Dodaj do ulubionych

sąsiadka nerwuska

25.12.06, 22:35
Mam pewien problem. Otóż jako przykładna studentka kilka razy robiołam w domu imprezy. Sąsiadka jednak stracila cierpliwość, i od pewnego momentu zaczęła notorycznie dzwonić na policję, nawet minutę po dziesiątej jak słyszała muzykę. Dodam ze mieszkam w bloku z wielkiej płyty, więc niemożliwe jest utrzymanie calkowitej ciszy chyba że idzie się spać. Moje imprezy nie były częste- raz dwa razy do roku, ale sąsiadka zaczęła dzwonić zawsze!Na początku policjanci śmiali się razem ze mną, ale ponieważ mamy ich bardzo dużo co raz przychodzili inni no i nie można się spodziewać że zawsze trafi się na tych miłych. Raz nawet nie było muzyki tylko staliśmy we czwórkę na balkonie, sąsiadka pomyślała że impra i heja po telefon!Przyjechała policjantka z policjantem i przyznala ze nie ma muzyki. Na drugi dzień dowiedziałam się że w raporcie napisała że była głośna muzyka i mam do podpisania mandat albo sprawę w sądzie!W sumię zapłaciłam już dwa razy po 200 zl!Ale najlepsze imprezy to robi ta własnie sąsiadka ze swoim synkiem. Latają po korytarzu, drą się i chyba meblami rzucają bo huk bywa niesamowity.Teraz właśnie ledwo po spłacie kol mandatu muszę wysłuchiwać 3 dzień hałasu bo sąsiadka ma gości.Nie dzwonię po policję bo to dla mnie nie jest sposób. Nie zniżę się do jej poziomu. Rozpaczliwie szukam jednak sposobu aby szanowna pani sąsiadka przestała przeginać, bo ją to wyraźnie bawi!Dzisiaj gdy mama zwróciła jej uwagę, przyszła pijana i oburzona ze ona ma prawo sie bawić. Chcę jej dać nauczkę, zrobić na złość, odegrać sie, cokolwiek! Jeśli zna ktoś jakiś sposób na dobry kawał to czekam!
Proszę o same odpowiedzi na temat, odpowiadające na moje ostatnie pytanie. Bez komentarzy mojego zachowania, czepiania się słówek itp gdyż zauważyłam że na tym forum jest plaga wyśmiewania wypowiedzi innych. Nie podoba mi się to, forum służy do rozmowy na temat a nie kłótni pomiędzy forumowiczami!Jeśli uważasz że zemsta się jej nie należy, nie odpisuj bo po co.
Obserwuj wątek
    • Gość: Majka Re: sąsiadka nerwuska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 22:47
      Jak na moje oko to obie jeteście siebie warte :) A policja nie nakłada mandatów
      bez przyczyny więc skoro zapłaciłaś 2 razy to widocznie coś było na rzeczy.
      Jeśli chcesz to załatwić normalnie a nie po szczeniacku to ty złóz skargę w
      administracji, że sąsiadka zakłóca spokój - jeśli zakłóca po 22. Jeśli taką
      skargę podpisze kilku sąsiadów sąsiadka dostanie ostrzeżenie z administracji,
      mogą też na nią nałożyć karę.
      • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 25.12.06, 22:53
        Hmm jest to niezłe wyjście, coprawda sąsiadka juz dawno zrobiła to samo... ale nie zebrała podpisów bo tylko jej przeszkadzam.
        Chodzi mi jednak o bardziej osobistą zemstę,nie na drodze oficjalnej tylko żeby poprostu zaczęła żałować tego co zrobiła, nie podaruję jej tych czterech stów!
        Masz rację nie byłam święta, ale z tego co wiem w każdym bloku zdażają się imprezki, ale mało kogo kosztują tyle co mnie kosztowaly...
        • mgla_jedwabna Re: sąsiadka nerwuska 26.12.06, 00:46
          mysle ze dostalas te mandaty nie za konkretne przypadki tylko ze policja doszla
          do wniosku, ze cos tam jest na rzeczy, skoro maja tak czesto wezwania do ciebie

          zrob to samo sasiadce- jak bedzie miala panow w granatowych mundurkach co
          trzeci dzien u progu to bedzie miala naprawde dosyc, liste wsrod sasiadow tez
          zrob, to bedziesz bardziej wiarygodna dla policji. zobaczysz, jeszcze ona
          zaplaci pare stow tak samo jak ty

          a na imprezy moze warto chodzic do klubow? taniej wyjdzie niz mandaty...
          • uyu Re: sąsiadka nerwuska 26.12.06, 13:38
            Piszesz, ze po 22 jest u ciebie cisza. A jak jest przed 22? Bo dyrektywy
            europejskie wydane odnosnie halasow sasiedzkich nie ograniczaja sie do tzw.
            ciszy nocnej. Kazdy obywatel ma obowiazek zachowywac sie, rownie dobrze w dzien
            jak i w nocy, tak aby nie przeszkadzac innym.
            Jesli sluchasz muzyki ze wzmocnionymi basami, to wiedz, ze moze samej muzyki
            sasiedzi nie slysza, za to basy sa odczuwalne dla calego bloku.
            Reasumujac - nikt nie ma prawa do trzaskania drzwiami, wrzaskow i glosnej
            muzyki bez wzgledu na pore dnia i nocy.
            • acorns Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 00:57
              > Bo dyrektywy europejskie wydane odnosnie halasow sasiedzkich nie ograniczaja
              > sie do tzw. ciszy nocnej. Kazdy obywatel ma obowiazek zachowywac sie, rownie
              > dobrze w dzien

              Jestem Polakiem (mimo obywatelstwa rosyjskiego), mieszkam w Polsce, która
              podobno jest niepodległym krajem. Więc żaden EuroFiut z Bruxeli nie będzie mnie
              tu dyktował co ja mogę, a czego nie mogę i w jakich godzinach. Dyrektywami
              unijnymi mogę sobie podetrzeć d. bo tyle one dla mnie znaczą.
              • uyu Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 01:25
                Wszystkie kraje unii sa krajami niepodleglymi. W koncu nikt Polski nie zmuszal
                do czlonkostwa. A jesli juz jest czlonkiem i wyciaga z tego korzysci, to
                wypadaloby dostosowac sie. Nie oznacza to wcale, ze nalezy sie wyzbyc cech
                narodowych i je kompletnie zatrzec.

                à propos podcierania, to unijna dyrektywa mowi, iz nalezy podcierac sie
                delikatnym papierem toaletowym a nie gazata czy dyrektywami.
                :))
                • acorns Re: sąsiadka nerwuska 28.12.06, 01:29
                  > à propos podcierania, to unijna dyrektywa mowi, iz nalezy podcierac sie
                  > delikatnym papierem toaletowym a nie gazata czy dyrektywami.
                  > :))

                  Dobre:) A jak masz odbyt niezdzierny, stosuj papier ścierny :)


              • the_dzidka Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 15:56
                > Jestem Polakiem (mimo obywatelstwa rosyjskiego), mieszkam w Polsce, która
                > podobno jest niepodległym krajem. Więc żaden EuroFiut z Bruxeli nie będzie
                mnie
                > tu dyktował co ja mogę, a czego nie mogę i w jakich godzinach.

