effata
06.03.06, 18:23
Rys historyczny:
Szukam pracy, wysłałam już trochę CV, byłam na paru interview, poprzedzonych
najpierw 'oględzinami' szkoły ("visits to school a warmly welcomed"). Bez
skutku - zawsze coś nie tak, a to brak doświadczenia a angielskiej szkole, a
to nieznajomość National Curriculum itp. itd.
Zaprzestałam odwiedzać szkoły w celu udowodnienia pani dyrektor, jak to ja
bardzo jestem tą pracą zainteresowana, bo skutku to nie przynosiło żadnego, a
dla mnie było b. dużym utrudnieniem zorganizowanie opieki dla dzieci.
Ale CV wysyłałam. Przyszło kolejne zaproszenie na rozmowę. Nota bene tydzień
po terminie, w którym rzekomo miały mieć miejsce rozmowy (kiedy już
dawno 'job description'schowałam na sporą już kupkę - do pokazania
potomnym :)). Na rozmowę poszłam. Państwo byli bardzo mili, wypytywali o
różne rzeczy, na koniec upewnili się, że mają do mnie wszelkie możliwe
namiary i spytali, czy będę w domu wieczorem.
Wieczorem pan zadzwonił, ale akurat byłam na kursie. Oddzwonił w czwartek
rano mówiąc, że chcieliby mi zaoferować tę pracę i czy mogę zacząć od
poniedziałku. Ucieszyłam się i powiedziałam, że tak, na co pan odparł, że nie
jest pewien, czy praca się zacznie od poniedziałku i że oddzwoni do mnie albo
w czwartek po południu, albo w piątek rano.
Nie oddzwonił.
Zadzwoniłam po południu do sekretariatu szkoły (nie wiem, czy dobrze
zrobiłam ???), bo chciałam sytuację wyjaśnić.
Pani obiecała, że oddzwoni. Nie oddzwoniła.
No i zupełnie nie wiem, co robić. Wkurza mnie takie trzymanie mnie w
niepewności. Co to za podejście????!!!!
Mogłabym to olać, ale ... na pracy mi akurat bardzo zależy, bo nie dość, że
to tylko 15 godz. w tygodniu, to jeszcze 6 przystanków autobusem ode mnie
(jak bym się uparła to i na piechotkę bym doszła, czyli jak na Londyn, to
naprawdę blisko). I oczywiście w moim zawodzie.
Macie jakieś pomysły, co powinnam zrobić?
Czekać, zadzwonić jeszcze raz, a jak tak, to co im powiedzieć?
Może pomylili mnie z kimś innym i teraz głupio im sprawę odkręcić? :)))
--
Don't guess.