Dodaj do ulubionych

No i mam problem...

06.03.06, 18:23
Rys historyczny:
Szukam pracy, wysłałam już trochę CV, byłam na paru interview, poprzedzonych
najpierw 'oględzinami' szkoły ("visits to school a warmly welcomed"). Bez
skutku - zawsze coś nie tak, a to brak doświadczenia a angielskiej szkole, a
to nieznajomość National Curriculum itp. itd.
Zaprzestałam odwiedzać szkoły w celu udowodnienia pani dyrektor, jak to ja
bardzo jestem tą pracą zainteresowana, bo skutku to nie przynosiło żadnego, a
dla mnie było b. dużym utrudnieniem zorganizowanie opieki dla dzieci.

Ale CV wysyłałam. Przyszło kolejne zaproszenie na rozmowę. Nota bene tydzień
po terminie, w którym rzekomo miały mieć miejsce rozmowy (kiedy już
dawno 'job description'schowałam na sporą już kupkę - do pokazania
potomnym :)). Na rozmowę poszłam. Państwo byli bardzo mili, wypytywali o
różne rzeczy, na koniec upewnili się, że mają do mnie wszelkie możliwe
namiary i spytali, czy będę w domu wieczorem.
Wieczorem pan zadzwonił, ale akurat byłam na kursie. Oddzwonił w czwartek
rano mówiąc, że chcieliby mi zaoferować tę pracę i czy mogę zacząć od
poniedziałku. Ucieszyłam się i powiedziałam, że tak, na co pan odparł, że nie
jest pewien, czy praca się zacznie od poniedziałku i że oddzwoni do mnie albo
w czwartek po południu, albo w piątek rano.
Nie oddzwonił.
Zadzwoniłam po południu do sekretariatu szkoły (nie wiem, czy dobrze
zrobiłam ???), bo chciałam sytuację wyjaśnić.
Pani obiecała, że oddzwoni. Nie oddzwoniła.

No i zupełnie nie wiem, co robić. Wkurza mnie takie trzymanie mnie w
niepewności. Co to za podejście????!!!!
Mogłabym to olać, ale ... na pracy mi akurat bardzo zależy, bo nie dość, że
to tylko 15 godz. w tygodniu, to jeszcze 6 przystanków autobusem ode mnie
(jak bym się uparła to i na piechotkę bym doszła, czyli jak na Londyn, to
naprawdę blisko). I oczywiście w moim zawodzie.

Macie jakieś pomysły, co powinnam zrobić?
Czekać, zadzwonić jeszcze raz, a jak tak, to co im powiedzieć?
Może pomylili mnie z kimś innym i teraz głupio im sprawę odkręcić? :)))
--
Don't guess.
Obserwuj wątek
    • ania.eastwood Re: No i mam problem... 06.03.06, 19:43

      ja na pwno bym zadzwonila - nic a nic nie tracisz, a mozesz duzo zyskac. poza
      tym pokazesz tylko ze naprawde ci na pracy zalezy. jakos mi ciezko uwierzyc
      zeby cos ponocili i ze im teraz "glupio" to odkrecac - nie powinni sie "bawic"
      w taki brak odpowiedzialnosci. tzn.nawet jesli pokrecili to powinni
      bezwzglednie zadzwonic, skoro ci obiecali.

      wiec zadzwon jeszcze raz!!! mozesz wspomniec ze mialas problemy z telefonem i
      nie jestes pewna, ale moze oni mieli klopoty z dodzwonieniem sie do ciebie?

      trzymam kciuki!!!
    • a74-7 Re: No i mam problem... 06.03.06, 19:54
      Moje dziecko , urodzone w Anglii , dwa lata temu zmienialo prace i mialo
      dokladnie ten sam problem.Duzo ludzi sklada aplikacje o prace zwlaszcza teraz
      z duzym najazdem mlodych ludzi z innych krajow,szukajacych zatrudnienia.
      zasada: don't call us, we call you, zawsze obowiazywala w tym kraju,
      Skladaj tyle aplikacji ile znajdziesz jobs, az do znudzenia i do skutku.
      • effata Re: No i mam problem... 06.03.06, 20:01
        No tak, ale gościu właśnie zadzwonił do mnie i mi powiedział, że mam tę pracę.
        Ja absolutnie 'didn't call them first'. They called me!

        Aniu, dzięki. Mam nadzieję, że się uda. Z drugiej strony nie chcę się narzucać
        (nie wiem jak tu się na to zapatrują. Skoro dzwoniłam do sekretarki, prosząc by
        oddzwoniła, bo nie wiem, czy w końcu mam przyjść do pracy w poniedziałek
        (dzisiaj) czy nie, to chyba pokazałam, że mi zależy. Kurczę. Trochę się waham,
        czy jeszcze raz dzwonić. Jutro? Pojutrze?
        Czy to jest normalny sposób załatwiania spraw w tym kraju, czy ja jak zwykle
        jestem 'special case'?
        --
        Don't guess.
        • robak.rawback Re: No i mam problem... 06.03.06, 20:12
          effata, hope u get that job bo musisz nam zdac relacje dokladna jak i co. hehe
        • a74-7 Re: No i mam problem... 06.03.06, 20:24
          Czuj sie "zaszczycona "ze dzwonili do ciebie po godzinach pracy, zeby
          potwierdzic ze dostalas job, powinni ci podac detale .Pozdrawiam i zycze
          powodzenia.
          • effata Re: No i mam problem... 06.03.06, 22:41
            Cha, cha, ... więc zamiast się na nich wkurzać, powinnam się czuć zaszczycona?
            Ciekawe, ciekawe ...
            --
            Don't guess.
    • derka1 Re: No i mam problem... 06.03.06, 21:32
      A moze po prostu zamiast do Ciebie zadzwonic, postanowili napisac, zeby bylo
      bardziej oficjalnie, stad ta zwloka.

      A propos, mam mieszane odczucia na temat rozmow o prace w przybytkach
      szkolnych, a w szczegolnosci momentu po, kiedy wszyscy kandydaci czekaja w
      pokoju nauczycielskim na werdykt. Jakze przygnebiajacy jest moment gdy prosi
      sie do pokoju dyrektora jedynego szczesliwca a reszta "po angielsku" udaje sie
      do domu. I ta presja by w dniu rozmowy sie zdeklarowac czy sie chce u nich
      pracowac czy nie, co jest denerwujace, tym bardziej, jesli nastspnego dnia ma
      sie rozmowe w innej szkole, wiec nie ma mozliwosci porownania. Sama kilka
      takich sytuacji przezylam zanim sama sie stalam natychmiast zdeklarowanym
      szczesliwcem.

      Ten sposob dzwonienia do domu wieczorem chyba bardziej mi odpowiada. Jeszcze
      bardziej odpowiadalby mi list, chociaz cierpliwosc nie jest moja najmocniejsza
      strone. Mimo wszystko wydaje mi sie bardziej cywilizowany.
      Pozdrawiam.
      • effata Re: No i mam problem... 06.03.06, 22:46
        Derka, wlałaś w moje serce jakąś nadzieję :)
        Może faktycznie odpiszą, tym bardziej, że praca chyba jednak się zacznie trochę
        później (może od następnego trymestru, w kwietniu).
        Tu na szczęście nie było jakiegoś dramatycznego wyczekiwania.
        Przede mną była jeszcze jedna Polka (ja przyszłam za wcześnie), ale nie
        zdążyłam z nią nawet zagadać, bo zaraz weszła.
        Jeżeli zaś chodzi o możliwość porównania, to niestety już kilka razy (w Polsce)
        zdarzyło mi się tak, że ta moja wymarzona praca jakoś się spóźniała, w końcu
        podpisywałam umowę z inną firmą, a za parę dni dzwonili z tamtego miejsca, czy
        jestem gotowa do pracy :( Cierpliwość nie jest moją dobrą stroną.

        Dam znać, co się wykluje.
        --
        Don't guess.
        • ewmag Re: No i mam problem... 07.03.06, 13:50
          Ja bym poczekala pare dni i zadzwonila, jesli sie nie odezwa. Trzymam kciuki:-)
          • ania.eastwood Re: No i mam problem... 07.03.06, 14:33
            a ja jeszcze raz powtorze - zadzwonilabym i juz. bo nawet jesli cos im sie
            pochrzanilo i juz cie na to stanowisko nie chca to przeciez i tak nic nie
            stracisz. jesli zalezy ci na tej pracy, to dzwon, a nie mysl o narzucaniu sie.
            nawet jesli tak to odbiora, a cie nie chca, to co? jak nie tio nuie, wiecej ich
            nie zobaczysz i nawet nie bedziesz wiedziala czy stweirdzili ze sie narzucasz
            czy nie.

            a co do listow i telefonow po interview, to moj maz, ktory sam prace zmienial
            juz nie raz i pracuje od zawsze w HR mowil mi za kazdym razem jak skladalam
            jakies podania, ze jak pisza list, to raczej odmowny.... jak kogos chca to
            dzwonia zazwyczaj (nie chce sie wymadrzac, bo ani on ani ja nie wiemy jak to
            jest wszedzie, ale to takie hints tylko....)

            effata, ciagle trzymam kciuki :))
            • effata Re: No i mam problem... 07.03.06, 15:35
              Cały czas się biję z myślami. Dziś już listonosz był i ... żadnego listu nie
              przyniósł :(
              Poczekam jeszcze do jutra, jak skrzynka będzie pusta, to dzwonię.
              Kurczę, dlaczego oni mnie tak męczą?
              Dzięki za słowa zachęty.
              --
              Don't guess.
    • a74-7 Re: No i mam problem... 07.03.06, 15:58
      Jak nie mozesz wytrzymac to dzwon.Przypuszczam ze nic nie stracisz , dowiesz
      sie wreszcie na czym stoisz.Zawsze mozesz im powiedziec ze masz duzo ofert,
      ale ta pasuje ci ze wzgledu na lokalizacje np.
      • effata Re: No i mam problem... 08.03.06, 12:37
        O.K. Więc jednak się przemogłam i zadzwoniłam tam ...
        To jednak mnie chcą zatrudnić i oczywiście mnie przepraszali, że nie
        zadzwonili. A ja przepraszałam ich, że 'napieram', ale w końcu muszę jakoś
        sobie ustawić opiekę nad moją trójeczką (o tym wspomniałam tylko tak ogólnie,
        nie żebym od razu chciała się zaprezentować, jako istota problemowa). Po
        prostu "It's been very busy".
        Jutro mam przyjść omówić wszystkie szczegóły.
        Ale ... no to jest jednak chore podejście. Jakbym dziś nie zadzwoniła, to może
        oni też by nie zadzwonili do piątku po południu, prosząc bym przyszła w
        poniedziałek. Zaczynam się zastanawiać, jak będzie wyglądała moja dalsza z nimi
        współpraca ....
        Ale i tak praca mi na razie odpowiada, bo po pierwsze niewiele godzin, po
        drugie tylko z jednym dzieckiem i bliziutko. I tylko do lipca na razie. Więc
        nie jestem związana żadnym kontraktem i jak mi zajdą bardzo za skórę swoim
        brakiem organizacji, to się ewakuuję.
        Ufff, trochę mi ulżyło.
        No to będę miała trochę mniej czasu na forum :)))
        Dzięki za rady.
        --
        Don't guess.
        • a74-7 Re: No i mam problem... 08.03.06, 19:35
          Swietnie, juz masz problem z glowy, i gratulacje ze dostalas job.
          • benala Re: No i mam problem... 08.03.06, 19:42
            Gratulacje, i za prace i za odwage na telefon. I nie zapominaj o forum:)
        • ania.eastwood Re: No i mam problem... 08.03.06, 21:06
          cisnie mi sie na usta "a nie mowilam?" ale zamiast tego powiem:
          GRATULUJE!!!!!!

          super, naprawde :))

          mam nadzieje, ze za bardzo ci za skore jednak nie zajda........
          • eballieu Re: No i mam problem... 08.03.06, 21:12
            Effata, bardzo mocno sie ciesze.
            Gratuluje.
            Jestes po prostu kobieta wyczynowcem.
            A o forum nie zapominaj:-)
            • effata Re: No i mam problem... 09.03.06, 01:09
              A teraz jak już wiem na pewno, że ruszam od poniedziałku, to się dopiero
              zaczynam bać, jak ja sobie dam radę z tym wszystkim. Jutro idę dogadać
              szczegóły i mam nadzieję, że to nie będzie dziecko z 'challenging behaviour' :)
              Na szczęście to będzie tylko jedno dziecko!
              Dzięki za ciepłe słowa.
              Jutro opiszę co i jak. No i wrzucę na forum Natalii nowe pytania z
              interview :)))
              --
              Don't guess.
              • jagienkaa Re: No i mam problem... 09.03.06, 07:28
                wielkie gratulacje!
                Mam nadzieję że będziesz miała net w pracy żeby zaglądać na forum;)
              • balbi6 Re: No i mam problem... 09.03.06, 08:37
                Gratuluje i powodzenia...
              • ewmag Re: No i mam problem... 09.03.06, 12:03
                Gratulacje!;-)
                • robak.rawback Re: No i mam problem... 09.03.06, 14:47
                  efata a to bedzie jakis polak to dziecko czy inny?
                  • karolinazuk Re: No i mam problem... 09.03.06, 22:40
                    Ja tez sie dolaczam do gratulacji! Powodzenia!
                    • effata Godzina 'W' jutro o 8:50 12.03.06, 19:32
                      Dziewczyny, dzięki za gratulacje i życzenia. Ale tak naprawdę to pogratulujecie
                      mi ... w lipcu :)
                      Jak się sprawy mają:
                      Okazuje się, że nie odzwonili do mnie, bo pan, który miała to zrobić, to jest
                      tzw. acting headteacher, czyli ktoś na zastępstwo dyrektora, tylko do lipca i
                      sam dopiero się zaczyna w tym wszystkim orientować. Co się stało z właściwym
                      dyrektorem, nie wiem. Zresztą trochę to dla mnie dziwne, że szukali kogoś, na
                      trzy stanowiska w połowie semestru (??????). I zawsze mi się teraz przypominają
                      słowa Princess, że polscy nauczyciele mają największe szanse na przyjęcie
                      tam, ... gdzie nikt inny nie chce :-D
                      Ale jak na razie wygląda nieźle. Będę pracować jako special support assistant z
                      jedenastoletnim chłopcem z lekkim upośledzeniem umysłowym, który ma zero
                      motywacji do robienia czegokolwiek (How very funny!). Pani nauczycielka główna
                      wydała mi się b. sympatyczna. Klasa liczbowo dość mała, jak na szkołę
                      państwową. No i jak dla mnie to genialnie, że tylko 14 godz. w tygodniu, bo nie
                      będę porzucać moich małolatów na cały dzień. I blisko mnie. Naprawdę się cieszę
                      i jestem pozytywnie nastawiona. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję :)))
                      Zarobki ... hmmmm, nie będę czytać tego wątku, że już za 40.000 funtów, to
                      można spokojnie żyć, żeby się nie zdenerwować. Na opiekunkę mam nadzieję
                      starczy :)))) Ale cóż, inwestuję w przyszłość.
                      Będę się starała wpadać, ale jakby co, to dziewczyny i chłopaki liczę na to, że
                      forum jednak nie umrze :))))
                      --
                      Don't guess.
                      • jagienkaa Re: Godzina 'W' jutro o 8:50 12.03.06, 19:46
                        wszystko będzie dobrze, najgorszy zawsze będzie pierwszy i drugi tydzień. Mam
                        nadzieję że dzieciaki będą się dobrze zachowywać żeby ci dodatkowych stresów
                        nie przysparzać:)
                        i pisz tutaj czasami!
                      • princessjobaggy Re: Godzina 'W' jutro o 8:50 12.03.06, 19:59
                        Effata, trzymaj sie, bedzie dobrze. Najwazniejsze, ze wiele czynnikow Ci
                        odpowiada (blisko, ilosc godzin itd.) i ze jestes entuzjastycznie nastawiona.
                        Entuzjazm naprawde pomaga wsiaknac w nowa sytuacje. Nawet sie nie zorientujesz
                        jak bedziesz sie czula 'jak u siebie w...pracy' ;)
                        • duende1 Re: Godzina 'W' jutro o 8:50 12.03.06, 23:17
                          effata, ja tez trzymam kciuki, na pewno wszystko dobrze pojdzie. fajnie, ze
                          zaczynasz cos nowego. :)
                      • benala Re: Godzina 'W' jutro o 8:50 13.03.06, 00:04
                        Effata, powodzenia i wierze, ze bedzie dobrze. No i jak nie tak duzo godzin to
                        na forum tez wystarczy, mam nadzieje:)
    • evian5 Effata daj znac jak nowa praca 14.03.06, 21:05
      Effata podziel sie wrazeniami z nowej pracy. Jestem ciekawa...
      • minisufka Re: Effata daj znac jak nowa praca 14.03.06, 21:10
        tak, tak!!! obiecalas, ze napiszesz :))


        ---------
        psssst, to ja - zakamuflowana corka Clinta :)
      • princessjobaggy Re: Effata daj znac jak nowa praca 14.03.06, 22:28
        Podejrzewam, ze Effata odezwie sie najwczesniej poznym wieczorem. Musimy
        uzbroic sie w cierpliwosc :)
        • effata Re: Effata daj znac jak nowa praca 15.03.06, 00:03
          No właśnie, późnym wieczorem, bo dopiero teraz udało mi się dorwać do
          komputera.
          Jak na razie, to jestem bardzo zadowolona. Naprawdę bardzo bardzo! Oprócz zalet
          natury technicznej (blisko itp.) siedzę sobie obok mojego chłopca, który ma
          bardzo szeroką gamę zachowań, od totalnej olewki, po rozbuchane (dźwiękowo i
          ruchowo) zaintresowanie tematem. W ciągu jednej minuty jest naprawdę w stanie
          zrobić bardzo dużo. Np. pobujać się na krześle, walnąć kolegę, odgryźć gumkę od
          ołówka, wykręcać sobie uszy ("zarażając" okolicznych kolegów), złapać mnie za
          rękę i pooglądać sobie moją biżuterię, przepisać coś z tablicy, coś zanucić ...
          Ale się nie przemęczam. Pomagam mu jak mogę, choć za bardzo nie mogę, bo nie
          mogę przecież gadać jednocześnie z nauczycielką (a siedzimy tuż przy niej).
          Chłopak się kwalifikuje na zajęcia indywidualne, a musi gonić w piętkę w
          mainstream school. Poza tym obserwuję sobie lekcje i na pewno się też przy
          okazji sporo sama nauczę.
          Także pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne. Rozmawiałam z moją
          poprzedniczką, która mimo że się bardzo starała, żeby jej wypowiedź nie
          zabrzmiała negatywnie, wyglądała na dość przygnębioną współpracą (a raczej jej
          brakiem) z naszym, miłym skądinąnd, chłopaczkiem. Co będzie dalej - zobaczymy.
          Najgorzej jest mi się wytarabanić rano z domu i wyszykować całe towarzystwo. I
          ciągle mam nawyk siedzenia po nocach, a tu trzeba dwie godziny wcześniej
          wstawać :)))

          Natomiast jestem bardzo zła, bo wreszcie mnie przyjęli na kurs Return to Teach
          (na jeden mnie nie chcieli przyjąć, bo już było za późno - nie z mojej winy)
          ale ... 'derekcja' się nie zgodziła. Właściwie to się nie dziwię, bo dopiero co
          zaczęłam pracować, a już bym się miała zwalniać przynajmniej raz w tygodniu.
          Ale miałam nadzieję, że wreszcie się bliżej poznam ze sławetnym National
          Curriculum. A na razie to tylko wybiórczo :0)
          --
          Don't guess.
          • violus22 Re: Effata daj znac jak nowa praca 15.03.06, 09:17

            Gratulacje :)
          • minisufka Re: Effata daj znac jak nowa praca 15.03.06, 14:31
            effata,
            czy to znaczy ze jestes na pozycji TA pupil specific? czyli poprzednio zwany
            LSA? bo jakos mi to umknelo.... czy to zwykla szkolka? podstawowa?

            uwazam ze to swietny sposob na zapoznanie sie z curriculum + metodami jakie
            nauczyciele stosuja w praktyce w tym kraju (tak bardzo moim zdaniem rozne od
            tego co jest norma w polsce...) , a nie tylko wedlug ksiazek.

            wiec tak trzymaj! a return to teaching zrobimy sobie pozniej :) (bo ja tez
            wciaz o tym mysle....)
            • effata Re: Effata daj znac jak nowa praca 17.03.06, 22:18
              Minisufko, jestem Special Support Assistant, czyli chyba TA level 2, ale ja się
              tak dobrze na tym nie wyznaję. Szkoła zwykła, podstawowa, ale dużo 'statemented
              children'
              > uwazam ze to swietny sposob na zapoznanie sie z curriculum + metodami jakie
              > nauczyciele stosuja w praktyce w tym kraju (tak bardzo moim zdaniem rozne od
              > tego co jest norma w polsce...) , a nie tylko wedlug ksiazek.

              Właśnie też tak myślę, mam wrażenie, że się dużo uczę, dużo obserwuję. Naprawdę
              jest inaczej niż w polskich szkołach.

              > wiec tak trzymaj! a return to teaching zrobimy sobie pozniej :) (bo ja tez
              > wciaz o tym mysle....)
              Nie mam innego wyjścia, już szukam kursów wakacyjnych (tylko co z moim wypadem
              pod namiot?)

              --
              Don't guess.
          • princessjobaggy Re: Effata daj znac jak nowa praca 16.03.06, 23:43
            Effata, jak tam, entuzjazm nie gasnie?
            • effata I znowu mam problem... 17.03.06, 22:15
              Nie Princess, na razie entuzjazm nie zgasł, choć chłoptać pokazał w środę swoje
              możliwości (a i to podobno była namiastka :))
              Natomiast mam kolejny problem:
              Mój synek mi się rozłożył na ospę. Nie chcę już nawet myśleć o jego rozpaczy,
              bo akurat w poniedziałek mieli jechać do zoo, ale kompletnie nie wiem, co mam
              ze sobą zrobić. Przecież się nie zwolnię po tygodniu pracy, bo dziecko chore.
              Opiekunki też nie zostawię z trójką. Mąż raczej też nie za bardzo może.
              Siedzę i myślę. A do tego nauczycielka, z którą pracuję jest w ciąży. Mam tylko
              nadzieję, że przechodziła ospę wcześniej.
              Fajnie, fajnie, po prostu 'fajosko'.
              I tak sobie siedzę i myślę ... że miło mi się weekend zaczął :(
              A żeby jeszcze było fajniej, to nie mam sygnału w telefonie, bo coś nawala na
              linii BT (a moja komórka popsuta i w ogóle jestem odcięta od cywilizowanego
              świata).
              --
              Don't guess.
              • princessjobaggy Re: I znowu mam problem... 17.03.06, 22:22
                effata napisała:

                > Natomiast mam kolejny problem:
                > Mój synek mi się rozłożył na ospę. Przecież się nie zwolnię po tygodniu
                pracy, bo dziecko chore.
                > Opiekunki też nie zostawię z trójką. Mąż raczej też nie za bardzo może.
                > Siedzę i myślę.

                Kurcze, Effata, gdybym nie pracowala, zostalabym z Twoja trojka. Calkiem za
                darmo. No, moze za dobra kawe i deser juz po wszystkim ;) Ospe przechodzilam.
                • effata Re: I znowu mam problem... 17.03.06, 23:00
                  Dzięki za dobre chęci (choć chyba do Londynu ci nie po drodze :))
                  A tak poza tym, to jestem po oględzinach drugiego kolesia i wszystko
                  na 'dobrej' drodze. Plamki się już pojawiają. Teraz czekam na bąbelki. A i
                  młodej pewnie też nie ominie. Jedyna pociecha, że już będą to miały za sobą.
                  No i nadal nie mam pomysłu, co mam zrobić w poniedziałek rano...
                  --
                  Don't guess.
                  • princessjobaggy Re: I znowu mam problem... 18.03.06, 00:34
                    effata napisała:

                    > Dzięki za dobre chęci (choć chyba do Londynu ci nie po drodze :))

                    A gdziezby nie po drodze. Jakies pol godzinki tne trasa :)


                    > No i nadal nie mam pomysłu, co mam zrobić w poniedziałek rano...

                    Wyglada na to, ze albo Ty, albo Twoj maz bedzie musial zostac w domu. We wtorek
                    mozecie sie wymienic.
                    • evian5 Re: I znowu mam problem... 18.03.06, 12:12
                      no walsnie, moze to maz weznie wolne. faktycznie nie da sie dodzwonic do ciebie.
                      sprawdz swojego maila i odpisz szybko.
                      • effata Re: I znowu mam problem... 18.03.06, 13:27
                        No chyba wyślę męża na zwolnienie :)))
                        Dzięki za maila. Odpisałam.
                        --
                        Don't guess.
                        • robak.rawback Re: I znowu mam problem... 18.03.06, 17:43
                          efata ta ospa to sie nie prpzejmuj bo to jest normalne u dzieci - one to
                          prpzechodza z dwoma bablami max. a nawet jak wiecej to najlepszy czas na ospe
                          jak sa male. pamietam jak pracowalam w przedszkolu to masa kurdupli miala ospe
                          i normalnie chdozily do przedszkola i sie dobrze czuly. to dorosli gorzej na
                          tym wychodza. ile twoje dzieci maja lat?
                          • effata Re: I znowu mam problem... 18.03.06, 17:51
                            Wiem, że to jest normalne i z jednej strony to dobrze, że będą to miały za
                            sobą, ale przecież nie poślę chorego dzieciaka do szkoły (mnie samą szlag
                            trafia, jak rodzice posyłają takie zaflukane np. dzieci i potem połowa klasy
                            chora), zresztą młody się źle czuje i jest cały zsypany i jeszcze wciąż
                            wyskakują nowe krosty.
                            --
                            Don't guess.
                            • robak.rawback Re: I znowu mam problem... 18.03.06, 18:05
                              w przypadku chlopaka to najlepiej jak teraz przejdzie - bo w doroslym wieku
                              ospa dla faceta jest bardzo niebezpieczna wiec potraktuj to ze to w sumie
                              najlepiej jak moglo byc. no a jak sie zle czuje no to lepiej niech siedzi at
                              home.
                              hmmm zawsze tak jest jak czlowiek nowa prace zalapie - wtedy wszystkie mozliwe
                              przeszkody nagle sie pojawiaja.
                            • minisufka Re: I znowu mam problem... 19.03.06, 17:07
                              effata,

                              dzieci twoje wyzdrowieja, to wiesz i rozumiem, ze tym sie nie martwisz za
                              bardzo.

                              zdecydowanie zgadzam sie z toba, ze dzieciaczkow chorych absolutnie do szkoly
                              poslac nie powinnas i ze maz powinien zostac z nimi w domku (nie da rady przez
                              2 dni?). a potem ty pewnie bedziesz musiala... moja wspol-TA tez ma 2 corki,
                              ktore ciagle choruja. od listopada, kiedy to zaczelysmy prace, opuscila juz
                              chyba 7 dni. wiesz co, jak mus to mus. tutaj malo ludzi kreci i wymiguje sie od
                              pracy, wiec beda wiedzieli, ze skoro mowisz ze musisz to musisz. regina z tego
                              co pamietam tez chyba w 3cim tygodniu pracy zostala z corka w domu.

                              a ta nauczycielka to chyba nie musisz sie zbytnio martwic - czy to nie rozyczka
                              jest niebezpieczna dla kobiet w ciazy? ja nie slyszalam nigdy o
                              niebezpieczenstwue ze strony ospy.... (ale moze sie myle, nie wiem)
                              • effata Re: I znowu mam problem... 19.03.06, 22:14
                                Hej,
                                W sumie się sprawa rozwiązała, bo opiekunka zgodziła się przyjść do mnie (za co
                                jestem jej bardzo wdzięczna :)))
                                A co do zagrożenia dla kobiety w ciąży, to nie sama ospa jest szkodliwa, ale
                                półpasiec (a to wirus z tej samej rodziny i podobno moża się zarazić od kogoś,
                                kto ma ospę). Ale też z drugiej strony ospa się roznosi drogą kropelkową, więc
                                ja chyba nie jestem (prze)nosicielem ?????
                                --
                                Don't guess.
                                • minisufka Re: I znowu mam problem... 19.03.06, 22:34
                                  tak, tak, polpasiec jest wstretny. nazwe zreszta tez ma wstretna :(

                                  dobrze, ze opiekunka przyjdzie. co do przenoszenia, nie mam pojecia. wiem
                                  tylko, ze moj brat kilka lat temu to zlapal i nigdy nie dowiedzielismy sie od
                                  kogo (tzn.zlapal polpasca) - nie zidentyfikowalismy chorej osoby, z ktora mogl
                                  miec bezposredni kontakt.
                                  • robak.rawback Re: I znowu mam problem... 19.03.06, 22:40
                                    i co z tym polpascem? jak sie leczyl? czy na to nie ma jakiejs szczepionki?
                                    sasiadka mojej babci miala potem problemy ze wzrokiem od polpasca.
                                    paskudna choroba
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka