31.07.06, 13:38
jestem jedynaczką.często zastanawiam się czemu ludzie z tzw prawdziwych
rodzin (wielodzietnych) mają tak zawężone widzenie świata.Gdt byłąm dzieckiej
każda moja choroba,problem w szkole czy cokolwiek innegio bylo tlumaczone
przez takie osoby brakiem rodzenstwa. Mimo ze pochodze z niezbyt zamoznej
rodziny kazda nowa rzecz byla traktowana z zawiscia.
wiele osob w dosc natretny sposob zwracalo moim rodzicom uwage na absolutna
koniecznosc posiadania drugiego dzieck(rodzice byli w separacji odkad
skonczylam 2 lata ale nie wszyscy o tym wiedzieli)wedlug owych zyczliwych w
wieku 10 lat napewno mialam palic,15 cpac a 16 miec nieslubne dziecko
(mowiono to gdy bylam w piaskownicy)
zastanawiam sie co kieruje takimiludzmi? jakies przykre doswiadczenia z
dziecinstwa? chec wykazania wyzszosci swojego potomstwa? czy tez innego
rodzaju egoizm gdzie zamiast-gdzie licza sie tylko potrzeby i poglady nie
jednostki tylko grupy np rodziny?
co o tym sadzicie i czy mozna z takim stereotypowym mysleniem walczyc nie
popadajac w bezsensowne poczucie winy?( w takie wpedzali mnie owi
zyczliwi....)
Obserwuj wątek
    • j611g Re: jedynacy 31.07.06, 13:42
      nigdy w zyciu nie słyszałam opinii jakby jedynacy mieli być gorsi w jakikolwiek
      sposob od dzieci ktore mają rodzeństwo, wiec nie wiem o jakich stereoypach mowisz...
      • Gość: wredna Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.06, 13:47
        Z takimi stereotypami sie spotkałam - niestety :/
        A moją matke określano jako "wygodnicką egoistkę" - nie wiedząc, że miała
        usunięte narządy z powodu nowotworu [ja miałam wtedy 4 lata]...
        • oja83 Re: jedynacy 31.07.06, 18:30
          najgorsze ze takie myslenie zaszczepiaja swoim dzieciom
          • koszalek_opalek1 Re: jedynacy 08.08.06, 20:22
            Bycie jedynakiem jest the best i wszystkie te stereotypy to wynik zazdrości :)
            • Gość: wd_40 Re: jedynacy IP: *.broker.com.pl 08.08.06, 22:16
              Rzeczywście wieszanie psów na jedynakach jest po prostu głupie

              Faktem jest, ze osoby bez rodzeństwa(oczywiście nie zawsze - w duzej mierze
              zalezy to od wychowania rodziców) pewnych praw obowiązujących w grupie
              społecznej nie rozumieją. Przykład ? Mam kolegę jedynaka ktory nie rozumie
              tego, że pewnymi rzeczami muszę dzielić się z siostrą. Tak samo egzotyczna była
              dla niego sytuacja kiedy miałem jeszcze jeden komputer i musiałem dogadywać się
              z siostrą co do pory korzystania z niego- nie mogłem sobie tak po prostu usiąść
              bo mam nagle mnie naszła ochota żeby np w coś pograć.

              Oczywiście nie twierdze że jest to karygodne - po prostu z pewnymi sytuacjami
              ludzie bez rodzeństwa się nie stykają na codzień. Prędzej czy później każdy uczy
              się koegzystencji z drugą osobą- choćby w związku małżeńskim.

              Bardziej konkretnym przykładem jest moja kuzynka która 2 lata temu została
              siostrą. Zmiany w charakterze i zachowaniu są dostrzegalne gołym okiem. Koniec
              dziecięcych histerii o byle co, większa odpowiedzialność i na pewno mniejszy
              egocentryzm (ubolewam nad tym że muszę użyć tego słowa ale innego,
              łagodniejszego nie potrafilem wymyślić)


              pozdrawiam jedynaków
              • kszynka Re: jedynacy 09.08.06, 08:12
                zgadzam się z Tobą w 200%
                (ładnie to opisałeś) :-)
              • Gość: emusia Re: jedynacy IP: *.chello.pl 09.08.06, 13:41
                Otóż to, z komputerem przeżywam to samo. Moja przyjaciółka co prawda jedynaczką
                nie jest, ale jej bracia są dużo od niej starsi i gdy miała zdaje się 5 lat już
                nie mieszkali z rodzicami, więc żyje jak jedynaczka. Dlatego dostaje od niej
                pełne wyrzutów smsy: "czemu cię nie ma na gadu-gadu??!!". Spokojnie
                odpisuję: "bo teraz siostra siedzi na komputerze". I co się dowiaduję? Że nie
                umiem nad młodszą siostrą zapanować i że to ona mną rządzi. Czy ja wiem? Ja 2
                godziny komputer, to i młoda 2 godziny komputer. Sprawiedliwie, a jak chcę coś
                coś zrobić, w czasie gdy ona okupuje internet to muszę po prostu grzecznie
                poczekać. Ale dla przyjaciółki to niezrozumiałe. Myślę jednak, że gdy zamieszka
                z facetem i będzie musiała dzielić takie dobra (no chyba, że będzie ich stać na
                wszystkiego po dwa) to się przyzwyczai. Może wtedy jej powiem, że jest kurą
                domową i ulega swojemu mężowi :)
                • Gość: emusia Re: jedynacy IP: *.chello.pl 09.08.06, 13:46
                  A jeszcze dodam, że widzę minimalną wadę w byciu jedynakiem :) Zarówno moja
                  mama jak i tata są jedynakami w związku z tym ja i moja siostra ich biedne
                  dzieci nie mamy ani pół prawdziwej ciotki, prawdziwego wujka o prawdziwych
                  kuzynach nie wspominając :) Musimy się zadowalać kuzynami rodziców i ich
                  dziećmi :)
                  • Gość: aga-ta Re: jedynacy IP: *.gprspla.plusgsm.pl 12.08.06, 20:30
                    To bolesna prawda... ;)
                    Rodzina kurczy sie wtedy okropnie.
                    Oboje jestesmy jedynakami, jak i moja mama i jego tata, moj tata ma zaledwie
                    jednego brata i bardzo nas w sumie niewiele...
                    Bedziemy musieli nadrobic, zeby sie tlumniej nieco zrobilo! ;)
                    • tigrissimo Re: jedynacy 14.08.06, 12:44
                      Roman się ucieszy :-)
              • rafaela5 Re: jedynacy 09.08.06, 19:40
                Ale to idzie dalej: ja mam kolezanke, ktora ma siostry i one sie ze soba
                wszystkim dziela.I dobrze. Niech sie dziela. Tylko, ze ta dziewczyna potem
                spotyka chlopaka, ktory ma mieszkanie i samochod, na ktory ona ma ochote, a on
                jej wcale nie proponje wspolnego mieszkania i jezdzenia jego samochodem. I co
                ja wtedy slysze? Ze to egoista, bo jedynak to wiadomo. Uwaga: on jest egoista,
                bo sobie kupil mieszkanie i samochod i nie chce tego oddac dziewczynie, ktora
                zna dwa tygodnie. Ona egoistka nie jest. Oczywiscie.
                Inny przyklad:
                Wbrew pozorom osoby z rodzin wielodzietnych sa uzaleznione od rodzicow i
                rodzenstwa. Nie umieja sobie radzic same, bo zawsze ktos im pomaga. Potem
                trafia sie na takiego partnera/partnerke i koszmar! Wszystko trzeba robic za
                niego. A mowi sie, ze to jedynacy sa rozpieszczeni.
                • Gość: migg Re: jedynacy IP: *.saf.ic.ac.uk 10.08.06, 10:35
                  osoby z rodzin wielodzietnych sa uzaleznione od rodzicow i
                  > rodzenstwa. Nie umieja sobie radzic same, bo zawsze ktos im pomaga. Potem
                  > trafia sie na takiego partnera/partnerke i koszmar! Wszystko trzeba robic za
                  > niego. A mowi sie, ze to jedynacy sa rozpieszczeni.
                  masz racje!!!
        • bonadeux Re: jedynacy 08.08.06, 22:01
          Mimo że jedynakiem nie jestem, to niestety nie wiedzę sposobnośći nie
          zauważenia wyraźnej nie chęci do jedynaków. Myślę że ludzie z rodzin
          wielodzietnych mają kompleksy na punkcie swojej zamożności.; To taka polska
          mentalność "ja mam żle to z jakiej racji ktoś ma mieć lepiej ode mnie..."

          Jeśli ktoś robi przytki że jesteś jedynaczką to powiedz że jedynie ciemnota
          się rozmnaża w tempie królików.
        • Gość: Natalia Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 15:41
          Ja jestem jedynaczką i nie chciałabym mieć rodzeństwa.Moi rodzice chcieli mieć
          jedną córkę. Nie chodzi o nie bycie egoistą, o chodzenie na kompromisy, chodzi
          o to jak sobie człowiek w życiu poradzi, a widzę na przykładzie moich znajomych
          że jedynacy szybciej realizuja swoje cele. Jedynacy są zdani tylko na siebie i
          na siebie mogą liczyć-a to buduję siłę. Chociaż gdy zdarzy się tragedia
          rodzinna barkuje wsparcia siostry czy brata - razem raźniej.
      • the_dzidka Re: jedynacy 03.08.06, 11:24
        Ja zawsze słyszałam, że skoro jestem jedynaczką, to na pewno musze być
        rozpieszczona. Rzadko kiedy zdarzało mi się słyszeć większą bzdurę. Jasne, a
        jak ktoś rudy, to wredny, a jak ma przerwę między zębami, to fałszywy.
        • Gość: rysio Re: jedynacy IP: 212.244.156.* 09.08.06, 09:27
          a jak ma przerwe miedzy zebami i jest jedynakiem?
        • heluvald ja jestem jedynaczką 12.08.06, 14:34
          a do tego jestem ruda i wredna:DAle nie rozpieszczona i przerwy między zębami
          nie mam;)
    • gumowy_kaczor Re: jedynacy 31.07.06, 13:47
      Ludzie, którzy lubią swoje rodzeństwo, mają do jedynaków stosunek obojętny, a
      jeśli im współczują, to szczerze i z sympatią. Niechęć występuje tylko u tych
      wielodzietnych, którzy swojego rodzeństwa nie lubią, czasem wręcz nienawidzą.
      Problem takich osób polega na tym, że ich największe marzenie to być
      jedynakiem. Podobnie z rodzicami - na małodzietnych narzekają wyłącznie ci,
      któzy nie radzą sobie z licznym potomstwem. Tradycyjna polska zawiść i tyle.
      • truten.zenobi Re: jedynacy 31.07.06, 14:36
        > Tradycyjna polska zawiść i tyle.

        albo odreagowywanie swoich kompleksów

        faktem jest jednak że jeśli chodzi o "sferę socjalną" to jedynacy mają trudniej
        ale i tak z moich doswiadczeń wynika że najbardziej rozpieszczeni to są
        najmłodsi z rodzeństwa...
        • 33qq Re: jedynacy 02.08.06, 21:58
          masz młodsze rodzeństwo?
          • truten.zenobi nie n/t 03.08.06, 22:14
      • Gość: Lukasz Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 08:21
        Nie tradycyjna polska zawiść, tylko ogólnoludzka.
    • agunia_29 Re: jedynacy 31.07.06, 13:53
      Sama jestem jedynaczką i nie widzę w tym nic złego. Nie rozumiem ludzi, który
      uważają że jedynacy są rozpieszczeni. Może troszeczkę ale bez przesady. Coraz
      więcej jest rodzin z jednym dzieckiem, góra dwoma bo po prostu nie stać ludzi w
      dzisiejszych czasach na więcej dzieci. Zresztą uważam coś odwrotnego. Dzieci z
      wielodzietnych rodzin są niedopilnowywane i stają się narkomanami, dzieci mają
      dzieci i inne tego typu rzeczy. Potem matka siedzi w telewizji i ryczy do
      kamery a obok niej całe stado 5 alb 15 dzieciaków. To się nazywa być
      prymitywnym. A trzeba sie było nie łajdaczyć, nie pieprzyć sie bez
      zabezpiecznia jak krowa która rozumu nie ma. Przez taką "dziwkę" te dzieci są
      nieszczęsliwe, trafiają do Domów Dziecka. Wrwrwrrrrrrr....... nerwy mnie zaraz
      zżerają jak o tym myślę i mówię.
      • Gość: Ania Re: jedynacy IP: *.chello.pl 31.07.06, 14:29
        w Polsce panuje stereotyp rozpieszczonego jedynaka. Sama miałam okazję spotkać
        się z jedynakami, których cechą był niesamowity egoizm i chęć bycia w centrum
        uwagi. Tacy wlasnie stereotypowi jedynacy. Mimo to słysząc na naukach
        przedmałżeńskich słowa księdza, że jedynactwo jest kalectwem psychicznym
        poczułam sie oburzona. Bo tak naprawdę to czy nasze dzieci są egoistami nie
        zależy od ilości posiadanego rodzeństwa lecz od wychowania. Sama nie
        zdecydowałabym się na więcej niż jedno dziecko. Nie stac mnie na więcej, a
        potomstwo po sobie zostawic chciałabym. Niechęć do jedynaków rzeczywiście może
        brać się z zawiści.
        • Gość: odp. Re: jedynacy IP: *.aster.pl 31.07.06, 16:33
          Odpowiedzialny człowiek powinien mieć tyle dzieci, ile go stać na wychowanie.
          Nie sztuka 'narobić' dzieci, a potem wyciągać rękę do państwa o pomoc.
          Jakie my będziemy mieli społeczenstwo, jeśli zachęca się do posiadania dużej
          ilości dzieci ludzi głównie bez przyszłości ekonomicznej?
          Drażnią mnie samotne lub od lat bezrobotne matki, które w telewizji opowiadają
          jak im ciężko żyć. Jest taka na bezrobociu od 5 lat a ma 6 dzieci, w tym
          młodsze: 4 lata, 2 lata i 6 miesięcy. To po co sobie zafundowała te trójkę mając
          już wcześniej troje, skoro jest bezrobotna?
          Dla mnie to nie kobiety, to jakieś bezrozumne zwierzęta rodzaju żeńskiego.
          Nawet zwierzę wie, ile potomstwa może wychować.
      • Gość: Amix Re: jedynacy IP: *.bie.lama.net.pl 08.08.06, 21:58
        Agunia-29.....jesteś chora i chamstwo ci z butów wystaje...
        • bonadeux Re: jedynacy 08.08.06, 22:04
          To się realizm nazywa moja droga !
        • Gość: abetta Re: jedynacy IP: *.netcontrol.pl 26.09.06, 22:30
          a co widzisz chamskiego w wypowiedzi Aguni? dziewczyna ma rację-to najczęściej
          bezmyslne baby robią sobie dzieci i czekają na pomoc bo im się nalezy-a co to
          za problem się zapłodnić? do tego nie trzeba używać rozumu, nie spotkałam matki
          jedynaka/jedynaczki, która tylko siedzi i narzeka, że państwo nie daje, postawa
          roszczeniowa wystepuje zwykle u kobiet posiadających troje i wiecej dzieci
      • Gość: kudłaty Re: jedynacy IP: *.pr.radom.net 08.08.06, 22:49
        Tak jak ludzie mają fałszywe opinie o jedynakach, tak też fałszywe jest też pojmowanie rodzin wielodzietnych i stawianie wszystkich na równi. Bo z tego co napisałaś wyłania się taki obraz. A są różne sytuacje życiowe i nie można wszystkiego potraktować jednym hasłem. Jedynacy też zostają narkomanami, zachodzą w niechciane ciąże..nie ma reguły.
        A Twoja opinia aguniu_29 jest bardzo płytka. A prymitywny jest sposób Twojego myślenia i wysławiania się o drugim człowieku..
        • Gość: agawu Re: jedynacy IP: 62.233.191.* 08.08.06, 22:56
          zabawne, sama jstem jedynaczką i byłam dosyć surowo wychowana, za to zanam
          ludzi, ktorzy mają rodzeństwo i to ich uważam za rozpieszczonych i zupełanie
          pozbawionych odpowiedzilaności. ja zawsze wiedzialam, ze moge liczyc tylko na
          siebie i musze sobie radzić. teraz jestem dosrosła i nie jestem uważana ani za
          egocentryczkę ani za zapatrzona w siebie, zadufana osobę.
          jesli rodzice chcą jakies dziecko rozpieścic to czy jest to jedyne ich dziecko
          czy nie - zrobia to!
          • jajofka Re: jedynacy 09.08.06, 07:57
            nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi.. brak czasu :-)
            też jestem jedynaczką, nie czuję się rozpieszczona i egocentryczna, każdy kto
            mnie poznawał "dziwił się, że jestem jedynaczką" - wstęp do stereotypu.. :-(
            sama mam na razie jedną Córkę, jeżeli zdrowie i praca pozwolą, to napewno nie
            pozwolę być jej jedynaczką, a wiecie dlaczego? bo za dużo oczekiwań, wymagań i
            miłości Rodziców spoczywa, na jednym dziecku, ciężko to wszystko unieść i
            sprostać wymaganiom, poza tym, czuję się samotna, nawet pokłócone rodzeństwo
            byłoby lepsze niż jedynactwo.
            Agunia_29 - Twój sposób wypowiedzi mnie powalił, i Ty piszesz o prymitywach...?!
        • Gość: alek Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.06, 23:59
          przedwczoraj wlasna matka mi wygarnęła ze jestem rozpieszczonym jedynakiem.
          sorry ale to tylko i wyłącznie jej wina:)

          klasyczny przykład stereotypu jedynaka =] a najgorsze jest to ze ludzie zamiast
          takiemu egoiscie pomóc i pokazac jak żyć z ludzmi to tylko mu dopiekają "ale z
          ciebie egoista!" wrr
          • Gość: matek Re: jedynacy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 10.08.06, 20:57
            alek, gdyby nie to że termin nie ten i IP nie to, myślałabym, że to moja jedynaczka napisała.
            Też jej wygarnęłam i pewnie też ma do mnie żal że nie powtarzam jej 10 razy dziennie jakie są jej obowiazki i palcem nie popycham. Masz żal że matka w dupę nie lała? Ja nie lałam, ale to nie ma nic do jedynactwa.
      • Gość: Jeden Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 08:29
        Można się pieprzyć z zabezpieczeniem i tez być dziwką. Nie wtrącaj wątku o
        moralności do dyskusji na temat jedynaków
      • nera13 Re: jedynacy 09.08.06, 10:14
        Boże! Zaczęłam czytać- wszystko OK. Inteligentna, wyważona wypowiedź,
        prezentująca punkt widzenia osób, o których mowa na forum. I tak przez pierwsze
        cztery zdania. A potem mnie zemdliło. Obrzydliwe, podłe, krótkowzroczne,
        niesprawiedliwie, nazwijmy rzeczy po imieniu, skrajnie chamskie. A inteligencji
        mniej niż zero.
      • Gość: Jedynaczka Re: jedynacy IP: *.iapt.pl / *.iapt.pl 09.08.06, 11:46
        Ja również jestem jedynaczką, ale nie obrażam matek, które urodziły 5 lub
        piętnaścioro dzieci. Rodziny wielodzietne, to - bardzo często - rodziny
        patologiczne. Choć nie zawsze. Moja rodzina idealnie wpisuje się w definicję
        patologii (ojciec alkoholik, 3 wyroki za psychiczne i fizyczne znęcanie nad
        rodziną). Pomyślałaś, że ta kobieta wcale może nie chcieć mieć dzieci, a spełnia
        jedynie swój "małżeński obowiązek" wobec męża? Pewnie korzysta z pomocy
        Caritasu. Wiesz co to za organizacja? Kościelna. Nie gryzie się ręki, która
        karmi --> vide: poglądy Kościoła dot. antykoncepcji.
      • thin.pavulon Re: jedynacy 09.08.06, 12:42
        nie wytrzymam.Istnieją rozpieszczeni jedynacy i niejedynacy. Generalizowanie w
        tym momencie,że dzieci z wieloletnich rodzin są niedopilnowane i stają sie
        pózniej najgorszym elementem jest niedorzeczne z twijej strony.Ja jestem z
        wielodzietnej rodziny i wydaje mi się, że zostałem wychowany na porządnego
        człowieka. Sama sobie "nasrałaś w papiery" pisząc takie rzeczy. Jak myślisz jak
        ocenią teraz ludzie taka jedynaczkę???
    • Gość: glory Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 20:51
      www.przekroj.pl/index.php?
      option=com_content&task=view&id=1923&Itemid=50 ciekawy artykuł
      • ejkuraczek Re: jedynacy 31.07.06, 21:21
        Nie chce pisac o stereotypach tylko o moim zyciu.
        Wszyscy jedynacu ,ktorych spotkalam rzeczywiscie byli FATALNI, ciagle
        tylko "ja ", "ja" , "ja to ,ja tamto", zero empatii i liczenia się z cudzymi
        potrzebami. Najgorsi sa faceci jedynacy rozpieszczani zwłaszcza przez mamuśke.
        ZAZNACZAM; to sa moje osobiste doswiadczenia.
        • Gość: jedynaczka Re: jedynacy IP: *.bel.vectranet.pl / 80.51.227.* 31.07.06, 22:43
          Dobrze ejkuraczek, że zaznaczyłaś, iż wypowiadasz bardzo osobistą opinię.
          Chociaż i tak jako 60letnia już jedynaczka nieco mnie Twoja opinia dotknęła.
          Jak powyżej napisałam jestem jedynaczką, ale przez całe życie nie czułam się z
          tego powodu w jakikolwiek sposób dyskryminowana.
          Zawsze miałam dużo koleżanek i kolegów, także przyjaciół.
          Niektórych od półwiecza choć mieszkamy w bardzo różnych miejscach.
          Wprawdzie teraz kiedy zbliża się starość żałuję, że nie mam brata ani siostry.
          Mało tego wyszło tak, że syna mam jedynaka i wnuka także.
          Wszystko jak się okazuje nie z własnej woli.
          Wierzcie mi jedynacy- zwłaszcza dorośli- bardzo starają się o to,
          aby nie być stereotypowo oceniani i dlatego częściej niż inni są ludźmi
          bardzo otwartymi.
          Pozdrawiam.
        • Gość: madziula201 Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 22:43
          Przeciez egoizm i rozpieszczenie nie sa wynikiem ile dzieci jest w
          rodzinie,tylko wychowanie.Jestem jedynaczka i jakos nie bylam zbytnio
          rozpieszczana ,wszystko w granicach rozsadku.Nigdy mnie nie spotkala przykrosc
          ze strony ludzi, nigdy tez moim rodzicom nikt nie zadawal glupich pytan
          dlaczego 1 dziecko a nie wiecej.Jeszce dodam ze moje dziecinstwo bylo bardzo
          szczesliwe.
        • raveness1 Re: jedynacy 02.08.06, 18:47
          A z tym to ja tez sie zgadzam. Miale watpliwa okazje zamieszkiwac ostatnio z
          takim osobnikiem. Kleska.
        • xtrania Re: jedynacy 08.08.06, 22:19
          ejkuraczek napisała:

          > Nie chce pisac o stereotypach tylko o moim zyciu.
          > Wszyscy jedynacu ,ktorych spotkalam rzeczywiscie byli FATALNI, ciagle
          > tylko "ja ", "ja" , "ja to ,ja tamto", zero empatii i liczenia się z cudzymi
          > potrzebami. Najgorsi sa faceci jedynacy rozpieszczani zwłaszcza przez mamuśke.
          > ZAZNACZAM; to sa moje osobiste doswiadczenia.

          Muszę z żalem przyznać, ze jedynacy rzeczywiścię sa egoistyczni i egocentryczni.
          Ale również przebojowi, pewni siebie i świadomi swoich potrzeb. Mówię m. in. o
          sobie :)
        • dobrotka06 Re: jedynacy 09.08.06, 09:58
          Mamusie rozpieszczają chłopców niezależnie od tego czy są jedynakami czy nie.

          Ja uważam, że być jedynakiem nie jest fajnie. Dlaczego? Bo musi być idealny, bo
          wszystko musi mu wychodzić, bo do końca życia ma rodziców na karku (no bo kto
          się nimi zajmie jak nie on?) czyli całe życie pod presją wymagań, pod lupą i
          nikłe możliwości bycia naprawdę sobą. Chyba, że się stanie wrednym egoistą,
          zapomni o wszystkich i zacznie myśleć TYLKO o sobie. Ale prawdę mówiąc, to
          często jedyne wyjście.... :(
          • 3promile Re: jedynacy 09.08.06, 10:08
            Nie jest fajnie być jedynakiem. Powiem więcej - jest przeje... być jedynakiem.
            Nawet wtedy, gdy z zadyszką dobiega się do czterdziestki. Nikomu nie życzę. Stąd
            apel: Ludziska, jeśli płodzicie, to co najmniej dwójeczkę!
          • sir.vimes Re: jedynacy 09.08.06, 10:31
            Może masz trochę racji. Ale kto zagwarantuje , że bardzo wymagający rodzice nie
            będą wymagać od dwójki po prostu dwa razy więcej. Zastosują dwa razy większą
            presję . I jeszcze mogą podsycać rywalizację między rodzeństwem by lepiej
            dzieci zmotywować.
          • Gość: echtom Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 11:46
            Rodzice na karku to właśnie mój problem. Nie dość, że jestem jedynaczką, to
            jeszcze "późnym" dzieckiem - czasami myślę, że rodzice zdecydowali się na mnie
            głównie po to, by miał się kto nimi zaopiekować na starość. Od dzieciństwa
            wiązali mnie ze sobą szantażem emocjonalnym, a ja ciągle walczyłam desperacko o
            siebie. Udało mi się wyjść za mąż i ku ich oburzeniu urodzić aż troje dzieci.
            Przeprowadziłam się nawet do innej miejscowości, ale ściągnęli mnie do siebie
            po 9 latach ("jesteśmy tacy biedni, starzy, chorzy, nie dajemy sobie rady").
            Ojciec zmarł kilka miesięcy temu, mama od dłuższego czasu nie utrzymywała
            żadnych kontaktów towarzyskich, została zupełnie sama i teraz "wisi" na mnie
            emocjonalnie i ciągle ma pretensje, że za mało się nią zajmuję. Kocham ją, ale
            czasami myślę, że dopiero po jej śmierci będę naprawdę wolnym człowiekiem, i
            nie powiem, żeby mi z tym było dobrze. Czasami żałuję, że 20 lat temu nie
            wyjechałam na drugi koniec świata i nie zerwałam kontaktu z rodzicami, no ale
            trudno żyć z piętnem wyrodnej córki.
          • Gość: Liselle Re: jedynacy IP: *.chello.pl 11.08.06, 12:50
            Hola,

            też jestem jedynaczką. I co z tego? Kocham ludzi, uwielbiam im pomagać,
            uwielbiam sie dzielić tym co mam z tymi którzy moim zdaniem bardziej tego
            potrzebują niż ja. Mam wspanialych rodziców którzy nigdy nie stawiali mnie pod
            lupą, nie dusili wymaganiami. Jestem sobą w 100 %. owszem może w jednym troszke
            mnie rozpiescili - pomagają mi w kazdej sytuacji. Oczywiscie rodzice powinni
            pomagać, ale to ze czuje za plecami mocne wsparcie bylo przyczyna moich
            pochopnych rezygnacji z kilku rzeczy gdy tylko poczulam sie zagrozona i
            napotykalam trudności. Czyli wlasnie nie umiem walczyc. To nie jest dobre i
            rodzice tez o tym wiedza. No ale co bylo a nie jest..:) Powoli sie wyrabiam. Co
            do "do końca życia ma rodziców na karku (no bo kto
            > się nimi zajmie jak nie on?"
            to proponuje żebyś przemyślala to co mówisz. Widze że, jeśliś jedynaczka,
            rodzice twoi nie będa mieli lekkiej i przyjemnej starości z wnukami. Niestety
            moja droga, kólko się zamyka. Przez cale życie oni opiekują się tobą, potem u
            schylku ich życia ty musisz zadbac o nich. A jesli nie bedziesz chciala.. No cóż
            oznacza to że mialaś bardzo smutne dziecinstwo, albo że patrzysz na swoich
            rodziców w kategorii zużytych sprzętów których trzeba się pozbyć.
          • heluvald Re: jedynacy 12.08.06, 14:35
            oj masz rację dobrotko. w 100%
        • Gość: a_d_k Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 10:37
          >Najgorsi sa faceci jedynacy rozpieszczani zwłaszcza przez mamuśke.

          Niestety tu się z Tobą zgodzę, niestety na podstawie doświadczenia.
      • Gość: asa Re: jedynacy IP: *.powen.com.pl 09.08.06, 11:26
        i też pełen stereotypów
        jestem jedynaczką, moich rodziców wcale nie było stać na więcej, gdybym miała
        rodzeństwo, zwyczajnie bylibyśmy biedni
        i wcale rodzice nie kochali mnie więcej - nie spełniłam oczekiwań ani ojca ani
        dziadków - miałam być synem, a jestem córką
    • Gość: Matylda Re: jedynacy IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.06, 13:11
      Jestem jedynaczką. Nikt mnie nie rozpieszczał w negatywnym znaczeniu ale
      pieścili mnie wszyscy. Zawsze czułam miłość rodziny, wiedziałam że jestem dla
      Nich najważniejsza a to zobowiązuje. Zawsze czułam się odpowiedzialna za to co
      robię bo wiedziałam, że jeśli nie ja to kto zrealizuje ich marzenia o idealnej
      córce? Kto wie czy wszystko co osiągnęłam w życiu nie jest wynikiem bycia
      jedynaczką. Zawsze miałam poczucie, że ja jako jedynaczka muszę wystarczyć za
      kilkoro dzieci. Kiedyś chciałam mieć siostrę - przyjaciółkę i starszego brata,
      który miałby fajnych kolegów ale teraz wiem, że to był zły pomysł. Często wśród
      znajomych widzę jak rodzeństwa walczą ze sobą o wszystko; o miłość rodziców, o
      spadek, jak bliscy ludzie sprawiają sobie przykrość to cieszę się, że jestem
      jedynaczką.
    • Gość: Monika Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.06, 09:16
      To fakt nie ma sensu z góry oceniać ludzi. Nie wiem jak dziewczyny, bo jakoś
      dziwnym trafem te co lepiej poznawałam zawsze miały jakieś rodzeństwo ale
      faceci-jedynacy to w większości egoiści i egocentrycy (ich dziewczyny mają cały
      czas skupiać się na nich,oni są najmądrzejsi,ich trzeba słuchać itp.)i często
      już nowo poznanego przez to zaczynam oceniać z góry.
      • Gość: karina Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 10:01
        częściowo możemasz rację-ja np spotkałam się tendencją u wielodzietnych,że
        wszystko NAM sie nalezy bo jest nas duzo i jestesmy biedni-nie rzyjmowali
        dowiadomosci ze rodzina z 1 dzieckiem tez moze byc bardzo biedna
        • gumowy_kaczor Re: jedynacy 02.08.06, 10:07
          Fakt, większość polskich wielodzietnych cierpi na "syndrom dziada".
          • Gość: wredna Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.06, 10:36
            Tu sie mylisz :D
            Bo znam rodziny wielodzietne, co nie żebrają o pomoc, mimo że im sie nie
            przelewa, oraz cwaniaków, co każda okazja jest dobra, by wyrwać pare groszy :D
            A ile maja dzieci? Jedno, czasem dwoje :P
            • Gość: kinol Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 14:56
              ale i tak latwiej cos wyzebrac wielodzietnym -bo maja liczne argumenty
              • Gość: Rainbowgirl Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.06, 16:12
                Znam ludzi ktorzy maja 2 dzieci, maz jezdzi do pracy na czarno do niemiec chata
                wybudwana 2 samochody a jeszcze do opieki spolecznej chodza po zapomoge
                • raveness1 Re: jedynacy 02.08.06, 18:51
                  I ty ich nazywasz ludzmi?
                  • Gość: Izabella1991 Re: jedynacy IP: *.ipcom.comunitel.net 02.08.06, 19:13
                    Byl czas,kiedy to strasznie,ale to strasznie zazdroscilam jedynakom!Fakt-
                    mialam czego.Nie donaszali oni ubran po starszych braciach czy siostrach,nie
                    musieli kisic sie po troje w pokoiczatku o wym 3mx3,5 m.(jak ja),mieli co tu
                    duzo gadac warunki X razy lepsze od moich!
                    Fakt,nie moge teraz powiedziec,ze zaluje,iz mam rodzenstwo(2 braci)Ale....nie
                    mialam niestety ani zaradnych,ani kochajacych nas rodzicow-oni mnie i braci po
                    prostu traktowali jak zla konieczne.
                    Sama dzieci nie mam,ale zamierzam miec jedno,max. dwoje.Chce dac im po prostu
                    porzadne wyksztalcenie,duzo milosci i uwagi-to ,czego Ja nie mialam!
                    Czy to zle???
                    • Gość: echtom Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.06, 21:54
                      Nie, to zupełnie normalne, że człowiek chce dać swoim dzieciom to, czego mu
                      najbardziej brakowało w dzieciństwie. Ja mam dokładnie przeciwne doświadczenia
                      niż Ty. Byłam jedynaczką, rodzice trzymali mnie pod kloszem i pilnowali na
                      każdym kroku, a ja byłam dzieckiem samodzielnym i ciekawym świata i strasznie
                      mnie ten ciągły nadzór męczył. Rodzeństwa brakuje mi do dziś. Teraz mam troje
                      nastoletnich dzieci, którym daję swobodę, o jakiej nawet nie mogłam pomarzyć.
                      Oczywiście dzieci często mają do mnie pretensje, że je "olewam" - a ja po
                      prostu daję im to, co we własnym mniemaniu uważam za najcenniejsze dla dziecka.
                      Trudno uciec w wychowaniu dzieci od własnych doświadczeń z dzieciństwa - albo
                      się je kopiuje, albo odreagowuje, a dzieci i tak są zwykle niezadowolone.
      • meg_s Re: jedynacy 09.08.06, 21:18
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > faceci-jedynacy to w większości egoiści i egocentrycy (ich dziewczyny mają
        > cały czas skupiać się na nich,oni są najmądrzejsi,ich trzeba słuchać itp.)

        kochana - faceci ZAZWYCZAJ są egocentrykami przeświadczonymi o własnej
        wyjątkowości - niezależnie od tego ile rodzeństwa mają
    • rozsadna_maniaczka_civica Re: jedynacy 02.08.06, 19:25
      No cóż...
      Każdy mierzy swoją miarą, jak to ktoś powiedział...
      Też jestem jedynaczką;-)

      Nie ma co przejmować się złymi opiniami, na różnych ludzi się trafia, także na
      tych "wampirów energetycznych", które szukają sobie ofiar, żeby przelać na nie
      swoje frustracje i stąd te wyimaginowane opinie.

      Niestety większość ludzi wciąż nie może sie uwolnić od swojego jednostronnego
      myślenia i nawet nie podejmą próby, by lepiej poznać takiego jedynaka.

      Myślę, że problemy międzyludzkie robią się z tego, że nie znamy dobrze jakiejś
      osoby i zbyt pochopnie wyciągamy wnioski z jej zachowania, zbyt pochopnie
      oceniamy tą osobę przez pryzmat tego, z jakiej rodziny pochodzi, itp. można by
      o tym pisać i pisać...To zadziwiające, jak szybko człowiek szufladkuje kogoś, a
      tak mało o nim wie...

      Niektórzy nie mają się czym zająć i wytykają drugiemu to i owo, a najwidoczniej
      mają problem ze sobą...
      PZDR
    • marianna73 Re: jedynacy 04.08.06, 19:34
      www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1923&Itemid=50
      coś na temat
      • echtom Re: jedynacy 04.08.06, 20:41
        Dzięki za ciekawy link. Akurat wbrew intencjom autora najbardziej przemówił do
        mnie ostatni akapit. Życie z rodzeństwem z pewnością bywa ciekawsze, życie
        rodziców kilkorga dzieci też jest ciekawsze (każde dziecko jest inne) i wbrew
        pozorom mniej stresujące, bo lęki i emocje nie skupiają się na jednym dziecku,
        tylko rozkładają w miarę po równo i często trzeba wyluzować, bo po prostu nie
        da się perfekcyjnie dopilnować większej gromadki. Miałam przez półtora roku
        jedynaczkę i zajmowałam się nią obsesyjnie 24 h na dobę, choć była zdrowym,
        bardzo spokojnym niemowlęciem, a ja niepotrzebnie wariowałam. Przy drugim
        dziecku złapałam dystans i przybyło mi może 20 % obowiązków, a nie, jak mogłoby
        się wydawać, 100. Nie uważam, że jedynactwo jest czymś złym - jest po prostu
        nienaturalne, bo w przyrodzie młode wychowują się i uczą życia w gromadzie.
    • Gość: atojaxxl masz sporo racji IP: *.is.net.pl 05.08.06, 10:48
      ja też jestem jedynaczką, moja Matka przeżywała koszmar przy każdych spotkaniach
      rodzinnych, kiedy padały pytania typu " a kiedy Olusia będzie miec rodzeństwo".
      Mogła mieć tylko jedno dziecko ze względów zdrowotnych... Ubolewam ,że nie mam
      rodzeństwa zwłaszcza teraz, kiedy mi "bliżej jak dalej". Mama nie mogła się na
      nic pożalić, bo od razu słyszała "a jakie Ty masz problemy, macie jedno dziecko,
      jakbyś miała troje to byś mogła narzekać". W rodzinie traktowani byliśmy jako
      nienormalni, Ojciec pochodził z 8-dzietnej rodziny, Mama miała 5 rodzeństwa.
      Wszyscy wujowie i ciotki mieli po 4-5 dzieci czyli moich kuzynów. Tylko ja
      ukończyłam studia, co też traktowano jako dziwactwo...
      • oja83 Re: masz sporo racji 05.08.06, 13:34
        tez jedyna w rodzinie koncze uniwerek i to jest dowod na to....ze napewno bede
        stara panna( kolejny madry stereotyp........)
        • Gość: Evcia21 Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 13:53
          większość to pozytywne spojrzenia na jedynactwo, ale moja będzie
          negatywna...tak jestem jedynaczką.Przez kilkanaście lat mojego życia nie
          przeszkadzało mi to, dopiero teraz kiedy już jestem w miarę dorosła
          dowiedziałam się, że to matka optowała za jednym dzieckiem a ojciec jak
          najbardziej pragnął więcej dzieci. Dzięki temu zrozumiałam oziębły stosunek
          ojca w stosunku do mnie,nie jestem jego wymarzonym synkiem...niestety chyba
          podświadomie wyczuwałam te wszystkie niedopowiedzenia i stąd te moje problemy
          jako jedynaczki.
          • Gość: mordaruda Re: jedynacy IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 11.08.06, 12:41
            Moja matka tego swojego wymarzonego synka urodziła, co jej nie przeszkadza mieć
            oziębłego stosunku do mnie. Dodatkowo zawsze mnie traktowała jak nianie,
            sprzataczkę itd własnego brata. Ty przynajmniej miałaś spokój. To niestety
            kwesta chjarakteru rodzica, a nie liczby posiadanych dzieci.
      • Gość: karolcia Re: masz sporo racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 10:25
        zgadzam się z Tobą miąłm podobnie
    • mangolda Re: jedynacy 06.08.06, 14:10
      jedynacy nie jeśli pochodzą z pelnych rodzin nie muszą być aż tak mocno
      zdemoralizowani jak dzieci z rozitych rodzin, jednak zawsze co najmniej ocierają
      się o patologię.

      w normalnej rodzinie musi być co najmniej dwoje dzieci.
      • Gość: Majka Re: jedynacy IP: *.elsnerow.waw.pl 06.08.06, 19:06
        chyba żartujesz..powiedz że tak..co za bzdura..co najmniej dwoje a w Chinach
        jest dopuszczalne tylko jedno z różnych powodów i tam już nikt nie
        ma "normalnej" rodziny według ciebie? moi rodzice nie zdecydowali się na drugie
        dziecko gdyż wiedzieli że nie zapewnią mu wykształcenia, ubrania, jedzenia na
        odpowiednim poziomie..tylko na mnie było ich "stać"..można tak to ująć..
        jestem więc wdzięczna że nie miałam rodzeństwa...a cioteczni bracia i siostry
        spokojnie zapewnili mi potrzebną dawkę rozrywek:) Nie mam kokosów i marcepanów
        w domu, nie miałam nawet komputera do czasu gdy znalazłam się na 4 roku
        studiów, bo wcześniej nie był mi niezbędny, i uważam że to jest właściwy sposób
        wychowania...
        chociaż jeśli uznam że sobie poradze wraz z moim mężem planuję mieć 2 dzieci :)
        • mangolda Re: jedynacy 06.08.06, 23:08
          Rodzina z jednym dzieckiem jest jakby..... niezupelna.
          • echtom Re: jedynacy 07.08.06, 00:11
            Teraz lepiej, bo z tą demoralizacją i patologią trochę przesadziłaś.
          • sir.vimes Re: jedynacy 08.08.06, 10:28
            W jaki sposób rodzina z jednym dzieckiem jest niezupełna? Rodzina pełna miłości
            zawsze jest zupełna - niezależnie od liczby jej członków.
            • Gość: Karolcia Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 10:34
              Tak ale całkiem inaczej uważaja inni i to sie niestety nie zmieni.
              • sir.vimes Re: jedynacy 08.08.06, 10:41
                Mogą sobie tak uważać w odniesieniu do własnego życia a nie oceniać innych. Ja
                np mam jedno dziecko i uważam, że żeby urodzić drugie , musiałabym upaść na
                głowę. Ale nie twierdzę że rodziny z dwojgiem itd to patologia a tu niektórzy i
                owszem.
                • des4 Re: jedynacy 08.08.06, 11:13
                  Z moich subiektywnych obserwacji wynika, że jedynacy mają lekie"skrzywienie" w
                  strone egocentryzmu. Ale oczywiście nie jest to reguła. Osobiście po prostu nie
                  wyobrażam sobie życia "w pojedynkę" Mam dwoje rodzeństwa, moja żona troje. Mamy
                  4-letniego synka, za 7 miesięcy rodzina nam się powiększy ;) Jedynacy tracą
                  przez to dużo - brak wspólnego wychowywania się i interakcji z rodzeństwem, bra
                  kontaktów z rodzeństwem już później - przynajmniej w wypadku mojej i zony
                  rodziny imprezy są głosne dzieci kłębią się pod nogami, jest wesoło, na codzień
                  zawsze mogę w rodzeństwie znaleźc oparcie. Mamy stosunkowo duży dom, nie
                  wyobrażm sobie, żeby był "zaludniony" tylko przez nas i jedno dziecko.
                  Oczywiście inna sprawa jeżeli ktoś nie może mieć dzieci (chociaźż zostaje wtedy
                  adopcja), ale argumenty materialne typu "mam tylko jedno dziecko bo chcę
                  wychować je w wydsokim standardzie" są dla mnie głupawe. Jeśli zarabia dsię
                  nawet unmiarkowane pieniądze, można wychować godnie i dobrze więcej niż jedno
                  dziecko, bo samotny mały egoista mający w wieku 5 lat komputer, skuter, komórkę
                  etc jest dla par mogacych mieć jeszcze dzieci jak najgorszym rozwiązaniem....
                  • oja83 Re: jedynacy 08.08.06, 11:18
                    samotny,maly egoista-fajne stwierdzenie...
                    wydaje mi sie ze egoizm nie jest powodowany przez to co posiadamy tylko czego
                    sie obawiamy itd. Świat ludzi nie konczy sie na rodzenstwie i rodzinie. czy
                    dostrzeganie np potrzeb samotnej sasiadki jest gorsze niz oddanie lizaka
                    mlodszej siostrze?
                    czy np dziecko porownywane do ''lepszego'' rodzenstwa nie bedzie skrzywione
                    psychicznie?
                    reprezenrujesz typowo schematyczne myslenie
                  • sir.vimes Re: jedynacy 08.08.06, 11:27
                    Posiadanie komputera nie jest chyba karygodne? Od razu napiszę: moja córka
                    (4lata) ma komputer. Po mnie. Ale pewnie lepiej go było wyrzycić bo wyrośnie na
                    egoistkę.
                    Piszesz o wspaniałych hałaśliwych imprezach rodzinnych. Dla mnie to koszmar,
                    już słyszę zgrzyt piły mechanicznej. Jako dziecko nie mogłam takich spędów
                    znieść mimo że uwielbiam moją sporą i związaną ze sobą rodzinę, a szczególnie
                    liczne siostry mojej mamy.
                    • des4 Re: jedynacy 08.08.06, 13:05
                      sir.vimes napisała:

                      > Posiadanie komputera nie jest chyba karygodne? Od razu napiszę: moja córka
                      > (4lata) ma komputer. Po mnie. Ale pewnie lepiej go było wyrzycić bo wyrośnie
                      na
                      >
                      > egoistkę.

                      Niekoniecznie na egoistkę, ale powszechnie wiadomo, że dzieci posiadające
                      rodzeństwo skłonniejsze są dzielić się z innymi np, zabakami, czy też troszczyć
                      się o młodszego. Komputer też mam, ale nie uważam, żeby miało go mieć moje 4,5
                      letnie dziecko. Jaśli ma ochotę pograć czy obejrzeć bajkę, wyciągam sprzęt z
                      torby i właczam młodemu na określony chas.. Jak pójdzie do szkoły, zastanowię
                      się czy mu kupić wlasny sprzęt....


                      > Piszesz o wspaniałych hałaśliwych imprezach rodzinnych. Dla mnie to koszmar,
                      > już słyszę zgrzyt piły mechanicznej.

                      Widać masz kiepską rodzinę, skoro spotkania z najbliższymi są dla ciebie
                      koszmarem, u mnie jest wprost przeciwnie....

                      Jako dziecko nie mogłam takich spędów
                      > znieść mimo że uwielbiam moją sporą i związaną ze sobą rodzinę, a szczególnie
                      > liczne siostry mojej mamy.

                      Widocznie nie miała innych dzieci do zabawy, moje dzicko może wybierać sposród
                      12 kuzynostwa....
                      • sir.vimes Re: jedynacy 08.08.06, 13:21
                        Nie wiem czemu plujesz jadem na moją rodzinę, ja nie atakowałam twojej.
                        Dlaczego nienawidzę spędów? Bo jestem introwertyczką i każdego wolę w cztery
                        oczy. Taka jest też moja siostra i mój mąż i siostra męża. Dziecko też pewnie
                        takie będzie i bardzo dobrze - więc widzisz, nie dla wszystkich hałas i
                        zamieszanie są miernikami miłości w rodzinie.
                        Nie pytałam czy masz komputer, raczej interesuje mnie czemu piszesz że
                        jedynacy, których definiujesz m.in. za pomocą komputerów są egoistami.
                        W piaskownicy itp moje dziecko chętnie bawi się z innymi i dzieli się
                        zabawkami, oczywiście ma takie, którymi nie chce się dzielić - i te zostają w
                        domu najczęściej.
                      • Gość: wredna Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.06, 13:44
                        Jak sie ma rodzeństwo to zawsze jest na kogo zwalić, to nie ja to on :/
                        Odpowiedzialnośći to nie uczy... A najczęściej starszy obrywa za młodszego :/
                        Również w wielodzietnej rodzinie można wychować małego egoistę o postawie
                        roszczeniowej - najczęsciej jest to najmłodsze z dzieci - oczko w głowie mamusi
                        i tatusi, nietykalna święta krowa :/ łażaca wszystkim po głowie :/

                        PS - mam całkiem sporo znajomych, co pochodzą z rodzin wielodzietnych
                        • sir.vimes Re: jedynacy 08.08.06, 14:05
                          Ja też znam takie osoby - wieczne dzidzie, beniaminki ... Przyzwyczajone, że
                          ten starszy załatwi, zorganizuje, pomoże, pocieszy. Zazwyczaj tylko zgarniają
                          do siebie, nic nie dają. Ale cóż, jak rodzice wychowali na wiecznego bobaska.
                      • oja83 Re: jedynacy 08.08.06, 18:49
                        nie wiem czy dzieci z rodzenstwem sa bardziej sklonne do dzielenia sie czy
                        poprostu sie to na nich wymusza- oddaj bo jestes starszy itd
                        sam przyznajesz ze kupisz dziecku komputer gdy bedzie mu potrzebny-rodzice
                        jedynakow tez im kupuja w tym celu ( tyle ze tu dorabiasz zbedna filozofie....)

          • Gość: wredna Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.06, 11:43
            A jak kobieta nie może mieć więcej dzieci?
            Mojej mamie usunięto narządy z powodu nowotworu, jak ja miałam 4 latka :/ Mój
            ojciec miał "dorobić" drugie dziecko z sąsiadką? Czy z kim?
            Więc swoje chore teorie sobie możesz wsadzić - tam gdzie słońce nie zagląda :/
            • des4 Re: jedynacy 08.08.06, 13:06
              Gość portalu: wredna napisał(a):

              > A jak kobieta nie może mieć więcej dzieci?
              > Mojej mamie usunięto narządy z powodu nowotworu, jak ja miałam 4 latka :/ Mój
              > ojciec miał "dorobić" drugie dziecko z sąsiadką? Czy z kim?
              > Więc swoje chore teorie sobie możesz wsadzić - tam gdzie słońce nie zagląda :/

              Można adoptować....
              • sir.vimes Re: jedynacy 08.08.06, 13:21
                Tylko po co?
                • des4 Re: jedynacy 08.08.06, 13:42
                  sir.vimes napisała:

                  > Tylko po co?

                  Takie pytanie pozostawiam bez komentarza....
              • Gość: wredna Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.06, 13:41
                > Można adoptować...
                Jak kobieta ma "doła" psychicznego, bo wie, że przestała być kobieta, to na
                pewno sie nadaje do tego, aby adoptować dziecko :/ Zwłaszcza że jedno "swoje" ma
                :P [prościej, jakby w ogóle nei miała dzieci]...
                Wy z moherkowa sie tak znacie na psychologii, jak wół na gwiazdach :/
                Krew mnie zalewa, jak czytam takie przemądrzałe ciotki-klotki i wujków-dobra rada :/
                • sir.vimes Re: jedynacy 08.08.06, 14:03
                  Ale doła i mniemanie, że przestała być kobietą ma właśnie z powodu społecznych
                  przekonań o roli kobiet- żywych inkubatorów , o wyższości wielokrotnego
                  macierzyństwa . Rodzić , rodzić , adoptować i przypadkiem , żeby dzieciaki
                  komputera nie miały bo się altruizmu nie nauczą.
          • xtrania Re: jedynacy 08.08.06, 22:24
            mangolda napisała:

            > Rodzina z jednym dzieckiem jest jakby..... niezupelna.

            Za przeproszeniem--ale głupoty pierdzielisz. Zapraszam do mnie do domu,
            zobaczysz rodzinę pełna miłości i ciepła, w pełni KOMPLETNA
        • Gość: baśka Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 11:32
          > chyba żartujesz..powiedz że tak..co za bzdura..co najmniej dwoje a w Chinach
          > jest dopuszczalne tylko jedno z różnych powodów i tam już nikt nie
          > ma "normalnej" rodziny według ciebie?

          niestety wcale to nie jest bzdura, w Chinach jest to wielki problem opisywany
          przez psychologów i socjologów, między innymi wiąże się z tym duży odsetek
          samobójstw na tamtejszych uniwersytetach spowodowany brakiem umiejętności życia
          w grupie, współżycia z innymi ludźmi itp. Najzwyczajniej taki Chińczyk jedynak
          nie jest w stanie poradzić sobie w sytuacji kiedy musi zamieszkać w akademiku
          czy na campusie i nie daj Boże dzielić z kimś pokój czy korytarz. Coś w tym
          jest bo sama znam kilkanaścioro jedynaków i rzeczywiście cechy takie jak
          egocentryzm są na porządku dziennym. To że żyją pod większą presją jest
          oczywiste, ale chyba jednak trudniej jest sie nauczyc empatii i zasad
          wspolzycia z drugim czlowiekiem w pojedynke.
          • Gość: Oktawik Re: jedynacy IP: 152.62.109.* 09.08.06, 13:38
            A ja mysle, ze to wszystko zalezy od dziecka, jego charakteru, predyspozycji
            itp. (pomijam tutaj patologie rodzinne - bo w tym przypadku dziecko tylko
            cierpi, a nic nie zyskuje!) Jedno lepiej sie wychowa jako jedynak, a dla
            drugiego niezbedne bedzie posiadanie rodzenstwa. Kazdy jest inny i nie jestesmy
            w stanie przewidziec jakie metody wychowawcze beda najlepsze w danej sytuacji i
            co dziecko by najbardziej docenilo. Jedno by chcialo sprobowac wszystkiego po
            trochu, a inne rozwijac sie tylko w jednej dziedzinie. Do dzisiaj mam "kosc
            niezgody" z moja mama na ten temat. ;-) Ona wychodzila z zalozenia, ze jak
            chodzic na dodatkowe zajecia to takie ktore moga pozniej zaowocowac w zyciu, a
            ja uwazam, ze fajnie wszystkiego dotkna i miec wlasna opinie na ten temat. I
            kto ma racje? Kazde z nas, bo kazde ma inne spojrzenie na swiat. Akurat zawod,
            ktory sobie wybralam nie ma nic wspolnego z tym co robilam wczesniej poza
            szkola. Ale sa i tacy ktorzy robia w zyciu cos czego szkola nie mogla by
            nauczyc. Ktos wczesniej napisal, ze sam byl wychowywany pod kloszem co bardzo
            przeszkadzalo, wiec swoim dzieciom daje swobode, na co one teraz narzekaja.
            Nigdy nie stworzymy idealnego swiata. Najwazniejsze, aby nie doprowadzac do
            patologii i wychowac swoja pocieche/pociechy na "porzadnego" czlowieka, a czy
            to bedzie jedynak czy nie to juz drugorzedna sprawa. Swiat jest zroznicowany
            tak samo jak ludzie i w tym cale jego piekno.

            Pozdrawiam,

            Oktawik
      • oja83 Re: jedynacy 08.08.06, 11:09
        musi? a jak rodzina NIE MOŻE? powinno sie ich ukarac?
        • sir.vimes Re: jedynacy 08.08.06, 14:11
          a jak rodzina NIE CHCE?
    • Gość: buru Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 21:04
      jestem jedynaczką :) luksusy w dziecinstwie w normie, w szkole sredniej
      należałam chyba do tych "biedniejszych", co mnie zreszta w żaden sposób nie
      ukrzywdziło... ojciec bywał rzadko, mama zapracowana, ale cudowna, nie
      przypominam sobie żadnego rozpieszczania... dzielę się dlatego że chce, a nie
      dlatego, że muszę, mam przyjaciół, którzy sa dla mnie rodziną z wyboru... w
      dużej mierze (ale nie w całosci)są to jedynacy, może tak samo szukający
      kontaktów z drugą osobą...może czasem żal że nie mam rodzenstwa, ale z drugiej
      strony mój mąż ma rodzenstwo i jest egoistą pierwszej wody, a relacje z nimi ma
      żadne :(
      mój syn jest jedynakiem i pewnie tak zostanie, ze wzgledu na chorobę męża...
      chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, ale nie strzele sobie go na boku, ani
      nie zaadoptuje wbrew mężowi... jako jedynak synek dostaje tyle na ile mnie stać
      w granicach rozsadku i dużo samodzielności, nie jest samolubem i chetnie dzieli
      się z innymi dzieciakami wszystkim co ma, czasem zbyt chetnie nawet ;)
      myśle że tak na prawde każdy z nas jest sam, a jak człowiekowi nie jest dobrze
      samemu ze sobą nie będzie mu też dobrze z innymi...
      moje jedynactwo dało mi siłę i samodzielność... a zawsze w kłopotach znajdzie
      sie ktoś kto pomoże, choć nie jest to rodzeństwo...
      własnie znajduje sie w nieciekawej sytuacji i zatyka mnie jak widze ile ludzi
      mi pomaga chociaż nie zmuszają ich do tego więzy krwi, za co im wszystkim
      podziękuję pomagając innym kiedy będę mogła
      tyle
      aha - nie mam nic przeciwko rodzinom wielodzietnym, niech każdy się rozmnaża na
      miare własnych potrzeb i możliwości
    • Gość: Ania Re: jedynacy IP: *.chello.pl 08.08.06, 21:33
      ja jestem jedynaczka (zwiazek rodzicow rozpadl sie keidy mialam niecale 3 lata,
      matka potem nie chciala miec dzieci). Owszem, slyszalam czesto zlosliwosci ze
      musze byc rozpieszczona, ze pewnie mam wsyzstko czego zapragne etc. Wcale tak
      nie bylo. Co wiecej, znam wiele osob majacych rodzenstwo ktore potrafia byc
      okropnie egoistyczne, nie biora zdania innych pod uwage.
      • sabbatha jedynacy stereotypy i reszta 08.08.06, 22:13
        Powiem tak. Mam brata. Jak mialam kilka lat i troche wiecej nie chcialam go
        meic. Teraz sie masakrycznie ciesze (mam 19 lat a on 21) ze jest.

        Jedynacy - znam.

        Niestety - jedna rozpieszczona panieneczka co to nie ja (+to ze nie ma juz ojca
        - bywa - ale i tak uwaza ze ona jest najwazniejsza, mama sie nie liczy itd)

        Sasiad z dolu - lat kolo 15 - do rany przyloz. Jedynak oczywiscie

        Przyjaciolka - mentalna jedynaczka wlasciwie - dwojka przyrodniego rodzenstwa
        jedyna rodzona corka taty - zniszczona przez rodzenstwo w liczbie dwoje - lekko
        rozpieszczona przez to ze byla ostatnim najmlodszym dzieckiem (syndrom
        najmlodszego?:D ) I tak do rany przyloz

        W moim mniemaniu (wychodzi to z doswiadczenia) jedynacy nei sa tacy zli :)

        Najgorsze sa rodzenstwa mesko-meskie w domach z slaba rola ojca lub bez tego
        (albo fikcyjne malzenstwo), bo synus kochany blablabla. Tragedia. Najmlodsze
        dzieci czesto tez rozpieszczone. U nas tylko dwojka - ja mlodsza ale ze sie nie
        przelewalo itd i tylko dwoje to nei bylo takiej sytuacji.

        REASUMUJAC moj chaotyczny wywod - kazdy moze byc rozpieszczony, kazdy moze byc
        egoista - a jedynacy maja tak ciezko w zyciu jak ludzie np wyrozniajacy sie z
        tlumu - cale zycie musza cos udowadniac.

        Pozdrawiam wszystkich - nie tylko jedynakow:)
        • ekadom1 Re: jedynacy stereotypy i reszta 09.08.06, 10:41
          Akurat wczoraj z córką koleżanki wałkowałyśmy ten temat. Ona ma chłopaka
          jedynaka i bardzo się obawia reakcji jego matki w stosunku do siebie.
          Wiadomo, że pojawi się rywalizacja między nimi. Znam to trochę z własnego
          doswiadczenia i stosunku teściowej do mojej osoby, chociaż mój mąż wcale
          jedynakiem nie był. Moją najwiekszą wadą jest to, że teść mnie lubi. Myślę, że
          w wyżej przytoczonym przypadku może dojść do nasilenia negatywnych uczuć
          wypływających z tego tytułu, że chłopak jest jedynakiem.
          • Gość: mordaruda Re: jedynacy stereotypy i reszta IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 11.08.06, 12:57
            Mój mąż ma tylko przyrodnią siostrę, dużo młodszą, od biedy mógłby być jej
            ojcem (różnicę wieku mam na myśli), a moja tesciowa - chciałabym mieć taka
            matkę, cudowna kobieta. Przyszła teściowa może rywalizowac zawsze, bo ten synek
            to jest akurat ten najukochańszy. To tez kwestai indywidualnego charakteru.
    • Gość: donia Re: jedynacy IP: *.icpnet.pl 08.08.06, 22:08
      Czasami w dużej rodzinie można wychować "jedynaka". Ja jestem żywym tego
      przykładem. Otóż mam 3 braci dużo starszych ode mnie... 6, 12 i 14 lat.
      Wyczekiwana córeczka pojawiła się wreszcie no i stało się - królewna!!!!
      Ale nie wyrosłam na królewnę - zapewniam. Dodatkowo mąż mój jest jedynakiem i
      mam tylko jednego syna. Jesteśmy szczęśliwą rodziną i nie uważamy, że
      jedynactwo to kalectwo. Natomiast widzimy jak wiele konfliktów przeżywają nasi
      znajomi ze swoimi wielodzietnymi rodzinami...
    • xtrania Re: jedynacy 08.08.06, 22:13
      Rozumiem twój post i popiream go w 100%. Sama jestem jedynaczką. Wydaje mi
      się,że ci wielodzietni po prostu zazdroszczą całej miłości rodziców skupionej na
      jednym dziecku. Z kolei my zazdrościmy rodzeństwa. Najbardziej szkoda mi jednak
      rodziców. Te natrętne pytania--kiedy drugie??? Ludziom czasem brak wyobraźni.
      Ale mojego jedynactwa nie zamieniałbym na nic innego :P
    • Gość: jedynaczka Re: jedynacy IP: *.freedom2surf.net 08.08.06, 23:40
      Wszyskie te stereotypy to kompletne bzdury. Jestem jedynaczka a wszyscy kiedy
      sie o tym dowiaduja mowie "niemozliwe nie zachowujesz sie jak jedynaczka" a co
      to znaczy zachowywac sie jak jedynaczka ? Nigdy nie musialam sie dzielic i
      dlatego dzielenie sie z innymi nie stanowi dla mnie problemu. Bardzo latwo
      zjednuje sobie znajomych i uwielbiam towarzystwo ale kiedy jestem sama tez nie
      ma problemu bo lubie czasami swoje wlasne towarzystwo. I potrafie fajnie
      spedzic czas z ksiazka albo nad obrazem - nie nudzac sie sama :)
      Natomiast mam kolezanki, wszyskie mialy siostry i z cala pewnoscia moge
      powiedziec, ze takich egoistow ze swieca szukac. Zawsze musialy rywalizowac,
      zawsze ktoras czula sie gorsza i zostalo im to do dzisiaj jakies takie
      chapisiostwo. Ja jestem dosyc pewna siebie i nie mam kompleksow i jestem
      skrajna optymistka. One niestety nie potrafia sie cieszyc wszystkim. Wiec precz
      ze stereotypami :) Zreszta najnowsze badania psychologow absolutnie wszystkiemu
      przecza :))) buziaki dla wszystkich jedynakow i nie tylko :)
      • toolkien Re: jedynacy 11.08.06, 19:02
        jestem jedynaczką, ale nie mam ani nie miałam z tego powodu żadnych problemów.
        Nie czuję się gorsza, ani upośledzona jako "kaleka socjologiczna" - takie
        okreslenie na jedynaka spotkałam w jakiejś NAUKAWEJ pracy
        pseudopsychologicznej, świetnie radzę sobie w nawiązywaniu kontaktów, wiem, że
        jestem lubiana i CZUJĘ to bez składania mi deklaracji słownych - reasumując
        pewnie jestem "dziwnym jedynakiem" :). A swoją drogą, czy nie za bardzo sami
        ludzie pchają się w stereotypy, o których czytamy w zalewie literatury
        autorstwa amerykańskich psychologów, którzy są ludźmi chyba najbardziej
        wypaczonymi i z największymi problamami socjo- i psychologicznymi na naszym
        globie?
        • daba2000 Re: jedynacy 11.08.06, 22:48
          Tacy wszyscy mądrzy jesteście!!!A na los nie ma rady.Ja nie jestem
          jedynaczką.Mam młodszą siostrę.Ale mam też syna-jedynaka.Ma 6 lat. Ale już
          rodzeństwa-raczej nie będzie miał!Dwa razy po urodzeniu syna poroniłam!Bo tak
          bardzo chciałam dać mu rodzeństwo,żeby nie był sam.Zdecydował za mnie los.
          Szkoda mówić jak to przeżyłam (teraz rodziłabym moje kolejne maleństwo!!!)To
          bardzo boli. Wiele osób, zwłaszcza rodzina-pyta, kiedy Damianek będzie miał
          rodzeństwo i co-mam się każdemu zwierzać z najintymniejszych spraw!!!!????swoją
          drogą, siostra męża ma syna z zespołem Downa i drugiego zdrowego i powiedzcie
          mi - jakie z nich rodzeństwo-dwa odrębne światy.
          Pozdrawiam i proszę-zanim kogoś ocenicie-pomyślcie trzy razy!!!
    • Gość: funia3 Re: jedynacy IP: *.orange.pl 09.08.06, 00:02
      kiedy wychodzilam za maz za jedynaka "wszyscy" kiwali ze wspolczuciem glowa.
      moj maz jest najlepszym czlowiekiem, jakiego znam. empatyczny, troskliwy,
      dbajacy o rodzicow, tesciow.
      to ja jestem okropna :(( a mam brata. wszystko stereotypy.
    • Gość: th Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 08:15
      Niska samoocena, to powód do wizyty u psychologa, a nie zwalania winy na
      wielodzietnych. Śmieszy mnie to co piszesz, bo sam jestem jedynakiem i nigdy
      nie spotkałem się z jakąkolwiek dyskryminacją...
      • Gość: Koral Re: jedynacy IP: *.stansat.pl 09.08.06, 09:17
        A ja nie jestem jedynakiem mam rodzeństwo może cześć jedynaków jest
        rozpieszczona choć tych co ja znam nie i nie są zarozumiali moze troszke jak
        kazdy z nas :)Ale jedynacy tracą tym ze nie mają rodzeństwa np. wspólne
        awantury, bicie sie z rodzeństwem (zawsze ja dostawałem wciry hehe ) głupie
        pomysły starszej siostry :) Tak ze fajnie jest mieć rodzeństwo które można
        doprowadzić do tego ze wychodzi z siebie i staje obok :) Ja niechciał bym byc
        jedynakiem :) Własnie z tych powodów :)
    • Gość: igloo Egoizm nie zależy od ilości rodzeństwa IP: *.b-m.pl 09.08.06, 08:45
      Doskonały przykład: bardzo zadbana dziewczyna, otoczona wszystkim co ładne, a
      mimo to wiecznie na coś marudząca. Oczywiście ma rodzeństwo, ale kilka razy
      różne osoby pytały ją, czy nie jest przypadkiem jedynaczką. Z kolei ja jestem
      jedynaczką, w co ludziom trudno uwierzyć. Czyli ludzie mają pewne stereotypowe
      wyobrażenia na ten temat. Zadziwiające, że im węższy umysł, tym więcej pomieści
      stereotypów ;))) Osobiście stwierdzam, że jedynak ma jedną przewagę nad tymi,
      którzy mają rodzeństwo - nie narzeka na nudę, zawsze potrafi znaleźć sobie
      jakieś interesujące zajęcie.
      • Gość: sofia Re: Egoizm nie zależy od ilości rodzeństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 09:50
        jestem dorosla mam 2 braci jeden nie interesuje sie rodzina i chorymi rodzicami
        drugi jest alkocholikiem i mama oczekuje ze bede sie nim opiekowac mam
        rodzenstwo ale jak sa problemy to jestem jedynaczka moja corka jest jedynaczka
        i nie widze w tym nic zlego jest niezalezna i samodzielna mimo ze stac nas
        kupic jej dom ona calkowicie zyje za swoje pieniadze pamieta o nas pomaga mi w
        opiece nad dziadkami bo wiw ze moi bracia mi w niczym nie pomoga nie ma jednej
        recepty na to czy bedziemy szczesliwsi z rodzenstwem czy bez
        • Gość: wredna Re: Egoizm nie zależy od ilości rodzeństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 10:13
          Moja mama miała dwóch braci :P Tylko, że jak np. przychodziło iść i posprzątać
          grób dziadków, to tylko ona zasuwała :/
          Teraz mama nie żyje od prawie 3 lat, kto zapie..? Ja :( :/

          Babcia z dziadkiem mieli 3 dzieci, kurna :/
          Zalety kurna posiadania rodzeństwa :/
          • Gość: sofia Re: Egoizm nie zależy od ilości rodzeństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 11:01
            to bardzo boli ze masz rodzenstwo a nie mozesz na nich liczyc na dobry obiad
            przyjada chetnie ale kupic rodzicom wegiel to nie chociarz ten jeden ma wiecej
            forsy niz ja mama mieszka z drugim synkiem ale ciagle placze ze jest samotna
            do mnie nie chce sie przeprowadzic bo on wymaga opieki musi miec warunki do
            picia po mojej ogromnej walce zaczal sie leczyc ale psychicznie czuje sie
            oszukana wolalabym byc jedynaczka na studia dla mnie zabraklo pieniedzy bo
            mlodszy brat mial sie uczyc nie mam do niego urazy ale rodzice powinni wiedziec
            kto ma predyzpozycje i checi do nauki moja cudowna corka jest jedynaczka bo moj
            syn zmarl wie ze musi liczyc tylko na siebie jest samodzielna potrafi cieszyc
            sie z drobiazgow ma wielu wspanialych przyjaciol i przynajmniej nie czuje sie
            wykorzystywana chociarz bardzo chciala miec rodzenstwo ale nie bylo dane
          • Gość: ojasia Re: Egoizm nie zależy od ilości rodzeństwa IP: 80.54.233.* 09.08.06, 11:20
            Zgadzam się, że egoizm nie zależy od ilości posiadanego rodzeństwa. Jestem
            jedynaczką. Mam przyszywanego brata- przyjaciela, po prostu mam kolegę też
            jedynaka, który traktuje mnie jak siostrę, a ja mam starszego brata, zawsze
            mogę na niego liczyć, a on na mnie. W domu wszystkie ważniejsze decyzje
            podejmuję wspólnie z mężem, nie stawiam moich potrzeb na pierwszym miejscu, w
            sytuacjach spornych potrafię iść na kompromis. Nie czuję się "upośledzona" z
            powodu mojego jedynactwa. Miałam szczęśliwe dzieciństwo i teraz też jestem
            szczęśliwa.Jest mi bardzo przykro, gdy ludzie nie znając mnie zupełnie
            zarzucają mi egoizm czy nie dostosoanie do życia w społeczeństwie. Egoiści
            zdarzają się też w rodzinach wielodzietnych (znam takie przypadki).
            Pozdrawiam wszystkich serdecznie
          • Gość: echtom Re: Egoizm nie zależy od ilości rodzeństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 11:31
            Tak niestety często jest w przypadku rodzeństw mieszanych. Moje dziewczyny się
            wściekają, że ich 16-letnia kuzynka musi wszystko robić w domu i jest włączana
            do opieki nad chorą prababcią, a jej starszy brat nie ma żadnych obowiązków.
            • Gość: wredna Re: Egoizm nie zależy od ilości rodzeństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:01
              Z doświadczeń znajomych: najgorzej jest, jak wśród rodzeństwa trafia sie
              "rodzynek" płci przeciwnej - czyli 5 braci i 1 siostra, albo 3 siostry i 1 brat.
              Gwarancja, że będzie to egoista/egoistka :P
              • ejkuraczek Re: Egoizm nie zależy od ilości rodzeństwa 09.08.06, 12:07
                Gość portalu: wredna napisał(a):

                > Z doświadczeń znajomych: najgorzej jest, jak wśród rodzeństwa trafia sie
                > "rodzynek" płci przeciwnej - czyli 5 braci i 1 siostra, albo 3 siostry i 1
                brat
                > .
                > Gwarancja, że będzie to egoista/egoistka :P

                Stereotyp. Mam znajomą ktora ma 4 braci i znajomego ktory ma 3 siostry i nie
                znalam nigdy tak wspanialomyslnych, troszczących się o innych ludzi.
    • greeneyedgirl Re: jedynacy 09.08.06, 11:56
      tez jestem jedynaczka, w dziecinstwie wielokrotnie slyszalam jak to ja mam
      dobrze, ze jestem sama.To fakt, bylam rozpieszczana zarowno przez rodzicow i
      dziadkow, mialam to co chcialam i to bylo powodem zawisci innych.
      A mimo to w doroslym zyciu nie spotkalam sie zeby ktos mi wytknal ze sie
      zachowuje jak jedynaczka.
      Jedynactwo nauczylo mnei samodzielnosci, radzenia sobie z problemami.
      Pewnie, ze chcialabym miec siostre/brata, zwlaszcza jak przychodzi mysl, ze
      rodzicow juz kiedys moze nie byc na swiecie. Ale jest jak jest. A brak
      rodzenstwa mozna wypelnic dobrymi przyjaciolmi.
      pozdr.
      • ejkuraczek Re: jedynacy 09.08.06, 12:06
        Wydaje mi się,ze nasze historie nie sa obiektywne, bo niektorzy z wyjatków
        probuja zrobic regułe a piszacy tu jedynacy trudno zeby się przyznali ,ze sa
        egoistami, bo do tego nikt sie nie przyzna.
        Faktem jest ,ze dzieci -jedynacy chcieliby miec rodzenstwo, zresztą jak juz
        dorosna, kiedy brakuje juz rodziców to tym bardziej chcieliby miec. Poza tym z
        zasady czlowiek lepiej wychowuje się we wspólnocie: bo z zasady MUSI naczyc
        się kompromisów, dzielenia, słuchania kogoś, nawet znoszenia róznych
        stresujących sytuacji jak niesprawiedliwe oskarzenia. Przy jedynaku trzeba się
        bardziej wysilic: szukac mu kuzynek, kuzynów zeby się dziecko nauczyło bywac z
        innymi nie tylko w przedszkolu (dobrze jak chodzi do przedszkola),albo samo
        dziecko jak ma towarzyski charakter szuka sobie przyjaciół. Ale to wymaga juz
        wiekszego wysiłku niz naturalnie by sie to dzialo w rodzinie np. 2 dzieci.
        Wcale nie pisze ,ze jedynaka nie mozna wychowac dobrze ,jak ze rodziny
        wielodzietne wychowują samych wspanialych ludzi ,ale mysle,ze najczesniej
        jednak sprawdza się posiadanie wiekszej ilosci dzieci niz jedno.
        Faceci ,ktorych znałam (pisze o własnych doświdczeniach, tyle,ze sporawdzały
        się one we wszytskich przypadkach)jedynacy po prostu byli fatalni i cały świat
        musial krecic sie wokoł nich, co nie znaczy,ze nie moga tracy znaleźc sobie
        zon,dla ktorych te wady beda zaletami.
        • Gość: anka Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 16:45
          > Faktem jest ,ze dzieci -jedynacy chcieliby miec rodzenstwo, zresztą jak juz
          > dorosna, kiedy brakuje juz rodziców to tym bardziej chcieliby miec.

          No popatrz, jestem jedynaczka a nigdy nie chciałam mieć rodzeństwa. Twój "fakt"
          upadł.
    • Gość: Nazan Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:05
      Ja jestem jedynakiem i często spotykam się z tym, że jestem rozpieszczony czy
      coś takiego. A to kurcze nie moja wina, że mam zamożnych rodziców? Że mam 24
      lata i samochów (9 letni ;P), mieszkanie, "wyczesany" komputer stacjonarny,
      komórkę i że z zarobionych przeze mnie pieniędzy było mnie stać na kupienie
      laptopa z którym siedzę w Bibliotece Narodowej wkurzając tych, co nie mają
      laptopów? Nikt nie mówił, że życie jest sprawiedliwe ;P
      To jest też kwestia zamożności rodziny z czym "niestety" często wiąże się też
      wykształcenie. Moi rodzice oboje mają wyższe wykształcenie, mieszkamy w
      Warszawie, nie jesteśmy religijni....
      Może mam lepiej niż ludzie z rodzeństwem, ale to w znacznej mierze sprawka moich
      rodziców, nie moja. I żadej jedynak nie powinien mieć wyrzutów sumienia z tego
      powodu, że nie ma rodzeństwa.

      Moi rodzice oboje mają rodzeństwo:
      Matka starszą o rok siostrę, z którą ma kapitalne stosunki, jako dzieci
      strasznie się biły, teraz sobie pomagają.
      Mój ojciec ma siostrę starszą o 7 lat. Ona urodziła się przed II wojną, on w
      1945. Jego siostra go nienawidzi, bo przez 7 lat była oczkiem w głowi rodziców,
      a potem pojawił się on - przyczyna całego zła. Do tej pory ma do niego
      pretensje, że przez niego nie kochali jej jak dawniej, nie dawali WSZYSTKIEGO
      tylko jej....

      Czasem lepiej być jedynakiem. A zarzuty o których tu piszemy, to zazdrość.
      Ja to lubię. I choć mam sporo własnych rzeczy, powiedzmy luksusowych (samochód,
      mieszkanie, laptopa, chodziłem do prywatnego liceum etc) to umiem się dzielić z
      innymi. Często pomagam biedniejszym kolegom na przykład kupując im ciuchy jak
      ich nie stać czy fundując im wakacje. Podwożę samochodem czy dzielę się książkami.
      Kwestia wychowania... tak mi się wydaje.

      Pozdrawiam "rozbestwionych" jedynaków :)
      One for all, all for one.
      • ejkuraczek Re: jedynacy 09.08.06, 12:28
        Gość portalu: Nazan napisał(a):

        > Ja jestem jedynakiem i często spotykam się z tym, że jestem rozpieszczony czy
        > coś takiego. A to kurcze nie moja wina, że mam zamożnych rodziców? Że mam 24
        > lata i samochów (9 letni ;P), mieszkanie, "wyczesany" komputer stacjonarny,
        > komórkę i że z zarobionych przeze mnie pieniędzy było mnie stać na kupienie
        > laptopa z którym siedzę w Bibliotece Narodowej wkurzając tych, co nie mają
        > laptopów? Nikt nie mówił, że życie jest sprawiedliwe ;P
        > To jest też kwestia zamożności rodziny z czym "niestety" często wiąże się też
        > wykształcenie. Moi rodzice oboje mają wyższe wykształcenie, mieszkamy w
        > Warszawie, nie jesteśmy religijni....
        > Może mam lepiej niż ludzie z rodzeństwem, ale to w znacznej mierze sprawka
        moic
        > h
        > rodziców, nie moja. I żadej jedynak nie powinien mieć wyrzutów sumienia z tego
        > powodu, że nie ma rodzeństwa.
        >
        > Moi rodzice oboje mają rodzeństwo:
        > Matka starszą o rok siostrę, z którą ma kapitalne stosunki, jako dzieci
        > strasznie się biły, teraz sobie pomagają.
        > Mój ojciec ma siostrę starszą o 7 lat. Ona urodziła się przed II wojną, on w
        > 1945. Jego siostra go nienawidzi, bo przez 7 lat była oczkiem w głowi
        rodziców,
        > a potem pojawił się on - przyczyna całego zła. Do tej pory ma do niego
        > pretensje, że przez niego nie kochali jej jak dawniej, nie dawali WSZYSTKIEGO
        > tylko jej....
        >
        > Czasem lepiej być jedynakiem. A zarzuty o których tu piszemy, to zazdrość.
        > Ja to lubię. I choć mam sporo własnych rzeczy, powiedzmy luksusowych
        (samochód,
        > mieszkanie, laptopa, chodziłem do prywatnego liceum etc) to umiem się dzielić
        z
        > innymi. Często pomagam biedniejszym kolegom na przykład kupując im ciuchy jak
        > ich nie stać czy fundując im wakacje. Podwożę samochodem czy dzielę się
        książka
        > mi.
        > Kwestia wychowania... tak mi się wydaje.
        >
        > Pozdrawiam "rozbestwionych" jedynaków :)
        > One for all, all for one.

        No tak Nazan, dzielisz sie bo masz ochotę i jestes przez to postrzegany jako
        wspnaiłomyslny. Ale pomysl,ze zupelnie inne sytuacje sa kiedy musisz sie
        podzielic a wcale nie chcesz albo jeszcze dostaniesz przez to po glowie.
        moze bedziesz w życiu oplywał we wszystko i nawet nie zweryfikujesz jaki jestes
        kiedy czegos nie masz, kiedy musisz cos oddac itd. Jak nie ma "prob" w zyciu to
        trudno się w ogole okreslic.Czasem ludzie zyja jak paczki w masle, wszyscy im
        usługuja ,a nagle zdarza sie jakas katafrofa: choroba czy bankructwo i dopiero
        wychodza z czlowieka ciekawe rzeczy...
        Mam nadzieję,ze akurat nie w Twoim przypadku.
        • Gość: wredna Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:32
          > Czasem ludzie zyja jak paczki w masle, wszyscy im
          > usługuja,
          W przypadku rodziny wielodzietnej jest to zazwyczaj najmłodsze dziecko w rodzinie :P
          Oczko w głowie i święta krowa :/
          Mój ojciec ma młodszą siostre i młodszego brata [brat jest najmłodszy]. W
          dzieciństwie mój ojciec razem z siostrą obrywali zawsze "za" najmłodszego. To
          nie "mały" zawinił, to oni nie dopilnowali :/
        • Gość: foamclene Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:43
          bylam takim paczkiem :)
          zdarzyla sie katastrofa - prawdziwa tragedia
          wiele w moim zyciu sie zmienilo glebokosc garnka, rodzaj masla, ale nadal
          jestem paczkiem teraz nawet z nadzieniem rozanym :)
          • ejkuraczek Re: jedynacy 09.08.06, 13:19
            Gość portalu: foamclene napisał(a):

            > bylam takim paczkiem :)
            > zdarzyla sie katastrofa - prawdziwa tragedia
            > wiele w moim zyciu sie zmienilo glebokosc garnka, rodzaj masla, ale nadal
            > jestem paczkiem teraz nawet z nadzieniem rozanym :)

            Zdarza sie,ze takie dziecko ,zwlaszcza jak jest duza róznica wieku rodzice
            wychowuja jak jedynaka. No własnie... JAK JEDYNAKA.
            • Gość: wredna Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 13:33
              Tylko, że wokół JEDYNAKA nie tańczy na paluszkach starsze rodzeństwo :/
              • ejkuraczek Re: jedynacy 09.08.06, 13:37
                Gość portalu: wredna napisał(a):

                > Tylko, że wokół JEDYNAKA nie tańczy na paluszkach starsze rodzeństwo :/

                Rodzenstwo w ogole nie tańczy wokól siebie na paluszkach co kazdy majacy
                rodzenstwo wie dobrze.
                • Gość: wredna Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 13:47
                  > Rodzenstwo w ogole nie tańczy wokól siebie na paluszkach co kazdy majacy
                  > rodzenstwo wie dobrze.
                  Każdy?
                  I znów uogólniasz :)))
                  Bo są rodziny, gdzie rodzeństwo patrzy na siebie spode łbów, i są rodziny, gdzie
                  najmłodszy jest święta krową i ulubieńcem wszystkich [zwłaszcza, jak są dużo
                  starsi od niego].
                  • ejkuraczek Re: jedynacy 09.08.06, 14:15
                    Gość portalu: wredna napisał(a):

                    > > Rodzenstwo w ogole nie tańczy wokól siebie na paluszkach co kazdy majacy
                    > > rodzenstwo wie dobrze.
                    > Każdy?
                    > I znów uogólniasz :)))
                    > Bo są rodziny, gdzie rodzeństwo patrzy na siebie spode łbów, i są rodziny,
                    gdzi
                    > e
                    > najmłodszy jest święta krową i ulubieńcem wszystkich [zwłaszcza, jak są dużo
                    > starsi od niego].

                    No własnie o tym pisałam. Ze jak jest duza roznica wieku to najmłodsze często
                    jest chowane JAK JEDYNAK ,gdzie rodzenstwo troche robi za mamusie i
                    tatusiów.Ale takie rodziny sa wyjatkami, jak jest rodzina wielodzietna to
                    raczej nie ma za duzej roznicy wieku i wszyscy się nieźle tłuką;)
                  • antywredny I kolejna rada wrednej 24.08.06, 18:14
                    Wredna zna wszystkie odpowiedzi.
        • Gość: dziabag Re: jedynacy IP: 62.48.159.* 09.08.06, 17:22
          > No tak Nazan, dzielisz sie bo masz ochotę i jestes przez to postrzegany jako
          > wspnaiłomyslny. Ale pomysl,ze zupelnie inne sytuacje sa kiedy musisz sie
          > podzielic a wcale nie chcesz albo jeszcze dostaniesz przez to po glowie.
          > moze bedziesz w życiu oplywał we wszystko i nawet nie zweryfikujesz jaki
          jestes
          >
          > kiedy czegos nie masz, kiedy musisz cos oddac itd. Jak nie ma "prob" w zyciu
          to
          >
          > trudno się w ogole okreslic.Czasem ludzie zyja jak paczki w masle, wszyscy im
          > usługuja ,a nagle zdarza sie jakas katafrofa: choroba czy bankructwo i dopiero
          >
          > wychodza z czlowieka ciekawe rzeczy...
          > Mam nadzieję,ze akurat nie w Twoim przypadku.

          A to ciekawe, czy sadzisz ze z reguly nie-jedynacy/jedynaczki beda sie radosnie
          dzielic w takiej sytuacji z innym a ci oblesni wypasieni jedyni to juz nie? Oni
          beda pluc i kopac a ostatni plaster szynki na bulce nakryja wlasnym cialem zeby
          tylko nie oddac? Ostatni kufel piwa w knajpie wypija dlawiac sie, zeby tylko
          komus nie oddac?
    • Gość: foamclene Re: jedynacy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:10
      jestem jedynaczka
      w dziecinstwie rozpuszczona przez rodzicow i babcie
      dzis rozpieszczana przez narzeczonego, gotowego na spelnienie kazdej mojej
      (rozsadnej oczywiscie) prosby i zachcianki bez wzgledu na koszty :) finasowe i
      niematerialne...

      - mam postawe roszczeniowa w stosunku do swiata i to ogromny problem...
      - w zwiazkach jestem zabojczo zaborcza ;)
      ale, jest wiele dobrych stron uksztaltowania mnie przez "jedynacka" sytuacje
      rodzinna ;)
      czniam to co gadaja ludziska :) ludzie wychowani z rodzenstwem sa
      przyzwyczajeni do wlaki o wszytsko... od rywalizacji o uczucia rodzicow po
      kawalek gorzkiej czekolady... jedynak jest dla niego kosmita... pochodzi z K-
      Pax'a - jest inny nie musial rywalizowac... nie nosil znoszonych mokasynow po
      starszym... to inny gatunek...
      nalezy nauczyc sie tolerancji :)
    • Gość: jcost Re: jedynacy IP: 195.116.7.* 09.08.06, 13:42
      nie ma się wogóle czym przejmować też jestem jedynakiem, skończyłem studia na
      Politechnice, znam język obcy, nigdy nie miałem problemów z nauką, w chwili
      obecnej mam świetną pracę i bardzo dobrze płatną w zachodnim koncernie,
      reasumując prywanie i zawodowo nie mogę narzekać.
      • des4 Re: jedynacy 09.08.06, 13:58
        Gość portalu: jcost napisał(a):

        > nie ma się wogóle czym przejmować też jestem jedynakiem, skończyłem studia na
        > Politechnice, znam język obcy, nigdy nie miałem problemów z nauką, w chwili
        > obecnej mam świetną pracę i bardzo dobrze płatną w zachodnim koncernie,
        > reasumując prywanie i zawodowo nie mogę narzekać.

        Tylko po skończeniu tej świetnej pracy, tak jakoś pusto i nie ma z kim
        porozmawiać, nie ma do kogo pojechać, niew ma z kim się spotkać w święta (tym
        bardziej,że rodziców kiedyś zabraknie) no nie...?

        A najlepsi nawet znajomi i przyjaciele są tylko znajomymi i przyjaciółmi, mają
        własne sprawy i wypna się na ciebie kiedy bedziesz potrzebował...

        Dobrej i zżytej rodziny nic nie zastąpi, bo świetna praca w zachodnim koncernie
        skończyć się może w każdej chwili kiedy wygryzie cię młodszy, sprytniejszy,
        bardziej bezwględny....
        • Gość: Oktawik Re: jedynacy IP: 152.62.109.* 09.08.06, 14:54
          Nastepny stereotyp.... A co jak z rodzenstwem nie mozesz sie dogadac, albo
          jezeli druga polowka rodzenstwa Cie nie toleruje - nikt mi nie powie ze w tym
          momencie nie przegrasz z jego/jej zona/mezem i dziecmi.
          Na szczescie jest na swiecie duzo jedynakow, z ktorymi mozna spedzic wolny
          czas... bo wedlug Ciebie Ci co maja rodzenstwa to wolny czas spedzaja tylko z
          rodzenstwem.
          Pozdrawiam,
          Oktawik

          ps. zanim mnie ktos zaatakuje ze jestem rozpuszczonym jedynakiem, wyjasnie ze
          mam brata i zyjemy w swietnych wzajemnych stosunkach.
        • Gość: anka Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 16:52
          Dlaczego niektórzy nie mogą przeboleć, że jedynacy maja fajnie? A tacy z
          bogatymi rodzicami, którzy (jedynacy) na dodatek sami sie dorobili to juz wogole
          są be. Trzeba im dokopać bo za dobrze mają. Nie dość, że nie musieli nosić
          ciuchów po starszym bracie i ciągle ustępować, to jeszcze ma czelność powodzic
          im sie w życiu. No i koniecznie trzeba im wmówić, że są egoistami, którzy nie
          umieją sie dzielic i nie odnajduja sie w społeczeństwie. I juz jesteśmy
          dowartościowani!

          A co do zżytej rodziny - mam świetny kontakt z rodzicami, jakiego nie mają moi
          znajomi z rodzeństwem. Jedna koleżanka od kilku lat nie rozmawia z bratem, druga
          ciagle klóci sie z siostrą, a kolega, ktory ma dwóch braci, jednego nie cierpi.
          Moja mama, która miala trójkę rodzeństwa na stare lata utrzymywała kontakt tylko
          z jednym bratem. Czyli te cudowne relacje rodzinne wynikajace z samej definicji
          nie są prawdziwe. A nawet gdy są - każdy ma swoje życie, zakłada swoją rodzinę,
          ma swoje sprawy i to wyznacza mu codzienny rytm. Rodzeństwo jest na dalszym planie.
    • Gość: matka nenneke Re: jedynacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 16:29
      Hmmm... wielu ludzi niestety myśli w ten sposób
      -jeżeli nie masz dzieci- to źle, na pewno jesteś egoistą i karierowiczem
      -jeżeli masz jedno dziecko-to bardzo źle, na pewno będzie ono egoistą
      -jeżeli masz dwójkę dzieci- to źle, na pewno będziesz wyróżniać jedno z nich
      -jeżeli masz więcej dzieci- to źle, jesteś nieodpowiedzialny i nie dbasz o
      przyszłość swojego potomstwa.
    • Gość: titta Oj ludzie... IP: *.botany.gu.se 09.08.06, 17:04
      Roi sie tu od stereotypow i kompleksow. Co za glupia przepychanka, kto jest
      lepszy. Kazda sytuacja ma plusy i minusy. Sa beznadziejni i egoistyczni
      jedynacy, sa wspaniali i otwarci. Sa egoisci i z rodzin kilkudzietnych (np. moj
      byly - nikt nie wierzyl, ze ma rodzenstwo i to z mala roznica wiekowa), sa
      szczesliwe i dobrze prosperujace rodziny wielodzietne (znam kilka osob, bez
      problemow i z wyzszym wyksztalceniem majacych po 8, 9 i 12 rodzenstwa), sa tez
      kobiety, ktore nie uzalajac sie nad soba, wychowaly porzadnie i same 4-5
      dzieci. Zycie chodzi roznymi drogami - w jeden dzien moze ktos byc bogaty,
      swietnie prosperowac i miec ludzi wokol siebie, na drogi dzien moze byc biedny
      i sam. Nie nalezy wiec nikogo oceniac.
      Nie da sie ukryc, ze jedynacy cos traca. Jednak rozwazanie kto lepszy jest bez
      sensu.
      Sama jestem wychowana jako jedynaczka ale mam tez brata. Jest miedzy nami duza
      roznica wieku ale mamy swietny kontakt. Pewnie jestem rozpieszczona i egotyczna
      jak na jedynaczke przystalo ale tez wiem, ze moje dzieci beda mialy swietnego
      wujka, a jakby mnie sie cos stalo to rodzice nie zostana sami na starosc.
      • Gość: anka Re: Oj ludzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 17:10
        > Nie da sie ukryc, ze jedynacy cos traca.

        A tacy co mają rodzeństwo niby tylko zyskują? Moim zdaniem tracą wiecej.
        • Gość: J. Jedynaczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 18:32
          Jestem jedynaczka, ktorej raczej niczego w zyciu nie brakowalo (choc akurat
          zawsze mialam bogatszych znajomych i przyjaciol). Z pewnoscia jestem oczkiem w
          glowie mojej rodziny, ale z drugiej strony wszystkie problemy moich rodzicow i
          dziadkow spadaja na moja glowe. Bardzo czesto w dziecinstwie bylam obwiniana za
          rzeczy, ktore ode mnie nie zalezaly, ale na kims przeciez trzeba sie wyzyc.
          Bedac dzieckiem zalowalam, ze nie mam rodzenstwa, bo nikt spoza rodziny nie mogl
          w pelni zrozumiec obciazenia, jakie dostawalam od rodzicow. Dzis rowniez czasami
          mysle, ze moze mialabym mniej pieniedzy, ale moze wiecej spokoju psychicznego,
          gdybym miala w rodzinie choc jedna osobe, na ktorej moge polegac.

          Na pewno jestem egocentryczka i czasami (choc wciaz z tym walcze) egoistka. Moj
          chlopak tez jest jedynakiem, wychowywanym przez mame, ale nie jest mamisynkiem.
          Teraz to my jestesmy dla siebie nawzajem rodzina i chcielibysmy miec kiedys
          dziecI - wiecej niz jedno.

          Moja najlepsza przyjaciolka ma piecioro rodzenstwa (jest najstarsza). Opiekuje
          sie mlodszymi, zwlaszcza bracmi. Czasami nie rozumiem, czemu np. odrabia lekcje
          mlodszego brata (lacznie z pisaniem wypracowan). Ja zawsze musialam sama
          wszystko robic, sama sie wszystkiego uczyc. I nie chodzi o zawisc, ale mam
          wewnetrzne poczucie, ze ona w ten sposob bardziej im szkodzi niz pomaga. Byc
          moze sie myle.

          Moja mama jest nadopiekuncza, ale z tego wzgledu uznalam ze musze sama o siebie
          umiec zadbac i wyprowadzilam sie z domu majac 19 lat. Z drugiej strony widze, ze
          moja przyjaciolka znacznie lepiej ode mnie radzi sobie ze stresem, czy z atakami
          innych ludzi na nia. Potrafi utrzymac dystans do siebie i swojego zycia, ktorego
          mi zdecydowanie brakuje.

          Wszystko jest indywidualną kwestią. Natomiast pewnym jest, ze jedynak (pod
          warunkiem, ze nie jest otoczony kuzynstwem) znacznie pozniej sie socjalizuje i
          na pewnym etapie zycia jest mu ciezej. Ja musialam sie sama nauczyc (w bolesny
          czesto sposob, bo ludzie nie rozumieli moich zwyczajow i zachowan), jak wspolzyc
          w grupie, jakie zasady panuja miedzy ludzmi. Wlasciwie ucze sie tego do dzisiaj,
          choc nie bez winy jest takze moj nielatwy charakter.

          Na pewno chcialabym miec wiecej niz jedno dziecko, bo wiem, ze nie bede wtedy
          tak nadopiekuncza mama, jak moja mama, czy mama mojego chlopaka. Bedzie mi
          latwiej miec dystans do drobnych niepowodzen dzieci itp. A i one pewnie beda
          szczesliwsze, dorastajac w wiekszej, bardziej "urozmaiconej" (nie przychodzi mi
          do glowy lepsze slowo) rodzinie.
          • Gość: majala Re: Jedynaczka IP: *.jmdi.pl 09.08.06, 23:32
            A ja mam brata, starszego:) I nigdy nie chciałam być jedynaczką, nigdy nie
            żałowałam że rodzice nie mają mnie jednej. I choć mieszkanie było małe, wspólny
            pokój z bratem, i nie raz kłótnie, mocne awantury...Ale niejedno mu
            zawdzięczam. I gdzieś zawsze miałam że wszystko dzieli się na dwoje, że może
            nie mam tak jak jedynacy wszystkiego dla siebie. Pewne rzeczy były naturalne.
            To przecież normalne że mama nie kupi mi tylko nam:))))I kiedy odwiedzałam
            znajomych - jedynaków - ich domy wydawały mi się trochę pustsze, trochę
            nudniejsze. Miłość do brata czy siostry to coś czego jedynacy mogą nam
            pozazdrościć. Dla mnie mój brat zawsze będzie dla mnie wzorem. Ale spokojnie,
            potrafię patrzeć też na niego krytycznie. Tak to sobie pisze bo ja w ogóle
            bardzo rodzinna jestem. Nie potrafię wyobrazić sobie sytuacji: kobieta
            jedynaczka, facet jedynak i mają jedynaka.... ach...znam taki przypadek... bez
            komentarza. Cała trójka ma roszczeniowy stosunek do świata...... a jak to musi
            być na starość kiedy mąż czy żona odejdzie z tego świata....
            To wszystko wcale nie znaczy że krytykuję ludzi decydujących się na jedno
            dziecko. Każdy ma prawo wyboru. Jedynakom krzywdę robią najczęściej ich
            rodzice, a jeszcze częsciej mamusie swoim synkom, wychowując ich w przekonaniu
            że nic nie muszą robić bo i tak zrobią to za Ciebie:))))
            Znam kilka osób z bardzo licznych rodzin. Jest ich 6, 7 rodzeństwa. I to wcale
            nie patologiczne rodziny. Te dzieci to w tej chwili ludzie w wieku 35-18 chyba
            lat. Fantastyczni ludzie!!!!!!!!
            Pozdrawiam i jedynaków i niejedynaków
          • sir.vimes Re: Jedynaczka 10.08.06, 10:38
            Jedynak wolniej się socjalizuje, napisałaś. Polemizowałabym z tym ale nie chce
            mi się bo dużo bardziej interesuje mnie - dlaczego socjalizacja i to
            obowiązkowo wczesna ma dla wielu osób tak ogromną wartość? Wytłumaczysz mi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka