Dodaj do ulubionych

dzieci z poprzednich związków

IP: *.acn.waw.pl 23.04.03, 14:46
związalibyscie się (związek małzenski) bez najmniejszych oporów i wątpliwości
z męzczyzną/kobietą, ktory/-a ma dziecko/dzieci z poprzedniego małzenstwa?
Obserwuj wątek
    • guadalahara Re: dzieci z poprzednich związków 23.04.03, 15:13
      Ja się związałam..
      • Gość: kurka Re: dzieci z poprzednich związków IP: *.acn.waw.pl 23.04.03, 15:20
        a jaki masz do Jego dzieci stosunek: obojetny, czy widujecie sie, czy one
        przyjezdzaja do was, nocuja?
    • Gość: ... Re: dzieci z poprzednich związków IP: *.dip.t-dialin.net 23.04.03, 16:23
      Gość portalu: kurka napisał(a):

      > związalibyscie się (związek małzenski) bez najmniejszych oporów i wątpliwości
      > z męzczyzną/kobietą, ktory/-a ma dziecko/dzieci z poprzedniego małzenstwa?


      a komu to przeszkadza? przeciez to nie ma znaczenia, a od kiedy dziecko to
      jakas kara czy przeklenstwo :)))
      • Gość: finka Re: dzieci z poprzednich związków IP: *.de.ibm.com 24.04.03, 08:52
        Gość portalu: ... napisał(a):

        > Gość portalu: kurka napisał(a):
        >
        > > związalibyscie się (związek małzenski) bez najmniejszych oporów i wątpliwo
        > ści
        > > z męzczyzną/kobietą, ktory/-a ma dziecko/dzieci z poprzedniego małzenstwa?
        >
        >
        > a komu to przeszkadza? przeciez to nie ma znaczenia, a od kiedy dziecko to
        > jakas kara czy przeklenstwo :)))

        Może i nie, ale dla żadnego związku taki układ nie jest też szczególnym
        błogosławieństwem... Chodzi mi o to, że wchodzi się w jakąś rodzinę, dziecko
        jest już na swój sposób ukształtowane, niekoniecznie według naszych wyobrażeń o
        wychowaniu dziecka; w Polsce szczególnie panuje często tendencja do
        rozpieszczania dzieci (bo nie ma taty/mamy i trzeba mu to wynagrodzić); słowem
        jest to bardzo trudne. Zresztą nie każda osoba jest w stanie naprawdę pokochać
        cudze dziecko, stąd niektóre bezpłodne pary np. nie decydują się na adopcję. I
        świetnie ich rozumiem, bo sama nie darzę ciepłymi uczuciami syna mojego faceta,
        raczej działa mi na nerwy (coż - blędy wychowawcze). Niektórzy - jak ja - mają
        w sobie pewien biologiczny opór wobec cudzego potomstwa. Poza tym osobom, które
        same nie mają takich doświadczeń wydaje się, że jeśli dziecko żyje na codzień z
        samotnym rodzicem, to pojawienie się kogoś u jego boku jest przyjmowane z
        entuzjazmem. Nic bardziej mylnego! DZiecko przede wszystkim najczęściej
        upatruje w kimś takim rywala, taka obca baba zabiera czas tatusiowi i tyle
        (albo facet mamusi). Podziwiam osoby, które mają w sobie taki potencjał
        miłości, żeby obdarzyć nim cudze dzieci. Część osób przyjmuje dziecko partnera
        z otwartymi ramionami (jak mój facet), ale taka sytuacja zawsze rodzi
        konflikty. Na codzień świetnie się dogadują, ale gówniara potrafi mu przywalić
        że np. nie może jej kazać sprzątać, bo nie jest jej ojcem. Oczywiście tępię
        takie wystąpienia, ale... Fakt jest faktem, mamy trochę inne podejście do
        wychowania, ja jestem bardziej konsekwentna, on podatny na przymilanie się, on
        z kolei bardziej pedantyczny i częściej zwraca uwagę np. na zostawione gdzieś
        nie na miejscu drobiazgi... Ja nie zwracam uwagi na jedne rzeczy, dla niego
        inne są dużym problemem, czasem myślę, że on się nadmiernie czepia, czasem ja w
        jego opinii niepotrzebnie gardłuję. Moja przyjaciółka powiedziała mi, że zawsze
        boli ją, jak jej drugi mąż zwraca uwagę córce (z pierwszego małżeństwa), ale
        nigdy się nie przejmuje jak zwraca uwagę ich wspólnemu synowi. Niby wie
        doskonale, że on naprawdę traktuje ich oboje jednakowo, ale coś tam w głębi
        duszy jej nie gra (choć świetnie wie, że to tylko jej wymysł)
    • Gość: Joanna Re: dzieci z poprzednich związków IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.04.03, 17:36
      Mysle ze nie kazdego stac na wziecie na siebie odpowiedzialnosci bycia step-
      rodzicem dla tych dzieci. Nie jest to prosty zwiazek miedzy dwojgiem ludzi. Sa
      tu dodatkowe osoby rownie wazne jak parter czyli jego/jej dzieci. Mysle, ze
      jesli osoba ta odpowiadalaby mi to dlaczego nie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka