jorge.valdano
16.03.07, 10:59
Albo 'Polowanie na czerwony pazdziernik' vs 'Trojkat Bermudzki' (takie filmy)
i 'vice-versa' - 'Wielka draka w chinskiej dzielnicy' vs Triada (takie 'biuro
podrozy'. I w zasadzie przy przesiadce z mniejszych kieliszkow na wieksze
wole kogos kto przelewa i 'szybko' wyrobi reke do mniejszych kieliszkow niz na
odwrot - 'sztukuje' i sam wyznacza nowe granice.
I tak mamy - rozpoczyna Japonia ale na japonski rynek mamy tylko reklamy
pieniedzy i 'majtek' najwiekszych 'gwiazd' (same reklamy to produkt
zstepujacy), a 'vice versa' mamy towary (Lexus, Acura, Subaru) i reklamy. Wiec
tak naprawde, fundamentalnie licza sie Chiny - Rosja gada jak rowny z rownym,
rzadza Korea (szachuja USA) i maja niezbywalne wartosci z Japonczykami -
'wszystkie zoltki sa takie same'. Ale mieli kiedys wojne z Japonia wiec
reklama Subaru na Chiny to bylby atak ninji (wydarzenie quasi techniczne, a
naprawde fundamentalne), a wersja Subaru na Chiny to bylby Ronin (quasi
fundamentalne, a naprawde neat trick). I tak znikniecie abonamentu
'niedrogiego' to bylby atak ninji (wyjsciowy swiatlodow jest internetowy -
voip, a wejsciowy telefoniczny 'tpsa'), a znikniecie biletu tygodniowego
tramwajowego to atak Ronina (inne bilety sie nie sprzedawaly tak dobrze bo to
byla idealna wersja na 'krotko').
Wiec trzeba umiec osadzic - kiedy idziemy do banku inwestycyjnego bo jeden
token to wystarczy, zeby negocjowac rachunek inwestycyjny (nie trzeba
przychodzic do pracy), kiedy jeden token wystarczy bo zona ma RORa (w jej
ocenie to rachunek inwestycyjny i sama by lepiej inwestowala od meza gdyby go
'zabraklo') i (nie powinno sie przychodzic do pracy), a kiedy jeden token moze
byc oceniony jako atak ninja (i nie wolno przychodzic do pracy).
Odwrocene V jak Vigwam (It's high noon on my sundial).