamożnym pewnie
                            > finansowo wyjdzie to na plus.

                            Coś mi się wydaje, że Ciebie to po prostu nie dotyczy i dlatego tak sobie
                            teoretyzujesz cudzym kosztem. Mnie dotyczy i powtarzam, uważam ten wydatek za
                            zbędny, proszę się nie rządzić moimi pieniędzmi.
                            • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 10:59
                              > Brak dowodów, że tak jest

                              Wystarczy wizyta w dowolnej placówce szkolnej. Koło mojego mieszkania jest
                              technikum, prawie same panienki, mam często okazję je obserwować. Gołe brzuchy,
                              bluzeczki jakich nie powstydziła by się tirówka, a wszystko to pstrokate, źle
                              dobrane kolorystycznie, wyzywające do granic obrzydzenia, diamenciki wszędzie
                              gdzie się da. Ich rozmowy ograniczają się do opowieści o ciuchach i imprezach,
                              jedyne w nich przerywniki to k..., ja p... i ch...
                              Co gorsza podobne obeserwacje mają wszystkie moje koleżanki pracujące w
                              szkołach. Jedna z nich doznała głębokiego szoku, gdy na wycieczce szkolnej
                              głównym tematem rozmów uczennic pierwszej licealnej było powiększanie piersi -
                              która już po, która jeszcze nie i kiedy idzie.

                              > Brak dowodów, że tak będzie

                              Oczywiście, że mundurki problemu nie rozwiążą. Ale są krokiem w dobrym kierunku.
                              Młodzież w szkole spędza większość swojego czasu i tam głównie konfrontuje się z
                              rówieśnikami. Tak powstaje rywalizacja, która opiera się głównie na szpanie, a
                              nie na tym co kto sobą rzeczywiście reprezentuje. Takie dziecko idąc do szkoły
                              przejmuje się głównie tym, czy jest odpowiednio ubrane - wystarczająco
                              błyszcząco, skąpo i trendy. Zwolnijmy je z tego obowiązku, może część choć
                              energii na to pożytkowanej wykorzystają w lepszym celu.

                              > ograniczamy możliwość zdobywania wyczucia co wypada, a co nie

                              Projektowanie mundurków to bardzo dobra szkoła tego "co wypada".

                              > Coś mi się wydaje, że Ciebie to po prostu nie dotyczy i dlatego tak sobie
                              > teoretyzujesz cudzym kosztem. Mnie dotyczy i powtarzam, uważam ten wydatek za
                              > zbędny, proszę się nie rządzić moimi pieniędzmi.

                              A mnie coś się wydaje, że Ty nie potrafisz spojrzeć na sprawę spoza perspektywy
                              swojego portfela.
                              • Gość: * Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 11:33
                                Mundurek to przynalezność do określonej społeczności czasem elitarnej.
                                W USA młodzeż jest inaczej odbieran jesli uczy się w elitrnej szkole i nie
                                wstydzi się zakładać szkolnego stroju na uroczyste okazje.
                                W tej chwili jest powrót do mundurków, jednakowych ubrań ludzi pracujacych ze
                                sobą. Zobacz ile firm (banków, restauracji itp.) podobnie ubiera swoich
                                poracowników i to nie tylko w Polsce. Nie znaczy że podobny strój upodabnia
                                charaktery, osobowości pracowników. A wyglada to ładnie szczegolnie gdy strój
                                gustowny.

                              • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 22:34
                                xtrin napisała:

                                >
                                > A mnie coś się wydaje, że Ty nie potrafisz spojrzeć na sprawę spoza
                                perspektywy
                                > swojego portfela.

                                Wydaje mi się, że powinnaś zauważyć, że jednak potrafię, ale nie zależy mi żeby
                                Cię o tym przekonywać.
                                A BTW, nie uważam, żeby to była zła perspektywa. To jest mój portfel,
                                przeznaczony na utrzymanie mojej rodziny i nie życzę sobie wmanewrowywania mnie
                                w jakieś wydatki, które uważam za zbędne.
                                • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 22:42
                                  Lepiej sobie przeczytaj wypowiedź młodej acorns, i później sama powiedz czy na
                                  wolność najpierw nie powinno się zapracować dorastając w stanie nie do końca wolnym:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=39915951&a=48729913
                                  • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 23:15
                                    Młoda napisała to co myśli. Ogólnie chodziło jej o to, że szkoły publiczne są
                                    takim samym miejscem jak ulica (też publiczne) i nikt tam nie będzie nikomu
                                    narzucał fryzury, stroju itd. Jeśli ktoś zakłada prywatną szkołę, wówczas może
                                    sobie tam wprowadzać uniformy. Ludzie idą do takich szkół z własnej woli i jak
                                    tam idą to znaczy, że akceptują mundurki. To tak samo może sobie jakaś
                                    korporacja wymagać garnituru i krawata, ale ja nie mam obowiązku w niej
                                    pracować. Ale do szkoły uczniowie muszą chodzić. Wprowadzenie mundurków do
                                    wszystkich szkół jest więc zamachem na wolność obywateli, poniewać jest
                                    obowiązek edukacji i uczeń czy chce czy nie, byłby zmuszony do noszenia
                                    mundurka, co w wolnym kraju jest nie do zaakceptowania.
                                    • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 23:28
                                      Odrabianie zadań czy - o zgrozo - wymaganie wiedzy to też zamach na wolność
                                      obywateli?
                                      • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 12:21
                                        > Odrabianie zadań czy - o zgrozo - wymaganie wiedzy to też zamach na wolność
                                        > obywateli?

                                        Zadawanie prac domowych w obecnej formie to jest zamach przede wszystkim na
                                        dzieciństwo. Miejsce na naukę jest w szkole, a po szkole jest miejsce na
                                        przyjemności. Nikt nie ma prawa odbierać dziecku dzieciństwa w imię interesów
                                        państwa. Państwo przymusowo edukując obywateli ma za cel przede wszystkim
                                        możliwość indoktrynacji. Po co by były te szopki z okazji wejścia Polski do UE?
                                        Przymusowe zdobywanie wiedzy, a raczej wielka improwizacja tegoż służyć ma nie
                                        dobru obywatela, tylko również interesom państwa. Założenie jest bowiem takie,
                                        że wykształcony obywatel będzie lepiej przyczyniał się do rozwoju gospodarki,
                                        będzie lepiej zarabiał, a więc płacił większe podatki, bogacił budżet, który
                                        zostanie następnie rozdysponowany na budowę Świątyni Opatrzności Bożej, a
                                        jednocześnie na wysyłanie polskiego wojska celem wspomożenia amerykańskiego
                                        kata mordującego kobiety i dzieci w Iraku. Dlatego też ja nie zamierzam
                                        wysługiwać się systemowi ani moja córka również nie zamierza.
                                        • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 13:25
                                          > Zadawanie prac domowych w obecnej formie to jest zamach
                                          > przede wszystkim na dzieciństwo. Miejsce na naukę jest
                                          > w szkole, a po szkole jest miejsce na przyjemności.

                                          Przeczytawszy powyższe zaczęłam się zastanawiać, czy sam już szkoły pokończyłeś,
                                          zaprezentowałeś tutaj podejście właściwe uczniom podstawówki. Po ojcu córki na
                                          tyle dorosłej, by klnąć i obrażać wszystkich dookoła spodziewałabym się więcej
                                          dojrzałości.
                                          Prace domowe to bardzo ważny element nauki szkolnej, bo uczą one dziecko
                                          planowania własnego czasu, obowiązkowości, odpowiedzialności za własne działania
                                          i umiejętności samodzielnej pracy. To tak samo ważne, a może i ważniejsze niż
                                          nauka jaką pobiera się w szkole, bo to kapitał na całe przyszłe życie.
                                          Oczywiście, ich ilość i czasochłonność muszą być dostosowane do wieku i
                                          umiejętności dziecka, ale odrzucanie ich w całości to czysty absurd.

                                          > Państwo przymusowo edukując obywateli ma za cel przede
                                          > wszystkim możliwość indoktrynacji.

                                          Człowieku, przerażasz mnie po prostu. Tak, najlepiej byśmy wszyscy nic nie
                                          umieli... Ręce opadają.
                                          • xtrin PS 17.09.06, 13:26
                                            A tak swoją drogą to widząc podejście ojca przestaje mnie dziwić, że córka widzi
                                            szkołę jako wybieg dla modelek i nie potrafi nawet własnego zdania wyrazić bez
                                            uciekania się do obelg.
                                          • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 15:25
                                            > zaprezentowales tutaj podejscie wlasciwe uczniom podstawówki.

                                            Czy uczniowie podstawówki nie mogą mieć racji? To oni są przeciążeni
                                            obowiązkami szkolnymi a nie wszystkowiedzący dorośli. Bo zapomniał wół jak
                                            cielęciem był.

                                            > Prace domowe to bardzo wazny element nauki szkolnej, bo ucza one dziecko
                                            > planowania wlasnego czasu, obowiazkowosci, odpowiedzialnosci za wlasne
                                            > dzialania i umiejetnosci samodzielnej pracy.

                                            Szkoda tylko, że nauczyciele nie potrafią zorganizować sobie pracy i jeszcze do
                                            tego myślą wyłacznie o sobie i swoim przedmiocie. Bo jak inaczej wytłumaczyć
                                            fakt zadania z dnia na dzieł 8 zadań z matematyki? Nauczyciel od historii
                                            dowali swoje, od polskiego swoje, od angielskiego swoje i jak ten dzieciak ma
                                            sobie czas organizować jak ciągle tylko prace domowe, klasówki itd. Mam kumpla,
                                            który kończył Wyższą Szkołę Zarządzania w W-wie i mówił jak tam jest
                                            zorganizowana nauka i egzaminy. On mówi, że jako student był mniej obciążony
                                            nauką niż jak był w podstawówce. Czy tak powinno być? Czy dzieciak ma w
                                            słoneczny, ciepły weekend siedzeć w domu bo biologia, bo fizyka, bo polski, bo
                                            matematyka? Temu się sprzeciwiałem będąc w podstawówce, sprzeciwiam się teraz i
                                            sprzeciwiać się będę nawet jak już będę starym prykiem.

                                            > Po ojcu córki na tyle doroslej, by klnac i obrazac wszystkich dookola
                                            > spodziewalabym sie wiecej dojrzalosci.

                                            Młoda się ostro wkur. jak przeczytała to:
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=39915951&a=39995802
                                            Bo koleś chce wprowadzać swoje pomysły na przestrzeń publiczną a powinno być
                                            odwrotnie. Niech sobie założy prywatną szkołę z mundurkami. Chętnych
                                            zwolenników uniformizacji pewnie mu nie zbraknie. Ale wara im od przestrzeni
                                            publicznej. Młoda mówi to co myśli i nie bawi się w dyplomację.

                                            > Oczywiscie, ich ilosc i czasochlonnosc musza byc dostosowane do wieku i
                                            > umiejetnosci dziecka, ale odrzucanie ich w calosci to czysty absurd.

                                            Ja odrzucam przymus. Nie naukę ani nie szkołę. Odrzucam przymus w jakiejkolwiek
                                            postaci. Urodziłem się wolny i nikt mnie nie ma prawa zniewalać. Oczywiście
                                            obowiązek szkolny to jest mniejsze zło niż jego brak. Ale mam tu na myśli nie
                                            interes państwa, tylko dobro dzieci. Gdyby nie było obowiązku szkolnego, wiele
                                            dramatów nigdy nie wyszłoby na jaw. No i dla dzieciaków z biednych rodzin i
                                            biednych rejonów edukacja jest pewną szansą. Ale dla mojej córki to nie jest
                                            żadna szansa, tak jak dla mnie nie była. Ja to co mam miałbym nawet gdybym
                                            nawet jednej lekcji nie spedził w szkole. Państwo łaskawie sponsorowało moją
                                            naukę a większy pożytek byłby gdyby zasponsorowało zamiast tego obiady dla
                                            biednych dzieci. Dlatego wyrównanie szans to jest jakiś mit wymyślony przez
                                            komuchów. Żeby wyrównać szanse Młodej i dziecka z biednej rodziny wielodzietnej
                                            z zapadłej wsi na lubelszczyźnie Create i jego zwolennicy musieliby jeszcze
                                            między innymi przejechać się buldożerem po moim domu i wozach i przejąć ogólnie
                                            cały majątek. I jak już będę z Młodą, z moją babą i jej rodzeństwem i rodzicami
                                            siedział na kupie w ciasnej chałupie na zapadłej wsi to wtedy będziemy mogli
                                            mówić o równych szansach.

                                            > A tak swoja droga to widzac podejscie ojca przestaje mnie dziwic, ze córka
                                            > widzi szkole jako wybieg dla modelek

                                            Ona wcale tak nie uważa i rzadko kiedy chodzi z odsłoniętym pępkiem. Jak była
                                            młodsza to non stop odsłaniała ale teraz już zdecydowanie mniej. Chyba że jest
                                            bardzo gorąco to wtedy zakłada krótkie gacie i kusą bluzeczkę. Ale jej zależy
                                            na tym żeby dobrze wyglądać. Ona źle wygląda w jakimkolwiek bardziej galowym
                                            stroju. Kolory ciemne stonowane nie pasują jej w ogóle poza czarnym. A jak
                                            sobie uczniowie w ogólnoszkolnym głosowaniu wybiorą kolor granatowy to dla niej
                                            będzie to męka. Create gada głupoty, że ona nie będzie myślała o wyglądzie -
                                            będzie myślała wtedy 2x więcej o wyglądzie i dodatkowo będzie sfrustrowana tym,
                                            że wygląda fatalnie. Młoda ogólnie jest taka, że np. nie będzie jeździła na
                                            rolkach po jakimś tam skwerku bo nie. Ale jak tam pojawi się zakaz jazdy na
                                            rolkach, to będzie jeździła przede wszystkim tam - na złość. I tak też byłoby z
                                            mundurkami. Na złość ubierałaby się wyzywająco i tak naprawdę nikt jej za to
                                            nie mógłby nic zrobić.

                                            > i nie potrafi nawet wlasnego zdania wyrazic bez uciekania sie do obelg.

                                            Jak ją ktoś wkur. to wtedy klnie. Zresztą ona od zawsze wyrażała się dosadnie.
                                            Taka już jest. I co ja mam z tym zrobić jak ona taka się urodziła? Poza tym
                                            mnie to nie przeszkadza. Lubię takich ludzi. Dlatego chętnie słucham i czytam
                                            Jerzego Urbana, a jak widzę J.M. Rokitę to mnie się zjedzony obiad wraca i
                                            przełączam kanał bo nie mogę słuchać tego słodkiego pierdzenia.
                                            • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 15:58
                                              > Czy uczniowie podstawówki nie mogą mieć racji? To oni są przeciążeni
                                              > obowiązkami szkolnymi a nie wszystkowiedzący dorośli. Bo zapomniał wół jak
                                              > cielęciem był.

                                              Dzieci zwykle cechuje pewna niedojrzałość poglądów i brak ogólniejszego
                                              spojrzenia na sprawę.

                                              > Szkoda tylko, że nauczyciele nie potrafią zorganizować sobie pracy i jeszcze do
                                              > tego myślą wyłacznie o sobie i swoim przedmiocie. Bo jak inaczej wytłumaczyć
                                              > fakt zadania z dnia na dzieł 8 zadań z matematyki? Nauczyciel od historii
                                              > dowali swoje, od polskiego swoje, od angielskiego swoje i jak ten dzieciak ma
                                              > sobie czas organizować jak ciągle tylko prace domowe, klasówki itd.

                                              Ja nigdy nie wierzyłam w ten mit o przeładowaniu dzieci zadaniami. Głośno
                                              krzyczało się o tym już jak ja w szkole byłam i nigdy tego pojąć nie mogłam, dla
                                              mnie zadanie to było średnio pół godziny roboty dziennie (zresztą wykonywane
                                              zwykle na przerwach już w szkole). Powiem więcej - dziś, patrząc z perspektywy
                                              czasu i doświadczeń uważam, że zadawano mi ZA MAŁO, przez co niestety nie miałam
                                              jak nauczyć się organizacji pracy i tego jak się uczyć, zaległości w tej materii
                                              musiałam nadrabiać na studiach, w wielkich bólach.

                                              > Mam kumpla,
                                              > który kończył Wyższą Szkołę Zarządzania w W-wie i mówił jak tam jest
                                              > zorganizowana nauka i egzaminy. On mówi, że jako student był mniej obciążony
                                              > nauką niż jak był w podstawówce.

                                              To już zależy od studiów. U mnie była katorga nieporównywalna zupełnie ze
                                              świetną podstawówką którą kończyłam i elitarnym liceum (obie szkoły skończyłam
                                              na piątkach). Jedno kolokwium to było więcej nauki niż cała matura. A takich w
                                              tygodniu bywało dwa.

                                              > Czy tak powinno być? Czy dzieciak ma w
                                              > słoneczny, ciepły weekend siedzeć w domu bo biologia, bo fizyka, bo polski, bo
                                              > matematyka? Temu się sprzeciwiałem będąc w podstawówce, sprzeciwiam się teraz i
                                              > sprzeciwiać się będę nawet jak już będę starym prykiem.

                                              Dzieciak ma najpierw zrobić zadanie, a jak czasu mu starczy to skorzystać z
                                              pogody. Życie to nie bajka.

                                              > Młoda się ostro wkur. jak przeczytała to:
                                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=39915951&a=39995802
                                              > Bo koleś chce wprowadzać swoje pomysły na przestrzeń publiczną a powinno być
                                              > odwrotnie. Niech sobie założy prywatną szkołę z mundurkami. Chętnych
                                              > zwolenników uniformizacji pewnie mu nie zbraknie. Ale wara im od przestrzeni
                                              > publicznej. Młoda mówi to co myśli i nie bawi się w dyplomację.

                                              Publiczna nie oznacza niczyja. Jeżeli jakiś wymóg (np. mundurków) się do niej
                                              wprowadzi to musisz go zaakceptować, bądź przenieść dziecko do szkoły bez
                                              mundurków, zapewne płatnej. Proste.

                                              > Ja odrzucam przymus. Nie naukę ani nie szkołę. Odrzucam przymus w jakiejkolwiek
                                              > postaci. Urodziłem się wolny i nikt mnie nie ma prawa zniewalać. Oczywiście
                                              > obowiązek szkolny to jest mniejsze zło niż jego brak. Ale mam tu na myśli nie
                                              > interes państwa, tylko dobro dzieci.

                                              Czyli co proponujesz? Obowiązek szkolny tylko dla marginesu społecznego?
                                              Dzieci muszą zdobywać jakieś wykształcenie, bo nikt później nie będzie płacił za
                                              utrzymywanie bandy analfabetów, którzy się do żadnej pracy nie nadają. I jeżeli
                                              te dzieci z owej szansy nie korzystają to potrzebny jest pewien przymus. Jeżeli
                                              szkoła staje się dla nich miejscem rywalizacji w tym kto ma bardziej odsłonięty
                                              pępek to należy wprowadzić mundurki. Bo to nie jest to miejsce i nie ten czas.

                                              Wyrównywanie szans to jest oczywiście pewien mit, owe szanse nigdy nie będą
                                              równe, zresztą równe wcale nie znaczy sprawiedliwe. Jeżeli ktoś ciężko pracuje
                                              na to, by jego dzieci miały lepszy start w życiu, to dawanie równego startu
                                              dzieciom obiboków nie jest żadną równością. Ale danie jakiegoś tam wyrównania
                                              szans to nie jest jedyny powód istnienia szkoły.

                                              > Ona wcale tak nie uważa i rzadko kiedy chodzi z odsłoniętym pępkiem.

                                              Jedyne co miała do powiedzienia to "wara od mojego prawa do odsłaniania pępka".
                                              Wybacz, to nie jest dla mnie żaden argument.

                                              > Jak ją ktoś wkur. to wtedy klnie. Zresztą ona od zawsze wyrażała się dosadnie.
                                              > Taka już jest. I co ja mam z tym zrobić jak ona taka się urodziła? Poza tym
                                              > mnie to nie przeszkadza.

                                              Nie mam oczywiście zamiaru pouczać Cię jak wychowywać własne dziecko, ale mam
                                              prawo ocenić jej zachowanie jako dalece nieodpowiednie.

                                              Przypomniał mi się taki kawał:
                                              Siedzi młody chłopak w tramwaju, naprzeciwko matka z dzieckiem na kolanach.
                                              Maluch majta nogami kopiąc faceta w kolana. Facet prosi matkę, by zwróciła
                                              dziecku uwagę, ona odpowiada, że tego nie zrobi, bo wychowuje synka bezstresowo.
                                              Na co facet przykleja jej gumę do żucia do czoła, z miłym uśmiechem wyjaśniając,
                                              że on także był wychowywany bezstresowo.
                                              • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 17:23
                                                > Dzieci zwykle cechuje pewna niedojrzalosc pogladów i brak ogólniejszego
                                                > spojrzenia na sprawe.

                                                Większość dorosłych również. Co nie znaczy, że zdanie dziecka powinno być z
                                                góry olewane bo przecież "to tylko dziecko".

                                                > Ja nigdy nie wierzylam w ten mit o przeladowaniu dzieci zadaniami

                                                Bo to nie wynika z zadań jako takich, tylko o samej organizacji nauki. W
                                                Wyższej Szkole Zarządzania studenci brali na raz tyle przedmiotów ile byli w
                                                stanie zaliczyć w ciągu sesji egzaminacyjnej. Mogli wziąć jeden a mogli i osiem
                                                jak tacy pracowici byli. Tam zaliczenie przedmiotu to był sprawdzian + egzamin.
                                                Sprawdzian przygotowywało się w domu i oddawało w wyznaczonym terminie, a
                                                egzamin zdawało się normalnie tak jak zwykle zdaje się egzaminy. I to uważam za
                                                świetną organizację i to samo powinno być w podstawówce, gimnazjum i szkołach
                                                średnich. Skończyłoby się wyrywanie do odpowiedzi, niezapowiedziane kartkówki i
                                                młyn na koniec każdego semestru bo nauczyciele nagle budzą się z ręką w nocniku
                                                i uzupełniają oceny, bo brakuje im do klasyfikacji. Niestety wszystko kosztem
                                                uczniów.

                                                > Powiem wiecej - dzis, patrzac z perspektywy czasu i doswiadczen uwazam, ze
                                                > zadawano mi ZA MALO, przez co niestety nie mialam jak nauczyc sie organizacji
                                                > pracy i tego jak sie uczyc, zaleglosci w tej materii musialam nadrabiac na
                                                > studiach, w wielkich bólach.

                                                Ale nauka organizacji pracy nie moze odbywać się kosztem dzieciństwa. Poza tym
                                                studia wybrałaś świadomie. Nikt Cię nie zmuszał, więc te bóle miałaś na własne
                                                życzenie. I nie oznacza to, że trzeba dzieci zaprzęgać do ciężkiej pracy od
                                                najmłodszych lat. Raczej trzeba postawić na uczenie ich pewnych metod
                                                organizacji pracy i czynienie tej pracy przewidywalną. A szkoła jest
                                                nieprzewidywalna. Skąd taki uczeń ma wiedzieć czy go jutro nie wyrwą do
                                                odpowiedzi z historii? Więc albo musi ryzykować albo uczyć się na wszelki
                                                wypadek. A jakby wiedział kiedy go zapytają to wiedziałby kiedy się nauczyć i
                                                jak zorganizować swój czas.

                                                > Dzieciak ma najpierw zrobic zadanie, a jak czasu mu starczy to skorzystac z
                                                > pogody. Zycie to nie bajka.

                                                A ja za bardzo Młodą kocham, żebym mógł patrzeć jak ona się męczy nad zadaniami
                                                a inne dzieciaki bawią się, jeżdzą na rowerach, rolkach, grają w piłkę.
                                                Widziałem kiedyś zeszyt koleżanki Młodej. Na kilku kartkach były ślady łez. Bo
                                                jej tatuś miał takie podejście jak Ty - życie to nie bajka. Poza tym w ten
                                                sposób uczysz dziecko, że jest nikim, że jego wola się nie liczy i w dodatku
                                                jest między mlotem a kowadłem, bo rodzice ślepo zapatrzeni w szkołę nie dają
                                                dziecku żadnego oparcia tylko są pieskami na smyczy nauczyciela.

                                                > Publiczna nie oznacza niczyja. Jezeli jakis wymóg (np. mundurków) sie do niej
                                                > wprowadzi to musisz go zaakceptowac, badz przeniesc dziecko do szkoly bez
                                                > mundurków, zapewne platnej. Proste.

                                                Nie. Nie muszę i nie zaakceptuję i w razie potrzeby sprawa dojdzie aż do
                                                Trybunału Praw Człowieka w Strassburgu. Bo nie ma takiej siły, żeby człowieka
                                                zmusić do założenia czegoś czego on sam nie chce nosić. Na razie jak widzę, to
                                                niektóre szkoły prywatne mają mundurki i niech tak pozostanie. Niech zwolennicy
                                                uniformizacji posyłają tam swoje dzieci. Niby dlaczego to ja mam płacić? Ja się
                                                nie czepiam a jak komuś nie pasi to niech sobie płaci ale beze mnie.

                                                > Czyli co proponujesz? Obowiazek szkolny tylko dla marginesu spolecznego?

                                                Możliwość i powszechność alternatywnego zdobywania wykształcenia, np. edukację
                                                domową, lekcje indywidualne. Przy czym dla dobra dzieci trzeba by w takich
                                                przypadkach sprawdzać warunki i sytuację domową, co nie jest trudne, bo rodziny
                                                patologiczne i dysfunkcyjne są znane miejscowej Policji i opiece społecznej.

                                                > Dzieci musza zdobywac jakies wyksztalcenie, bo nikt pózniej nie bedzie placil
                                                > za utrzymywanie bandy analfabetów, którzy sie do zadnej pracy nie nadaja.

                                                A weźmy teraz na tapetę Młodą. Ona dostanie ode mnie tyle kasy, że będzie mogła
                                                żyć sobie wygodnie z odsetek. Szkoły żadnej kończyć nie musi. Po co więc ten
                                                obowiązek wobec niej?

                                                > I jezeli te dzieci z owej szansy nie korzystaja to potrzebny jest pewien
                                                > przymus.

                                                Aby nie być analfabetą, starczy umieć czytać, pisać i wykonać proste rachunki.
                                                Żeby być spawaczem, wystarczy skończyć kurs i mieć jakąś praktykę. Czy spawacz
                                                musi wiedzieć kim był Robespierre albo Dante? Nie. Jak wezwę do siebie spawacza
                                                to po to, żeby mi dobrze pospawał konstrukcję a nie po to, żeby z nim
                                                dyskutować o literaturze wczesnego baroku. Mam sąsiada, który strasznie się
                                                męczy w zawodówce bo każą mu coś czytać. Z polskiego leży i zawsze leżał. Za to
                                                z przedmiotów i praktyk zawodowych jest w czołówce klasy. Więc po co go męczyć
                                                tą literaturą? Co to ma na celu? Jak dla mnie to cały system edukacji jest
                                                jakimś bytem oderwanym od rzeczywistości i pomoże tylko rozpieprzenie go i
                                                zbudowanie od nowa.

                                                > Jezeli szkola staje sie dla nich miejscem rywalizacji w tym kto ma bardziej
                                                > odsloniety pepek to nalezy wprowadzic mundurki. Bo to nie jest to miejsce i
                                                > nie ten czas.

                                                Jeśli uczeń bedzie dumny ze swojej szkoły i będzie się chciał z nią
                                                identyfikować, założy mundurek i będzie zawsze i wszędzie świecił logiem
                                                szkoły. Przymusem niczego się nie zwojuje.

                                                > Jedyne co miala do powiedzienia to "wara od mojego prawa do odslaniania
                                                > pepka". Wybacz, to nie jest dla mnie zaden argument.

                                                A kto jej zabroni odsłaniać pępek i jakim prawem? To byłby zamach na jej
                                                wolność. Dlaczego odsłonięty pępek jest be a zasłonięty cacy? Bo tak twierdzą
                                                jakieś zakompleksione babska z tłustymi brzuchami i wałkami jak ludek
                                                Michelina? To może ja też mam nie chodzić w naramiączce bo jakiś wymoczek z
                                                rączkami jak patyczki i klatą jak szczur ma kompleksy? Młoda ma rację, że broni
                                                swojego prawa.

                                                > Nie mam oczywiscie zamiaru pouczac Cie jak wychowywac wlasne dziecko, ale mam
                                                > prawo ocenic jej zachowanie jako dalece nieodpowiednie.

                                                A jakie zachowanie byłoby odpowiednie dla jedenastolatki, która czyta taki
                                                wątek jak ten tutaj?
                                                • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 17:58
                                                  > Bo to nie wynika z zadań jako takich, tylko o samej organizacji nauki. W
                                                  > Wyższej Szkole Zarządzania studenci brali na raz tyle przedmiotów ile byli w
                                                  > stanie zaliczyć w ciągu sesji egzaminacyjnej. Mogli wziąć jeden a mogli i osiem
                                                  > jak tacy pracowici byli. Tam zaliczenie przedmiotu to był sprawdzian + egzamin.
                                                  > Sprawdzian przygotowywało się w domu i oddawało w wyznaczonym terminie, a
                                                  > egzamin zdawało się normalnie tak jak zwykle zdaje się egzaminy. I to uważam za
                                                  > świetną organizację i to samo powinno być w podstawówce, gimnazjum i szkołach
                                                  > średnich. Skończyłoby się wyrywanie do odpowiedzi, niezapowiedziane kartkówki i
                                                  > młyn na koniec każdego semestru bo nauczyciele nagle budzą się z ręką w nocniku
                                                  > i uzupełniają oceny, bo brakuje im do klasyfikacji. Niestety wszystko kosztem
                                                  > uczniów.

                                                  Taki system nie zawsze sprawdza się nawet u studentów. U uczniów byłby zabójczy.

                                                  > Raczej trzeba postawić na uczenie ich pewnych metod
                                                  > organizacji pracy i czynienie tej pracy przewidywalną. A szkoła jest
                                                  > nieprzewidywalna. Skąd taki uczeń ma wiedzieć czy go jutro nie wyrwą do
                                                  > odpowiedzi z historii? Więc albo musi ryzykować albo uczyć się na wszelki
                                                  > wypadek. A jakby wiedział kiedy go zapytają to wiedziałby kiedy się nauczyć i
                                                  > jak zorganizować swój czas.

                                                  A jak chcesz tego uczyć nie zmuszająć dziecka do samodzielnej pracy, co?
                                                  Jak chcesz uczyć regularności w nauce, jeżeli nie ma "ryzyka" odpytania codziennie?

                                                  > A ja za bardzo Młodą kocham, żebym mógł patrzeć jak ona się męczy nad zadaniami
                                                  > a inne dzieciaki bawią się, jeżdzą na rowerach, rolkach, grają w piłkę.
                                                  > Widziałem kiedyś zeszyt koleżanki Młodej. Na kilku kartkach były ślady łez. Bo
                                                  > jej tatuś miał takie podejście jak Ty - życie to nie bajka. Poza tym w ten
                                                  > sposób uczysz dziecko, że jest nikim, że jego wola się nie liczy i w dodatku
                                                  > jest między mlotem a kowadłem, bo rodzice ślepo zapatrzeni w szkołę nie dają
                                                  > dziecku żadnego oparcia tylko są pieskami na smyczy nauczyciela.

                                                  Widzisz, wszędzie potrzebna jest równowaga. Moi rodzice o nauczycielach mieli
                                                  zdanie niewiele lepsze od Twojego, ale mimo to pilnowali, bym była przygotowana
                                                  i miała zrobione zadania. Jeżeli było potrzeba to szli do szkoły walczyć o mnie,
                                                  ale nie oznaczało to bynajmniej, że mogę robić co chcę.

                                                  > A weźmy teraz na tapetę Młodą. Ona dostanie ode mnie tyle kasy, że będzie mogła
                                                  > żyć sobie wygodnie z odsetek. Szkoły żadnej kończyć nie musi. Po co więc ten
                                                  > obowiązek wobec niej?

                                                  Żartujesz?!?!?!

                                                  > Aby nie być analfabetą, starczy umieć czytać, pisać i wykonać proste rachunki.
                                                  > Żeby być spawaczem, wystarczy skończyć kurs i mieć jakąś praktykę.

                                                  To, że dla Ciebie wykształcenie nie ma znaczenia nie oznacza, że tak jest dla
                                                  całego świata.
                                                  Oczywiście, nie każdy jest w stanie się odpowiednio wykształcić, ale wielu jest.
                                                  I należy im dać taką szansę. A jako że nie sposób oddzielić jednych od drugich
                                                  od razu to trzeba dać takie możliwości wszystkim.
                                                  Znałam dzieci pochodzące z bardzo biednych, patologicznych rodzin, które gdyby
                                                  nie obowiązek nauki pewnie by zostały co najwyżej spawaczami. Rodzice jednak nie
                                                  mieli wyboru i musieli dzieci do szkół słać. Część z nich skończyła studia i
                                                  wyrwała się ze swoich środowisk.

                                                  > A kto jej zabroni odsłaniać pępek i jakim prawem? To byłby zamach na jej
                                                  > wolność. Dlaczego odsłonięty pępek jest be a zasłonięty cacy? Bo tak twierdzą
                                                  > jakieś zakompleksione babska z tłustymi brzuchami i wałkami jak ludek
                                                  > Michelina? To może ja też mam nie chodzić w naramiączce bo jakiś wymoczek z
                                                  > rączkami jak patyczki i klatą jak szczur ma kompleksy? Młoda ma rację, że broni
                                                  > swojego prawa.

                                                  Zamach na wolność pępków!!!
                                                  Nie popadajmy w absurdy, co?
                                                  Tekst o kompleksach pozostawię bez komentarza.
                                                  • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 18:36
                                                    > Taki system nie zawsze sprawdza sie nawet u studentów. U uczniów bylby
                                                    > zabójczy.

                                                    Czemu miałby być zabójczy? Ja wiem dobrze, że dla ucznia podstawówki miesiąc
                                                    czasu to jest termin tak odległy, że sprawdzian można spokojnie cisnąć w kąt po
                                                    ty, żeby robić go na gwałt tuż przed terminem oddania :) Pamiętaj jednak o tym,
                                                    że uczeń ma rodziców, którzy w razie czego dopilnują i go napędzą. Student
                                                    natomiast napędza się sam.

                                                    > A jak chcesz tego uczyc nie zmuszajac dziecka do samodzielnej pracy, co?
                                                    > Jak chcesz uczyc regularnosci w nauce, jezeli nie ma "ryzyka" odpytania
                                                    > codziennie?

                                                    A po co ta regularność? To nie konserwacja maszyn, że trzeba regularności.
                                                    Pamiętać musisz, że uczeń ma gorsze dni i lepsze dni. Jak ma gorszy dzień to po
                                                    co ma się męczyć nad książkami, jeśli to co zrobi w 4 godziny, może zrobić w
                                                    godzinę jak będzie miał lepszy dzień?

                                                    > Zartujesz?!?!?!

                                                    Wcale nie. Takie jest moje założenie. Będzie miała swobodę działania przy
                                                    jednoczesnym bezpieczeństwie finansowym w postaci zgromadzonego kapitału. Ją
                                                    jedną mam jak na razie więc mogę zadbać o to żeby nie musiała mieszkać kątem u
                                                    koleżanki czy wynajmować klitki w kiepskiej części miasta celem oszczędności
                                                    aby czegoś się dorobić. Kapitał trzeba kumulować, a energię pożytkować na
                                                    działania przynoszące zyski, a nie tracić jej na wyważanie już otwartych drzwi.
                                                    Wystarczy, że ja w zimę o drugiej w nocy, a nieraz i wcześniej ładowałem towar
                                                    do Żuka i jechałem na stadion, gdzie stałem do rana na koronie w czapce uszance
                                                    i piłem wódkę z gwinta żebyu nie zamarznąć bo piździło na górze strasznie. Taka
                                                    lodówka z nawiewem. Młoda nie musi już przez to przechodzić, a jak zechce sobie
                                                    tak pomarznąć kiedyś, to niech to robi mając bezpieczeństwo finansowe. Wtedy
                                                    będę wiedział, że robi to dla przyjemności a nie celem przeżycia od pierwszego
                                                    do pierwszego.

                                                    > To, ze dla Ciebie wyksztalcenie nie ma znaczenia nie oznacza, ze tak jest dla
                                                    > calego swiata.

                                                    Nigdy tak nie twierdziłem. Co jest dobre dla mnie, dla mnie może być zgubne.
                                                    Twój raj może być moim piekłem i vice versa. Dlatego też należy tak jak mówisz
                                                    dać szansę. Ale nie zmuszać.

                                                    > Zamach na wolnosc pepków!!!

                                                    Zamach na swobodę ubierania się. Ja nie lubię kościelnych panienek w beżowych
                                                    swetrach i długich czarnych spódnicach. Nie podobają mi się i nie tylko mi. Czy
                                                    mam im zabronić tak się ubierać tylko dlatego, że mi to nie odpowiada?
                                                  • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 18:56
                                                    > > Zartujesz?!?!?!
                                                    >
                                                    > Wcale nie. Takie jest moje założenie. Będzie miała swobodę działania przy
                                                    > jednoczesnym bezpieczeństwie finansowym w postaci zgromadzonego kapitału.

                                                    Ludzie mają to do siebie, że lubią wygodę. Dodając do tego dziecięcy brak
                                                    myślenia perspektywicznego wychodzi na to, że rodzice muszą dziecko do pewnych
                                                    rzeczy zmuszać, by ono poradziło sobie później w życiu. Bardzo niewiele dzieci
                                                    jest na tyle dojrzałych, by myśleć o przyszłości i względem tego planować swoje
                                                    działania.

                                                    A zabezpieczenie finansowe... Oczywiście lepiej mieć niż nie mieć, ale powinno
                                                    być OPRÓCZ, a nie ZAMIAST. Nigdy nie wiesz co przyszłość przyniesie.
                                                    Dam taki przykład: rodzice mojego dziadka byli ludźmi bardzo zamożnymi, mającymi
                                                    spory - świetnie rozlokowany - kapitał i rewelacyjnie prosperujący sklep, który
                                                    z powodzeniem mógł utrzymać kilka następnych pokoleń. Mimo to jeżeli dzieciak
                                                    chciał "kieszonkowe" to musiał na nie sobie w tym sklepie zarobić, nie mógł iść
                                                    się bawić póki nie wykonał obowiązków w domu i sklepie i nie odrobił zdań, nic
                                                    nie dostawał za darmo. Do szkół byli wysyłani chcieli czy nie chcieli, mieli
                                                    zdobyć wykształcenie, pomimo że ich przyszłość finansowa wcale od niego nie
                                                    zależała. Dla Ciebie zamach na wolność i odbieranie dzieciństwa, co? :)
                                                    Efekt: przyszła wojna, Niemcy rozkradli większość majątku, z tego co się ostało
                                                    udało się mojemu dziadkowi interes odratować i cóż z tego, przyszli komuniści i
                                                    dziadek został z niczym. Niczym, poza świetnym wykształceniem i tym, co wpoili
                                                    mu rodzice - szacunkiem do pracy, wiedzy i pieniądza. I dzięki temu i tylko
                                                    temu, a nie dawnemu majątkowi udało mu się nie tylko utrzymać na powierzchni,
                                                    ale i osiągnąć spory sukces zawodowy, wychować dzieci i pomóc finansowo wnukom.
                                                    Pieniądz jest ulotny. To kim jesteśmy zostaje z nami po kres naszych dni.
                                                    Wartości człowieka nie oceniamy po tym co ma, ale po tym kim jest.
                                                  • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 22:21
                                                    No to gratuluję dziadkowi :)
                                                    Trzeba jednak pamiętać, że nie tylko wykształcenie tu się liczy. To jest też
                                                    umiejętność szukania pieniędzy. Samo wykształcenie bez tych zdolności niewiele
                                                    da. Co najwyżej możliwość zatrudnienia na jakimś dobrze płatnym krawaciarskim
                                                    stanowisku. A w takich pracach jest jak jest - układy na górze się zmienią i
                                                    paru łebków zawsze spadnie. Ja mam kumpla, który nie ukończył podstawówki.
                                                    Jakoś mu nie po drodze do tej szkoły było:) Zaczął się razem ze mną kręcić po
                                                    bazarze, z cinkciarzami kombinował, potem kantor otworzył, za jakiś czas drugi
                                                    i trzeci. Postawił sobie willę, schody marmurowe, żyrandole kryształowe itp.
                                                    Facet zawsze był towarzyski, więc imprezy urządzał często. Dla niego udana
                                                    impreza jest wtedy jak wszyscy padną pod stół i się pożygają. I tak zaczął pić
                                                    aż w końcu mu kantory splajtowały bo nie pilnował interesu i pracownicy mu
                                                    robili przekręty ile się tylko dało. Jak stracił to co miał, odbił się od dna i
                                                    wszedł w nowy biznes. Zakręcił się gdzie trzeba i wszedł w spółkę. Otworzyli
                                                    stację benzynową w dobrym punkcie. Znów miał kasę i znów zaczął pić i wszystko
                                                    olewać, aż w końcu wspólnik odkupił od niego udziały i kopnął go w dupę. On
                                                    znów się pozbierał i otworzył knajpę. Chce koniecznie ode mnie odkupić dom i
                                                    całą ziemię i założyć tam pensjonat i ośrodek wczasowy. Przypomnę, że facet
                                                    podstawówki nawet nie skończył. To jest biznesmen i on zawsze wypłynie. Dwa
                                                    razy stracił majątek i dwa razy go odzyskał. A ja tak myślę i myślę, ale nie
                                                    wiem czy jakbym nagle stracił wszystko czy udałoby mi się jeszcze raz.
                                                    Oczywiście mogę liczyć na pomoc rodziny mojej byłej żony, a konkretnie na jej
                                                    wujka. To tzw. Nowy Ruski. Zapatrzony jest w Młodą jak w jakąś świętą ikonę.
                                                    Jestem więc spokojny o przyszłość. Przynajmniej o jej przyszłość gdybym ja
                                                    nagle stracił wszystko.
                                                    A dzisiaj jest tak, że wykształcenie można sobie uzupełnić w dowolnym momencie.
                                                    Nawet ja mogę jeszcze zostać profesorem :) Wiem tylko tyle, że moja kariera
                                                    zaczęła się na Bazarze Różyckiego i na Stadionie XX lecia w W-wie. I wiem, że
                                                    do dziś z tego korzystam, a ci, którzy tam działali i których poznałem albo
                                                    stoczyli się do rynsztoka i w nim tkwią, albo się wybili i mają możliwości i
                                                    zawsze mogę do nich zadzwonić jak potrzebuję coś załatwić i oni mogą zadzwonić
                                                    do mnie.

                                                    > Bardzo niewiele dzieci jest na tyle dojrzałych, by myśleć o przyszłości i
                                                    > względem tego planować swoje działania.

                                                    Dlatego też w nauczaniu tak do ok 15 roku życia nie należy się skupiać na
                                                    zdobywaniu wiedzy ze wszystkich przedmiotów, bo może 15% z tego zostanie
                                                    wykorzystane w życiu. Należy skoncentrować się na przyswajaniu takiej ogólnej
                                                    wiedzy o otaczającym świecie, o zależnościach nim rządzących, na pokazaniu tym
                                                    młodym ludziom możliwości, na zachęcaniu ich do nauki, rozwijaniu talentów. Na
                                                    razie ja żadnych takich działań ze strony państwa nie zauważyłem.
                                                  • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 22:49
                                                    > Oczywiście mogę liczyć na pomoc rodziny mojej byłej żony, a konkretnie na jej
                                                    > wujka. To tzw. Nowy Ruski. Zapatrzony jest w Młodą jak w jakąś świętą ikonę.
                                                    > Jestem więc spokojny o przyszłość. Przynajmniej o jej przyszłość gdybym ja
                                                    > nagle stracił wszystko.

                                                    Jeżeli Ty tak na serio to przerażasz mnie.
                                                  • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 23:01
                                                    Co tu przerażającego? Że facet się dorobił? A co było w Polsce po 1989 roku?
                                                    Niektórzy przesiedli się z furmanki zaprzężonej w klacz maści gniadej do nowych
                                                    Mercedesów i z dziadów stali się panami. W Rosji było podobnie. Wujek miał
                                                    mnóstwo ziemi w dobrym punkcie, część sprzedał, część zostawił, kasę
                                                    zainwestował i tak to poszło. Młodą kocha bardzo, więc to chyba logiczne, że
                                                    jakby co to jej pomoże. Chyba Ty też możesz na swoją rodzinę liczyć.
                                                  • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 23:22
                                                    Wiesz... nie sądzę, bym mogła się dogadać z człowiekiem, dla którego idolem jest
                                                    cinkciarz z bazaru, profesurę można sobie kupić, a wykształcenie to tylko zbędny
                                                    papierek. Nie mój system wartości, nie moje podejście do życia, nie moje środowisko.
                                                  • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 18.09.06, 10:24
                                                    > Wiesz... nie sądzę, bym mogła się dogadać z człowiekiem, dla którego idolem
                                                    > jest cinkciarz z bazaru, profesurę można sobie kupić, a wykształcenie to
                                                    > tylko zbędny papierek

                                                    Nie dogadasz się, bo nie uznajesz niczego innego poza wykształceniem. Co
                                                    magister w dziedzinie handlu zagranicznego może powiedzieć człowiekowi, który
                                                    po 3-4 dni nieraz marzł w zimę na granicy w samochodzie pełnym towaru i spędzał
                                                    po 16 godzin bez przerwy za kierownicą mając obok pięcioletnią córeczkę? Młoda
                                                    może Ci napisać, bo dobrze pamięta jak spała w kabinie furgona przykryta
                                                    baranicą i wszystkim czym się da. Pamięta jak wyposażyłem furgon we
                                                    własnoręcznie pospawany piec - kozę i jak w nim paliliśmy, jak ze mną po drewno
                                                    chodziła. Drewno było nieraz tak przemarznięte, że nie trzeba było używać
                                                    siekiery, tylko rzucić tym o asfalt i ładnie pękało na kilka części. Pamięta
                                                    jak ją kąpałem w misce na siedzeniu pasażera, a wodę na kąpiel miała ze śniegu
                                                    topionego w garczku na piecu. I jak ja siądę z takim cinkciarzem z bazaru i
                                                    zaczniemy gadać jak to kiedyś zaczynaliśmy, to magister nawet słowem się przy
                                                    nas nie odezwie bo nie będzie miał co gadać. Bo i co on wie? Co w której
                                                    książce napisali? Przepisy celne zna? I może sobie tę wiedzę wsadzić głęboko w
                                                    dupę bo jak na granicy ukraińskiej nie da w łapę, to mu bedą demontowali nawet
                                                    tapicerkę z samochodu. Ja brałem Młodą głównie po to, żeby łatwiej było gadać z
                                                    celnikami bo ze względu na małe dziecko łagodniej nas traktowali. Ja i były
                                                    cinkciarz jakoś sobie radę damy, a magister dopiero będzie musiał się nauczyć
                                                    tego co my wiemy już od dawna. Bo na uczelni nie uczą rzeczywistości tylko
                                                    teorii, a tę teorię trzeba dopiero skonfrontować z rzeczywistością i nagle może
                                                    się okazać, że te 5 lat studiów to była strata czasu, a magister kosztuje 20
                                                    tysięcy, które przy dobrych wiatrach idzie wyciągnąć w miesiąc. Jak się
                                                    oczywiście ma jaja.
                                                  • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 18.09.06, 10:59
                                                    > nagle może się okazać, że te 5 lat studiów to była strata czasu,
                                                    > a magister kosztuje 20 tysięcy,

                                                    Jak pisałam wyżej - studia to nie jest papier, który można sobie kupić. Dobrze
                                                    wybrane studia to nigdy nie jest strata czasu.
                                                    Liczy się to kim się jest, a nie to co się ma. W życiu są rzeczy o wiele
                                                    ważniejsze od kasy. W zasadzie - to większość rzeczy jest od niej o wiele
                                                    ważniejsza.
                                                  • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 18.09.06, 11:47
                                                    Może acorns, który awansował w jakiś tam sposób w drabinie społecznej, nie
                                                    zauważa że ten awans zawdzięcza nie tylko sobie ale i życiu w społeczeństwie.
                                                    Dlatego tak dużą wagę przykłada do wolności jednostkowej bo nie widzi korzyści z
                                                    działania na rzecz wspólnoty.Widzi tylko swój prywatny interes.

                                                    Takim ludziom proponuje zazwyczaj bezludną wyspę, aby sobie uzmysłowili ile są w
                                                    stanie sami zdziałać, bez społeczeństwa.
                                                • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 21:34
                                                  Tak gadasz, gadasz acorns, a nie zauwazyles że to własnie mundurki przedłuzają
                                                  dzieciństwo.

                                                  Bo czymze jest według ciebie dzieciństwo - dylematem nad ubiorem, podejmowaniem
                                                  1000 decyzji, czyli według ciebie dzieciństwo = wolność podejmowania decyzji =
                                                  dorosłość.

                                                  To taka wewnętrza sprzeczność w twoim rozumowaniu.
                                                  Zgadzam się nie odbierajmy dzieciom dzieciństwa, nie rzucajmy ich na głębokie
                                                  wody 100 decyzji dziennie. Pozwólmy im powoli wkraczać w świat podejmowania
                                                  decyzji i brania odpowiedzialności za nie krok po kroku. Kształtujmy w nich
                                                  odpowiedzialność nie tylko za siebie ale i za społeczność w której żyją.

                                                  Kształtowanie dzieci na twoją modłe, to wykształcenie skrjnie aspołecznych
                                                  egoistów, którzy nigdy nie stworzą dobrze współgrającego społeczeństwa.
                                                  • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 21:38
                                                    Amen.
                                                  • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 22:50
                                                    > Bo czymze jest według ciebie dzieciństwo - dylematem nad ubiorem,
                                                    podejmowaniem
                                                    > 1000 decyzji, czyli według ciebie dzieciństwo = wolność podejmowania decyzji =
                                                    > dorosłość.

                                                    Dzieciństwo to jest prawo do beztroski. Prawo a nie obowiązek.
                                                    Dzieciństwo w wersji współczesnej różni się od naszego zdecydowanie. Dziś
                                                    dzieciaki i młodzież dużop bardziej zwracają uwagę na ciuchy ni z kiedyś. Takie
                                                    czasy. Zresztą dziewczynki nawet takie z przedszkola lubią się stroić i nie
                                                    przechodzi im to aż do późnej starości. Mundurki mogą być ładne, ja nie
                                                    twierdzę, że nie. Mi się bardzo podobają japońskie uczennice w tych swoich
                                                    mundurkach. Ale moje poczucie estetyki nie może być wiążące dla całego
                                                    społeczeństwa.

                                                    > To taka wewnetrza sprzecznosc w twoim rozumowaniu.

                                                    Gdzie ją widzisz?

                                                    > Zgadzam sie nie odbierajmy dzieciom dziecinstwa, nie rzucajmy ich na glebokie
                                                    > wody 100 decyzji dziennie. Pozwólmy im powoli wkraczac w swiat podejmowania
                                                    > decyzji i brania odpowiedzialnosci za nie krok po kroku. Ksztaltujmy w nich
                                                    > odpowiedzialnosc nie tylko za siebie ale i za spolecznosc w której zyja.

                                                    Ale jaki to ma związek z mundurkami?

                                                    > Ksztaltowanie dzieci na twoja modle, to wyksztalcenie skrjnie aspolecznych
                                                    > egoistów, którzy nigdy nie stworza dobrze wspólgrajacego spoleczenstwa.

                                                    Ja twierdzę, że jedna taka osoba jak Młoda zrobi więcej dla społeczeństwa niż
                                                    50 klonów jednakowo ostrzyżonych, ubranych i bez własnego zdania. Spójrz na
                                                    społeczeństwo Japończyków. Stamtąd wróciłem przedwczoraj. Ci ludzie żyją jak
                                                    szczury. Co z tego, że dobrze wykształceni, pracowici a ich technologia jest w
                                                    ścisłej światowej czołówce? Jak ci ludzi żyją? To są roboty a nie ludzie.
                                                    Świetnie zorganizowane społeczeństwo, owszem. Ale czy szczęśliwe? Młoda nie
                                                    pozwoli się zniewolić i wszelkie próby zniewolenia będzie dusiła w zarodku.
                                                    Dziś jej zabronią nosić kusych bluzek, za miesiąc wprowadzą mundurki, a za rok
                                                    normę na długość włosów i dopuszczalne fryzury, jak uczynił to Turkmenbasza,
                                                    który miał problemy z odróżnieniem faceta od kobiety, więc zabronił mężczyznom
                                                    noszenia wymyślnych fryzur. Gdyby społeczeństwo składało się z takich ludzi jak
                                                    Młoda, żaden polityk nie odważyłby się nawet pisnąć cokolwiek o podwyżce akcyzy
                                                    na paliwo, nie mówiąc już o najnowszych pomysłach LPR czyli akcyzie na płyn do
                                                    spryskiwaczy. Bo jakby to zrobił to by go na taczkach wywieżli, publicznie
                                                    obrzucili jajami i zgniłymi pomidorami, kopa w dupę zasadzili i spadaj krowy
                                                    paść jak się do rządzenia nie nadajesz.
                                                  • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 23:15
                                                    Masz rację prawo do beztroski, tylko że każdy kto daje więcej wolności, odbiera
                                                    prawo do beztroski. Z wolnością wiąże się podejmowanie decyzji i
                                                    odpowiedzialność za nie. A jak być beztroskim i zarazem odpowiedzialnym?
                                                    Przechodzenie od stanu beztroskiego do odpowiedzialnego nie odbywa się na raz,
                                                    jak piszesz w przedszkolu, tylko w procesie socjalizacji, kiedy uczymy się jak
                                                    wielowymiarowe są skutki naszych decyzji.
                                            • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 21:11
                                              >są przeciążeni
                                              >obowiązkami szkolnymi

                                              Ciągle się okraja programy szkolne, a uczniowie wciąż mówią o przeciążeniu.
                                              Chyba własnie są przeciążeni wolnością i ilością decyzji którą muszą podejmować
                                              a do której nie dojrzeli.
                                        • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 14:57
                                          chyba jesteś anarchistą.
                                          • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 15:39
                                            Tak do końca to nie jestem. Anarchiści chcą zniszczyć system a jako alternatywę
                                            stawiają anarchię. A ja uważam, że system musi istnieć, ponieważ człowiek jest
                                            zwierzęciem stadnym. Ale ten system ma być dla ludzi a nie ludzie dla niego.
                                            Dlatego na to co w obecnej postaci jest zgodzić się nie mogę, ponieważ
                                            występują formy zniewolenia jak choćby przymus edukacji bez żadnej alternatywy.
                                            Że nie wspomnę o ZUSie i służbie wojskowej.
                                  • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 23:26
                                    create napisał:

                                    > Lepiej sobie przeczytaj wypowiedź młodej acorns, i później sama powiedz czy na
                                    > wolność najpierw nie powinno się zapracować dorastając w stanie nie do końca
                                    > wolnym:
                                    >

                                    W sensie, że co? Że niby Młoda wbita w mundurek okaże Ci więcej szacunku? Tak
                                    po cichu myślę, że przeciwnie.

                                    Jeżeli to ma być argument za uniformizacją, to mocno chybiony. Zapominasz, że
                                    ja mam swoje młode chowane również bez mundurka, które jednak nie dysponują
                                    takim ładunkiem ekspresji :))) Brak związku przyczynowego.
                                    • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 16.09.06, 23:47
                                      Młoda wbita w mundurek nie bedzie myślała czy pokazać pępek, gdzie się przekuć,
                                      i jaką bluzkę dziś założyć, bo będzie to pozostawało poza sferą jej decyzji.
                                      • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 00:04
                                        create napisał:

                                        > Młoda wbita w mundurek nie bedzie myślała czy pokazać pępek, gdzie się
                                        przekuć,
                                        > i jaką bluzkę dziś założyć, bo będzie to pozostawało poza sferą jej decyzji.

                                        Z całym szacunkiem, ale nie masz pojęcia o czym Młoda będzie myślała.
                                        • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 00:22
                                          Ale wiem o czym myśleć nie będzie, i o tym napisałem.
                                          • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 00:32
                                            create napisał:

                                            > Ale wiem o czym myśleć nie będzie, i o tym napisałem.

                                            No, tego też nie wiesz.
                                            • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 00:35
                                              A co ty tam wiesz? :)
                                              • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 10:13
                                                create napisał:

                                                > A co ty tam wiesz? :)

                                                Wobec tak obezwładniającej siły argumentów, cóż ja mogę...
                                      • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 12:10
                                        > Młoda wbita w mundurek nie bedzie myślała czy pokazać pępek, gdzie się
                                        > przekuć, i jaką bluzkę dziś założyć, bo będzie to pozostawało poza sferą jej
                                        > decyzji.

                                        Mylisz się i to bardzo. Młoda posiada coś takiego, co można określić jako nawyk
                                        wolności. I ja to u niej rozwijałem od najmłodszych lat. Postanowiłem to zrobić
                                        w momencie kiedy stałem w USC w garniturze i brałem ślub. I tak sobie myślałem
                                        po co ja stoję ubrany jak pajac skoro nienawidzę garniturów. Postanowiłem
                                        więcej nie zakładać garnituru i jak bedę znów brał ślub to garnituru nie
                                        założę. Mlodej wbitej w mundurek tłumaczyłbym, że to jest ograniczanie jej
                                        wolności. Ponieważ jeden patyczek łatwo złamać, ale całego pęczka już nie,
                                        Młoda błyskawicznie odnalazłaby uczniów myślących podobnie i zacząłby się bunt
                                        przeciw mundurkom.
                                        • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 14:55
                                          >bunt przeciw mundurkom

                                          Tak, tak w podstawówce i gimnazjum.
                                          • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 15:04
                                            > Tak, tak w podstawówce i gimnazjum

                                            O dzieciach z Wrześni słyszałeś?
                                            • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 15:10
                                              > O dzieciach z Wrześni słyszałeś?

                                              To one się przeciwko mundurkom buntowały? :)
                                              • create Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 15:15
                                                > To one się przeciwko mundurkom buntowały? :)

                                                Nie przeciwko pracom domowym :)
                                              • acorns Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 15:29
                                                Jak chcecie dyskutować na poziomie podstawówki to chyba pomyliliście razem z
                                                Create forum.

                                                Tu nie chodzi o powód do buntu tylko o fakt. O prostą zależność: akcja -
                                                reakcja. Jest przymus - jest bunt. A czy będzie to język niemiecki czy mundurki
                                                czy prace domowe to już bez znaczenia. Współczesne dzieci i młodzież potrafią
                                                się też świetnie organizować co widać było jak Giertych ministrem został.
                                                • xtrin Re: Mundurki w szkołach - jestem zdecydowanie na 17.09.06, 16:00
                                                  > A czy będzie to język niemiecki czy mundurki
                                                  > czy prace domowe to już bez znaczenia.

                                                  W tym momencie Ty sprowadzasz dyskusję do poziomu przedszkola.
              • acorns 4 Xtrin - od Młodej 16.09.06, 21:10
                To Młoda pisze używając mojego konta, więc jakby co to do niej a nie do mnie.

                Ty zamierzasz mi jeszcze narzucać o czym ja mam myśleć i kiedy?
                Jak nie myślisz jak wyglądasz myszko to twoja brocha. A ja będę o tym myśleć i
                to moja brocha. Masz coś do mnie? Coś ci się nie widzi? To napisz do etatowej
                pani psycholog z "Przyjaciółki" czy innej "Pani domu" to może coś co poradzi
                szaraczku na twoje kompleksy i problemy.
                • xtrin Re: 4 Xtrin - od Młodej 16.09.06, 21:29
                  no comments
    • gemini14 najbardziej twarzowe sa 10.09.06, 16:05
      brunatne:)
    • gabi9917 Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 11.09.06, 00:16
      Jestem za a nawet przeciw a co!tak już mam!
    • Gość: Promyczek Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.ztpnet.pl 11.09.06, 07:47
      Uważam to za wspaniały pomysł, aby każdy uczeń nosił mundurek do szkoły Moje
      pokolenie i moich dzieci chodziło w fartuszkach i to bylo wspaniałe, bo nikt
      się nie wyrożniał w ubiorze Uczeń czuł sie przed nauczycielem zawsze uczniem
      Był skromny nie czul się ,że co to nie ja ,bo wyrożniam się ubiorem i jestem
      bogatrzy od kolegi a kolega do mnie nie pasuje gdyż jest gorzej sytuowany
      • makrama1 Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 11.09.06, 20:10
        Gość portalu: Promyczek napisał(a):

        > Uważam to za wspaniały pomysł, aby każdy uczeń nosił mundurek do szkoły Moje
        > pokolenie i moich dzieci chodziło w fartuszkach i to bylo wspaniałe, bo nikt
        > się nie wyrożniał w ubiorze Uczeń czuł sie przed nauczycielem zawsze
        uczniem
        > Był skromny nie czul się ,że co to nie ja ,bo wyrożniam się ubiorem i jestem
        > bogatrzy od kolegi a kolega do mnie nie pasuje gdyż jest gorzej sytuowany


        No wzruszające. Faktycznie nikt się nie wyróżniał, wszyscy wyglądali równie
        smętnie i żałośnie. A co do skromności to ja mam trochę inne wspomnienia. Jak
        ktoś ma we łbie przewrócone i lubi się wywyższać to będzie to robił w mundurku,
        garniturku, drelichu, fartuchu czy worku. I vice versa.
        • create Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 16.09.06, 01:27
          Tylko że w mundurku, w garniturku, drelichu, fartuchu czy worku ma baaaardzo
          ograniczone możliwości wywyżaszania się ubiorem.
    • Gość: angel Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.aster.pl 15.09.06, 20:30
      myślisz że szkoła da na te mundurki???
      rodziców nie jest stać na ksiazki i przybory a co dopiero taki mundurek[dopiero
      by kosztował]
    • olga136 Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 16.09.06, 01:00
      Wśród jadnakowo ubranek młodzieży łatwiej wychwycić błyszcżce "diamenciki" niż
      w pstrokatej masie, w której uwagę przyciąga szalony krój czy kolor bluzki a
      nie osoba.
    • acorns 4 Create, Xtrin i wszystkich na TAK - od Młodej 16.09.06, 21:01
      Temat mundurków dotyczy bezpośrednio Młodej bo to ona jest w wieku szkolnym,
      więc postanowiła się wypowiedzieć w tej sprawie. Oto co ma do powiedzenia
      create, xtrin i wszystkim zwolennikom uniformizacji (wersja ocenzurowana,
      nieocenzurowaną mogę przesłać na priv):

      Ogólnie mnie to rypie że wam się podobają granatowe garsonki, fioletowe
      marynarki czy spodenki w kolorze brąz a'la sraka pijaka. Rypie mnie to czy wam
      się podobają białe bluzeczki z falbankami czy też bez falbanek czy kokardki w
      warkoczach białe czy czerwone. Szczam na to i mam takie prawo. Szczam na to czy
      komuś przeszkadza mój goły pępek czy nie. Nie pasi ci to nie patrz. Łeb w dół i
      płytki chodnikowe sobie policz albo sprawdź czy równo leżą. Będę odsłaniać
      pępen kiedy chcę i zasłaniać kiedy chcę niezależnie od waszych wątów. Jak będę
      chciała to sobie zrobię percingi gdzie się da i nie wasza to sprawa ile mam
      kolczyków i gdzie. Jak chcecie sobie wprowadzać normy na ilość kolczyków to
      sobie wprowadzajcie ale mnie to wali i bedę to olewać. Wasze czasy to nie moje
      czasy i nie zamierzam nosić nylonowego fartuszka ani czesać się w dwa kucyki bo
      w waszych czasach tak się chodziło. Dziś jest 16 wrzesień 2006 roku a nie 1976
      roku gdyby ktoś nie zauważył. Szkoła publiczna jest tak samo publiczna jak
      ulica i możecie mi naskoczyć wszyscy ponieważ nie ma takiej siły która może
      mnie zmusić do noszenia czegoś albo nie. Bo to tak samo jak by mi ktoś mówił w
      czym mam chodzić po ulicach. Jak założycie sobie swoje prywatne miasteczka i
      szkoły to będziecie mogli mi narzucać mundurki, fryzury co chcecie. Bo ja mam
      wybór. Jak idę do prywatnej szkoły gdzie są mundurki to jest to mój wybór i jak
      tam idę to tak chcę i moja brocha. Nie chcę - nie idę i też moja brocha nie
      wasza. Ale nikt nie będzie mi mówił co mam zakładać do publicznej szkoły. A już
      na pewno nie jakiś create i jego zwolennicy. Może sami sobie zaprojektujcie i w
      drodze głosowania wybierzcie sobie jakis uniform i łaźcie w nim po ulicy i
      dajcie przykład dzieciakom i młodzieży. Może im się spodoba. Bo na razie
      potraficie tylko pier. głupoty siedząc za monitorami i to w sprawach które was
      nie dotyczą. Chodzicie jeszcze do szkoły? Nie? To o co kaman? Chodzicie? To
      wprowadzajcie swoje zasrane faszystowskie pomysły w waszych budach a nie na
      cały kraj.

      Sieg Heil sku..ele.

      I swoje dzieci socjalizujcie, wychowujcie i uczcie pokory a ode mnie się
      odpie....cie bo ja kurze z dupy nie wyleciałam i mam ojca.
      • xtrin Młodej dziękujemy 16.09.06, 21:32
        za poparcie tezy o mundurkach.
        • create Re: Młodej dziękujemy 16.09.06, 22:39
          > za poparcie tezy o mundurkach.

          Widać że młodej by się mundurek przydał od najmłodszych lat, niestety nikt o tym
          wtedy nie myślał i wyszło co wyszło.
        • acorns Re: Młodej dziękujemy 16.09.06, 23:17
          > za poparcie tezy o mundurkach.

          A w którym miejscu ona ją poparła? Jak czytała ten cały wątek to była ze złości
          czerwona jak dupa pawiana więc jak mogła poprzeć?
          • xtrin Re: Młodej dziękujemy 16.09.06, 23:29
            :)))
    • raveness1 Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 17.09.06, 23:04
      Jestescie nie trendy z tymi uniformami. Teraz sie mowi o Zycie Gilowskiej.
    • acorns Do Xtrin i Create 18.09.06, 15:30
      Podpiąłem to do głównego bo tam już nie wiadomo która wypowiedź pod co jest
      podpięta.

      Zostawmy już sprawę wykształcenia i tego co komu ono daje, bo to nie jest temat
      tego wątku. Skoncentrujmy się na mundurkach. Ja wiem dobrze, że człowiek jest
      istotą społeczną i wcale nie uważam, że wszystko osiągnąłem sam. Nigdy tak nie
      uważałem. Jednak w społeczeństwie musi panować pewien system i w każdym
      społeczeństwie on panuje. Nawet w dzikich plemionach jest system plemienny i
      jakiś ład społeczny istnieje. Ale system ma służyć społeczeństwu a nie na
      odwrót. Tworzenie szeregu nakazów, zakazów, ograniczeń, restrykcji to droga
      donikąd. Im dalej w las tym więcej drzew. Wcześniej czy póżniej w takim
      systemie pojawią się sprzeczności i system zacznie zjadać własny ogon. To nie
      są moje słowa, tylko słowa mojego kolegi, który studiował projektowanie
      systemów w Wyższej Szkole Zarządzania, pracował w tym i temat ten zna bardzo
      dobrze. A sprzeczności i wielopznaczności już się pojawiają. Co znaczy bowiem
      pojęcie "kolor stonowany"? Każdy to może inaczej interpretować i pojawią się
      nieporozumienia na tym tle. Aby system mógł działać dobrze, nie może być w nim
      wieloznaczności. Wieloznaczności pojawiają się jednak w życiu i nie wszystkie
      sprawy da się wtłoczyć w jakieś ramy. Aby rozwiązać problem typu "do szkoły
      tylko ubiór w kolorach stonowanych" i nieporozumienia związane z interpretacją
      tegoż, można pójść w 2 strony - albo pełna dowolność, albo wprowadzenie
      mundurków. Gdy wprowadzimy mundurki w szkołach publicznych, będzie to zielone
      światło dla wprowadzenia mundurków także na ulicach. Ulice stanowią taką samą
      przestrzeń publiczną jak szkoły publiczne. No bo dlaczego w szkole można, a na
      ulicy nie? Z powodu widzimisię władzy? O ile się nie mylę, dyktatury ani
      monarchii w Polsce nie ma, więc widzimisię władzy to żaden powód. Pozostaje
      więc iść w stronę swobody. Niech sobie urządzają rewię mody w szkołach. Tak
      naprawdę to niewielki procent dziewczyn tak robi. Młoda zmieniła styl głównie
      dlatego, żeby nikt nie mylił jej z jakąś tipsiarą - dresiarą, bo ona nienawidzi
      takich laleczek jeszcze bardziej niż ja nienawidzę ulizanych, równiutko
      ostrzyżonych, na gładziutko jak dupa niemowlaka ogolonych garniturków
      biurowych. Komu te dziewczyny tak naprawdę przeszkadzają? A że szpanują to i co
      z tego? Będą nosić mundurki, to zaczną szpanować plecakami, piórnikami,
      biżuterią i w ogóle wszystkim czym się tylko da bo ten typ tak już ma. Niech
      sobie szpanują. W końcu znajdzie się ktoś kto ich udupi i długo się będą
      zbierać po tym wstrząsie. Zawsze wcześniej czy później znajdzie się ktoś z
      bardziej wypasioną bryką/komórą, w droższych ciuchach, z lepszym sikorem. Jak
      ktoś myśli tylko o tym aby być trendy czy tam jazzy to jego sprawa. Jaki cel
      społeczny ma walka z jego upodobaniami? Tacy ludzie to idealni konsumenci. Nie
      zmienią telefonu bo się zepsuł czy potrzebują nowych funkcji, tylko dlatego, ze
      stary jest już niemodny. A że moda zmienia się dość często to i biznes się
      kręci i o to chodzi. Rynek pracy i tak rządzi się swoimi prawami. Będzie mniej
      ludzi po studiach, to wartość dyplomu wzrośnie. Jak wartość dyplomu wzrośnie,
      to pracodawcy zweryfikują swoje wymagania i nagle okaże się, że jest praca dla
      absolwentów techników, zawodówek. I nawet po podstawówce coś się znajdzie.
      Stanowisk pracy jest tyle ile jest, ludzi na rynku pracy jest tyle ile jest.
      Zmieni się tylko struktura wykształcenia, a co za tym idzie wymagania
      pracodawców. Dlatego nie ma co zawracać sobie głowy mundurkami, bo nic to nie
      da. Lepiej zamiast tego stworzyć większe możliwości tym, którzy chcą korzystać
      z szansy jaką daje im edukacja. A sposób na to wymyśliła na poczekaniu moja
      Młoda i jest to realne i znacznie lepsze od tego co mamy teraz. Skoro
      jedenastolatka może coś sensownego wymyśleć a banda pierdzistołków nie, to
      chyba o czymś świadczy. Najpierw niech szkoła stoi frontem do uczniów a nie
      dupą, a potem można myśleć o mundurkach - jak już uczniowie bedą czuli z tą
      szkołą jakąś więź i nie traktowali jej jak przykry obowiązek, ewentualnie jako
      miejsce spotkań z kumplami. Bo jak szkoła spełnia tylko taką funkcję to nie
      dziwne, że młodzi ludzie odrzucają mundurki. Bo nie tylko Młoda. Wszystkie
      dzieciaki, które o to pytałem są na nie. Młoda jest osobą, która chce coś robić
      i będzie robić jak da się jej możliwości. Niestety to co było w poprzedniej
      szkole ze stroną internetową (krótko mówiąc nieporozumienia i wojna z gronem
      pedagogicznym i dyrekcją zakończona esbecką metodą rodem z PRLu) sprawia, że
      Młoda nie będzie nigdy czuła żadnej więzi ze szkołą i mundurka w związku z tym
      nie założy a ja ją będę w tym wspierał.
      • xtrin acorns, nic nie rozumiesz... 18.09.06, 17:06
        Poczynając od tego, że dyplom to nie tylko wartość na rynku pracy, a edukacja to
        nie tylko towar (choć w pewnym sensie oczywiście tak), poprzez to, że mundurek
        nie ma nic wspólnego z wolnością obywatelską, a kończąc na tym, że szkoła nie
        jest miejscem publicznym takim jak ulica.

        > Gdy wprowadzimy mundurki w szkołach publicznych, będzie to zielone
        > światło dla wprowadzenia mundurków także na ulicach.

        Bzdura.
        Czy przymus edukacyjny stanowi "zielone światło" dla przymusu chodzenia po ulicach?
        Czy sprawdzanie obecności w szkołach stanowi "zielone światło" dla sprawdzania
        obecności na ulicach?
        Czy zagrożenie nieprześciem do następnej klasy stanowi "zielone światło" dla
        zakazywania chodzenia po ulicach?
        Czy zakaz wpuszczania nieuprawnionych osób do szkół stanowi "zielone światło"
        dla resktykcji ulic?
        Czy stawianie ocen w szkole stanowi "zielone światło" dla oceniania tego, jak
        ludzie chodzą po ulicach?

        W szkole pewnych rzeczy nie wolno. Na ulicy zresztą też nie. I tak jest i
        będzie, bez względu na to jak bardzo to się Tobie czy "Młodej" nie podoba.
        Żyjesz w społeczeństwie i musisz jego zasady respektować, jak nie to kup sobie
        własną szkołę i własną ulicę.

        Szkoła nie jest i nie ma być miejscem towarzyskich spotkań i szpanowania.
        Oczywiście, nie jesteśmy w stanie zniwelować tej patologii zupełnie, ale możemy
        ją ograniczać. I wprowadzenie mundurków jest takim właśnie ograniczeniem.
        • acorns A i Ty niewiele... 18.09.06, 18:11
          Rzeczywiście trochę się zagalopowałem z porównaniem szkoły i ulicy. Jednak
          szpanowanie nie jest żadną patologią. A jeśli jest to czym wobec tego jest
          przemoc w szkołach, szkolne gangi i wymuszanie haraczy w szkołach, pobicia,
          prześladowania i kocenie? To trzeba wyeliminować a szpanowanie zostawmy w
          spokoju. Niech sobie szpanują jak tak lubią.

          Żeby szkoła nie była miejscem towarzyskich spotkań, uczniowie muszą być
          zainteresowani tematem lekcji. Jak nie będą, to będą gadali, SMSy wysyłali,
          wygłupiali się i patrzyli na zegarek ile jeszcze do dzwonka. Tak było jak ja
          chodziłem do szkoły (oprócz SMSowania bo komórek nie było) i tak jest teraz.
          Sytuacja taka wynika przede wszystkim z jednakowego programu nauczania dla
          wszystkich niezależnie od zainteresowań danego ucznia. Forma prowadzenia zajęć
          jest nieciekawa. Przecież fizyka, biologia, chemia nie dzieje się w
          podręcznikach ani na tablicy szkolnej, tylko wokół nas. Co nie oznacza, że
          każdy musi być nią bardzo zainteresowany. Po prostu należy przyjąć jakieś
          minimum programowe z każdego przedmiotu, które uczeń zaliczyć musi, a dalej to
          już w zależności od zainteresowań i predyspozycji. Obecny system edukacji
          takich możliwości nie daje. Trzeba więc go zmienić, a dopiero potem oczekiwać,
          że uczniowie będą zainteresowani nauką a nie SMSowaniem czy czytaniem Twista i
          myśleniem gdzie tu sobie zrobić piercing albo nakleić diamencika. Uczniowie to
          nie bydło, które ma stać w takiej oborze do jakiej się ich zapędzi. To są tacy
          sami członkowie społeczeństwa jak dorośli. Może mniej doświadczeni życiowo, ale
          na pewno myślący, czujący i przede wszystkim wolni. To oni chodzą do szkoły i
          powinni mieć na nią wpływ. Nie możemy wychowywać ich w przeświadczeniu, że nie
          mają nioc do powiedzenia, bo potem jest społeczeństwo, które daje się rąbać z
          każdej strony i wszystko znosi pokornie jak cielaczek. A nie tak to powinno
          być. Podwyżka akcyzy na paliwo - od razu protest, blokada miast i powybijane
          szyby w siedzibie partii która takie coś wymyśla. Mało jeszcze haraczu w cenie
          paliwa? Wyliczenia robiłem tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=40953283&a=41113024
          Więc nie będę się powtarzał. Dlatego właśnie uważam, że takie formy przymusu
          jak mundurki zrobią więcej szkody niż pożytku. Ludzie żyjący w przeświadczeniu,
          że nie mają na nic wpływu godzą się choćby na to, że Lepper wozi się za ich
          (nasze) pieniądze jak jakiś sułtan. Limuzyny, helikopter, obstawa "bo mu się
          należy". A Ty jeszcze chcesz wprowadzić mundurki, zeby młodzi ludzie nawet nie
          mogli zadecydować co na dupę włożyć.
      • create Re: Do Xtrin i Create 19.09.06, 12:26
        Problem polega na tym że stosujesz teorie zarządzania w komercyjnym
        przedsiębiorstwie, gdzie pracują dorośli ludzie, do szkoły.

        Niewiele mozna przenieść z teorii zarządzania i budowania systemów do szkoły
        gdzie znajdują się niedojrzali jeszcze ludzie.

        Ja nigdzie nie mówiłem że mundurki mają być stonowane, mówiłem tylko że ubiór
        powinien być jednakowy.
        • acorns Re: Do Xtrin i Create 19.09.06, 23:02
          > Niewiele mozna przeniesc z teorii zarzadzania i budowania systemów do szkoly
          > gdzie znajduja sie niedojrzali jeszcze ludzie.

          Można i trzeba, ponieważ system edukacyjny jest jak sama nazwa wskazuje
          systemem i teoria budowania systemów odnosi się także do niego. System ten ma
          służyć tym młodym, jeszcze niedojrzałym ludziom i należy go tworzyć właśnie w
          tym celu

          > Ja nigdzie nie mówilem ze mundurki maja byc stonowane, mówilem tylko ze ubiór
          > powinien byc jednakowy.

          A gdy już będzie jednakowy to co to zmieni na lepsze w systemie edukacji? Czy
          nagle stanie się on elastyczny? Czy nagle szkoła zacznie funkcjonować w
          otaczającej nas rzeczywistości a nie w jakimś Matrixie? Czy wreszcie uczeń bez
          względu na płeć i wiek zacznie być traktowany jak człowiek a nie rzecz,
          przedmiot jakiś?
          • create Re: Do Xtrin i Create 19.09.06, 23:40
            Teoria budowania systemów, ale jakich?

            Chcesz więc powiedzieć że system informatyczny buduje się tak samo jak system
            wyborczy?

            Każdy system jest inny bo służy innemu celowi.


            > Czy wreszcie uczeń bez
            > względu na płeć i wiek zacznie być traktowany jak człowiek a nie rzecz,
            > przedmiot jakiś?

            W mundurkach uczniowie nauczą się oceniać innych nie po ubiorze. Nie chce aby
            uczniowie chodzili w mundurach dla wygody nauczycieli, tylko po to aby sami
            nauczyli się budować wspólnoty. Inaczej będziemy mieli może i pięknie
            zewnętrznie wyglądające ale wyalienowane i puste w środku społeczeństwo.
            • acorns Re: Do Xtrin i Create 20.09.06, 01:20
              > Teoria budowania systemów, ale jakich?

              Systemów ogólnie. Moja wiedza w tym zakresie jest niewystarczająca, więc
              musiałbyś pogadać z tym moim kumplem, który to studiował i pracował i się na
              tym zna. W sumie pracowałby nadal gdyby tyle wódy nie chlał.

              > Chcesz więc powiedzieć że system informatyczny buduje się tak samo jak system
              > wyborczy?

              Z tego co mi wiadomo, opiera się to na takich samych zasadach. Ale ja już się
              na tych wszystkich encjach, cyklach życia, SSADMach nie znam.

              > W mundurkach uczniowie nauczą się oceniać innych nie po ubiorze.

              To tylko teoria. Bo co z tego, że Młoda w szkole będzie w takich samych
              ciuchach jak jej koleżanka? Po wyjściu ze szkoły Młoda wsiada do nowego Land
              Cruisera, a jej koleżanka idzie pieszo, ewentualnie wsiada do starego Fiata
              Uno. Mieszkają blisko siebie. Widać kto w czym chodzi ubrany. Młoda ubiera się
              w Cropp, New Yorkerze, Nike, Adidas, Czasem coś z Orsay sobie dobierze, z
              House, z Kenvelo ma taką fajną bluzkę czerwoną z wzorem jak etykieta od piwa.
              Po prostu mamy na to pieniądze i niespecjalnie na sobie oszczędzamy. Kolekcja
              okularów Młodej liczy obecnie 34 pary. Różne wzory, kolory ramek, szkieł. Od ok
              40 zł do ponad 300. Do każdego zestawu ciuchów dobiera sobie inne okulary bo
              pasować jej wszystko musi. Inaczej nie może być. Zboczenie ma takie? Nie wiem
              sam. Ale to nieważne. Różnice widać. Mój dom się nie rozwala, błota przed nim
              nie mam. Dach mi nie cieknie już i ciekł nie będzie. Nie mam wilgoci i grzyba.
              Kury mi się nie plączą po podwórku i nie zasrywają wszystkiego. Czy myślisz, że
              dzieciaki i młodzież nie wiedzą kto czym jeździ, jak się ubiera i gdzie
              mieszka? Mundurki niczego tu nie zmienią.

              > Nie chce aby uczniowie chodzili w mundurach dla wygody nauczycieli, tylko po
              > to aby sami nauczyli się budować wspólnoty.

              Żeby jakaś wspólnota mogła powstać należy zapewnić warunki do tego. Zacznijmy
              od tego - szkoła jest miejscem do nauki. Więc uczniowie przychodzą, interesują
              się wyłącznie tematami lekcji, po szkole odrabiają prace domowe, potem znów do
              szkoły i tak to idzie. Cały czas indywidualna praca ucznia. Nie było nigdy
              pracy w grupach. Przynajmniej u mnie i u Młodej. Po co więc ta wspólnota?
              Oczywiście wszyscy dobrze wiemy, że szkoła to nie budynek ani nie wyposażenie.
              To przede wszystkim ludzie - grono pedagogiczne, dyrekcja, uczniowie. To oni
              tworzą specyficzny klimat danej szkoły, jej historię, tradycje. Wtedy jest
              wspólnota. Problem w tym, że uczniowie mają niewielki wpływ na miejsce w którym
              się uczą. Jaką więc mogą tworzyć wspólnotę? Dziś akurat nie będę spał, bo
              dochodzi pierwsza w nocy, a o czwartej rano jadę na grzyby więc do dupy z takim
              spaniem przez 2,5 godziny. Wstanę bardziej padnięty niż teraz jestem, więc mogę
              napisać jak to było w poprzedniej szkole do której Młoda chodziła.
              No więc Młoda jest osobą, która musi mieć wpływ na swoje otoczenie. Musi coś
              działać. Coś jest źle - zmieni na lepsze. Nie będzie narzekała, że źle, że KTOŚ
              powinien coś z tym zrobić. Ona się za to weźmie i to zrobi. Przynajmniej się
              postara. Ja zupełnie przypadkowo zostałem kilka lat temu grafikiem
              komputerowym. Co umiałem, to Młodą uczyłem. Podobało jej się to. Szybko uznała
              wyższość Quarka nad Wordem, Photoshopa i Illustratora nad Paintem. Postanowiła
              więc poprowadzić upadającą gazetkę szkolną. Wzięła się za to i to robiła,
              bardzo ładnie to składała w Quarku. Gazetka była profesjonalna, zasady
              typografii zachowane, wszystko super. Wcześniej zajmowała się wystrojem sali, a
              potem też dekoracjami na szkolne akademie, ale to inna historia. Skupmy się na
              tej gazetce. Gdy cyfrówki staniały i stały się bardziej dostępne, Młoda
              przyjmowała zdjęcia z wycieczek, zachęcała też uczniów do prezentowania swojej
              twórczości na łamach gazetki. I tu zaczęły się zgrzyty. Nauczyciele nie życzyli
              sobie prezentowania w gazetce szkolnej absolutnie żadnego graffiti. A było paru
              niezłych writerów w gimnazjum. Młoda przemyciła kilka razy graffiti, ale
              zbierała za to opieprz. Podobnie było ze zdjęciami z wycieczek. Nauczyciele
              chcieli wszystkie cenzurować. Dopuszczone były tylko takie grupowe, gdzie
              wszyscy stoją jak kołki i szczerzą żeby do aparatu. A jak wszyscy wiemy,
              najciekawsze rzeczy na wycieczkach dzieją się w nocy i tak naprawdę nie ma
              przeciwwskazań, żeby parę takich fajnych zdjęć umieścić w gazetce. Nic
              strasznego tam nie widziałem, a oglądałem wszystkie. Młoda chodziła wqrwiona i
              chciała rzucić to wszystko i powiedzieć cenzorom co o nich myśli, ale ją
              powstrzymywałem. Wiedziałem też, że taka ugrzeczniona, poprawna politycznie,
              bogoojczyźniana gazetka padnie wcześniej czy później z powodu braku
              zainteresowania. Więc Młoda chciała robić stronę internetową szkoły i rozpisać
              konkurs na logo szkoły, bo nie było. Zaczęły się rozmowy z dyrekcją. Odpowiedź
              była na zasadzie "nie, no bo nie, bo po co szkole strona internetowa". Dyrekcja
              wymyślała różne powody z kosmosu wzięte. A to koszt domeny i miejsca na
              serwerze (da się zamknąć w 200 zł rocznie bez problemu, ale ja to chciałem
              zasponsorować. To znów, że szkoły nie stać na odpowiedni sprzęt i
              oprogramowanie do tego. No to pokazałem dyrekcji moje licencje na
              oprogramowanie Macromedii i Adobe warte ponad 15 tysięcy. Poinformowałem też że
              jestem szczęśliwym posiadaczem Maca G5 z 4 GB RAMu i podobnej klasy PCta, więc
              ten problem też odpada. I znów z powodu braku argumentu, odpowiedź była "nie no
              bo nie, bo nie potrzeba ani loga ani strony". Młoda się już wqrwiła ostro i
              postanowiła założyć nieoficjalną stronę szkoły. Tam były publikowane
              nieocenzurowane teksty, nieocenzurowane zdjęcia, nieocenzurowana twórczość
              uczniów, nieocenzurowane forum. Grono pedagogiczne się o tym dowiedziało,
              wzięli Młodą na dywanik i zażądali likwidacji strony. Ona udała oczywiście, że
              nie jest autorką żadnej strony, ,że zna ją i wszyscy znają, ale ona nie tworzy
              i nie wie kto ją tworzy. Nie uwierzyli. Zaczęli stosować esbeckie metody.
              Najpierw zlikwidowali szkolną gazetkę. Oficjalny powód - bez wyrazu, mało
              interesująca i nikłe zainteresowanie i Młoda nie wywiązywała się z terminów. A
              przecież co Młoda mogła zrobić ciekawszego mając związane ręce? I jak mogła
              wypuścić gazetkę w terminie, jak teksty musiały być ocenzurowane przez
              nauczycieli, a ci nigdy się z tym nie spieszyli? Młoda nie odpuściła strony, bo
              już postawiła dawno krzyżyk na tej gazetce. Odebrali jej więc dekoracje szkoły.
              Oficjalny powód - dekoracje były monotonne i jakieś takie nijakie. A zawsze się
              uczniom podobały, bo naprawdę były fajne i porządnie wykonane. Nie jakieś tam
              badziewne literki powycinane z papieru i krzywo powpinane szpilkami w czerwoną
              albo zieloną kotarę. Wszystko było z pomysłem, zasady kompozycji były
              zachowane, kolorystyka dobrana, wszystko. Młoda wściekła była wtedy cały dzien,
              a wieczorem położyła się do mnie do łóżka i prawie całą noc płakała. Nie mogła
              zrozumieć dlaczego tak ją potraktowali, skoro wszytko było dobrze. Ale ja ją
              trochę podbudowałem psychicznie. Powiedziałem jej zgodnie z prawdą, że nie
              udowodnią jej, że ona prowadzi tę stronę bo nie są w stanie. Postanowiła więc
              przekazać tę stronę gimnazjalistom, bo bardzo chcieli ją prowadzić, a sama też
              zrezygnowała z dekorowania sali wygłaszając stosowną gadkę o komunistycznej
              mentalności niektórych pracowników szkoły. Nieoficjalna strona szkoły
              funkcjonowała jeszcze przez około pół roku, aż gimnazjaliści dali się
              zastraszyć i stronę zamknęli. Młoda pomimo tego, że uczyła się tak jak zwykle,
              miałe dużo gorsze oceny z powodu tej całej afery. Tak właśnie wygląda w
              praktyce budowanie wspólnoty uczniowskiej. Uczniowie chcą. I co z tego? Czy
              Młoda po takiej akcji nosiłaby chętnie i z dumą mundurek szkolny? Ona straciła
              jakąkolwiek więź ze szkołą, jedyne co ją tam trzymało to jej znajomi. Więc ja
              ją rozumiem, że ona tak ostro zarea
              • acorns Dokończenie, bo nie zmieściło się... 20.09.06, 01:21
                Więc ja ją rozumiem, że ona tak ostro zareagowała na ten cały topic o
                mundurkach. Bo nie od tego trzeba zaczynać. To powinno być tak, ze jak np.
                znajdą się chętni uczniowie do założenia i pielęgnacji trawników wokół szkoły,
                ogródków, skalniaków, to nie należy tej inicjatywy torpedować ani rzucać tym
                uczniok kłody pod nogi, tylko powionno się im umożliwić takie działania, a
                patronat powinien przejąć nauczyciel od biologii na przykład. Niech koordynuje
                działania, udzieli fachowych porad, w końcu na roślinach się zna. Gdy uczniowie
                będą mieli wpływ na miejsce w którym się uczą, wówczas wytworzą się wspólnoty,
                bo to jest naturalna kolej rzeczy.
              • create Re: Do Xtrin i Create 20.09.06, 11:26
                sorry ale peryperie twojej córki z nauczycielami nie mają tu nic do rzeczy.

                Co do budowania wspólnoty. To trzeba być ślepym żeby mówić że w szkole dzieci
                się tylko uczą. Zresztą przykład twojej córki jest tego najlepszym przykładem.
                Więc na terenie szkoły powinni być maksymalnie zrównani, tak zeby liczyła się
                ich inicjatywa i zdolności a nie to jak wyglądają bo ich na to stać.
                • acorns Re: Do Xtrin i Create 20.09.06, 14:52
                  Teraz to już się motasz. Jeśli przykład Młodej jest wg Ciebie świetny, a z
                  drugiej strony mówisz, że jej perypetie z nauczycielami i dyrekcją nie mają nic
                  do rzeczy to ja tu widzę sprzeczność. Przecież dekorowanie szkoły na akademie,
                  wystrój sali lekcyjnej, którą się jej klasa opiekowała, gazetka szkolna,
                  szkolna strona internetowa to jest właśnie wspólne działanie uczniów
                  wzmacniające więzi między nimi a szkołą i wszajemne relacje miedzy nimi. To
                  przecież Młoda sama wszystkiego nie robiła. To była grupa uczniów z kilku klas,
                  którzy przy tym pracowali, wspólnie projekty robili. Ja mogę nawet udostępnić
                  jakieś ich projekty, które powstały pod kierunkiem Młodej. Musiałbym poszukać
                  po zakamarkach dysków, co łatwe nie będzie ze względu na to, że dysków jest
                  sporo. Do gazetki szkolnej też ktoś pisał artykuły, ktoś zdjęcia robił, ktoś
                  chciał prezentować tam swoją twórczość. A komu ją chcieli prezentować?
                  Uczniowie uczniom a nie sobie a muzom. Budowanie wspólnoty zostało brutalnie
                  przerwane stalinowskimi metodami przez dyrekcję i grono pedagogiczne. Oni boją
                  się silnej uczniowskiej wspólnoty. Wolą mieć kontrolę nad szkołą za pomocą
                  cenzury, siły i zastraszania. W takiej sytuacji przymus mundurków to dla mnie
                  zamiana szkoły na jakąś kolonię karną. NAJPIERW niech uczniowie SAMI zaczną z
                  WŁASNEJ woli identyfikować się ze szkołą, a POTEM wprowadzajmy mundurki. Nawet
                  sama Młoda mówi, że nie sam fakt mundurka jej przeszkadza, ale fakt przymusu.
                  Inaczej się nosi jak się chce, a inaczej jak się musi. Młoda jak była na obozie
                  żeglarskim, bardzo chętnie nosiła koszulkę z logo szkoły żeglowania. Nawet
                  zakłada ją teraz, choć nie musi. Poznała tam wielu fajnych ludzi, czuła więź z
                  grupą, z kadrą, podobało jej się i nie przeszkadzało jej, że wszyscy noszą
                  takie same koszulki. Myślę, że z mundurkami byłoby podobnie.
                  • create Re: Do Xtrin i Create 20.09.06, 21:53
                    Przykład twojej córki jest wspaniały bo widac że obecny system stworzył istotę
                    która przedkłada indywidualizm ponad wszelkie inne wartosći wspólnotowe.

                    A mundurki to nie żadna kolonia karna, tylko ograniczenie wolności, której dano
                    zbyt dużo na tym etapie dorastania człowieka. Mundurki to naturalny stan w
                    szkole, w szkole która pojmuje że ma pełnić nie tylko funkcje edukacyjne.
                  • create Re: Do Xtrin i Create 20.09.06, 21:57
                    a i jeszcze jedno, jak się nie ma wyboru ubioru od piewszego roku szkolnego co
                    na siebie zakładać do szkoły to kwestia ubioru przestaje być dylematem dnia
                    codzinnego, i nie myśli się że się musi, bo nie sądzi się że mozna inaczej.
                • Gość: Gimnazjalista_14 Mundurki-jesteeeeeeeeeeeeeeeeeeee eeeem za!!!!!!! IP: *.dsl.swic.bdi.inetia.pl 12.02.07, 18:18
                  Uważam że szkoła to miejsce nauki,a nie parada modelek. Dzięki reformie
                  Giertycha i mundurkom uczniowie znajdą inny sposób do wyróżniania się np.dobre
                  oceny, charakter.
        • acorns Jeszcze parę słów od Młodej... 19.09.06, 23:12
          Widzę że już zostałam oceniona jako wulgarna i źle wychowana. OK wasze prawo.
          Ale ja też mam prawo oceniac was i uważam że jesteście slepi. I nie
          dostrzegacie tego jaka szkoła jest naprawdę. Nie bylam nigdy przeciążona nauką.
          Nauki jest mało. Na opanowanie całego materiału potrzeba mi może 2 miesięcy a
          nie całego roku. Dlaczego marnuję cały rok? Może mi to wytłumaczycie? Dla mnie
          to żaden argument że ktoś jest ode mnie słabszy i nie nadąża z programem. Czemu
          ja mam być ograniczana przez klasowy ogon? Moja koleżanka nie zdała z matmy bo
          facetka jej nie lubiła a ona sama naprawdę jest z matmy słaba. Starała się i
          nic. Z innych przedmiotów wychodziła jej średnia ponad 4. Po co powtarzała calą
          klasę zamiast tylko matmę? Czy potraficie mi na to pytanie odpowiedzieć? Czemu
          nie widzicie prawdziwych problemów szkoły tylko martwicie się o jakieś mundurki?
          • xtrin O 23 dzieci powinny spać. 19.09.06, 23:17
            > Nauki jest mało. Na opanowanie całego materiału potrzeba mi może 2 miesięcy a
            > nie całego roku. Dlaczego marnuję cały rok? Może mi to wytłumaczycie?

            To już zupełnie inny problem i pytanie do pedagogów uznających dzielone klasy za
            nieodpowiednie.

            Dobranoc :).
            • acorns od Młodej... 20.09.06, 23:33
              Dzieci może tak ale ja jestem nastolatka. A to jest pewna różnica :)
              Nie interesują mnie odpowiedzi pegagogów. Pytałam Ciebie i Create. Dlaczego
              unikacie odpowiedzi? Jak umiecie tak bronić mundurków to dlaczego mi nie
              odpowiecie? Przecież dyskutujemy o szkole to chcę znać wasze zdanie na ten
              temat.
              • create Re: od Młodej... 20.09.06, 23:39
                przeciez miałas podobno załatwiony indywidualny tok nauczania tylko sama z niego
                nie skorzystałaś?
                • acorns Re: od Młodej... 20.09.06, 23:58
                  Chciałam skorystać ale jak przyszło co do czego to pomyślałam że bardzo mi
                  będie brakować tych spotkań z kumpelami. Niby spotykamy się też poza szkołą ale
                  ja już przyzwyczajona do szkoły i tak jakoś dziko bym się czuła.
                  Ale nie odpowiedziałeś na moje pytania o system edukacji. Odpowiesz?
                  • create Re: od Młodej... 21.09.06, 14:36
                    Na pierwsze sama sobie odpowiedziałaś - nie skorzystałaś z indywidualnego toku
                    nauczania.

                    A codo twojej koleżanki, to może i masz rację, że reguły powinny być bardziej
                    elastyczne. Z drugiej jednak strony, matematyka na poziomie gimnazjum jest
                    kanonem wiedzy którą każdy człowiek powinien znać. Bo co jest w programie
                    gimnazjum z matematyki - ułamki i oblicznie pola powierzchni i objętości figur?

                    Takie są założenia systemowe naszego społeczeństwa, że bez elementarnej wiedzy
                    szkoły nie skończysz.
                    • acorns Od Młodej... 21.09.06, 17:01
                      Problem z klasowwym ogonem nie dotyczy tylko mnie. W każdej kalsie są lepsi i
                      gorsi. I jedni nie powinni drugich blokować.

                      A co do drugiego to jeśli mam rację to zrobimy tak że ty zorganizujesz akcję i
                      przestawisz szkołę frontem do uczniów. I jak szkoła będzie już frontem do
                      uczniów stała to ja wtedy założę mundurek. Tylko jakiś ładny ma być!!
                      Coś za coś misiu i nie ma że boli :D
                      • create Re: Od Młodej... 21.09.06, 21:59
                        Tak jak Twój ojciec twierdzi, nie mogę ci obierać dzieciństwa, także rób swoje a
                        później ciesz się z bycia dzieckiem.

                        A ja nie chcę wybierać uczniom uniformów, niec sami się zorganizują, założą
                        jakieś komitety, zaprojektują te mundurki, przeprowadza kampanie wyborczą i
                        niech wszscy w szkole głosują w czym chcą chodzić.
                        • makrama1 Re: Od Młodej... 21.09.06, 22:10
                          > A ja nie chcę wybierać uczniom uniformów, niec sami się zorganizują, założą
                          > jakieś komitety, zaprojektują te mundurki, przeprowadza kampanie wyborczą i
                          > niech wszscy w szkole głosują w czym chcą chodzić.

                          Ale dopuszczasz możliwość, że w wyniku głosowania zwycięży opcja "żadnych
                          mundurków"?
                          • create Re: Od Młodej... 21.09.06, 23:43
                            nie bo wróci się do punktu wyjścia. Dorośli określają ramy, mundurki, sposób
                            zgłaszania wzrów mundurków i sposób głosowania, a dzieci w ramach tych reguł
                            przedstawiają swoje propozycje i wybierają.
                            • makrama1 Re: Od Młodej... 22.09.06, 02:48
                              > nie bo wróci się do punktu wyjścia. Dorośli określają ramy, mundurki, sposób
                              > zgłaszania wzrów mundurków i sposób głosowania, a dzieci w ramach tych reguł
                              > przedstawiają swoje propozycje i wybierają.

                              Ja jestem dorosła, Ty prawdopodobnie też. W moich ramach dla dzieci nie
                              mieszczą się munurki, w Twoich i owszem. To czyje ramy są ważniejsze i dlaczego?
                        • acorns Re: Od Młodej... 21.09.06, 23:18
                          Ale coś dobrego dla szkoły możesz zrobić. Rozkręciłeś dym o mundurki to teraz
                          rozkręć o to co mówiłam z tym niezdaniem z jednego przedmiotu i powtrarzaniu
                          wszystkich.
                          • create Re: Od Młodej... 21.09.06, 23:47
                            W szkole nie mozna chodzić do dwóch klas na raz. Tak jest dopiero warunkowo na
                            studiach. Bo co dziewczyna raz niezda z tego raz z tamtego i w efekcie z
                            polskiego bedzie w 1-wszej z matematyki w 2-giej a z historii w 3-ciej klasie.

                            Wiedza do konca gimnazjum jest tak elementarna ze trzeba wszystko zaliczac na
                            raz. Zreszta sama stwierdzilas, ze szkola jst b. łatwa.
                          • Gość: . Re: Do Acoms IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.06, 01:45
                            "teraz rozkręć to co mówiłam z tym niezdaniem"
                            Może zamiast o mundurakch porozmawiajmy o języku polskim na forum spoleczeństwo
                            bo to ważniejszy i duzo ciekawszy temat.
                            Wątek ten może byc doskonałym materialem do dyskusji.
                            • acorns Re: Do Acoms 22.09.06, 16:57
                              To Młoda napisała pod moim nickiem a nie ja. I w czym tu problem. Co jest nie
                              tak w tym zdaniu? Przecież tak się normalnie mówi, więc w czym problem? Błędów
                              ortograficznych nie ma.
          • create Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 19.09.06, 23:34
            Załatw córce indywidualny tok nauczania, i niech idzie do przodu.
            • acorns Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 20.09.06, 15:40
              > Załatw córce indywidualny tok nauczania

              Miała załatwiony. Miała załatwione zaświadczenia lekarskie, że ma zwyrodnienia
              stawów kolanowych i coś tam jeszcze, nie wiem co bo na medycynie się nie znam i
              musi jeździć 2x w tygodniu na rehabilitację do W-wy albo do Krakowa. Oczywiście
              nic jej nie dolega. Jak już miała załatwione nauczanie indywidualne z powodu
              tych niby wyjazdów rehabilitacyjnych, to wycofała się z tego, bo zaprzyjaźniła
              się z paroma osobami i szkoda by jej było ich tak zostawić. Postanowiła przyjąć
              rolę męczennicy, że niby ona taka schorowana, że ją te kolana tak bolą a jednak
              chce do szkoły chodzić pomimo możliwości nauczania indywidualnego. I to jej się
              świetnie udało, bo teraz nauczyciele patrzą w nią jak w obrazek, że niby taka
              super uczennica. Do polityki by się nadawała z całą pewnością :)
              Problem jednak pozostaje i nie potrafiłeś odpowiedzieć na pytanie jakie Ci
              zadała - po co jej koleżanka powtarzała całą klase zamiast tylko matematyki z
              której nie zdała? Jakie to ma logiczne uzasadnienie?
              • create Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 20.09.06, 21:49
                To ja już nie rozumiem twoja córka chodziła do szkoły żeby się uczyć (jak
                twierdzisz tylko po to uczniowie chodzą do szkoły)_ czy dla tych osób które poznała?
                • acorns Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 20.09.06, 23:55
                  > To ja już nie rozumiem twoja córka chodziła do szkoły żeby się uczyć (jak
                  > twierdzisz tylko po to uczniowie chodzą do szkoły)

                  Nie twierdzę tak. Przyjąłem tylko pewne założenie, które było punktem wyjścia
                  do dyskucji na temat budowania wspólnoty i konieczności jej budowania. To
                  głównie Xtrin twierdziła, że w szkole dzieci powinny myśleć o nauce. Ja nie
                  przypominam sobie pracy grupowej w mojej szkole i Młoda też nie pamięta, żeby
                  mieli rozwiązywać jakieś zadanie w grupach. Stąd założenie, że uczniowie
                  pracują indywidualnie. W takiej sytuacji budowanie wspólnoty mija się z celem -
                  każdy przychodzi, interesuje się wyłącznie lekcją, odrabia prace domowe i tak w
                  kółko. Ty natomiast jako argument za mundurkami przytaczasz budowanie
                  wspólnoty. Więc dałem przykład tego jak szkoła traktuje tych, co chcą budować
                  wspólnotę. Wiadomo przecież, że wspólnota powstać musi bo to wynika z ludzkiej
                  natury. Dlatego najpierw trzeba stworzyć warunki dla jej budowania, a potem
                  wprowadzać mundurki. Mi się bardzo podobają japońskie uczennice w tych swoich
                  uniformach. Ale do wszystkiego trzeba dojść we właściwej kolejności a nie od
                  dupy strony.


                  I jeszcze od Młodej:

                  Czego niby miałam się uczyć? Angielskiego jak ciągle to samo jakieś posrane
                  dialogi od czwartej klasy takie same. Nic nowego nie wprowadzają a ja już to
                  dawno umiem. Jak myślisz co by było jakby zamiast angielskiego był ruski? Czy
                  myślisz że byłabym z niego zwolniona? Nie byłabym bo to że ruski jest moim
                  drugim ojczystym językiem to żaden powód. Musiałabym chodzić na lekcje i tracić
                  czas. Niczego bym się nie nauczyła tylko traciła czas. I tak jest zawsze. Jak
                  się niczego ciekawego nie dowiem to sobie przynajmniej pogadam. Co może mi
                  nowego powiedzieć facetka od historii o zamkach krzyżackich? Ojciec mnie zabrał
                  kiedyś motorem w trasę i zwiedziliśmy między innymi Golub-Dobrzyń, Radzyń
                  Chełmiński, Malbork, Grudziądz, Brodnicę. Chodze do szkoły tylko dla moich
                  znajomych.
                  • create Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 21.09.06, 14:28
                    Mundurki nie są zewnętrznym objawem wspólnoty, są narzędziem dzieki któremu ta
                    wspólnota może być zawiązana.
                    • makrama1 Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 21.09.06, 15:45
                      create napisał:

                      > Mundurki nie są zewnętrznym objawem wspólnoty, są narzędziem dzieki któremu ta
                      > wspólnota może być zawiązana.


                      To może wyjaśnij, skąd Twoje przekonanie, że jest to właściwe narzędzie. Chodzi
                      o to, że nic tak nie jednoczy jak wspólny przeciwnik?
                      • create Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 21.09.06, 21:52
                        Poczucie wspólnoty wynika ze wspólnych doświadczeń. Jeśli jestes przekonana o
                        wielkim sprzeciwie wobec mundurków będzie to wspólnota sprzeciwu.
                    • acorns Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 21.09.06, 16:57
                      Mundurki dają oczywiście poczucie wspólnoty. Ale ta wspólnota musi istnieć. A
                      jak to wygląda w praktyce, to już pisałem, Młoda może to potwierdzić i
                      potwierdza bo obok mnie siedzi.
                      • create Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 21.09.06, 21:53
                        jeżeli coś daje poczucie wspólnoty, to tą wspólnotę też tworzy.
                        • acorns Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 21.09.06, 23:10
                          I to wystarczy taka wspólnota wynikająca tylko z noszenia jednakowych
                          mundurków? Moim zdaniem potrzeba czegoś więcej. Wrócę znów do hierarchii
                          potrzeb ludzkich wg Maslova. Chęć noszenia mundurka wynika z potrzeby
                          przynależności, która stoi wyżej od potrzeby bezpieczeństwa. Warunkiem
                          odczuwania potrzeby wyższego rzędu jest zaspokojenie potrzeb niższego rzędu. A
                          czy według Ciebie szkoła daje uczniowi poczucie bezpieczeństwa tak aby miał
                          szansę poczuć potrzebę przynależności do społeczności szkolnej?
                          • create Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 21.09.06, 23:52
                            sądze że mundurki pozytywnie wpływają na zaspokajanie obu tych potrzeb jednocześnie.
          • create Re: Jeszcze parę słów od Młodej... 20.09.06, 23:36
            przeciez mialas zagwarantowany indywidualny tok nauczania, tylko podobno sama z
            niego zrezygnowałaś?
          • camel_3d Młoda... 01.03.07, 16:38
            chcialbym zobaczyc jak opanowujesz material calegop roku w 2 miesiace z
            wszytskich przedmiotow:))

            Poza tym pleciesz bzdury. Z jednegto przedmiotu nie ma mozliwosci nie zdania.
            Stawia sie zawsze mierna...


            Pozatym slowo "facetka" raczej nie swiadzy dobrze o tobie.
    • raveness1 Re: Mundurki w szkołach - 500 glosow 20.09.06, 16:12
      Goracy temat !!!
    • Gość: . Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.06, 11:24
      Podsumowyjąc wątek,
      lepiej być uczniem w mundurku, który potrafi wykorzystać w życiu przekazzywaną
      mu wiedze,
      niz uczniem bez mundurka, który na kazdym kroku kompromituje się.
      Proponuje mundurki w dobrych szkołach,
      w bylejakich całkowitą dowolność w ubiorze.
    • create Nauczyciele też nie powinni być zwolnieni z 06.10.06, 10:40
      obowiązku, w miarę jednolitego ubioru

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3663712.html
    • Gość: ancestor Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.06, 10:26
      zakazane powinno być używanie komórek nie tylko w szkole ale w ogóle przez
      osoby poniżej 15lat.Komórki zabierają czas,dzieci szpanują jakby to było nie
      wiem co i służy tylko jako zabawka.Niech sobie kupią klocki

      create napisał
      [quote]
      Przesada. Zakazane powinno być tylko używanie komórek na lekcjach. Nauczyciele
      powinni posiadać prawo do skonfiskowania telefonu delikwentowi, po który winni
      zgłosić się rodzice.
      [/quote]
      hehe,a jak rodzice się nie zgłoszą?Dzisiaj coraz mniej rodziców interesuje się
      tego co w szkole robią dzieci i twoje gadanie mało da.Telefon do zwrotu np w
      sekretariacie.
      Zachowanie dzieci wobec dorosłych,także nauczycielom to złguda,udawanie i
      chamstwo-to normalne
      W szkole nie trzeba niczego manifestować ani ulegac naciskać,wystarczy być
      sobą.Narzucanie mundurków,łamie prawo do wolności.Szkoła to tylko szkoła,nie ma
      potrzeby mundurkjów.To tylko chory pomysł ministra edukacji,szkoda nad tym
      dyskutować

      create w jakim świecie,kraju i czasie żyjesz?To co gadasz może ładnie brzmi ale
      nijak nie pasuje do realnego świata.

      createsłusznie stwierdziłeś,że
      >Dorosli sa od tego aby dzialac tak zeby niwelowac roznice w
      >szkole. Bo to nie dzieci sa w szkole bogate i biedne tylko ich >rodzice.
      tak dorośli,czyli rodzice powinni to robić,jednak wielu z nich ma to
      gdzieś,mają swoje sprawy a mundurek nie zatka tej dziury,a z dzieci wciąż będą
      wyrastać mutanci,egoiści,cwaniaczki.Tak nakazuje nasz cywilizacja,szkoła nic na
      to nie poradzi
      • acorns Napiszcie co będzie wolno. Będzie krócej. 09.10.06, 12:56
        Tylko same zakazy, nakazy, ograniczenia wymyślacie.
      • create Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 10.10.06, 12:50
        >Tak nakazuje nasz cywilizacja,szkoła nic na
        > to nie poradzi

        A kto współtworzy kulturę w której żyjemy - my sami. A szkoła to miejsce
        socjalizacji i nabywania nawyków kulturowych. Uważam że zgoda na to aby mall-e
        handlowe przejęły tę funkcję od szkoły świadczyłaby o głupocie społecznej.
    • create Może dziś poprzecie mój pomysł 26.10.06, 21:53
      i zuważycie że w szkole potrzebne jest jak to mówił pewien polityk "szarpniecie
      cugli".

      Nowoczesna uniformizacja ubioru w szkołach powinna się stać częscią programu
      odnowy polskiej szkoły.
      • makrama1 Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 27.10.06, 08:37
        create napisał:

        > i zuważycie że w szkole potrzebne jest jak to mówił pewien
        polityk "szarpniecie
        > cugli".
        >
        > Nowoczesna uniformizacja ubioru w szkołach powinna się stać częscią programu
        > odnowy polskiej szkoły.

        Oprzytomniej. Jeżeli piszesz w związku z samobójstwem dziewczyny sponiewieranej
        przez bandę gó...rzy, to co tu ma do rzeczy uniformizacja.
        Gdyby to była banda w mundurach to czułaby się mniej sponiewierana?
        Mundur sam w sobie nie wymusza odpowiedniego zachowania. "Fala" i "kocenie"
        przyszło z wojska.


        • create Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 31.10.06, 00:49
          mundurek powoduje że mniej zwraca się uwagę na wygląd zewnętrzny i cielesność.
          Nie ma wulgarnie ubierająco się młodzieży, co ogranicza przemoc.

          Oczywiście nie jest to jedyny środek ale jeden z podstawowych
          • makrama1 Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 01.11.06, 18:26
            create napisał:

            > mundurek powoduje że mniej zwraca się uwagę na wygląd zewnętrzny i cielesność.
            > Nie ma wulgarnie ubierająco się młodzieży, co ogranicza przemoc.
            >
            > Oczywiście nie jest to jedyny środek ale jeden z podstawowych


            Brak dowodów, na taką zależnośc. Równie dobrze można twierdzic, że przemoc
            ograniczją zielone firanki w oknach, albo szklanka zimnej wody pita przed
            lekcjami. Taniej wyjdzie i na pewno nikomu nie zaszkodzi.

            Z drugiej strony można twierdzic, że nadmierny rygor i ujednolicenie właśnie
            może wywoływac agresję przez uświadomione lub nie, dążenie do wyróżnienia się z
            jednolitej masy.

            I przypominam "fala" i "kocenie", jedne obrzydliwszych form przemocy przyszły z
            wojska, formacji umundurowanej i poddanej rygorom jak mało która.

            A tak poza tym trochę mało piękne jest posłużenie się tragedią zaszczutej
            dziewczyny dla odgrzania zapomnianego wątku. Bo chyba to zdarzenie miałeś na
            myśli dając akurat teraz tytuł "Może dziś poprzecie mój pomysł". Jeżeli się mylę
            to wyprowadź mnie z błędu.
            • create Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 02.11.06, 22:26
              trzeba być ślepym żeby nie widzieć zalezności pomiedzy wulgarnością a przemocą.
              • makrama1 Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 02.11.06, 22:41
                create napisał:

                > trzeba być ślepym żeby nie widzieć zalezności pomiedzy wulgarnością a przemocą.


                Trzeba być ślepym i ograniczonym, żeby widzieć tylko alternatywę - mundur albo
                wulgarność - i nic poza tym.

                I przypominam, że "fala" i "kocenie" przyszły z wojska. Co Ty na to?
                • create Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 02.11.06, 23:29
                  Mundur w wojsku i ilość belek na ramieniu oznacza hierarchiczną zależność, co
                  rodzi patologie w podejściu do władzy.
                  W szkole mundurek oznacza równość między uczniami - nic mniej nic więcej.
                  • makrama1 Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 02.11.06, 23:46
                    create napisał:

                    > Mundur w wojsku i ilość belek na ramieniu oznacza hierarchiczną zależność, co
                    > rodzi patologie w podejściu do władzy.

                    Hierarchiczną zależność - wprawdzie bez belek na ramieniu - masz w każdym
                    zakładzie pracy.

                    > W szkole mundurek oznacza równość między uczniami - nic mniej nic więcej.

                    Nie tylko, również tłamszenie indywidualności. Zresztą po co komu taka równość?
                    I tak na wszelki wypadek przypominam: nie stoimy przed alternatywą, albo
                    mundur, albo wulgarność.
                    • create Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 03.11.06, 12:50
                      > nie stoimy przed alternatywą, albo
                      > mundur, albo wulgarność.

                      Dziś taka alternatywa to fakt.

                      >tłamszenie indywidualności.

                      Indywidualność ubioru niestety nie przekłada się na indywidualną osobowość. Gdy
                      ograniczymy możliwość rozwoju powierzchownej różności, dzieci zaczną się
                      róznicować w kwestiach prawdziwie indywidualnych np. zainteresowaniach.
                      Ubiór nie jest wyznacznikiem indywidualności.

                      >Zresztą po co komu taka równość?

                      Po to aby dzieci czuły się równe, a nie gorsze i lepsze.
                      • makrama1 Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 03.11.06, 13:00
                        create napisał:

                        > > nie stoimy przed alternatywą, albo
                        > > mundur, albo wulgarność.
                        >
                        > Dziś taka alternatywa to fakt.
                        >

                        Ty naprawdę nie widziałeś nic niewulgarnego, co nie byłoby mundurem?
                        Po jakich zakazanych spelunach się szwendasz i po jakie licho?
                        • Gość: chochlik Re: Kawalek historii mundurka IP: *.lublin.mm.pl 03.11.06, 20:53

                          23 sierpnia 2002 r. przeczytałam w dziale kontaktów z czytelnikami w Dzienniku
                          Wschodnim naiwny i zabawny anonimowy tekst dotyczący historii szkolnej mody.
                          Wypowiadała sie jakaś zbuntowana małolata przeciw propozucji wprowadzenia
                          mundurków.Swój sprzeciw poparła politycznymi fantazjami na temat sytuacji
                          młodzieży szkolnej w PRL. Cytuję wybrane fragmenty:
                          /.../Matki farbowały zgrzebne materiały, żeby uszyć z nich ubranka w weselszych
                          barwach./.../ Państwowy reżim i wszechobecna bieda dyktowały szkolna
                          modę /.../. Do pierwszych lat osiemdziesiątych w szkole obowiązywał fartuszek
                          lub mundurek. z marynarskim kołnierzem. Kto wymyślił taki fason?/.../ Na wzór
                          tego, co nosiły dziewczynki z radzieckiej organizacji pionierskiej szyto
                          fartuszki czarne, lub granatowe mające taki właśnie fason jak fartuchy
                          kuchenne./.../ część rodziców nawet była zadowolona z obowiązującego stylu.
                          Dlaczego? Uważali on, że maskuje on różnice statusu finansowego. Fartuszek
                          przykrył tak niedostatek, jak bogactwo. Wszystko zmierzało do socjalistycznej
                          równości./.../ Później przyszedł czas ogólnej biedy i rodzice cisnęli się w
                          kolejkach po buty juniorki.. Dziś młodzi ludzie wspominają je okropnie./.../
                          Teraz chłopcy mogą nosić dżinsy/.../. Nikt nie pamięta o juniorkach. Są adidasy
                          i lakierki, sandały z kwiatkami/.../


                          Nie dziwiłabym się gdyby wypracowanie pod tytułem Krótka historia szkolnej
                          mody znalazło się w gazetce szkolnej w podstawówce, bo zaprezentowało stek
                          bzdur. Na łamy Dziennika Wschodniego trafiło chyba dzięki temu, że tekst, choć
                          niezgodny z faktami został zupełnie bez sensu naszpikowany polityką. Prostuję
                          wyżej cytowane nonsensy:
                          Zgrzebne materiały, czyli samodziałowe tkaniny pośledniej jakości przeznaczone
                          najczęściej na worki, sienniki, płachty, sporządzone na domowych krosnach z
                          uprzędzonych na kołowrotku nici lnianych, a czasem konopnych na pewno mimo
                          farbowania nie nadawały się wesołą odzież dla uczniów.
                          Mundurki szkolne to nie wynalazek PRL. Mundurki szkolne obowiązywały w II
                          Rzeczypospolitej, a nawet wcześniej. ( Historia Niebieskiego Mundurka W.
                          Gomulickiego). Obowiązek noszenia munduru szkolnego, a także tarczy z numerem
                          szkoły był przywilejem nobilitującym ucznia. W II Rzeczypospolitej, po
                          ukończeniu obowiązkowej szkoły powszechnej nie wszyscy mieli szansę na dalszą
                          naukę. Młody człowiek w cywilnym ubraniu to zazwyczaj potencjalny rzemieślnik,
                          albo robotnik. Kołnierz marynarski zdobiący mundurek obowiązujący w szkołach
                          powszechnych był symbolem dumy z odzyskania dostępu do morza.(po I wojnie
                          swiatowej
                          W szkole powszechnej fartuszki szkolne chroniły odzież noszoną pod spodem przed
                          zabrudzeniem atramentem, nie zawsze w sposób kontrolowany spływającym ze
                          stalówki. Długopisy i wieczne pióra znacznie później znalazły się w powszechnym
                          użyciu. Fartuchy szkolne tzw. „krzyżaki” uszyte z cieniutkiej, szorstkiej,
                          matowej alpaki wykończonej plisowaną lub marszczoną falbanką były noszone
                          jeszcze na „pensjach” (prywatnych szkołach żeńskich jeszcze w okresie zaborów),
                          a później w szkołach powszechnych i średnich, prowadzonych przez zakonnice w
                          międzywojennym dwudziestoleciu z mundurkami pionierów nie miały nic
                          wspólnego. .Mundurek pioniera to granatowe spodnie lub spódnica, biała, zwykła
                          koszula i czerwona, trójkątna chusta.
                          A teraz co do obrzydzonych juniorek. Skąd młodziutka niedoświadczona autorka
                          śmiesznego tekstu mogła wiedzieć, że juniorki z wyprofilowanym podbiciem
                          wprowadzono do szkół z zalecenia ortopedów, gdyż powszechnie używane
                          płaskie „ciapy” przyczyniały się do wykształcania i pogłębiania płaskostopia i
                          że adidasy i dżinsy weszły do powszechnego użycia dopiero w latach
                          osiemdziesiątych.
                          Co wspólnego ma moda z polityką.? Absolutnie nic. Kiedyś ludzie ubierali się w
                          skóry dzikich zwierząt. Znacznie później były modne krynoliny i tiurniury,
                          suknie z ogonem, gorsety, pantalony, tużurki, żaboty i koronki. A teraz moda
                          przechodzi ewolucyjny powrót do coraz większej swobody w okrywaniu ciała. Może,
                          wraz ze zmianą klimatu nadejdzie czas na modę jaskiniowców.




                          • create Re: Kawalek historii mundurka 04.11.06, 09:46
                            ja uważam że potrzebny jest nowoczesny mundurek szkolny - taki z którym
                            uczniowie się indentyfikują. Dlatego bardziej bym mówił o uniformizacji ubioru
                            niż o mundurku. Najlepiej żeby uczniowie sami co roku w głosowaniu ogólno
                            szkolnym decydowali w czym chcą chodzić.
          • ania5411 Re: Może dziś poprzecie mój pomysł 02.03.07, 10:42
            create napisał:

            > mundurek powoduje że mniej zwraca się uwagę na wygląd zewnętrzny i cielesność.
            > Nie ma wulgarnie ubierająco się młodzieży, co ogranicza przemoc.
            >
            > Oczywiście nie jest to jedyny środek ale jeden z podstawowych

            Jasne!

            Skoro zdaża się,że jak uczeń informuje wychowawce o tym, że został w szkole
            spoliczkowany przez XXX (kolega z klasy) to zostanie zignorowany. Fakt dzień
            później, wychowawczyni zawsze nie było wtedy w szkole jednego dnia w tygodniu. I
            zajścia nie widział żaden z nauczycieli. I poinformowałam o tym na spokojnie.
            (moi rodzice już wiedzieli, tata nawet rozmówił się z XXX w cztery oczy. Moi
            rodzice powiedzieli mi żebym następnego dnia poinformowała o tym wychowawczynie.)

            ps. wtedy nie było mundurków, ale wątpie aby cokolwiek to zmieniło.
    • inseg Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 03.11.06, 20:54
      Jestem na tak za mundurem w szkole podnoszę dwie rączki w górę
      Hough
      • Gość: Majka Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 10:33
        Mi jest obojetne ale może dobrze zrobią. W końcu szkoła to miejsce do nauki a
        nie wybieg mody. Co do ograniczania tym sposobem przemocy to nie ma się co łudzić.
        • create Re: Mundurki w szkołach - jestem na tak 05.11.06, 11:38
          jest to tylko jeden ze sposobów, inne instrumenty leżą w rękach rodziców, czyli
          poza oddziaływaniem państwa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka