Gość: andrzej
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
16.12.03, 20:52
16.12.03, Tesco przy Połczyńskiej, dział rybny: pani ma w metalowym zlewie
szereg świeżo wyjętych z basenu karpii, skaczą i tłuką się rozpaczliwie. Pani
powolnym ruchem sięga po kolejne ryby, odpiłowuje im głowy, potem resztę
rozcina - tuszka leci do jednej skrzynki, głowa do drugiej. Leży tu już ze 30
łebków, rozpaczliwie łapiących powietrze i machających płetwami, tyle że bez
reszty ciała. Dzieci w kolejce patrzą ze zmartwiałymi twarzami, ja też, potem
rezygnuję i idę do informacji, 20 minut czekam na zaawizowaną Panią
kierowniczkę (chyba działu delikatesów), potem tracę cierpliowść i idę.
Szkoda, że nie mam kamery - byłby film podobny do tego o świnkach w
rzeźniach. Problem też jest podobny - nikt nie przestrzega ustawy i nie ma
serca do zwierząt.
Ludzie, rozejrzyjmy się teraz przed Świętami dokoła - czy w innych sklepach
też trwa masowe torturowanie ryb, zanim cichutko trafią do naszych brzuchów?