Dodaj do ulubionych

Wątek refleksyjny ;)

16.05.05, 15:39
Zamierzam się przeprowadzić do Anglii, ale przyznam szczerze, że się tego
trochę boję. Nie chodzi o uleganie stereotypom typu jacy zimni i obojętni są
Anglicy czy jak Polacy na obczyźnie strasznie siebie nawzajem nie lubią. Ale
jednak mam pewne obawy (nigdy wcześniej nie byłam za granicą) jak dam sobie
radę w zupełnie innym środowisku, szczególnie, że jestem raczej nieśmiała.
Jakie są wasze odczucia? Czy jest coś czego mogę się szczególnie obawiać? Jak
wam się mieszka w Anglii?
Obserwuj wątek
    • effata Re: Wątek refleksyjny ;) 17.05.05, 00:19
      Witaj the.independent.
      Dzieki za "watek refleksyjny". Choc ja na razie za bardzo go nie pociagne, bo
      mieszkam tu dopiero 10 m-cy. Jak przyjazdzalam na wyspy jako turystka (dawno
      temu), to sie zachlystywalam Anglia. Teraz, jak tu mieszkam i centrum Londynu
      widuje rzadko, to juz mam troche bardziej krytyczny stosunek. Ale wlasciwie
      trudno mi wyrazac opinie na temat Anglikow, bo ... znam tylko 4 rodowitych i to
      bardzo przelotnie. Podobno w Londynie stanowia tylko 16%.
      A kiedy chcesz przyjechac? I dokad?
      • the.independent Re: Wątek refleksyjny ;) 18.05.05, 19:55
        Planuje przyjechac pod koniec wakacji - sierpien, moze polowa wrzesnia. Zaczne
        od Londynu, bo zapisalam sie tez do szkoly jezykowej. Wiec pewnie tez nie
        poznam zbyt wielu Anglikow na poczatek. I chyba w Londynie najlatwiej o prace.
        A jak uwazasz, Effato, czy latwo jest znalezc prace w Anglii? Nie mowie
        oczywiscie o sprzataniu :)))))))))
        • jagienkaa Re: Wątek refleksyjny ;) 18.05.05, 21:14
          ja mam mieszane uczucia co do Londynu.
          Przyjeżdżam i na początku sobie myslę: kurczę, jak tu fajnie, tyle knajpek,
          parków, sklepów...a po godzinie mam dość tego łażenia, metra, pośpiechu,
          nieuprzejmości, turystów. Dla mnie Londyn jest bardzo nieangielski;) i z tego
          co wiem to właśnie w Londynie wcale nie łatwo o pracę, a tymbardziej w sezonie
          letnim. Ale to moje zdanie.
        • effata Re: Wątek refleksyjny ;) 19.05.05, 03:06
          Trudno mi odpowiedziec, bo ja wlasciwie nie szukalam na dobre pracy. Te jedna,
          ktora mialam, to znalazlam przez internet jeszcze w Polsce. Ale wydaje mi sie,
          ze "latwosc znalezienia pracy" jest troche przereklamowana. Szczegolnie,ze
          przez Londyn naprawde przetaczaja sie tabuny osob szukajacych pracy,
          szczegolnie w sezonie letnim. Wiele ludzi czyta jakies skrotowe artykuly w
          gazetach, albo wypowiedzi na forach i mysli, ze przyjedzie do Anglii, pojdzie
          do najblizszego Jobcentre i tam na niego bedzie czekac stos propozycji.
          Tymczasem w wielu miejscach nie chca z toba nawet rozmawiac, jak nie masz nawet
          konta bankowego, ale to juz zupelnie inna bajka.
          • anula36 Re: Wątek refleksyjny ;) 22.05.05, 14:54
            ech mam dokladnie te same reflekcje co independent.
            Pozmienialo mi sie ostanio w zyciu - wizja malzenstwa, domku z ogrodkiem,
            dzieci i wnukow odplynela w sina dal i zaczelam sie zastanawiac czy nie mialoby
            jednak sensu wyemigrowac.
            W Polsce pracuje ze starymi ludzmi ( jestem socjologiem)i mam ciagle dylematy w
            stylu - fajne wakacje versus remont mieszkania o innych nowobogackich
            zdobyczach moge tylko pomarzyc:)
            Nie sadze zebym byla dobrym materialem na emigranta ale z drugiej strony meczy
            mnie powtarzalnosc rzeczywistosci zreszta jak nie teraz to kiedy? Rodzice poki
            co mlodzi i zdrowi,zobowiazan zadnych, dobry angielski, pracuje dla
            amerykanskiej fundacji - szefostwo na pewno da referencje, zastanawiam sie
            tylko czy szukac pracy juz w Polsce przez posrednikow czy np wykorzystac
            meisieczny urlop i jechac sie rozejrzec na miejscu.
            Nie mysle o pracy tylko na lato tylko o zostaniu na stale. I tak sie miotam..
            • the.independent Re: Wątek refleksyjny ;) 23.05.05, 00:48
              Cześć Anula

              > Pozmienialo mi sie ostanio w zyciu - wizja malzenstwa, domku z ogrodkiem,
              > dzieci i wnukow odplynela w sina dal i zaczelam sie zastanawiac czy nie
              >mialoby jednak sensu wyemigrowac.
              No nie przesadzaj z tym odpłynieciem, jeszcze wszystko przed Toba :)

              > Nie sadze zebym byla dobrym materialem na emigranta ale z drugiej strony
              meczy mnie powtarzalnosc rzeczywistosci zreszta jak nie teraz to kiedy? Nie
              mysle o pracy tylko na lato tylko o zostaniu na stale. I tak sie miotam..
              Ja tez się miotam, bo nie za bardzo chce wyjechać do Anglii, tylko po to, żeby
              wyjechać, znaleźć prace jako kelnerka i wrócić po paru miesiącach, by ...
              zaczynać od nowa w Polsce. Niestety ze mną jest o tyle niewesoło, ze rynek
              meblowy w Polsce nie ma się najlepiej i z praca krucho. Ale też nie chciałabym
              tracić kontaktu z zawodem. I tak robie sobie malą przerwę, bo zapisałam się do
              szkoły językowej. Może przynajmniej to zaowocuje.
              Wysyłałam parę aplikacji do firm w Anglii (cześć do agencji pracy), ale mi
              odpisywali, żebym się z nimi skontaktowała, jak juz będę na miejscu. Także nie
              udało mi się znaleźć nic konkretnego.
              Cały czas czekam na Wasze opinie, jak daliście sobie rade z szokiem kulturowym,
              czy w ogóle przeżyliście cos takiego, czy może życie w Anglii niezbyt różni się
              od tego tutaj. Napiszcie, proszę, na co się nastawiać. I może jeszcze trochę
              więcej o waszych przeżyciach z szukaniem pracy. Chętnie poczytam, szczególnie,
              ze widzę iż pojawili się nowi forumowicze z miejsc innych niż Londyn.
              Cieplutko pozdrawiam Ciebie i wszystkich Forumowiczów.
              • aniek133 Re: Wątek refleksyjny ;) 04.06.05, 13:39
                Mysle, ze nie ma mowy o czyms takim jak szok kulturowy, bo Anglia to wciaz
                Europa i tak bardzo sie nie roznimy.

                Jednak zycie tutaj nie jest latwe (jak wszedzie), a my, jako obcokrajowcy,
                zawsze bedziemy tu obywatelami drugiej kategorii (przynajmniej ja tak to
                odczuwam). Dodatkowo musimy borykac sie z tesknota za krajem, przyjaciolmi,
                rodzina..... I zawsze jak ma sie dola to wydaje sie, ze "gdybym byla w
                Polsce.....". W ogole, po jakims czasie gloryfikuje sie Polske, zycie tam
                wydaje sie znacznie piekniejsze niz bylo w rzeczywistosci.

                Jednak wydaje mi sie, ze warto sprobowac. Skoro tylu ludziom sie udalo
                zaaklimatyzowac tutaj, dlaczego Tobie mialoby sie nie udac? :)

                Powodzenia!
                • the.independent Re: Wątek refleksyjny ;) 04.06.05, 14:47
                  Ojej! Dzięki serdeczne. Już myślałam, że wszyscy o mnie zapomnieli :) , „a Ty
                  odgrzebałaś” mój post.
                  Wiem, pewnie trochę za bardzo przeżywam, ale jak czytam Wasze wypowiedzi, to
                  coraz bardziej nabieram odwagi. Dlaczego właściwie miałabym się bać (tak sobie
                  samej perswaduję)? Może to się bierze stąd, że przeglądam sobie różne wątki
                  polonijne i jednak widzę, jak ludzie się borykają, omijają ich ważne
                  wydarzenia rodzinne, albo coś tam zbudowali i już nie chcą wracać do Polski. I
                  są jedną nogą tu i tam. Niby tutejsi, ale obcy. Ciekawiły mnie Wasze opinie,
                  odnośnie tego, jakie się ma podejście do emigracji na samym początku, bo chyba
                  w większości jesteście w Anglii krótko. Ale ze mnie filozof :)
                  Dzięki Waszym wypowiedziom coraz bardziej się cieszę z tego wyjazdu i coraz
                  bardziej przemieniam się z pesymistki w optymistkę.
                  Dziękuję
                  • coolaga1 Re: Wątek refleksyjny ;) 06.06.05, 10:38
                    Anula jesli znasz angielski i bedziesz miala ze soba referencje to uwazam, ze
                    smialo mozesz ryzykowac. Mi wszystko zajelo dwa tygodnie. Kupienie biletu,
                    spakowanie sie, dentysta, lekarze, tlumaczenia dyplomow i wyladowalam w
                    Londynie z walizka i adresem taniego hotelu. Wcale nie bylo trudno znalezc
                    prace. Podoba mi sei w Anglii to, ze tutaj nigdy nie jest za pozno zeby
                    zaczac "nowe zycie".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka