Dodaj do ulubionych

Katolickie pogaństwo

13.04.07, 13:29
O fenomenie polskiej religijności, swoistego oblicza katolicyzmu, który –
jeśli dobrze się przyjrzeć – mocno podszyty jest u nas myśleniem magicznym z
czasów przedchrześcijańskich i szeregiem innych pogańskich elementów, pisze
Joanna Podgórska w ciekawym Raporcie pt. "Święta w starych dekoracjach" –
"POLITYKA" nr 14 (7 IV 2007). Lektura jest ciekawa, a autorka przytacza
dogłębne opracowania tematu – dlatego spróbuję zamieścić tu we fragmentach
znaczącą część tego artykułu (z góry zastrzegam się, że nie jest on
bynajmniej antykatolicki czy wymierzony w Kościół, ale analizuje zjawisko
tzw. religijności ludowej, bardzo u nas żywej).
Obserwuj wątek
    • alexanderson Część 1. 13.04.07, 13:30
      Dymy kadzideł, procesje, strojne szaty kapłanów, światła na grobach, kult
      świętych wizerunków, medaliki traktowane jak talizmany, błagalne i dziękczynne
      wota – to relikty prastarych kultów, które wchłonęło chrześcijaństwo. W polskim
      katolicyzmie przetrwało ich szczególnie dużo. Stanowią niemal o narodowej
      tożsamości. Tworzą barwną tradycję, ale czynią też Polskę czymś w rodzaju
      religijnego skansenu, w którym parlamentarzyści modlą się o deszcz albo chcą
      intronizować Chrystusa na króla Polski.
      Dziedzictwo pogaństwa wciąż jest w Polsce żywe, a nawet się rozwija –
      stwierdził prof. Norman Davies (…), wymieniając obok zaduszek i dożynek m.in.
      święcenie samochodów. Widziana oczami zewnętrznego obserwatora polska
      religijność jawi się jako szczególnie uzależniona od rekwizytów, widzialnych
      znaków: popiołu, palemek, różańców, medalików, obrazków. U nas do dziś figury
      płaczą krwawymi łzami, a plama na szybie może stać się cudownym wizerunkiem
      Matki Boskiej i gromadzić tysiące wiernych. Tak jakby ciągle niezbędna była
      Biblia pauperum. Okruchy magicznego szkieletu, na którym wspierała się
      przedchrześcijańska wizja świata, utkwiły w nas niezwykle mocno.
      Przymiotnik "pogański" ma w języku konotację negatywną, a dług, jaki
      chrześcijaństwo zaciągnęło wobec tamtej kultury, bywa zwykle wstydliwie
      przemilczany. – Z historycznego punktu widzenia formy kultu są rzeczywiście
      takie jak w pogańskich kulturach rolniczych, odwołujących się do sacrum
      zaświatów; zostały bezszmerowo włączone w chrześcijański kontekst obrzędowy. Z
      punktu widzenia współczesnych relacji człowieka z wszechświatem i innymi ludźmi
      sens owych form nie jest już pogański, bo odwołują się one do chrześcijańskiej
      hierarchii mitycznej i kościelnej – mówi prof. Anna Zadrożyńska z Instytutu
      Etnologii i Antropologii Uniwersytetu Warszawskiego. – Wynika z tego jednak
      teza niezgodna z panującym przeświadczeniem: to chrześcijaństwo ukorzeniło się
      w kulturze europejskich pogan, a nie Europa zapuściła korzenie w glebie
      chrześcijaństwa.
      • alexanderson Część 2. 13.04.07, 13:43
        Z prastarej religii kosmicznej zapożyczono czas świętowania, który od neolitu
        wyznaczała wędrówka słońca po niebie. Bogowie zawsze rodzili się w zimowe
        przesilenie, umierali i zmartwychwstawali z wiosenną równonocą. Gdy w dawnym
        kalendarzu istniał obrzęd związany z kultem słońca, w obrzędowości
        chrześcijańskiej pojawia się święto lub dzień świętego patrona. Matki Boskiej
        Gromnicznej obchodzone 2 lutego to połowa zimy, gdy zapala się ognie, aby
        przyspieszyć powrót jasności. Święto płodności, obchodzone w letnie
        przesilenie, zmieniło się w wigilię św. Jana i rytuał Zielonych Świątek.
        Kościelna nazwa tych ostatnich to Zesłanie Ducha Świętego, ale ludowa pobożność
        wpisała je w rytm przyrody, sięgając do archetypowych praktyk magicznych, które
        miały oczyścić ziemię z demonów i zapewnić obfite plony: palono ognie, domy
        przyozdabiano zielenią tataraku, procesje z chorągwiami obchodziły zasiane
        pola, a bydło okadzano dymem z poświęconych ziół.
        Ciekawa jest także historia Bożego Ciała (ludowa nazwa Święta Ciała i Krwi
        Pańskiej), ustanowionego przez Kościół w XIV w. po cudzie w Orvieto, gdy hostia
        w rękach księdza heretyka zaczęła krwawić. Na pamiątkę tego wydarzenia
        uroczysta procesja zatrzymuje się przy czterech ołtarzach, gdzie odczytywane są
        fragmenty czterech ewangelii związane z Eucharystią. W obrządku ludowym
        ewangelie nie były jedynie nauką, ale świętym przedmiotem materialnym, który w
        postaci zakopanych na rogach pól zwitków miał chronić plony od gradobicia. Do
        tego doszły poświęcone wianki, które jako talizmany zabierano do domów, by
        odstraszały pioruny i choroby.
        W świętach, obrzędach i zwyczajach przechowało się mnóstwo elementów dawnych
        obrzędów ofiarnych, magii płodności, rytów oczyszczających, magii dobrego
        początku, trwających nieustannie pertraktacji z zaświatami. Błagalne krzyże i
        kapliczki wznoszone na granicach wsi można postrzegać jako przejaw archaicznego
        lęku przed obcym światem, święte znaki, które mają chronić obszar wewnętrzny
        przed otaczającym chaosem, demonami i plagami. W chwilach zagrożenia obchodzi
        się je w uroczystej procesji, bo są one punktem mediacji z zaświatami,
        uprawnionych i otoczonych ochroną kontaktów z nimi. Święcenie nowo wybudowanych
        gmachów można postrzegać jako magię dobrego początku. Poświęcone obrazki,
        medaliki ze św. Krzysztofem to rodzaj amuletów.
        – Myślenie religijne wymaga założenia, że gdy chcemy coś w świecie zmienić,
        niezbędna jest Boska interwencja. Podmiotem jest Bóg, człowiek może tylko
        prosić. W myśleniu magicznym człowiek swoimi działaniami i praktykami
        prowokuje, skłania, zmusza do zmiany zaświatowe moce. Do części magicznej,
        pogańskiej, w której zawiera się wiara w sprawczą moc słów, dodano obudowę
        chrześcijańską. W obrzędowości te dwa porządki są tak przemieszane, że trudno
        je interpretować – twierdzi prof. Piotr Kowalski, etnolog. – Choćby kwestia
        wody. Wiadomo, jakie procedury kościelne nadają sakrę wodzie święconej. Ale
        czym jest woda z uzdrawiających źródełek? Żywą wodą z bajki? Bez trudu da się
        to wytłumaczyć w kategoriach magicznych. (...)
        • alexanderson Część 3. 13.04.07, 13:45
          W przedchrześcijańskim świecie działanie sił magicznych było równie oczywiste
          jak działanie sił natury. Próbowano je zaklinać lub przebłagać. Ten stały
          dialog z zaświatami był codziennością. Kościół odrzuca magię ze względów
          zasadniczych, ale musi się liczyć z jej występowaniem. Zwłaszcza z tymi
          przejawami myślenia magicznego, które sytuują się blisko wiary i praktyk
          religijnych, jak kult świętych czy kult obrazów – pisze Zdzisław Mach we
          wstępie do pracy Dominiki Jaźwieckiej-Bujalskiej "Między magią a religią", w
          której bada ona zabobony i przesądy wśród duchowieństwa katolickiego. Choć
          ankietowani przez nią księża deklarują niewiarę w przesądy, przyznają, że
          zdarza im się tłumaczyć niepowodzenia czarnym kotem, trzynastym, albo przejść
          na drugą stronę drogi na widok zakonnicy. Mówiąc o medalikach, w pierwszym
          rzędzie przywołują naukę Kościoła, według której są one tylko symbolami
          wspomagającymi pamięć o pierwowzorze, ale dalej okazuje się, że to jednak
          rodzaj talizmanu. Jak mówi jeden z księży, skoro sprawdziło się, że ten
          konkretny medalik przynosi szczęście, to już nie jest magia, ale racjonalne
          myślenie. Co więcej, dla niektórych medaliki są sygnałem rozpoznawczym,
          pozwalającym rozpoznać swoich, czymś w rodzaju totemu.
          Religijność chrześcijańską utworzyły dwa nurty: ten zgodny z oficjalnym
          obrządkiem Kościoła i ten wcześniejszy, rodem z ludowej tradycji rolniczej.
          Stopiły się, tworząc całość. Skala powodzenia nowej religii zależy od tego, jak
          wiele elementów poprzednich kultów potrafi wchłonąć. Tak jest zawsze. Na
          fundamentach starych świątyń buduje się nowe, wymienia bogów na ołtarzach. Tak
          było też w przypadku chrześcijaństwa. (…) Wszystko, co nie stało w jaskrawej
          sprzeczności z nową wiarą, mogło zostać zaadaptowane.
          Przez wieki pod wpływem rozwoju nauki i przemian cywilizacyjnych relikty
          dawnych kultów zanikały. Resztki magicznej koncepcji rzeczywistości zachowały
          się głównie w postaci przesądów, zwyczajów, gestów, które postrzegany jako
          irracjonalne, ale które wciąż bezwiednie powtarzamy. (…) Polska religijność
          jest nadal nimi przesycona i stanowią coś więcej niż element dekoracyjny.
          Dlaczego? Pierwszy trop, jaki się nasuwa, to fakt, że nadal jesteśmy w dużej
          mierze społeczeństwem rolniczym, a co za tym idzie, nurtem dominującym jest
          katolicyzm ludowy. Jego wnikliwe studium, do którego badacze odwołują się po
          dziś dzień, przeprowadził w latach 30. XX w. Stefan Czarnowski, teoretyk
          kultury i religioznawca.
          • alexanderson Część 4. 13.04.07, 13:46
            Pierwszą z cech religijności ludu polskiego, jaką wymienia, jest nacjonalizm
            wyznaniowy. Katolicyzm na wsi był czymś w rodzaju religii plemiennej, przede
            wszystkim sprawą życia zbiorowego, a dopiero wtórnie indywidualnego;
            najdonioślejszą cechą etniczną. U podstaw tego nacjonalizmu leży lokalność
            religii. Żeby nabożeństwo było pełne, musi odbyć się w społeczności
            sąsiedzkiej. Mieszkańcy okolicy mają swojego świętego, swój cudowny obraz,
            swoją figurę, swoje procesje. Bywa, że lokalne społeczności rywalizują ze sobą,
            gdy chodzi o rangę swych świętych obrazów. Ważą skuteczność interwencji,
            powołują się na cuda, spierają o nie.
            Zespolenie z narodem dokonuje się w zbiorowym uniesieniu podczas pielgrzymki do
            Częstochowy. "Włościanin wie, że jego wyznanie jest powszechne, ogólnoludzkie,
            bo go tego ksiądz nauczył; ale jako Polak jest on czcicielem szczególnym Matki
            Boskiej Częstochowskiej, największej ze wszystkich, najbardziej cudownej,
            najpotężniejszej. A że to Matka Boska bliska, interesująca się jego sprawami,
            własna – ma się on za lepszego katolika od tych wszystkich innych, którzy do
            Boga nie umieją modlić się jak należy, po polsku, i którzy czczą obce Matki
            Boskie" – pisał Czarnowski.
            Kolejną cechą polskiej religijności ludowej, jaką wymienia, jest właśnie
            maryjność. W czasach, gdy pisał swoje studium, także w innych krajach
            katolickich Matka Boska bywała najgorliwiej czczoną świętą. Była to jednak
            nieco inna Matka Boska. Na południu Europy Maria była następczynią potężnych
            pogańskich bogiń matczynych – możną, feudalną panią, władczynią otoczoną
            dworem, sprawującą rządy. W Polsce nabrała rysów spełniających polskie
            wyobrażenie o opiekunce i orędowniczce. "Jest przede wszystkim piękną i dobrą,
            łaskawą panienką, wstawiającą się za swoimi czcicielami u Syna, podobnie jak –
            według pragnień chłopa polskiego z okresu pańszczyźnianego – winna się za nim
            wstawiać dobra panienka ze dworu".
            Podobnie lud postrzegał Jezusa – jako dobrego gospodarza, który chodzi po
            ziemi, by osobiście sprawdzić, czy jego poddanym nie dzieje się krzywda i
            cudownie interweniując. Jezus i Maria to przede wszystkim rozdawcy łask
            ziemskich na miarę wioskowych potrzeb. Religijne ekstazy były rzadkością i
            raczej patrzono na nie podejrzliwie. Gdy objawiały się święte postaci, to
            niemal cieleśnie, ubrane tak jak na figurze i wydawały praktyczne polecenia:
            daj jałmużnę, idź na pielgrzymkę, a do zbiorowości zwracały się głównie w
            kwestii wybudowania kościoła w konkretnym miejscu.
            Wiąże się z tym kolejna cecha religijności opisana przez Czarnowskiego:
            sensualizm i kult obrazów. Wizerunki, którym na polskiej wsi oddawano cześć,
            były symbolami jak najbardziej dosłownymi. Postać Matki Boskiej w Polsce tak
            bardzo zespala się z jej malowanym wizerunkiem, że normalnym sposobem jej
            objawiania się jest objawienie się obrazu. Jego moc udziela się kopiom i
            odbitkom, które usamodzielniają się jako przedmioty kultu, żyją własnym życiem:
            ozdabiane drogocennymi sukienkami stają się celem pielgrzymek, płaczą krwawymi
            łzami, zapowiadając klęski. Podobnie postrzega Czarnowski gorliwość, z jaką lud
            pielgrzymuje do kalwarii; aby tajemnica była zrozumiała, musi przybrać postać
            zmysłowej, dotykalnej rzeczywistości.
            Wreszcie ostatnia cecha to rytualistyczny stosunek do religii. Akty religijne,
            obrzędy, gesty, formuły zajmują w niej miejsce najistotniejsze, bo jest to
            religijność uboga z doktrynalnego punktu widzenia. Jak opisuje badacz:
            włościanin zna parę pieśni kościelnych, czasem czytuje żywoty świętych, ale
            Pisma Świętego prawie nigdy, nieznane mu są nie tylko zagadnienia dogmatyczne,
            ale nawet proste prawdy wiary. Wyznania rozróżnia wedle cech zewnętrznych.
            Kalwin to taki, co je mięso w Wielki Piątek, luter nie zachowuje postów i nie
            czci Matki Boskiej, prawosławny to członek wyznania, którego żonaci kapłani
            noszą długie włosy, a w świątyniach nie ma organów. Tak głęboko zakorzeniony
            rytualizm sprawia, że niechęć i opór wobec najdrobniejszych zmian w praktykach
            jest ogromny. "Włościanin przestałby się czuć określonym członkiem określonej
            zbiorowości, gdyby nie spełniał skrupulatnie tych czynności religijnych, które
            w tejże zbiorowości są tradycyjne" – podsumowuje Czarnowski.
            • alexanderson Część 5. 13.04.07, 14:03
              Jerzy Pilch wspomina, że w czasach jego dzieciństwa, gdy z sąsiedniej
              katolickiej wsi wychodziła procesja, jego luterska babka zasłaniała okna, żeby
              nie patrzeć na zgorszenie. – Katolicyzm widziany jej oczyma to było pogaństwo w
              stanie czystym – opowiada. – Klękanie, medaliki, obrazy, zastępy świętych,
              palenie świateł na grobach, wszystko to było dla nas egzotyczne.
              Zwłaszcza, gdy chodzi o Zaduszki, różnice między protestantyzmem a katolicyzmem
              są szczególnie znaczące. W protestantyzmie los zmarłego rozstrzyga się w chwili
              śmierci, będzie rozliczany tylko ze swoich czynów. W katolicyzmie można trochę
              pomediować, zamówić mszę za duszę, pomodlić się za zmarłych, ulżyć ich losowi.
              – Spod katolickiego obrządku zapalania świateł na grobach, na pamiątkę duszy,
              przebija dawny sens – tłumaczy prof. Piotr Kowalski. – W pogańskim świecie
              dusza zmarłego bez względu na zasługi trafiała do okropnego miejsca, ciemnego i
              zimnego. Trzeba się było o nią troszczyć, zapalić światełko, by mogła przebrnąć
              przez mrok i odebrać ofiarę z pożywienia. To z kolei gwarantowało, że zmarli
              będą dbać o żywych i nie zwrócą się przeciw nim.
              Nikły wpływ reformacji, która oczyściła konfesję ze wszystkiego, czego nie ma w
              Piśmie, to kolejny z czynników kształtujących polską religijność. Na to
              nałożyła się bardzo silna kontrreformacja, która zwalczała heretycką plagę
              poprzez bardzo energiczne wzmacnianie obrzędowości i celebry.
              (…) [Zdaniem prof. Anny Zadrożyńskiej] niezwykle istotnym czynnikiem
              kształtującym polską religijność była także kultura szlachecka. Zawdzięczamy
              jej nie tylko fakt, że polska Matka Boska przypomina Marynię Połaniecką, ale
              także bardzo silną, administracyjną funkcję parafii, która stanowiła pas
              transmisyjny między dworem a ciemnym, niepiśmiennym pańszczyźnianym chłopem.
              – Przy czym polska kultura szlachecka była głęboko aintelektualna, przepojona
              ostentacją, teatralizacją, działaniem na pokaz. Kwestię religii traktowała
              niezwykle emocjonalnie, przy całkowitym braku refleksji na temat prawd wiary –
              dodaje prof. Kowalski.
              Także Norman Davies skłonny jest szukać przyczyn kształtu polskiej religijności
              w naszej historii, głównie w fakcie, że polski Kościół był przez wieki
              Kościołem oblężonym. "Mity o jednolicie katolickim charakterze Polski mogli
              uknuć jedynie apologeci Kościoła, którego supremacja była stale zagrożona" –
              pisze w "Bożym igrzysku". W Europie Zachodniej do końca średniowiecza Kościół
              funkcjonował na prawach monopolu. W Polsce nie. Pogaństwo kwitło jeszcze długo
              po chrzcie Polski, a na Litwie do XIV w. było religią państwową. Potem kraj był
              otoczony i zagrożony przez sąsiadów innowierców. Kult maryjny był najbardziej
              oczywistą formą manifestacji polskości w obliczu wyzwań, jakimi były
              protestantyzm czy judaizm. Brak poparcia papiestwa dla polskich powstań wywołał
              urazę. "W rezultacie prości ludzie w Polsce z silnym przekonaniem skłaniali się
              ku myśli, że Ojciec Święty ich opuścił i wobec tego wierzyli, że praktykowany
              przez nich katolicyzm jest bardziej katolicki niż sam papież" – pisze Davies.
              Sytuację zmienił oczywiście pontyfikat Jana Pawła II, związał nasz katolicyzm
              mocniej z Watykanem, ale też wzmocnił jego polskość i naszość. Żeby utrzymać tę
              więź, nawet niemiecki papież musi mówić po polsku, utwierdzając część wiernych
              w przekonaniu, że jest to w sferze sacrum język urzędowy.
              • alexanderson Część 6. 13.04.07, 14:04
                Ponad 70 lat temu, gdy Czarnowski pisał swoje studium, katolicyzm ludowy nie
                był niczym specyficznie polskim. Jak sam przyznaje, na wsiach francuskich i
                bawarskich bez trudu znaleźć by można odpowiedniki święcenia ziół lub procesji
                obchodzących pola. Dziś pewnie byłoby to trudniejsze. Pytanie – jak bardzo
                zmieniła się religijność polska od tamtych czasów? Ostatnio powstały dwie
                prace, które wychodząc od zjawiska objawień i cudów starają się analizować ten
                problem: "Na straży prawdziwej wiary" Ariela Zielińskiego i "Cuda, wizjonerzy i
                pielgrzymi" Huberta Czachowskiego.
                Współcześni badacze odróżniają religię wyboru od religii ludu, przemieszanej z
                folklorem i magią. Według Zielińskiego przed 1989 r. o religii czy też kościele
                wyboru nie było w Polsce mowy. Wewnątrzkościelny pluralizm istniał, ale był
                niewidoczny, bo Kościół rzymskokatolicki w Polsce, jako opozycja, musiał
                sprawiać wrażenie monolitu. Pełniąc funkcję integracyjną jako swoista masowa
                organizacja narodowa musiał kierować się na przeciętnego Polaka-katolika, a nie
                indywidualne potrzeby wiernych. Musiał być ekspansywny w dążeniu do ukazania
                swej obecności i pozycji poprzez rozwój masowych rytuałów. W zderzeniu z władzą
                miał większe szanse jako instytucja urzędowo-hierarchiczna niż wspólnotowa. Po
                1989 r. w atmosferze pluralizmu pojawiły się zjawiska kierujące religijność w
                stronę kościoła wyboru, jednak nie stała się ona dominująca. Jak twierdzi
                Zieliński, zdecydowana większość społeczeństwa mieści się w nurcie kościoła
                ludu, a polski katolicyzm ludowy od czasów Czarnowskiego nie uległ szczególnym
                przemianom.
                Według prof. Anny Zadrożyńskiej nie bez znaczenia był tu program tradycyjnej
                ludowej pobożności realizowany przez kardynała Stefana Wyszyńskiego,
                oznaczający zamknięcie drogi mistycznej refleksji, poznawania zasad wiary,
                czytania Biblii, który w gruncie rzeczy był programem analfabetyzacji wiary.
                Stereotyp Polaka-katolika wydaje się wiecznie żywy. Nacjonalizm może nawet się
                pogłębił przez to, że świętych rolniczych zastąpili święci polscy
                (beatyfikowani i jeszcze niebeatyfikowani). Faustyna Kowalska, kardynał
                Wyszyński, ksiądz Jerzy Popiełuszko, Jan Paweł II stali się ikonami i bywa, że
                objawiają się wiernym wspólnie z Matką Boską. (Po odwołanym ingresie abp.
                Wielgusa wierni wznosili okrzyki: Nie niszczcie polskiego Kościoła i polskiej
                religii).
                Maryjność polskiego katolicyzmu nie ulega kwestii. Co do sensualizmu i kultu
                obrazów – Czarnowski badał swoich włościan trochę jak owady pod mikroskopem, a
                kult obrazów postrzegał jako rodzaj pogańskiego bałwochwalstwa. Współcześni
                badacze starają się o nieco więcej empatii i nie są tak kategoryczni,
                twierdząc, że można go przypisać zarówno postawie magicznej, jak i religijnej.
                Ludwik Stomma w "Antropologii wsi polskiej" przyznaje, że przewaga zmysłów nad
                duchem jest u polskiego chłopa tak wielka, iż nie potrafi on wyobrazić sobie
                dziejów ewangelicznych na tle pustyni czy gajów oliwnych, ale ten naiwny
                sensualizm legł u podstaw specyficznego dla naszych ziem typu niezwykle
                głębokiej i autentycznej wrażliwości religijnej.
                • alexanderson Część 7. 13.04.07, 14:05
                  Z prowadzonych obecnie badań wynika, że sacrum nadal musi mieć widzialną,
                  rozpoznawalną formę. Jak pisze Hubert Czachowski, w religijności XIX w.
                  modlitwa bez obrazu była niewyobrażalna. Dziś niewiele się zmieniło, nie
                  wystarczy idea, obraz nadal potrzebny jest do oddawania czci. Doszły jeszcze
                  cudowne fotografie, na których objawia się Matka Boska, papież lub Duch Święty,
                  najczęściej w postaci białej smugi.
                  Rytualizm, przywiązanie do obrzędowości i niechęć do najmniejszych zmian
                  (komunia na rękę, zniesienie postów) nadal wiążą się z nieznajomością Pisma i
                  doktryny oraz brakiem potrzeby poznawania. Z badań prowadzonych w kolejnych
                  dziesięcioleciach wyłania się dość dziwaczny obraz Trójcy Świętej, czasem
                  pozbawionej Boga Ojca, za to nader często obdarzonej Matką Boską. Hubert
                  Czachowski, który badał ostatnio religijność uczestników tzw. ruchu
                  mirakularnego (czyli skupionego wokół miejsc cudów i objawień), tak opisuje
                  świętą hierarchię: Duch Święty jest niemal nieobecny; Bóg Ojciec – nieco
                  abstrakcyjny i enigmatyczny – przedstawiany jest jako srogi, karzący
                  grzeszników sędzia; Jezus to postać podająca sposoby ominięcia kary; Matka
                  Boska otwarcie przeciwstawia się wyrokom Bożym, a błogosławiona Faustyna
                  Kowalska przekazuje ludziom te sakralne, toczące się w transcendencji spory.
                  Ruch mirakularny to samo serce ludowego katolicyzmu. Jak pisze Hubert
                  Czachowski: "w miejscach cudownych krzyżuje się oficjalna teologia, religijność
                  ludowa, teologia różnych sekt, magia. Ta świadomość religijna przesycona cudem
                  wykazuje wiele cech typowych dla myślenia magicznego".
                  Trudno dokładnie oszacować skalę tego zjawiska. Wydaje się, że funkcjonuje ono
                  na marginesie, media przedstawiają je czasem jako dziwne i ciekawe. Jednak z
                  prac obu wyżej wspomnianych autorów wynika, że jest to zjawisko masowe. W
                  okresie powojennym naliczono 50 miejscowości będących areną cudów i objawień
                  (nie licząc objawień na szybach), a ich częstotliwość nasiliła się w ciągu
                  ostatnich 20 lat; prawdopodobnie ze względu na łatwiejszy przepływ informacji.
                  Oławę, miejsce najsłynniejszego objawienia, gdzie Kazimierzowi Domańskiemu
                  wielokrotnie ukazywała się Matka Boska, w okresie największej świetności (do
                  śmierci Domańskiego w 2002 r.) odwiedzało do 200 tys. pielgrzymów rocznie; to
                  skala porównywalna z sanktuarium w Świętej Lipce.
                  W takich miejscach tysiące wiernych obserwują zjawisko wirującego słońca,
                  słyszą chóry anielskie, oglądają odciski stóp Matki Boskiej, dochodzi do setek
                  uzdrowień, uzdrowień święte źródełka są normą. Woda, którą pielgrzymi zabierają
                  do butelek, jest – jak pisze Czachowski – dosłownym dotknięciem sacrum, z
                  którym nie może konkurować ani msza, ani modlitwa, ani nawet widok wierzby, na
                  której ukazała się Matka Boska. Chociaż listki z drzewa i kora też zbierane są
                  jako talizmany. Wszystkie cechy religijności ludowej, opisane grubo ponad pół
                  wieku temu przez Czarnowskiego, zastygły tu jak owad w bursztynie. Lokalność:
                  Matka Boska objawiając się jednemu wizjonerowi potwierdza lub dyskwalifikuje
                  objawienia innych, wydając negatywne orzeczenia; na przykład: "przekaż, że
                  Matka Boska w butach nie chodzi, a takie orędzie krąży i są na nim narysowane
                  buty Matki Boskiej. To jest oszczerstwo". Matka Boska z Chotyńca kwestionuje
                  opinie oławskiej i na odwrót. Nacjonalizm: Matka Boska nazywana królową świata
                  i Polski mówi o Polakach jako narodzie wybranym. "Ja Matka Boża kocham naród
                  polski, wywyższę go spośród innych krajów" – głosi Matka Boska z Oławy,
                  zapowiadając jednocześnie rewizję granic z Ukrainą. Niechęć do zmian: porządek
                  liturgiczny jest ustalony raz na zawsze; "Pan Jezus nie pragnie mody z
                  Zachodu", a kapłanów, którzy jej ulegają, podając komunię stojącym, spotka
                  kara: "ich dwa palce będą się palić w ogniu".
                  • alexanderson Część 8. 13.04.07, 14:07
                    Takie objawienia są problemem dla Kościoła. Na niektóre nieformalne sanktuaria
                    biskupi nałożyli interdykt, zabraniający ich odwiedzania. Tylko że to nikomu w
                    niczym nie przeszkadza. Jak pisze Zieliński, ci sami pielgrzymi żywo
                    uczestniczą w oficjalnym nurcie katolicyzmu, odwiedzają parafialny kościół,
                    chodzą na pielgrzymki do Częstochowy. Organizowane przez księży pielgrzymki
                    parafialne odwiedzają Oławę po drodze; nie ma jej w programie, ale od początku
                    jest dla wszystkich jasne, że tu przyjadą. "Ruch pielgrzymkowy skoncentrowany
                    wokół zjawisk cudownych, nieuznawanych przez Kościół, nie występował dotąd w
                    Polsce w takim nasileniu, jak ma to miejsce obecnie" – podsumowuje Zieliński.
                    Zauważa także, że w ten nurt wpisuje się pięciomilionowy ruch skupiony wokół
                    Radia Maryja. To ta sama mentalność, która pragnie czarno-białej wizji świata,
                    przekonania o własnym wybraństwie, silnego, plemiennego niemal poczucia
                    wspólnoty i autorytarnego przywództwa jako odpowiedzi na niejednoznaczności
                    nowoczesnego świata.
                    (…) Polska obrzędowość wyrasta z ludowego katolicyzmu. Jemu i pieczołowicie
                    pielęgnowanej tradycji, która kruszy się dziś pod naporem komercji,
                    zawdzięczamy wielkanocne święconki i palemki, wigilijne wieczerze szczególnie
                    nasycone elementami magicznymi, rozświetlone cmentarze w listopadzie, urok
                    przydrożnych krzyży. Z drugiej strony rodzi on sakrokicz, religijne gadżety i
                    makatki z papieżem.
                    Ale ludowy katolicyzm w Polsce nie ogranicza się do sfery estetyki. Jak pisze
                    Piotr Kowalski w eseju "Potoczna religijność, kicz i sakrobiznes", cechuje go
                    łatwość łączenia emocjonalnie nacechowanego doświadczenia religijnego,
                    manifestowania religijnej uczuciowości z równie emocjonalnie nacechowanym
                    patriotyzmem. Kicz religijny wykazuje zdumiewająco wielką łatwość łączenia się
                    ze stereotypem prawdziwego Polaka. Agresja miesza się tu z ckliwością,
                    patriotyzm przepoczwarza w ksenofobię.
                    Magiczna wizja świata wyrastała z lęku przed światem nieoswojonym, ciemnością,
                    żywiołami, zaświatowymi mocami. Współczesny nurt ludowego katolicyzmu także
                    napędza poczucie zagrożenia, bezradności, kompleksów wobec pluralistycznego
                    świata, którym rządzi informacja i gry wolnego rynku, świata wielości idei,
                    nurtów, postaw – niepojęte moce, przed którymi trzeba się chronić. Im bardziej
                    świat otwarty, tym większa potrzeba identyfikacji z tym, co znane, kurczowego
                    przylgnięcia do prostej wizji rzeczywistości. Przez wieki przydrożne kapliczki
                    wyznaczały bezpieczną przestrzeń wsi, poza którą było nieznane. Dziś wieszane
                    we wszystkich możliwych instytucjach krzyże niosą podobny komunikat: to nasz
                    teren, obcym mocom wstęp wzbroniony.
    • bystra_26 dlaczego powstał ten artykuł 13.04.07, 13:41
      Czytałam go wczoraj... Wiele zgadza się z moimi obserwacjami, jednak nie mogę
      sie oprzeć, że intencja autora nie jest wcale chęć pomocy Kościołowi, a
      ośmieszenie go i w ten sposób zniechęcenie młodych ludzi do bycia w nim.

      Praktykowanie w duchu magicznym dotyczy niewielkiej garstki wiernych, zwykle
      starszych, nie nadążających za zmieniającym się światem. A to nie jest OGÓŁ
      WIERNYCH. Wielu młodych czy zapracowanych w średnim wieku ludzi w dodatkowych,
      poza Mszą w niedzielę nabożeństwach nie uczestniczy nie tylko z braku czasu,
      ale i z braku przekonania.

      Gorsze i powszchniejsze jest natomiast pozwalanie na trwanie wiernych w
      błednych przekonaniach i religijnych odruchach. Sztampowy przykład to święcenie
      pokarmów w Wielką Sobotę, gdzie wielu ludzi odruchowo żegna się, kiedy kapłan
      święci pokarmy - a nie ich! Niestety parafie, gdzie zwraca się wiernym na to
      uwagę są nieliczne.

      Niestety nie wierzę, że wielu biskupów czy proboszczów się nim zapozna i uzna
      za znaczący sygnał do zrobienia czegoś konstruktywnego z "polskim
      katolicyzmem", na czym wielu myślącym wierzącym, by zapewne zależało.
      • alexanderson Re: 13.04.07, 14:10
        Intencją autorki nie jest ani pomoc Kościołowi, ani jego ośmieszenie - to po
        prostu analiza zjawiska w części polskiego Kościoła i pewnych powszechnych
        zachowań religijnych, które przesiąknęły naszą kulturę. Artykuł jest może
        pisany z pozycji laickich, ale nie ma w nim nic obraźliwego.
        • bystra_26 cel 13.04.07, 14:14
          Wszystko, co publikuje się w prasie ma jakiś cel. Czystoinformacyjny bardzo
          rzadko
          • alexanderson Re: cel 13.04.07, 14:22
            Pytasz jak Kaczyńscy: a kto za tym stoi, a jakie ma intencje, a wodę na młyn
            jakich wiadomych ośrodków leje? W POLITYCE co tydzień publikowany jest Raport -
            szerokie omówienie jakiegoś zagadnienia z naszej polskiej (czasami światowej)
            rzeczywistości: dotyczy gospodarki, polityki, edukacji, kultury, problemów
            społecznych czy religii. Dany artykuł opublikowano w związku ze świętami
            Wielkanocy. Szereg tradycji z nimi związanych rodzi pytanie o ich źródła -
            zbadanie problemu wykazuje, że są one (i w ogóle oblicze polskiego katolicyzmu)
            oparte na tradycjach jeszcze przedchrześcijańskich oraz na pewnych tendencjach
            w myśleniu człowieka o świecie. Wyciągnięte wnioski zostały opisane i tak
            powstał artykuł. Najnormalniejsza rzecz pod słońcem.
          • troche_inny Re: cel 13.04.07, 15:06
            Czysto informacyjny cel ma np "Wiedza i Zycie" ale z pewnoscia nie "polityka" :)
          • marcinlet Re: cel 15.04.07, 08:56
            bystra_26 napisała:

            > Wszystko, co publikuje się w prasie ma jakiś cel. Czystoinformacyjny bardzo
            > rzadko
            Bo częściej rozrywkowy, a czasem edukacyjny.
        • troche_inny Re: 13.04.07, 15:03
          Robiles kiedys analize czegos gdy do niczego ci to nie bylo potrzebne? Troche
          malo sensu w tym by bylo prawda?
          • alexanderson Re: 13.04.07, 20:35
            Ścieżki, którymi podąża myśl ludzka, są dla mnie coraz bardziej zagadkowe. A o
            czym ma pisać pismo społeczno-polityczne? Takie same tematy pojawiają się
            we "Wprost", "GW", "Rzepie", "Gazecie Polskiej", "Newsweeku", "Tygodniku
            Powszechnym"...
            • troche_inny Re: 14.04.07, 17:24
              Nie widzialem tam podobnych tematow :)
      • meltbigson Rozpedzic katolikow na cztery wiatry - Boga nie ma 17.04.07, 06:31
        Jezus umarl na krzyzu. Jako ofiara za nasze grzechy? Ofiara dla kogo? Ktoz
        to chcial takiej ofiary, by sie dac przeblagac? Ktoz jest taki krwiozerczy?
        Bog? Tak, bog, ktory jest Jezusem. Sam siebie oddal jako ofiare dla siebie?
        Ludzie! Nawet najbardziej podstawowe podstawy wiary to belkot pomylenca.
    • seth.destructor Poganskie katolictwo 13.04.07, 15:00
      Brzmialoby lepiej.

      ...czekac tylko, kiedy Jan Pawel II zostanie wpisany jakos w Trojce SW.
      Niedawno ktos drwiacy z Papieza uslyszal, ze obraza czyjas
      religie...Janpawlizm,?
    • mala.mi74 Re: Katolickie pogaństwo 13.04.07, 15:18
      W tym artykule jest duzo naiwnosci w postaci dziwienia się,ze religia ma swoje
      zenwtrzne wyrazenia w postaci obrzadku, zwyczajów, gestów itd. co jest wspolne
      dla wszystkich religii. No i to mylenie nauki katolickiej z bledami z jej
      odczycie co u niektorych...żenujące.
      Kazdy wyraza swoja wiare tak jak czuje i potrafi, a najwazniejsze jest nie
      bycie 100% teologiem ,a to czy człowiek przybliza się do Boga i nieba.
      Jesli by tak nie było, to wielkimi świetymi byliby nie prosci rybacy i była
      nierzadnica a faryzeusze...
      • alexanderson Re: Katolickie pogaństwo 13.04.07, 20:45
        Tu nie ma mowy o dziwieniu się obrzędom samym w sobie - mowa jest tylko o tym,
        że ich podłoże jest u nas przedchrześcijańskie, bo panująca religia opiera się
        zawsze na reliktach poprzedniej - samo w sobie jest to ciekawe. Nie myli się
        też nauki katolickiej z jej błędnym odczytaniem przez część wiernych - właśnie
        na różnice w tych dwóch obliczach się wskazuje. Każdy wyraża wiarę jak potrafi -
        zgoda, w artykule kilka razy mówi się jako o cennej cesze o dużym
        zaangażowaniu polskich katolików. Ale deklarowanie się jako katolika
        zobowiązuje do wierności pewnym dogmatom i do ich znajomości. A co do
        przybliżania się do Boga - jasne, że o to w religii chodzi, ale u nas często
        przysłonięte to zostaje przez obrzędowość samą w sobie - zbyt moralni w życiu
        to Polacy nie są.
        • Gość: Marta50 Re: Katolickie pogaństwo IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.07, 01:15
          Alexanderson, moge tylko potwierdzic slusznosc twojej wypowiedzi, zgadzam sie z nia.
          W obecnym stadium interpretacji wiary w Polsce ucierpi tylko sam polski KK ktory
          w tym przypadku nie jest akurat bez winy.
        • mala.mi74 Re: Katolickie pogaństwo 17.04.07, 08:20
          alexanderson napisał:

          > Tu nie ma mowy o dziwieniu się obrzędom samym w sobie - mowa jest tylko o
          tym,
          > że ich podłoże jest u nas przedchrześcijańskie, bo panująca religia opiera
          się
          > zawsze na reliktach poprzedniej - samo w sobie jest to ciekawe.

          Alez nie ma w tym zadnej tajemnicy jesli wszyscy jestesmy stworzeni przez
          jednego Boga. To tylko tyle znaczy,ze człowiek jest istota religijną( co obce
          jest zwierzetom), skierowana ku Absolutowi i nadprzyrodzponosci. W róznych
          wiekach róznie ludzie tego Boga poszukiwali. Zreszta poganstwo ma cos w sobie
          skierownego ku Bogu tyle ,ze czci ono stworzenie( człowieka, przedmiot. prawa
          natury),a nie Stworzyciela tego stworzenia. Wiec pewne rzeczy beda wspolne i
          nie ma w tym nic dziwnego .

          Nie myli się
          > też nauki katolickiej z jej błędnym odczytaniem przez część wiernych -
          właśnie
          > na różnice w tych dwóch obliczach się wskazuje. Każdy wyraża wiarę jak
          potrafi
          > -
          > zgoda, w artykule kilka razy mówi się jako o cennej cesze o dużym
          > zaangażowaniu polskich katolików. Ale deklarowanie się jako katolika
          > zobowiązuje do wierności pewnym dogmatom i do ich znajomości.

          Myslisz,ze Bóg wymaga od kazdego doskonałej znajomosci teologi?/ I zabrania
          zwyczajów ludowych? Nic podobnego!

          A co do
          > przybliżania się do Boga - jasne, że o to w religii chodzi, ale u nas często
          > przysłonięte to zostaje przez obrzędowość samą w sobie - zbyt moralni w życiu
          > to Polacy nie są.

          A Ty jestes? łatwo Ci zyc moralnie?
          Chrzescijnstwo nie głosi idealnego czlowieka ,a idealnego Boga. Grzesznosc i
          błedy nie sa czymś dziwnym ani nie przecza religii, wprost przeciwnie.
          I nie wrzucałabym wszystkich do jednego worka. Bez przesady z ta ludowoscią
          polską, wiecej w tym artykule stereotypów niz faktów..
    • marcinlet Re: Katolickie pogaństwo 14.04.07, 09:41
      Ciekawy artykuł. Religia i obrzędowość katolicka nie jest czymś oderwanym od
      rzeczywistości i oczywistym jest, że sporo czerpie z "pogańskich" wierzeń. Jest
      to naturalne zjawisko.
      Należy też zauważyć, że kult katolicki (nie tylko polski)jest analogiczny z
      histerią.
      Obrządek katolicki jest dosyć ostentacyjny i hałaśliwy. Podczas
      katolickich czynności kultowych stosowane są procedury, których
      ostentacyjność ujawnia się w dymie kadzideł, świecach, wodzie święconej,
      pełnych przepychu szatach kapłańskich o krzykliwych zestawieniach kolorów. Jest
      większa ruchliwość uczestników
      kultu: klękają, wstają, czasem nawet przemieszczają się na kolanach itp.
      Oprócz kapłana jest też służba kultowa - ministranci. A masowe nagromadzenie
      kapłanów podczas szczególnych okazji nie jest czymś niezwykłym.
      W katolicyzmie mamy zamiłowanie do uroczystości o charakterze masowym:
      procesji i pielgrzymek.
      Ważne są też w religii katolickiej kult Maryi, Serca Jezusa, całowanie stóp
      posągów świętych, jawnie seksualna mistyka (np. święta Teresa i jej ekstaza),
      kult ran Jezusa - wszystko ostentacyjne i często przesiąknięte erotyczną
      symboliką.
      Znaczenie ma też duża medialność i masowość katolicyzmu: relacje z
      pielgrzymek, różnych Lednic, gdzie epatuje się raczej efekciarstwem niż
      argumentacją.

      Katolicyzm, jego teatralność, przesadę i sugestywnośc porównać można do
      histerii.
      "Osobowość histeryczna
      Jest to typ osobowości z charakterystycznym brakiem poczucia tożsamości.
      Cechuje ją nieobliczalność i nadmierna impulsywność, przesada i egzaltacja.
      Histeryk może zachowywać się tak, że wywołuje to wrażenie nieautentyczności
      czy teatralności. Nie jest to jednak świadome udawanie, wynika natomiast z
      usposobienia tej osoby, z właściwych jej sposobów reagowania, które nie tak
      łatwo zmienić.
      Osobowość histeryczną cechuje przewaga czynności instynktownych i
      umotywowanych uczuciowo przy osłabionym wpływie rozumowania i hamulców
      psychicznych."
      źródło:
      www.resmedica.pl/ffxart40010.html

      • Gość: Echo Lewacki fanatyzm IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 17.04.07, 09:05
        > Ciekawy artykuł. Religia i obrzędowość katolicka nie jest czymś oderwanym od
        > rzeczywistości i oczywistym jest, że sporo czerpie z "pogańskich" wierzeń. Jest
        > to naturalne zjawisko.

        Podobnie jak zafascynowanie Wotanem przez Hitlera.

        > Obrządek katolicki jest dosyć ostentacyjny i hałaśliwy.

        W przeciwienstwie do spokojnych marszow z portretami Stalina, Marksa i Lenina w
        czasie przenajswietszych uroczystosci jednomajowych a takze w czasie kanonizacji
        gomulki i gierka.


        > Ważne są też w religii katolickiej kult Maryi, Serca Jezusa, całowanie stóp
        > posągów świętych, jawnie seksualna mistyka (np. święta Teresa i jej ekstaza),

        Wazne sa w religii ateistycznej kult Marksa, Engelsa i Lenina, calowanie ust
        towarzysza Brezniewa i inne przyklady ekstazy.

        Oprócz kapłana jest też służba kultowa - ministranci. A masowe nagromadzenie
        > kapłanów podczas szczególnych okazji nie jest czymś niezwykłym.
        > W katolicyzmie mamy zamiłowanie do uroczystości o charakterze masowym:
        > procesji i pielgrzymek.

        Oprocz pierwszego sekretarza, jest tez sluzba porzadkowa, ubecy. A masowe
        zgromadzenie towarzyszy podoczas szczegolnych okazji nie jest czyms niezwyklym.

        W katolicyzmie mamy zamiłowanie do uroczystości o charakterze masowym: procesji
        i pielgrzymek.

        Pochodow i masowek w stylu: socjalizm tak wypaczenia nie.


        > Ważne są też w religii katolickiej kult Maryi, Serca Jezusa, całowanie stóp
        > posągów świętych, jawnie seksualna mistyka (np. święta Teresa i jej ekstaza),
        > kult ran Jezusa - wszystko ostentacyjne i często przesiąknięte erotyczną
        > symboliką.


        Wazne jest w religii ateistyczne kult Stalina, dziel lenina, calowanie stop
        mumii lenina w mouse-oleum (olej mysi), i seksualne calowanie ust Brezniewa i
        jemu podobnych, przesiakniete nowoczesna erotyczną homoseksualna symboliką.


        > Znaczenie ma też duża medialność i masowość katolicyzmu: relacje z
        > pielgrzymek, różnych Lednic, gdzie epatuje się raczej efekciarstwem niż
        > argumentacją

        Znaczenie też duża medialność i masowość lewactwa (parady rownosci), gdzie
        epatuje się raczej efekciarstwem niż argumentacją.

        Lewactwo, jego teatralność, przesadę i sugestywnośc porównać można do
        histerii.

        Jest to typ osobowości z charakterystycznym brakiem poczucia tożsamości.
        Cechuje ją nieobliczalność i nadmierna impulsywność, przesada i egzaltacja.
        Histeryk może zachowywać się tak, że wywołuje to wrażenie nieautentyczności
        czy teatralności. Nie jest to jednak świadome udawanie, wynika natomiast z
        usposobienia tej osoby, z właściwych jej sposobów reagowania, które nie tak
        łatwo zmienić. Osobowość histeryczną cechuje przewaga czynności instynktownych i
        umotywowanych uczuciowo przy osłabionym wpływie rozumowania i hamulców
        sychicznych."

        źródło: www.resmedica.pl/ffxart40010.html




        • marcinlet Re: Lewacki fanatyzm 17.04.07, 09:47
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > W przeciwienstwie do spokojnych marszow z portretami Stalina, Marksa i Lenina
          w
          > czasie przenajswietszych uroczystosci jednomajowych a takze w czasie
          kanonizacj
          > i
          > gomulki i gierka.
          Rozumiem, że więc zgadzasz się z tą analizą katolicyzmu i dodatkowo uznajesz
          też kult komunistyczny za zbiorową histerię? I o to właśnie chodzi.
        • marcinlet Jak sama wykazałaś, katolicyzm i komunizm 17.04.07, 10:10
          mają sporo ze sobą wspólnego.
          • Gość: Echo Re: Jak sama wykazałaś, katolicyzm i komunizm IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 17.04.07, 15:56
            Teraz rozszerzmy analize na tzw. "liberalnych uzytkownikow tego forum", a takze
            zacznijmy analizowac smierc Europy pod wplywem obecnych lewackich idei
            (kontracepcja, aborcja, depopulacja, eutanazja, islamizacja). Wtedy zobaczymy co
            Chrystus mial na mysli kiedy mowil ze falszywych prorokow rozpoznaje sie po
            owocach i ze komunizm byl nieudolna imitacja chrzescijanstwa.
    • nessie-jp Re: Katolickie pogaństwo 14.04.07, 16:01
      Bardzo ciekawy artykuł, dobitnie wskazujący korzenie polskiej obrzędowości.
      Bodaj najważniejszym zdaniem było, że Europa ma podłoże pogańskie, na którym
      zapuścił korzenie i zmutował katolicyzm.

      Istotne jest również wskazanie skali zjawiska - wiele razy pojawia się argument,
      że takie zachowania, jak czczenie obrazów czy objawień są domeną garstki
      niemądrych staruszków. Tymczasem trzeba powiedzieć wprost, że są domeną bodajże
      wszystkich katolików (w tym także księży) w Polsce z nielicznymi wyjątkami.

      Niejako przy okazji artykuł ten pomógł mi zwerbalizować moją własną postawę
      wobec religii - teraz mogę się już z całą pewnością nazwać poganką
      chrześcijańską. Odprawiam obrzędy, święcę jajka, palę ognie na grobach... a
      wszystko w imieniu wszechobecnego transcendentalnego Boga, którego nie zamyka
      się w budynku z krzyżem.
      • Gość: Echo Re: Katolickie pogaństwo IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 14.04.07, 17:22
        W przeciwienstwie do islamu ktory bezwzglednie zwalczal lokalne kultury,
        ortodoksyjne chrzescijanstwo zawsze polegalo na inkulturacji tj. wtapianiu sie w
        lokalne kultury i zwyczaje. Np. celtyckie swieto duchow i upiorow (Halloween)
        zostalo przetworzone na uroczystosc Wszystkich Swietych. Podobnie Swieta Bozego
        Narodzenia czy Wielkanocne podstawily swieta przesilenia zimowego i wiosennego.
        Dzieki tej tradycji, chrzescijanie transformowali lokalne kultury bez niszczenia
        ich, albo dawania alternatyw: nawrocenie, podatki albo smierc. Z drugiej strony,
        nie stracilo nic z oryginalnych doktryn opartych o Ewangelie.

        Zatem nie wiem co nowego odkryli forumowi ateisci?
        • nessie-jp Re: Katolickie pogaństwo 14.04.07, 23:08
          > Zatem nie wiem co nowego odkryli forumowi ateisci?

          A skąd wniosek, że w tym wątku wypowiadali się jacykolwiek ateiści? Może wyjaśnisz?

          > Dzieki tej tradycji, chrzescijanie transformowali lokalne kultury bez niszczeni
          > a
          > ich,

          Uhm. I traktowanie fotografii świętego obrazu jest właśnie taką
          przedchrześcijańską tradycją...

          Nie zauważyłaś najważniejszego wniosku artykułu, Echo. Europa nie ma korzeni
          chrześcijańskich. Ma bardzo silne tradycje pogańskie - tak silne, że nawet 1000
          lat katolicyzmu nie dało im rady. Dzisiaj w Polsce jest równie pogańsko, co
          wieki temu. Nie mają więc sensu szumne stwierdzenia, że Polska jest w większości
          katolicka. Nie jest. A.giotto napisał to w poście poniżej - czczenie obrazków na
          szybie i noszenie przy sobie świętej wody dla ochrony przed złem nie ma nic
          wspólnego z katolicyzmem. Polska jest pogańska.
          • Gość: Echo Re: Katolicka cywilizacja IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 15.04.07, 04:08
            >A skąd wniosek, że w tym wątku wypowiadali się jacykolwiek ateiści? Może
            >wyjaśnisz?

            Alexanderson od dawna sie reklamuje jako oswiecony ateista.

            > Nie zauważyłaś najważniejszego wniosku artykułu, Echo. Europa nie ma korzeni
            > chrześcijańskich. Ma bardzo silne tradycje pogańskie - tak silne, że nawet 1

            Alez zauwazylam. Problem w Twoim rozumowaniu jest prosty. W Europie nie bylo
            jednego poganstwa, bylo wiele kultow poganskich. Tymczasem Europa wypracowala
            wspolne katedry, wspolne wartosci, wspolny sposob myslenia. Pytanie: jaka
            religia podstawila lokalne korzenie poganskie i stala sie wspolna kultura
            europejska? Ano chrzescijanstwo. c.b.d.o.
            • alexanderson Re: 15.04.07, 13:04
              Przyznawałem się tylko do ateizmu, mówienie o sobie "oświecony ateista"
              sugerowałoby pewną wyższość i pychę - nawet jeśli każdy z nas ma jakieś
              poglądy, to powinien być z życzliwością otwarty na opinie innych. Co do Twoich
              dalszych słów o roli chrześcijaństwa w kulturowym zjednoczeniu Europy - pełna
              zgody, na tym polega wielkość i doniosłe znaczenie tej religii, z której
              wszyscy - nawet dziś, w epoce ponowoczesnej i na zlaicyzowanym kontynencie,
              nawet ja, ateista - wyrastamy. Ale Europa to nie tylko uniwersalizm
              chrześcijański z wieków średnich, to też grecka sztuka i filozofia, rzymskie
              prawo, Reformacja, oświecenie, rewolucja naukowa w XVII w. i przemysłowa w XIX,
              nacjonalizm XIX w., piętno obu wojen światowych.
              • Gość: Echo Re: IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 17.04.07, 04:34
                alexanderson napisał:

                > Przyznawałem się tylko do ateizmu, mówienie o sobie "oświecony ateista"
                > sugerowałoby pewną wyższość i pychę - nawet jeśli każdy z nas ma jakieś
                > poglądy, to powinien być z życzliwością otwarty na opinie innych.

                No offense intended. Tyle ze ateisci odwoluja sie do Oswiecenia kiedy ateizm
                zostal uznany za oficjalna religie.

                Co do Twoich
                > dalszych słów o roli chrześcijaństwa w kulturowym zjednoczeniu Europy - pełna
                > zgody, na tym polega wielkość i doniosłe znaczenie tej religii, z której
                > wszyscy - nawet dziś, w epoce ponowoczesnej i na zlaicyzowanym kontynencie,
                > nawet ja, ateista - wyrastamy.

                Tu sie zgadzamy, tyle ze to nie ma odzwierciedlenia w proponowanej konstytucji
                europejskiej.

                > Ale Europa to nie tylko uniwersalizm
                > chrześcijański z wieków średnich, to też grecka sztuka i filozofia, rzymskie
                > prawo, Reformacja, oświecenie, rewolucja naukowa w XVII w. i przemysłowa w
                > > XIX, nacjonalizm XIX w., piętno obu wojen światowych.

                Mniej wiecej od Oswiecenia zaczela sie era post-chrzescijanska zdominowana przez
                swieckie rezymy. One to sa odpowiedzialne za obie wojny swiatowe, ludobojstwo a
                takze jedynie sluszny system na Wschodzie z ateizmem jako religia systemu i
                ludobojstwem w Archipelagu Gulag. Co do nazizmu, to Hitler i consortes usilowali
                odrodzic POGANSTWO w dodatku do ateizmu, a takze powolywali sie na Nietzchego i
                Darwina w kulcie uebermensch (nadludzi).

                • katrina_bush My chcemy żyć w pokoju. A ty chcesz wojny ? 19.04.07, 20:42
                  My chcemy żyć w pokoju. A ty chcesz wojny ?

                  My żyjemy Unii Europejskiej. Ty w USA.
            • nessie-jp Re: Katolicka cywilizacja 17.04.07, 13:54
              > Alez zauwazylam. Problem w Twoim rozumowaniu jest prosty. W Europie nie bylo
              > jednego poganstwa, bylo wiele kultow poganskich. Tymczasem Europa wypracowala
              > wspolne katedry, wspolne wartosci, wspolny sposob myslenia.

              Nie 'Europa', tylko chrześcijaństwo - podbiło, zglobalizowało, zniszczyło osobne
              kultury, uhomogenizowało, zuniformizowało jak każda dyktatura. Dlatego teraz
              wszędzie są takie same katedry, Echo - bo coś zostało zniszczone. Niestety
              katolicyzm ma 'wbudowany' dogmat nawracania, choćby i na siłę, a przez to jest
              zabójczy dla innych kultur. Według mnie, to wielka szkoda, że wszystkie te
              poszczególne kulty pogańskie, kultury, systemy wartości uległy zagładzie. Nie ma
              się doprawdy czym chwalić.
              • Gość: Echo Re: Katolicka cywilizacja IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 17.04.07, 15:59
                >Niestety
                > katolicyzm ma 'wbudowany' dogmat nawracania, choćby i na siłę,

                W przeciwienstwie do komunizmu i wszelkiego lewactwa, ktore z takim zapalem
                otwiera w Europie droge islamowi, ktory jak wiadomo nic nie robi na sile.
                Skoncz z tymi bredniami!
                • marcinlet Re: Katolicka cywilizacja 17.04.07, 16:31
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  > W przeciwienstwie do komunizmu i wszelkiego lewactwa, ktore z takim zapalem
                  > otwiera w Europie droge islamowi, ktory jak wiadomo nic nie robi na sile.
                  > Skoncz z tymi bredniami!

                  I właśnie o to chodzi, by nie było żadnej jedynie słusznej narzucanej wszystkim
                  ideologii. Ani komunizmu, ani katolicyzmu ani islamu.
                  Zgadzam się z Tobą w 100%.
                • nessie-jp Re: Katolicka cywilizacja 17.04.07, 17:00
                  > W przeciwienstwie do komunizmu i wszelkiego lewactwa, ktore z takim zapalem
                  > otwiera w Europie droge islamowi, ktory jak wiadomo nic nie robi na sile.
                  > Skoncz z tymi bredniami!

                  Kobieto, o czym ty mówisz?

                  Dla ciebie pradawne kulty pogańskie były lewackie i komunistyczne?

                  Naprawdę trudno z tobą dyskutować, bo strzelasz zawsze tylko jedną odpowiedzią:
                  komunizm/lewactwo, lewactwo/komunizm. Nieważne, czy rozmawiamy o pogańskich
                  korzeniach Europy, czy o smaku lodów malinowych, zawsze udzielasz jednej
                  odpowiedz: "Ci podli lewacy/komuniści...!"

                  Takie obsesje nie są zdrowe, wiesz?
                • michelle28 Re: Katolicka cywilizacja 17.04.07, 17:18
                  > W przeciwienstwie do komunizmu i wszelkiego lewactwa, ktore z takim zapalem
                  > otwiera w Europie droge islamowi, ktory jak wiadomo nic nie robi na sile.
                  > Skoncz z tymi bredniami!

                  Trosz się o swoją Amerykę którą wybrałaś za ojczyznę i przestań udawać że
                  obchodzi cię los Polski czy Europy. O realiach które tu panują masz mierne
                  pojęcie, a wszystko jeszcze dodatkowo wypaczasz i nie potrafisz spojrzeć
                  obiektywnie.
                  W Ameryce jest tyle patologii ile trudno znaleźć w innych krajach, a
                  moralizatorka próbuje nawracać na odległość Europę.
                • edico Re: Katolicka cywilizacja - a co to jest takiego? 17.04.07, 20:37
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  > >Niestety
                  > > katolicyzm ma 'wbudowany' dogmat nawracania, choćby i na siłę,
                  >
                  > W przeciwienstwie do komunizmu i wszelkiego lewactwa, ktore z takim zapalem
                  > otwiera w Europie droge islamowi, ktory jak wiadomo nic nie robi na sile.
                  > Skoncz z tymi bredniami!
                  Bardzo proszę o wyjaśnienie, co to jest ta kataolicka cywilizacja?
                  Wstecznictwo nazywasz cywilizacją? :))
            • seth.destructor Re: Katolicka cywilizacja 17.04.07, 19:02
              Wielosc kultow poganskich wynikala z wielosci plemion. Jedni np. czczili
              Wotana, inni Odyna, ktory mogl byc tym samym bogiem, traktowanym osobno przez
              rozne plemiona.

              Wielosci kultow poganskich odpowiada masa roznych kulcikow chrzescijanskich:
              albigensi, waldensi, katarzy i tak dlaej. jesli wrzucasz ich do jednego wora
              nazwanego kultura chrzescijanska, to musisz jednoczesnie skomasowac wszystkie
              kulty poganskie do jednego. Wystarczy przeczytac Frazera i jego epigonow, by
              dowiedziec sie, ze wszystkie poganizmy maja punkty wspolne.
    • a.giotto albo katolickie albo pogaństwo 14.04.07, 21:07
      oczywiście, że artykuł nie krytykuje katolików. Opisuje zjawiska powszechne
      właśnie wśród nie-katolików (których część nie jest nawet świadoma rozbieżności
      między katolicyzmem a własnym stylem życia).

      Wielu (prawdziwych) katolików jest zaangażowanych w zwalczanie magii pod wszelką
      postacią, za co zresztą często są atakowani czy wyśmiewani przez tzw. "ateistów".

      Artykuł jest ok., ale tytuł tego wątku jest absurdalny.
      • alexanderson Re: 16.04.07, 19:36
        a.giotto napisał:
        > Artykuł jest ok., ale tytuł tego wątku jest absurdalny.

        Tytuł jest celowo prowokująco-intrygujący. Taki chwyt marketingowy.
    • Gość: * Re: Axteizm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.07, 12:02
      Staje w obronie ludzkiej emancypacji, działa na rzecz praw człowieka,
      równouprawnienia kobiet i rozwoju - wartości, którym chrześcijaństwo arogancko
      się przeciwstawia.

      Axteizm propaguje swoje idee we Włoszech, ponadto bardzo szybko rozwija się w
      Hiszpanii, Anglii, Francji, Belgii, Szwajcarii, Holandii, Kanadzie i innych
      krajach, które dobrze znają irracjonalne zagrożenie zwane Kościołem katolickim.
      Państwo należy do obywateli a nie do księży. Prawo nie bycia katolikiem ani
      chrześcijaninem jest równoważne z prawem do życia w wolności".

      Autor tekstu: nochiesa.blogspot.com; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4536
      • mala.mi74 Re: Axteizm 17.04.07, 12:49
        Gość portalu: * napisał(a):

        > Staje w obronie ludzkiej emancypacji, działa na rzecz praw człowieka,
        > równouprawnienia kobiet i rozwoju - wartości, którym chrześcijaństwo
        arogancko
        > się przeciwstawia.

        Odwrotnie. Te wartosci akurat Europa zawdziecza chrzescijanstwu.
        Ateizm proponuje raczej obalenie praw człowieka i antywartosci. Co do rozwoju
        wybitnie ewoluuje w strone antynaukowej ideologii...
        >
        > Axteizm propaguje swoje idee we Włoszech, ponadto bardzo szybko rozwija się w
        > Hiszpanii, Anglii, Francji, Belgii, Szwajcarii, Holandii, Kanadzie i innych
        > krajach, które dobrze znają irracjonalne zagrożenie zwane Kościołem
        katolickim.
        >
        > Państwo należy do obywateli a nie do księży.

        To ksieza to nie obywatele? To jest wlasnie przykład ten walki o "prawa
        człowieka"...

        Prawo nie bycia katolikiem ani
        > chrześcijaninem jest równoważne z prawem do życia w wolności".
        >
        >Chyba do "wolnosci" czyli samowoli i anarchi..
        • Gość: kix Małe pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.07, 12:54
          > Ateizm proponuje raczej obalenie praw człowieka i antywartosci. Co do rozwoju
          > wybitnie ewoluuje w strone antynaukowej ideologii...

          W czym ta antynaukowość ateizmu się objawia?
          • Gość: Echo Re: Małe pytanie IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 17.04.07, 16:13
            >W czym ta antynaukowość ateizmu się objawia?

            W niezrozumieniu podstawowych faktow niezbednych do biologicznego
            przezycia spolecznosci. W twierdzeniu, ze Boga nie ma "jak to zostalo naukowo
            udowodnione", oczywiscie przez uczonych radzieckich. Najciekawsze jest to ze
            ateizm glosi hedonizm jako postawe zyciowa, czyli dokladnie to samo co
            doprowadzilo do nieublaganego rozkladu imperium Rzymskiego. Ateizm to religia
            rozkladu i smierci! Tylko pogratulowac Europie!

            www.nwherald.com/articles/2007/04/13/news/nation_and_world/doc461f5d01d7acb042697268.txt
            www.getreligion.org/?p=2345
            • Gość: Echo Re: Małe pytanie IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 17.04.07, 16:16
              >Ateizm to religia
              >rozkladu i smierci! Tylko pogratulowac Europie!

              ... ze tak szybko podaza nie tylko za Rzymem ale i za niesmiertelnym Sojuzem ktory
              zmarl byl chwalebnie po 70 latach na ateistyczna przypadlosc.
              • Gość: * Re: Napisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.07, 13:05
                Kiedy można będzie traktować Ciebie poważnie.
          • edico Re: Małe pytanie 17.04.07, 20:26
            Mam nadzieję, że to pytanie nie jest do mnie skierowane. Natomiast ze strony
            obydwu rozmówczyń można oczekiwać odpowiedzi zamykającej się w stwierdzeniu, że
            w tym tkwi tajemnica wiary i trzeba w to uwierzyć :))
        • edico Re: Axteizm 17.04.07, 20:24
          mala.mi74 napisała:

          > Gość portalu: * napisał(a):

          > Odwrotnie. Te wartosci akurat Europa zawdziecza chrzescijanstwu.
          > Ateizm proponuje raczej obalenie praw człowieka i antywartosci. Co do rozwoju
          > wybitnie ewoluuje w strone antynaukowej ideologii...
          Przepraszam za porównanie, ale tymi oświadczeniami sprawiasz wrażanie, jakbyś do
          dyskusji przystąpiła po opiciu się ruskiego bimbru :o))
          Zacznij więc swe dywagacje od oficjalnego komunikatu Piusa XII ogłoszonego w
          l'Osservatore Romano z dnia 15 sierpnia 1948 r. na wieść o proklamacji
          Deklaracji ONZ o prawach czlowieka.
          Konstatacja Jana XXIII będąca kontynuacją stanowiska Piusa XII stwierdzająca
          "brak fundamento ontologicznego" w Deklaracji godna jest zdrowego toastu nie
          tylko szampanem :))

          Zapoznaj się :
          - z listem Jana Pawła II z 10 grudnia 1980 roku do biskupów brazylijskich,
          - przemówieniem JP2 w Monachium 3 maja 1987 r.,
          - czy jego przemówieniem przy okazji beatyfikacji pewnego jezuity, ofiary faszyzmu.
          Myślę, że wyleczy Cię to z serwowania tego rodzaju bredni.

          > To ksieza to nie obywatele? To jest wlasnie przykład ten walki o "prawa
          > człowieka"...
          Najpierw odpowiedz na pytanie, co z nich zrobił końkordat, by można była podjąć
          dywagacje na temay ich obywatelstwa i obowiązkach z tego tytułu wynikających..
          • scept89 Osservatore Romano 18.04.07, 19:02
            Masz na to jakies linki? Nie trzeba siedziec w Papucinie Dolnym aby nie miec
            60-letniego wydania OR pod lapa.
            • edico Re: Osservatore Romano 19.04.07, 17:52
              Pierwszy numer polskiej edycji l'Osservatore Romano ukazał się 27 lat temu (4
              kwietnia 1980 r.). Wspomnianego numeru nie ma w tłumaczeniu na jęz. polski a w
              necie być może gdzieś jest. Nie poszukiwałem.
      • Gość: Echo Re: Axteizm IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 17.04.07, 16:02
        > Axteizm propaguje swoje idee we Włoszech, ponadto bardzo szybko rozwija się w
        > Hiszpanii, Anglii, Francji, Belgii, Szwajcarii, Holandii, Kanadzie i innych
        > krajach, które dobrze znają irracjonalne zagrożenie zwane Kościołem katolickim.

        Axteizm ma rzeczywiscie wielkie zaslugi w islamizacji Europy! Im szybciej
        rozwija sie ateizm, tym szybciej rozklada sie kraj.
        • Gość: Echo Wspolczesni prorocy ateizmu IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 17.04.07, 16:18

          The star: Michel Onfray, celebrity philosopher and France’s high priest of
          militant atheism. Dressed entirely in black, he strode onto the stage and looked
          out at the reverential audience for his weekly two-hour lecture series,
          “Hedonist Philosophy,” which is broadcast on a state radio station. “I could
          found a religion,” he said.
          • edico Re: Wspolczesni prorocy ateizmu 17.04.07, 20:31
            To powiedz mu, niech szuka dalej.
        • nelsonek Re: Axteizm 17.04.07, 17:02
          Im wieksza ekspansja chrzescijanstwa, a katolicyzmu w szczegolnosci tym wieksza
          bieda...
          • Gość: Echo Re: Axteizm IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 17.04.07, 18:05
            > Im wieksza ekspansja chrzescijanstwa, a katolicyzmu w szczegolnosci tym wieksza
            > bieda...

            Szczegolnie jesli porownamy Irlandie z Sojuzem.
            • edico Re: Axteizm 17.04.07, 20:35
              A tak daleko Irlandia była od Sojuza funkcjonując pod batutą kieckowych?
              Zrzucenie tego jarzma otworzyło Irlandię do normalnie rozwijającego się świata.
              • Gość: Echo Re: Axteizm IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 19.04.07, 16:46
                > A tak daleko Irlandia była od Sojuza funkcjonując pod batutą kieckowych?
                > Zrzucenie tego jarzma otworzyło Irlandię do normalnie rozwijającego się świata.

                "Normalnie" rozwijajacy sie swiat, polega na wzbogaceniu kosztem wyludniania.
                Szybki hedonizm za przyszla zaglade. Irlandia, dzieki katolicyzmowi, ciagle ma
                najwiekszy przyrost w Europie, chociaz pewne objawy postempackiej choroby sa
                widoczne poniewaz liczba rodzacych sie dzieci jest teraz zbyt mala do
                podtrzymania populacji. Wielu Brytyjczykow przenosi sie do Irlandii ktora
                niegdys pogardzali.
                • nelsonek Re: Axteizm 19.04.07, 20:53
                  Oto teoria Echa:
                  Wielu Brytyjczykow przenosi sie do Irlandi bo:
                  1. jest katolicka,
                  2. ma wysoki przyrost naturalny
                  3. tam nie ma lewakow, sa prawacy.

                  Ponadto Echo obrala sobie za cel dbalosc o przyszlosc europejczykow: przede
                  wszystkim maja sie oni rozmnazac. A ze przy okazji beda biedni? To co z tego?
                  Czarna zaraza i tak da sobie rade.
                • edico Echo uzasadnia inkwizycję :o)) 19.04.07, 21:16
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  > "Normalnie" rozwijajacy sie swiat, polega na wzbogaceniu kosztem wyludniania...
                  A więc w tej koncepcji tkwi wartość katolickiej cywilizacji? :))
            • nelsonek Re: Axteizm 19.04.07, 20:46
              Irlandia jest, uwaga trudne slowo: WYJATKIEM.
        • edico Re: Axteizm 17.04.07, 20:29
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Axteizm ma rzeczywiscie wielkie zaslugi w islamizacji Europy! Im szybciej
          > rozwija sie ateizm, tym szybciej rozklada sie kraj.

          Nie kraj a zacietrzewiony fundamentalizm religijny, którego jesteś taką
          zagorzałą zwolenniczką :))
    • scept89 Re: Katolickie pogaństwo 17.04.07, 19:48
      Dzieki za ciekawy artykul. Jesli cala wies czy miasteczko pokrapia samochody,
      garaze i rowery to po pewnym czasie obłed staje sie norma.
      • edico Re: Katolickie pogaństwo 17.04.07, 20:38
        To jest właściwe podsumowanie wieloletnich misyjnych wywodów Echo na tym forum :))
        • scept89 Re: Katolickie pogaństwo / E cos tam 18.04.07, 19:00
          edico napisał:
          > To jest właściwe podsumowanie wieloletnich misyjnych wywodów Echo na tym forum
          > :))

          E. jest przeciwnikiem zerowym. Cokolwiek wywalisz na nia odbije ta sama linia
          laczaca aborcje-islam-lewactwo-wymieranie Europy. Cos jak gra komputerowa w
          ktorej niezaleznie ktore przejscie wybierzesz zawsze trafiasz do tego samego
          pomieszczenia. Jest to obled ale poza skromna grupa zdekapitowanych nikt tego
          nie traktuje powaznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka