24.07.05, 16:05
Czy ktos z Was jezdzi rowerem w Londynie? Zastanawiam sie nad kupnem
roweru,ale nie wiem jak to wyglada w praktyce poruszac sie po tak ruchliwych
ulicach i czy musze miec karte rowerowa?
Obserwuj wątek
    • jennifer_e Re: rower 24.07.05, 17:19
      hej emi
      ja jestem zapaloną rowerzystką, jeżdżę po Londynie od 6 lat :).
      Nie potrzebujesz karty rowerowej ani nic takiego.
      Wiem, że londyński ruch uliczny może się wydawać nieco przerażający, kilka rad
      to:
      -jedź pewnie i spokojnie, trzymaj się swojego pasu, nie za blisko krawężnika bo
      wtedy jesteś mniej widoczna. Czasem, szczególnie na szybkiej, ruchliwej ulicy
      lepiej jest jechać bardziej po środku. Samochody wtedy omijać Cię muszą
      szerszym łukiem. Kiedy jedziesz strachliwie przy samym krawężniku to często po
      prostu Cię zignorują i zepchną do chodnika.
      -uważaj na czarne taksówki i autobusy- oni uważają się za panów ulic i czasem
      robią różne niebezpieczne manewry. Autobus potrafi zajechać drogę rowerzyście,
      bo akurat ma przystanek. Taksówki często robią U-turn, bez kierunkowskazu nagle
      zawracają
      -jest sporo ulic, gdzie wydzielone sa specjalne pasy dla rowerow, niestety
      czesto sa one bardzo waskie, a kierowcy bardzo czesto je ignoruja. Na
      skrzyżowaniach są też specjalne zielone pola dla rowerów. Gdy samochody
      zatrzymują się na światłach rowerzyści mają prawo zatrzymać się przed nimi i
      ruszyć jako pierwsi po zmianie światła na zielone
      -rowerzyści mają prawo jeździć po czerwonych pasach dla autobusów, jest to
      dosyć bezpieczna opcja ponieważ na pasie tym nie musisz zmagać się z
      samochodami a dla autobusu jesteś widoczna jak na dłoni
      -światła- koniecznie zaopatrz się w światła przednie i tylne, niektórzy jeżdżą
      również w specjalnych odblaskowych kamizelkach
      -kask- niejednemu uratował już życie
      -piesi- bywają istna zmorą, szczególnie w turystycznych dzielnicach, wchodzą na
      jezdnię pomiędzy stojącymi w korku samochodami, zupełnie nie patrząc czy coś
      jedzie. Zakładają chyba, że skoro samochody stoją to można na ulicę wejść bez
      patrzenia
      -jazda po chodniku jest zabroniona
      -pamiętaj, że jesteś pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego. Masz prawo być
      na ulicy tak samo jak samochody. Ale też oczywiście obowiązują Cię znaki
      drogowe, światła, pasy itd, Jest specjalna rowerowa policja, która często
      zatrzymuję rowerzystów.
      -czasem będą na Ciebie trąbić a czasem gwizdać, szczególnie jak wsiądziesz na
      rower w lycrowych spodenkach. Trąbią zazwyczaj sfrustrowani kierowcy bo oni
      siedzą w korku a Ty mkniesz pomiędzy nimi ;) Rower to moim zdaniem zdecydowanie
      najszybszy sposób poruszania się po centrum Londynu.
      -jeśli ktoś martwi się o pogodę to w sklepach jest mnóstwo odpowiednich ciuchów
      do jazdy na rowerze, począwszy od wspomnianych już lycrowych spodenek z poduchą
      osłaniającą pupę, poprzez kurtki chroniące od wiartu i deszczu, takież spodnie
      i nieprzemakalne skarpetki
      -dobierz rower odpowiedni do Twojego wzrostu, w porządnych sklepach zawsze ktoś
      Ci doradzi
      • emi54 Re: rower 24.07.05, 20:35
        to znowu ja,a gdzie najlepiej kupic rower i nie za drogo?I Jennifer czy mozesz
        mi napisac ile Ci zajmuje dostanie sie do okreslonego miejsca-mozesz pisac
        stacjami bo oczywiscie nie wymagam od Ciebie spraw z prywatnego zycia.
        • jennifer_e Re: rower 24.07.05, 21:48
          gdzie najlepiej? hmm... to zależy ile chcesz wydać tak naprawdę, można kupić
          taki za 50 funtów albo taki za 500. Myślę, że rozsądnie jest wydać na nowy
          rower minimum jakieś 200-250 funtów, jeśli nie chcesz co kilka tygodni
          prowadzać go do naprawy. Są oczywiście i takie za 100 funtów, ale jeśli chcesz
          na tym codziennie jeździć do pracy to bardzo szybko Ci się rozsypie.
          Najlepiej moim zdaniem kupić second hand, bo wtedy można znaleźć coś naprawdę
          fajnego za okazyjną sumkę. Ludzie często sprzedają prawie nowe rowery
          (niechciane prezenty) przez Loot. Ale jest przy tym trochę zachodu. Ja kiedyś
          tak kupiłam swojego górala. Rower leżał u gościa w garażu bo się zepsuł. Oddał
          mi go za 50 funtów i był wdzięczny, że mu zabrałam kłopot z głowy.
          Zaprowadziłam ten rower do sklepu, zapłaciłam 20 za naprawę i mechanik mi
          powiedział, że to jest wart ok 800 funtów sprzęt! :))
          oj, sorry, zaraz się rozpiszę nie na temat...
          Jest też taki rowerowy market na Brick Lane, bodajże w soboty wczesnym rankiem.
          Tam można naprawdę fantastyczne okazję złapać. Niestety często rowery tam
          sprzedawane pochodzą z kradzieży więc trzeba uważać.

          co do sklepów rowerowych to najpopularniejszy jest Evans, to taki nieco
          rowerowy MacDonald, mają dużo punktów w różnych częściach miasta i duży wybór
          średniej klasy rowerów. Osobiście nie lubię tam chodzić bo jest zawsze pełno
          ludzi, spora część personelu to dorabiające nastolatki, które mają niewielkie
          pojęcie więc o fachową poradę ciężko. A dostać się do ich warsztatu na jakąś
          naprawę to trzeba zamawiać z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.
          Na Holborn otwarto niedawno największy chyba sklep rowerowy w Central London,
          nazwya się Cycle Surgery. Kiedyś mieli sklep na Spitafields Market i było tam
          bardzo fajnie. W tym nowym na Holborn jeszcze nie byłam.
          Mój znajomy pracuje w niewielkim sklepie w Crouch End. Tam rower to raczej cała
          filozofia, mają też drugi sklep w Stoke Newington. Nazywają się Two Wheels
          Good. Czasem lepiej wybrać się właśnie do takiego lokalnego sklepu bo poświęcą
          Ci więcej uwagi.
          Jeśli chcesz to napisz mi na email ile planujsz wydać na rower a ja go zapytam
          co byłoby najlepsze.
          Aha, do jazdy po mieście najlepsze są tzw commuter bike, takie skrzyżowanie
          górskiego z kolarzówką. Ma ramę tak jak góral ale bez amortyzatorów i cienkie
          opony tak jak kolarzówka.

          Co do czasu dojazdu to na przykład:
          Bromley, w hrabstwie Kent, 5 strefa, dojazd do Oxford Circus 40-45 minut,
          odległość to jakieś 12mil.
          Z Camden Town do Southwark 20-25 minut w godzinach szczytu,
          Z Finsbury Park do Old Street 20 minut
          z Liverpool Street do Waterloo 15 minut,
          z Liverpool Street na Oxford Circus 15 minut,
          z Oxford Circus na Victoria 10 minut,
          Victoria na South Kensington 10 minut...
          • kasia799 Re: rower 25.07.05, 13:31
            jennifer_e napisał(a):

            > Co do czasu dojazdu to na przykład:
            > Bromley, w hrabstwie Kent, 5 strefa, dojazd do Oxford Circus 40-45 minut,
            > odległość to jakieś 12mil.
            > Z Camden Town do Southwark 20-25 minut w godzinach szczytu,
            > Z Finsbury Park do Old Street 20 minut
            > z Liverpool Street do Waterloo 15 minut,
            > z Liverpool Street na Oxford Circus 15 minut,
            > z Oxford Circus na Victoria 10 minut,
            > Victoria na South Kensington 10 minut...


            jennifer, to ty niezla kondycje musisz miec!!!
            Z bromley do oxford street 40-45 min
            jezdzac pociagiem croydon-victoria (18 min) wydawalo mi sie ze to kawal drogi i
            potem jeszcze pare minut metrem na oxford circus...
            z dojsciem i czekaniem 40 min tez by sie uzbieralo
            jeszcze raz gratuluje :)
            • jennifer_e Re: rower 25.07.05, 14:33
              Kasia, bo do Lewisham to w sumie prosta, szeroka droga, tylko jedna górka
              niezła jest
              co do odległości to wielokrotnie przekonałam się, że odległości na mapie metra
              nie są adekwatne do rzeczywistości, a jak do tego dodasz jeszcze przejscie
              przez bramki, dotarcie na peron, czekanie na pociąg, potem wyjście na górę,
              często naprawdę szybciej jest na piechotę ;)
              albo rowerem oczywiście.
              przecież na przykład z Covent Garden do Leicester Square to jest rzut beretem,
              z Covent Garden do Charing Cross tak samo, minuta drogi...
              ja z zasady po prostu nie lubię metra, tłumów ludzi i wiecznych delays i
              enginering works, więc unikam jak tylko mogę
              --
            • monia72 Bromley 28.07.05, 21:56
              Maz dojezdza z Bromley na Denmark Hill - jakas godzine. A dzis o malo jakas
              wyjezdzajaca samochodem panienka omal nie urwala mu tylnego kola! Bo nie
              zauwazyla rowerzysty ...No i jeden rower to nam juz ukradli , buuuu
          • emi54 Re: rower 25.07.05, 22:08
            Jennifer,jestes wspaniala:),dzieki za odpowiedz
    • eballieu Re: rower 24.07.05, 17:45
      jezdzilam po Docklands i Greenwich. Dalej nie musialam.To bylo cudowne
      odkrywanie Londynu. Ale sporo nauczycieli w szkole Berlitz do ktorej chodzilam
      jezdzilo do pracy na rowerach - bardzo sobie chwalili takie rozwiazania. Jest
      taka siec sklepow rowerowych, w ktorych kupisz ksiazki w stylu Londyn dla
      rowerzystow itp. Wlasnie jeden z nauczyciel i polecal zaopatrzyc sie w ksiazke
      bo trasy rowerowe opisuje, itd.
      Wspomnialam o odkrywaniu Londynu - bo wtedy wlasnie odkrylismy na rowerach mile
      zakatki Docklands, pub'y i zawsze moglam sie zatrzymac i pogapic na czyjs dom:)
      Pozniej ukradli nam rowery z garazu.......
      Dzis mieszkam na wsi i powiem jedno - rowerzysci, jezdzcy na koniach - wszyscy
      na nich bardzo uwazaja i szanuja.
      Jennifer juz napisala - chyba wazne jest uzywanie odblaskow, kamizelek i nie
      jechanie bezposrednio przy krawezniku. Dajesz m-ce kierowcy na wyprzedzenie cie
      bo sie przesliznie miedzy toba a autem jadacym z naprzeciwka.......
      • emi54 Re: rower 24.07.05, 17:51
        Dziekuje slicznie za odpowiedzi,chyba dam sie przekonac i sprobuje.
        • aniek133 Re: rower 24.07.05, 18:28
          Czy jazda po chodnikach jest tutaj naprawde zabroniona? To mnie dopiero dziwi!
          Moje obserwacje sa takie, ze tu raczej chodzniki sluza bardziej rowerzystom
          niz pieszym, bo tych ostatnich rzadziej sie widuje na chodnikach :)
          Ale ja nie mowie o Londynie :)
          • jennifer_e Re: rower 24.07.05, 18:40
            aniek, ja kilka razy przybierając niewinną minkę i silny polski akcent ledwo
            wykręciłam się od mandatu ;)
            czasem bezpieczniej jest ominąć duże skrzyżowanie wskakując na chodnik, ale
            wtedy można zaliczyć nie tylko mandat ale i po głowie torebką od jakiejś
            angielskiej staruszki!
            Jak jest poza Londynem nie wiem, może nikt tego aż tak bardzo nie egzekwuje.
            Natomiast w szoku byłam podczas ostatniej wizyty w PL. Rowerowi chodnikowi
            piraci są po prostu zmorą mojego miasta. Wydaje się, że rozpędzenie się na
            chodniku i ostre skręty tuż przed przerażonymi spacerowiczami to świetna
            rozrywka młodziaszków.
            • basiaj79 Re: rower 24.07.05, 21:18
              Jak chcecie zobaczyc, co oznacza duzo rowerow i respekt dla rowerzystow, to
              zapraszam do Cambridge. Tutaj to najpopularniejszy i najszybszy srodek
              transportu, na rowerach jezdza wszyscy, od niemowlakow wozonych w takich
              specjalnych wozkach przyczepianych jako przyczepka z tylu roweru rodzica, po
              troche wieksze dzieciaczki przyczepione na wlasnych rowerkach tez do duzego
              rowera rodzicow, po nastolatkow, kobiety z duzymi wiklinowymi koszami w
              przyczepionymi do kierownicy, po panow w garniturach. Na parkingu przed dworcem
              kolejowym na oko stoi jakies 2500 rowerow! Miasto sie szczyci, ze jest rowerowa
              stolica Anglii. Bardzo duzo u nas sciezek rowerowych, prawie na kazdej drodze
              jest wydzielony pas dla rowerzystow, a kierowcy, trzeba przyznac, rzeczywiscie
              respektuja rowerzystow, nie trabia, tylko spokojnie jada z tylu... Ach, chyba
              zaraz wsiade na rower i przejade sie:)
              Basia
              • jennifer_e Re: rower 24.07.05, 21:56
                haha :))
                Basia, pamiętam jak wysiadłam pierwszy raz na dworcu w Cambridge, jeszcze chyba
                w życiu nie widziałam tylu rowerów w jednym miejscu, aż zrobiłam zdjęcie!
                najfajniejsze były właśnie takie scenki jak jakiś profesorek wychodzi w
                marynarce z bramy uniwersytetu i wsiada sobie z teczuszką na rowerek :))
                • eballieu Holandia 24.07.05, 23:07
                  Tam chyba dotychczas najlepsze warunki dla rowerzystow. "Sciezka rowerowa" to
                  taki sam pas szeroki jak jeden pas drogi. Dla kazdego kierunku jazdy rowerem
                  jeden pas. Znaczy jest czteropasmowa droga, dwa pasy dla aut, dwa dla rowerow.
                  I te dla rowerow bardzo, bardzo czesto sa jeszcze oddzielone wysepka albo
                  zywoplotem.
                  A Cambridge tez lubie:) Swietne sa te widoki osi rowerow przypietych do plotow.
                  Bo trzeba wiedziec jedno - zostawiasz rower przypiety - zdejmij siodelko lub
                  jakas czesc, bez ktorej ciezko bedzie pojechac:)
                  • tintaja Re: Holandia 28.07.05, 17:06
                    Oj, do Holandii i jej sciezek rowerowych wzdycham pare razy w ciagu dnia, szczegolnie jak sie o moj rower (i mnie) otrze od czasu do czasu sfrustrowany taksowkarz wymijajac na chama...

                    A co do ceny rowerow - ja uwazam ze jezeli zostawiasz rower w niestrzezonym miejscu, nie ma sensu wydac za duzo. Mi kradna rower przecietnie raz na rok, mojemu mezowi tez - przed domu, sprzed pracy, raz zostawilam rower przypiety na Leicester Square na 2 godz, jak wrocilam to juz go nie bylo :(
                    • jennifer_e Re: Holandia 28.07.05, 18:18
                      rzeczywiście, złodzieje rowerów to zmora i nie ma tak naprawdę skutecznej
                      metody, żeby temu zapobiec. Można jedynie zmiejszyć prawdopodobieństwo, że
                      akurat nam się to przydarzy.
                      1. Dobry zamek (?) nie wiem, czy taki jest polski odpowiednik słówka "lock".
                      Generalnie im droższy tym lepszy. Na cienkie linki szkoda czasu, lepsze są tzw
                      U-lock, w kształcie litery U, metalowe. Najlepsze są (cholera, znów nie wiem
                      jak to nazwać po polsku) takie grube locki zrobione z łańcucha i powleczone
                      plastikiem, na czas jazdy nosi się toto na biodrach (mniej więcej takiej są
                      długości). Zazwyczaj używane są one przez kurierów rowerowych (chyba najlepsze
                      potwierdzenie ich skuteczności) i posiadaczy skuterów. Wada- trochę ciężkie.
                      2. Przypinamy rower zawsze do czegoś solidnego i grubego. Np latarnia, znak
                      drogowy. Warto zwrócić uwagę, czy złodziej nie da rady roweru ściągnąć górą.
                      3. Spinamy zawsze ramę i koło. Trzeba pamiętać, żeby lock przełożyć przez
                      środek ramy. Widziałam, jak ludzie przypinają na przykład tylko przednie koło.
                      Jak wracają to tylko koło im zostaje. Koło tylne jest droższe od przedniego
                      więc najlepiej spiąć rower za tę część ramy z siodełkiem, zaczepiając
                      jednocześnie o tylne koło.
                      4. Jeśli mamy koła na tzw quick release (koła umocowane są do roweru takimi
                      śrubami, które umożliwiają szybkie ich zdjęcie) należy zdjąć przednie koło i
                      również spiąć je lockiem albo najlepiej zabrać ze sobą. Jeśli siodełko jest
                      również na quick release to lepiej je zdjąć i przypiąć lub zabrać. Na rowerze
                      nie zostawiamy też świateł, te giną najczęściej.
                      5. Obklejenie ramy czarną taśmą. Jeśli mamy markowy rower i często musimy go
                      zostawiać można go okleić specjalną czarną taśmą lub przemalować. Znów jest to
                      bardzo popularny sposób wśród rowerowych kurierów bo oni często jeżdżą na
                      rowerach wartych około tysiąca funtów i muszą je zostawiać w różnych miejscach.
                      Oczywiście złodziej, który zna się na sprawie rozpozna dobry rower po częściach
                      czy kształcie ramy, ale przypadkowych gówniarzy taki "obklejony" rower napewno
                      nie zainteresuje.
                      6. Zostawiając rower zabierz jakąś jego część ze sobą. Na przykład przednie
                      koło czy siodełko. Takim wybrakowanym mało kto się zainteresuje, no chyba, że
                      jest to fajna rama przypięta gównianym lockiem. Ale znów na to trzeba amatora.
                      Przypadkowy złodziejaszek nie będzie się trudził na kradzież roweru bez
                      siodełka.
                      7. Na ile można oczywiście staraj się zostawiać rower we wnętrzach. Jeśli w
                      firmie jest więcej osób, które dojeżdżają do pracy rowerem warto poprosić
                      pracodawcę o jakieś bezpieczne miejsce. U nas były 3 osoby i pozwolono nam
                      korzystać z piwnicy w budynku biura.
                      8. Zapisz sobie gdzieś numer fabryczny ramy (zazwyczaj umieszczany od spodu,
                      tam gdzie są pedały). Nierzadko policja odzyskuje skradzione rowery, trzeba
                      tylko jakoś udowodnić, że ten akurat jest Twój. Czasem policja przeprowadza też
                      specjalne akcje znakowania rowerów. Domową wersją tej metody jest schowanie
                      wewnątrz ramy karteczki ze swoim nazwiskiem i telefonem.

                      Wszystkie te sposoby połączone razem powinny być dosyć skuteczne. Jak do tej
                      pory skradziono mi tylko jeden rower, i to też przez moją własną głupotę.
                      Wydawało mi się, że przez 30 sekund, kiedy kupuję napój i mam rower na oku nic
                      się nie stanie. Niestety, 30 sekund wystarczyło, żeby gość sobie wsiadł i
                      odjechał.
                      Jak na ironię znalazłam swój rower jakieś pół roku później przypięty w Soho.
                      Poczekałam na właściciela ale ten zarzekał się, że kupił go od kogoś i że to
                      napewno nie mój rower. Gość zaczął się ciskać a ja nie miałam niestety jak
                      udowodnić, że ten rower był mój, bo jako początkująca rowerzystka nie spisałam
                      nawet numeru ramy.
                      Cóż, człowiek uczy się na błedach ;)
                      • eballieu Fiu fiu fiu 28.07.05, 18:25
                        Jennifer, ale porady. Na miare zlodziejaszka. hi hi hi.Czym sie trudnisz?:)
                        Oczywiscie zartuje, ale niezly poradnik mozna sobie zrobic z Twoich wpisow!
                        Brawo!
                        • jennifer_e Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 18:46
                          ebalieu odpowiem tak:
                          Mam dwie pasje: fotografia i rower
                          Mój facet ma dwie pasje: rower i komputer
                          Większość naszych znajomych ma jedną wspólną pasję: rower
                          W naszym domu jest sześć rowerów... o kurde, może tego już nie będę mówić bo
                          się wyda wszystko...
                          Aha, i ćwiczę sobie ostanio pisanie na czas :))))))

                          ps jeśli uda mi się chociaż jedną osobę zarazić rowerową chorobą to moja misja
                          na dziś będzie spełniona :)))
                          • jagienkaa Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 22:54
                            jennifer, idź zaraź mojego męża:) kupił sobie rower (w Tesco...na inny nas nie
                            stać chwilowo) i dwa razy na nim jeździł. Ale on nie ma kiedy:(
                            chciałam mu kupić taki fotelik dla Dominika żeby mogli razem jeździć, ale
                            przejrzał mój chytry plan;)
                            • aniek133 Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 23:03
                              Jagienka, Twoj ostatni post dotyczacy meza, ktory nie jezdzi na rowerze,
                              przypomnial mi, ze pol roku temu ja i moj ukochany kupilismy sobie lyzworolki,
                              ktore mielismy tylko raz na nogach :( Czlowiek jest chyba leniwy z natury :)
                              (nie ma to jak dobre usprawiedliwienie!)
                              • jagienkaa Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 23:08
                                wiesz ale to prawda, wszystko zależy od priorytetów, mąz wraca do domu o 18:30
                                najwcześniej, obiad, okupacja przez Dominika, potem ja się na chwilę ulatniam,
                                no i jest po 20 i trzeba kąpać młodego...i tak codziennie. Woli spędzić te dwie
                                godzinki z Dominikiem zamiast się pocić na rowerze:)
                            • jennifer_e Re: Fiu fiu fiu 28.07.05, 23:10
                              wiesz jagienka, ja bym się na Twoim miejscu zastanowiła, bo jak się zarazi na
                              dobre to będzie potem tak jak mój, cały czas coś tam kręci, dokupuje części,
                              wymienia na nowsze gadżety...
                              jeden rower to przecież nie wystarcza bo musi być i kolarzówka i górski i
                              miejski, wszystkie części dokładnie wybrane, zamówione, każdy rower
                              samodzielnie zbudowany... ech... no że już nie wspomnę o wyścigach i wyprawach
                              na etap Tour de France
                              jedyny z tego pożytek to, że mi też górala zbudował na tytanowej ramie w
                              granatowo srebrnych kolorach ;)
                              na szczęście mój Misiek jeszcze nie kąpie roweru w naszej łazience bo wtedy bym
                              go chyba pogoniła :))
                              a znam takiego jednego gościa, który właśnie tak spędza soboty, rozkręcając i
                              pucując swój rowerek w łazience, no ale ten gość to już obsesja, jego rower
                              jest wart jakieś 3000 funtów :O

                              a plan miałaś dobry, nie poddawaj się :))
                              • asica74 Re: Fiu fiu fiu 29.07.05, 11:19
                                jenny jak zwykle czytanie twoich postow jest sama przyjemnoscia. A dzis kupuje
                                czarna tasme i obklejam rower (o ile mi go nie ukradli przez noc, dzis pierwszy
                                raz spal w ogrodku:-))
                                • tintaja Re: Fiu fiu fiu 30.07.05, 15:54
                                  Kurcze, a mi wczoraj ukradli... siodelko z roweru. Patrzac na jasna strone zycia - zawsze to lepiej niz gdyby ukradli caly rower :)

                                  Jenny, dzieki za rady, zaczne je stosowac w praktyce.
                                  • friscodisco Re: Fiu fiu fiu 03.08.05, 15:17
                                    Witam wszystkie rowerzystki :)

                                    Jeśli chodzi o rozsądne zabezpiecznie roweru polecam Wam holenderską blokadę
                                    Axa SL-7 którą tydzień temu nabyelm i spisuje się znakomicie. Bedąc w
                                    Amsterdamie i pozyczając rower kilka lat temu zwróciłem na nią uwagę a jak
                                    wiadomo kradzieże rowerów są plagą również w Holandii. Blokada to taka podkowa
                                    na kluczyk montowana na tylnym widelcu, po drugiej stronie niz tylne hamulce.
                                    Po zablokowaniu i wyjęciu kluczyka metalowa obręcz przechodzi pomiędzy
                                    szprychami. Dodatkow można dokupić tradycyjna linkę ze wzmocnieniem (SLE lub
                                    SLD) dzięki której mozemy podpiąc rower na przykład do latarni - koniec linki
                                    tez wchodzi w tą podkówkę i jej uwolnienie jest mozliwe tylko po wlozeniu i
                                    przekręceniu kluczyka. Normalnie jezdzi się z kluczykiem wlozonym w blokadę,
                                    który na pewno nie wypadnie podczas pedałowania.

                                    Chcąc zostawić rower na chwilkę wystarczy tylko zablokowanie podkówki co trwa
                                    sekundę, zostawiając rower na dłużej warto dodatkowo skorzystać z linki.

                                    Blokada jest naprawdę trudna do sforsowania - trzeba by polamać wszystkie
                                    szprychy zeby odjechać na przednim kole co raczej trudno mi sobie wyobrazic lub
                                    ktos musialby pojawic sie z nozycami do metalu, przeciac linke a rower z
                                    zablokowanym kolem zaladowac na jakis samochod i w bezpiecznym miejsu probowac
                                    ja rozwiercic (jest przed tym zabezpieczona ale zlodzieje na pewno znajda jakis
                                    patent.) Watpie jednak zeby komus chcialo sie az tak poswiecac chyba ze rower
                                    jest kradziony na zamówienie i jest naprawdę dużo wart.

                                    Tutaj podaję linka do tej blokadki : www.dawescycles.com/dawes/axa-
                                    sl7.htm
                                    • halaha Re: Fiu fiu fiu 12.08.05, 15:15
                                      friscodisco, ja tez mam taka blokade i sobie to cenię w niej,że błyskawicznie
                                      unieruchamiam rower. Jak na razie jest tez i skuteczna:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka