Dodaj do ulubionych

Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójstwo?

26.07.07, 02:33
sobie myślę nocną porą... Zresztą właściwie czysto teoretycznie, piszę coś po
prostu. Czy człowiek który nie widzi sensu życia może się zabić aby np.
przygotować kogoś sobie bliskiego na o wiele ważniejszą śmierć, która ma
nastąpić? czy jest to jakimkolwiek usprawiedliwieniem? W końcu znalazł sie
jakiś wyższy cel...
Obserwuj wątek
    • Gość: brum Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.chello.pl 26.07.07, 09:35
      kicior99 napisał:

      > Czy człowiek który nie widzi sensu życia może się zabić aby np.
      > przygotować kogoś sobie bliskiego na o wiele ważniejszą śmierć, która ma
      > nastąpić?

      Wybacz, ale nie rozumiem twojego pytania.
      Co to znaczy ważniejsza śmierć? Czy można tu dokonywać gradacji, ustalania
      hierarchii? A jeśli tak, to wg jakiego kryterium?
      • kicior99 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 09:38
        istotności tej śmierci dla innych osób. odezwij się na maila.
        • Gość: brum Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.chello.pl 26.07.07, 10:02
          kicior99 napisał:

          > istotności tej śmierci dla innych osób. odezwij się na maila.

          Dlaczego na maila? Wolę tutaj.
          Intryguje mnie ten wątek, trzeba przyznać...
          Czy wysuwasz hipotezę, że np syn popełnia samobójstwo po to, by przygotować
          własna matkę na jej zgon? Ważniejszą śmierć, bo dotyczącą jej samej?
          Niezwykła koncepcja...
          • kicior99 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 10:05
            nie wszystko nadaje się do publikacji, szanuje cudza prywatność i uczucia.
            Nie, przygotować kogoś bliskiego na śmierć jego matki,. trochę inaczej.
      • sir.vimes Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 10:20
        uczuć osieroconego podmiotu wobec zmarłego - inaczej przeżywa się śmierć obcych
        ludzi, inaczej zaprzyjażnionego sąsiada a inaczej np. dziecka czy brata.

        Czy można tu dokonywać gradacji, ustalania
        > hierarchii? A jeśli tak, to wg jakiego kryterium?
        • kicior99 Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 10:23
          akurat w tym układzie nie chodzi o nikogo obcego a o 2 bardzo zaprszyjaźnionych
          ludzi
          • sir.vimes Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 10:37
            Wierzę, ja po prostu tłumaczę Brumowi, ze śmierć można jednak wartościować.

            Myślę, że w sytuacji jaką tu półsłówkami opisujesz - chyba jednak planująca
            samobójstwo osoba przede wszystkim swoją śmiercią potwornie skrzywdzi
            przyjaciela/przyjaciółkę.
            A czy jedna śmierć może przygotować na drugą? Po sobie wiem, że zupełnie nie.
            Nawet doświadczenie pogrzebu, ubieranie zwłok itp nie sprawiają , że kolejna
            śmierć bliskiej osoby jest łatwiejsza do zniesienia.
            • kicior99 Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 10:40
              widzisz, ja wychodzę z założenia że ból sie nie sumuje. Chodzi mi tylko o pewna
              symulację intelektualną - czy w konsekwencji to cokolwiek by dało? Moim zdaniem
              tak ale mogę sie bardzo mylić...
              • Gość: Agata Re: Wg. dość prostego kryterium IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 10:47
                np ja kiedy teraz myślę o samobójstwie powód jest prosty: nie zdałam poprawki
                na studiach, na 1 roku, zdawałam trzeci raz ten sam egzamin, wszyscy zdali
                tylko ja oblałam, mam jeszcze szanse 3 września,ale jaka mam pewność,że zdam?
                babka sie na mnie uwizęła bo obgadałam ja w kiblu a ona przypadkiem tam była i
                słyszała wszytsko
                • sir.vimes Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 10:50
                  Tak, zabij się z powodu poprawki na studiach, kretynko. Im szybciej tym lepiej.
              • sir.vimes Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 10:49
                Ale co miałoby coś dać? To samobójstwo?

                Stymulacja intelektualna - samobójca chce zainspirować przyjaciela do napisania
                powieści? Stworzenia arcydzieła? Śmierć w służbie sztuki to ma być?

                Aha, ja też uważam , że ból się nie sumuje.
                • kicior99 Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 10:57
                  sytuacja sama w sobie jest realna, po prostu zastanawiam sie nad kilkoma
                  rzeczami czysto teoretycznie, co do pisania - zależy od wyników symulacji
        • Gość: brum Re: Wg. dość prostego kryterium IP: *.chello.pl 26.07.07, 11:32
          sir.vimes napisała:

          > uczuć osieroconego podmiotu wobec zmarłego - inaczej przeżywa się śmierć
          > obcych
          > ludzi, inaczej zaprzyjażnionego sąsiada a inaczej np. dziecka czy brata.

          To oczywiste, wręcz trywialne.
          Nie o to mi chodziło. Pytałem o gradację śmierci w tym kontekście, podanym przez
          autora wątku:
          " Czy człowiek który nie widzi sensu życia może się zabić aby np.
          przygotować kogoś sobie bliskiego na o wiele ważniejszą śmierć, która ma
          nastąpić? czy jest to jakimkolwiek usprawiedliwieniem? W końcu znalazł sie
          jakiś wyższy cel...".
          Umiesz na tak zadane pytanie odpowiedzieć?
          • sir.vimes Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 12:17
            > Umiesz na tak zadane pytanie odpowiedzieć?

            Umiem.

            > To oczywiste, wręcz trywialne.

            Wcześniej jakoś nie przyszło ci do głowy, że można stosować jakąkolwiek
            "gradację" śmierci:)
            • Gość: brum Re: Wg. dość prostego kryterium IP: *.chello.pl 26.07.07, 12:51
              sir.vimes napisała:

              > Wcześniej jakoś nie przyszło ci do głowy, że można stosować jakąkolwiek
              > "gradację" śmierci:)

              Do głowy by mi nie przyszło, że tak zrozumiesz moje pytanie. Przeceniłem twoją
              inteligencję...
              EOT
              • sir.vimes Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 12:57
                No właśnie - nie przyszło ci do głowy a później dziwisz się , że na oczywiste
                pytania dostajesz oczywiste odpowiedzi. Na które sam zresztą nie wpadłeś:)
                • Gość: brum Re: Wg. dość prostego kryterium IP: *.chello.pl 26.07.07, 13:06
                  sir.vimes napisała:

                  > No właśnie - nie przyszło ci do głowy a później dziwisz się , że na oczywiste
                  > pytania dostajesz oczywiste odpowiedzi. Na które sam zresztą nie wpadłeś:)

                  Ależ mylisz sie paniusiu. Twoja smierc np by mi zwisała i sie majtała
                  kalafiorem, podczas gdy smierć lubianej przeze mnie osoby, wywołałaby smutek i
                  żal. KROPKA.
                  • sir.vimes Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 13:15
                    Czyli po dłuższym czasie jednak potrafisz wymyslić coś oczywistego. Troszkę
                    dłuższym niż inni i po kilku podpowiedziach, ale to nie szkodzi. Ważne, że jakoś
                    sobie radzisz.
                    • chwila.pl Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 13:27
                      sir.vimes napisała:

                      > Czyli po dłuższym czasie jednak potrafisz wymyslić coś oczywistego. Troszkę
                      > dłuższym niż inni i po kilku podpowiedziach, ale to nie szkodzi. Ważne, że jako
                      > ś
                      > sobie radzisz.

                      Niepotrzebnie jątrzysz. W odróznieniu od Twoich, bardzo cenię wypowiedzi Bruma.
                      Obrażając jego inteligencję, sama sie kompromitujesz. Tym bardziej, że nadal nie
                      rozumiesz jego pytania.
                      • sir.vimes Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 13:28
                        Nie mogę cenić czegoś czego nie udaje mi się dostrzec nawet przez lupę.
                        Polecam przeczytanie całego wątku.
                        • chwila.pl Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 13:42
                          sir.vimes napisała:

                          > Nie mogę cenić czegoś czego nie udaje mi się dostrzec nawet przez lupę.
                          > Polecam przeczytanie całego wątku.

                          I bez Twego "polecania" (sic!) zawsze to robię, czytając uważnie wszystkie
                          wypowiedzi, a także układając je sobie w pewien logiczny ciąg. Gdybyś stosowała
                          tę zasadę, zrozumiałabyś swój błąd.
                          • sir.vimes Re: Wg. dość prostego kryterium 26.07.07, 13:45
                            Nie popełniłam żadnego błędu.

                            Ale przeczytałam twoje wypowiedzi raz jeszcze i mam wrażenie, że wyczytałaś
                            troszeczkę innego niż ja i w wypowiedziach bruma, moich jak i w całym wątku. W
                            ogóle temat jest dość drażliwy, rozumiem to.
              • Gość: brum Again IP: *.chello.pl 26.07.07, 13:00
                Kicior99
                Czy człowiek który nie widzi sensu życia może się zabić aby np.
                przygotować kogoś sobie bliskiego na o wiele ważniejszą śmierć, która ma
                nastąpić?

                Brum:
                Wybacz, ale nie rozumiem twojego pytania.
                Co to znaczy ważniejsza śmierć? Czy można tu dokonywać gradacji, ustalania
                hierarchii? A jeśli tak, to wg jakiego kryterium?

                Pytanie brzmiało: Czy można TU dokonywać gradacji,.... a nie czy w ogóle można!!!
                TU tzw wśród osób bliskich, gdybyś nadal nie rozumiała.
                Poza tym pytanie kierowałem do autora wątku, więc niepotrzebnie się wcinasz i
                swoim zwyczajem mądrzysz, paniusiu. KROPKA.
                • sir.vimes :)))) 26.07.07, 13:04
                  Właśnie TU - bo nie wiemy kim są dla "osieroconego" przywołane przez Kiciora
                  "umierające" osoby. Sąsiadem i córką? Bratem i matką? Mężem i kotem? Ojcem i babcią?

                  Kryterium jest dokładnie to samo co wcześniej (przykro, ze muszę tak
                  łopatologicznie:))).
                  • Gość: brum Re: :)))) IP: *.chello.pl 26.07.07, 13:09
                    sir.vimes napisała:

                    > Właśnie TU - bo nie wiemy kim są dla "osieroconego" przywołane przez Kiciora
                    > "umierające" osoby. Sąsiadem i córką? Bratem i matką? Mężem i kotem? Ojcem i ba
                    > bcią?

                    Paniusia sie znów myli. Kicior wyrażnie napisał BLISKIMI. KROPKA.
                    • sir.vimes A pan Brum ma monopol 26.07.07, 13:14
                      na ocenianie kto komu bliski , jak bardzo i dlaczego?
                      • chwila.pl Pan Brum ma monopol 26.07.07, 13:20
                        sir.vimes napisała:

                        > na ocenianie kto komu bliski , jak bardzo i dlaczego?

                        Przestań się kompromitować. Przeczytaj wątek inicjalny.

                        • sir.vimes Re: Pan Brum ma monopol 26.07.07, 13:27
                          Może ty przeczytaj?

                          Dla nas, czytających, najmniej istotne jest kim DOKŁADNIE są te osoby. Ważne jak
                          one odbierają swoje relacje i czy wszystkie odbierają je tak samo . Bo gradacja
                          ważności śmierci jest całkowicie możliwa w przypadku dowolnej trójki bliskich
                          osób (matka, ojciec , syn na przykład).
                          • chwila.pl Re: Pan Brum ma monopol 26.07.07, 13:38
                            sir.vimes napisała:

                            > Dla nas, czytających, najmniej istotne jest kim DOKŁADNIE są te osoby. Ważne ja
                            > k
                            > one odbierają swoje relacje i czy wszystkie odbierają je tak samo . Bo gradacja
                            > ważności śmierci jest całkowicie możliwa w przypadku dowolnej trójki bliskich
                            > osób (matka, ojciec , syn na przykład).

                            Być może, chociaż wcale nie jest to takie oczywiste. Nie potrafiłabym
                            powiedzieć, czyją śmierć przeżyłabym boleśniej: ojca, matki czy siostry. I
                            wprowadzanie gradacji śmierci tych, wymienionych przeze mnie osób jest
                            koszmarem. Wydaje mi się, że są to bardzo subiektywne odczucia, zależne od
                            stopnia wrażliwości, od relacji rodzinnych i od wielu, wielu innych czynników.
                            Nie można zatem przyjąć Twojej hipotezy, że taka gradacja obowiązuje również
                            wśród bliskich lub też, stosując Twoją terminologię, jest "całkowicie możliwa".
                            Rozumiem zatem stanowisko Bruma i je potwierdzam, odrzucając jednocześnie Twoje.
                            • Gość: braat1 Re: Pan Brum ma monopol IP: *.centertel.pl 26.07.07, 13:43
                              > Wydaje mi się, że są to bardzo subiektywne odczucia, zależne od
                              > stopnia wrażliwości, od relacji rodzinnych i od wielu, wielu innych czynników.

                              Tez mi sie tak wydaje.

                              > Nie można zatem przyjąć Twojej hipotezy, że taka gradacja obowiązuje również
                              > wśród bliskich lub też, stosując Twoją terminologię, jest "całkowicie
                              możliwa".

                              Ale wnioski masz calkowicie bledne. Taka gradacja jest calkowicie mozliwa, a
                              fakt, ze akurat w Twoim przypadku nie wystepuje nie ma tu zadnego znaczenia.
                              • chwila.pl Re: Pan Brum ma monopol 26.07.07, 13:53
                                Gość portalu: braat1 napisał(a):

                                > Ale wnioski masz calkowicie bledne. Taka gradacja jest calkowicie mozliwa, a
                                > fakt, ze akurat w Twoim przypadku nie wystepuje nie ma tu zadnego znaczenia.

                                Ma znaczenie, bo istnienie chociaż jednego przypadku kwestionującego hipoteze,
                                powoduje jej obalenie. Mniejsza zresztą o detale. Nie to stanowi przedmiot
                                sporu. Sformułuje zatem swoje stanowisko w następujący sposób:
                                Istnieją osoby, dla których wprowadzenie gradacji śmierci wśród ich bliskich
                                jest niemożliwe do zrealizowania.
                                i drugie:
                                Istnieją osoby, dla których wprowadzenie gradacji śmierci wśród swoich bliskich
                                jest nie do zaakceptowania.
                                • Gość: braat1 Re: Pan Brum ma monopol IP: *.centertel.pl 26.07.07, 13:58
                                  Nie che cie uraziz, ale z logika to u ciebie nie za bardzo.

                                  > Ma znaczenie, bo istnienie chociaż jednego przypadku kwestionującego hipoteze,
                                  > powoduje jej obalenie.

                                  Ale nie w tym przypadku. Hipoteza jest: "Taka gradacja jest calkowicie
                                  mozliwa". Wiec jej obalenie wymaga przedstawienie dowodow, ze taka gradacja nie
                                  wystepuje w ZADNYM z przypadkow. Jesli wystapi w chociaz jednym to jest mozliwa.


                                  > Istnieją osoby, dla których wprowadzenie gradacji śmierci wśród ich bliskich
                                  > jest niemożliwe do zrealizowania.
                                  > i drugie:
                                  > Istnieją osoby, dla których wprowadzenie gradacji śmierci wśród swoich
                                  bliskich
                                  > jest nie do zaakceptowania

                                  Z tym sie calkowicie zgadzam. Istnieja tez osoby dla ktorych takie sytuacje sa
                                  do zrealizowania (tak jak kolezanka zalozycielki watku).
                                  • chwila.pl Re: Pan Brum ma monopol 26.07.07, 14:29
                                    Gość portalu: braat1 napisał(a):

                                    Widzisz, to zależy od interpretacji "całkowicie możliwa".
                                    Można to odczytać albo:
                                    1. Jest mozliwa w każdym przypadku (mylące słowo całkowicie), albo
                                    2. Jest mozliwa.
                                    Ty to odczytałaś/eś jako wariant 2, natomiast ja na podstawie odpowiedzi
                                    skierowanej do Bruma, jako wariant 1.
                                    Nie chcąc decydować, która interpretacja jest właściwa, podałam inne definicje,
                                    z którymi się, jak napisałeś/aś w pełni zgadzasz.
                                    Czyli doszliśmy do porozumienia...

                                    > > Nie che cie uraziz, ale z logika to u ciebie nie za bardzo.

                                    Nie urazisz mnie, co najwyżej wywołałeś/aś usmiech.
                                    Dzieki...
                                    > > Istnieją osoby, dla których wprowadzenie gradacji śmierci wśród ich blisk
                                    > ich
                                    > > jest niemożliwe do zrealizowania.
                                    > > i drugie:
                                    > > Istnieją osoby, dla których wprowadzenie gradacji śmierci wśród swoich
                                    > bliskich
                                    > > jest nie do zaakceptowania
                                    >
                                    > Z tym sie calkowicie zgadzam. Istnieja tez osoby dla ktorych takie sytuacje sa
                                    > do zrealizowania (tak jak kolezanka zalozycielki watku).
                            • sir.vimes Re: Pan Brum ma monopol 26.07.07, 13:43
                              Są to subiektywne odczucia, zgadzam się.

                              Brum zgodził się ze mną , że istnienie wspomnianego kryterium jest oczywiste
                              (zgodził poprzez obrzucanie mnie błotem wprawdzie ale nie stać go na więcej).

                              Rozumiem, ze można czuć silny niesmak w ogóle zastanawiając się nad kwestią
                              "ważności" czy "wartości" czyjejś śmierci ale to inna sprawa troszkę.
                              • chwila.pl Re: Pan Brum ma monopol 26.07.07, 14:00
                                sir.vimes napisała:

                                > Brum zgodził się ze mną , że istnienie wspomnianego kryterium jest oczywiste
                                > (zgodził poprzez obrzucanie mnie błotem wprawdzie ale nie stać go na więcej).

                                Z całym szacunkiem, ale masz czasami irytujący sposób wypowiedzi, więc rozumiem
                                jego gniew.
                                >
                                > Rozumiem, ze można czuć silny niesmak w ogóle zastanawiając się nad kwestią
                                > "ważności" czy "wartości" czyjejś śmierci ale to inna sprawa troszkę.

                                Zgoda. To bardzo trudny temat i niejednoznaczny. Wywołuje także emocje, nad
                                którymi czasami trudno zapanować.
                                • sir.vimes Re: Pan Brum ma monopol 29.07.07, 11:37
                                  "Z całym szacunkiem, ale masz czasami irytujący sposób wypowiedzi, więc rozumiem
                                  jego gniew."

                                  Bardzo prawdopodobne:)
                        • kicior99 Re: Pan Brum ma monopol 26.07.07, 17:32
                          Jeszcze raz: to są przyjaciele, znający się bardzo długo, bardzo lubiący i
                          szanujący się. Starszy z nichm, zmęczony i rozczarowany życiem uważa że w ten
                          sposób przygotuje młodszego na przeżycie pierwszej ważnej śmierci w jego życiu.
                          I nie obrzucajcie się błotem tylko poproście o doprecyzowanie.
                          • leftt Re: kicior 27.07.07, 07:52
                            kicior99 napisał:

                            > Jeszcze raz: to są przyjaciele, znający się bardzo długo, bardzo lubiący i
                            > szanujący się. Starszy z nichm, zmęczony i rozczarowany życiem uważa że w ten
                            > sposób przygotuje młodszego na przeżycie pierwszej ważnej śmierci w jego
                            życiu.

                            Czyli ten starszy uważa, że jego życie jest pozbawione sensu i rozpaczliwie
                            szuka możliwości zrobienia czegoś, co jego zdaniem miałoby sens...Pytanie,
                            które postawiłeś, niestety nie ma odpowiedzi, bo tyle o sobie wiemy, ile nas
                            sprawdzono. Ja (na szczęście) nie straciłem w dorosłym życiu żadnej z
                            najbliższych mi osób i sam o sobie nie wiem, jaką stratę najbardziej bym
                            przeżywał, jak by się to na mnie odbiło. Tym bardziej nie wiem więc, jak
                            zareagowałby kto inny.I nie sądzę, żeby wiedział to tamten starszy z dwóch
                            przyjaciół.Do stracenia jest dużo (nie pochwalam samobójstwa, nie tylko z
                            powodów religijnych), do zyskania - mało (trywializując: podwyższenie
                            odporności psychicznej przyjaciela), a i to niepewne.
        • jeremaiah Słaba psychika, depresja, stres, powazne problemy. 27.07.07, 00:53
          Wszystko po trochu jest powodem. Nie uzasadnieniem.
    • palya Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 10:50
      czy ja dobrze rozumiem? zabić siebie zeby ktoś lepiej zniósł śmierć innej
      osoby? to nawet lekko logiczne nie jest!

      śmierć to zawsze tragedia, i nigdy nie pomaga...nikomu
      • sir.vimes Bieg myśli 26.07.07, 10:51
        zabić siebie zeby ktoś lepiej zniósł śmierć innej
        > osoby? to nawet lekko logiczne nie jest!

        A ja rozumiem bieg myśli tej osoby. To może wydawać się jakoś logiczne. Z tym,
        ze jest to bardzo zły pomysł.
        • kicior99 Re: Bieg myśli 26.07.07, 10:58
          właśnie mi sie to też układa w bardzo logiczną całość
          • sir.vimes Re: Bieg myśli 26.07.07, 11:05
            Przeraża mnie ten pomysł mimo, że sama mogłabym na to wpaść.

            Podstawiłam swoje dwie bliskie osoby pod twój konstrukt - i nie, nie
            przygotowałoby mnie to na tę drugą śmierć. Co więcej poczułabym się ostatecznie
            zdradzona.
            • kicior99 Re: Bieg myśli 26.07.07, 11:11
              właśnie ja wpadłem na to obserwując kogoś... wiem jaki będzie to cios.
              • sir.vimes Re: Bieg myśli 26.07.07, 12:20
                Nie, chodziło mi o to, ze sama mogłabym zacząć tak rozumować jak twój
                potencjalny samobójca.

                Cios to jedna rzecz. Druga - to, że ta bliska osoba będzie się winić. Pewnie do
                końca życia.
                A, i , oczywiście, dla osoby w depresji myśl, że ktoś będzie pamiętał i winił
                się do końca życia może wydawać się piękna i obiecująca. Ale taka nie jest.
    • hypatia69 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 10:59
      Ciekawe... Moim zdaniem niewiele jest sytuacji, które usprawiedliwiałyby
      samobójstwo. Inna sprawa, że często samobójstwo jest popełniane pod wpływem
      impulsu, ale nie o takiej sytuacji tu mówimy.
      Według mnie samobójstwo mogłoby być usprawiedliwione kiedy:
      a) zostałam kompletnie sama, jestem stara, chora i nie mam perspektyw... ani
      żadnej radości życia;
      b) ból [fizyczny] jest dla mnie nie do zniesienia [w pewnych stadiach raka,
      innych chorobach czy urazach], jestem sama lub jestem ciężarem dla innych
      [eutanazja na życzenie].
      Być może coś jeszcze, ale nic nie przychodzi mi do głowy... Jak długo widzę
      przed sobą *cokolwiek* tak długo samobójstwo usprawiedliwione nie jest.
      A własną śmiercią nie da się nikogo przygotować na inną śmierć...
      • kicior99 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 11:02
        Ja naprawdę wiem, że teoria wektorów tu nie działa. Chce tylko wiedzieć jak ta
        druga osoba mogłaby zareagować. Oczywiście zależy to wiele od osobowości ale
        może uda mi sie wydedukować jakąś powtarzającą się regułę
        • hypatia69 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 11:12
          Wiem, ze wiesz i nie o to mi chodzi.
          Jak moze zareagować? Rozpaczą, poczuciem winy, wyrzutami sumienia,
          desperacją... I samobójstwem w końcu...
        • Gość: braat1 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.centertel.pl 26.07.07, 12:48
          KAzda smierc jest tragedia. Wedlug mnie zakladanie, ze czyjas smierc moze
          kogos "przygotowac" na inna smierc to jest w duzym bledzie. Koniec koncow
          osoba, ktorej kotos chce w ten sposob "pomoc" traci dwie kochane osoby...
          • sir.vimes Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 12:59
            No tak.

            Ale zakładamy, że samobójca mniema iż ta druga osoba jest nieporównywalnie
            ważniejsza dla osieroconego od niego. Że ból po jego śmierci i tak wyda się
            nieważny w porównaniu z tą kolejną śmiercią.

            Ja to tak rozumiem.
            I wydaje mi i się , że nasz samobójca moze błędnie oszacować swoją "wartość" dla
            tamtej osoby.
            • Gość: braat1 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.centertel.pl 26.07.07, 13:11
              > Ale zakładamy, że samobójca mniema iż ta druga osoba jest nieporównywalnie
              > ważniejsza dla osieroconego od niego. Że ból po jego śmierci i tak wyda się
              > nieważny w porównaniu z tą kolejną śmiercią.

              Pomijajac fakt, ze wedlug mnie nie da sie kogos przygotowac na smierc bliskiej
              osoby.
              Zastanawia mnie, czy pomysl samobojstwa byl przed czy po wymysleniu
              wytlumaczenia... Bo to jest wedlug mnie kluczowe.
              • sir.vimes Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 13:17
                To też ważna sprawa. Ale czy samo poszukiwanie prtekstu nie jest ajkos tam
                pozytywne (włączyłam maksymalna empatię:) dla samobójcy)? Nie oznacza, że chce
                "zminimalizować szkody"? A może właśnie jest bardziej okrutne?
                • Gość: braat1 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.centertel.pl 26.07.07, 13:23
                  > To też ważna sprawa. Ale czy samo poszukiwanie prtekstu nie jest ajkos tam
                  > pozytywne (włączyłam maksymalna empatię:) dla samobójcy)? Nie oznacza, że chce
                  > "zminimalizować szkody"? A może właśnie jest bardziej okrutne?

                  Nie widze w tym nic pozytywnego, ani minimalizacji szkod. To jest poprostu
                  wyrachowanie i proba usprawiedliwienia siebie w swoich wlasnych oczach. Proba
                  przekonania samego siebie, ze popelniajac samobojstwo przy okazji komus pomoge,
                  wiec nie jestem egoista, a moje samobojstwo nikogo poza mna nie skrzywdzi. A
                  jest to nieprawda, popelniajac samobojstwo zawsze kogos skrzywdzimy i ktos
                  bedzie cierpial (pomijam skrajne przypadki).
                  • sir.vimes Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 13:33
                    No więc ty uważasz, ze to bardziej okrutne.

                    Ja właściwie zgadzam się z tobą ale staram się spojrzeć na to z jakiejś innej
                    strony. Myslę jednak, że nie każdy samobójca ma świadomość tego krzywdzenia - w
                    końcu wiele samobójstw wynika z przekonania o całkowitej samotności, całkowitym
                    opuszczeniu.

                    Swoją drogą wątek mnie przeraził - akurat mam pewien problem z osobą cierpiącą
                    na depresję, która właściwie mogłaby wobec mnie posłużyć się podobnym
                    "argumentem" co samobójca Kiciora.

                    Z drugiej strony
                    • sir.vimes Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 13:47
                      "Z drugiej strony "

                      Sama nie wiem co chciałam dodać , pewnie chlapnąć coś o sobie. Jakaś autocenzura
                      zadziałała:)

                      Nie wiem jednak czy mamy moralne prawo zmusić kogoś do życia , jeżeli tego żcia
                      nienawidzi. Ja odbierałabym to jako SWOJĄ porażkę (gdyby samobójca był bliską mi
                      osobą) , nie jego.
                      • Gość: braat1 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.centertel.pl 26.07.07, 13:51
                        > Nie wiem jednak czy mamy moralne prawo zmusić kogoś do życia , jeżeli tego
                        żcia
                        > nienawidzi. Ja odbierałabym to jako SWOJĄ porażkę (gdyby samobójca był bliską
                        m
                        > i
                        > osobą) , nie jego.

                        Wiesz w idealnym swiecie nalezaloby taka osobe "przekonac", ze nie ma racji, ze
                        zycie jest piekne i warto zyc..., ale czy sa takie osoby, ktore choc raz nie
                        myslaly o ucieczce od tego wszystkiego co nas otacza?
                        • sir.vimes Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 13:54
                          Myśleli pewnie wszyscy.

                          A życie nie zawsze i nie dla wszystkich jest piękne - i głupio jest czasem
                          prawić banały osobie, która cierpi (fizycznie czy psychicznie). Ja jednak
                          uważam, ze życie to zbieranie doświadczeń - dlatego warto by trwało.

                          Może wieczorem coś dopiszę. Na razie znikam.
    • crax oddanie głosu na PiS n/t 26.07.07, 11:02

      • hypatia69 Re: oddanie głosu na PiS n/t 26.07.07, 11:09
        Sorry Crax, ale to głupie:/
    • xtrin A czy trzeba je usprawiedliwiać? 26.07.07, 12:58
      Można jedynie potrzebować usprawiedliwienia dla zostawienia bliskich, nie samego
      samobójstwa.

      A co do postawionego przykładu (pomijając fakt, że niemiłosiernie wydumany) -
      takie "przygotowanie" może się tragicznie nie powieść, może wręcz wzmóc ból
      danej osoby po kolejnej, "ważniejszej" śmierci.
      • sir.vimes No trochę trzeba 26.07.07, 13:01
        Przecież to potworna krzywda dla bliskich. Niektózy twierdzą , że samobójstwo to
        szczyt egoizmu.

        W przypadku opisanym przez Kiciora oczywiście nie jest to takie proste. Chociaż
        czynienie ze swej śmierci jakiegoś demiurgicznego czynnika wydaje mi się mocno
        ..hm.. egocentryczne.
        • kicior99 Re: No trochę trzeba 26.07.07, 17:35
          właśnie nie ma w tym nic z egocentryzmu. powiedzmy (jakkolwiek okrutnie to
          zabrzmi) to ma byc specyficzny prezent.
          • Gość: załamana Re: No trochę trzeba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 19:14
            moja matka tak mi dziś nagadała i nawrzeszczała,że miałam ochote zabić się!!!
            bo mam poprawkę we wrześniu
          • sir.vimes Nie chciałabym takiego prezentu 26.07.07, 23:05
            mimo iż jestem dość ekscentryczna;) Moim zdaniem samobójca zafunduje
            przyjacielowi nieskończone wyrzuty sumienia.
            • kicior99 Re: Nie chciałabym takiego prezentu 27.07.07, 00:46
              a ja myślę że doceni...
              • sir.vimes Myślę, że wręcz przeciwnie 29.07.07, 11:39
                porozmawiaj z ludźmi, którzy musieli uporać się z traumą samobójczej śmierci
                kogoś z rodziny, przyjaciela czy nawet znajomego - "wdzięczny" nikt nie jest,
                nawet spadkobiercy.
          • Gość: braat1 Re: No trochę trzeba IP: *.centertel.pl 27.07.07, 07:51
            > właśnie nie ma w tym nic z egocentryzmu. powiedzmy (jakkolwiek okrutnie to
            > zabrzmi) to ma byc specyficzny prezent.

            Przy dawaniu prezentow, nalezy sie upewnic, czy prezent sie spodoba osobie
            obdarowywanej. Poza tym, jak juz wspominalem, jesli najpierw pomyslal o
            samobojstwie, a potem, znalazl wyjasnienie ze to moze byc prezent, to jest
            tylko wymowka. Tak jak by znalaz w szafie cos co mu jest nie potrzebne i
            zamiast wyrzucic zapakowal i dal jako prezent.
            • kicior99 Re: No trochę trzeba 27.07.07, 08:02
              to chyba nie w takim wymiarze, życie to nie stary sweter. Mniej tu do
              powiedzenia ma zimna kalkulacja, bardziej grają emocje itp... A teraz wyobraź
              sobie cos takiego - ten człowiek bardzo sie meczy chorobą matki, zmienia się
              niemal w okamgnieniu, z nikim nie chce na ten temat rozmawiać, co go jeszcze
              bardziej pogrąża. Śmierć przyjaciela ma w tym momencie kilka wymiarów - również
              uciłuje postawić go na nogi (jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało)
              • sir.vimes Nie , śmierć przyjaciela w takim momencie 27.07.07, 08:21
                nie postawi go na nogi. Tylko przekona, że jest opuszczony i winny - nikomu nie
                umie pomóc, ani chorej matce ani przyjacielowi.

                Starszy przyjaciel może z młodszego zrobić po prostu kalekę (chodzi mi o psychikę).

                Swoja drogą, dość okrutne, zamiast pomóc - jeszcze dołożyć.
              • Gość: braat1 Re: No trochę trzeba IP: *.centertel.pl 27.07.07, 09:02
                Baaardzo dziwna logika. Ktos ma umierajaca matke, potrzebuje wsparcia i pomocy.
                I w ramach pomocy - bach - zabija sie jego przyjaciel...
                • kicior99 Re: No trochę trzeba 27.07.07, 09:17
                  tak właśnie działają szczepionki...
                  • Gość: braat1 Re: No trochę trzeba IP: *.centertel.pl 27.07.07, 09:21
                    Niestety nie...
                  • leftt Re: No trochę trzeba 27.07.07, 09:26
                    Szczepionki polegają na wprowadzeniu do organizmu minimalnych ilości bakterii i
                    trzeba je ostrożnie dozować, żeby nie przekroczyć normy. Tu nie ma mowy o
                    żadnym dozowaniu. Jak już wspomniałem, nie doświadczyłem śmierci bliskiej osoby
                    ale sądzę, że najgorsze nie są chwile zaraz po, lecz tępy, gniotący ból, kiedy
                    emocje już opadną, kiedy ludzie się odsuwają, bo nie wiedzą, jak z taką osoba
                    rozmawiać - boją się po prostu. Właśnie wtedy ta osoba potrzebuje przyjaciela,
                    zwłaszcza starszego, bardziej doświadczonego, który już niejedno w życiu
                    przeszedł. Może to miałoby sens? Dla obu przyjaciół zresztą.
                  • sir.vimes Nie, to nie szczepionka 27.07.07, 11:14
                    to błędne aplikowanie leku i to w za dużej dawce.
              • Gość: braat1 Re: No trochę trzeba IP: *.centertel.pl 27.07.07, 09:28
                Kalkulacja kalkulacją, a mi chodzi tu o kolejność i intencje tego Pana
                (abstrahujac, ze pomysl jest poroniony). To jesli postanowil to samobojstwo
                popelnic i pozniej wymysla ideologie to wedlug mnie mysli tylko o sobie. Jesli
                najpierw pomyslal o tym, zeby temu mlodszemu "pomoc" to sprawa ma sie troche
                inaczej. Moze naprawde chce pomoc.
                • wdakra Re: No trochę trzeba 30.07.07, 23:25
                  Tylko sposób na tę "pomoc" wydaje się chybiony. Wychodzenie z żałoby po stracie
                  bliskiej osoby jest tym łatwiejsze, im szersze jest grono osób, z którymi
                  człowiek jest związany emocjonalnie. Uszczuplanie tego grona w żadnym razie nie
                  może mieć pozytywnego wpływu na przebieg tego procesu. Jeśli faktycznie chce
                  pomóc, to lepiej by było, żeby właśnie był przy osobie, której grozi poważna strata.
    • przesmyk3 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 26.07.07, 19:31
      dobrze, że teoretycznie, bo jedyne co często do nas nalezy, to zycie nasze
      wlasnie....

      samobojcy, moze to i dobre dla liryki, ale dla nikogo wiecej, tym bardziej dla
      samobojcy, te zbiorowe manifestacje niechceci do zycia pochodzace z Dalekiego
      Wschodu są żenujące;


      czlowiek drugiego moze upodlic, nawet bardzo, ale nie dajmy sie psychozom i
      kretynom, zrobmy sobie troche miejsca w tym popapranym kraju
    • Gość: madforsorrow Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 19:40
      Mieszkaniem a Polsce
    • Gość: xwoman Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 00:18
      Samobójstwo popełniają ludzie bardzo nieszczęśliwi, chorzy, załamani itp. i
      dlatego absolutnie nie nalezy ich potępiać. Niedoszłym samobójcom potrzebna
      jest pomoc, ludzka życzliwość i ciepło. Co pomyślą sobie, gdy zostaną potępieni
      i dotrze do nich to ludzkie zimno? Że nie warto bylo wracać i czas ponowić
      próbę. Potępianie samobójców przeczy miłości bliźniego.
      • Gość: xwoman Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 00:28
        Gdy kogoś kochamy, to pragniemy by żył. Jeśli więc spotkamy niedawno
        odratowanego człowieka po próbie samobójczej, to jako osoby miłujące powinniśmy
        pokazać mu jak bardzo się z tego cieszymy; uśmiech, życzliwa rozmowa itp, a nie
        patrzeć zimnokristymi oczami i obmawiać. Nikt też nie ma prawa spekulować,
        kiedy samobójce mozna usprawiedliwić, bo im nie nalezy sie potepienie. to nie
        są mordercy i nie ich wina, że wpadli w taki stan iz musieli to zrobic (to nic
        zlego). Osądzać ich moze jedynie sam Bóg. Mysle, że Bóg i tak ich
        usprawiedliwi. No bo czemu niby nie? To by było troche nielogiczne. Dajcie tym
        ludziom spokoj. nie szukajcie sobie kozlow ofiarnych.
        • kicior99 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 27.07.07, 00:48
          ta historia trzyma sie bliżej rzeczywistości niż myślisz. Mimo ze tu jest grą
          intelektualną. Fascynującą jak widzę.
          • hypatia69 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 27.07.07, 09:35
            Ja chyba zaczynam pojmować... To coś jak silny wstrząs ma być? Taki, który
            sprawi, że temu drugiemu przejaśni się we łbie, zbierze się do kupy i zamiast
            siedzieć, szlochać i sie rozklejać - zrobi coś tam, co zrobić powinien? [Może
            mało romantycznie to napisałam, ale takie sytuacje zazwyczaj nie są
            romantyczne]. No to wszystko zależy od odporności psychicznej i sposobu w jaki
            zazwyczaj reaguje ten, który ma zostać... Chociaż raczej jestem skłonna sądzić,
            ze prędzej go to rozwali na amen niż postawi na nogi...
            • sir.vimes Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 27.07.07, 11:15
              No włąśnie tak myślę - że osierocony przyjaciel kompletnie się załamie.
      • Gość: lea Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: 85.128.47.* 30.07.07, 22:15
        chodzi o to, że akurat kościół potępia samobójców, a rzecz w tym, by im pomóc
        jeszcze przed a nie po...


        potępieni to mogą być sku..ele tego świata a nie samobójcy

        ludzkie zimno jest wszędzie, wszystko w życiu jest nim podszyte, prawdziwości i
        serdeczności należą do wyjątku wyjątków - i ci niedoszli muszą się z tym oswoić


        w tym i ja również

        qu.. pięknie
    • truten.zenobi usprawiedliwić??? a niby przed kim? 29.07.07, 11:49
      jak można rozpatrywać problem w tych kategoriach!?
    • Gość: goren To chore IP: *.chello.pl 29.07.07, 13:07
      Przeczytałem wszystkie wypowiedzi. Autor wątku stopniuje dramaturgię akcji jak w
      serialu brazylijskim "W kamiennym kręgu":)))
      Ludziska silą sie na pseudo - psychologiczne wypowiedzi, powodowani altruizmem,
      empatią, współczuciem,....
      Jeśli istotnie jest tak, jak opisuje to kicior, to powiem w skrócie, starszemu
      facetowi brak piątej klepki.
      Podejrzewam jednak, że mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Dwóch
      facetów, połączonych miłością homo przeżywa kryzys. Młodszy zdradza starszego, a
      ten tracąc sens życia wykorzystuje chorobę matki młodszego, by z twarzą odejść.
      Żeby jednak zamaskować swoje prawdziwe powody, dobudowuje całą fikcyjną
      ideologię o przygotowaniu kochanka do śmierci matki.

      PS Kicior, współczuję ci choroby matki. Starym kochankiem nie zawracaj sobie
      głowy, szantażuje cię i nic więcej.
      • sir.vimes Chore to jest węszyć 29.07.07, 13:11
        wszędzie homo-romans.
        • Gość: goren Też cie lubię IP: *.chello.pl 29.07.07, 13:18
          ale ni cholery nie cenie....:)))))))))))))
          • sir.vimes A ja cię nie lubię i nie cenię. 29.07.07, 13:22
            A na dodatek - nie znam.

            Toteż nie przejmuj się aż tak bardzo:)
            • Gość: goren I niech tak zostanie... IP: *.chello.pl 29.07.07, 13:29
              Obiecujesz?
      • kicior99 Re: To chore 31.07.07, 07:41
        moi rodzice dawno nie zyja, moj zwiazek uwazam za szczesliwy, ale znam taka
        sytuacje, w moim bliskim srodowisku zreszta, ktora mnie po prostu zastanawia.
        • demi-douce To chore i egzaltowane 31.07.07, 08:05
          Nie tylko chore. Pretensjonalne i egzaltowane na dodatek.
          Pomysl przygotowania przyjaciela wlasna samobojcza smiercia na przejecie
          niedalekiej smierci matki jest tak wydumany, ze sie slabo robi.

          Logika jest ta sama mniej wiecej jak czlowiekowi, ktorego czeka amputacja reki
          tak, ot, zeby go lepiej przygotowac, obciac wczesniej kawalek nogi. Noga to nie
          reka a chlopina bedzie miec okazje sie przygotowac i przyzwyczaic do tego, co
          go czeka.
          Logiczne? Jak drut.
          • kicior99 Re: To chore i egzaltowane 01.08.07, 00:35
            Nie jest egzaltowany, i wydumany, zapewniam Cię obie osoby trzymają się realiów
            nader mocno
      • hypatia69 Re: To chore 01.08.07, 01:17
        Wiesz, Goren... Nie napiszę, ze jesteś przymitywne bydlę, bo byłaby to obelga
        dla prymitywnych bydląt.
        • Gość: goren hypatio, co z tobą? IP: *.chello.pl 01.08.07, 08:00
          hypatia69 napisała:

          > Wiesz, Goren... Nie napiszę, ze jesteś przymitywne bydlę, bo byłaby to obelga
          > dla prymitywnych bydląt.

          Jestem "prymitywnym bydlakiem", bo w 99% wydedukowałem prawdziwy scenariusz
          wydarzeń? Tak cię boli moja inteligencja? To nie powód, by z zazdrości obrzucać
          kogoś epitetami. Ciekawe jak nazwiesz bohaterów tejże historii? Romantycznymi
          kochankami? Podniecają cię takie historyjki rodem z Harlekina dla gejów?
          Piszesz taki obraźliwy post w środku nocy. Niech zgadnę czemu? Nie, nie napiszę
          czemu. Nie chcę cię dołować...
          A tak na marginesie, autor wątku potwierdził moją wersję wydarzeń, zaprzeczając
          jedynie, że on sam gra w niej główną rolę, co może być zgodne z prawdą, a może
          też nie być ....
          • hypatia69 Goren, skarbie... 03.08.07, 02:30
            Nie napisałam, ze jesteś prymitywnym bydlakiem. Napisałam, ze Cie tak nie
            nazwę. Ergo: nie obrzuciłam Cie epitetem. Twoja inteligencja nie ma nic
            wspólnego z faktem, że Twoja empatia emocjonalna jest równie potężna jak
            empatia rekina [to bardzo inteligentne stworzenia].
            Czy mnie podniecają takie historyjki? Wiesz,one raczej stymulują proces
            myślenia. Do podniecania tu zaprawdę niewiele.
            Ależ napisz, czemu w piszę w środku nocy? Ciekawi mnie Twoja teoria. Zawsze
            mnie fascynowali domorośli psychoanalitycy i wróżbici...
            "autor wątku potwierdził moją wersję wydarzeń" To ja poproszę link do tego
            potwierdzenia, bo z wrazenia nie mogę tego znaleźć...
            • Gość: goren hypatio, moja antypatio IP: *.chello.pl 03.08.07, 08:18
              hypatia69 napisała:

              > Nie napisałam, ze jesteś prymitywnym bydlakiem. Napisałam, ze Cie tak nie
              > nazwę. Ergo: nie obrzuciłam Cie epitetem.

              Erystyka na poziomie dziecka z przedszkola....:)

              > Twoja inteligencja nie ma nic
              > wspólnego z faktem, że Twoja empatia emocjonalna jest równie potężna jak
              > empatia rekina [to bardzo inteligentne stworzenia].

              Fascynujące spostrzeżenie, pewnie jesteś z siebie dumna....:)))

              > Czy mnie podniecają takie historyjki? Wiesz,one raczej stymulują proces
              > myślenia.

              Sadząc po marnych efektach, zmień źródło stymulacji....:)))

              > Zawsze mnie fascynowali domorośli psychoanalitycy i wróżbici...

              I to pewnie tak dalece, że i ty postanowiłaś spróbować pobawić się w
              psychoanalizę. A że wyszło ci, tak jak wyszło, no cóż,
              nie każdy jest przecież zdolny. Nie miej do siebie żalu....:)))

              Umiejętność czytania ze zrozumieniem wypowiedzi, wysnuwania logicznych wniosków,
              kojarzenia faktów nie ma nic wspólnego z wróżbiarstwem. To cechy inteligentnego
              człowieka. Albo sie nim jest, albo nie. (Co oczywiście nie oznacza, że wróżbici
              nie są czasami inteligentni). Sprawia mi przyjemność twój podziw dla
              inteligencji, ale żeby nazywać osoby obdarzone inteligencją wróżbitami, to lekka
              przesada....:)))

              Reasumując:
              Zgodnie z twoja konwencją, zaadaptowaną na tę chwilę, powiem tak:
              Nie nazwę cię kulturalna, miłą, sympatyczną, młodą kobietą, nie nazwę cię też
              inteligentną osóbką. Nie powiem też, że jestem zainteresowany konwersacją z
              tobą...:))))
              • hypatia69 Re: hypatio, moja antypatio 04.08.07, 03:01
                "czytania ze zrozumieniem"... Hehe. Nadinterpretacja. Skąd we mnie tyle
                jadu...Itd...
                "Nie powiem też, że jestem zainteresowany konwersacją z tobą...:))))"
                To po licho piszesz?
    • 77misia1 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 31.07.07, 12:11
      To pytanie etyczno-moralne i rozne sa punkty widzenia, ale dla mnie jako
      katoliczki samobojstwo jest godne potepienia, z drugiej jednak strony
      samobojstwo wydaje sie nam romantyczne i wzniosle (patrz Romeo i Julia)gdy
      popelniane jest "dla drugiej osoby". Ja bym jednak to zostawila tylko
      literaturze
      • kicior99 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 01.08.07, 00:33
        jak na początku zaznaczyłem,. to temat typowo literacki. inne domysły są
        nieprzyzwoite i nieodpowiedzialne, choć opis przedstawia rzeczywistą sytuację.
      • Gość: zoombi Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 03:22
        "Co tak naprawdę może usprawiedliwić samobójstwo ? "
        Nie rozumiem po co usprawiedliwiać samobójstwo , czy to ma jakieś znaczenie dla
        samobójcy ? Nie sądzę .
        Chyba ,że dla nas chodzących po tym świecie , ale jak ktoś ma odebrać sobie
        życie to nikt go przed tym nie uchroni , ani wiara ani nikt i nic , nie zbadana
        jest psychika ludzka i tak do końca nie wiemy i nie zrozumiemy co tymi ludźmi
        kieruje .
      • Gość: zoombi Do 77misia1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 21:03
        Misia to wreszcie zdecyduj się
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=66649129&a=66697598
    • Gość: zoombi Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 03:08
      Osobiście nie widzę sensu w takim przypadku , jak można kogoś przygotować na "o
      wiele ważniejszą śmierć" swoim samobójstwem ? Rozumiem to ,że w pewnym sensie
      może nas nie obchodzić śmierć czy to samobójcza , czy naturalna osoby nie
      związanej z nami , ale nie wyobrażam sobie żeby dobijać bliską mi osobę np.
      swoją samobójczą śmiercią ,kiedy przed nią nieunikniona tragedia , czyli ta "
      ważniejsza śmierć " . Ta osoba powinna właśnie odnaleźć sens swojego życia w
      spieraniu tego kogoś bliskiego i być przy tej osobie w nadchodzących trudnych
      chwilach .Oczywiście to jest moje zdanie i nie musi się nikomu podobać .
      Pozdrawiam .
      • kicior99 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 01.08.07, 03:23
        ciekawe spojrzenie...
        Ale popatrz na to inaczej - osoba niewidząca raczej większego sensu życia
        zastanawia się, czy nie zrobić z niego podarunku. Wspieranie ma niewielki sens
        bo ta druga osoba nie daje sobie pomóc, trzeba zadziałać inaczej...
        • Gość: zoombi Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 03:39
          Hmmmmmmm.... , to myślę ,że osoba "niewidząca raczej większego sensu życia " nie
          zdaje sobie sprawy ,że jej podarunek może odnieść tragiczne skutki wręcz
          odwrotne do zamierzanych i powinna odnaleźć właśnie "sens życia" w dotarciu do
          tej drugiej osoby wszelkimi innymi sposobami ....... Oj zawiło się robi ;)
          Póki co pozdrawiam i dobranoc :)
          • kicior99 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 01.08.07, 06:34
            idę spać... to juz zupełnie nie wiem jak rozegrać akcje. To opowiadanko ma
            dostać właśnie ta osoba, żeby przejrzała na oczy...
    • leftt Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 01.08.07, 08:46
      A jeżeli kiedyś, po wielu latach, młodszy z przyjaciół dowie się o przyczynie
      samobójstwa starszego? Fajna świadomość...
      • sankaj Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 03.08.07, 00:52
        Dobra , ja to gość zoombi ,ale nie myślałam , że będę w sumie coś pisać częściej
        na tym forum i dlatego wystąpiłam jako gość - zmieniam to .

        Kicior99 czekam na cd. ze zniecierpliwieniem .
        Pozdrawiam . G.
        • kicior99 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 03.08.07, 02:53
          na razie dopracowuje fabule
          • sankaj Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 03.08.07, 03:17
            Nie spiesz się , w sumie delikatna sprawa , bardzo delikatna .........
            Serdecznie pozdrawiam . G.Z-I. :)))
            • sankaj Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 03.08.07, 04:13
              " Na samobójstwo jedynym lekarstwem jest dobroć . Ciężaru życia zbyt często nie
              może udźwignąć serce człowieka , które się czuje tak strasznie samotne na świecie"
              Maria Grossek-Korycka

              Pozdr. G .
              • kicior99 Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 03.08.07, 08:59
                jam chce temu człowiekowi otworzyć oczy - głównie na świat i na to co myślą i
                czują inni ludzie. Nie można sie zasklepiać w bólu - niektórzy mogą to pojąć
                opacznie i pospieszyć ze specyficzną pomocą - i to chce powiedzieć w tym
                opowiadanku. Cały wątek polegał na zbadaniu reakcji ludzi na ten temat - i już
                wiem co sądzić. Upatrywanie mnie w tym wszystkim jest trochę nieodpowiedzialne.
    • umbravitae Re: Co tak naprawde może usprawiedliwic samobójst 04.08.07, 02:08
      Usprawiedliwić przed kim? Przed czym? Toż to wolny wybór jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka