Dodaj do ulubionych

czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boze....

05.05.07, 00:42
pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070505/REGION/70504064


krotki cytat z tej jakze waznej informacji ( jesli mozna - prosze :)

" Doktorze, pan pije!
Tak powie do kolegi lekarza specjalny pełnomocnik, powołany przez okręgową
izbę lekarską. I zaproponuje mu pomoc w znalezieniu placówki terapeutycznej.
To decyzja naczelnych władz samorządu lekarskiego.

Dość udawania, że pijani lekarze, pełniący dyżury w szpitalach, jeżdżący w
karetkach pogotowia czy przyjmujący pacjentów w poradniach to tylko
incydenty. Lekarze piją, i to coraz więcej, popełniając przy tym tragiczne w
skutkach błędy medyczne.........."


radca
Obserwuj wątek
    • raveness1 Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 05.05.07, 11:28
      Wskaz mi zatem na chocby jedna profesje, gdzie wszyscy sa abstynentami.
      • radca Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 05.05.07, 11:54
        raveness1 napisał:

        > Wskaz mi zatem na chocby jedna profesje, gdzie wszyscy sa abstynentami.

        - praktycznie, to nie profesja ma wplyw... bo przeciez nigzie nie mozna pic
        alkoholu w czasie pracy - to zalezy tylko od przyzwolenia i przymykania oczu -
        na pijanstwo w czasie pracy.....

        .. jsli sie akceptuje i nie reaguje - to wtedy sie to poprostu staje " chlebem
        powszednim "

        ... ale tam gdzie w gre wchodzi juz sprawa zycia i smierci, zdrowia lub kalectwa
        oraz nieratowanie zycia czlowieka - bo ktos , kto mial ratowac czlowieka - byl
        w stanie glebokiego upojenia..... to juz wielka tragedia

        a do tego zawod lekarza - to zawod o szczegolnym stopniu zaufania spolecznego

        radca
      • dziwny_gosc Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 05.05.07, 13:25
        raveness1 napisał:

        > Wskaz mi zatem na chocby jedna profesje, gdzie wszyscy sa abstynentami.

        Nie chodzi przecież o to by zmuszać kogoś do abstynencji, tylko o to by nie byli
        pijani w pracy. Ale jak ktoś jest alkoholikiem, to niestety nie będzie w stanie
        upilnować się na tyle, by jego picie nie wpływało na wykonywanie zawodu. To są
        chorzy ludzie i trzeba im pomóc.
        • Gość: Marta50 Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz IP: *.pools.arcor-ip.net 05.05.07, 13:42
          Odpowiadasz na :

          dziwny_gosc napisał:
          > Nie chodzi przecież o to by zmuszać kogoś do abstynencji, tylko o to by nie byli
          > pijani w pracy. Ale jak ktoś jest alkoholikiem, to niestety nie będzie w stanie
          > upilnować się na tyle, by jego picie nie wpływało na wykonywanie zawodu. To są
          > chorzy ludzie i trzeba im pomóc.
          ***************
          Moze wskazesz nam, co jest przyczyna tego ze nieodporni ludzie szukaja ucieczki
          w butelce?
          • dziwny_gosc Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 05.05.07, 13:59
            Obawiam się, że przyczyny alkoholizmu nie są znane i nawet sławy medyczne czy
            psychologiczne tu nie pomogą a co dopiero ja ignorant. Czytałem gdzieś, że ok.
            20% ludzi ma upośledzone wydzielanie neuroprzekaźników: endorfin i jeszcze jakiś
            innych. To właśnie ci są narażeni na alkoholizm, bo substancje przyjemnościowe i
            kojące potrzebują dostarczać z zewnątrz. Inni choćby i pili tęgo, zachowają
            kontrolę i się nie uzależnią. To tylko hipoteza oczywiście, może już nawet
            została sfalsyfikowana, bo dość dawno o tym czytałem.
            • Gość: test na Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 14:11
              Czasem ludzie świadomie dla korzyści materialnych, zawodowych, wchodzą w bagno,
              żyją nieuczciwie, w kłamstwie i kiedy sytuacja zaczyna ich przerastać zaczynają
              pić coraz częściej coraz więcej.
              • radca Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 05.05.07, 14:55
                Gość portalu: test na napisał(a):

                > Czasem ludzie świadomie dla korzyści materialnych, zawodowych,wchodzą w bagno
                > żyją nieuczciwie,w kłamstwie i kiedy sytuacja zaczyna ich przerastać zaczynają
                > pić coraz częściej coraz więcej.

                - tak, to jest tez jedna z przyczyn

                radca
          • radca Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 05.05.07, 14:54
            Gość portalu: Marta50 napisał(a):

            > Moze wskazesz nam, co jest przyczyna tego ze nieodporni ludzie szukaja
            > ucieczki w butelce?

            - wskaze Ci bardzo chetnie.... i nie jest to napewno zadna " ucieczka w butelce"
            ... nie to jest przyczyna pinastwa lekarzy w czasie dyzurow

            radca
        • radca Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 05.05.07, 14:51
          dziwny_gosc napisał:

          > raveness1 napisał:

          > Nie chodzi przecież o to by zmuszać kogoś do abstynencji, tylkoo to by nie byl
          > i pijani w pracy. Ale jak ktoś jest alkoholikiem, to niestety nie będzie w
          stanie upilnować się na tyle, by jego picie nie wpływało na wykonywanie zawodu.
          To są
          > chorzy ludzie i trzeba im pomóc.

          - trzeba pomoc i trzeba mowic o tym otwarcie - bo to tylko dla ich dobra
          i dobra pacjentow

          .. ile tragedii i cierpien spowodowanych jest przez pijanych lekarzy

          radca
    • raveness1 Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 05.05.07, 14:14
      Abstynent nieodpowiedzialny i niedojrzaly, olewajacy wszystko i wszystkich
      wyrzadzi wiecej krzywdy niz osoba odpwiedzialna po pary piwach.
      Poza tym alkoholik nie oznacza ciagle nawalony menel. Moza byc alkoholikiem i
      przez lata nie wypic grama alkoholu, jak rowniez moza nie byc alkoholikiem i
      urzadzac pijackie burdy mniej lub bardziej regularnie.
      Ktory typ jest bardziej niebezpieczny?
      • Gość: zielony groszek Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 14:26
        Najbezpieczniejszy jest ten, który zrywa z nałogiem
        • radca Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 05.05.07, 14:57
          Gość portalu: zielony groszek napisał(a):

          > Najbezpieczniejszy jest ten, który zrywa z nałogiem

          - zgadza sie, taki to przynajmniej wie jakie to jest zagrozenie i konczy z tym

          radca
    • mjot1 Hm... 05.05.07, 14:37
      „Lekarze piją, i to coraz więcej, popełniając przy tym tragiczne w skutkach
      błędy medyczne.........."
      Tak sobie dumam...
      Dlaczego i o ile gorszym jest tragiczny w skutkach błąd medyczny popełniony
      w „stanie wskazującym” od błędu równie w skutkach tragicznego, lecz
      popełnionego nie w pijackim amoku a w pełni władz umysłowych...

      Najniższe ukłony!
      Zadumany M.J.
      • Gość: kierowca Re: Hm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 14:47
        Pijany kierowca ponosi surowszą karę za spowodowanie wypadku.
        • radca Re: Hm... 05.05.07, 14:58
          Gość portalu: kierowca napisał(a):

          > Pijany kierowca ponosi surowszą karę za spowodowanie wypadku.

          - tak , czytalem o tym wczoraj

          radca
        • mjot1 Re: Hm... 05.05.07, 16:05
          Skoro na kierowców zeszło to przypominam, iż był taki czas, że stan upojenia
          alkoholowego w czasie wypadku drogowego był traktowany jako okoliczność
          łagodząca boć nie wiedział biedak co czyni (przynajmniej było to logiczne).

          Pytanie do zwolenników surowszego karania „opojów”
          Oto w wyniku błędu medycznego staję się kaleką. Błąd popełnił:
          a) lekarz pijany
          b) lekarz naćpany
          c) lub po jakichś lekach
          d) lekarz, którego opieprzył właśnie szef
          e) lekarz obżarty czymś niestrawnym
          f) któremu żona nie dała
          g) pani doktor, którą właśnie porzucił kochanek
          h) lekarz trzeźwy jak ...
          i) itd. itd.
          Proszę uzasadnić, dlaczego największą krzywdę wyrządził mi medyk z przykładu a)
          a pozostali zdecydowanie mniej mnie skrzywdzili (a może w ogóle)?

          Najniższe ukłony!
          Zaciekawiony M.J.
      • raveness1 Re: Hm... 05.05.07, 14:56
        Otoz to. Wina nie lezy w wypitym alkoholu tylko raczej w psychice kazdego z nas.
        • radca Re: Hm... 05.05.07, 17:45
          raveness1 napisał:

          > Otoz to. Wina nie lezy w wypitym alkoholu tylko raczej w psychice kazdego z
          nas

          - a wiec akceptujesz picie alkoholu w czasie dyzurow lekarskich ?
          a jak to trafi na ciebie i kogos z twojej rodziny ?

          radca
          • raveness1 Re: Hm... 05.05.07, 18:22
            Juz trafilo. Picie nie ma tu nic do rzeczy. Wiele "trzezwych" osob zrobilo mi
            wiecej krzydy gdybym mial to rozliczac.
            • radca Re: Hm... 05.05.07, 18:42
              raveness1 napisał:

              > Juz trafilo. Picie nie ma tu nic do rzeczy. Wiele "trzezwych" osob zrobilo mi
              > wiecej krzydy gdybym mial to rozliczac.

              - czyli pijanstwo lekarzy nie szkodzi ?

              radca
            • Gość: Anka Re: Hm... IP: *.adsl.inetia.pl 05.05.07, 20:03
              raveness1 napisał:

              > Juz trafilo. Picie nie ma tu nic do rzeczy. Wiele "trzezwych" osob zrobilo mi
              > wiecej krzydy gdybym mial to rozliczac.

              A to chyba nawet widać. Dlatego nie rozumiesz faktycznego problemu.
              Co za różnica czy miałbyś trzeźwą matkę czy wciąż pijaną? To nadal matka, nie?
              Nie zauważyłeś, że ludzie tracą świadomość popełnianych czynów pod wpływem
              alkoholu/narkotyków? Świeża sprawa: gdyby pewien Włoch się nie upił to pewna
              5letnia Polka wciąż by żyła.
              • radca Re: Hm... 05.05.07, 21:12
                Gość portalu: Anka napisał(a):

                > ...gdyby pewien Włoch się nie upił to pewna 5letnia Polka wciąż by żyła.

                - no wlasnie +

                radca
              • raveness1 Re: Hm... 06.05.07, 08:35
                Musisz byc bardzo mloda osoba albo niewiele w zyciu widzialas. Teorie brzmia
                madro ale na wykladach uczelni.
                Ktoregos dnia przekonasz sie ilu z twoich "trzezwych i porzadnych" znajomkow i
                kolesiow zasluguje na szacunek a ilu jest zwyklymi padalcami.

                About 90% of them are fucked little bastards always out to take advantage of
                you. You gonna to see it one day with your sober mind.
                • Gość: Anka Re: Hm... IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.07, 09:55
                  A ty raveness może młody nie jesteś ale z myśleniem masz nieco kłopotów. Może
                  nadmiar alkoholu???
                  Alkohol jest dla ludzi, używam go i ja i moi znajomi ale z pewną zasadą: po
                  pracy, dla zabawy, rozrywki, rozluźnienia. Żaden z nas nie musi sobie walnąć
                  przed robotą.
                  Mylisz alkoholików ze zdrowymi ludźmi, którzy wiedzą kiedy i ile wypić.

                  Jest tobie obojętne czy będzie operował twoje dziecko/żonę/matkę (czy kogo tam
                  masz sobie drogiego) bardzo dobry chirurg ale trzeźwy czy ten sam chirurg
                  pijany?
                  • raveness1 Re: Hm... 06.05.07, 14:23
                    Pijak? Kto to taki?
                    1. Niepijacy alkoholik?
                    2. Pijacy alkoholik?
                    3. Nie alkoholik pijany w danym momencie?
                    4. ....?

                    Gubimy sie w pojeciach.
                    • Gość: Anka Nadal nie rozumiesz? IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.07, 14:31
                      Yhm... To tak jak roztrząsać różnicę między k.urwą a d.ziwką.
                      Jaka różnica czy pijak czy alkoholik? Różnica jest między trzeźwym a pijanym.

                      Ponawiam pytanie: jest tobie obojętne czy będzie operował bliską tobie osobę
                      (na której tobie zależy) sławny, dobry i sprawdzony lekarz na trzeźwo czy
                      pijany? Miałbyś do niego takie samo zaufanie bez względu na jego stan?
                      • raveness1 Re: Nadal nie rozumiesz? 06.05.07, 14:57
                        Wolalbym aby byl trzezwy w momencie operacji, to raczej zrozumiale.
                        Jednak jest mi obojetne czy ta osoba jest alkoholikiem czy nie. To nie ma nic
                        do rzeczy.
                        • radca Re: Nadal nie rozumiesz? 06.05.07, 15:04
                          raveness1 napisał:

                          > Wolalbym aby byl trzezwy w momencie operacji, to raczej zrozumiale.
                          > Jednak jest mi obojetne czy ta osoba jest alkoholikiem czy nie. To nie ma nic
                          > do rzeczy.

                          - a jednak ma... i to bardzo wiele
                          otoz " alkoholik " musi wypic i jest uzalezniony od alkoholu - tak jak
                          palacz paierosow lub narkoman - nie moze wytrzymac gdy jemu brakuje tego.

                          a wiec alkoholik - jak to jasno i wwyraznie wynika ... nie moze wytrzymac,gdy
                          czuje brak alkoholu - wiec co robi ??? ( i tu jest pytanie ) poprostu lekarz-
                          alkoholik otwiera biurko, szafke itp. i nalewa sobie szklane - tak szklanke
                          np. koniaku. Odrazu czuje sie ( niby ) lepiej i juz zaczyna sie uspakajac...
                          ale za chwile " poprawia sobie na druga noge " ... i znowu szklanka koniaku...

                          .. tymbardziej,ze tego nie brakuje lekarzom - bo sami pacjenci im to przynosza
                          do gabinetow lub wreczaja - gdy przybedzie karetka pogotowia

                          radca
                          • raveness1 Re: Nadal nie rozumiesz? 06.05.07, 15:36
                            Otoz po raz kolejny powtarzam, ze problem lezy w psychice. Mozna wytrzymac
                            wiele rzeczy, osobiscie znam kilku alkoholikow ktorzy nie pija od lat i jakos
                            moga wytrzymac i nic tam ich nie skreca.
                            A wiec psychika. Sa tez takie "osobniki", ktorym psychika nie pozwala wytrzymac
                            30 minut bez komorki albo jednego dnia bez ulubionej opery mydlanej. Przez
                            takich twardzieli napewno nie chcialbym byc operowany, czy to w stanie trzezwym
                            czy wskazujacym.
                            • Gość: Anka Re: Nadal nie rozumiesz? IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.07, 15:41
                              Ale mieszasz raveness... Alkoholik zawsze może znów się napić tak samo jak
                              abstynent zasze może ten pierwszy raz się upić w pracy i zrobić poważny błąd
                              (właśnie np. jako lekarz).
                              Radca też nieco przesadził bo nie jest ewenementem bycie alkoholikiem wyłącznie
                              poza pracą. Niektórzy potrafią robić sobie weekendówki: przykładnie pracuje od
                              poniedziałku do piątku a potem weekend chleje, w niedzielę trzeźwieje i wraca
                              do pracy.

                              W pracy trzeba być trzeźwym i koniec. Jeśli ktoś nie potrafi: leczenie albo
                              wypad.
                              • radca Re: Nadal nie rozumiesz? 06.05.07, 15:48
                                Gość portalu: Anka napisał(a):

                                > Ale mieszasz raveness... Alkoholik zawsze może znów się napić tak samo jak
                                > abstynent zasze może ten pierwszy raz się upić w pracy i zrobić poważny błąd
                                > (właśnie np. jako lekarz).
                                > Radca też nieco przesadził bo nie jest ewenementem bycie alkoholikiem
                                wyłącznie
                                >
                                > poza pracą. Niektórzy potrafią robić sobie weekendówki: przykładnie pracuje
                                od
                                > poniedziałku do piątku a potem weekend chleje, w niedzielę trzeźwieje i wraca
                                > do pracy.
                                >
                                > W pracy trzeba być trzeźwym i koniec. Jeśli ktoś nie potrafi: leczenie albo
                                > wypad.

                                - masz racje, troche zeszlem z glownego problemu.
                                Chodzi przeciez o sam fakt spozywania alkoholu w czasie dyzuru... i nie oto
                                przeciez chodzi - czy jest to alkoholik - czy poprostu spozywal alkohol ...
                                nawet " ten jeden jedyny raz +++".... i wprawil sie w stan upojenie
                                alkoholowego .... a wtym czasie ranny np. potrzebowal jego pomocy

                                radca
                                • Gość: Anka Re: Nadal nie rozumiesz? IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.07, 16:17
                                  radca napisał:
                                  > - masz racje, troche zeszlem z glownego problemu.

                                  "Zszedłem". :)

                                  Ale wracając do tematu. Jeśli ktoś nie potrafi dotrzec do pracy trzeźwy to
                                  znaczy, że ma problem. Jest (w jakiś sposób) chory. A do pracy trzeba
                                  przychodzić zdrowym. Czy równie chętnie obrońcy pijaków pozwoliliby by lekarz
                                  chory na ospę badał ich dzieci?

                                  Dyskusja niepotrzebnie zeszła na temat abstynencji, pijaństwa. Każdy sam sobie
                                  układa życie: lubi chlać, jego sprawa. Dopóki nie stwarza zagrożenia dla innych.

                                  Zdziwiona jestem kierunkiem tej dyskusji: wydawało mi się to oczywiste. Po
                                  pierwszym Twoim poście.
                                  • radca Re: Nadal nie rozumiesz? 06.05.07, 16:30
                                    Gość portalu: Anka napisał(a):

                                    > radca napisał:
                                    > > - masz racje, troche zeszlem z glownego problemu.
                                    >
                                    > "Zszedłem". :)

                                    - dziekuje :)...kierowalem sie mysla o tym , ze " dyskusja zeszla...)

                                    > Ale wracając do tematu. Jeśli ktoś nie potrafi dotrzec do pracy trzeźwy to
                                    > znaczy, że ma problem. Jest (w jakiś sposób) chory. A do pracy trzeba
                                    > przychodzić zdrowym.

                                    - znam taki przypadek, gdy " po imprezie " przywieziono lekarza do pogotowia
                                    na dyzur. Dyzur ten mial zaczynac o god 15:00 ... ale " do godziny 19:00
                                    nikt go nie widzial " itd. itd..... pozniej - w czasie " udzielania pomocy "
                                    mial 2,2 promila +

                                    > lubi chlać, jego sprawa. Dopóki nie stwarza zagrożenia dla innych

                                    - dopoki nie stwarza, ale jednak - wiele razy dowiadujemy sie iz stwarzano
                                    zagrozenie i o tragicznych skutkach

                                    radca
                                    • Gość: Anka Re: Nadal nie rozumiesz? IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.07, 16:45
                                      radca napisał:
                                      > lubi chlać, jego sprawa. Dopóki nie stwarza zagrożenia dla innych
                                      > - dopoki nie stwarza, ale jednak - wiele razy dowiadujemy sie iz stwarzano
                                      > zagrozenie i o tragicznych skutkach

                                      Ale tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć... Tzn. oczywiście są sygnały,
                                      podobnie jak przy grypie czy przeziębieniu: zanim stwierdzimy chorobę są czasem
                                      widoczne oznaki.
                                      Ale... Alkohol jest legalny, można go pić. Można pić dużo. Kiedy zaczyna się
                                      zagrożenie? To płynna granica.
                                      Zgadzamy się w jednym: nie wolno być pijanym w pracy. Tak samo jak nie wolno na
                                      to przyzwalać.
                                      Tylko co zrobić gdy młody lekarz lu pielęgniarka widzi pijanego lekarza w
                                      pracy? Zadzwonić na policję? Zawiadomić przełożonego?
                                      Oprócz pijanego lekarza mamy też duży problem z tymi, którzy widzieli ale nic
                                      nie zrobili...


                        • Gość: Anka Po co więc dyskusja? IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.07, 15:07
                          "Dość udawania, że pijani lekarze, pełniący dyżury w szpitalach, jeżdżący w
                          karetkach pogotowia czy przyjmujący pacjentów w poradniach to tylko
                          incydenty."

                          Jeśli ktoś nie potrafi przestać pić w pracy (czy też przed pracą na tyle by nie
                          zdążyć wytrzeźwieć) to coś chyba trzeba z tym zrobić? Zwolnić go lub leczyć.
                          Pijak? Alkoholik? Ekshibicjonista? Koprofil? Poza pracą niech robi co chce.

                          To nie jest wątek o abstynencji tylko o pijaństwie w pracy.
    • supaari a ile trzeba będzie czekać na... 05.05.07, 21:16
      ... "panie pośle! Pan jesteś w sztok pijany, a wciskasz pan przycisk do
      głosowania! I nie wspomnę, że za głupią propozycją."?
      • radca Re: a ile trzeba będzie czekać na... 05.05.07, 21:23
        supaari napisał:

        > ... "panie pośle! Pan jesteś w sztok pijany, a wciskasz pan przycisk do
        > głosowania! I nie wspomnę, że za głupią propozycją."?

        - moze znowu nastepne 10 lat ?...

        radca
        • supaari Re: a ile trzeba będzie czekać na... 05.05.07, 21:27
          radca napisał:

          > - moze znowu nastepne 10 lat ?...

          Optymista... Za 10 lat może usłyszymy: "Panie pośle, pan trzyma rękę pod moją
          spódnicą...", ale to, że jest głupi i bez sensu głosuje to znacznie dłuższa
          persppektywa...
    • mjot1 Jeszcze raz 05.05.07, 22:19
      Czyż nie wystarczy ukarać za czyn?

      Jeszcze raz pytam:
      Jakaż to u licha różnica dla skrzywdzonego czy skrzywdził go ktoś nawalony czy
      nawiedzony?
      Wszak krzywda to krzywda.
      Czyż o Wy Wiecznie Trzeźwi poważnie uważacie, że krzywdzenie w pełnej
      świadomości jest mniejszym sukinsyństwem?

      Najniższe ukłony!
      Zadziwiony M.J.
      • Gość: Julka Re: Jeszcze raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 22:48
        Pijany lekarz, pijany kierowca, motorniczy, maszynista, zawiadowca, itp, to
        mniej więcej tak jak trzeźwy, który świadomie nosi przy sobie odbezpieczoną
        broń i w zasadzie wszystko mu jedno, kiedy ta broń wystrzeli.
        Poczytaj może o czsie reakcji i innych takich skutkach picia alkoholu.
        Krzywdzenie na trzeźwo, czy po alkoholu jest sukinsyńtwem. Niewątpliwie.
        • Gość: bimbalski Re: Jeszcze raz IP: *.an1.nyc41.da.uu.net 06.05.07, 06:16
          najwieksze spozycie czystego alkoholu czyli spirytusu na glowe mieszkanca
          odnotowuje Rosja a za nia zaraz jest Polska,, tylko pogratulowac !!!
          • dziwny_gosc Re: Jeszcze raz 06.05.07, 14:41
            Gość portalu: bimbalski napisał(a):

            > najwieksze spozycie czystego alkoholu czyli spirytusu na glowe mieszkanca
            > odnotowuje Rosja a za nia zaraz jest Polska,, tylko pogratulowac !!!

            Skąd taka informacja?
            Bo ja co raz czytam zupełnie coś innego
      • Gość: Anka Re: Jeszcze raz IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.07, 14:34
        mjot1 napisał:
        > Wszak krzywda to krzywda.

        A krzywdzie należy zapobiegać.

        • mjot1 Re: Jeszcze raz 06.05.07, 16:42
          „Krzywdzie należy zapobiegać”
          Ot odizolować od zdrowej części społeczeństwa. Hm... A może wyeliminować...
          A świat rajem się stanie!
          Jakież to proste nieprawdaż?
          Szczerze zazdroszczę tym, którzy wiedzą i wiedzy tej są pewni

          Najniższe ukłony!
          Ciągle wątpliwościami mjotan M.J.
          • Gość: Anka Re: Jeszcze raz IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.07, 16:47
            Ale o co tobie chodzi????
            Jak ktoś chce pić to niech pije. Jego sprawa. Dopóki jest zagrożeniem wyłącznie
            dla siebie.
            Zadam to samo pytanie, co innemu forumowiczowi:
            Wolisz być operowany przez trzeźwego lekarza czy pijanego?
            Nie pytam: alkoholika czy abstyneta. Tylko: pijany czy trzeźwy?
            • mjot1 Re :-) 06.05.07, 17:54
              A czemóżby nie skomplikować zadanka?
              Wolisz być operowana przez trzeźwego czy lekarza?
              Nie pytam: alkoholika czy abstynenta. Tylko: pijany czy trzeźwy? :-)
              (Większe możliwości wyboru zapodałem wyżej)
              Przecie życie jest czarno białe. Nieprawdaż?
              A już te wszelakie ewentualne subtelne szarości wyeliminują miłościwie nam
              panujący

              Najniższe ukłony!
              Twierdzący z uporem maniaka, że karać trzeba za czyn bez względu czy czynu tego
              dopuścił się szatyn M.J. ;-)
    • romka_p fascynujace zjawisko... 06.05.07, 10:35
      oczom wlasnym nie wierze gdy to czytam ze sa ludzie ktorzy bronia pijanstwu w
      pracy... wniosek jeden nasuwa sie...ci broniacy sami pija
      • radca ponad 3 promile alkoholu 06.05.07, 10:51
        04.27 10:15 Zachodniopomorskie:
        Pijany lekarz dyżurował w pogotowiu w WałczuPolicjanci z Wałcza zatrzymali
        pijanego lekarza pogotowia. - 44-letni mężczyzna dyżurował, mając w organizmie
        ponad 3 promile alkoholu - powiedział rzecznik wałeckiej policji Krzysztof
        Dębiński. Do zatrzymania lekarza doszło wczoraj późnym wieczorem. Policję
        wezwał dyspozytor stacji pogotowia. (EB, PAP)

        radca
    • asidoo Re: czekalem na ten dzien - prawie 10 lat.... Boz 06.05.07, 14:40
      Trzeba ich wziąć za te zarozumiałe pijackie mordy, bo robią, co chcą.
      • radca od 0,3 promila - do 3,0 promila - reakcje ..... 06.05.07, 15:21
        Fizjologiczna reakcja na alkohol

        Warto od razu nadmienić, że z punktu widzenia medycznego, alkohol nosi wszelkie
        znamiona trucizny!

        Poniższe zestawienie obrazuje rozwój zatrucia (upojenia zwykłego) w zależności
        od stężenia alkoholu we krwi.

        stężenie 0,3 < 0,5 promila - Nieznaczne zaburzenia równowagi oraz euforia i
        obniżenie krytycyzmu, upośledzenie koordynacji wzrokowo-ruchowej oraz
        zaburzenia widzenia:

        0,3 promila - oko dostrzega gorzej rodzaj i kształt przedmiotów ukazujących się
        w głębi pola widzenia, następuje obniżenie zdolności dostrzegania ruchomych
        źródeł światła;

        0,4 promila - czas adaptacji oka do ciemności po olśnieniu wydłuża się o ok.
        2/3;

        0,5 promila - czas reakcji na nowe bodźce wzrokowe ulega opóźnieniu, zdolność
        dostrzegania ruchomych świateł obniża się o 1/3, pojawia się również opóźnienie
        i osłabienie dostrzegania przedmiotów na obwodzie pola widzenia;

        stężenie 0,5 < 0,7 promila - zaburzenia sprawności ruchowej (niezauważalne
        osłabienie refleksu) nadmierna pobudliwość i gadatliwość, a także obniżenie
        samokontroli oraz błędna ocena własnych możliwości, które często prowadzą do
        fałszywej oceny sytuacji z jaką może spotkać się kierowca;

        stężenie 0,7 < 2,0 promila - zaburzenia równowagi, sprawności i koordynacji
        ruchowej, obniżenie progu bólu, spadek promila sprawności intelektualnej (błędy
        w logicznym rozumowaniu, wadliwe wyciąganie wniosków itp.) pogłębiający się w
        miarę narastania intoksykacji alkoholowej; opóźnienie czasu reakcji, wyraźna
        drażliwość, obniżona tolerancja, zachowania agresywne, pobudzenie seksualne,
        wzrost ciśnienia krwi oraz przyspieszenie akcji serca.

        stężenie 2,0 < 3,0 promila - zaburzenia mowy (bełkotliwa), wyraźne spowolnienie
        i zaburzenia równowagi (chód na szerokiej podstawie, chwianie i przewracanie
        się), wzmożona senność; znacznie obniżona zdolność do kontroli własnych
        zachowań (w większości przypadków trudno jest mówić o jakimkolwiek prawidłowym
        samodzielnym działaniu i wykonywaniu skoordynowanych ruchów).

        radca
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka