d.z
03.06.02, 21:51
No tak nie będę marudził, że codziennie rano jakieś wredne ptaszydło na moim
samochodzie ślad swej bytności zostawia mi w prezencie (chyba) a fuj!!!
Napiszę o fajnej scence jaką zaobserwować mi się udało wczorajsym popołudniem
na gocławskiej ulicy Meissnera, a w zasadzie parkingu przy niej się najdującym.
Pod samochodem kocur dość zbudowany się czaił, a dwie sroki (miały gdzieś
widocznie gniazdo nieopodal) próbowały go przepędzić. Najpierw skrzeczały dość
głośno ale na kocurze to nie robiło wrażenia. Tak więc w akcie desperacji sroki
przyjęły inną taktykę. Jedna mu z przodu do głowy skrzeczała, a druga
podchodziła od tyłu i dziub prosto w ogon. W końcu kota wykurzyły no bo kto
lubi być ciągle w ogon dziubany...:)))