moniska11
09.07.06, 21:17
W ubiegla niedziele naszla mnie ochota, zeby pojechac z corka nad ocean na
pare dni. Pogoda miala byc piekna wiec maz zawiozl nas do Blackpool. Jako ze
decyzja o wyjezdzie byla szybka wiec nie mialam zarezerwowanego hotelu, ale
wiedzialam, ze zawsze cos znajde (w koncu to nie weekend). Weszlam do
pierwszego wiekszego hotelu. Na drzwiach po polsku wisiala
informacja"przepraszamy nie mamy wolnych miejsc pracy". Zdziwilam sie troche.
Podeszlam do recepcji. Mowie, ze chce wynajac pokoj na 3 noce B&B, dla mnie i
corki. I zwracam sie z pytaniem do meza (po polsku), czy po mnie w srode
przyjedzie. Gosc w recepcji wrecz krzyknal, ze mamy mowic po angielsku, bo on
musi wiedziec o czym mowimy. Bylam w szoku. Facet byl tak nieufny po tym jak
sie dowiedzial , ze jestesmy z polski, a pierwsze co powiedzial to to, ze nie
ma tu dla nas pracy i miejsca. Wiec ja mu dalej na to, ze ja przyjechalam
odpoczac i jestesmy tu juz 2 lata i ja nie szukam pracy. Sprawdzil moj adres
i dajac mi klucze do pokoju powiedzial, ze ma nadzieje, ze moj maz nie bedzie
ze mna spal. Ja mu na to, ze gdyby mial spac to bysmy zaplacili, ale maz
pracuje i niestey musi wracac. Na drugi dzien facet juz przekonany, ze ja
jednak przyjechalam na wypoczynek z dzieckiem zaczal ze mna rozmawiac i
zrozumialam dlaczego tak sie zachowal. Polacy masowo przyjezdzaja do
Blackpool i nie maja nawet mieszkania i noclegu. Wchodzi jedna osoba do
hotelu wynajmuje pojedynczy pokoj ,w ktorym waletuje 5-6 osob. Tym sposobem
maja tani nocleg. Do tego narobia takiego syfu, ze az zal. I czy mozna sie
dziwic tym Anglikom , ze pozniej tak nas traktuja. Nie pierwszy raz spotkalam
sie z takim zachowaniem wobec nas, juz kiedys wam pisalam o podobnym
przypadku. Zawsze bylam dumna ze jestem Polka, ale teraz jak pojade do
Blackpool to chyba sie juz nie bede przyznawac do swego pochodzenia.