Gość: mietekk Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy IP: *.chello.pl 07.06.06, 10:12 w zwiazkach pedalskich nie ma potrzeby stosowania "ogumienia" w ciązę kleryk nie zajdzie-nie widze powodu żeby kościół mówił mozna czy nie mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czlowiek_kalafior Jak nie chca to niech nie uzywaja hahah :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 10:12 Co ma piernik do wiatraka? Klecha to klacha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jurysta kanoniczy kosciól juz sie zgodzil na prezerwatywy IP: *.alpha.krakow.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 10:13 zakaz uzywania prezwerwatyw byl uzasadniany tym ze jest to forma onanizmu (podobnie jak tzw stosunek przerywany).Innego uzasadnienia nigdy ze strony koscioła nie słyszałem).W ostatnim katechizmie onanizm przestal być grzechem a zatem wszystkie jego formy także. W ten oto sposób-tylnimi drzwiami- grzeszność prezerwatywy wygasła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YR Re: kosciól juz sie zgodzil na prezerwatywy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.06, 10:46 błądzisz synu. prezerwatywa jest złem ponieważ zapobiega poczęciu, aktowi prokreacji który sam w sobie jest święty. Nie wiem tylko jak ma się do kalendarzyka małżenskeigo w polaczeniu z motoda termiczno-obserwacyjna - wg stanowiska Kosciola jest to jak najbardziej ok. Tak wiec sex uprawiac nalezy w dni nieplodne co jest rownoznaczne z wykluczaniem checi poczecia dziecka przez stosunek...a czy to nie jest to samo co inne srodki antykoncepcji?? Widze tu pewna obłude... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wacek z Maupą Re: kosciól juz sie zgodzil na prezerwatywy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 11:08 Podobno poczęcie to "grzech pierworodny" a nie to co piszesz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YR Re: kosciól juz sie zgodzil na prezerwatywy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.06, 11:11 Podono poczęcie jest uświeconym aktem kreacji nowogo życia, a grzech pierworodny jest wpisany w nature nowonarodzonego dziecka(!), dziecka nie jego rodzicow, ktorzy poczynajac go przeciez nie grzeszą (oczywiscie jesli rodzice pozostają w uświeconym przez Kościól zwiazku małżenskim). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jurysta kano Re: kosciól juz sie zgodzil na prezerwatywy IP: *.alpha.krakow.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 14:49 nie bladze ojcze!! gdyz onanizm rowniez zapobiega poczęciu, mozna by rzec jeszcze skuteczniej niz prezerwatywa.W oryginale grzech onana polegał na zrzucaniu nasienia poza "strefą zrzutu" i nie ma znaczenia co sie z desantem stało -czy roztrzaskal się o twarda sciane prezerwatywy czy wyladowal na plecach czy na scianie wazne ze nie tam gdzie powinien....faktem jest ze ta zabawa spadła z kategorii grzechu .skoro nie ma kary to jest przyzwolenie ...co prawda na krzywa gebe ale jest .czyli nie wolno ale wolno..i to nam musi narazie wystarczyć. co do obludy tzw .metod naturalnych to zgoda .to tak jakby karac goscia za to ze nie chcąc zmoknać ubral kalosze i wział parasol a drugiego nie karać bo nie chcąc zmoknąć został w domu Odpowiedz Link Zgłoś
e-4l Re: kosciól juz sie zgodzil na prezerwatywy 07.06.06, 15:22 I jest to obłuda, nie jedna zresztą w KK. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kubeck Re: kosciól juz sie zgodzil na prezerwatywy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.06.06, 11:01 KKK 2352 "Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej. "Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym". "Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości". Poszukuje się w niej przyjemności płciowej poza "relacją płciową, wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia <<w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego>>" 94 . W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, ktore mogą zmniejszyć, a nawet zredukować do minimum winę moralną." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stomil Niby nie wolno,a przyrost naturalny w Polsce spada IP: 152.75.137.* 07.06.06, 15:23 Odpowiedz Link Zgłoś
annika.h w Biblii nie ma ani słowa o prezerwatywach 07.06.06, 10:14 czy innych formach antykoncepcji ,a to Biblia jest właśnie zbiorem prawd,na które powinni się powoływać jaśnie biskupi.I proszę mi tu nie przytaczać dogmatu o nieomylności papieża ,który wymyślił sobie sam papież.Jest tak samo omylny ,jak każdy CZłOWIEK . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RudaLisa Re: w Biblii nie ma ani słowa o prezerwatywach IP: *.server.ntli.net 07.06.06, 10:26 Dogmat o nieomylności papieża został już dawno zniesiony - okazało się, że ogłaszając go papież się pomylił :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kubeck do rudej IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.06.06, 10:48 Wybacz, ale nie slyszalem o zniesieniu tego dogmatu. Dogmat o nieomylnosci papieza pochodzi ze sformulowan Soboru Watykanskiego I (1871r) i dotyczy tylko kwestii wiary i moralnosci wyglaszanych w sposob uroczysty. Nie slyszalem rowniez, aby kiedykolwiek papiez wypowiadal sie w sposob uroczysty na temat prezerwatyw! TO CO NIBY powiedzieli jacys kardynalowie poprzez "poloficjalne zrodla watykanskie" zupelnie mnie nie obchodzi. Wniosek: jestem katolikiem i uzywam prezerwatyw. Odpowiedz Link Zgłoś
s.haesner Więc w Afryce Aids dalej będzie sie rozczerzyła i 07.06.06, 10:40 Koscioł zabrania nadal najskutecznieszy środek w walce tą epidemia? Na prawde mam trudnośći zrozumiec moralnośći koscioła. Tutaj być może nie przejmujemy się zakazami kosciala ktore nie opieraja sie na przekaz biblijne, ale chyba w Afryce jest innaczej w środowiskach katolickich ? Odpowiedz Link Zgłoś
rudy013 Re: Więc w Afryce Aids dalej będzie sie rozczerzy 07.06.06, 11:34 To nie jest najskuteczniejszy środek. Najskuteczniejsza jest edukacja oraz wpajanie bezpiecznego schematu zachowań seksualnych. Dla przykładu, w "zindoktrynowanej" katolicko Polsce jest ze dwa razy mniej zachorowań na 100 tys. mieszkańców niż w postępowych, zachodnich, protestanckich Niemczech. Odpowiedz Link Zgłoś
mozdzins Re: Więc w Afryce Aids dalej będzie sie rozczerzy 07.06.06, 11:50 A ilu noscicieli jest w Niemczech a ilu w Polsce na 100 ts mieszkańców ? Czas wracać do szkoły i nauczyć się matematyki / statystyki .... Odpowiedz Link Zgłoś
rudy013 Statystyki HIV w Europie 07.06.06, 14:43 mozdzins napisał: > A ilu noscicieli jest w Niemczech a ilu w Polsce na 100 ts mieszkańców ? > Czas wracać do szkoły i nauczyć się matematyki / statystyki .... Dane dotyczące zdiagnozowanych HIV-dodatnich (a więc i chorych, i nosicieli) na rok 2004, na milion mieszkańców: Austria 57,9 Belgia 95,2 Dania 54,3 Niemcy 24,0 Holandia 72,0 Wielka Brytania 122,1 Szwecja 54,3 Polska 17,0 OK, przesadziłem z tym "dwa razy" w przypadku Niemców. Ale znacznie więcej. Nie ma kraju Europy Zachodniej, który miałby wyniki w ogóle porównywalne z Polską (Niemcy mają z nich najniższy). Gdybyś natomiast chciał stwierdzić, że u nas nie umieją diagnozować, oto wyniki dla naszych sąsiadów ze Wschodu (u nich z diagnozą raczej lepiej nie jest): Litwa 39,5 Białoruś 79,0 Ukraina 212,2 Rosja 238,6 Nie, nie twierdzę, że jest w tym wybitna zasługa Kościoła. Twierdzę, że nas od Europy Zachodniej różni przede wszystkim ten "mało nowoczesny" model zachowań, wyższy wciąż jeszcze wiek inicjacji seksualnej i mniejszy procent narkomanii. To się zmienia, stajemy się coraz bliżsi Zachodowi. Szczęśliwie najpierw polepszył się u nas poziom higieny i edukacji, a potem dopiero zaczęła się zmieniać obyczajowość. Ale nasz odsetek HIV już rośnie i jest wyższy niz np. u Czechów czy Węgrów. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Przyczyna i skutek... 07.06.06, 15:10 Mysle, ze nie masz do konca racji do co przyczyn i ich skutkow. W Polsce na diagnostyke zachorowan naklada sie pewien dosc powazny blad - wynika on z mechanizmu przeprowadzania testow na obecnosc HIV. U nas te badania wymagaja zgody pacjenta (tylko w nielicznych przypadkach robie sie je rutynowo). Inaczej jest w Rosji, na Ukrainie i na Bialorusi - tam sa rzadowe programy bdania niemal kazdego pacjenta. Malo tego - w tych krajach bardzo pozno wprowadzono obowiazkowe badania krwi oddawanej do bankow. Bardzo duzo tamtych zachorowan bierze sie wlasnie z zakazen pooperacyjnych. Jesli chodzi o wyniki w krajach zachodnich, ogromne znaczenia ma tu "rewolucja seksualna" jaka te kraje przeszly - zwlaszcza w krajach beneluxu (to jest i tak juz wygasajace poklosie z tamtego okresu - gdy o HIV wiedziano jeszcze znacznie mniej niz o kamasutrze). Do tego bardzo duzy naplyw imigrantow - dysponujesz moze danymi przekrojowymi z tych krajow poprzez mniejszosci etniczne? Moga byc interesujace... Odpowiedz Link Zgłoś
rudy013 Re: Przyczyna i skutek... 07.06.06, 15:53 r306 napisał: > Mysle, ze nie masz do konca racji do co przyczyn i ich skutkow. > W Polsce na diagnostyke zachorowan naklada sie pewien dosc powazny blad - > wynika on z mechanizmu przeprowadzania testow na obecnosc HIV. U nas te > badania > wymagaja zgody pacjenta (tylko w nielicznych przypadkach robie sie je > rutynowo). Inaczej jest w Rosji, na Ukrainie i na Bialorusi - tam sa rzadowe > programy bdania niemal kazdego pacjenta. Malo tego - w tych krajach bardzo > pozno wprowadzono obowiazkowe badania krwi oddawanej do bankow. Bardzo duzo > tamtych zachorowan bierze sie wlasnie z zakazen pooperacyjnych. Być może rzeczywiście pewien błąd tego typu jest, ale raczej nie ma powodu, by nie było go w wynikach z Niemiec czy Danii. > Jesli chodzi o wyniki w krajach zachodnich, ogromne znaczenia ma tu "rewolucja > seksualna" jaka te kraje przeszly - zwlaszcza w krajach beneluxu (to jest i > tak juz wygasajace poklosie z tamtego okresu - gdy o HIV wiedziano jeszcze > znacznie > mniej niz o kamasutrze). No ależ ja o tym właśnie mówię. U nas ta rewolucja rozgrywa się dopiero teraz, przez co odsetek zachorowań rośnie. Kościół jest przeciw prezerwatywom, bo są one elementem tej rewolucji - stały się tańsze, pewniejsze i wygodniejsze niż kiedykolwiek, wraz z pornografią i wielkim aparatem reklamowym robią te rewolucję u nas i na nas. A Kościół, jak wiadomo, jest za tradycyjną obyczajowością: jeden partner, i trudno mu robić z tego zarzut. > Do tego bardzo duzy naplyw imigrantow - dysponujesz > moze danymi przekrojowymi z tych krajow poprzez mniejszosci etniczne? > Moga byc interesujace... Niestety, nie dysponuję. Ale trochę wątpię w znaczenie tego czynnika - np. w Niemczech jest strasznie dużo Turków, ale w Turcji odsetek zachorowań na AIDS jest znacznie niższy niż w Polsce (ok. 3 na milion). Niby w Holandii jest sporo potomków Afrykanerów, a w RPA jest bardzo dużo zachorowań - ale nie tłumaczy to wcale np. bardzo wysokiego odsetka zachorowań w Portugalii (280 na milion). Chyba, że ma to związek z Brazylią. Ale co z Ukrainą? A z Wielką Brytanią? A, statystyki z Ukrainy i Rosji nie obejmują dzieci zarażonych od matek, więc są systematycznie zaniżone. Jeszcze jeśli chodzi o Rosję i okolice: po upadku komunizmu nastąpiła tam swego rodzaju rewolucja seksualna. Komunizm wymuszał bardzo ścisłą i kontrolowaną moralność. Kościoły, które były innymi wyznacznikami kultury seksualnej, zostały praktycznie zniszczone. Efekt był taki, że po latach dziewięćdziesiątych w Rosji, szczególnie w Moskwie, zaroiło się od agencji towarzyskich, ludzie w pewien sposób "rzucili się" na to, czego im tak długo zabraniano. U nas znacznie silniejszy był opór społeczny, a także słabsza kontrola państwowa - dlatego efekt "odbicia" był słabszy. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 i znow kilka slow polemiki.... 07.06.06, 16:26 > ale raczej nie ma powodu, by > nie było go w wynikach z Niemiec czy Danii. Owszem jest - a to ze wzgledu na powszechnosc tam badan dobrowolnych. U nas odsetek ludzi badajacych sie samemu jest.... zenujacy. I nie dotyczy to tylko HIV :( Caly czas wrzucasz wszystkie kraje do jednego wora statystycznego. A kazdy socjolog Ci powie (ja nim nie jestem :)), ze to najwieksza zbrodnia na statystyce. Statystyka jest miarodajna wowczas gdy badaba proba losowa jest IDENTYCZNA. Sam wynik nie jest miara niczego.... > Kościół jest przeciw prezerwatywom, bo są > one elementem tej rewolucji - A ja wlasnie neguje taki wniosek. Rownie dobrze mozna by bylo bowiem oskarzyc udoskonalone metody naturalne... Chodzi mi o to, ze dziecinada jest wynajdowanie "narzedzi szatana". Przyczyna tkwi w nas, a nie w prezerwatywach... > A Kościół, jak wiadomo, jest za tradycyjną > obyczajowością: jeden partner, i trudno mu robić z tego zarzut A gdzies taki zarzut postawilem? ;) > Ale trochę wątpię w znaczenie tego czynnika - np. w > Niemczech jest strasznie dużo Turków, ale w Turcji odsetek zachorowań na AIDS > jest znacznie niższy niż w Polsce (ok. 3 na milion Wlacz analityke - wlasnie dlatego byc moze w Niemczech jest wlanie mniej zachorowan na AIDS - bo imigranci to glownie Turkowie.... > ale nie tłumaczy to > wcale np. bardzo wysokiego odsetka zachorowań w Portugalii (280 na milion). Booooooze - to Ty nie wiesz, ze Portugalia od czasu wstapienia do UE i tuz przed jest glownym krajem dzikiej imigracji z krajow Afryki??? > Ale co z Ukrainą? A z Wielką Brytanią? Ukraina to inny przypadke. Wielka Brytania? No sorry... byles w Londynie??? > Jeszcze jeśli chodzi o Rosję i okolice: po upadku komunizmu nastąpiła tam > swego rodzaju rewolucja seksualna. Nic podobnego - nie seksualna... To ze pojawily sie burdele, zwalczane za komuny, wcale nie oznacza, ze przecietny Rosjanin bzyka wiecej i z wieksza iloscia partnerow. Powszechna w ZSRR aborcia zbierala swoje zniwo.... Co innego wywolalo gigantyczny bum w Rosji - narkomania. Ta w ZSRR byla dosc scisle kontrolowana. Zakalkazie trzymane twarda reka nie bylo strefa przerzutu narkotykow. Najwiekszy odsetek narkomanow w ZSRR stanowili... zolnierze bioracy udzial w wojnie w Afganistanie. Narkotyki plus katastrofalny stan badan krwi doprowadzil w Rosji do fali zachorowan na HIV :( Do tego otworzenie sie na Azje, skad akurat do Rosji HIV zostal przywleczony.... > U nas znacznie > silniejszy był opór społeczny, a także słabsza kontrola państwowa - dlatego > efekt "odbicia" był słabszy. Niezuplenie - u nas przede wszystkim nie upadl calkowicie aparat panstwowy po zmianie ustrojowej. Wbrew symptomom zapasci w miare sprawnie funkcjonowala sluzba zdrowia. Do tego, jako "najzabawniejszy barak w ukladzie" dosc wczesnie zaczerpnelismy nieco i tych dobrych i zlych rzeczy z Zachodu. Kotan zaczal dzialac jeszcze za komuny.... Przewrot ustrojowy trafil na spoleczenstwo juz nieco przygotowane, z instytucjami i ludzmi wiedzacymi co robic z problemami. I chce tu podkreslic tez GIGANTYCZNA role KK - jego postawa, ostrzeganie przez zachowaniami blednymi pozwolila z duza doza racjonalizmu spojrzec na to co przychodzi. Do tego jeszcze nasz wrodzony sceptycyzm no i nam sie udalo - jestesmy w sredniej europejskiej - uf :) Odpowiedz Link Zgłoś
rudy013 Re: i znow kilka slow polemiki.... 07.06.06, 17:54 r306 napisał: > > ale raczej nie ma powodu, by > > nie było go w wynikach z Niemiec czy Danii. > Owszem jest - a to ze wzgledu na powszechnosc tam badan dobrowolnych. U nas > odsetek ludzi badajacych sie samemu jest.... zenujacy. I nie dotyczy to tylko > HIV :( Ale już przy coraz powszechniejszych akcjach krwiodawstwa badania są obowiązkowe. > Caly czas wrzucasz wszystkie kraje do jednego wora statystycznego. A kazdy > socjolog Ci powie (ja nim nie jestem :)), ze to najwieksza zbrodnia na > statystyce. Statystyka jest miarodajna wowczas gdy badaba proba losowa jest > IDENTYCZNA. Sam wynik nie jest miara niczego... Zgoda, że te statystyki to mało, i że nie znam ich metodyki. Pewnym argumentem jednak mogłoby być to, że na ich podstawie organizacje światowe walki z AIDS formułują jakieś swoje zdanie na temat tego, jak dużym zagrożeniem jest AIDS w Polsce, a jakim w Moskwie. Zgodzisz się też, że z edukacją na temat AIDS nie jest u nas źle, choć rzecz jasna mogłoby być znacznie lepiej. > > Kościół jest przeciw prezerwatywom, bo są > > one elementem tej rewolucji - > A ja wlasnie neguje taki wniosek. Rownie dobrze mozna by bylo bowiem oskarzyc > udoskonalone metody naturalne... > Chodzi mi o to, ze dziecinada jest wynajdowanie "narzedzi szatana". Przyczyna > tkwi w nas, a nie w prezerwatywach... Ależ tkwi. Ale na podobnej zasadzie można mieć coś przeciwko propagowaniu filmów z przemocą, choć to my potem wychodzimy z bejsbolem na ulicę. Powiedz mi jeszcze, że prezerwatywy są promowane przez ukazanie atrakcji życia rodzinnego >:> > > Ale trochę wątpię w znaczenie tego czynnika - np. w > > Niemczech jest strasznie dużo Turków, ale w Turcji odsetek zachorowań na > AIDS > > jest znacznie niższy niż w Polsce (ok. 3 na milion > Wlacz analityke - wlasnie dlatego byc moze w Niemczech jest wlanie mniej > zachorowan na AIDS - bo imigranci to glownie Turkowie... Możliwe. Ale to, co teraz robisz to również spekulacja. Może większe znaczenie mają zwyczaje seksualne w Niemczech, albo np. wpływ kościoła ewangelicko-reformowanego z jego purytańską mentalnością. > > ale nie tłumaczy to > > wcale np. bardzo wysokiego odsetka zachorowań w Portugalii (280 na milion > ). > Booooooze - to Ty nie wiesz, ze Portugalia od czasu wstapienia do UE i tuz > przed jest glownym krajem dzikiej imigracji z krajow Afryki??? Nie wiem, ale wierzę ci na słowo. > > Ale co z Ukrainą? A z Wielką Brytanią? > Ukraina to inny przypadke. Wielka Brytania? No sorry... byles w Londynie??? Hm, niby fakt. trudno znaleźć w okolicy bardziej kosmopolityczne społeczeństwo. > > Jeszcze jeśli chodzi o Rosję i okolice: po upadku komunizmu nastąpiła tam > > swego rodzaju rewolucja seksualna. > Nic podobnego - nie seksualna... To ze pojawily sie burdele, zwalczane za > komuny, wcale nie oznacza, ze przecietny Rosjanin bzyka wiecej i z wieksza > iloscia partnerow. Powszechna w ZSRR aborcia zbierala swoje zniwo.... Oj, chyba jednak seksualna też. Szczególnie w miastach. Co prawda nie wiem, jaki w Rosji jest stopień urbanizacji. Ale nigdzie w Europie nie jest tak rozwinięty przemysł pornograficzny - zresztą sprzedaje się go na Zachód przecież. Nie wspominając o handlu dziećmi i zwykłej prostytucji. Wszystkie te procesy wspomaga bieda. > Co innego wywolalo gigantyczny bum w Rosji - narkomania. Ta w ZSRR byla dosc > scisle kontrolowana. Zakalkazie trzymane twarda reka nie bylo strefa przerzutu > narkotykow. Najwiekszy odsetek narkomanow w ZSRR stanowili... zolnierze > bioracy > udzial w wojnie w Afganistanie. Narkotyki plus katastrofalny stan badan krwi > doprowadzil w Rosji do fali zachorowan na HIV :( Do tego otworzenie sie na > Azje, skad akurat do Rosji HIV zostal przywleczony... No, to na pewno też, zgoda. Nie podejmuję się stwierdzić, co miało przewagę na początku. W 2004 roku ok. 60% zarażeń, jak sprawdziłem, było w wyniku narkomanii. > > U nas znacznie > > silniejszy był opór społeczny, a także słabsza kontrola państwowa > > - dlatego efekt "odbicia" był słabszy. > Niezuplenie - u nas przede wszystkim nie upadl calkowicie aparat panstwowy po > zmianie ustrojowej. Wbrew symptomom zapasci w miare sprawnie funkcjonowala > sluzba zdrowia. Mówiąc o "słabszej kontroli państwowej" miałem na myśli raczej fakt, że u nas władza nie ingerowała tak w sfery życia prywatnego. > Do tego, jako "najzabawniejszy barak w ukladzie" dosc wczesnie > zaczerpnelismy nieco i tych dobrych i zlych rzeczy z Zachodu. Kotan zaczal > dzialac jeszcze za komuny.... Przewrot ustrojowy trafil na spoleczenstwo juz > nieco przygotowane, z instytucjami i ludzmi wiedzacymi co robic z problemami. > I chce tu podkreslic tez GIGANTYCZNA role KK - jego postawa, ostrzeganie przez > zachowaniami blednymi pozwolila z duza doza racjonalizmu spojrzec na to co > przychodzi. > Do tego jeszcze nasz wrodzony sceptycyzm no i nam sie udalo - jestesmy w > sredniej europejskiej - uf :) Zgoda. No więc widzisz, wracając do KK... Kościół ma taki sobie pi-ar. Od czasu pojawienia się pigułek, od jakichś sześćdziesięciu lat ma na temat antykoncepcji mniej więcej to samo zdanie. I moim skromnym zdaniem KK po prostu robi to, co do niego należy. Może niedoskonale, ale ciągle wskazuje ten sam kierunek. Gdyby zaczął mówić o wyjątkach, straciłby wiarygodność. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Skracajac... 07.06.06, 18:07 > No więc widzisz, wracając do KK... Kościół ma taki sobie pi-ar. Od czasu > pojawienia się pigułek, od jakichś sześćdziesięciu lat ma na temat > antykoncepcj i mniej więcej to samo zdanie. I moim skromnym zdaniem KK po > prostu robi to, co do niego należy. Może niedoskonale, ale ciągle wskazuje > ten sam kierunek. Gdyby zaczął mówić o wyjątkach, straciłby wiarygodność Ale tu nie chodzi o zadne wyjatki!!!!! Ja rozumiem postawe KK jesli chodzi o srodki farmakologiczne - okazuje sie, ze w duzej mierze to wlasnie KK mial racje - pierwsze pigulki szkodzily. Czy nie szkodza dzis uzyane - zobaczymy za kilka lat zapewne. Przypadki uszkodzen macicy, raka macicy spowodowane domacicznymi wkladkami tez moga byc powodem negacji takiego srodka antykoncepcji. Ale prezerwatywa? I to jeszcze w przypadku uznania metod naturalnych??? Jeszcze bym rozumial - zadne metody, koniec i kropka - po prostu KK stanalby na stanowisku stricte prokreacyjnym. Dlaczego nie? Ale KK zrobil WLASNIE wyjatek - dla metody bezpiecznej dla zdrowia. Przy jednoczesnym, dziecinnym (to jest beeee), zanegowaniu prezerwatywy jako srodka antykoncepcyjnego (i nie tylko). Nie chodzi wiec o wyjatki, ale o REGULE! Bezpieczna dla zdrowia antykoncepcja nie jest zla, a "dawanie dupy" grzechem pozostaje. Spojnie, prosto i jasno. A tak wlasnie cierpi powaga KK, bo 80% (spekuluje :)) wlasnie olewa jego zdanie co do prezerwatyw. Zle prawo charakteryzuje sie tym, ze jest ignorowane.... Odpowiedz Link Zgłoś
rudy013 Re: Skracajac... 07.06.06, 18:45 r306 napisał: > Ale tu nie chodzi o zadne wyjatki!!!!! Ja rozumiem postawe KK jesli chodzi o > srodki farmakologiczne - okazuje sie, ze w duzej mierze to wlasnie KK mial > racje - pierwsze pigulki szkodzily. Czy nie szkodza dzis uzyane - zobaczymy za > kilka lat zapewne. Przypadki uszkodzen macicy, raka macicy spowodowane > domacicznymi wkladkami tez moga byc powodem negacji takiego srodka > antykoncepcji. Ale prezerwatywa? I to jeszcze w przypadku uznania metod > naturalnych??? Ale Kościół nie był przeciw pigułkom dlatego, że szkodziły. Tylko dlatego, że po pierwsze wyłączają normalny cykl płciowy kobiety, a po drugie dlatego, że według KK są szkodliwe społecznie. > Jeszcze bym rozumial - zadne metody, koniec i kropka - po prostu > KK stanalby na stanowisku stricte prokreacyjnym. Dlaczego nie? Bo KK nie jest przeciwko seksowi jako części relacji między małżonkami. Jest nawet za. Niezależnie od kwestii prokreacyjnej. > Ale KK zrobil WLASNIE wyjatek - dla metody bezpiecznej dla zdrowia. Nie. Dla metody naturalnej. Przy okazji bezpiecznej, ale to pierwsze było fundamentalne. Bo też, jak pisałem, ma znaczenie podejście Kościoła do seksualności w ogóle, które sprowadza się do stwierdzenia: korzystać, ale nie przerabiać/nie psuć. Takie przekonanie, że człowiek dostał od Boga jakiś mechanizm seksualności i swoje zachowania społeczno-seksualne powinien do niego dostosowywać, mieć je z tym mechanizmem zgodne, a nie przerabiać ten mechanizm, by móc zachowywać się w tej sferze w sposób dowolny. Znowu: mogę się z tym zgadzać albo nie, ale rozumiem, o co chodzi. > Zle prawo charakteryzuje sie tym, ze jest ignorowane... Tu jakby sugerujesz, że Kościół powinien zmieniać zasady pod wpływem żądań ludu... A to byłby jego koniec. Wiesz, trochę mnie to męczy, bo w praktyce sprowadzamy to do interpretacji. Możesz pogadać z jakimś teologiem, przeczytać jakąś encyklikę albo inne źródła - w ostateczności wiadomo, z jakich źródeł KK korzystał i korzysta przy formułowania swego zdania. Możesz skorzystać z tych samych źródeł i albo się z nimi nie zgodzić, albo zrozumieć zdanie KK - przy okazji wyrabiając sobie własną opinię. Na końcu i tak zostaje sumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Dzieki za dyskusje 07.06.06, 21:05 Protokolu rozbieznosci chyba nie musimy spisywac :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FJUT Abstynencja w Afryce to jak tolerancja w Polsce IP: 152.75.137.* 07.06.06, 15:27 Odpowiedz Link Zgłoś
nirgendwo Re: Więc w Afryce Aids dalej będzie sie rozczerzy 07.06.06, 11:46 A skąd informacje, że prezerwatywa to najskuteczniejszy środek? To nieprawda, skuteczność wynosi 60-90% Najskuteczniejsza jest wstrzemięźliwość (100%) Jedyney krajem, który opanował epidemię AIDS w Afryce jest Uganda, gdzie propaguje się wstrzemięźliwość. Gazeta: wj 21-07-2005, ostatnia aktualizacja 21-07-2005 10:45 Na początku lat 90. Uganda była światowym ośrodkiem zarazy. Co trzeci mieszkaniec kraju był nosicielem wirusa. W przeciwieństwie jednak do innych krajów Afryki rząd Ugandy nie tylko głośno uznał AIDS za problem, ale podjął z nim konsekwentną walkę. Lekarstwa, a przede wszystkim kampania uświadamiająca, która skłoniła Ugandyjczyków do seksualnej wstrzemięźliwości, sprawiła, że dziś Uganda może pochwalić się jednym z najniższych w Afryce wskaźników zachorowań na AIDS (ledwie 6 proc.). Natomiast w innych krajach propagowano prezerwatywy i zachorowalność jest coraz większa. I taka jest prawda, natomiast prezerwatywy to interes dla różnych koncernów. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Buahahaha 07.06.06, 15:18 Ta wypowiedz to sztandarowy przyklad na to jak trudno zrozumiec calosc problemow Afryki :) Uganda to tylko jeden z krajow, do tego rzadzony w sposob.. hmm.. pozwalajacy wprowadzic tekie a nie inne rozwiazania. Mala parafraza Twojej wypowiedzi: Heniek to byl najwiekszy alkoholik we wsi, ale zona wziela go za pysk, chlop nic nie pije, wiec teraz jest najtrzezwiejszym chlopem we wsi. Swietnie, tylko co poczac z tymi chlopami ze wsi, ktorych baby sa za slabe aby swoich chlopow wziasc za rylo i zakazac picia? Niech pija dalej i torturuja swoje rodziny? Czy moze jednak zamykac ich w izbie wytrzezwien? Co prawda zarobi paru pracownikow wytrzezwialki, a wiekszosc pijaczkow jak pila tak pic bedzie, mimo wyswietlanych w wytrzezwialce filmow o marskosci watroby, ale przynajmniej moze w pijackim widzie nie obija swoich zon..... Pod rozwage.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pius_XI_Pacelli Prezerwatywy godzą się na Kościół !!!!! IP: *.cm.umk.pl 07.06.06, 10:29 i jego donosicieli. Prezerwatywa z Chrystusem na krzyżu !!!!! Jaki dać jej kolor ???? Oto problem teologiczno-moralny !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 10:45 jak ksieża nie chcą to niech nie uzywają ich sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 10:45 To niech nie używa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ares Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 10:48 Jak to jest z tym katolickim kościołem: jest za niepohamowaną prokreacją, a księżom nie pozwala się rozmnażać, rozbudowuje kult Matki Boskiej, a nie pozwala na kapłaństwo kobiet, głosi monoteizm, a stworzył cały panteon świętych. Księża kreują się na patronów rodziny, a nie mają pojęcia o ojcostwie i macierzyństwie itd., itd. Odpowiedz Link Zgłoś
swoboda_t Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy 07.06.06, 16:39 >>Księża kreują się na patronów rodziny, a nie mają pojęcia o ojcostwie<< No z tym to akurat bym polemizował... Odpowiedz Link Zgłoś
areopag Kościół katolicki zdelegalizować! 07.06.06, 10:49 Jest to organizacja zbrodniaży przeciwko ludzkości. Nigdzie w Biblii nie ma podstaw do zakazu stosowania prezerwatyw. A to, że kościół katolicki sprzeciwia się stosowaniu prezerwatyw i skazuje przez to świadomie coraz więcej ludzi na śmiertelną chorobę AIDS jest podstawą do uznania tej instytucja za zbrodniczą. Za zbrodnie przeciwko ludzkości papieże i pozostały kler powinni odpowiadać przed Trybunałem Międzynarodowym Apostoł Piotr miał żonę. Kościół to przemilcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YR Re: Kościół katolicki zdelegalizować! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.06, 10:51 nigdzie w bibli nie ma też słowa o zakazie strzelania do ludzi z broni palnej Odpowiedz Link Zgłoś
areopag Watykan sam produkuje prezerwatywy. 07.06.06, 10:52 Watykam sam ma udziały w firmach produkujących broń i prezerwatywy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szary Re: Watykan sam produkuje prezerwatywy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 11:02 no właśnie,przeciez kościół ma krew na rękach!! Odpowiedz Link Zgłoś
rooty Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy 07.06.06, 11:00 A kto każe im ich używać, że się nie zgadzają:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy IP: 195.136.126.* 07.06.06, 11:01 Co mnie obchodzi, czy kościół na to pozwala, czy nie? To, że księża nie mogą, to nie znaczy że nikt nie może. A w takiej sytuacji (celibat) nie powinni się na ten temat wypowiadać. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Pytanie z logiki.... 07.06.06, 11:06 Ja jestem ulomny, wiedzy wszelakiej nie posiadam. Wiec prosze o pomoc. Jak logicznie mozna wytlumaczyc zgode KK na stosowanie antykoncepcji w postaci "kalendarzyka" przy jednoczesnej neguacji stosowania prezerwatyw?? W przypadku srodkow farmokologicznych, czy spiral dopochwowych rozumiem dylemat, albowiem wciaz tocza sie dyskusje na temat wplywu tych srodkow antykoncepcyjnych na plodnosc kobiety. Ale prezerwatywa????? Czym niby rozni sie ona od stosowania 'kalendarzyka'?????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YR Re: Pytanie z logiki.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.06, 11:18 Chyba chodzi o skuteczność tych metod. Prawidlowo stosowana prezerwatywa daje niemal 99% pewności że nie będzie wpadki, kalendarzyk i metody termiczno obserwacyjne to loteria, dlatego decydujac sie na nie świadomie, nie eliminujesz a jedynie ograniczasz szanse poczecia. Równie dobrze mogliby nakazywac uzywanie dziurawych prezerwatyw. Swego czasu pamietam jak ten temat byl poruszony ja lekcji religi z katechetką. Wywiazał sie taki oto dialog: Katechetka: Prezerwatywy poza tym że są złe, nie dają pewnej ochorony przed nieplanowaną ciążą, wbrew temu co pisze się w prasie kobiecej dają one tylk około 70% pewności Kumpel: To jak założe dwie, będe miał 140 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Pytanie z logiki.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 11:36 chyba z probabilistyki ;) skoro jedna guma to 30% szans na "wpadkę" to dwie to 30%*30%=9% . Czyli nie 140 tylko 91. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Pytanie z logiki.... IP: 62.233.156.* 07.06.06, 13:32 Kalendarzyk to loteria, ale obserwacja wlasnego organizmu daje ci 100% skutecznosci, i potwierdza ci to wszystkie kobiety stosujace metode objawowo- termiczną. Ja wiem kiedy moge wpasc i jesli wtedy mam ochte na seks to wiem jakie jest ryzyko i wiem tez kiedy go nie ma na 200% Stosując prezerwatywy czy inną antykoncepcję nie masz nigdy pewnosci co do skutecznosci. Ja osobiscie wolę komfort w łózku zamiast stresu. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Hihihi 07.06.06, 13:54 > Kalendarzyk to loteria, ale obserwacja wlasnego organizmu daje ci 100% > skutecznosci, i potwierdza ci to wszystkie kobiety stosujace metode objawowo- > termiczną. 1. "kalendarzyk" ujalem w cudzyslow - nie bez kozery. 2. Nie ma 100% metody antykoncepcji poza trwala sterylizacja (i to nie polegajaca na podwiazaniu, ale ODCIECIU nasieniowodow lub jajowodow). 3. Metody termiczno-objawowej nie zastosujesz w wielu przypadkach schorzen, infekcji i zaburzen hormonalnych. 4. Metoda termiczno-objawowa uprzedmiotawia kobiete - sprowadza ja do roli worka, ktory okresowa jest w stanie plodnym i bezplodnym. > Ja wiem kiedy moge wpasc i jesli wtedy mam ochte na seks to wiem > jakie jest ryzyko i wiem tez kiedy go nie ma na 200% O naiwnosci :) A kto Ci tych bzdur naopowiadal? ;) Pomijajac juz najwne twierdzenie o 100%, powolywanie sie na 200% traci juz infantylnoscia. A co poczniesz jak macie (proponuje tu patrzec na zagadnienie przez pryzmat obu stron, a nie tylko JA) ochote na seks, dzien, jak wynika z obserwacji, jest dniem plodnym? Zeby bylo zabawniej kobiety w sposob wyznaczony wlasnie przez nature maja najwieksza ochote na seks wlasnie w dni plodne - nie dosc, ze nakreca je do tego podwyzszony poziom hormonow, to jeszcze pochwa jest wowczas lepiej nawilzona, a sam seks sprawia znacznie wiecej przyjemnosci (polepsza sie ukrwienie narzadu rodnych kobiety). Rozumiem, ze wowczas w sposob ascetyczny odmawiacie sobie seksu, albo kochacie sie, z 200% pewnoscie (hehehe), ze zajdziesz w ciaze, ale oczywiscie bezstresowo :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Hihihi IP: 62.233.156.* 07.06.06, 15:40 4. Metoda termiczno-objawowa uprzedmiotawia kobiete - sprowadza ja do roli > worka, ktory okresowa jest w stanie plodnym i bezplodnym. Uprzedmiatawia antykoncepcja bo kobieta jest gotowa do "uzycia" dla faceta na okragło. Czesto sprawa ciązy wogóle go nie interesuje. Natomiast metody naturalne przeciwnie. Jestes kims waznym kogo trzeba szanowac i do kogo trzeba sie dostosowac. Tak sie jakos składa ze moj mąz wie kiedy mam dni plodne i nie musze mu niczego odmawiac, bo wie kiedy moze prosic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maz Re: Hihihi IP: 194.94.212.* 07.06.06, 15:45 > Tak sie jakos składa ze moj mąz wie kiedy mam dni plodne i nie musze mu niczego > odmawiac, bo wie kiedy moze prosic. wyrazy wspolczucia dla meza - to sformulowanie mowi mi wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Dooooookladnie 07.06.06, 15:52 A prosilem aby Aga zaczela patrzen na sprawe przez pryzmat 'MY' - jak widac, bezskutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Delfina Re: Dooooookladnie IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 07.06.06, 22:32 To on cię musi prosić? Współczuję mężowi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Dooooookladnie IP: 62.233.156.* 08.06.06, 08:40 ale łapiecie za słowa, oczywiscie ze nie musi prosic. Powiem raczej tak: nie proponuje seksu wtedy kiedy nie powinnismy sie kochac i tyle. Zreszta czy wy wszyscy jestescie az takimi napaleńcami ze nie wytrzymacie tygodnia bez seksu?, bo wiecej wyrzeczen naprawde nie potrzeba jak zna sie swój organizm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Hihihi IP: 62.233.156.* 08.06.06, 08:37 zeby nie bylo niedomówien - NPR zaproponował moj mąz ja sie dostosowałam bo nie mam nic przeciwko. Ja nie chce łykac chemii, on uzywac prezerwatyw, pozostały metody naturalne. Jak narazie przez wiele lat nie było zadnej "wpadki" wiec mam do nich pełne zaufanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Hihihi IP: 62.233.156.* 07.06.06, 15:42 sterylizacja daje 98% skutecznosci jakby kto pytał :) mam w rodzinie specjaliste od tego tematu. Asystuje przy operacjach sterylizacji (nie w Polsce) Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Czytaj ze zrozumieniem - prosze 07.06.06, 15:53 Napisame w nawiasie uwage, poniewaz wiem, ze PODWIAZANIE a nie PRZECIENIE nasieniowodow lub jajowodow jest zawodne. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy013 Re: Pytanie z logiki.... 07.06.06, 11:47 Jeśli dobrze rozumiem, sprawa jest barcziej moralna niż praktyczna. We wszystkich tych środkach chodzi, jeśli dobrze rozumiem, o jedno - żeby decyzja o posiadaniu dziecka albo nie była świadoma za każdym razem, a nie z automatu, żeby katolik kojarzył, że seks ma coś wspólnego z dziećmi. Żeby się zgodził na to, że kobiety działają tak, jak działają. Prezerwatywa be, bo pozwala założyć - zapomnieć i robić to z kim się chce i kiedy się chce. Środki hormonalne i spirale be, bo wyłączają normalny cykl kobiety, a facet może kompletnie zapomnieć o konsekwencjach. Metody naturalne tak, bo są "naturalne", a poza tym przy nich oboje partnerzy muszą się chwilkę zastanowić - no i raczej eliminują przypadkowe kontakty. Tak więc Kościół jest "za" metodami naturalnymi nie tylko dlatego, że nie mają żadnych skutków ubocznych, ale przede wszystkim dlatego, że Kociół traktuje normalną rozrodczość kobiety i mężczyzny jak jakąś wartość, a metody naturalne wymuszają pewien sposób myślenia o sobie i ewentualnych dzieciach. Można się nie zgadzać, warto zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Re: Pytanie z logiki.... 07.06.06, 12:05 Wybacz, ale obie metody - kalendarzyk i prezerwatywa - zakladaja, iz wiesz jaka jest rola kobiety i mezczyzny w poczeciu nowego zycia. Beztroska uzywania prezerwatyw kontra troszka o prawidlowy pomiar temperatury w pochwie??? Swiadome i troskliwe rodzicielstwo w kontekscie znajomosci cyklu miesiaczkowego???? Znajomosc cylku wyniesiona z lekcji biologii czy tez nauk przedmalzenskich w niczym nie umoralnia malzonkow. Jest raczej sprowadzeniem milosci do zagadnien "technicznych". Wrecz obdziera milosc dwojga ludzi z czynnika bliskosci i darzenia sie uczuciem. Wprowadza sztucznosc w kontakatach niczym insyminatar - badajac plodnosc krowy. Propagujac taki zakaz, rownie dobrze, wladze koscielne powinny zabronic uczestnictwa we mszy swietej tym wiernym, ktorzy nie przygotowali sie z liturgii slowa przypadajacej na dana niedziele..... No bo jak to - przychodza do kosciola zlaknieni kontaktu z Bogiem tak nieprzygotowani merytorycznie, bez wiedzy o swojej roli i o tym co sie w procesie mszy wydarzy???? Odpowiedz Link Zgłoś
rudy013 Re: Pytanie z logiki.... 07.06.06, 14:55 r306 napisał: > Wybacz, ale obie metody - kalendarzyk i prezerwatywa - zakladaja, iz wiesz > jaka > jest rola kobiety i mezczyzny w poczeciu nowego zycia. Beztroska uzywania > prezerwatyw kontra troszka o prawidlowy pomiar temperatury w pochwie??? > Swiadome i troskliwe rodzicielstwo w kontekscie znajomosci cyklu > miesiaczkowego???? Znajomosc cylku wyniesiona z lekcji biologii czy tez nauk > przedmalzenskich w niczym nie umoralnia malzonkow. Nie, nie umoralnia. Za to bez wątpienia współżycie z kimś bez bladego pojęcia, jak to działa to grzech głupoty. Patrz pytania do "Bravo girl" typu "czy po seksie oralnym można zajść w ciążę?". > Jest raczej sprowadzeniem > milosci do zagadnien "technicznych". Wrecz obdziera milosc dwojga ludzi z > czynnika bliskosci i darzenia sie uczuciem. Wprowadza sztucznosc w kontakatach > niczym insyminatar - badajac plodnosc krowy. E, przesadzasz. Rzeczy naturalne są... no, naturalne. Czy sprowadza do spraw technicznych miłość kobieta, która nie chce tego robić, bo ma jakąś infekcję? Albo - bo miesiączkuje? To te same sprawy. Normalne. Siedemdziesiąt lat temu nie wolno było wspominać o tym, że królowa ma pupę, ale chyba troszeczkę żeśmy wydorośleli od tego czasu? Rzecz jasna, jak się chce, wszystko da się sprowadzic do dupy. > Propagujac taki zakaz, rownie dobrze, wladze koscielne powinny zabronic > uczestnictwa we mszy swietej tym wiernym, ktorzy nie przygotowali sie z > liturgii slowa przypadajacej na dana niedziele... > No bo jak to - przychodza > do kosciola zlaknieni kontaktu z Bogiem tak nieprzygotowani merytorycznie, > bez wiedzy o swojej roli i o tym co sie w procesie mszy wydarzy???? E, mylisz. Od objaśniania czytań to jest homilia. Liturgia jako taka została przetłumaczona na polski właśnie dlatego, by kto chciał, mógł ją rozumieć. Z drugiej strony, gdybyś chciał właściwszego porównania, lekki grzech popełnia ten, kto - nie znając liturgii - siada podczas mszy na ołtarzu, żeby mieć lepszy widok na ciocię. Jeszcze dwie rzeczy: nie mów, na litość, na metody naturalne "kalendarzyk", bo to tylko jedna z nich, wymyślona na początku zeszłego wieku, która - miejmy nadzieję - odchodzi w niesławie (nikt normalny jej nie uczy od lat). I druga: Kościół naprawdę nie "każe" - tylko przypomina, co według jego nauki jest dobre, a co złe i dlaczego. Ostateczną instancją i tak pozostaje sumienie. Tyle, że trzeba pamietać o jednym - według KK nie istnieje zasada "mniejszego zła" oraz "cel uświęca środki". Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Re: Pytanie z logiki.... 07.06.06, 15:37 > Nie, nie umoralnia. Za to bez wątpienia współżycie z kimś bez bladego pojęcia, > jak to działa to grzech głupoty. Patrz pytania do "Bravo girl" typu "czy po > seksie oralnym można zajść w ciążę?". To jest chyba apel o to aby w kocu wprowadzic do szkol przediot zwany wychowaniem seksualnym.... > E, przesadzasz. Rzeczy naturalne są... no, naturalne. Czy sprowadza do spraw > technicznych miłość kobieta, która nie chce tego robić, bo ma jakąś infekcję? :) Wybacz, ale to chyba dwie rozne sprawy. Dla mnie glowna wada metod naturalnych (przychylam sie do prosby :)) jest ich problematycznosci stosowania, zawodnosc w przypadku chociazby odbycia dluzesj podrozy, zmiany klimatu itd. oraz uzaleznienie obdarzania sie miloscia w jej fizycznym wymiarze od stanu plodnosci kobiety. Kuriozalne o tyle, ze wlasnie w dni plodne kobieta ma najwieksza ochote na seks i sprawia jej to najwieksza przyjemnosc. Do tego, niezalesnie od metody naturalnej ich stosowane przez kobiety mlode, ktore nie rodzily (maja jeszcze nieunormowana gospodarke hormonalna) ma bardzo mocno obnizon skutecznosc. Zgadza sie, ze dla kobiet dojrzalych (porod pierwszego dziecka przyspiesza to zjawisko) metoda termalno-obiawowa jest bardzo skuteczna. Tylko co to zmienia???? > E, mylisz. Od objaśniania czytań to jest homilia. Nie - mowielem o liturgii slowa - do niej zalicza sie, o ile sie nie myle, wlasnie homilie. Nie mowilem o liturgii mszy. > Jeszcze dwie rzeczy: nie mów, na litość, na metody naturalne "kalendarzyk", Nieporozumienie - wlasnie po to pisze (o ile nie zapomne) "kalendarzyk" w cudzyslowie, aby traktowac go jako synonim. > I druga: > Kościół naprawdę nie "każe" - tylko przypomina, co według jego nauki jest > dobre, a co złe i dlaczego. Problem w tym, ze w logice nauki KK to co jest zle jest grzechem, grzechu pozbywamy sie poprzez sakrament spowiedzi, a jego integralna czescia (jedna z kilku) jest pokuta. Pokuta jest, nawet w rozumieniu katechizmu KK, kara za grzechy. To jest ciag - przyczyn i zaleznosci. Problem drugi - umotywowanie "zlego" w prezerwatywach w KK jest.... no wlasnie... nazwijmy to - problematyczne. BTW - nigdzie w swoich wypowiedziach nie uzywam sformuwania 'mniejsze zlo' dla poparcia prezerwatyw. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy013 Re: Pytanie z logiki.... 07.06.06, 16:15 r306 napisał: > > Nie, nie umoralnia. Za to bez wątpienia współżycie z kimś bez bladego > > pojęcia, > > jak to działa to grzech głupoty. Patrz pytania do "Bravo girl" typu "czy > > po seksie oralnym można zajść w ciążę?". > To jest chyba apel o to aby w kocu wprowadzic do szkol przediot zwany > wychowaniem seksualnym.... A tak. I jakkolwiek do kompetencji ludzi od nauk przedmałżeńskich można mieć pretensje, chyba nie ma w Polsce bardziej powszechnej akcji edukacji seksualnej, która rzeczywiście objaśnia, jak co działa. Fajnie byłoby, gdyby ktoś - czy to z Kościoła, czy z MEN - zainteresował się tym i wsparł to jakoś merytorycznie. > > E, przesadzasz. Rzeczy naturalne są... no, naturalne. Czy sprowadza > > do spraw > > technicznych miłość kobieta, która nie chce tego robić, bo ma jakąś infek > cję? > :) Wybacz, ale to chyba dwie rozne sprawy. Dla mnie glowna wada metod > naturalnych (przychylam sie do prosby :)) jest ich problematycznosci > stosowania, zawodnosc w przypadku chociazby odbycia dluzesj podrozy, zmiany > klimatu itd. oraz uzaleznienie obdarzania sie miloscia w jej fizycznym > wymiarze od stanu plodnosci kobiety. A nieprawda, miłość w fizycznym wymiarze to nie to samo co seks. Warto czasem się cofnąć do momentu, kiedy wystarczało znacznie mniej w kontaktach. Warto potrenować czasem okazywanie sobie czułości w mniej... bezpośredni czy końcowy sposób. > Kuriozalne o tyle, ze wlasnie w dni plodne kobieta > ma najwieksza ochote na seks i sprawia jej to najwieksza przyjemnosc. To też nieprawda. Różne badania dają różne wyniki, a przynajmniej kilka z nich sugeruje, że największą czułość na dotyk kobieta prezentuje kilka dni przed miesiączką - który to czas zwykle jest 100% niepłodny. > Do tego, niezalesnie od metody naturalnej ich stosowane przez kobiety mlode, > ktore nie > rodzily (maja jeszcze nieunormowana gospodarke hormonalna) ma bardzo mocno > obnizon skutecznosc. Zgadza sie, ze dla kobiet dojrzalych (porod pierwszego > dziecka przyspiesza to zjawisko) metoda termalno-obiawowa jest bardzo > skuteczna. Tylko co to zmienia???? To też nie do końca prawda. Po okresie dojrzewania długość drugiej fazy cyklu już się praktycznie nie zmienia, a zmienna długość pierwszej jest uwzględniana w większości metod. Ale słuchaj, nie o szczegółach technicznych tu mówimy, nie? > > E, mylisz. Od objaśniania czytań to jest homilia. > Nie - mowielem o liturgii slowa - do niej zalicza sie, o ile sie nie myle, > wlasnie homilie. Nie mowilem o liturgii mszy. Ale w takim razie co tu objaśniać? Jest po polsku do ludzi. Grzechem jest przychodzić i nie słuchać. > > I druga: > > Kościół naprawdę nie "każe" - tylko przypomina, co według jego nauki jest > > > dobre, a co złe i dlaczego. > Problem w tym, ze w logice nauki KK to co jest zle jest grzechem, grzechu > pozbywamy sie poprzez sakrament spowiedzi, a jego integralna czescia (jedna z > kilku) jest pokuta. Pokuta jest, nawet w rozumieniu katechizmu KK, kara za > grzechy. To jest ciag - przyczyn i zaleznosci. Zapominasz o żalu i zadośćuczynieniu. Niemniej, ten problem nie dotyczy KK jako instytucji, tylko po prostu zasad religii. Można ich nie przyjąć i nie mieć z Kościołem więcej nic wspólnego - i tyle. > Problem drugi - umotywowanie "zlego" w prezerwatywach w KK jest.... no > wlasnie... nazwijmy to - problematyczne. Moim zdaniem problem trochę polega na tym, że to nie jest rzecz wybitnie ważna w porównaniu z wieloma innymi. Wokół zdania Kościoła na temat płciowości i okolic toczy się nieustająca dyskusja, żeby nie powiedzieć - awantura, która zaćmiewa nieco merytorykę. A nauka Kościoła mówi tylko, że prezerwatywa to coś, co kusi do przyjęcia nowego modelu zachowań, który jest zły. Że to przede wszystkim grzech nierozsądku, a nie zabójstwo nienarodzonych czy coś w tym względzie. Tyle, że choćby stopień rozgrzania nastrojów dowodzi, że sprawy płci nie są rzeczą dla nas mało ważną, więc i nierozsądek w tych sprawach nie jest rzeczą błahą. > BTW - nigdzie w swoich wypowiedziach nie uzywam sformuwania 'mniejsze zlo' dla > poparcia prezerwatyw. Ale twoje uzasadnianie promowania prezerwatyw w Afryce tak właśnie wygląda. Wiemy, że promowanie prezerwatyw raczej sprzyja rozwiązłemu modelowi życia, niż go hamuje. A to ten model życia zabija Afrykę. Mniejsze zło polega na tym, że agonię pacjenta się przedłuży - ale uczyni bardziej nieuchronną, jeśli nie powie się mocno, że to leczenie objawowe i nie doda się silnej prewencji. Leczeniem objawowym mogą się zająć odpowiednie do tego organizacje, ale nie może się tym zająć Kościół, bo stwierdzenie "wyjątkowo prezerwatywy dla was są OK" to właśnie ucieleśnienie zasady mniejszego zła. Według KK nie ma czegoś takiego - każde zło to zło. Nie miejmy do niego pretensji, że nie rozdaje gumek, tylko wspierajmy to, w czym jest na swoim gruncie - we wspieraniu zmian obyczajowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Pytanie z logiki.... IP: 62.233.156.* 08.06.06, 08:52 Kuriozalne o tyle, ze wlasnie w dni plodne kobieta ma najwieksza ochote na seks i sprawia jej to najwieksza przyjemnosc To jest bardzo rózne ja w dni płodne nie mam takiej ochoty, najwieksza mam przed miesiączką i zaraz po. A tak na marginesie wiekszosc par stosujących tylko prezerwatywy i tak obawia sie kochac w dniu owulacji. Stres psuje cały romantyzm. Cale szczescie mam tego problemu Odpowiedz Link Zgłoś
swoboda_t Re: Pytanie z logiki.... 07.06.06, 16:53 Stosunek przerywany to też metoda "naturalna", nie pozwala na "bezmyślonść w czasie zbliżenia" itp. a jednak jest przez KK zabroniona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Pytanie z logiki.... IP: 62.233.156.* 08.06.06, 08:43 rudy013 napisał: > Jeśli dobrze rozumiem, sprawa jest barcziej moralna niż praktyczna. > We wszystkich tych środkach chodzi, jeśli dobrze rozumiem, o jedno - żeby > decyzja o posiadaniu dziecka albo nie była świadoma za każdym razem, a nie z > automatu, żeby katolik kojarzył, że seks ma coś wspólnego z dziećmi. Żeby się > zgodził na to, że kobiety działają tak, jak działają. Prezerwatywa be, bo > pozwala założyć - zapomnieć i robić to z kim się chce i kiedy się chce. Środki > hormonalne i spirale be, bo wyłączają normalny cykl kobiety, a facet może > kompletnie zapomnieć o konsekwencjach. Metody naturalne tak, bo są "naturalne", > a poza tym przy nich oboje partnerzy muszą się chwilkę zastanowić - no i raczej > eliminują przypadkowe kontakty. > > Tak więc Kościół jest "za" metodami naturalnymi nie tylko dlatego, że nie mają > żadnych skutków ubocznych, ale przede wszystkim dlatego, że Kociół traktuje > normalną rozrodczość kobiety i mężczyzny jak jakąś wartość, a metody naturalne > wymuszają pewien sposób myślenia o sobie i ewentualnych dzieciach. Można się ni > e > zgadzać, warto zrozumieć. nareszcie ktos normalnie myślący :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: protez Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 11:10 protezy też zabraniają kontrolowania poczęcia. oczywiście zalezy tez którzy, są bardziej libberalne kościoły jak i bardzo ortodoksyjne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lehoo Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy IP: *.globalconnect.pl 07.06.06, 11:11 A ja wcale o taką zgodę pytać nie będę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kubeck wszystko wyzej to gdybania niejakiego Bieleckiego IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.06.06, 11:14 i maja tyle wspolnego z nauczaniem Kosciola, co piernik do wiatraka. Nie slyszalem, aby papiez w sposob uroczysty wypowiadal sie w kwestii prezerwatyw (a to jest wiazace). Smiesza mnie te wszystkie emocjonalne wypowiedzi internautow powyzej swiadomie nakrecone przez GW. Jestem katolikiem i uzywam prezerwatyw. Kiedy o tym mowie na spowiedzi, nikt mnie nie potepia. Jeden ze spowiednikow zaproponowal nawet, aby przy nastepnej spowiedzi to pominal i pozostal przy kwestiach istotniejszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YR Re: wszystko wyzej to gdybania niejakiego Bieleck IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.06, 11:22 Tak? A mojej dziewczynie kapłan kazał ganiać do Katedry, bo środki antykoncepcyjne to "zabójstwo życia niepoczętego" Odpowiedz Link Zgłoś
ba_ba_ja_ga Re: wszystko wyzej to gdybania niejakiego Bieleck 07.06.06, 11:34 A mnie najbardziej denerwuje to, że jest tak wielu ludzi, którzy nie potrafią się jednoznacznie zdeklarować, tzn. albo są katolikami i przyjmują WSZYSTKIE zasady jakie kk narzuca, albo z kościołą odchodzą. Nie rozumiem jak można deklarować swoją przynależność do instytucji, z której naukami się nie zgadzamy. Proste. W tym momencie nieco inaczej wyglądałyby statystyki na temat wyznań w Polsce. A jeżeli chodzi o postawę kk wobec prezerwatyw i HIV - jest jak najbardziej błędna; wiele innych zaleceń kk też nie jest zgodne z moimi przekonaniami, dlatego nie mam już nic wspólnego z tą instytucją (chociaż zostałam jako dziecko ochrzczona). Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Bycie czlonkiem KK nie wylacza samodzielnego... 07.06.06, 11:41 ... myslenia. Wiara nie polega na baranim przyjmowaniu dogmatow i nauk, ale na poszukiwaniu, zadawaniu pytan... Czlowiek niemyslacy nie wierzy w Boga, a w zabobon - co nie ma nic wspolnego z wiara jako taka. Odpowiedz Link Zgłoś
ba_ba_ja_ga Re: Bycie czlonkiem KK nie wylacza samodzielnego. 07.06.06, 11:57 Ale ja tu nie mówię o dogmatach ani wierze; chodzi mi raczej o zbiór pewnych zasad, coś na kształt regulaminu, którego przestrzegania wymaga się od członków organizacji, zresztą każdej, a nie tylko kościoła. Masz rację, że samodzielne myślenie jest bardzo istotne, ale deklaracja przynależności do organizacji jest jednoznaczna z deklaracją posłuszeństwa wobec niej. Przecież jeżeli coś ci nie odpowiada, to możesz odejść, prawda? Przecież można wierzyć nie należąc do kk! Czy nie widzisz ilu ludzi dookoła nie potrafi się dojrzale zachowywać? Podam choćby taki przykład: Dziewczyna i chłopak. On - ateista, ona - zdeklarowana katoliczka. Mieszkają razem. Ona często się z tego tłumaczy wszystkim dookoła (chociaż nikt ją o to nie prosi), że wie, że to grzech, że ona chodzi do spowiedzi itp. Niedługo mają się pobrać. I to stanowi dla niej koronny argument: bo już niedługo nie będziemy musieli grzeszyć. Przecież to jakaś paranoja! Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Re: Bycie czlonkiem KK nie wylacza samodzielnego. 07.06.06, 12:19 > Masz rację, że samodzielne myślenie jest > bardzo istotne, ale deklaracja przynależności do organizacji jest > jednoznaczna z deklaracją posłuszeństwa wobec niej Nic podobnego. Deklaracja przynaleznosci wcale nie oznacza deklaracji posluszenstwa. Te skladaja tylko duchowni. Ja swoja przynaleznosc deklaruje w wyznaniu wiary. W wyznaniu wiary nie ma ani slowa o posluszenswie wobec duchownych... > Przecież jeżeli coś ci nie o > dpowiada, to możesz odejść, prawda? Tak jest w sumie najprosciej. Choc oczywiscie to splycene tematu. W obu przypadkach mozna rozroznic dwie postawy inspirowane tymi samymi pobudkami - checia ksztaltowania albo lenistwem w polaczeni z konformizmem. Mozna zostac w KK, patrzac na niego krytycznie zarowno z pobudek checi ksztaltowania i zmieniania KK jak i z powodu konformistycznego tumiwisizmu (co mi szkodzi zostac, przynajmniej bede mial spokoj w rodzinie, a robic i tak bede to co chce - na przyklad). Mozna tez odejsc z KK bedac wburzonym jego dzialaniami i poprzez chec pokazania, ze zyjac poza strukturami KK mozna byc wartosciowym, prawym czlowiekiem - ze jedno nie determinuje drugiego. Ale mozna tez odejsc, bo "co mi tu bedzie taki ksiezulo gledzil, przynajmniej wyspie sie w niedziele". > Dziewczyna i chłopak. On - ateista, ona - zdeklarowana katoliczka. Mieszkają > razem. Ona często się z tego tłumaczy wszystkim dookoła (chociaż nikt ją o to > nieprosi), że wie, że to grzech, że ona chodzi do spowiedzi itp. Niedługo > mają się pobrać. I to stanowi dla niej koronny argument: bo już niedługo nie > będziemy musieli grzeszyć. :) Oczywiscie mozna na to spojrzen jak na przyklad dulskiego katolicyzmu, ale mozna tez dostrzec i aspekt dazenia grzesnika do poprawy :) Czyz nie? :) Poniekad takie postawy sa wymuszane i wpajane przez KK dosc bzdurnymi zarzadzeniami, takimi jak te o prezerwatywach. Analogicznie jest z systemem podatkowym - im bardziej lupiezczy i restrykcyjny tym wieksza rzesza obywateli staje sie przestepcami.... Odpowiedz Link Zgłoś
ba_ba_ja_ga Re: Bycie czlonkiem KK nie wylacza samodzielnego. 07.06.06, 13:48 > Mozna zostac w KK, patrzac na niego krytycznie zarowno z pobudek checi > ksztaltowania i zmieniania KK jak i z powodu konformistycznego tumiwisizmu (co > mi szkodzi zostac, przynajmniej bede mial spokoj w rodzinie, a robic i tak bede > to co chce - na przyklad). > Mozna tez odejsc z KK bedac wburzonym jego dzialaniami i poprzez chec > pokazania, ze zyjac poza strukturami KK mozna byc wartosciowym, prawym > czlowiekiem - ze jedno nie determinuje drugiego. Ale mozna tez odejsc, bo "co > mi tu bedzie taki ksiezulo gledzil, przynajmniej wyspie sie w niedziele". W porządku :) Problem w tym, że naprawdę mało jest osób, które należąc do kk aktywnie uczestniczą w jego kształtowaniu, ale za to są miliony, które doń należą "żeby mieć święty spokój". Pradoksalnie to właśnie ci, którzy odchodzą, częściej robią to z poważnych przyczyn niż tylko z lenistwa. Czy sądzisz, że w tym kraju łatwo odejść z kościoła nie narażając się na potępienie przez wszystkich dookoła (w tym także tych "zasiedziałych" katolików)? Wiem coś o tym, bo sama przez to przechodziłam. Dlatego większość woli jednak zostać, "żeby ludzie nie gadali". I to chyba nie jest pozytywne, prawda? I nadal będę trzymać się wersji, że przynależność do kk oznacza akceptację jego zasad. Argumenty typu "Nikt mi nie będzie przecież niczego narzucał" to nic innego, jak tylko usprawiedliwienia ludzi słabych, którzy zasad przestrzegać nie potrafią. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Re: Bycie czlonkiem KK nie wylacza samodzielnego. 07.06.06, 14:02 > Problem w tym, że naprawdę mało jest osób To juz kwestia optyki. Ja jestem daleko od potepiania ludzi, co oczywiscie nie wyklucza krytyki. > I nadal będę trzymać się wersji, że przynależność do kk oznacza akceptację > jego zasad. Argumenty typu "Nikt mi nie będzie przecież niczego narzucał" to > nic innego, jak tylko usprawiedliwienia ludzi słabych, którzy zasad > przestrzegać nie potrafią. Tu sie ponownie nie zgodze. Wystarczy dopelniac dekalogu - to wcale nie jest takie proste :) Ksiezy pozostawiam w swej optyce w roli im przynaleznej - gloszenia ewangelii i celebrantow. Innej roli Chrystus im nie wyznaczal... Odpowiedz Link Zgłoś
ba_ba_ja_ga Re: Bycie czlonkiem KK nie wylacza samodzielnego. 07.06.06, 14:24 > Tu sie ponownie nie zgodze. Wystarczy dopelniac dekalogu - to wcale nie jest > takie proste :) Ksiezy pozostawiam w swej optyce w roli im przynaleznej - > gloszenia ewangelii i celebrantow. Innej roli Chrystus im nie wyznaczal... Nie, nie i jeszcze raz nie :) Aby kierować się dekalogiem, nie trzeba należeć do kościoła. W momencie jednak gdy deklarujesz swoją przynależność - ZOBOWIĄZUJESZ SIĘ do przestrzegania dodatkowych zasad. Kościół to nie menu w restauracji, tam się nie wybiera ulubionych dań, tylko przyjmuje całość. Jeżeli ktoś tytułuje się katolikiem, a nie potrafi przestrzegać reguł kościoła katolickiego, to jest zwykłym hipokrytą. Jak taki ktoś może żyć w zgodzie z samym sobą? Dodam, że na palcach jednej ręki mogę policzyć znanych mi prawdziwych katolików. Szanuję takich ludzi ogromnie, o dziwo nigdy nie doznałam z ich stron najmniejszych oznak potępienia z powodu mojej rezygnacji z przynależności do kk. Gdyby zliczyć takich właśnie katolików to nagle okazałoby się, że do kk w Polsce należy 5%, a nie 95% Polaków. Przykre? tak, ale niestety prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Hehehehe 07.06.06, 15:44 Przepraszam, ale dosc naiwne podejscie. Tak sie sklada, ze na przestrzeni wiekow - przynajmniej do powstania reformacji - wiekszosc naukowcow, ktora dokonywala historycznych odkryc o otaczajacym nas swiecie (mowie oczywiscie o Europie) byla jak najbardziej synami tego KK. Ich odkrycia czesto staly w sprzecznosci z oficjalnymi naukami KK. Czasem ploneli oni na stosie, czasem wplywali na zmiane doktryny KK, ale nigdy nie zparzestawali swoich poszukiwan ;) MIMO, ze staly one w swych wynikach w sprzecznosci z naukami KK :) Kopernik byl nawet DUCHOWNYM hehehehe. Tylko dla bezpieczenstwa swej glowy, zadbal o to, aby jego praca byla opublikowana juz po jego naturalnym zejsciu :) Doprawdy, swym pojmowaniem przynaleznosci do KK robisz krzyde inteligentnym i myslacym katolikom ;) Uwaga co do dekalogu jest sluszna - mozna go przestrzegac nie bedac czlonkiem KK. Odpowiedz Link Zgłoś
ba_ba_ja_ga Re: Hehehehe 07.06.06, 17:09 Dobrze więc, jeśli jesteś rzeczonym inteligentnym i myślącym katolikiem, to z ręką na sercu przyznaj się teraz jak TY angażujesz się we wprowadzanie zmian w kk? Bo jeśli jesteś tylko jednym z tych co potrafią tylko narzekać w zamian nie robiąc nic, to nie mamy o czym mówić :) A odkrycia naukowców? Oczywiście, że musiały zostać uznane, skoro zostały udokumentowane i udowodnione. Ale jakie to ma znaczenie dla pewnych norm określanych przez kościół dla jego członków? Żadne. To, że Ziemia się kręci wokół Słońca, a nie odwrotnie, niczego w tej kwestii nie zmienia. Przecież kk nie zajmuje się nauką jako taką, tylko raczej stosunkami między ludźmi oraz między ludźmi a Bogiem (nie wiem, a może się mylę?). Piszesz, że wielu naukowców się z niego wywodziło - co to ma do rzeczy, skoro w ich czasach w Europie nie było żadnej alternatywy? Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Re: Hehehehe 07.06.06, 17:54 > Dobrze więc, jeśli jesteś rzeczonym (...) Robie dokladnie to samo co Ty, tylko mowie, ze robie to jako katolik, to w zupelnosci wystarcza. Jestem dobry czlowiekiem :) Zawsze szukaj odpowiedzi najprostrzych :) > A odkrycia naukowców? Oczywiście, że musiały zostać uznane, Musialy? Kosciol potrafil negowac rzeczywistosc i odkrycia naukowe przez stulcia..... > Ale jakie to ma znaczenie dla pewnych norm określanych > przez kościół dla jego członków? Ajjjj, straszna szkoda ze w szkolach jednak wprowadzono religie a nie religioznawstwo... Moze wowczas nie zadalabys takiego pytania..... Reszte wycianam bo zwyczajnie, z calym szacynkiem, sie zblaznilas. Na pierwszy ogien proponuje jakikolwiek podrecznik "historii filozofii".... Odpowiedz Link Zgłoś
ba_ba_ja_ga Re: Hehehehe 07.06.06, 18:13 > > Dobrze więc, jeśli jesteś rzeczonym (...) > Robie dokladnie to samo co Ty, tylko mowie, ze robie to jako katolik, to w > zupelnosci wystarcza. Jestem dobry czlowiekiem :) > Zawsze szukaj odpowiedzi najprostrzych :) No i koło się zamyka :) Przecież możesz robić to samo nie będąc katolikiem, po co tkwić w czymś, co ci nie odpowiada?! Co Cię tam trzyma? Tradycja? Niechęć do zmian? Inne powody? Co do historii filozofii - masz rację, dawno nie miałam z nią do czynienia (liceum? Chyba:)), ale nie przesadzajmy, blade, bo blade, ale mam jakieś pojęcie. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Re: Hehehehe 07.06.06, 21:13 > No i koło się zamyka :) Przecież możesz robić to samo nie będąc katolikiem, > po co tkwić w czymś, co ci nie odpowiada?! Nie odpowiada? ;) A kto tak napisal? ;) Posiadanie zdania krytycznego w jakis aspektach nie oznacza jeszce "nie odpowiadania". A co mnie trzyma? Wiele rzeczy - a moze tez i ta, ze ja cholernie nie lubie byc trendy :) Jestem naturalnym konserwatysta. Odpowiedz Link Zgłoś
ba_ba_ja_ga Re: Hehehehe 08.06.06, 07:33 A ja mam wrażenie, że ostatnio "nie bycie trendy" jest bardzo trendy :)) Odpowiedz Link Zgłoś
e-4l Re: Bycie czlonkiem KK nie wylacza samodzielnego. 07.06.06, 15:43 Głupstwa pleciesz synu, r306 pisze: "Wiara nie polega na baranim przyjmowaniu dogmatow i nauk" - Głupstwa pleciesz synu, polega, polega. Inaczej nie byłaby wiarą tylko wiedzą. Dlatego wiara nie podlega weryfikacji naukowej. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Widze, ze kolega nigdy nie pracowal naukowo... 07.06.06, 17:47 U wiekszosci odkryc naukowych lezy: a) przypadek b) wiara - we wlasne umiejetnosci, w sens pracy naukowj, ktora sie wykonuje, we wlasna intuicje, czy w koncu, ze odkrycie ktorego sie dokona cos da ludziom. Czlowiek bez wiary - chociazby w samego siebie jest tylko warzywkiem. PS Kim jest ateista? Ateista to czlowiek gleboko wierzacy, ze Boga nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczor Re: wszystko wyzej to gdybania niejakiego Bieleck IP: *.chello.pl 07.06.06, 11:37 morlani są tylko ludzie po 70 jak juz nie mogą to wtedy mówią że to złe ... sprawa jasna wszystko co przyjemne jest nielegalne, nie morane albo powoduje tycie :-) cała sprawa rozbiega sie o kontrolę nad ludźmi i kasą na tace, to tak jak z Gorgem Bushem, dzieki zniszczeniu WTC (www.lepszyswiat.home.pl dział video polecam) dostał zezwolanie na zagarnięcie całej ropy świata dzięki strachowi własnych obywateli, tu też chodzi o strach przed "potepieniem" a to też daje kontrolę. Odpowiedz Link Zgłoś
milestone Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy 07.06.06, 11:34 Wielka mi rzecz. A prezerwatywy nie godzą się na Kościół. Emilia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kabel a co klechom do tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 11:34 niech pilnują lepiej teczek Odpowiedz Link Zgłoś
swd1959 Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy 07.06.06, 11:38 I słusznie. Kościołowi prezerwatywy do niczego nie powinny być potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
ethebor Do jakiej innej etyki seksulanej ma nawolywac? 07.06.06, 11:45 Do jakiej innej etyki seksulanej ma nawolywac swoich wyznwacow kosciol katolicki jak nie katolickiej? Zakazy dotycza tylko katolikow. Sprawe zarazonych wspolmalzonowkow przedyskutowano i zbadano, wiec dopuszczono do dyskusji za i przeciw. Osobiscie z tego co wiem prezerwatywy tylko obnizaja prawdopodobniestwo zarazenia, wobec czego stale wspolzycie osoby co do ktorej jest pewnosc ze jest zarazona to narazanie zdrowia a moze i zycia innej osoby. Jesli sie kogos kocha to niestety dla jego dobra i dobra dzieci (chyba w milosci chodzi o dobro) wtrzemiezliwosc wydaje sie niestety jedynym rozsadnym wyjsciem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: +++ Re: Do jakiej innej etyki seksulanej ma nawolywac IP: 212.160.65.* 07.06.06, 12:01 Puk,puk,puk!!!! Za bardzo ZEWNĘTRZNY I MATERIALNY, NA POKAZ!!!! robi się ten Kościół.. Weźmy mój przykład : Jestem po Rozwodzie-była żona wredna, np. cwaniactwo w sprawach majątkowych,ale Spowiedzi, Komunie..:-)-jak najbardziej! - przecież to jest SZOPKA!! Co na to Kościół ??? NIC!!! A powinien interesować się życiem Katolickim OSOBY!-naprawdę. Nawet wykluczać ludzi z Kościoła-a nie tylko- aby po wierzu wyglądało. Dla mnie-to jest CYRK!!! Kpina z Wiary. Wiara JEST, Bóg JEST!!! ale to trzeba WIDZIEĆ i PRACOWAĆ - nad ludźmi, a nie tylko Mury Budować i wygłaszać "okragłe zdania" - które się mają NIJAK - do tego CO JEST! KOŚCIOŁA W OGÓLE NIE CIEKAWIĄ KONKRETNI LUDZIE !!! DLATEGO SIĘ GMATWA. BÓG - nie jest np. w SEKSIE - jako takim - ale w KONKRETNEJ /NYCH osobach!!! A tego Kościół zwyczajnie nie widzi. Jezus - mówił do tłumów - OK. Ale ULECZAŁ !!! KONKRETNE !!! OSOBY !!! Ale ULECZAŁ !!! KONKRETNE !!! OSOBY !!! Ale ULECZAŁ !!! KONKRETNE !!! OSOBY !!! Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 Bank Watykański ma udziały w firmach farmaceutyczn 07.06.06, 11:49 Między innymi w tych, które produkują środki antykoncepcyjne. Będzie tak jak z kodem Davinci. Zabraniamy to dopiero reklama. A tak swoją drogą to tylko nieliczni katolicy będą przestrzegać tego zakazu, np:moherowe berety. Reszta zwłaszcza młodzi podchodzą do tego jak do oddania moczu. Olewają to. Sami księża kupują prezerwatywy, w celu zbadania szkodliwości miłości cielesnej. Wiara, wiarą, a proza życia każe stosować relatywizm moralny nawet wśród hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego. -- Niech będzie pochylony. Odpowiedz Link Zgłoś
olek_01 Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy 07.06.06, 11:52 Kościół może sobie gadać i tak to nie jest sprawa Księzy - skoro mamy wolną wolę to ją wykorzystajmy a nie słuchajmy Księży - bo źle na tym wyjdziemy - Kośćół STOP !!!! NIE dla uzurpatorów!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katolik Kościół ma interes zeby rodzilo sie jak najwiecej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 12:02 ludzi, szczególnie biednych. W końcu musi z czegoś się utrzymywać. Odpowiedz Link Zgłoś
hehenio Kompromis: prezerwatywa perforowana! 07.06.06, 12:02 Trzeba zawsze dążyć do kompromisu i braterskiej zgody! Niechaj będzie wilk nienażarty i nadgryziona owca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dywagant Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 12:06 prawda jest tam gdzie jest prawda.A gdzie jest prawda? napewno nie u szowinistów z mafii watykańskiej.co to za dywagacje? Odpowiedz Link Zgłoś