1.palnick.1
11.01.09, 01:38
Perełka znaleziona w sieci;
Tak zwana poprawność polityczna, święci w Polsce pełny triumf.
Żadnego z kontrowersyjnych zjawisk społecznych, mniejszości
etnicznych (czy obyczajowych) , nie można nazwać po imieniu, by nie
narazić się na atak "światłej" prasy i autorytetów moralnych(z
nadania Kiszczaka i Jaruzelskiego), czyli tajnych współpracowników
PRL-owskiej bezpieki, którzy przy tak zwanym „okrągłym stole”
zawarli „dil” z komunistami. Tak jak wyznawcy Świadków Jehowy mają
swój organ prasowy: „Strażnicę”, tak polskie wykształciuchy za
wyrocznię we wszystkich sprawach uznają „Gazetę Wyborczą” . Jeśli
tenże „organ” ogłosi, że Kiszczak z Jaruzelskim są ludźmi honoru,
albo, ze zagraża Ziemi globalne ocieplenie, to polski wykształciuch
przyjmuje rewelacje gazety „na wiarę”, podobnie jak wyznawcy
Świadków Jehowy na wiarę przyjmują do wiadomości kolejne daty końca
świata, podawane przez „Strażnicę”.
Wykształciuchy całego świata specjalizują się w wymyślaniu jakich
słów należy używać, a jakich pod żadnym pozorem nie wolno, zaś media
będące pod ich wpływem pilnują, aby „odszczepieńców” olewających ich
zakazy i nakazy odpowiednio ukarać, na razie poprzez blokowanie im
dostępu do mediów, nasyłanie na nich prokuratorów i sądów, a w
przyszłości kto wie czy takie „zaplute karły reakcji” nie wylądują w
dole z przestrzelona potylicą. Idzie „NOWE”
Tresura ludów tubylczych przez ogólnoświatową międzynarodówkę
wykształciuchów, przybiera groteskowe formy. W kilku państwach nie
wolno już używać publicznie słów: mama i tata na określenie
rodziców, gdyż zwroty te sugerują, że mama jest kobietą a tata
mężczyzną, a tego nie życzą sobie homoseksualiści! Teraz zarówno
mama jak i tata, jest: RODZICEM o nieokreślonej płci.
Ostatnio furorę wśród polskich wykształciuchów robi
określenie "związek partnerski" na określenie sytuacji, gdy jakiś
pan i pani mieszkają sobie razem na tak zwaną "kocią łapę", to jest
bez formalnie zawartego związku małżeńskiego. Polskie prawodawstwo
określa takie związki mianem "konkubinatu", zaś osobników w nim
żyjących: "konkubentem" i "konkubiną". W powszechnej opinii
społecznej konkubent kojarzony jest z osobnikiem który w pijackim
widzie ugodził nożem wybrankę swojego serca (gdyż jak wyjaśnił w
prokuraturze, bronił się przed molestowaniem seksualnym zboczonego
sąsiada za którego wziął swoją konkubinę), bądź też z obywatelem
który zrobił dziecko konkubinie (często nie swojej) czego on się
stanowczo wypiera, zaś ona w sądzie uparcie wskazuje jego jako
sprawcę. Polska prasa pełna jest mrożących krew w żyłach opisów
kryminalnych z konkubinami i konkubentami w rolach głównych.
Osobnicy owi instytucję konkubinatu skompromitowali do cna, trudno
więc wymagać by prasa w opisach środowisk "obyczajowo wyzwolonych"
używała terminologii wprowadzonej przez polskie prawo.W środowiskach
aktorów, dziennikarzy, muzyków, polityków- konkubenta, czy konkubiny
ze świecą szukać!
Jeśli nawet żyjący w "związku partnerskim" aktor, spuści wpi...ol
swej wybrance (niczym pospolity konkubent), to żaden dziennikarz
takim określeniem nie odważy się go obrazić. Co najwyżej napisze, że
w takim to a takim „związku partnerskim "zaiskrzyło", na dowód czego
zamieści zdjęcie konkubiny (przepraszam : „partnerki życiowej")
pokiereszowanej jak po upadku z dziesiątego piętra.
Lista słów (i drażliwych kwestii społecznych) których żaden
szanujący się wykształciuch publicznie nie użyje, (lub nie poruszy),
jest długa.
Największym bluźnierstwem w religii politycznej poprawności (w
wersji dla Polaków), jest nazwanie Żyda – Żydem. Ponieważ organ
polskich wykształciuchów podał swoim wyznawcom do wierzenia, że w
Polsce jest „antysemityzm bez Żydów”(czyli jest antysemityzm ale nie
ma Żydów), więc logicznym następstwem tego dogmatu wiary jest zakaz
używania słowa Żyd na określenie narodowości ludzi, których przecież
w Polsce nie ma, a wobec których skierowany jest antysemityzm
wysysany przez kolejne pokolenia Polaków z mlekiem matki.
Nie lada problem mają polskie wykształciuchy z najlepszym polskim
felietonistą, panem Michalkiewiczem. Gdy w swoich felietonach używał
on zabronionego przez nich słowa Żyd na określenie narodowości
takiego czy innego obywatela, został okrzyknięty przez nich....
antysemitą. Zaś gdy poprawił się i zamiast słowa Żyd, użył słowa
Judejczyk, jakiś „inteligentny inaczej – kapłan religii politycznej
poprawności”, (który założył w Kielcach stowarzyszenie podobnych
sobie szamanów), złożył ....donos do prokuratury w którym pomówił
Michalkiewicza o popełnienie bluźnierstwa wobec religii
wykształciuchów, czyli oskarżył Michalkiewicza o rasizm,
antysemityzm, nawoływanie do waśni na tle narodowościowym,
ksenofobię, nietolerancję, itp., i itd.
Niestety, religia politycznej poprawności odnosząca szczyty
powodzenia na całym „cywilizowanym świecie”, nijak nie chce wejść
pod swojskie strzechy autochtonów znad Wisły. Dla Polaka – Szaraka,
kochający inaczej - to pedał i ciota, partner życiowy - to
konkubent, partnerka - konkubina , obywatel narodowości romskiej -
to Cygan , Afroamerykanin - to Murzyn, Żyd - to Żyd, mama - to
kobieta a nie pedał, tata - to mężczyzna a nie lesba, itp. Polskie
wykształciuchy i „postępowe” media, moralne autorytety z
nadania „ludziów honoru”, cały system edukacji, instytucje rządowe i
samorządowe, mają jeszcze wiele do zrobienie "w tym temacie".
Polskie wykształciuchy nie spoczną w tresurze tubylczej nacji,
chyba, że ...skończą się im pieniądze. Powoli bo powoli, ale jednak
coraz to większa rzesza wykształciuchów zaczyna dostrzegać, że padła
ofiarą prostackiej manipulacji mediów, opanowanych przez pogrobowców
stalinizmu. Ludzie ci odkrywszy, że padli ofiarą chamskiej
manipulacji, przestają kupować „organy” które ich ogłupiały, a więc
źródełko kasy systematycznie, acz niestety powoli, wysycha. Tylko
patrzeć jak czołowy „organ” polskich wykształciuchów: „Gazeta
Wyborcza” wyzionie ducha i źródło smrodu zatruwającego polskie
społeczeństwo odejdzie w niebyt! Nim to jednak nastąpi, wielu
naiwnych (by nie rzec – głupich), kiepsko wykształconych Polaków,
snobujących się na „nowoczesność,„światowość” i „europejskość”(czego
standardowym wyznacznikiem - jednym z dogmatów wiary - ma być ich
podziw dla panów uprawiających pomiędzy sobą seks analny i oralny),
zasili rzesze wykształciuchów, wyznawców religii politycznej
poprawności, głoszonej przez zdegenerowane,
postpbolszewickie „elity” rodem z PRL-u.
Anthony Ivanowitz .
www.popsoliteruszenie.org
10. stycznia. 2009r