oja83
31.07.06, 13:38
jestem jedynaczką.często zastanawiam się czemu ludzie z tzw prawdziwych
rodzin (wielodzietnych) mają tak zawężone widzenie świata.Gdt byłąm dzieckiej
każda moja choroba,problem w szkole czy cokolwiek innegio bylo tlumaczone
przez takie osoby brakiem rodzenstwa. Mimo ze pochodze z niezbyt zamoznej
rodziny kazda nowa rzecz byla traktowana z zawiscia.
wiele osob w dosc natretny sposob zwracalo moim rodzicom uwage na absolutna
koniecznosc posiadania drugiego dzieck(rodzice byli w separacji odkad
skonczylam 2 lata ale nie wszyscy o tym wiedzieli)wedlug owych zyczliwych w
wieku 10 lat napewno mialam palic,15 cpac a 16 miec nieslubne dziecko
(mowiono to gdy bylam w piaskownicy)
zastanawiam sie co kieruje takimiludzmi? jakies przykre doswiadczenia z
dziecinstwa? chec wykazania wyzszosci swojego potomstwa? czy tez innego
rodzaju egoizm gdzie zamiast-gdzie licza sie tylko potrzeby i poglady nie
jednostki tylko grupy np rodziny?
co o tym sadzicie i czy mozna z takim stereotypowym mysleniem walczyc nie
popadajac w bezsensowne poczucie winy?( w takie wpedzali mnie owi
zyczliwi....)