ijaw
19.12.07, 12:01
Kontrowersyjny wywiad czy promocja nacjonalizmu? Wydawane przez Uniwersytet
Jagielloński pismo studenckie "WUJ" oddało łamy szefowi krakowskich
ultranacjonalistów spod znaku Narodowego Odrodzenia Polski.
"Oczekujesz odpowiedzi, że wpakujemy ich do pociągów i wyjadą? No dobrze,
niech będzie radykalnie: wpakujemy ich w pociągi i wyjadą. Ale za bilety i tak
zapłacą. Nie będziemy dokładać do tego interesu z kasy państwowej" - tak o
"duchowo i narodowo obcych", żyjących w Polsce ludziach mówi Bartosz Biernat,
małopolski koordynator Narodowego Odrodzenia Polski, na co dzień student III
roku historii UJ. Obszerny wywiad z nim ukazał się w ostatnim numerze "WUJ-a",
pisma wydawanego przez Uniwersytet Jagielloński. Redakcja wyeksponowała tekst,
umieszczając twarz Biernata na okładce.
Faszyzujący ruch
Narodowe Odrodzenie Polski to faszyzujący ruch ideowo-polityczny. Działa
oficjalnie, jego członkowie pojawiają się publicznie np. przy okazji Święta
Niepodległości. Bardziej widoczni są jednak podczas Marszów Równości.
Wykrzykują radykalne hasła w stylu "stop pedałom", "jedna rasa, biała rasa"
itp. Niejednokrotnie dochodziło przy tej okazji do starć ulicznych.
Brak słów
- Brak mi słów. Jak można puszczać wywiad z liderem tak radykalnego
ugrupowania w najstarszym tego typu w Polsce, uznanym piśmie studenckim. Te
hasła docierają do wielu tysięcy studentów - denerwuje się Ishbel Szatrawska
ze Stowarzyszenia Młodych Żydów "Czulent". Nie wierzy, że czytelnicy zachowają
dystans do prezentowanych w piśmie nacjonalistycznych poglądów. - W wywiadzie
ten pan prezentuje się jako grzeczny, młody człowiek, spokojnie tłumaczący swe
poglądy w zacisznej kawiarence. Rzeczywistość jest jednak inna. Cóż z
deklaracji, że nie chce wsadzać do komór gazowych Żydów i homoseksualistów,
skoro w innym miejscu wywiadu przyznaje, że najchętniej wywiózłby ich z
naszego kraju pociągami - uważa Szatrawska.
Redakcja "WUJ-a" broni się: - Przypuszczałem, że wywiad z nacjonalistą wzbudzi
kontrowersje, ale dotychczas nikt nie odezwał się do nas z zastrzeżeniami czy
pretensjami - mówi Bartek Borowicz, redaktor naczelny miesięcznika. Podkreśla,
że redakcji nie chodziło o promowanie tego rodzaju poglądów. - Jestem
pacyfistą, więc kłóciłoby się to z moją prywatną wizją świata i linią
redakcji. We wstępniaku napisałem, że jestem przeciwny rasizmowi, przemocy i
agresji, które często są bliskie nacjonalistom. "WUJ" jest pismem poświęconym
UJ. Chcieliśmy pokazać, że nacjonaliści są także w murach naszej uczelni.
Celem było zaprezentowanie pewnej sytuacji.
Naprawdę nie widzicie nic złego w oddawaniu łamów nacjonalistom? - dopytujemy.
- "Gazeta Wyborcza" też publikuje materiały na temat Radia Maryja, w których
pokazuje wydarzenia i zachowania mające miejsce w imperium ojca Rydzyka.
Pokazujecie proces i problem. Czytelnik sam ma ocenić, czy coś jest dobre, czy
złe. Chcieliśmy zrobić dokładnie tak samo - ripostuje Borowicz.
Rektor widział, nic nie powiedział
Problemu - przynajmniej oficjalnie - nie widzą także władze Uniwersytetu
Jagiellońskiego. Wypowiedzi Biernata o "ludziach z meczetów, chat z bambusa
czy murzyńskich gett, których tu nie będzie", czy też o "Polsce jako kraju
bajek z mchu i paproci, a nie opowieści z rodzinnych stron Murzynka Bambo",
rzeczniczka uczelni Katarzyna Pilitowska kwituje krótko: - Rektor widział
tekst i nie miał nic przeciwko.
Nikogo nie będziemy cenzurować. Mamy wolność słowa i każda zgodna z prawem
wypowiedź ma prawo do publikacji.
Tymczasem do redakcji telefonują pracownicy uczelni. Jeden z profesorów
uniwersytetu jest zbulwersowany publikacją "WUJ-a", a także otwierającym
wydanie zdjęciem NOP-owca. - Dotąd umieszczano tam na okładkach osoby wybitne,
zasłużone bądź po prostu ładne. Ów student nie spełnia żadnego z tych
kryteriów - usłyszeliśmy.
miasta.gazeta.pl/krakow/1,37650,4775796.html
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=73481840&a=73481840