                A zwykła kultura zachowania liczy sie dla ciebie?
                • acorns Re: sąsiadka nerwuska 28.12.06, 01:30
                  > A zwykła kultura zachowania liczy sie dla ciebie?

                  No właśnie liczy się. I to ze względu na kulturę osobistą nie uprzykrzałem
                  życia sąsiadom jak jeszcze mieszkałem w bloku. Bo przecież nie ze względu na
                  dyrektywy unijne.
      • joannemarie Re: sąsiadka nerwuska 02.01.07, 10:21
        ok, to teraz z drugiej strony - osoby, która mieszka pod osobą imprezującą, ale
        "ja?! no skad, u nas cichutenko bylo, zadnych gosci"

        - co rozumiesz pod pojeciem impreza? uwzglednilas w tym wizyty znajomych -
        troche pozniejsze, troche glosniejsze, moze alkoholowe, nocki filmowe etc?
        - czy na co dzien zdajesz sobie sprawe, ze mozesz byc glosna? ja, jak sie
        dowiedzialam ze moje skrzypiace krzeslo slychac u sasiadow nizej [a dowiedzialam
        sie przypadkiem, samej bedac u nich] natychmiast je zmienilam, bo wiem, jak mnie
        wkurzaja nienaoliwione wszystkie drzwi pietro wyzej [zwlaszcza wieczorem, jak
        ktos sie szykuje do snu i lata miedzy pokojami]
        - czy sluchajac muzyki nastawiasz glosne basy? niby jest cisza, a u mnie
        szklanki tancza na stole, widelce podskakuja a ja jestem nerwowa i niewyspana
        - czy korzystajac z klatki schodowej ty lub twoi znajomi zachowuja sie glosno?
        to, ze nie spiewaja i nie klna schodzac po schodach [chociaz wiele rzeczy juz
        slyszalam] nie znaczy, ze jest ok
        - tupanie: zlosliwe i nie - czy ty i twoi goscie chodzicie normalnie czy jak
        slon z odciskiem?
        - balkon - dzwieki sie niosa i to w piekny sposob. czy jestes pewna, ze nikt z
        twoich gosci nie rzucal petow za balkon, nie wylewal alkoholu, nie plul, nie
        wyrzucal odpadkow [np skorek pomaranczy] etc? wiele osob sobie nawet nie zdaje
        sprawy z tego, ze latwo przy tym o wybrudzenie rzeczy na balkonie sasiada
        - tobie wieczorem moze sie wydawac, ze jestes cichutko, znajomi ktorzy przyszli
        wcale nie mowia podniesionymi glosami, a telewizor gra dyskretnie. jak sama
        przyznalas, bloki z wielkiej plyty rzadza sie swoimi prawami, mozna to
        zaakceptowac i nie robic innym tego, co nam niemile lub zachowywac sie (w naszym
        mniemaniu) "jak zwykle" i, swiadomie lub nie, obrzydzic sasiadom zycie.

        nie chodzi tu o to, by wprowadzic jakis terror ciszy, ale o pilnowanie zdrowych
        i normalnych relacji z sasiadami, rowniez w druga strone [gdy sasiad jest glosny]

        dla niektorych to co napisalam moze sie wydac smieszne, ale ja po 3 latach
        uciazliwego sasiedztwa jestem przewrazliwiona na tym punkcie.
        • sir.vimes Re: sąsiadka nerwuska 06.01.07, 13:22
          - tupanie: zlosliwe i nie - czy ty i twoi goscie chodzicie normalnie czy jak
          slon z odciskiem?

          Bez przesady... Z wieloma rzeczami mogę się zgodzić ale nie ztym.

          A moja sąsiadka z góry chodzi O KULACH. Niewyobrażacie sobie jak stuka i jak to
          się świetnie niesie (mimo, że mieszkam w kamienicy z dość wysokim sufitem).
          I CO?????? Mam ją podać na policję???????? Czy zabronić jej chodzić po
          mieszkaniu??? Ludzie, jeżeli potrzebujecie TOTALNEJ ciszy , szczególnie poza
          6-22, kupcie sobie stopery.
          Nie proponujcie alergikom kupna dywanów, nie narzekajcie , że ludzie mają dzieci
          i ośmielają się one wydawać dżwięki i nie zabraniajcie sąsiadom CHODZIĆ po ich
          własnych mieszkaniach!!!!!
    • Gość: Wandzia Re: sąsiadka nerwuska IP: *.slowianin.pl 26.12.06, 17:00
      Nie chciałabym takiej sąsiadki jak Ty.
      Powinnaś przeprosić za impreze i nie miałabys problemów.
      jesteś wyjatkowo wredny typ.
      • sir.vimes Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 18:11
        A ja nie uważam by autorka postu miała za co przepraszać osoby, które imprezują
        głośniej , częściej itd.
      • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 06.01.07, 13:07
        Czy ja cie obraziłam? Nie. Więc po co to robisz?
        Ale jeśli już to proszę. Jesteś bardzo głupia i ograniczona sądząc w ten sposób. Nie wiesz czy przeprosiłam, nawet nie wiesz czy było za co przepraszać a niepotrzebnie się wypowiadasz. Wkurzają mnie takie wszy jak ty.
    • iberia30 Re: sąsiadka nerwuska 26.12.06, 17:13
      andzialipka napisała:

      >Raz nawet nie było muzyki tylko staliśmy we czwórkę na balkonie,

      no i...?staliscie w milczeniu?Czy moze byla ozywiona dyskusja?Uwierz, ze
      wieczorem zwlaszcza jak juz inni powoli koncza swoj dzien, ida spac itd.
      rozmawianie nawet poglosem na balkonie idealnie sie niesie...i jest naprawde
      wkurzajace szczegolnie w upalna noc-gdy wiekszosc ma otwarte okna.
      • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 26.12.06, 22:43
        Pewnie, masz rację!W kontekście tego zdania chciałam zaznaczyć żenie było impry zadnej wtedy.
    • Gość: ad Re: sąsiadka nerwuska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.06, 17:36
      Zaproś ją na imprezę
    • Gość: krokus Re: sąsiadka nerwuska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.06, 19:28
      Dwa razy do roku robisz imprezy a ta policja tak często przyjeżdża i jeszcze 2
      razy mandat zapłaciłaś? Policja nigdy nie daje zaraz mandatu tylko jak jest
      recydywa. Musiałas nieźle balować. Nie dziwię się sąsiadce. ja bym nie chciała
      mieszkać koło Ciebie.
      • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 26.12.06, 22:52
        Sama się dziwie że odpisuje...obiecałam sobie ze nie bede tego robic jesli ktos taki napisze ale nie wytrzymalam.
        Całe studia mieszkam w domu więc łatwo policzyć ile mogło być imprez co pół roku.Zważając że sąsiadka nasyłała mi ich nawet 3 razy w ciągu nocy, pomnaża się ilość potencjalnych odwiedzin panów funkcjonariuszy.
        Myślisz schematycznie, uważasz że policja jest idealna i zawsze tak robi jak ci mamusia mówiła? Oni też łamią prawo, ja trafiłam na takich którzy skłamali, obrażali itepe.
        Martwi mnie taka ograniczona, schematyczna część społeczeństwa jaką reprezentujesz. Pewnie hasła typu "Państwo prawe i solidarne" też do Ciebie trafia :)
        Nie fatyguj sie z odpowiedzią z szacunku do tego o co prosiłam na początku, nie psuj mi posta prosze.
        • Gość: sąsiad Re: sąsiadka nerwuska IP: *.aster.pl 27.12.06, 10:17
          W pierwszym poście nie napisałaś, że policja przyjeżdżała kilka razy w ciągu
          nocy, więc ja też uważałem, że pomyliło ci sie w rachunkach od tych imprez:)

          Ja ze swiomi sąsiadami-studentami, którzy wynajmują mieszkanie, po pierwszej
          niezapowiedzianej balandze przeprowadziłem rozmowę i przytoczyłem paragrafy.
          Po tym zawsze uprzedzali o imprezach, ale dało się wytrzymać.
          Teraz już mieszkają gdzieś indziej, bo jest cicho.
    • Gość: Grodek Re: sąsiadka nerwuska IP: *.chello.pl 26.12.06, 21:37
      Nie chrzań głupot, że dwa razy zrobiłaś imprezę i dostałaś 2 mandaty. Gdy
      zamieszkałem sam Policja kilka razy odwiedzała mnie w trakcie imprez (zbyt
      głośnych, teraz po paru latach to widzę...) i zawsze kończyło się tylko na
      spisaniu. Musiałaś zdrowo przegiąć pałę i to nie raz.
      • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 26.12.06, 22:54
        Policja nie wypisuje mandatów jak przegniesz, tylko jak ma np polecenie z góry na odprawie typu "łatamy dziurę budżetową". Wierz mi.
        • Gość: Grodek Re: sąsiadka nerwuska IP: *.chello.pl 27.12.06, 18:41
          Mandatu od Policji możesz nie przyjąć.
          Jeżeli jesteś pewna swoich racji możesz się bronić w Sądzie Grodzkim.
          Więc nie opowiadaj głupot o "łataniu dziury budżetowej".
          Jak już wcześniej napisałem przeżyłem wizyty Policji podczas imprez (zarówno u
          siebie w domu, jak i u znajomych) i zawsze kończyło się na upomnieniu/spisaniu.
          • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 22:55
            Ja także nie podpisałam od razu tylko pszłam na komisariat po dniu, ale dzielnicowey był tak niemiły że odechjciało mi się sądzić z nimi...dobrze niektórzy wiedzą czego chciałam uniknąć!Nie mam czasu na chodzenie po sądach wtedy kiedy sobie prokuratorek uzna, przez conajmniej 5 latek!
    • Gość: bozia Re: sąsiadka nerwuska IP: *.chello.pl 27.12.06, 00:21
      Na imprezę do knajpy.Az siąsiadką dobre kontakty.to może nie będzie dzwonić na
      policję.Po 22 poprostu trzeba się zachowywać ciszej.Mój sąsiad jak urządzał
      imprezę to zawsze mówi że dzisiaj będzie głośniej,no iprosi o telefon jeśli mi
      to będzie przeszkadzać<chociaż nigdy nigdzie nie dzwoniłam>Pozdrowionka.
    • crax Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 01:08
      "...najlepsze imprezy to robi ta własnie sąsiadka ze swoim synkiem. Latają po korytarzu, drą się i chyba meblami rzucają bo huk bywa niesamowity.Teraz właśnie ledwo po spłacie kol mandatu muszę wysłuchiwać 3 dzień hałasu bo sąsiadka ma gości."

      Zainwestuj w kamerę (ostatecznie w dyktafon) i nagrywaj ekscesy, które wyczynia sąsiadka. Potem zgłoś sprawę na policję. Musisz mieć w rękach jakieś dowody bo w przeciwnym wypadku nikt ci nie uwierzy. Najlepiej odpłacać tą samą monetą.
    • elam1 Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 09:22
      A ja myslę, że rozmowa z sąsiadką wystarczy. Ja sama jestem trudną osobą, i
      słyszę więcej niż bym chciała. Toteż, kiedy wprowadzili się młodzi chłopcy
      obok, i kilka razy mieli głośną muzykę, to najpierw ich prosiłam o ciszę, potem
      wykonałam telefon do właścicieli mieszkania, i stwierdziłam że sobie nie
      poradzili, owszem muzyka przestała grać, ale basy zostały, i te basy
      spowodowały straszną nerwowość u mnie, zaczęłam być nerwowa nawet w rozmowie z
      mężem, i stwierdziłam, że moje uczucia są bardzo złe, więc zadzwoniłam jeszcze
      raz do właścicieli i okazało się że trafiłam kulą w płot. Bo to nie sąsiedzi z
      boku tak basowali ale po przekątnej piętro wyżej, ale dlaczego oni mi o tym nie
      powiedzieli wcześniej tego nie potrafię zrozumieć, poszłam na górę i poprosiłam
      o zmniejszenie tych basów, 1,5 tygodnia jest cicho ale zbliża się „sylwester”,
      więc już wczoraj do męża powiedziałam, że muszę się zaopatrzyć w nowe stopery
      do uszu.
      Moja rada porozmawiaj z sąsiadką, my jako sąsiedzi nie jesteśmy tacy źli,
      odpłata nie jest dobrym wyjściem, ja np. chcę móc wypocząć we własnym
      mieszkaniu i nie chcę mieć wrogów, a rozmowa jest dobrym sposobem, w sytuacji
      w/opisanej jaka mnie spotkała, poszłam do sąsiadów i przeprosiłam ich że to do
      nich miałam pretensje o te basy, również zadzwoniłam do właścicieli tego
      mieszkania i ich również przeprosiłam. Natomiast wiem jedno, że jeśli głośna
      muzyka będzie notoryczna to nadal będę walczyła o moje prawo do wypoczynku nie
      tylko w nocy (w stoperach).
      Pozdrawiam,

    • Gość: Matylda Re: sąsiadka nerwuska IP: 85.112.196.* 27.12.06, 13:18
      >>Proszę o same odpowiedzi na temat, odpowiadające na moje ostatnie pytanie.
      Bez komentarzy mojego zachowania, czepiania się słówek itp gdyż zauważyłam że
      na tym forum jest plaga wyśmiewania wypowiedzi innych. Nie podoba mi się to,
      forum służy do rozmowy na temat a nie kłótni pomiędzy forumowiczami!Jeśli
      uważasz że zemsta się jej nie należy, nie odpisuj bo po co.<<


      Wyśmiewać się z Ciebie nie mam zamiaru jednak pozostawić Twoje słowa bez
      komentarza? wybacz, jakoś trudno...
      Z Twojej wypowiedzi wyłazi obraz pewnej siebie i hmm... powiedzmy, że niezbyt
      starannie wychowanej pannicy. Policja nie nakłada mandatów ot, tak, za nic.
      Jeśli to zrobili to Twoje zachowanie musiało być niewłaściwe. W przekonaniu
      takim utwierdza mnie fakt, że nie starałaś się odwołać od tej decyzji. Jeśli
      byłaś taka grzeczna to wystarczyło zebrać podpisy sąsiadów, na potwierdzenie,
      że zachowywałaś się cicho. Dodatkowo daje do myślenia Twoja wypowiedz, którą
      pozwoliłam sobie zacytować na wstępie. Aż za dobrze widać, że Ty nie znosisz
      żadnej krytyki! Tak więc w ocenie stopnia głośności może nie jesteś obiektywna.


      >>Chcę jej dać nauczkę, zrobić na złość, odegrać sie, cokolwiek! Jeśli zna ktoś
      jakiś sposób na dobry kawał to czekam!<<


      Postawiłabym na to "cokolwiek". Kup ładne kwiaty, pójdz do sąsiadki z
      przeprosinami. Nawet teraz to dobry czas, nowy rok, pora na zmiany... Przeproś,
      obiecaj poprawę i tej obietnicy dotrzymaj. Zrobisz jej w ten sposób "dobry
      kawał" bo tego się pewnie po Tobie nie spodziewa.





      • crax Matylda analfabetka... 27.12.06, 13:29
        "Z Twojej wypowiedzi wyłazi obraz pewnej siebie i hmm... powiedzmy, że niezbyt starannie wychowanej pannicy."

        A z ciebie wyłazi obraz analfabetki. Nie doczytałaś poniższego?
        "Ale najlepsze imprezy to robi ta własnie sąsiadka ze swoim synkiem.
        Latają po korytarzu, drą się i chyba meblami rzucają bo huk bywa niesamowity.Teraz właśnie ledwo po spłacie kol mandatu muszę
        wysłuchiwać 3 dzień hałasu bo sąsiadka ma gości."

        Czy może nie chciałaś doczytać bo ci nienawiść do młodych ludzi zaropiałe oczka zaślepiła?
        • Gość: Matylda Re:crax! zaćmienie umysłu z przejedzenia? IP: 85.112.196.* 27.12.06, 13:54
          Spokojnie, crax! bo to mimo wszystko jednak poniżej Twojego poziomu.
          Przeczytałam wszystko dokładnie (zawsze tak robię zanim wezmę udział w
          dyskusji). Po prostu nie wierzę w taki przebieg wypadków. Nie wierzę w zmowę
          sąsiadki z Policją i innymi sąsiadami. Jestem przekonana, że stanęliby po Jej
          stronie, gdyby była taka niewinna. W tym przypadku być może myślą to samo co
          ta "dzwoniąca" tylko są bardziej cierpliwi. Gdyby było inaczej to nawet Jej
          matka by się zbuntowała przed płaceniem mandatów za wyimaginowane przestępstwa
          (bo to pewnie matka płaci)
          Nie czuję nienawiści do młodych ludzi. Wręcz przeciwnie. Bardzo lubię młodych
          ludzi i dobrze się rozumiemy. Przykład? bardzo dobry kontakt z córkami i
          zaufanie jakim darzą mnie jej znajomi.
          • crax Nie, nie jadłem podczas "świąt"... 27.12.06, 14:02
            "Po prostu nie wierzę w taki przebieg wypadków."

            Rozumiem. Czyli wierzysz w to, że panna robi non-stop imprezki natomiast sąsiadeczka jest spokojna niczym aniołek. Ciekawa wybiórczość, Matylda, bardzo ciekawa. Jeśli nie wierzysz w jedno a wierzysz za to w drugie... Jak to wytłumaczysz?

            "Jestem przekonana, że stanęliby po Jej stronie, gdyby była taka niewinna."

            G... prawda. Sąsiedzi mają wszystko w d... i baaaaardzo rzadko wtrącaja się w nie swoje sprawy. Wiem coś o tym.

            "Nie czuję nienawiści do młodych ludzi."

            Jasne :))) A co innego możesz napisać? :)))) Przecież się nie przyznasz :)))
            • Gość: Matylda Re: crax IP: 85.112.196.* 27.12.06, 14:46
              Wiem, wiem, Ty prędzej byś umarł z głodu przez te dwa dni niż naraził się na
              posądzenie o branie udziału w świętach!

              Ani mnie tam nie było ani Ciebie więc nigdy nie dowiemy się kto z nas stoi "po
              dobrej" stronie. U mnie w klatce, dokładnie nad moim mieszkaniem mieszka
              chłopak, bardzo zdolny elektronik. Zarobkuje w ten sposób, że produkuje sprzęt
              nagłaśniający, który sprzedaje potem albo wypożycza różnym zespołom, takim
              weselnym. Zanim wyprodukuje taki głośnik w obudowie z mojego starego regału
              (który sama mu podarowałam) wielokrotnie przeprowadza próby głośności, basów...
              Oj, gdybym ja nie była cierpliwa!!! Teoretycznie jednak, gdybym zadzwoniła po
              policję to byłabym normana czy raczej nie, jeśli można wiedzieć? czy blok w
              którym mieszka 20 rodzin jest odpowiednim miejscem do takich działań? Tak na
              marginesie dodam, że nie raz i nie dwa łagodziłam emocje zdesperowanych
              sąsiadów. I co, ja nie lubię młodych???
              • crax Re: Matylda 27.12.06, 15:36
                Pisząc "nie jadłem" nie miałem na myśli postu tylko to, że nie obżerałem się jak świnia. Jak to większość katoli czyni. Jadłem normalne posiłki. Jak co dzień.

                "Ani mnie tam nie było ani Ciebie więc nigdy nie dowiemy się kto z nas stoi "po dobrej" stronie."

                Więc dlatego napisałem tej pannie, żeby kupiła sobie kamerę i nagrała jak sąsiadeczka brewerie wyczynia. Brewerie, w które TY zresztą nie wierzysz. Bo to wg ciebie przeciez niemożliwe, żeby STARSZY był także winien!!! Winien jest ZAWSZE MŁODSZY, prawda? Dlaczego? Właśnie dlatego, że jest młodszy. Żałosne.

                "Zanim wyprodukuje taki głośnik w obudowie z mojego starego regału (który sama mu podarowałam) wielokrotnie przeprowadza próby głośności, basów..."

                Dopóki robi to pomiędzy godziną 6:00 a 22:00 to możesz sobie dzwonić dokąd tylko ci się podoba.

                "I co, ja nie lubię młodych???"

                Odpowiem po twojemu: nie wiem, nie byłem, nie widziałem.
                • the_dzidka Re: Matylda 27.12.06, 16:04
                  > Dopóki robi to pomiędzy godziną 6:00 a 22:00 to możesz sobie dzwonić dokąd
                  tylko ci się podoba.

                  I tu sie mylisz. Co gorsza, tak mysli większość ludzi, i dlatego nie
                  interweniują, kiedy jakis gó..arz jeden z drugim puszcza muzykę na full,
                  bo "jeszcze nie ma 22-giej, to on może".
                  Guzik może. Zakłócanie spokoju innym sąsiadom nie zależy od godziny. Jeśli
                  powtarza się to permanentnie, można sąsiada ochrzanić, podkablować do ADM-u lub
                  zadzwonić po straz miejską. I straż nie ma prawa odmówić wezwaniu zasłaniając
                  się tymże "jeszcze nie ma 22-giej".
                  Z tym że ja bym raczej zaczęła od spokojnej rozmowy z sąsiadem, czasami oni są
                  jeszcze tak bezmyślni, że nie przyjdzie im do głowy, że takie basy moga komus
                  przeszkadzać.
                  • crax Re: Matylda 27.12.06, 18:01
                    Reasumując - z waszych wypowiedzi jasno wynika, że winna jest tylko studentka-imprezowiczka. Pijana baba, która z synkiem rzuca krzesłami na korytarzu jest OK. Bo jest STARSZA!!! Gratuluję.
                    • sir.vimes Re: Matylda 27.12.06, 18:17
                      Dokładnie!!!

                      Pijana baba, która z synkiem rzuca krzesłami na korytarzu jest OK
                      > . Bo jest STARSZA!!! Gratuluję.

                      Pewnie dlatego jest tak szacowna, bo to już matka-Polka, a nie jakaś tam
                      studentka, której się postać na balkonie zachciało!
                      Żałosne są komentarze broniące alkoholiczki-paranoiczki.
                    • Gość: Matylda Re: crax IP: 85.112.196.* 27.12.06, 19:46
                      Crax, ile Ty masz lat? Z tego co piszesz wynika, że masz kompleks gimnazjalisty.
                      Nigdzie nie napisałam, że młody musi być głupi a stary mądry. Stary co najwyżej
                      może być bardziej rozważny i doświadczony. Nie ma też takiego prawa, że ludzie
                      koniecznie muszą sobie wzajemnie dokuczać. Zapewniam Cię, że wiem co piszę. Jak
                      byłam nastolatką to lubiłam posłuchać głośnej muzyki przy otwartym oknie.
                      Pewnego dnia przyszła sąsiadka i poprosiła o przyciszenie bo właśnie położyła
                      spać małą wnuczkę. Był środek dnia, mogłam zignorować jej prośbę ale jednak
                      przyciszyłam i więcej tego nie zrobiłam. Czyżbym była wyjątkowo inteligentną
                      nastolatką? chyba nie, po prostu dotarło do mnie, że sąsiadka ma prawo żyć
                      własnym życiem. Jak się mieszka między ludzmi to trzeba się zachowywać jak
                      człowiek. Teraz mieszkam na sporym osiedlu gdzie sporadycznie słychać odgłosy
                      jakiejś imprezy a przecież młodych tu bardzo dużo. Czyżby sami kulturalni?
                      Sąsiadka andzi może i jest głupią babą ale gdyby tak było to innym sąsiadom
                      też by się naraziła a tu nikt nie chce stanąć w obronie krzywdzonej dziewczyny.
                      Coś tu nie gra.
                      • crax Re: crax 27.12.06, 22:17
                        "Crax, ile Ty masz lat?"

                        No przepraszam, ale g... cię to obchodzi. Ja ciebie o wiek nie pytam. I nie baw się w psychoanalityka i nie wymyślaj u mnie żadnych "kompleksów". Bo masz je TY, nie ja. Denerwuje mnie po prostu baba która nie może przyjąć do wiadomości, że sąsiadka, która skarzy się na hałasy sama po pijanemu przez 3 dni tłucze się z synkiem po korytarzu.

                        "Coś tu nie gra."

                        I owszem, nie gra... Nie gra mianowicie to, że sąsiedzi są na tyle odważni, żeby przyjść i uciszyć małolatę. Do swoich pijanych rówiesników już śmiałości nie mają. Skąd ja to znam... Mieszkałem w domu, w którym jedno małżeństwo CO TYDZIEŃ robiło zakrapiane imprezki z wrzaskami i tłuczeniem szkła i NIKT im uwagi nie zwrócił. A jak ja raz około godz. 15 włączyłem głośniej muzykę to za 5 minut sąsiadka była. Uciszyć małolata tak - ale kogoś w tym samym wieku broń Boże.
                      • andzialipka Re: crax 27.12.06, 22:53
                        O co Ci w takim razie chodzi kobieto, przeciez mi tez ludzie halasują, a jak proszę o ciszę po 23 bo wariują na klatce to przychodzi pijana i malo mi jezyka nie pokazując mówi że będzie szaleć i będzie głośno!
                        Nie ma sprzętu i nie ma muzyki, tylko ciągle łupie mi w sufit a tego policja z dołu nie usłyszy!
                    • the_dzidka Re: Matylda 29.12.06, 20:02
                      > Reasumując - z waszych wypowiedzi jasno wynika, że winna jest tylko studentka-
                      > imprezowiczka.

                      Moja wypowiedź zdaje się dotyczyła zupełnie czego innego, prawda?
                      Zawsze musisz mieć ostatnie zdanie?
                      • crax Re: Matylda 29.12.06, 20:08
                        "Moja wypowiedź zdaje się dotyczyła zupełnie czego innego, prawda?"

                        Twoja wypowiedź dotyczyła "g...wniarzy". Cytuję:
                        "dlatego nie interweniują, kiedy jakis gó..arz jeden z drugim puszcza muzykę na full". Koniec cytatu.

                        Nic nie wspominasz o pijanej babie która tłucze się z synalkiem po korytarzu, zdaje się. Nie wspominasz, bo jest STARSZA. A ponieważ jest STARSZA to jest bez winy. Dlaczego? Bo jest STARSZA. Najważniejsze żeby dowalić komus, kto jest młodszy. Żałosne.
      • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 18:46

        Byłam na pilicji, prosiłam, i powiedziano mi ze zdanie innych sąsiadów nic nie da bo wystarczy ze jednemu przeszkadza. W dodatku dowiedziałam się że miałam głośną muzykę(tak pisało w raporcie), mimo że pani policjantka przyznała że nie ma głośnej muzyki tylko słychać nas na dole. Podejżewam że chciała się odegrać za czas spędzony u nas ponieważ po paru głębszych nie mogłam znaleźć dowodu osobistego. Ludzie, czy wy naprawde myślicie że policja jest taka a nie inna? To też są ludzie i też przekręcają różne rzeczy a nawet kłamią.
        Pan dzielnicowy powiedział że nie ma żadnych konkretnych przepisów co do hałasu, natomiast po paru tygodniach na ekologii dowiedziałam się że pan był źle poinformowany lub perfidnie skłamał.
        • Gość: yoyoy Re: sąsiadka nerwuska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.06, 21:20
          Czy ktoś może rozszyfrować stwierdzenie-"nie ma głosnej muzyki, tylko słychać
          nas na dole"? To cos takiego jak-"ten kwaitek nie był czerwony, tylko czerwony"?
          • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 22:40
            No cóż, niektórym trzeba tłumaczyć takie proste zdania, ale bądźmy tolerancyjni
            Proszę nie wyrywać bezmyślnie z kontekstu tylko czytać dokladnie: skoro napisałam że
            "pani policjantka przyznała że nie ma głośnej muzyki"
            to znaczy że ja uważałam i uważam że nie było głośnej muzyki, a ona to potwierdziła mówiąc że poprostu byliśmy głośno! Wtedy paliliśmy faje na balkonie więc napewno było nas słychać... Czy już jest jasne, że nie tylko muza przeszkadza?
    • seth.destructor Re: sąsiadka nerwuska 27.12.06, 14:09
      Co to ma byc - nie znize sie do jej poziomu? Hrabini jakas jestes? Jest prawo,
      to sie go uzywa i juz.
      • crax Tak jest!! n/t 27.12.06, 14:24

    • Gość: lavinka Re: sąsiadka nerwuska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.06, 18:22
      Też mieliśmy takich "imprezowiczów"przez ścianę.Za każdym razem gdy zaczynali
      się bawić przystawialiśmy wierzę do okna(a głośniki mamy mocne) i włączaliśmy
      heavymetal po22.(Sepultura itd.).Impreza kończyła się w kwadrans ,a my mogliśmy
      spokojnie się wyspać. Boże od imprez są akademiki...

      lav
      • Gość: ////\\\\ Re: sąsiadka nerwuska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.06, 00:51
        I ma rację ta twoja sąsiadka. Częstotliwość imprez nie ma tu nic do rzeczy. Ona ma prawo spac, pomyślałaś o tym? Już masz mandat, mało ci? A co na to właściciel miszkania? Jak zacznie mieć problemy w administracji/spóldzielni/wspólnocie mieszkaniowej to wywali cię na zbity pysk, a jeszcze każe słono dopłacić.

        Też mieliśmy takie dwie panienki, co to imprezowały "dwa razy do roku". Kiedyś nie wytrzymaliśmy, wezwaliśmy policję, to jeszcze śmiały z mordą na nas wyjechać...Właściciel mieszkania został powiadomiony przez administarcję, że jest przeciw niemu sprawa w sądzie grodzkim. Mało ich nie pozabijał. Zapłacił 500 zł grzywny, te dziewuchy mu to musiały oddać.

        Nie masz prawa hałasować i tyle. jakbyś była lubiana i rzeczywiście byłoby to rzadko, nikt by się nie czepiał, ale pewnie należysz do tych paskudnych typów, co to im wszystko wolno, bo raczą oddychać.

        Życzę wszystkiego najlepszego sąsiadce. Miała, biedna pecha, że wprowadziła się obok samolubna gó..ara.
        • Gość: Betka Re: sąsiadka nerwuska IP: *.slowianin.pl 28.12.06, 08:25
          Jestem tego samego zdania,wszyscy mamy prawo do spokoju we własnym mieszkaniu.
          Mam podobny problem,ale jestem bezsilna.
          Studentka bedzie kiedyś dorosłą osobą i zyczę jej takiego samego sąsiedztwa jakie
          ona reprezentuje swoją osobą.
        • sir.vimes Re: sąsiadka nerwuska 30.12.06, 16:29
          Też jesteś starym alkoholikiem co krzesłami po korytarzu rzuca czy po prostu nie
          umisz czytać?????
          • yoma Re: sąsiadka nerwuska 30.12.06, 18:31
            Ciekawe, że nikt się nie zdziwił, skąd krzesła na korzytarzu - to jest korytarz
            w bloku czy poczekalnia u dentysty?
        • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 06.01.07, 13:14
          Nie życzę sobie takiego nazywania mojej osoby. Jeśli chcesz wiedzieć ograniczony staruchu,to jest to moje mieszkanie i nikt mnie z niego nie wywali ponieważ w spółdzielni już wiedzą jaki poziom reprezentuje moja sąsiadka!Powtarzam po raz kolejny jak komuś bezrozumnemu: Nikomu nie przeszkadzała moja osoba tylko jej, każdy inny robił kiedyś imprezy lub na nich był więc dwa razy do roku zaciśnie gębę. Wspominałam też że ona jest aspołeczna i wyżywa się na mnie bo z takim charakterem została sama nawet syn ją opuścił na dobre. Tylko że teraz ja mam przez to zonka.
          Widać tu kolejny głupi sposób myślenia: student twój wróg, imprezuje hałasuje i wogóle. Nie doczytałeś nawet chyba mojego pierwszego posta z tej zawiści!
    • Gość: lucius_manius brak kultury IP: *.marton.net.pl 29.12.06, 09:31
      wkurzają mnie ludzie którzy nie mają szacunku dla innych ludzi (a jeszcze
      bardziej wkurzają mnie ludzie którzy nie mają świadomości tego że w oczywisty
      sposób przeszkadzaja innym) Każdy ma prawo do spokoju i to nawet kosztem
      pomniejszenia prawa innych do zabawy itp., tylko niestety duża część moich
      rodakow nie ma krzty kultury, Bez respektowanie praw innynch nie jest mozliwa
      egzystencja zadnego społeczeństwa...
      Ps.Zobrazuje to na banalnym przykładzie Jak myslisz jesli cofnelibyśmy sie
      kilka tysiecy lat wstecz i ty (lub sąsiadka) w nocy w jaskini zaczełabyś
      powiedzmy sobie grać głośno na fujarce gdy wszyscy inni śpią to co zrobiłaby
      reszta twojej grupy? Potulnie czekała az skończysz czy wywaliła Cie na zbity
      pysk... Tak kochana kształtowały sie społeczeństwa, bez szacunku dla praw
      innych ludzi nie byłoby ludzkich osad, miast, państw... Jednostki które sie nie
      podporządkowywały tym regułom były skazane na samotne życie i zazwyczaj nie
      były wstanie przeżyć w surowych czasach ludzi pierwotnych ...ale jak widac paru
      się jednak udało... nasze czasy przyniosły niestety degradacje znaczenia
      publicznego napiętnowania, a sądy i policja ktore miały przejąc "funkcje
      sprawiedliwościowe" od pierwotnych społeczeństw wogóle nie radzą sobie z takimi
      sprawami...
      WNIOSEK: "Moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność innego
      człowieka..." inaczej nie da się normalnie żyć
      • Gość: ;) Re: brak kultury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 10:01
        Gość portalu: lucius_manius napisał(a):


        Jak myslisz jesli cofnelibyśmy sie
        > kilka tysiecy lat wstecz

        Wystarczy się cofnąć o jakieś 25 lat, albo 30 i sobie przypomnieć jak owi
        obecni pięćdziesięcioparo- i sześćdziesięciolatkowie się sami bawili aż
        furczało. Socjalizm w pełni- inny ,,etos'' picia niż obecnie, większa
        tolerancja wobec baletujących sąsiadów... No tak, byle się sami wyszumieli za
        młodu, a że teraz chcą ciszy i młodzież ma pecha mieszkać z takim osobnikiem w
        jednej klatce schodowej, który na starość chce być świętszy od samego Pana
        Boga....

        Osobiście znam wielu takich ludzi. To są ci, którzy na starość z każdą pierdołą
        latają do rady osiedla.
        • Gość: lucius_manius Re: brak kultury IP: *.marton.net.pl 29.12.06, 10:14
          Gość: ;)u nie cytuj mnie kiedy nie rozumiesz o co mi chodzi
          Ja nie mówie ze wczesniej było lepiej i dla mnie tak samo należy napietnować
          sąsiadke jak i studentkę jak inn ych którzy obecnie jak i 30 lat temu nie
          umieją dostosować sie do prostych reguł obowiązujących w życiu w grupie
          • Gość: ;) Re: brak kultury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 11:49
            Ja doskonale rozumiem o co Ci chodzi. Też by mnie szlag trafiał gdyby zza
            ściany ciągle mnie dopadały ,,umca-umca'' i tym podobne sprawy. Jeśli jednak
            zdarzałoby się to sporadycznie, bo wiem, że sąsiad ma na przykład urodziny,
            imieniny- dla mnie nie ma sprawy. Mieszkając w wielkiej płycie trzeba się
            liczyć z odgłosami dobiegającymi od sąsiadów- to jest po prostu nieuniknione.
            Wierz mi, ale bardziej uciążliwy jest sąsiad, który stale tupie nogą i czegoś
            rząda, niż ten, który czasem-podkreślam, CZASEM- zaprosi gości, a ci się
            troszkę zasiedzą. Upierdliwy sąsiad potrafi człowieka sterroryzować swoimi
            ciągłymi pretensjami, skargami do spółdzielni o byle pierdołę, waleniem w
            kaloryfer( bo tacy nigdy nie mają na tyle odwagi cywilnej, aby pójść, zadzwonić
            do drzwi, stanąć twarzą w twarz i porozmawiać). To taka ich metoda- łup-łup w
            kaloryfer i ,,będzie tam ku..wa je...na mać cicho? ''. Oto kultura! A kultury
            chcą najczęściej uczyć ci, którzy sami jej za grosz nie posiadają :/

            Piszesz, że osoba, która się nie potrafi dostosować zostaje w końcu samotna.
            Powiem tak- osoba, która po prostu chce prowadzić normalny tryb życia, a nie
            skradać się jak złodziej we własnym mieszkaniu, nie chce żyć jak emeryt,
            zostaje sama, bo znajomi i rodzina w obawie przed wysłuchiwaniem bluzgów jej
            niekulturalnych sąsiadów, przestają ją odwiedzać w jej mieszkaniu. Nawet te 2
            razy do roku z okazji urodzin. Znam to z autopsji :/

            A impry studentów to przegięcie, ale chciałem pokazać też drugie dno tego
            problemu.
            • kadfael Re: brak kultury 29.12.06, 11:59
              Ale dziewczyna wyraźnie napisała, że dwa razy zapłaciła mandat. więc to chyba
              nie były sporadyczne imprezy urodzinowe.
              • andzialipka Re: brak kultury 06.01.07, 13:20
                Pisałam też że parę lat już tu mieszkam i od paru jestem dorosła więć mnożąc to razy dwa(razy do roku) wychodzi tych imprez trochę. Dla ścisłości mam 24latka więc od 6-ciu robię imprezy...i prawie na każdej mam towarzystwo policji!Czy już zrozumiałeś sens tego co mówię?Dlaczego niektórzy oceniają nie doczytując do końca?
            • Gość: lucius manius Re: brak kultury IP: *.marton.net.pl 29.12.06, 12:47
              Gość portalu: ;) napisał(a):

              > Ja doskonale rozumiem o co Ci chodzi. Też by mnie szlag trafiał gdyby zza
              > ściany ciągle mnie dopadały ,,umca-umca'' i tym podobne sprawy. Jeśli jednak
              > zdarzałoby się to sporadycznie, bo wiem, że sąsiad ma na przykład urodziny,
              > imieniny- dla mnie nie ma sprawy. Mieszkając w wielkiej płycie trzeba się
              > liczyć z odgłosami dobiegającymi od sąsiadów- to jest po prostu nieuniknione.
              > Wierz mi, ale bardziej uciążliwy jest sąsiad, który stale tupie nogą i czegoś
              > rząda, niż ten, który czasem-podkreślam, CZASEM- zaprosi gości, a ci się
              > troszkę zasiedzą. Upierdliwy sąsiad potrafi człowieka sterroryzować swoimi
              > ciągłymi pretensjami, skargami do spółdzielni o byle pierdołę, waleniem w
              > kaloryfer( bo tacy nigdy nie mają na tyle odwagi cywilnej, aby pójść,
              zadzwonić
              >
              > do drzwi, stanąć twarzą w twarz i porozmawiać). To taka ich metoda- łup-łup w
              > kaloryfer i ,,będzie tam ku..wa je...na mać cicho? ''. Oto kultura! A kultury
              > chcą najczęściej uczyć ci, którzy sami jej za grosz nie posiadają :/
              >
              > Piszesz, że osoba, która się nie potrafi dostosować zostaje w końcu samotna.
              > Powiem tak- osoba, która po prostu chce prowadzić normalny tryb życia, a nie
              > skradać się jak złodziej we własnym mieszkaniu, nie chce żyć jak emeryt,
              > zostaje sama, bo znajomi i rodzina w obawie przed wysłuchiwaniem bluzgów jej
              > niekulturalnych sąsiadów, przestają ją odwiedzać w jej mieszkaniu. Nawet te 2
              > razy do roku z okazji urodzin. Znam to z autopsji :/
              >
              > A impry studentów to przegięcie, ale chciałem pokazać też drugie dno tego
              > problemu.




              Ja tez nie pisze ze nie masz prawa zrobic w granicach zdrowego rozsądku imprezy
              urodzinowej czy zaprosić znajomych do swojego mieszkania Tak jak napisałem
              każdy czlowiek ma prawa i wolności w tym np. prawo do zapraszania znajomych czy
              zrobienia imprezy, wszystko to jednak powinno mieścic sie w rozsądnych
              granicach i taką granicą jest dla mnie prawo innego czlowieka(sąsiada) do
              wypoczynku, spokoju czy snu Patrząc z drugiego punktu widzenia na ta sprawe
              każdy ma prawo do wypoczynku, spokoju prawo to jest jednak ograniczone prawem
              innych do zabawy czy spotkania ze znajomimi(oczywiście jesli odbywa sie to w
              granicach zdroworozsądkowych) Mieszkamy "na kupie" (jaskini) i nigdy nie bedzie
              tak ze wszyscy beda chcieli naraz tego samego dlatego musimy szanowac i
              tolerowac równiez potrzeby innych ludzi bo inaczej pozabijalismy sie wszyscy na
              wzajem wcześniej wariując

              jak pisze najważniejsze jest określenie tej granicy praw swoich i innych nie da
              sie zrobic tego ogólną normą, tylko trzeba rozpatrywać to w konketnym przypadku
              Co innego robic impreze w Sylwestra a co innego w tygodniu co innego gdy za
              sąsiadów masz studentów a co innego jak matke z niemowlakiem czy chorą
              staruszke co innego lecieć do adm. gdy ktos zrobil impreze po raz pierwszy w
              tym roku a co innego jesli to juz kolejna w tym tygodniu co innego walic w
              kaloryfer o 4 rano gdy wciaż trwa dresiarska impreza a co innego walic gdy jest
              23 a nad tobą sasiad rozmawia na balkonie

              dla mnie ludzie którzy nie biora pod uwage potrzeb i sytuacji innych są
              egoistami którzy powinni zostać odrzuceni przez społeczenstwo (grupe)
    • Gość: elmar Re: sąsiadka nerwuska IP: *.aster.pl 30.12.06, 19:14
      Ja osobiście dzwonię na policję jak ktoś już przegina, czyli nie daje spać po
      godzinie 3.00 nad ranem. Jeżeli sąsiadka dzwoni na policję lekko po godz. 22.00
      to "trochę" jest niecierpliwa.

      --
      www.milliondollar.com.pl
    • Gość: sąsiadka Re: sąsiadka nerwuska IP: *.160.unknown.vectranet.pl 31.12.06, 17:37
      Należy się zemsta ale niech będzie na Twoim poziomie.Moze należy zgłosić problm
      mimo wszystko policji/straży miejskiej/.W razie kolejnej imprezy uprzedż
      pozostałych sąsiadów a w miedzyczasie zapytaj "władzy"jak to wida.
      • gabrielle Re: sąsiadka nerwuska 01.01.07, 11:16
        Do arconsa, który tak się oburzył na wspomnienie Unii Europejskiej.

        Po pierwsze, to o ile mnie pamięć i wiedza na temat UE nie myli, w związku z
        członkostwem w Unii występuje pierwszeństwo prawa unijnego nad prawem państwa
        członkowskiego.

        Po drugie. Cytacik. Kodeks wykroczeń. Śliczny. Nasz. POLSKI:)

        Art. 51. kodeksu wykroczeń:
        § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój,
        porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu
        publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
        § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza
        się go, będąc pod wpływem alkoholu, podlega karze aresztu, ograniczenia
        wolności albo grzywny.
        § 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.
        Podobnie rzecz mieć się będzie w przypadku szczekających psów lub używania pod
        oknami klaksonów samochodowych, z tym że sprawca odpowiadać będzie dodatkowo za
        naruszenie przepisów Prawa o ruchu drogowym - Dz.U. 1997 nr 98 poz. 602 z póź.
        zm. - a dokładnie art. 29 ust. 1 i 2.

        www.mehoffera.waw.pl/phpBB2/viewtopic.php?p=3720&sid=5dad3f792ba9e2b88525998e1d88b305

        Zresztą, wystarczy w googla wrzucić "uciążliwi sąsiedzi" i mamy lektury po same
        uszy:)

        Z pozdrowieniami.

        Aha. Rada dla założycielki wątku. Jeśli zamierzasz urządzić imprezę, do czego
        oczywiście masz pełne prawo, uprzedź sąsiadów, że będzie głośniej. Tak będzie
        grzeczniej. Zapunktujesz sobie u nich. Sąsiadka w oczach sąsiadów straci.
      • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 06.01.07, 13:22
        nareszcie odpowiedz na temat, szkoda że na tym forum mogłam doszukać się ich zaledwie kilku. Dzięki!
        • Gość: zz Re: sąsiadka nerwuska IP: *.crowley.pl 12.01.07, 15:16
          O tak, ja tez mam taka sasiadke, ktora "tylko 2x w roku zrobi impreze".
          W rzeczywistosci czestotliwosc imprez jest b. rozna. Poczynajac od 1 w tygodniu
          do balang co 2 dzien. Swiatek, piatek i niedziela. Do 5 rano. Ja wstaje o 6 do
          pracy.
          "Oczywiscie nikomu to nie przeszkadza tylko mnie." Czemu zatem policje wzywali
          sasiedzi z klatki obok? Oczywiscie szanowna imprezowiczka nie wie kto dzwonil,
          bo przeciez policjanci sie nie tlumacza.
          "Oczywiscie impreza jest bardzo cicha." Pominawszy te momenty, kiedy jest bardzo
          glosna. No i pominawszy glosno dudniace basy. Nalezy takze pominac gowniarstwo
          biegajace po klatce schodowej i trzaskajace drzwiami (imprezowiczka jest z
          gatunku "mocarnych", w zamkniecie drzwi wklada cala dostepna jej energie -
          podobnie z reszta jak i jej tatus, ktory jak przyznal dopiero od 30 lat w
          miescie mieszka).
          "Oczywiscie sie czepiam." Przeciez mlodziez musi sie wyszalec.
          Szalenstwo tej - podobnie jak i ty - 24-latki jest widoczne z daleka. Od zawsze
          bez faceta, robi wszystko by plec przeciwna przyciagnac. Udaje jej sie to tylko
          na imprezach (poza imprezami wloczy sie samotnie), wiec imprezuje ile moze. Jest
          zdesperowana, nie przeszkadza jej nawet gdy slyszy od potencjalnego obiektu
          zainteresowania "k..." pod swoim adresem. Niestety kandydatow ciagle brak.
          Niestety - bo gdyby kogos w koncu znalazla to nie musialaby robic z siebie
          takiego odrazajacego posmiewiska.
          No i ten chichot 14-latki. Czy naprawde teraz studentki dojrzewaja tak pozno?
          Jeszcze w glowie czasy podstawowki? Kompletny brak zainteresowania kogokolwiek,
          trzeba zatem glosno i duzo mowic i glupowato chichotac aby przyciagnac uwage.
          A co do policji - na poczatku zawsze pouczaja. Jesli dostalas mandat to zdrowo
          balangowalas.
          I na koniec - mam nadzieje, ze kiedys bedzie ci dane doswiadczyc cudownych
          chwil, kiedy po nieprzespanej nocy uda ci sie w koncu uspic dziecko, ktore po
          chwili zostanie wyrwane ze snu donosna muzyka dochodzaca od sasiadow. Mam
          nadzieje, ze gdy juz dorosniesz znajdzie sie ktos kto bedzie cicho i rzadko
          imprezowal. Wlasnie wtedy, gdy ty po ciezkim dniu w pracy bedziesz miala w
          perspektywie koniecznosc wstania o 6 rano, po to, by kolejny taki ciezki dzien
          przezyc.
          • sir.vimes Re: sąsiadka nerwuska 12.01.07, 15:28
            Żałosny post... Opisujesz jakąś znajomą dziewczynę, która nic do rzeczy nie ma.

            Chyba nawet nie chciąło ci się doczytać pierwszego posta i dowiedzieć się czego
            dotyczy wątek.
            • Gość: zbulwersowana Re: sąsiadka nerwuska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 15:43
              Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie,że AndziaLipka i sir Vimes to ta sama
              chamowata studentka od imprez. Co za szczęście, że to Ja nie jestem Twoją
              sąsiadką- już dawno miałabyś sprawę w sądzie grodzkim i wysoką karę, właśnie w
              taki sposób załatwiłam niedawno sąsiada- studenta co mi też zakłócał spokój "
              imprezami tylko 2 x w roku". Nie masz prawa zakłócać nikomu spokoju po 22, a
              tłumaczenie,że mandaty płacisz za nic jest po prostu śmieszne. Jak masz
              potrzebę głosnej zabawy to idź do klubu, dyskoteki czy knajpy. To nie komuna i
              godzina policyjna, ze miałabyś z tym problem, a nie zakłócasz innym spokoj.
              • sir.vimes Re: sąsiadka nerwuska 12.01.07, 15:56
                Skorzystaj z wyszukiwarki zanim zaczniesz stawiać zarzuty.

                Nie, nie jestem andziąlipką.

                Ale rzeczywiście bardziej czuję z nią jakieś "pokrewieństwo" opinii niż z ludżmi
                , którzy dostają wysypki na słowo student lub studentka.

                A poza tym w wątku mowa jest o dwóch "imprezowiczkach": studentce i alkoholiczce.

                Jakoś sporo osób popiera awanturującą się alkoholiczkę.

                Dziwne.

              • andzialipka Re: sąsiadka nerwuska 06.02.07, 01:08
                Och no to sie przestraszyłam
                Na początku ona też chciała mnie do sądu podać ale nawet policja ją wyśmiała i kazała zgrzać bo to wariatka... dopiero jak przyszła policjantka to zaczęła sie czepiać...
                Taka jesteś porządna, prawa, a wysławiać się beż obrażania potrafisz? Nie? To się naucz albo zostaw fora w spokoju. Nie mam pojęcia dlaczego uważasz że jestem chamowata, ale ja uważam że jesteś strasznie ograniczona.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka