Gość: Grzechu
IP: 193.178.143.*
29.01.02, 18:24
chce sie podzielic takim spostrzezeniem z ulic. Przyszlo mi do glowy dzis, jak
jechalem Ostrobramska i dojezdzalem do wiaduktu na Przyczolku, obok Kinowej. A
wczesniej jechalem sobie Zamieniecka i za mna Daewoo Lamus i w nim dwoch
chlopaczkow i oni prawie w dupe wjezdzaja, wiec ja, przyznaje nieladnie, ale
wolniutko, ze 30 na godzine. Pomyslalem sobie, ze spieszy sie wam, to
poczekacie, ale w koncu mnie wyprzedzili, pokazujac "faka". I skrecili w
ostrobramska i ruszyli wielcy mistrzowie. Nie powinienem tego robic, ale znowoz
pomyslalem, ze troche ich podlecze i sru za nimi i mistrzowie okazali sie
mistrzami, poki mieli prosta, jak dojechali do wspomnianego na poczatku
wiaduktu, bo wtedy matolki po hamulcach dali i ich ladnie zaczelo zarzucac. Na
sczescie wyprostowali sie i dalej Aleja Stanow Zjed. jechali juz ladnie z
przepisami. I tak sobie pomyslalem, ze od cholery na naszych ulicach mistrzow
prostej, ktorzy zapieprzaja do czasu. Z tydzien temu taki mistrzu jechal
Waszyngtona, ale to musial byc wyjatkowy mistrzu, bo i na prostej nie dal rady.