princessjobaggy
05.12.05, 14:19
Do trzydziestki brakuje mi jeszcze paru lat, zostalam jednak zainspirowana
urodzinami Jennifer i m.in. wypowiedziami Mgna o apogeum seksualnym
przychodzacym po trzydziestce.
Jakies 10 lat temu powiedzialabym, ze 30 lat to sporo i pamietam, ze
obawialam sie tego wieku. Teraz jakos nie moge sie doczekac, uwazam to za
wspanialy wiek dla kobiety. Nadal jest sie mloda, ale o ile bardziej
dojrzala, zdecydowana, pewna siebie, znajaca swoje atuty, wiedzaca czego sie
chce od zycia. No i to apogeum, o ktorym pisala Mgna... ;)
Dla wielu kobiet 30. urodziny sa czesto powodem do zmartwien, czuja
sie 'stare' i niejedna ma wrazenie, ze traci 'na wartosci'. Dlaczego? Nie
pytajcie mnie, bo tego nie rozumiem. Ja sie nie boje skonczyc trzydziestki.
Czy dla Was wiek ten jest waznym symbolem, koncem jakiejs epoki? Czy te z
Was, ktore sa po trzydziestce drzaly przed nadejsciem 30. urodzin i jak to
sie ma do rzeczywistosci? Czy czujecie sie inaczej niz przed 30?
A czy te z Was, ktore - tak jak ja, maja jeszcze pare lat - obawiaja
sie 'zestarzec'?