Dodaj do ulubionych

Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 1?

24.10.06, 06:43
humanizm.free.ngo.pl/ewolucja.htm
Nie okradać swego dziecka?
Dzieciństwo nie jest niczyją własnością. Pradziadek oddaje dzieciństwo
dziadkowi, dziadek ojcu, ojciec dziecku a dziecko wnukowi. Na to więc
wychodzi, że nikt dzieciństwa nie dostaje na własność.(Zwracam uwagę na słowo
oddaje).Oddać muszą wszyscy a pomagać nikt nie musi. Każdy sam musi sobie na
swoje dzieciństwo zapracować. Podatki więc każdy płaci za swoje szkoły, za
swoje przedszkola, na swoją ochronę. Każdy to również znaczy, że dziecko
również bo każdy był dzieckiem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Benedykt 17 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.acn.waw.pl 24.10.06, 08:32
      Każdy oddaje to co dostał w dzieciństwie. Ale co z tego?
      • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 10:22
        > Każdy oddaje to co dostał w dzieciństwie. Ale co z tego?
        To proste-kto nie oddaje okrada dzieci.
        • Gość: ant Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.adsl.inetia.pl 24.10.06, 21:15
          a dlaczego mój dziadek w dzieciństwie dostał tak mało, a musiał zap... tak
          dużo ??
          dlaczego ja mniej dostałem niz dostana potomni ??
          cos tu chyba w rachunku ekonomicznym zgrzyta.
          • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 21:34
            Ciebie chyba zżera zazdrość, że zazdrościsz potomnym. Ty mniej dostałeś? Ja o
            swoje się nie upominam bo mi głupio.
    • Gość: Matematyk A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? IP: 62.29.136.* 24.10.06, 09:53
      A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? Jak bedzie dorosle to wg twojej
      teori bedzie pracowac i oddawac swojemu dziecku wiec poco w dziecinstwie ma
      jeszcze zapracowywac skoro nic nie potrzebuje bo wszystko dostaje?
      • Gość: polubu Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 10:17
        Nikt nie dostaje, to złudzenie kiepskich matematyków. Każdy sam zapracowuje na
        całe swoje życie w tym na dzieciństwo. Warunkiem jednak by zapracował jest nie
        okradanie dziecka.
        Dziecko umiera z głodu nie dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz dlatego, że
        zostało okradzione.
        • Gość: Lena Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? IP: 80.48.96.* 24.10.06, 10:35
          Zwolenników teorii,że sam sobie zapracowujesz na swoje dzieciństwo znalazłbyś
          wśród hinduistów z tym,ze to dzieciństwo już w następnym pokoleniu. Tam nawet
          zapracowujesz na całe następne życie.
          • polubu Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? 24.10.06, 10:57
            Ale to zwykła matematyka, ponieważ nikt ludzkości nie pomaga muszą ludzie sami
            na siebie zapracować. To złudzenie dorosłych, że pracują na siebie i na dziecko
            swoje (czasami myślą, że jeszcze na inne dzieci). Dziecko gdy dorasta powiela
            błędny stereotyp, że jest tak dobrym pracownikiem, że pracuje na siebie i
            jeszcze na dziecko swoje.Prawidłową więc ekonomię można sprowadzić do tego, że
            każdy pracuje na siebie. Jeśli tobie podcierał ktoś tyłek 2000 razy, to oddaj
            to dziecku a zalicz że sobie podtarłeś.
            • Gość: Lena Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? IP: *.jachpol.net 24.10.06, 11:49
              A jeśli moje dziecko po 1500 razie zacznie sobie samo tyłek podcierać to i tak
              muszę wyrobić normę aby matematycznie się zgadzało? Ludzi jest coraz więcej i
              każde następne pokolenie musi dawać więcej. Pokolenie wojenne nie daje tak samo
              jak pokojowe. Zupełnie się z tobą nie zgadzam, stosunki między ludźmi to nie
              jest matematyka. Myslenie "oddaje tyle ile dostałem w dzieciństwie" nie jest
              ekonomią, raczej powiedziałaby,że powoduje regres. Tak żyją ludy pierwotne,
              nikt nie daje więcej niż dostał. Daje to samo co dał mu ojciec a jego ojcu
              dziadek. I wszystcy żyją na tym samym poziomie.
              • polubu Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? 24.10.06, 12:33
                Nie rozumiesz, ja nikomu nie bronię dać więcej jak dostał. Ja twierdzę, że
                nawet tego nie oddajemy co dostaliśmy czyli okradamy dzieci (5 milionów mniej
                dzieci w okresie 17 lat o tym świadczy). Jeśli na wychowanie dorosłego
                społeczeństwa wydana została kwota X, a to społeczeństwo na wychowanie swoich
                dzieci wyda zero to całe społeczeństwo znika z powierzchni ziemi i jednocześnie
                zostaje z godnie z normalną matematyką złodziejem, który okradł dzieci mimo, że
                ich nie ma.
                • Gość: Matematyk Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? IP: 62.29.136.* 24.10.06, 12:38
                  Jeśli na wychowanie dorosłego
                  > społeczeństwa wydana została kwota X, a to społeczeństwo na wychowanie swoich
                  > dzieci wyda zero to całe społeczeństwo znika z powierzchni ziemi i
                  jednocześnie
                  >
                  > zostaje z godnie z normalną matematyką złodziejem, który okradł dzieci mimo,
                  że
                  >
                  > ich nie ma.

                  Zgodnie z normalna matematyka nie da sie okrasc kogos kto nie istnieje.
                  • polubu Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? 24.10.06, 12:43
                    No to znamy różne matematyki. Podam Ci przykład gdzie rodziny w Polsce mogą
                    okradać jedna drugą dlatego, że takich matematyków mamy?
                    Jest Polska, w której żyją dwie charakterystyczne rodziny, jedna ma taką cechę,
                    że "ubzdurała" mieć z pokolenia na pokolenie troje dzieci i dobiera się w pary
                    z dziećmi gdzie w rodzinie również jest troje dzieci. Druga to rodzina, która
                    ma jedno dziecko i dobiera się w pary z jedynaków. Dane: wszyscy
                    przedstawiciele tych rodzin są nauczycielami,(lub prowadzą biznesy)
                    rozpoczynają pracę w wieku 25 lat, zarobki wszystkich to średnia krajowa, na
                    emeryturę przechodzą w wieku 50 lat a żyją 75 lat. Ślub w wieku 25 lat, dziecko
                    przed ślubem jedynak i trojaczki, emerytura to 2/3 średniej płacy. Rozpatruję
                    życie jedynaka wybranego z dowolnego pokolenia tej rodziny. W wieku 0-25 lat
                    przypada na niego 2/3*25*12=200 średnich. W wieku 25-50 lat 2/3*25*12=200
                    średnich. Emerytura to 2/3*25*12=200 średnich. Razem w ciągu życia 600
                    średnich!! Przedstawiciel drugiej rodziny. W wieku 0-25 lat 2/5*25*12=120
                    średnich. 25-50 Lat 2/5*25*12=120 średnich emerytura 200 średnich. Razem w
                    ciągu życia 440 średnich płac. Różnica, więc 160 średnich*2500 zł(średni
                    zarobek) =400 000 zł.(Za taką samą pracę-co na to prawo, równość wobec prawa,
                    itp. itd.)
                    • silic Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? 24.10.06, 13:29
                      Przepraszam, ale w twoim przykładzie nikt nikomu niczego nie ukradł. Rodzina z
                      trojaczkami wydała swoje pieniądze w inny sposób i już. Podstawowym błedem
                      popełnianym przez ciebie jest założenie, że wszyscy muszą dostawać tyle samo
                      oraz to , że emerytury są wypracowywane przez przyszłe pokolenia. Niestety, tak
                      się nie da.
                    • squirrel9 Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? 24.10.06, 13:30
                      I naprawdę myslisz,że to prawda?
                • squirrel9 Re: A poco dziecko ma zapracowac skoro dostaje? 24.10.06, 13:31
                  Dolicz afrykańskie dzieci. Pomagasz im i w jaki sposób?
    • Gość: Lena Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: 80.48.96.* 24.10.06, 10:31
      Obawiam się,że ta teoria jest tak samo "budująca" jak kreacjonizm i tak samo,
      niestety niemądra i nierealna. A przynajmniej nie przystaje do chrześcijańskiej
      wizji odpowiedzialności (jeśli korzenie Europy są chrześcijańskie). W naszej
      kulturze człowiek ma świadomość odpowiedzialności sam za siebie, za swoje czyny
      i nie jest obarczony "oddawaniem". Jak stanie przed Bogiem - jeśli wierzy w
      Boga - to odpowie za własne czyny a nie za to czy oddał poprzednim pokoleniom.
      Zwolenników tej terorii możnaby znaleźć ale raczej wśród wyznawców
      konfucjanizmu, tam człowiek jest trybikiem w machinie podporządkowanym
      starszemu i odpowiedzialnym przed starszym i odpowiedzialnym zbiorowo.
      • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 11:07
        Dzieci dalej się nie liczą! Nie będzie ich nie będzie emerytury.

        Na początku lat siedemdziesiątych pojawił się nowy nurt refleksji
        humanistycznej- antypedagogika, radykalnie włączająca się do ruchu na rzecz
        ochrony praw dzieci. I choć częstokroć chciano by traktować ją jak niegroźne
        dziwactwo', to jednak nazwiska sławnych jej przedstawicieli- wybitnych
        psychologów Abrahama Maslowa, Alice Miller czy Carla Rogersa, pedagoga
        Alexandra Neilla, czy przywoływanego przez antypedagogów prekursora ruchu-
        Janusza Korczaka, nakazują traktować ten nurt z większym respektem.

        W kwestii ochrony praw dzieci antypedagodzy twierdzą, iż po uzyskaniu
        równouprawnienia przez Murzynów i kobiety, dzieci są ostatnią dyskryminowaną
        grupą istot ludzkich. Generalnie deprecjonują oni wszelkie akty prawne
        określające prawa dzieci(w tym akty międzynarodowe takie jak Konwencja o
        Prawach Dziecka), twierdząc że mimo deklaracji o podmiotowości dziecka ujmują
        one zagadnienie praw wyłącznie w kategoriach opieki, jaka dzieciom
        przysługuje.

        Zauważamy zasadniczą różnicę w podejściu do praw dzieci we wszystkich
        dotychczasowych rozwiązaniach w porównaniu z decyzjami antypedagogów. Omawiana
        ewolucja praw dzieci była de facto powiększaniem zbiorów praw PRZYZNAWANYCH
        dzieciom- od prawa do życia po cały kompleks praw ujętych w Konwencji o Prawach
        Dziecka ONZ. Tymczasem antypedagodzy twierdzą, że dzieciom praw przyznawać nie
        można-, bowiem wizja świata, która się za tym kryje jest wizją gdzie ktoś(np.
        dorośli) komuś(np. dzieciom)może jakieś prawa przyznawać czy odbierać, co jest
        ewidentnym świadectwem nierówności i humanitarnego- w najlepszym przypadku-
        protekcjonizmu. Tymczasem każda jednostka ludzka, a więc również dziecko,
        posiada określone prawa nie z czyjegoś nadania, ale z samej natury swojego
        istnienia.

        Tylko idioci są za socjalem-odwieczna walka komunizmu z kapitalizmem !

        Polacy Wy nic nie wiecie dziecku wystarczy jak go tylko nie okradniecie!

        Społeczeństwo( Wam dla ułatwienia waszego zrozumienia) liczy 300 osób. Dzieci 0-
        25 lat -100 osób (rocznie czworo dzieci się rodzi) Dorośli 25-50 lat -100 osób
        (liczba pracujących-50 rodzin z dwójką dzieci) Emeryci 50-75 lat-100 osób
        (rocznie czworo umiera)
        Każdy człowiek wypracuje i dostanie wypłaty w przeliczeniu na punkty 75
        p, .czyli 1 p. w przeliczeniu na rok, bo każdy żyje 75 lat. Przy tak założonej,
        więc wydajności i długości życia zarobki dorosłych to 25*3 p.= 75 p. Każdy
        człowiek w tym społeczeństwie w ciągu życia wypracuje, więc 75 p. i 75 p. na
        niego przypadnie pod warunkiem, że będzie miał `dobrych' rodziców. 25 p. w
        dzieciństwie (`dostaje' od rodziców), 25 p., gdy pracuje przypadnie na niego
        tyle, bo resztę odda dzieciom i na emeryturę) 25 p. na emeryturze.
        Załóżmy, że minęło sto pokoleń (2500 lat)i dalej społeczeństwo to liczy 300
        osób (przyrost naturalny równy zero) Podstawowe wnioski wynikające z tego
        przykładu dla prawidłowej ekonomii są, więc takie:

        1. żadne dziecko z tego społeczeństwa nie potrzebuje pomocy, bo i tak każde jak
        dorośnie na siebie zapracuje. (Dlaczego więc istnieją w naszym społeczeństwie
        wszelkiego rodzaju instytucje, fundacje orkiestry pomagające dzieciom? -Kto
        dzieciom pomaga ten dzieci poniża i nie nagrody doczeka, lecz kary?) 2. kto z
        dorosłych nie zwraca kosztów swojego wychowania następnym dzieciom ten te
        dzieci okrada.
        ( Nie wystarczy mówić, `ja tobie dzieci nie narobiłem'- trzeba jeszcze te
        dzieci nie okradać! )

        3.-jeśli którykolwiek z rodziców z tego społeczeństwa powie, że życie stracił
        pracując po to by wychować dzieci -to kłamie, bo każdy z tego społeczeństwa
        ledwo na siebie zapracował. (nic z jego pracy nie przypadło innemu człowiekowi
        tylko wszystko jemu. (tak właśnie wy Polacy w dużej większości się zachowujecie
        jeszcze na siebie nie zapracowujecie a już wydaje się wam, że dzieciom
        pomagacie)

        4.- po przeżyciu 75 lat jeden z przedstawicieli tego społeczeństwa staje przed
        Bogiem i mówi: wiesz, że dałem się przebadać i okazało się, że byłem bezpłodny.
        Wychowywałem, więc dwoje nie swoich dzieci, kochałem je jednak i życie im
        poświęciłem.
        Zalewać mogłeś tam na ziemi, skręcaj na lewo, nikomu życia nie poświęciłeś, bo
        tym dzieciom zaledwie zwróciłeś to, co przekazałem ci przez twoich rodziców.
        Jedynie, więc na siebie zapracowałeś, nie ma też dla mnie znaczenia, którym
        dzieciom oddajesz swoje dzieciństwo bylebyś oddał. Ten `puchar przechodni' nie
        jest, bowiem niczyją własnością - rodzice `dają' go dziecku rodzicom `dają'
        dziadkowie, dziadkom pradziadkowie, pradziadkom ......Adam i Ewa im zaś ja! Kto
        ten puchar zawłaszcza jest jak złodziej traktowany.



        • Gość: silic Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.os1.kn.pl 24.10.06, 11:32
          Ale ty bełkoczesz ! Skoro ta osoba z twojego przykładu wychowywała 2 dzieci, to
          zgodnie z twoim myśleniem " oddała 2 dzieciństwa" a od rodziców dostała jedno,
          więc rachunek chyba się nie zgadza. Może stosujesz inny przelicznik, ale
          ekonomicznie 2 dzieci to też więcej wydatków niż 1 dziecko.
          Poza tym jak sobie wyobrażasz "oddawanie dzieciństwa" przez osoby nie mające
          dzieci ? Mają płacić jakąś składkę czy co ? A jeśli jakaś osoba umrze przed
          emeryturą to co ? Nie "odda swojej" części i jest luka. Brakuje dzieciństwa do
          oddania, czyli zostaje dziecko bez "dzieciństwa " ( wg. twojej filozofii) i
          takiemu dziecku ktoś musi dać więcej niż sam dostał ( pomóc, poświęcić się ).
          • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 12:26
            Nie mogę brać odpowiedzialności za Twoje rozumowanie. Jak się zrozumie to
            rozwiązań prawidłowych może być setki. Ja bym proponował płacenie składki
            podobnie jak na emeryturę się płaci, od pensji 200 zł za swoje dzieciństwo-
            wszyscy pracujący płacą bo wszyscy byli dziećmi, średnio przez 40 lat pracy, z
            tych pieniędzy dzieci otrzymują 400 zł przez 20 lat dzieciństwa. Nikt dzieciom
            nie pomaga bo one pracując spłacają dzieciństwo przez 40 lat. Dzieci głodne nie
            chodzą i łaski darczyńców nie potrzebują.
            To jest tylko zasada (kwoty mogą być do wyliczenia). Jak nie wiemy kim dziecko
            w przyszłości będzie powinniśmy je traktować jak przyszłego przeciętnego
            pracownika.
            • silic Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 12:38
              Nie wymagam brania odpowiedzialności. Wyjaśnij , proszę, moje wątpliwości co do
              twojego przykładu z osobą wychowującą 2 nie swoich dzieci.
              Teraz dalej. Którym dzieciom te pieniądze będą rozdawane ? Czy po "równo" (
              czyli każdemu tyle samo) czy "sprawiedliwie" ( czyli tylko tam gdzie jest więcej
              dzieci niż rodziców). Czy rodzina posiadająca 1,2,3 czy wiecej dzieci też będzie
              płacić ?
              Czy jeśli rodzice mają 1 dziecko to płacą czy już wystarczająco "oddają "
              dzieciństwo?
              Czy jeśli osób płacących bedzie wiecej niż dzieci, to co z nadmiarem pieniędzy ?
              Rozda się po więcej czy odłoży ?
              • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 12:58
                > Nie wymagam brania odpowiedzialności. Wyjaśnij , proszę, moje wątpliwości co
                do
                > twojego przykładu z osobą wychowującą 2 nie swoich dzieci.
                Wychowywał dwoje dzieci z żoną, czyli na niego przypada 2*1/2=1 dziecko.
                > Teraz dalej. Którym dzieciom te pieniądze będą rozdawane ? Czy po "równo" (
                > czyli każdemu tyle samo) czy "sprawiedliwie" ( czyli tylko tam gdzie jest
                więce
                > j
                Mnie bardziej interesuje okradanie, czyli dorośli oddają. Podział dla dzieci ja
                proponowałbym równo, ale tu rozwiązanie się znajdzie. Podam przykład na, którym
                wyjaśnię moje proste rozumowanie. Gdyby wszystkie rodziny oprócz jednej w
                Polsce wychowywały po dziesięcioro dzieci a ta jedna byłaby bezdzietna, to
                normalna ekonomia nakazuje by ta bezdzietna zwróciła koszty wychowania za
                siebie czyli na dwoje dzieci. Ten zwrot należy się pozostałym rodzinom, ale
                jaki podział mnie nie interesuje bo ja tylko o nie kradnij.
                > Czy jeśli rodzice mają 1 dziecko to płacą czy już wystarczająco "oddają "
                > dzieciństwo?
                Ponieważ bez dzieci i tak emerytury nie będzie to każdy emeryt powinien prócz
                składek emerytalnych mieć wychowanego swego następcę lub legitymować się
                zwrotem kosztów swojego wychowania, to z takiego rozumowania wynika, że rodzina
                ta za wychowanie drugiego dziecka powinna oddać tym, którzy mają ich więcej.
                > Czy jeśli osób płacących bedzie wiecej niż dzieci, to co z nadmiarem
                pieniędzy
                > ?
                Ponieważ każdy oddać musi by nie zostać złodziejem to dzieci powinny otrzymać
                więcej. Gdyby zostało jedno dziecko na świecie to te pieniądze powinny być dla
                niego by nie dopuścić by mu się coś złego stało.
                • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 13:36
                  polubu napisał:
                  > Ponieważ każdy oddać musi by nie zostać złodziejem to dzieci powinny otrzymać
                  > więcej. Gdyby zostało jedno dziecko na świecie to te pieniądze powinny być
                  dla
                  > niego by nie dopuścić by mu się coś złego stało.

                  Co ty bierzesz, ze tak bełkoczesz?

                  NIKOMU SIĘ NIC NIE NALEŻY. Na szczęście.
                • silic Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 13:39
                  Czyli żona to był skrót myślowy, niech będzie.
                  Czy składkę płacą także rodziny z więcej niż 2 dzieci ?
                  Lubisz przykłady, więc przykład. Wszystkie rodziny mają 4 dzieci, a te dzieci
                  później też 4 itd. Wszyscy zyją te swoje 75 lat. Normalna matematyka jasno
                  pokazuje , że przyrost ludności dosyć szybko osiągnie szczyt, po którym trzeba
                  będzie ten schemat przerwać, bo zwyczajnie nie pomieścimy się. Dzieci urodzone
                  po "szczycie" będą musiały płacić dużo wiecej na emerytury tych , ktorzy żyją.
                  Ponowienie pojawi się , jak to mówisz "okradanie" , ale ono jest nieuniknione.
                  Twoja utopia robija się o , jak napisałem wcześniej, finasnowanie emmerytur z
                  pracy przysłych pokoleń.
                  • Gość: polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 13:52
                    O Wszechświecie Ty słyszał? Ja nie wykluczam powrotu do potrzeb by każda
                    rodzina wychowywała dziesięcioro dzieci. Przeludnienie jednak i tak do
                    okradania nic nie ma.
                    • silic Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 14:14
                      Słyszałem o wszechświecie. Myślałem, że twoje rozważania odnoszą się do spraw
                      realnych ale widzę, że to raczej s-f takie jak raczej nieprędka (jeśli możliwa
                      kolonizacja innych planet).
                      Przeludnienie do okradania ma tyle, że twój system przestanie działać.
                  • Gość: polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 13:55
                    > Czyli żona to był skrót myślowy, niech będzie.
                    To nie był skrót myślowy bo w przykładzie wszystkie rodziny były jednakowe 2+2,
                    nie szukaj krzaków tylko wspomnij o pomyłce.
                    > Czy składkę płacą także rodziny z więcej niż 2 dzieci ?
                    Nie rozumiem o jakiej składce i z jakiego przykładu to wyrwałeś?
                    • silic Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 14:21
                      Składka jest z twojego przykładu :
                      "Ja bym proponował płacenie składki,podobnie jak na emeryturę się płaci, od
                      pensji 200 zł za swoje dzieciństwo-wszyscy pracujący płacą bo wszyscy byli
                      dziećmi, średnio przez 40 lat pracy, z tych pieniędzy dzieci otrzymują 400 zł
                      przez 20 lat dzieciństwa." tu link, gdybyś nie mógł znaleźć
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=50850759&a=50868595
                      Więc ponawiam pytanie: czy rodziny z więcej niż 2 dzieci też płacą ? Bo wg.
                      twojej filozofii tacy rodzice już spłacają zaciągnięty dług, wiec składka
                      będzie niesprawiedliwa.
                      A co jeśli ktoś w wieku 40 lat postanowi mieć 4 dzieci ? Dostanie zwrot tego co
                      zapłacił wcześniej ?
                      • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 17:12
                        .Więc ponawiam pytanie: czy rodziny z więcej niż 2 dzieci też płacą ? Bo wg.
                        > twojej filozofii tacy rodzice już spłacają zaciągnięty dług, wiec składka
                        > będzie niesprawiedliwa.
                        Wszyscy pracujący płacą bo wszyscy byli
                        > dziećmi,
                        Czy masz problem ze zrozumieniem wszyscy? Może być ojciec wychowujący ośmioro
                        dzieci i nic im nie dawać. Będzie uważał, że to on pracuje na całą rodzinę i
                        może z pieniędzmi robić co chce. Jeśli dzieci będą miały swoje pieniążki to
                        trudniej rodzicom będzie je okradać a państwu łatwiej to sprawdzić.
                        A co jeśli ktoś w wieku 40 lat postanowi mieć 4 dzieci ? Dostanie zwrot tego co
                        > zapłacił wcześniej ?
                        To co zapłacił wcześniej to zapłacił za swoje dzieciństwo i tego nie dostanie,
                        ale czworo dzieci dostanie swoje pieniądze i sprawiedliwość zostanie zachowana
                        • silic No to teraz dałeś do wiwatu 24.10.06, 20:14
                          Ja być może mam problemy ze zrozumieniem ( podobnie jak inni ludzie )ale to
                          tylko kwestia twojej niezrozumiałej teorii.

                          "Jeśli dzieci będą miały swoje pieniążki to
                          trudniej rodzicom będzie je okradać a państwu łatwiej to sprawdzić."

                          "To co zapłacił wcześniej to zapłacił za swoje dzieciństwo i tego nie dostanie,
                          ale czworo dzieci dostanie swoje pieniądze i sprawiedliwość zostanie zachowana"
                          Tymi zdaniami postawiłeś się z opaską pod murem i krzyknąłeś: ognia !.

                          Jakie pieniądze dzieci?!?!?! Dasz 2-miesięcznemu dziecku pieniądze ? PO CO ?!
                          To rodzice płacą za jego jedzenie, ubrania, dach nad głową i inne potrzeby, to
                          rodzice pracują na dziecko. Jak to sobie wyobrażasz - rodzice pytają się dziecka
                          czy mogą część jego pieniędzy wydać na chleb lub ubrania ? Pełna kompromitacja z
                          twojej strony. Myślałem, że wg. twojej ( teraz to już wiem na 100% że CHOREJ)
                          teorii rodzice wychowujac dzieci spłacają swoje dzieciństwo, ale NIE, ty im
                          nakazujesz płacić składkę na dzieci i wychowywać swoje dzieci. Ty dasz dzieciom
                          pieniądze, i co , może urząd do kontroli tego na co wydają dzieci ? Czy osobisty
                          nadzorca ? Domagasz się likwidacji organizacji pomagajacych, ale chcesz tworzyć
                          kolejne struktury. Tem pomysł jest poroniony i kompletnie nie ma racji bytu,
                          oboętnie jak będziesz nadużywać słów "ekonomia" "matemetyka" "normalny".
                          Przychylam sie do zdania innych piszący - tylko leczenie i to farmakologiczne.
                          Nie widzę szansy innej dla ciebie.


                          • Gość: polubu Re: No to teraz dałeś do wiwatu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 20:35
                            Sytuacja będzie podobna do dzisiejszej po śmierci jednego z rodziców, drugie i
                            dzieci dostają rentę po nim. Mają swoje pieniądze a rodzic nimi dysponuje a
                            dorastające dzieci już chcą same i wiedzą ,że to ich.
                            Jakie dzisiaj macie argumenty gdy alkoholik tłumaczy wam, że przepija swoje
                            zarobione pieniądze? Karanie alkoholika jest problematyczne gdy na przykład
                            jest bezpłodny. Mój system sprowadza wszystko do normalności i nikt nie ma
                            potrzeby nikogo krzywdzić. Można rozumować jak Ty, że rodzice pracują na
                            dziecko-to jest jednak błędne rozumowanie-można rozumować jak ja, że rodzice
                            dzieciom oddają swoje dzieciństwa wcale na nie nie pracując. Rodzice, którzy
                            nie dają dzieciom do zrozumienia, że się im poświęcają bo nawet sami tak nie
                            myślą lepiej wychowają swoje dzieci.
        • Gość: Lena Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.jachpol.net 24.10.06, 12:01
          To co piszesz to jest po prostu bełkot.
          Uważam,że takie "oddawanie" czy jak to chcesz nazwać już istniej. Bezrobotny
          wielodzitny (i jego dzici) korzystają z tego co wypracowują bezdzietni lub
          małodziteni a pracujący więcej. To po prostu się obraca. Jeśli chodzi o
          nazewnictwo obawiam się,że przymus "oddawania" (pomijam matematyczną tego
          stronę - nie do realizacji) byłby przyczyną stagnacji o ile nie regresu a moze
          i anarchii. Komusniści też chcieli dobrze i równo.
          • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 12:38
            Też tak mogę napisać. Wielodzietni pracujący łożą podwójnie na bezdzietnych
            niepracujących płacąc podatki na pomoc dla nich. Kto wychowuje dziesięcioro
            dzieci, które studiują dla jasności i płaci jeszcze na dzieci w domach dziecka
            opłacając podatki to chyba więcej się napracuje niż bezdzietny niepracujący.
            Ja jednak głupotami nie chcę się zajmować lecz normalnością. To jednak Ty
            bełkoczesz!
            • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 13:20
              "Normalność" to sprawa względna. Wielodzietny pracujący czasem łozy na
              niepracujących a czasem nie - w zależności od zarobków (czyli od podatków),
              bezdzietny łoży na pewno. Obawiam się,że ogromna większość bezdzietnych łozy na
              niepracujących wielodzitnych a niewielka ilość wielodzitnych płaci takie
              podtaki by zapłacić nawet za swoje dzieci.
              • Gość: polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 13:40
                To dlaczego nie chcesz by każdy łożył tylko na siebie? (Przykład podałem
                wcześniej) Obawiasz się czegoś?
                W normalnej gospodarce dziecko nic nie kosztuje bo samo zapracuje na całe swoje
                życie, to z tej prawdy wynika następna, że kto narobił dziesięcioro dzieci ma
                tylko na siebie zapracować, czyli na jedno dziecko, żona na drugie a ośmioro
                powinni finansować bezdzietni by ich nie okraść a nie pomagać. Normalna
                ekonomia jest za trudna dla naukowców?
                • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 14:29
                  To co opisujesz jest czystą komunistyczną utopią. Już w tej chwili jest zwykle
                  tak,że jak ludzie mają 10 dzieci to wszystkie łącznie z rodzicami utrzymywane
                  są przez społeczeństwo, gdyby sąsiad musiał im utrzymać ósemkę to obawiam
                  się,ze klepeli by je do potęgi a ich dzieci żyłyby i tak na poziomie dużo
                  gorszym niż te utrzymywane przez własnych rodziców. Cała ta utopijna teooria
                  równości i sprawiedzliwości rozbija się niestety o coś czego wyliczyć się nie
                  da - o psychikę ludzi i ich niechęć do pracy. Sporo grupa ludzi gdyby nie
                  musiała to po prostu by nie pracowała i okradała własne dzieci z tego - co
                  oddaliby inni - jak piszesz - za własne dzieciństwo. Czyli ci którzy
                  odpracowują własne dziciństwo byliby okradani przez tych którym nie chce się
                  odpracowywać ich dorosłego życia nie mówiąc już o emeryturze która należałaby
                  im się socjalna lub powinny ich utrzymywać własne dzieci którym sworzyli
                  dziciństwo ze pieniądze innych z ich dziciństwa. Obawiam się,że przerzucając
                  słowo "złodziej" na uczciwie pracujących ludzi stworzyłoby się ogromną rzeszę
                  leniów, obiboków i złodzieji nazywaną na których zabrakłoby określnenia. No
                  chyba,że słowo "rodzina wilodzietna" stałoby się epitetem.
                  Ekonomia nie jest za trudna dla nikogo. Z ekonomicznego punktu widzenia
                  człowiek powinien odejść od pańszczyzny bo przymus jest nieefektywny. Człowiek
                  jest efektywny gdy zostawi mu się inicjatywę i odpowiedzialność. Tworzenie
                  teoryjek na to jak okraść innych (można to nazywaćc redystrybucją
                  dóbr", "oddawaniem za dziciństwo" a nawet "oddawaniem za to co dał Bóg" - w
                  końcu nie wszystcy dostali tyle samo talentów) jest tworzeniem teoryjek jak tu
                  opędzlować innych i stworzyć "równość" (ocywiście potem są równiejsi).
                  Komuniści byli w tym dobrzy, pokazali,że może byc równo pod warunkiem,ze
                  wszystcy nic nie mają. Polecam Koreę Płn ewentualnie Kubę. Tam wszyscy oddają
                  za swoje dziciństwo :)))))))))
                  • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 17:32

                    To co opisujesz jest czystą komunistyczną utopią. Już w tej chwili jest zwykle
                    tak, że jak ludzie mają 10 dzieci to wszystkie łącznie z rodzicami utrzymywane
                    są przez społeczeństwo, gdyby sąsiad musiał im utrzymać ósemkę to obawiam
                    się,ze klepeli by je do potęgi a ich dzieci żyłyby i tak na poziomie dużo
                    gorszym niż te utrzymywane przez własnych rodziców.
                    Sąsiad nie ma nikogo utrzymywać tylko ma zwrócić za swoje dzieciństwo by tych
                    dzieci nie okraść.
                    Skoro każdy ma tylko na siebie zapracować, to i milion dzieci nic nie kosztuje-
                    nikt nie musi na nie wydać złotówki bo one same zapracują na siebie.
                    Cała ta utopijna teooria
                    > równości i sprawiedzliwości rozbija się niestety o coś czego wyliczyć się nie
                    > da - o psychikę ludzi i ich niechęć do pracy.
                    Równość to sobie sam wymyśliłeś. Dla mnie ona jest potrzebna tylko do wykazania
                    Twojego błędnego rozumowania. W moim przykładzie ten będzie żył lepiej kto
                    lepiej pracuje a nie ten co z dzieci zrezygnuje.

                    o psychikę ludzi i ich niechęć do pracy. Sporo grupa ludzi gdyby nie
                    > musiała to po prostu by nie pracowała i okradała własne dzieci z tego - co
                    > oddaliby inni - jak piszesz - za własne dzieciństwo. Czyli ci którzy
                    > odpracowują własne dziciństwo byliby okradani przez tych którym nie chce się
                    > odpracowywać ich dorosłego życia nie mówiąc już o emeryturze która należałaby
                    > im się socjalna lub powinny ich utrzymywać własne dzieci którym sworzyli
                    > dziciństwo ze pieniądze innych z ich dziciństwa. Obawiam się,że przerzucając
                    > słowo "złodziej" na uczciwie pracujących ludzi stworzyłoby się ogromną rzeszę
                    > leniów, obiboków i złodzieji nazywaną na których zabrakłoby określnenia.

                    Tu się różnimy, ja pewny jestem, że gdybyśmy zaprzestali okradania dzieci to
                    rodziny patologiczne w kilka pokoleń znikną i polikwidujemy wszystkie
                    więzienia. Nawet jednak gdybym tu nie miał racji to i tak okradanie jest złe.

                    Z ekonomicznego punktu widzenia
                    > człowiek powinien odejść od pańszczyzny bo przymus jest nieefektywny.
                    Człowiek
                    > jest efektywny gdy zostawi mu się inicjatywę i odpowiedzialność. Tworzenie
                    > teoryjek na to jak okraść innych (można to nazywaćc redystrybucją
                    > dóbr", "oddawaniem za dziciństwo" a nawet "oddawaniem za to co dał Bóg" - w
                    > końcu nie wszystcy dostali tyle samo talentów)

                    Jak nie potrafi się rachunków to ucieka się w talenty?
                    Ludzie dużo wiedzą o kapitalizmie o socjalizmie o komunizmie o liberalizmie
                    itd. Nie potrafią jednak zrozumieć normalności i normalnej ekonomii.

                    Takiego prostego zadania nie potrafią rozwiązać.
                    Załóżmy, że Bóg stworzył ludzi równymi pracownikami, załóżmy, że mają możliwość
                    wykonywania równej pracy, załóżmy, że przyrost naturalny przez pokolenia będzie
                    zero(dla uproszczenia).
                    Zadanie polega na takim ustawieniu płac by ludzie równi mogli żyć na równym
                    poziomie skoro wiemy, że to samo wypracowują. Płace nie mogą być równe bo
                    rodziny z dziećmi będą żyły gorzej, pomimo iż wiemy że wszyscy ludzie są równi
                    w pracy a dzieci jak dorosną tyle samo wypracują.
                    To ociężałość umysłowa ludzi doprowadzi szybko do zróżnicowania tego
                    społeczeństwa i systemu zwanego kapitalizmem. Mój ojciec mawiał, że Bóg
                    popełnił błąd stwarzając człowieka z rękami do siebie ja stawiam na ociężałość
                    rozumu.

                    • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 23:58
                      polubu napisał:

                      >
                      > > Jak nie potrafi się rachunków to ucieka się w talenty?
                      > Ludzie dużo wiedzą o kapitalizmie o socjalizmie o komunizmie o liberalizmie
                      > itd. Nie potrafią jednak zrozumieć normalności i normalnej ekonomii.
                      >
                      > Takiego prostego zadania nie potrafią rozwiązać.
                      > Załóżmy, że Bóg stworzył ludzi równymi pracownikami, załóżmy, że mają
                      możliwość
                      >
                      > wykonywania równej pracy, załóżmy, że przyrost naturalny przez pokolenia
                      będzie
                      >
                      > zero(dla uproszczenia).
                      > Zadanie polega na takim ustawieniu płac by ludzie równi mogli żyć na równym
                      > poziomie skoro wiemy, że to samo wypracowują. Płace nie mogą być równe bo
                      > rodziny z dziećmi będą żyły gorzej, pomimo iż wiemy że wszyscy ludzie są
                      równi
                      > w pracy a dzieci jak dorosną tyle samo wypracują.
                      > To ociężałość umysłowa ludzi doprowadzi szybko do zróżnicowania tego
                      > społeczeństwa i systemu zwanego kapitalizmem. Mój ojciec mawiał, że Bóg
                      > popełnił błąd stwarzając człowieka z rękami do siebie ja stawiam na
                      ociężałość
                      > rozumu.


                      Wreszcie doszedłeś do tego o czym piszą wszyscy inni - do utopijności pomysłu
                      równości.
                      • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 06:40
                        Ja równość wykorzystuje do udowodnienia waszej głupoty-tylko do tego. Kto nie
                        potrafi dzielić dóbr przy założeniu ludzi równymi, niech nawet nie marzy, że
                        potrafi to robić gdy ludzie są różni. To tak jak dyskutować o matematyce bez
                        znajomości jej podstaw.
                        Kiedyś ludzkość miała prawa wyborcze wyłącznie dla mężczyzn-zmieniła to jednak
                        przyznając je kobietom. Zostały jeszcze dzieci.
                        • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 15:05
                          Ale udawadniasz wyłącznie własną głupotę. I to niestety nieskończoną ....
                          To tak jakby wychodząc z załozenia,ze 2+2+4 można ustalić,ze około 2+około 2 +
                          około + około 4. Właśnie to nam próbujesz "matematycznie udowodnić". Na i masz
                          około ...
                          No są jeszcze te poczęte .... warto i o nie ...
                          I to świadczy o twojej nieeeeeeeeeeeskończoności w głupocie...........
                          • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 15:43
                            Powiem wam czego się boicie. Boicie się, że dzieciorób wychowujący dziesięcioro
                            dzieci będzie brał na nie 4000 zł, które dzisiaj mu zabieracie.
                            Boicie się konkurencji ze strony tych dzieci bo one będą miały możliwość
                            pokończenia studiów i nie będziecie się mogli za lepszych uważać Ja mogę tylko
                            powiedzieć, że niepotrzebnie się boicie nie okradanie dzieci nam wszystkim się
                            opłaci. Zaoszczędzicie na ochronie mienia, na alimentach, na więzieniach, na
                            swoim bezpieczeństwie-nie będziecie musieli dzieci uczyć by nie rozmawiały z
                            obcymi, sami nie będziecie musieli uczyć się samoobrony, ale najważniejsze może
                            będzie to, że te nie okradane dzieci zostaną lekarzami, inżynierami i wam umilą
                            życie. Będziecie Bogu dziękować za nie zamiast walczyć z narkomanią,
                            alkoholizmem, terroryzmem!
                            • silic Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 15:57
                              A to już największe bzdury. Co to ma wspólnego z bezpieczeństwem ?Psychiki
                              ludzkiej nie wyprostujesz, zawsze będzie ktoś kogo skusi prostszt sposób na
                              zarobek, albo nie bedzie chciało mu się pracować wcale.
                              Ciekaw jestem kto w tej utopii będzie sprzątał ulice, wywoził śmieci, pracował w
                              polu, w hucie itd. skoro wszystkie dziecie zostaną lekarzami, inżynierami...
                              Proponuje eksperyment myslowy - wyobraź sobie że na tydzień-dwa znikają
                              dyrektorzy banków oraz na tydzień-dwa pracownicy służb oczyszczania. Zobaczysz
                              czyj brak odczujesz najbardziej.
                              • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 16:09
                                Sam zadajesz sobie pytania i sam na nie odpowiadasz!
                            • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 20:39
                              Nie kolego, obawiamy się, że dziciorób z dzisięciorgiem dzieci za to bez pracy
                              bedzie brał na te dzieci nasze pieniądze i dalej bedzie berobotny a do tego tym
                              dzisięciorgu dzieciom wpoi model "najlepszego" życia. Oczywiście (z rachunku
                              prawdopodobieństwa) zdarzy się,że co niektóre dzieci porzucą ten model, skończą
                              studia, podejmą pracę i zrobia dla ludzkości cokolwiek poza dziećmi w dużej
                              ilosci. W blizeszj czy dalszej ptrzyszłosci ogromna część społeczeństwa będzie
                              stanowiła właśnie podstawowa komórka niepracująca ale za to wymagająca a
                              dostająca coraz mniej co oczywiiście spowoduje napięcia społeczne.
                              Możemy załozyć,że najlepiej było w Raju, brać, nic nie robic i rodzić dzieci
                              jeszcze do tego bezboleśnie. I po co człowiekowi była ciekawość ?????
                              • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 21:02
                                Europa wymiera a wraz z nią Polska. Wszystko dlatego, że okradacie dzieci.
                                Dzieciorób dla złodzieja jest głupi.
                                Dzieci sukcesu Narzekasz na brak pieniędzy, jesteś biedny - zainwestuj w
                                dzieci" - przekonywał Francuzów Charles de Gaulle. Większość finansowych
                                imperiów nigdy by nie powstała, gdyby nie wielodzietne rodziny - pisze Monika
                                Florek w tygodniku "Wprost". Archie Campbell, amerykański kupiec, dopiero po
                                narodzinach czwartego dziecka zaryzykował i wraz ze wspólnikiem Jacobem
                                Fetterem kupił First National Bank. Szybko podwoił kapitał i doskonale sobie
                                radził nawet podczas wielkiego kryzysu. By utrzymać dziesięcioro dzieci, John
                                Deibele rzucił pracę w tartaku i założył w Nowym Jorku fabrykę materiałów
                                budowlanych. Wkrótce stał się jednym z najbogatszych mieszkańców powiatu
                                Noble. Podobnie powstały fortuny Johna Rockefellera - pierwszego miliardera,
                                który wychował sześcioro dzieci, i Mayera Amschela, założyciela rodu
                                Rothschildów, ojca dziesięciorga dzieci. Także arystokratycznym rodom
                                wielodzietność umożliwiała pomnażanie bogactwa czy przetrwanie w trudnych
                                czasach. Mitem jest przekonanie, że wielodzietne rodziny są z reguły
                                patologiczne i skazane na pomoc socjalną. - Liczne potomstwo tylko motywuje do
                                większej przedsiębiorczości - mówi "Wprost" prof. Jay Belsky z Institute for
                                the Study of Children, Families and Social Issues na Birkbeck University w
                                Londynie. Jego badania wykazały, że ci, którzy mają więcej niż jedno dziecko,
                                są zwykle energiczniejsi, intensywniej pracują, efektywniej wykorzystują czas i
                                mają większą motywację do zakładania własnych przedsiębiorstw i pomnażania
                                majątku niż samotni, bezdzietni lub wychowujący jedynaka. - Rodzice z
                                determinacją gromadzą majątek, by przekazać go dzieciom. Matki, wychowując
                                potomstwo, mogą jednocześnie pomagać w prowadzeniu przedsiębiorstwa, a dzieci
                                uczą się od rodziców zarządzania - mówi "Wprost" Gary Becker, laureat Nagrody
                                Nobla z ekonomii w 1992 r. Atut pierwszy: dziecięcy katalizator
                                przedsiębiorczości Jerzy Jamontt z Mikołowa, prezes zakładów produkujących
                                elementy przepływowe turbin, stracił pracę, kiedy na świat miało przyjść jego
                                drugie dziecko. By zapewnić rodzinie byt, rozsyłał swoje CV wszędzie tam, gdzie
                                szukano menedżerów, i został zaakceptowany na stanowisko prezesa dużej firmy.
                                Dzieci (ma ich troje) okazały się dla niego swoistym katalizatorem
                                przedsiębiorczości. Podobnie było w wypadku aktora Zbigniewa Zamachowskiego,
                                ojca czworga dzieci (w wieku od 4 do 10 lat). - Kiedyś grałem dla własnej
                                satysfakcji, teraz pracuję głównie dla moich dzieci - mówi "Wprost"
                                Zamachowski. Jako ojciec rodziny nie hamletyzuje na temat tego, czy aktor
                                powinien grać w reklamach. Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady
                                Lekarskiej, założył przychodnię lekarską, gdy urodziło mu się czwarte dziecko
                                (obecnie ma ośmioro potomków). - Staramy się przełamywać stereotyp zaniedbanej
                                wielodzietnej rodziny, skazanej na pomoc państwa. Z pensji lekarza na etacie
                                nie utrzymałbym tak licznej rodziny, więc musiałem być bardziej
                                przedsiębiorczy - mówi "Wprost". W rodzinie Pospieszalskich (dziewięcioro
                                dzieci) pojawienie się kolejnego dziecka nigdy nie powodowało obniżenia poziomu
                                życia. - Nasz ojciec, architekt, z każdym kolejnym dzieckiem był coraz bardziej
                                zapobiegliwy i twardszy w negocjacjach - opowiada "Wprost" Jan Pospieszalski,
                                muzyk i współautor programu "Warto rozmawiać". Także Bronisław Komorowski,
                                poseł PO, uważa, że bycie ojcem kilkorga dzieci wyrabia rzutkość i zaradność.
                                Aby utrzymać wielodzietną rodzinę, pracował w Austrii jako kelner, handlował
                                kosmetykami i długopisami. Kompozytor muzyki filmowej Jan A.P. Kaczmarek po
                                wyjeździe do USA przez pierwsze kilka lat żył na kredyt, bo Amerykanie nie
                                akceptowali jego muzyki. - Utrzymanie domu wymagało wielu wyrzeczeń, ale
                                rodzina była uzasadnieniem moich wysiłków i poświęceń - podkreśla kompozytor w
                                wywiadzie dla miesięcznika "Pani". Atut drugi: rodzinna wytwórnia kapitału
                                Arystoteles uważał, że ekonomia rozwinęła się z zarządzania "gospodarstwem
                                rodzinnym". Pierwsze gospodarstwa rodzinne powstały przed 12 tys. lat, gdy
                                część naszych przodków porzuciła koczowniczy tryb życia i zaczęła uprawiać
                                ziemię. Szybko okazało się, że rolników stać na wychowanie większej liczby
                                dzieci niż członków grup łowiecko-zbierackich. Uprawianie ziemi i hodowla
                                zwierząt wymagały większego współdziałania i podziału pracy. - W rodzinie
                                najlepiej rozwijają się cechy decydujące o rozwoju społeczeństwa: solidarność,
                                uczciwość, ofiarność, pracowitość, odkrywczość, zdolność do współpracy i
                                szacunek dla prawa - uważa prof. Gary Becker, autor "Traktatu o rodzinie". W
                                wielodzietnych rodzinach powstaje zatem nie tylko największa część kapitału,
                                ale też najcenniejsza - kapitał społeczny. Dobrze ilustrują to zwyczaje
                                panujące w domu Janusza Onyszkiewicza, byłego ministra obrony narodowej. Na
                                drzwiach wejściowych domu Onyszkiewiczów wisi grafik dyżurów określający
                                podział domowych obowiązków. Jest też "książka wyjść", do której dzieci
                                wpisują, z kim i dokąd wychodzą i kiedy wrócą. Czwórka dzieci kompozytora Jana
                                A.P. Kaczmarka świetnie sobie radzi nawet w Hollywood. Najstarszy syn Szymon
                                pracuje przy produkcjach filmowych Spielberga, a Anastazja pisze scenariusze. -
                                Wielodzietna rodzina jest szkołą zarządzania, bo zmusza rodziców nie tylko do
                                intensywniejszej pracy, ale i konsekwentnego egzekwowania od dzieci
                                posłuszeństwa i wykonywania obowiązków - uważa prof. Zbigniew Nęcki, psycholog
                                społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dobrze funkcjonująca wielodzietna
                                rodzina była głównym wrogiem totalitaryzmów i dyktatorów XX wieku - Lenina,
                                Stalina, Hitlera, a potem Mao oraz Pol Pota i Czerwonych Khmerów. "Również w
                                nadchodzącej epoce gospodarki postindustrialnej rodzina, a nie jednostka,
                                będzie najważniejszym podmiotem rynkowej rywalizacji" - twierdzi politolog
                                Francis Fukuyama w książce "O zaufaniu jako kapitale społecznym". Fukuyama
                                uważa, że niezbędnym warunkiem tworzenia dobrobytu jest wzajemne zaufanie
                                między gospodarczymi partnerami, a środowiskiem, które szczególnie sprzyja
                                pojawianiu się ludzi godnych zaufania, jest dobrze funkcjonująca wielodzietna
                                rodzina. Roman Kluska, założyciel Optimusa, nie ma wątpliwości, że jego firma
                                odniosła sukces dzięki godnym zaufania pracownikom mającym liczne rodziny. -
                                Zamiast wydawać miliony euro na ochronę przed kradzieżami, postawiłem na
                                uczciwość pracowników. Wysokie stanowiska powierzałem osobom mającym dzieci, bo
                                przekonałem się, że na nich można polegać. To oni mają silny kręgosłup moralny
                                i są uczciwi - opowiada Kluska, obecnie właściciel firmy ProDoKs. Atut trzeci:
                                dziecięca szkoła współpracy i konkurencji Rodzice, którzy decydują się tylko
                                na jedno dziecko, bo są przekonani, że inwestują w jego "jakość", mylą się.
                                Psychologowie twierdzą bowiem, że dopiero gdy ma się troje dzieci, uczą się one
                                współpracy (dwoje dzieci często z sobą destrukcyjnie rywalizuje). - Dziecko
                                królewicz, któremu rodzice poświęcają czas i pieniądze bez ograniczeń, w
                                późniejszym życiu nie potrafi rezygnować z przyjemności, odczuwa lęk przed
                                przyszłością i brak poczucia bezpieczeństwa, zamyka się w sobie i staje
                                się "samotnym królem" - mówi prof. Jean-Didier Lecaillon, autor
                                książki "Rodzina źródłem dobrobytu". Badania amerykańskiego National Institute
                                of Child Health and Human Development dowodzą, że dwulatki, które dużo czasu
                                spędzają w grupie liczącej więcej niż troje dzieci, gdy dorosną, mają mniej
                                problemów w kontaktach z innymi i lepiej współpracują w dużych zespołach.
                                Przekonał się o tym Jan Pospieszalski. Dla niego wielodzietna rodzina była
                                poligonem, na którym nauczył się konkurować. Rozwinął zmysł organizacyjny, bo
                                był jednym z najstarszych pośród rodzeństwa. - Zawsze byłem animatorem
                                wspólnego rodzinnego muzykowania. To między innymi dlatego moi brac
                                • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 21:19
                                  Nieprwada, czym innym jest wielodzietna rodzina z wartościami i z przynajmniej
                                  pracującym ojcem a czym innym dzieciorób z roszczeniową postawą - NALEŻY MI SIĘ
                                  BO MAM DZIECI !!!!! Dzieciorób roszczeniowy i niepracujący zdolny jest nawet
                                  wymyslić taka teorię,że inni ludzie powinni oddać pieniądze za swoje
                                  dzieciństwo jego dzieciom. Człowiek który musi zarobic na swoje dzieci - co
                                  pokazują twoje przykłady - potrafi robić wszystko by je utrzymać, wykazuje
                                  inwencje i uczy dzieci wartości pracy, uczy ich oszczędnosci i
                                  gosopodarownania, Właśnie po to by szanować pieniądze musi je ZAROBIĆ. Dzieci
                                  mają namacalny i wymierny dowód na to czym jest praca bo z niejm wszyscy żyją.
                                  Nie jesteś w stanie pokazać ani jednego przykładu by człowiek dostający
                                  pieniądze i niepraujący stworzył cokolwiek.
                                  Jestem za wielodzietnymi rodzinami, które państwo powinno wspierać niższymi
                                  podatkami(może być i duzo niższymi), ulgami w kształceniu ale zdecydowanie
                                  przeciwna jestem dawania komuś pieniędzy tylko dlatego,że ma dzieci.
                                  • Gość: polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 21:26
                                    Tylko, że u nas dzieci nie ma, a jak jeszcze przez 10 lat nie urodzi się Polak
                                    to tacy jak Ty mądrale becikowe podniosą do 500000 zł?
                                    • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 21:32
                                      Wątpię, to nie ta metoda. Otworzą darmowe przedszkola, zapłacą za opiekunki dla
                                      dzieci, nawt za pomoc domową. Wszystko dla PRACUJĄCYCH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                      • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 22:02
                                        Nie kradnij jest złą metodą?
                                        Nie da się bezkarnie okradać nawet dzieci!

                                        Wszyscy ludzie z całego świata mogą pomagać tylko jednemu dziecku a ono i tak
                                        umrzeć z głodu (pomoc skierowana na buty). Wystarczy jednak jak jeden dorosły
                                        zwróci temu dziecku tylko tyle ile sam "dostał" będąc dzieckiem a dziecko to
                                        dożyje pełnoletniości bez niczyjej pomocy!
                                        To na tym polega zdecydowana przewaga oddawania nad pomaganiem.
                                        Oddać muszą wszyscy bo wszyscy byli dziećmi a pomagać nikt nie musi. Ludzie w
                                        zdecydowanej większości wybrali jednak pomaganie bo pozwala to im choć
                                        fikcyjnie "dobrymi" ludźmi zostać.
                                        Zamiast oddawać będą politykę prorodzinną prowadzić, alimenty ustalać ,zasiłki
                                        rodzinne wprowadzać, bykowe wymuszać, fundacje i orkiestry tworzyć,
                                        macierzyński wydłużać i wszystkimi tymi sprawami głowy zaprzątać a do tej głowy
                                        im nie przychodzi, że wystarczy heliocentryczny z dzieckiem (ale już jako
                                        człowiekiem) w środku system wprowadzić by ekonomię na nogach postawić!

                                        • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 22:09
                                          To już pisałeś....
                                          Dziecku nic sie nie nalezy AWANSEM, dorosłemu też nie nalezy sie awansem. By
                                          dostał musi wypracować i dostaje na koniec nmiesiąca. Takie jest życie. Nikt
                                          nie daje dorosłemu człowiekowi po to by potem oddał. To byłoby chore,
                                          najlepszym przykładem jest karta bankomatowa debetowa - część ludzi zdecyowanie
                                          nie radzi sobie z czymś co dostaje a potem musi oddać.
                                          • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 22:16
                                            Zasady ekonomii nie mogą zależeć od informacji kto jest ojcem kto matką, ta
                                            informacja was ogłupia!
                                            Gdyby dzieci "produkowane" były ze względu na "dobre geny" w jedynym zakładzie
                                            produkcyjnym usytuowanym w centrum Polski. (Nie jest wykluczone w przyszłości)
                                            Obowiązywać będzie moja normalna ekonomia, jako prawidłowa - dostaniesz dzieci
                                            na wychowanie (dwoje na rodzinę ). Jeśli nie będziesz chciał wychowywać to
                                            tylko pod warunkiem że znajdziesz rodzinę, która weźmie za ciebie dodatkowo
                                            większą ich liczbę a ty jej będziesz musiał zwracać koszty które ktoś wydał na
                                            ciebie (też nie ojciec, matka) Jeśli będą chcieli byś zwrócił więcej niż wydano
                                            na ciebie będziesz miał rację buntując się, ale "swoje" musisz oddać bez łaski
                                            (jeśli nie oddasz zostaniesz złodziejem, ale już nie bezkarnym jak w naszej
                                            ekonomii). Księża, homoseksualiści, bezpłodni także będą musieli zwracać i nikt
                                            tego nie będzie nazywał pomocą jak obecnie(przez co poniżacie dzieci) -
                                            zwolnieni ze zwrotu będą chorzy lub ci co nie będą mogli zwracać(np. brak
                                            pracy) Dla mnie jest to tak prosta zasada ekonomiczna, że aż nie potrafię
                                            zrozumieć czego nie możecie pojąć!
                                            Może nie kradnij będzie obowiązywać?
                                            • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 22:44
                                              1 - Obawiam sie,że informacja kto jest ojcem was ogłupia.
                                              2 - A jak będzie nadpodaż to usypiamy, topimy czy losujemy?
                                              • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 22:57
                                                > 2 - A jak będzie nadpodaż to usypiamy, topimy czy losujemy?
                                                Nie ustaliliśmy jeszcze kiedy jest nadpodaż! Od tego zacznijmy.
                                                • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 23:07
                                                  No chyba mamy proste odtwarzanie, wszyscy mają po równo a dom dzicka ma
                                                  nadmiar :)
                                                  • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 23:17
                                                    Po róno znaczy zero?
                                                  • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 23:21
                                                    Nie, proste odtworzenie.
                                          • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 22:24
                                            Gdzieś Ty się uchował z takimi poglądami? Ty dzieckiem nie byłeś? Awansem nikt
                                            Ci nie dał? Masz Ty półkule mózgowe?
                                            • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 22:52
                                              Mnie wychowali rodzice i miałam fajne dzieciństwo. Obawiam się, że ty
                                              wychowałeś się w domu dzicka (bez obrazy) i świat dla ciebie to jeden wielki
                                              dom dziecka w którym wszystkim dzieciom nalezy się AWANSEM a onie potem będą
                                              oddawały za swoje dzieciństwo. Świat nie jest domem dzicka.
                                              • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 23:09
                                                Musiałaś mieć jednak bardzo złych rodziców jak swoim dzieciom możesz coś dać.
                                                Kto miał dobrych rodziców ten nie jest w stanie tej miłości, którą od nich
                                                dostał oddać.
                                                Ja oddaję i pewności nie mam czy zdążę oddać to wszystko co przekazali mi
                                                rodzice (nie dali, bo też mieli dobrych rodziców)
                                                • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 23:20
                                                  Czynisz błędne założenia. Kto miał dobrych rodziców oddaje dobro własnym. Nie
                                                  uważam,że "nie jest w stanie". To głupie założenie, że jesli ktos cos mi
                                                  przekazuje to ja "nie jestem w stanie" tego oddać. Mogę to oddac po stokroć,
                                                  Wszystko zależy ode mnie. Może moi rodzice dali mi więcej niż otrzymali od
                                                  swoich a dzadkowie wiecej niż od swoich. Może w mojej rodzinie potęguje sie
                                                  dobro bo wiemy,że jesteśmy w stanie dac wiecej.
                                                  • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 23:23
                                                    Może, ale też może liczyć nie potraficie i się chwalicie jak cała Polska jacy
                                                    to dobrzy jesteście. Kto dzieciom pomaga za dobry nie jest-to moje zdanie.
                                                    Orkiestra gra!
                                                    Owsiak to nic innego jak 0,16(6) zł dla każdego dziecka a cała Polska w
                                                    euforii. Minister jest 260 razy lepszy od Owsiaka bo daje na dziecko 43 zł
                                                    miesięcznie (zasiłek rodzinny)i nikt mu nie jest wdzięczny a Owsiak tylko 0,16
                                                    (6)zł.65000000$*3,2zł/8000000 dzieci/13lat/12miesięcy=0,16(6)zł na dziecko
                                                    miesięcznie!
                                                    Z tych 0,16zł należy jeszcze opłacić społeczników! IDIOTYZMY SIĘ DOBRZE
                                                    SPRZEDAJĄ! SĄ ROZUMIANE PRZEZ POLAKÓW
                                                    Jeśli średni koszt wychowania dorosłego Polaka to 250000 zł, to każdy dorosły w
                                                    ciągu życia powinien oddać następnym dzieciom te 250000 zł co miesięcznie daje
                                                    520 zł a nie im pomagać kwotą 0,17 zł. Dopiero jak zwróci zaciągnięty dług może
                                                    pomagać-lecz w tedy nie będzie już komu!
                                                  • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 23:24
                                                    A teraz weż lekarstwo :)
                                                  • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 23:46

                                                    Trudno Ci uwierzyć, że dzieci powinny mieć zapewnione dzieciństwo bez pomocy?
                                                    To tylko pozornie wydaje się, że ci co pomagają dzieciom to dobrzy ludzie.
                                                    Już tu pisałem, że kto pomaga dzieciom ten je poniża i traktuje jak
                                                    darmozjadów. Kto dziecko traktuje bowiem jak przyszłego przeciętnego człowieka
                                                    temu do głowy nie może przyjść pomaganie przeciętnemu. Tylko więc ten kto
                                                    dziecko traktuje jak przyszłego darmozjada mu pomaga. To dlatego Jan Paweł II
                                                    unikał w wypowiedziach słów pomagajcie dzieciom (uczciwy człowiek tak nie może
                                                    powiedzieć), za to mawiał-nie spocznij dopóki choć jedno dziecko będzie głodne.
                                                  • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 26.10.06, 00:32
                                                    Dawanie rodzicom dzieci pieniedzy awansem na utrzymanie ich dzieci nie
                                                    gwartntuje w najdrobniejszym stopniu dzieciństwa bez przemocy. Myslenie,że
                                                    gdyby nie brak pieniędzy to nie byłoby przemocy jest błednym założeniem.
                                                  • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 26.10.06, 06:19
                                                    Dawanie rodzicom dzieci pieniedzy awansem na utrzymanie ich dzieci nie
                                                    > gwartntuje w najdrobniejszym stopniu dzieciństwa bez przemocy. Myslenie,że
                                                    > gdyby nie brak pieniędzy to nie byłoby przemocy jest błednym założeniem.

                                                    Dawanie rodzicom ich pieniędzy powoduje, że nie okradamy tej rodziny.
                                                    Nie ma rodziny odpornej na okradanie, każda pozabija swoje dzieci jak ją
                                                    odpowiednio okraść. Nie kradnij gwarantuje zaś likwidację wszystkich więzień.
                                                    Nie dasz dziecku jeść ni pić nie dziw się, że zmarło. Dasz mu tylko jeść i pić
                                                    nie dziw się, że zostało bandytą. Nic mu nie dasz oddasz jedynie co sam
                                                    pobrałeś w dzieciństwie, nie dziw się, że dorównało tobie.
                                                  • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 26.10.06, 14:46
                                                    Nie ma takiej NORMALNEJ rodziny - co widac niestety i w TV - która zabija swoje
                                                    dzieci. Zabjają swoje dzieci zezwierzęceni ludzie. Nie ma to nic wspólnego z
                                                    pieniędzmi. Istnieje antykancepcja.
                                                    Jeśli uznać nienormalną rodzinę za normę to owszem, może ona czuć się okradana
                                                    jeśli nie okradnie kogos innego. Nazywa to redystrybudją dóbr. Zwylke czyni to
                                                    zamiast pracować.
                                                  • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 26.10.06, 15:04

                                                    Każde społeczeństwo ma tylu morderców na ilu zasługuje-to jedyna
                                                    sprawiedliwość!

                                                    Komunista puścił bąka bąk ten ciągle się tu błąka łatwo swe poglądy zmienisz,
                                                    kiedy bąk się rozprzestrzeni. Już myślałeś, że zwalczyłeś tego bąka, lecz on za
                                                    chwilę znów się jąka. Wszyscy ludzie całego świata mogą POMAGAĆ tylko jednemu
                                                    dziecku a dziecko to jako właściciel stu par butów umrzeć z głodu, ale
                                                    wystarczy by jeden dorosły człowiek oddał temu dziecku tylko to, co sam dostał
                                                    w dzieciństwie by dożyło ono pełnoletniości bez niczyjej POMOCY. To na tym
                                                    polega zdecydowana przewaga oddawania nad POMAGANIEM. Mój dziadek oddał bułkę
                                                    ojcu ojciec mnie ja dziecku i wyszło na to, że nikt z nas tej bułki nie dostał
                                                    każdy musiał ją sobie sam wypracować. Komunista to ten, kto chce przeżyć życie
                                                    kosztem innych i bułkę ten' puchar przechodni', który nie jest niczyją
                                                    własnością zgarnia dla siebie Było sobie dziecko, któremu wszyscy pomagali.
                                                    Zaczęło się od respiratora Owsiaka, dzięki któremu ono przeżyło po tym jak
                                                    znalezione zostało na śmietniku gdzie go prawdopodobnie wredna matka porzuciła,
                                                    bo mu pomagać nie chciała. Później podatnicy za przedszkola i szkoły dla tego
                                                    biednego dziecka płacili podatki. Tudzież na stypendia, bo był się uczył w
                                                    szkołach. Cały okres pobytu w domach dziecka społeczeństwo sfinansowało, w
                                                    międzyczasie fundacje mu paczki na Mikołaja dawały, pajacyki dożywiały,
                                                    Caritasy się opiekowały. Pan, który temu biednemu dziecku zafundował za dobrą
                                                    naukę skromne mieszkanie nawet Order Uśmiechu otrzymał. A wiecie, co się na
                                                    koniec okazało? Dziecko to jak normalny człowiek pracowało, 60 lat pracy miało,
                                                    kiedy umierało i wyszła prawda cała, że to nie ludzkość temu dziecku pomagała
                                                    ona tylko tak myślała!
                                  • Gość: polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 21:30
                                    Ja jestem za tym by państwo zaprzestało jakiejkolwiek pomocy rodzinom
                                    wielodzietnym i dzieciom. Precz z pomocą a kysz! Dzieci mają ręce nogi i głowy
                                    jak darczyńcy i same zapracują na całe swoje życie. Proponuję tylko to wykonać
                                    zgodnie z normalnym rachunkiem a nie fikcyjnym!
                                    • squirrel9 Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 25.10.06, 21:35
                                      To tak jak z czekiem bez pokrycia. Ja też moge obiecać,że jak bank da mi milion
                                      na 10 lat bez opłat to im potem wszystko oddam. Na razie moge nie mieć pracy
                                      ale z milionem to na pewno otworzę biznes jak trzeba :) To taka sama metoda -
                                      RACHUNKI!!!!!
              • Gość: gość Nie karmić trolla!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 13:40
                On z tym swoim bełkotem raz na jakiś czas pojawia się na coraz innym forum.
                • Gość: polubu Re: Nie karmić trolla!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 13:48
                  Jeśli znajdziemy w Polsce dziecko (noworodka) na śmietniku i wspólnie (przy
                  pomocy domu dziecka) go wychowamy udzielając mu tzw. "pomocy" do osiemnastego
                  roku życia, która to "pomoc" zamknie się kwotą na przykład 500000 zł-w
                  tym "miłość", opiekuńczość, respirator Owsiaka, obiad Caritasu itp. a następnie
                  dziecko to będzie przeciętnym pracownikiem co znaczy, że nikt przeciętnie w
                  Polsce nie jest od niego lepszy (nikt z nas pomagających temu dziecku) Jakim to
                  więc cudem tą `pomoc' udzieliliśmy równemu sobie-nie zastanawia was że to coś z
                  tą naszą(waszą) ekonomią jest nie tak? Czy ekonomię układacie pod siebie?
                  Według przecież normalnej matematyki mogą być tylko takie dwie możliwości-albo
                  to dziecko nie może zostać przeciętnym pracownikiem albo to co `pomagaliśmy' mu
                  do osiemnastego roku życia nie jest pomocą! Wy pewno widzicie trzecią
                  możliwość, której ja w żaden sposób dostrzec nie mogę i dlatego wysyłany przez
                  Was do leczenia jestem. Wiem, że demokratycznie macie rację ale chciałbym by
                  ktoś (jeśli to możliwe) matematycznie wyjaśnił tą trzecią możliwość. Jeśli ja
                  jednak mam rację to żadne wyzwiska nie mają znaczenia a dalsze rozumowanie jest
                  tylko konsekwencją tej racji! Proponuję by wszystkie polskie dzieci
                  `przechodziły przez śmietnik' to za `pomoc' tym dzieciom cała Polska wyląduje w
                  Niebie!( za taką "pomoc" i "dobroć" Bóg wynagradza) Normalna ekonomia nie
                  powinna znać takich pojęć jak zasiłki rodzinne, pomoc społeczna a już
                  najbardziej pomoc dzieciom! (te tysiące organizacji `pomagających' dzieciom-
                  śmiało można zlikwidować) Prawda jest bardzo prosta, kto nie zwraca kosztów
                  swojego wychowania następnym dzieciom ten te dzieci okrada, mówienie później o
                  jakiejkolwiek korupcji, okradaniu jest musztardą po obiedzie skoro my wszyscy
                  okradamy dzieci lub na to okradanie pozwalamy.
                  • squirrel9 Re: Nie karmić trolla!!! 24.10.06, 16:10
                    Gość portalu: polubu napisał(a):

                    > Jeśli znajdziemy w Polsce dziecko (noworodka) na śmietniku i wspólnie (przy
                    > pomocy domu dziecka) go wychowamy udzielając mu tzw. "pomocy" do osiemnastego
                    > roku życia, która to "pomoc" zamknie się kwotą na przykład 500000 zł-w
                    > tym "miłość", opiekuńczość, respirator Owsiaka, obiad Caritasu itp. a
                    następnie
                    >
                    > dziecko to będzie przeciętnym pracownikiem co znaczy, że nikt przeciętnie w
                    > Polsce nie jest od niego lepszy (nikt z nas pomagających temu dziecku) Jakim
                    to
                    >
                    > więc cudem tą `pomoc' udzieliliśmy równemu sobie-nie zastanawia was że to coś
                    z
                    >
                    > tą naszą(waszą) ekonomią jest nie tak? Czy ekonomię układacie pod siebie?
                    > Według przecież normalnej matematyki mogą być tylko takie dwie możliwości-
                    albo
                    > to dziecko nie może zostać przeciętnym pracownikiem albo to co `pomagaliśmy'
                    mu
                    >
                    > do osiemnastego roku życia nie jest pomocą!

                    Według matematyki - a dokładnie rachunku prawdopodobnieństwa- to co robimy
                    wychowując takie dziecko jest pomocą a ono może wyrosnąć na przeciętnego
                    człowieka choćby wszyscy pomagający byli nieprzeciętni. Może wyrosnąć na
                    berobotnego i do tego złodzieja bo ma to w genach. Przeciętnych w
                    społeczeństwie tez jet tylko określony procent.
                    Taka jak twoja teoria czyni z góry błędne załozenie,ze każdy jest taki sam i
                    każdemu należy się to samo a wtedy każdy odpłaci tym samym.
                    • polubu Re: Nie karmić trolla!!! 24.10.06, 17:37
                      Dla mnie dałeś dowód znajomości matematyki. To jest właśnie czysty komunizm,
                      gdzie robotnik pracuje na umysłowego! Ty nawet pojąć swojego błędu nie
                      potrafisz, ale muszę przyznać, że jest was większość.
                      • squirrel9 Re: Nie karmić trolla!!! 25.10.06, 00:00
                        Błędu w rozumowaniu twojego komunizmu? Właśnie ci wykazałam. To ty nnie
                        potrafisz zrozumieć,że nie potrafisz zrozumieć tego,ze twoja teoria jest
                        bezsensowana i nijak nie da się juej zreaizować.
                        • polubu Re: Nie karmić trolla!!! 25.10.06, 06:45
                          W kwestii ochrony praw dzieci antypedagodzy twierdzą, iż po uzyskaniu
                          równouprawnienia przez Murzynów i kobiety, dzieci są ostatnią dyskryminowaną
                          grupą istot ludzkich.
                          Omawiana ewolucja praw dzieci była de facto powiększaniem zbiorów praw
                          PRZYZNAWANYCH dzieciom- od prawa do życia po cały kompleks praw ujętych w
                          Konwencji o Prawach Dziecka ONZ. Tymczasem antypedagodzy twierdzą, że dzieciom
                          praw przyznawać nie można- bowiem wizja świata, która się za tym kryje jest
                          wizją gdzie ktoś(np. dorośli) komuś(np. dzieciom)może jakieś prawa przyznawać
                          czy odbierać, co jest ewidentnym świadectwem nierówności.
                          Teoria ta prosto da się wprowadzić i kiedyś to nastąpi-wprowadzić zrównanie
                          dzieci z dorosłymi i przyznanie im praw wyborczych!
                          • squirrel9 Re: Nie karmić trolla!!! 25.10.06, 14:57
                            Powtarzasz się.
                            Myślę,że jeszcze praw nie mają ubezwłasnowolnieni przez prawo i przez naturę.
                            Człowiek brzydki tez może czuć sie ubezwłanowolniony - w końcu nie wszystko
                            może a chciałby. Nie wiem dlaczego kryteia ma ustalać jakaś tam grupa a nie
                            inna.
                            Myslę,że ci "anty" mają duże pole do popisu. Niezbadane.....
    • Gość: kurna_olek Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła IP: *.chello.pl 24.10.06, 18:06
      Polubu,
      sam wymysliłeś tę teorię?
      A jeżeli tak, to ile czasu Ci to zajęło?
      Pytam tak z ciekawości, bo chcę wiedzieć ile czasu zmarnowałeś na te brednie.
      Czy też rąbnąłeś ją innemu obłąkanemu?
      • polubu Re: Po co ludzkość wykonała tyle kroków jak mogła 24.10.06, 18:29
        Miałem łzy w oczach będąc dzieckiem, jak ktoś chciał mi pomagać dając pieniądze
        na cukierki. Teraz mam 50 lat pracy i pewność, że sam zapracowałem na całe
        swoje życie łącznie z dzieciństwem. Mam pewność, że darczyńcy dzielili się
        posiłkiem ze mną lecz moim. Teraz inni dzielą się posiłkiem innych dzieci bo
        uważają, że te dzieci będą gorzej od nich pracowały-taką to manię wielkości
        mają. Dopóki nie wiemy kim dziecko będzie w przyszłości to uczciwość nakazuje
        unikania pomagania. Każde dziecko jest bowiem w stanie zapracować na siebie bo
        niczym od darczyńców się nie różni a dzieciństwo powinno mieć zapewnione bez
        pomagania. Antypedagogika jest najbliższa mojemu obłąkaniu, ale nawet ona nie
        widzi okradania dziecka. Za to przekonała mnie, że nie jestem sam w
        rozumowaniu, że dorośli pod pozorem pomagania dzieci okradają.
    • Gość: kurna_olek Dobra rada IP: *.chello.pl 24.10.06, 18:22
      I jeszcze jedno,
      nie pisz tyle bo Cię namierzą i odtransportują znowu do pokoju, gdzie są drzwi
      bez klamki.
      • polubu Re: Dobra rada 24.10.06, 18:33
        Dla mnie wy wszyscy jesteście odgrodzeni od dawna w zwierzęcym folwarku.
        • Gość: kurna_olek Re: Dobra rada IP: *.chello.pl 24.10.06, 18:54
          polubu napisał:

          > Dla mnie wy wszyscy jesteście odgrodzeni od dawna w zwierzęcym folwarku.

          A Ty tego ogrodzenia nie przeskakuj, bo sobie zrobisz krzywdę, i będziesz miał
          nowe kuku ( na razie masz kuku na muniu).
          • Gość: hj Re: Dobra rada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 19:33
            Ale konsekwencji w tym szaleństwie to nie sposób gościowi odmówić :)
        • Gość: *** Znasz anegdotę o złym psie? IP: *.escom.net.pl 24.10.06, 19:45
          > Dla mnie wy wszyscy jesteście odgrodzeni od dawna w zwierzęcym folwarku.

          Jest taka anegdota o złym psie, który jest zamknięty za furtką i ciągle ujada, warczy i pokazuje zęby, bo żyje w niewoli.
          Pomysłowy właściciel tego psa zrobił prosty zabieg działający na wyobraźnię psa: przewiesił kłódkę od strony ogródka (zamiast od strony ulicy) i powiedział psu, że to on jest na wolności, a cały świat jest zamknięty i ten pies ma dbać, by nikt się z tej niewoli nie uwolnił.

          I pies jest zadowolony i szczęśliwy.

          W tej anegdocie Ty jesteś właśnie tym psem.

          -------
          To co piszesz jest tylko pozornie logiczne. Narusza jednak zasady ładu społecznego, wrosłe w kulturę i cywilizację. Być może (choć wątpię, bo opierasz swój pomysł o absurdalne warunki - równość społeczna; "zajeżdża" dość mocno komunizmem), gdyby świat zorganizować na Twój sposób, działałby on dość prawidłowo. Nie zmienisz jednak nawyków, zwyczajów, praw właściwych naszej kulturze, budowanej przez setki lat.

          ------
          Parafrazując więc wspomnianą anegdotę: żyjesz w niewoli, a kłódkę (dla swojego zdrowia psychicznego) powieś sobie z tej strony bramy, z której chcesz.

          koń
          • Gość: polubu Re: Znasz anegdotę o złym psie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 20:22
            To co piszesz jest tylko pozornie logiczne. Narusza jednak zasady ładu
            społecznego, wrosłe w kulturę i cywilizację. Być może (choć
            wątpię, bo opierasz swój pomysł o absurdalne warunki - równość
            społeczna; "zajeżdża" dość mocno komunizmem), gdyby świat
            zorganizować na Twój sposób, działałby on dość prawidłowo. Nie zmienisz jednak
            nawyków, zwyczajów, praw właściwych naszej
            kulturze, budowanej przez setki lat.

            Nie ma w tym żadnej równości, raczej jestem jedynym kapitalistą (według waszego
            rozumienia kapitalizmu-według mnie sprawiedliwość matematyczna nie ma ustroju)
            bo nie chcę by złotówka jednej osoby przeszła do drugiej bez jej zgody.
            Likwiduję pomoc społeczną jako całkowicie niepotrzebną. Na początek likwiduję
            organizacje pomagające dzieciom a po kilku pokoleniach i dorosłym (nie będzie
            już dorosłych potrzebujących pomocy jak nie będziemy okradać dzieci)
            Trochę dalej to domysły bo trudno zobaczyć jak będzie gdy nie będziemy okradali
            dzieci-myślę jednak, że ludzie będą wiedzieli, że bogatym się to należy, będzie
            to bardzo widoczne-to dzisiaj okradanie dzieci uczy je od dziecka, że krzywda
            im się dzieje co wpływa na ich wychowanie- i nikt nie będzie miał do nich
            pretensji. Korupcja, bandytyzm znikną i polikwidujemy wszystkie więzienia.
            Kierunek ludzkości pójdzie w kierunku nie karania nikogo, przeciwnie od
            obecnego kierunku kary śmierci .
          • Gość: polubu Re: Znasz anegdotę o złym psie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 20:38
            Stawiając słupek ogrodzeniowy na biegunie mogę ogrodzić wasz folwark, sam na
            słupku stanę.
            • kon_by_sie_usmial Re: Znasz anegdotę o złym psie? 24.10.06, 21:39
              Gość portalu: polubu napisał(a):

              > Stawiając słupek ogrodzeniowy na biegunie mogę ogrodzić wasz folwark, sam na
              > słupku stanę.

              Po co jechać na biegun, przewieś kłódkę jak Ci proponowałem 1 mail wcześniej. Wystarczy, naprawdę. Efekt dokładnie ten sam.

              koń
              • polubu Re: Znasz anegdotę o złym psie? 25.10.06, 14:17
                Biegun to bardziej znany przykład, ale wbity słupek na podwórku tą samą rolę
                spełnia -ogradza świat-rozpoczynając ogradzanie od antypodów i zwiększając
                ciągle kołowe ogrodzenie, aż do punktu na podwórku. Nie ma więc takiej potrzeby
                by na bieguny wyjeżdżać.
          • Gość: ant Haaaalaaaammaaaaa !!!!brawo. IP: *.adsl.inetia.pl 24.10.06, 21:19
            :) też go lubie.
            • kon_by_sie_usmial Przypomniałeś mi :) 24.10.06, 21:31
              Rzeczywiście, jest skecz Halamy gdzie on tę anegdotkę przytacza w formie całkiem sprawnie opowiedzianego dowcipu :)

              pzdrwiam.
              koń

              PS. Halama nr 1, a dopiero później reszta.
    • Gość: ant a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? IP: *.adsl.inetia.pl 24.10.06, 21:13
      ???
      • Gość: polubu Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 21:26
        By zwrócić koszty swojego wychowania-zapracować na samego siebie nie potrzeba
        mieć dzieci. Można swoje dzieciństwo oddać dziecku z domu dziecka, lub tak
        zmienić ekonomię (proponowałem wcześniej ) by każdy za dzieciństwo płacił jak
        płaci na emeryturę.
        O ile składki na emeryturę można znieść to za dzieciństwo nie wypada po
        wykorzystaniu.
        Kto jednak nie oddaje jest zwykłym złodziejem.
        • 33qq Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 24.10.06, 22:27
          A ty masz jakieś inne hobby oprócz naprawiania świata?
          • polubu Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 24.10.06, 23:09
            > A ty masz jakieś inne hobby oprócz naprawiania świata?
            Tylko, że ja świata nie naprawiam. Ktoś ten świat tak stworzył, że nie ma w
            nim możliwości oszukać sprawiedliwości. Człowiek tej zasady nie może zmienić
            podobnie jak nie może zmienić praw fizyki. To dopiero byłaby niesprawiedliwość
            gdyby z okradanego dziecka nie mógł wyrastać bandyta. Ja tylko zauważyłem, że
            każde społeczeństwo ma tylko tylu bandytów na ilu zasługuje i to przekazuję.
            Polskie społeczeństwo jest za karą śmierci w 85 % nie zdając sobie sprawy, że
            odpowiada swoją ekonomią za liczbę morderców i bandytów.
            Wyjaśniam społeczeństwu, że nie ma potrzeby narzekać i walczyć do
            nieskończoności ze złodziejstwem pospolitym, korupcją, narkomanią, alkoholizmem
            i wszelkimi innymi plagami dokuczającymi ludziom,jak można zlikwidować
            przyczyny.

            Dziecko umiera z głodu nie dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz dlatego, że
            zostało okradzione.

            • Gość: Rex. Gdyby... IP: *.toya.net.pl 25.10.06, 00:01
              Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem,
              automatycznie przestałby być durniem.
              Z tego wniosek, że durnie rekrutują się
              jedynie spośród ludzi pewnych,
              że nie są durniami.

              Zostałeś okradziony ze zdrowego rozsądku, chyba jeszcze w dzieciństwie.
              • polubu Re: Gdyby... 25.10.06, 06:49
                Jeden taki dureń Einstein mawiał: wynalazki powstają z niewiedzy, wszyscy
                wiedzą, że czegoś nie można zrobić a jeden nie wie i to robi.
        • Gość: Echo Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 25.10.06, 07:25
          > zmienić ekonomię (proponowałem wcześniej ) by każdy za dzieciństwo płacił jak
          > płaci na emeryturę.

          Nic nie rozumiesz: Twoje skladki ida na emerytow teraz. Jak sie zestarzejesz,
          ktos mlodszy powinien placic na Ciebie. Ale mlodsi znikaja...
          • polubu Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 25.10.06, 07:39
            > Nic nie rozumiesz: Twoje skladki ida na emerytow teraz. Jak sie zestarzejesz,
            > ktos mlodszy powinien placic na Ciebie. Ale mlodsi znikaja...
            To Ty nic nie rozumiesz piszesz mi jak jest, a ja jak powinno być.
            Gdyby od jutra każdy pracujący od swojej pensji (średnia 2500 zł) płacił
            dodatkową składkę za swoje dzieciństwo, na przykład 200 zł w okresie 40 lat
            pracy a dzieci z tych pieniędzy dostawaliby 400 zł przez okres 20 lat
            dzieciństwa, które później przez 40 lat spłacaliby po 200 zł to nikt by
            dzieciom nie pomagał a one miałyby swoje pieniądze bez łaski darczyńców.
            • kon_by_sie_usmial Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 25.10.06, 11:50
              polubu napisał:

              > > Nic nie rozumiesz: Twoje skladki ida na emerytow teraz. Jak sie zestarzej
              > esz,
              > > ktos mlodszy powinien placic na Ciebie. Ale mlodsi znikaja...
              > To Ty nic nie rozumiesz piszesz mi jak jest, a ja jak powinno być.
              > Gdyby od jutra każdy pracujący od swojej pensji (średnia 2500 zł) płacił
              > dodatkową składkę za swoje dzieciństwo, na przykład 200 zł w okresie 40 lat
              > pracy a dzieci z tych pieniędzy dostawaliby 400 zł przez okres 20 lat
              > dzieciństwa, które później przez 40 lat spłacaliby po 200 zł to nikt by
              > dzieciom nie pomagał a one miałyby swoje pieniądze bez łaski darczyńców.

              2 pytania:

              1. "..a one miałyby swoje pieniądze bez łaski darczyńców..." - jakie SWOJE pieniądze? Wypracowane przez swoich rodziców, a nie SWOJE. Dobrze rozumiem?

              2. Czy Twój pomysł na uzdrowienie systemu emerytalnego i ekonomiki krajowej jest gdziekolwiek praktykowany, w jakimkolwiek systemie gospodarczym na świecie, oprócz pisania przez Ciebie o nim na tutejszym Forum?

              koń
              • polubu Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 25.10.06, 12:28
                > 1. "..a one miałyby swoje pieniądze bez łaski darczyńców..." - jakie SWOJE pie
                > niądze? Wypracowane przez swoich rodziców, a nie SWOJE. Dobrze rozumiem?
                Nie, źle rozumiesz- swoje by miały, które później zwracają. Rodzice zaś i
                bezdzietni również, płacą po dwieście złotych za swoje dzieciństwa i to już nie
                są ich pieniądze lecz dzieci. Najprostsza ekonomia jest wtedy jak każdy tylko
                na siebie pracuje i żyje na takim poziomie jak pracuje.
                > 2. Czy Twój pomysł na uzdrowienie systemu emerytalnego i ekonomiki krajowej
                jes
                > t gdziekolwiek praktykowany, w jakimkolwiek systemie gospodarczym na świecie,
                o
                > prócz pisania przez Ciebie o nim na tutejszym Forum?
                Po pierwsze, ja nie o systemie emerytalnym lecz o nie okradaniu dziecka.
                Myślę, że nie jest, ale w każdym państwie są namiastki normalności-jak zaczyna
                brakować dzieci to pomoc, jak jest pod dostatkiem to dziecioroby okradają
                bezdzietnych. Ja proponuję normalność.
                Jeszcze jedno do poprzedniej odpowiedzi. Dopiero jak będzie normalna ekonomia i
                dzieciorób poprosi o pomoc można mieć do niego pretensje (ja tobie dzieci nie
                narobiłem)Głupio to wygląda jak się go okrada i tak mówi.
                • kon_by_sie_usmial Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 25.10.06, 12:47
                  Może ta dyskusja do czegoś doprowadzi. Do czegoś musi: albo do przekonania mnie (jeśli poglądy są logiczne), albo do ośmieszenia Ciebie (Twoich poglądów) - jeśli są nielogiczne. Spróbujmy.

                  polubu napisał:

                  > > 1. "..a one miałyby swoje pieniądze bez łaski darczyńców..." - jakie SWOJ
                  > E pie
                  > > niądze? Wypracowane przez swoich rodziców, a nie SWOJE. Dobrze rozumiem?
                  > Nie, źle rozumiesz- swoje by miały, które później zwracają. Rodzice zaś i
                  > bezdzietni również, płacą po dwieście złotych za swoje dzieciństwa i to już nie
                  >
                  > są ich pieniądze lecz dzieci. Najprostsza ekonomia jest wtedy jak każdy tylko
                  > na siebie pracuje i żyje na takim poziomie jak pracuje.

                  To tak łopatologicznie: skąd u nowonarodzonego dziecka "stan posiadania" określony w formie pieniężnej? Czyli prostym językiem: skąd pieniądze na koncie dziecka?

                  koń

                  • silic Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 25.10.06, 13:10
                    Oszczędzę ci czekania na odpowiedź
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=50850759&a=50888473
                    Wyjaśnień co z tymi pieniędzmi - brak.
                    • polubu Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 25.10.06, 13:26
                      Odpowiedź tam jest.
                  • polubu Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 25.10.06, 13:19
                    Jesteś rodzicem i nie lubisz swojego dziecka ale chcąc zachować sprawiedliwość
                    musisz temu dziecku podcierać tyłek jak Tobie ktoś podcierał. Musisz dziecku to
                    oddać a ono musi to przekazać innemu dziecku jak o uczciwości i nieokradaniu
                    mamy rozmawiać. Jeśli Tobie dom dziecka fundował za pieniądze obiady,
                    kieszonkowe, kolonie itp-musiał to robić bez łaski-to Twoim obowiązkiem jest to
                    oddać innemu dziecku by tylko na samego siebie zapracować. Nie możesz uważać,
                    że coś dziecku dajesz bo prawda matematyczna jest taka, że sobie dajesz ale z
                    opóźnieniem.
                    Dzieciństwo bowiem nie jest niczyją własnością, dziadek oddaje je ojcu, ojciec
                    dziecku, dziecko wnukowi i wrezultacie tego nikt dzieciństwa nie dostaje. Każdy
                    z tego przykładu sam zapracowuje na swoje dzieciństwo.
                    Sprowadzając to do całego dorosłego społeczeństwa to koszt w złotówkach wydany
                    na wychowanie i wyżywienie tego społeczeństwa niech stanowi X. jeśli to X to
                    społeczeństwo przekaże swoim dzieciom to nic dzieciom nie da ale nie zostanie
                    złodziejem.
                    • kon_by_sie_usmial Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 13:36
                      Ale nie odpowiadasz na pytanie, tylko przytaczasz tezy swojej teorii.

                      Ja chcę ją zrozumieć, ale mam w związku z tym pytania. Będziesz łaskaw odpowiedzieć, czy tylko mogę liczyć na monolog z Twojej strony, bez prób przekonania mnie poprzez udzielenie odpowiedzi na nurtujące mnie kwestie?

                      Skąd na "koncie" dziecka środki finansowe?

                      koń
                      • polubu Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 14:09
                        Właśnie na to odpowiadałem każdy dorosły zwraca za swoje dzieciństwo po 200 zł,
                        czyli dwóch dorosłych zwracając miesięcznie 200 zł dziecku powoduje, że dziecku
                        na konto wpływa 400 zł. Dziecko te 400 zł pracując spłaca dwa miesiące po 200
                        zł. Że też mi przyszło żyć w takim świecie!
                        • kon_by_sie_usmial Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 14:14
                          polubu napisał:

                          > Właśnie na to odpowiadałem każdy dorosły zwraca za swoje dzieciństwo po 200 zł,
                          >
                          > czyli dwóch dorosłych zwracając miesięcznie 200 zł dziecku powoduje, że dziecku
                          >
                          > na konto wpływa 400 zł. Dziecko te 400 zł pracując spłaca dwa miesiące po 200
                          > zł. Że też mi przyszło żyć w takim świecie!

                          Żyć nie musisz, człowiek ma wolny wybór, także pomiędzy życiem a śmiercią - to tak na marginesie.

                          A teraz ad meritum:
                          Czy dorosły przekazuje dziecku świadczenie w formie pieniężnej do ręki, na konto? Czy dziecko może swobodnie dysponować tą kwotą?

                          koń

                          PS. Nie irytuj się, tylko dokładnie tłumacz. Nie przeczę, że może to mieć sens. Ale wpierw muszę POZNAĆ DOKŁADNIE Twój pomysł.
                          • polubu Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 14:24
                            > Czy dorosły przekazuje dziecku świadczenie w formie pieniężnej do ręki, na
                            kont
                            > o? Czy dziecko może swobodnie dysponować tą kwotą?
                            Pieniędzmi dysponuje opiekun (rodzic) dziecka do czasu gdy ono ewentualnie nie
                            zechce samo dysponować. Świadomość rodziców, że dziecko ma swoje pieniądze
                            wpłynie na lepszy stosunek do niego.
                            • kon_by_sie_usmial Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 14:34
                              polubu napisał:

                              > > Czy dorosły przekazuje dziecku świadczenie w formie pieniężnej do ręki, n
                              > a
                              > kont
                              > > o? Czy dziecko może swobodnie dysponować tą kwotą?
                              > Pieniędzmi dysponuje opiekun (rodzic) dziecka do czasu gdy ono ewentualnie nie
                              > zechce samo dysponować. Świadomość rodziców, że dziecko ma swoje pieniądze
                              > wpłynie na lepszy stosunek do niego.

                              1. Co w przypadku, gdy rodzic nieumiejętnie będzie dysponował majątkiem dziecka i go roztrwoni, przed osiągnięciem przez dziecko zdolności do czynności prawnych (czy nawet niektórych czynności prawnych)?

                              2. Jak określić wielkość kapitału dziecka w momencie urodzin?

                              koń
                              • polubu Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 15:00
                                > 1. Co w przypadku, gdy rodzic nieumiejętnie będzie dysponował majątkiem
                                dziecka
                                > i go roztrwoni, przed osiągnięciem przez dziecko zdolności do czynności prawny
                                > ch (czy nawet niektórych czynności prawnych)?
                                Uczciwość nakazuje pieniądze dziecka oddać jemu poprzez najbliższego opiekuna-
                                jeśli ten kto się nim opiekuje roztrwoni to powinien ponosić karę.
                                Nie możemy jednak sami trwonić ich pieniądze i tłumaczyć się obawą że rodzic
                                może roztrwonić.
                                Ja myślę, że nie okradanie dziecka spowoduje, że w kilka pokoleń polikwidujemy
                                więzienia i patologię-są to już jednak moje domysły-nie okradanie opieram na
                                rachunkach.
                                > 2. Jak określić wielkość kapitału dziecka w momencie urodzin?
                                Koszt przeciętny wychowania dziecka w Polsce jest do wyliczenia. Ponieważ każde
                                dziecko powinniśmy traktować jak przyszłego przeciętnego pracownika to należy
                                mu się z chwilą urodzenia ten przeciętny koszt. Załóżmy, że dla Polski wynosi
                                on 500000 zł to taką kwotę miałoby każde dziecko do swojej dyspozycji w
                                dzieciństwie. Jeśli mielibyśmy dzieciom pomagać to tylko jakimś wyjątkom, ale
                                nigdy zdrowym dzieciom.
                                Powtórzę swoją myśl-kto dziecku pomaga ten dziecko poniża i nie nagrodę doczeka
                                lecz karę.
                                • Gość: chwila Re: Nie odpowiadasz na pytania IP: *.chello.pl 25.10.06, 15:11
                                  Przepraszam, że się wtrącam do dialogu, ale mam konkretne pytanie i proszę o
                                  konkretną odpowiedź:
                                  Czy wychowaniem dzieci mają się zająć wyspecjalizowani opiekunowie, nie rodzice?
                                  A jeżeli tak, to gdzie? W odrębnych placówkach?
                                  Czy po urodzeniu dziecka matka oddaje je na wychowanie do placówki?
                                  • polubu Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 15:30
                                    > Czy wychowaniem dzieci mają się zająć wyspecjalizowani opiekunowie, nie
                                    rodzice
                                    Norma to rodzina 2+2 z tej normy wynika, że każda kobieta powinna dwoje dzieci
                                    urodzić a jedno wychować. Skoro jednak tej normy nie możemy utrzymać to
                                    powinniśmy te rodziny, które normy nie wyrabiają obciążyć brakującą częścią do
                                    normy i ta część jest własnością rodzin ponad normatywnych.
                                    Jak wprowadzisz normalność to placówki opiekujące się dziećmi poznikają z
                                    powierzchni ziemi a Ty przejrzysz na kaprawe oczy!
                                    • kon_by_sie_usmial Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 15:45
                                      polubu napisał:

                                      > Norma to rodzina 2+2

                                      Norma wg kogo? Gdzie to jest zapisane?

                                      koń

                                      PS. Ja na razie dzieci nie mam. Czy jestem wraz moją żoną nienormalny? I dlaczego mam być obciążony finansowo za nie posiadanie dzieci, skoro społeczny koszt mojego utrzymania jest niższy niż rodziny z 10-ciorgiem dzieci?

                                      W końcu: rodzice posiadający 10-cioro dzieci jaką składkę winni płacić na swoje potomstwo? A co jeśli nie będą w stanie tej składki podźwignąć? Kto ją uzupełni i z czyich pieniędzy? (domyślam się, że bezdzietni - ale w imię jakiego prawa? - taka sytuacja doprowadzi do sytuacji, że z ekonomicznego punktu widzenia reprodukcja będzie wartością samą w sobie)

                                      Największe zastrzeżenia mam co do właściwości dystrybucji pieniądza przez opiekunów i braku gwarancji, że czynią to w interesie dziecka (będzie ponadnaturalna dzietność, by móc korzystać w sposób nieuprawniony ze środków przeznaczonych dla dzieci - będzie to powodowało, że opiekunowie będą zaniżali potrzeby dziecka, by móc samodzielnie korzystać z finansowych przywilejów). Wystarczy trochę myśleć.
                                      • polubu Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 16:23
                                        > Norma wg kogo? Gdzie to jest zapisane?
                                        Według nie kradnij-każdy był dzieckiem i jeśli na siebie ma zapracować by
                                        nikogo nie okraść to musi wychować dwoje dzieci lub pokryć koszty takiego
                                        wychowania.
                                        > PS. Ja na razie dzieci nie mam. Czy jestem wraz moją żoną nienormalny? I dacze
                                        > go mam być obciążony finansowo za nie posiadanie dzieci, skoro społeczny
                                        koszt
                                        > mojego utrzymania jest niższy niż rodziny z 10-ciorgiem dzieci?
                                        Czy złodziej musi być nienormalny? Wcale nie masz być obciążany, masz innych
                                        nie obciążać swoim i żony dzieciństwem. Rozumowanie, że ktoś wam dał
                                        dzieciństwo jest rozumowaniem naiwnym. Dzieciństwo wam fundują zgodnie z
                                        matematyką dzieci z rodzin wielodzietnych obniżając poziom swojego życia. Koszt
                                        niższy od miliona dzieci do czasu. Koszt każdego człowieka powinien być taki
                                        sam niezależnie w jakiej rodzinie bo każdy sam na siebie powinien zapracować.

                                        > W końcu: rodzice posiadający 10-cioro dzieci jaką składkę winni płacić na
                                        swoje
                                        > potomstwo? A co jeśli nie będą w stanie tej składki podźwignąć? Kto ją uzupełn
                                        > i i z czyich pieniędzy? (domyślam się, że bezdzietni - ale w imię jakiego
                                        prawa
                                        > ? - taka sytuacja doprowadzi do sytuacji, że z ekonomicznego punktu widzenia
                                        re
                                        > produkcja będzie wartością samą w sobie)
                                        Całe moje wywody na darmo? Rodzice nigdy nie powinni płacić składki na dzieci
                                        tylko za samych siebie, bo ich dzieci mają zapłacić za siebie.

                                        > Największe zastrzeżenia mam co do właściwości dystrybucji pieniądza przez
                                        opiek
                                        > unów i braku gwarancji, że czynią to w interesie dziecka (będzie
                                        ponadnaturalna
                                        > dzietność, by móc korzystać w sposób nieuprawniony ze środków przeznaczonych d
                                        > la dzieci - będzie to powodowało, że opiekunowie będą zaniżali potrzeby
                                        dziecka
                                        > , by móc samodzielnie korzystać z finansowych przywilejów). Wystarczy trochę
                                        my
                                        > śleć.
                                        Tu mogę odpowiadać tylko za ludzi uczciwych. Powiem tak , uczciwy jeśli będzie
                                        zarabiał na dzieciach to z dzieci zrezygnuje a obecni bezdzietni mogą ich mieć
                                        setki
                                        • kon_by_sie_usmial Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 16:59
                                          polubu napisał:

                                          > > Norma wg kogo? Gdzie to jest zapisane?

                                          > Według nie kradnij-każdy był dzieckiem i jeśli na siebie ma zapracować by
                                          > nikogo nie okraść to musi wychować dwoje dzieci lub pokryć koszty takiego
                                          > wychowania.

                                          A co jeśli przydarzy się 7 dziecko, 8, 10-te? Co jeśli dzietność będzie rosła nieproporcjonalnie szybko? Kto będzie sponsorował te "dziecięce fundusze"?


                                          > Czy złodziej musi być nienormalny? Wcale nie masz być obciążany, masz innych
                                          > nie obciążać swoim i żony dzieciństwem.

                                          W jaki więc sposób, mam nie obciążać swoim i żony dzieciństwem, skoro już przez dzieciństwo przeszliśmy? Tak łopatologicznie poproszę. Co mamy zrobić, dokładnie co mamy zrobić? (zabić się, natychmiast spłodzić dziecko - ale co jeśli nie możemy mieć dzieci - zacząć łożyć na cudze dzieci? - bo naprawdę nie wiem)

                                          >Rozumowanie, że ktoś wam dał
                                          > dzieciństwo jest rozumowaniem naiwnym. Dzieciństwo wam fundują zgodnie z
                                          > matematyką dzieci z rodzin wielodzietnych obniżając poziom swojego życia.

                                          Ja myślałem, że matematyka to prosta nauka. Wkładasz coś do wora (moi rodzice) i z niego wyjmujesz (ja i moja żona - jesteśmy jedynakami). Wg Ciebie, moje dzieciństwo sponsorują inne dzieci z rodzin wielodzietnych, mimo że to z mojej kieszeni płyną podatki, z których później wypłacane są zasiłki rodzinne.

                                          Ciekawe więc rzeczy wypisujesz :)

                                          Koszt
                                          >
                                          > niższy od miliona dzieci do czasu. Koszt każdego człowieka powinien być taki
                                          > sam niezależnie w jakiej rodzinie bo każdy sam na siebie powinien zapracować.

                                          Ależ ja w dorosłym życiu (a więc w takim, w którym mogę pracować) właśnie na siebie zapracowuję. Zapracowuję także na swoją emeryturę, a także na dzieci (które będę miał w przyszłości i uważam, że jest to moim zasranym obowiązkiem, a nie zbytkiem łaski i ukłonem w ich stronę).

                                          Te Twoje teoryjki naprawdę pachną komunizmem. Okropnym komunizmem: wszyscy po równo.

                                          > Całe moje wywody na darmo? Rodzice nigdy nie powinni płacić składki na dzieci
                                          > tylko za samych siebie, bo ich dzieci mają zapłacić za siebie.

                                          A kto te dzieci utrzyma i z czego? Jaką masz gwarancję, że ich pieniądze (tych dzieci), będą wydatkowane zgodnie z ich potrzebami? I w końcu: jak dzieci mogą właściwie określać swoje potrzeby???

                                          > Tu mogę odpowiadać tylko za ludzi uczciwych. Powiem tak , uczciwy jeśli będzie
                                          > zarabiał na dzieciach to z dzieci zrezygnuje a obecni bezdzietni mogą ich mieć
                                          > setki

                                          No i tu jest clou bezsensu Twojej teorii, bo zakładasz ludzką uczciwość. Obudź się, obejrzyj dookoła, przeczytaj parę sensownych książek z zakresu psychologii ludzkiej, dowiedz się o ludzkiej naturze i zastanów się, czy ta utopia która wydaje Ci się sensowna jest możliwa do wdrożenia w gatunku homo sapiens.

                                          koń
                                          • polubu Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 18:42
                                            > A co jeśli przydarzy się 7 dziecko, 8, 10-te? Co jeśli dzietność będzie rosła
                                            n
                                            > ieproporcjonalnie szybko? Kto będzie sponsorował te "dziecięce fundusze"?
                                            Dwadzieścia razy to samo wyjaśniać? Nawet jak wszystkie rodziny w Polsce
                                            wychowywać będą po dziesięcioro dzieci (po sto) tylko jedna będzie bezdzietna,
                                            to i tak nie zwalnia to tej bezdzietnej (nie powinno zwalniać) od zapracowania
                                            na swoje dzieciństwa poprzez zwrot tych kosztów za dwoje dzieci (za siebie)
                                            innym dzieciom.
                                            Dopiero jak oddawać będą im za swoje dzieciństwa a rodziny będą chciały więcej
                                            mogą mieć pretensje do dziecioroba. Jeśli jednak nie oddają-okradają to nie
                                            wypada zgłaszać pretensje. Jeśli społeczeństwa nie będzie stać na większą
                                            liczbę dzieci to one poumierają co i tak nie zwalnia rodziny bezdzietnej od
                                            okradania tych dzieci. Ja twierdzę, że jeśli dzieci nie będą okradane to
                                            rodzice nie będą mieli problemów z nadmiarem dzieci.
                                            W jaki więc sposób, mam nie obciążać swoim i żony dzieciństwem, skoro już przez
                                            > dzieciństwo przeszliśmy?
                                            Co wy rozumujecie, że stał się cud i macie dzieciństwo zafundowane? To właśnie,
                                            że przeszliście przez dzieciństwo was zobowiązuje do zapracowania na nie .
                                            Jeśli wy (z żoną) nie zapracujecie na swoje dzieciństwa to obciążycie nim
                                            dzieci z rodzin wielodzietnych, które obniżą przez to poziom swojego życia.
                                            Musicie dojść do tego kto wam faktycznie zafundował dzieciństwo bo nigdy tego
                                            nie zrozumiecie jak okradacie.
                                            Ja myślałem, że matematyka to prosta nauka. Wkładasz coś do wora (moi rodzice)
                                            > i z niego wyjmujesz (ja i moja żona - jesteśmy jedynakami). Wg Ciebie, moje
                                            dzi
                                            > eciństwo sponsorują inne dzieci z rodzin wielodzietnych, mimo że to z mojej
                                            kie
                                            > szeni płyną podatki, z których później wypłacane są zasiłki rodzinne.
                                            Ty myślisz, że rodzice wam fundowali a według matematyki rodzice nawet za swoje
                                            dzieciństwa nie popłacili (bo jedynaków wychowywali)to jak jeszcze wam coś
                                            mogli dać? Matematyka jest prosta dla tych co ją rozumieją! Załóż, że wasi
                                            rodzice wychowywani byli w domach dziecka (dla matematyki nie ma znaczenia w
                                            jakich domach) może łatwiej będzie Ci normalność zrozumieć.
                                            mimo że to z mojej kie
                                            > szeni płyną podatki, z których później wypłacane są zasiłki rodzinne.
                                            To Twoje złudzenie, że z Twoich podatków wypłaca się zasiłki rodzinne dla
                                            dzieci z rodzin wielodzietnych. Zakładasz w tym rozumowaniu, że te dzieci
                                            zapłacą mniejsze od Ciebie podatki. Jeśli jednak te dzieci zapłacą większe od
                                            Ciebie podatki to one na Ciebie będą musiały pracować. Ja w swoim rozumowaniu
                                            zakładam, że Ty będziesz takim samym pracownikiem jak te dzieci dlatego
                                            wyciągam taki wniosek, że każdy płaci i powinien płacić podatki tylko na siebie
                                            i tylko za siebie-każdy ma na siebie zapracować. Ja już to wielokrotnie
                                            podawałem ale czegoś nie łapiesz.
                                            No i tu jest clou bezsensu Twojej teorii, bo zakładasz ludzką uczciwość. Obudź
                                            > się, obejrzyj dookoła, przeczytaj parę sensownych książek z zakresu
                                            psychologii
                                            > ludzkiej, dowiedz się o ludzkiej naturze i zastanów się, czy ta utopia która w
                                            > ydaje Ci się sensowna jest możliwa do wdrożenia w gatunku homo sapiens.
                                            >
                                            Jeśli ja mam rację to te książki możesz do lamusa odłożyć podobnie jak te,
                                            które traktowały o dobrodziejstwie niewolnictwa.
                                            Einsteina się nie pyta czy coś na temat czytał jego się słucha.
                                            Jak złodzieja przekonać, że kradnie?
                                    • Gość: chwila Re: Nie odpowiadasz na pytania IP: *.chello.pl 25.10.06, 16:40
                                      polubu napisał:

                                      > Norma to rodzina 2+2 z tej normy wynika, że każda kobieta powinna dwoje dzieci
                                      > urodzić a jedno wychować.

                                      A to drugie dziecko kto ma wychować?

                                      > Jak wprowadzisz normalność to placówki opiekujące się dziećmi poznikają z
                                      > powierzchni ziemi a Ty przejrzysz na kaprawe oczy!

                                      Nie obrażaj, bo Cię tak opieprzę, że Ci kapcie spadną! Jasne?
                                      Zamulony to Ty masz łeb!!!
                                      • polubu Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 18:48
                                        Prawda nie może obrażać.
                                        > A to drugie dziecko kto ma wychować?
                                        A o mężczyźnie Ty coś słyszał?
                                        • Gość: chwila Re: Nie odpowiadasz na pytania IP: *.chello.pl 25.10.06, 19:02
                                          polubu napisał:

                                          > > A to drugie dziecko kto ma wychować?
                                          > A o mężczyźnie Ty coś słyszał?

                                          Nie, a co to takiego? Opowiedz.
                                • kon_by_sie_usmial Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 15:39
                                  polubu napisał:

                                  > > 1. Co w przypadku, gdy rodzic nieumiejętnie będzie dysponował majątkiem
                                  > dziecka
                                  > > i go roztrwoni, przed osiągnięciem przez dziecko zdolności do czynności p
                                  > rawny
                                  > > ch (czy nawet niektórych czynności prawnych)?
                                  > Uczciwość nakazuje pieniądze dziecka oddać jemu poprzez najbliższego opiekuna-
                                  > jeśli ten kto się nim opiekuje roztrwoni to powinien ponosić karę.
                                  > Nie możemy jednak sami trwonić ich pieniądze i tłumaczyć się obawą że rodzic
                                  > może roztrwonić.
                                  > Ja myślę, że nie okradanie dziecka spowoduje, że w kilka pokoleń polikwidujemy
                                  > więzienia i patologię-są to już jednak moje domysły-nie okradanie opieram na
                                  > rachunkach.

                                  Nie bierzesz pod uwagę najistotniejszego czynnika: czynnika ludzkiego. Nie znajdziesz metod, by usankcjonować "oddawanie" dzieciom należnych im (wg Twojej teorii) środków finansowych i nie znajdziesz metod właściwej administracji nimi w imię potrzeb dziecka.

                                  Dlaczego? Z prostej przyczyn:
                                  - ułomność ludzka (nieuczciwość, spryt, chęć zysku, lichwy etc.etc.)
                                  - brak możliwości precyzyjnego określenia potrzeb dziecka (nawet przez rodzica czy opiekuna).

                                  To utopia co proponujesz. Teoria, która jest idealistyczna (niczym leninowski komunizm), która opiera się na zasadach nie występujących w życiu społecznym w takiej ilości, która mogłaby zapewnić jej właściwe funkcjonowanie.

                                  Nie przeczę, że może być słuszna. Przeczę natomiast możliwości jej zrealizowania. Zasady społeczne bowiem budowane są przez setki, tysiące lat. Ty przedstawiasz myśl rewolucyjną, w dodatku sprzeczną z naturą człowieka, bo nakazującą mu całkowitą uczciwość.


                                  > > 2. Jak określić wielkość kapitału dziecka w momencie urodzin?
                                  > Koszt przeciętny wychowania dziecka w Polsce jest do wyliczenia. Ponieważ każde
                                  >
                                  > dziecko powinniśmy traktować jak przyszłego przeciętnego pracownika to należy
                                  > mu się z chwilą urodzenia ten przeciętny koszt. Załóżmy, że dla Polski wynosi
                                  > on 500000 zł to taką kwotę miałoby każde dziecko do swojej dyspozycji w
                                  > dzieciństwie. Jeśli mielibyśmy dzieciom pomagać to tylko jakimś wyjątkom, ale
                                  > nigdy zdrowym dzieciom.
                                  > Powtórzę swoją myśl-kto dziecku pomaga ten dziecko poniża i nie nagrodę doczeka
                                  >
                                  > lecz karę.

                                  Znowu pytanie techniczne:

                                  Co jeśli rodzic jest 18-letnim młodzieńcem, który nigdy nie skaził się praca? Skąd weźmie środki finansowe na "fundusz" dla dziecka? Kto wówczas zapłaci dziecku? I za co?
                                  • polubu Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 15:58


                                    > Nie bierzesz pod uwagę najistotniejszego czynnika: czynnika ludzkiego. Nie
                                    znaj
                                    > dziesz metod, by usankcjonować "oddawanie" dzieciom należnych im (wg Twojej
                                    teo
                                    > rii) środków finansowych i nie znajdziesz metod właściwej administracji nimi
                                    w
                                    > imię potrzeb dziecka.
                                    >
                                    > Dlaczego? Z prostej przyczyn:
                                    > - ułomność ludzka (nieuczciwość, spryt, chęć zysku, lichwy etc.etc.)
                                    > - brak możliwości precyzyjnego określenia potrzeb dziecka (nawet przez
                                    rodzica
                                    > czy opiekuna).
                                    Zauważ, że jeśli ja nie znajdę w moim przykładzie, to nic się nie zmienia bo wy
                                    w swoim życiu też tego nie potraficie-nie możesz więc tego brać za argument.
                                    > To utopia co proponujesz. Teoria, która jest idealistyczna (niczym leninowski
                                    k
                                    > omunizm), która opiera się na zasadach nie występujących w życiu społecznym w
                                    t
                                    > akiej ilości, która mogłaby zapewnić jej właściwe funkcjonowanie.
                                    >
                                    > Nie przeczę, że może być słuszna. Przeczę natomiast możliwości jej
                                    zrealizowani
                                    > a. Zasady społeczne bowiem budowane są przez setki, tysiące lat. Ty
                                    przedstawia
                                    > sz myśl rewolucyjną, w dodatku sprzeczną z naturą człowieka, bo nakazującą mu
                                    c
                                    > ałkowitą uczciwość.
                                    Tak to odbierasz? To znieś kary za okradanie!
                                    Wystarczy tylko prawa wyborcze dla dzieci przyznać-potraktować ich jak ludzi a
                                    wszystko to co pisałem samo się poukłada-jak chcesz przez setki lat.
                                    > Co jeśli rodzic jest 18-letnim młodzieńcem, który nigdy nie skaził się
                                    praca? S
                                    > kąd weźmie środki finansowe na "fundusz" dla dziecka? Kto wówczas zapłaci
                                    dziec
                                    > ku? I za co?
                                    Jeśli masz z tym problem to potraktuj tego młodzieńca jakby popełnił
                                    samobójstwo a to już ustaliliśmy. Bierzesz młodzieńca z Twojego świata i
                                    umieszczasz go w moim jako argument na nie. W moim świecie nie będzie takich
                                    młodzieńców, bo z dziecka które nie będzie okradane na pewno nie wyrośnie zły
                                    człowiek. Ja daję na to kilka pokoleń bo potencjalne zło musi wymrzeć.
                                    • kon_by_sie_usmial Re: Nie odpowiadasz na pytania 25.10.06, 16:48
                                      Pierwsza prośba: jak odpisujesz, to zadaj sobie trud uporządkowania tekstu, poprzez odpowiednie oddzielenie akapitami naszych wypowiedzi i usunięcie niepotrzebnych wersów. Inaczej robi się nieczytelny bełkot.

                                      > Zauważ, że jeśli ja nie znajdę w moim przykładzie, to nic się nie zmienia bo wy
                                      > w swoim życiu też tego nie potraficie-nie możesz więc tego brać za argument.

                                      Nie znajdziesz... ale czego? Bo czegoś nie dopisałeś (co często Ci się zdarza) i próby wytłumaczenia swojej teorii spalają na panewce: tekst jest po prostu niezrozumiały.

                                      Czego więc nie znajdujesz?


                                      > Tak to odbierasz? To znieś kary za okradanie!

                                      Nie widzę absolutnie żadnego związku. Kradzież jest czynnością naganną społecznie i MUSI być sankcjonowana, bo godzi w interesy innych członków społeczności. Dlaczego mam więc znosić kary za okradanie, skoro kradzieży nie pochwalam ani ja, ani społeczność w której przyszło mi egzystować?

                                      > Wystarczy tylko prawa wyborcze dla dzieci przyznać-potraktować ich jak ludzi a
                                      > wszystko to co pisałem samo się poukłada-jak chcesz przez setki lat.

                                      Wiesz co to ewolucja społeczna, jak się odbywa, na jakich zasadach, jakie są jej prawidłowości? Poczytaj, a być może uznasz że Twoja teoria nie ma większego sensu, bo nie znajdziesz narzędzi do jej wprowadzenia.

                                      > Jeśli masz z tym problem to potraktuj tego młodzieńca jakby popełnił
                                      > samobójstwo a to już ustaliliśmy.

                                      Nie przypominam sobie, byśmy coś ustalali. Przypomnisz?

                                      >Bierzesz młodzieńca z Twojego świata i
                                      > umieszczasz go w moim jako argument na nie. W moim świecie nie będzie takich
                                      > młodzieńców, bo z dziecka które nie będzie okradane na pewno nie wyrośnie zły
                                      > człowiek. Ja daję na to kilka pokoleń bo potencjalne zło musi wymrzeć.

                                      Jak to biorę z mojego świata i u mieszczam w Twoim? Żyjemy w różnych światach? W różnych państwach? Może w różnych wymiarach czasowych?

                                      Zainteresuj się psychologią, to może wyzbędziesz się maniery używania kwantyfikatorów ogólnych (na pewno nie wyrośnie zły człowiek) dla określania dobroduszności (pozornej) człowieka. Na charakter człowieka (jego wewnętrzne dobro lub zło) wpływa bowiem nie tylko fakt jego okradania, ale charakter jest sumą i pochodną ogromnej ilości czynników, z którymi jednostka spotyka się w procesie jej socjalizacji. Ty natomiast starasz się przedstawić pogląd, jakoby na pozytywny charakter (bądź negatywny) człowieka wpływ miał TYLKO i wyłącznie jego stosunek do kradzieży i fakt, czy jej kiedykolwiek doświadczył. Przecież to nonsens, absolutny nonsens !!!

                                      W moim przekonaniu, przyjąłęś wyjątkowo błędne założenia do budowania swojej teroii. Cel jak najbardziej szczytny, ale narzędzi brak do zrealizowania go. Bo świat nie jest takim jakim chcesz go widzieć, a ludzie nie są tacy by umożliwić Ci zrealizowanie wizji.

                                      koń
          • polubu Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? 25.10.06, 09:47
            Jeszcze jedno, przy takim rozwiązaniu znikną pretensje do tych co nie chcą mieć
            dzieci, do homoseksualistów i pozostałych bezdzietnych.
            • Gość: Matematyk Re: a co jak jestem egoistą i nie mam dzieci ?? IP: 62.29.136.* 25.10.06, 16:03
              polubu napisał:

              > Jeszcze jedno, przy takim rozwiązaniu znikną pretensje do tych co nie chcą
              mieć
              >
              > dzieci, do homoseksualistów i pozostałych bezdzietnych.

              Takie pretensje do osob nie chcacych miec dzieci wynikaja tylko z wprowadzenia
              Twojej teorii w zycie. Nakazu aby kazdy mial 2 dzieci, lub jesli ich niema to
              zeby placil "podatek od niemania dzieci".
              W normalnym ustroju w ktorym dystrybucja nie nastepuje wg zasady wszyscy
              jestesmy rowni, kazdemu po rowno, takich pretensji nikt niema.. no chyba ze
              byli poslowie samoobrony...
    • camel_3d chlopak przestan juz... 25.10.06, 13:07
      bo ty z tymi twoimi pie..mi co jakis czas wyskakujesz....
      • polubu Re: chlopak przestan juz... 25.10.06, 13:28
        Może dożyję czasów kiedy poznasz matematykę i przeprosisz?
        • Gość: ryzyko Re: chlopak przestan juz... IP: *.chello.pl 25.10.06, 13:38
          Wyobraź sobie, że znam matematykę.
          Rozumiem, że Ty też, zatem zapisz z łaski swojej całą tę teorię za pomocą mniej
          lub bardziej skomplikowanej formuły, wzorując się na cytowanym przez Ciebie
          Einstein`ie.
          Może wtedy będzie bardziej czytelna i utrzesz nosa niedowiarkom. :)

          • polubu Re: chlopak przestan juz... 25.10.06, 14:02
            Ciekawe jakby Einstein swoją teorię tu tłumaczył?
            Ja wielokrotnie podawałem i nic.
            To jeszcze od was zależy, dla mnie jest to tak proste, że zrozumieć nie mogę
            gdzie macie problem a bez tego trudności mam z wytłumaczeniem.
            Gdyby Polacy `produkowani' byli w jedynym zakładzie produkcyjnym i noworodki
            przydzielane celem wychowania do rodzin losowo lub zgodnie z życzeniem
            przybranych rodziców całkiem inaczej wyglądałaby nauka ekonomii, ekonomia i
            sprawiedliwość.
            Informacja kto jest matką kto ojcem wyzwala bowiem w społeczeństwie ludzi
            dorosłych reakcję obronną wypowiadaną w formie ` ja tobie dzieci nie
            narobiłem'
            a ta formuła nie pozwala na dalsze dociekanie jak to jest z tą ekonomią?
            Powodując zaciemnienie umysłu.
            Na powyższym przykładzie podejmę się wykazać że informacja kto jest rodzicem
            Na
            ekonomię nie powinna mieć najmniejszego znaczenia bo każdy człowiek powinien
            sam zapracować na swoje życie.

            1. Należy wpierw odpowiedzieć sobie na takie pytanie czy Polska
            Potrzebowałaby w ogóle dzieci a jeśli tak to ile?

            Ad.1. Minimalna liczba dzieci to liczba która pozwoli na zastępowalność
            pokoleń
            (taka liczba dzieci jest "produkowana" rocznie jaka liczba ludności rocznie
            umiera) czyli każdy dorosły musi wychować swego następcę.
            2. Jak przydzielać dzieci jeśli część ludzi nie chce wziąć dzieci na
            wychowanie?

            Ad.2. Każdy dorosły był kiedyś wychowywany (dowodem jest to że żyje) i
            powinien
            to co wydano na jego wychowanie oddać innemu dziecku, obecnie naiwniakom
            może
            on tłumaczyć, że "dostał" wychowanie od rodziców w przykładzie takie
            tłumaczenie odpada bo nikt nie wie kto jest rodzicem.
            Z przytoczonego przykładu wynika że każdy dorosły powinien następnemu
            dziecku
            zwracać koszty swojego wychowania. Jeśli przyjąć że koszt wychowania dziecka
            w
            Polsce wynosi 250000 zł to homoseksualiści właśnie taką kwotę zagarniają dla
            siebie (nie tylko oni-lecz wszyscy którzy nie zwracają kosztów swojego
            wychowania) i jeszcze krzyczą o równouprawnieniu. To nie homoseksualistom
            należy się równouprawnienie lecz dzieciom w tym być może homoseksualistom.
            Takiego rozumowania nie może zmienić informacja że np. mój syn jest
            homoseksualistą to może zmienić odebranie rozumu! Polacy tym sposobem okradają
            dzieci z rodzin wielodzietnych a tworzą organizacje rzekomo tym biednym
            dzieciom pomagające!
            • silic Re: chlopak przestan juz... 25.10.06, 14:37
              Miałem już nie pisać, ale niech będzie.
              > Ad.1. Minimalna liczba dzieci to liczba która pozwoli na zastępowalność
              > pokoleń
              > (taka liczba dzieci jest "produkowana" rocznie jaka liczba ludności rocznie
              > umiera) czyli każdy dorosły musi wychować swego następcę.

              Tu pierwszy "babol" w twojej teorii. Zatępowalność pokoleń to mrzonka, nie można
              tego regulować odgórnie ( może poza przypadkiem np. goroźby zagłady CAŁEJ
              ludzkości). Ludzie będą przyrastać w nieskończoność, nie będzie też stagnacji,
              raczej falowanie - raz przyrost, innym razem spadek. Nikt nie MUSI wychowywać
              swojego zastępcy. To sprawa danej osoby czy przekazuje geny czy nie.

              > Z przytoczonego przykładu wynika że każdy dorosły powinien następnemu
              > dziecku> zwracać koszty swojego wychowania.

              Rodzice wychowują 2 dzieci do uzyskania samodzielności. Rodzice spłacili
              dzieciństwo, teraz dzieci mają je "oddać" następnym. Dzieci giną - choroba,
              wypadek, przestępstwo - nieważne. Nie "oddadzą" swojego dzieciństwa, nie ma jak,
              powstaje pustka, rodzice żyją dalej, emerytura , śmierć. Czy ci rodzice
              okradają dalej innych ? Bo pobierają emeryturę ale ich dzieci nie pracują na tą
              emeryturę ( zgodnie z założeniami twojej utopii).
              • camel_3d Silic 25.10.06, 14:51
                alez nie..jemu chodzi o to, ze jak nie masz dzieci to masz wszytsko co masz
                oddac komus kto tego nie ma:))) bo ty to tez od kogos dostales:)
              • polubu Re: chlopak przestan juz... 25.10.06, 15:22


                Na początek z pierwszej strony netu.
                Wokół nas jest więcej rogaczy niż nam się wydaje. Brytyjscy naukowcy dowodzą,
                że nawet co dziesiąte dziecko ma innego biologicznego ojca niż ten, który mieni
                się jego tatusiem. To, że mężczyźni zdradzają to żadna nowina. Mamy na to różne
                proste wytłumaczenia. Dlaczego jednak zdradzają kobiety?

                > Tu pierwszy "babol" w twojej teorii. Zatępowalność pokoleń to mrzonka, nie
                możn
                > a
                > tego regulować odgórnie ( może poza przypadkiem np. goroźby zagłady CAŁEJ
                > ludzkości). Ludzie będą przyrastać w nieskończoność, nie będzie też stagnacji,
                > raczej falowanie - raz przyrost, innym razem spadek. Nikt nie MUSI wychowywać
                > swojego zastępcy. To sprawa danej osoby czy przekazuje geny czy nie
                Ty sobie tłumacz to genami jak chcesz a ja nie okradaniem. Przykazanie nie
                kradnij ma większe znaczenie niż ludzkość mu dzisiaj przypisuje. Jeśli będzie
                falowanie przyrostu lub będzie przyrost naturalny to i tak nie zwalnia to
                złodzieja od tego by dzieci nie okradał, czyli na samego siebie zapracował.
                Taki przykład już podawałem-wszystkie rodziny w Polsce prócz jednej wychowują
                po dziesięcioro dzieci to i tak nie zwalnia to tej jednej od zwrotu swojego
                dzieciństwa czyli wychowania dwójki dzieci, lub pokrycia kosztów takiego
                wychowywania. Jeśli tego nie zrobią to okradną pozostałe rodziny o wartość
                swojego dzieciństwa. Ponieważ ja tylko o okradaniu dzieci piszę to ich liczba
                czy przyrost naturalny nie ma znaczenia. Wy jednak ciągle pytacie o inne
                problemy, które dowodzą, że nie rozumiecie co piszę.

                > Rodzice wychowują 2 dzieci do uzyskania samodzielności. Rodzice spłacili
                > dzieciństwo, teraz dzieci mają je "oddać" następnym. Dzieci giną - choroba,
                > wypadek, przestępstwo - nieważne. Nie "oddadzą" swojego dzieciństwa, nie ma
                jak
                > ,
                > powstaje pustka, rodzice żyją dalej, emerytura , śmierć. Czy ci rodzice
                > okradają dalej innych ? Bo pobierają emeryturę ale ich dzieci nie pracują na

                > emeryturę ( zgodnie z założeniami twojej utopii).

                Ryzyko społeczeństwa istnieje i musi ono je ponosić, nie musi jednak na
                złodziei pracować. W przykładzie, który podałeś moje rozumowanie jest
                następujące: rodzice zapracowali na siebie i nic nie są nikomu winni. Dzieci
                pobrały dzieciństwo i nie mogli oddać-ryzyko społeczeństwa podobne do rencisty,
                brak pracy. Są wyliczenia, że do zastępowalności pokoleń potrzeba by każda
                rodzina wychowała 2,2 dziecka, o te więc 2 dziesiąte każdą rodzinę, która
                wychowa dwoje dzieci można by poprosić-tak to ryzyko społeczeństwa mogłoby być
                finansowane. Piszę tylko o nie okradaj dziecka a muszę odpowiadać na tematy,
                które mnie nie interesują.
                • silic Jednak to nie tak. 25.10.06, 15:48
                  Konsekwentnie nazywasz ludzi złodziejami, zupełnie bezsasadnie. Popatrz na to:
                  rodzę się , rodzice wychowują mnie, płacą ze swojej pracy na moje życie, później
                  pracuję, zarabiam na siebie, odkładam pieniądze na swoją emeryturę, wspieram
                  swoich rodziców. Nie mam dzieci ( obojętnie z jakiego powodu), płacę podatki jak
                  każdy obywatel, z moich podatków finansowane są potrzeby państwa, na emeryturze
                  płacę na swoje potrzeby z tego co odłożyłem, umieram. Zostaje jeszcze po mnie
                  majątek , którego nie przejadłem. Nic nie biorę od nikogo w mym życiu, nikt nie
                  musi na mnie pracować, nikogo nie okradałem. W kórym miejscu "okradam " te
                  dzieci? Gdybym nie żył wcale nic nie zmieniło by się w ich sytuacji, żyjąc też
                  niczego nie zmieniam - kompletna neutralność.
                  Osoby posiadające dzieci mają więsze wydatki, ale potem mają kogoś kto może
                  wesprzeć ich w dalszym życiu. Coś za coś. Każdy pracuje na siebie, nikt nikomu
                  nie jest winien. Jeśli coś oddaje to rodzicom to co od nich dostałem. Twoja
                  niepotrzebna kombinacja jest zbyteczna.
                  • polubu Re: Jednak to nie tak. 25.10.06, 21:36
                    Tylko tak po prawdzie to nic od rodziców nie dostajemy.
                    Darczyńco! Ty złodzieju! Zmień zasady ekonomii i przejrzyj na kaprawe oczy!

                    Jeśli pomagasz dziecku, które w przyszłości zostanie lepszym od ciebie
                    pracownikiem i zapłaci większe od ciebie podatki to według Boga, logiki i
                    normalnej ekonomii nie ty musiałeś na to dziecko pracować, lecz ono na ciebie!
                    Nic temu dziecku nie darowałeś, lecz je po prostu okradałeś!
                    Kto dziecku pomaga ten dziecko poniża i nie nagrodę zbiera, lecz karę!


                    • silic Re: Jednak to nie tak. 26.10.06, 00:48
                      > Darczyńco! Ty złodzieju! Zmień zasady ekonomii i przejrzyj na kaprawe oczy!

                      To, rozumiem, było nawoływanie do siebie w celu otwarcia oczu. Bo jeśli to do
                      mnie, to ciesz się że nie rozmawiamy twarzą w twarz.

                      > Tylko tak po prawdzie to nic od rodziców nie dostajemy.

                      Jak najbardziej, oni pieniądze na utrzymanie dziecka biorą z powietrza, praca
                      jest mitem. Czas poświęcony na wychowanie jest mżonką. Tylko, że to w twoim
                      świecie, bo w moim i wszystkich znanych mi ludzi już nie.


                      > Jeśli pomagasz dziecku, które w przyszłości zostanie lepszym od ciebie
                      > pracownikiem i zapłaci większe od ciebie podatki to według Boga, logiki i
                      > normalnej ekonomii nie ty musiałeś na to dziecko pracować, lecz ono na ciebie!

                      Nie pomogam żadnemu dziecku, wychowuję tylko swoje, inne mnie nie interesują.
                      Boga w to nie mieszaj a zgodnie z TWOJĄ logiką i ekonomią powiedz, kiedy to
                      dziecko ma na mnie pracować ? Na emeryturę zarabiam sam, może nawet jej nie
                      dożyję, wiec temu dziecku nic do tego. Niczego mu nie zabieram.
                      • polubu Re: Jednak to nie tak. 26.10.06, 06:09
                        > Jak najbardziej, oni pieniądze na utrzymanie dziecka biorą z powietrza, praca
                        > jest mitem. Czas poświęcony na wychowanie jest mżonką. Tylko, że to w twoim
                        > świecie, bo w moim i wszystkich znanych mi ludzi już nie.

                        Tylko idiota ekonomiczny rozumuje, że jest tak dobrym pracownikiem potrafiącym
                        zapracować na siebie i na swoje dziecko. Dziecko dorasta i powiela idiotyzm, że
                        jest tak dobre, że potrafi zapracować na siebie i na dziecko swoje. Idiotów,
                        już nie przekonasz, że nie ma takiej możliwości ni potrzeby. Po co pracować na
                        siebie i jeszcze na kogoś jak on na siebie zapracuje?
                        My w rodzinie nic dzieciom nie dawaliśmy i może dlatego nie mieliśmy problemów
                        wychowawczych. Mój dziadek oddał bułkę ojcu, ojciec mnie ja dziecku i na to
                        wyszło, że nikt z nas tej bułki nie dostał. Sami musieliśmy zapracować na swoje
                        bułki.

                        > > Jeśli pomagasz dziecku, które w przyszłości zostanie lepszym od ciebie
                        > > pracownikiem i zapłaci większe od ciebie podatki to według Boga, logiki i
                        > > normalnej ekonomii nie ty musiałeś na to dziecko pracować, lecz ono na ci
                        > ciebie!
                        >
                        > Nie pomagam żadnemu dziecku, wychowuję tylko swoje, inne mnie nie interesują.
                        > Boga w to nie mieszaj a zgodnie z TWOJĄ logiką i ekonomią powiedz, kiedy to
                        > dziecko ma na mnie pracować ? Na emeryturę zarabiam sam, może nawet jej nie
                        > dożyję, wiec temu dziecku nic do tego. Niczego mu nie zabieram.

                        To po co odpowiadasz? Ja napisałem "jeśli pomagasz dziecku".

                        1.- Jeśli na „wychowanie” społeczeństwa wydano X zł a to społeczeństwo
                        następnie na wychowanie nowego pokolenia wyda tylko jedną drugą X zł to znaczy,
                        że to społeczeństwo okradło swoje dzieci na kwotę jedną drugą X zł. Takie
                        społeczeństwo jest złodziejem bo nie oddało dzieciom nawet tego co dostało od
                        rodziców. 2.-Jeśli na wychowanie społeczeństwa wydano X zł a to społeczeństwo
                        na „wychowanie” nowego pokolenia wyda 0 X zł to znaczy, że to społeczeństwo
                        okradło swoje dzieci na X zł. Takie społeczeństwo jest największym złodziejem
                        (sprawiedliwość zostaje zachowana-społeczeństwo znika z powierzchni ziemi). 3.-
                        Jeśli na wychowanie społeczeństwa wydano X zł a to społeczeństwo na wychowanie
                        nowego pokolenia wyda również X zł to znaczy, że społeczeństwo to nic swoim
                        dzieciom nie dało (zwróciło im zaledwie puchar przechodni). 4.-Jeśli na
                        wychowanie społeczeństwa wydano X zł a to społeczeństwo na wychowanie nowego
                        pokolenia wyda trzy drugie X zł to znaczy, że to społeczeństwo pomogło swoim
                        dzieciom na kwotę jedna druga X zł. Tylko takie społeczeństwo może mówić, że
                        pomogło dzieciom. Tylko w tym społeczeństwie zasadne mogłoby być
                        powiedzenie „ja tobie dzieci nie narobiłem dlatego nie będę na nie łożył”,
                        oczywiście po wcześniejszym zwrocie kosztów swojego wychowania). 5.-Jeśli na
                        wychowanie społeczeństwa wydano X zł a to społeczeństwo na wychowanie nowego
                        pokolenia wyda trzy czwarte X zł w tym jedna czwarta X zł w formie pomocy
                        (caritasy, orkiestry, pajacyki, fundacje itp.) to takie społeczeństwo okradło
                        swoje dzieci na kwotę jedna czwarta X zł. Takiemu społeczeństwu mówię precz z
                        pomocą a kysz. Taka pomoc jest zwyczajnym okradaniem a hasła podziel się
                        posiłkiem zwykłym idiotyzmem. Wniosek ekonomiczny wypływający z tych zasad:
                        Społeczeństwo, które nie zwraca następnemu pokoleniu pucharu przechodniego
                        okrada nowe pokolenie. 1a.- Jeśli na wychowanie dziecka wydano x zł a następnie
                        ono na wychowanie swego następcę wyda jedna druga x zł to znaczy, że okradło
                        swojego następcę na jedną drugą x zł . Taki człowiek jest złodziejem. 2a.-
                        ................................................................................
                        ............... 3a.-
                        ................................................................................
                        ............... 4a.-
                        ................................................................................
                        ............... 5a.-
                        ................................................................................
                        ................ Wniosek ekonomiczny wypływający z tych zasad: Człowiek, który
                        nie zwraca pucharu przechodniego następnemu dziecku okrada to dziecko i jak
                        złodziej jest traktowany.


                        • silic Re: Jednak to nie tak. 26.10.06, 12:42
                          > Tylko idiota ekonomiczny rozumuje, że jest tak dobrym pracownikiem potrafiącym
                          > zapracować na siebie i na swoje dziecko.
                          Ciekawe. Zarabiam 3000, 1000 na wspólne wydatki, 500 na mnie, 500 na dziecki,
                          1000 odkładam - gdzie tu jest kłamstwo ekonomiczne ? matematyczne ?

                          >Po co pracować na siebie i jeszcze na kogoś jak on na siebie zapracuje?

                          Dziecko na siebie bedzie pracować W PRZYSZŁOŚCI, teraz bez pracy mojej będzie
                          musiało otrzymać pomoc państwa lub umrzeć.

                          >Mój dziadek oddał bułkę ojcu, ojciec mnie ja dziecku i na to
                          > wyszło, że nikt z nas tej bułki nie dostał.

                          Powtarzanie tej mantry nie wzmacnia twoich racji. Szkoda, że poza bułką nie
                          dostałeś niczego innego....

                          > 1.- Jeśli na „wychowanie” społeczeństwa wydano X zł a to społeczeńs
                          > two
                          > następnie na wychowanie nowego pokolenia wyda tylko jedną drugą X zł to
                          znaczy,że to społeczeństwo okradło swoje dzieci na kwotę jedną drugą X zł. Takie
                          > społeczeństwo jest złodziejem bo nie oddało dzieciom nawet tego co dostało od
                          > rodziców.

                          BZDURA, BZDURA , BZDURA. Jak narazie w naszym modelu społecznym to rodzice a nie
                          społeczeństwo wychowuje dzieci, to rodzice płacą za dzieciństwo. Z niewiadomych
                          powodów cały czas uparcie twierdzisz, że każde dziecko musi dostać tyle samo co
                          inne a to poronione założenie. Koszt utrzymania jednego dziecka może być 3 razy
                          wyższy od kosztu innego ( to rodzice decydują ILE wydają na dziecko ), natomiast
                          społeczeństwo pomaga dzieciom jak i dorosłym w sytuacjach wyjatkowych.

                          Pozostałe twoje postulaty powielają ten bład i są taką samą nierealizowalną
                          bzdurą. Możesz się powoływać na matematykę, ekonomię czy co tam WYDAJE ci się że
                          znasz - ale to nie zadziała.

                          Wniosek - nie ma pucharu, nie ma bułki po dziadku.

                          Kończę tą dyskusję, bo od ciebie znowu usłyszę mantrę, a czytanie tego samego
                          już mi się znudziło. Miłego życia w utopii.

                          • polubu Re: Jednak to nie tak. 26.10.06, 13:11
                            Nie mogę na to patrzeć, jak wy- dorośli- okradacie swoje dzieci, jak
                            potworzyliście tysiące organizacji rzekomo mających na celu pomaganie dzieciom.
                            To tak wygląda, że prawa wasza ręka zabiera dziecku 100 zł a lewą udzielacie mu
                            pomocy w kwocie 50 zł piersi wypinając do orderów-a co skromniejszym-
                            satysfakcja!
                            Czy dla was przeciętny człowiek (przeciętny pracownik) nie oznacza, że sam
                            zapracował na całe swoje życie?
                            Czy jeśli dziecko, któremu pomożecie zostaje przeciętnym pracownikiem to nie
                            zapracuje na całe swoje życie-w tym na tą waszą rzekomą pomoc?
                            To dla was nie dowód, że coś z pojęciem waszej ekonomii jest nie tak?
                            Czy wy wiecie, że na wasze wychowanie (wyżywienie, opiekę. Naukę) wydano pewną
                            kwotę pieniędzy?
                            Czy macie pojęcie o tym, że jak tą kwotę przekażecie dzieciom to nic im nie
                            dajecie?
                            Czy wy wiecie, że jak tą kwotę przekażecie dzieciom to żadne z nich innej
                            pomocy nie będzie potrzebowało?
                            Czy w ogóle wiecie, że dzieci mają ręce nogi i głowy jak wy i nie są gorsze w
                            pracy od was, po co im pomagacie?
                        • Gość: *** Jednak to stek zwykłych bzdur IP: *.escom.net.pl 26.10.06, 13:43
                          Dlaczego tak uważam?

                          1. Każde dziecko ma takie same potrzeby?
                          2. Każde dziecko w tym samym momencie wkracza w dorosłość i rozpoczyna życie zawodowe? (rodzic poszedł do pracy w wieku 18 lat, a jego dziecko w wieku 25)
                          3. Wszyscy rodzice dbają o dzieci i będzie im zależało na właściwym rozdysponowaniu środków z "konta dziecka"?

                          .... i wiele, wiele innych zastrzeżeń, które przez Ciebie, autora teorii są po prostu niedopracowane.

                          Przedstawiasz zwykłą utopię, nie do zrealizowania w społeczeństwach, które przez setki lat wypracowywały właściwe modele ekonomiczne.

                          Stek bzudr i tyle.

                          koń
                          • polubu Re: Jednak to stek zwykłych bzdur 26.10.06, 13:51
                            Kiedy ja tylko o nie kradnij a złodzieje z tym mają problemy?
                            Jeżeli nie kradnij to bzdury to się zgodzę, proponuję znieść karanie za
                            okradanie i da się żyć, przynajmniej rodziny wielodzietne sobie poradzą!
            • camel_3d ale czad:)))) 25.10.06, 14:41
              wiesz, dawno takich nowosci nie czatalem. Chociaz nie..ostatnio czytalem cos
              rownie ciekawego. Teorie o powstaniu ludzkosci wg prof. Giertycha:)))
            • Gość: Matematyk Twoja teoria Polubu IP: 62.29.136.* 25.10.06, 15:46
              Twoja teoria Polubu moze i prosta, ale tlumaczysz ja zawile. Pozatym dokladasz
              ideologie o okradaniu i tym ze kazdy cos tam musi oddac.
              Teoria prosta kiedy spelnione sa te wszystkie wymagania ktore stawiasz w swoich
              przykladach.
              Ale:
              - ludzie nie musza chciec budowac spoleczenstwa - moga nie miec dzieci i nic
              niekomu do tego
              - chca miec wiecej dzieci niz 2 pomimo, ze swoje dochody podziela na 3 a nie 2
              - dziecku nie nalezy sie, to pewnie kluczowe dla twojej teorii, dziecko dostaje
              tyle ile rodzice chca mu dac, to jest dar, nie wyplata, nie naleznosc
              - ludzie sami zarabiaja na swoja emeryture, na moja emeryture nie beda pracowac
              moje dzieci

              • polubu Re: Twoja teoria Polubu 25.10.06, 16:05
                Taki matematyk a prostego zadania nie potrafi rozwiązać? Jest polka ludzi
                równych(klony jednakowe) Jak powinna wyglądać płaca by wielodzietni mogli żyć
                na równym poziomie z bezdzietnymi skoro są równi? Nie uważasz, że kto tak
                prostych zadań z ekonomii nie potrafi rozwiązać to nic nie może wiedzieć o
                komunizmie, kapitalizmie itd?
                • Gość: Matematyk Re: Twoja teoria Polubu IP: 62.29.136.* 25.10.06, 16:12
                  polubu napisał:
                  > Taki matematyk a prostego zadania nie potrafi rozwiązać?

                  Taki polubu chce tworzyc nowy ustroj a niepotrafi czytac ze zrozumieniem?:
                  > -Jak powinna wyglądać płaca by wielodzietni mogli żyć
                  > na równym poziomie z bezdzietnymi skoro są równi?

                  Nic na ten temat nie pisalem, niechce zeby wszyscy byli rowni, wielodzietni nie
                  musza zyc na tym samym poziomie co bezdzietni. To wybor. Tylko ty zakladasz ze
                  powinno byc po rowno.

                  > Nie uważasz, że kto tak
                  > prostych zadań z ekonomii nie potrafi rozwiązać to nic nie może wiedzieć o
                  > komunizmie, kapitalizmie itd?

                  Nie wiem o jakim ty zadaniu piszesz. Nie mowimy o tym co trzeba rozwiazac zeby
                  cos wiedziec o komunizmie i kapitalizmie, nie uzylem tych pojec :) Wogole chyba
                  nie czytales tego co napisalem? :)
                  • polubu Re: Twoja teoria Polubu 25.10.06, 16:29
                    Uciekasz od rozwiązania? Jest Polska klonów jednakowych, jak podzielisz dobra
                    by trafiło po równo? Jeśli prawidłowo nie potrafisz podzielić to jedni drugich
                    będą okradali. Nie dyskutuj więc o okradaniu jak pojęcia nie możesz mieć kto
                    kogo okrada!
                    • Gość: Matematyk Re: Twoja teoria Polubu IP: 62.29.136.* 25.10.06, 16:37
                      polubu napisał:

                      > Uciekasz od rozwiązania? Jest Polska klonów jednakowych, jak podzielisz dobra
                      > by trafiło po równo?

                      Nie chce zeby bylo po rowno. Chce zeby kazdy klon mial tyle na ile zapracuje.

                      > Jeśli prawidłowo nie potrafisz podzielić to jedni drugich
                      > będą okradali.

                      Moje zdolnosci do podzialu czegokolwiek nie wplywaja na to kto kogo okradnie.

                      > Nie dyskutuj więc o okradaniu jak pojęcia nie możesz mieć kto
                      > kogo okrada!

                      A wlasnie ze bede dyskutowal o czym chce, bo niejestem klonem z twojej bajki,
                      ktoremu ty mowisz: "okradasz", lub "nie okradasz".
                      • polubu Re: Twoja teoria Polubu 25.10.06, 18:55
                        > Nie chce zeby bylo po rowno. Chce zeby kazdy klon mial tyle na ile zapracuje.
                        Ja też tak chcę, ale jak nie potrafisz podzielić gdy klon równo wypracuje to
                        nic nie potrafisz.
                        Jeśli ktoś chwali się, że zna matematykę a ja go pytam tabliczki mnożenia i on
                        nie wie to ja już wiem co on o matematyce wie.
                        Co on o okradaniu może wiedzieć?
                        • Gość: Matematyk Re: Twoja teoria Polubu IP: 62.29.136.* 25.10.06, 19:03
                          A juz chcialem nawet zaakceptowac podstawy twojej teorii i porozmawiac na
                          bardziej zaawansowane tematy. Ale jak widze wolisz mnie obrazac.

                          Z drugiej strony rozwijajac twoje podejscie nalezy rozumiec ze uwazasz
                          rowniesz, ze wszyscy zlodzieje sa swietnymi matematykami co najmniej mgr... :)
                          • polubu Re: Twoja teoria Polubu 25.10.06, 19:54
                            Wyjaśnię Wam sekret planu gospodarczego dla Polski! Rok 1985-685305 urodzonych
                            Polaków, rok 2001- 370247 urodzonych Polaków. Różnica to 315058 przemnożone
                            przez 18 lat (całkowita liczba dzieci)to 5671044. Koszt wychowania jednego
                            Polaka to 500000 zł(tu mogę się mylić) co daje oszczędności dla Polski
                            2835522000000 zł bez kiwnięcia palcem. Proponuję wprowadzić opłaty od
                            posiadanych dzieci(Balcerowicz 2) w myśl zasady kapitalizmu, dlaczego
                            bezdzietni mają łożyć na czyjeś dzieci płacąc coraz to wyższe podatki z których
                            zasiłki rodzinne wypłaca się a każdy Polak będzie bogaty bo liczba dzieci znowu
                            zmniejszy się o setki tysięcy rocznie! Brakło dzieci do przeprowadzania reform?
                            Może komunę wprowadzić należy?
                            • Gość: Rex. Re: Twoja teoria Polubu IP: *.toya.net.pl 25.10.06, 20:15
                              Ciekawe czyim jesteś klonem Polubu.
                            • Gość: Rex. Re: Twoja teoria Polubu IP: *.toya.net.pl 25.10.06, 20:17
                              Najciekawsze pytanie- czyim klonem jesteś Polubu?
                            • 33qq Re: Twoja teoria Polubu 25.10.06, 21:06
                              A co zrobić z dziećmi kretynani, przecież to jest spory odsetek społeczeństwa,
                              no rodzicami oczywiście też. Ji nie zbywaj tego błędem statystycznym, ten wątek
                              doskonale dowodzi, że kretyni trzymają się dzielnie a nawet chcą i mają wpływ na
                              nasze życie. Oczywiście jest wiele odmian kretynów, zajmij się tylko
                              niedorozwiniętymi umysłowo, oni nic tylko generują koszty.
                              • Gość: polubu Re: Twoja teoria Polubu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 21:20
                                Każdy gen był kiedyś nabyty, czyli i tak wszystko zależy od warunków.
                                Czujesz się niewinny?
                                • 33qq Re: Twoja teoria Polubu 26.10.06, 13:50
                                  to ma być odpowiedź!? No miałem nadzieją, że masz tę swoją teorię przemyślaną
                                  • polubu Re: Twoja teoria Polubu 26.10.06, 13:55
                                    Udowodnij, że zrozumiałeś?
                                    • 33qq Re: Twoja teoria Polubu 26.10.06, 15:14
                                      Ja ci misiu puszysty nie muszę nic udawadniać, twoja bajeczka jest tak samo
                                      spójna jak pomysły na gospodarkę pana Leppra, a to że nie potrafisz odpowiedzieć
                                      na proste pytanie potwierdza tylko to co napisałem
        • camel_3d ciesz sie juz..tylko czesciowo. 25.10.06, 14:35
          matematyka poznalem dosc dobrze..ale przepraszac za twoje wlasne brednie nie
          musze:)
          • Gość: Rex. Re: ciesz sie juz..tylko czesciowo. IP: *.toya.net.pl 25.10.06, 22:26
            To się nadaje do ANTYNOBLA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka