polubu
16.08.07, 08:05
Komunę trudno zwalczyć nawet w śród kapitalistów?
Dzieciństwo' jako puchar przechodni nigdy nie jest własnością
dorosłego człowieka! O to dzieciństwo rozgrywa się walka komunizmu z
kapitalizmem. Komuniści uważają, że na dzieciństwo dziecka składa
się całe społeczeństwo a kapitaliści, że na dzieciństwo muszą łożyć
rodzice i tyle mogą mieć dzieci na ile ich stać. Zarówno jedni jak i
drudzy nie znają prawidłowej ekonomii, dlatego nie mogą dojść do
porozumienia. Nie mieści im się w głowach normalność, że dziecko
samo musi na swoje dzieciństwo zapracowywać i matematycznie nie jest
możliwe by ktokolwiek mu dzieciństwo fundował. Tylko, więc
matematykę komuniści z kapitalistami mają wspólną, ale już ekonomię
jedni i drudzy całkowicie różną i całkowicie błędną! To, dlatego
mają sami trudności z definicją komunisty i kapitalisty i wielu z
nich walczy z komunizmem będąc komunistami a z kapitalizmem będąc
kapitalistami. Normalność zaś nie ma ustroju w normalności każdy
pracuje tylko na siebie i jak dobrze pracuje to dobrze żyje.
Normalność to jednak każdy zapracowuje na swoje dzieciństwo sam,
czyli musi wychować swego następcę lub pokryć koszty takiego
wychowania jak na przykład nie `lubi' dzieci. Każde pokolenie na
swoje dzieciństwo potrzebowało pewną ilość dóbr i zwracając te dobra
następnemu nic mu nie daje-zaledwie go nie okrada! Problem dzieci
bezrobocia i dobrej gospodarki można łatwo rozwiązać jak zrozumie
się, że dziecko niczyjej pomocy nie potrzebuje! Jeśli średnia płaca
w Polsce to 2500 zł. Jeśli średnio Polak pracuje 40 lat. Jeśli
średnio w wieku 20 lat podejmuje pracę. Jeśli co z powyższego już
wynika średnio w 60 roku przechodzi na emeryturę a żyje średnio 75
lat, czyli 15 lat średnio jest na emeryturze. Wszystkie te,
`jeśli' można precyzyjnie wyliczyć NORMALNOŚĆ może tak wyglądać:
40 lat*12 m-cy*2500 zł=1200000zł 15lat*12m-cy*1/2*2500 zł=225000
zł Razem 1425000 zł Średnio, więc
każdy Polak zarabia w całym życiu 1425000 zł, Jeśli dziecko
potraktujemy jak zwykłego przeciętnego człowieka a nie darmozjada,
któremu musimy pomagać to normalna ekonomia, w której wolontariusz i
darczyńca odejdą do lamusa mogłaby tak wyglądać. Średnia płaca
dzielona na przeżyte miesiące to: 1425000 zł/(75*12)=1583,33 zł na
każdy miesiąc życia. Każde dziecko zamiast waszej fikcyjnej pomocy
mogłoby otrzymywać w dzieciństwie (do 20 lat) 1500 zł miesięcznie
swoich przyszłych zarobków-analogia do emerytury. Ponieważ nie
znamy, kto kim będzie w przyszłości i ile będzie zarabiał powinniśmy
dzieci traktować jak przyszłych przeciętnych pracowników i wypłacać
im ich przeciętną wypłatę 1500 zł. Średnia płaca spada do
wielkości 1425000-225000-1500*20*12=840000 zł 840000/40/12=1750
zł. Przestajemy jednak poniżać dzieci udając pomaganie zaprzestajemy
za to okradać dzieci! Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie,
dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz dlatego że wszyscy okradli.
Problem mógłby się pojawić jak przyrost naturalny będzie wyższy niż
potrzebny, ale i ten problem nie możemy rozwiązywać okradaniem
dzieci myślę, że w normalności znajdą się normalne rozwiązania.
Zauważyła to, antypedagogika-antypedagodzy twierdzą, że dzieciom
praw przyznawać nie można-, bowiem wizja świata, która się za tym
kryje jest wizją gdzie ktoś,(np. dorośli) komuś(np. dzieciom)może
jakieś prawa przyznawać czy odbierać, co jest ewidentnym świadectwem
nierówności i humanitarnego- w najlepszym przypadku- protekcjonizmu.
Tymczasem każda jednostka ludzka, a więc również dziecko, posiada
określone prawa nie z czyjegoś nadania, ale z samej natury swojego
istnienia
Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie
pomógł, lecz
dlatego że zostało okradzione.