Nie, bo nie....

04.03.08, 11:47
Macie takie fazy i jesteście ich świadomi?
(brak świadomości co prawda nie tłumaczy faktu, ale częściowo
usprawiedliwia głupotę w takiej chwili).
O ile jesteście świadomi to jak Wam przejdzie, jak się czujecie?
    • farukh2 Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 12:44
      Fakt, zdarzylo sie pare razy w doroslym zyciu.Pozniej wstyd,chec
      odseparowania od wizerunku,jaki samemu sie wykreowalo,chec
      naprawienia bledu.....
      Teraz mam wytlumaczenie pt.ASERTYWNOSC,ale nie jestem pewna, czy
      wiarygodne...
      • legwan4 Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 14:57
        Wstyd się przyznać,ale zdarzyło mi się....a odczucie,hmmm ... :(
        • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 15:32
          A potem się okazuje, że znów daliśmy......ciała.
    • hypatia69 Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 15:09
      Bywa... Coraz rzadziej na szczęście...
      A jak przejdzie? Mam ochotę wyjechać na miesiąc na Biegun
      Południowy. Sama.
      • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 16:48
        Ale kiedyś trzeba wrócić :)
        • legwan4 Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 17:11
          A najgorsze jest to,że silniejsze od rozumu:(,jakby rozdwojenie jaźni,takie działanie z premedytacją,wbrew sobie!:((
          • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 21:34
            Chyba najgorsze są skutki takiego działania.
          • hypatia69 Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 23:38
            No i owszem:/
            Ale jak się człowiek z tym pogodzi i z mocnym postanowieniem zostaje
            poprawy, to siakoś łatwiej. Nie całkiem, ale troszkę.
          • Gość: viga Re: Nie, bo nie.... IP: *.terminus.pl 06.03.08, 21:32
            Ja wiecej glupich, zlych rzeczy dokonalam nie przez "nie, bo nie", ale raczej przez " bo tak!!".

            I inne sa tez skutki - "nie, bo nie" raczej dotyka wylacznie mnie sama, a skutki "bo tak!!" niestety wala czesto w innych. I tu przekonalam sie nieraz, ze "what goes around, comes around"...
        • hypatia69 Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 23:36
          Wrócić trzeba. Ale po miesiącu to przyschnięte jest i jak nikt w tym
          nie dłubie, bo rozumie, to OK.
          Jak nie rozumie i dłubie to trzeba go wysłać - jak mniemam - na
          szczaw. Bądź uznać, że problem jest jego, bo każdemu się zdarza...
          Nie, zeby było łatwo... :|
          • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 05.03.08, 09:00
            Nie chowa się g.. pod dywan, nawet jak przyschnie.
            • hypatia69 Re: Nie, bo nie.... 05.03.08, 12:24
              A masz lepszy pomysł...?
              :|
              • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 06.03.08, 17:31
                Wypić piwo, które się nawarzyło.
                • hypatia69 Re: Nie, bo nie.... 07.03.08, 07:46
                  Nie zawsze się tak da... Czasami kołkiem w gardle staje.
                  • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 07.03.08, 15:19
                    Trzeba spróbować.
                    • hypatia69 Re: Nie, bo nie.... 07.03.08, 15:50
                      Zazwyczaj otóż próbuję. Ale pewnych rzeczy się nie da przeskoczyć.
                      Pomaga tylko czas.
                      • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 10.03.08, 17:43
                        Byle nie za późno.
    • mimozynka Re: Nie, bo nie.... 04.03.08, 20:29
      Ostatnio miałam coś takiego dwa lata temu i nadal mam poczucie
      winy........mogłabym to tłumaczyć za dużą dawką alkoholu ale to chyba nie do
      końca mnie usprawiedliwia.............jak tu zapomnieć?
    • seth.destructor Nie! 04.03.08, 23:38
      Kultura wymaga chociaz proby wyjasnienia swojego stanowiska.
      • hypatia69 Re: Nie! 04.03.08, 23:40
        Co powiesz na moje: "Dlatego, że ponieważ. Nie drąż!"?
        ;)))
        Kultura wymaga, ale życie się toczy swoją drogą :|
      • Gość: Michał M. Re: Nie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.08, 13:29
        Na tym bazują domokrążcy sprzedający kit. Wiedzą, że część ludzi, czując się w
        obowiązku wyjaśnienia swojego stanowiska, będzie wolała kupić produkt. Wiedzą,
        że ludzie za niekulturalne będą uważali powiedzenie "nie, bo nie...", a w
        przypadkach wyjątkowej nachalności nawet "sp......j dziadu!".

        Ja się nie krępuję. Nie zasłaniam żadną asertywnością. Nie kupuję, odmawiam. I
        nie obchodzi mnie co o mojej kulturze sądzi ktoś, kto chciał mnie oszukać.

        Oczywiście "nie, bo nie" dotyczy nie tylko kontaktów z namolnymi sprzedawcami.
        Ja tylko chciałem poruszyć ten aspekt sprawy.
      • Gość: joanna Re: Nie! IP: *.yamana.com 05.03.08, 21:53
        > Kultura wymaga chociaz proby wyjasnienia swojego stanowiska

        Otoz to jest blad! Kultura tego nie wymaga, wymaga tego tylko
        glupie przyzwyczajenie z dziecinstwa.

        Kultura przede wszystkim wymaga, zeby pytajacy nie byl nachalny i
        zeby pierwsze "nie" bylo odbierane z nalezyta powaga, na jaka
        zasluguje.
        • Gość: mili_vanili Dokładnie tak! n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.08, 22:53
        • daaar0 Re: Nie! 07.03.08, 13:29
          Mnie się to nie zdarza i ... niestety to jest przegięcie w drugą stronę.
          Chciałbym tak czasem, ale zawsze rozsądek bierze górę.
          Nie bo nie, bo mam taki kaprys.
        • ma-lwina Re: Nie! 07.03.08, 23:08
          Dokładnie tak!!
      • tapatik Re: Nie! 09.03.08, 15:46
        seth.destructor napisał:

        > Kultura wymaga chociaz proby wyjasnienia swojego stanowiska.

        To znaczy co? Jak komuś odmawiam, to mam obowiązek wyjaśnić dlaczego?
        Niby z jakiej racji? Nie mam ochoty i tyle.
    • lupus76 Re: Nie, bo nie.... 05.03.08, 14:34
      Czy nie, bo mi się nie chce też podpada? Bo jeśli tak, to często się
      zdarza, bez żadnego wstydu i wyrzutów sumienia.
    • Gość: error codziennie IP: *.torun.mm.pl 05.03.08, 17:20
      zawsze tak mam i się tego nie wstydzę, nikomu nie muszę się tłumaczyć z tego co
      myślę i co robię, a jak się komuś nie podoba to nie musi ze mną rozmawiać,
      utrzymywać kontaktów, etc. to tak jak by przepraszać, że się w ogóle żyje. bez
      jaj...
      • sibeliuss Re: codziennie 06.03.08, 17:32
        Współczuję Ci tego śmiesznego oportunizmu.
        • kadeem hahaha uwielbiam to!!! 06.03.08, 23:30
          na prawdę kocham jak mi ktoś współczuje życia w zgodzie z własnym sumieniem. nie
          miewam depresji, nie biegam do psychologa i nie miewam wyrzutów sumienia, bo
          znowu dałem sie namówić na coś na co nie miałem ochoty.
          wiesz czemu mówię "nie bo nie"? bo mogę na poczekaniu wymyślić kilka świetnych
          argumentów na takie "nie", a sens i tak pozostanie taki sam - "nie"! więc po co
          strzępić język bez sensu? i w dodatku tłumaczyć się ze swoich myśli. no ale to w
          końcu takie kulturalne...
          buahahaha
          też bym napisał, że mi cię żal i ci współczuję twojej postawy życiowej ale mam
          to gdzieś
          • sibeliuss Re: hahaha uwielbiam to!!! 07.03.08, 15:28
            A siebie?
            • Gość: error wtf? IP: *.torun.mm.pl 07.03.08, 22:45
              czy to, że mam zawsze swoje zdanie i nie widzę potrzeby żeby się z niego
              tłumaczyć oznacza, że olewam samego siebie??? otóż nie - olewam tylko wszystkich
              w okół, chyba, że są moimi przyjaciółmi i akceptują to jaki jestem.
              tak, wiem - jestem społecznie nieprzystosowanym wrzodem na zdrowym organizmie
              społeczeństwa. i świetnie się z tym czuję!
    • Gość: joanna Re: Nie, bo nie.... IP: *.yamana.com 05.03.08, 21:50
      A ja kompletnie nie rozumiem postawionego problemu. Nie rozumiem,
      dlaczego ma byc komus wstyd, czy skad to uczucie zazenowania.
      Odpowiadanie "nie, bo nie" wynika stad, ze ktos zaczyna drazyc
      dlaczego "nie" i to drazenie jest naganne, nie nasza nastepna
      odpowiedz "bo nie". Nie musimy odpowiadac na kazde pytanie -
      poddaje nas to kontroli pytajacego. Mozna powiedziec
      grzeczniej "mam swoje powody", retoryka inna - sens ten sam. "Nie,
      bo nie" nie koniecznie i nie zawsze jest wyrazem naszego
      infantylnego uporu. Nauczmy sie wiec mowic "nie" w sposob
      wykluczajacy z gory nachalne "dlaczego".

      Zycze dobrego samopoczucia
      • Gość: ja Re: Nie, bo nie.... IP: *.ztpnet.pl 06.03.08, 07:52
        Na początku, po przeczytaniu kilku pierwszych postów, pomyślałem, iż
        chodzi o coś zgoła innego, niż zrozumiałem. Że chodzi o coś bardziej
        konkretnego. Całkowicie zmyliły mnie odpowiedzi typu: chcę wyjechać
        na miesiąc jak najdalej, czy też mam okropne wyrzuty sumienia. Ja w
        pełni zgadzam się z errorem, jak mówię nie i nie chcę tłumaczyć
        czemu, to tylko i wyłącznie moja sprawa i proszę nie wnikać.

        Mimo wszystko nadal mam wrażenie, że chodzi o jakąś konkretną
        sytuację, bo takie reakcje na zwyczajne wyrażenie własnego zdania...
        Hmmm, albo właśnie odkryłem nieznane przeze mnie meandry psychiki ;)
      • Gość: mili_vanili jak Joanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.08, 22:47
        także daję sobie prawo do NIE, bo nie.

        W sytuacjach służbowych, formalnych taka odpowiedź jest
        niedopuszczalna.

        W życiu prywatnym już tak: nie muszę się _nikomu_ z _niczego_
        tłumaczyć. "Nie, bo nie" jest taką zamkniętą furtką, za którą nikt
        nie ma prawa się wdzierać, taki "teren prywatny"
    • astrotaurus Re: Nie, bo nie.... 06.03.08, 08:23
      sibeliuss napisał:

      **Macie takie fazy i jesteście ich świadomi?**

      Z Ciebie i z paru innych osób wylazły chyba jakieś cienie przeszłości... któż
      jest od nich wolny? ;)

      Powiedz konkretnie z czym masz problem, to konkretnie pogadamy.

      A generalnie: człowiek ma wiele różnych praw i z tych praw ma prawo korzystać
      bez konieczności tłumaczenia czegokolwiek. Co więcej korzystanie z bardzo wielu
      praw podlega w państwie prawa prawnej ochronie. :D
    • Gość: zenek oj dzieci, dzieci.... IP: 74.12.105.* 06.03.08, 14:51
      Masz zawsze prawo do wyrazania swej opinii, w sposob ktory ci odpowiada. Masz
      prawo dlubac w nosie, jesc czosnek i pierdziec przy posilkach. Masz prawo, prawa
      i co tylko sobie wymyslisz. Jestes wolnym czlowiekiem w wolnym kraju. To nie to
      co w Amerycie, Anglii, Kanadzie, Niemczech.... Tam tez masz takie prawo, ale u
      siebie w domu, i to tak aby nikt nie widzial. Chyba, ze jestes malolatem - wtedy
      wszyscy wszystko u ciebie zniosa, nawet pierdzenie przy stole.... (bo to
      niezdrowo wstrzymywac gazy...) Ale gdy wejdziesz w dorosle zycie, gdy twoja
      praca i jej ocena zalezec bedzie od jakiegos innego palanta (nie daj boze,
      podobnego do ciebie - ale nazywajacego siebie supervisor'em, kierownikiem,
      team-leaderem, czy tez dyrektorem) to te swoje prawa wsadz w d...., i zacznij od
      razu szukac innej pracy.... i po jakims czasie nie bedziesz mial juz watpliwosci
      co do swych praw - bo te prawa beda zniwelowane przez jeden, jedyny tylko
      obowiazek - placenia rachunkow.... i te swoje dywagacje na temat - nie bo nie,
      bo mi sie tak podoba, bo tak wole- schowasz do kieszenie i bedziesz pracowal i
      lizal tylki tym wszystkim wczesniej wymienionym - byle tylko dostac swoj czek,
      byle zaplacic za mieszkanie..... I TO MOI DRODZY NAZYWA SIE DOSWIADCZENIEM
      ZAWODOWYM, DOSWIADCZENIEM AMERYKANSKIM, NIEMIECKIM, BRYTYJSKIM ITD., KTORE
      DOPIERO OTWIERA DRZWI DO NORMALNEJ KARIERY ZAWODOWEJ - INACZEJ MOWIAC DO WYSCIGU
      SZCZUROW.....jesli tego nie zrozumiesz to zawsze bedziesz zatrudniany do prac
      prostych, najnizej platnych gdzie kazdy bedzie na tobie jezdzil - do czasu - az
      jako wolny czlowiek rzucisz kielnia, dlugopisem, taczkami i pojdziesz do innego
      "krwopijcy"....
      • legwan4 Re: oj dzieci, dzieci.... 06.03.08, 15:19
        I co udowodniłeś?:[,bo długi wywód i tzw.masło maślane:/
        • Gość: Zenek Re: oj dzieci, dzieci.... IP: 74.12.105.* 06.03.08, 16:48
          Nic! Moja droga. Bo gdzie mi komus cos udowadniac....
          przeciez pierdzenie przy stole jak i wychowanie bezstresowe ma
          podparcie naukowe...
          a ze dopiero dorosle zycie i koniecznosc placenia rachunkow daje ci
          odpowiedz na pytanie postawione na poczatku dyskusji to inna sprawa.
          Ale nie bierz sobie tego do serca - mow nie, bo nie, pierdz przy
          stole i dlub w nosie do woli....
    • Gość: gosc Re: Nie, bo nie.... IP: *.icpnet.pl 06.03.08, 17:33
      <p style="margin:0px;padding:0px;text-align:center"><a
      href="www.iq-test.pl/?d=4570" target="_blank">Interesuje Cię, jak wysokie
      masz IQ? Zmierz swoje IQ w wysokojakościowym teście. Rozpocząć Testt IQ >></a></p>
      • Gość: gosc Re: Nie, bo nie.... IP: *.icpnet.pl 06.03.08, 17:35
        sam nie wiem
        nuda
        jak ktos chce nicht spr wlasne IQ, ja mam 121:)
        www.iq-test.pl/?d=4570
        • Gość: ktosia Re: Nie, bo nie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.08, 17:38
          Nie, bo nie-ważne jak wysokie masz IQ, tylko jak się nim okazujesz w
          życiu..
        • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 06.03.08, 17:39
          Wątpię.
          • Gość: ktosia Re: Nie, bo nie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.08, 17:40
            W co wątpisz? Dwuznaczna odpowiedź.
            • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 07.03.08, 15:43
              A jak myślisz?
    • truten.zenobi Re: Nie, bo nie.... 06.03.08, 21:38
      a może inaczej, nie potrafisz się kłócić, zapętliłeś się, jesteś pewny swoich
      racji ale nie potrafisz skutecznie argumentować, twój rozmówca jest odporny na
      wszelkie argumenty...

      nie bo nie i koniec nie muszę tłumaczyć swojej decyzji.. to czasem jest jak
      najbardziej racjonalne zachowanie...
    • eeela Re: Nie, bo nie.... 07.03.08, 15:14
      'Nie, bo nie' jest niestosowne tylko w niektorych sytuacjach. Jest
      tez wiele sytuacji w zyciu, w ktorych 'nie, bo nie' jest calkowicie
      zasadna odpowiedzia. Nie, nie mam ochoty na kluski slaskie, nie ide
      dzis do kina, nie zaloze dzis ponczoch, nie gram dzis w tenisa. Nie
      mam ochoty i nic nikomu do tego.

      Co w tym zlego albo glupiego? Nie kapuje.
      • pia.ed Re: Nie, bo nie.... eeela 09.03.08, 10:14
        Chyba nie zrozumialas dyskusji.

        Tu chodzi o powiedzenie "Nie, bo nie!"
        BEZ tlumaczenia sie DLACZEGO sie tego nie chce zrobic ...




        eeela napisała:
        "Jest tez wiele sytuacji w zyciu, w ktorych 'nie, bo nie' jest
        calkowicie
        > zasadna odpowiedzia. Nie, nie mam ochoty na kluski slaskie, nie
        ide dzis do kina, nie zaloze dzis ponczoch, nie gram dzis w tenisa.
        Nie mam ochoty i nic nikomu do tego.
        >
        > Co w tym zlego albo glupiego? Nie kapuje.
        >
        • eeela Re: Nie, bo nie.... eeela 09.03.08, 16:08
          Ale jaki sens się tłumaczyć z braku ochoty na coś?
    • Gość: re Re: Nie, bo nie.... IP: *.Red-83-33-18.dynamicIP.rima-tde.net 09.03.08, 15:17
      nie rozumiem o co chodzi
    • tapatik Re: Nie, bo nie.... 09.03.08, 15:32
      sibeliuss napisał:

      > Macie takie fazy i jesteście ich świadomi?
      > (brak świadomości co prawda nie tłumaczy faktu, ale częściowo
      > usprawiedliwia głupotę w takiej chwili).
      > O ile jesteście świadomi to jak Wam przejdzie, jak się czujecie?

      Nie rozumiem. Co jest dla Ciebie głupotą? To, że mówię komuś "nie"?
      Brak jakiej świadomości?

      Są takie sytuacje, kiedy mówię "Nie, bo nie". Jakoś nie zauważam tutaj problemu.
      Czy możesz rozwinąć swoją myśl?
      • Gość: tyfun Re: Nie, bo nie.... IP: *.3s.pl 10.03.08, 15:55
        tez nie kumam o co chdzi
        dzielenie na 4
        blskiej osobie tak powiedziec nieladnie a reszta to reszta
        i jaka problema
    • Gość: Lena Re: Nie, bo nie.... IP: *.multimo.gtsenergis.pl 10.03.08, 18:11
      Nie. Jeśli działam na zasadzie "nie, bo nie" to wyłącznie dlatego,że
      sama przed sobą nie chcę przyznać się do tego dlaczego "nie". Wolę
      mysleć,że mam kaprysy niż coś gorszego :)))))
    • Gość: diolkon Re: Nie, bo nie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.08, 22:37
      chetnie bym porozmawial ale nie wiem o czym tu sie gada haahahahahahh
    • beatabaczmanska Re: Nie, bo nie.... 11.03.08, 08:18
      Bardzo często mi sie to zdarza w stosunku do dzieci,ale im nieda sie
      wytumaczyć racjonalnie dlaczego nie.Na każde tłumaczenie mają
      pytanie dlaczego?
      • astrotaurus Re: Nie, bo nie.... 11.03.08, 09:00
        beatabaczmanska napisała:

        **Bardzo często mi sie to zdarza w stosunku do dzieci,ale im nieda sie
        wytumaczyć racjonalnie dlaczego nie.Na każde tłumaczenie mają pytanie dlaczego?**

        Ups.... nie dorosłaś do wychowywania dzieci. :(
        • beatabaczmanska Re: Nie, bo nie.... 11.03.08, 11:06
          Możliwe ale mam ich piątke w róznym wieku najstarsza córka ma w tym
          roku 19 a nasmłodszy syn trzy lata.Wiec odpowiadanie na wszystkie
          dlaczego a poco ,a czemu itd.mam praktycznie juz za soba.Teraz jest
          problem z tłumaczeniem dzieciom szczególnie tym starszym że jak
          mieszkają w domu rodzinnym to niestety ale ja ustalam zasady
          powrotui do domu czy wychodzenia na nocne imprezy.Syn ma w maju 17
          lat a ciągłe tłumaczenie że poprostu boje sie o niego i nie pasuje
          mi niekture jego towarzystwo napeawde jest bardzo uciązliwe i
          niekiedy wrecz natretne pytania prawie doroslej osoby(za taką sie
          uwaza)jest beznadziejne.
    • farukh2 Re: Nie, bo nie.... 02.04.08, 09:48
      sibeliuss napisał:

      > Macie takie fazy i jesteście ich świadomi?
      > (brak świadomości co prawda nie tłumaczy faktu, ale częściowo
      > usprawiedliwia głupotę w takiej chwili).
      > O ile jesteście świadomi to jak Wam przejdzie, jak się czujecie?
      Mysle,ze dyskusja troszke odbiegla od tematy zapytania.
      Podam przyklad z mojego zycia.
      Moj tata zakazal mi spotykania sie z moim owczesnym chlopakiem.A ja
      powiedzialam"nie",ale to bylo tylko na przekor ojcu.
      Wyrzucil mnie z domu,mialam coprawda skonczone 18 lat, ale 3
      miesiace wczesniej, bylam w 4 klasie, ponad rok przed matura.
      Wyszlam za maz za tego chlopaka, pomimo sprzeciwu calego swiata.
      Zaraz zalowalam, a do dzisiaj za to place.....
      • sibeliuss Re: Nie, bo nie.... 02.04.08, 11:43
        A co w nim było tak cudownego?
Pełna wersja