Dodaj do ulubionych

Do czego służy seks?

12.12.08, 18:59
Do czego według Was służy seks?
Obserwuj wątek
    • gocha033 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:06
      pelni wazna funkcje spoleczna
      coby bylo pod dyktando tego forum :)
      • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:12
        gocha033 napisała:

        > pelni wazna funkcje spoleczna

        Myślę że jesteś na dobrym tropie! ;)
        Czy zechcesz rozwinąć swoją myśl?


        > coby bylo pod dyktando tego forum :)
        • gocha033 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:16
          dritte_dame napisała:
          > Myślę że jesteś na dobrym tropie! ;)
          > Czy zechcesz rozwinąć swoją myśl?

          Nie, gdyz mam takiego jednego na oku i nie zamierzam odpowiadac
          za calosc (forum) :)
          • pocoo Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:25
            Najważniejsza jest przyjemność ,a reszta...
            • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:32
              pocoo napisała:

              > Najważniejsza jest przyjemność ,a reszta...

              Otóż, niektóre kręgi społeczne propagują pogląd że najważniejsza jest owa "reszta".

              A ja się zgadzam z Tobą że najważniejsza jest przyjemność - gdyż pełni ważną
              funkcję społeczną ;)

              Jaką? :)


              Natomiast owa "reszta" w istocie nie ma z seksem (przyjemnością) prawie nic
              wspólnego.
              • arek103 Czy seks sluzy do rozmnazania czy do przyjemniosci 14.12.08, 20:31
                dritte_dame napisała:

                > pocoo napisała:
                >
                > > Najważniejsza jest przyjemność ,a reszta...
                >
                > Otóż, niektóre kręgi społeczne propagują pogląd że najważniejsza jest owa "resz
                > ta".
                >
                > A ja się zgadzam z Tobą że najważniejsza jest przyjemność - gdyż pełni ważną
                > funkcję społeczną ;)
                >
                > Jaką? :)
                >
                >
                > Natomiast owa "reszta" w istocie nie ma z seksem (przyjemnością) prawie nic
                > wspólnego.

                Czy seks sluzy do rozmnazania czy do przyjemniosci? Bardzo prosta sprawa -
                odpowiedz sobie ile razy uprawialas seks dla romznazania (1%?...) a ile razy dla
                przyjemnosci (100%?...)
                • katrina_bush Chuć to gorący żywioł natury. 14.12.08, 22:10
                  Seksualność, po naszemu Chuć, to niekontrolowany gorący żywioł natury...tak samo
                  jak śmiech :-)

                  pytanie: "do czego służy żywioł natury ?" jest raczej humorystyczne

                  :-DDD
                  • arek103 Re: Chuć to gorący żywioł natury. 15.12.08, 00:21
                    katrina_bush napisała:

                    > Seksualność, po naszemu Chuć, to niekontrolowany gorący żywioł natury...tak sam
                    > o
                    > jak śmiech :-)
                    >
                    > pytanie: "do czego służy żywioł natury ?" jest raczej humorystyczne
                    >
                    > :-DDD

                    Moze humorystyczne, ale czy bezzasadne?
                    • katrina_bush Chuć to gorący żywioł natury. 15.12.08, 16:55
                      arek103 napisał:

                      > katrina_bush napisała:
                      >
                      > > Seksualność, po naszemu Chuć, to niekontrolowany gorący żywioł
                      > >natury...
                      > >
                      > > pytanie: "do czego służy żywioł natury ?" jest raczej
                      > > humorystyczne
                      > >
                      > > :-DDD
                      >
                      > Moze humorystyczne, ale czy bezzasadne?

                      "do czego służy" pralka to pytanie zasadne, ale "do czego służy" żywioł natury ?!

    • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:37
      dritte_dame napisała:

      > Do czego według Was służy seks?

      Do niczego. To pułapka. Niestety, wszyscy w nią wpadamy. Te trochę
      przyjemności okupione jest narażaniem się na mnóstwo zagrożeń, z
      utratą życia włącznie.
      • pocoo Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:43
        piwi77 napisał:
        >
        > Do niczego. To pułapka. Niestety, wszyscy w nią wpadamy. Te trochę
        > przyjemności okupione jest narażaniem się na mnóstwo zagrożeń, z
        > utratą życia włącznie.

        Zlituj się piwi nad ludźmi. Wolę nie myśleć ,co Ty wyprawiasz skoro piszesz o zagrożeniach?
        • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:45
          pocoo napisała:

          > Wolę nie myśleć ,co Ty wyprawiasz skoro piszesz o zagrożeniach?

          Staram się właśnie dlatego, jak najmniej wyprawiać.
      • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:47
        piwi77 napisał:

        > dritte_dame napisała:
        >
        > > Do czego według Was służy seks?
        >
        > Do niczego.

        Ejże? .. :))
        Ewolucja biologiczna nie tworzy mechanizmów służących "do niczego".


        > To pułapka. Niestety, wszyscy w nią wpadamy.

        Widać z jakichś względów i powodów musi się to gatunkowi ludzkiemu jak całości
        opłacać.


        > Te trochę
        > przyjemności okupione jest narażaniem się na mnóstwo zagrożeń, z
        > utratą życia włącznie.

        Ponownie: skoro mechanizm powstał i się utrzymał mimo wymienionego "mnóstwa
        zagrożeń" to najwidoczniej pewne korzyści wynikające z "przyjemności" przeważają
        statystycznie w bilansie nad wszelkimi związanymi z seksem zagrożeniami.

        Jakie to korzyści? :)
        • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:49
          dritte_dame napisała:

          > Widać z jakichś względów i powodów musi się to gatunkowi ludzkiemu
          > jak całości opłacać.

          Pewnie tak się opłaca jak wyposażenie nas w wyrostek robaczkowy.
          Przydaje sie wyłącznie do zapalenia.
          • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:59
            piwi77 napisał:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > > Widać z jakichś względów i powodów musi się to gatunkowi ludzkiemu
            > > jak całości opłacać.
            >
            > Pewnie tak się opłaca jak wyposażenie nas w wyrostek robaczkowy.
            > Przydaje sie wyłącznie do zapalenia.

            Wyrostek pewnie tam jakąś funkcję nadal ma, ale jeśli nawet już nie, to może być
            uznany za relikt, który jeszcze nie zanikł. Podobnie jak kość ogonowa.

            Natomiast seks nie jest reliktem gdyż w takiej skali i formie w jakiej
            występuje u ludzi nie jest spotykany u żadnych innych zwierząt (nie został
            odziedziczony po wcześniej powstałych gatunkach).

            Ludzki seks ewolucja wytworzyła więc specjalnie na nasze potrzeby.

            Dlaczego? :)
            • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:02
              dritte_dame napisała:

              > Ludzki seks ewolucja wytworzyła więc specjalnie na nasze potrzeby.

              Teraz to już zupełnie nie rozumiem. Widziałaś kiedy jak się rżną
              konie? Nikt mi nie powie, że im to radości nie sprawia.
              • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:10
                piwi77 napisał:

                > dritte_dame napisała:
                >
                > > Ludzki seks ewolucja wytworzyła więc specjalnie na nasze potrzeby.
                >
                > Teraz to już zupełnie nie rozumiem. Widziałaś kiedy jak się rżną
                > konie? Nikt mi nie powie, że im to radości nie sprawia.

                Ale konie rżną się tylko wtedy, gdy samica jest płodna.
                Prawda?

                A ludzie nie tylko wtedy.
                A nawet: nie przede wszystkim wtedy.
                A nawet więcej: najczęściej NIE wtedy gdy rżnąca się para jest płodna.

                Dlaczego (powtarzając za Mleczką) obywatele i obywatelki "pieprzą bez sensu"
                marnując energię i wystawiając się na zagrozenia wówczas gdy nie ma szansy na
                "resztę"?

                A może wcale nie jest to bez sensu?
                Jakiż jest w tym wszystkim biologiczny sens?
                • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:13
                  dritte_dame napisała:

                  > A ludzie nie tylko wtedy.
                  > A nawet: nie przede wszystkim wtedy.
                  > A nawet więcej: najczęściej NIE wtedy gdy rżnąca się para jest
                  > płodna.

                  To prawda. Niestety. Bo najlepszy seks jest właśnie w dni płodne.
                  Seks to jedna wielka sprzeczność.
                  • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:17
                    piwi77 napisał:

                    > dritte_dame napisała:
                    >
                    > > A ludzie nie tylko wtedy.
                    > > A nawet: nie przede wszystkim wtedy.
                    > > A nawet więcej: najczęściej NIE wtedy gdy rżnąca się para jest
                    > > płodna.
                    >
                    > To prawda. Niestety. Bo najlepszy seks jest właśnie w dni płodne.
                    > Seks to jedna wielka sprzeczność.

                    Nie ma sprzeczności.

                    Musi być jakiś konkretny powód dla którego ewolucja pozbawiła ludzkie smice
                    wyraźnych zewnętrznych oznak płodności a za to wykształciła u ludzi mechanizm
                    "uprawiania seksu".

                    Szukamy dalej? ;)
                    • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:21
                      dritte_dame napisała:

                      > Musi być jakiś konkretny powód dla którego ewolucja pozbawiła
                      > ludzkie smice wyraźnych zewnętrznych oznak płodności

                      Pozbawiła? Choć nie ma wypisane na czole, nie trudno sie domyśleć,
                      kiedy ma dni płodne.
                      • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:36
                        piwi77 napisał:

                        > dritte_dame napisała:
                        >
                        > > Musi być jakiś konkretny powód dla którego ewolucja pozbawiła
                        > > ludzkie smice wyraźnych zewnętrznych oznak płodności
                        >
                        > Pozbawiła? Choć nie ma wypisane na czole, nie trudno sie domyśleć,
                        > kiedy ma dni płodne.

                        Masz nadzwyczajne zdolności obserwacyjne albo partnerkę o zachowaniu
                        nadzwyczajnie podatnym na jej stan hormonalny (albo i jedno i drugie :)))

                        Statystycznie rzecz borąc, wszelkie niewątpliwe i wyraźne oznaki płodności u
                        kobiet ewolucyjnie zanikły.
                        (Oznaki takie jak: z daleka widoczne zmiany koloru skóry, szczególny zapach,
                        szczególe i wyraźne zmiany w zachowaniu).
                        Większość kobiet nawet często sama nie wyczuwa swoich własnych dni płodnych a
                        nie co by je jeszcze miały sygnalizować partnerom..

                        Ale na tym jeszcze nie koniec!
                        Ochoty na "uprawianie" nie zmniejszają u ludzi nawet ewidentne objawy
                        BEZpłodności "uprawiającej" pary.

                        Jak na przykład: widoczna ciąża partnerki (!)


                        "Pieprzenie bez sensu"?
                        Nie.. sens jest.
                        Trzeba tylko poskrobać i poszukać.

                        Wspomniane tu przez innych "oddanie i przywiązanie" to bardzo dobra wskazówka :)
                        Tylko - po co to "przywiązanie" jest biologicznie potrzebne akurat tylko ludziom?
                        • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:51
                          dritte_dame napisała:

                          > Ochoty na "uprawianie" nie zmniejszają u ludzi nawet ewidentne
                          > objawy BEZpłodności "uprawiającej" pary.
                          >
                          > Jak na przykład: widoczna ciąża partnerki (!)

                          Zmniejszają, zmniejszają. Choć nie likwidują całkiem. Zgoda.
                          • dritte_dame Re: Do czego służy seks? (w ciąży) 15.12.08, 02:13
                            piwi77 napisał:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > Ochoty na "uprawianie" nie zmniejszają u ludzi nawet ewidentne
                            > > objawy BEZpłodności "uprawiającej" pary.
                            > >
                            > > Jak na przykład: widoczna ciąża partnerki (!)
                            >
                            > Zmniejszają, zmniejszają. Choć nie likwidują całkiem. Zgoda.

                            Zaręczam Ci że u wcale niemałej grupy mężczyzn widoczne zmiany jakie
                            wywołuje ciąża w ciele kobiety nie tylko nie zmniejszają ale
                            naturalnie *zwiększają* odczuwane wobec niej pożądanie :)

                            Jedną z wcześniejszych i bardziej atrakcyjnych zmian w ciąży jest
                            przecież na przykład wyraźne powiększenie rozmiarów piersi oraz
                            zaostrzenie wybarwienia ich brodawek.
                            • piwi77 Re: Do czego służy seks? (w ciąży) 15.12.08, 09:25
                              Mnie chodziło o kobiety. U nich libido jak najbardziej zależy od
                              tego, w którym momecie swego cyklu się znajdują.
    • yoma Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:39
      Do okazywania akceptacji, czułości i przywiązania. IMHO.
      • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:42
        yoma napisała:

        > Do okazywania akceptacji, czułości i przywiązania. IMHO.

        Ani, ani, ani, te rzeczy można okazywać bez seksu. Seks, czyli
        spuszczanie pary z kotła pod ciśnieniem, nie jest okazywaniem
        niczego.
        • pocoo Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:53
          piwi77 napisał:
          >
          > Ani, ani, ani, te rzeczy można okazywać bez seksu. Seks, czyli
          > spuszczanie pary z kotła pod ciśnieniem, nie jest okazywaniem
          > niczego.

          Piwi, pierwszy raz się z Tobą nie zgadzam.
          Masz prawo do wyrażania swoich myśli popartych doświadczeniem.
          Młodzi ludzie ćwiczą aby osiągnąć jakiś "rekord".
          Piwi ,każdy ma inną naturę , inne potrzeby seksualne ale natury oszukac nie można a dowód na to dają księża.
          • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:57
            pocoo napisała:

            > każdy ma inną naturę , inne potrzeby seksualne ale natury oszukac
            > nie można a dowód na to dają księża.

            Dokładnie. A gdzie w tym zaspokajaniu zwykłej potrzeby miejsce na
            okazywanie uczuć, przywiązania i czegos tam jeszcze? Od okazywania
            jest przyjaźń, o nią jest najtrudniej, bo ona jest prawdziwą
            wartością, seks nie ma z nią nic wspólnego.
            • piwi77 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:00
              Nawet gorzej, seks potrafi przyjaźń zepsuć. I Ty pocoo i wszyscy tu
              obecni, sami najlepiej znacie przykłady takiej destrukcyjnej funkcji
              seksu.
              • pocoo Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:52
                piwi77 napisał:

                > Nawet gorzej, seks potrafi przyjaźń zepsuć.

                W małżeństwie też?
                Nie jestem maniaczką seksualną.Co ma zrobić młody człowiek kiedy hormony w nim buzują? Myślenie , że seks jest czymś wzniosłym to pomyłka.Kopulujący facet wygląda śmiesznie dlatego kobiety zamykają oczy aby nie umrzeć ze śmiechu.

                I Ty pocoo i wszyscy tu
                > obecni, sami najlepiej znacie przykłady takiej destrukcyjnej funkcji
                > seksu.

                Masz rację.Seks rozwali każdą przyjaźń.
            • yoma Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 23:20
              > A gdzie w tym zaspokajaniu zwykłej potrzeby miejsce na
              > okazywanie uczuć, przywiązania i czegos tam jeszcze?

              No i proszę, jak moja definicja, może nie definicja, pojmowanie, pasuje. Mam
              przyjaciół, do łóżka bym z nimi nie poszła, choćby dlatego, że nie są w moim
              łóżkowym typie. Akceptuję ich? Oczywiście. Jestem do nich przywiązana? Zapewne.
              Ale jakiejś szczególnej czułości wobec nich nie odczuwam.

              Jeśli chodzi o proste zaspokojenie potrzeby, włóż i wyjmij, to dlaczego nie
              robisz tego z przyjaciółmi? Przecież wszystko jedno, przyjaciel czy nie
              przyjaciel, a wręcz przyjaciel powinien to zrobić z tobą w imię przyjacielskiej
              przysługi :)

              Równie dobrze można, oczywiście, z dziurą w płocie. Ale współczuję.
              • piwi77 Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 10:46
                yoma napisała:

                > Mam przyjaciół, do łóżka bym z nimi nie poszła, choćby dlatego,
                > że nie są w moim łóżkowym typie.

                Nie to miałem na myśli, żeby z przyjaciółmi iść do łóżka. Są inne
                przypadki, kiedy seks psuje przyjaźnie.

                > Jeśli chodzi o proste zaspokojenie potrzeby, włóż i wyjmij, to
                > dlaczego nie robisz tego z przyjaciółmi? Przecież wszystko jedno,
                > przyjaciel czy nie przyjaciel, a wręcz przyjaciel powinien to
                > zrobić z tobą w imię przyjacielskiej przysługi :)

                Trochę nie rozumiem tej uwagi, jest, przepraszam, trochę prostacka i
                nie rozumiem, dlaczego przeszłaś na omawianie mnie.

                > Równie dobrze można, oczywiście, z dziurą w płocie. Ale
                > współczuję.

                W tym rzecz, że właśnie nie można, pomińmy zboczenia, a gdyby było
                można i miałoby tę wartość co z człowiekiem, to nie byłby to powód
                do współczucia, ale do zazdrości.
                • yoma Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 17:30
                  Na omawianie ciebie, bo to ty wyraziłeś pogląd, że seks to li i jedynie
                  spuszczenie pary z kotła. Z którym polemizuję.
                  • piwi77 Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 17:33
                    yoma napisała:

                    > Na omawianie ciebie, bo to ty wyraziłeś pogląd

                    No to staraj sie następnym razem omawiać pogląd, nie mnie.
                  • piwi77 Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 17:40
                    yoma napisała:

                    > bo to ty wyraziłeś pogląd, że seks to li i jedynie
                    > spuszczenie pary z kotła.

                    A prawda w oczy kole. Może powinienem uściślić, mam na myśli
                    kobiety, mają większe potrzeby od mężczyzn, czemu się aż tak nie
                    dziwię, bo osiągają głębszy orgazm, więc wiedzą o co walczą. A my
                    faceci, jesteśmy jedynie przyrządem do zaspokajania damskich
                    zachcianek. Nie jest to całkiem niemiła rola, ale dysproporcja
                    osiaganych korzyści drażni.
                    • pocoo Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 19:37
                      piwi77 napisał:

                      > > spuszczenie pary z kotła.

                      W przytłaczającej większości tak się dzieje (po spuszczeniu pary),bo mąż to nie zawsze dobry kochanek i kobieta myśli"skończ waść , wstydu oszczędź"

                      > A prawda w oczy kole. Może powinienem uściślić, mam na myśli
                      > kobiety, mają większe potrzeby od mężczyzn, czemu się aż tak nie
                      > dziwię, bo osiągają głębszy orgazm, więc wiedzą o co walczą. A my
                      > faceci, jesteśmy jedynie przyrządem do zaspokajania damskich
                      > zachcianek. Nie jest to całkiem niemiła rola, ale dysproporcja
                      > osiaganych korzyści drażni.

                      I miałbyś rację, gdyby każdy facet doprowadzał kobietę do orgazmu.Te wszystkie pierdoły oglądane na ekranie są instrukcją ,jak kobieta ma udawać orgazm aby facet czuł się jak super kochanek.Tylko po co?
        • yoma Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:41
          To ja ci, Piwi, współczuję.
      • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:50
        yoma napisała:

        > Do okazywania akceptacji, czułości i przywiązania. IMHO.

        Świetnie! :)

        A z jakiego powodu jest to biologicznie potrzebne akurat gatunkowi ludzkiemu (a
        nie jest niezbędne innym zwierzętom)?
        • yoma Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 19:52
          Nie rozumiem. Zwierzęta nie uprawiają seksu?
          • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:03
            yoma napisała:

            > Nie rozumiem. Zwierzęta nie uprawiają seksu?

            Oddzielam na potrzeby tej dyskusji pojęcia "uprawiać seks" i "kopulować".

            "Uprawianiem seksu" nazwijmy "okołokopulacyjną" (najczęściej) aktywność ludzką
            wywołującą określone emocje i powodującą określone emocjonalne konsekwencje.
            • yoma Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:42
              Czyli uważasz, że najpierw seks, a p[otem emocje i konsekwencje?
              • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:50
                yoma napisała:

                > Czyli uważasz, że najpierw seks, a p[otem emocje i konsekwencje?

                Nie :)
                Uważam że seks łącznie (a czasem i - wyłącznie ;)) z emocjami a najważniejszym
                (i najcenniejszym biologicznie) skutkiem seksu wcale nie jest to co za to uważa
                większość ludzi.

                (Ale Ty poyżej wważasz bardzo trafnie, tylko jeszcze bez odpowiedzi na pytanie:
                z jakich powodów jest to wszystko akurat naszemu gatunkowi tak szczególnie
                potrzebne?)
                • yoma Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 21:03
                  Powiem tak: niekoniecznie tylko naszemu. Wszystko, co żyje, potrzebuje być
                  głaskane, a u nas akurat przeszło w taką formę, nie inną.

                  A co za to uważa większość ludzi, bo nie wiem?
                  • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 22:26
                    yoma napisała:

                    > Powiem tak: niekoniecznie tylko naszemu. Wszystko, co żyje, potrzebuje być
                    > głaskane, a u nas akurat przeszło w taką formę, nie inną.
                    >
                    > A co za to uważa większość ludzi, bo nie wiem?

                    Obiegową powszechną opinią jest raczej taka że:
                    "seks służy do prokreacji".

                    I jest to jak wiemy pogląd oficjalnie popierany przez funkcjonariuszy religii
                    Chrześcijańskich.

                    Ale według mnie (i nie tylko), jest on błędny ;)
                    • yoma Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 23:13
                      > > Obiegową powszechną opinią jest raczej taka że:
                      > "seks służy do prokreacji".

                      Osobiście wątpię. Owszem, Kościół katolicki takową głosi, ale jeśli wyjdziesz na
                      ulicę i złapiesz dziesięcioro ludzi, to może jeden ci tak odpowie :)
                      • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 00:30
                        yoma napisała:

                        > > > Obiegową powszechną opinią jest raczej taka że:
                        > > "seks służy do prokreacji".
                        >
                        > Osobiście wątpię. Owszem, Kościół katolicki takową głosi, ale
                        jeśli wyjdziesz n
                        > a
                        > ulicę i złapiesz dziesięcioro ludzi, to może jeden ci tak
                        odpowie :)

                        A reszta jak odpowie? :)
                        • brum.pl1 Leniwa dritte 13.12.08, 17:27
                          dritte_dame napisała:

                          > > Osobiście wątpię. Owszem, Kościół katolicki takową głosi, ale
                          > > jeśli wyjdziesz na ulicę i złapiesz dziesięcioro ludzi, to może
                          > > jeden ci tak odpowie :)
                          >
                          > A reszta jak odpowie? :)

                          Wyjdź ciumo ognista i się sama zapytaj. Przynajmniej przewietrzysz sobie
                          mózgownicę. Leniu patentowany!
                          >
                        • yoma Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 17:31
                          > A reszta jak odpowie? :)

                          Jeden tak jak ja, drugi tak jak Piwi... :)
                          • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 17:51
                            yoma napisała:

                            > > A reszta jak odpowie? :)
                            >
                            > Jeden tak jak ja, drugi tak jak Piwi... :)

                            Przypuszczam jednak że gdyby pytanie sprecyzować tak:
                            "Jakie jest *naturalny* cel ludzkiego seksu? Czyli: w jakim
                            celu 'natura' sprawiła że ludzie 'uprawiają seks'?"

                            to najczęściej otrzymalibyśmy odpowiedź że tym *naturalnym* celem
                            jest jednak rozród. Że oddzielanie jednego (uprawiania) od drugiego
                            (prokreacji) jest w najlepszym razie, "z punktu widzenia natury"
                            bezcelowe, a w gorszym przypadku - nienaturalne.

                            Czy zgodzisz się z tym że takie odpowiedzi były by najczęstszymi
                            przy takim pytaniu?
                            • yoma Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 20:29
                              Dążysz do tego, że ludzki seks jest nienaturalny, bo obrośnięty psychiką? :)
                              • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 20:47
                                yoma napisała:

                                > Dążysz do tego, że ludzki seks jest nienaturalny, bo obrośnięty
                                psychiką? :)

                                Nie :)
                                Dążę do tego, że ludzki seks nieprokreacyjny jest naturalny.

                                A zatem do tego, że jego "naturalnym celem" nie jest rozród gatunku.
                                • yoma Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 21:42
                                  A zgoda.

                                  Zresztą nie tylko ludzki. Wątpię, czy pies rozamorowany w nodze listonosza myśli
                                  o ślicznych szczeniaczkach... :)
                                  • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 21:55
                                    yoma napisała:

                                    > A zgoda.
                                    >
                                    > Zresztą nie tylko ludzki. Wątpię, czy pies rozamorowany w nodze
                                    listonosza myśl
                                    > i
                                    > o ślicznych szczeniaczkach... :)

                                    No.. psi seks z nogą listonosza nie jest raczej typowy w warunkach
                                    naturalnych :))

                                    A mi chodzi o to, że ludzki seks - ten w warunkach naturalnych - ma
                                    w istocie inną niż typowo przypisywana mu "naturalna" funkcja
                                    (rozrodcza).

                                    A mianowicie, on sprawia, że mimo pewnych "konstrukcyjnych
                                    ograniczeń" naszej anatomii możliwe było rozwinięcie się wysokiej
                                    inteligencji w naszym gatunku ;)
                                    • yoma Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 22:00
                                      Teza jest ciekawa, wymaga dalszych badań :)
                                      • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 22:08
                                        yoma napisała:

                                        > Teza jest ciekawa, wymaga dalszych badań :)

                                        Na co więc proponujesz zwrócić uwagę w następnej kolejności? :)

                                        Czy przychodzi Ci na myśl ciąg dalszy to tego postu?:

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=88473393&a=88508330
                                        • yoma Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 22:17
                                          Oj, nie chce mi się zmieniać ustawień, a mam takie, że rozwija mi się od razu
                                          cały wątek :) Dalsze badania proponowalabym praktyczne...
                                          • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 22:41
                                            yoma napisała:

                                            > Dalsze badania proponowalabym praktyczne...

                                            Praktycznie też już badałam.
                                            Teza w pełni potwierdzona! ;)))
                    • brum.pl1 Rzeczywisty powód 13.12.08, 17:24
                      Zastanawiałem się, jaki jest powód, by stara baba pytała o seks. A zwłaszcza do
                      czego służy? Czyżby dritte była wieczną dziewicą? Czułem przez skórę, że w końcu
                      pęknie i odsłoni rzeczywisty powód założenia tego wątku. I czekałem cierpliwie
                      jak eskimoski myśliwy. Warto było. Oto ten powód:

                      dritte_dame napisała:

                      > Obiegową powszechną opinią jest raczej taka że:
                      > "seks służy do prokreacji".
                      >
                      > I jest to jak wiemy pogląd oficjalnie popierany przez
                      > funkcjonariuszy religii Chrześcijańskich.

                      Jesteś dritte tak przewidywalna jak to, że po nocy przychodzi dzień...:)
                      I monotematyczna do obrzydzenia.

                      > Ale według mnie (i nie tylko), jest on błędny ;)

                      A to niby czemu? Bo tak twierdzisz ty, krowa i twoja teściowa?
                      Zdanie "seks służy do prokreacji" nie zawiera błędu. Bo służy. Byłoby błędne
                      gdyby miało postać: "seks służy wyłącznie do prokreacji". A takie stanowisko KK
                      nie jest. Więc po co bijesz pianę?
                      • dritte_dame Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 17:58
                        brum.pl1 napisał:

                        > Zdanie "seks służy do prokreacji" nie zawiera błędu. Bo służy.

                        Nie służy.
                        Do prokreacji służy kopulacja w okresie płodności kopulującej pary.
                        • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 20:29
                          dritte_dame napisała:

                          > Nie służy.
                          > Do prokreacji służy kopulacja w okresie płodności kopulującej pary.

                          Aleś wymyśliła, niech cię znudzi. Jak nie masz pod ręką stosownych cytatów z
                          cudzych opracowań to ci wychodzą takie farmazony, że ręce i spodnie opadają...

                          Okres płodności kopulującej pary...
                          • dritte_dame Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 20:53
                            brum.pl1 napisał:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > Nie służy.
                            > > Do prokreacji służy kopulacja w okresie płodności kopulującej
                            pary.


                            > Okres płodności kopulującej pary...

                            No właśnie.
                            Jaki jest "w warunkach naturalnych" (tzn. bez użycia sztucznej
                            antykoncepcji) okres płodności pary ludzkiej?

                            Jaka jest to procentowo część życia kobiety od osiągnięcia przez nią
                            dojrzałości płciowej aż do zaniku płodności?
                            • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 21:53
                              Skoro piszesz o "okresach płodności pary ludzkiej", więc opowiedz dokładnie o
                              "okresach płodności" faceta. Jaki jest cykl, od czego zależy, po czym poznać, że
                              właśnie jest w fazie płodności, itd itd.
                              • dritte_dame Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 22:03
                                brum.pl1 napisał:

                                > Skoro piszesz o "okresach płodności pary ludzkiej", więc opowiedz
                                dokładnie o
                                > "okresach płodności" faceta.

                                Facet "sam w sobie" nie jest w ogóle płodny.
                                Zresztą *dokładnie tak samo* jak i kobieta.

                                Ani ludzki samiec ani samica nie są w pojedynkę płodni.

                                Płodna jest wyłącznie i jedynie zawsze PARA ludzka.
                                • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 22:15
                                  Czyli nie potrafisz uzasadnić swoich opinii. Czyli klepiesz bzdury. c.b.d.o.
                                  • dritte_dame Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 22:28
                                    brum.pl1 napisał:

                                    > Czyli nie potrafisz uzasadnić swoich opinii.

                                    Kłamiesz kłamco.


                                    Widzę że rachunki także nie są Twoją mocną stroną.

                                    Minęło już prawie półtorej godziny od zadania przeze mnie poniższego
                                    pytania i nadal nie zdołałeś tego policzyć:

                                    "Jaki jest "w warunkach naturalnych" (tzn. bez użycia sztucznej
                                    antykoncepcji) okres płodności pary ludzkiej?

                                    Jaka jest to procentowo część życia kobiety od osiągnięcia przez nią
                                    dojrzałości płciowej aż do zaniku płodności?
                                    "

                                    Ja oszacowałam to w niecałe 3 minuty na małym skrawku papieru.

                                    Ty możesz użyć kalkulatora.
                                    • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 23:59
                                      he he
                                      To jak jest dritte z tymi okresami płodności u mężczyzn? Jakie są jej cykle?
                                      Wiesz, czy nie wiesz? Jasne, że nie wiesz. Co widać, słychać i czuć. Zbłaźniłaś
                                      się do reszty. Co mnie ogromnie cieszy.
                                      ALLELUJA, ALLELUJA
                                      • dritte_dame OK, forumowy Papkinie.. 14.12.08, 00:29
                                        brum.pl1 napisał:

                                        > ALLELUJA, ALLELUJA


                                        Okres płodności (znacznej szansy zapłodnienia komórki jajowej) u
                                        ludzkiej pary złożonej z mężczyzny i z kobiety w wieku 16 lat,
                                        wynosi w warunkach naturalnych MNIEJ NIŻ 3% czasu, który upłynie w
                                        ciągu następnych trzydziestu lat.
                                        (Czyli, do osiągnięcia przez tą kobietę wieku 46 lat.)

                                        Przeciętnie, mniej niż 11 dni w roku!


                                        I jak wcześniej wspomniałam - obliczyłam powyższą wartość w ciągu
                                        niespełna trzech minut, biorąc wszystkie poprawki i zaokrąglenia tak
                                        aby ten z konieczności szacunkowy rezultat miał odchyłkę "in plus",
                                        czyli: był raczej przeszacowany niż niedoszacowany.
                                        Tak więc: spodziewać się należy że w rzeczywistości ta wartość jest
                                        statystycznie jeszcze mniejsza.


                                        Oczywistym jest więc teraz, że rzeczywistym naturalnym biologicznym
                                        celem energetycznie kosztownej i środowiskowo ryzykownej aktywnoći
                                        ludzkiej jaką jest w warunkach naturalnych "uprawianie seksu" - nie
                                        jest doprowadzenie do zapłodnienia lecz zupełnie co innego.
                                        • brum.pl1 Nie oszukuj!!!! 14.12.08, 00:37
                                          Ale to w dalszym ciągu nie jest odpowiedź na moje pytanie! he he
                                        • brum.pl1 Ale jaja! 14.12.08, 00:40
                                          dritte_dame napisała:

                                          > Okres płodności (znacznej szansy zapłodnienia komórki jajowej) u
                                          > ludzkiej pary złożonej z mężczyzny i z kobiety w wieku 16 lat,
                                          > wynosi

                                          > Przeciętnie, mniej niż 11 dni w roku!

                                          HA HA HA HA
                                          ALE BZDURA!!!!!!

                                          > I jak wcześniej wspomniałam - obliczyłam powyższą wartość w ciągu
                                          > niespełna trzech minut,

                                          TO WIDAĆ!!!
                                          HA HA HA HA
                                          • dritte_dame Re: Ale jaja! 14.12.08, 00:53
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > dritte_dame napisała:
                                            >
                                            > > Okres płodności (znacznej szansy zapłodnienia komórki jajowej) u
                                            > > ludzkiej pary złożonej z mężczyzny i z kobiety w wieku 16 lat,
                                            > > wynosi
                                            >
                                            > > Przeciętnie, mniej niż 11 dni w roku!
                                            >
                                            > HA HA HA HA
                                            > ALE BZDURA!!!!!!


                                            Naprawdę?

                                            A ile?
                                            • brum.pl1 Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 10:03
                                              dritte_dame:

                                              Okres płodności (znacznej szansy zapłodnienia komórki jajowej) u
                                              ludzkiej pary złożonej z mężczyzny i z kobiety w wieku 16 lat,
                                              wynosi ...
                                              Przeciętnie, mniej niż 11 dni w roku!

                                              brum.pl1:

                                              HA HA HA HA
                                              ALE BZDURA!!!!!!

                                              dritte_dame:

                                              Naprawdę?
                                              A ile?

                                              brum:

                                              Policzmy. W każdym cyklu menstruacyjnym występuje :
                                              - faza niepłodności,
                                              - faza płodności i znów
                                              - faza niepłodności.
                                              Załóżmy dla uproszczenia, że cykl ten ma 28 dni, czyli circa about jest ich w
                                              roku 13.
                                              Nas interesuje płodność kobiety, a zatem zajmijmy się fazą płodności. W tym
                                              okresie komórka jajowa dojrzewa i wydostaje się z jajnika (jajeczkowanie).
                                              Komórka jajowa, która wydostała się z jajnika może żyć do 24 godzin. Kobieta
                                              jest płodna tylko wtedy, kiedy pojawia się komórka jajowa. Do poczęcia może
                                              dojść tylko w ciągu tych 24 godzin ale ze względu na to, że plemniki mogą żyć w
                                              śluzie macicy nawet przeciętnie 3-5 dni (niektóre źródła mówią o 7 dniach)
                                              dlatego 5 dni przed uwolnieniem się komórki jajowej (owulacją) mówimy o czasie
                                              płodnym. Także 3-4 po owulacji jest czasem płodnym.
                                              Policzmy zatem:
                                              - wariant optymistyczny
                                              (5+4) * 13 = 117
                                              - wariant pesymistyczny
                                              (3+3) * 13 = 78
                                              Czyli z pewnością nie 11, co podałaś w swoich wypowiedziach!!!!
                                              Widzisz sama, że piszesz bzdury, że ręce i spodnie opadają!







                                              • migreniasta Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 10:14
                                                <<Czyli z pewnością nie 11, co podałaś w swoich wypowiedziach!!!!
                                                Widzisz sama, że piszesz bzdury, że ręce i spodnie opadają!>>

                                                Toż to kliniczny objaw gotowości do prokreacji.
                                                • brum.pl1 Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 10:17
                                                  migreniasta napisała:

                                                  > Toż to kliniczny objaw gotowości do prokreacji.

                                                  Ja jestem gotowy i zwarty 24/24, jakbyś chciała wiedzieć...:)
                                                  • migreniasta Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 10:19
                                                    a odsapnąć dasz?
                                                  • brum.pl1 Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 10:21
                                                    migreniasta napisała:

                                                    > a odsapnąć dasz?

                                                    Jak mnie ładnie poprosi...
                                                  • migreniasta Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 10:23
                                                    Bru(m)tal !
                                                  • brum.pl1 Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 10:24
                                                    migreniasta napisała:

                                                    > Bru(m)tal !

                                                    Wymówek o migrenie też niechętnie słucham:)
                                                  • migreniasta Ha ha 14.12.08, 10:26
                                                    To jeden z najlepszych leków na migrenę.Przechodzi jak ręką odjął.
                                                  • brum.pl1 Re: Ha ha 14.12.08, 10:32
                                                    migreniasta napisała:

                                                    > To jeden z najlepszych leków na migrenę.Przechodzi jak ręką odjął.

                                                    Mądra z ciebie kobitka, inne kobitki powinny z ciebie brać przykład.
                                                    Ot co.
                                                  • migreniasta Re: Ha ha 14.12.08, 10:34
                                                    A pocoo? Konkurencja mniejsza.I tak nas jest za dużo.
                                                  • brum.pl1 Re: Ha ha 14.12.08, 10:37
                                                    migreniasta napisała:

                                                    > A pocoo? Konkurencja mniejsza.I tak nas jest za dużo.

                                                    Ależ skąd. Powiedziałbym, że niedobór.
                                                  • migreniasta Re: Ha ha 14.12.08, 10:39
                                                    Ha ha harem otwierasz?
                                                  • pocoo Re: Ha ha 14.12.08, 10:47
                                                    migreniasta napisała:

                                                    > Ha ha harem otwierasz?

                                                    Brum uwielbia "swój harem" mimo , że się go wypiera.
                                                  • brum.pl1 Re: Ha ha 14.12.08, 10:54
                                                    pocoo napisała:

                                                    > Brum uwielbia "swój harem" mimo , że się go wypiera.

                                                    Uwielbiam kobiety i nic na to nie poradzę.
                                                  • migreniasta Re: Ha ha 14.12.08, 10:58
                                                    Kobiety uwielbiają Bruma.
                                                    Stąd ta jego wielka duma.
                                                  • pocoo Re: Ha ha 14.12.08, 11:09
                                                    migreniasta napisała:

                                                    > Kobiety uwielbiają Bruma.
                                                    > Stąd ta jego wielka duma.

                                                    Tak postępują faceci , którzy boją się kobiet.
                                                  • migreniasta Re: Ha ha 14.12.08, 11:13
                                                    Faceci co się boją kobiet to mizogoni lub beduini -zawsze mi się myli ,którzy są
                                                    garbaci a którzy jeżdżą na wielbłądach.
                                                  • pocoo Re: Ha ha 14.12.08, 11:21
                                                    migreniasta napisała:

                                                    > Faceci co się boją kobiet to mizogoni lub beduini -zawsze mi się myli ,którzy s
                                                    > ą
                                                    > garbaci a którzy jeżdżą na wielbłądach.

                                                    Ci , którzy jeżdżą na wielbłądach nie potrzebują kobiet.
                                                  • pocoo Re: Ha ha 14.12.08, 10:59
                                                    brum.pl1 napisał:
                                                    >
                                                    > Uwielbiam kobiety i nic na to nie poradzę.

                                                    Widzę to inaczej.
                                                    Uwielbiasz być uwielbianym przez kobiety.
                                                  • pocoo Re: Ha ha 14.12.08, 10:44
                                                    migreniasta napisała:

                                                    > A pocoo? Konkurencja mniejsza.I tak nas jest za dużo.

                                                    A czekaj no Ty migreniasta!
                                                    Kiedy potrzebowałaś sojuszniczki do zachęcania bruma aby wrócił , to wszystko było cacy a teraz mnie podgryzasz?
                                                    Chrzanię takie sojusze.
                                                  • migreniasta Re: Ha ha 14.12.08, 10:48
                                                    Ale Brumem się podziliłyśmy sprawiiiiiiiiiiedliwie.
                                                    Sojusz aktualny.
                                                  • Gość: p2 Re: Kolejne bzdury dritte IP: 77.88.144.* 14.12.08, 12:11
                                                    brum.pl1 daj im spokoj ,to stare duupy ktore nia maja facetow ,zycie spedzaja na
                                                    foarch hihihi
                                                    hypatia ,migreniasta to tu zapalaja i gasza swiatlo ,hihih
                                                    a ktory by chcial takie stare duppy? wariatow takich nie ma ,hihihiihi
                                                  • pocoo Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 12:59
                                                    Gość portalu: p2 napisał(a):

                                                    > brum.pl1 daj im spokoj ,to stare duupy ktore nia maja facetow ,zycie spedzaja n
                                                    > a
                                                    > foarch hihihi
                                                    > hypatia ,migreniasta to tu zapalaja i gasza swiatlo ,hihih
                                                    > a ktory by chcial takie stare duppy? wariatow takich nie ma ,hihihiihi
                                                    Oj mądrości nad mądrościami, nie wiesz że w starym piecu diabeł pali?
                                                    A swoją drogą , zajmij się seksem a nie lataniem po forach.
                                                  • hypatia69 Re: Kolejne bzdury dritte 16.12.08, 09:50
                                                    Jasne, Perełeczko. Wieki i milenia doświadczeń przez nas
                                                    przemawiają. Ja mogłabym Cie wiele nauczyć, a Migreniasta jeszcze
                                                    więcej. A przy tym obie się świetnie trzymamy jak na nasz
                                                    matuzalemowy wiek.
                                                    Tylko z tym gaszeniem światła przesadziłeś. Mam nyktofobię.
                                              • dritte_dame Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 14:33

                                                brum.pl1 napisał:

                                                > Policzmy. W każdym cyklu menstruacyjnym występuje :

                                                No i widzisz biedaku?
                                                Napracowałeś się tak jak umiałeś a i tak cały wysiłek na nic :(

                                                Przeczytaj jeszcze raz - dokładnie - to co napisałam:

                                                "Okres płodności (znacznej szansy zapłodnienia komórki jajowej) u
                                                ludzkiej pary złożonej z mężczyzny i z kobiety w wieku 16 lat,
                                                wynosi w warunkach naturalnych..."


                                                W warunkach naturalnych dojrzała seksualnie kobieta jest praktycznie
                                                zawsze albo w ciąży (nie jajeczkuje) albo karmi dziecko piersią (co
                                                z przyczyn hormonalnych znacznie obniża prawdopodobieństwo kolejnego
                                                zapłodnienia).


                                                No to teraz weź kalkulator i policz wszystko od początku...
                                                • brum.pl1 Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 17:55
                                                  Jesteś przerażająco głupia.
                                                  • dritte_dame Re: Kolejne bzdury dritte 14.12.08, 23:20
                                                    brum.pl1 napisał:

                                                    > Jesteś przerażająco głupia.

                                                    Kłamiesz kłamco :)


                                                    A pretensje to miej tylko do siebie że się bez sensu napracowałeś
                                                    popełniwszy już na samym starcie kolosalny błąd w założeniach.

                                                    Gdybyś miał trochę klasy to potrafiłbyś się do błędu teraz przyznać
                                                    ale widzę że ta odrobina klasy to też jest jedna z rzeczy, której Ci
                                                    brakuje! :D:D:D
                                                  • brum.pl1 Re: Kolejne bzdury dritte 15.12.08, 00:00
                                                    Jesteś przerażająco głupia.
                                                  • dritte_dame Jedyne czego Ci nie brakuje to ... 15.12.08, 01:56
                                                    Jedyne czego Ci nie brakuje to samochwalstwo i papkinowska bufonada.
                                                  • brum.pl1 Tobie dritte brakuje wykształcenia 15.12.08, 09:03
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Jedyne czego Ci nie brakuje to samochwalstwo i papkinowska bufonada.

                                                    Głupiutka dritte,
                                                    nie tup nóżką, weź się za naukę i przestań pisać bzdury rodem ze średniowiecza.
                                                    Tupetem nie zasłonisz przerażających braków w wykształceniu. Wstyd.
                                                    Nie mam czasu na dyskusje z nieukiem, i tym samym żegnam cię, forumowa debilko.
                                                  • paskudek1 Re: Kolejne bzdury dritte 15.12.08, 12:12
                                                    a ty brumie durnowaty potrafisz powiedziec coś innego niż "jesteś przerażająco głupia"?? Tak czytam ten wątek i czytam i poza obelgami z twojej strony nie padły ŻADNE konsdtruktywne arumenty. Kończą sie argumwenty zaczynamy obelgi prawda? Sam jesteś dureń, głupek i cham.
                                                  • brum.pl1 Re: Kolejne bzdury dritte 15.12.08, 16:53
                                                    Masz coś merytorycznego do napisania? Jeżeli tak, to napisz. Jeżeli nie, to spadaj.
                                                • dritte_dame Właściwa metoda 15.12.08, 04:10
                                                  Właściwą metodę szacowania okresu płodnego pary ludzkiej w stanie
                                                  naturalnym podaję poniżej:


                                                  Zacznijmy od tego, że założenie prawdopodobieństwa zapłodnienia
                                                  kobiety pierwotnej o wieku 46 lat jest mocno na wyrost ponieważ
                                                  dożycie 46 lat w pierwotnym plemnieniu było nie lada wyczynem,
                                                  osiąganym przez bardzo nielicznych.

                                                  Ale ponieważ i tak liczymy *procentową proporcję* okresu płodnego
                                                  pary to pozostałego czasu ich wspólnego życia i "uprawiania seksu"
                                                  to i tak sam okres czasu (10, 20 czy 30 lat) nie ma znaczenia - pod
                                                  warunkiem że istotne dla rozważań "parametry badanego układu" nie
                                                  zmienią się istotnie i trwale w ciągu całego rozważanego czasu.

                                                  Tak więc:

                                                  Zaczynamy w wieku kobiety 16 lat.
                                                  Nasza para "uprawia" i kobieta zachodzi w ciążę.

                                                  W ciągu całych następnych 9 miesięcy ciąży kobieta jest oczywiście
                                                  niepodatna na kolejne zapłodnienie i skutkiem tego: para w tym
                                                  okresie jest bezpłodna - ale mimo tego "pieprzy [nadal] bez sensu" -
                                                  bez sensu, według zdania tych, którzy uważają że "seks służy do
                                                  prokreacji".

                                                  Następnie: kobieta rodzi i zaczyna karmić dziecko piersią.
                                                  Skutkiem tego nie miesiączkuje i nie jajeczkuje przez minimum
                                                  następnych 6 miesięcy (o ile nie przestanie karmić wcześniej z
                                                  powodu śmierci dziecka).

                                                  Mamy więc w tej chwili już 15 miesięczny okres gwarantowanej
                                                  niepodatności kobiety na następne zapłodnienie.

                                                  Odtąd zaczyna się okres możliwego lecz *mało prawdopodobnego*
                                                  zapłodnienia przez tak długi czas, jak długo kobieta nadal karmi
                                                  swoje dziecko piersią.

                                                  Trudno jest dokładniej określić jak długi jest ten okres ale możemy
                                                  przyjąć że w sprzyjających warunkach naturalnych okres karmienia
                                                  piersią (oczywiście, coraz mniej wyłącznego) trwa minimum jeden
                                                  pełny rok a najczęściej około dwóch lat.

                                                  Ja jednakże przyjmę tu wartość mniej korzystną dla mojej własnej
                                                  tezy: założę że do owych gwarantowanych już 15 miesięcy można
                                                  statystycznie rzecz biorąc dodać jeszcze tylko około 3 miesiące.

                                                  Niniejszym:
                                                  Po półtorarocznym okresie niepodatności na kolejne zapłodnienie
                                                  kobieta znowu staje się podatna, "uprawia" (tak jak i przez
                                                  wszystkie poprzednie miesiące) i znów zachodzi w ciążę - przymijmy
                                                  że średnio podczas drugiego cyklu jajeczkowania po odzyskaniu
                                                  podatności na zapłodnienie i przyjmijmy także (na wyrost) że okres
                                                  podatności na zapłodnienie podczas każdego z tych cyklów wynosił
                                                  pełnych 9 dni i (dalej na wyrost) że zapłodnienie nastąpiło właśnie
                                                  dopiero w tym ostatnim dziewiątym dniu z dwóch dziewięciodniowych
                                                  okresów płodnych.

                                                  W rezultacie:
                                                  Po półtorarocznym (547 dni) okresie bezpłodności pary mamy
                                                  maksymalnie 18 dni płodności, po których cały cykl się powtarza.

                                                  18 / 547 = 3.3%

                                                  Para ludzka w sprzyjających warunkach naturalnych jest płodna przez
                                                  tylko nieco ponad dwa tygodnie raz na każde półtora roku.

                                                  a przez cały pozostały czas "uprawia seks" jakoby bez sensu - jeśli
                                                  upierać się przy tym że biologicznym celem "uprawiania" jest
                                                  zapłodnienie.

                                                  Kobieta w sprzyjających warunkach naturalnych ma szansę zajść w
                                                  ciążę do około 20 razy w ciągu 30 lat.


                                                  Oczywiście, ów wynik 3.3% jest też wyraźnie na wyrost.

                                                  Przyjmując bardziej realistycznie że "okno płodności" trwa 7 a nie 9
                                                  dni a zapłodnienie następuje w połowie (w czwartym dniu) drugiego
                                                  okna płodności otrzymujemy:

                                                  11 / 547 = 2.01%

                                                  (2.01% jednego roku to 7.34 dnia (dużo mniej niż 11!) - choć ta
                                                  wartość nie ma w skali jednego roku właściwie sensu ponieważ cały
                                                  powtarzalny cykl zjawiska trwa dłużej niż jeden rok.)

                                                  Dalej:
                                                  W warunkach naturalnych kobieta może przez długie miesiące w ogóle
                                                  nie miesiączkować i nie jajeczkować z powodu niedożywienia.

                                                  Czyli, reasumując:
                                                  Przedstawione przeze mnie wcześniej oszacowanie - 3% - zostało
                                                  prawidłowo przedstawione jako możliwe ale nadmiarowe
                                                  a wielkość 2% jest już bardziej prawdopodobna ale uważam że
                                                  nadal "na wyrost".


                                                  A nawet przyjmując przypadek ekstremalny i praktycznie niemożliwy:
                                                  że kobieta nasza zawsze rodzi martwe dziecko, nie karmi piersią i
                                                  zachodzi w kolejną ciąże po czterech miesiącach od poprzedniego
                                                  porodu w dziewiątym końcowym dniu czwartego dziewięciodniowego okna
                                                  płodności - mamy górną granicę okresu płodnego pary ludzkiej w
                                                  warunkach naturalnych równą:

                                                  36 / 365 = 9.86%


                                                  I to by było na tyle :)
                                                  • brum.pl1 Ciemnogród 15.12.08, 08:57
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Właściwą metodę szacowania okresu płodnego pary ludzkiej w stanie
                                                    > naturalnym podaję poniżej:

                                                    Jestem bardzo ciekaw skąd ściągnęłaś te brednie...

                                                    > Tak więc:

                                                    > Zaczynamy w wieku kobiety 16 lat.
                                                    > Nasza para "uprawia" i kobieta zachodzi w ciążę.

                                                    A jeżeli nie zachodzi, to jaki jest okres płodności?
                                                    Poszukaj, może coś napisano na ten temat...:)

                                                    > W ciągu całych następnych 9 miesięcy ciąży kobieta jest oczywiście
                                                    > niepodatna na kolejne zapłodnienie i skutkiem tego: para w tym
                                                    > okresie jest bezpłodna

                                                    Zgoda.

                                                    > Następnie: kobieta rodzi i zaczyna karmić dziecko piersią.
                                                    > Skutkiem tego nie miesiączkuje i nie jajeczkuje przez minimum
                                                    > następnych 6 miesięcy (o ile nie przestanie karmić wcześniej z
                                                    > powodu śmierci dziecka).

                                                    BZDURA. CIEMNOGRÓD.

                                                    > Mamy więc w tej chwili już 15 miesięczny okres gwarantowanej
                                                    > niepodatności kobiety na następne zapłodnienie.

                                                    BZDURA. CIEMNOGRÓD.


                                                    > Odtąd zaczyna się okres możliwego lecz *mało prawdopodobnego*
                                                    > zapłodnienia przez tak długi czas, jak długo kobieta nadal karmi
                                                    > swoje dziecko piersią.

                                                    BZDURA. CIEMNOGRÓD.

                                                    itd, itd
                                                    Skąd ty czerpiesz te idiotyzmy, nie mające nic wspólnego z nauką?
                                                  • dritte_dame Re: Ciemnogród 15.12.08, 17:17
                                                    brum.pl1 napisał:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > > Następnie: kobieta rodzi i zaczyna karmić dziecko piersią.
                                                    > > Skutkiem tego nie miesiączkuje i nie jajeczkuje przez minimum
                                                    > > następnych 6 miesięcy (o ile nie przestanie karmić wcześniej z
                                                    > > powodu śmierci dziecka).

                                                    >
                                                    > BZDURA. CIEMNOGRÓD.
                                                    >
                                                    > itd, itd
                                                    > Skąd ty czerpiesz te idiotyzmy, nie mające nic wspólnego z nauką?


                                                    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9363426

                                                    www.ajcn.org/cgi/content/abstract/32/6/1298
                                                  • dritte_dame Jedna tylko poprawka... 15.12.08, 15:59
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > W rezultacie:
                                                    > Po półtorarocznym (547 dni) okresie bezpłodności pary mamy
                                                    > maksymalnie 18 dni płodności, po których cały cykl się powtarza.
                                                    >
                                                    > 18 / 547 = 3.3%

                                                    Jeśli przyjąć że przeciętny okres obniżonej płodności po 15 miesiącach wynosi
                                                    *nie mniej* niż 3 miesiące to przy wszystkich pozostałych poprzednich
                                                    założeniach niezmienionych - do czasu oczekiwania na kolejne zapłodnienie należy
                                                    jeszcze dodać cały czas pierwszej menstruacji w której zapłodnienie jest już
                                                    wysoce prawdopodobne oraz połowę czasu drugiej menstruacji (w której według
                                                    uprzednich założeń dochodzi do kolejnego zapłodnienia.)

                                                    Mamy więc w przypadku najbardziej optymistycznym:

                                                    18 / (547+28+14) = 3.06%

                                                    A w przypadku trochę bardziej realistycznym ale nadal sporo "na wyrost":

                                                    14 / (547+28+14) = 2.37%
                        • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 21:58
                          dritte_dame napisała:

                          > > Zdanie "seks służy do prokreacji" nie zawiera błędu. Bo służy.
                          >
                          > Nie służy.
                          > Do prokreacji służy kopulacja w okresie płodności kopulującej pary.

                          Aha, czyli przy założeniu, że kobitka jest płodna, a facet ma odpowiedniej
                          jakości plemniki, uprawiając seks bez zabezpieczenia do prokreacji nie dojdzie,
                          prawda "mądra" dritte?
                          Opowiedz konkretnie, bez pisania typowych dla ciebie banialuków.
                          • dritte_dame Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 22:15
                            brum.pl1 napisał:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > > Zdanie "seks służy do prokreacji" nie zawiera błędu. Bo służy.
                            > >
                            > > Nie służy.
                            > > Do prokreacji służy kopulacja w okresie płodności kopulującej
                            pary.
                            >
                            > Aha, czyli przy założeniu, że kobitka jest płodna,

                            A już policzyłeś przez jaką część swojego dorosłego życia jest ona w
                            warunkach naturalnych płodna?
                            • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 22:18
                              No i co? Nie potrafisz odpowiedzieć na konkretne pytanie?
                              Czekam.
                              • dritte_dame Re: Rzeczywisty powód 13.12.08, 22:35
                                brum.pl1 napisał:

                                > No i co? Nie potrafisz odpowiedzieć na konkretne pytanie?
                                > Czekam.

                                Konkretną odpowiedzią jest to, że w warunkach naturalnych Twoje
                                założenie ("kobitka jest płodna", tzn. podatna na zapłodnienie) jest
                                prawdziwe przez znikomo małą część dorosłego życia "kobitki".

                                A przez całą pozostałą część owego życia pieprzy się ona jakoby "bez
                                sensu", jeśli założymy że biologicznym celem "uprawiania seksu" jest
                                prokreacja.
                                • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 14.12.08, 00:10
                                  dritte_dame napisała:

                                  > A przez całą pozostałą część owego życia pieprzy się ona jakoby "bez
                                  > sensu", jeśli założymy że biologicznym celem "uprawiania seksu" jest
                                  > prokreacja.

                                  Nie przyjmuj idiotycznych założeń, to nie dojdziesz do idiotycznych wniosków.
                                  Wiem, że jesteś tępa jak nieostrzony przez siedem lat nóż kuchenny. Powtarzam
                                  więc, że efektem seksu, przy sprecyzowanych wcześniej przeze mnie założeniach,
                                  MOŻE BYĆ ciąża, czyli kobieta może urodzić dziecko. Zatem, zdanie "seks służy
                                  prokreacji" jest prawdziwe, bo nie zawiera słowa "wyłącznie", co już ci
                                  kilkakrotnie tłumaczyłem. Widać więc, że twój główny powód założenia tego wątku
                                  czyli atak na stanowisko KK znów spalił na panewce. Jesteś za głupia, po prostu.
                                  Nie używaj też prostaczko słów "pieprzy się". Nie potrafisz napisać tego
                                  poprawnie, np uprawia seks? I ty niby jesteś kobietą? Już raczej dziewką z
                                  czworaków.
                                  • dritte_dame Re: Rzeczywisty powód 14.12.08, 00:48
                                    brum.pl1 napisał:

                                    > zdanie "seks służy prokreacji" jest prawdziwe, bo nie zawiera
                                    słowa "wyłącznie"

                                    Takie zdanie jest i owszem, prawdziwe, w sensie czysto formalnym
                                    przy użyciu logiki dwuwartościowej, ale w sensie faktycznym -
                                    przyrodniczym, przy użyciu logiki wielowartościowej (rozmytej) jest
                                    ono w około 97% fałszywe a prawdziwe jedynie w około 3%.

                                    Czyli: jest *faktycznie* fałszywe.

                                    Kosztowna i ryzykowna aktywność, która w 97% przypadków NIE powoduje
                                    nowego zapłodnienia NIE "służy prokreacji".
                                    Trzeba szukać innego wyjaśnienia.
                                    • brum.pl1 Kropka nad i 14.12.08, 09:38
                                      dritte_dame napisała:

                                      > brum.pl1 napisał:
                                      >
                                      > > zdanie "seks służy prokreacji" jest prawdziwe, bo nie zawiera
                                      > słowa "wyłącznie"
                                      >
                                      > Takie zdanie jest i owszem, prawdziwe, w sensie czysto formalnym
                                      > przy użyciu logiki dwuwartościowej, ale w sensie faktycznym -
                                      > przyrodniczym, przy użyciu logiki wielowartościowej (rozmytej) jest
                                      > ono w około 97% fałszywe a prawdziwe jedynie w około 3%.

                                      Kiedy należy zastosować logikę wielowartościową? Ano wtedy, gdy nie można użyć
                                      logiki dwuwartościowej, prawda i fałsz. Skoro w naszym przypadku, jak sama
                                      przyznajesz, logika dwuwartościowa określa jednoznacznie zdanie to jako
                                      prawdziwe, wszelkie dywagacje na temat innych wariantów logiki są ABSURDEM.
                                      Nazwałem to w poprzednim poście popisem wokalno-muzycznym. Gdybyś istotnie znała
                                      logikę, mogłabyś ewentualnie zastosować tu logikę intuicjonistyczną. I wtedy
                                      uznałbym, że znasz logikę nie tylko z widzenia. Stawiając kropkę nad i, według
                                      logiki intuicjonistycznej, omawiane zdanie jest UZASADNIONE. Reasumując,
                                      stanowisko KK wyrażone w zdaniu "seks służy prokreacji" jest PRAWDZIWE. Co, jak
                                      sądzę kończy dyskusję na temat owego zdania. Takie są fakty, z którymi ty i
                                      tobie podobni ćwierćinteligenci muszą się pogodzić.
                                      • dritte_dame Re: Kropka nad i 14.12.08, 14:55
                                        brum.pl1 napisał:

                                        > dritte_dame napisała:
                                        >
                                        > > brum.pl1 napisał:
                                        > >
                                        > > > zdanie "seks służy prokreacji" jest prawdziwe, bo nie zawiera
                                        > > słowa "wyłącznie"
                                        > >
                                        > > Takie zdanie jest i owszem, prawdziwe, w sensie czysto formalnym
                                        > > przy użyciu logiki dwuwartościowej, ale w sensie faktycznym -
                                        > > przyrodniczym, przy użyciu logiki wielowartościowej (rozmytej)
                                        jest
                                        > > ono w około 97% fałszywe a prawdziwe jedynie w około 3%.
                                        >
                                        > Kiedy należy zastosować logikę wielowartościową? Ano wtedy, gdy
                                        nie można użyć
                                        > logiki dwuwartościowej, prawda i fałsz.

                                        No i w naszym przypadku właśnie nie należy używać logiki
                                        dwuwartościowej ponieważ nie jest ona odpowiednia do natury problemu.

                                        Podobnie jak logika dwuwartościowa nie jest własciwa w odpowiedziach
                                        na pytanie:
                                        Czy ta grupa drzew to las?
                                        Czy ten las jest duży?
                                        Czy ta kobieta jest wysoka?
                                        Czy ten człowiek jest łysy?
                                        Czy w tym pokoku jest zimno?
                                        ..



                                        > Skoro w naszym przypadku, jak sama
                                        > przyznajesz, logika dwuwartościowa

                                        Której w tym przypadku nie należy stosować...

                                        > określa jednoznacznie zdanie to jako
                                        > prawdziwe

                                        ...to ten wynik - osiągnięty przy użyciu błednej metody - nie ma
                                        żadnego znaczenia gdyż należy go odrzucić jako błędny.


                                        > stanowisko KK wyrażone w zdaniu "seks służy prokreacji" jest
                                        PRAWDZIWE.

                                        Nie, ono jest fałszywe.

                                        Biologicznym celem "uprawiania seksu" jest: pair bonding.
                                        ("umacnianie związku", "cementowanie związku, pary")

                                        Pair bonding zwiększa sukces rozrodczy par, w których on występuje
                                        ale sam w sobie nie powoduje rozrodu.

                                        Występuje tu pozytywna korelacja zjawisk ale nie przyczynowość.
                                        • brum.pl1 Re: Kropka nad i 14.12.08, 18:01
                                          Tak, tak, dritte. Weź lekarstwa, bo znów bredzisz jak potłuczona.
                                          • paskudek1 Re: Kropka nad i 15.12.08, 12:19
                                            ty człowieku na rpawdę nie potrafisz dyskutować z kimś kto ma przeciwne do Ciebie zdanie. W realu tez tak dyskutujesz z oponentami? "weź lekaarstwas" " głupoi jesteś" "durny taki i owaki"?? TO jest kultura? I do tego jeszcze zdeklarowanego katolika? KOleś ty o katolicyźmie może i wiesz z kaiśęk i Biblii, moz.e masz teorię ale pierwsza lepsza kur...wa pod latarnią ma więcej chrześnijanina w sobie i miłości bliźniego.
                                            • brum.pl1 Re: Kropka nad i 15.12.08, 17:01
                                              Nie toleruję głupoty. To nam, katolikom ciągle się tu próbuje wmawiać brak
                                              wiedzy, brak umiejętności rozumowania, wręcz ciemnogród. Tymczasem, najwięksi
                                              oponenci i szydercy z KK mają ogromne kłopoty ze sformułowaniem najprostszych
                                              opinii, nie znają logiki, nie znają podstawowych faktów z biologii. Są po prostu
                                              głupcami. Najlepszym przykładem takiego matoła jest właśnie dritte, "znafca"
                                              konstytucji, "znafca" matematyki i "znafca" biologii. Jej wypowiedzi to stek
                                              bzdur, z naukowego punktu widzenia. I z tym polemizuję. I z tego szydzę.
                                        • piwi77 Re: Kropka nad i 15.12.08, 17:11
                                          dritte_dame napisała:

                                          > No i w naszym przypadku właśnie nie należy używać logiki
                                          > dwuwartościowej ponieważ nie jest ona odpowiednia do natury
                                          > problemu.

                                          Ale żeby to stwierdzić, trzeba mieć szacunek dla otaczającego nas
                                          świata, że nie wszystko (właściwie niczego) nie jesteśmy w stanie
                                          tak zmodelować, żeby można było operować dwiema wartościami.
                                          Umiejętność stwierdzenia, wiem, że nic nie wiem, wcale nie jest
                                          dzisiaj łatwiejsza niż dawniej, co widać po niektórych,
                                          wszystkowiedzących, obecnych tu forumowiczach.
                                          • brum.pl1 Re: Kropka nad i 15.12.08, 17:27
                                            Gdybyć piwuś znał logikę, nie powtarzałbyś głupot za dritte.
                                            • piwi77 Re: Kropka nad i 16.12.08, 08:00
                                              brum.pl1 napisał:

                                              > Gdybyć piwuś znał logikę, nie powtarzałbyś głupot za dritte.

                                              Krętaczysz, niczego po dritte dame nie powtarzałem. Musiałeś czegoś
                                              nie zrozumieć.
                                              • brum.pl1 Re: Kropka nad i 16.12.08, 11:59
                                                piwi77 napisał:

                                                > > Gdybyć piwuś znał logikę, nie powtarzałbyś głupot za dritte.
                                                >
                                                > Krętaczysz, niczego po dritte dame nie powtarzałem. Musiałeś czegoś
                                                > nie zrozumieć.

                                                Ach, ta twoja schizofrenia...

                                  • paskudek1 Re: Rzeczywisty powód 15.12.08, 12:15
                                    a ty jełopie potrafisz dyskutować gzecznie czy tylko obelgami sypać i wyzywać??? Dritte ani razu CIę nie wyzwała więc bądź łaskaw debilu odwdzięczyć się tym samym.
                                    • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 15.12.08, 17:05
                                      paskudek1 napisała:

                                      > a ty jełopie potrafisz dyskutować gzecznie czy tylko obelgami sypać i wyzywać??
                                      > ? Dritte ani razu CIę nie wyzwała więc bądź łaskaw debilu odwdzięczyć się tym s
                                      > amym.

                                      Niestety nie mogę. Nie potrafię pisać takich bzdur co dritte. Po prostu jestem
                                      wykształcony i to gruntownie.
                                      • dritte_dame Cześć Papkin! :) 15.12.08, 17:09
                                        brum.pl1 napisał:

                                        > Po prostu jestem wykształcony i to gruntownie.
                                        • brum.pl1 Cześć Kiepska 15.12.08, 17:14
                                      • piwi77 Re: Rzeczywisty powód 15.12.08, 17:16
                                        brum.pl1 napisał:

                                        > Po prostu jestem wykształcony i to gruntownie.

                                        mgr inż. gruntowny
                                        • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 15.12.08, 17:21
                                          Ale cie to boli. Katolik a wykształcony. Nie do wiary piwuś, prawda?
                                          A ty, nieboraku, co skończyłeś, poza podstawówką?
                                          • dritte_dame Re: Rzeczywisty powód 15.12.08, 23:04
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > Katolik a wykształcony.

                                            "Nie pomogą doktoraty kiedy człowiek chamowaty." :(
                                            • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 16.12.08, 11:50
                                              dritte_dame napisała:

                                              > "Nie pomogą doktoraty kiedy człowiek chamowaty." :(

                                              Jak się czyta twoje bzdury trudno zachować nakazy kultury.
                                          • piwi77 Re: Rzeczywisty powód 16.12.08, 08:04
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > A ty, nieboraku, co skończyłeś, poza podstawówką?

                                            Nic, czym warto by było się chwalić.
                                            • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 16.12.08, 11:52
                                              piwi77 napisał:

                                              > > A ty, nieboraku, co skończyłeś, poza podstawówką?
                                              >
                                              > Nic, czym warto by było się chwalić.

                                              To widać, słychać i czuć...

                                              PS Link do tego wyznania też sobie zachowam, podobnie jak tamten, gdy przyznałeś
                                              sie do schizofrenii.
                                              • piwi77 Re: Rzeczywisty powód 16.12.08, 12:05
                                                Zachowaj, pewnie niedługo znów będę w dobrym humorze i coś nowego ci
                                                podrzucę.
                                          • piwi77 Re: Rzeczywisty powód 16.12.08, 08:59
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > Ale cie to boli. Katolik a wykształcony.

                                            Przecież wcale cię nie znam, ani nie wiem czyś katolik, ani czy
                                            wykształcony.
                                            • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 16.12.08, 12:00
                                              piwi77 napisał:

                                              > > Ale cie to boli. Katolik a wykształcony.
                                              >
                                              > Przecież wcale cię nie znam, ani nie wiem czyś katolik, ani czy
                                              > wykształcony.

                                              I nie poznasz. Nawet jakbyś bardzo prosił.
                                              • piwi77 Re: Rzeczywisty powód 16.12.08, 12:06
                                                brum.pl1 napisał:

                                                > I nie poznasz. Nawet jakbyś bardzo prosił.

                                                Nigdy nie proszę o rzeczy niemożliwe.
                                      • paskudek1 Re: Rzeczywisty powód 17.12.08, 10:15
                                        rozumiem, i to gruntowne "wykształcenie" zmusza CIe do obrażania rozmówcy ,wyzywania i dawania do zrozumienia, że kto inaczej niż brum mysli to jełop, idiota, debil i kretyn prawda? Jak widać przykład idzie z góry, w końcu nasz rezydent też uważa ze z racji wykształcenia może wszystkich obrażać.
                                        Widzisz brumie, wykszyałcenia nie zawsze idzie w parze z wiedzą, wiedza z kulturą a kultura z delikatnością. TY moze i masz wykształcenie, i to "gruntowne" ale co to rezty to przypuszczam ze wątpię
                                        • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 17.12.08, 11:52
                                          paskudek1 napisała:

                                          > rozumiem, i to gruntowne "wykształcenie" zmusza CIe do obrażania rozmówcy ,wyzy
                                          > wania i dawania do zrozumienia, że kto inaczej niż brum mysli to jełop, idiota,
                                          > debil i kretyn prawda?

                                          A ty w kółko to samo, jak stara płyta...
                                          Każdy, kto twierdzi, że:
                                          - kobieta jest płodna przez 11 dni w roku,
                                          - podczas karmienia dziecka piersią nie zajdzie w ciążę, itd itd
                                          jest NIEUKIEM. I to nie tylko dlatego, że inaczej myśli niż ja, tylko dlatego że
                                          klepie piramidalne bzdury. Policzyłem dokładnie liczbę dni w roku potencjalnej
                                          płodności kobiety. I jest ona zgodna z aktualnym stanem wiedzy medycznej znanej
                                          zresztą średnio rozgarniętemu uczniowi szkoły podstawowej. Jeśli jednak nadal
                                          masz zamiar bronić nieuka, proszę bardzo. Zauważ tylko, że pisanie takich bzdur,
                                          autorstwa dritte jest społecznie szkodliwe, bo szerzy ciemnogród, zacofanie i
                                          głupotę. Masz najlepszy przykład, piwuś powtarza te bzdury i traktuje je jak
                                          prawdy objawione. Zamiast stwierdzić, że są kompromitacją!
                                          Każdemu, kto podziela głupoty dritte radzę zajrzeć do podręczników szkolnych by
                                          przekonać się o mojej racji.
                                          I to by było na tyle.

                                          • piwi77 Re: Rzeczywisty powód 17.12.08, 12:01
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > Zauważ tylko, że pisanie takich bzdur, autorstwa dritte jest
                                            > społecznie szkodliwe, bo szerzy ciemnogród, zacofanie i głupotę.

                                            Ciekawe dlaczego wychodzisz z założenia, że to słowa dritte zyskają
                                            posłuch, a nie twoje. To ukłon w stronę dritte, choć pewnie mimo
                                            woli.
                                            • brum.pl1 Re: Rzeczywisty powód 17.12.08, 12:10
                                              Każdy ma takiego guru, na jakiego zasługuje. Twoim jest dritte:))))
                                          • dritte_dame Re: Rzeczywisty powód 17.12.08, 15:15
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > Policzyłem dokładnie liczbę dni w roku potencjalnej
                                            > płodności kobiety.

                                            Oczywiście - tak początkowo jak i nadal teraz - masz nadzieję że czytelnik
                                            powyższego nie będzie pamiętał lub nie zada sobie trudu sprawdzenia jak
                                            dokładnie brzmiało postawione przeze mnie pytanie :))

                                            A jesteś tak gruntownie wykształcony że potrafisz policzyć aż do 117 tam, gdzie
                                            prawidłowo liczyć należy tylko do 15! :))

                                            I potem wygodnie ignorujesz wnioski nawet ze *swoich własnych* błędnych obliczeń! :)


                                            > - wariant optymistyczny
                                            > (5+4) * 13 = 117

                                            117 / 365 = 32%

                                            Zdanie "seks słyży do prokreacji" jest w 32% prawdziwe a w 68% fałszywe.

                                            68% "pieprzenia bez sensu".


                                            > - wariant pesymistyczny
                                            > (3+3) * 13 = 78

                                            78 / 365 = 21%

                                            Zdanie "seks słyży do prokreacji" jest w 21% prawdziwe a w 79% fałszywe.

                                            79% "pieprzenia bez sensu".


                                            W końcu jednak nieostrożnie zgodziłeś się z tym:

                                            > > W ciągu całych następnych 9 miesięcy ciąży kobieta jest oczywiście
                                            niepodatna na kolejne zapłodnienie i skutkiem tego: para w tym okresie jest
                                            bezpłodna

                                            > Zgoda.

                                            Z czego wynika co następuje:

                                            > > A nawet przyjmując przypadek ekstremalny i praktycznie niemożliwy: że
                                            kobieta nasza zawsze rodzi martwe dziecko, nie karmi piersią i zachodzi w
                                            kolejną ciąże po czterech miesiącach od poprzedniego
                                            porodu w dziewiątym końcowym dniu czwartego dziewięciodniowego okna
                                            płodności - mamy górną granicę okresu płodnego pary ludzkiej w warunkach
                                            naturalnych równą:

                                            36 / 365 = 9.86%

                                            Zdanie "seks słyży do prokreacji" jest w 10% prawdziwe a w 90% fałszywe.

                                            90% "pieprzenia bez sensu".



                                            > Każdemu [..] radzę zajrzeć do podręczników szkolnych by przekonać się o mojej
                                            racji.

                                            Rzecz w tym, że nie wystarczy zajrzeć i przepisać (tak jak to robisz).
                                            Aby dojść do wniosków prawidłowych należy informację z możliwie wielu źródeł
                                            poznać, zrozumieć, ocenić krytycznie i następnie *prawidłowo* zastosować do
                                            analizy postawionego problemu
                                            (No i istotę konkretnego problemu także trzeba wpierw prawidłowo zrozumieć).
                                            • brum.pl1 Dosyć tego! 17.12.08, 18:50
                                              Masz mętlik w głowie, mylą ci się pojęcia, okres płodności kobiety z
                                              prawdopodobieństwem zapłodnienia, laktacja z ciążą, i wychodzą ci same bzdury.
                                              Przy okazji bez sensu przywołujesz logikę rozmytą, itd, itd.
                                              A prawdę mówiąc rozmyty i zlasowany masz mózg.

                                              Jeśli rzeczywiście twoim zdaniem moje wyliczenia są błędne, wykaż explicite, w
                                              którym dokładnie miejscu popełniłem błąd. Zacytuj je, i punkt po punkcie obal.
                                              Czekam.
                                              • dritte_dame Re: Dosyć tego! 17.12.08, 19:11
                                                brum.pl1 napisał:

                                                > Czekam.

                                                A czekaj sobie.

                                                Ja już nic więcej nie potrzebuję dodawać.

                                                Nie zamierzam dalej dyskutować z kolejnym wcieleniem
                                                mg-ileśtam-"udowodnij".

                                                Dowody poziomu Twego wykształcenia leżą już tu jawnie i otwarcie
                                                dostępne do wszystkich do wglądu i ocenią je, jeśli zechcą, inni
                                                czytelnicy, na podstawie między innym zawartości tego wątku.

                                                Sprawiasz mi tylko ponownie zawód swoją uporczywą niezdolnością
                                                przyznania się do błędu.
                                                • brum.pl1 Re: Dosyć tego! 17.12.08, 19:21
                                                  ha ha ha
                                                  To było jasne od początku. Skompromitowałaś się na całego.
                                                  Radze skorzystać z podręczników i pouczyć się trochę. Zaoszczędziłabyś sobie
                                                  wstydu.
                                                • brum.pl1 Re: Dosyć tego! 17.12.08, 19:25
                                                  dritte_dame napisała:

                                                  > Sprawiasz mi tylko ponownie zawód swoją uporczywą niezdolnością
                                                  > przyznania się do błędu.

                                                  Najpierw trzeba udowodnić, że popełniłem błąd. Nie można przyznawać się do
                                                  czegoś, czego NIE MA.
                                        • dritte_dame Paskudku 17.12.08, 19:33
                                          Dziękuję Ci za ujęcie się za mną :)

                                          Miejmy teraz nadzieję że przyniesie to komu trzeba jakiś pozytywny
                                          moment autoreflesji gdyż bez tego dalej niestety ani rusz ;)

                                          Ponieważ ja wiadomo:
                                          "Dobrego człowieka karczma nie zepsuje,
                                          A złego koścół nie naprawi."
    • Gość: xxx Re: Do czego służy seks? IP: *.range81-151.btcentralplus.com 12.12.08, 20:41
      ani funkca przyjmowania pokarmu ani potrzeba uprawiania seksu nie
      zostaly stworzone dla odczuwania przyjemnosci. Przyjemnosc to skutek
      uboczny;)

      Seks potrzebny jest facetom do podporzadkowywania sobie kobiet a
      kobietom do produkowania kolejnych marzen!
      • yoma Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:44
        > Seks potrzebny jest facetom do podporzadkowywania sobie kobiet

        I taki facet mówi: Jak mi nie upierzesz skarpetek, to ci nie dam! i się dziwi,
        że go kobitki uważają za mało seksownego :P
        • Gość: xxx Re: Do czego służy seks? IP: *.range81-151.btcentralplus.com 12.12.08, 20:50
          on nic nie musi mowic - same leca te skarpety prac! Jeszcze sie bija
          o to miedzy soba;)
      • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 20:55
        Gość portalu: xxx napisał(a):

        > ani funkca przyjmowania pokarmu ani potrzeba uprawiania seksu nie
        > zostaly stworzone dla odczuwania przyjemnosci.

        Dotąd całkowita zgoda.


        > Przyjemnosc to skutek
        > uboczny;)

        Tu niezgoda.

        W przypadku "uprawiania seksu" przyjemność to niezbędny środek do konkretnego celu.
        (Ale wcale nie do "konsekwencji"! ;))


        > Seks potrzebny jest facetom do podporzadkowywania sobie kobiet a
        > kobietom do produkowania kolejnych marzen!

        Z tym oczywiście też niezgoda.
    • wuzet21 Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 21:04
      Do utrzymywania stosunków międzyludzkich...
      • pocoo Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 21:07
        wuzet21 napisał:

        > Do utrzymywania stosunków międzyludzkich...

        A jak facet pieprzy zwierzaka?
        • yoma Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 21:24
          Zwierzak też człowiek...
          • pocoo Re: Do czego służy seks? 12.12.08, 21:32
            yoma napisała:

            > Zwierzak też człowiek...

            Acha , masz na mysli :
            kotku ,misiu , żabko,baranie ,świnio ,małpo ,suko,kaszalocie...
      • dritte_dame Ciepło, ciepło, ... :) 12.12.08, 22:28
        wuzet21 napisał:

        > Do utrzymywania stosunków międzyludzkich...

        Ze szczególnym naciskiem (hmm..) na "utrzymywanie" ...
        • minniemouse Re: Ciepło, ciepło, ... :) 13.12.08, 09:06
          niektorym do ukrycia niemilego faktu ze nie maja o czym ze soba
          rozmawiac...

          Minnie
          • piwi77 Re: Ciepło, ciepło, ... :) 13.12.08, 10:52
            minniemouse napisała:

            > niektorym do ukrycia niemilego faktu ze nie maja o czym ze soba
            > rozmawiac...
            >
            > Minnie

            Bardzo słuszne spostrzeżenie.
            • migreniasta Re: Ciepło, ciepło, ... :) 13.12.08, 10:54
              To jednakwieletłumaczy.Chyba zastosuję terapię
    • dritte_dame A co powiecie na ... 13.12.08, 15:46
      dritte_dame napisała:

      > Do czego według Was służy seks?

      A co powiecie na taką tezę?:

      Seks służy ludziom do tego, aby mogli być inteligentni.


      ?:)
      • facettt lekcewarzymy... 13.12.08, 16:21
        dritte_dame napisała:
        > A co powiecie na taką tezę?:
        >
        > Seks służy ludziom do tego, aby mogli być inteligentni.
        >
        >
        lekcewarzymy te uwage...
        ale skoro pomaga Ci sie zrownowazyc - to rozumiemy ;)
        >
        >
        >
        • dritte_dame I całkiem niesłusznie! :)) 13.12.08, 17:44
          facettt napisał:

          > dritte_dame napisała:
          > > A co powiecie na taką tezę?:
          > >
          > > Seks służy ludziom do tego, aby mogli być inteligentni.
          > >
          > >
          > lekcewarzymy te uwage...

          Całkiem niesłusznie ją lekceważysz.

          Zauważmy na wstępie że człowiek jest wśród innych zwierząt jedynym
          gatunkiem równocześnie i tak wysoce inteligentnym i "pieprzącym bez
          sensu" swoją *stałą* (no, powiedzmy, w miarę stałą.. :)) samicę
          najczęściej wtedy jest ona okresowo bezpłodna.

          To pierwsze (wysoka inteligencja ludzi) jest możliwe tylko dzięki
          temu drugiemu ("uprawianiu" także poza krótkimi okresami płodności).

          I ma to jak najbardziej szczegółowe i racjonalne uzasadnienie na
          gruncie li tylko - biologii ewolucyjnej.


          Zacznijmy do tego:
          Co jest potrzebne do tego aby w nowym małpim gatunku rozwinęła się
          wysoka inteligencja?

          Ano - 1) odpowiednio duży mózg i 2) wyprostowana postawa ciała
          (zwalniająca dwie kończyny z funkcji lokomocyjnych a za to
          umożliwiająca użycie ich do posługiwania się narzędziami.)

          I dalej ...
          • brum.pl1 hi hi 13.12.08, 17:50
            dritte_dame napisała:

            > Zauważmy na wstępie że człowiek jest wśród innych zwierząt jedynym
            > gatunkiem równocześnie i tak wysoce inteligentnym i "pieprzącym
            > bez sensu"

            Człowiek inteligentny nie pieprzy bez sensu.
            A ty to robisz nieustannie.
            I to jest clou sprawy.
    • iberia.pl czynnosc fizjologiczna + przyjemnosc,n/t 13.12.08, 16:23

    • Gość: lol do wbijania gwozdzi (bez tekstu) IP: *.92b.tarnobrzeg.pilicka.pl 13.12.08, 16:46
    • kochanica-francuza Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 17:19
      Mam mówić prywatnie czy jako kulturoznawczyni?
      • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 17:28
        kochanica-francuza napisała:

        > Mam mówić prywatnie czy jako kulturoznawczyni?

        I jedno i drugie.
        Opinii nigdy nie za wiele :)

        Ale dlaczego zaznaczasz że masz dwie?
        Czyżby Twoja prywatna opinia nie zgadzała się z zawodową (?).
      • brum.pl1 Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 17:29
        kochanica-francuza napisała:

        > Mam mówić prywatnie czy jako kulturoznawczyni?

        I tak i tak. Będzie z pewnością interesująco.
    • hypatia69 Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 20:21
      Żeby można było wysłać na uprawę tegoż męża, a żona w tym czasie
      może spokojnie poforumować...
      • Gość: OK Re: Do czego służy seks? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 13.12.08, 22:50
        Wg biologii: seks sluzy do prokreacji i wychowania nowych pokolen.

        Wg. moralnosci katolickiej: mniej wiecej to samo, tyle ze podkresla sie seks
        monogamiczny i zwiazek duchowy malzonkow. Pytanie: czy potraficie oklamywac w
        lozku? Jesli tak, to wasz zwiazek ma problemy moralne. Katolicyzm podkresla
        zwiazek seksu z odpowiedzialnoscia.

        Wg. moralnosci lewackiej: seks to jest czynnosc podobna do innych czynnosci
        fizjologicznych i sluzy zaspokojeniu potrzeb wlasnych. Dzieci sa produktem
        ubocznym, glownie niepozadanym, ktory mozna usuwac (bo toto nie sa ludzie). Seks
        homoseksualny ma te "wyzszosc" ze nie ma dzieci. Druga osoba sie nie liczy i nie
        jest potrzebna w zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych. Dodatkowe narzedzia moga
        byc uzyteczne, zwierzatka sa mile widziane.
        • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 23:05
          Gość portalu: OK napisał(a):

          > Wg biologii: seks sluzy do prokreacji

          Nie znasz się na ludzkiej biologii.


          > i wychowania nowych pokolen.

          A to w jaki sposób?
          • Gość: OK Re: Do czego służy seks? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 13.12.08, 23:27
            > > i wychowania nowych pokolen.
            >
            > A to w jaki sposób?

            W rodzinie zbudowanej na malzenstwie miedzy kobieta i mezczyzna.
            Nikt jeszcze nie wymyslil czegos lepszego.

            > Nie znasz się na ludzkiej biologii.

            Ludzka biologia jest unikalna: ludzie dorastaja przez kilkanascie lat.
            Potrzebuja do tego stabilnej rodziny. Seks jest jednym z czynnikow
            stabilizujacych rodzine. Niestety filozofia "kazdy z kazdym" jest spojna z
            reszta lewackich przykazan dla ktorych rodzina jest nieistotna (moze poza
            homoseksualna, i argument stoi ze to dla dziedziczenia i odwiedzania w szpitalu:
            nie trzyma sie kupy).
            • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 23:41
              Gość portalu: OK napisał(a):

              > > Nie znasz się na ludzkiej biologii.
              >
              > Ludzka biologia jest unikalna: ludzie dorastaja przez kilkanascie
              lat.
              > Potrzebuja do tego stabilnej rodziny. Seks jest jednym z czynnikow
              > stabilizujacych rodzine.

              No, widzę że jednak coś wiesz o ludzkiej biologii.
              Zwracam wobec tego honor ;))

              Seks nie "służy do prokreacji" (bo do tego służy kopulacja w okresie
              płodności samicy) ale seks "nieprokreacyjny" (gdy nie ma szansy na
              zapłodnienie, a to jest ponad 90% epizodów seksu u ludzi w warunkach
              naturalnych) zwiększa statystycznie sukces rozrodczy par ludzkich,
              które taki seks praktykują.

              A zechcesz może wobec tego jeszcze napisać dlaczego to akurat ludzka
              biologia jest w tym aspekcie tak unikalna wśród wszystkich zwierząt?
              Dlaczego ludzie dorastają tak długo?
              To znaczy: jaka jest tego konkretna biologiczna przyczyna?
              • brum.pl1 Jaja jak berety 14.12.08, 00:26
                Zestaw mundrości dritte

                1. Do prokreacji służy kopulacja w okresie płodności kopulującej pary (sic!)

                2. Facet "sam w sobie" nie jest w ogóle płodny(sic!).
                Zresztą *dokładnie tak samo* jak i kobieta(sic!).

                3. Ani ludzki samiec ani samica nie są w pojedynkę płodni(sic!).

                4. Płodna jest wyłącznie i jedynie zawsze PARA ludzka(sic!).

                5. Seks nie "służy do prokreacji" (bo do tego służy kopulacja w okresie
                płodności samicy).

                To już nie PARY?


                • dritte_dame Re: Jaja jak berety 14.12.08, 00:51
                  brum.pl1 napisał:

                  > 5. Seks nie "służy do prokreacji" (bo do tego służy kopulacja w
                  okresie
                  > płodności samicy).
                  >
                  > To już nie PARY?

                  I z lingwistyką też u Ciebie kiepsko :(

                  Nie wiesz jaki jest źródłosłów tego obcego słowa: "kopulacja".
                  • brum.pl1 Biedna, głupia dritte 14.12.08, 10:13
                    Wypisujesz tu stek bzdur, które ci tu ładnie zestawiłem. Wiem, że tracisz grunt
                    pod nogami i zaczynasz już nie tyle bredzić, co rzężić w drgawkach głupawki. Juz
                    ci to wielokrotnie mówiłem, że potrafisz tylko cytować innych. Jak piszesz
                    samodzielnie, osiągasz DNO DNA. A o czym to świadczy? Powiem ci: o twojej
                    bezdennej głupocie.
                    • dritte_dame Dobra, dobra Papkin.. :) 14.12.08, 14:15
                      Postaraj się skoncentrować i piszżesz na temat jeśli w ogóle
                      potrafisz.

                      Znasz takie angielskie słówko: "couple" ?

                      A "kopulacja" ma taki rzadko używany polski odpowiednik: "pa.."

                      No i ...?



                      brum.pl1 napisał:

                      [ stek bzdur ]
                      • brum.pl1 Re: Dobra, dobra Papkin.. :) 14.12.08, 18:08
                        Ha ha, widzę, że tracisz już całkowicie grunt pod nogami. Żałosna dritte.
              • Gość: OK Re: Do czego służy seks? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 14.12.08, 01:15
                > A zechcesz może wobec tego jeszcze napisać dlaczego to akurat ludzka
                > biologia jest w tym aspekcie tak unikalna wśród wszystkich zwierząt?
                > Dlaczego ludzie dorastają tak długo?
                > To znaczy: jaka jest tego konkretna biologiczna przyczyna?

                MOZG!!!! Rozwoj mozgu ktory na dodatek musi pochlonac duzo wiedzy zakumulowanej
                przez pokolenia. Rozwoj i nauka zabieraja czas.
                Podobnie jak rozwoj czlowieka przed narodzeniem: tam sie dzieja jeszcze bardziej
                skomplikowane przemiany, ktore mozna brutalnie przerwac, zniszczyc i nazwac to
                "postepem". Niestety caly "postep" w wydaniu lewackim sprowadza sie albo do
                niszczenia zycia ludzkiego, albo nie dopuszczania innych do zycia.

                Zwierzeta operuja glownie na instynktach (zakodowanych przed urodzeniem).
                Uczenie sie jest bardzo ograniczone.
                • dritte_dame Brawo! 14.12.08, 02:07
                  Gość portalu: OK napisał(a):

                  > > A zechcesz może wobec tego jeszcze napisać dlaczego to akurat
                  ludzka
                  > > biologia jest w tym aspekcie tak unikalna wśród wszystkich
                  zwierząt?
                  > > Dlaczego ludzie dorastają tak długo?
                  > > To znaczy: jaka jest tego konkretna biologiczna przyczyna?
                  >
                  > MOZG!!!! Rozwoj mozgu ktory na dodatek musi pochlonac duzo wiedzy
                  zakumulowanej
                  > przez pokolenia. Rozwoj i nauka zabieraja czas.

                  Nadal świetnie!
                  Moje szczere wyrazy uznania :))

                  W tylko dwóch podejściach zaszedłeś w szczegółowych wnioskach dalej
                  niż ktokolwiek dotąd w tym wątku.


                  W moim pytaniu o "konkretną biologiczną przyczynę" jest tylko
                  jeszcze jeden niuans.

                  Ty odpowiadasz: "Rozwoj mozgu ktory na dodatek musi pochlonac duzo
                  wiedzy zakumulowanej przez pokolenia."

                  I to jest OK.
                  Zgadzam się że "rozwój" ale "pochłonięcie wiedzy zakumulwanej przez
                  pokolenia" to nie proces biologiczny lecz kulturowy i dotyczy tylko
                  czasów względnie nowych i krótkich gdy powstały już ludzkie kultury
                  społeczne i to takie posługujące się jakimś pismem lub innym
                  sposobem trwałej akumulacji wiedzy zgromadzonej przez poprzednie
                  pokolenia.

                  Ale jest także czysto biologiczny aspekt tego rozwoju mózgu.
                  Konkretnie: jego *wzrost* (rośnięcie) po urodzeniu.

                  I tu już jesteśmy bardzo blisko zamknięcia całego wywodu :)


                  Popatrzmy:

                  1) Duży mózg (duża głowa) w dorosłości
                  To:
                  --> potencjalnie duża inteligencja.

                  2) Postawa wyprostowana (narzędzia w rękach)
                  --> daje ewolucyjne korzyści przy posiadaniu dużej inteligencji.

                  3) Postawa wyprostowana praktycznie uniemożliwia (DLACZEGO?)
                  rodzenie dzieci z "dorosłym" rozmiarem głowy
                  I sprawia że:
                  --> konieczna jest dość długa opieka ojca nad matką i bezradnym
                  dzieckiem oraz opieka obojga z pary rodzicielskiej nad przez długi
                  czas całkowicie bezradnym potomkiem.

                  4) "Uprawianie seksu" (przyjemność z tego czerpana) bez oglądania
                  się na krótke okresy płodne prowadzi do: "pair bonding" (po polsku
                  chyba najlepiej to przetłumaczyć jako: "utrwalanie związku") - na
                  czas wystarczająco długi aby istotnie zwiększyć szansę przeżycia
                  matki i potomstwa MIMO TEGO że owo "uprawianie" niesie też ze sobą
                  pewne koszty i zagrozenia. Statystycznie, korzyści odniesione z
                  nieprokreacyjnego "uprawiania" przeważają nad stratami
                  Czyli:
                  --> Uprawianie nieprokreacyjnego seksu (ponad 97% epizodów ludzkiej
                  kopulacji w warunkach naturalnych) zwiększa sukces rozrodzczy ludzi
                  *coraz bardziej inteligentnych* (mających potomków o coraz większych
                  głowach)
                  (Sukces rozrodczy to szanse na dochowanie się wnuków i dalszych
                  potomków.)


                  Ergo: "Pieprzenie bez sensu" (za Mleczką :)) - bez szansy na kolejne
                  zapłodnienie - jest tym co dała nam sama Natura PO TO abyśmy mogli
                  być mądrymi zwierzakami! :))

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=88473393&a=88504137
                  Q.E.D. :))



                  Ps.
                  Pozostaje do uzupełnienia już tylko jedno uściślenie:

                  Dlaczego postawa wyprostowana praktycznie uniemożliwia kobietom
                  rodzenie dzieci z "dorosłym" rozmiarem głowy?
                  • rkcb Re: Brawo! 14.12.08, 02:15
                    > Ps.
                    > Pozostaje do uzupełnienia już tylko jedno uściślenie:
                    >
                    > Dlaczego postawa wyprostowana praktycznie uniemożliwia kobietom
                    > rodzenie dzieci z "dorosłym" rozmiarem głowy?
                    Bo najpierw przodek człowieka stanął na dwóch nogach - zrobił to już
                    australopitek - a dopiero potem zaczął się powieszać mózg.
                    Ewolucja nie działa jak inżynier z czystą kartką - ona buduje z tego co ma.
                    • dritte_dame Re: Brawo! 14.12.08, 02:32
                      rkcb napisał:

                      > > Ps.
                      > > Pozostaje do uzupełnienia już tylko jedno uściślenie:
                      > >
                      > > Dlaczego postawa wyprostowana praktycznie uniemożliwia kobietom
                      > > rodzenie dzieci z "dorosłym" rozmiarem głowy?
                      > Bo najpierw przodek człowieka stanął na dwóch nogach - zrobił to
                      już
                      > australopitek - a dopiero potem zaczął się powieszać mózg.
                      > Ewolucja nie działa jak inżynier z czystą kartką - ona buduje z
                      tego co ma.

                      No, ale mogła by przecież jeszcze bardziej niż teraz poszerzyć
                      kobietom miednice - żeby od razu duża głowa przeszła? :)

                      Przecież kobiety już i tak w tym celu mają biodra szersze od
                      mężczyzn więc czemu nie pociągnąć tego jeszcze cuit dalej ...?
                      • rkcb Re: Brawo! 14.12.08, 02:53
                        Bo jak by szerzej rozstawić kobiecie nogi to nie mogła by chodzić, nie mówiąc o
                        bieganiu. A jak ewolucja "znalazła" inny sposób, czyli niedołężnego noworodka,
                        którym opiekują się rodzice, to nie "musiała" wymyślać nic innego.
                        • dritte_dame Re: Brawo! 14.12.08, 03:21
                          rkcb napisał:

                          > Bo jak by szerzej rozstawić kobiecie nogi to nie mogła by chodzić,
                          nie mówiąc o
                          > bieganiu. A jak ewolucja "znalazła" inny sposób, czyli
                          niedołężnego noworodka,
                          > którym opiekują się rodzice, to nie "musiała" wymyślać nic innego.

                          Znowu w dziesiątkę! :)
        • hypatia69 Re: Do czego służy seks? 15.12.08, 18:54
          "Wg biologii: seks sluzy do prokreacji i wychowania nowych pokolen."
          Ale z tymi wychowywanymi pokoleniami to chyba tylko u ludzi,
          bocianów i innych żyjących w stałych stadłach? Bo jakoś nie widzę
          tego u kotów na przykład czy modliszek...
          "Wg. moralnosci katolickiej"
          Wróć! Czemu wyłącznie katolickiej? To samo jest u świaków Jahwe i
          mormonów na ten przykład. I mniemam, ze u innych chrześcijan też.
          Nie ograniczaj cudownosci zjawiska do katolicyzmu.
          "Wg. moralnosci lewackiej: seks to jest czynnosc podobna do innych
          czynnosci fizjologicznych i sluzy zaspokojeniu potrzeb wlasnych."
          Wyłącznie? A czy według biologii i chrześcijaństwa seks nie służy
          też odczuwaniu przyjemności? Własnej? I czy brak seksu nie powoduje
          frustracji? I dyskomfortu? Jak brak możliwości pierdnięcia,
          zjedzenia czy podrapania sie tam, gdzie swędzi?
          " Dzieci sa produktem ubocznym, glownie niepozadanym, ktory mozna
          usuwac"
          Zdefiniuj i opisz, na czym polega "usuwanie dzieci". Bo to ciekawe.
          "Druga osoba sie nie liczy i nie jest potrzebna w zaspokajaniu
          potrzeb fizjologicznych."
          Jesteś przekonany, że "moralność lewacka" wyklucza uczucia i
          empatię? Nie przesadzasz aby?
          "Dodatkowe narzedzia moga byc uzyteczne, zwierzatka sa mile
          widziane."
          Ja poproszę o konkretny [zalinkowany bądź z w inny sposób wskazanym
          źródłem] przykład, gdzie "paskudni lewacy" popierają i propagują
          zoofilię.
    • rkcb Re: Do czego służy seks? 13.12.08, 23:58
      Jest to chytra manipulacja osobnikami służąca do zapewnienia genom dalszego trwania.
      • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 00:00
        rkcb napisał:

        > Jest to chytra manipulacja osobnikami służąca do zapewnienia genom
        dalszego trw
        > ania.

        W ogólności, masz rację ;)

        Ale konkretnie: *którym* genom?
        • rkcb Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 00:04
          Wszystkim :-)
          Geny "pracują" jako zespół - jeden gen jest niczym.
          W interesie każdego genu jest mieć szansę być przekazanym dalej.
          • dritte_dame Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 00:37
            rkcb napisał:

            > Wszystkim :-)
            > Geny "pracują" jako zespół - jeden gen jest niczym.
            > W interesie każdego genu jest mieć szansę być przekazanym dalej.

            Też w ogólności zgoda.

            Ale w dalszej szczególności: dlaczego nie jest to potrzebne
            wszystkimn genom krowim, końskim, psim, kocim, mysim, itd...?

            Dlaczego tylko ludzke geny skłaniają swoich nosicieli do tego
            żeby "uprawiali seks" praktycznie nieustannie - bez oglądania się na
            to czy jest czy nie jest akurat szansa wyprodukowania nowej kopii
            genomu?

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=88473393&a=88523818
            • rkcb Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 01:04
              Ponieważ ludzkiego dziecka nie da rady wychować sama kobieta, to musi mieć pomoc. Najlogiczniejszym pomocnikiem jest ojciec dziecka. Ale żeby mogło to działać, ojciec musi mieć zapewnione dwie rzeczy:
              Duże prawdopodobieństwo, że wychowuje swoje dzieci
              Coś, co da mu przyjemność i przywiąże go do matki tych dzieci.
              Seks uprawiany wtedy gdy nie może dojść do zapłodnienia i jednocześnie brak u kobiety objawów okresów płodnych idealnie spełnia te warunki.
              Kobieta nie za bardzo może być niewierna, bo mimo iż ma szanse na dziecko z "lepszym" samcem, może stracić tego co już ma, co oznacza możliwą utratę już posiadanych dzieci.
              Mężczyźnie "opłaca się" być z jedną partnerką, bo wtedy ich wspólne dzieci maja większe szanse na przeżycie.
              I dlatego dla ludzi stabilną strategią ewolucyjną jest życie w monogamicznych parach.
              Oczywiście, jak każda, ta strategi jest podatna na manipulacje przez niektóre osobniki i dlatego kobiety bywają niewierne, żeby załapać lepsze geny dla swoich dzieci, a w wychowanie "wrobić" partnerów i z tych samych przyczyn niewierni są mężczyźni.
              Po prostu - przy tak długim okresie wychowywania potomstwa jak u człowieka ewolucja "musiała zapewnić" opiekę dzieciom. Pamiętaj, że "przeżywają" tylko te geny, które nie tylko wyprodukowały własne kopie, ale też pozwoliły na to, żeby te kopie też się powieliły.
              Człowiek, jako gatunek, poszedł droga stosunkowo małej ilości potomstwa na parę, ale za to długiej i intensywnej opieki nad tym potomstwem co skutkuje bardzo niską umieralnością - prawie każde dziecko dożywa wieku rozrodczego. U krokodyli jest odwrotnie :-).
              To nasze ewolucyjne dziedzictwo zmusza nas do seksu.
              Po za tym przypomniałem sobie jeszcze coś. Nie jesteśmy jedynym gatunkiem, który uprawia seks bez zapłodnienia. Szympansy bonobo tez to robią :-)
              pl.wikipedia.org/wiki/Szympans_kar%C5%82owaty
              • Gość: OK Re: Do czego służy seks? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 14.12.08, 01:24
                > Ponieważ ludzkiego dziecka nie da rady wychować sama kobieta, to musi mieć pomo
                > c. Najlogiczniejszym pomocnikiem jest ojciec dziecka. Ale żeby mogło to działać
                > , ojciec musi mieć zapewnione dwie rzeczy:
                > Duże prawdopodobieństwo, że wychowuje swoje dzieci
                > Coś, co da mu przyjemność i przywiąże go do matki tych dzieci.

                Kobieta da rade. Wiele dalo rade. Jednak jest to oczywiscie trudne. Ojciec i
                matka sa waznymi wzorcami osobowymi ktore wplywaja na osobowosc dziecka.
                • rkcb Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 01:28
                  Statystycznie częściej przeżywały te dzieci, które wychowywało oboje rodziców.
                  Ewolucji to wystarczy. I pamiętaj, że to kształtowało się w czasach, gdy
                  człowiek biegał goły po sawannie, uzbrojony jedynie w pięściak.
              • dritte_dame Znakomite wyjaśnienie! :)) 14.12.08, 02:28
                Twoje wyjaśnienie jest znakomite, i dziękuję że zechciałeś je tutaj
                zamieścić! :)

                Jest zgrabniejsze niż to moje tutaj:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=88473393&a=88525050

                rkcb napisał:

                > , ojciec musi mieć zapewnione dwie rzeczy:
                > Duże prawdopodobieństwo, że wychowuje swoje dzieci
                > Coś, co da mu przyjemność i przywiąże go do matki tych dzieci.
                > Seks uprawiany wtedy gdy nie może dojść do zapłodnienia i
                jednocześnie brak u k
                > obiety objawów okresów płodnych idealnie spełnia te warunki.

                Hear, hear! :))

                (i reszta też świetna :))


                > To nasze ewolucyjne dziedzictwo zmusza nas do seksu.

                Ale nie to żebyśmy tak na ten "przymus" znowu narzekali! ;))


                > Po za tym przypomniałem sobie jeszcze coś. Nie jesteśmy jedynym
                gatunkiem, któr
                > y uprawia seks bez zapłodnienia. Szympansy bonobo tez to robią :-)
                > pl.wikipedia.org/wiki/Szympans_kar%C5%82owaty


                Uhum.
                O tym wiem.
                Ale to jest inny przypadek bo tam panuje powszechne "uprawianie"
                towarzyskie raczej niż ludzkie "uprawianie" okresowo monogamiczne.

                Samice bonobo robią to między innymi po to aby ochronić swoje
                potomstwo przed agresją dominujących samców, którzy często
                zabijają "nie swoje" małpie dzieci w stadzie.
                (A więc: przede wszystkim dzieci samic, które z tymi samcami nie
                kopulowały.)
                Im większa liczba partnerów pani bonono - tym mniejsza szansa tego
                że któryś samiec w przyszłości zabije jej dzieci gdy zdobędzie
                dominującą pozycję w stadzie :)
                • rkcb Re: Znakomite wyjaśnienie! :)) 14.12.08, 02:50
                  > Ale to jest inny przypadek bo tam panuje powszechne "uprawianie"
                  > towarzyskie raczej niż ludzkie "uprawianie" okresowo monogamiczne.
                  >
                  > Samice bonobo robią to między innymi po to aby ochronić swoje
                  > potomstwo przed agresją dominujących samców, którzy często
                  > zabijają "nie swoje" małpie dzieci w stadzie.
                  > (A więc: przede wszystkim dzieci samic, które z tymi samcami nie
                  > kopulowały.)
                  > Im większa liczba partnerów pani bonono - tym mniejsza szansa tego
                  > że któryś samiec w przyszłości zabije jej dzieci gdy zdobędzie
                  > dominującą pozycję w stadzie :)
                  To trochę bardziej skomplikowane.
                  Szympansy nie mają jednego dominującego samca jeżeli chodzi o posiadanie dzieci.
                  Jest ta co prawda samiec alfa, ale utrzymuje on swoją pozycje dzięki koalicji z
                  innymi samcami i częścią "zapłaty" jest dopuszczenie do płodnych samic. Po za
                  tym samice starają się kopulować z paroma samcami w okresie płodnym - co samce
                  starają się uniemożliwić prze odizolowanie samic - po to, żeby nie było pewności
                  czyje jest dziecko.
                  U bonobo panuje matriarchat i tam dzieci nie są tak zagrożone przez samce, bo
                  nie maja one takiej pozycji, po za tym bonobo są dużo mniej agresywne niż
                  szympansy.
                  U człowieka seks też rozładowuje agresję i być może, był jednym ze sposobów,
                  którym samicę chroniły młode przez agresją samców.
                  Myślę, że ludzka seksualność wyewoluowała z wielu różnych przyczyn i nie sposób
                  udzielić jednej krótkiej odpowiedzi na pytanie "Do czego służy seks?"
            • Gość: OK Re: Do czego służy seks? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 14.12.08, 01:21
              > Dlaczego tylko ludzke geny skłaniają swoich nosicieli do tego
              > żeby "uprawiali seks" praktycznie nieustannie - bez oglądania się na
              > to czy jest czy nie jest akurat szansa wyprodukowania nowej kopii
              > genomu?

              Bo to pomaga stabilizowac rodzine ktora wychowuje dzieci. Czlowiek rozni sie od
              reszty ssakow niewiarygodnym mozgiem i swiadomoscia o ktorej nie wiemy co to
              jest. Rozwoj ludzkiego mozgu wymaga odpowiedniego srodowiska. Znane sa przyklady
              dzieci wychowane przez zwierzeta.
              • Gość: OK Re: Do czego służy seks? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 14.12.08, 06:17
                >Ergo: "Pieprzenie bez sensu" (za Mleczką :)) - bez szansy na kolejne
                >zapłodnienie - jest tym co dała nam sama Natura PO TO abyśmy mogli
                >być mądrymi zwierzakami! :))

                O roli seksu w umacnianiu zwiazku pisal juz sw. Augustyn w IV wieku czyli nic
                nowego. "Pieprzenie bez sensu" to z "kwiatka na kwiatek", z pieskiem etc. To
                wlasnie zaczelo sie w czasach nowoczesnych kiedy seks zostal oderwany od
                prokreacji i rodziny. Rozumiesz teraz dlaczego powiedzenie Mleczki stosuje sie
                do idealow lewicy. Nie ma nic wspolnego z mozgiem.
                • pocoo Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 10:27


                  > O roli seksu w umacnianiu zwiazku pisal juz sw. Augustyn w IV wieku czyli nic
                  > nowego. "Pieprzenie bez sensu" to z "kwiatka na kwiatek", z pieskiem etc. To
                  > wlasnie zaczelo sie w czasach nowoczesnych kiedy seks zostal oderwany od
                  > prokreacji i rodziny. Rozumiesz teraz dlaczego powiedzenie Mleczki stosuje sie
                  > do idealow lewicy. Nie ma nic wspolnego z mozgiem.

                  Od kiedy trwają te nowoczesne czasy?
                  Dawno , wieki temu , im więcej kochanków miała żona , tym bardziej mąż był z niej dumny.
                  Cofnę czasy jeszcze bardziej:
                  -czasy rzymskie,
                  -czasy biblijne.
                  Masz rację , Bóg ma poglądy lewicowe i cesarze Rzymu też je mieli.
                  "Upajam" się tym stwierdzeniem.
                  • Gość: OK Re: Do czego służy seks? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 14.12.08, 17:29
                    > Od kiedy trwają te nowoczesne czasy?

                    Od lat 60-tych po wprowadzeniu srodkow antykoncepcyjnych. Zaczela sie "wolna
                    milosc", narkotyki, masowe rozwody w koncu depopulacja, homoseksualne: "bo juz
                    nic nie moze zaszkodzic malzenstwu" i wreszcie zaczyna sie ukochana przez lewice
                    era eutanazji (bo jakos trzeba przerobic ten bezdzietny wyz demograficzny).
                    Lewica nawiazuje do oslawionych wynalazkow narodowego socjalizmu.

                    > Dawno , wieki temu , im więcej kochanków miała żona , tym bardziej mąż był z ni
                    > ej dumny.

                    Wsrod Eskimosow czy Indian?

                    > Cofnę czasy jeszcze bardziej:
                    > -czasy rzymskie,
                    > -czasy biblijne.

                    Ile wtedy bylo srodkow antykoncepcyjnych i aborcji???

                    > Masz rację , Bóg ma poglądy lewicowe

                    Ty jestes oficjalnym mowca Pana Boga?

                    >i cesarze Rzymu też je mieli.
                    > "Upajam" się tym stwierdzeniem.

                    Okres homoseksualizmu zaczal sie w schylkowym okresie Rzymu.


                    • Gość: OK Re: Do czego służy seks? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 14.12.08, 17:32
                      mialo byc: :"zwiazki homoseksualne"
                    • pocoo Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 20:02
                      Gość portalu: OK napisał(a):
                      >
                      > > Dawno , wieki temu , im więcej kochanków miała żona , tym bardziej mąż by
                      > ł z ni
                      > > ej dumny.
                      >
                      > Wsrod Eskimosow czy Indian?
                      >
                      We Francji.Zanim zadasz pytanie świadczące o twojej ignorancji to chwilkę się zastanów.

                      Z tego co piszesz wynika , że całe nieszczęście związane z lewicową rozwiązłością seksualną wynikło w wyniku kumania się okropnych amerykańskich hippisów z ruskimi. Moja wyobraźnia tak daleko nie sięga. Twoja , to zupełnie inna para kaloszy.
                      • Gość: OK Re: Do czego służy seks? IP: *.hsd1.ca.comcast.net 14.12.08, 20:30
                        > Z tego co piszesz wynika , że całe nieszczęście związane z lewicową rozwiązłośc
                        > ią seksualną wynikło w wyniku kumania się okropnych amerykańskich hippisów z ru
                        > skimi.

                        Z ruskimi? Przez narkotyki w Afganistanie? Moja wyobraźnia tak daleko nie sięga.
                        Pokazujesz tylko ze aby przyrownac lewackie "wartosci" do czegokolwiek, musisz
                        siegac po najgorsze patologie z przeszlosci.
    • truten.zenobi a do czego służy jedzenie? 14.12.08, 11:09

      • pocoo Re: a do czego służy jedzenie? 14.12.08, 11:10
        truten.zenobi napisał:

        > Do wydalania.
    • Gość: p Re: Do czego służy seks? IP: 77.88.144.* 14.12.08, 12:01
      co ty o seksie mozesz wiedziec jak zycie spedzasz na forum??
      chlopa to chyba masz w marzeniach tylko
      hihihihihihih
      • pocoo Re: Do czego służy seks? 14.12.08, 12:55
        Gość portalu: p napisał(a):

        > co ty o seksie mozesz wiedziec jak zycie spedzasz na forum??
        > chlopa to chyba masz w marzeniach tylko
        > hihihihihihih

        Nie wiem do kogo to było ale ja chłopa mam nie tylko w marzeniach a i na forum nie siedzę godzinami tylko z doskoku.
      • Gość: lol Re: Do czego służy seks? IP: 77.88.133.* 14.12.08, 14:03
        Gość portalu: p napisał(a):

        > co ty o seksie mozesz wiedziec jak zycie spedzasz na forum??
        > chlopa to chyba masz w marzeniach tylko
        > hihihihihihih

        Bigo
        Przecież ta dritte-dame(nik nie pasuje do niej) siedzi chyba po kilkanaście
        godzin dziennie na necie .To samo inne forumowiczki z tego forum Kied otworze to
        forum zawsze te same babki od rana do poznych godzin nocnych
        Przeciez normalna kobieta majaca rodzine nie spedza zycia w internecie/Poz
        • piwi77 Re: Do czego służy seks? 15.12.08, 16:03
          Gość portalu: lol napisał(a):

          > Przeciez normalna kobieta majaca rodzine nie spedza zycia w
          > internecie/Poz

          Normalna kobieta mająca rodzinę (jak ma rodzinę to już powoli coraz
          mniej normalna), pierze, sprząta, gotuje, lepi pierogi, szykuje na
          niedzielną mszę i zapie..., że nie ma czasu na internet.
    • dritte_dame Do czego służy seks homoseksualny? 15.12.08, 17:12
      Teza:

      Seks homoseksualny pełni biologicznie funkcję taką samą jak seks heteroseksualny:
      Powoduje utrwalanie związku pary go "uprawiającej".


      PONADTO (dzięki owemu utrwalaniu związku):

      Seks homoseksualny ma ewolucyjne skutki takie same (choć wyraźnie statystycznie
      słabsze) jak seks heteroseksualny:
      Sprzyja propagacji w przyszłe pokolenia genów takich jakie posiada uprawiająca
      seks para.

      :))
      • brum.pl1 Skasowali ci durny wątek, tzn przenieśli na oślą 15.12.08, 17:24
        więc tu go przenosisz?
        • dritte_dame Skasowali nie dlatego że durny ... 15.12.08, 17:30
          Skasowali nie dlatego że durny (bo nie jest) tylko dlatego że nadmiarowy
          (redundant).

          Powinieneś być im wdzięczny że skasowali tamten bo razem z nim zniknęły także
          ślady Tojego błaźnienia się w nim.
          • brum.pl1 Widzisz Kiepska 15.12.08, 17:41
            Nawet odwracanie kota ogonem ci nie wychodzi...
            Gdyby rzeczywistym powodem wysłania go na oślą było zdublowanie tematu, to
            skasowali by go już dawno.
            he he
            • dritte_dame Re: Widzisz Kiepska 15.12.08, 17:46
              brum.pl1 napisał:

              > Gdyby rzeczywistym powodem wysłania go na oślą było zdublowanie tematu, to
              > skasowali by go już dawno.

              "Nie siedzą na forum 24/7"
              A za następne dwa dni to *teraz* będzie "już dawno".


              Jak się chcesz upewnić dlaczego skasowali to *ich* zapytaj.
              • brum.pl1 Re: Widzisz Kiepska 15.12.08, 17:48
                A co mnie to obchodzi. Gdybym był adminem, kasowałbym każdy twój post, bo obraża
                naukę.
                • dritte_dame O tak, tak .. 16.12.08, 06:34
                  brum.pl1 napisał:

                  > Gdybym był adminem, kasowałbym każdy twój post,

                  O tak, tak.
                  Wiem o tym i nie wątpię w to ani przez chwilę.

                  Cenzura jest przecież odwieczną i bardzo ważną metodą szerzenia się
                  w świecie religijnej zarazy:

                  Catholic Encyclopedia: Censorship of Books


                  Dlatego właśnie tak BARDZO WAŻNYM JEST aby ludziom Tobie podobnym i
                  ich etatowym "przewodnikom duchowym" ciągle patrzeć na ręce i
                  pilnować aby znów nie dorwali się do cenzorskiego knebla dławiącego
                  przez wieki naukowy racjonalizm.

                  A knebel, którym usiłujecie od kilkunastu lat dławić umysły polskiej
                  młodzieży szkolnej - wkrótce wypadnie wam z rąk - wytrącony gromkim
                  tej młodzieży śmiechem! ;)


                  > bo obraża naukę.

                  A dokładniej: tzw. "Naukę" ("Nauczanie") KRK.

                  Jeśli rzeczywiście uważasz że moje drobne notki tutaj
                  obrażają "Naukę" KRK to ogarnia mnie miłe poczucie osiągniętego
                  celu.. :))
                  • brum.pl1 Re: O tak, tak .. 16.12.08, 11:47
                    dritte_dame napisała:

                    > brum.pl1 napisał:
                    >
                    > > Gdybym był adminem, kasowałbym każdy twój post,
                    > > bo obraża naukę.
                    >
                    > A dokładniej: tzw. "Naukę" ("Nauczanie") KRK.

                    Jeżeli dla ciebie nauka oznacza "Nauczanie KRK" to nie pozostaje mi nic innego
                    niż współczuć. Ja miałem na myśli biologię, fizjologię, genetykę i oczywiście
                    matematykę.
                  • piwi77 Re: O tak, tak .. 16.12.08, 11:54
                    dritte_dame napisała:

                    > brum.pl1 napisał:
                    >
                    > > Gdybym był adminem, kasowałbym każdy twój post,
                    >
                    > O tak, tak.

                    Szczery bywa nieraz nasz drogi forumowicz. Głupi nie jest, wie że
                    cenzura to najlepszy środek przeciwko szerzeniu się niewygodnej
                    wiedzy.
                    • brum.pl1 Re: O tak, tak .. 16.12.08, 12:06
                      Niewygodnej wiedzy? Ty nazywasz brednie dritte wiedzą?!!
                      Jeśli tak, to jesteś odosobniony w tych opiniach.
                      • piwi77 Re: O tak, tak .. 16.12.08, 12:10
                        brum.pl1 napisał:

                        > Niewygodnej wiedzy? Ty nazywasz brednie dritte wiedzą?!!

                        Nie wiem czy to wiedza, ale po twojej reakcji poznaję, że jest ci
                        ona niewygodna.

                        > Jeśli tak, to jesteś odosobniony w tych opiniach.

                        W taki razie dołączam do szacownego grona, w którym jest np
                        Kopernik, też był odosobniony w swojej opinii. Nawet bardziej niż ja.
                        • brum.pl1 Dowcip miesiąca 16.12.08, 12:18
                          piwi77 napisał:

                          > > Niewygodnej wiedzy? Ty nazywasz brednie dritte wiedzą?!!
                          > > Jeśli tak, to jesteś odosobniony w tych opiniach.
                          >
                          > W taki razie dołączam do szacownego grona, w którym jest np
                          > Kopernik, też był odosobniony w swojej opinii. Nawet bardziej niż ja.

                          To Kopernik znał dritte? No popatrz, ale rewelacja!!!!!!!!!!!!!!!!
                          I pewnie napisał coś o niej prawda, piwuś? :))))))))
                          • piwi77 Re: Dowcip miesiąca 16.12.08, 12:28
                            brum.pl1 napisał:

                            > To Kopernik znał dritte?

                            Teraz dałeś popis logicznego myślenia.
                            • brum.pl1 Re: Dowcip miesiąca 16.12.08, 12:43
                              piwi77 napisał:

                              > Teraz dałeś popis logicznego myślenia.

                              Dziękuje za uznanie.
                        • Gość: Echo Re: O tak, tak .. IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 16.12.08, 16:41
                          > > Niewygodnej wiedzy? Ty nazywasz brednie dritte wiedzą?!!
                          >
                          > Nie wiem czy to wiedza, ale po twojej reakcji poznaję, że jest ci
                          > ona niewygodna.

                          Jest wiele niewygodnych rzeczy: nienawisc, glupota, pomowienia. Niektorzy to
                          nazywaja "informacja' albo "wiedza inaczej". Lepiej jednak nie byc politycznie
                          poprawnym i nazywac rzeczy po imieniu.
                  • Gość: Echo Cenzura... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 16.12.08, 16:36
                    > Cenzura jest przecież odwieczną i bardzo ważną metodą szerzenia się
                    > w świecie religijnej zarazy:

                    Dlatego tak bardzo kochali ja komunisci i lewactwo w ogolnosci.
                    Obecnie najgorsza forma cenzury jest polityczna poprawnosc.
                    • piwi77 Re: Cenzura... 16.12.08, 16:45
                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                      > Obecnie najgorsza forma cenzury jest polityczna poprawnosc.

                      Skoro takie coś, to najgorsze co nas dzis spotyka, to żyjemy niemal
                      w raju.
                    • dritte_dame Re: Cenzura... 16.12.08, 17:26
                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                      > Obecnie najgorsza forma cenzury jest polityczna poprawnosc.

                      To dlatego nie lubisz słowa: "pedał"?
                      • Gość: Echo Re: Cenzura... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 17.12.08, 06:41
                        > > Obecnie najgorsza forma cenzury jest polityczna poprawnosc.
                        >
                        > To dlatego nie lubisz słowa: "pedał"?

                        Nie mam nic przeciwko dokladnej terminologii. Np. stosunki doodbytnicze. Jednak
                        bylam atakowana przez polit-poprawczakow ze to niby ma byc przejaw "homofobii."
                        A pedal nie jest. I masz tu babo placek.
                        • dritte_dame Re: Cenzura... 17.12.08, 14:40
                          Gość portalu: Echo napisał(a):

                          > > > Obecnie najgorsza forma cenzury jest polityczna poprawnosc.
                          > >
                          > > To dlatego nie lubisz słowa: "pedał"?

                          > bylam atakowana przez polit-poprawczakow ze to niby ma byc przejaw "homofobii."

                          Moim zdaniem o tym czy jest to przejaw czy nie jest, decyduje intencja mówcy.
                          A intencję należy wnioskować z kontekstu: z treści, celu, formy i tonu
                          zawierającej takie słowo wypowiedzi.

                          Słowa same w sobie nie mają żadnej magicznej mocy sprawczej (wbrew temu, co
                          twierdzą religie).

                          Ja nie lubię językowej monotonii i nadmiaru zapożyczeń.

                          "Gej" to zapożyczenie.
                          "Homoseksualista" też, i to jeszcze gorsze bo od ciągłego powtarzania:
                          homoseksualista, homoseksualista, homoseksualista, .. język lub palce bolą (ale
                          "homoś" trochę problem łagodzi).

                          "Pedał" jest i krótki, i swojski, i jasny znaczeniowo, i dźwiękowo sympatyczny i
                          ... pozytywnie się kojarzy: ;))

                          (".. jedzie Szozda!!
                          Cudowne dziecko dwóch pedałów!!!!...")


                          Skoro w języku niemieckim może Schwul otwarcie i bezproblemowo funkcjonować to
                          może i "pedał" w polskim.
                          Dlaczego nie?

                          Jak to się mówi:
                          Diabeł bywa tylko w okolicznych szczegółach (w reszcie wypowiedzi.)
      • Gość: Echo Re: Do czego służy seks homoseksualny? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 15.12.08, 17:44
        > Seks homoseksualny ma ewolucyjne skutki takie same (choć wyraźnie statystycznie
        > słabsze) jak seks heteroseksualny:
        > Sprzyja propagacji w przyszłe pokolenia genów takich jakie posiada uprawiająca
        > seks para.

        W jaki sposob??? Jedna teza jest ze homoseksualisci tworzyli agresywne meskie
        bandy, ktore atakowaly sasiednie plemiona w czasach glodu i rabowali im
        jedzenie. W ten sposob plemie ktore bylo baza takiej grupy, moglo sie jakos
        wyzywic (reszta albo zostala wybita albo zmarla z glodu). Homoseksualisci
        szukaja wielu sobie podobnych ktorzy stworzyli wielkie armie, poczynajac od
        Aleksandra wielkiego. W nowszych czasach byl Roehm i jego nazisci z SA (tutaj
        mniej chetnie sie przytacza, poza tym ze Hitler przesladowal homoseksualistow).
        Jeszcze w nowszych czasach, agresja gejow w Kalifornii jest nadto widoczna a
        wiekszosc jakby zaczela sie uginac. Bo chociaz maja juz te same prawa co
        malzenstwa, teraz toczy sie wojna zeby zwiazki homoseksualne NAZYWALY sie
        malzenstwem. Wtedy bedzie juz mozna przystapic do prawnej eliminacji wierzen
        religijnych ktore nie widza przyszlosci bez popierania rodziny z dziecmi
        zbudowanej na zwiazku kobiety z mezczyzna. Teraz nazywa sie ich bigotami!!!
        • dritte_dame Ale jazda!! :))) 15.12.08, 17:55
          Gość portalu: [niezastąpione :))] Echo napisał(a):

          > W jaki sposob???

          > [...] homoseksualisci tworzyli agresywne meskie
          > bandy, ktore atakowaly sasiednie plemiona w czasach glodu i rabowali im
          > jedzenie.

          Hi, hi, hi, .. a lesbijki co tworzyły? :))


          > [...] W nowszych czasach byl Roehm i jego nazisci z SA [...] Hitler [...]
          > [...] agresja gejow w Kalifornii [...] teraz toczy sie wojna zeby zwiazki
          homoseksualne [...] Wtedy bedzie juz mozna przystapic do prawnej eliminacji wierzen
          > religijnych [...]


          Hi, hi, hi, ... :))
          Już trochę przycichłoś Echo? :))

          No to teraz (sorry za być może za trudne zadanie) - pomyśl - o ...

          naturalnym rodzeństwie.
          • Gość: Echo Re: Ale jazda!! :))) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 15.12.08, 18:11
            > Hi, hi, hi, .. a lesbijki co tworzyły? :))

            Jesli chlop zginal na polowaniu, to lesbijki tworzyly namiastke rodziny.
            Zwiazki lesbijskie sa bardziej stabilne, bo biologicznie tego wymaga wychowanie
            dziecka.

            Wsrod gejow do tworzenia gangow najlepszy byl seks grupowy umacniajacy zwiazki
            grupowe. Stabilnosc zwiazku nie ma znaczenia i sa dane statystyczne ze sredni
            czas trwania takiego zwiazku jest 2.5 roku (chyba ze druga strona ma spadek).
            Niestety w erze AIDS seks grupowy nie jest dobry i jest duzym obciazeniem dla
            spoleczenstwa.
            • dritte_dame Re: Ale jazda!! :))) 15.12.08, 18:22
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              > Wsrod gejow do tworzenia gangow ...

              No dobrze już dobrze ...

              Zostaw na razie konkurencję.
              Pomyśl o kooperacji.

              Pomyśl o naturalnym heteroseksualnym rodzeństwie pedałów i lesbijek w plemieniu
              pierwotnym.
              • Gość: Echo Re: Ale jazda!! :))) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 16.12.08, 02:54
                > Zostaw na razie konkurencję.
                > Pomyśl o kooperacji.
                >
                > Pomyśl o naturalnym heteroseksualnym rodzeństwie pedałów i lesbijek w plemieniu
                > pierwotnym.

                Czyli jesli zaczynamy rozmawiac o mechanizach ewolucyjnych, to lepiej sza!!!!
                "Znow ta Echo sie odezwala" i podobna ucieczka od rzeczywistosci. Fakty:
                homoseksualizm dawal przewage plemienna, nie rodzinna.
                • dritte_dame Homoseksualizm a przewaga plemienna. 16.12.08, 05:18
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  > > Zostaw na razie konkurencję.
                  > > Pomyśl o kooperacji.
                  > >
                  > > Pomyśl o naturalnym heteroseksualnym rodzeństwie pedałów i
                  lesbijek w ple
                  > mieniu
                  > > pierwotnym.
                  >
                  > Czyli jesli zaczynamy rozmawiac o mechanizach ewolucyjnych, to
                  lepiej sza!!!!
                  > "Znow ta Echo sie odezwala" i podobna ucieczka od rzeczywistosci.

                  Od rzeczywistości to jedynie Ty Echo niestety uciekasz, w swoje
                  urojenia :(


                  Fakty:
                  > homoseksualizm dawal przewage plemienna, nie rodzinna.


                  "Fakty" niepotwierdzone.

                  Nie ma żadnych podstaw do tego by przypuszczać by w czasach
                  prehistorycznych grasowały po sawannach homoseksualne bandy.

                  Po pierwsze: skąd wziąć w paleolicie na raz tylu pedałów żeby
                  utworzyli grupę silną na tyle aby zagrozić sąsiedniemu plemieniu?

                  Plemiona musiały być przecież z powodów ograniczonych zasobów
                  łowisk - dość mało liczne (średnio zapewne: kilkanaście rodzin) i
                  znacznie oddalone geograficznie.

                  I jaką by homosie (nawet gdyby się znaleźli w większej liczbie)
                  mieli silną osobistą motywację po temu aby atakować akurat inne
                  plemię?

                  "homoseksualisci tworzyli agresywne meskie bandy, ktore atakowaly
                  sasiednie plemiona w czasach glodu i rabowali im jedzenie."

                  Doprawdy?

                  W czasach głodu (czyli: prawie zawsze), żarcia brakowało *wszystkim*
                  hordom, a nie tylko akurat tej jednej (teoretycznej) pedalskiej.

                  Żeby zdobyć dostateczną ilość pożywienia to trzeba było coś upolować
                  a nie napadać próbując zrabować albo NIC albo jakieś nędzne resztki
                  i do tego rozpaczliwie i za wszelką cenę bronione przez każdą żywą
                  nogę i rękę w zaatakowanej grupie.

                  Napady rabunkowe w celu zdobycia pożywienia były w paleolicie
                  zupełnie bez sensu gdyż nie dość że ogromnie ryzykowne to jeszcze
                  prawie zawsze bez szansy na znalezienie i zrabowanie czegokolwiek
                  jadalnego w jakichkolwiek znaczących ilościach.

                  Nowe polowanie było i mniej ryzykowne i dające jedyną realną szansę
                  zaspokojenia potrzeb żywnościowych.


                  A silną osobistą motywację po temu aby atakować inne plemię to
                  owszem, mieli, ale heterycy!

                  Jedynymi "sensownymi" napadami na sąsiednie hordy były te, które
                  heteroseksualni wojownicy podejmowali w celu zdobycia nowych kobiet!

                  Do takiego napadu nigdy nie brakowało kandydatów gdyż byli nimi
                  praktycznie zawsze - wszyscy wojownicy w plemnieniu.

                  (Podczas gdy męski homoseksualista zdarzał się w
                  kilkudziesięcioosobowej grupie mężczysn, kobiet i dzieci, tak często
                  jak i dziś: jeden, raz na jakiś czas.)

                  No i na koniec: homoseksualizm *kobiecy* też nie dawał przewagi
                  polegającej na tym że "homoseksualisci tworzyli agresywne meskie
                  bandy, ktore atakowaly sasiednie plemiona w czasach glodu i rabowali
                  im jedzenie."


                  Ergo: homoseksualizm w plemieniu pierwotnym nie mógł wytwarzać
                  żadnej "przewagi plemiennej" nad innymi plemionami.
                  • Gość: Echo Re: Homoseksualizm a przewaga plemienna. IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 16.12.08, 07:35
                    >
                    > Nie ma żadnych podstaw do tego by przypuszczać by w czasach
                    > prehistorycznych grasowały po sawannach homoseksualne bandy.
                    >
                    > Po pierwsze: skąd wziąć w paleolicie na raz tylu pedałów żeby
                    > utworzyli grupę silną na tyle aby zagrozić sąsiedniemu plemieniu?
                    >

                    Nie lubie okreslenia "pedal"
                    Nikt nie mowi ze wszyscy w bandzie musieli byc geje. Np. w hitlerowskiej SA
                    glownie dowodztwo z Roehmem ma czele bylo homoseksualne. W systemie plemiennym
                    homoseksualisci nie byli ostracyzowani. Geje nie byli az tacy istotni w malych
                    klanach, ale mieli przewage w dlugoterminowych akcjach militarnych, czesto
                    miesiacami poza plemieniem. Morale wsrod heteroseksualistow w takich sytuacjach
                    bylo zawsze nizsze niz wsrod homoseksualistow. Dlatego geizm szerzyl sie w
                    imoperiach a nie wsrod barbarzyncow.
                • dritte_dame Homoseksualizm a przewaga rodzinna. 16.12.08, 06:00
                  > > Pomyśl o kooperacji.
                  > >
                  > > Pomyśl o naturalnym heteroseksualnym rodzeństwie pedałów i
                  lesbijek w plemieniu pierwotnym.


                  Przypominam moją tezę:

                  "Seks homoseksualny ma ewolucyjne skutki takie same (choć wyraźnie
                  statystycznie słabsze) jak seks heteroseksualny:
                  Sprzyja propagacji w przyszłe pokolenia genów takich jakie posiada
                  uprawiająca seks para."

                  Zwracam też uwagę że napisałam:
                  "... genów TAKICH JAKIE posiada ..."
                  a nie:
                  "... genów TYCH, KTÓRE posiada ..."

                  Geny takie jakie posiada homoseksualist(k)a posiadają także jego/jej
                  wszyscy naturalni bracia i siostry z tej samej pary rodziców.

                  Posiadanie żywego i sprawnego rodzeństwa niewątpliwie zwiększa
                  szanse na przeżycie osobnika w trudnych warunkach pierwotnych -
                  dzięki odwzajemnianej współpracy krewniaczej.

                  I to wszystko jedno jakiego rodzeństwa - homo czy heteroseksualnego.

                  (A być może posiadanie rodzeństwa homo może być nawet trochę
                  korzystniejsze niż hetero gdyż homo z tego co upoluje nie musi
                  wyżywić własnych dzieci więc może być bardziej skłonny - po
                  nakarmieniu kochanka/kochanki do odpalenia czegoś małym siostrzeńcom
                  i bratankom :))

                  Z kolei: posiadanie stałego partnera seksualnego - wszystko jedno,
                  homo czy hetero - zwiększa szanse na przeżycie każdego z osobników w
                  takim związku w porównaniu z plemiennymi "singlami" ponieważ
                  osobnicy "związani" mają jeszcze kogoś oprócz siebie kto jest
                  zaintersowany ich przeżyciem, jest skłonny dbać, podzielić się,
                  zaopiekować, itp.


                  Czyli w efekcie:

                  Seks homo zwiększa szanse przeżycia osobnika homo,
                  co zwiększa szanse przeżycia jego siostry/brata hetero,
                  co zwiększa szanse urodzenia się i przeżycia siostrzeńców i
                  bratanków homosia,
                  co zwiększa szanse na propagację w przyszłe pokolenia genów TAKICH
                  JAKIE posiada tenże osobnik homoseksualny!

                  C.B.D.O :)


                  Ps.
                  I do tego aby ten mechanizm działał nie jest potrzebna
                  nierealna "banda agresywnych męskich homoseksualistów" lecz
                  wystarczy nawet jeden osobnik homo mający za kochanka/kochankę nawet
                  niekoniecznie drugiego homo ale nawet biseksualist(k)ę.

                  Every little bit (zwiększenia szansy na przeżycie) counts! :))


                  Drogie Echo,
                  Naprawdę wiele ciekawych zjawisk przyrodniczych można sensowniej (a
                  więc bardziej prawidłowo) wyjaśnić współpracą
                  niż walką :)
                  • Gość: Echo Re: Homoseksualizm a przewaga rodzinna. IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 16.12.08, 07:10
                    >
                    > Drogie Echo,
                    > Naprawdę wiele ciekawych zjawisk przyrodniczych można sensowniej (a
                    > więc bardziej prawidłowo) wyjaśnić współpracą
                    > niż walką :)

                    Co zreszta jest w konflikcie z klasycznym darwinizmem.
                    • dritte_dame Re: Homoseksualizm a przewaga rodzinna. 16.12.08, 21:55
                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                      > >
                      > > Drogie Echo,
                      > > Naprawdę wiele ciekawych zjawisk przyrodniczych można sensowniej (a
                      > > więc bardziej prawidłowo) wyjaśnić współpracą
                      > > niż walką :)
                      >
                      > Co zreszta jest w konflikcie z klasycznym darwinizmem.


                      A może i jest to w konflikcie z jakimś tam "klasycznym darwinizmem" - takim
                      jakim go na potrzeby propagandowe próbują definować rozmaite ruchy religijne.


                      Nie jest to natomiast w najmniejszej nawet mierze w konflikcie z klasycznym
                      dziełem Darwina:


                      "On the Origin of Species by Means of Natural Selection, or thePreservation of Favoured Races in the Struggle for Life"


                      "Struggle for Life" to nie jest powszechna rzeźnia i walka wszystkich ze
                      wszystkimi tylko walka o przeżycie w nieprzyjaznym (lub raczej: obojętnym na to
                      przeżycie) środowisku.

                      To "walka" z przeciwnościami środowiska, w której osobnik tego samego gatunku
                      społecznego jest znacznie częściej sprzymierzeńcem niż wrogiem.

                      To "walka" przede wszystkim o udoskonalenie siebie, o lepsze dopasowanie do
                      środowiska, o sprostanie jego wymaganiom.

                      To "walka" podobna do "walki" studenta o zdanie egzaminu.
                      • Gość: Echo Re: Homoseksualizm a przewaga rodzinna. IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 17.12.08, 06:36
                        > To "walka" z przeciwnościami środowiska, w której osobnik tego samego gatunku
                        > społecznego jest znacznie częściej sprzymierzeńcem niż wrogiem.

                        Co to jest gatunek spoleczny?
                        Jak samce trykaja sie na smierc o samice to jest walka czy kooperacja?


                        > jakim go na potrzeby propagandowe próbują definować rozmaite ruchy religijne.

                        Moze masz racje. Do jakiej religii nalezysz? Bo wyglada ze propagandowo
                        przedefiniowujesz darwinizm.
                        • Gość: Echo Re: Homoseksualizm a przewaga rodzinna. IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 17.12.08, 06:47
                          > Jak samce trykaja sie na smierc o samice to jest walka czy kooperacja?

                          To jest podstawowy rytual u wiekszosci zwierzat.
                          Nie masz pojecia o selekcji wewnatrzgatunkowej, szczegolnie u ssakow. Nie masz
                          pojecia o istnieniu czy nieistnieniu Boga. Ale samopoczucie masz dobre: gratulacje!
                          • dritte_dame Re: Homoseksualizm a przewaga rodzinna. 17.12.08, 14:22
                            Gość portalu: Echo napisał(a):

                            > > Jak samce trykaja sie na smierc o samice
                            >
                            > To jest podstawowy rytual u wiekszosci zwierzat.

                            Ależ oczywiście! :))

                            A w lasach jest pełno zwłok wilków zatrykanych na śmierć przez towarzyszy ze
                            swego stada.

                            Każdej wiosny wszędzie walają się okrwawione szczątki niedźwiedzi, jeleni, psów,
                            kotów i innych zatrykantch frajerów.

                            I to zatrykanych w walce o samice przez agresywne bandy samców homoseksualnych..:))

                            oj Echo, Echo...
                            > Nie masz pojecia o selekcji wewnatrzgatunkowej, szczegolnie u ssakow.


                            > to jest walka czy kooperacja?

                            W przyrodzie występuje i jedno i drugie. I każde ma właściwą sobie funkcję w
                            specyficznych okolicznościach.
                            Rzecz w tym, żeby nie dopatrywać się na siłę z powodów ideologicznych działania
                            jednej siły (agresywnych samczych band homoseksualnych) tam , gdzie zjawisko
                            tłumaczy się spójnie i prosto działaniem drugiej siły.

                            I jeszcze jedno:
                            W języku angielskim "struggle" to nie to samo co "fight".

                            Dlatego tłumaczenie:
                            "..in the Struggle for Life"
                            --> ".. w walce o byt"
                            i uwypuklanie następnie słowa "walka"
                            jest nieprawidłowe.
                          • dritte_dame Samopoczucie 17.12.08, 17:59
                            Gość portalu: Echo napisał(a):

                            > Nie masz pojecia o istnieniu czy nieistnieniu Boga. Ale
                            samopoczucie masz dobre: gratulacje!

                            Nie potrzebujesz mi tylko zazdrościć.
                            Też możesz mieć tak dobre samopoczucie.

                            Po prostu: posłuchaj tej rady:

                            "Najprawdopodobniej boga nie ma.
                            Przestań się martwić i ciesz się życiem."


                            "There's probably no God. Now stop worrying and enjoy your life"
                            • brum.pl1 Re: Samopoczucie 17.12.08, 18:52
                              dritte_dame napisała:

                              > "Najprawdopodobniej boga nie ma.
                              > Przestań się martwić i ciesz się życiem."

                              Posłuchaj mojej rady:
                              Z całą pewnością Bóg istnieje.
                              I dlatego nie mam powodu do zmartwień, więc mogę pełną piersią cieszyć się życiem.
                              • dritte_dame Re: Samopoczucie 17.12.08, 19:24
                                brum.pl1 napisał:

                                > dritte_dame napisała:
                                >
                                > > "Najprawdopodobniej boga nie ma.
                                > > Przestań się martwić i ciesz się życiem."
                                >
                                > Posłuchaj mojej rady:
                                > Z całą pewnością Bóg istnieje.
                                > I dlatego nie mam powodu do zmartwień, więc mogę pełną piersią
                                cieszyć się życi
                                > em.

                                O, no to wreszcie jakaś miła wiadomość :)

                                Miło mi wiedzieć że przynajmniej Ty nie obawiasz się
                                tych "[agresywnych] gejow w Kalifornii, [którzy] toczą wojnę żeby
                                zwiazki homoseksualne NAZYWALY się małżenstwem. [gdyż] Wtedy bedzie
                                juz mozna przystapic do prawnej eliminacji wierzen religijnych"

                                Skoro "z całą pewnością Bóg istnieje" to jakie znaczenie ma to czy
                                ktoś w niego wierzy czy nie?

                                I co *wszechmogącego* może obchodzić czy ktoś w niego wierzy, czy
                                nie?

                                Do diabła więc z religią i jej etatowymi płatnymi czarownikami! :)

                                Cieszmy się życiem i czyńmy dobro dla samego dobra.
                                • piwi77 Re: Samopoczucie 17.12.08, 19:32
                                  To nie takie proste. Jeżeli Bóg istnieje i to taki w wydaniu
                                  katolickim, każdego czeka sąd (wszystkich, nie tylko kryminalistów),
                                  a nawet dwa sądy, bo jeszcze ostateczny. Nie wiadomo jakie bedzie
                                  oskarżenie i czy będzie obrona, chyba raczej nie. A stawka ma byc
                                  wysoka. I to wszystko zaraz po krótkim życiu. Nie wiem czy to powód
                                  do śmiechu.
                                  • dritte_dame Definicja "Boga klasycznego teizmu" 17.12.08, 19:50
                                    piwi77 napisał:

                                    > To nie takie proste. Jeżeli Bóg istnieje i to taki w wydaniu
                                    > katolickim

                                    Spoko ;)
                                    Taki nie istnieje - na podstawie swojej własnej definicji! :))

                                    Już od wielu dni nie mogę się doczekać tej definicji od zapytanych
                                    wcześniej wyznawców, więc zgodnie z zapowiedzią w końcu ją tu podaję.

                                    Tak więc:

                                    1) Bóg jest osobą (myśli, działa celowo, dokonuje wyborów, itd..).
                                    2) Jest duchem (jest niematrialny).
                                    3) Jest wszechmogący.
                                    4) Jest wszechwiedzący.
                                    5) Jest wszechobecny.
                                    6) Jest całkowicie dobrym (nigdy nie wyrządza zła).
                                    7) Przejawia zainteresowanie ludźmi.
                                    8) Jest stworzycielem wszystkiego co istnieje, z wyjątkiem siebie.
                                    9) Jest niezmienny.
                                    10) Jest konieczny (jest nie do pomyślenia aby mógł nie istnieć).

                                    Coś się nie zgadza? ;)
                                    • Gość: krytykantka07 Re: Definicja "Boga klasycznego teizmu" IP: 89.204.203.* 17.12.08, 22:19
                                      Ad 6.
                                      Oczywiście, że nigdy nie wyrządza zła.
                                      Wszystkich, których uśmiercił zabiera do nieba.
                                      Czyli po potopie ludzi zabrał ( tych, których potopił ) no i
                                      Sodomitów...
                                      Tych, którzy zostali zamordowani - też zabiera do nieba...
                                      A że jest samym dobrem to o tym świadczy fakt, że nie ingeruje w to,
                                      co się dzieje na świecie.
                                      Nie chce jednych wyróżniać kosztem drugich...
                                      Dlatego na ziemi to ludzie są bogami...
                                      • dritte_dame Re: Definicja "Boga klasycznego teizmu" 17.12.08, 22:30
                                        Gość portalu: krytykantka07 napisał(a):

                                        > Ad 6.
                                        > Oczywiście, że nigdy nie wyrządza zła.
                                        > Wszystkich, których uśmiercił zabiera do nieba.

                                        Jednym słowem: ".. stop worrying, and enjoy your life" :)
                                        (i sprawiaj, aby inni też się życiem cieszyli)


                                        > A że jest samym dobrem to o tym świadczy fakt, że nie ingeruje w
                                        to, co się dzieje na świecie.
                                        > Nie chce jednych wyróżniać kosztem drugich...

                                        Trochę jednak szkoda że nie zrobił wyjątku przynajmniej dla tej
                                        córki Fritzla i jej wychowanych w piwnicy dzieci :(
                                        Ja bym się tam nie obraziła za takie wyróżnienie ich ponad mną..

                                        A wszystko wiedział..
                                        I wszystko mógł zrobić..
                                        I był tam obecny..
                                        • Gość: krytykantka07 Ależ tu nie chodzi o wyróżnienie Fritzla... IP: 89.204.178.* 17.12.08, 22:41
                                          ...tylko jego córki.
                                          Nie mógł ingerować, aby Fritzl nie czuł się oszukany, skoro Bóg
                                          nikogo nie potępia.
                                          A co do tego, że córka Fritzla i jej dzieci były w piwnicy...
                                          Sama mogła ten problem rozwiązać.
                                          Mogła sie pogodzić z tym, że jest kochanką własnego ojca i nie mieć
                                          z tego powodu żadnych wyrzutów.
                                          W Polsce był przypadek, że ojciec żył z córka jak mąż z żoną za jej
                                          akceptacją.
                                          Sama widzisz, że wystarczy tylko zmienić nastawienie, aby nie
                                          odczuwać krzywdy...
                                          Czemu więc Bóg ma sie wtrącać?
                                          • dritte_dame Krzywda 17.12.08, 22:51
                                            Gość portalu: krytykantka07 napisał(a):

                                            > Sama widzisz, że wystarczy tylko zmienić nastawienie, aby nie
                                            > odczuwać krzywdy...

                                            Wobec tego:
                                            Czy uważasz że coś takiego jak krzywda nie istnieje?
                                            Że to co bierzemy za cierpienie, jest jedynie złudzeniem cierpienia?
                                            • Gość: krytykantka07 Re: Krzywda IP: 89.204.178.* 17.12.08, 23:03
                                              Zaraz zaraz, a o jakim cierpieniu mowa?
                                              Wszak wszystkie religie uczą posłuszeństwa silniejszym.
                                              Nie ma buntów - nie ma cierpienia, bo nie ma poczucia krzywdy.
                                              W tym przypadku dziewczyna miała poczucie krzywdy i gdyby ojciec
                                              otworzył drzwi to by uciekła.
                                              Gdyby nie zamierzała uciekać to by jej nie więził.
                                              No i może nawet dzieci by nie miała, bo wtedy nie byłoby gwałtów, a
                                              ojciec by się postarał o jakieś pigułki dla niej...
                                              A jak mógł jej zaufać i zabrać ją np. do lekarza po pigułki?
                                              Co zatem jest cierpieniem w przypadku tej dziewczyny?
                                              • dritte_dame Re: Krzywda 17.12.08, 23:10
                                                Gość portalu: krytykantka07 napisał(a):

                                                > [...]
                                                > Co zatem jest cierpieniem w przypadku tej dziewczyny?

                                                (ogarnia mnie mroczne poczucie bezradności...:()
                                                • Gość: krytykantka07 Re: Krzywda IP: 89.204.178.* 17.12.08, 23:20
                                                  dritte_dame napisała:

                                                  > (ogarnia mnie mroczne poczucie bezradności...:()

                                                  A nie powinno ;)
                                                  Wyjaśniłam Ci tylko jakim absurdem jest religia.
                                                  Z jednej strony każe sie słabszym podporzadkować, a z drugiej strony
                                                  ofiary mają poczucie grzechu ;).
                                                  Aby zmienić nastawienie trzeba zmienić moralność ;)
                                                  Gdyby od początku dopuszczano związki kazirodcze nie byłoby z tym
                                                  problemu w naszej mentalności...
                                                  • dritte_dame Re: Krzywda 18.12.08, 00:21
                                                    Gość portalu: krytykantka07 napisał(a):

                                                    > Aby zmienić nastawienie trzeba zmienić moralność ;)

                                                    Acha.

                                                    Zmienić jakieś 2+ milionów lat historii ewolucyjnej hominidów.

                                                    No.. to powodzenia ..
                                • brum.pl1 Re: Samopoczucie 17.12.08, 19:34
                                  A powiedz mi dritte, kogo to obchodzi, czy ty wierzysz, czy nie? Mnie np to
                                  zwisa i się majta. To twoja osobista sprawa. Żyj sobie jak ci wygodnie. Ale
                                  tolerancja działa w obie strony. Ja szanuje twój wybór światopoglądowy, a ty
                                  bądź uprzejma szanować mój. Potrafisz?
                                  • dritte_dame Re: Samopoczucie 17.12.08, 19:55
                                    brum.pl1 napisał:

                                    > Ja szanuje twój wybór światopoglądowy

                                    To dobrze.

                                    Skoro tak, to jesteś wśród wierzących jednym z niewielu chlubnych
                                    wyjątków.
                                    • brum.pl1 Re: Samopoczucie 17.12.08, 20:02
                                      dritte_dame napisała:

                                      > > Ja szanuje twój wybór światopoglądowy
                                      >
                                      > To dobrze.

                                      Skoro wybrałaś sobie taki a nie inny światopogląd, i jesteś z tego wyboru
                                      zadowolona, to wytłumacz mi, po kiego grzyba atakujesz KK i katolików? Po co ci
                                      ta wojna? Co chcesz uzyskać? Rasowy ateista, świadom swego wyboru tego nie
                                      czyni. Co zatem powoduje, że zachowujesz się niegodnie?
                                      • piwi77 Re: Samopoczucie 17.12.08, 20:07
                                        brum.pl1 napisał:

                                        > po kiego grzyba atakujesz KK i katolików?

                                        Dritte odpowie za siebie, ja napiszę od siebie. Od zawsze strona
                                        atakujacą są katolicy, my sie bronimy. A, że broniący też musi
                                        strzelać, moze to dla mało spostrzegawczego wyglądać jakby to on
                                        atakował. Mało rozgarniety, mogłby powiedzieć, że w 1939 Wojsko
                                        Polskie zaatakowało wkraczających Niemców.
                                      • dritte_dame Szacunek 17.12.08, 20:41
                                        brum.pl1 napisał:

                                        > dritte_dame napisała:
                                        >
                                        > > > Ja szanuje twój wybór światopoglądowy
                                        > >
                                        > > To dobrze.
                                        >
                                        > po kiego grzyba atakujesz KK

                                        Można powiedzieć że: w koniecznej obronie własnej siebie i
                                        wszystkich bliskich mi ludzi, których dobro mnie obchodzi.
                                        Tak samo jak ogniska każdej innej zarazy.


                                        > i katolików?

                                        Nie atakuję osób wierzących ale "niezakaźnych".
                                        (Czyli takich, które swoje urojenia zachowują dla siebie i nie
                                        usiłują ich szerzyć.)
                                        Jeśli kogoś atakuję to po to aby bronić przed nowym zakażaniem
                                        umysłów tych najsłabszych, najbardziej narażonych, najmłodszych i
                                        jeszcze niezdolnych obronić się samemu.


                                        Nie ma czegoś takiego jak "szacunek dla wyboru światopoglądowego".

                                        Szacunek (lub pogarda) należą się CZŁOWIEKOWI wyłącznie ZA JEGO
                                        CZYNY.
                                        Za czyny chwalebne (lub podłe) WPŁYWAJĄCE NA LOSY INNYCH LUDZI.

                                        Zupełnie niezależnie od tego czy czyny te są czy też nie są
                                        motywowane takim to czy innym światopoglądem.
                                        • brum.pl1 Re: Szacunek 17.12.08, 21:20
                                          Wiara to wg ciebie urojenia, zaraza ....
                                          Prymitywne bardzo epitety.
                                          I ta wypowiedź dyskwalifikuje cię. Wyklucza z grona osób mądrych i
                                          inteligentnych. Mówiąc prościej, ośmiesza cię. Nie szanujesz innych. Nie żądaj
                                          więc szacunku do ciebie.

                                          • piwi77 Re: Szacunek 17.12.08, 21:26
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > Nie żądaj więc szacunku do ciebie

                                            Dritte niczego nie żądała, coś ci sie pomyliło.
                                            • brum.pl1 Re: Szacunek 17.12.08, 21:32
                                              Czy pytałem cie o zdanie? Nie. To spadaj.
                                              • piwi77 Re: Szacunek 17.12.08, 21:41
                                                Interesujesz sie naukami (podobno wieloma), to zainteresuj się
                                                jeszcze łaskawie zasadami funkcjonowania forum.
                                                • brum.pl1 Re: Szacunek 17.12.08, 21:58
                                                  piwi77 napisał:

                                                  > Interesujesz sie naukami (podobno wieloma), to zainteresuj się
                                                  > jeszcze łaskawie zasadami funkcjonowania forum.

                                                  Wyskakujesz jak małpa z klatki i, nieproszony pleciesz trzy po trzy para
                                                  piętnaście. Jak cię to bawi, to wyskakuj, kukiełko.
                                                  Chociaż, po zastanowieniu bardziej adekwatne będzie porównanie cię do
                                                  jazgoczącego kundla. (Jak to ktoś na forum tak cie już określił, i miał rację).
                                                  • piwi77 Re: Szacunek 17.12.08, 22:00
                                                    Epitety, brum, epitety, jesteś człowiek, jak sądzę, inteligentny, na
                                                    nic innego cię nie stać. Hormony?
                                                  • dritte_dame Re: Szacunek 17.12.08, 22:04
                                                    brum.pl1 napisał:

                                                    > Wyskakujesz jak małpa z klatki i, nieproszony pleciesz trzy po
                                                    trzy para piętnaście. Jak cię to bawi, to wyskakuj, kukiełko.
                                                    > Chociaż, po zastanowieniu bardziej adekwatne będzie porównanie cię
                                                    do jazgoczącego kundla. (Jak to ktoś na forum tak cie już określił,
                                                    i miał rację).

                                                    A nie wiesz czasem brum kto coś takiego i gdzie na forum napisał?:
                                                    (Chyba niedawno, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć gdzie..)

                                                    "Prymitywne bardzo epitety.
                                                    I ta wypowiedź dyskwalifikuje cię. Wyklucza z grona osób mądrych i
                                                    inteligentnych. Mówiąc prościej, ośmiesza cię. Nie szanujesz innych.
                                                    Nie żądajwięc szacunku do ciebie.
                                                    "
                                        • dritte_dame Re: Szacunek 18.12.08, 02:12
                                          dritte_dame napisała:

                                          > Nie ma czegoś takiego jak "szacunek dla wyboru światopoglądowego".
                                          >
                                          > Szacunek (lub pogarda) należą się CZŁOWIEKOWI wyłącznie ZA JEGO
                                          > CZYNY.
                                          > Za czyny chwalebne (lub podłe) WPŁYWAJĄCE NA LOSY INNYCH LUDZI.


                                          A jeszcze dokadniej:

                                          Szacunek należy się każdemu człowiekowi
                                          (ale nie automatycznie, jego poglądom)
                                          z mocy urodzenia się człowiekiem.

                                          Na szacunek nie trzeba początkowo "zapracowywać".

                                          Taki szacunek przyrodzony można następnie w znacznej mierze utracić,
                                          popełniając czyny podłe, krzywdzące innych ludzi.

                                          Można następnie ten szacunek starać się odzyskać, postępując wobec
                                          innych uczciwie, ofiarnie i szlachetnie.
                                          • piwi77 Re: Szacunek 18.12.08, 08:04
                                            Prosto i słusznie powiedziane.
    • Gość: Ola Re: Do czego służy seks? IP: *.net.pulawy.pl 24.12.08, 23:06
      Do prokreacji i w ten sposób może być również dostarczana
      człowiekowi przyjemność :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka