jagienkaa
16.07.06, 15:04
więc wczoraj wieczorem teściowa została z młodym i udaliśmy się z mężem coś
zjeść i do kina. Byliśmy w Hale (Marzena i Agnieszka - tak, bardzo mi się tam
spodobało, ale tym razem się lepiej ubrałam), poszliśmy na pizzę. Obsługiwał
nas na przemian Irlandczyk oraz Polak, którego bezbłędnie rozpoznaliśmy z
mężem, i on mi powiedział że od razu rozpoznał że jestem Polką (nie wiem do
teraz czy brać to jako komplement?!) i...gdy zamówiliśmy kawę, okazało się że
jest 'with compliments' od właśnie polskiego kelnera i nie musieliśmy za nią
płacić. Naprawdę, miło mi się zrobiło - taki miły gest.
A potem poszliśmy do kina na drugą część Pirates of the Caribbean
i...spędziłam pół filmu nie patrząc się w ekran (bardzo nie lubię filmów tego
typu, wszystkich potworów) i dawno tak nie żałowałam wydanych 6.50:)