Dodaj do ulubionych

Bajki o ekonomii

28.05.06, 23:00
Podobno są w Polsce ekonomiści?
Proponuję to sprawdzić. Zakładam, więc idealne społeczeństwo ludzi równych w
pracy takie klony jednakowe. Zakładam przyrost równy zero dla tysiąca
pokoleń. Zakładam, że ludzie żyją 80 lat i nikt nie choruje. Pozostałe
warunki zbliżone do społeczeństwa polskiego z tym, że wszyscy mają pracę.
Zadanie polega na podziale wytworzonych dóbr tak by było sprawiedliwie. Może
to być jedyny składnik na przykład płaca. Skoro wszyscy jednakowo pracują to
mają prawo żyć na takim samym poziomie. Kto z ekonomistów potrafi tak ustawić
płacę by nawet teoretycznie im to umożliwić?
Czy mam rację twierdząc, że jeśli nie ma ekonomisty, który potrafi ustawić
sprawiedliwie płacę w tym uproszczonym społeczeństwie to nie ma ekonomisty,
który potrafi to zrobić w tak skomplikowanym jak nasze?
Czy mam rację twierdząc, że skoro nie ma tak zdolnego ekonomisty to opisy
komunizmu czy kapitalizmu lub liberalizmu to po prostu bajki?
Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik Błędy rozumowania 28.05.06, 23:04
      1. Takie społeczeńśtwo szybko upadnie, bo kto będzie wywoził śmieci? Gość który rónie dobrze mógłby projektować komputery?
      2. Piszesz: "Skoro wszyscy jednakowo pracują to mają prawo żyć na takim samym poziomie." Zapominasz co ludzie robią po pracy. Jeden wszystko przepije a drugi zainwestuje.
    • kasan1512 Re: Bajki o ekonomii 28.05.06, 23:16
      Twój model zawiera zbyt dużo uproszczeń... aż tyle, że jest do bani...
      Na świecie nie ma i nigdy nie będzie równości a sprawiedliwość to rzecz
      abstrakcyjna i każdy ja rozumie inaczej...

      > Czy mam rację twierdząc, że skoro nie ma tak zdolnego ekonomisty to opisy
      > komunizmu czy kapitalizmu lub liberalizmu to po prostu bajki?

      ekonomiści zdolni są, a te opisy to po prostu opisy (lepsze lub gorsze)
    • markus.kembi Re: Bajki o ekonomii 28.05.06, 23:59
      Ciekawe zadanie. Znam podobne:

      - Dzieci zjadły jabłka. Dzieci miały po 8 lat i były zdrowe. Ile było jabłek?

      Nie ma takiego ekonomisty, który by to obliczył. A skoro nie ma, to znaczy że
      rychło czeka nas klęska głodu, bo jeśli nie można obliczyć ile było jabłek to co
      dopiero mówić o zaspokojeniu potrzeb żywieniowych całego świata.
    • Gość: Jano Re: Bajki o ekonomii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 08:02
      Ekonomisci czesto tworza modele idealne,do tego jak rozumiem piles w
      wypowiedzi.Ale modele idealne,nieosiagalne opieraja sie na zalozeniach ,
      znajdujacych odbicie w rzeczywistosci.Społeczeństwo ludzi równych w pracy(w
      czymkolwiek za wyjatkiem formalnej rownosci wobec prawa) jest niemozliwe z
      definicji ewolucji.Zakładając nawet,że nie pojawiłoy się zjawisko "kryzysu
      wspólnego pastwiska" i wszyscy pracowali by w pocie czoła,to jak bez pieniędzy -
      fundamentu kapitalistycznego systemu nierówności - dokonać wyceny pracy,a co
      za tym idzie - podziału dóbr.Przeciez dystrybucja dóbr i usługi są niewymierne
      towarowo.Student prawa,dla jasnosci dodam.
    • supaari Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 08:29
      polubu napisał:

      > Podobno są w Polsce ekonomiści?
      > Proponuję to sprawdzić. Zakładam, więc idealne społeczeństwo ludzi równych w
      > pracy takie klony jednakowe. Zakładam przyrost równy zero dla tysiąca
      > pokoleń. Zakładam, że ludzie żyją 80 lat i nikt nie choruje. Pozostałe
      > warunki zbliżone do społeczeństwa polskiego z tym, że wszyscy mają pracę.
      > Zadanie polega na podziale wytworzonych dóbr tak by było sprawiedliwie. Może
      > to być jedyny składnik na przykład płaca. Skoro wszyscy jednakowo pracują to
      > mają prawo żyć na takim samym poziomie. Kto z ekonomistów potrafi tak ustawić
      > płacę by nawet teoretycznie im to umożliwić?
      > Czy mam rację twierdząc, że jeśli nie ma ekonomisty, który potrafi ustawić
      > sprawiedliwie płacę w tym uproszczonym społeczeństwie to nie ma ekonomisty,
      > który potrafi to zrobić w tak skomplikowanym jak nasze?
      > Czy mam rację twierdząc, że skoro nie ma tak zdolnego ekonomisty to opisy
      > komunizmu czy kapitalizmu lub liberalizmu to po prostu bajki?

      A to ekonomiści są od ustalania płac???? A ja myslałem, że od odkrywania i
      tłumaczenia mechanizmów gospodarczych. Pewnie głupio myślałem...
      • Gość: polubu Re: Bajki o ekonomii IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 29.05.06, 15:10
        Wytłumacz taki paradoks!
        Jest Polska, w której żyją między innymi dwie charakterystyczne rodziny,
        jedna ma taką cechę, że "ubzdurała" mieć z pokolenia na pokolenie troje
        dzieci i dobiera się w pary z dziećmi gdzie w rodzinie również jest troje
        dzieci. Druga to rodzina, która ma jedno dziecko i dobiera się w pary z
        jedynaków. Dane: wszyscy przedstawiciele tych rodzin są nauczycielami,(lub
        prowadzą biznesy) rozpoczynają pracę w wieku 25 lat, zarobki wszystkich to
        średnia krajowa, na emeryturę przechodzą w wieku 50 lat a żyją 75 lat. Ślub w
        wieku 25 lat, dziecko przed ślubem jedynak i trojaczki, emerytura to 2/3
        średniej płacy. Rozpatruję życie jedynaka wybranego z dowolnego pokolenia tej
        rodziny. W wieku 0-25 lat przypada na niego 2/3*25*12=200 średnich. W wieku
        25-50 lat 2/3*25*12=200 średnich. Emerytura to 2/3*25*12=200 średnich. Razem
        w ciągu życia 600 średnich!! Przedstawiciel drugiej rodziny. W wieku 0-25 lat
        2/5*25*12=120 średnich. 25-50 Lat 2/5*25*12=120 średnich emerytura 200
        średnich. Razem w ciągu życia 440 średnich płac. Różnica, więc 160
        średnich*2500 zł(średnia płaca) =400 000 zł.(Za taką samą pracę-co na to
        prawo, równość wobec prawa, itp. itd.)
        Mnie interesuje okradanie zgodne z NORMALNĄ matematyką-nie ekonomiści z
        Tworek!
        • kasan1512 Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 15:43
          No właśnie, gdzie tu paradoks??? Normalna sytuacja, skoro dzieci jest więcej w
          rodzinie to na jedne dziecko przypada mniej kasy. A to żadne okradanie. No
          chyba, że chcesz, żeby płaca zależała m.in. od ilości dzieci... głupota!!!
          • supaari Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 15:47
            kasan1512 napisał:

            > No właśnie, gdzie tu paradoks??? Normalna sytuacja, skoro dzieci jest więcej w
            > rodzinie to na jedne dziecko przypada mniej kasy. A to żadne okradanie. No
            > chyba, że chcesz, żeby płaca zależała m.in. od ilości dzieci... głupota!!!

            Bo jemu się marzy, żeby mu pracodawca płacił i za pracę "w pracy", i za "prace
            domowe" z żoną w łóżku. Następnym postulatem może być poligamia - bo jedna
            kobieta to za mało!
              • supaari Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 16:34
                Gość portalu: polubu napisał(a):

                > Czyli nie wystarczy być takim samym pracownikiem jak wszyscy inni?
                > Wy to, ale ekonomię wyznajecie! Kto w takim razie zabiera to, co zostało
                > wypracowane przez dziecioroba skoro wszyscy tyle samo wypracowali a on wziął
                > mniej? Paradoksem to jesteście Wy!

                Jak to wziął mniej???? 2500 zł - tyle samo co inni!!! Sam to napisałeś. Co z
                tym zrobił - jego problem, jego wybór. Mam nadzieje, że nie pieniądze nie
                posłużyły mu do realizacji niecnych celów.
                • Gość: polubu Re: Bajki o ekonomii IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 29.05.06, 16:50
                  Wam obraz ekonomii zaciemnia informacja, kto jest ojcem, kto matką a ta
                  informacja na prawidłową ekonomię nie powinna mieć najmniejszego znaczenia.
                  Gdyby dzieci "produkowane" były ze względu na "dobre geny" w jedynym zakładzie
                  produkcyjnym usytuowanym w centrum Polski (nie jest wykluczone w przyszłości).
                  Obowiązywać będzie moja ekonomia, jako prawidłowa-dostaniesz dzieci na
                  wychowanie (dwoje na rodzinę). Jeśli nie będziesz chciał ich wychowywać to
                  będziesz musiał znaleźć rodzinę, która weźmie za ciebie dodatkowo a ty jej
                  będziesz musiał zwracać koszty, które ktoś wydał na ciebie (też nie ojciec,
                  matka)
                  Jeśli będą chcieli byś zwrócił więcej niż wydano na ciebie będziesz miał rację
                  buntując się, ale "swoje" musisz zwrócić bez łaski. Księża, homoseksualiści
                  także będą musieli zwracać-zwolnieni będą tylko ci, co będą chorzy lub nie będą
                  mogli zwracać(np. brak pracy)
                  Dla mnie jest to tak prosta zasada ekonomiczna, że aż nie potrafię zrozumieć,
                  czego nie możecie pojąć!

                  Może to hasło was oświeci-nie da się bezkarnie okradać nawet dzieci!
                  Jeśli takie okradanie trwa przez pokolenia to nawet geny potrafią się do tego
                  przystosować, bo też to rzecz nabyta.

                  • llukiz Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 17:02
                    No ale wytłumacz mi po co wymyślać głupoty, skoro wymyślono coś takiego jak
                    pieniądz? Każdy może sobie mieć dzieci albo nie mieć, odkładać na emeryturę lub
                    nie. (szkoda że nie w polsce)
                  • supaari Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 17:03
                    Gość portalu: polubu napisał(a):

                    > Wam obraz ekonomii zaciemnia informacja, kto jest ojcem, kto matką a ta
                    > informacja na prawidłową ekonomię nie powinna mieć najmniejszego znaczenia.
                    > Gdyby dzieci "produkowane" były ze względu na "dobre geny" w jedynym
                    zakładzie
                    > produkcyjnym usytuowanym w centrum Polski (nie jest wykluczone w
                    przyszłości).
                    > Obowiązywać będzie moja ekonomia, jako prawidłowa-dostaniesz dzieci na
                    > wychowanie (dwoje na rodzinę). Jeśli nie będziesz chciał ich wychowywać to
                    > będziesz musiał znaleźć rodzinę, która weźmie za ciebie dodatkowo a ty jej
                    > będziesz musiał zwracać koszty, które ktoś wydał na ciebie (też nie ojciec,
                    > matka)
                    > Jeśli będą chcieli byś zwrócił więcej niż wydano na ciebie będziesz miał
                    rację
                    > buntując się, ale "swoje" musisz zwrócić bez łaski. Księża, homoseksualiści
                    > także będą musieli zwracać-zwolnieni będą tylko ci, co będą chorzy lub nie
                    będą
                    >
                    > mogli zwracać(np. brak pracy)
                    > Dla mnie jest to tak prosta zasada ekonomiczna, że aż nie potrafię zrozumieć,
                    > czego nie możecie pojąć!
                    >
                    > Może to hasło was oświeci-nie da się bezkarnie okradać nawet dzieci!
                    > Jeśli takie okradanie trwa przez pokolenia to nawet geny potrafią się do tego
                    > przystosować, bo też to rzecz nabyta.
                    >

                    Już to kiedyś czytałem i skomentowałem:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=42082472&a=42228752
                    Opanowałeś coś więcej ponad wykorzystanie klawiszy "ctrl+C" i "ctrl+V"?
                      • supaari Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 17:42
                        Gość portalu: polubu napisał(a):

                        > I tam i tu dzieci traktujesz gorzej od siebie. Nie możesz uwierzyć, że
                        dziecko
                        > to człowiek a człowiek sam zapracuje na całe swoje życie. Raczej już nie
                        > komentuj.

                        Zrozumiałem! Ty jesteś dzieckiem!
                        Wnoszę to z tego, że ani tu, ani tam słowa na temat dzieci jako takich nie
                        napisałem (że nie wspomnę o realnym działaniu!!!), a jedynie ustosunkowałem się
                        do Twych pomysłów.
                        I to wszystko ugruntowuje (trudne słowo) mnie w przekonaniu, że pajdokracja
                        (jeszcze trudiejsze...) nie jest najlepszym ustrojem.
                        • polubu Re: Bajki o ekonomii 30.05.06, 09:33
                          Gdyby jedna rodzina w Polsce wzięła na wychowanie wszystkie polskie dzieci
                          (8000000) to tacy jak Ty uważaliby, że tej rodzinie trzeba pomagać by utrzymać
                          przyrost naturalny a tacy jak ja znający sprawiedliwość powiedzieliby, że
                          opiekunowie tych wszystkich 8000000 dzieci powinni tylko za siebie oddać im
                          swoje dzieciństwo i każdy inny dorosły Polak tej rodzinie bez łaski powinien
                          oddawać swoje dzieciństwo, bo ono jest własnością tych dzieci! Kto jest ojcem,
                          kto matką nie ma wpływu na prawidłową ekonomię? Gdyby wszyscy Polacy
                          zrezygnowali z dzieci przez 50 lat to tacy jak Ty powiedzą ich wola a tacy jak
                          ja powiedzą, że zgodnie ze sprawiedliwością okradli dzieci nienarodzone i przez
                          to żyli na wyższym poziomie, bo nikomu nie oddali swego dzieciństwa, które ktoś
                          za nich i na nich wypracował.
                          • supaari Re: Bajki o ekonomii 30.05.06, 09:54
                            polubu napisał:

                            > Gdyby jedna rodzina w Polsce wzięła na wychowanie wszystkie polskie dzieci
                            > (8000000) to tacy jak Ty uważaliby, że tej rodzinie trzeba pomagać by
                            utrzymać
                            > przyrost naturalny a tacy jak ja znający sprawiedliwość powiedzieliby, że
                            > opiekunowie tych wszystkich 8000000 dzieci powinni tylko za siebie oddać im
                            > swoje dzieciństwo i każdy inny dorosły Polak tej rodzinie bez łaski powinien
                            > oddawać swoje dzieciństwo, bo ono jest własnością tych dzieci! Kto jest
                            ojcem,
                            > kto matką nie ma wpływu na prawidłową ekonomię? Gdyby wszyscy Polacy
                            > zrezygnowali z dzieci przez 50 lat to tacy jak Ty powiedzą ich wola a tacy
                            jak
                            > ja powiedzą, że zgodnie ze sprawiedliwością okradli dzieci nienarodzone i
                            przez
                            >
                            > to żyli na wyższym poziomie, bo nikomu nie oddali swego dzieciństwa, które
                            ktoś
                            >
                            > za nich i na nich wypracował.

                            Marnujesz się tutaj! Proponuję karierę prokuratorską - wszak kradzież jest
                            przestępstwem. Wyobrażam sobie takie przesłuchanie:
                            Prok. Polubu (dalej - P): To co, obywatelu, nie macie dzieci?
                            Podejrzany o kradzież (dalej - Z): Nie, panie prokuratorze...
                            P: To okradacie dzieci. Nie oddajecie im tego, co otrzymaiście od swoich
                            rodziców.
                            Z: Ale ja...
                            P: Cicho! Czy zamierzacie oddać przyszłemu pokoleniu to, co otrzymaliście od
                            poprzedniego?
                            Z: Postaram się [głowa spuszczona]
                            P: Policzmy... Każdy człowiek w tym społeczeństwie w ciągu życia wypracuje,
                            więc 75 p. i 75 p. na niego przypadnie - 25 p. w dzieciństwie (dostaje od
                            rodziców), 25 p., gdy pracuje- przypadnie na niego tyle(, bo resztę z
                            zarobionych odda dziecku i na emeryturę) 25 p. na emeryturze. Zatem winniście
                            2/3 swoich zarobków przeznaczyć na dzieki, których nie macie, ale które ja mam
                            w nadmiarze. Oto numer konta [podsuwa podejrzanemu kartkę].
                            Z: Ale ja chciałbym na swoje dzieci...
                            P: Ale ich nie macie!
                            Z: Ale się staram...
                            P: Udowodnijcie!!!
                            Z: Oto kaseta z nagraniem wideo [wyraźnie zawstydzony podsuwa w stronę Polubu
                            kasetę]
                            P: 90-tka? Za mało się staracie. Jutro proszę 120-kę!
                            • supaari sprostowanie! 30.05.06, 11:34
                              supaari napisał:

                              jedna z kwestii prok. Polubu powinna brzmieć inaczej (mała literówka i błąd
                              rachunkowy)... Tak mianowicie:

                              P: Policzmy... Każdy człowiek w tym społeczeństwie w ciągu życia wypracuje,
                              więc 75 p. i 75 p. na niego przypadnie - 25 p. w dzieciństwie (dostaje od
                              rodziców), 25 p., gdy pracuje- przypadnie na niego tyle(, bo resztę z
                              zarobionych odda dziecku i na emeryturę) 25 p. na emeryturze. Zatem winniście
                              1/3 swoich zarobków przeznaczyć na dzieci, których nie macie, ale które ja mam
                              w nadmiarze. Oto numer konta [podsuwa podejrzanemu kartkę].
                                • supaari Re: sprostowanie! 30.05.06, 15:04
                                  Gość portalu: polubu napisał(a):

                                  > Tu można prościej. Skąd wziąłeś 100 p skoro zapracowałeś tylko 75 jak wszyscy
                                  > inni? Czym to się różni od dzisiejszych afer? Ale to nie na Twoją głowę, Ty
                                  > afery możesz po omacku zwalczać dalej!

                                  Z hazardu! A Ty w ruletkę nie grasz?
                                • supaari Re: sprostowanie! 02.06.06, 08:29
                                  Gość portalu: polubu napisał(a):

                                  > Co do numeru konta to prawidłowe rozumowanie powinno być takie. Okradanie
                                  > przynosi zło, którego już nic nie jest w stanie naprawić. Dlatego oddawanie
                                  > kradzionego to musztarda po objedzie i nie ma sensu kradzionego zwracać. Ale
                                  > zaprzestanie okradania wszystkim się opłaci, co z tego jak mogę tylko grochem
                                  o
                                  >
                                  > ścianę walić!

                                  No tak - prok. Polubu podsunął podejrzanemu kartkę z numerem konta po to, żeby
                                  ten ostatni rzestał okradać dziei prokuratora! Nie mam co do tego żadnych
                                  wątpliwości - chodziło o dobro dzieci i spokój sumienia podejrzanego.
                                  Naprawdę!!!
                                  • Gość: polubu Re: sprostowanie! IP: *.torjon.com / *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.06, 08:53
                                    Całe szczęście, że Ktoś ten świat tak stworzył, że nie ma w nim możliwości
                                    oszukać sprawiedliwości, która zawsze jest wielkością stałą. Każde
                                    społeczeństwo ma tylu bandytów na ilu zasługuje i sprawiedliwość dopada
                                    wszystkich. Niektórzy jednak pytają gdzie był Bóg jak ich dosięga!
                                    Sprawiedliwość jednak nie zależy od liczby prawników od ich znajomości prawa,
                                    sprawiedliwość nie zależy również od karania. Jedyne co ma wpływ na
                                    sprawiedliwość to okradanie w szczególności okradanie dzieci. Jeśli okradniesz
                                    dziecko ze wszystkiego to nie dziw się, że zmarło. Oddasz dziecku tylko to co
                                    nie twoje bo ktoś ci to dał(gdy byłeś dzieckiem) to nie dziw się, że dziecko
                                    dorównało tobie. Bóg stworzył ludzi równych, to ludzka niesprawiedliwość ich
                                    zróżnicowała.
                  • kasan1512 Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 17:56
                    Człowieku, Ty wyznajesz jakiś utopijny komunizm czy coś takiego...

                    A ekonomia zajmuje się badaniem procesu podziału dóbr a nie ich rozdzielaniem
                    (to już robią politycy, kierownicy, dyrektorzy - niekoniecznie ekonomiści).

                    A ja może i jestem jakimś paradoksem (mam brata bliźniaka, który
                    wygląda/wyglądał dokładnie tak samo jak ja, rzeczywiście cud natury:))
              • wielki_czarownik Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 17:40
                Gość portalu: polubu napisał(a):

                > Czyli nie wystarczy być takim samym pracownikiem jak wszyscy inni?

                Oczywiście, że nie. Zrozum, że ekonomia nie kończy się w momencie wyjścia człowieka z fabryki. To też kwestia tego co człowiek zrobi potem.
                Przykład (maksymalnie uproszczony):
                Oboje pracujemy w takim samym charakterze. Dostajemy po 1000 pensji.
                Ja mam kawalerkę za którą płacę 100 a Ty masz 2 pokoje i płacisz 200.
                Ja wydaję na jedzenie 300 a Ty lubisz kawior i wydajesz 500.
                Ergo ja mogę odłożyć 600 a Ty tylko 300.
                Czyli po roku czasu ja mam na koncie 7200 a Ty 3600.
                A niby mamy tyle samo.

                > Wy to, ale ekonomię wyznajecie! Kto w takim razie zabiera to, co zostało
                > wypracowane przez dziecioroba skoro wszyscy tyle samo wypracowali a on wziął
                > mniej?

                On wziął tyle samo, tylko że struktura jego wydatków jest inna.

                >Paradoksem to jesteście Wy!

                Naprawdę?
                • Gość: polubu Re: Bajki o ekonomii IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 29.05.06, 20:43
                  Was to chyba szkoła zepsuła? Kiedyś uczono, że Ziemia jest w centrum i trudno
                  było to zmienić. Podobnie Was ktoś nauczył takiej bzdury, że wychowanie dziecka
                  kosztuje i nie mogę was przekonać, że człowiek jest samofinansującą się istotą
                  i nikt mu nie musi pomagać.
                  Wy nic nie wiecie dziecku wystarczy jak go tylko nie okradniecie!
                  Społeczeństwo( dla waszego zrozumienia) liczy 300 osób. Dzieci w wieku 0-25
                  lat -100 osób (rocznie czworo dzieci się rodzi) Dorośli w wieku 25-50 lat -100
                  osób (liczba pracujących-50 rodzin z dwójką dzieci) Emeryci 50-75 lat-100 osób
                  (rocznie czworo umiera) Każdy człowiek wypracuje i dostanie wypłaty w
                  przeliczeniu na punkty, 75 p, .czyli 1 p. w przeliczeniu na rok, bo każdy żyje
                  75
                  lat.
                  Przy tak założonej, więc wydajności i długości życia zarobki dorosłych
                  to 25*3 p.= 75 p. Każdy człowiek w tym społeczeństwie w ciągu życia wypracuje,
                  więc 75 p. i 75 p. na niego przypadnie - 25 p. w dzieciństwie (dostaje od
                  rodziców), 25 p., gdy pracuje- przypadnie na niego tyle(, bo resztę z
                  zarobionych odda dziecku i na emeryturę) 25 p. na
                  emeryturze.

                  Załóżmy, że minęło sto pokoleń (2500 lat)i dalej społeczeństwo to liczy 300
                  osób (przyrost naturalny równy zero) Podstawowe wnioski wynikające z tego
                  przykładu dla prawidłowej ekonomii są, więc
                  takie:

                  1. -źadne dziecko z tego
                  społeczeństwa nie potrzebuje pomocy, bo i tak każde jak dorośnie na siebie
                  zapracuje.( Dlaczego więc istnieją w naszym społeczeństwie wszelkiego rodzaju
                  instytucje, fundacje orkiestry pomagające dzieciom?) -Kto dzieciom pomaga ten
                  dzieci poniża i nie nagrody doczeka, lecz
                  kary! 2. -kto z dorosłych nie
                  zwraca kosztów swojego wychowania następnym dzieciom ten te dzieci
                  okrada. 3. -jeśli którykolwiek z rodziców z
                  tego społeczeństwa powie, że życie stracił pracując po to by wychować dzieci -
                  to kłamie, bo każdy z tego społeczeństwa zaledwie na siebie zapracował.(NIC Z
                  JEGO PRACY NIE PRZYPADŁO INNEMU CZŁOWIEKOWI, LECZ WSZYSTKO TYLKO JEMU) (tak
                  właśnie wy Polacy w dużej większości się zachowujecie jeszcze na siebie nie
                  zapracowujecie a już wydaje się wam, że dzieciom
                  pomagacie)
                  4.-jeśli jakiekolwiek dziecko z tego społeczeństwa
                  twierdzi, że otrzymało pomoc od rodziców to jest w błędzie, bo żadne dziecko w
                  tym społeczeństwie nic od rodziców nie
                  dostało.

                  5.. - po przeżyciu 75 lat jeden z przedstawicieli tego społeczeństwa staje
                  przed Bogiem i mówi: wiesz, że dałem się przebadać i okazało się, że byłem
                  bezpłodny. Wychowywałem, więc dwoje nie swoich dzieci, kochałem je jednak i
                  życie im
                  poświęciłem.
                  Zalewać mogłeś tam
                  na ziemi, skręcaj na lewo, nikomu życia nie poświęciłeś, bo tym dzieciom
                  zaledwie zwróciłeś to, co przekazałem ci przez twoich rodziców. Jedynie, więc
                  na siebie zapracowałeś, nie ma też dla mnie znaczenia, którym dzieciom oddajesz
                  swoje dzieciństwo bylebyś oddał. Ten `puchar przechodni' nie
                  jest, bowiem niczyją własnością-rodzice `dają' go dziecku rodzicom `dają'
                  dziadkowie, dziadkom pradziadkowie, pradziadkom ......Adam i Ewa im zaś ja!
                  Kto ten puchar zawłaszcza jest jak złodziej traktowany . Twoje szczęście, że
                  nie zostałeś
                  złodziejem.
                  NORMALNOŚĆ może wyglądać tak: Na początek proste
                  rozwiązanie-pracujący płacą przez 40 lat po 200 zł ze swojej pensji (średnia
                  płaca 2500 zł)za swoje dzieciństwo podobnie jak płaci się na swoją emeryturę a
                  dzieci otrzymują z tych pieniędzy przez 20 lat po 400 zł swojej przedwstępnej
                  płacy, którą następnie zwracają płacąc przez 40 lat po 200 zł. Nikt nikomu nic
                  nie daje, likwidujemy wszystkie fundacje Caritasy Orkiestry pomagające
                  dzieciom a w kilka pokoleń i wszystkie więzienia. Łaski dzieciom nikt nie robi
                  (rodzice przestają bić `darmozjadów') a z czasem prawa wyborcze przyznamy
                  dzieciom i wreszcie dojdzie do demokracji i de komunizmu! Po co żyć w ułudzie,
                  że dzieci są gorsze od nas i pomocy potrzebują jak i tak nie możemy im
                  udowodnić, że gorzej od nas będą pracowały a tylko idiota lepszym pomaga.
                  • wielki_czarownik Re: Bajki o ekonomii 29.05.06, 20:58
                    Gość portalu: polubu napisał(a):

                    > Was to chyba szkoła zepsuła? Kiedyś uczono, że Ziemia jest w centrum i trudno
                    > było to zmienić. Podobnie Was ktoś nauczył takiej bzdury, że wychowanie dziecka
                    >
                    > kosztuje i nie mogę was przekonać, że człowiek jest samofinansującą się istotą
                    > i nikt mu nie musi pomagać.
                    > Wy nic nie wiecie dziecku wystarczy jak go tylko nie okradniecie!

                    I to się całkowicie zgadzam. Ale tylko do tego momentu. Reszta Twoich tez to niestety szaleństwo. Przede wszystkim:
                    1. Jak dzielimy opłatę za dzieciństwo? Stawka procentowa, ryczałt?
                    2. Co jeżeli będzie dodatni lub ujemny przyrost naturalny?
                    3. A jak ktoś straci pracę?
                    4. A jak ktoś przedwcześnie umrze?
                    I tak dalej... Komplikujesz banalną sprawę do granic możliwości. Rozwiązanie jest o wiele prostsze.
                    Należy po prostu zostawić pieniądze rodzicom. Nie okradać ich PIT-em, VAT-em, akcyzją, etc. Dzięki temu odłożą oni pieniądze na to, aby dziecko miało dobry start w życiu.
                    • Gość: polubu Re: Bajki o ekonomii IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 30.05.06, 08:17
                      Dopiero od prawidłowego modelu można ustalać, co by było gdyby. Ja też tak mogę
                      powiedzieć, co będzie jak rodzice okradną swoje dziecko, co jak emeryt nie
                      doczeka emerytury a płacił składki itd. Ja jednak nie o tym, lecz o prawidłowym
                      modelu chcę dyskutować. Ty zaś zakładasz, że Ziemia jest w centrum i mnie
                      zmuszasz do modelu, który to odzwierciedla. Nie potrafisz swego myślenia
                      przestawić na prawidłowy model. Wracając do mojego modelu na wstępie,
                      wytworzenie dóbr przez jednego człowieka niech zawarte będzie płacą X w czasie
                      całego życia. Koszt wychowania dziecka 1/5X i koszt emeryta 1/5 X. Skoro mamy
                      ludzi jednakowych to wiemy, że każdy wypracuje X, że na dzieciństwo i emeryturę
                      wydamy po 1/5 X. Dorosły człowiek, więc niezależnie od tego czy ma dzieci czy
                      nie powinien oddać innym dzieciom ze swojego X 1/5 na dzieciństwo (swoje) i 1/5
                      na swoją emeryturę. Przy tak przyjętym modelu tylko zgodzi się, że na każdego
                      przypadnie dopiero tyle ile wypracował, czyli X. Dopiero od prawidłowego modelu
                      można rozpatrywać, co będzie jak ktoś wypracuje 3X w ciągu życia. Z mojego
                      modelu wynika, że 1/5 X na emeryturę i dzieciństwo ma i tak oddać, bo to za
                      siebie oddaje a dopiero reszta jest jego. Również, jeśli przyrost naturalny
                      będzie taki, że dzieci będzie się rodzić dwa razy więcej jak w moim modelu to
                      każdy dorosły ma oddać 1/5 X za swoje dzieciństwo-w tym przypadku dopiero jak
                      to będzie dla dzieci za mało, bo dostaną tylko 1/10 X można mieć pretensje do
                      dziecioroba, że muszę na twoje dzieci robić. Nie można jednak tego robić, gdy
                      swojego dzieciństwa się nie oddaje. Cały czas mówię, że kto nie zwraca dzieciom
                      swojego dzieciństwa ten dzieci okrada.
                      • wielki_czarownik :) 30.05.06, 16:59
                        A kto będzie dzielił te 20%? Urzędnicy? To ja dziękuję. Wolę te 20% zostawić na koncie. Mam pewność, że nikt tego nie rozkradnie.

                        Twój model jest absurdalny, nierealny, maksymalnie skomplikowany, korupcjogenny, niejasny, zakładający fałszywą równość itp.
                        Nie wiadomo skąd bierzesz tą 1/5. Nie wiadomo czemu koszt wychowania dziecka i starości emeryta jest tożsamy. Nie wiadomo czemu ktoś ma oddawać na swą emeryturę akurat 1/5 a nie np. 1/6 albo 1/3. Nie wiadomo na jakiej podstawie chcesz wyliczyć to X. Nie przewidujesz możliwości, że jakieś dziecko może wymagać więcej niż ta 1/5X, etc.

                        Summa sumarum - do dupy.
    • Gość: jurek Re: Bajki o ekonomii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 09:12
      Wszyscy bredzicie, nikt z was nie wziął pod uwagę tego że człowiek nie jest
      stworzony po to by pracować. Każdy chce mieć dużo w zamian nie dając nic lub
      bardzo mało co widać po wymaganiach pracobiorców i pracodawców. Idealne modele
      nie istnieją a jako taką sprawiedliwość może dać tylko totalitaryzm lub
      całkowita wolność bez ingerencji polityków, ekonomistów i innych palantów
      wszystkowiedzących. Ludzie między sobą sami się dogadają nawet bez istnienia
      pieniądza. Zresztą pieniądz wynalezono po to by właśnie oszukiwać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka