Dodaj do ulubionych

Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe

09.07.09, 00:47
Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe (tzw. homoseksualne) staja się w
wielu krajach faktem. Prędzej czy później będą one faktem i w Polsce
niezależnie od tego w jaką histerię wpadną katoliccy fundamentaliści. Taka
jest po prostu logika zmian społecznych. Już i tak w Polsce sporo się dzieje:
"Coraz częściej obrażanie osób homoseksualnych jest piętnowane. Zachodzące
zmiany legislacyjne nie pozwalają już na bezkarne zwalnianie z pracy osób
homoseksualnych, a organizacje gejowsko-lesbijskie domagają się legalizacji
związków partnerskich. Homofobiczna mowa nienawiści może wkrótce zostać
zakazana przez kodeks karny."
(www.rp.pl/artykul/9157,326963_Biedron__Ekstaza_homofobow_.html)
.
Amerykańskie towarzystwa naukowe zalecają zmianę definicji małżeństwa na
neutralna płciowo. Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne stwierdza stanowczo,
że prawne regulacje definiujące małżeństwo jako związek jedynie kobiety i
mężczyzny celowo dyskryminują osoby homoseksualne i wychowywane przez nie
dzieci przez odmowę dostępu do ochrony, przywilejów i obowiązków przyznawanych
związkom małżeńskim.
pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_os%C3%B3b_tej_samej_p%C5%82ci
Norweski rząd stwierdza wprost, ze legalizacja małżeństw jednopłciowych
wzmocniła tylko instytucje małżeństwa:
"Nowe prawo nie osłabi instytucji małżeństwa, jak sugerują nasi przeciwnicy, a
raczej je umocni. Przecież nie staje się ono mniej wartościowe tylko dlatego,
że będzie mogło zawrzeć je więcej osób."
pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_os%C3%B3b_tej_samej_p%C5%82ci_w_Norwegii
Mam jeszcze dwie uwagi:
1. Lepiej od razu rozszerzyć w Polsce definicje małżeństwa na neutralna
płciowo, zamiast wprowadzać najpierw dodatkową instytucję związków
partnerskich. Bo wtedy i tak za kilka lat trzeba będzie zmienić prawo.
2. Powinno się w Polsce prawnie wzmocnić konkubinaty - i hetero- i
homoseksualne. Po jakimś czasie mieszkania razem konkubinat powinien
automatycznie nabrać praw i obowiązków małżeństwa.

A Wy co o tym myślicie, drodzy forumowicze?
Obserwuj wątek
    • snajper55 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 09.07.09, 01:11
      spostrzezenie2 napisał:

      > 1. Lepiej od razu rozszerzyć w Polsce definicje małżeństwa na neutralna
      > płciowo, zamiast wprowadzać najpierw dodatkową instytucję związków
      > partnerskich. Bo wtedy i tak za kilka lat trzeba będzie zmienić prawo.

      Nie. Nie ma w tej chwili wystarczająco silnego poparcia politycznego, aby rozszerzyć pojęcie małżeństwa. Jedynie SLD i pewna część PO byłaby za takim rozwiązaniem, a to jest za mało. Dlatego lepsze są na razie związki partnerskie niż stan obecny.

      > 2. Powinno się w Polsce prawnie wzmocnić konkubinaty - i hetero- i
      > homoseksualne. Po jakimś czasie mieszkania razem konkubinat powinien
      > automatycznie nabrać praw i obowiązków małżeństwa.

      Absolutnie nie. Ani teraz, ani później. Jeśli para chce mieć prawa i obowiązki małżeństwa, to się pobiera. Jest się w konkubinacie właśnie dlatego, aby nie mieć praw i obowiązków małżeńskich.

      S.
      • xs550 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 09.07.09, 01:18
        snajper55 napisał:

        > Absolutnie nie. Ani teraz, ani później. Jeśli para chce mieć prawa i obowiązki
        > małżeństwa, to się pobiera. Jest się w konkubinacie właśnie dlatego, aby nie
        > mieć
        praw i obowiązków małżeńskich.

        A jaka to niby jest roznica miedzy konkubinatem a malzenstwem? Swistek papieru. Formalne malzenstwa to absurdalny przezytek ktory tez odejdzie. Panstwo nie ma prawa wtracac sie do prywatnych spraw obywateli.
        • katrina_bush To prawda. "małżeństwo cywilne" to świstek papieru 09.07.09, 01:42
          xs550 napisał:

          > A jaka to niby jest roznica miedzy konkubinatem a malzenstwem? Swistek papieru
          > . Formalne malzenstwa to absurdalny przezytek ktory tez odejdzie. Panstwo nie
          > ma prawa wtracac sie do prywatnych spraw obywateli.

          To prawda. tzw. "małżeństwo cywilne" to świstek papieru, umowa prawna,
          kontrakt między dwoma osobami, kontrakt, który w każdej chwili można rozwiązać.


          to konkubinat z papierkiem

          nie rozumiem tej całej moherowej histerii

          i dlaczego traktować bezdzietne pary hetero lepiej od par homo ?!
          • wolf69 Medycyna już za 10 -20 lat całkowicie rozwiąże pro 09.07.09, 07:17
            i dlaczego traktować bezdzietne pary hetero lepiej od par homo ?!

            a dlaczego traktować bezdzietne pary zoofilo lepiej od homo i
            pedofilo?

            jak wiadomo homoseksualizm to według naukowców "slepa uliczka" w
            ewolucji
            . Medycyna już za 10 -20 lat całkowicie rozwiąże problem
            homeseksualizmu. Ludzie będą normalni pod względem psycho-
            seksualnym.
            • tlenek_wegla Re: Medycyna już za 10 -20 lat całkowicie rozwiąż 09.07.09, 08:35
              jak wiadomo homoseksualizm to według naukowców "slepa uliczka" w
              > ewolucji
              .


              Nie nazwałbym zdewociałych oszołomów pokroju Macieja Giertycha naukowcem. Fakt,
              ze przyznano mu tytuł prof. o niczym nie świadczy.

              Ludzie będą normalni pod względem psycho- seksualnym.


              Orwella sie naczytales i ci sie marzy.
            • Gość: św.obrazek Re: Medycyna już za 10 -20 lat całkowicie rozwiąż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.09, 10:35
              wolf69 napisał:

              "homoseksualizm to według naukowców "slepa uliczka" w ewolucji."

              bardzo pocieszający fakt biorac pod uwage ze ziemia jest
              wielokrotnie przeludniona.
        • snajper55 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 09.07.09, 11:24
          xs550 napisał:

          > A jaka to niby jest roznica miedzy konkubinatem a malzenstwem?

          Mają rżóne obowiązki i prawa. Na przykład prawo dziedziczenia czy obowiązek
          alimentacyjny.

          > Swistek papieru. Formalne malzenstwa to absurdalny przezytek ktory
          > tez odejdzie.

          Nie przeżytek, skoro ludzie chętnie się pobierają.

          > Panstwo nie ma prawa wtracac sie do prywatnych spraw obywateli.

          Państwo nic nikomu nie narzuca. To ludzie sami decydują się na ślub. Lub się nie
          decydują.

          S.
          • p.s.j Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 09.07.09, 11:28
            > Mają rżóne obowiązki i prawa. Na przykład prawo dziedziczenia czy obowiązek
            > alimentacyjny.
            > Państwo nic nikomu nie narzuca. To ludzie sami decydują się na ślub. Lub się ni
            > e
            > decydują.

            Noo, zaraz, sam chciałeś, żeby konkubinaty po pewnym czasie z mocy prawa
            nabierały praw i obowiązków małżeństw. Czyli zmuszasz ludzi, którzy np nie chcą
            mieć wobec siebie obowiązku alimentacyjnego, aby przed upływem tego "pewnego
            czasu" się rozstawały. Czyli znowu państwo miałoby decydować za obywateli.
            • snajper55 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 10.07.09, 10:38
              p.s.j napisał:

              > Noo, zaraz, sam chciałeś, żeby konkubinaty po pewnym czasie z mocy prawa
              > nabierały praw i obowiązków małżeństw.

              Ja ??? Gdzie ??? Daj linka.

              S.
              • p.s.j Jezusicku, pomyliłem się! 13.07.09, 10:25
                Oczywiście to OP chciał. 100krotne przeprosiny.
        • hypatia69 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 10.07.09, 11:01
          "A jaka to niby jest roznica miedzy konkubinatem a malzenstwem?
          Swistek papieru"
          Nie całkiem. Dochodzi prawo do dziedziczenia na przykład. Przy
          konkubinacie bez zapisu notarialnego partnerowi guano przysługuje w
          razie śmierci jednej ze stron.
          W dodatku w razie chęci rozstania odpada problem z lataniem po sądach
          i kosztami - zabieram swoje zabawki i spadam na inne podwórko.
          "Formalne malzenstwa to absurdalny przezytek ktory tez odejdzie"
          Serio w to wierzysz?
          "Panstwo nie ma prawa wtracac sie do prywatnych spraw obywateli."
          Ale hicior! Czyli jak prywatnie skatuję dziecko, okradnę babcię albo
          skopię tyłek upierdliwej sąsiadce to też państwo ma się nie wtrącać?
          Jeśli ojciec gwałci córkę to też państwo ma się nie wtrącać? To już
          nie jest anarchia - to idiotyzm.
        • majaa Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 10.07.09, 16:13
          xs550 napisał:

          > Panstwo nie
          > ma prawa wtracac sie do prywatnych spraw obywateli.

          Czyżby? To dlaczego wobec tego obywatele z prywatnymi sprawami
          zwracają się do państwowych sądów na przykład?
          Coś mi się zdaje, że chciałbyś zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko, a
          tak się nie da...
    • lernakow Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 09.07.09, 08:29
      spostrzezenie2 napisał:

      > 1. Lepiej od razu rozszerzyć w Polsce definicje małżeństwa
      > na neutralna płciowo, zamiast wprowadzać najpierw dodatkową
      > instytucję związków partnerskich. Bo wtedy i tak za kilka lat
      > trzeba będzie zmienić prawo.
      >
      Język prawny nie powinien zbytnio odbiegać od języka będącego w powszechnym
      użytku, bo wtedy prawo staje się niezrozumiałe. A w języku polskim małżeństwo to
      związek mężczyzny i kobiety.
      Język jednak ewoluuje. Czasem wolniej, czasem szybciej. Barszcz to zupa z liści
      barszczu. Ale ludzie tak długo gotowali go z buraków, że stał się zupą z
      buraków. Podobnie po zalegalizowaniu związków jednopłciowych pojęcie małżeństwa
      w naturalny sposób zacznie się na nie rozszerzać. I wtedy można będzie
      przeprowadzić definicję abstrahującą od płci. Osobiście jestem zwolennikiem
      takiej dwuetapowości.
      • arek103 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 27.07.09, 01:57
        lernakow napisał:

        > spostrzezenie2 napisał:
        >
        > > 1. Lepiej od razu rozszerzyć w Polsce definicje małżeństwa
        > > na neutralna płciowo, zamiast wprowadzać najpierw dodatkową
        > > instytucję związków partnerskich. Bo wtedy i tak za kilka lat
        > > trzeba będzie zmienić prawo.
        > >
        > Język prawny nie powinien zbytnio odbiegać od języka będącego w powszechnym
        > użytku, bo wtedy prawo staje się niezrozumiałe. A w języku polskim małżeństwo t
        > o
        > związek mężczyzny i kobiety.

        No i trzeba te definicje w jezyku polskim zmienic na zwiazek dwoch osob
        doroslych dowolnej plci.

        > Język jednak ewoluuje. Czasem wolniej, czasem szybciej. Barszcz to zupa z liści
        > barszczu. Ale ludzie tak długo gotowali go z buraków, że stał się zupą z
        > buraków. Podobnie po zalegalizowaniu związków jednopłciowych pojęcie małżeństwa
        > w naturalny sposób zacznie się na nie rozszerzać. I wtedy można będzie
        > przeprowadzić definicję abstrahującą od płci. Osobiście jestem zwolennikiem
        > takiej dwuetapowości.

        Ja jestem zwolennikiem jednoetapowosci.
        • lernakow Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 27.07.09, 07:36
          arek103 napisał:

          > No i trzeba te definicje w jezyku polskim zmienic
          > na zwiazek dwoch osob doroslych dowolnej plci.
          >
          Język to nie papierowy samolocik. Tak łatwo się nie zmienia.
          Dekret nie wystarczy, ani nawet uchwała Rady Języka Polskiego.

          > Ja jestem zwolennikiem jednoetapowosci.
          >
          I przez tę niecierpliwość nie dostaniesz nic - ani w jednym etapie, ani w dwóch.
          • arek103 To dla dobra naszych dzieci 28.07.09, 00:50
            lernakow napisał:

            > arek103 napisał:
            >
            > > No i trzeba te definicje w jezyku polskim zmienic
            > > na zwiazek dwoch osob doroslych dowolnej plci.
            > >
            > Język to nie papierowy samolocik. Tak łatwo się nie zmienia.
            > Dekret nie wystarczy, ani nawet uchwała Rady Języka Polskiego.

            Tu akurat wystarczy jeden drobny przepis, tak jak zrobiono to w innych krajach.

            > > Ja jestem zwolennikiem jednoetapowosci.
            > >
            > I przez tę niecierpliwość nie dostaniesz nic - ani w jednym etapie, ani w dwóch
            > .

            Ja osobiscie nie potrzebuje, bo jestem w malzenstwie heteroseksualnym og ladnych
            paru lat i nie mam zamiaru tego zmieniac. Chcialbym jednak zeby moje dzieci i
            wnuki, jesli okaza sie homoseksualne, mogly sobie jako forme zycia wybrac
            malzenstwo, a nie tylko konkubinat.
            • lernakow Re: To dla dobra naszych dzieci 28.07.09, 08:25
              arek103 napisał:

              > > Język to nie papierowy samolocik. Tak łatwo się nie zmienia.
              > > Dekret nie wystarczy, ani nawet uchwała Rady Języka Polskiego.
              >
              > Tu akurat wystarczy jeden drobny przepis, tak jak zrobiono
              > to w innych krajach.
              >
              Ja mówię o zmianie w języku. Można zadekretować, że fioletowy to kolor
              powstający z pomieszania barw czerwonej i żółtej, ale ludzie i tak będą nazywać
              tę mieszankę pomarańczowym, a przepis oparty na tym dekrecie zwiększy tylko
              pogardę dla prawa.
              • arek103 Re: To dla dobra naszych dzieci 28.07.09, 17:07
                lernakow napisał:

                > arek103 napisał:
                >
                > > > Język to nie papierowy samolocik. Tak łatwo się nie zmienia.
                > > > Dekret nie wystarczy, ani nawet uchwała Rady Języka Polskiego.
                > >
                > > Tu akurat wystarczy jeden drobny przepis, tak jak zrobiono
                > > to w innych krajach.
                > >
                > Ja mówię o zmianie w języku. Można zadekretować, że fioletowy to kolor
                > powstający z pomieszania barw czerwonej i żółtej, ale ludzie i tak będą nazywać
                > tę mieszankę pomarańczowym, a przepis oparty na tym dekrecie zwiększy tylko
                > pogardę dla prawa.

                A co to ma wspolnego z malzenstwami homoseksualnymi? Po prostu pozwala sie
                osobom tej samej plci zawierac malzenstwa, a nie tylko osobom plci przeciwnej.
                Nie trzeba zmieniac jezyka. Poszerza sie jedynie grono ludzi, ktorym pozwala sie
                zawrzec malzenstwo. Tu nie trzeba nawet zmieniac zadnych definicji. Definiowanie
                malzenstwa jako zwiazek dwoch osob plci przeciwnej jest zreszta bledem jezykowym
                - malzenstwa homoseksualne wywodza sie ze starozytnosci.
                • lernakow Re: To dla dobra naszych dzieci 28.07.09, 18:28
                  arek103 napisał:

                  > A co to ma wspolnego z malzenstwami homoseksualnymi?
                  >
                  Ma wiele wspólnego z nazywaniem zarejestrowanych związków partnerskich (których jestem zwolennikiem) małżeństwami. A konkretnie przekłada się na społeczną akceptację dla wprowadzenia rejestracji związków. Większe jest prawdopodobieństwo uzyskania w procesie politycznym akceptacji dla związków partnerskich, niż dla małżeństwo homoseksualnych. Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie, czy bardziej zależy nam na możliwości wspólnego opodatkowania i dziedziczenia bez podatku, czy na nazwie.

                  > Nie trzeba zmieniac jezyka. Poszerza sie jedynie grono ludzi,
                  > ktorym pozwala sie zawrzec malzenstwo.
                  >
                  Czyli zwiększa się zakres pojęciowy słowa. A to jest zmiana języka.

                  > Definiowanie malzenstwa jako zwiazek dwoch osob plci przeciwnej
                  > jest zreszta bledem jezykowym
                  > - malzenstwa homoseksualne wywodza sie ze starozytnosci.
                  >
                  W starożytności przytrafiło się kilka takich małżeństw. Przytrafił się też koń-senator, co nie skłania mnie do poszerzenia biernego prawa wyborczego do izby wyższej na zwierzęta. Współcześnie słowo małżeństwo oznacza zalegalizowany związek dwojga ludzi różnych płci. To się zmieni z czasem, jeżeli zalegalizujemy związki partnerskie. Ale tego się nie zmieni ustawą (abstrahując od szans przeforsowania jej).
                  • arek103 Re: To dla dobra naszych dzieci 28.07.09, 23:48
                    lernakow napisał:

                    > arek103 napisał:
                    >
                    > > A co to ma wspolnego z malzenstwami homoseksualnymi?
                    > >
                    > Ma wiele wspólnego z nazywaniem zarejestrowanych związków partnerskich (których
                    > jestem zwolennikiem) małżeństwami. A konkretnie przekłada się na społeczną akc
                    > eptację dla wprowadzenia rejestracji związków. Większe jest prawdopodobieństwo
                    > uzyskania w procesie politycznym akceptacji dla związków partnerskich, niż dla
                    > małżeństwo homoseksualnych.

                    Zgoda, w Polsce tak, bo Polacy sa nienowoczesni. Moze dlatego warto najpierw
                    wprowadzic rejestrowane zwiazki partnerskie, bo bedzie to latwiejsze do
                    przeprowadzenia biorac pod uwage problemy psychologiczne Polakow. Zwracam jednak
                    uwage, ze tak jak bylo w innych krajach, za kilka lat trzeba bedzie to znowu
                    zmieniac. Nie ma bowiem uzasadnienia dlaczego parom jednoplciowym nalezy odmowic
                    instytucji malzenstwa.

                    > Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie, czy bardzi
                    > ej zależy nam na możliwości wspólnego opodatkowania i dziedziczenia bez podatku
                    > , czy na nazwie.

                    Tobie widocznie na nazwie, skoro nazwa malzenstwo w odniesieniu do osob tej
                    samej plci wyzwala u ciebie az takie problemy psychiczne. Zabawne to nawet.

                    > > Nie trzeba zmieniac jezyka. Poszerza sie jedynie grono ludzi,
                    > > ktorym pozwala sie zawrzec malzenstwo.
                    > >
                    > Czyli zwiększa się zakres pojęciowy słowa. A to jest zmiana języka.

                    No dobrze, i co z tego? Prosciej jest poszerzyc zakres slowa (w przepisach) niz
                    wprowadzac odrebna instytucja duplikujaca w przepisach malzenstwo. Wedlug mnie
                    to nonsens.

                    > > Definiowanie malzenstwa jako zwiazek dwoch osob plci przeciwnej
                    > > jest zreszta bledem jezykowym
                    > > - malzenstwa homoseksualne wywodza sie ze starozytnosci.
                    > >
                    > W starożytności przytrafiło się kilka takich małżeństw. Przytrafił się też koń-
                    > senator, co nie skłania mnie do poszerzenia biernego prawa wyborczego do izby w
                    > yższej na zwierzęta. Współcześnie słowo małżeństwo oznacza zalegalizowany związ
                    > ek dwojga ludzi różnych płci.

                    Nieprawda. Slowo malzenstwo nie oznacza zalegalizowanego zwiazku dwojga ludzi
                    roznych plci w Kanadzie, Hiszpanii, Holandii, Belgii, Norwegii, Szweji, paru
                    stanach USA. Nawet we Francji.

                    > To się zmieni z czasem, jeżeli zalegalizujemy zwi
                    > ązki partnerskie. Ale tego się nie zmieni ustawą (abstrahując od szans przefors
                    > owania jej).

                    Oczywiscie, ze to sie zmieni ustawa. Jezyk prawa zmienia sie wlasnie ustawa.
                    • lernakow Re: To dla dobra naszych dzieci 29.07.09, 07:54
                      arek103 napisał:

                      > Zgoda, w Polsce tak, bo Polacy sa nienowoczesni. Moze dlatego
                      > warto najpierw wprowadzic rejestrowane zwiazki partnerskie,
                      > bo bedzie to latwiejsze do przeprowadzenia biorac pod uwage
                      > problemy psychologiczne Polakow.
                      >
                      No wreszcie dotarło!
                      Musiałeś to okrasić paroma bzdurami, ale przynajmniej zrozumiałeś.

                      > Zwracam jednak uwage, ze tak jak bylo w innych krajach,
                      > za kilka lat trzeba bedzie to znowu zmieniac.
                      >
                      W jakich krajach kilka lat po wprowadzeniu rejestracji związków jednopłciowych
                      zmieniono definicję małżeństwa?

                      > Tobie widocznie na nazwie, skoro nazwa malzenstwo w odniesieniu
                      > do osob tej samej plci wyzwala u ciebie az takie problemy
                      > psychiczne. Zabawne to nawet.
                      >
                      Jakież to? Zdradź-że!
                      Opowiedz mi o tych problemach psychicznych, bo - jak słusznie zauważyłeś - to
                      może być nawet zabawne, a ja się chętnie ubawię.

                      > No dobrze, i co z tego? Prosciej jest poszerzyc zakres slowa
                      > (w przepisach) niz wprowadzac odrebna instytucja duplikujaca
                      > w przepisach malzenstwo.
                      >
                      Prościej jest nazwać niebo żółtym, niż je przemalować.
                      Nie chodzi o to, żeby było łatwo, tylko żeby było skutecznie.

                      > Nieprawda. Slowo malzenstwo nie oznacza zalegalizowanego
                      > zwiazku dwojga ludzi roznych plci w Kanadzie, Hiszpanii,
                      > Holandii, Belgii, Norwegii, Szweji, paru stanach USA.
                      > Nawet we Francji.
                      >
                      We Francji nie. Tam mają PACS. Możesz ją zastąpić RPA w swojej wyliczance. Nadal
                      jest to zdecydowana mniejszość państw.

                      > Oczywiscie, ze to sie zmieni ustawa. Jezyk prawa zmienia sie
                      > wlasnie ustawa.
                      >
                      To najwyraźniej nie masz pojęcia o języku.
                      Owszem są uchwały RJP, ale one zatwierdzają stan rzeczywisty, nie kreują go. W
                      języku decyduje uzus (i nie, nie jest to oddział ZUS-u).
                      • arek103 Re: To dla dobra naszych dzieci 03.08.09, 00:39
                        lernakow napisał:

                        ...
                        > > Nieprawda. Slowo malzenstwo nie oznacza zalegalizowanego
                        > > zwiazku dwojga ludzi roznych plci w Kanadzie, Hiszpanii,
                        > > Holandii, Belgii, Norwegii, Szweji, paru stanach USA.
                        > > Nawet we Francji.
                        > >
                        > We Francji nie. Tam mają PACS.

                        Maja PACS u siebie, ale uznaja malzenstwa homoseksualne zawarte za granica.

                        > l
                        > jest to zdecydowana mniejszość państw.

                        To nie ma znaczenia, ze mniejszosc. Znaczenie ma, ze klamstwem jest, iz
                        malzenstwo to zwiazek kobiety i mezczyzny. W wymienionych krajach tak nie jest.

                        > > Oczywiscie, ze to sie zmieni ustawa. Jezyk prawa zmienia sie
                        > > wlasnie ustawa.
                        > >
                        > To najwyraźniej nie masz pojęcia o języku.
                        > Owszem są uchwały RJP, ale one zatwierdzają stan rzeczywisty, nie kreują go.

                        Oczywiscie, ze kreuja stan rzeczywisty.
                        • lernakow Re: To dla dobra naszych dzieci 03.08.09, 06:25
                          arek103 napisał:

                          > > We Francji nie. Tam mają PACS.
                          >
                          > Maja PACS u siebie, ale uznaja malzenstwa homoseksualne
                          > zawarte za granica.
                          >
                          I co z tego? U nich małżeństw homoseksualnych nie ma.

                          > To nie ma znaczenia, ze mniejszosc. Znaczenie ma,
                          > ze klamstwem jest, iz malzenstwo to zwiazek kobiety
                          > i mezczyzny. W wymienionych krajach tak nie jest.
                          >
                          W większości jest. W tym, w którym żyjemy - jest.
                          W Portugalii robi się dżem z marchewek. W związku z tym w przepisach UE przez
                          jakiś czas marchewka była owocem. Ale tak naprawdę nie uczyniło to jej owocem.

                          > > Owszem są uchwały RJP, ale one zatwierdzają stan rzeczywisty,
                          > > nie kreują go.
                          >
                          > Oczywiscie, ze kreuja stan rzeczywisty.
                          >
                          Jakiś przykład?
                          • arek103 Re: To dla dobra naszych dzieci 04.08.09, 18:39
                            lernakow napisał:

                            > arek103 napisał:
                            >
                            > > > We Francji nie. Tam mają PACS.
                            > >
                            > > Maja PACS u siebie, ale uznaja malzenstwa homoseksualne
                            > > zawarte za granica.
                            > >
                            > I co z tego? U nich małżeństw homoseksualnych nie ma.

                            Sa. Malzenstwa jednoplciowe, ktore wziely slub za granica (np. dwoch Hiszpanow)
                            jest we Francji ciagle malzenstwem. Moga np. kupic nieruchomosc we Francji jako
                            malzenstwo (a nie jako dwie oddzielne osoby) - ze wszystkimi konsekwencjami
                            prawnymi jak w malzenstwie heteroseksualnym.

                            > > To nie ma znaczenia, ze mniejszosc. Znaczenie ma,
                            > > ze klamstwem jest, iz malzenstwo to zwiazek kobiety
                            > > i mezczyzny. W wymienionych krajach tak nie jest.
                            > >
                            > W większości jest. W tym, w którym żyjemy - jest.

                            W wiekszosci, ale nie we wszystkich. Dlatego ogolna definicja malzenstwa to nie
                            jest obecnie zwiazek kobiety i mezczyzny.

                            > W Portugalii robi się dżem z marchewek. W związku z tym w przepisach UE przez
                            > jakiś czas marchewka była owocem. Ale tak naprawdę nie uczyniło to jej owocem.

                            Oczywiscie, ze marchewka nie jest owocem, bo nie spelnia definicji owocu.
                            Malzenstwo dwoch mezczyzn spelnia natomiast definicje malzenstwa - czyli
                            zalegalizowanego zwiazku dwoch osob doroslych..

                            > > > Owszem są uchwały RJP, ale one zatwierdzają stan rzeczywisty,
                            > > > nie kreują go.
                            > >
                            > > Oczywiscie, ze kreuja stan rzeczywisty.
                            > >
                            > Jakiś przykład?

                            Cale prawo i wszystkie przepisy kreuja stan rzeczywisty.
                            • lernakow Re: To dla dobra naszych dzieci 04.08.09, 18:52
                              arek103 napisał:

                              > Sa. Malzenstwa jednoplciowe, ktore wziely slub za granica
                              > (np. dwoch Hiszpanow) jest we Francji ciagle malzenstwem.
                              >
                              Ale we Francji nie można zawrzeć takiego małżeństwa.
                              W Polsce też będą mieć część praw małżeńskich (np. jeżeli jeden z nich to Hiszpan, a drugi Filipińczyk, to ten Filipińczyk będzie zrównany w prawach obywatela UE poprzez małżeństwo i będzie mógł wjechać do Polski bez paszportu w ramach układu z Schengen. Czy to znaczy, że w Polsce mamy małżeństwa jednopłciowe? Skoro tak, to hurra - Twoja walka jest skończona. Otwieraj szampana.

                              > W wiekszosci, ale nie we wszystkich. Dlatego ogolna
                              > definicja malzenstwa to nie jest obecnie zwiazek
                              > kobiety i mezczyzny.
                              >
                              Ale ja nie mówię o ogólnej definicji małżeństwa, bo to nierealne. Nie pogodzisz definicji europejskiej z arabską, czy afrykańską.
                              Ja mówię o pojęciu małżeństwa w języku polskim. W konstytucji też, ale ja akurat mówię o języku.

                              > Malzenstwo dwoch mezczyzn spelnia natomiast definicje malzenstwa
                              > - czyli zalegalizowanego zwiazku dwoch osob doroslych..
                              >
                              Taką definicję to i spółka cywilna spełnia.
                              Ale to nie jest definicja małżeństwa, tylko Twój wymysł.

                              > > > Oczywiscie, ze kreuja stan rzeczywisty.
                              > > >
                              > > Jakiś przykład?
                              >
                              > Cale prawo i wszystkie przepisy kreuja stan rzeczywisty.
                              >
                              Przypomnę, że mówimy o języku i uchwałach RJP. Czy znasz jakiś przykład kreowania przez nie stanu rzeczywistego w języku? "Całe prawo" to nie jest przykład, choć Ty zapewne masz własną definicję przykładu.
                              • arek103 Re: To dla dobra naszych dzieci 05.08.09, 19:31
                                lernakow napisał:

                                > arek103 napisał:
                                >
                                > > Sa. Malzenstwa jednoplciowe, ktore wziely slub za granica
                                > > (np. dwoch Hiszpanow) jest we Francji ciagle malzenstwem.
                                > >
                                > Ale we Francji nie można zawrzeć takiego małżeństwa.

                                To niewazne. Wazne, ze definicja malzenstwa we Francji to nie jest tylko zwiazek
                                kobiety i mezczyzny, bo uznawane sa tez malzenstwa dwoch osob tej samej plci.

                                > W Polsce też będą mieć część praw małżeńskich (np. jeżeli jeden z nich to Hiszp
                                > an, a drugi Filipińczyk, to ten Filipińczyk będzie zrównany w prawach obywatela
                                > UE poprzez małżeństwo i będzie mógł wjechać do Polski bez paszportu w ramach u
                                > kładu z Schengen.

                                No wlasnie wydaje mi sie, ze nie. Bo malzenstwo takie w Polsce jest niewazne.

                                > Czy to znaczy, że w Polsce mamy małżeństwa jednopłciowe?

                                Jesli by bylo tak jak mowisz, to by znaczylo, ze w Polsce uznawana jest
                                definicja malzenstwa jako zwiazku dwoch osob tej samej plci.

                                > Skor
                                > o tak, to hurra - Twoja walka jest skończona. Otwieraj szampana.

                                Z tego powodu, ze sie myliles? Dla mnie to zaden powod do otwierania szampana.

                                > > W wiekszosci, ale nie we wszystkich. Dlatego ogolna
                                > > definicja malzenstwa to nie jest obecnie zwiazek
                                > > kobiety i mezczyzny.
                                > >
                                > Ale ja nie mówię o ogólnej definicji małżeństwa, bo to nierealne. Nie pogodzisz
                                > definicji europejskiej z arabską, czy afrykańską.
                                > Ja mówię o pojęciu małżeństwa w języku polskim.

                                W jezyku polskim definicja malzenstwa to zwiazek dwoch osob dowolnej plci:
                                pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo
                                > W konstytucji też, ale ja akura
                                > t mówię o języku.

                                Konstytucja polska uznaje tylko malzenstwo kobiety i mezczyzny.

                                > > Malzenstwo dwoch mezczyzn spelnia natomiast definicje malzenstwa
                                > > - czyli zalegalizowanego zwiazku dwoch osob doroslych..
                                > >
                                > Taką definicję to i spółka cywilna spełnia.

                                Spolka cywilna jej nie spelnia.

                                > Ale to nie jest definicja małżeństwa, tylko Twój wymysł.
                                >
                                > > > > Oczywiscie, ze kreuja stan rzeczywisty.
                                > > > >
                                > > > Jakiś przykład?
                                > >
                                > > Cale prawo i wszystkie przepisy kreuja stan rzeczywisty.
                                > >
                                > Przypomnę, że mówimy o języku i uchwałach RJP. Czy znasz jakiś przykład kreowan
                                > ia przez nie stanu rzeczywistego w języku? "Całe prawo" to nie jest przykład, c
                                > hoć Ty zapewne masz własną definicję przykładu.

                                Cale prawo to jest przyklad. Prawo tworzy rzeczywistosc prawna i wprowadza
                                definicje.
                                • Gość: lol Re: To dla dobra naszych dzieci IP: *.netis.net.pl 05.08.09, 19:37
                                  > W jezyku polskim definicja malzenstwa to zwiazek dwoch osob dowolnej plci:
                                  > pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo

                                  Bzdura. W jezyku polskim definicja malzenstwa to zwiazek kobiety i mezczyzny
                                  sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2481015
                                • lernakow Re: To dla dobra naszych dzieci 05.08.09, 19:59
                                  arek103 napisał:

                                  > To niewazne. Wazne, ze definicja malzenstwa we Francji
                                  > to nie jest tylko zwiazek kobiety i mezczyzny, bo uznawane
                                  > sa tez malzenstwa dwoch osob tej samej plci.
                                  >
                                  Nie małżeństwa, tylko niektóre prawa osób ze związków zarejestrowanych w innych krajach UE. Te same prawa, które - jak twierdzisz - będzie miało małżeństwo homoseksualne z Hiszpanii - ma para żyjąca na PACS. Czy PACS to małżeństwo? Jeżeli nie, to uznanie tych praw pary hiszpańskiej nie oznacza obecności małżeństwo homoseksualnych we francuskim systemie prawnym.

                                  > No wlasnie wydaje mi sie, ze nie. Bo malzenstwo takie w Polsce
                                  > jest niewazne.
                                  >
                                  Ale prawa ma. To tak samo jak z hiszpańskimi gejami we Francji.

                                  > W jezyku polskim definicja malzenstwa to zwiazek dwoch osob
                                  > dowolnej plci:
                                  > pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo
                                  >
                                  Wikipedia to cenne źródło informacji. Ale w kwestiach językowych pierwszeństwo mają słowniki. Według nich zaś małżeństwo w języku polskim ma dwa znaczenia:
                                  1. "związek prawny kobiety i mężczyzny"
                                  2. "mąż i żona"
                                  Za Słownikiem poprawnej polszyzny PWN.

                                  > Cale prawo to jest przyklad. Prawo tworzy rzeczywistosc
                                  > prawna i wprowadza definicje.
                                  >
                                  Jeszcze raz, bo wolno przyswajasz. Mówimy o języku, a nie o rzeczywistości prawnej. Podaj przykład kreowania rzeczywistości w zakresie języka polskiego przez ustawy.
                • g_no-prawda Re: To dla dobra naszych dzieci Jakiego? 31.07.09, 00:30
                  arek103 napisał:

                  > - malzenstwa homoseksualne wywodza sie ze starozytnosci.

                  O! Chętnie poznam ten starożytny rodowód.

                  Czy mógłbyś mi jeszcze wyjaśnić PO CO tworzyć te "rejestrowane zwiazki" lub
                  nawet "małżeństwa homoseksualne"? Oprócz tego że widzisz w tym jakieś dobro dla
                  twoich dzieci. Czemu to ma służyć i jakąż to nową jakość wprowadzi do życia
                  naszego społeczeństwa?
                  • arek103 malzenstwa homoseksualne juz w starozytnosci 02.08.09, 20:04
                    g_no-prawda napisał:

                    > arek103 napisał:
                    >
                    > > - malzenstwa homoseksualne wywodza sie ze starozytnosci.
                    >
                    > O! Chętnie poznam ten starożytny rodowód.

                    'Najstarszy zapis, w którym używane jest określenie małżeństwo w stosunku do par
                    osób tej samej płci pochodzi z czasów Cesarstwa rzymskiego[13]. Związki
                    homoseksualne były w tamtym czasie często spotykane: spośród pierwszych dwunastu
                    cesarzy rzymskich, tylko Klaudiusz nie wykazywał zainteresowania mężczyznami[14].'
                    pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_os%C3%B3b_tej_samej_p%C5%82ci
                    > Czy mógłbyś mi jeszcze wyjaśnić PO CO tworzyć te "rejestrowane zwiazki" lub
                    > nawet "małżeństwa homoseksualne"? Oprócz tego że widzisz w tym jakieś dobro dla
                    > twoich dzieci. Czemu to ma służyć i jakąż to nową jakość wprowadzi do życia
                    > naszego społeczeństwa?

                    Jak to po co? Bo ludzie tego chca. Nie ma podstaw, by dwom osobom tej samej plci
                    odmawiac mozliwosci zawarcia malzenstwa, podczas gdy pozwala sie na zawieranie
                    malzenstw ludziom nieplodnym (np. kobietom po menopauzie) tylko dlatego, ze sa
                    odmiennej plci. Po co ta odmienna plec?
                    • g_no-prawda Re: malzenstwa homoseksualne juz w starozytnosci 02.08.09, 20:56
                      Małżeństwo czy związek?
                      Ale nie musisz odpowiadać, Wiki podała źródła, sprawdzę sobie czy istniało w
                      prawie rzymskim zrównanie związków homoseksualnych z małżeństwami :)

                      > Jak to po co? Bo ludzie tego chca.

                      Ludzie tego nie chcą, bo jest to sprzeczne z kulturą. Zrób sondaż albo
                      referendum to się dowiesz. Chyba ze masz na myśli fakt że jest niewielka grupa
                      ludzi która tego chce. A to jest zasadnicza różnica.

                      A czy dlatego że ja i grupa moich znajomych chce wprowadzenia wielożeństwa ( w
                      dowolnych kombinacjach) to możemy liczyć na wprowadzenie interesujących nas
                      zmian do prawa polskiego. Poproszę zaraz następnego dnia po wprowadzeniu
                      "małżeństw homoseksualnych"

                      > Po co ta odmienna plec?

                      Hm, chyba sobie ze mnie jaja robisz. Ale wytłumaczę to ostatni raz: tak się
                      składa że by ludzie się rozmnażali jest potrzebny mężczyzna i kobieta. Ponieważ
                      proces wychowania potomstwa jest długi i pracochłonny to ludzie stworzyli
                      instytucję małżeństwa - specjalny rodzaj umowy - która ma ułatwić kwestie
                      związane z posiadaniem dzieci. Owszem, zdarza się ze małżeństwa są zawierane z
                      innych powodów, ale te przypadki nie zmieniają ogólnego przeznaczenia tej
                      instytucji. Po to jest ta odmienna płeć i po to nikt nie wprowadza dodatkowych
                      obostrzeń.

                      I pytanie za pytanie:

                      Po co ta odmienna plec? Skoro małżeństwo wg co bardziej postępowych osobników
                      może być układem pomiędzy dowolnymi ludźmi, niezależnie od płci, to dlaczego
                      ograniczać się tylko do pary ludzi? Wielożeństwo to nasza przyszłość!
                      • arek103 tez u Indian 02.08.09, 23:59
                        g_no-prawda napisał:

                        > Małżeństwo czy związek?
                        > Ale nie musisz odpowiadać, Wiki podała źródła, sprawdzę sobie czy istniało w
                        > prawie rzymskim zrównanie związków homoseksualnych z małżeństwami :)

                        Zrownanie? Podano, ze termin 'malzenstwo' byl w starozytnym Rzymie uzywany w
                        stosunku do zwiazkow dwoch osob tej samej plci, nie tylko takich zwiazkow plci
                        przeciwnych. Ponadto malzenstwa miedzy osobami tej samej plci byly tez znane u
                        wielu plemion Indian amerykanskich (sprawdz termin 'berdache').
                        'W niektórych społeczeństwach Indian amerykańskich homoseksualista miał prawo
                        wyjść za mąż.'
                        pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm_a_kontekst_kulturowy

                        > > Jak to po co? Bo ludzie tego chca.
                        > Ludzie tego nie chcą, bo jest to sprzeczne z kulturą.

                        Ludzie tego chca, bo to jest zgodne z natura i kultura. Ogromna liczba ludzi w
                        Polsce zyje od zawsze w zwiazkach homoseksualnych. Dlaczego zmuszac ich do
                        konkubinatow i nie dac mozliwosci zawarcia malzenstwa? Nonsens.

                        > Zrób sondaż albo
                        > referendum to się dowiesz. Chyba ze masz na myśli fakt że jest niewielka grupa
                        > ludzi która tego chce.

                        To jest OGROMNA grupa ludzi. Ludzi o wylacznej orientacji homoseksualnej jest
                        ok. 5% czyli prawie 2 mln.

                        > A to jest zasadnicza różnica.
                        >
                        > A czy dlatego że ja i grupa moich znajomych chce wprowadzenia wielożeństwa ( w
                        > dowolnych kombinacjach) to możemy liczyć na wprowadzenie interesujących nas
                        > zmian do prawa polskiego.
                        > Poproszę zaraz następnego dnia po wprowadzeniu
                        > "małżeństw homoseksualnych"

                        Tak, to jest na pewno kwestia do dyskusji. W demokracji dyskutuje sie wszystko.
                        Ty i grupa twoich znajomych to jednak pewnie ok. 0,0000001% spoleczenstwa. W
                        granicach bledu statystycznego.

                        > > Po co ta odmienna plec?
                        >
                        > Hm, chyba sobie ze mnie jaja robisz. Ale wytłumaczę to ostatni raz: tak się
                        > składa że by ludzie się rozmnażali jest potrzebny mężczyzna i kobieta.
                        > Ponieważ
                        > proces wychowania potomstwa jest długi i pracochłonny to ludzie stworzyli
                        > instytucję małżeństwa - specjalny rodzaj umowy - która ma ułatwić kwestie
                        > związane z posiadaniem dzieci.

                        Hm, chyba sobie ze mnie jaja robisz. Przeciez napisalem, ze pozwala sie na
                        zawieranie malzenstw ludziom nieplodnym, np. kobietom po menopauzie. Jak wg
                        ciebie rozmnazaja sie nieplodni?

                        > Owszem, zdarza się ze małżeństwa są zawierane z
                        > innych powodów, ale te przypadki nie zmieniają ogólnego przeznaczenia tej
                        > instytucji.

                        Te przypadki zmieniaja CALKOWICIE ogolne przeznaczenie tej instytucji!!!

                        > Po to jest ta odmienna płeć i po to nikt nie wprowadza dodatkowych
                        > obostrzeń.

                        Wprowadza!!! Chamskie obostrzenie w postaci zmuszania homoseksualistow do
                        konkubinatu!

                        > I pytanie za pytanie:
                        >
                        > Po co ta odmienna plec? Skoro małżeństwo wg co bardziej postępowych osobników
                        > może być układem pomiędzy dowolnymi ludźmi, niezależnie od płci, to dlaczego
                        > ograniczać się tylko do pary ludzi? Wielożeństwo to nasza przyszłość!

                        Wielozenstwo jak najbardziej istnieje w niektorych kulturach. Masz w nich wtedy
                        obowiazek utrzymania wszystkich zon. Przyszloscia jest moze raczej konkubinat.
                        Rzeczywistosc jest taka, ze ludzie najczesciej lacza sie w pary - dwu- czy
                        jednoplciowe. Owszem, powszechnie ma sie dodatkowo kochanki czy kochankow na
                        boku, ale raczej sie nie prowadzi gospodarstw domowo-lozkowych w formie trojkata
                        czy wielokata.
                        • g_no-prawda Re: tez u Indian - ciekawe po co? poczytam 03.08.09, 01:22
                          > 'W niektórych społeczeństwach Indian amerykańskich homoseksualista
                          > miał prawo wyjść za mąż.'

                          O, jeszcze troche do poczytania. OK, to poczytam bo ciekawi mnie czemu to
                          służyło. Społeczeństwa tworzą zawsze takie "zwyczaje" w jakimś celu. A mnie
                          intryguje jaki sens dla dowolnego społeczeństwa ma taka instytucja.

                          > Ludzie tego chca, bo to jest zgodne z natura i kultura.

                          To jednak robisz sobie ze mnie jaja albo piszesz z drugiego końca świata
                          (Marsa?). Jaką kulturą? Chrześcijańską? Taka tutaj dominuje. Jaką naturą? W
                          naturze homoseksualizm jest zawsze wyjątkiem, jeśli w ogóle występuje (jeśli
                          rzucisz jakimiś przykładami to oszczędź mi proszę pingwinków).

                          > To jest OGROMNA grupa ludzi. Ludzi o wylacznej orientacji
                          > homoseksualnej jest ok. 5% czyli prawie 2 mln.

                          I oczywiście WSZYSCY oni żyją w szczęśliwych konkubinatach i głównym ich
                          pragnieniem jest stanąć na ślubnym kobiercu. Pomijając już sposoby oszacowania
                          liczby ludzi homoseksualnych.

                          > Tak, to jest na pewno kwestia do dyskusji. W demokracji dyskutuje > sie
                          wszystko. Ty i grupa twoich znajomych to jednak pewnie ok.
                          > 0,0000001% spoleczenstwa. W granicach bledu statystycznego.

                          Chcesz się założyć jaki to jest procent i dodatkowo usłyszeć wykłady nt
                          usadowienia wielożeństwa w
                          kulturze (obecnie i w przeszłości) i naturze? :)

                          Tym przypadkom z bezpłodnością to możesz darować. One w niczym nie zmieniają
                          sytuacji bo małżeństwo istnieje od dawna. Kiedyś nie można było orzec
                          bezpłodności inaczej niż empirycznie. Ale jak może wiesz zdarzało się i ciągle
                          się zdarza orzeczenie rozwodu (lub unieważnienie małżeństwa) z powodu
                          bezpłodności jednego z partnerów. Ale to i tak nie zmienia sytuacji, małżeństwo
                          powstało po to by ludzie się mnożyli. Istnieje margines ludzi którzy korzystają
                          z tej instytucji do innych celów ale to nie wpływa na cel i sens samej instytucji.

                          > Te przypadki zmieniaja CALKOWICIE ogolne przeznaczenie tej
                          > instytucji!!!

                          Tak? Jak? I na jakie? Jakie jest to całkowicie zmienione przeznaczenie małżeństwa?

                          > Rzeczywistosc jest taka, ze ludzie najczesciej lacza sie w pary - > dwu- czy
                          jednoplciowe.

                          Mam wrażenie że naginasz fakty do własnych poglądów.
                          Rzeczywistość jest taka że ludzie łączą się NAJCZĘŚCIEJ w pary heteroseksualne.
                          Niekoniecznie na całe życie, ale w pary heteroseksualne. Od par homo dużo
                          częściej występują związki poligamiczne. Nie u nas ale
                          spokojnie górują nad wszystkimi konkubinatami homoseksualnymi na świecie. Może
                          dopiero na trzecim miejscu pojawiają się związki par homoseksualnych. Z dużo
                          mniej niż 1% występowania na całym świecie. I owszem, prowadzi się
                          takie gospodarstwa domowe w formie wielokątów, ma to czasami sens ekonomiczny i
                          społeczny. Dodam że w przeciwieństwie do związków homoseksualnych - tutaj nie
                          widzę sensu.

                          > Wprowadza!!! Chamskie obostrzenie w postaci zmuszania
                          > homoseksualistow do konkubinatu!

                          Yyyy? Chamskie? Zmuszani do konkubinatu? Po prostu nie ma żadnego pożytku dla
                          społeczeństwa ze zmiany tradycyjnego, racjonalnego podejścia do małżeństwa.
                          Homoseksualiści mogą się żenić - z osobami przeciwnej płci. :)

                          A na serio: wg Ciebie to po co homoseksualistom to małżeństwo?

                          Pozdrawiam
                          • arek103 jak to po co? 04.08.09, 18:57
                            g_no-prawda napisał:

                            > > 'W niektórych społeczeństwach Indian amerykańskich homoseksualista
                            > > miał prawo wyjść za mąż.'
                            >
                            > O, jeszcze troche do poczytania. OK, to poczytam bo ciekawi mnie czemu to
                            > służyło.

                            > Społeczeństwa tworzą zawsze takie "zwyczaje" w jakimś celu. A mnie
                            > intryguje jaki sens dla dowolnego społeczeństwa ma taka instytucja.

                            Jak to czemu? Temu co wszystko - szczesciu! Tak jak malzenstwa homoseksualne w
                            starozytnym Rzymie, czy wspolczesnej Hiszpanii lub Belgii.

                            > > Ludzie tego chca, bo to jest zgodne z natura i kultura.
                            >
                            > To jednak robisz sobie ze mnie jaja albo piszesz z drugiego końca świata
                            > (Marsa?). Jaką kulturą? Chrześcijańską? Taka tutaj dominuje. Jaką naturą? W
                            > naturze homoseksualizm jest zawsze wyjątkiem, jeśli w ogóle występuje (jeśli
                            > rzucisz jakimiś przykładami to oszczędź mi proszę pingwinków).

                            W Polsce nie ma kultury chrzescijanskiej (taka jest w Norwegii, gdzie sluby
                            homoseksualne sa legalne).

                            > > To jest OGROMNA grupa ludzi. Ludzi o wylacznej orientacji
                            > > homoseksualnej jest ok. 5% czyli prawie 2 mln.
                            >
                            > I oczywiście WSZYSCY oni żyją w szczęśliwych konkubinatach i głównym ich
                            > pragnieniem jest stanąć na ślubnym kobiercu.

                            Tak jak w przypadku heteroseksualistow - czy wszyscy heteroseksualisci żyją w
                            szczęśliwych konkubinatach i głównym ich
                            pragnieniem jest stanąć na ślubnym kobiercu?

                            > Pomijając już sposoby oszacowania
                            > liczby ludzi homoseksualnych.
                            > > Tak, to jest na pewno kwestia do dyskusji. W demokracji dyskutuje > s
                            > ie
                            > wszystko. Ty i grupa twoich znajomych to jednak pewnie ok.
                            > > 0,0000001% spoleczenstwa. W granicach bledu statystycznego.
                            >
                            > Chcesz się założyć jaki to jest procent i dodatkowo usłyszeć wykłady nt
                            > usadowienia wielożeństwa w
                            > kulturze (obecnie i w przeszłości) i naturze? :)

                            Ja nie mam nic przeciwko wielozenstwu. Ty uwazasz, ze te malzenstwa wielozenskie
                            z krajow arabskich to co?

                            > Tym przypadkom z bezpłodnością to możesz darować. One w niczym nie zmieniają
                            > sytuacji bo małżeństwo istnieje od dawna.

                            Zmieniaja zasadniczo!!! Malzenstwa homoseksualne istnieja tak samo od dawna - co
                            najmniej od starozytnego Rzymu.

                            > Kiedyś nie można było orzec
                            > bezpłodności inaczej niż empirycznie. Ale jak może wiesz zdarzało się i ciągle
                            > się zdarza orzeczenie rozwodu (lub unieważnienie małżeństwa) z powodu
                            > bezpłodności jednego z partnerów.

                            To nie ma znaczenia. Nie zakazuje sie jednak malzenst ludziom nieplodnym - np.
                            kobietom po menopauzie.

                            > Ale to i tak nie zmienia sytuacji, małżeństwo
                            > powstało po to by ludzie się mnożyli.
                            > Istnieje margines ludzi którzy korzystają
                            > z tej instytucji do innych celów ale to nie wpływa na cel i sens samej instytuc
                            > ji.

                            Oczywiscie, ze nie. Malzenstwo powstalo po to, zeby ludziom latwiej bylo zyc. Do
                            rozmnazania sie niepotrzebne jest malzenstwo.

                            > > Te przypadki zmieniaja CALKOWICIE ogolne przeznaczenie tej
                            > > instytucji!!!
                            >
                            > Tak? Jak? I na jakie? Jakie jest to całkowicie zmienione przeznaczenie małżeńst
                            > wa?

                            Takie, ze malzenstow nie jest zawierane dla rozmnazania sie, co probujesz glupio
                            wmawiac.

                            > > Rzeczywistosc jest taka, ze ludzie najczesciej lacza sie w pary - > d
                            > wu- czy
                            > jednoplciowe.
                            >
                            > Mam wrażenie że naginasz fakty do własnych poglądów.
                            > Rzeczywistość jest taka że ludzie łączą się NAJCZĘŚCIEJ w pary heteroseksualne.

                            I nierzadko w homoseksualne.

                            > Niekoniecznie na całe życie, ale w pary heteroseksualne. Od par homo dużo
                            > częściej występują związki poligamiczne.
                            > Nie u nas ale
                            > spokojnie górują nad wszystkimi konkubinatami homoseksualnymi na świecie. Może
                            > dopiero na trzecim miejscu pojawiają się związki par homoseksualnych. Z dużo
                            > mniej niż 1% występowania na całym świecie. I owszem, prowadzi się
                            > takie gospodarstwa domowe w formie wielokątów, ma to czasami sens ekonomiczny i
                            > społeczny. Dodam że w przeciwieństwie do związków homoseksualnych - tutaj nie
                            > widzę sensu.

                            Zwiazki poligamiczne? Kochanka na boku to nie jest jeszcze zwiazek poligamiczny.
                            Owszem, mieszkanie wspolnie czy jezdzenie na wycieczki z dwiema kochankami
                            jednoczesnie juz tak. Jesli ludzie by chcieli takie zwiazki dobrowolnie
                            legalizowac to nie mam nic przeciwko temu.

                            > > Wprowadza!!! Chamskie obostrzenie w postaci zmuszania
                            > > homoseksualistow do konkubinatu!
                            >
                            > Yyyy? Chamskie? Zmuszani do konkubinatu? Po prostu nie ma żadnego pożytku dla
                            > społeczeństwa ze zmiany tradycyjnego, racjonalnego podejścia do małżeństwa.

                            Oczywiscie, ze jest OGROMNY pozytek. Znacznej grupie ludzi ulatwia sie zycie.

                            > Homoseksualiści mogą się żenić - z osobami przeciwnej płci. :)

                            Ale oni chca z osobami tej samej plci - i na to sie bezczelnie w Polsce nie pozwala.

                            > A na serio: wg Ciebie to po co homoseksualistom to małżeństwo?

                            Chyba po to samo, po co heteroseksualistom - zeby czuc sie szczesliwymi.

                            • g_no-prawda histeryzującym zwolennikom homomałżeństw: NIE :) 04.08.09, 22:19
                              arek103 napisał:

                              > Tak jak w przypadku heteroseksualistow - czy wszyscy
                              > heteroseksualisci żyją w szczęśliwych konkubinatach

                              Nie zrozumiałeś albo udajesz. Ale tłumaczę na polski: czy wszyscy
                              homoseksualiści w Polsce, niezależnie jakby obliczać ich ilość, marzą o
                              możliwości małżeństwa? Jeśli nie, to powoływanie się na ich wszystkich jest
                              nadużyciem.

                              > Zmieniaja zasadniczo!!! Malzenstwa homoseksualne istnieja tak samo > od dawna
                              - co najmniej od starozytnego Rzymu.

                              Relax, staaary. Histeryzujesz. Za dużo wykrzykników i określeń w stylu
                              "bezczelny", "głupio" i "chamskie" na to wskazuje. :)

                              Jakiego starożytnego Rzymu, o ten tekst o Neronie ci chodzi? Bez jaj, ale
                              wyczyny gościa który jest synonimem zwyrodnialca to kiepska reklama dla
                              środowiska LGBT.

                              > Oczywiscie, ze jest OGROMNY pozytek. Znacznej grupie ludzi ulatwia > sie zycie.

                              Ach, czyli już nie chodzi o równouprawnienie tylko o ułatwianie życia
                              homoseksualistom? Trzeba było tak od razu. Tak mi się wydawało że homikom chodzi
                              przywileje ale tak starannie ukrywają pod płaszczykiem walki z dyskryminacją.

                              > Chyba po to samo, po co heteroseksualistom -
                              > zeby czuc sie szczesliwymi.

                              Ależ z Ciebie romantyk :D
                              Chyba dawno nie gadałeś z żadnym żonatym heteroseksualistą. :)
                              Żaden ze znanych mi nie powie że małżeństwo sprawiło że czują się szczęśliwi.
                              Czasem są szczęśliwi że mają kochającego partnera, czasem że dziecko się zdrowo
                              rozwija albo że premię dostali i dom budują. Ale że są w małżeństwie? To nie
                              daje szczęścia, to jest dodatkiem, przydatnym w określonej sytuacji. Nie będę
                              się już powtarzał kiedy.

                              > W Polsce nie ma kultury chrzescijanskiej.

                              Tym tekstem przekonałeś mnie ostatecznie że dalsza dyskusja jest bez sensu. Nie
                              dostarczysz żadnych konkretnych argumentów dla tezy że małżeństwa
                              heteroseksualne mają jakikolwiek inny sens niż ułatwienie życia jakiejś tam
                              grupie ludzi. A ja już mam dość grup ludzi którzy w tym kraju chcą ułatwić sobie
                              życie kosztem innych, wprowadzając nieracjonalne rozwiązania prawne. Tak więc
                              homoseksualistom i ich żądaniom małżeństwa mówię: nie.
                              • arek103 tylko Klaudiusz nie wykazywał zainteresowania mężc 05.08.09, 19:41
                                g_no-prawda napisał:

                                > arek103 napisał:
                                >
                                > > Tak jak w przypadku heteroseksualistow - czy wszyscy
                                > > heteroseksualisci żyją w szczęśliwych konkubinatach
                                >
                                > Nie zrozumiałeś albo udajesz. Ale tłumaczę na polski: czy wszyscy
                                > homoseksualiści w Polsce, niezależnie jakby obliczać ich ilość, marzą o
                                > możliwości małżeństwa?

                                A czy wszyscy heteroseksualisci w Polsce niezależnie jakby obliczać ich ilość,
                                marzą o możliwości małżeństwa?

                                > Jeśli nie, to powoływanie się na ich wszystkich jest
                                > nadużyciem.

                                A kto i w ktorym miejscu powoluje sie na wszystkich?

                                > > Zmieniaja zasadniczo!!! Malzenstwa homoseksualne istnieja tak samo >
                                > od dawna
                                > - co najmniej od starozytnego Rzymu.
                                >
                                > Relax, staaary. Histeryzujesz. Za dużo wykrzykników i określeń w stylu
                                > "bezczelny", "głupio" i "chamskie" na to wskazuje. :)

                                Odpowiadaj na temat. Malzenstwa homoseksualne istnieja tak samo od dawna - co
                                najmniej od starozytnego Rzymu.

                                > Jakiego starożytnego Rzymu, o ten tekst o Neronie ci chodzi?
                                > Bez jaj, ale
                                > wyczyny gościa który jest synonimem zwyrodnialca to kiepska reklama dla
                                > środowiska LGBT.

                                Tu masz link:
                                pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_os%C3%B3b_tej_samej_p%C5%82ci
                                'Najstarszy zapis, w którym używane jest określenie małżeństwo w stosunku do par
                                osób tej samej płci pochodzi z czasów Cesarstwa rzymskiego[13]. Związki
                                homoseksualne były w tamtym czasie często spotykane: spośród pierwszych dwunastu
                                cesarzy rzymskich, tylko Klaudiusz nie wykazywał zainteresowania mężczyznami[14].'

                                > > Oczywiscie, ze jest OGROMNY pozytek. Znacznej grupie ludzi ulatwia >
                                > sie zycie.
                                >
                                > Ach, czyli już nie chodzi o równouprawnienie tylko o ułatwianie życia
                                > homoseksualistom? Trzeba było tak od razu. Tak mi się wydawało że homikom chodz
                                > i
                                > przywileje ale tak starannie ukrywają pod płaszczykiem walki z dyskryminacją.

                                Chodzi wlasnie o walke z dyskryminacja - bo heteroseksualistom ulatwia sie zycie
                                a homoseksualistom nie. Bezczelna i chamska dyskryminacja.

                                > > Chyba po to samo, po co heteroseksualistom -
                                > > zeby czuc sie szczesliwymi.
                                >
                                > Ależ z Ciebie romantyk :D
                                > Chyba dawno nie gadałeś z żadnym żonatym heteroseksualistą. :)
                                > Żaden ze znanych mi nie powie że małżeństwo sprawiło że czują się szczęśliwi.
                                > Czasem są szczęśliwi że mają kochającego partnera, czasem że dziecko się zdrowo
                                > rozwija albo że premię dostali i dom budują. Ale że są w małżeństwie? To nie
                                > daje szczęścia, to jest dodatkiem, przydatnym w określonej sytuacji.

                                Przydatny dodatek, ktorego bezczelnie odmawia sie w Polsce homoseksualistom.

                                > Nie będę
                                > się już powtarzał kiedy.
                                >
                                > > W Polsce nie ma kultury chrzescijanskiej.
                                >
                                > Tym tekstem przekonałeś mnie ostatecznie że dalsza dyskusja jest bez sensu.

                                Kultura chrzescijanska jest np. w Norwegii i Szwecji. W Polsce jesli juz jest
                                kultura rzymsko-katolicka. Odrozniaj rzymski katolicyzm od chrzescijanstwa.

                                > Nie
                                > dostarczysz żadnych konkretnych argumentów dla tezy że małżeństwa
                                > heteroseksualne mają jakikolwiek inny sens niż ułatwienie życia jakiejś tam
                                > grupie ludzi. A ja już mam dość grup ludzi którzy w tym kraju chcą ułatwić sobi
                                > e
                                > życie kosztem innych,

                                Kosztem innych? Jak sie zalegalizuje malzenstwo dwoch facetow, to bedzie to
                                twoim kosztem? A w jaki sposob?

                                > wprowadzając nieracjonalne rozwiązania prawne. Tak więc
                                > homoseksualistom i ich żądaniom małżeństwa mówię: nie.

                                Bo jestes zwyklym histerycznym, homofobem.
                                • lernakow Re: tylko Klaudiusz nie wykazywał zainteresowania 05.08.09, 20:04
                                  arek103 napisał:

                                  > 'Najstarszy zapis, w którym używane jest określenie małżeństwo
                                  > w stosunku do par osób tej samej płci pochodzi z czasów
                                  > Cesarstwa rzymskiego[13].
                                  >
                                  Sprawdziłeś tę [13]? To o Neronie. I to jedyne małżeństwo, na które Twój artykuł się powołuje. W zbliżonych czasach jeden koń był senatorem. Pytałem Cię już, czy w związku z tym należy dać koniom bierne prawo wyborcze do izby wyższej?

                                  > Związki homoseksualne były w tamtym czasie często spotykane:
                                  > spośród pierwszych dwunastu cesarzy rzymskich, tylko Klaudiusz
                                  > nie wykazywał zainteresowania mężczyznami[14].'
                                  >
                                  Związki. Nie małżeństwa.
    • arek103 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 10.07.09, 08:27
      spostrzezenie2 napisał:

      ...
      > "Nowe prawo nie osłabi instytucji małżeństwa, jak sugerują nasi przeciwnicy, a
      > raczej je umocni. Przecież nie staje się ono mniej wartościowe

      To oczywiste, ze poszerzenie definicji malzenstwa to umocnienie malzenstwa.
      Instytucja malzenstwa moze byc atrakcyjna nie tylko dla hetero ale tez dla homo.
      Z drugiej strony widac, ze coraz wiecej par woli mieszkac razem bez brania slubu.

      > Mam jeszcze dwie uwagi:
      > 1. Lepiej od razu rozszerzyć w Polsce definicje małżeństwa na neutralna
      > płciowo, zamiast wprowadzać najpierw dodatkową instytucję związków
      > partnerskich. Bo wtedy i tak za kilka lat trzeba będzie zmienić prawo.

      Oczywiscie.
      • wolf69 już za 20 lat będzie zupełnie inaczej..... 10.07.09, 10:46
        w wielu państwach inaczej rozwiązuje się problem homoseksualistów.
        Dla ponad 1 200 000 000 ludzi w krajach islamskich złapanym
        homoseksualistom zakleja się odbyt a do gardła wsypuje się ogromną
        ilość środków przeczyszczających. Złapany gej , lesbijka czy
        biseksualista umiera w straszliwych męczarniach.

        Warto dodać, że według demografów już za 20 lat w Europie wyznawcy
        Mahometa będą stanowić ponad 50 % ludności.

        Wtedy geje, lesbijki, biseksy i inni będą błagać dawnych
        nietolerancyjnych "homofobów" i "pedofilofobów" o nie wydawanie ich
        Muzułmanom, hehehe....
        • lernakow Re: już za 20 lat będzie zupełnie inaczej..... 10.07.09, 10:51
          wolf69 napisał:

          > Dla ponad 1 200 000 000 ludzi w krajach islamskich złapanym
          > homoseksualistom zakleja się odbyt a do gardła wsypuje się ogromną
          > ilość środków przeczyszczających.
          >
          To, że jest 1,2 mld muzułmanów nie oznacza, że wszyscy żyją w zasięgu jakiejś
          niszowej drakońskiej wersji talibów.

          > Warto dodać, że według demografów już za 20 lat w Europie wyznawcy
          > Mahometa będą stanowić ponad 50 % ludności.
          >
          Poproszę o źródło. Bo bzdurą wieje na milę.
        • hypatia69 Re: już za 20 lat będzie zupełnie inaczej..... 10.07.09, 11:13
          "w krajach islamskich"
          To się tam wyprowadź i nie zawracaj tyłka.
          • wolf69 Re: już za 20 lat będzie zupełnie inaczej..... 10.07.09, 13:29
            czy musisz swój brak inteligencji rekompensować sobie chamstwem i to
            na forum publicznym?
            To, że masz obsesje na moim punkcie, tego nie usprawiedliwa.
            • hypatia69 Re: już za 20 lat będzie zupełnie inaczej..... 11.07.09, 10:39
              Nie mam obsesji na Twoim punkcie. Ty za to masz na punkcie
              homoseksualizmu i zaklejania cudzych tyłków gumą arabską.
              I nie jestem chamska. Jeszcze nie - możesz mi wierzyć. Jak zacznę, to
              od razu zauważysz.
              W dodatku ja nie stwierdzam, że masz ubytki w inteligencji, a Ty
              usiłujesz mnie tym obrazić. Ja tylko stwierdzam, że jeśli tak
              popierasz muzułmanów, to sobie z nimi zamieszkaj, zamiast wśród
              niemuzułmanów siać wrogą propagandę.

              I kto wyszedł na idiotę?
        • arek103 Re: już za 20 lat będzie zupełnie inaczej..... 12.07.09, 15:01
          wolf69 napisał:

          > w wielu państwach inaczej rozwiązuje się problem homoseksualistów.
          > Dla ponad 1 200 000 000 ludzi w krajach islamskich złapanym
          > homoseksualistom zakleja się odbyt a do gardła wsypuje się ogromną
          > ilość środków przeczyszczających. Złapany gej , lesbijka czy
          > biseksualista umiera w straszliwych męczarniach.
          >
          > Warto dodać, że według demografów już za 20 lat w Europie wyznawcy
          > Mahometa będą stanowić ponad 50 % ludności.
          >
          > Wtedy geje, lesbijki, biseksy i inni będą błagać dawnych
          > nietolerancyjnych "homofobów" i "pedofilofobów" o nie wydawanie ich
          > Muzułmanom, hehehe....

          To nawet troche zabawne :)
          • Gość: wesołek Re: już za 20 lat będzie zupełnie inaczej..... IP: *.chomiczowka.waw.pl 31.07.09, 20:14
            Za 20 lat homoseksualizm będzie w pełni uleczalny :)
            (dziś jest "tylko" w 70% przypadków)
            • arek103 Wyleczyc twoje blond wlosy... 03.08.09, 00:07
              Gość portalu: wesołek napisał(a):

              > Za 20 lat homoseksualizm będzie w pełni uleczalny :)
              > (dziś jest "tylko" w 70% przypadków)

              Jak mozna mowic o leczeniu czegos, co nie jest choroba? (Patrz Miedzynarodowa
              Klasyfikacja Chorob, Urazow i Przyczyn Zgonow). To tak, jakby wyleczyc twoje
              blond wlosy... Da sie?
    • 10iwonka10 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 10.07.09, 13:57
      >>>Norweski rząd stwierdza wprost, ze legalizacja małżeństw
      jednopłciowych wzmocniła tylko instytucje małżeństwa:>>>

      No a w Szwecji legalna jest zoofilia. Cos mnie nie przekonuja opinie
      skandynawow.....


      >Lepiej od razu rozszerzyć w Polsce definicje małżeństwa na neutralna
      > płciowo, zamiast wprowadzać najpierw dodatkową instytucję związków
      > partnerskich. Bo wtedy i tak za kilka lat trzeba będzie zmienić
      prawo.>>

      Niekoniecznie, w innych krajach przyjely sie zwiazki partnerskie i
      nikomu to nie przeszkadza. Mnie sie wydaje ze problem nie w nazwie
      ale w pewnym zabezpeieczeniu. Np kwestie dziedziczenia,adopcji....to
      o co walcza geje nie o nazwe.


      • arek103 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 27.07.09, 01:21
        10iwonka10 napisała:

        > >>>Norweski rząd stwierdza wprost, ze legalizacja małżeństw
        > jednopłciowych wzmocniła tylko instytucje małżeństwa:>>>
        >
        > No a w Szwecji legalna jest zoofilia. Cos mnie nie przekonuja opinie
        > skandynawow.....

        Dlaczego mieszasz do tego Szwecje? W poscie mowa o Norwegii.

        > >Lepiej od razu rozszerzyć w Polsce definicje małżeństwa na neutralna
        > > płciowo, zamiast wprowadzać najpierw dodatkową instytucję związków
        > > partnerskich. Bo wtedy i tak za kilka lat trzeba będzie zmienić
        > prawo.>>
        >
        > Niekoniecznie, w innych krajach przyjely sie zwiazki partnerskie i
        > nikomu to nie przeszkadza. Mnie sie wydaje ze problem nie w nazwie
        > ale w pewnym zabezpeieczeniu. Np kwestie dziedziczenia,adopcji....to
        > o co walcza geje nie o nazwe.

        No wlasnie, najprosciej zalatwic to zmieniajac definicje malzenstwa zamiast
        wprowadzac dodatkowa instytucje zwiazkow partnerskich.
    • g_no-prawda Re: Związki partnerskie - ale po co? 10.07.09, 14:48
      Jaką korzyść odniesie społeczeństwo z wprowadzenia małżeństw homoseksualnych?
      Małżeństwo jako instytucja ukształtowało się z konkretnego powodu: zapewnienia
      stabilnych i korzystnych warunków do posiadania potomstwa. Cała reszta to
      przyczyny albo poboczne albo nieistotne. Więc czemu ma służyć zamazywanie tego
      pragmatycznego podejścia?
      To co się dzieje to nie jest logika zmian społecznych, zapytaj społeczeństwa co
      myśli o małżeństwach homoseksualnych.
      Homofobiczna mowa nienawiści to hasło wytrych którym można do woli wywijać by
      zamknąć komuś usta. Odpowiednie regulacje już istnieją w prawie, nie ma powodu
      ich powtarzać.

      A co do Twoich uwag:
      Ad 1 To ja proponuje od razu również rozszerzyć definicję małżeństwa jako
      związku dowolnej liczby osób dowolnej płci (bo kierując się logiką zmian
      społecznych dlaczego tylko ograniczać się do dwóch?), hehehe.
      Ad 2 Jassssne, a jak będziesz badał czy to jeszcze konkubinat czy już nie? Wg
      Ciebie będziemy mieli: małżeństwo, konkubinat zarejestrowany, konkubinat z
      automatu, konkubinat który dopiero ma się stać ważny automatycznie albo jeszcze
      nie zdążył się zarejestrować, zwykłych kochanków, pary w separacji, pary po
      rozwodzie ale mieszkające razem [z przyczyn ekonomicznych] itp itd
      Brawo! Logika zmian społecznych w całej okazałości. I jeszcze jaka prostota
      prawa które to reguluje! LOL

      Odejdź od komputera, nie oglądaj TV przez kilka miesięcy, rozejrzyj się po
      świecie i zastanów się dlaczego społeczeństwo w którym żyjesz wygląda tak a nie
      inaczej. Za dużo czytania wypocin Amerykaństkiego Towarzystwa Socjo. a za mało
      własnego myślenia nie służy dobrze ani Tobie ani Twojemu otoczeniu.


      • arek103 Jak to po co? Zeby ludziom zylo sie lepiej. 27.07.09, 01:31
        g_no-prawda napisał:

        > Jaką korzyść odniesie społeczeństwo z wprowadzenia małżeństw homoseksualnych?

        Ogromna. Duzej liczbie ludzi ulatwi sue zycie. Obecnie zmusza sie ich do zycia w
        nielegalnych jednoplciowych konkubinatach.

        > Małżeństwo jako instytucja ukształtowało się z konkretnego powodu: zapewnienia
        > stabilnych i korzystnych warunków do posiadania potomstwa.
        > Cała reszta to
        > przyczyny albo poboczne albo nieistotne. Więc czemu ma służyć zamazywanie tego
        > pragmatycznego podejścia?

        Oczywiscie, ze nie. Slubow udziela sie rowniez ludziom nieplodnym - np. kobietom
        po menopauzie, ktore nigdy nie beda mialy potomstwa. Nie klam wiec bezczelnie,
        ze w malzenstwie chodzi o potomstwo.

        > To co się dzieje to nie jest logika zmian społecznych, zapytaj społeczeństwa co
        > myśli o małżeństwach homoseksualnych.

        Wiekszosc spoleczenstwa nie ma nic przeciwko gejom. Zmiany w prawie powinny byc
        przeprowadzane nawet wbrew wiekszosci jesli maja chronic praw mniejszosci.

        > Homofobiczna mowa nienawiści to hasło wytrych którym można do woli wywijać by
        > zamknąć komuś usta.

        Homofobiczna mowa nienawiści to w Polsce smutna rzeczywistosc.

        > Odpowiednie regulacje już istnieją w prawie, nie ma powodu
        > ich powtarzać.

        Regulacje w polskim prawie sa niewystarczajace i dyskryminujace.

        > A co do Twoich uwag:
        > Ad 1 To ja proponuje od razu również rozszerzyć definicję małżeństwa jako
        > związku dowolnej liczby osób dowolnej płci (bo kierując się logiką zmian
        > społecznych dlaczego tylko ograniczać się do dwóch?), hehehe.

        Po co?

        > Ad 2 Jassssne, a jak będziesz badał czy to jeszcze konkubinat czy już nie? Wg
        > Ciebie będziemy mieli: małżeństwo, konkubinat zarejestrowany, konkubinat z
        > automatu, konkubinat który dopiero ma się stać ważny automatycznie albo jeszcze
        > nie zdążył się zarejestrować, zwykłych kochanków, pary w separacji, pary po
        > rozwodzie ale mieszkające razem [z przyczyn ekonomicznych] itp itd

        To wszystko i tak istnieje. Najwazniejsze, zeby dwom osobom, ktore tego chca,
        umozliwic normalne warunki zycia. A tego w Polsce odmawia sie gejom.

        > Brawo! Logika zmian społecznych w całej okazałości. I jeszcze jaka prostota
        > prawa które to reguluje! LOL
        >
        > Odejdź od komputera, nie oglądaj TV przez kilka miesięcy, rozejrzyj się po
        > świecie i zastanów się dlaczego społeczeństwo w którym żyjesz wygląda tak a nie
        > inaczej.

        Spoleczenstwo polskie jest nietolerancyjne, homofobiczne i nieuczciwe. Dlaczego?
        Pewnie z powodu komunizmu i katolicyzmu.

        > Za dużo czytania wypocin Amerykaństkiego Towarzystwa Socjo. a za mało
        > własnego myślenia nie służy dobrze ani Tobie ani Twojemu otoczeniu.

        Amerykanskie Towarzystwo Socjologiczne ma absolutna racje. Rozwiazania prawne w
        wielu krajach, w tym w Polsce, celowo dyskryminuja gejow.
        • g_no-prawda Zeby ludziom zylo sie lepiej. Czyli jak? 03.08.09, 14:27
          arek103 napisał:

          > zmusza się ich do życia w nielegalnych jednopłciowych konkubinatach

          Hę? Zmusza?? Nielegalnych???
          Absolutnie nikogo się nie zmusza. Oni mają prawo do życia w takich związkach,
          nie obowiązek. Co rozumiesz przez nielegalnych? Niezgodnych z prawem?

          > Nie klam wiec bezczelnie,
          > ze w malzenstwie chodzi o potomstwo.

          Raczej nie kłamię, co najwyżej wygłaszam pogląd z którym się nie zgaszasz. A o
          co wg Ciebie chodzi w małżeństwie skoro nie o potomstwo? Co do par bezpłodnych
          to już ci odpisałem w innym poście.
          Jeśli nie widzisz różnicy między przeznaczeniem czegoś a konkretnym przypadkiem
          użycia to daj znać, spróbuje ci to jakoś obrazowo wytłumaczyć. :)

          > Większość społeczeństwa nie ma nic przeciwko gejom.

          To prawda. Mnie możesz wliczyć do tej większości. Nie mam nic przeciwko
          homoseksualistom, mam za to dużo przeciwko "małżeństwom homoseksualnym".

          > Zmiany w prawie powinny byc przeprowadzane nawet wbrew wiekszosci > jesli maja
          chronic praw mniejszosci.

          Jakie prawa mniejszości? Prawdo do życia, szczęścia, wolności? Jakie prawo
          homoseksualistów jest zagrożone i w jaki sposób?

          > Regulacje w polskim prawie sa niewystarczajace i dyskryminujace.

          Przykład?

          > Najwazniejsze, zeby dwom osobom, ktore tego chca,
          > umozliwic normalne warunki zycia.
          >A tego w Polsce odmawia sie gejom.

          Co to znaczy "normalne"? W jaki sposób się odmawia tego homoseksualistom?

          > Spoleczenstwo polskie jest nietolerancyjne, homofobiczne
          > i nieuczciwe. Dlaczego? Pewnie z powodu komunizmu i katolicyzmu.

          Piszesz kilka zdań wcześniej że większość ludzi nie ma nic przeciwko gejom,
          teraz że społeczeństwo jest homofobiczne. To jakie w końcu?

          Nieuczciwe? Co masz na myśli? A rzucone hasła że to przez komunę i katolików to
          w ogóle pomijam. Muzułmanie nie są katolikami i nigdy nie mieli komunizmu ale
          jakoś nie mają większej tolerancji dla homoseksualizmu. Raczej przeciwnie.

          > Rozwiazania prawne w wielu krajach, w tym w Polsce,
          > celowo dyskryminuja gejow.

          I znowu ten sam "argument": prawo jest złe bo celowo dyskryminuje gejów chamsko
          i nieuczciwie ich dyskryminując i odbierając im prawo itp itd. Możesz tak
          powtarzać bez końca nie podając konkretów, ale w ten sposób raczej nikogo nie
          przekonasz. Ja cie cały czas pytam o konkrety a ty cały czas powtarzasz komunały.
          • arek103 Re: Zeby ludziom zylo sie lepiej. Czyli jak? 04.08.09, 19:10
            g_no-prawda napisał:

            > arek103 napisał:
            >
            > > zmusza się ich do życia w nielegalnych jednopłciowych konkubinatach
            >
            > Hę? Zmusza?? Nielegalnych???
            > Absolutnie nikogo się nie zmusza. Oni mają prawo do życia w takich związkach,
            > nie obowiązek. Co rozumiesz przez nielegalnych? Niezgodnych z prawem?

            No wlasnie, nie maja prawa do zalegalizowania swojego konkubinatu jako malzenstwa.

            > > Nie klam wiec bezczelnie,
            > > ze w malzenstwie chodzi o potomstwo.
            >
            > Raczej nie kłamię, co najwyżej wygłaszam pogląd z którym się nie zgaszasz. A o
            > co wg Ciebie chodzi w małżeństwie skoro nie o potomstwo?

            O bycie szczesliwa para. Do posiadania potomstwa nie jest potrzebne malzenstwo.

            > Co do par bezpłodnych
            > to już ci odpisałem w innym poście.
            > Jeśli nie widzisz różnicy między przeznaczeniem czegoś a konkretnym przypadkiem
            > użycia to daj znać, spróbuje ci to jakoś obrazowo wytłumaczyć. :)

            To jaka jest roznica między przeznaczeniem czegoś a konkretnym przypadkiem w
            kontekscie heteroseksualnych malzenstw osob nieplodnych i malzenstw homoseksualnych?

            > > Większość społeczeństwa nie ma nic przeciwko gejom.
            >
            > To prawda. Mnie możesz wliczyć do tej większości. Nie mam nic przeciwko
            > homoseksualistom

            Sympatycznie :)

            > mam za to dużo przeciwko "małżeństwom homoseksualnym".

            A to juz bardzo glupio. Heteroseksualisci belgijscy, szwedzcy i norwescy jakos
            nie maja nic przeciwko małżeństwom homoseksualnym.

            > > Zmiany w prawie powinny byc przeprowadzane nawet wbrew wiekszosci > j
            > esli maja
            > chronic praw mniejszosci.
            >
            > Jakie prawa mniejszości? Prawdo do życia, szczęścia, wolności? Jakie prawo
            > homoseksualistów jest zagrożone i w jaki sposób?

            Tak, prawo do szczescia jest tu bezczelnie gwalcone.

            > > Regulacje w polskim prawie sa niewystarczajace i dyskryminujace.
            >
            > Przykład?

            Art. 18.
            Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i
            rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

            > > Najwazniejsze, zeby dwom osobom, ktore tego chca,
            > > umozliwic normalne warunki zycia.
            > >A tego w Polsce odmawia sie gejom.
            >
            > Co to znaczy "normalne"? W jaki sposób się odmawia tego homoseksualistom?

            Poprzez uniemozliwianie im zawierania malzenstw.

            > > Spoleczenstwo polskie jest nietolerancyjne, homofobiczne
            > > i nieuczciwe. Dlaczego? Pewnie z powodu komunizmu i katolicyzmu.
            >
            > Piszesz kilka zdań wcześniej że większość ludzi nie ma nic przeciwko gejom,
            > teraz że społeczeństwo jest homofobiczne. To jakie w końcu?

            W niektorych sprawach dotyczacych gejow jest tolerancyjne, w niektorych
            homofobiczne.

            > Nieuczciwe? Co masz na myśli? A rzucone hasła że to przez komunę i katolików to
            > w ogóle pomijam. Muzułmanie nie są katolikami i nigdy nie mieli komunizmu ale
            > jakoś nie mają większej tolerancji dla homoseksualizmu.

            A byles w jakims kraju muzulmanskim?

            > Raczej przeciwnie.
            >
            > > Rozwiazania prawne w wielu krajach, w tym w Polsce,
            > > celowo dyskryminuja gejow.
            >
            > I znowu ten sam "argument": prawo jest złe bo celowo dyskryminuje gejów chamsko
            > i nieuczciwie ich dyskryminując i odbierając im prawo itp itd. Możesz tak
            > powtarzać bez końca nie podając konkretów,
            > ale w ten sposób raczej nikogo nie
            > przekonasz. Ja cie cały czas pytam o konkrety a ty cały czas powtarzasz komunał
            > y.

            Konkret:

            Art. 18.
            Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i
            rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

            • g_no-prawda Nie ma szczęścia bez papierka! Laboga, laboga! :D 04.08.09, 22:32
              arek103 napisał:
              > O bycie szczesliwa para.
              > Do posiadania potomstwa nie jest potrzebne malzenstwo.

              Do bycia szczęśliwą parą tym bardziej.

              > Heteroseksualisci belgijscy, szwedzcy i norwescy jakos
              > nie maja nic przeciwko małżeństwom homoseksualnym.

              Jejku, no to ci dopiero argument. To ja mam kontrę: za to heteroseksualiści
              polscy, litewscy, rosyjscy, chińscy, irańscy, szwajcarscy, włoscy i nigeryjscy
              mają dużo przeciw.
              Hehe, fajnie się dyskutuje używając takich argumentów, nie trzeba się wysilać.
              Jak pójdę po atlas to znajdę jeszcze więcej argumentów :)

              > W niektorych sprawach dotyczacych gejow jest tolerancyjne,
              > w niektorych homofobiczne.

              Przeczytaj sobie definicję homofobii jaką ukuły srodowiska LGBT. Nie da się być
              trochę homofobem, tak jak nie da się być trochę rasistą. :)

              Artykuł konstytucji jest ok. Małżeństwo to jest związek mężczyzny i kobiety.
              Jest bardzo ważny społecznie i dlatego zasługuje na ochronę państwa.

              I to tyle w temacie dyskusji z Tobą. Jak pisałem wcześniej, szkoda mi już czasu
              na odpowiadanie na bezsensowne frazesy. EOT
              • arek103 Zwiazek dwoch mezczyzn jest rownie wazny spoleczni 05.08.09, 19:49
                g_no-prawda napisał:

                > arek103 napisał:
                > > O bycie szczesliwa para.
                > > Do posiadania potomstwa nie jest potrzebne malzenstwo.
                >
                > Do bycia szczęśliwą parą tym bardziej.

                Wiec albo je zlikwidowac tez dla heteroseksualistow albo pozwolic zawierac
                wszystkim zainteresowanym, roniez parom jednoplciowym.

                > > Heteroseksualisci belgijscy, szwedzcy i norwescy jakos
                > > nie maja nic przeciwko małżeństwom homoseksualnym.
                >
                > Jejku, no to ci dopiero argument. To ja mam kontrę: za to heteroseksualiści
                > polscy, litewscy, rosyjscy, chińscy, irańscy, szwajcarscy, włoscy i nigeryjscy
                > mają dużo przeciw.

                No i wlasnie trzeba z tymi homofobami odpowiednio mocno i zdecydowanie walczyc.

                > Hehe, fajnie się dyskutuje używając takich argumentów, nie trzeba się wysilać.
                > Jak pójdę po atlas to znajdę jeszcze więcej argumentów :)
                >
                > > W niektorych sprawach dotyczacych gejow jest tolerancyjne,
                > > w niektorych homofobiczne.
                >
                > Przeczytaj sobie definicję homofobii jaką ukuły srodowiska LGBT. Nie da się być
                > trochę homofobem, tak jak nie da się być trochę rasistą. :)

                Da sie.

                > Artykuł konstytucji jest ok. Małżeństwo to jest związek mężczyzny i kobiety.
                > Jest bardzo ważny społecznie i dlatego zasługuje na ochronę państwa.

                Rownie wazny spolecznie jest zwiazek mezczyzny i mezczyzny.

                > I to tyle w temacie dyskusji z Tobą. Jak pisałem wcześniej, szkoda mi już czasu
                > na odpowiadanie na bezsensowne frazesy. EOT

                Fajnie :) Najlatiej napisac pare chamskich bzdur, nastepnie udac znudzonego albo
                obrazonego i podkulic ogon :) Pajac.
    • 10iwonka10 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 10.07.09, 15:00
      >>>Nowe prawo nie osłabi instytucji małżeństwa, jak sugerują nasi
      przeciwnicy, a raczej je umocni. Przecież nie staje się ono mniej
      wartościowe tylko dlatego, że będzie mogło zawrzeć je więcej osób."
      >>>

      Czyli wszelakie trojkaty, czworokaty? Albo jak Mormoni czy
      Muzulmanie maz i kilka zon?

      Zadne panstwo w w europie tego nie zlegalizowalo jak na razie.:-)


      • g_no-prawda Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 10.07.09, 15:15
        > "Nowe prawo nie osłabi instytucji małżeństwa, jak sugerują nasi
        > przeciwnicy, a raczej je umocni. Przecież nie staje się ono mniej
        > wartościowe tylko dlatego, że będzie mogło zawrzeć je więcej osób."

        > Czyli wszelakie trojkaty, czworokaty? Albo jak Mormoni czy
        > Muzulmanie maz i kilka zon?
        Norwegom chyba chodziło że więcej będzie małżeństw bo dojdą małżeństwa
        homoseksualne. Swoją drogą ciekawe byłoby porównanie ilość zawieranych związków
        homoseksualnych w państwach gdzie są one dopuszczalne z liczbą osób
        deklarujących się jak homoseksualiści. Tylko gdzie znaleźć takie statystyki... :)

        > Zadne panstwo w w europie tego nie zlegalizowalo jak na razie.:-)
        Właśnie! I dlatego ja, mój kolega i 3 nasze koleżanki czujemy się bardzo
        dyskryminowani. Chcielibyśmy uregulować prawnie nasz związek i cieszyć się tymi
        licznymi przywilejami które należą się tym nudnym i anachronicznym heterykom :D
        • 10iwonka10 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 10.07.09, 18:14
          A ja jeszcze doloze mojego kanarka- a co ma byc gorszy?:)
      • hypatia69 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 11.07.09, 10:50
        "Albo jak Mormoni czy Muzulmanie maz i kilka zon?"
        W krajach, gdzie wielożeństwo jest zakazane mają tylko po jednej
        żonie. A w ogóle tylko jeden odłam mormonów ma wielożeństwo.

        Swoją drogą to ciekawe, że w żadnej religii żona nie może mieć kilku
        mężów... A przecież wtedy łatwiej by jej było wiązać koniec z
        końcem...
        • g_no-prawda żona nie może mieć kilku mężów - może :) 11.07.09, 11:06
          hypatia69 napisała:
          > Swoją drogą to ciekawe, że w żadnej religii
          > żona nie może mieć kilku mężów...
          > A przecież wtedy łatwiej by jej było wiązać koniec z
          > końcem...

          Religia nie ma nic do tego. A jak ma to jest to wtórne. Najważniejsze są warunki w jakich żyje społeczność. ==> Poliandria

          BTW doskonale uchwyciłaś zasadność takich związków :)
          Pzdr
      • arek103 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 27.07.09, 01:34
        10iwonka10 napisała:

        > >>>Nowe prawo nie osłabi instytucji małżeństwa, jak sugerują nasi
        > przeciwnicy, a raczej je umocni. Przecież nie staje się ono mniej
        > wartościowe tylko dlatego, że będzie mogło zawrzeć je więcej osób."
        > >>>
        >
        > Czyli wszelakie trojkaty, czworokaty? Albo jak Mormoni czy
        > Muzulmanie maz i kilka zon?
        >
        > Zadne panstwo w w europie tego nie zlegalizowalo jak na razie.:-)

        Bo tez nikt w Europie tego nie chce. Po co legalizowac cos, czego nikt nie chce
        miec i o co nikt sie nie dopomina? A par gejowskich jest mnostwo, ludzie
        mieszkaja razem i sa dyskryminowani.
    • g_no-prawda Bzdury zwane "logiką zmian społecznych" 11.07.09, 10:04
      > Prędzej czy później będą one faktem i w Polsce
      > niezależnie od tego w jaką histerię wpadną
      > katoliccy fundamentaliści.
      > Taka jest po prostu logika zmian społecznych.

      Raczej później niż wcześniej. Dużo później. Chyba że uważasz że w Polsce mamy 75% fundamentalistów :D

      Polacy nie chcą małżeństw homoseksualnych - sondaż

      Ale oczywiście zdaję sobie sprawę z tego że kampania wciskająca ludziom twarożek do głowy będzie trwała a nawet się nasili. I nawet ma szansę na sukces bo media zajmują się prezentowaniem skrajnych, nieracjonalnych poglądów i postaw. Więc dopóki to Biedroń będzie dyskutował z Pospieszalskim albo innym wojującym katolikiem to będzie rosło zniechęcenie społeczeństwa do konserwy katolickiej. I przy okazji rosło przyzwolenie dla związków homo. Gdyby dyskutował z kimś spokojniejszym i bardziej wyluzowanym ideologicznie to nikt by się nie zainteresował problemami "prześladowanych" gejów. Bo homoseksualiści wydają się tylko wtedy dyskryminowani gdy zestawia się ich z mięśniakami z MW lub gdy słucha się agresywnych i niesmacznych wypowiedzi Terlikowskiego.
      A problem nie leży w religii. "Małżeństwa homoseksualne" to potworek prawny z pkt. widzenia racjonalnego i społecznego. I wystarczy się podpierać takimi argumentami a SLD będzie musiało sobie wyszukać nowego hasła na sztandary :D
      • katrina_bush małżeństwo to nie związek kobiety i mężczyzny 12.07.09, 16:00
        g_no-prawda napisał:

        > > Prędzej czy później będą one faktem i w Polsce
        > > niezależnie od tego w jaką histerię wpadną
        > > katoliccy fundamentaliści.
        > > Taka jest po prostu logika zmian społecznych.
        >
        > Raczej później niż wcześniej. Dużo później. Chyba że uważasz że w Polsce mamy 7
        > 5% fundamentalistów :D
        >
        > Polacy nie chcą małżeństw homoseksualnych - sondaż
        >
        > Ale oczywiście zdaję sobie sprawę z tego że kampania wciskająca ludziom twaroże
        > k do głowy będzie trwała a nawet się nasili. I nawet ma szansę na sukces bo med
        > ia zajmują się prezentowaniem skrajnych, nieracjonalnych poglądów i postaw. Wię
        > c dopóki to Biedroń będzie dyskutował z Pospieszalskim albo innym wojującym kat
        > olikiem to będzie rosło zniechęcenie społeczeństwa do konserwy katolickiej. I p
        > rzy okazji rosło przyzwolenie dla związków homo. Gdyby dyskutował z kimś spokoj
        > niejszym i bardziej wyluzowanym ideologicznie to nikt by się nie zainteresował
        > problemami "prześladowanych" gejów. Bo homoseksualiści wydają się tylko wtedy d
        > yskryminowani gdy zestawia się ich z mięśniakami z MW lub gdy słucha się agresy
        > wnych i niesmacznych wypowiedzi Terlikowskiego.
        > A problem nie leży w religii. "Małżeństwa homoseksualne" to potworek prawny z p
        > kt. widzenia racjonalnego i społecznego. I wystarczy się podpierać takimi argum
        > entami a SLD będzie musiało sobie wyszukać nowego hasła na sztandary :D

        "małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny"

        to ci dopiero potworek językowy :-D

        to czysty absurd !

        nie można "zawrzeć związku małżeńskiego" :-DDD

        można zawrzeć umowę, zawrzeć kontrakt małżeński

        warunkiem zawarcia umowy małżeńskiej jest już istniejący związek :-D

        małżeństwo to umowa cywilno-prawna osób uprzednio żyjących już w związku

        • g_no-prawda Re: małżeństwo to nie związek kobiety i mężczyzny 12.07.09, 20:05
          katrina_bush napisała:
          > małżeństwo to umowa cywilno-prawna osób uprzednio żyjących już w związku

          Nie jestem prawnikiem, nie będę żonglował słowami.
          Ale prawnie ważne małżeństwo można zawrzeć bez uprzedniej znajomości. Historia (i pewne kultury obecnie) zna małżeństwa aranżowane gdzie małżonkowie spotykali się pierwszy raz "przy ołtarzu". I nawet sporo tych małżeństw trwało dłużej niż obecne, oparte na długoletniej znajomości. Zaznaczam, nie żeby mi się aranżowane małżeństwa podobały, ale tak po prostu było i jest.

          A z drugiej strony skoro twierdzisz że nie można zawrzeć związku małżeńskiego bo małżeństwo wg Ciebie to nie związek: w czym żyje mężczyzna który opuścił rodzinę, nie rozwiódł się i żyje sobie gdzieś indziej? Wydaje mi się że związku (o jaki Ci chodzi) nie ma ale związek małżeński jednak trwa ;)
          • katrina_bush nie można "zawrzeć związku" - to potworek językowy 12.07.09, 22:43
            g_no-prawda napisał:

            > katrina_bush napisała:
            > > małżeństwo to umowa cywilno-prawna osób uprzednio żyjących już w związku
            >
            > Nie jestem prawnikiem, nie będę żonglował słowami.
            > Ale prawnie ważne małżeństwo można zawrzeć bez uprzedniej znajomości. Historia
            > (i pewne kultury obecnie) zna małżeństwa aranżowane gdzie małżonkowie spotykali
            > się pierwszy raz "przy ołtarzu". I nawet sporo tych małżeństw trwało > dłużej
            niż obecne, oparte na długoletniej znajomości. Zaznaczam, nie > żeby mi się
            aranżow ane małżeństwa podobały, ale tak po prostu było i jest.
            >
            > A z drugiej strony skoro twierdzisz że nie można zawrzeć związku
            > małżeńskiego bo małżeństwo wg Ciebie to nie związek: w czym żyje
            > mężczyzna który
            > opuścił rodzinę, nie rozwiódł się i żyje sobie gdzieś indziej? Wydaje > mi się
            że związku (o jaki Ci chodzi) nie ma ale związek małżeński jednak trwa ;)

            nie można "zawrzeć związku" - to potworek językowy

            uczuć nie da "się zawrzeć"

            związku intymnego między dwoma osobami nie da "się zawrzeć" :-D

            zawrzeć można tylko umowę, kontrakt

            małżeństwo aranżowane to kontrakt dwóch klanów a nie wolny wybór dwóch
            osób,wymagany (a nawet wpisany w prawie) był wpierw okres zaręczyn a dopiero
            potem ślub

            "małżeństwo aranżowane" to w żadnym wypadku umowa dwóch wolnych osób w
            dzisiejszym rozumieniu

            dzisiaj brzmi to idiotycznie - ale wyraz "małżeństwo" znaczy
            dosłownie"umowa o żonę" i tak to "za piasta Kołodzieja" rozumiano :-DDD

            białogłowa, niewiasta, mężyna ("kobieta" była do połowy XIX wieku wyrazem
            wyjątkowo obelżywym !) była obiektem, jak koza - dzisiaj polska kobieta jest
            subiektem w (rzekomo) wolnej i
            demokratycznej Polsce
            • g_no-prawda Re: nie można "zawrzeć związku" - to potworek jęz 13.07.09, 00:15
              katrina_bush napisała:
              > uczuć nie da "się zawrzeć"
              >
              > związku intymnego między dwoma osobami nie da "się zawrzeć" :-D

              Hmm, ale nikt tu nie mówi o uczuciach i związkach intymnych tylko o małżeństwach ;)
              Nierozumiem o co Ci chodzi ale ok, niech tak zostanie.
              Pozdrawiam
      • Gość: Kingston Re: Bzdury zwane "logiką zmian społecznych" IP: *.opera-mini.net 12.07.09, 16:34
        Przebral sie diabel za ksiedza ... Sek w tym, ze racjonalnie na sprawe patrzac to nie ma powodu homoseksualistom odmawiac prawa do malzenstwa. Bo danie im tego przywileju to jedyne rozwiazanie w ktorym nikt nic nie traci, a ktos zyskuje. Antagonistami nie sa ludzie racjonalni, ale oszolomy w rodzaju Pospieszalskiego, Cejrowskiego, czy Wierzejskiego i stad tv i media nie maja kogo przeciwstawic Biedroniowi. Statystyki, ktorymi sie podpierasz sa nieistotne. Raz, ze publikowane w rzepie; duzo zalezy w takich kwestiach od pytania i domniemanych przez respondenta oczekiwan zadajacego pytanie, dwa ze ludzi mozna i nalezy edukowac, aby usprawniac spoleczna 'kohizje' i likwidowac bezsensowne i niepotrzebne spory i konflikty - cos czego panstwo polskie w ogole nie robi, wreszcie trzy te 75 % prawdopodobnie odpowiada liczbie 'katolikow' ktorzy mniej wiecej orientuja sie w spol. nauce kosc. w tej materii i nie chca bez sensu i zadnego zysku dla siebie jej kwestionowac.
        • g_no-prawda Re: "Przebral sie diabel za ksiedza..." 12.07.09, 19:54
          Ja jednak rozumiem to inaczej. Ktoś w sąsiednim wątku (3/4 Polaków...) pytał po
          co komu w ogóle małżeństwo. Że to tylko nieważny świstek papieru, bla, bla. I
          jak się nad tym zastanowić to mi wychodzi że małżeństwo powstało po to by
          ułatwić posiadanie potomstwa. Nie powstało po to żeby się ludzie nie zdradzali,
          nie powstało po to by był ładny ślub ani nie po to by mieć ulgi podatkowe.
          Wszystkie inne kwestie są wtórne wobec jego celu. Więc jaki jest sens tworzenia
          małżeństw homoseksualnych? Przykładam do takiej instytucji stępiałą nieco
          brzytwę staruszka Ockhama i wychodzi mi na to że jest to byt zbędny. ;)
          A z drugiej strony istnienie ludzi którzy chcą płodzić i wychowywać dzieci
          zapewnia przeżycie społeczeństwu. Dlatego status takich ludzi jest wyróżniony.
          Dlaczego równać ich z innymi?

          > Statystyki, ktorymi sie podpierasz sa nieistotne.
          Hm, wydaje mi się że nieważne kto publikuje, ważne jak przeprowadzone. Tu masz
          rację, bez zapoznania się z metodą nie ma szans na ocenę wiarygodności wyniku.
          Można tylko zaufać pracowni która przeprowadzała badanie. Ale naprawdę myślisz
          że referendum by przyniosłoby znacząco inny wynik?

          > ludzi mozna i nalezy edukowac,
          Oczywiście że można i należy ale czy akurat w takiej kwestii? Nie lepiej ich
          uczyć innych rzeczy? Tu generalnie dochodzimy do kwestii komu jest ten spór
          potrzebny i czy faktycznie jest to taki żywotny problem społeczny? Czy jest to
          po prostu nośny i kontrowersyjny temat który polska lewica (na wzór innych
          lewicowych formacji europejskich) podnosi by zaistnieć w mediach i wykazać się
          lewicowością właśnie :D Wolą to niż oficjalną konfrontację z Kościołem, niestety :|
          BTW bardzo jestem ciekaw ile takich małżeństw zostałoby zawartych w Polsce gdyby
          było to możliwe. I jak wyglądają takie statystyki w krajach "postępowych".

          > te 75 % prawdopodobnie odpowiada liczbie 'katolikow'
          Ja też zaliczam sie do tych 75%, orientuję się w społecznej nauce kościoła i
          starannie ją omijam i kwestionuję. :) A jeśli gdzieś mi jest z nią po drodze to
          przypadek. BTW orientacja w społ. nauce kościoła nie przeszkadza polskim
          katolikom opowiadać się za antykoncepcją ;)

          Jak miałem 20 lat to buntowałem się przeciw wszystkiemu i uważałem że wszystko
          powinno być dla wszystkich. Im jestem starszy, to robię się bardziej
          konserwatywny. I zanim się buntuję to najpierw zastanawiam się dlaczego świat
          jest tak urządzony. I wydaje mi się że nie wszystko jest do bani. Część rzeczy
          jest fajna. I niech tak zostanie. ;) A mam wrażenie że te 25% ludzi
          opowiadających się za wprowadzeniem takich związków to w większości młodzi
          zbuntowani, przejęci misją burzenia skostniałych i przestarzałych struktur
          społecznych. Ale to tylko takie tam moje wrażenie. :D

          Pzdr
          • Gość: Kingston Re: "Przebral sie diabel za ksiedza..." IP: *.opera-mini.net 12.07.09, 22:20
            Przeczytaj sobie tekst przysiegi malzenskiej i bedziesz mial dokladna liste powodow, dla ktorych ludzie zawieraja malzenstwa i nie bedziesz musial kombinowac.
            Dlaczego zrownywac ludzi plodzacych dzieci z ludzmi takiej mozliwosci nie posiadajacymi? Po pierwsze uzywanie zasady utylitarystycznej w celu wartosciowania istot ludzkich jest watpliwe moralnie. Pozostawiajac homoseksualistow na boku, nalezaloby uznac pary bezdzietne jako gorsze od tych z potomstwem, a byc moze nawet zmienic status prawny ich zwiazku. Wracajac do o.h. lesbijki sa w pelni zdolne urodzic wlasne dziecko.
            Po drugie, panstwo nie jest od wyrozniania jednych obywateli i pokazywania palcem innych, ale od sluzenia wszystkim w mozliwie najlepiej odpowiadajacy im i sprawiedliwy sposob.

            Co do kwesti sporu i jego istotnosci spolecznej, to kto ma byc arbitrem, albo jaka zasada winnismy sie kierowac przy okreslaniu, co jest istotnym sporem spolecznym, wymagajacym reakcji i rozwiazania, a co nie jest? Problem istnieje w swiadomosci spolecznej, zostal zasygnalizowany z wykorzystaniem demokratycznych kanalow - nalezy sie nim zajac w zgodzie z zasadami cywilizowanego panstwa prawa.
            • g_no-prawda Re: "Przebral sie diabel za ksiedza..." 13.07.09, 00:45
              Gość portalu: Kingston napisał(a):

              > Przeczytaj sobie tekst przysiegi malzenskiej i bedziesz mial
              > dokladna liste powodow, dla ktorych ludzie zawieraja malzenstwa i
              > nie bedziesz musial kombinowac.
              W cywilnej AFAIR nic nie ma o powodach, jest tylko powołanie się na prawa i
              obowiązki. Ale można się odwołać do obowiązków:
              Małżeństwo
              (prawo) - WIkipedia

              No bo chyba nie chcesz się odwoływać do przysięgi kościelnej, nie? :D

              Jestem absolutnie daleki od wartościowania ludzi albo ich związków z innymi
              ludźmi. Ja tylko staram się wykazać że małżeństwo to coś konkretnego,
              zdefiniowanego. Pojawiło się dawno temu jako odpowiedź na konkretną potrzebę.
              Małżeństwa homoseksualne nigdy w historii nie powstało. Nawet w czasach i
              kulturach które homoseksualizm traktowały bez zbędnej pruderii. I jestem
              przekonany że stało się tak nie bez powodu.

              Pary bezdzietne to zły argument. One stanowią niewielki odsetek małżeństw (choć
              zwiększający się) i nie ma powodu tworzyć specjalnych regulacji dla nich.
              Instytucja małżeństwa powstawała w czasach gdy nie było metod badania płodności
              a małżeństwa zawierało się właśnie po to by MIEĆ potomka. Tak to się
              ukształtowało w kulturze i nikt tego nie chce zmieniać. Małżeństwa homoseksualne
              nie są osadzone w zaden podobny sposób w kulturze, tu ciężko coś porównywać.

              Państwo nie jest od wyróżniania obywateli. Ale prawo państwa powinno byc zgodne
              z kulturą i przekonaniami obywateli. Obecne próby "legalizacji" związków
              homoseksualnych odwracają ten proces.

              > Co do kwesti sporu i jego istotnosci spolecznej
              Ależ nie chodzi o to żeby zamykać komuś usta lub blokować dyskusję. Chodziło mi
              o wymianę ocen: Twojej i mojej. W mojej ocenie problem jest rozdmuchany i
              marginalny. Ale nikomu nie zabraniam uważać inaczej. Może po prostu jestem
              mniejszością. :)

              Na koniec zmienię trochę wątek: jeśli społeczeństwo odpowiednio się
              "ukulturalni" i zostanie rozszerzona definicja małżeństwa, czy przyłączysz się
              wtedy do mojego wniosku o legalizację wielożeństwa? W dowolnej kombinacji? Takie
              rozwiązanie byłoby dopiero sprawiedliwe! I, "last but not least", przydatne
              również dla mnie :D

              Już nie kontaktuje najlepiej, dobranoc ;)
              • Gość: Kingston Re: "Przebral sie diabel za ksiedza..." IP: *.opera-mini.net 13.07.09, 21:14
                Na podlinkowanej stronie masz link do chasla 'przysiega malzenstwa' i nie ma tam slowa o potomstwie. Z Twoimi ocenami roli prawa w stosunku do tradycji zgadzam sie tylko czesciowo. Tradycja to moim zdaniem nie rutyna i moze sie zmieniac i byc zmieniana, nawet przez ustawodawstwo. Tradycyjnie, niepelnosprawni w tym kraju siedza w domach i klepia bide, ale przepisy, ktore sankcjonowalyby te tradycje bylyby w mej ocenie skandaliczne.

                Wreszcie, w kwestii Twojego pytania, mnie nie przeszkadza ani wielozenstwo, ani bezzenstwo, ani zadna inna forma obcowania ze soba ludzi, pod warunkiem, ze jest ona efektem swiadomego i dobrowolnego wyboru wszystkich zainteresowanych.
                • g_no-prawda Re: "Przebral sie diabel za ksiedza..." 13.07.09, 21:36
                  Wiem że nie ma tam słowa o potomstwie. Ale to ty się powoływałeś na tekst
                  przysięgi jako wykładnię przyczyn małżeństwa.
                  Ja opieram się tylko na analizie przyczyn powstania tej instytucji. Czemu ona
                  wygląda tak a nie inaczej? Dlaczego zakłada wierność małżeńską? Dlaczego
                  wspólnotę majątkową? Itp.

                  Przykład z niepełnosprawnymi nietrafiony.

                  A wielożeństwo tak jak i małżeństwa homoseksualne więcej zniszczą w stosunkach
                  społecznych niż zbudują. Ale jeśli już mamy coś wprowadzać to lepiej wielorzeństwo.

                  Pzdr
                  • Gość: Kingston Re: "Przebral sie diabel za ksiedza..." IP: *.opera-mini.net 13.07.09, 22:32
                    No dobra: sprawdzam. Skad wiesz po co powstala instytucja malzenstwa? Bo ja zaryzykowalbym stwierdzenie, ze u zrodel jego powstania mogl lezec handel kobietami, tworzenie sojuszy plemiennych, do dzis obecne w afryce itp. Skad wiec masz pewnosc ze chodzilo o dzieci?

                    Przyklad z niepelnosprawnymi to tylko przyklad. Inne, to tradycyjna rola kobiet w rodzinie, jej odzwierciedlenie w prawie i zwiazane z tym uposledzenie kobiet np. na rynku pracy (porownaj ustawodawstwa francuskie, gdzie kobiety po urodzeniu dziecka sa zachecane do szybkiego powrotu do pracy i niemieckiego, gdzie 3k i prawo kobiety do tego zniecheca, ze strata dla wszystkich), tradycyjne traktowanie zwierzat itd. To nie jest bezsensu i jezeli tak twierdzisz, to racz uzasadnic.

                    Z Twoimi ocenami potencjalnego wplywu usankcjonowania malzenstw jednoplciowych na te miedzy kobieta a mezczyzna nie zgadzam sie i nie jestem w stanie polemizowac, ale to oceny nie podparte zadnymi faktami. W uk po wprowadzeniu malzenstw jednoplciowych obserwuje sie wlasciwie umocnienie znaczenia instytucji malzenstwa, a przypisuje sie to miedzy innymi zlej sytuacji gosp. To pokazuje co tak na prawde ma znaczenie dla sily tych umow.

                    I na koniec nie rozumiem czemu nie wprowadzic i jednego i drugiego. Acha, i jeszcze raz powtarze, uznanie malzenstw o.h. to jedyna sytuacja, gdy nikt nic nie traci, a ktos zyskuje. Brak zgody na nie, nie przynosi nikomu korzysci, a spora grupa obywateli tego panstwa, placaca te same podatki, traci i jest dyskryminowana bez powodu.
                    • g_no-prawda Re: "Przebral sie diabel za ksiedza..." 14.07.09, 09:24
                      Gość portalu: Kingston napisał(a):

                      > No dobra: sprawdzam. Skad wiesz po co powstala instytucja malzenstwa?

                      A ja się zastanawiałem nad poszczególnymi zasadami małżeństwa. Weźmy te
                      wymienione w prawie cywilnym.

                      Np. wierność. Czemu jest tak ważna? Bo zabezpiecza byt materialny rodziny. Np
                      dlatego żeby facet nie utrzymywał i łożył na nie swoje dziecko (kiedyś nie było
                      badań DNA). Tylko wierność kobiety mogła mu to zagwarantować. A dlaczego facet
                      ma być wierny? Bo dzieci które pocznie z innymi kobietami stwarzają zagrożenia
                      dla bytu materialnego rodziny: alimenty, odszkodowania, pojedynki itp itd ;)

                      Wspólnota majątkowa? Po co to komu? Ano po to by w rodzinie (szczególnie tej
                      tradycyjnej) zapewnić bezpieczeństwo materialne kobiecie zajmującej się domem i
                      ich potomstwu. Nie pozwalało to facetowi odwrócić się na pięcie i pójść w
                      cholerę. Obecnie działa i w drugą stronę ;)

                      Wspólne pożycie - czyli zobowiązanie (wiem że to okropnie brzmi) do mieszkania
                      razem i dzielenia łoża. Pamiętasz pewnie że małżeństwo nieskonsumowane może
                      zostać unieważnione. Czemu seks był taki ważny w małżeństwie? Ano nie bylo gumek
                      ani pigułek więc prowadził do dzieci. Więc małżeństwo było skazane na dzieci.

                      Współdziałania dla dobra rodziny i przyczynianie się do zaspokajania potrzeb
                      rodziny jest w miarę oczywiste, ale podkreślę jedno: jeśli małżeństwo jest
                      zawarte między np dwojgiem zdrowych, dobrze zarabiających ludzi to jaki sens ma
                      podkreślanie zaspokajania potrzeb rodziny? i jakie one są? Te zapisy nabierają
                      sensu w kontekście posiadania dzieci - niesamodzielnych, mających potrzeby i
                      wymagających opieki. Tak, wiem że przydatne to jest również w razie choroby lub
                      kłopotów zawodowych jednego z małżonków i oczywiście na starość. No ale jak
                      wiele osób żeni się głównie po to by zapewnić sobie pielęgniarkę i ubezpieczenie
                      od utraty pracy?

                      A czego oczekują homoseksualiści po małżeństwach: ułatwienia zarządzania
                      majątkiem, ułatwienia przy spadku (BTW ciekawe komu zostawi takie małżeństwo
                      majątek po śmierci drugiego z małżonków? bez testamentu ani rusz), ulg
                      podatkowych i ułatwienia w adopcji dzieci. Czyli ułatwień które mają hetero by
                      rodziny (takie z dziećmi) miały łatwiej. No chyba że dla większości
                      homoseksualistów posiadanie dzieci jest takie ważne. Ale nawet jeśli to nie
                      widzę powodu by ich wyróżniać i zrównywać z parami hetero. Możesz mnie nazwać
                      tradycjonalistą ;)

                      Tradycyjna rola kobiet w rodzinie ma coraz mniejsze umocowanie w prawie. Urlop
                      tacierzyński i zrównanie wieku emerytalnego są następnymi krokami w równaniu
                      kobiet z mężczyznami. I rozglądając się po znajomych widzę że większość kobiet
                      po urodzeniu dziecka niechętnie wracają szybko do pracy. Wolałyby przedłużenia
                      macierzyńskiego (płatnego). Zmieniają im się wartości, kariera schodzi na plan
                      dalszy. Oczywiście nie twierdzę że wszystkie. Ale myślę że wszystkie chciałby
                      mieć wybór: zostać w domu czy wrócić do pracy.

                      Co masz na myśli o tradycyjnym traktowaniu zwierząt? Utylitarne? Chciałbyś by
                      ludzie przestali je jeść i doić? Nie chcę snuć domysłów, lepiej rzuć szczegółem ;)


                      > To pokazuje co tak naprawde ma znaczenie dla sily tych umow.
                      BTW takie umowy można zawierać już teraz. Średnio rozgarnięty prawnik da radę.
                      Umowa rozwiąże wszystko z wyjątkiem ułatwień przy adopcji.

                      > grupa obywateli tego panstwa, placaca te same podatki,
                      > traci i jest dyskryminowana bez powodu.

                      Ja bym raczej określił że nie otrzymuje pewnych preferencji. Nie ma mowy o
                      dyskryminacji. Skojarzyło mi się to z żądaniami rolników po wprowadzeniu ulgi
                      podatkowej na dziecko. Rodziny z dziećmi płacące podatki bardzo na tym
                      skorzystały, rodziny rolników którzy nie muszą płacić podatków (przywilej) nie.
                      PSL zaczął mówić o dyskryminacji i niesprawiedliwości oraz kombinować z
                      tworzeniem prawa które by opierało się nie na ulgach ale na dopłacaniu do
                      dzieci. Też byś powiedział że to jest dyskryminacja i poparł PSL? :)
                      • Gość: Kingston Re: "Przebral sie diabel za ksiedza..." IP: *.opera-mini.net 14.07.09, 12:49
                        Tylko skad wziales zalozenie, ze wspolczesne rozwiazania prawne i podatkowe leza u zrodel powstania instytuacji malzenstwa. Czemu wiernosc np. uznajesz za kwestie ekonomiczna, a nie np honorowa. Obowiazek wspolnego pozycia bardziej niz z prokreacja kojazy mi sie z nalozeniem obowiazku zaspokajania potrzeb fizjologicznych partnera. Wydaje mi sie, ze rozmawiamy tu glownie o tym, co Tobie sie wydaje, a nie o faktach. To marna podstawa do stanowienia o czyims zyciu.

                        Dziwne, ze dostrzegasz zmiany chociazby w prawie dotyczacym kobiet, a nie chcesz uznac tych zmian za efekt procesu toczacego sie od wiekow, a zmierzajacego do wyzwolenia i emancypacji coraz szerszych grup spolecznych.
                        • g_no-prawda Re: "Przebral sie diabel za ksiedza..." 14.07.09, 16:12
                          > Tylko skad wziales zalozenie, ze wspolczesne rozwiazania prawne i
                          > podatkowe u zrodel powstania instytuacji malzenstwa.

                          Bo małżeństwo nie powstało wraz z pojawieniem się nowoczesnych państw, ani
                          demokracji. Jest mechanizmem istniejącym dużo dłużej i bardzo mocno osadzonym w
                          kulturze. I żadne przemiany społeczne i polityczne jakie dokonały się w ciągu
                          ciągu ostatnich 200 lat nic nie zmieniły. Aż do teraz gdzie z niezrozumiałej dla
                          mnie motywacji próbuje się to zmnienić pod hasłem postępu. To co wymieniałem to
                          są fakty, podstawy istnienia związków małżeńskich. Często historyczne ale ciągle
                          aktualne.

                          Dostrzegam zmiany w prawie ale róznie je oceniam. Niektóre uważam za postęp a
                          inne za "postęp" ;)
                          Jeśli chodzi o zrównanie praw kobiet (a nawet przyznanie pewnych przywilejów)
                          jestem jak najbardziej za. Jestem również za nie wtrącaniem się państwa (ani
                          innych organizacji) do związków intymnych między dorosłymi ludźmi. Ale nie widzę
                          sensu wspierania przez państwo/społeczeństwo związków homoseksualnych takimi
                          samymi rozwiązaniami jak związki hetereoseksualne.
    • e-skin Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 11.07.09, 10:53
      www.rp.pl/artykul/2,332331_Polacy_nie_chca_malzenstw_homoseksualnych.html
      • arek103 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 17.07.09, 23:34
        e-skin napisał:

        > www.rp.pl/artykul/2,332331_Polacy_nie_chca_malzenstw_homoseksualnych.html

        Tym bardziej nalezy wprowadzic legalne malzenstwa homoseksualne w Polsce.
    • jol.a33 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 11.07.09, 17:37
      Jestem przeciwna takim zwiazkom Biblia rowniez potepia homoseksualizm
      • 10iwonka10 Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 12.07.09, 19:23
        Twoja opinia to jest objaw nietolerancji- Jestes przeciwna takim
        zwiazkom to w nich nie zyj. Kazdy ma prawo wyboru.

        Mnie takie zwiazki nie przeszkadzaja i uwazam ze powinny byc
        zalegalizowane.
        • kaszanka_pl Re: Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe 13.07.09, 03:16
          zwiazki homo sexualne to to wyznawanie kultury smierci ,NIC i
          NIKT NIGDY z nich sie nie urodzi !
      • katrina_bush to odpowiedz tu na następujące pytania: 13.07.09, 13:44
        jol.a33 napisała:

        > Jestem przeciwna takim zwiazkom Biblia rowniez potepia homoseksualizm

        nikt ci nie broni - ale nie żyjesz sama na tym świecie

        a skoro się powołujesz na Biblię (a ja uwielbiam Biblię) - to odpowiedz mi na
        następujące pytania:

        Czy Bóg pozwala zabijać, a zwłaszcza niewinne dzieci, kobiety, przyjaciół i
        krewnych ?

        Tak, Bóg pozwala zabijać.


        Zacznijmy od niezwykle popularnej Księgi Psalmów:

        Psalm 137,8
        "Córo Babilonu, niszczycielko,
        szczęśliwy, kto ci odpłaci
        za zło, jakie nam wyrządziłaś!
        9 Szczęśliwy, kto schwyci i rozbije
        o skałę twoje dzieci.
        "

        oto słowa proroków - wybrańców Boga:

        Księga Ozeasza 14. 1
        "1 Samaria odpokutuje
        za bunt przeciw Bogu swojemu:
        poginą od miecza, dzieci ich będą zmiażdżone,
        a niewiasty ciężarne rozprute
        »."

        Księga Liczb 31. 7
        7 "Według rozkazu, jaki otrzymał Mojżesz od Pana, wyruszyli przeciw
        Madianitom i pozabijali wszystkich mężczyzn.

        Księga Liczb 31. 14
        14 I rozgniewał się Mojżesz na dowódców wojska, na tysiączników i
        setników,którzy wracali z wyprawy wojennej. 15 Rzekł do nich: «Jakże
        mogliście zostawić przy życiu wszystkie kobiety?
        16 One to za radą Balaama
        spowodowały, że Izraelici ze względu na Peora dopuścili się niewierności wobec
        Pana. Sprowadziło to plagę na społeczność Pana. 17 Zabijecie więc spośród
        dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z
        mężczyzną.
        18 Jedynie wszystkie dziewczęta, które jeszcze nie obcowały z
        mężczyzną, zostawicie dla siebie przy życiu."


        1 Księga Samuela 15.2
        "2 Tak mówi Pan Zastępów: Ukarzę Amaleka za to, co uczynił Izraelitom,
        jak stanął przeciw nim na drodze, gdy szli z Egiptu. 3 Dlatego teraz idź,
        pobijesz Amaleka i obłożysz klątwą wszystko, co jest jego własnością; nie lituj
        się nad nim, lecz zabijaj tak mężczyzn, jak i kobiety, młodzież i dzieci,
        woły i owce,wielbłądy i osły»."

        słowa Jezusa:
        Ewangelia wg. Łukasza 19, 26
        26 "Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą
        nawet to, co ma. 27 Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli,
        żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i zabijcie na moich oczach"».
        28 Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy."

        Nie, Bóg surowo zakazuje zabijania.
        Ks. Wyjscia 20:13

        Dekalog:
        1 «Ja jestem Pan Bóg twój,który cię wywiódł z ziemii egipskiej, z domu niewoli.»
        13 Nie będziesz zabijał.

        To jak ? Zakazuje zabijania, czy namawia ?

        ------

        Czy Bóg pozwala cudzołożyć ?

        Tak. Bóg pozwala na poligamię.

        2 Księga Samuela 12,7
        7 Natan oświadczył Dawidowi: «Ty jesteś tym człowiekiem. To mówi Pan, Bóg
        Izraela:
        Ja namaściłem cię na króla nad Izraelem. Ja uwolniłem cię z rąk
        Saula. 8 Dałem ci dom twojego pana, a żony twego pana na twoje łono,
        oddałem ci dom Izraela i Judy, a gdyby i tego było za mało, dodałbym ci jeszcze
        więcej. 9 Czemu zlekceważyłeś <słowo> Pana, popełniając to, co złe w Jego
        oczach? Zabiłeś mieczem Chetytę Uriasza, a jego żonę wziąłeś sobie za małżonkę.
        Zamordowałeś go mieczem Ammonitów. 10 Dlatego właśnie miecz nie oddali się od
        domu twojego na wieki, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty
        wziąłeś sobie za małżonkę. 11 To mówi Pan: Oto Ja wywiodę przeciwko tobie
        nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu
        twoich, a oddam je twojemu współzawodnikowi, który będzie obcował z twoimi
        żonami
        - wobec tego słońca.

        Nie, Bóg surowo zakazuje poligamii.
        Ks. Wyjscia 20:14

        Dekalog
        1 «Ja jestem Pan Bóg twój,który cię wywiódł z ziemii egipskiej, z domu niewoli.»
        14 Nie będziesz cudzołożył.

        To jak ? Coś tu chyba nie gra ?..
        • tlenek_wegla Re: to odpowiedz tu na następujące pytania: 13.07.09, 13:51
          Nie oczekuj odpowiedzi od religiantów...
        • Gość: as Re: to odpowiedz tu na następujące pytania: IP: *.chello.pl 18.07.09, 06:50
          Niunia to jest Stary Testament, nas chrzescijan z chwilą przyjścia Jezusa
          Chrystusa obowiazuje Nowy Testament, 'przykazanie nowe daję Wam, abyście sie
          wzajemnie miłowali' więc Stary Testament to raczej pytanie do Starszych Braci w
          wierze i na tamtejszym forum zdawaj.
      • arek103 Biblia nie potepia homoseksualizmu. 13.07.09, 14:28
        jol.a33 napisała:

        > Jestem przeciwna takim zwiazkom

        A ja jestem za takimi zwiazkami.

        > Biblia rowniez potepia homoseksualizm

        Biblia nie potepia homoseksualizmu. To tylko przez rzymskich katolikow jest tak
        interpretowana, ale ta interpretacja jest bledna. Wlasciwa jest interpretacja
        ewangelikow, a ci udzielaja slubow w kosciele osobom tej samej plci. Rzymscy
        katolicy gardza homoseksualistami, a ewangelicy im blogoslawia.

        Biblia potepia natomiast heteroseksualizm - np. z zona blizniego swego.
    • Gość: gosc Slowem IP: *.62-97-203.bkkb.no 13.07.09, 10:34
      zachodnia nowoczesnosc wkracza do Polski

      ....................... pogratulowac ??
      • arek103 Wolales nowoczesnosc sowiecka? 13.07.09, 14:24
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > zachodnia nowoczesnosc wkracza do Polski
        >
        > ....................... pogratulowac ??

        Oczywiscie, ze pogratulowac. Wolales nowoczesnosc sowiecka?
        • Gość: gosc Nie IP: *.62-97-203.bkkb.no 13.07.09, 14:31
          ani jedna ani druga
          • arek103 To dobrze, ze nie 14.07.09, 01:05
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > ani jedna ani druga

            To co wolisz?
      • opornik4 Re: Slowem 14.07.09, 05:54
        gosc napisał(a):

        > zachodnia nowoczesnosc wkracza do Polski
        >
        > ....................... pogratulowac ??

        Tyle, że hedonizm raczej trudno nowoczesnością nazwać.
        Ciekawie ujął ten aspekt ali-baba, na swoim blogu.
        Gościa trudno posądzać o katolickie, czy choćby chrześcijańskie
        poglądy, ale jest na tyle normalny, aby nie podziwiać
        zdobyczy "postempowców":

        www.ateista.org/?p=107
        • 10iwonka10 Re: Slowem 14.07.09, 09:34
          Hedonistami byli chyba starozytni rzymianie?
          • opornik4 Re: Slowem 14.07.09, 15:15
            10iwonka10 napisała:

            > Hedonistami byli chyba starozytni rzymianie?

            Zalinkowany blog, pokazuje współczesny hedonizm - nie starożytność.
    • seth.destructor Małżeństwo tylko pomiędzy kobietą i mężczyzną 18.07.09, 02:13
      Nie mam nic przeciwko temu, aby ludzie sobie razem mieszkali,
      tworzyli rodzinę, prowadzili wspólne gospodarstwo domowe, rozliczali
      się wspólnie z podatków itd., niezależnie od płci czy ilości.
      Jednakowoż nie nazywałbym "małżeństwem" takiego czegoś. A przywileje
      dotychczas dawane małżeństwom, których nie mają inne formy wspólnego
      pożycia powinny zostać odebrane. Jako element polityki prodzietnej
      (nie prorodzinnej - aby wykluczyć bezdzietne związki) wszelkie
      przywileje powinny być uzależnione od wychowywania dziecka przez
      dwoje rodziców - kobietę i mężczyznę. Należy promować normalność, a
      nie mniejszości i różne odchylenia od normy.
      • arek103 Małżeństwo pomiędzy dwiema osobami doroslymi 19.07.09, 00:22
        seth.destructor napisał:

        > Nie mam nic przeciwko temu, aby ludzie sobie razem mieszkali,
        > tworzyli rodzinę, prowadzili wspólne gospodarstwo domowe, rozliczali
        > się wspólnie z podatków itd., niezależnie od płci czy ilości.

        Ok.

        > Jednakowoż nie nazywałbym "małżeństwem" takiego czegoś.

        To juz jest nazwane malzenstwem - taka jest definicja malzenstwa w m.in.
        Hiszpanii, Holandii, Belgii, Kanadzie, Norwegii, Szwecji i niektorych stanach
        USA. To, jak ty 'cos takiego' nazwiesz czy nie nazwiesz nie ma znaczenia.

        > A przywileje
        > dotychczas dawane małżeństwom, których nie mają inne formy wspólnego
        > pożycia powinny zostać odebrane. Jako element polityki prodzietnej
        > (nie prorodzinnej - aby wykluczyć bezdzietne związki) wszelkie
        > przywileje powinny być uzależnione od wychowywania dziecka przez
        > dwoje rodziców - kobietę i mężczyznę.

        W porzadku. W takim razie nalezy zabronic zawierania malzenstw kobietom po
        menopauzie i ludziom nieplodnym. A dopoki malzenstwa sa im udzielane jawna i
        bezczelna dyskryminacja jest nieudzielanie malzenstw parom jednoplciowym i
        zmuszanie ich do zycia w konkubinacie.

        > Należy promować normalność, a
        > nie mniejszości i różne odchylenia od normy.

        Homoseksualizm jest calkowicie normalny. Mniejszosci jak najbardziej NALEZY
        chronic i promowac.
        • majaa Re: Małżeństwo pomiędzy dwiema osobami doroslymi 28.07.09, 10:19
          arek103 napisał:

          > Homoseksualizm jest calkowicie normalny.

          Buahahahahaah...zabiłeś mnie tym żartem, Arku:))). I z pewnością
          dlatego tak bardzo powszechnie występuje w naturze.


          Mniejszosci jak najbardziej NALEZY
          > chronic i promowac.

          Wszystko zależy jakie to mniejszości, bo chyba np. mniejszości
          przestępczej promować nie będziesz, a może się mylę?
          • arek103 Re: Małżeństwo pomiędzy dwiema osobami doroslymi 28.07.09, 17:14
            majaa napisała:

            > arek103 napisał:
            >
            > > Homoseksualizm jest calkowicie normalny.
            >
            > Buahahahahaah...zabiłeś mnie tym żartem, Arku:))). I z pewnością
            > dlatego tak bardzo powszechnie występuje w naturze.

            Jaki zart? Homoseksualizm jest jak najbardziej normalny, podobnie jak
            leworecznosc. A w naturze wystepuje rzeczywiscie powszechnie - nie tylko u ludzi
            (ponad 50% populacji ludzkiej nieobcy jest pociag do wlasnej plci) ale i u
            zwierzat: pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualne_zachowania_zwierz%C4%85t

            > Mniejszosci jak najbardziej NALEZY
            > > chronic i promowac.
            >
            > Wszystko zależy jakie to mniejszości, bo chyba np. mniejszości
            > przestępczej promować nie będziesz, a może się mylę?

            Nie istnieje cos takiego jak mniejszosc przestepcza. Nie chodzi o znaczenie
            slowa mniejszosc jako mniejsza liczba, powinnas do wiedziec z kontekstu, moze
            wroc do podstawowki i naucz sie czytac ze zrozumieniem.
            • majaa Re: Małżeństwo pomiędzy dwiema osobami doroslymi 28.07.09, 19:38
              arek103 napisał:


              > Jaki zart? Homoseksualizm jest jak najbardziej normalny, podobnie
              jak
              > leworecznosc. A w naturze wystepuje rzeczywiscie powszechnie - nie
              tylko u ludz
              > i
              > (ponad 50% populacji ludzkiej nieobcy jest pociag do wlasnej plci)
              ale i u
              > zwierzat: pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualne_zachowania_zwierz%C4%85t
              >

              Stosujesz dość częstą praktykę mydlenia oczu. Co to znaczy
              nieobcy jest pociąg do własnej płci
              ? Masz na myśli ludzi, którzy
              lubią sobie czasem pofantazjować, a może nawet bywa, że zabawią się
              tak dla urozmaicenia? To jeszcze nie homoseksualiści. Wiesz jaki
              jest procent homoseksualistów?

              A co do homoseksualnych zachowań zwierząt – fakt, że w ogóle
              występują nie oznacza jeszcze, że powszechnie - to raz; a dwa – racz
              zauważyć, że są to właśnie raczej tylko zachowania, a nie stały
              sposób życia. Poza tym zwróć też uwagę na jedno istotne zdanie w
              informacjach, które zalinkowałeś: Przy wyciąganiu wniosków z
              obserwacji zachowań zwierząt należy być ostrożnym, ponieważ pewne
              zachowania np. wyglądające jak kopulacja dwóch samców, bardzo często
              nie wynikają z pociągu seksualnego do osobników tej samej płci, lecz
              są zachowaniami rytualnymi o różnym podłożu społecznym.
              Dlatego
              może przestań już tworzyć mocno naciągane teorie o całkowitej
              normalności homoseksualizmu. A już porównywanie go do leworęczności
              jest naprawdę niesmaczne.


              > Nie istnieje cos takiego jak mniejszosc przestepcza. Nie chodzi o
              znaczenie
              > slowa mniejszosc jako mniejsza liczba, powinnas do wiedziec z
              kontekstu, moze
              > wroc do podstawowki i naucz sie czytac ze zrozumieniem.


              Pan Profesor zadziera nosa i wysyła mnie do szkoły, a sam ma
              problemy z zauważeniem sarkazmu (a może Pan Profesor nie rozumie
              terminu?) w czyjejś wypowiedzi. Szkoła już zamknięta, więc może
              skorzystam z uprzejmości Pana Profesora i poproszę o wyjaśnienie
              skąd wzięło się określenie mniejszość w stosunku do pewnych
              grup, jeśli nie ma to związku z liczebnością?
              • arek103 Re: Małżeństwo pomiędzy dwiema osobami doroslymi 28.07.09, 23:35
                majaa napisała:

                > arek103 napisał:
                >
                >
                > > Jaki zart? Homoseksualizm jest jak najbardziej normalny, podobnie
                > jak
                > > leworecznosc. A w naturze wystepuje rzeczywiscie powszechnie - nie
                > tylko u ludz
                > > i
                > > (ponad 50% populacji ludzkiej nieobcy jest pociag do wlasnej plci)
                > ale i u
                > > zwierzat: pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualne_zachowania_zwierz%C4%85t
                > >
                >
                > Stosujesz dość częstą praktykę mydlenia oczu. Co to znaczy
                > nieobcy jest pociąg do własnej płci
                ?
                > Masz na myśli ludzi, którzy
                > lubią sobie czasem pofantazjować, a może nawet bywa, że zabawią się
                > tak dla urozmaicenia? To jeszcze nie homoseksualiści.

                Oczywiscie, ze nie. To sa biseksualisci.

                > Wiesz jaki
                > > jest procent homoseksualistów?

                5% populacji ludzkiej - ludzie wylacznie homoseksualni
                10% - biseksualni z przewaga homo
                55% - biseksualni z przewaga hetero
                30% - wylacznie heteroseksualni

                > A co do homoseksualnych zachowań zwierząt – fakt, że w ogóle
                > występują nie oznacza jeszcze, że powszechnie - to raz;

                Akurat w przypadku zachowan homoseksualnych u zwierzat sa one powszechne,
                podalem ci link.

                > a dwa – racz
                > zauważyć, że są to właśnie raczej tylko zachowania, a nie stały
                > sposób życia.

                U wielu gatunkow jest to tez staly sposob zycia. Pingwiny lacza sie czesto w
                trwale pary homoseksualne i nawet wychowuja mlode podrzucone im przez inne pary.
                Ponadto - zachowania homoseksualne to tez sposob zycia.

                > Poza tym zwróć też uwagę na jedno istotne zdanie w
                > informacjach, które zalinkowałeś: Przy wyciąganiu wniosków z
                > obserwacji zachowań zwierząt należy być ostrożnym, ponieważ pewne
                > zachowania np. wyglądające jak kopulacja dwóch samców, bardzo często
                > nie wynikają z pociągu seksualnego do osobników tej samej płci, lecz
                > są zachowaniami rytualnymi o różnym podłożu społecznym.
                Dlatego
                > może przestań już tworzyć mocno naciągane teorie o całkowitej
                > normalności homoseksualizmu.

                Normalnosc homoseksualizmu to nie moj wymysl lecz naukowcow.

                > A już porównywanie go do leworęczności
                > jest naprawdę niesmaczne.

                Homoseksualizm jest dokladnie jak leworecznosc - zwykla prawidlowa odmiennoscia.

                > > Nie istnieje cos takiego jak mniejszosc przestepcza. Nie chodzi o
                > znaczenie
                > > slowa mniejszosc jako mniejsza liczba, powinnas do wiedziec z
                > kontekstu, moze
                > > wroc do podstawowki i naucz sie czytac ze zrozumieniem.
                >
                > Pan Profesor zadziera nosa i wysyła mnie do szkoły, a sam ma
                > problemy z zauważeniem sarkazmu (a może Pan Profesor nie rozumie
                > terminu?) w czyjejś wypowiedzi. Szkoła już zamknięta, więc może
                > skorzystam z uprzejmości Pana Profesora i poproszę o wyjaśnienie
                > skąd wzięło się określenie mniejszość w stosunku do pewnych
                > grup, jeśli nie ma to związku z liczebnością?

                Odpowiednia liczebnosc to warunek konieczny, ale niewystarczajacy. Np. ludzie o
                nazwisku jak twoje - jestescie jak mniejszosc przestepcza. Pewnie po prostu
                nienormalni.
                • majaa Re: Małżeństwo pomiędzy dwiema osobami doroslymi 29.07.09, 14:21
                  arek103 napisał:

                  >
                  > Oczywiscie, ze nie. To sa biseksualisci.


                  No, niezupełnie, bo jeśli to np. jednorazowy numerek w celu
                  zaspokojenia ciekawości, to w tej sytuacji raczej przegięciem byłoby
                  podciąganie człowieka pod biseksualizm.


                  > 5% populacji ludzkiej - ludzie wylacznie homoseksualni
                  > 10% - biseksualni z przewaga homo
                  > 55% - biseksualni z przewaga hetero
                  > 30% - wylacznie heteroseksualni


                  Czyli 5%. Nawet, gdybyś się uparł, żeby dołączyć te następne 10%, to
                  i tak suma sumarum wychodzi zaledwie 15%. Dalej będziesz twierdził,
                  że to takie powszechne?


                  > Akurat w przypadku zachowan homoseksualnych u zwierzat sa one
                  powszechne,
                  > podalem ci link.

                  Z którego bynajmniej nic takiego nie wynika. To jedynie obserwacje
                  pewnych przypadków zachowań homoseksualnych u zwierząt, nie ma tam
                  nic o powszechności tego zjawiska.



                  > U wielu gatunkow jest to tez staly sposob zycia. Pingwiny lacza
                  sie czesto w
                  > trwale pary homoseksualne i nawet wychowuja mlode podrzucone im
                  przez inne pary


                  Przypadek pingwinów to według Ciebie "stały sposób życia wielu
                  gatunków"? A nawet w przypadku tych pingwinów mówi się o
                  niektórych osobnikach
                  . Naciągasz fakty, kolego.



                  > Normalnosc homoseksualizmu to nie moj wymysl lecz naukowcow.


                  Chętnie dowiem się, których naukowców i gdzie opublikowali te
                  informacje. Z pewnością dysponujesz taką wiedzą, więc się podziel,
                  jeśli łaska.



                  > Homoseksualizm jest dokladnie jak leworecznosc - zwykla prawidlowa
                  odmiennoscia
                  > .

                  Nie obrażaj leworęcznych. Leworęczność nie wiąże się z żadnymi
                  zaburzeniami, w przeciwieństwie do homoseksualizmu.


                  > Odpowiednia liczebnosc to warunek konieczny, ale niewystarczajacy.

                  Nie odpowiednia, tylko raczej mała - brzmi bardziej
                  logicznie. A poza tym do czego niewystarczający? Żeby mówić o
                  mniejszości? Brniesz, kolego, brniesz...


                  Np. ludzie o
                  > nazwisku jak twoje - jestescie jak mniejszosc przestepcza. Pewnie
                  po prostu
                  > nienormalni.

                  Litościwie nie skomentuję tej wypowiedzi, bo już wystarczająco sam
                  się skompromitowałeś.
                  • Gość: dedykator Re: Małżeństwo pomiędzy dwiema osobami doroslymi IP: *.pools.arcor-ip.net 30.07.09, 15:33
                    koniecmilczenia.pl/art/25kmwyk.html
                    Dramat ofiar, ktory przerosl nawet Freuda i oszukiwal jak talala. A
                    mohery tak ciepluchno o tych odmienionych...."genetycznie".
                  • arek103 Re: Małżeństwo pomiędzy dwiema osobami doroslymi 03.08.09, 00:25
                    majaa napisała:

                    > arek103 napisał:
                    >
                    > >
                    > > Oczywiscie, ze nie. To sa biseksualisci.
                    >
                    >
                    > No, niezupełnie, bo jeśli to np. jednorazowy numerek w celu
                    > zaspokojenia ciekawości, to w tej sytuacji raczej przegięciem byłoby
                    > podciąganie człowieka pod biseksualizm.
                    >
                    >
                    > > 5% populacji ludzkiej - ludzie wylacznie homoseksualni
                    > > 10% - biseksualni z przewaga homo
                    > > 55% - biseksualni z przewaga hetero
                    > > 30% - wylacznie heteroseksualni
                    >
                    >
                    > Czyli 5%. Nawet, gdybyś się uparł, żeby dołączyć te następne 10%, to
                    > i tak suma sumarum wychodzi zaledwie 15%. Dalej będziesz twierdził,
                    > że to takie powszechne?

                    To jest zaledwie? To jest ogromna liczba! 5% to wiecej niz ludnosc Warszawy!!!
                    Zadna mniejszosc narodowa nie jest w Polsce tak liczna, jak mniejszosc
                    homoseksualna.

                    > > Akurat w przypadku zachowan homoseksualnych u zwierzat sa one
                    > powszechne,
                    > > podalem ci link.
                    >
                    > Z którego bynajmniej nic takiego nie wynika. To jedynie obserwacje
                    > pewnych przypadków zachowań homoseksualnych u zwierząt, nie ma tam
                    > nic o powszechności tego zjawiska.

                    'Homoseksualizm został zaobserwowany u ponad półtora tysiąca gatunków, a w
                    przypadku 500 gatunków jest dobrze naukowo udokumentowany '
                    www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1367
                    > > U wielu gatunkow jest to tez staly sposob zycia. Pingwiny lacza
                    > sie czesto w
                    > > trwale pary homoseksualne i nawet wychowuja mlode podrzucone im
                    > przez inne pary
                    >
                    >
                    > Przypadek pingwinów to według Ciebie "stały sposób życia wielu
                    > gatunków"? A nawet w przypadku tych pingwinów mówi się o
                    > niektórych osobnikach
                    . Naciągasz fakty, kolego.

                    Takie 'niektore osobniki' wystepuja u ponad półtora tysiąca gatunków zwierzat.
                    To malo?

                    > > Normalnosc homoseksualizmu to nie moj wymysl lecz naukowcow.
                    >
                    >
                    > Chętnie dowiem się, których naukowców i gdzie opublikowali te
                    > informacje. Z pewnością dysponujesz taką wiedzą, więc się podziel,
                    > jeśli łaska.

                    Np. WHO, Amerykańskie Towarzystwo Antropologiczne, Amerykańskie Towarzystwo
                    Psychiatryczne, Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, Brytyjskie Towarzystwo
                    Psychologiczne, Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne.
                    pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_os%C3%B3b_tej_samej_p%C5%82ci
                    pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm
                    > > Homoseksualizm jest dokladnie jak leworecznosc - zwykla prawidlowa
                    > odmiennoscia
                    > > .
                    >
                    > Nie obrażaj leworęcznych. Leworęczność nie wiąże się z żadnymi
                    > zaburzeniami, w przeciwieństwie do homoseksualizmu.

                    Tak samo jak homoseksualizm - nie wiaze sie z zadnymi zaburzeniami i nie spelnia
                    definicji choroby.

                    > > Odpowiednia liczebnosc to warunek konieczny, ale niewystarczajacy.
                    >
                    > Nie odpowiednia, tylko raczej mała - brzmi bardziej
                    > logicznie. A poza tym do czego niewystarczający? Żeby mówić o
                    > mniejszości? Brniesz, kolego, brniesz...

                    Tak, zeby mowic o mniejszosci. Kryterium mniejszosci jest nie tylko liczba.

                    > Np. ludzie o
                    > > nazwisku jak twoje - jestescie jak mniejszosc przestepcza. Pewnie
                    > po prostu
                    > > nienormalni.
                    >
                    > Litościwie nie skomentuję tej wypowiedzi, bo już wystarczająco sam
                    > się skompromitowałeś.

                    No przeciez wg twojej definicji jestescie mniejszoscia, prawda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka