sibeliuss
13.11.08, 13:06
Mamy w pracy alkoholika, czynnego.
Popija równo, jest kryty przez szefową, bo jej mąż się zapił i ona
wyrzuty sumienia leczy „pomocą choremu”. Jak zachla to daje mu dzień
wolny, albo wpisuje pracę w terenie. Facet zamawia odzież BHP. Po
dniach wolnych nie kontaktuje, w poniedziałek ma przekrwione oczy,
łapki mu się trzęsą i usiłuje przeżyć do wyjścia z pracy. Jak więcej
pił – wtorek jest identyczny. Jak większość uzależnionych ma
problemy osobiste z którymi nic nie robi.
Okazało się, że mamy budowę przejętą w trybie nagłym. Ja rozliczam,
on zaopatruje, a nowa dziewczyna robi kosztorys. Jest po DDA, ma
ojca alkoholika. Jak tylko zobaczyła z kim ma pracować powiedziała,
żeby się modlił aby ich drogi się nie spotkały.
Po 1 listopada nasz kolega zalewa smutki egzystencjalne, zero
kontaktu. Przychodzi i siedzi.
Budowa interwencyjna, a on nie jest w stanie złożyć zamówienia. No i
dziewczyna poszła i mówi mu, że w poniedziałek chce zobaczyć co
zamówił. Nie zamówił. Z rozpaczy wypił po pracy, we wtorek nie
przyszedł. Szefowa radośnie wysłała go w teren. A panna, że wobec
powyższego to przełożona ponosi odpowiedzialność za brak zamówienia,
i że o jakim terenie mowa. Napisała pismo, opisała sytuację, że w
poniedziałek facet był nieprzytomny, nie kontaktował, że przez jego
problemy z alkoholem ona nie może pracować, a przełożona kryje jego
nałóg i wpisuje mu fikcyjne urlopy i delegacje.
Jako współpracujący mam do jutra napisać opinię o współpracy – i co
mam napisać? Że jak on pije to zamawiam wszystko sam, bo nie liczę
się już z jego pomocą? Że robię za niego zapotrzebowania i wypełniam
kwity?
Mam ochotę napisać prawdę, może wtedy pęknie chroniąca go skorupa.
Inaczej to ja poniosę konsekwencje.