Od głodu do konfliktu

07.05.08, 15:14
Od głodu do konfliktu

fragment artykułu Agnieszki Miglin

Głód i konflikt zazwyczaj korzeniami sięgają nierówności
społecznych, rodzących wzajemną niechęć i przemoc. Pochodzenia wielu
takich konfliktów można dopatrywać się w prawie kolonialnym i
polityce dyskryminacji rasowej, religijnej, etnicznej czy
ekonomicznej. W Etiopii, Rwandzie i Sudanie rządy państwowe zostały
ostatecznie obalone, kiedy nie wykazały się skuteczną reakcją na
nękający społeczeństwo głód (którego przyczynkiem był nota bene
panujący reżim). Niestety, żadna z tych wojen nie pomogła uzyskać
zauważalnej poprawy warunków życia. Wszystkie natomiast przyczyniły
się do wzrostu braków żywności.

Częstą przyczyną napięć bywają też spory o kontrolę nad
strategicznymi surowcami, takimi jak ziemia, woda, czy bardziej
współcześnie, ropa. Źródła niezadowolenia dotyczą także nadmiernych
obciążeń podatkowych oraz polityki płacowej i cenowej, które
uniemożliwiają pewnym grupom ludzi życie na przyzwoitym poziomie.
Nierówny dostęp do edukacji i opieki medycznej, nierówność obywateli
wobec prawa oraz inne przejawy dyskryminacji wzniecają poczucie
niesprawiedliwości, które z kolei prowadzi do użycia siły w celu
wyrażenia swego pragnienia zmian. Napięcia i animozje przeradzają
się w konflikt zbrojny zwłaszcza tam, gdzie gospodarka podupada,
pogarszają się standardy życiowe, a kryzys obejmuje niemal wszystkie
dziedziny działalności człowieka. Głód powoduje konflikt, gdy ludzie
czują, że nie mają już nic do stracenia i jedyną szansą na zmiany
jest walka o bogactwa naturalne, władzę polityczną czy poszanowanie
szeroko pojętej odrębności kulturowej.

Zupełnie innym przykładem mogą być kraje dysponujące nadwyżkami w
produkcji rolnej, gdzie uporczywy głód dotyka całe grupy społeczne,
zbyt biedne, by zapłacić za żywność (np. ludność południowego Sudanu
w latach 1991–92). Zdarza się, że ceny artykułów spożywczych są
celowo zawyżane albo uniemożliwiany dostęp do żywności, w celu
zamierzonego wyniszczenia części społeczności (jak w Sudanie i
Etiopii). Zubożałe warstwy społeczne, których przychody nie
wystarczają na zaspokojenie potrzeb, są marginalizowane. W
uprzywilejowanej sytuacji znajdują się mieszkańcy miast, których
bezpieczeństwo żywieniowe zdaje się być „politycznie zapewnione” ze
względu na możliwość wybuchu rebelii (np. w Kenii).

Tak więc walki i przemoc powstają w takim samym stopniu z poczucia
niesprawiedliwości jak i całkowitego niedoboru środków potrzebnych
do przeżycia. Sama nieosiągalność bogactw naturalnych w regionach o
wysokiej gęstości zaludnienia nie rodzi w sposób naturalny czy
automatyczny konfliktu zbrojnego.

link do pełnego artykułu
www.psz.pl/content/view/3645/
starania Polaków w walce z kleską głodu www.pomocglodnym.pl
    • hymenaios A w Chinach i Indiach jakoś uporano się z głodem 07.05.08, 15:29
      i to bez jakiegoś znaczącego udziału pomocy, a w chwili obecnej przy
      akompaniamencie protestów przeciw olimpiadzie. Wojny nie są
      oczywiście powodowane wyłącznie głodem, ale to tak na marginesie.
      Realna pomoc dla Afryki wcale nie polega na tworzeniu kolejnych
      misjii charytatywnych tworzących dostawy oparte o zbiórkę w dużej
      części niepotrzebnych rzeczy.
Pełna wersja