Dodaj do ulubionych

Stary spotyka młodego ...

03.06.17, 18:12
Już dosyć dawno rozmyślałem o trudnych relacjach MŁODY kontra STARY, i bardzo dziwiłem się dlaczego taki rozdźwięk między nimi. Niedawno w sukurs przyszedł mi taki oto link:

zs1hrubieszow.ehost.pl/staryczlowiekspotykamlodego.pdf
Niestety ten tekst młodej osoby nie za bardzo wyjaśnia ten fenomen.
Mnie osobiście bardzo ta kwestia dotyczy, bo nasi młodzi, prawie nic wykorzystują nasze (z żoną) dobre i życzliwe rady. Trudno nam jest dorosłym dzieciom (45/39 lat) przedstawić jakieś inne przekonywujące argumenty, by oni wreszcie zmądrzeli.
Chyba będę się musiał zadowolić refleksją młodych nad ich postępowaniem kiedy kwiatki będę wąchać od spodu. Ale to zawsze coś, ale mimo wszystko życzę im, by ze swoimi dziecmi nie mieli takich złych doświadczeń.

Pozdr.

P.S. Mój wątek traktuję jako odskocznie od polityki, która od pewnego czasu zalewa to forum!
Obserwuj wątek
    • aga-kosa Re: Stary spotyka młodego ... 03.06.17, 20:19
      Suender. Przeczytałam. Ci młodzi ludzie mieli trudne zadanie pisać na ten temat.
      Czasy wielopokoleniowych rodzin minęły chyba już bezpowrotnie. Przyczyniły się do tego - moim zdaniem - czasy gierkowskie. Wybudowane w wielkiej płycie mieszkania wielkości klatek dla królików 36m kwadratowych zwane M-3 nie pozwalały na rozwijanie uczuć rodzinnych. Zazwyczaj rodzice na wsi sprzedawali cokolwiek aby dziecko mogło sobie kupić w mieście upragnione "M". Potem nie było miejsca w takim M dla starych niedołężnych rodziców. Słyszałam kiedyś pytanie kilkuletnich dziewczynek - Czy babcia musi mieszkać z nami. Miałybyśmy pokoik dla siebie...
      Kolejna sprawa to z naszej strony jest wina. Zezwalaliśmy na wszystko naszym dzieciom uzasadniając, że myśmy tego nie mieli. Dawaliśmy i cieszyliśmy się, że przyjmują.
      Potem zapomnieliśmy "odciąć pępowinę" - wiele mam i babć do tej pory nie wiedzą o tym, że dziecię jest już dawno dorosłe i nie potrzebuje prowadzenia za rączkę.
      Pamiętam jak wychowawca naszej córy na zebraniu przed studniówką apelował do rodziców aby dopilnowali młodzież by przed maturą pilnie do szkoły chodzili. Oburzyłam się i powiedziałam, że moje dziecko ma 18 lat skończone, ma prawo głosować, odpowiada za siebie przed sądem, ma prawo założyć rodzinę, uczy się dla siebie a nie dla mnie i ja nie mam zamiaru wtrącać się w jej życie. Pani jest matką? zapytał wychowawca - powiedziałam, że jeśli ja mam teraz prowadzić ją za rękę - to moja praca przez 18 lat poszła na marne. Do 3 09 1992 mówiłam co trzeba zrobić i jak postępować. 4 09 1992 powiedziałam: Izabelo, jesteś dorosła i cokolwiek zrobisz - to na własny rachunek.
      Kiedy dzieci miały swoje sympatie i myślały o założeniu rodziny podałam przykład ptaków, które najpierw budują gniazdo a potem zapraszają ptaszkę do znoszenia jaj wink
      Myśmy się oburzali na "podpowiedzi" naszych rodziców - nabijaliśmy sobie guzy na własny rachunek. Pozwólmy naszym dzieciom robić to samo wink
      Temat jest jak rzeka - co rodzina to inne dylematy. Chętnie będę brała udział w tej dyskusji. aga
      • suender Re: Stary spotyka młodego ... 03.06.17, 21:20
        aga-kosa 03.06.17, 20:19

        > Kolejna sprawa to z naszej strony jest wina. .......

        - Dziękuję za dosyć obszerne włączenie się do zapoczątkowanego wątku.

        - Natomiast czyja to jest wina?, to jest przyczyn chyba więcej.
        Mnie jednak intryguje coś innego, mianowicie takie oto porównanie:
        Nasi rodzice co weszli w dorosłe życie w okresie przedwojennym byli przeciętnie słabo wykształceni (za wyjątkiem niezbyt licznych wyjątków). My natomiast żyliśmy w okresie gdzie średnie wykształcenie znacznie się rozwinęło, a wyższe tak sobie.
        Poza tym nauka i technika poszła za naszych czasów mocno do przodu.
        Sądziłem więc, że umiejętność przekonywania nas dzisiejszych emerytów dzięki osiągnięciom edukacyjnym nieporównywalnie wzrosła w stosunku do możliwości naszych rodziców, nie wspominając w stosunku do naszych dziadków. Za naszych czasów mocno rozwinięła się socjologia i różne techniki i szkoły skutecznej perswazji (wykorzystywane też np. w branży marketingowej). Czyli lapidarnie ujmując potrafimy lepiej mówić, pisać, czytać, mamy do dyspozycji wytrawnych psychologów i psychoanalityków, duszpasterzy, etc..
        I co, mimo takiego asortymentu naszych umiejętności i bogatego asortymentu instrumentariów naukowych, idzie nam chyba gorzej w wychowywaniu naszych dzieci niż naszym rodzicom szło z nami.
        Tego właśnie nie rozumiem, gdzie podziała się nasza mądrość zaszczepiona w szkole na rożnych przedmiotach humanistycznych, ścisłych (mych ulubionych), na lekcjach wychowawczych, lekcjach religii, wyczytana z książek i czasopism (o internecie nie piszę, bo to już bardziej dziedzina naszych dzieci i wnuków).
        Kto mi to trochę chociaż spróbuje wyjaśnić? ......., bo:

        "My musimy już wiedzieć, a my się dopiero kiedyś dowiemy! [Suender]"

        Pozdr.
    • iryska2604 Re: Stary spotyka młodego ... 03.06.17, 20:26
      No cóż - nie od dzis trwa konflikt pokoleń. Nam sie wiele rzeczy wydaje nie do przełknięcia a dzieją się i nikogo nie dziwią. Jak to sie mówi - "za naszych czasów" - jeszcze egzystowało cos takiego jak autorytety, jakieś wzorce, zasady... Ale świat sie zmienia, jedne rzeczy spadają do lamusa, rodzą sie nowe obyczaje. Młodym pewnych rzeczy nie wytłumaczysz bo po prostu nie będziesz miał odniesienia. Zresztą dużą cenę zapłaciliśmy za transformację ustrojową -ona była nieunikniona ale własnie wtedy swiat niejako stanął na głowie. A młodzi ? Oni sami muszą przeżyc swoje zycie, muszą parę razy paść na glebę, popełnić parę błędów - my, choćbyśmy pękli - za nich tego nie zrobimy. A przypomnij sobie jak to było z nami?Też uważaliśmy się za dorosłych i w pełni doswiadczonych i rady rodziców często mielismy gdzieś. Moze tylko inaczej to okazywaliśmy. Ludzie po prostu bardziej się szanowali i cały czas egzystowała zasada - co wypada a co nie. A mądrości nikogo nie nauczysz .
      P.S - tez mam troche dosc tej polityki...
    • car_fox Re: Stary spotyka młodego ... 03.06.17, 21:30
      Wydaje mi sie ze w Polsce to problemy sa jak gdyby pod szklem powiekszajcym - mode i starsze pokolenie od siebie sie bardzij niz gdziekolwiek od siebie oddalilo - mlodzi szybko pogonili do przodu (nauczli sie jezykow, podrozuja, doganiaja zachod jesli chodzi o technologie etc) kiedy pokolenie starsze porusza sie o wiele wolniej i pozostalo z tylu w tym pedzie ku "nowoczesnosci". Starsze pokolenie zamyka sie w swoim domu, srodowisku, wiekoszosc nie spedza czxasu na interecie bo albo go nie ma albo nie zawazilo si enim a wiec nie wykorzytuje mozliwosci rozszerzenia pogladow, mniej podrozuje, nie znaja jezykow wiec nie prodrozuje albo juz jak to z grupie polskiej a wiec ma ograniczone mozliwosci prawdziwego poznani innych kultur...A wiec zrobila sie duza luk apomiedzu pokoleniowa..

      Obserwuje to na swoim amerykanskim podwrorku ale tu te roznice nie sa tak duze poniewaz nasze pokolenie bylo tym ktore pierwsze sie zetknelo i napedzalo nowa technologie komputerow , internetow etc...mlodzi do tego dolaczyly i popychaja dalej ale my nie stracilismy z tym kontaktu. Nasze pokolenie jest pokoleniem ktoremu zylo sie "latwiej" niz mlodym i jest lepei przygotwane do emerytury poniewaz nasze pokolenie jeszcze wierzylo ze na wszytko musimy sobie zarobic i zaoszczedzic a mlodzi skupiaj sie na tym "co im sie nalezy". Nas jak nie bylo na cos stac to z tego rezygnowalimy, mlodzi musza miec wszytko a jak ich nie stac to kredyt albo tragedia zyciowa..no i rozwiazaniem jest wpolne a nie indywidualne posiadanie.
      • estella50 Re: Stary spotyka młodego ... 03.06.17, 22:45
        Wątek (bardzo ciekawy!) jest o tym, że młody nie słucha starego, a stary nie rozumie młodego.
        Tak jest od pokoleń, i nic tu nie ma nowego!
        Wg mnie sytuacja współczesna jest inna niż kiedyś z powodów politycznych i technologicznych.
        Nas wychowywali rodzice, szkoła, wielu kościół, czy/i zbiórki harcerskie. A kto teraz młodych wychowuje? Rodzice do pewnego, wczesnego momentu. Wychowuje przede wszystkim internet z całym swym bogactwem mnogości kontaktów, opinii, zdarzeń, informacji, krytyki itd. To są bodżce stymulujące rozwój młodych. Nie jesteśmy konkurencją z naszymi pogadankami, przykładami jak i co należy robić, żeby było dobrze. Bo anonimowyinternet jest i spowiednikiem i żródłem wiedzy. Wiedzy nie tylko o tym, jak żyć, ale i o tym jak coś zbudować, jak się ubrać i jak ... wszystko inne. My, starzy, odpadamy, bo żyjemy w innych wymiarach. Nie jesteśmy już synonimem autorytetu.
        To jest rewolucja, przemiana epokowa wg mnie.

      • iryska2604 Re: Stary spotyka młodego ... 03.06.17, 22:54
        A wiesz dlaczego? Tak ich wychowalismy. My wychowywalismy się w innych czasach,innych warunkach.Naszych rodziców w większosci nie było na wiele stać o ile w ogóle.Lata powojenne, ustrój panujący w naszym kraju -wiele sie na to składało.Jak nasze dzieci dorastały to staraliśmy się niemal pył im zmiatac spod nóg bo jeszcze sie napracują w zyciu, bo ja tego nie miałam. No i wychowaliśmy "żądaczy". I na nic się tu zdała nasza tzw, mądrosć.
        Tego właśnie nie rozumiem, gdzie podziała się nasza mądrość zaszczepiona w szkole na rożnych przedmiotach humanistycznych, ścisłych (mych ulubionych), na lekcjach wychowawczych, lekcjach religii, wyczytana z książek i czasopism (o internecie nie piszę, bo to już bardziej dziedzina naszych dzieci i wnuków).
        Kto mi to trochę chociaż spróbuje wyjaśnić? ......., bo:
        Pytasz gdzie sie podziała ta wiedza? To była przede wszystkim teoria a w zetknięciu z praktyką i realiami była psu na budę. Padła komuna, przyszedł wolny rynek, kapitalizm a wielu przypadkach trzeba było dobrze sie naszarpać żeby zapewnic byt rodzinie.Zchłysnęlismy sie wolnością a człowiek miał sobie dawac radę sam i często szarpał się od świtu do nocy - dla dzieci juz wiele czasu nie zostało.I nawet jak było stac na to aby dobrze nakarmic,ubrać , kupić komputer - to zabrakło kontaktu, rozmowy, bliskości. I to sie do dzis mści, oni tak chowają nasze wnuki. I teraz się nie uczy szacunku, zginęły gdzieś wartości które kiedyś były ważne.I co tu mówić o poznawaniu innych kultur jak nasze społeczeństwo często nie zna pojęcia KULTURA.
        • iryska2604 Re: Stary spotyka młodego ... 03.06.17, 22:56
          Zaczęłam pisać kiedy jeszcze nie było wpisu estelki - ale równiez z nia sie zgadzam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka