jagienkaa
16.10.05, 22:00
więc udałam się do kosmetyczki w celach kobieco-pielęgnacyjnych. Na wstępie
oczywiście typowe: jak się czyta moje imię, więc mówię wyraźnie i wolno,
oczywiście następuje konsternacja i wita nerwowy uśmieszek, więc następują
moje zapewnienia żeby się nie przejmować, że tak mam co chwila, blalaa...
więc dziewczyna pyta się o różne rzeczy, głównie o Polskę, więc opowiadam
jej. Po 15 minutach pyta się kobitka: 'a gdzie właściwie jest ta Polska?'
nawet nie byłam specjalnie zdziwiona, w końcu nie każdy musi dokładnie
wiedzieć, więc tłumaczę. Widzę że dziewczę jest trochę zdziwione, pyta się
mnie: 'a co to jest za kraj, koło Anglii, a powyżej Francji i Niemiec?' (!).
Więc tłumaczę, Szwecja, Dania...za chwilę rozmawiamy o tym, że się zmieniły
czasy od kiedy Polska weszła do EU. Panienka stwierdza: 'ale przecież UK nie
jest w UE? a może jest?'....
mój mąz stwierdził że przynajmniej ma pracę adekwantną do umiejętności;)
chociaż się do wielu rzeczy przyzwyczaiłam tutaj, do niewiedzy ANglików na
temat historii Europy/geografii/ekonomii (podstaw) to jednak czasem się
dziwię....i nie wiem czy się śmiać czy płakać...