Dodaj do ulubionych

Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz koszt

20.04.08, 15:08
Moja koleżanka ma syna. Pracuje, jej mąż też. Nie stać ich żeby
wysyłać synka na kolonię co roku. Nie stać ich na drugie dziecko.
Moi sąsiedzi mają 4 dzieci. Dostają alimenty od ojca pierwszej
dwójki. Mają poopłacane obiadki w szkole i kupę innych rzeczy.
Ostatnio chwalili się że córki ZNOWU jadą NAD MORZE na kolonię ZA
DARMUCHĘ.
Mówią że kiedy dzieci urosną bedą zarabiać na nasze emerytury. A ja
myślę że ich córki bedą wydawały dzieci jedno po drugim jak mamusia
i będą żyły z zasiłków z podatków syna mojej koleżanki ( i mojej,
jeśli dożyję).
Obserwuj wątek
    • kot_behemot8 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 15:16
      Bardzo dobrze, ze te dzieci dostają obiady w szkole, świetnie ze
      jadą na kolonie. Przeciez mając patologicznych rodziców nigdy by
      morza nie obejrzały a i obiad nieczęsto. Źle natomiast, ze ci
      rodzice sa tacy jacy są. Tyle tylko, ze odbierając dzieciom obiady i
      kolonie nie sprawisz, ze ci ludzie staną się lepsi. A tu chodzi o
      dzieci i tylko o nie. Ja im nie żałuję, niech moje podatki ida dla
      nich. To dużo lepszy cel dla państwowej dobroczynności niz pewna
      młoda mamusia która niedawno chwaliła się jak to dostaje zasiłek dla
      biednych i pakuje go w fundusze inwestycyjne - żeby dziecko miało
      jak dorośnie;)
      • Gość: karo Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz IP: *.chello.pl 20.04.08, 18:03
        niech się koleżanka postara jeszcze o trójkę dzieci i wystąpi do
        pomocy społecznej o pomoc. Nie uwierzę, że rodzina 3 osobowa przy
        obojgu pracujacych rodzicach nie jest w stanie wysłać dziecka na
        kolonie. No chyba, ze wczesniej cała trójka wyjeżdza na daleki
        zagraniczny urlop. Łatwo zagladać innym w kieszeń, trudno spojrzeć w
        swoją. A poziomy zycia są różne.
      • migreniasta Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 18:29
        Bardzo źle że dzieci dostają obiad w szkole.Już na starcie są uczone
        roszczeniowego sposobu pojmowania świata.Bardzo źle ,że jeżdżą nad morze za moje
        i twoje.Dzięki temu nad morze nie pojadą dzieci ,których rodzce prawie mogli tam
        wysłać swoje pociechy.Mojej koleżanki mama "dokarmiała" i '"ubierała" dzieci
        dzięki pomocy schyłkowej komuny.Moja koleżanka miała patent na życie gdzieś
        między MOPS-em a KK.Teraz na mimo młodego wieku jest już babcią a jej córki
        mnożą się jak królice. Mój dziadek mówił kiedyś na nich ,że produkują pastuchów(
        bo taki element służył na wsi za tanią siłę roboczą)-teraz jednak produkują nam
        dodatkowe gęby do wykarmienia.Jak chcesz być "siłaczką" to rób to na własny
        rachunek a od moich podatków wara!
        • papalaya kretynka 20.04.08, 19:16
          powiedz głodnym dzieciom np. 10-letnim, że nie dostaną obiadu w
          szkole bo uczą się roszczeniowego podejścia do życia....
          • migreniasta Re: kretynka 20.04.08, 19:21
            A dlaczego ja mam powiedzieć?Moje dzieci są głodne jak zapomną kanapkę.
            Do szkoły nie chodzą niczyje dzieci.A Tobie proponuję pofolgować ze
            słownictwem.Pracy wokół wbród-dość z rozdawnictwem.Jeśli szkoła ma uczyć to
            niech program żywieniowy obejmie rónież moje dzieci.Nie będę musiała pilnować
            kanapek.Chętnie zapłacę dodatkowy podatek.
            • des4 Re: kretynka 20.04.08, 19:31
              papalaya ma rację, dlaczego chcesz karać dzieci za ich rodziców???
              • migreniasta Re: kretynka 20.04.08, 19:51
                Jak to karać?Poczytaj sobie i pomyśl.Nie jestem śedzią i nie ogłaszam wyroku.Nie
                stać mnie na to by trwonić owoce własnej pracy.Wyraziłam swoje krytyczne zdanie
                na temat rozdawnictwa.Janosik to nie facet w moim stylu.
              • piwi77 Re: kretynka 20.04.08, 19:56
                Nie rozpieszczać koloniami za wspólne pieniądze to nie jest karać.
                Tak ten świat jest urządzony, że jeden ma inny nie, jednemu się
                powodzi innemu nie, jeden ma szczęście inny nie, jeden zdrowy inny
                chory i zapewniam Cię, nie ma takiej akcji, nie ma takich pieniędzy,
                żeby zlikwidować ten stan rzeczy. Zresztą, czy byłoby mądrze to
                czynić?
                • papalaya Re: kretynka 20.04.08, 20:38
                  co innego kolonie, co innego talerz gorącej zupy dla dzieciaka....
                  • migreniasta Re: kretynka 20.04.08, 20:49
                    Z punktu widzenia pieniądza różnica jest tylko w cenie.Obowiązkiem rodziców jest
                    zapewnienie swym pociechom maksimum a nie minimum.Jeśli natomiast nie zapewniają
                    minimum( talerz zupy) to nie powinni mieć dzieci. To oni powinni być zmuszeni do
                    podania dzieciom talerza zupy a nie Ty czy ja!Ja to mogę zrobić dobrowolnie a
                    nie pod przymusem.Pod przymusem to ja mam się opiekować swoim potomstwem.Czy
                    chcę czy nie!
                    • piwi77 Re: kretynka 20.04.08, 20:54
                      I tu trafiłaś w dziesiatkę, akcje pomocowe powinny być dobrowolne,
                      organizowane przez osoby lub organizacje prywatne, nie obowiązkowe
                      ze wspólnych podatków.
                    • papalaya Re: kretynka 20.04.08, 21:05
                      to w teorii...a w praktyce??? dalibyście tym dzieciom tę zupę czy
                      nie???
                      • piwi77 Re: kretynka 20.04.08, 21:08
                        Dzisiaj obiady są z Pajacyka (PAH), a to organizacja finansowana
                        prywatnie.
                      • migreniasta Re: kretynka 20.04.08, 21:30
                        Głodnego nakarmię.Ale gdybym miaławiększy wpływ na swoje podatki to i w prakce i
                        w teorii spażytkowałabym inaczej pieniądze na zupę.
                        Wędka a nie ryba!Mówi Ci to coś?????
                        • papalaya Re: kretynka 20.04.08, 21:45
                          spytsj się tych głodynch dzieci o wędkę i czy to coś im to mówi...
                          • migreniasta Re: kretynka 20.04.08, 21:53
                            Ale Ty ciągle o ofiarach a nie o oprawcach.Kto Ci powiedział ,że wędkę dzieciom
                            trza dać?Poza tym Twój styl karmienia dzieci jest i dla nich
                            dyskryminujący.Wiesz ,że dzieci wytykają palcami te ,które jedzą bida-zupki?????????
          • truten.zenobi papalaya a pomyśl o tym: 20.04.08, 22:19
            drobni pracodawcy nie mają określonego czasu pracy, prawa do urlopu
            wypoczynkowego, urlopu wychowawczego opieki nad dzieckiem,... czasem
            jako posiadający stałego partnera nie mają prawa do przedszkola...
            itd, itd,...

            co powiesz ich dzieciom?

            pytanie: kto wypracowuje środki a kto znich korzysta
            Czego uczy młodych ludzi taka sytuacja? na pewno nie uczciwości czy
            dążenia do sprawiedliwości

            masz rację jeśli chodzi o posiłki to w XXIw. nikt nie powinien
            głodować ale o np. darmowe kolonie to już przesada!
            co gorsza, dzieciaki z takich patologicznych rodzin jadą na wakacje
            ze zwykłymi dziećmi zamieniając im wypoczynek w koszmar.

            ludzie już mają dosyć takiej sytuacji i może faktycznie przesadzają
            w drugą stronę ale zanim nazwiesz kogoś kretynem pomyśl o tym!
            • migreniasta Re: papalaya a pomyśl o tym: 20.04.08, 22:27
              Dzięki Trutniu
              bo to jest tak:
              pl.youtube.com/watch?v=Z9VQ089v9VQ
            • nangaparbat3 Re: papalaya a pomyśl o tym: 22.04.08, 22:16
              udzie już mają dosyć takiej sytuacji i może faktycznie przesadzają
              > w drugą stronę ale zanim nazwiesz kogoś kretynem pomyśl o tym!

              Masz rację, nie trzeba nazywac kretynem, truten i migreniasta wystarczy.
        • hypatia69 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 19:58
          "Bardzo źle że dzieci dostają obiad w szkole.Już na starcie są uczone
          roszczeniowego sposobu pojmowania świata."
          Co za bzdura! Roszczeniowe pojmowanie obiadu?
          "Moja koleżanka miała patent na życie gdzieś między MOPS-em a KK."
          Owszem, przepisy rządzące MOPSem powinny się zmienić. Tak jak i
          działanie lekarzy przyznających renty i orzecznictwo
          niepełnosprawności. Gdzie sens i logika, zeby facet, który w wypadku
          stracił nogę rok w rok stawał na komisji? Odrośnie mu ta noga, czy
          jak? A dlaczego zasiłek ma otrzymywać facet, który dostał 4 lata
          [sic!] pierdla, za wyrzucenie z czwartego piętra ciężarnej konkubiny
          [nie przezyła], wyszedł po dwóch i nawet nie próbuje szukać roboty,
          bo i po co, skoro MOPS ma obowiazek mu płacić?
          Owszem, produkcja pastuchów to błąd. Sama sie natknęłam na pannicę,
          która w dojrzałym wieku lat 21 rodziła piąte dziecko. Córka
          najstarsza z nią, pozostałe trzy w bidulu, a ta ^*%&%$#@%
          oświadczyła, ze jak bedzie chłopiec to go sobie zostawi, a jak
          dziewczynka - do bidula. Na to powinien być paragraf o przymusowej
          sterylizacji. Ale KRK sie nie zgodzi.
          Ale dlaczego dzieci mają nie zjeść za karę za głupotę rodziców i
          rządu, tego pojąć nie mogę. Jak pochorują się albo poumierają z
          głodu, to lepiej sie poczujesz?
          • migreniasta Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 20:10
            Nie róbze mnie bzdusznej istoty.Uważam ,że dzieciom należy się
            miłość,troska,talerz zupy i etc. Ale to jest obowiązek rodziny.Nie napisałam
            przecież ,że żałuję na podatki na domy dziecka.Wyrażam sprzeciw przeciwko
            dyktaturze lumpenproletariatu.Im się zupa nie należy.Piwi ma rację.
            • kot_behemot8 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 14:07
              Wyrażam sprzeciw przeciwko
              > dyktaturze lumpenproletariatu.Im się zupa nie należy.Piwi ma rację.



              No to o co ci właściwie chodzi? Przeciez to nie rodzicom dają te
              darmowe zupy tylko dzieciom. D-Z-I-E-C-I-O-M. Uważasz, ze jak
              państwo przestanie dokarmiać dzieci to ich rodzice doznaja
              iluminacji i samorzutnie się zresocjalizują stając się takimi
              rodzicami jak ty czy ja? Bo ja myslę, ze dla tych ludzi nic sie nie
              zmieni. Tylko ich dzieci będa chodziły głodne, część z nich prędko
              zacznie kraść i trafi do poprawczaków (za nasze pieniądze), ot cała
              różnica. I nikt tu nie "robi" z ciebie bezdusznej istoty. Po prostu
              sama się jako taka prezentujesz, byc może nieświadomie.
              • migreniasta W sprawie zupy,praw i obowiązków. 21.04.08, 20:27
                Pozwól Kocie ,że wyrażę się jaśniej.Nie niestem przeciwniczką
                dokarmiania dzieci.Dokarmiam ptaszki więc i dzieciom nie odmówię.Ale
                jest coś znamiennego.Dzieciom należy się nie tylko zupa.One
                potrzebują miłości.Zupa jest jednym z elementów tejże
                miłości.Dlatego tak bardzo jako kobieta domagasz się tej zupy dla
                dzieci.A tymczasem ktoś ma swoje dzieci w głębokim
                poważaniu.rodzicielskie są nie tylko prawa.Rodzicielskie są też
                obowiązki.Jeśli państwo przejmuje obowiązki to powinno przejąć i
                prawa.A ja jestem przeciwna odbieraniu praw rodzicielskich przez
                państwo.Jestem w ogóle przeciwna wszelkim formom ingerencji państwa
                w życie rodzinne.Tylko w naprawdę drastycznych momentach,kiedy
                łamane są prawa człowiecze dopuszczam interwencjonizm.I uważam że
                odebranie praw rodzicielskich powinno odnieść skutek w pozbawieniu
                innych praw publicznych.Czyli sytucja jest klarowna: odbierają Ci
                prawa rodzicielskie - idziesz do pudła.Dzieci wychowuje państwo a
                Ty do kamieniołomu(zapotrzebowanie jest)
                Nie może być tak ,że ciężar spada na niewinnych.Św pamięci dziadziuś
                opowadał ,że gdy czwwórka koni ciągnie powóz to batem wali się tego
                co najlepiej ciągnie
                • hypatia69 Re: W sprawie zupy,praw i obowiązków. 22.04.08, 08:47
                  I co? Jak te dzieci do tych domów dziecka pójdą, będą dostawały te
                  zupki i ciuchy itd. z Twoich czy moich podatków, to co to zmieni?
                  Będą od tego otoczone wiekszą miłością? Bo jakoś nijak mi to nie
                  leży.
                  Owszem, należy sprawdzać dokładnie, kto faktycznie sobie nie radzi,
                  a kto zwyczajnie cwaniakuje, bo ja widziałam ludzi jeżdżących po
                  zasiłki nowymi BMWicami.
                  Ale... Jakie widzisz rozwiazanie dla tego, zeby te dzieci przy
                  obecym prawie i ustawodawstwie nie zaczęły kraść z głodu, skoro nie
                  dostaną tej zupki? Masz jakiś logiczny pomysł? Bo ja, szczerze
                  mówiąc, nie.
                  "Nie może być tak ,że ciężar spada na niewinnych."
                  A Ty właśnie proponujesz ukarać dzieci...
            • ewa1125 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 21:45
              A moze zrobic tak,zeby te biedne dzieci zjadly ten obiad w domu?
              Wydac pieniadze na kolonie dla nich,ale terapeutyczne,gdzie
              pracowaly by z psychologami,pedagogami i nadrabialy zaleglosci np
              uczyly sie gotowac(te dzieciaki nie widzac w domu gotujacej matki,bo
              jedza w szkole,nie potrafia same gotowac),zyc w
              spoleczenstwie.Rodzicow tez nalezaloby objac terapia i nauczyc,jak
              byc rodzicem.Bardzo czesto oni sami nie wyniesli tej wiedzy z domow
              i nie maja co przekazac dzieciom.Sa takie eksperymenty,np w
              Krakowie,gdzie do dzieci z domow dziecka przychodza rodzice i pod
              okiem terapeuty ucza sie odrabiac lekcje z dziecmi,gotowac-ci
              rodzice tego nie potrafia.Na takie rozwiazanie chetnie zaplace
              podatek.
    • piwi77 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 19:25
      Wyjazdy dzieci na kolonie za pieniędzy podatnika to już przesada.
      Rozumiem jeszcze obiady za 2,50, używanie ciuchy, (chodzi o nas, nie
      chcemy patrzeć na gołe i głodne cudze bachory) ale na tym koniec.
    • truten.zenobi taka jest rzeczywistość 20.04.08, 19:44
      rozpłodowa teoria dobrobytu funkcjionowała jeszcze 100 lat temu ale
      teraz wraz z nowymi technologiami do pracy potrzeba coraz więcej
      fachowców a coraz mniej wykonawców czynnoci prostych

      dzieci z rodzin wielodzietnych mają małe szanse na zdobycie dobrego
      wykształcenia, dodatkowo jest tak jak piszesz znaczna część z nich
      to rodziny patologiczne nauczone do zycia na garnuszku pomocy
      społecznej i/lub z drobnych przestępstw...

      czyli jest totalną bzura to co klepią rózni klerykałowie i inne
      oszołomy.
      to jedynaki i dzieci z rodzin 2+2 będą łozyć na nasze emerytury,
      oraz dodatkowo na utrzymanie dzieciorobów i ich licznego potomstwa...
      jesli tego nie ukrucimy to za parę pokoleń może być jak w afryce.
      • truten.zenobi errata: "ukrócimy" n/t 20.04.08, 19:47

      • migreniasta Re: taka jest rzeczywistość 20.04.08, 19:59
        Nie do końca się z tobą zgadzam.Firma w której pracuję boryka się z trudnościami
        kadrowymi.Brak rąk do pracy.Do moich obowiązków należy kontakt z RUP.A w ich
        zasobach nie ma chętnych do pracy- za to dziecioroby przychodzą i wymuszają
        pieczątkę na karcie referencyjnej ,że nie ma przyjęć.
        • truten.zenobi Re: taka jest rzeczywistość 20.04.08, 20:20
          ja nie twierdzę że już nie trzeba ludzi do prostych czynności, ale
          że takich stanowisk jest proporcjionalnie dużo mniej niż np. 100 lat
          temu.. dodatkowo uczymy ludzi bez kwalifikacji życia na czyjś
          rachunek - stąd brak chętnych do pracy.
          • migreniasta Re: taka jest rzeczywistość 20.04.08, 20:26
            Nie tylko prostych.Brak operatorów wózków widłowych,walców,koparek,dzwigówi
            suwnic.Wystarczy chcieć
            • hypatia69 Re: taka jest rzeczywistość 22.04.08, 08:55
              A ile kosztują szkolenia i kto pokrywa ich koszty? Bo jeśli mam iść
              na kurs komputerowy [bo guzik kogo obchodzi, ze umiem, jak nie mam
              papieru] i jeszcze sama za to zapłacić, to coś nie bardzo sie widzę
              w roli płacącej za coś, co umiem bez wizji, ze dzieki temu coś
              zyskam. Szczególnie, jeśli nie mam z czego zapłacić na przykład...
        • kamizela0 Re: taka jest rzeczywistość 20.04.08, 21:46
          Do moich obowiązków należy kontakt z RUP.A w ich
          > zasobach nie ma chętnych do pracy- za to dziecioroby przychodzą i
          wymuszają
          > pieczątkę na karcie referencyjnej ,że nie ma przyjęć.


          To nie przystawiaj tej pieczatki. Jeśli jest dla nich praca
          stawiajac im te pieczatkę oszukujesz RUP i podatników,
          a "pieczatkobiorców" uczysz, że grunt to zyciowy spryt i korzystanie
          z MOPS.
          • migreniasta Re: taka jest rzeczywistość 20.04.08, 22:10
            Nigdy takiej pieczątki nie przystawiłam.To ja słucham potem epitetów a nie
            Ty..więc podaruj sobie te uwagi,bo są nie na miejscu.
            • kamizela0 Re: taka jest rzeczywistość 21.04.08, 21:30
              Sądzisz, że tylko ty masz prawo miec uwagi i wystawiać oceny.
              • migreniasta Re: taka jest rzeczywistość 21.04.08, 21:52
                Nie uzurpuję sobie żadnych praw.Jeśli Cię uraziłam to przepraszam.
      • gozdziikowa Re: taka jest rzeczywistość 22.04.08, 15:55
        truten.zenobi napisał:
        czyli jest totalną bzura to co klepią rózni klerykałowie i inne
        oszołomy.to jedynaki i dzieci z rodzin 2+2 będą łozyć na nasze emerytury,

        i szlag mnie trafia kiedy czytam te słowa. Przecież przez dwadzieścia parę lat
        odkładamy NA NASZE EMERYTURY z własnej pensji, tylko że te pieniądze są
        przejadane. Ludzie nie dajcie sobie mydlić oczu, nie ma nam z czego wypłacić
        emerytur bo brakuje młodych, którzy maja na nie zarobić. Przecież na coś
        odkładamy te składki.
    • truten.zenobi a bywa i tak... 20.04.08, 20:04
      kasa z pomocy społecznej idzie na alkohol, dzieci które się rodzą są
      niedorozwinięte umysłowo i fizycznie... czyli nawet gdyby im
      zapewnić jak najlepsze warunki to i tak nigdy nie będą samodzielne..
    • daria45-net Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 21:48
      gazaro napisała:

      > Moja koleżanka ma syna. Pracuje, jej mąż też. Nie stać ich żeby
      > wysyłać synka na kolonię co roku. Nie stać ich na drugie dziecko.
      > Moi sąsiedzi mają 4 dzieci. Dostają alimenty od ojca pierwszej
      > dwójki. Mają poopłacane obiadki w szkole i kupę innych rzeczy.
      > Ostatnio chwalili się że córki ZNOWU jadą NAD MORZE na kolonię ZA
      > DARMUCHĘ.
      > Mówią że kiedy dzieci urosną bedą zarabiać na nasze emerytury. A
      ja
      > myślę że ich córki bedą wydawały dzieci jedno po drugim jak
      mamusia
      > i będą żyły z zasiłków z podatków syna mojej koleżanki ( i mojej,
      > jeśli dożyję).



      Ty napewno nie dozyjesz bo cie zawisc zabije.
    • daria45-net Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 22:00
      gazaro napisała:

      > Moja koleżanka ma syna. Pracuje, jej mąż też. Nie stać ich żeby
      > wysyłać synka na kolonię co roku. Nie stać ich na drugie dziecko.
      > Moi sąsiedzi mają 4 dzieci. Dostają alimenty od ojca pierwszej
      > dwójki. Mają poopłacane obiadki w szkole i kupę innych rzeczy.
      > Ostatnio chwalili się że córki ZNOWU jadą NAD MORZE na kolonię ZA
      > DARMUCHĘ.
      > Mówią że kiedy dzieci urosną bedą zarabiać na nasze emerytury. A
      ja
      > myślę że ich córki bedą wydawały dzieci jedno po drugim jak
      mamusia
      > i będą żyły z zasiłków z podatków syna mojej koleżanki ( i mojej,
      > jeśli dożyję).





      Społeczeństwo

      Jestescie najgorszym narodem na kuli ziemskiej
      Autor: daria45-net 20.04.08, 21:58 Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedz cytując Odpowiedz

      Nigdy w zyciu nie slyszalam tak jadowitych i podlych opinii i
      biedzie innych dzieci i wogole ludzi a znam polowe swiata i od lat
      20 mieszkam w USA.
      W wiekszosci jestescie matkami /ciekawe, ze to glownie kobiety/ i
      nie wiecie co spotka WASZE dzieci w przyszlosci. Moze to one za
      wasze grzechy beda prosily innych o talerz zupy. Lub ich dzieci.
      Pamietajcie, kolo puszczone w ruch zawsze wraca do punktu wyjscia!
      To co wysylasz to do ciebie wroci lub do twoich dzieci.
      Tfuj swolocz!



      • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 22:39
        czy uważasz że ktos kto nie chce się dać wykorzystywać przez róznych
        cwaniaków to sfołocz?

        jak rozymiem bardzo dobrze znasz amerykański system pomocy
        społecznej ... Gratuluję!
        ale własnie "kolo puszczone w ruch zawsze wraca do punktu wyjscia" -
        ludzie mają doiśc cwaniaków żerujących na ich litosci, checi
        pomagania innym itp.
        coraz bardziej zdają sobie sprawe z tego że rozdawnictwo nigdzie nie
        prowadzi, że roszczenia nie mają granic(przyzwoitości), że większośc
        z "potrzebujących" poprostu nie chce pracować...

        oczywiscie sa i tacy których krzywdzą takie opinie, z tym że nie
        powinni miec oni do mnie pretensji, ale do tych którzy sprawili że
        własnie mam taka opinię (też uredników którym pasuje taka sytuacja w
        której mogą się czyć potrzebni)
        • 10iwonka10 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 23:04
          NO angielksi system tez jest "super" dla nierobow samotna matka z
          5-6 dzieci z kilkoma facetami dostaje council house, zasilek.....zyc
          nie umierac.I jeszcze narzeka za dom za maly na tyle dzieci. To jest
          wlasnie postawa roszczeniowa i czytalam niedawno artykul o takiej 3
          pokoleniowej rodzinie: babcia- syn- dorosla wnuczka ( procz reszta
          rodziny) wszyscy na zasilkach.
          • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 20.04.08, 23:29
            znajomy specjalnie ściągnął tam żonę i dzieci...
            • Gość: gazaro Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 11:28
              Kiedy zakładałam ten wątek to chodziło mi nie o to ze żałuję obiadów
              dla dzieci tylko o to że takie dzieciaki już od dzieciństwa się uczą
              że żeby w życiu coś mieć (wyjazdy na kolonię, darmowy internet) to
              nie trzeba nie daj boże pracować - wystarczy być biednym....
              • 10iwonka10 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 13:32
                Ale jakie masz rozwiazane? odebrac dzieci rodzicom i oddac do
                adopcji? Rodzice sie nie zmienia, spoleczenstwu zal takich
                dzieci....i zamkniete kolo.
                • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 19:16
                  > Ale jakie masz rozwiazane?
                  na pewno rozdawnictwo uczy negatywnych postaw
                  w skrajnym wypadku, sterylizacja, w mniej skrajnych nie wiem ale pewnie lepiej
                  nic nie robić niż robić źle!
              • daria45-net Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 19:02
                Gość portalu: gazaro napisał(a):

                > Kiedy zakładałam ten wątek to chodziło mi nie o to ze żałuję
                obiadów
                > dla dzieci tylko o to że takie dzieciaki już od dzieciństwa się
                uczą
                > że żeby w życiu coś mieć (wyjazdy na kolonię, darmowy internet) to
                > nie trzeba nie daj boże pracować - wystarczy być biednym....


                Zatem zycze ci biedy bys mogla i ty miec te profity ktorych biedakom
                zazdroscisz.
          • daria45-net Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 19:00
            10iwonka10 napisała:

            > NO angielksi system tez jest "super" dla nierobow samotna matka
            z
            > 5-6 dzieci z kilkoma facetami dostaje council house,
            zasilek.....zyc
            > nie umierac.I jeszcze narzeka za dom za maly na tyle dzieci. To
            jest
            > wlasnie postawa roszczeniowa i czytalam niedawno artykul o takiej
            3
            > pokoleniowej rodzinie: babcia- syn- dorosla wnuczka ( procz reszta
            > rodziny) wszyscy na zasilkach.



            Latwo sie zorientowac, ze jestes polka z krwi i kosci. A wracaj ty
            do siebie i nie ustanawiaj praw w innych panstwach. Jestes tam obca
            i ciesz sie , ze ci dali jakas prace.
            Matka z 5-6 dzieci ma co robic caly dzien a z kim ona te dzieci ma
            to nie twoj psi interes. Ona wychowuje obywateli, podatnikow, ludzi
            ktorzy beda pracowali na czyjes emerytury i to jest jej praca.
            • samira32 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 23:22
              > Matka z 5-6 dzieci ma co robic caly dzien a z kim ona te dzieci ma
              > to nie twoj psi interes. Ona wychowuje obywateli, podatnikow,
              ludzi
              > ktorzy beda pracowali na czyjes emerytury i to jest jej praca.

              Bzdury wypisujesz. Te dzieci - o ile kiedyś w ogóle będą pracowały -
              to będą pracowały na SWOJE emerytury, a nie na czyjeś.
        • kot_behemot8 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 13:59
          truten.zenobi napisał:

          większośc
          > z "potrzebujących" poprostu nie chce pracować...
          >


          Jako ze najwidoczniej w ferworze uzalania sie nad sobą zapomniałes o
          czym jest ten wątek, przypomne ci że chodzi o DZIECI - a nie o
          głupich i leniwych DOROSŁYCH. Sugerujesz, ze dziesięciolatki powinny
          pracowac na swoje utrzymanie jesli maja rodziców którzy je
          zaniedbują? A jeśli dziesięciolatki tego nie robią, to znaczy
          że "nie chce im się pracować"...?
          • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 14:49
            ale chyba zdajesz sobie sprawę że te dzieci mają swoich rodziców? jeśli oni nie
            chcą się nimi zajmować, jeśli nie przejmują się tym jakie warunki im zapewniają
            to nie widzę powodów dla których ja czy reszta społeczeństwa ma się tym
            przejmować...

            masz rację to niehumanitarne i na pierwszy rzut oka aspołeczna postawa, ale
            jeśli obecny system pomocy społecznej sprawia tylko że rosną nowe pokolenia
            zawodowych bezrobotnych, że patologiczne rodziny mnożą się na potęgę, że sami
            nie są zainteresowani żadną zmianą.

            może jestem okrutny ale takie jest życie.
            zdajesz sobie chyba sprawę z tego co to postęp geometryczny?
            i powinieneś zdawać sobie sprawę z tego iż na dłuższą metę taki system musi się
            zawalić. oczekiwania będą rosły potrzeby także ... chyba nie chciał byś by było
            u nas jak w afryce?

            jest jeszcze inny aspekt sprawy: w jakim % pomoc trafia tam gdzie powinna a w
            jakim do rożnej maści cwaniaków...
            • dcio Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 15:07
              dokladnie niech glodne dziecko przyjdzie do sasiadow i poprosi o zupe.

              kraje europejskie powoduja rozmnazanbie sie czarnych bo leniwi czarni zyja z
              zasilkow na dieci.
              Skonczyc z tym.
            • matylda1001 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 15:30
              O talerzu zupy nawet nie warto wspominać bo chyba tylko kanalia i
              jełop nie rozumieją, że w cywilizowanym kraju to nawet wstyd mieć
              takie wątpliwości. Jeśli chodzi o kolonie to dobrze, że te dzieci
              jadą. Im bardziej tego potrzeba niż dzieciom z tzw. dobrych domów, w
              których wakacje trwają cały rok. Poza tym dobrzy rodzice staną na
              uszach a dziecku na kolonie uzbierają. Kiedy oboje rodzice pracują
              to nie wierzę, żeby nie byli w stanie raz na rok wysłać dziecka na
              kolonie. Wydaje mi się, że darmowe kolonie z MOPS, czyli z naszych
              podatków to tylko maleńki procent. Większość tego typu koloni jest
              organizowana przez organizacje pozarządowe, bardzo często kościelne
              a tam już nie ma mowy o tym, że to z naszych podatków.
              • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 19:03
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78578828&a=78596034
                • matylda1001 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 11:08
                  Po co ten link, przeciez Twoja wypowiedz figuruje wyżej i ja
                  przeczytałam? Uważam, że nie można karać dzieci za to, że ich
                  rodzice nie wypełniają powinności związanych z rodzicielstwem.
                  Przeciwnie, społeczeństwo ma obowiązek zająć sie tymi dziecmi,
                  stworzyc im prawidłowe warunki do rozwoju, pokazać inny, lepszy
                  świat, dać równe szanse na przyszłość. Nie widzę powodu żeby te
                  dzieci wzrastały w przekonaniu, że sa gorsze, bez szans na wyrwanie
                  sie z zaklętego kręgu ubóstwa, bezrobocia, często alkoholizmu. Można
                  natomiast próbować zmienić tych rodziców. Często wystarczy tylko dać
                  im pracę, pozwalającą na poprawę jakości życia. Nie można zapominać
                  też o tym, że ubóstwo to jeszcze nie patologia.
                  • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 13:58
                    > Po co ten link, przeciez Twoja wypowiedz figuruje wyżej i ja
                    > przeczytałam?
                    bo wydawało mi się że nie czytałaś... a nie chce mi się powtarzać myślę że
                    przytoczone argumenty są wystarczająco dobre jeśli Ciebie nie przekonały to
                    pewnie nic co powiem Ciebie nie przekona..

                    > Uważam, że nie można karać dzieci
                    czemu używasz słowa "karać"? to nie "kara" a "konsekwencje" wynikające z decyzji
                    rodziców. tak więc "do kogo te pretensje?"
                    idąc Twoim tokiem myślenia możesz mi wytłumaczyć dlaczego społeczeństwo karze
                    moje dziecko???
                    czy jest to kara za prowadzenie działalności, za to że płacimy podatki, czy za
                    to że nie chcemy być na garnuszku mopsu?

                    > Przeciwnie, społeczeństwo ma obowiązek zająć sie tymi dziecmi,
                    > stworzyc im prawidłowe warunki do rozwoju

                    dlatego nie krytykuję darmowego systemu edukacji, pomocy polegającej na
                    zaspokajaniu podstawowych potrzeb socjalnych, darmowej pomocy prawnej itp.
                    ale rozdawnictwo pieniędzy, fundowanie wyjazdów itp. to już przesada.
                    a jeśli faktycznie chcesz im pomóc to nie możesz ich uczyć że mogą żyć nic nie
                    robiąc, że inni mają obowiązek się o nich troszczyć itp.
                    żeby im pomóc to trzeba im dać szansę i nagradzać za efektywną pracę
                    czyli nie stypendia socjalne ale stypendia naukowe!

                    oczywiście prawda pewnie leży po środku i żadne skrajne rozwiązanie nie jest
                    dobre ale myślę że obecnie właśnie "wahadło jest mocno wychylone" w druga stronę
                    i należy nie zwiększać ale zmniejszać pomoc socjalną.

                    powiem jeszcze tak:
                    czego oczekuje od swoich obywateli państwo polskie?
                    bezrobotny stanowi koszt drobny przedsiębiorca źródło przychodów
                    komu państwo polskie bardziej pomaga a komu utrudnia życie jak tylko się da?

                    > że ubóstwo to jeszcze nie patologia.
                    ubóstwo to jest patologia!!! oczywiście nie zawsze oznacza to alkoholizm,
                    bandytyzm itp. ba nawet często jest ona nie zawiniona gdyż przy bezrobociu
                    sięgającym 20-30% nawet najlepsi fachowcy, nawet osoby chcące i potrafiące
                    pracować dobrze mogą mieć problem ze znalezieniem dobrej pracy...
                    ubóstwo zawsze i wszędzie jest czymś złym i niepożądanym niezależnie od przyczyn!
                  • daria45-net Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 19:12
                    matylda1001 napisała:

                    > Po co ten link, przeciez Twoja wypowiedz figuruje wyżej i ja
                    > przeczytałam? Uważam, że nie można karać dzieci za to, że ich
                    > rodzice nie wypełniają powinności związanych z rodzicielstwem.
                    > Przeciwnie, społeczeństwo ma obowiązek zająć sie tymi dziecmi,
                    > stworzyc im prawidłowe warunki do rozwoju, pokazać inny, lepszy
                    > świat, dać równe szanse na przyszłość. Nie widzę powodu żeby te
                    > dzieci wzrastały w przekonaniu, że sa gorsze, bez szans na
                    wyrwanie
                    > sie z zaklętego kręgu ubóstwa, bezrobocia, często alkoholizmu.
                    Można
                    > natomiast próbować zmienić tych rodziców. Często wystarczy tylko
                    dać
                    > im pracę, pozwalającą na poprawę jakości życia. Nie można
                    zapominać
                    > też o tym, że ubóstwo to jeszcze nie patologia.



                    Masz racje. Poza tym spoleczenstwo musi wychowywac i pomagac biednym
                    dzieciom by nie wyrosci na bandytow. Czas szybko plyni i taki 15
                    latek juz moze parac sie rozbojami, Zatem w interesie spoleczenstwa
                    jest otaczac opieka biedne dzieci i z rodzin patologicznych po to by
                    moc w przyszlosci wyjsc na ulice i spac spokojnie.
                    • truten.zenobi bzdura! 22.04.08, 22:07
                      Zatem w interesie spoleczenstwa
                      > jest otaczac opieka biedne dzieci i z rodzin patologicznych po to by
                      > moc w przyszlosci wyjsc na ulice i spac spokojnie.

                      w interesie społeczeństwa jest dać im dobre wykształcenie i szanse na
                      samodzielny start

                      co z tego że będziesz dawać stypendia socjalne i darmowe zupki gdy po
                      zakończeniu szkoły nie ma szans na dobrą pracę bo wysokie bezrobocie i płace
                      niskie, że nie ma szans na własne mieszkanie bo cena m2 kilkakrotnie przewyższa
                      medianę zarobków??
                      dasz mieszkania i kolejny socjal?
                      a kto na to wszystko zarobi?
              • dcio Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 21.04.08, 21:59
                matylda nie masz racji , bo dziecko uzna ze mu sie cos nalezy , a nalezy sie
                laska sasiadow.

                jak ktos pracuje na poczcie za 1100 zl brutto a jego zona za taka sama sume jako
                nauczycielka to na pewno nie beda mieli na kolonie.
                • 10iwonka10 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 09:34
                  Tutaj chyba przesadziles.....nie wierze ze na poczcie czy jako
                  nauczyciel zarobki sa wciaz takie male.
                • matylda1001 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 11:17
                  >matylda nie masz racji , bo dziecko uzna ze mu sie cos nalezy , a
                  nalezy sie laska sasiadow.<

                  Ja uważam, że dziecku sie dużo należy. Jeśli nie dostanie tego od
                  głupich rodziców to powinno dostac od społeczeństwa. Ktoś musi mu
                  dać to, co pozytywnie wpłynie na jego rozwój i zwiększy
                  aspiracje. "Łaska" sąsiadów to pomoc dorażna i dlatego pomocą muszą
                  się zajmować odpowiednie organizacje. To jest właśnie ta
                  przysłowiowa wędka, ktorą potem, jako ludzie dorośli wykorzystaja.
            • kot_behemot8 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 11:33
              > masz rację to niehumanitarne i na pierwszy rzut oka aspołeczna
              postawa


              Szczerze mówiąc, humanitaryzm mam gdzieś. Nigdy nie byłam mocna w
              przedmiotach humanistycznych;) Za to liczyc potrafie dobrze. I
              wychodzi mi, że za pieniądze wydane na jednego pensjonariusza domu
              poprawczego a następnie więzienia, mozna opłacac obiady, kolonie a
              może i świetlice środowiskowe dla co najmniej dziesięciu dzieci z
              rodzin patologicznych. I jeśli choćby jedno czy dwoje tych dzieci
              wyjdzie dzięki takiej opiece na ludzi, to juz ja jako podatnik
              jestem do przodu. I co ma do tego Afryka?
              Tobie i innym tylko się wydaje, ze reprezentujecie postawę
              racjonalną - w przeciweństwie do postawy pięknoduchów trwoniących
              pieniądze podatników. W rzeczywistości wasza posdtawa jest
              histeryczna, w stylu "po moim trupie", "wara od moich pieniędzy".
              A tu trzeba liczyć, ruszać głową zamiast histeryzować.


              > jest jeszcze inny aspekt sprawy: w jakim % pomoc trafia tam gdzie
              powinna a w
              > jakim do rożnej maści cwaniaków...


              Jakim cudem obiad dla dziecko moga trafić do cwaniaków? No chyba, ze
              taki dziesięciolatek to dla ciebie cwaniak... Jestem przeciwna
              dawaniu pieniędzy do ręki rodzicom, w ogóle jestem przeciwna tego
              typu zasiłkom w jakiejkolwiek formie - rodzinne, mieszkaniowe, dla
              bezrobotnych itp. Tylko pomoc kierowana bezposrenio do dzieci ma
              sens a idealnym rozwiązaniem sa świetlice środowiskowe wydające
              obiady, oferujace pomoc w nauce, w drobnych sprawach zyciowych które
              zaniedbuja rodzice, załatwiające lekarza czy psychologa,
              organizujace wycieczki itd itp. POwinny miec solidny budżet (pod
              ścisłą kontrolą), dobrze opłacanych pracowników i byc otwarte przez
              całą dobę.
              • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 14:27
                I jeśli choćby jedno czy dwoje tych dzieci
                > wyjdzie dzięki takiej opiece na ludzi, to juz ja jako podatnik
                > jestem do przodu.
                jeśli...

                > I co ma do tego Afryka?
                dotychczasowa pomoc dla afryki doprowadziła do tego ze populacja w wielu
                miejscach przerosła możliwości ekosystemu, ingerencja z zewnątrz naruszyła
                zarówno równowagę ekologiczną jak i polityczną. wielu lokalnych kacyków
                wykorzystując pomoc humanitarną dorobiło się własnych armii...

                > A tu trzeba liczyć, ruszać głową zamiast histeryzować.
                OK. nie mam nic przeciwko stypendiom naukowym! niech wyjazd na kolonie będzie
                nagroda za dobrą naukę

                > Jakim cudem obiad
                obiad nie ale bilet na kolonie tak! (zresztą parę postów wyżej pisałem że nie
                jestem przeciwny darmowym posiłkom! darmowej edukacji, darmowym klubom
                sportowym/kulturalnym itp.)

                w tym co piszesz jest pewnie wiele racji ale zauważ że jak do tej pory nasz
                system działał tak że nie pomaga ale daje.
                dyslektyk dostaje świstek ale nie otrzymuje realnej pomocy, były punkty za
                pochodzenie a nie budowa szkół na wsiach,

                i taki jeszcze inny aspekt sprawy darmowych kolonii
                jedzie na wakacje młody bandyta bo mu się należy bo jest biedny itp.
                ale na miejscu nikt nie jest na to przygotowany, nie ma specjalnie
                przygotowanych wychowawców, psychologa itp.
                młody bandzior się zachowuje tak jaj się nauczył czyli silniejszy ma rację,
                można kraść byle nie dać się złapać itp.
                inne dzieci są łatwą ofiarą, wychowawca nic nie może nawet odesłać bo nie ma w
                zasadzie gdzie, instytucja płacąca za kolonie nie poczuwa się do żadnej
                odpowiedzialności ona tylko funduje...
                czyli pełna bezkarność
                i o jakim efekcie wychowawczym Ty piszesz?
                • kot_behemot8 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 14:57
                  truten.zenobi napisał:

                  > w tym co piszesz jest pewnie wiele racji ale zauważ że jak do tej
                  pory nasz
                  > system działał tak że nie pomaga ale daje.
                  > dyslektyk dostaje świstek ale nie otrzymuje realnej pomocy, były
                  punkty za
                  > pochodzenie a nie budowa szkół na wsiach,



                  To jak z ta Afryką - inny temat. Tez ciekawy, ale ja nie o tym...



                  >
                  > i taki jeszcze inny aspekt sprawy darmowych kolonii
                  > jedzie na wakacje młody bandyta bo mu się należy bo jest biedny
                  itp.
                  > ale na miejscu nikt nie jest na to przygotowany, nie ma specjalnie
                  > przygotowanych wychowawców, psychologa itp.
                  > młody bandzior się zachowuje tak jaj się nauczył czyli silniejszy
                  ma rację,
                  > można kraść byle nie dać się złapać itp.
                  > inne dzieci są łatwą ofiarą, wychowawca nic nie może nawet odesłać
                  bo nie ma w
                  > zasadzie gdzie, instytucja płacąca za kolonie nie poczuwa się do
                  żadnej
                  > odpowiedzialności ona tylko funduje...
                  > czyli pełna bezkarność
                  > i o jakim efekcie wychowawczym Ty piszesz?


                  Piszę o takim efekcie wychowawczym jaki obserwuję corocznie na
                  koloniach które sponsoruje moja firma, a od paru lat także i ja sama
                  jako osoba prywatna. A ty, widziałes kiedys taka imprezę, czy po
                  prostu zgadujesz że tak to wygląda, te młodociane bandziory itd? Na
                  kolonie o których mówię jeżdżą małe dzieci (6-10 lat) z rodzin
                  zaniedbanych wychowawczo. Jada nie po to zeby wypocząć i zabawic się
                  (choc i to jest ważne), lecz po to, by zobaczyc kawałek innego
                  świata - dorosłych zwracających sie do siebie grzecznie i równie
                  uprzejmie traktujących dzieci, ludzi okazujących im zainteresowanie,
                  troskę a moze nawet uczucie (chocby i udawane). Wiem, ze dla ciebie
                  czy twoich własnych dzieci (jesli je masz) takie sprawy są
                  oczywiste, ale dla tych dzieci to prawdziwy szok światopoglądowy -
                  dorosli zawsze trzeźwi, przed którymi nie trzeba uciekać bo biją, z
                  którymi mozna porozmawiać albo się przytulic, ciocia która przyszyje
                  guzik zamiast zwymyslać itd. To dla nich inny swiat, jakis wzór do
                  którego mogą dążyc, pozytywny cel...
                  Te dzieciaki nie rodzą się złe, one sie dopiero takie stają pod
                  wpływem środowiska. Świetlice środowiskowe (dobrze prowadzone, z
                  dobrym budżetem) mogą zaś to środowisko nieco zmienić. Oczywiście,
                  same kolonie, jeszcze kolonie byle jakie, nie mają żadnej wartości -
                  z tym akurat mogę sie zgodzić, że posyłanie dzieci tylko po to zeby
                  sobie pooddychały jodem wielkiego sensu nie ma.
                  • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 22:00
                    oczywiście idea jest piękna... tyle tylko czy znasz dalsze losy tych dzieci???
                    z tego co ja obserwuję to ci moi koledzy z podwórka których rodzice ciągle
                    latali za darami, dostawali stypendia socjalne itp. teraz sami żyją w ten sposób.

                    czy popatrzenie przez chwilę "przez szybkę" na lepsze życie naprawdę im pomaga?
                    • nangaparbat3 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 22.04.08, 23:10
                      truten.zenobi napisał:

                      > oczywiście idea jest piękna... tyle tylko czy znasz dalsze losy tych dzieci???
                      > z tego co ja obserwuję to ci moi koledzy z podwórka których rodzice ciągle
                      > latali za darami, dostawali stypendia socjalne itp. teraz sami żyją w ten sposó
                      > b.
                      >
                      > czy popatrzenie przez chwilę "przez szybkę" na lepsze życie naprawdę im pomaga?
                      >

                      Tu nie chodzi o popatrzenie "przez szybkę".
                      Nierzadko chodzi o to, by dzieci przez chwile odpoczęly od piekła, jakie im
                      robia rodzice. Żeby na przykład mialy szansę spokojnie przespac kilkanascie
                      kolejnych nocy - dla niektorych to niezwykłe doświadczenie.
                      Czasem chopdzi o to, by dziecko zobaczylo las, morze, rzekę. Spotkalam
                      czternastolatka, który nigdy nie byl w lesie, osmiolatka, ktory na widok
                      nedznego zagajniczka, pytal zachwycony: czy to jest las?
                      Chodzi tez o to - i o to najtrudniej - by otrzymujac pomoc, dzieci czy młodzi
                      ludzie poznawali jednocześnie osoby, ktore moglyby byc dla nich wzorem, ktore
                      pomogłyby uwierzyc, ze mogą skończyc szkołę i zdobyc sensowny zawód, ze praca
                      moze dawac satysfakcje i radosc (a nie tylko pieniądze, bo jeśli tylko
                      pieniądze, to po kie licho pracowac, jeśli sie wyzyje z zasilków).

                      Proste rozdawnictwo jest złe, demoralizuje i upokarza jednocześnie. Ale to nie
                      znaczy, ze nie powinno sie czy nie warto dawac - byle w sposob, ktory ma szansę
                      obudzic pragnienie innego zycia i uwierzyc, ze ono jest mozliwe.
                      Sensowne dawanie wymaga nie tylko pięniedzy, ale tez uwagi, czasu i podstawowej
                      zyczliwości. No i taktu, oczywiscie.
                      • kot_behemot8 wyręczyłas mnie od odpowiedzi, thx:)) n/t 23.04.08, 17:34

                      • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 23.04.08, 17:39
                        ale to o czym piszesz to właśnie "patrzenie przez szybkę"
                        jeśli dochodzi to tego to trzeba coś zrobić by zapewnić im na co dzień w miarę
                        normalne życie, warunki do nauki, itp.
                        a nie "akcja wycieczka"!
                        • kot_behemot8 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 23.04.08, 17:40
                          Własnie temu celowi mają słuzyc swietlice środowiskowe, które
                          gdzieniegdzie istnieją a których powinno byc duzo, dużo więcej.
                          • truten.zenobi Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 23.04.08, 17:57
                            jest wiele rzeczy których powinno być dużo dużo więcej (zaczynając od pensji ;) )
                            niestety środki są mocno ograniczone, te co są zżera głównie nasza biurokracja

                            nie ma kasy na edukację, służbę zdrowia, ratownictwo i policję...
                            ale zawsze znajduje się kasa na zasiłki dla pijaków, i/lub cwaniaków
                            • kot_behemot8 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 24.04.08, 10:09
                              Wycofać pieniądze na zasiłki dla pijaków i/lub cwaniaków i przekazac
                              je na świetlice srodowiskowe. To duzo lepsza inwestycja w przyszłość.
                              Skoro tych srodków jest mało, to znaczy że trzeba je mądrze dzielic -
                              a mądrze znaczy pragmatycznie, z wyliczeniem tego co ma szanse się
                              zwrócić w przyszłosci.
                    • daria45-net Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 24.04.08, 23:03
                      truten.zenobi napisał:

                      > oczywiście idea jest piękna... tyle tylko czy znasz dalsze losy
                      tych dzieci???
                      > z tego co ja obserwuję to ci moi koledzy z podwórka których
                      rodzice ciągle
                      > latali za darami, dostawali stypendia socjalne itp. teraz sami
                      żyją w ten sposó
                      > b.
                      >
                      > czy popatrzenie przez chwilę "przez szybkę" na lepsze życie
                      naprawdę im pomaga?
                      >



                      Co zatem proponujesz? Usmiercic te biedne dzieci? One niczemu nie
                      sa winne.
                      • truten.zenobi tak to jest świetny argument 24.04.08, 23:22
                        > Co zatem proponujesz? Usmiercic te biedne dzieci?
                        tylko taką alternatywę widzisz?
    • truten.zenobi a kto im da pracę??? 22.04.08, 23:02
      to jest podstawowy problem!
      nikt nie zatrudnia bo ktoś ma potrzeby! by znaleźć pracę by samemu założyć firmę
      trzeba coś umieć i coś wiedzieć ale też trzeba być samodzielnym, trzeba chcieć
      pracować
      • Gość: gazaro Re: a kto im da pracę??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 08:54
        Napiszę trochę więcej o rodzinie o której założyłam wątek:

        Nie jest wcale tak źle. Pobierają pieniądze z opieki. Pobierają
        alimenty od poprzedniego taty. Ojczym zarabia. Ale rodzice dużo palą
        (licz 14zł dziennie)-wystarczy na klika obiadków. Mąż koleżanki
        rzucił palenie, bo go nie stać.
        Dalej - regularnie piją piwko. Nie upijają się, ale stać ich na 4
        piwka co wieczór.
        To czemu wszyscy mają im pomagać skoro stać ich na luksusy.
        Powtarzam - te dzieci nie mają tak źle - karmią ich dobrze. Tylko
        ich rodzice są cwaniaki
        • nangaparbat3 Re: a kto im da pracę??? 23.04.08, 16:51
          Gość portalu: gazaro napisał(a):

          > Napiszę trochę więcej o rodzinie o której założyłam wątek:
          >
          > Nie jest wcale tak źle. Pobierają pieniądze z opieki. Pobierają
          > alimenty od poprzedniego taty. Ojczym zarabia. Ale rodzice dużo palą
          > (licz 14zł dziennie)-wystarczy na klika obiadków. Mąż koleżanki
          > rzucił palenie, bo go nie stać.
          > Dalej - regularnie piją piwko. Nie upijają się, ale stać ich na 4
          > piwka co wieczór.
          > To czemu wszyscy mają im pomagać skoro stać ich na luksusy.
          > Powtarzam - te dzieci nie mają tak źle - karmią ich dobrze. Tylko
          > ich rodzice są cwaniaki

          Jakze bym chciala miec dośc czasu na liczenie sasiadom wypalonych fajek i
          wypitych puszek piwa!
          Gdyby mi to przyszło do głowy.
          • Gość: gazaro Re: a kto im da pracę??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 17:45
            ja nie muszę mieć czasu - dziewczyny czyli córki wszystyko mi
            opowiadają )
        • kot_behemot8 Re: a kto im da pracę??? 23.04.08, 17:39
          Hmm, jesli dzieci dostają dość jedzenia w domu i jeszcze dodatkowo w
          szkole, to muszą byc strasznie grube z tego ciągłego przejadania...
          A są?
          Apropos kolonii. Skąd własciwie wiesz, że one tam pojada za
          państwowe pieniądze? Te kolonie o których ja słyszę i które widzę są
          opłacane z pieniędzy sponsorów i nie słyszałam by mopsy organizowały
          takie wyjazdy. A jesli to nie twoje pieniądze, to co cię to
          własciwie obchodzi?
          • Gość: gazaro Re: a kto im da pracę??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 17:48
            Tak, to prawda, dzieciaki te wyglądają na bardzo dobrze wyżywionych
            tylko wiem że mama się leni często ugotować zupę a karmi dzieci
            kanapkami.
            Co do kolonii - są siadka sama powiedziała że załatwiła kolonię w
            opiece społecznej. W ZESZŁYM ROKU TEŻ. Dla tego piszę że moją
            koleżankę nie stać żeby co roku wysłąć dziecko nad morze.
            A ogólnie morał jest taki że w tym życiu trzeba być cwaniakiem żeby
            dobrze żyć.
            • Gość: gazaro Re: a kto im da pracę??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 17:53
              jeszcze dodam że te dziewczyny już są takie że ani nauka im w głowie
              tylko za garażem z chłopakami bawią się w doktora. Tylko patrzyć jak
              za 5-7 lat zaczną masowo rodzić dzieci i żyć tak jak je nauczyli
              • nangaparbat3 :))))))))))))) 23.04.08, 18:07
                Gość portalu: gazaro napisał(a):

                > jeszcze dodam że te dziewczyny już są takie że ani nauka im w głowie
                > tylko za garażem z chłopakami bawią się w doktora.

                Zabawy w doktora to taki etap w rozwoju psychoseksualnym człowieka - wiesz?
                Niepotrzebnie się stresujesz.
            • nangaparbat3 Re: a kto im da pracę??? 23.04.08, 18:01
              Gość portalu: gazaro napisał(a):


              > A ogólnie morał jest taki że w tym życiu trzeba być cwaniakiem żeby
              > dobrze żyć.

              a ja myślę, ze najlepiej nie przejmowac się, ze ktoś jest wiekszym cwaniakiem
              ode mnie - bo od takiego przejmowania sie wątroba sie psuje.
    • matylda1001 Re: Córki moich sąsiadów jadą na kolonię na nasz 23.04.08, 21:20
      Juz nie bardzo pojmuje w czym rzecz. Czy Tobie chodzi o to, że córki
      tamtych jada za darmo czy raczej o to, że koleżanki syn nie jedzie
      za darmo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka