estella50
26.10.17, 22:13
"Od stycznia do sierpnia tego roku zmarło 272,8 tys. Polaków. W tym samym okresie rok wcześniej 257,7 tys. osób. Bilans jest niepokojący, 15,1 tysięcy zgonów więcej niż w ubiegłym roku. Najgorszym miesiącem dla statystyk był styczeń 2017, ze wzrostem o 11 tys. zgonów w porównaniu do poprzedniego roku. To z kolei najgorsze miesięczne dane od 20 lat. Taka liczba może uzasadniać dramatyczny ton protestujących lekarzy.
Jednak i tak gęsią skórkę wywoła to co pokazało się w roczniku demograficznym 2017. O 10 procent więcej osób umiera... w szpitalach. Lekarze przegrywają walkę z nowotworami oraz chorobami układu krążenia, oraz chorobami płuc. W tych rubrykach odnotowano wzrost śmiertelności na każdy tysiąc mieszkańców.
- Te kategorie chorób to najdroższe procedury medyczne, najdroższe leki. Tymczasem przy niskich nakładach na służbę zdrowia każe się marnie opłacanym lekarzom leczyć ludzi jak najtaniej. Służba zdrowia to nie fabryka dżemu. Nie da się smacznego towaru sprzedawać w cenie samego słoika. Tak samo niemożliwe jest zorganizowanie dobrej służby zdrowia, dysponując małymi pieniędzmi - podsumowuje dr Zdzisław Szramik, działacz związku zawodowego lekarzy i weteran protestów."
"wiadomosci.wp.pl/tabela-zgonow-gus-to-horror-proroctwo-protestujacej-lekarki-zaczyna-sie-spelniac-6180599429986433a
Przepraszam za taki temat o tej porze. Suche liczby mówią jednak same za siebie, one nie mają przynależności partyjnej, poglądów politycznych. Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się, że jest aż tak żle.