ralphos
19.10.05, 20:10
Wkurzyłem się dziś okrutnie, miałem ochotę kogoś zamordować.
Ale po kolei:
Po kupieniu samochodu zacząłem szukać firmy, gdzie mógłbym go tanio
ubezpieczyć. Zadzwoniłem do ASDA, cena była zachęcająca, podczas rozmowy
dowiedziałem się, że uznają mój polski okres bezszkodowej jazdy, a nawet
manager zgodził się, żebym dostarczył dokumenty dopiero po miesiącu, jak wrócę
z Polski. Super.
Pojechałem, zdobyłem odpowiedni dokument, zrobiłem tłumaczenie przysięgłe,
wróciłem do UK i dzwonię do ASDA żeby dowiedzieć się co mam z tymi dokumentami
zrobić, a tu nagle mi facet oznajmia, że nie mogą uznać polskich zniżek, w
dodatku minął ciut więcej niż rok od końca ubezpieczenia w PL, więc zupełnie
nie ma mowy, nie uznają. Po długiej dyskusji (przecież wcześniej mowa była że
uznają) w końcu stanęło na tym, że w ciągu tygodnia się ze mną skontaktują.
Dwa dni później dostałem list od Helen Jakiejśtam, że ponieważ nie mogą z
powodów technicznych odnaleźć nagrania mojej pierwszej rozmowy, uznają że całe
zamieszanie to ich wina, przepraszają bardzo, to się więcej nie powtórzy i
proszą o przysłanie dokumentów, już zwrócili nadpłatę na moją kartę.
Hura! Dokumenty wysłałem, a kilka dni później otrzymałem następny liścik z
informacją, że nie uznają moich polskich zniżek.
Ręce opadają.
Co z nimi zrobić? Przecież to jest kpienie z klienta w żywe oczy!
Dwie rozmowy telefoniczne - jedna na tak, druga na nie.
Dwa listy - w jednym czarno na białym napisane że uznają zniżki i już
przesyłają kasę, a w drugim że nie uznają zniżek.