Dodaj do ulubionych

Ludzie są jak małpy

08.01.07, 13:11
Może i Ameryki nie odkryłem, ale prostota tego stwierdzenia i jego akuratność mnie uderzyła. Wbrew kreacjonistycznym bredniom ma ono wieksze konsekwencje i zasięg rażenia niż możnaby się spodziewać. Wystarczy przejść się ulicą polskiego miasta a potem zrobić sobie spacerek choćby po Dundee - z resztą nieważne, może być jakiekolwiek miasto na wschód od Łaby. Taka pobieżna obserwacja ludzi to być może oglądanie czubka góry lodowej; czukba, który jednak stanowi projekcję jakiejś masowej jaźni, nastwienia do życia, zest for life. W Polsce - szaro, buro i ponuro. Ludzie jacyś tacy zmarnowani, kamienne twarze, usta zacisnięte, spojrzenie spode łba, snuja sie jak w jakimś onirycznym transie. Atmosfeta żałoby narodowej. W drugim przypadku - swiat niby ten sam ale nie taki sam. Luz, oczy żywe; słowem żadna euforia, zespół trudnych do określenia objawów masowego nastroju, które składają się na RÓŻNICĘ.

No i są jeszcze małpy [cyt. za New Scientist]:
"[...] Humans, like chimps, are notoriously aggressive. So how come our other close relative, the bonobo, is so peaceable?

The Democratic Republic of the Congo is one of the most volatile and hostile countries on the planet, yet its dark interior is home to a group of pacifists who look like refugees from the Summer of Love. Pygmy chimps or bonobos are both literally and metaphorically our kissing cousins. If you know them at all, it is probably as the most highly sexed of all the apes, but they are also considered by many to be our closest living relative - closer even than the common chimp. Bonobos seem to live by the principle "make love, not war". They are very docile towards one another, never aggressive or murderous, and possess many of the psychological traits we value most, including altruism, compassion, empathy, kindness, patience and sensitivity. How did they get to be so nice?[...]"

Ano, jak się okazuje:
"[...] Put bluntly, bonobos are nice because the environment they live in is nice.[...]"

Ciekawy jestem, kiedy u nas zrobi się na tyle "nice", że aura przenikająca przestrzeń społeczną się poprawi. Ciekawe, czy ludzie starsi raz nawykli do walki o zasoby za PRL, a teraz w III RP młodzi ludzie - kolekcjonerzy wpisów do CV - niepewni swej przyszłości i walczący o pracę odnajdą w sobie bonobo.

Patrząc na dzisiejszą ulicę może lepiej żeby chociaż było jak pisał A.C. Clarke w "Childshood End": "[...] It (life) therefore had less zest for the few, but more tranquility for the many [...]". W Polsce w tej właśnie kolejności - to chyba to czego ludzie potrzebują najpierw.

Bonobo i szympansy żyją - paradoksalnie bardzo blisko siebie. Ich siedliska są rozdzielone jedynie rzeką, na tyle jednak szeroką, że stanowi ona nieprzekraczalną barierę. Róznica jednak jest spora ze względu na obceność wysokobiałkowego, łatwodostepnego pokarmu w przypadku tych pierwszych. W tym wypadku róznica między ludźmi jest wyraźna - my możemy przekroczyć rzekę i to robimy. Tysiące młodych ludzi wyjeżdża - początkowo "na chwilę", potem wartość zainwestowanego kapitału jest tak wysoka, że z "na chwilę" robi się "na zawsze". A szkoda...
Obserwuj wątek
    • Gość: syn_szympansa Re: Ludzie są jak małpy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 13:15
      Wolę być szympansem w Polsce niz bonobo za Łabą. Zdrajcom narodowego interesu mówimy nie(t)!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka