emi54 24.07.05, 16:05 Czy ktos z Was jezdzi rowerem w Londynie? Zastanawiam sie nad kupnem roweru,ale nie wiem jak to wyglada w praktyce poruszac sie po tak ruchliwych ulicach i czy musze miec karte rowerowa? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jennifer_e Re: rower 24.07.05, 17:19 hej emi ja jestem zapaloną rowerzystką, jeżdżę po Londynie od 6 lat :). Nie potrzebujesz karty rowerowej ani nic takiego. Wiem, że londyński ruch uliczny może się wydawać nieco przerażający, kilka rad to: -jedź pewnie i spokojnie, trzymaj się swojego pasu, nie za blisko krawężnika bo wtedy jesteś mniej widoczna. Czasem, szczególnie na szybkiej, ruchliwej ulicy lepiej jest jechać bardziej po środku. Samochody wtedy omijać Cię muszą szerszym łukiem. Kiedy jedziesz strachliwie przy samym krawężniku to często po prostu Cię zignorują i zepchną do chodnika. -uważaj na czarne taksówki i autobusy- oni uważają się za panów ulic i czasem robią różne niebezpieczne manewry. Autobus potrafi zajechać drogę rowerzyście, bo akurat ma przystanek. Taksówki często robią U-turn, bez kierunkowskazu nagle zawracają -jest sporo ulic, gdzie wydzielone sa specjalne pasy dla rowerow, niestety czesto sa one bardzo waskie, a kierowcy bardzo czesto je ignoruja. Na skrzyżowaniach są też specjalne zielone pola dla rowerów. Gdy samochody zatrzymują się na światłach rowerzyści mają prawo zatrzymać się przed nimi i ruszyć jako pierwsi po zmianie światła na zielone -rowerzyści mają prawo jeździć po czerwonych pasach dla autobusów, jest to dosyć bezpieczna opcja ponieważ na pasie tym nie musisz zmagać się z samochodami a dla autobusu jesteś widoczna jak na dłoni -światła- koniecznie zaopatrz się w światła przednie i tylne, niektórzy jeżdżą również w specjalnych odblaskowych kamizelkach -kask- niejednemu uratował już życie -piesi- bywają istna zmorą, szczególnie w turystycznych dzielnicach, wchodzą na jezdnię pomiędzy stojącymi w korku samochodami, zupełnie nie patrząc czy coś jedzie. Zakładają chyba, że skoro samochody stoją to można na ulicę wejść bez patrzenia -jazda po chodniku jest zabroniona -pamiętaj, że jesteś pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego. Masz prawo być na ulicy tak samo jak samochody. Ale też oczywiście obowiązują Cię znaki drogowe, światła, pasy itd, Jest specjalna rowerowa policja, która często zatrzymuję rowerzystów. -czasem będą na Ciebie trąbić a czasem gwizdać, szczególnie jak wsiądziesz na rower w lycrowych spodenkach. Trąbią zazwyczaj sfrustrowani kierowcy bo oni siedzą w korku a Ty mkniesz pomiędzy nimi ;) Rower to moim zdaniem zdecydowanie najszybszy sposób poruszania się po centrum Londynu. -jeśli ktoś martwi się o pogodę to w sklepach jest mnóstwo odpowiednich ciuchów do jazdy na rowerze, począwszy od wspomnianych już lycrowych spodenek z poduchą osłaniającą pupę, poprzez kurtki chroniące od wiartu i deszczu, takież spodnie i nieprzemakalne skarpetki -dobierz rower odpowiedni do Twojego wzrostu, w porządnych sklepach zawsze ktoś Ci doradzi Odpowiedz Link
emi54 Re: rower 24.07.05, 20:35 to znowu ja,a gdzie najlepiej kupic rower i nie za drogo?I Jennifer czy mozesz mi napisac ile Ci zajmuje dostanie sie do okreslonego miejsca-mozesz pisac stacjami bo oczywiscie nie wymagam od Ciebie spraw z prywatnego zycia. Odpowiedz Link
jennifer_e Re: rower 24.07.05, 21:48 gdzie najlepiej? hmm... to zależy ile chcesz wydać tak naprawdę, można kupić taki za 50 funtów albo taki za 500. Myślę, że rozsądnie jest wydać na nowy rower minimum jakieś 200-250 funtów, jeśli nie chcesz co kilka tygodni prowadzać go do naprawy. Są oczywiście i takie za 100 funtów, ale jeśli chcesz na tym codziennie jeździć do pracy to bardzo szybko Ci się rozsypie. Najlepiej moim zdaniem kupić second hand, bo wtedy można znaleźć coś naprawdę fajnego za okazyjną sumkę. Ludzie często sprzedają prawie nowe rowery (niechciane prezenty) przez Loot. Ale jest przy tym trochę zachodu. Ja kiedyś tak kupiłam swojego górala. Rower leżał u gościa w garażu bo się zepsuł. Oddał mi go za 50 funtów i był wdzięczny, że mu zabrałam kłopot z głowy. Zaprowadziłam ten rower do sklepu, zapłaciłam 20 za naprawę i mechanik mi powiedział, że to jest wart ok 800 funtów sprzęt! :)) oj, sorry, zaraz się rozpiszę nie na temat... Jest też taki rowerowy market na Brick Lane, bodajże w soboty wczesnym rankiem. Tam można naprawdę fantastyczne okazję złapać. Niestety często rowery tam sprzedawane pochodzą z kradzieży więc trzeba uważać. co do sklepów rowerowych to najpopularniejszy jest Evans, to taki nieco rowerowy MacDonald, mają dużo punktów w różnych częściach miasta i duży wybór średniej klasy rowerów. Osobiście nie lubię tam chodzić bo jest zawsze pełno ludzi, spora część personelu to dorabiające nastolatki, które mają niewielkie pojęcie więc o fachową poradę ciężko. A dostać się do ich warsztatu na jakąś naprawę to trzeba zamawiać z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Na Holborn otwarto niedawno największy chyba sklep rowerowy w Central London, nazwya się Cycle Surgery. Kiedyś mieli sklep na Spitafields Market i było tam bardzo fajnie. W tym nowym na Holborn jeszcze nie byłam. Mój znajomy pracuje w niewielkim sklepie w Crouch End. Tam rower to raczej cała filozofia, mają też drugi sklep w Stoke Newington. Nazywają się Two Wheels Good. Czasem lepiej wybrać się właśnie do takiego lokalnego sklepu bo poświęcą Ci więcej uwagi. Jeśli chcesz to napisz mi na email ile planujsz wydać na rower a ja go zapytam co byłoby najlepsze. Aha, do jazdy po mieście najlepsze są tzw commuter bike, takie skrzyżowanie górskiego z kolarzówką. Ma ramę tak jak góral ale bez amortyzatorów i cienkie opony tak jak kolarzówka. Co do czasu dojazdu to na przykład: Bromley, w hrabstwie Kent, 5 strefa, dojazd do Oxford Circus 40-45 minut, odległość to jakieś 12mil. Z Camden Town do Southwark 20-25 minut w godzinach szczytu, Z Finsbury Park do Old Street 20 minut z Liverpool Street do Waterloo 15 minut, z Liverpool Street na Oxford Circus 15 minut, z Oxford Circus na Victoria 10 minut, Victoria na South Kensington 10 minut... Odpowiedz Link
kasia799 Re: rower 25.07.05, 13:31 jennifer_e napisał(a): > Co do czasu dojazdu to na przykład: > Bromley, w hrabstwie Kent, 5 strefa, dojazd do Oxford Circus 40-45 minut, > odległość to jakieś 12mil. > Z Camden Town do Southwark 20-25 minut w godzinach szczytu, > Z Finsbury Park do Old Street 20 minut > z Liverpool Street do Waterloo 15 minut, > z Liverpool Street na Oxford Circus 15 minut, > z Oxford Circus na Victoria 10 minut, > Victoria na South Kensington 10 minut... jennifer, to ty niezla kondycje musisz miec!!! Z bromley do oxford street 40-45 min jezdzac pociagiem croydon-victoria (18 min) wydawalo mi sie ze to kawal drogi i potem jeszcze pare minut metrem na oxford circus... z dojsciem i czekaniem 40 min tez by sie uzbieralo jeszcze raz gratuluje :) Odpowiedz Link
jennifer_e Re: rower 25.07.05, 14:33 Kasia, bo do Lewisham to w sumie prosta, szeroka droga, tylko jedna górka niezła jest co do odległości to wielokrotnie przekonałam się, że odległości na mapie metra nie są adekwatne do rzeczywistości, a jak do tego dodasz jeszcze przejscie przez bramki, dotarcie na peron, czekanie na pociąg, potem wyjście na górę, często naprawdę szybciej jest na piechotę ;) albo rowerem oczywiście. przecież na przykład z Covent Garden do Leicester Square to jest rzut beretem, z Covent Garden do Charing Cross tak samo, minuta drogi... ja z zasady po prostu nie lubię metra, tłumów ludzi i wiecznych delays i enginering works, więc unikam jak tylko mogę -- Odpowiedz Link
monia72 Bromley 28.07.05, 21:56 Maz dojezdza z Bromley na Denmark Hill - jakas godzine. A dzis o malo jakas wyjezdzajaca samochodem panienka omal nie urwala mu tylnego kola! Bo nie zauwazyla rowerzysty ...No i jeden rower to nam juz ukradli , buuuu Odpowiedz Link
eballieu Re: rower 24.07.05, 17:45 jezdzilam po Docklands i Greenwich. Dalej nie musialam.To bylo cudowne odkrywanie Londynu. Ale sporo nauczycieli w szkole Berlitz do ktorej chodzilam jezdzilo do pracy na rowerach - bardzo sobie chwalili takie rozwiazania. Jest taka siec sklepow rowerowych, w ktorych kupisz ksiazki w stylu Londyn dla rowerzystow itp. Wlasnie jeden z nauczyciel i polecal zaopatrzyc sie w ksiazke bo trasy rowerowe opisuje, itd. Wspomnialam o odkrywaniu Londynu - bo wtedy wlasnie odkrylismy na rowerach mile zakatki Docklands, pub'y i zawsze moglam sie zatrzymac i pogapic na czyjs dom:) Pozniej ukradli nam rowery z garazu....... Dzis mieszkam na wsi i powiem jedno - rowerzysci, jezdzcy na koniach - wszyscy na nich bardzo uwazaja i szanuja. Jennifer juz napisala - chyba wazne jest uzywanie odblaskow, kamizelek i nie jechanie bezposrednio przy krawezniku. Dajesz m-ce kierowcy na wyprzedzenie cie bo sie przesliznie miedzy toba a autem jadacym z naprzeciwka....... Odpowiedz Link
emi54 Re: rower 24.07.05, 17:51 Dziekuje slicznie za odpowiedzi,chyba dam sie przekonac i sprobuje. Odpowiedz Link
aniek133 Re: rower 24.07.05, 18:28 Czy jazda po chodnikach jest tutaj naprawde zabroniona? To mnie dopiero dziwi! Moje obserwacje sa takie, ze tu raczej chodzniki sluza bardziej rowerzystom niz pieszym, bo tych ostatnich rzadziej sie widuje na chodnikach :) Ale ja nie mowie o Londynie :) Odpowiedz Link
jennifer_e Re: rower 24.07.05, 18:40 aniek, ja kilka razy przybierając niewinną minkę i silny polski akcent ledwo wykręciłam się od mandatu ;) czasem bezpieczniej jest ominąć duże skrzyżowanie wskakując na chodnik, ale wtedy można zaliczyć nie tylko mandat ale i po głowie torebką od jakiejś angielskiej staruszki! Jak jest poza Londynem nie wiem, może nikt tego aż tak bardzo nie egzekwuje. Natomiast w szoku byłam podczas ostatniej wizyty w PL. Rowerowi chodnikowi piraci są po prostu zmorą mojego miasta. Wydaje się, że rozpędzenie się na chodniku i ostre skręty tuż przed przerażonymi spacerowiczami to świetna rozrywka młodziaszków. Odpowiedz Link
basiaj79 Re: rower 24.07.05, 21:18 Jak chcecie zobaczyc, co oznacza duzo rowerow i respekt dla rowerzystow, to zapraszam do Cambridge. Tutaj to najpopularniejszy i najszybszy srodek transportu, na rowerach jezdza wszyscy, od niemowlakow wozonych w takich specjalnych wozkach przyczepianych jako przyczepka z tylu roweru rodzica, po troche wieksze dzieciaczki przyczepione na wlasnych rowerkach tez do duzego rowera rodzicow, po nastolatkow, kobiety z duzymi wiklinowymi koszami w przyczepionymi do kierownicy, po panow w garniturach. Na parkingu przed dworcem kolejowym na oko stoi jakies 2500 rowerow! Miasto sie szczyci, ze jest rowerowa stolica Anglii. Bardzo duzo u nas sciezek rowerowych, prawie na kazdej drodze jest wydzielony pas dla rowerzystow, a kierowcy, trzeba przyznac, rzeczywiscie respektuja rowerzystow, nie trabia, tylko spokojnie jada z tylu... Ach, chyba zaraz wsiade na rower i przejade sie:) Basia Odpowiedz Link
jennifer_e Re: rower 24.07.05, 21:56 haha :)) Basia, pamiętam jak wysiadłam pierwszy raz na dworcu w Cambridge, jeszcze chyba w życiu nie widziałam tylu rowerów w jednym miejscu, aż zrobiłam zdjęcie! najfajniejsze były właśnie takie scenki jak jakiś profesorek wychodzi w marynarce z bramy uniwersytetu i wsiada sobie z teczuszką na rowerek :)) Odpowiedz Link
eballieu Holandia 24.07.05, 23:07 Tam chyba dotychczas najlepsze warunki dla rowerzystow. "Sciezka rowerowa" to taki sam pas szeroki jak jeden pas drogi. Dla kazdego kierunku jazdy rowerem jeden pas. Znaczy jest czteropasmowa droga, dwa pasy dla aut, dwa dla rowerow. I te dla rowerow bardzo, bardzo czesto sa jeszcze oddzielone wysepka albo zywoplotem. A Cambridge tez lubie:) Swietne sa te widoki osi rowerow przypietych do plotow. Bo trzeba wiedziec jedno - zostawiasz rower przypiety - zdejmij siodelko lub jakas czesc, bez ktorej ciezko bedzie pojechac:) Odpowiedz Link
tintaja Re: Holandia 28.07.05, 17:06 Oj, do Holandii i jej sciezek rowerowych wzdycham pare razy w ciagu dnia, szczegolnie jak sie o moj rower (i mnie) otrze od czasu do czasu sfrustrowany taksowkarz wymijajac na chama... A co do ceny rowerow - ja uwazam ze jezeli zostawiasz rower w niestrzezonym miejscu, nie ma sensu wydac za duzo. Mi kradna rower przecietnie raz na rok, mojemu mezowi tez - przed domu, sprzed pracy, raz zostawilam rower przypiety na Leicester Square na 2 godz, jak wrocilam to juz go nie bylo :( Odpowiedz Link
jennifer_e Re: Holandia 28.07.05, 18:18 rzeczywiście, złodzieje rowerów to zmora i nie ma tak naprawdę skutecznej metody, żeby temu zapobiec. Można jedynie zmiejszyć prawdopodobieństwo, że akurat nam się to przydarzy. 1. Dobry zamek (?) nie wiem, czy taki jest polski odpowiednik słówka "lock". Generalnie im droższy tym lepszy. Na cienkie linki szkoda czasu, lepsze są tzw U-lock, w kształcie litery U, metalowe. Najlepsze są (cholera, znów nie wiem jak to nazwać po polsku) takie grube locki zrobione z łańcucha i powleczone plastikiem, na czas jazdy nosi się toto na biodrach (mniej więcej takiej są długości). Zazwyczaj używane są one przez kurierów rowerowych (chyba najlepsze potwierdzenie ich skuteczności) i posiadaczy skuterów. Wada- trochę ciężkie. 2. Przypinamy rower zawsze do czegoś solidnego i grubego. Np latarnia, znak drogowy. Warto zwrócić uwagę, czy złodziej nie da rady roweru ściągnąć górą. 3. Spinamy zawsze ramę i koło. Trzeba pamiętać, żeby lock przełożyć przez środek ramy. Widziałam, jak ludzie przypinają na przykład tylko przednie koło. Jak wracają to tylko koło im zostaje. Koło tylne jest droższe od przedniego więc najlepiej spiąć rower za tę część ramy z siodełkiem, zaczepiając jednocześnie o tylne koło. 4. Jeśli mamy koła na tzw quick release (koła umocowane są do roweru takimi śrubami, które umożliwiają szybkie ich zdjęcie) należy zdjąć przednie koło i również spiąć je lockiem albo najlepiej zabrać ze sobą. Jeśli siodełko jest również na quick release to lepiej je zdjąć i przypiąć lub zabrać. Na rowerze nie zostawiamy też świateł, te giną najczęściej. 5. Obklejenie ramy czarną taśmą. Jeśli mamy markowy rower i często musimy go zostawiać można go okleić specjalną czarną taśmą lub przemalować. Znów jest to bardzo popularny sposób wśród rowerowych kurierów bo oni często jeżdżą na rowerach wartych około tysiąca funtów i muszą je zostawiać w różnych miejscach. Oczywiście złodziej, który zna się na sprawie rozpozna dobry rower po częściach czy kształcie ramy, ale przypadkowych gówniarzy taki "obklejony" rower napewno nie zainteresuje. 6. Zostawiając rower zabierz jakąś jego część ze sobą. Na przykład przednie koło czy siodełko. Takim wybrakowanym mało kto się zainteresuje, no chyba, że jest to fajna rama przypięta gównianym lockiem. Ale znów na to trzeba amatora. Przypadkowy złodziejaszek nie będzie się trudził na kradzież roweru bez siodełka. 7. Na ile można oczywiście staraj się zostawiać rower we wnętrzach. Jeśli w firmie jest więcej osób, które dojeżdżają do pracy rowerem warto poprosić pracodawcę o jakieś bezpieczne miejsce. U nas były 3 osoby i pozwolono nam korzystać z piwnicy w budynku biura. 8. Zapisz sobie gdzieś numer fabryczny ramy (zazwyczaj umieszczany od spodu, tam gdzie są pedały). Nierzadko policja odzyskuje skradzione rowery, trzeba tylko jakoś udowodnić, że ten akurat jest Twój. Czasem policja przeprowadza też specjalne akcje znakowania rowerów. Domową wersją tej metody jest schowanie wewnątrz ramy karteczki ze swoim nazwiskiem i telefonem. Wszystkie te sposoby połączone razem powinny być dosyć skuteczne. Jak do tej pory skradziono mi tylko jeden rower, i to też przez moją własną głupotę. Wydawało mi się, że przez 30 sekund, kiedy kupuję napój i mam rower na oku nic się nie stanie. Niestety, 30 sekund wystarczyło, żeby gość sobie wsiadł i odjechał. Jak na ironię znalazłam swój rower jakieś pół roku później przypięty w Soho. Poczekałam na właściciela ale ten zarzekał się, że kupił go od kogoś i że to napewno nie mój rower. Gość zaczął się ciskać a ja nie miałam niestety jak udowodnić, że ten rower był mój, bo jako początkująca rowerzystka nie spisałam nawet numeru ramy. Cóż, człowiek uczy się na błedach ;) Odpowiedz Link
eballieu Fiu fiu fiu 28.07.05, 18:25 Jennifer, ale porady. Na miare zlodziejaszka. hi hi hi.Czym sie trudnisz?:) Oczywiscie zartuje, ale niezly poradnik mozna sobie zrobic z Twoich wpisow! Brawo! Odpowiedz Link
jennifer_e Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 18:46 ebalieu odpowiem tak: Mam dwie pasje: fotografia i rower Mój facet ma dwie pasje: rower i komputer Większość naszych znajomych ma jedną wspólną pasję: rower W naszym domu jest sześć rowerów... o kurde, może tego już nie będę mówić bo się wyda wszystko... Aha, i ćwiczę sobie ostanio pisanie na czas :)))))) ps jeśli uda mi się chociaż jedną osobę zarazić rowerową chorobą to moja misja na dziś będzie spełniona :))) Odpowiedz Link
jagienkaa Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 22:54 jennifer, idź zaraź mojego męża:) kupił sobie rower (w Tesco...na inny nas nie stać chwilowo) i dwa razy na nim jeździł. Ale on nie ma kiedy:( chciałam mu kupić taki fotelik dla Dominika żeby mogli razem jeździć, ale przejrzał mój chytry plan;) Odpowiedz Link
aniek133 Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 23:03 Jagienka, Twoj ostatni post dotyczacy meza, ktory nie jezdzi na rowerze, przypomnial mi, ze pol roku temu ja i moj ukochany kupilismy sobie lyzworolki, ktore mielismy tylko raz na nogach :( Czlowiek jest chyba leniwy z natury :) (nie ma to jak dobre usprawiedliwienie!) Odpowiedz Link
jagienkaa Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 23:08 wiesz ale to prawda, wszystko zależy od priorytetów, mąz wraca do domu o 18:30 najwcześniej, obiad, okupacja przez Dominika, potem ja się na chwilę ulatniam, no i jest po 20 i trzeba kąpać młodego...i tak codziennie. Woli spędzić te dwie godzinki z Dominikiem zamiast się pocić na rowerze:) Odpowiedz Link
jennifer_e Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 23:10 wiesz jagienka, ja bym się na Twoim miejscu zastanowiła, bo jak się zarazi na dobre to będzie potem tak jak mój, cały czas coś tam kręci, dokupuje części, wymienia na nowsze gadżety... jeden rower to przecież nie wystarcza bo musi być i kolarzówka i górski i miejski, wszystkie części dokładnie wybrane, zamówione, każdy rower samodzielnie zbudowany... ech... no że już nie wspomnę o wyścigach i wyprawach na etap Tour de France jedyny z tego pożytek to, że mi też górala zbudował na tytanowej ramie w granatowo srebrnych kolorach ;) na szczęście mój Misiek jeszcze nie kąpie roweru w naszej łazience bo wtedy bym go chyba pogoniła :)) a znam takiego jednego gościa, który właśnie tak spędza soboty, rozkręcając i pucując swój rowerek w łazience, no ale ten gość to już obsesja, jego rower jest wart jakieś 3000 funtów :O a plan miałaś dobry, nie poddawaj się :)) Odpowiedz Link
asica74 Re: Fiu fiu fiu 29.07.05, 11:19 jenny jak zwykle czytanie twoich postow jest sama przyjemnoscia. A dzis kupuje czarna tasme i obklejam rower (o ile mi go nie ukradli przez noc, dzis pierwszy raz spal w ogrodku:-)) Odpowiedz Link
tintaja Re: Fiu fiu fiu 30.07.05, 15:54 Kurcze, a mi wczoraj ukradli... siodelko z roweru. Patrzac na jasna strone zycia - zawsze to lepiej niz gdyby ukradli caly rower :) Jenny, dzieki za rady, zaczne je stosowac w praktyce. Odpowiedz Link
friscodisco Re: Fiu fiu fiu 03.08.05, 15:17 Witam wszystkie rowerzystki :) Jeśli chodzi o rozsądne zabezpiecznie roweru polecam Wam holenderską blokadę Axa SL-7 którą tydzień temu nabyelm i spisuje się znakomicie. Bedąc w Amsterdamie i pozyczając rower kilka lat temu zwróciłem na nią uwagę a jak wiadomo kradzieże rowerów są plagą również w Holandii. Blokada to taka podkowa na kluczyk montowana na tylnym widelcu, po drugiej stronie niz tylne hamulce. Po zablokowaniu i wyjęciu kluczyka metalowa obręcz przechodzi pomiędzy szprychami. Dodatkow można dokupić tradycyjna linkę ze wzmocnieniem (SLE lub SLD) dzięki której mozemy podpiąc rower na przykład do latarni - koniec linki tez wchodzi w tą podkówkę i jej uwolnienie jest mozliwe tylko po wlozeniu i przekręceniu kluczyka. Normalnie jezdzi się z kluczykiem wlozonym w blokadę, który na pewno nie wypadnie podczas pedałowania. Chcąc zostawić rower na chwilkę wystarczy tylko zablokowanie podkówki co trwa sekundę, zostawiając rower na dłużej warto dodatkowo skorzystać z linki. Blokada jest naprawdę trudna do sforsowania - trzeba by polamać wszystkie szprychy zeby odjechać na przednim kole co raczej trudno mi sobie wyobrazic lub ktos musialby pojawic sie z nozycami do metalu, przeciac linke a rower z zablokowanym kolem zaladowac na jakis samochod i w bezpiecznym miejsu probowac ja rozwiercic (jest przed tym zabezpieczona ale zlodzieje na pewno znajda jakis patent.) Watpie jednak zeby komus chcialo sie az tak poswiecac chyba ze rower jest kradziony na zamówienie i jest naprawdę dużo wart. Tutaj podaję linka do tej blokadki : www.dawescycles.com/dawes/axa- sl7.htm Odpowiedz Link
halaha Re: Fiu fiu fiu 12.08.05, 15:15 friscodisco, ja tez mam taka blokade i sobie to cenię w niej,że błyskawicznie unieruchamiam rower. Jak na razie jest tez i skuteczna:) Odpowiedz Link