Dodaj do ulubionych

Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzonych?

07.01.08, 11:19
Prawicowi politycy i publicyści, że nie wspomnę o panach w
sutannach, z ochotą/notorycznie sięgają po określenia
dyskredytujące. Mowią o zwolennikach cywilizacji śmierci,
o mordercach, czy zabójcach nienarodzonych, itd. Słownictwo mają
mocne, a ohydne, bo celem ich jest zohydzenie osób mających inne
poglądy niż oni.

Myślę, że dojrzeliśmy (my, nie podzielający poglądów KK) do
odpowiedzenia im pięknym za nadobne. Dość nadstawiania drugiego
policzka karłom moralnym spod znaku "nie ma przebacz"! :-)

I dlatego proponuję konkurs na określenia, które następnie będziemy
popularyzować, a które pozwolą nam na przygotowanie odpowiedników
w/w określeń, na wypadek dyskusji z "katolami", gdyby zechcieli
po nie sięgnąć.

Cywilizacja śmierci - ? kto ma pomysł na kontr-cywilizację?
Mordercy nienarodzonych - ? jak wyżej
Itd. - ?

Mi się nasuwa na dzieńdoby jedno określenie ludzi, dla których kilka
komórek, z których może ale nie musi powstać człowiek,
jest ważniejsze od już żywego, dorosłego człowieka.

Zgłaszam je niniejszym do konkursu:
"mordercy narodzonych".
Obserwuj wątek
    • bogucjusz Tu chodzi o obecność. 07.01.08, 11:32
      KK musi mieć swoich ludzi wszędzie. Wtedy przymyka oko na przykazania.
      Najlepszym dowodem na to jest wojsko, gdzie KK umieściło swoje duszpasterstwo.
      Nie ma żadnych problemów, przychodzi kapelan i w imię religii "miłości
      bliźniego" święci kropidłem czołgi, myśliwce, bomby, rakiety, karabiny.

      Powinno się wprowadzić kapelanów aborcyjnych. Poświęcą gabinet i będzie spokój.


      ---
      21.10.2007 - Niebywały atak demokracji
      Oglądać daremne bulgotanie spuszczonych z wodą PiSmaków - bezcenne!
      • Gość: mark Re: Tu chodzi o obecność. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.08, 02:20
        O tak. Nawet gdy idą do kina, to bileterem tez musi być ten swój :))

        Taka jest właśnie polityka KK.
    • hummer Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 11:39
      > Cywilizacja śmierci - ? kto ma pomysł na kontr-cywilizację?

      Cywilizacja obłudy.
      • taziuta Cywilizacja obłudy - świetne! :-))) n/t 07.01.08, 11:47
        hummer napisał:

        > > Cywilizacja śmierci - ? kto ma pomysł na kontr-cywilizację?
        >
        > Cywilizacja obłudy.
        >
        • manhu Re: Cywilizacja obłudy - świetne! :-))) n/t 07.01.08, 15:16
          A mordercy nienarodzonych to wyzwoliciele brzuchów:)

          Poważnie w całej sprawie chodzi o to, że "mordercy nienarodzonych" nie chcą wskazać momentu w którym "zarodek" przekształca się w "człowieka", a wtedy nie byłoby morderstwa. No więc do dzieła: wskażcie mi ten moment z dokładnością do sekundy (1sek wcześniej morderstwa nie będzie na 100%)
          • xtrin Re: Cywilizacja obłudy - świetne! :-))) n/t 08.01.08, 11:34
            manhu napisał:
            > Poważnie w całej sprawie chodzi o to, że "mordercy
            > nienarodzonych" nie chcą wskazać momentu w którym
            > "zarodek" przekształca się w "człowieka"

            Obrońcy zygot też nie.
          • feminasapiens Re: Cywilizacja obłudy - świetne! :-))) n/t 08.01.08, 11:39
            manhu napisał:

            > A mordercy nienarodzonych to wyzwoliciele brzuchów:)
            >
            > Poważnie w całej sprawie chodzi o to, że "mordercy nienarodzonych"
            nie chcą wsk
            > azać momentu w którym "zarodek" przekształca się w "człowieka", a
            wtedy nie był
            > oby morderstwa. No więc do dzieła: wskażcie mi ten moment z
            dokładnością do sek
            > undy (1sek wcześniej morderstwa nie będzie na 100%)

            Problem w tym, że "zarodek" przekształca się w "płód".
    • t-800 Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 11:43
      W Chinach zabijają nawet po urodzeniu.
    • paczula8 cywilizacja vs cywilizacja śmierci ... pasuje? :) 07.01.08, 11:50
      napisałam to ja, paczula, katofaszystka z Klechistanu;)
      • taziuta Nie za bardzo... 07.01.08, 12:03
        paczula8 napisała:

        > napisałam to ja, paczula, katofaszystka z Klechistanu;)

        Ty wiesz, ja rozumiem, ale "zwykłemu śmiertelnikowi" trudno byłoby
        wytłumaczyć o co chodzi z tą "bezprzymiotnikowością"...

        Podoba mi się "cywilizacja obłudy", którą zaproponował Hummer :-)
        • paczula8 Re: Nie za bardzo... 07.01.08, 12:10
          obłuda cechuje obie strony :)
          • taziuta Re: Nie za bardzo... 07.01.08, 12:20
            paczula8 napisała:

            > obłuda cechuje obie strony :)

            OK., nie będziemy więc "cywilizacji obłudy" zastrzegać jako znaku
            towarowego. Jak prawiczki zachcą, to mogą nas tak określać
            zamiast "cywilizacji śmierci".

            Ale myślę, że nie zechcą... :-)
            • paczula8 Re: Nie za bardzo... 07.01.08, 12:28
              moge mówic tylko z siebie, ja zechcę :)
              określenia 'cywilizacja śmierci' nie używam.
              • taziuta Proszę bardzo! :-) n/t 07.01.08, 12:30
                paczula8 napisała:

                > moge mówic tylko z siebie, ja zechcę :)
                > określenia 'cywilizacja śmierci' nie używam.
                >
                >
    • obraza.uczuc.religijnych Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 13:18
      Krystyna Kofta już dawno wymyśliła "syfilizację chrześcijańską".
      Najbardziej trafne określenie.
      • taziuta Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 14:20
        obraza.uczuc.religijnych napisał:

        > Krystyna Kofta już dawno wymyśliła "syfilizację chrześcijańską".
        > Najbardziej trafne określenie.

        Niezłe, ale trudne do wykorzystania w dyskusji w studio, w której
        np. Marek Jurek mówi o cywilizacji śmierci. Brzmiałoby to ciut jak
        obraza uczuć religijnych, a przecież nie o to chodzi.
        Chodzi o to aby utrzymać się w ichniej poetyce. :-)
    • humbak Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 13:24
      A jak ktoś jest przeciw karze śmierci i przeciw aborcji, to co?:]
      • hummer Problem polega na tym, że jak kobieta chce 07.01.08, 13:28
        humbak napisał:

        > A jak ktoś jest przeciw karze śmierci i przeciw aborcji, to co?:]

        urodzić, to urodzi, choćby wszystko było przeciw, a jak nie chce to nie urodzi,
        choćby pijąc herbatkę z piwonii.

        W tym drugim przypadku, starzy kawalerowie w purpurze biorą na siebie
        odpowiedzialność nie tylko na jej płód ale i za jej życie.
        • humbak Re: Problem polega na tym, że jak kobieta chce 07.01.08, 13:29
          Znaczy się że jak czegoś nie da się wyeliminować, to trzeba to zalegalizować?
          • hummer Bierzesz na siebie odpowiedzialność za genetykę? 07.01.08, 13:32
            humbak napisał:

            > Znaczy się że jak czegoś nie da się wyeliminować, to trzeba to zalegalizować?

            Dawniej taki albo by taki płód został poroniony naturalnie, albo zmarłby po
            jakimś czasie w męczarniach. Ale postęp medycyny, sprawił, że ludzie nawet z
            poważnie uszkodzonym mózgiem mogą żyć kilkadziesiąt lat. Tylko co to ma
            wspólnego z prawem naturalnym?
            • humbak Re: Bierzesz na siebie odpowiedzialność za genety 07.01.08, 13:34
              Przeskakujesz na podtrzymywanie?
              • hummer Możesz jaśniej? 07.01.08, 13:43
                humbak napisał:

                > Przeskakujesz na podtrzymywanie?

                Nie zastanawia Cię, że np. pokolenie przedwojenne żyje tak długo? Oni żyją, bo
                zastały jednostki najsilniejsze. Ich słabsze rodzeństwo zmarło w dzieciństwie.
                • humbak Re: Możesz jaśniej? 07.01.08, 14:17
                  Hehehe... nie wchodźmy na ten temat może. Bo dojdziemy do tego że periodyczne wojny są niezbędne dla utrzymania jako takiej selekcji populacji, wzglęnie że należy je zastąpić aborcją:)
                  • hummer Re: Możesz jaśniej? 07.01.08, 14:21
                    humbak napisał:

                    > Hehehe... nie wchodźmy na ten temat może. Bo dojdziemy do tego że periodyczne w
                    > ojny są niezbędne dla utrzymania jako takiej selekcji populacji, wzglęnie że na
                    > leży je zastąpić aborcją:)

                    Nie rozumiesz, że nie chodzi mi o wojnę tylko o naturalną selekcję. Na wsiach
                    gdzie nie prowadzono działań wojennych było podobnie jak napisałem.
                    • humbak Re: Możesz jaśniej? 07.01.08, 14:30
                      Ja powiedziałem że grozi nam że do tego dojdziemy... n, być może dojdziemy. A selekcja odbywała się na wiele niekoniecznie przyjemnych sposobów. Tylko czy to oznacza że mamy jej teraz dokonywać my, i bawić się w inżynierię genetyczną?
                      • hummer Wystarczy, że zadecyduje kobieta. 07.01.08, 15:23
                        humbak napisał:

                        > Ja powiedziałem że grozi nam że do tego dojdziemy... n, być może dojdziemy. A s
                        > elekcja odbywała się na wiele niekoniecznie przyjemnych sposobów. Tylko czy to
                        > oznacza że mamy jej teraz dokonywać my, i bawić się w inżynierię genetyczną?

                        Wystarczy, że zadecyduje kobieta. Czy badania prenatalne to inżynieria genetyczna?
                        • taziuta Pora zacząć ich obciążać finansowo za współudział! 07.01.08, 18:28
                          hummer napisał:

                          > ... Czy badania prenatalne to inżynieria genetyczna?

                          Jak słyszę, że jakiś lekarz odmówił badań prenatalnych z powodów
                          doktrynalnych, to wyłazi ze mnie skończone chamidło i nie mogę się
                          powstrzymać od nazwania takowego skończonym po۲ebem!

                          Poza tym, odmowa badań to przestępstwo. Tyle, że po۲eby są za głupie
                          by to zrozumieć, lub bardziej sobie cenią poklepanie po ramieniu
                          przez swojego współczesnego oficera politycznego, tj. biskupa,
                          od praworządności...

                          Może jak zaczniemy takich osobników finansowo obciążać za
                          współudział (kiedy państwo będzie musiało wypłacać odszkodowania
                          ofiarom po۲ebów), to im się szybko zmienią poglądy lub/i wiara? :-)
                          • hummer Szkoda Twojej wątroby. 07.01.08, 19:51
                            On i tak nie zrozumie. :)
                            • taziuta E tam... :-) 07.01.08, 20:37
                              hummer napisał:

                              > On i tak nie zrozumie. :)

                              Aż któryś będzie musiał beknąć finansowo.
                              Wówczas wszyscy ortodoksi staną się bezbożnikami z dnia na dzień! :-)
                              • hummer Re: E tam... :-) 07.01.08, 21:08
                                taziuta napisał:

                                > hummer napisał:
                                >
                                > > On i tak nie zrozumie. :)
                                >
                                > Aż któryś będzie musiał beknąć finansowo.
                                > Wówczas wszyscy ortodoksi staną się bezbożnikami z dnia na dzień! :-)

                                Bekniemy wszyscy - konkordat :)
                                • taziuta Wszyscy, czyli nikt konkretnie... :-( 07.01.08, 22:31
                                  hummer napisał:

                                  > taziuta napisał:
                                  >
                                  > > Aż któryś będzie musiał beknąć finansowo.
                                  > > Wówczas wszyscy ortodoksi staną się bezbożnikami z dnia na
                                  > > dzień! :-)
                                  >
                                  > Bekniemy wszyscy - konkordat :)

                                  Wszyscy, znaczy nikt, tj., nikt tego tak konkretnie, indywidualnie
                                  nie odczuje na swojej kieszeni. Trzeba ścigać indywidualnie osoby,
                                  które podpisują się pod odmową przeprowadzenia badań prenatalnych,
                                  albo odmawiają prawa do zabiegu, mimo że ciąża zagraża zdrowiu
                                  kobiety. Niech płacą pobożnisie, za swoje przekonania.
                                  No bo niby czemu my mamy za to płacić?!
                                  • jola_iza Re: Wszyscy, czyli nikt konkretnie... :-( 07.01.08, 23:09
                                    taziuta napisał:
                                    > Wszyscy, znaczy nikt, tj., nikt tego tak konkretnie, indywidualnie
                                    > nie odczuje na swojej kieszeni. Trzeba ścigać indywidualnie osoby,
                                    > które podpisują się pod odmową przeprowadzenia badań prenatalnych,
                                    > albo odmawiają prawa do zabiegu, mimo że ciąża zagraża zdrowiu
                                    > kobiety. Niech płacą pobożnisie, za swoje przekonania.
                                    > No bo niby czemu my mamy za to płacić?!
                                    No i zaraz usłyszysz w czyim imieniu piszesz MY. Ja, Ty,Seneszyn to jeszcze ciut
                                    mało :)
                                    • taziuta Re: Wszyscy, czyli nikt konkretnie... :-( 07.01.08, 23:23
                                      jola_iza napisała:

                                      > No i zaraz usłyszysz w czyim imieniu piszesz MY. Ja, Ty,Seneszyn
                                      > to jeszcze ciut
                                      > mało :)

                                      No to pracujmy nad coming-out'em większej liczby podobnie jak my
                                      myślących. :-)
                                      • paskudek1 Re: Wszyscy, czyli nikt konkretnie... :-( 08.01.08, 13:12
                                        ja myślę podobnie. Jestem za personalnym, finansowym karaniem
                                        lekarzy któzy swoją odmową badań prenatalnych bądź przeprowadzenia
                                        zabiegu aborcji zmusili kobietę do urodzenia i wychowywania chorego
                                        dziecka, lub doprowadzili kobietę do pogorszenia stanu zdrowia w
                                        stopniu znacznym, utrudniającym opiekę nad dziećmi oraz pracę
                                        zarobkową. POnadto w przypadku odmowy aborcji w sytuacji, kiedy
                                        ciąża zagraża życiu kobiety i kobieta ta umiera w wyniku porodu
                                        jestem za karaniem lekarza, bądź lekarzy którzy o tym zadcydowali
                                        tak jak się karze morderców z premedytacją. Moje rozumowanie w tej
                                        kwestii jest proste - jako lekarz taki człowiek wie, że istnieje
                                        poważne zagrożenie. Jeżeli kobieta CHCE ryzykować - jej sprawa, ma
                                        takie prawo. Ale jeżeli NIE CHCE a lekarz jej to nakazuje poprzez
                                        odmowę aborcji i kobieta taka umiera - lekarz jest mordercą. POnadto
                                        oprócz odsiadki wyroku i utraty prawa wykonywania zawodu ukarałabym
                                        go jescze obowiązkiem wypłacania renty dla osieroconego dziecka lub
                                        dzieci. I wszystko.
                                        Jedyne co może zmusić lekarzy do przestrzegania naszego, choćby i
                                        kulawego w kwestii aborcji, prawa jest czynnik ekonomiczny.
                                        Dlatego uważam ,ze wyrok w sprawie państwa Wojnarowskich niesłusznie
                                        obciąża finansowo szpital, powinni bulić personalnie lekarze.
                        • humbak Re: Wystarczy, że zadecyduje kobieta. 08.01.08, 07:26
                          Nie wystarczy. A dobór to rodzaj też inżynieria genetyczna w sumie.
                          • hummer Re: Wystarczy, że zadecyduje kobieta. 08.01.08, 09:14
                            humbak napisał:

                            > Nie wystarczy. A dobór to rodzaj też inżynieria genetyczna w sumie.

                            Tylko naukowiec mądrzejszy.
                            • humbak Re: Wystarczy, że zadecyduje kobieta. 08.01.08, 09:41
                              Że w którym?

                              PS
                              Przepraszam za bałagan w poprzedniej wypowiedzi. Spieszyłem się nieco i takie o, ufo wyszło.
                            • Gość: Bilbo Re: Wystarczy, że zadecyduje kobieta. IP: *.brutele.be 11.01.08, 10:48
                              Nie kompromituj sie prosze... DDobor naturalny to mechanizm dzialania
                              ewolucji... Jest przypadkowy. Inzynieria genetyczna ma swoja definicje
                              biologiczna, prawna i pewnie tez etyczna. Okresla sie to jako CELOWE zmiany w
                              materiale genetycznym.
      • obraza.uczuc.religijnych Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 13:29
        O! To ktoś taki jak ja.
        • humbak Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 13:33
          No o, ale cywilizowani są tylko tacy, którym się jedno podoba, a jedno nie:P
          • obraza.uczuc.religijnych Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 13:41
            A komu się podoba aborcja?
            • humbak Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 14:24
              Są tacy którym się podoba. Zawsze się znajdzie ktoś taki:P
              • obraza.uczuc.religijnych Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 14:33
                Ciekawe ilu jest takich?
              • wos9 Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 14:41
                humbak napisał:

                > Są tacy którym się podoba. Zawsze się znajdzie ktoś taki:P

                Nie kłam! Aborcja nie podoba się nikomu! Ale dziecko niezdolne
                do życia przy obecnym stanie wiedzy medycznej nie powinno się
                urodzić - chyba że RODZICE TEGO CHCĄ.
                A czy ty np. chciałbyś, żeby twoja żona umarła (lub "choćby"
                oślepła), bo nosi dziecko???
                I czy chciałbyś, żeby twoja 13-letnia córka rodziła dziecko z
                gwałtu???
                • humbak Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 08.01.08, 10:53
                  Nie wiem czy zauważyłaś, ale ten post był cokolwiek z przymrużeniem oka. Choć biorąc pod uwagę ile ludzi jest na świecie i jak dziwaczne odchyły się zdażają... pewnie ktoś by się znalazł.
          • sclavus Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 13:43
            humbak napisał:

            > No o, ale cywilizowani są tylko tacy, którym się jedno podoba, a
            jedno nie:P

            Od dłuższej już chwili, zastanawiam się, o co ci tak naprawdę
            chodzi...
            Szczególnie, kiedy połączyłeś aborcję z karą śmierci...
            - Mógłbyś się jakoś klarownie wytłumaczyć ???
            • humbak Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 14:28
              Hmmmm... karę śmierci wyciągnąłem właściwie sam. Troszkę było już dyskusji łączących te dwa tematy i jakoś tak mi się skojarzyło- że jednni chcą zakazać KS, a zezwolić na aborcję, a drudzy na odwrót konkretnie.
              • sclavus Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 14:40
                humbak napisał:

                > Hmmmm... karę śmierci wyciągnąłem właściwie sam. Troszkę było już
                dyskusji łącz
                > ących te dwa tematy i jakoś tak mi się skojarzyło- że jednni chcą
                zakazać KS, a
                > zezwolić na aborcję, a drudzy na odwrót konkretnie.

                Dla mnie - jedno z drugim nie ma nic.... absolutnie nic wspólnego...
                W przypadku kary śmierci, mówimy o człowieku...
                W przypadku aborcji (czy kościół chce, czy nie) mówimy o zygocie :
                jestem w pełni za tym, aby to kobieta decydowała, czy chce donosić,
                czy nie...
                A państwo winne jest tej kobiecie (i jej partnerowi) wszelką pomoc,
                zarówno w możliwości zapobiegania jak i zajścia.... - i jest to
                podejście humanitarne (państwa do obywatela)
                • humbak Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 08.01.08, 07:28
                  Możesz sobie nazywać jak chcesz. Jest to nowe życie.
                  • taziuta Czyja opinia się liczy? 08.01.08, 07:48
                    humbak napisał:

                    > Możesz sobie nazywać jak chcesz. Jest to nowe życie.

                    Ale od kiedy to nowe życie staje się człowiekiem? Ktoś wie?
                    Zdaje się, że opinie w tej materii są podzielone.
                    Czyja ma być wiążąca? Biskupów, dlaczego?
                    • humbak Re: Czyja opinia się liczy? 08.01.08, 08:02
                      I właśnie o to chodzi. Nie jestem w stanie określić momentu, od którego jest to człowiek, a uznaniowe stwierdzenie iluś tam lekarzy jakoś mi nie wystarcza. Są sytuacje gdy aborcje można uznać za zło konieczne, ale jak dla mnie nie jest do zaaprobowania stwierdzenie- to nie jest człowiek, można usunąć.
                      • taziuta Re: Czyja opinia się liczy? 08.01.08, 08:15
                        humbak napisał:

                        > ... Są sytuacje gdy aborcje można uznać za zło konieczne, ale jak
                        > dla mnie nie jest do zaaprobowania stwierdzenie - to nie jest
                        > człowiek, można usunąć.

                        Zdaje się, że mało kto tak mówi. To tylko przedstawiciele
                        cywilizacji obłudy przypisują takie poglądy zwolennikom
                        liberalizacji ustawy.
                        • humbak Re: Czyja opinia się liczy? 08.01.08, 08:24
                          Może trochę przesadziłem. Niemniej jednak stwierdzenie Sclavusa, że to nie człowiek, tylko zgota też jakoś mi odpada. A teraz spadam.
      • sclavus Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 13:40
        humbak napisał:

        > A jak ktoś jest przeciw karze śmierci i przeciw aborcji, to co?:]

        A jedno z drugim ma co ???
      • taziuta Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 14:58
        humbak napisał:

        > A jak ktoś jest przeciw karze śmierci i przeciw aborcji, to co?:]

        To niech założy osobny wątek!

        Tutaj szukamy określeń, którymi możemy się rewanżować "katolom" za
        ichnie cywilizacje śmierci, morderców nienarodzonych, i takie tam.
        :-)
        • humbak Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 08.01.08, 07:30
          No dobra, dobra... już idę sobie:)
          • taziuta Uciekasz od dyskusji, na temat! n/t :-) 08.01.08, 07:45
            humbak napisał:

            > No dobra, dobra... już idę sobie:)
            • humbak Re: Uciekasz od dyskusji, na temat! n/t :-) 08.01.08, 08:02
              Brak mi niezbędnej dla niej błyskotliwości.
    • sclavus Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 07.01.08, 13:30
      Dla mnie jest to proste:
      Jeżeli kota nazywamy kotem, psa - psem... to człowieka nazywajmy
      człowiekiem...
      Zapłodnione jajeczko, które zdążyło już "zapączkować",
      nazywajmy "zygotą" (jak bóg przykazał)... hehehehe
      Niechże się ten kościół nie miesza do medycyny i nazewnictwa
      medycznego bo jeszcze jedno stulecie (?) a każfy jeden plemnik
      znajdzie się pod boską ochroną i każde jedno jajeczko...
      Kobieta w trakcie menstruacji będzie jawnogrzesznicą a polucja nocna
      trzynastolatka - grzechem śmiertelnym....
      Dla ułatwienia, proponuję poczytać niejaką Utę Heinemann-Renke (bądź
      co bądź teologa kościoła), co ojcowie kościoła (św. Tomasz, św.
      Augustyn i inni) wypisywali o kobietach i początkach życia....
      I kościół ciągle kampuje na tych właśnie pozycjach, z których główną
      przesłąnką jest teza, że kobieta nie jest człowiekiem w pełnym tego
      słowa i na dzisiaj znaczeniu...
    • absztyfikant Sadysci 07.01.08, 16:52
      Bo nie morduja tych narodzonych od razu, tylko powoli...
    • gat45 Pytanie zasadnicze 07.01.08, 23:53
      taziuta napisał:

      > Myślę, że dojrzeliśmy (my, nie podzielający poglądów KK) do
      > odpowiedzenia im pięknym za nadobne. Dość nadstawiania drugiego
      > policzka karłom moralnym spod znaku "nie ma przebacz"! :-)
      >
      > I dlatego proponuję konkurs na określenia, które następnie
      będziemy
      > popularyzować, a które pozwolą nam na przygotowanie odpowiedników
      > w/w określeń, na wypadek dyskusji z "katolami", gdyby zechcieli
      > po nie sięgnąć.
      >
      > Cywilizacja śmierci - ? kto ma pomysł na kontr-cywilizację?
      > Mordercy nienarodzonych - ? jak wyżej
      > Itd. - ?
      >

      =============


      Od ilu komórek liczy się istota ludzka ? Czy ta pierwsza z pełnym
      składem połówek - jajo i plemnik - to już DZIECKO NIENARODZONE ?


      Bardzo proszę szanownych dyskutujących o poważną odpowiedź. Naprawdę
      chciałabym wiedzieć, jak to funkcjonuje w pojęciu osób, które mówią
      o zyciu poczętym.

      Z góry dziękuję
      • taziuta Zasadniczy błąd... 08.01.08, 07:15
        gat45 napisała:

        > Od ilu komórek liczy się istota ludzka ? Czy ta pierwsza z pełnym
        > składem połówek - jajo i plemnik - to już DZIECKO NIENARODZONE ?
        >
        > Bardzo proszę szanownych dyskutujących o poważną odpowiedź.
        > Naprawdę chciałabym wiedzieć, jak to funkcjonuje w pojęciu osób,
        > które mówią o zyciu poczętym.
        >
        > Z góry dziękuję

        Szanowna koleżanka popełniła jeden błąd, jeśli wolno zauważyć.
        A to taki mianowicie, że w pojęciu osób, które mówią o ochronie
        życia poczętego nie mieści się dyskusja na ten temat.
        O prawdach objawionych się nie dyskutuje...
        • jola_iza Re: Prawdach objawionych powiadasz 08.01.08, 09:49
          Czyli :
          Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie
          potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.??
          • hummer Ty nieczysta przez 40 dni kobieto :) 08.01.08, 09:52
            jola_iza napisała:

            > Czyli :
            > Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie
            > potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.??

            Coś mi mówi, że przez tyle dni kobieta po urodzeniu była nieczysta i nie mogła
            np. pójść do świątyni. Mężczyzna oczywiście zawsze był czysty :)
    • facet123 Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 08.01.08, 11:32
      > Mowią o zwolennikach cywilizacji śmierci, o mordercach, czy zabójcach
      > nienarodzonych, itd. Słownictwo mają mocne,

      Orwell w "1984" bardzo ładnie opisał fakt, że ludzie myślą słowami i językiem.
      Zmieniając język którym się posługują można wpływać na sposób w jaki myślą.
      Księża i politycy również o tym wiedzą, więc ciężko pracują nad tym aby słowo
      "aborcja" zostało zastąpione słowem "morderstwo", a słowo "zygota"/"płód" słowem
      "człowiek".
      To ostatnie właśnie jest najwredniejszą formą manipulacji językowej. Tak
      naprawdę cały problem rozbija się o to czy zygota ma mieć takie same prawa jak
      człowiek. Dla mnie oczywiste jest, że nie i chyba tylko religia może człowiekowi
      wmówić, że zygota i człowiek to jedno i to samo - przecież to tak jakby komuś
      wmówić, że jest jeżem.
      • taziuta Obłudnikom brak poczucia proporcji... 08.01.08, 14:17
        facet123 napisał:

        > Księża i politycy (...) ciężko pracują nad tym aby słowo
        > "aborcja" zostało zastąpione słowem "morderstwo", a słowo
        > "zygota"/"płód" słowem "człowiek".

        No i takich manipulatorów trzeba piętnować!
        Stąd mój apel o pomoc w wyszukaniu, przygotowaniu odpowiednich
        określeń, na okazję dyskusji z nimi...

        ...
        > Tak naprawdę cały problem rozbija się o to czy zygota ma mieć
        > takie same prawa jak człowiek. Dla mnie oczywiste jest, że nie
        > i chyba tylko religia może człowiekowi wmówić, że zygota
        > i człowiek to jedno i to samo...

        Myślę, że wielu ludzi ma z tym problem, nawet niekoniecznie
        religijnych. Obłudnicy skutecznie zasiali zamęt w ich umysłach...

        Sądzę, że można by uznać, że i zygota też może mieć swoje prawa.
        Ale przy okazji należałoby odpowiednio "wycenić", tj. zróżnicować
        prawa zalążka, który ma pewne szanse stać się człowiekiem (ale nim
        jeszcze nie jest), i prawa człowieka już gotowego, któremu już udało
        się przyjść na świat.

        Nie może być mowy o równym ich traktowaniu!

        I gdy mamy dylemat, czy ratować życie lub zdrowie kobiety, to
        oczywiste, że są one "ważniejsze", od obietnicy życia, jaką jest
        zygota. I oczywiste jest, że odpowiedzialności karnej powinien
        podlegać lekarz, który odmówi przeprowadzenia badań prenatalnych.

        Nie wiem, jak KK może stawiać życie nienarodzone wyżej lub na równi
        z narodzonym?! Ale jeślibyby nawet, to niech wówczas przekonuje
        swoich wiernych aby postępowali zgodnie z nauką kościoła, a nie
        zmusza wszystkich (w tym niewierzących) do jej przestrzegania...
      • truten.zenobi Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 08.01.08, 15:10
        > Orwell w "1984" bardzo ładnie opisał fakt...
        on tylko mógł to uświadomić szerszej części ludzi... wiedza ta jest wszak od
        dawien dawna wykorzystywana przez różne "grupy trzymające władzę" (najczęściej
        kapłanów)

        Tak
        > naprawdę cały problem rozbija się o to czy zygota ma mieć takie same prawa jak
        > człowiek

        Nie można naukowo udowodnić/określić co jest człowiekiem. w sensie nadania praw
        jest to li tylko problem etyki kultury tradycji, w sensie naukowym to problem
        definicji.
        (a moherki bredzą o dowodach naukowych :D )
        • facet123 Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 09.01.08, 11:25
          > Nie można naukowo udowodnić/określić co jest człowiekiem. w sensie
          > nadania praw jest to li tylko problem etyki kultury tradycji, w
          > sensie naukowym to problem definicji.

          Dokładnie tak. Jednak podczas stanowienia prawa, trzeba jakoś tę definicję
          sformułować. Ta definicja musi jakoś pasować do rzeczywistości - Nie ma
          racjonalnych powodów aby zarodek miał dokładnie takie same prawa jak narodzony
          człowiek. Cechy zarodka (brak jakichkolwiek narządów, brak organu decydującego o
          świadomości) nie dają przesłanek do tego aby traktować go jak człowieka. Być
          może zarodek, ze względu na informację genetyczną jaką niesie, powinien podlegać
          jakiejś prawnej ochronie, ale z pewnością nie takiej która dopuszczała by
          określenie "morderstwo" w odniesieniu do niego.

          Obecne dyskusje na ten temat są niestety czysto emocjonalne i niemerytoryczne.
    • piwi77 Obrońcy aborcyjnego podziemia, okreslenie 08.01.08, 11:36
      którego używam od dawna,
    • xtrin Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 08.01.08, 11:46
      Cywilizacja wsteczna i obrońcy zygot.
    • truten.zenobi To chyba zła droga.... 08.01.08, 12:31
      oczywiście parę tego typu określeń trochę zrównoważy poziom wyzwisk ale też
      doprowadza do eskalacji konfliktu...

      myślę ze trzeba przede wszystkim pokazywać że jest to język wojny totalnej,
      konfliktu, szukania waśni... dzielenia społeczeństwa i działań mocno szkodzącym
      interesom Polski (zarówno jako państwa jak i wspólnoty obywateli) i Polakom
      a więc osoby te nie są ani Patriotami, ani chrześcijanami

      np. ja od paru lat walczę z określeniem "zwolennik aborcji" bo któż to jest
      taki? wg. radykałów KK pełno ich wszędzie a ja jeszcze żadnego nie widziałem...
      Taki typ na pewno jest niebezpieczny i należy z nim walczyć wszelkimi możliwymi
      sposobami i ja z chęcią bym pomógł zwalczać takie indywiduum więc proszę zawsze
      o podanie mi konkretnych przykładów i... zwykle się na tym kończy dyskusja...
      jakoś nie mogą sobie poradzić z moim stwierdzeniem że jeśli nie są w stanie
      wskazać zwolenników aborcji i jeśli tak "tylko" nazywają swoich przeciwników to
      oznacza że tak naprawdę chcą tylko wzmacniać konflikt i wykorzystywać go
      politycznie a nie walczyć z aborcją...

      może i spływa to po nich jak po kaczce, ale myślę że w ten sposób należy z nimi
      walczyć: nie poprzez eskalację konfliktu (tam gdzie go tak naprawdę nie ma - bo
      im ten i wiele innych problemów po prostu wisi...) ale przez obnażanie
      nieczystych chwytów socjotechnicznych, niekonsekwencji, obłudy itp.!!!
      • truten.zenobi Re: To chyba zła droga.... 08.01.08, 12:41
        "zwolennik aborcji"

        a co ciekawe mają na tym polu wielki sukces! często ludzie przeciwni ustawie
        antyaborcyjnej sami tak się nazywają... jakże skuteczna to propaganda która
        potrafi ludziom wmówić takie nonsensy i zmusić przeciwników do grania pod jej
        dyktando...
        • ell.a Re: To chyba zła droga.... 08.01.08, 15:19
          > "zwolennik aborcji"

          A co Ci się podoba w tym określeniu?
          Może prawda?
          Pzdr.
          ell.a
          • truten.zenobi Re: To chyba zła droga.... 08.01.08, 22:51
            > A co Ci się podoba w tym określeniu?
            słowo jak słaowo, jak każde inne...

            > Może prawda?
            ????jak słowo może być prawdą????
            • ell.a Re: To chyba zła droga.... 09.01.08, 12:02
              > > A co Ci się podoba w tym określeniu?
              > słowo jak słaowo, jak każde inne...

              No to dlaczego z nim walczysz?

              > > Może prawda?
              > ????jak słowo może być prawdą????

              Słowo przedstawia i określa sytuację.W tym prawdę i fałsz.
              Pzdr.
              ell.a
              • truten.zenobi Masz rację wyraziłem się nieprecyzyjnie 09.01.08, 13:51
                oczywiście nie walczę ze słowem jako takim ale z zmianą jego
                znaczenia.
                Zwolennikiem aborcji jest ktoś uważa je za dobre rozwiązanie a nie
                ktoś kto uważa je za mniejsze zło...

                nieuprawnione rozszerzanie jego znaczenia uważam za chwyt
                socjotechniczny.

                > Słowo przedstawia i określa sytuację. W tym prawdę i fałsz.
                znów byłem nieprecyzyjny
                ale prawdą jest relacja a nie słowo
                • ell.a Re: Masz rację wyraziłem się nieprecyzyjnie 09.01.08, 14:24
                  truten.zenobi napisał:

                  > oczywiście nie walczę ze słowem jako takim ale z zmianą jego
                  > znaczenia.> Zwolennikiem aborcji jest ktoś uważa je za dobre
                  rozwiązanie a nie > ktoś kto uważa je za mniejsze zło...>

                  Zwolennikiem aborcji jest każdy kto dopuszcza taka możliwość.
                  Zreszta wybranie tzw. "mniejszego zła" jest przez te osoby uważane
                  za dobre rozwiązanie.
                  Ponadto tzw. "mniejsze zło" to zakłamujący eufemizm.

                  > nieuprawnione rozszerzanie jego znaczenia uważam za chwyt
                  > socjotechniczny.>

                  Ale jest jak najbardziej uprawnione. Każdy kto przyzwala na aborcję
                  jest jej zwolennikiem. Podobnie jak ktoś przyzwalajacy na
                  wykonywanie kary śmierci jest jej zwolennikiem.

                  > > Słowo przedstawia i określa sytuację. W tym prawdę i fałsz.
                  > znów byłem nieprecyzyjny > ale prawdą jest relacja a nie słowo.

                  Prawdą jest rzeczywistość okreslana słowem.
                  Pzdr.
                  ell.a
                  • truten.zenobi Re: Masz rację wyraziłem się nieprecyzyjnie 09.01.08, 15:13
                    kto dopuszcza taka możliwość.
                    to juz się boję czego ja jestem zwolennikiem... wypadków,
                    papierosów, .. ba nawet wychodzi na to że jestem zwolennikiem KK :P

                    :D


                    > Prawdą jest rzeczywistość okreslana słowem.

                    czy rzeczywistoś nie określona słowem jest kłamstwem?

                    rzeczywistość jest rzeczywistością słowo jest slowem ale no własnie
                    czym jest prawda?
                    • ell.a Re: Masz rację wyraziłem się nieprecyzyjnie 09.01.08, 21:01
                      > kto dopuszcza taka możliwość.
                      > to juz się boję czego ja jestem zwolennikiem... wypadków,
                      > papierosów, .. ba nawet wychodzi na to że jestem zwolennikiem KK :P
                      >

                      Żartuj sobie ale i tak wiadomo o co chodzi. Wypadków się nie wykonuje celowo,
                      karę śmierci i aborcję owszem. Dopuszczalność wykonywania tych czynów a
                      świadomość zaistnienia wypadków to dwie różne sprawy.

                      > czy rzeczywistoś nie określona słowem jest kłamstwem?<

                      To co nie zaistniało w słowie nie mogło zostać nim zakłamane. Ale rzeczywistość
                      jest zawsze prawdziwa. Natomiast jej opis bywa zakłamany. I to zakłamanie
                      dokonuje sie niekiedy wobec siebie, niekiedy wobec innych.

                      > rzeczywistość jest rzeczywistością słowo jest slowem ale no własnie
                      > czym jest prawda?

                      Wg słownika języka polskiego prawda to:

                      1. «zgodna z rzeczywistością treść słów, interpretacja faktów, przedstawienie
                      czegoś zgodne z realiami»
                      2. «to, co rzeczywiście jest, istnieje lub było»
                      3. «zasada dowiedziona naukowo lub wynikająca z doświadczenia, uważana
                      powszechnie za niepodważalną»

                      kryterium prawdy
                      1. filoz. «cecha zdania lub myśli, po której poznaje się prawdziwość tego zdania
                      lub myśli»
                      2. filoz. «sprawdzian pozwalający na ocenę prawdziwości poznania i wiedzy ludzkiej»

                      Pzdr.
                      ell.a
                      • truten.zenobi nie żartuję .... 09.01.08, 21:53
                        słowo użyte w tym samym kontekście nie zmienia znaczenia w zależności tematu
                        dyskusji

                        ruch uliczny nieuchronnie prowadzi do powstawania wypadków drogowych akceptacja
                        tej formy komunikacji oznacza akceptację samych wypadków (jest to nieuchronne)
                        to że jestem zwolennikiem komunikacji samochodowej (akurat nie jestem ale
                        mniejsza o to ;) ) wcale nie oznacza że jestem zwolennikiem wypadków,

                        oczywiście masz rację nie jest to działanie celowe ale akceptacja skutków
                        ubocznych...

                        ale też można przedstawić inne przykłady gdzie będziesz już miała ewidentnie
                        działanie celowe
                        ot weźmy obronę konieczną - jestem przeciwnikiem bójek, przemocy i tym bardziej
                        zabijania ale akceptuję prawo do obrony koniecznej, (i nawet jestem oburzony
                        jego ograniczaniem w Polsce.)

                        czy akceptacja obrony koniecznej czyni ze mnie zwolennika przemocy?

                        nie wiesz o co mi chodzi czy tylko udajesz? brakuje Ci wyobraźni czy tylko
                        szukasz negacji moich słów?

                        Ale rzeczywistość
                        > jest zawsze prawdziwa.
                        wkraczamy w rozważania filozoficzne to lubię!
                        to zdefiniuj rzeczywistość i udowodnij że istnieje...
                        Czekaj to może być trochę za trudne...
                        udowodnij że istnieje monitor na który teraz patrzysz
                        ];>

                        > > rzeczywistość jest rzeczywistością słowo jest slowem ale no własnie
                        > > czym jest prawda?
                        >
                        > Wg słownika języka polskiego prawda to:

                        pierwsze z brzegu:
                        > 1. «zgodna z rzeczywistością treść słów, interpretacja faktów, przedstawie
                        > nie
                        > czegoś zgodne z realiami»
                        czyli nie słowo ale relacja
                        • ell.a Re: nie żartuję .... 10.01.08, 08:27
                          truten.zenobi napisał:

                          > słowo użyte w tym samym kontekście nie zmienia znaczenia w
                          zależności tematu> dyskusji>

                          Mam wrażenie, że celowo gubisz temat...

                          > ruch uliczny nieuchronnie prowadzi do powstawania
                          wypadkówdrogowych akceptacja> tej formy komunikacji oznacza
                          akceptację samych wypadków (jest to nieuchronne)<> to że jestem
                          zwolennikiem komunikacji samochodowej (akurat nie jestem ale
                          > mniejsza o to ;) ) wcale nie oznacza że jestem zwolennikiem
                          wypadków, > > oczywiście masz rację nie jest to działanie celowe ale
                          akceptacja skutków> ubocznych...>

                          Nikt nie akceptuje skutków ubocznych w tym względzie. Nie są one
                          chciane podobnie jak poślizgnięcie się na skórce od banana. To, że
                          liczymy się z możliwością różnych wypadków nie jest akceptacją tego
                          stanu rzeczy. Aborcja jest celowym uśmiercaniem, tu cel i działania
                          sa jasno określone i zaplanowane.
                          > ale też można przedstawić inne przykłady gdzie będziesz już miała
                          ewidentnie> działanie celowe> ot weźmy obronę konieczną - jestem
                          przeciwnikiem bójek, przemocy i tym bardziej> zabijania ale
                          akceptuję prawo do obrony koniecznej, (i nawet jestem oburzony
                          > jego ograniczaniem w Polsce.)>
                          > czy akceptacja obrony koniecznej czyni ze mnie zwolennika
                          przemocy>

                          Obrona konieczna ma na celu słuszną obronę życia zaatakowanego,
                          aborcja ma na celu zabicie niechcianego płodu, nie można tego
                          porównywać. I nie można Cię okreslić zwolennikiem przemocy w tym
                          przypadku tylko zwolennikiem obrony koniecznej.

                          > nie wiesz o co mi chodzi czy tylko udajesz? brakuje Ci wyobraźni
                          czy tylko> szukasz negacji moich słów?>

                          Chyba nie wiem o co Ci chodzi.

                          > Ale rzeczywistość> > jest zawsze prawdziwa.
                          > wkraczamy w rozważania filozoficzne to lubię!<

                          Ja zasdniczo też, choć kiedys napisałam rozprawkę o szkodliwości
                          filozofii dla psychiki człowieka...

                          > to zdefiniuj rzeczywistość i udowodnij że istnieje...
                          > Czekaj to może być trochę za trudne...
                          > udowodnij że istnieje monitor na który teraz patrzysz
                          > ];>>

                          Hmmm. naprawde dajesz mi trudne zadania... Należałoby najpierw
                          ustalić system, w obrębie którego się poruszamy. Ja zakładam
                          istnienie materii i ducha więc fizyczna budowa tej materii jest dla
                          mnie drugorzędna w tym aspekcie, choc fizyka jądrowa i astrofizyka
                          mnie fascynuje. Nie ma znaczenia czy ta materia funkcjonuje jedynie
                          na zasadzie wymiany energii skoro empirycznie z niej korzystamy.
                          Jeżeli ten monitor umożliwia mi odbiór twojego postu to najwyraźniej
                          istnieje, podobnie jak ciało ludzkie. Płód jest rzeczywistym
                          organizmem.

                          >W każdym razie > > > rzeczywistość jest rzeczywistością słowo jest
                          slowem ale no własnie> > > czym jest prawda?
                          > >
                          > > Wg słownika języka polskiego prawda to:
                          >
                          > pierwsze z brzegu:
                          > > 1. «zgodna z rzeczywistością treść słów, interpretacja faktów,
                          przed> stawie
                          > > nie
                          > > czegoś zgodne z realiami»
                          > czyli nie słowo ale relacja

                          Ok, wszak pisałam, ze słowo przekazuje prawdę lub fałsz.
                          Pzdr.
                          ell.a
                          • truten.zenobi Re: nie żartuję .... 10.01.08, 11:57
                            > Mam wrażenie, że celowo gubisz temat...
                            znaczenia słów nie zmieniaja sie w zależności od tematu dyskusji
                            na siłę próbujecie przypiąć różne łatki, zmieniacie znaczenie słów,
                            byłe łatwiej było atakować przeciwnika, by go zdyskredytować, by móc
                            sobie wmówić "z mordercami nie dyskutujemy"...

                            co ciekawe to jest(neologizmy, zmienianie znaczenia słów)
                            charakterystyczne dla sekt...

                            Należałoby najpierw
                            > ustalić system, w obrębie którego się poruszamy. Ja zakładam
                            > istnienie materii i ducha więc fizyczna budowa tej materii jest
                            dla
                            > mnie drugorzędna
                            hmmm dobrze zaczynasz, ale zważ na to iż nawet jeśli założymy
                            istnienie materii to w dalszym ciągu do percepcji świata
                            materialnego używasz zmysłów...
                            czy jesteś w stanie cokolwiek dowieść nie uzywając zmysłów? każde
                            doświadczenie na którymś etapie wymaga tego "przyrzadu pomiarowego"

                            oczywiście nie ja wymyśliłem negację świata materialnego.. może same
                            takie rozważania nic pozytywnego nie wnoszą ale same w sobie są
                            ciekawą koncepcją...


                            > Ok, wszak pisałam, ze słowo przekazuje prawdę lub fałsz.
                            lub stan nieokreślony...
                            ale samo w sobie nie jest żadnym z tych stanów dopiero relacja słowo
                            <=> stan faktyczny określa prawdę lub fałsz
                            • ell.a Re: nie żartuję .... 15.01.08, 16:10
                              > znaczenia słów nie zmieniaja sie w zależności od tematu dyskusji
                              > na siłę próbujecie przypiąć różne łatki, zmieniacie znaczenie słów,
                              > byłe łatwiej było atakować przeciwnika, by go zdyskredytować, by móc> sobie
                              wmówić "z mordercami nie dyskutujemy"...>

                              Widzę, ze wiesz o czym piszesz. Czyżbyś przerzucał na mnie swoje działania?

                              > co ciekawe to jest(neologizmy, zmienianie znaczenia słów)
                              > charakterystyczne dla sekt...<

                              j.w.

                              > hmmm dobrze zaczynasz, ale zważ na to iż nawet jeśli założymy
                              > istnienie materii to w dalszym ciągu do percepcji świata
                              > materialnego używasz zmysłów...<

                              Tak to już jest. Człowiek jest istotą zmysłową.

                              > czy jesteś w stanie cokolwiek dowieść nie uzywając zmysłów? każde
                              > doświadczenie na którymś etapie wymaga tego "przyrzadu pomiarowego">

                              Oprócz doświadczeń duchowych.

                              > oczywiście nie ja wymyśliłem negację świata materialnego.. może same> takie
                              rozważania nic pozytywnego nie wnoszą ale same w sobie są
                              > ciekawą koncepcją...>

                              Czy ja wiem? Raczej są pewną pułapką, taki np. idealizm subiektywny.

                              > lub stan nieokreślony...<

                              Nie ma w tej kwestii stanu nieokreślonego. Albo coś jest prawdą albo fałszem.
                              Natomiast sa słowa dotyczące rzeczy moralnie obojętnych.

                              > ale samo w sobie nie jest żadnym z tych stanów

                              Słowo nie. Słowo jest jedynie prezentacją. Ale można jakieś stwierdzenie
                              określić jako prawdziwe lub fałszywe.

                              >dopiero relacja słowo> <=> stan faktyczny określa prawdę lub fałsz<

                              Logika określa prawdziwość, fałszywość stwierdzeń.
                              Pzdr.
                              ell.a
                              • truten.zenobi Re: nie żartuję .... 15.01.08, 22:47
                                pewnie wiesz co to jest stopniowanie przymiotników
                                uszereguj określenia

                                entuzjasta, zwolennik, akceptujący (coś jakieś rozwiązanie), mający neutralny
                                stosunek, godzący się (na coś), przeciwnik, zagorzały wróg( czegoś)

                                ________________________________

                                > Człowiek jest istotą zmysłową.
                                hmmmm... czasem tak! jeśli jest kobietą ];>

                                > Oprócz doświadczeń duchowych.
                                ... oraz matematycznych i logicznych
                                ale kontekst dyskusji wskazywał na poznawanie świata materialnego

                                > Czy ja wiem? Raczej są pewną pułapką,
                                "myślenie niewprawnym szkodzi"(???)
                                nie sądzę! niebezpieczne jest bezkrytyczne podążanie tą drogą. przy czym
                                ucieczka od świata materialnego wcale nie wymaga "podbudowy filozoficznej"
                                wirtualny świat, narkotyki, "meandry własnego umysłu",... - wszystko to nie jest
                                tworem poszukiwań filozofii

                                > Albo coś jest prawdą albo fałszem.
                                "(to) jest białe" teoretycznie jest to zdanie logiczne - możesz mu przypisać
                                prawdę lub fałsz ale tak naprawdę nie jesteś w stanie odnieść jego do
                                rzeczywistości a więc nie jesteś poprawnie tego określić.

                                ba nawet jest takie twierdzenie że nie jesteś w stanie określić prawdziwości
                                zdania wyrwanego z kontekstu.
                                "samochód jest biały" by móc cokolwiek stwierdzić musisz wiedzieć o który
                                samochód chodzi, ba pewnie nie cały jest biały a wiec musisz przyjąć (domyślnie
                                przyjmujesz) że chodzi o lakier nadwozia itd.

                                nasze postrzeganie jest subiektywne. 2 osoby widząc tę samą rzecz, osobę,
                                zjawisko, mogą "widzieć" różne rzeczy
                                dla mnie samochód, po prostu, jest biały , dla Eskimosa będzie miał jakiś odcień...

                                punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia...
                                jest pewien gatunek motyla o skrzydłach niebiesko-żółtych... ale dla większości
                                ludzi są one zielone. różnica wynika dokładnie z punktu widzenia (a w zasadzie
                                wielkości powiększenia)

                                tak więc jak widzisz coś takiego jak prawda absolutna teoretycznie istnieje ale
                                nikt jej nie widział ... i tylko wierzący mają ten luksus że została im objawiona ;)

                                1+1=2
                                ale prawdziwe też jest
                                1+1=10
                                ;)
          • xtrin Re: To chyba zła droga.... 08.01.08, 23:14
            ell.a napisała:
            > Może prawda?

            W tym określeniu nie ma prawdy.
            Kto niby ma być "zwolennikiem aborcji"? Kobiety czerpiące rozkosz z bycia
            skrobanymi? Lekarze-psychopaci czerpiący podniecenie z wciągania kawałków płodu
            z macicy?
            Prawie każdy (poza w/w przypadkami i ew. osobami czerpiącymi zyski z tego
            procederu) zgodzi się, że najlepiej by było, by takich zabiegów nie dokonywało
            się wcale. Żeby każda ciąża była zdrowa i chciana. Ale tak nie jest i nigdy
            pewnie nie będzie.
            • truten.zenobi Re: To chyba zła droga.... 08.01.08, 23:20
              > i ew. osobami czerpiącymi zyski z tego
              > procederu

              pewnie nawet oni nie są zwolennikami aborcji, co najwyżej
              zwolennikami takiej polityki która pozwala osiągać znaczne profity
              przy minimum pracy.
              • xtrin Re: To chyba zła droga.... 09.01.08, 18:08
                truten.zenobi napisał:
                > pewnie nawet oni nie są zwolennikami aborcji,
                > co najwyżej zwolennikami takiej polityki która
                > pozwala osiągać znaczne profity przy minimum pracy.

                Stąd "ewentualnie".
            • ell.a Re: To chyba zła droga.... 09.01.08, 12:06
              > W tym określeniu nie ma prawdy.<
              > Kto niby ma być "zwolennikiem aborcji"? <

              Osoby, które popierają jej stosowanie. Taka jest prawda.

              >Kobiety czerpiące rozkosz z bycia> skrobanymi? Lekarze-psychopaci
              czerpiący podniecenie z wciągania kawałków płodu> z macicy?<

              Ale dlaczego zaraz rozkosz i podniecenie? Po prostu korzyść dla
              siebie, rodzice wygodę a lekarze kasę.

              > Prawie każdy (poza w/w przypadkami i ew. osobami czerpiącymi zyski
              z tego> procederu) zgodzi się, że najlepiej by było, by takich
              zabiegów nie dokonywało> się wcale. Żeby każda ciąża była zdrowa i
              chciana. Ale tak nie jest i nigdy> pewnie nie będzie.<

              No i co z tego? To nie znaczy, ze wolno zabijać.
              Pzdr.
              ell.a

              • xtrin Re: To chyba zła droga.... 09.01.08, 18:18
                ell.a napisała:
                > Osoby, które popierają jej stosowanie. Taka jest prawda.

                Co rozumiesz przez "popieranie jej stosowania"?

                > No i co z tego? To nie znaczy, ze wolno zabijać.

                To z tego, że życie nie jest białe albo czarne.
                • ell.a Re: To chyba zła droga.... 09.01.08, 21:04
                  > > Osoby, które popierają jej stosowanie. Taka jest prawda.
                  >> Co rozumiesz przez "popieranie jej stosowania"?>

                  Jest to postawa, która wyraża się w tym, ze dana osoba opowiada się za
                  możliwością jej wykonywania, tym samym osoba popiera "prawo" do jej stosowania i
                  zabijania niechcianych płodów.

                  > > No i co z tego? To nie znaczy, ze wolno zabijać.
                  >
                  > To z tego, że życie nie jest białe albo czarne.

                  Co masz na myśli?
                  Pzdr.
                  ell.a
                  • xtrin Re: To chyba zła droga.... 09.01.08, 21:14
                    ell.a napisała:
                    > Jest to postawa, która wyraża się w tym, ze dana osoba opowiada
                    > się za możliwością jej wykonywania, tym samym osoba popiera
                    > "prawo" do jej stosowania i zabijania niechcianych płodów.

                    Czy uznając prawo każdego obywatela do palenia i picia popieram papierosy i
                    alkoholizm? Czy nie domagając się prawnego zakazu zdrady małżeńskiej jestem jej
                    zwolennikiem? Czy nie chcąc delegalizacji KK staję się jego poplecznikiem?

                    > Co masz na myśli?

                    To mam na myśli, że życie różnie się układa i czasami ta aborcja to najlepsze
                    wyjście. Mniejsze zło. Nie sposób skodyfikować wszystkich możliwych przypadków,
                    najlepszym więc wyjściem jest pozwolić kobietom samym decydować w ich
                    indywidualnych przypadkach.
                    Szczególnie, że w dzisiejszych czasach taki zakaz jest pusty.
                    • ell.a Re: To chyba zła droga.... 09.01.08, 21:46
                      > Czy uznając prawo każdego obywatela do palenia i picia popieram papierosy i>
                      alkoholizm? <

                      Palenie i picie to działania, które ktoś podejmuje względem swojej osoby a
                      skutkami ich nadużywania zajmuje się prawo, człowiek ma prawo używać jeśli to
                      używanie nie krzywdzi innych.
                      Aborcja to celowe działania względem innego człowieka.

                      >Czy nie domagając się prawnego zakazu zdrady małżeńskiej jestem jej>
                      zwolennikiem? <

                      Kto wie? :-)W każdym razie pewne jest to, że omijasz temat.

                      Czy nie chcąc delegalizacji KK staję się jego poplecznikiem?>

                      W pewnym sensie tak.

                      > To mam na myśli, że życie różnie się układa i czasami ta aborcja to najlepsze>
                      wyjście. <

                      Najlepsze dla kogo? Bo na pewno nie dla dziecka.

                      >Mniejsze zło.<

                      Kiedy twoim zdaniem zło jest mniejsze? Od czego mniejsze?

                      >Nie sposób skodyfikować wszystkich możliwych przypadków,> najlepszym więc
                      wyjściem jest pozwolić kobietom samym decydować w ich> indywidualnych przypadkach.<

                      Tzn. pozwolić kobietom zabijać zgodnie z ich widzimisię? To jest wg Ciebie
                      najlepsze wyjście dla dzieci?

                      > Szczególnie, że w dzisiejszych czasach taki zakaz jest pusty.<

                      Jak widać nie jest skoro w wyniku zakazu wiele dzieci przeżyło.
                      Pzdr.
                      ell.a
                      • xtrin Re: To chyba zła droga.... 09.01.08, 22:13
                        ell.a napisała:
                        > Palenie i picie to działania, które ktoś podejmuje względem
                        > swojej osoby a skutkami ich nadużywania zajmuje się prawo,
                        > człowiek ma prawo używać jeśli to używanie nie krzywdzi innych.

                        Prawo nie zajmuje się wieloma negatywnymi skutkami picia i palenia, nie tylko
                        względem osób, które to robią. Czyli jest ich zwolennikiem, tak?

                        > Aborcja to celowe działania względem innego człowieka.

                        Względem czegoś, co niektórzy uznają za "innego człowieka".

                        > Kto wie? :-)

                        Ja wiem. Zdrady nie uznaję, gardzę osobami ją praktykującymi. Mimo to gdyby
                        ktokolwiek zaproponował jej prawny zakaz to byłabym zdecydowanie przeciwko niemu.

                        > W każdym razie pewne jest to, że omijasz temat.

                        Jaki temat niby?

                        > Najlepsze dla kogo? Bo na pewno nie dla dziecka.

                        Czasami i dla tego dziecka. Dla rodziców, dla ich innych dzieci. Ciekawe, że o
                        nich "obrońcy życia" tak mało myślą.

                        > Kiedy twoim zdaniem zło jest mniejsze? Od czego mniejsze?

                        Od zła, które może przynieść zachowanie ciąży.
                        Znam taki przypadek, gdzie kobieta - po wielu latach starań - urodziła córeczkę
                        z zespołem Downa i szeregiem innych schorzeń (m.in. wada słuchu i wzroku,
                        problemy z poruszaniem). Obydwoje z mężem bardzo dziecko kochają, zajmują się
                        nim, co pochłania cały ich wolny czas. Mimo stosowania zabezpieczeń kobieta ta
                        zaszła w ciążę ponownie, badania wykazały, że dziecko także będzie ułomne. I co
                        tutaj byłoby lepsze - urodzić kolejne chore dziecko i każdemu z nich poświęcać
                        mniej czasu, czy pozbyć się drugiej ciąży i najlepiej jak to możliwe zająć się
                        dzieckiem już urodzonym? Tamta matka zdecydowała się na aborcję i - dekada już
                        minęła - nigdy decyzji nie żałowała. Jej córeczka - na ile to możliwe w tej
                        sytuacji - jest okazem zdrowia, zadbana, leczona, wesoła. Rodzice nie mogliby
                        jej okazać tyle troski, gdyby musieli zajmować się dwójką chorych dzieci.

                        > Tzn. pozwolić kobietom zabijać zgodnie z ich widzimisię?
                        > To jest wg Ciebie najlepsze wyjście dla dzieci?

                        Twoim zdaniem takie dobre dla dziecka jest urodzić się, bo prawo tak nakazało, a
                        matki nie stać było na nielegalną aborcją?

                        I tak, uważam, że najwięcej dobrego także dla owych potencjalnych dzieci,
                        przyniesie pełna legalizacja aborcji. Ona daje możliwość docierania bezpośrednio
                        do kobiet planujących zabieg i oferowania im realnej pomocy. Ciekawe ilu
                        "obrońców życia" byłoby gotowych ją nieść.

                        > Jak widać nie jest skoro w wyniku zakazu wiele dzieci przeżyło.

                        Jakieś statystyki?
                        • ell.a Re: To chyba zła droga.... 10.01.08, 08:44
                          > Prawo nie zajmuje się wieloma negatywnymi skutkami picia i
                          palenia, nie tylko> względem osób, które to robią. Czyli jest ich
                          zwolennikiem, tak?>

                          Zwolennikiem możliwości picia i palenia czy zwolennikiem alkoholizmu
                          i publicznego zatruwania innych?

                          > Względem czegoś, co niektórzy uznają za "innego człowieka".<

                          A czym niby jest jak nie innym człowiekiem - unikalnym osobnikiem?

                          > Ja wiem. Zdrady nie uznaję, gardzę osobami ją praktykującymi. Mimo
                          to gdyby> ktokolwiek zaproponował jej prawny zakaz to byłabym
                          zdecydowanie przeciwko niem> u.

                          Ja zasadniczo też. Ale po pierwsze tu nie odbiera się życia drugiemu
                          więc nie mozna porównywać z aborcją, po drugie skutkami zdrad
                          zajmuje się prawo rozwodowe. A bigamia jest np. słusznie zakazana.

                          > Jaki temat niby?

                          Aborcji. Nie chcesz najwyraźniej na tym polu dyskutowac.

                          > Czasami i dla tego dziecka. <

                          Czyżby? W jakich przypadkach?

                          >Dla rodziców, dla ich innych dzieci.<

                          Rozumiem, że twoim zdaniem jak rodzice uznają, ze korzystme dla nich
                          jest zabicie dziecka to mogą jej zabic?

                          >Ciekawe, że o> nich "obrońcy życia" tak mało myślą.<

                          Widzę, ze Ci brak argumentów bo zmieniasz temat na inny.

                          > Od zła, które może przynieść zachowanie ciąży.<

                          Nie ma czegos takiego. Jest tylko niewygoda dla rodziców.

                          > Znam taki przypadek, gdzie kobieta - po wielu latach starań -
                          urodziła córeczkę> z zespołem Downa i szeregiem innych schorzeń
                          (m.in. wada słuchu i wzroku,> problemy z poruszaniem). Obydwoje z
                          mężem bardzo dziecko kochają, zajmują się> nim, co pochłania cały
                          ich wolny czas. Mimo stosowania zabezpieczeń kobieta ta> zaszła w
                          ciążę ponownie, badania wykazały, że dziecko także będzie ułomne. I
                          co> tutaj byłoby lepsze - urodzić kolejne chore dziecko i każdemu z
                          nich poświęcać> mniej czasu, czy pozbyć się drugiej ciąży i
                          najlepiej jak to możliwe zająć się> dzieckiem już urodzonym? Tamta
                          matka zdecydowała się na aborcję i - dekada już> minęła - nigdy
                          decyzji nie żałowała. Jej córeczka - na ile to możliwe w tej>
                          sytuacji - jest okazem zdrowia, zadbana, leczona, wesoła. Rodzice
                          nie mogliby> jej okazać tyle troski, gdyby musieli zajmować się
                          dwójką chorych dzieci.>

                          Dziecko mozna oddać do adopcji zamiast zabijać. To nie był wybór
                          mniejszego zła tylko wybór większego zła, o ile w ogóle można
                          stopniować zło zabijania. W każdym razie dla Ciebie wygoda jest
                          ważniejsza od życia innego człowieka i dla wygody wolno zabijać?

                          > Twoim zdaniem takie dobre dla dziecka jest urodzić się, bo prawo
                          tak nakazało, > a> matki nie stać było na nielegalną aborcją?<

                          Dobre dla dziecka jest się urodzić bo ma do tego prawo, każdy
                          człowiek ma prawo do życia. A jak rodzice go nie chca mozna oddac do
                          adopcji.

                          > I tak, uważam, że najwięcej dobrego także dla owych potencjalnych
                          dzieci,> przyniesie pełna legalizacja aborcji. <

                          Tak jak w Hiszpanii, gdzie abortuje się 7-dmio miesięczne płody?

                          >Ona daje możliwość docierania bezpośredni> o> do kobiet planujących
                          zabieg i oferowania im realnej pomocy. <

                          Wierzysz w takie bzdury czy tylko powtarzasz bezrefleksyjnie?

                          >Ciekawe ilu> "obrońców życia" byłoby gotowych ją nieść.>

                          Przeczytaj o domach dla samotnych matek itd. Ponadto zwróć uwagę, ze
                          dziecko ma mamusię i tatusia i to oni przede wszytkim sa
                          odpowiedzialni. No i jest mnóstwo par czekających na adopcję. więc
                          do tego niesienia jest mnóstwo chętnych.

                          > Jakieś statystyki?<

                          Nie mam. Ale chocby dziecko Wojnarowskich przeżyło, dziecko Tysiąc,
                          wiele innych na pewno też.
                          Pzdr.
                          ell.a


                          • xtrin Re: To chyba zła droga.... 10.01.08, 23:28
                            ell.a napisała:
                            > Zwolennikiem możliwości picia i palenia czy zwolennikiem
                            > alkoholizmu i publicznego zatruwania innych?

                            Wedle Twoich definicji jednego i drugiego.

                            > A czym niby jest jak nie innym człowiekiem - unikalnym osobnikiem?

                            Istotą w stu procentach biologicznie zależną od matki. Jako taka nie może być
                            rozważana jako osobnik odrębny.

                            > po drugie skutkami zdrad zajmuje się prawo rozwodowe.

                            Nie wszystkich, nie zawsze. Różnymi skutkami aborcji prawo też może się zajmować.

                            > Aborcji. Nie chcesz najwyraźniej na tym polu dyskutowac.

                            A o czym przepraszam właśnie dyskutujemy?

                            > Czyżby? W jakich przypadkach?

                            Przede wszystkim w przypadkach bardzo ciężkich wad płodu, które uczynią życie
                            dziecka nieznośnym.

                            > Rozumiem, że twoim zdaniem jak rodzice uznają, ze korzystne
                            > dla nich jest zabicie dziecka to mogą jej zabic?

                            Dziecka nie.

                            > Widzę, ze Ci brak argumentów bo zmieniasz temat na inny.

                            Nie zmieniam. To ten sam smutny temat.

                            > Nie ma czegos takiego. Jest tylko niewygoda dla rodziców.

                            Bzdura.
                            Ale ta "wygoda" też się liczy. Jakość życia też się liczy.

                            > Dziecko mozna oddać do adopcji zamiast zabijać.

                            Ta, po ciężko upośledzone dzieci się kolejki chętnych ustawiają.
                            Nie wspominając o tym ile by w opisywanym przeze mnie przypadku ciąża popsuła.

                            > W każdym razie dla Ciebie wygoda jest ważniejsza
                            > od życia innego człowieka i dla wygody wolno zabijać?

                            Czytałaś przykład, jaki podałam? Gdzie Ty tutaj "wygodę" widzisz? Chodzi o dobro
                            URODZONEGO już dziecka!

                            > Tak jak w Hiszpanii, gdzie abortuje się 7-dmio miesięczne płody?

                            Aborcja w zaawansowanej ciąży jest po prostu głupia. Znosić ciążę przez 7-8
                            miesięcy, żeby ją później usunąć... Idiotyzm.

                            > Wierzysz w takie bzdury czy tylko powtarzasz bezrefleksyjnie?

                            Niestety nie wierzę w to, że nasi "obrońcy życia" są (w większości) zdolni do
                            jakichkolwiek realnych działań, potrafią tylko krzyczeć.

                            > Ponadto zwróć uwagę, ze dziecko ma mamusię i tatusia
                            > i to oni przede wszytkim sa odpowiedzialni.

                            Ale ani mamusia ani tatuś tego dziecka nie chcą.

                            > No i jest mnóstwo par czekających na adopcję.
                            > Więc do tego niesienia jest mnóstwo chętnych.

                            Trzeba tylko dać im taką szansę. Nie ma jej w obecnej sytuacji, gdy aborcja jest
                            dokonywana pokątnie.

                            > Nie mam.

                            Tak myślałam.
                            • mg2005 Re: To chyba zła droga.... 13.01.08, 20:00
                              xtrin napisała:

                              > Istotą w stu procentach biologicznie zależną od matki. Jako taka
                              nie może być
                              > rozważana jako osobnik odrębny.

                              Skoro nie jest odrębnym osobnikiem, tzn że jest częścią organizmu
                              matki. A więc ciężarna kobieta ma dwie głowy i cztery nogi...
                              A toś xtrin wymyśliła ! Trzeba to zgłosić do Ig-Nobla !... :))


                              > Przede wszystkim w przypadkach bardzo ciężkich wad płodu, które
                              uczynią życie
                              > dziecka nieznośnym.

                              Naziści uważali, że nieznośne jest życie osób ciężko upośledzonych
                              umysłowo. A Ty jak sądzisz ?...


                              > > Rozumiem, że twoim zdaniem jak rodzice uznają, ze korzystne
                              > > dla nich jest zabicie dziecka to mogą jej zabic?
                              >
                              > Dziecka nie.

                              Konwencja Praw Dziecka ONZ mówi o ochronie życia dziecka "przed i po
                              narodzinach". I komu należy wierzyć : ONZ czy Tobie ?...


                              > Aborcja w zaawansowanej ciąży jest po prostu głupia. Znosić ciążę
                              przez 7-8
                              > miesięcy, żeby ją później usunąć... Idiotyzm.

                              Niektóre wady płodu można wykryć dopiero w zaawansowanej ciąży
                              ( przypadek Wojnarowskich). I co wtedy ?...

                              • xtrin Re: To chyba zła droga.... 13.01.08, 20:35
                                mg2005 napisał:
                                > Skoro nie jest odrębnym osobnikiem, tzn że jest częścią organizmu
                                > matki. A więc ciężarna kobieta ma dwie głowy i cztery nogi...
                                > A toś xtrin wymyśliła ! Trzeba to zgłosić do Ig-Nobla !... :))

                                Ponownie oświadczam, że nie odpowiadam za głupoty, jakie Ty z moich postów
                                wysnuwasz.

                                > Naziści uważali, że nieznośne jest życie osób ciężko
                                > upośledzonych umysłowo. A Ty jak sądzisz ?...

                                Sądzę, że powinieneś zająć się zwalczaniem autostrad, w końcu naziści z nich też
                                korzystali.

                                > Niektóre wady płodu można wykryć dopiero w zaawansowanej
                                > ciąży ( przypadek Wojnarowskich). I co wtedy ?...

                                Wtedy nawet polskie prawo na to przyzwala.
                                • mg2005 Re: To chyba zła droga.... 13.01.08, 22:36
                                  xtrin napisała:

                                  > Ponownie oświadczam, że nie odpowiadam za głupoty, jakie Ty z
                                  moich postów
                                  > wysnuwasz.

                                  No dobrze - spróbujmy razem to wyjaśnić:
                                  "> Skoro nie jest odrębnym osobnikiem, tzn że jest częścią organizmu
                                  > matki."
                                  Czy to zdanie jest prawdziwe, a jesli nie, to dlaczego ?

                                  Przy okazji: czy bliźniaki sjamskie są ludźmi i odrębnymi
                                  osobnikami ?

                                  > Sądzę, że powinieneś zająć się zwalczaniem autostrad, w końcu
                                  naziści z nich te
                                  > ż
                                  > korzystali.

                                  Robili dobre autostrady, ale byli też prekursorami eutanazji...
                                  • xtrin Re: To chyba zła droga.... 13.01.08, 23:07
                                    mg2005 napisał:
                                    > Czy to zdanie jest prawdziwe, a jesli nie, to dlaczego ?

                                    Nie jest prawdziwe. Płód jest od organizmu matki w stu procentach uzależniony
                                    biologicznie, nie wynika z tego jednak, że jest częścią organizmu matki.

                                    > Przy okazji: czy bliźniaki sjamskie
                                    > są ludźmi i odrębnymi osobnikami?

                                    Bliźniaki syjamskie to patologia i jako taka rządzi się nieco odrębnymi prawami.
                                    Nie ma też tutaj dokładnego odwzorowania ciąży, bo w przypadku bliźniąt
                                    syjamskich nie zachodzi pełna relacja żywiciel-żywiony, a rodzaj symbiozy. Choć
                                    czasami jedno z bliźniąt jest wyraźnie mocniejsze i w części jest żywicielem.
                                    Ale to w zasadzie całkiem dobre odwołanie. W przypadku rozdzielania bliźniąt
                                    syjamskich pojawia się czasami wybór które z bliźniąt ratować kosztem drugiego.
                                    Wówczas ratuje się jednostkę silniejszą.
                                    • mg2005 Re: To chyba zła droga.... 14.01.08, 21:46
                                      xtrin napisała:

                                      > Płód jest od organizmu matki w stu procentach uzależniony
                                      > biologicznie, nie wynika z tego jednak, że jest częścią organizmu
                                      matki.

                                      Czyli jest odrębnym organizmem, a jednocześnie nie jest odrębnym
                                      osobnikiem. Możesz to wyjaśnić ?...

                                      Zarodek 'in vitro' nie jest uzależniony biologicznie od matki.
                                      Czy w związku z tym jest człowiekiem ?


                                      > Nie ma też tutaj dokładnego odwzorowania ciąży, bo w przypadku
                                      bliźniąt
                                      > syjamskich nie zachodzi pełna relacja żywiciel-żywiony, a rodzaj
                                      symbiozy.

                                      Dlaczego relacja 'żywiciel-żywiony' ma być kryterium człowieczeństwa?
                                      • xtrin Re: To chyba zła droga.... 15.01.08, 01:22
                                        mg2005 napisał:
                                        > Czyli jest odrębnym organizmem, a jednocześnie nie
                                        > jest odrębnym osobnikiem. Możesz to wyjaśnić ?...

                                        Uwielbiasz przyklejać łatki, wbijać w schematy i nadawać z góry ustalone nazwy,
                                        co? :)
                                        Tak jest i już, tak to natura wymyśliła, że zanim pojawi się człowiek jako
                                        odrębny biologicznie organizm jest sobie takim półbytem, zupełnie zależnym od
                                        organizmu matki. Wykluwającym się potencjałem, który póki się nie wykluje niczym
                                        poza potencjałem nie zostanie. Płód to pewna idea człowieka, która ziszcza się,
                                        gdy może istnieć samodzielnie.

                                        > Zarodek 'in vitro' nie jest uzależniony biologicznie od matki.
                                        > Czy w związku z tym jest człowiekiem ?

                                        A widziałeś Ty kiedy zarodek in vitro stający się czymkolwiek więcej poza
                                        zarodkiem in vitro bez udziału macicy?

                                        > Dlaczego relacja 'żywiciel-żywiony'
                                        > ma być kryterium człowieczeństwa?

                                        Nie człowieczeństwa, a biologicznej odrębności.
      • taziuta Chyba masz rację... :-) 08.01.08, 13:41
        truten.zenobi napisał:

        ...
        > myślę ze trzeba przede wszystkim pokazywać że jest to język wojny
        > totalnej, konfliktu, szukania waśni... dzielenia społeczeństwa
        > i działań mocno szkodzącym interesom Polski (zarówno jako państwa
        > jak i wspólnoty obywateli) i Polakom a więc osoby te nie są ani
        > Patriotami, ani chrześcijanami...

        Zgadzam się, ale uważam że problem języka stosowanego przez
        zwolenników "cywilizacji obłudy" :) powinniśmy starać się uczynić
        problemem, którym zainteresują się media. A te, jak wiesz,
        interesują pyskówki, a nie spokojne rozważania... :-)
        • truten.zenobi Re: Chyba masz rację... :-) 08.01.08, 14:46
          A te, jak wiesz,
          > interesują pyskówki, a nie spokojne rozważania... :-)

          rzekłbym że raczej działa prawo popytu i podaży, jeśli ludzie oczekują by
          politycy sobie skakali do gardeł to skaczą, a media szukają takich właśnie
          informacji... kto komu dokopał, kto kogo upokorzył, ... zawiść nienawiść królują...

          "Make pace not war!"
          ludzie normalni nie potrafią się zorganizować, stworzyć partii, być na tyle
          widocznymi by stać się "grupą tagertową" dla mediów...
          za to często dają się wmanewrować w politykę różnych oszołomów(i tych mieniących
          się prawica i tych mieniących się lewicą; i tych mieniących się socjalistami i
          tych mieniących się liberałami...)

          więc właśnie trzeba pokazać że są ludzie myślący(!) inaczej,
          szukający/oczekujący rozwiązania problemu a nie dokopania komuś tam...

          " Imagine ... It's easy if you try..."
    • ell.a Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 08.01.08, 15:17
      > Mi się nasuwa na dzieńdoby jedno określenie ludzi, dla których
      kilka > komórek, z których może ale nie musi powstać człowiek, <

      To już jest człowiek na wczesnym etapie rozwoju.
      A twoim zdaniem od kiedy jest człowiek?

      > jest ważniejsze od już żywego, dorosłego człowieka.

      Kto mówi, że wazniejsze jest życie płodu od życia matki?

      > > Zgłaszam je niniejszym do konkursu:
      > "mordercy narodzonych".<

      Ale na jakiej podstawie zgłaszasz? Ochrona płodu nie powoduje
      śmierci matki.
      Pzdr.
      ell.a

      • truten.zenobi Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 08.01.08, 23:15
        > To już jest człowiek na wczesnym etapie rozwoju.
        a możesz to udowodnić?
        czyli fetus in fetu też jest człowiekiem???


        > A twoim zdaniem od kiedy jest człowiek?
        to niebezpieczna dyskusja!!!
        Dla ciebie może być człowiekiem zygota dla innych nie jest nim
        dorosły, w pełni władz umysłowych i sprawny fizycznie człowiek np.
        innej rasy... (i w obu przypadkach się uważają za dobrych
        katolików :P)

        > Kto mówi, że wazniejsze jest życie płodu od życia matki?
        np. ci sami ludzie którzy w sytuacji gdy Państwo Polskie odbiera
        należne środki do życia kobietom w ciaży i "młodym matkom" są
        gotowi "podpalić kraj" byle tylko wprowadzić ustawę antyaborcyjną
        którzy odbierają prawo do leczenia, którzy zmuszają do pracy,....
        (oczywiście zdaję sobie sprawę z tego że jest to tylko taka gra
        polityczna i rzeczona ustawa tak naprawdę nijak nie chroni "życia
        poczetego" ani nie rozwiazuje żadnych problemów)
        • ell.a Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 09.01.08, 12:38
          > a możesz to udowodnić?<

          Oczywiście, przecież to konkretny osobnik konkretnego gatunku
          ludzkiego.

          > czyli fetus in fetu też jest człowiekiem???>

          Fetus in fetu był początkowo syjamskim bliźniakiem więc człowiekiem.
          Jeśli zatrzymuje się rozwój osobniczy i pozostaje pasożytniczy twór
          to ten twór nie jest człowiekiem. To tak jakby odciąć komuś nogę i
          utrzymywac w niej krążenie. Noga człowiekim nie jest, człowiek ma
          nogę.

          > > A twoim zdaniem od kiedy jest człowiek?
          > to niebezpieczna dyskusja!!!

          A może niewygodna? Bo okazałoby się, że pozwalasz zabijać człowieka?

          > Dla ciebie może być człowiekiem zygota dla innych nie jest nim
          > dorosły, w pełni władz umysłowych i sprawny fizycznie człowiek np.
          > innej rasy... (i w obu przypadkach się uważają za dobrych
          > katolików :P)<

          A dla Ciebie? No i jakie to ma znaczenie wobec samej istoty
          człowieka.
          Osobnik nie może jednoczesnie być i nie być człowiekiem.

          > > Kto mówi, że wazniejsze jest życie płodu od życia matki?
          > np. ci sami ludzie którzy w sytuacji gdy Państwo Polskie odbiera
          > należne środki do życia kobietom w ciaży i "młodym matkom" są
          > gotowi "podpalić kraj" byle tylko wprowadzić ustawę antyaborcyjną <

          Ale to nie jest odbieranie matkom zycia. Ty piszesz o jakości życia.
          Płodom odbiera się życie, matkom nie. Nigdy życie matki nie jest
          mniej ważne od życia płodu.

          > którzy odbierają prawo do leczenia, którzy zmuszają do pracy,....<

          Nie bardzo rozumiem jak się ma do tego zabójstwo płodu i zabójstwo
          matki.

          > (oczywiście zdaję sobie sprawę z tego że jest to tylko taka gra
          > polityczna i rzeczona ustawa tak naprawdę nijak nie chroni "życia
          > poczetego" ani nie rozwiazuje żadnych problemów)<

          Może dla niektórych gra, ale dzięki temu wiele dzieci nie zostało
          zabitych na etapie płodu.
          Pzdr.
          ell.a



          • truten.zenobi Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 09.01.08, 15:07
            > Oczywiście, przecież to konkretny osobnik konkretnego gatunku
            > ludzkiego.

            pytam się jak udowodnisz definicję a nie jak udowodnisz że dany
            przypadek pasuje do definicji...

            To tak jakby odciąć komuś nogę i
            > utrzymywac w niej krążenie.
            ale "fetus..." nie jest odciętym organem,
            "od poczęcia do naturalnej śmierci" czyli Twój wywód jakkolwiek
            zasadniczo się z nim zgadzam jest spzeczny z "nauką koscioła".

            > A może niewygodna? Bo okazałoby się, że pozwalasz zabijać
            człowieka?

            właśnie niebezpieczna bo własie definicja "człowieka" może być i
            była przyczyną ludobujstwa!


            > A dla Ciebie? No i jakie to ma znaczenie wobec samej istoty
            > człowieka.
            > Osobnik nie może jednoczesnie być i nie być człowiekiem.

            dla mnie osobiście?
            dla mnie osobiście pewnie definicja człowieka jest zbliżona do
            twojej jednakże uznaję (ograniczone !) prawo innego jego definiowana
            to znaczy znów jestem nieprecyzyjny więc wyjaśniam
            każdy na swój własny użytek ma prawo definowac jak chce ale jeśli
            chodzi o normy społeczne lepiej niech defncja będzie zbyt szeroka
            niż zbyt wąska...
            jeśli chodzi o normy społeczne nie wiem gdzie powinna przebiegać
            granica ale nie powinna być ona wyznaczana przez fanatykow
            religijnych. potrzebna jest rzeczowa dyskusja a nie przepychanka

            niestety większości sił politycznych (w tym KK) zależy tylko na tej
            przepychance

            Ty piszesz o jakości życia.
            > Płodom odbiera się życie, matkom nie. Nigdy życie matki nie jest
            > mniej ważne od życia płodu.

            odebranie środków do życia, nie podjęcie leczenia to wg.
            Ciebie "jakość życia"?
            działanie celowe i działanie ze skutkiem ewentualnym (to znaczy
            jeśli ktoś wie jakie mogaą być skutki i godzi się na to) w sensie
            odpowiedzialności jest tożsame

            > > którzy odbierają prawo do leczenia, którzy zmuszają do
            pracy,....<
            > Nie bardzo rozumiem jak się ma do tego zabójstwo płodu i zabójstwo
            > matki.

            jeśli w wynki odmowy przeprowadzenia badań, niepodjęcia leczeia,
            dochodzi do śmierci matki to przyczyną (w XXIw.) nie jest stan
            zdrowia matki ale czyjaś decyzja o odmowie leczenia

            to samo dotyczy zmuszania(ekonomicznego) do pracy w sytuacji gdy są
            przeciwskazania lekarskie

            a możesz podać jakieś statystyki? wiem to jest trudne bo jak tu
            uwzglednić podziemie wycieczki itp? tego pewnie nikt nie wie ale
            takie roziązanie daje poczucie dobrze spełnionego obowiazku... nie
            ważne jak jest naprawdę.
            ?

            nie znam się na tym problemie, moja opinia jest jedynie moją opinią,
            ale moje doświadczenie mi mówi że każde rozwiązanie zwalczające
            skutki a nie przyczyny jest złe, często nawet gorsze niż "nic nie
            robienie"...
            • ell.a Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 09.01.08, 21:36
              > pytam się jak udowodnisz definicję a nie jak udowodnisz że dany
              > przypadek pasuje do definicji...>

              A jest jasna definicja? No i czy jak nie ma jasnej definicji to nie ma człowieka?

              >ale "fetus..." nie jest odciętym organem,<

              Jest zdegenerowanym pasożytniczym organem.

              > "od poczęcia do naturalnej śmierci" czyli Twój wywód jakkolwiek
              > zasadniczo się z nim zgadzam jest spzeczny z "nauką koscioła".>

              W jakim punkcie?

              > właśnie niebezpieczna bo własie definicja "człowieka" może być i
              > była przyczyną ludobujstwa!<

              Np. masowych aborcji? Niektóre osoby boją się podejmować ten temat właśnie z
              tego powodu bo jak w niego wnikną to okazuje się, że płód jest człowiekiem.

              > dla mnie osobiście?
              > dla mnie osobiście pewnie definicja człowieka jest zbliżona do
              > twojej <

              Tzn. jaka?

              >jednakże uznaję (ograniczone !) prawo innego jego definiowana> to znaczy znów
              jestem nieprecyzyjny więc wyjaśniam> każdy na swój własny użytek ma prawo
              definowac jak chce <

              Sam sobie zaprzeczasz. Najpierw piszesz o niebezpieczeństwie definiowania a
              później dajesz dowolność.

              >ale jeśli> chodzi o normy społeczne lepiej niech defncja będzie zbyt szeroka>
              niż zbyt wąska...>

              Zgadzam się.

              >jeśli chodzi o normy społeczne nie wiem gdzie powinna przebiegać
              > granica ale nie powinna być ona wyznaczana przez fanatykow
              > religijnych. <

              Nie tylko Kościół jest przeciw aborcji. No i co to jest wg ciebie fanatyzm
              religijny w tym przypadku? Wszak chodzi o zabijanie płodu a nie o wojnę religijną.

              >potrzebna jest rzeczowa dyskusja a nie przepychanka>

              Ale zwolennicy aborcji tej dyskusji nie chcą podjąć bo się boją definicji
              człowieczeństwa właśnie.
              Moim zdanie dyskusja powinna zacząć się od tego czy płód w swej istocie jest
              człowiekiem a takie postawienie sprawy jest sprzeczne z intencjami tych, którzy
              chcą mieć możliwość zabicia niewygodnego.
              Jeśli płód jest człowiekiem to nie wolno go zabijać a jeśli nie jest to wolno.
              Płód jako byt nie może jednocześnie być i nie być człowiekiem zależnie od
              postrzegania danej osoby.

              > niestety większości sił politycznych (w tym KK) zależy tylko na tej
              > przepychance<

              Myślę, że się mylisz. Być może przeciwnicy aborcji mają różne intencje ale w
              rozrachunku walczą o życie człowieka.

              > odebranie środków do życia, nie podjęcie leczenia to wg.
              > Ciebie "jakość życia"?<

              Dokładnie. Dana matka nadal żyje tylko ma np. trudną sytuację materialną. Ale
              jestem jak najbardziej za podjęciem leczenia, nie wiem dlaczego o tym wspominasz.

              > działanie celowe i działanie ze skutkiem ewentualnym (to znaczy
              > jeśli ktoś wie jakie mogaą być skutki i godzi się na to) w sensie
              > odpowiedzialności jest tożsame>

              Nie jest tożsame ani moralnie ani intencyjnie. Aborcja ma na celu zabicie płodu,
              leczenie ma na celu ratowanie życia matki a śmierci płodu nikt tu nie chce.

              > jeśli w wynki odmowy przeprowadzenia badań, niepodjęcia leczeia,
              > dochodzi do śmierci matki to przyczyną (w XXIw.) nie jest stan
              > zdrowia matki ale czyjaś decyzja o odmowie leczenia<

              I to jest kryminał, jak w przypadku dziewczyny, która umarła wraz ze swoim
              płodem bo lekarz nie zrobił inwazyjnego badania.
              Ale to jest na szczęście ewenement.

              > to samo dotyczy zmuszania(ekonomicznego) do pracy w sytuacji gdy są
              > przeciwskazania lekarskie>

              Ale kto zmusza do konkretnej pracy? Trochę na wyrost kombinujesz. No i nie
              zapominaj o tatusiach. Oraz o tym, że nie ma obowiązku zachodzenia w ciążę.

              > a możesz podać jakieś statystyki? <

              Ale statystyki czego?

              >wiem to jest trudne bo jak tu> uwzglednić podziemie wycieczki itp? <

              O ilości aborcji świadczy ilość powikłań i późniejszego leczenia.

              >tego pewnie nikt nie wie ale> takie roziązanie daje poczucie dobrze spełnionego
              obowiazku... nie> ważne jak jest naprawdę.> ?

              Ważne. I właśnie zakaz wykonywania wpływa na to jak jest naprawdę, zmniejsza
              ilość aborcji bo to postępowanie nie dokonuje się w majestacie i za
              przyzwoleniem prawa. Wiele osób uważa, że jak prawo coś dopuszcza to dany czyn
              jest moralnie akceptowalny.

              > nie znam się na tym problemie, moja opinia jest jedynie moją opinią,> ale moje
              doświadczenie mi mówi że każde rozwiązanie zwalczające> skutki a nie przyczyny
              jest złe, często nawet gorsze niż "nic nie> robienie"...<

              Nie zgodzę sie z Tobą, że zakaz aborcji jest jedynie zwalczaniem skutków a nie
              przyczyn. Jakie niby są przyczyny aborcji, których się nie próbuje rozwiązywać?

              Pzdr.
              ell.a
              • truten.zenobi Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 09.01.08, 22:53
                > A jest jasna definicja? No i czy jak nie ma jasnej definicji to nie ma człowiek
                > a?
                oto właśnie mi chodzi, to kogo/co można uznać za człowieka zależy od definicji.
                w sensie społecznym wiąże się on z nadaniem pewnych praw...
                niby tylko 2 zdania ale tak naprawdę oznaczają one masę dylematów etycznych,
                moralnych, masę problemów prawnych, organizacyjnych itp.

                z jednej strony "płynna" definicja z drugiej daleko idące konsekwencje...

                > W jakim punkcie?
                nie widzisz tego???
                od chwili zapłodnienia jest to człowiek do chwili śmierci
                czyli człowiek nie może się przekształcić w nieczłowieka

                "Jeśli zatrzymuje się rozwój osobniczy i pozostaje pasożytniczy twór
                to ten twór nie jest człowiekiem"

                od momentu zapłodnienia/podziału obydwa zarodki są ludźmi, w chwili
                "zagnieżdżenia" "pasożyt" przestaje nim być...
                nie w wyniku śmierci ale czyjejś decyzji ""pasożyt" nie jest człowiekiem"...

                > Np. masowych aborcji? nie np. obozów koncentracyjnych, niewolnictwa itp.

                Tzn. jaka?
                tzn. taka że człowieka definiuję jako istotę gatunku ludzkiego niezależnie od
                etapu rozwoju, płci czy rasy...
                ale pewnie w sensie praw idę trochę dalej gdyż uważam iż każda istota zdolna do
                odczuwania strachu, bólu itp. powinna być przed nim chroniona, a prawa człowieka
                powinny być rozciągnięte na wszystkie istoty rozumne (zdolne do myślenia)

                > Sam sobie zaprzeczasz. Najpierw piszesz o niebezpieczeństwie definiowania a
                > później dajesz dowolność.
                i to jest sedno problemu którego Ty jak widzę nie jesteś w stanie zrozumieć...
                Ale to Ty a nie ja jesteś apostołem jedynie słusznej wizji świata..

                No i co to jest wg ciebie fanatyzm
                > religijny w tym przypadku?
                to iż tak naprawdę celem działań nie jest zmniejszenie ilości aborcji poprzez
                walkę z jej przyczynami ale narzucenie "jedynie słusznej" koncepcji rozwiązań
                prawnych, niewielu chce dyskutować tak jak Ty to robisz tylko dąży do
                zaostrzania konfliktu min. poprzez nazywanie przeciwników tych rozwiązań
                prawnych zwolennikami aborcji, zabójcami nienarodzonych, itp.

                oczywiście zdaje sobie sprawę że walka z przyczynami aborcji musiała by oznaczać
                zmianę postawy KK wobec wielu różnych zjawisk społecznych. jest to zapewne
                poważny problem i łatwiej jest podejmować działania pozorne min. przeforsować
                ww. ustawę.

                > Ale zwolennicy aborcji tej dyskusji nie chcą podjąć bo się boją definicji
                > człowieczeństwa właśnie.

                to może zamiast walczyć o dogmaty podyskutujmy o przyczynach? myślę że w walce z
                przyczynami jest większe pole do kompromisu.

                > Moim zdanie dyskusja powinna zacząć się od tego czy płód w swej istocie jest
                > człowiekiem a takie postawienie sprawy jest sprzeczne z intencjami tych,

                powiem tak, dla wielu pewnie płód nie jest człowiekiem, lub nie jest nim do
                określonego etapu rozwoju...

                i nie ma co dyskutować bo nie ma pola do kompromisu... definicja zależy od
                przekonań kultury tradycji a nie od "dowodów naukowych"

                > Myślę, że się mylisz. Być może przeciwnicy aborcji mają różne intencje ale w
                > rozrachunku walczą o życie człowieka.
                jakoś nie specjalnie walczą gdy już się narodzi... :/

                > Dokładnie. Dana matka nadal żyje tylko ma np. trudną sytuację materialną.

                no chyba że z rozpaczy skoczy z mostu

                Ale
                > jestem jak najbardziej za podjęciem leczenia, nie wiem dlaczego o tym wspominas
                > z.

                ano dla tego że nie podjecie leczenia grozi śmiercią a problem dotyczy w
                zasadzie wszystkich obywateli (no moze poza politykami mającymi lecznice
                rządowe) czyli około 35 mln problem aborcji dotyczy "raptem" ... no właśnie w
                zasadzie nie wiem ilu ba nawet nie znam rzędu wielkości... 10 tyś ?

                Trochę na wyrost kombinujesz.
                czyżby? np. zorientuj się jakie działa nasz system ubezpieczeń społecznych...

                Wiele osób uważa, że jak prawo coś dopuszcza to dany czyn
                > jest moralnie akceptowalny.
                pewnie tak ale... to na pewno nie jest takie proste...

                Jakie niby są przyczyny aborcji, których się nie próbuje rozwiązywać?
                nie jestem specjalista w tej dziedzinie ale z tego co widzę to problem powstaje
                w wyniku "zaniedbań" w trzech obszarach
                1. edukacja seksualna
                2. ograniczony dostęp do środków antykoncepcyjnych
                3. zachowania społeczne

                może jest i czwarty ale mi się wydaje mało ważny (może inaczej zwykle jest
                zbytnio wyolbrzymiany) ograniczone zasoby materialne

                każdy z nich to temat rzeka ale propozycje konkretnych rozwiązań wymagają
                szerokiej i głębokiej wiedzy... łatwiej powiedzieć "nie wolno" :/
                • ell.a Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 10.01.08, 09:19
                  > oto właśnie mi chodzi, to kogo/co można uznać za człowieka zależy
                  od definicji.> w sensie społecznym wiąże się on z nadaniem pewnych
                  praw...> niby tylko 2 zdania ale tak naprawdę oznaczają one masę
                  dylematów etycznych,> moralnych, masę problemów prawnych,
                  organizacyjnych itp.>

                  No i co w związku z tym?

                  > od chwili zapłodnienia jest to człowiek do chwili śmierci
                  > czyli człowiek nie może się przekształcić w nieczłowieka>> od
                  momentu zapłodnienia/podziału obydwa zarodki są ludźmi, w chwili
                  > "zagnieżdżenia" "pasożyt" przestaje nim być...
                  > nie w wyniku śmierci ale czyjejś decyzji ""pasożyt" nie jest
                  człowiekiem"...

                  Masz rację. Ale człowiek może obumrzeć a jego organy zagnieżdżone w
                  biorcy mogą żyć dalej. Bliźniak obumarł a naczynia krwionośne jego
                  nogi np. wrosły w ciało drugiego i sa pasożytniczym tworem. wiele
                  jest takich przypadków obumarcia jednego z płodów i wchłonięcia go.

                  > > Np. masowych aborcji? nie np. obozów koncentracyjnych,
                  niewolnictwa itp.

                  Ludobójstwo jest to masowe mordowanie ludzi. Jesli płód jest
                  człowiekiem to aborcje tez sa ludobójstwem.

                  > tzn. taka że człowieka definiuję jako istotę gatunku ludzkiego
                  niezależnie od> etapu rozwoju, płci czy rasy...<

                  Zgadzam się z Tobą!

                  > ale pewnie w sensie praw idę trochę dalej gdyż uważam iż każda
                  istota zdolna do> odczuwania strachu, bólu itp. powinna być przed
                  nim chroniona, <

                  Czyli proponujesz wegetarianizm?

                  >a prawa człowiek> a> powinny być rozciągnięte na wszystkie istoty
                  rozumne (zdolne do myślenia)<

                  A są inne istoty rozumne oprócz człowieka?

                  > i to jest sedno problemu którego Ty jak widzę nie jesteś w stanie
                  zrozumieć...>

                  Najwyraźniej.

                  >Ale to Ty a nie ja jesteś apostołem jedynie słusznej wizji świata<

                  Co prawda to prawda.

                  > to iż tak naprawdę celem działań nie jest zmniejszenie ilości
                  aborcji poprzez> walkę z jej przyczynami <

                  To jest tylko twoja idea, z gruntu fałszywa. Jaki niby istnieje wg
                  Ciebie środek do walki z przyczynami aborcji, który nie jest
                  realizowany?

                  >ale narzucenie "jedynie słusznej" koncepcji rozwiązań> prawnych, <

                  Te rozwiązania prawne mają na celu ochrone zycia ludzkiego.

                  >niewielu chce dyskutować tak jak Ty to robisz tylko dąży do>
                  zaostrzania konfliktu min. poprzez nazywanie przeciwników tych
                  rozwiązań> prawnych zwolennikami aborcji, zabójcami nienarodzonych,
                  itp.>

                  Ale ja też ich nazywam zwolennikami aborcji. A z drugiej strony nikt
                  nie chce ze mna dyskutować o bycie jakim jest człowiek i tego
                  konsekwencjach.
                  Ponadto nikomu nie chodzi o zaostrzanie konfliktu tylko do głosu
                  dochodza emocje. Z jednej strony zwolennicy aborcji czują się
                  zagrożeni możliwością przyjścia na świat dziecka więc reaguja
                  agresją. Z drugiej strony przeciwnicy aborcji nie radza sobie ze
                  świadomością, że masowo zabija się ludzi więc reagują gniewem.

                  > oczywiście zdaje sobie sprawę że walka z przyczynami aborcji
                  musiała by oznacza> ć> zmianę postawy KK wobec wielu różnych zjawisk
                  społecznych. jest to zapewne> poważny problem i łatwiej jest
                  podejmować działania pozorne min. przeforsować> ww. ustawę.> > to
                  może zamiast walczyć o dogmaty podyskutujmy o przyczynach? myślę że
                  w walce > z> przyczynami jest większe pole do kompromisu.

                  Więc jakie sa niby te przyczyny, z którymi nie walczy Kościół?

                  > powiem tak, dla wielu pewnie płód nie jest człowiekiem, lub nie
                  jest nim do> określonego etapu rozwoju...>

                  Ale to nie ma żadnego znaczenia jak ktoś postrzega płód. Albo jako
                  byt jest człowiekiem albo nie.

                  > i nie ma co dyskutować bo nie ma pola do kompromisu... definicja
                  zależy od> przekonań kultury tradycji a nie od "dowodów naukowych"<

                  Nieważna jest kultura, tradycja itd, ważny jest człowiek. I tej
                  definicji należy szukać.

                  > no chyba że z rozpaczy skoczy z mostu <

                  Ale to jest jej wybór a nie czyjaś intencja odebrania życia. Jak nie
                  jest w stanie znieśc świadomości, ze dziecko przyjdzie na świat to
                  niech nie zachodzi w ciążę.

                  > ano dla tego że nie podjecie leczenia grozi śmiercią a problem
                  dotyczy w> zasadzie wszystkich obywateli (no moze poza politykami
                  mającymi lecznice> rządowe) czyli około 35 mln problem aborcji
                  dotyczy "raptem" ... no właśnie w> zasadzie nie wiem ilu ba nawet
                  nie znam rzędu wielkości... 10 tyś ?>

                  Ale co to ma do rzeczy? Nieumożliwienie leczenia jest kryminałem.
                  A za te 10 tys by Cię pewnie środowiska proaborcyjne zlinczowały.

                  > czyżby? np. zorientuj się jakie działa nasz system ubezpieczeń
                  społecznych...<

                  Wiesz, co, juz się zgubiłam, wyjaśnisz?

                  > Jakie niby są przyczyny aborcji, których się nie próbuje
                  rozwiązywać?
                  > nie jestem specjalista w tej dziedzinie ale z tego co widzę to
                  problem powstaje> w wyniku "zaniedbań" w trzech obszarach
                  > 1. edukacja seksualna
                  > 2. ograniczony dostęp do środków antykoncepcyjnych
                  > 3. zachowania społeczne

                  No widać, że nie jesteś specjalistą, bo gdybyś był to byś nie
                  przytaczał tych mitów nr 1 i nr 2. W żadnym kraju z rozbudowaną
                  edukacją seksualną i szerokim dostępem do antykoncepcji nie
                  zlikwidowano aborcji. Wręcz przeciwnie, ludzie uważają, ze skoro
                  zrobili "wszystko" żeby do poczęcia nie doszło to mają prawo do
                  aborcji lub środków wczesnoporonnych.
                  A nr 3 to własnie Kościól realizuje.

                  > może jest i czwarty ale mi się wydaje mało ważny (może inaczej
                  zwykle jest> zbytnio wyolbrzymiany) ograniczone zasoby materialne<

                  Czasami nadużywany a czasami ma znaczenie. W każdym razie społeczna
                  nauka Kościoła jak najbardziej tu się pozytywnie okresla a prawica
                  dąży do poprawy sytuacji materialnej rodziny.

                  > każdy z nich to temat rzeka ale propozycje konkretnych rozwiązań
                  wymagają> szerokiej i głębokiej wiedzy... łatwiej powiedzieć "nie
                  wolno" :/

                  Nie, łatwiej powiedzieć: tak mi wygodnie i to zrobić.
                  Pzdr.
                  ella.








                  • truten.zenobi buhahahaha... 10.01.08, 22:51
                    a prawica
                    > dąży do poprawy sytuacji materialnej rodziny.
                    toś mnie ubawiła...
                    ciekawe kogo miałaś na myśli pisząc "prawica" , bo pewnie nie najbardziej
                    prawicową partię na polskiej scenie politycznej czyli ... SLD

                    być może miałaś na myśli te partie prawicowe które likwidują szkoły, przedszkola
                    , żłobki, szpitale, które przeznaczają kasę z naszych podatków na wspieranie KK,
                    które aktywnie wspierają rozwój biurokracji, podnoszenie podatków itd.itd....

                    A z drugiej strony nikt
                    > nie chce ze mna dyskutować o bycie jakim jest człowiek i tego
                    > konsekwencjach.

                    w aspekcie dyskusji o aborcji mnie to nie dziwi.... bo nie ma pola do kompromisu
                    Ty się nie zgodzisz na to żeby uznać przynajmniej 2 komórki a osoby niewierzące
                    nie mogą poważnie traktować tego że "zlepek komórek" ma pełnie praw...
                    w walce z aborcją pole do kompromisu ... ale się powtarzam

                    a tak prawdę mówiąc Twój punkt widzenia opiera się o to iż Bóg dając duszę czyni
                    materię człowiekiem. ponieważ tak naprawdę nie wiadomo kiedy to robi człowiek
                    nie ma prawa zabić nawet zygoty...
                    mylę się? coś pokręciłem?

                    osoby niewierzące nie mają tego typu dylematów więc kierują się zdrowym
                    rozsądkiem czyli nie uznają za człowieka "zlepka komórek"
                    (tak trochę upraszczając...)

                    ale nawet jeśli zarodka nie uznają za człowieka, aborcja niesie ze sobą wiele
                    rożnych zagrożeń i komplikacji że nikt normalny nie uznaje tego zabiegu ani za
                    formę antykoncepcji, ani nawet za rzecz obojętną dla zdrowia.

                    tak więc problem jest dla obydwu stron różnica jest tylko w stopniu negatywnej
                    oceny.

                    tak więc w dalszym ciągu uważam że w sposób nieuprawniony posługujesz się tym
                    pojęciem w stosunku do przeciwników penalizacji aborcji.

                    Z jednej strony zwolennicy aborcji czują się
                    > zagrożeni możliwością przyjścia na świat dziecka więc reaguja
                    > agresją.
                    a może to bardziej chodzi o obawy że KK chce nam zafundować państwo
                    wyznaniowe... wiele nie brakuje... bo jaką agresję może powodować jakaś
                    abstrakcyjna "możliwość przyjścia na świat dziecka"
                    (w ogóle to zdanie jest strasznie przekombinowane - trudno się do niego odnieść
                    bo jest strasznie niedorzeczne - no chyba że że przeciwników uważasz za jakieś
                    krwi rządne potwory z nożem w zębach)

                    Z drugiej strony przeciwnicy aborcji nie radzą sobie ze
                    > świadomością, że masowo zabija się ludzi więc reagują gniewem.
                    to znaczy znając twój punkt widzenia uważam ten gniew za w pełni uzasadniony...
                    szkoda tylko że nie reagują z równą pasją np. gdy w centrum europy w XXIw. ktoś
                    umiera z powodu ..... zapalenia wyrostka robaczkowego (po tygodniu pobytu w
                    szpitalu!!!)

                    ........

                    > Ale ja też ich nazywam zwolennikami aborcji.
                    co innego przedstawianie, nawet kontrowersyjnego, punktu widzenia a co innego
                    obrażanie interlokutora.. po prostu doceniam poziom dyskusji pomimo iż jesteśmy
                    po 2 stronach barykady.


                    ps
                    miałem bardziej rozbudowaną odpowiedź ale "diabli mi ja wzięli" i już nie miałem
                    siły drugi raz się rozpisywać ;)
                    • ell.a Re: buhahahaha... 15.01.08, 16:29
                      truten.zenobi napisał:

                      > ciekawe kogo miałaś na myśli pisząc "prawica" , bo pewnie nie najbardziej>
                      prawicową partię na polskiej scenie politycznej czyli ... SLD (...)>
                      > być może miałaś na myśli te partie prawicowe które likwidują szkoły,
                      przedszkol> a> , żłobki, szpitale, które przeznaczają kasę z naszych podatków na
                      wspieranie KK> ,> które aktywnie wspierają rozwój biurokracji, podnoszenie
                      podatków itd.itd....

                      Nie. Te, które np. wprowadzają ulgi podatkowe na dzieci.

                      > A z drugiej strony nikt> > nie chce ze mna dyskutować o bycie jakim jest
                      człowiek i tego> > konsekwencjach.>
                      > w aspekcie dyskusji o aborcji mnie to nie dziwi.... bo nie ma pola do
                      kompromis> u> Ty się nie zgodzisz na to żeby uznać przynajmniej 2 komórki a
                      osoby niewierzące> nie mogą poważnie traktować tego że "zlepek komórek" ma
                      pełnie praw...> w walce z aborcją pole do kompromisu ... ale się powtarzam>

                      To nie jest kwestia kompromisu. Przecież osoby niewierzące mogą tworzyć sobie
                      teorie, ze np. człowiek zaczyna się w 12, 17 czy 24 tyg ciąży. Tylko, ze te
                      teorie się kupy nie trzymają więc sie ich nie prezentuje.

                      > a tak prawdę mówiąc Twój punkt widzenia opiera się o to iż Bóg dając duszę
                      czyn> i> materię człowiekiem. ponieważ tak naprawdę nie wiadomo kiedy to robi
                      człowiek> nie ma prawa zabić nawet zygoty...
                      > mylę się? coś pokręciłem?>

                      Dusza duszą a rozwój człowieka rozwojem człowieka. Człowiek nie jest tylko
                      duszą, jest również ciałem więc i ciało należy chronić.

                      > osoby niewierzące nie mają tego typu dylematów więc kierują się zdrowym>
                      rozsądkiem czyli nie uznają za człowieka "zlepka komórek"
                      > (tak trochę upraszczając...)>

                      To nie jest zdrowy rozsądek bo nie ma spójnej teorii uzasadniającej taki punkt
                      widzenia.
                      Poza tym wśród osób niewierzących są też osoby uznające człowieczeństwo od poczęcia.

                      > ale nawet jeśli zarodka nie uznają za człowieka, aborcja niesie ze sobą wiele>
                      rożnych zagrożeń i komplikacji że nikt normalny nie uznaje tego zabiegu ani za>
                      formę antykoncepcji, ani nawet za rzecz obojętną dla zdrowia.>

                      To jest zupełnie inna sprawa.

                      > tak więc problem jest dla obydwu stron różnica jest tylko w stopniu
                      negatywnej> oceny.>

                      Różnica jest w postrzeganiu istoty samego czynu.

                      > tak więc w dalszym ciągu uważam że w sposób nieuprawniony posługujesz się tym>
                      pojęciem w stosunku do przeciwników penalizacji aborcji.>

                      Jakim pojęciem?

                      > Z jednej strony zwolennicy aborcji czują się
                      > > zagrożeni możliwością przyjścia na świat dziecka więc reaguja
                      > > agresją.
                      > a może to bardziej chodzi o obawy że KK chce nam zafundować państwo
                      > wyznaniowe... wiele nie brakuje...

                      Nie. Chodzi o uniknięcie niepożądanych konsekwencji własnych czynów.

                      >bo jaką agresję może powodować jakaś> abstrakcyjna "możliwość przyjścia na
                      świat dziecka"<

                      Agresje przeniesioną np. Oraz agresywną obronę własnej koncepcji. I to nie jest
                      abstrakcyjna możliwość tylko realna.

                      > (w ogóle to zdanie jest strasznie przekombinowane - trudno się do niego
                      odnieść> bo jest strasznie niedorzeczne - no chyba że że przeciwników uważasz za
                      jakieś> krwi rządne potwory z nożem w zębach)>

                      Nie, zwolennicy aborcji to po prostu nieszczęśliwi, zalęknieni ludzie. Widzę
                      mnóstwo agresywnych postów na forum.

                      > Z drugiej strony przeciwnicy aborcji nie radzą sobie ze
                      > > świadomością, że masowo zabija się ludzi więc reagują gniewem.
                      > to znaczy znając twój punkt widzenia uważam ten gniew za w pełni uzasadniony...
                      > szkoda tylko że nie reagują z równą pasją np. gdy w centrum europy w XXIw.
                      ktoś> umiera z powodu ..... zapalenia wyrostka robaczkowego (po tygodniu pobytu
                      w> szpitalu!!!)>

                      Taka śmierć nie jest działaniem zaplanowanym i pożądanym. Wynika ze splotu
                      różnych niezamierzonych okoliczności. Co nie znaczy, że nie powoduje gniewu i
                      smutku oraz róznych inicjatyw w dziedzinie ochrony zdrowia. Ale to zupełnie inna
                      sprawa.

                      > > Ale ja też ich nazywam zwolennikami aborcji.
                      > co innego przedstawianie, nawet kontrowersyjnego, punktu widzenia a co innego>
                      obrażanie interlokutora.. po prostu doceniam poziom dyskusji pomimo iż jesteśmy>
                      po 2 stronach barykady.>

                      Ja też doceniam.

                      > ps
                      > miałem bardziej rozbudowaną odpowiedź ale "diabli mi ja wzięli" i już nie
                      miałe> m> siły drugi raz się rozpisywać ;)

                      Może "następną razą".
                      Pzdr.
                      ell.a
                      • truten.zenobi Re: buhahahaha... 15.01.08, 23:57
                        > Nie. Te, które np. wprowadzają ulgi podatkowe na dzieci.

                        a wcześniej wprowadziły precedens zamrożenia progów podatkowych...
                        Fakt to był ładny gest... tym bardziej że wiedzieli że ich władza się kończy a
                        więc mogą spokojnie podrzucić takie kukułcze jajo konkurencji :D

                        > To nie jest kwestia kompromisu.
                        koniecznie dążysz do dyskusji o "momencie uznania za człowieka" więc ja się
                        spytam gdzie jest granica pomiędzy "człowiekiem" a zwierzęciem, (czy innym tworem)

                        > To nie jest zdrowy rozsądek bo nie ma spójnej teorii uzasadniającej taki punkt
                        > widzenia.
                        dlaczego uważasz że nie ma dla kogoś bycie człowiekiem zaczyna się od momentu
                        "wydzielenia się" niezależnego organizmu (czyli narodzin)
                        czy jajko jest kurą?

                        dlaczego uważasz że "zlepek komórek" nie posiadających żadnych cech w pełni
                        wykształconego organizmu (poza zgodnością genów), tylko dlatego że "uczestniczy
                        w procesie" tworzenia nowego organizmu ma być traktowany jako nowy organizm?



                        > Różnica jest w postrzeganiu istoty samego czynu.
                        i nikt istnienia tej różnicy nie neguje tyle że zamiast marnować energie na
                        walkę o to by wszyscy przyjęli wasz punkt widzenia może warto inaczej
                        skanalizować ten potencjał??? - znowu się powtarzam :(

                        > Nie. Chodzi o uniknięcie niepożądanych konsekwencji własnych czynów.

                        i właśnie temu służy antykoncepcja... tyle że żeby była skuteczna trzeba co
                        nieco wiedzieć i ją stosować.

                        > Taka śmierć nie jest działaniem zaplanowanym i pożądanym. Wynika ze splotu
                        > różnych niezamierzonych okoliczności. [..]. Ale to zupełnie inna
                        > sprawa.

                        to nie jest zupełnie inna sprawa! to nie są odosobnione przypadki! to są celowe
                        działania!
                        ja rozumiem reakcja alergiczna, wstrząs, błąd w znieczulaniu... ale nie w tym
                        konkretnym przypadku człowiek zmarł na wyrostek robaczkowy, to nie jest operacja
                        to jest zabieg który jeśli pacjent zgłosi się odpowiednio wcześnie nie stanowi
                        zagrożenia dla życia od wielu lat... ale widać nie w Polsce (katolickiej Polsce)
                        ale mogę ci podać jeszcze inne przykłady, np. zarządzenie NFZ które ogranicza
                        refundację (określonego) leczenia do osób poniżej 65 lat
                        ja rozumiem że w związku z ograniczonymi środkami ( no cóż cudów nie ma) środki
                        powinno się kierować tam gdzie rokowania są najlepsze ale to powinien ustalać
                        lekarz a nie urzędnik zza biurka...
                        czy nie jest to aby eliminacja osób w wieku poprodukcyjnym, celowe uśmiercanie
                        beneficjentów systemu ubezpieczeń społecznych?

                        a powszechna praktyka podawania antybiotyków "w ciemno", czy inne przypadki
                        ograniczania badań specjalistycznych czy kierowania do lekarzy specjalistów...

                        NIE! DQN to nie jest przypadek, błędy w sztuce, itp. to są celowe rozwiązania
                        systemowe. po prostu za dużo tych "przypadków"
                        eliminacja chorych osobników? to brzmi jak "spiskowa teoria dziejów"
                        ale tak na dobrą sprawę zastanawiają się nad tym to obecny system nie jest tani
                        leczenie stanów zaawansowanych jest na pewno wielokrotnie droższe niż
                        profilaktyka i wczesne wykrywanie
                        system promuje nieuczciwych lekarzy, urzędników, nieuczciwe firmy (promowanie
                        przepisywaczy/windowanie cen leków)...
                        itd.itd.
                        tak więc nie za bardzo można mówić o kosztach, zaszłościach, obiektywnych
                        problemach. za to na pewno można mówić o pewnej mentalności... a jeśli o czymś
                        więcej to jest to zbyt przerażające


                        czyli jest o co walczyć, nie bardzo to wszystko rozumiem, i wbrew temu co często
                        głoszę nie wynika to z "katolickości" Polski
                        ale stanowi to poważny kontrast w stosunku do deklaracji wszystkich wiodących
                        sił w Polsce.

                        wiesz co było (ponoć) najbardziej dziwne dla ludzi "za zachodzie" w aferze
                        "łowców skór"? nie lekarz który zabijał... wszędzie może się trafić
                        psychopata... "dr. śmierć"... nie to że coś takiego się zdarzyło... ale motywy
                        działania tych ludzi, to że lekarz(!) dorabia sobie informując ZP o czyjejś
                        śmierci...
                  • xtrin Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 10.01.08, 23:33
                    ell.a napisała:
                    > Z jednej strony zwolennicy aborcji czują się zagrożeni
                    > możliwością przyjścia na świat dziecka więc reaguja agresją.

                    Że co?!
                    • taziuta Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 11.01.08, 04:27
                      xtrin napisała:

                      > ell.a napisała:
                      > > Z jednej strony zwolennicy aborcji czują się zagrożeni
                      > > możliwością przyjścia na świat dziecka więc reaguja agresją.
                      >
                      > Że co?!

                      Że bełkot! :-)))
    • truten.zenobi Po co wymyślać coś nowego 08.01.08, 23:23
      dewoty, dulszczyzna, fanatycy/fundamentaliści religijni,....

      określenia stare jak świat ale jak widać nie mają żadnej mocy
      sprawczej... paru buntowników nie ma szans z machiną propagandową
      • taziuta Re: Po co wymyślać coś nowego 09.01.08, 05:04
        truten.zenobi napisał:

        > dewoty, dulszczyzna, fanatycy/fundamentaliści religijni,....
        >
        > określenia stare jak świat ale jak widać nie mają żadnej mocy
        > sprawczej... paru buntowników nie ma szans z machiną propagandową

        Machina propagandowa poradziła sobie już z wspomnianymi przez Ciebie
        określeniami, stąd potrzeba nowych, które zaskoczą przeciętnego
        fanatyka. Zanim ich "think tank" wymyśli i podsunie (SMS-em :)
        podpowiedzi, jak reagować, można zdobyć parę punktów.
        • paczula8 Re: Po co wymyślać coś nowego 09.01.08, 12:17
          taziuta napisał:

          > truten.zenobi napisał:
          >
          > > dewoty, dulszczyzna, fanatycy/fundamentaliści religijni,....
          > >
          > > określenia stare jak świat ale jak widać nie mają żadnej mocy
          > > sprawczej... paru buntowników nie ma szans z machiną propagandową
          >
          > Machina propagandowa poradziła sobie już z wspomnianymi przez
          Ciebie
          > określeniami, stąd potrzeba nowych,

          No własnie:) w świetle tego co wyżej, mało wiarygodnie brzmią Twoje
          słowa jakoby:
          "Prawicowi politycy i publicyści, że nie wspomnę o panach w
          sutannach, z ochotą/notorycznie sięgają po określenia
          dyskredytujące. Mowią o zwolennikach cywilizacji śmierci,
          o mordercach, czy zabójcach nienarodzonych, itd. Słownictwo mają
          mocne, a ohydne (...)"

          - ohydne słownictwo wystepuje po obu stronach ... 'karłów moralnych'
          przez wrodzona delikatność wcześniej nie wytknęłam ... ;)
          • taziuta Re: Po co wymyślać coś nowego 09.01.08, 17:41
            paczula8 napisała:

            > - ohydne słownictwo wystepuje po obu stronach ... 'karłów
            > moralnych' przez wrodzona delikatność wcześniej nie wytknęłam... ;)

            Hehe, przyznaj że świetnie pasuje do zakłamanych/obłudnych klech
            i prawiczków. Poza tym to cytat z klasyka! :-)
    • serpentor666 Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 09.01.08, 14:56
      Mogę poweidzieć jedno-behehehehehe. Ale o co chodzi z tymi
      mordercami narodzonych? Czy w ogóle do całęgo społeczeństwa(Wtedy ty
      też należysz) czy do jakiejś grupy społecznej. A co do zohydzenia to
      chodzi o powiedzenie jasno jak sprawa wygląda. Czy p mordercach z
      Holokaustu mówisz "mordercy czegoś"? A co do "nie ma przebacz" to
      sorry ale sami to teraz robicie, "lewusie".
      • taziuta Re: Mordercy narodzonych vs. zabójcy nienarodzony 09.01.08, 17:46
        serpentor666 napisał:

        > A co do "nie ma przebacz" to sorry ale sami to teraz robicie,
        > "lewusie".


        Hmm, to był cytat/szpilka... :-)

        Ale rozumiem, że w wymarzonym przez Ciebie świecie, lewaki winny
        nadstawiać drugi policzek, podczas gdy prawiczki będą się mścić do
        upadłego (przeciwnika) za każdą, nawet najbardziej urojoną krzywdę?
        Super! :-)
    • stacja.meteorologiczna wsadzać do więzień niedoszle matki, które poroniły 09.01.08, 22:09
      post dla inteligentnych
      • taziuta Wsadzać naturę? 10.01.08, 05:30
        stacja.meteorologiczna napisała:
        wsadzać do więzień niedoszle matki, które poroniły

        > post dla inteligentnych

        Natury nie dogoniat' :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka