08.08.06, 09:59
takie zwykle, szklane, do przetworow -zeby te wysmazone konfitury wisniowe
gdzies wlozyc i miec w czym kisic ogorki...
gdzie dostane? bo szukalam juz w kilku sklepach (min wilkinson i argos) - nie
znalazlam.
a wisnie czekaja w lodowce...
pomocy, pomocy :)
Obserwuj wątek
    • chihiro2 Re: Sloiki 08.08.06, 10:39
      Ojej, chyba musiasz nazbierac sama :( Ja tak robie, trzymam w sloikach
      przyprawy, kasze, makaron, owoce suszone, orzechy itp. Ale najpierw musialam
      dluuugo zbierac po czym sie dalo.
      Wydaje mi sie, ze tu ludzi raczej nie robia sami takich smakowitosci, wola
      kupic gotowe (tu nawet buraczki sa gotowe, nie da sie kupic w supermarkecie
      surowych burakow! Wszystko w zalewie winegretowej, a ja tak nie chce!!! - i
      musze kupowac surowe na rynku).
      • vereena Re: Sloiki 08.08.06, 10:59
        W tym sklepie jest ich mnóstwo - do wyboru, do koloru:
        waresofknutsford.co.uk/products_level2.htm?cat1=preserving
        Niestety, nie należą do najtańszych ;)
        • vereena Re: Sloiki 08.08.06, 11:01
          Jak wpiszesz w google "preserving jar uk" to wyskoczy mnóstwo tego typu
          sklepów. Może znajdziesz w którymś jakieś tańsze słoiki. Szkoda by było tych
          wiśni :)
          • vereena Re: Sloiki 08.08.06, 11:03
            Zajrzyj też na e-bay, jest taniej:
            search.ebay.co.uk/search/search.dll?cgiurl=http%3A%2F%2Fcgi.ebay.co.uk%2Fws%2F&fkr=1&from=R8&satitle=preserving+jar&category0=
            • ewika-uk Re: Sloiki 08.08.06, 12:29
              szkoda ze wczesniej nie pisalas,ja w zeszlym tygodniu wyrzucilam ze 30,ja nie
              umie zrobic zadnych pysznosci sloikowych i zadawalam sie tymi z polski,no a juz
              puste sloiki mi zawadzaly...
              czasami widzialam u Hindusa w sklepie z tymi wszystkimi rupieciami..
      • mama5plus Re: Sloiki 08.08.06, 15:11
        Chihiro, w supermarkecie moze nie, ale w kazdym farm shop :D
        Ja w sumie w supermarkecie to wole zadnych warzyw nie kupowac.

        Ludzie robia, robia wlasne tez.
        Stad m.in. popularnosc takich pieknych akcesoriow do produkcji przetworow ;)
        Ale to moze glownie gospodynie wiejskie ? ;)

        Ja w tym roku myslalam, ze nie bede miala za bardzo czasu wiec wiekszosc
        sloikow oddawalam w recycling box.
        A teraz mi M od znajomych naznosil najpierw czeresni, teraz fasolki pysznej.
        Z czasem nie jest wcale zle.
        Sporo zamrozilam bo mam pojemna zamrazarke, ale przydaloby sie troche wiecej
        przerobic. Zwlaszcza, ze robie z fruktoza i niezbyt slodkie a o to w sklepie
        trudniej.
        Z wczorajszego rzutu wyszlo pare sloikow chutnej i dzemy porzeczkowe i
        loganberry. Musze sie rozejrzec za wieksza iloscia sloikow na agrest i maliny.
        • chihiro2 Re: Sloiki 08.08.06, 15:17
          Hmm... Nie ma tu w okolicy (Oxford) zadnych farm shopow. Zreszta i tak zamykaja
          wszystko o 5:30, a ja do piatej pracuje. I klops. Beznadzieja tu z tym
          zamykaniem tak wczesnie, nie to co duze miasta... Z powodu pracy nawet na rynek
          nie moge chodzic, bo odbywa sie we wtorki i piatki, a mam za daleko, by skoczyc
          w przerwie na lunch :(
    • formaprzetrwalnikowa dzieki :) 08.08.06, 12:36
      kunka, normalnie artykul luksusowy...
      jak sobie popatrzylam na co niekotre sloiki na ebay'u (te francuskie) to az zal
      ich dla tych wisni
      ;)
      • mama5plus Re: dzieki :) 08.08.06, 15:16
        Formo, jesli moga byc takie zakrecane po dzemie i innych sklepowych
        to moze znajdz lokalna liste freecycle i tam zapytaj?
        Ja zaapelowalam i kobieta sie dzis odezwala, ze ma ze 20 na zbyciu :)
        Nowa nadzieja we mnie wstapila :D
        • formaprzetrwalnikowa Re: dzieki :) 08.08.06, 15:34
          moga. z tym ze z racji przeprowadzi wyrzucialm wszystkie, ktore ewentualnie
          moglyby sie przydac. dzieki za pomysl.

          A tak przy okazji: jak Ty te przetwory hmm.. jak to sie mowi? - pasteryzujesz?
          bo ja zwykle robilam tak, jak moja mama (i jej mama, itd) - tzn gotowalam
          sloiki (ten proces sie jakos nazywa, ale nie wiem jak). moja koelzanka
          natomiast wkladala gorace konfitury do wyparzonego sloika,z arkecala i stawiala
          do gory dnem - ale mnie sie jakos nie trzymaly.
          jak Ty to robisz?
          • mama5plus Re: dzieki :) 08.08.06, 20:46
            Ups!Ja robie i jedno i drugie.
            Nie wiedzialam, ze mozna tylko do gory dnem odwrocic i juz(??)
            Umyte sloiki i przykrywki do piekarnika na troche.
            Pozniej do nich goracy wklad. Przecieram gwint i zakrecam. Odwracam i tak
            czekaja az skoncze z reszta. Pozniej metoda mamina czyli do gara z goraca woda
            i podgrzewam ile tam trzeba.
            Myslalam, ze zawsze sie pasteryzuje(??)
            • formaprzetrwalnikowa Re: dzieki :) 08.08.06, 21:15
              a teraz pytanie techniczne zaawansowane:
              w niedziele zawahałąm sie nad kupmen normalnego stalowego gara własnie do tej
              pasteryzacji, bo w domu mam same teflonowe - nie wiem, czy to mi powłoki
              teflonowej nie zepsuje.
              jak myslisz?
              • liley11 Haaa widze, ze pora na sloiki.. 08.08.06, 21:29
                .....dziewczyny, dodalyscie mi otuchy, bo moj Piekny pyta sie z wyrzutem: " a Ty
                to nie masz nic pilniejszego do roboty?"...a pozniej wcina przetwory ze smakiem.
                Terroryzuje znajomych, aby nie wyrzucali sloikow i tym sposobem je gromadze.
                Dopiero w tym roku. Wczesniej nie mialam takich zapedow sloikarskich. Babcia
                mowila. ze trzeba dobrze umyc sloiki, wyparzyc i dopilnowac, zeby zakretki i ten
                kawalek sloika przy zakretce, byly suche i czyste. Pozniej od razu odwrocic i
                nie dotykac dopoki calkiem nie wystygna. Trzyma sie. A co robicie w sloikach?
                • mama5plus Re: Haaa widze, ze pora na sloiki.. 08.08.06, 22:32
                  . Wczesniej nie mialam takich zapedow sloikarskich. Babcia
                  > mowila. ze trzeba dobrze umyc sloiki, wyparzyc i dopilnowac, zeby zakretki i
                  te
                  > n
                  > kawalek sloika przy zakretce, byly suche i czyste. Pozniej od razu odwrocic i
                  > nie dotykac dopoki calkiem nie wystygna.

                  No to ja to wszystko robie plus jeszcze po tym do gara i po wyjeciu nie
                  dotykam az wystygna.
                  No tak, moje metody! I kijem i pala ;o)
                  Ale widze, ze u w/w guru tez to samo podwojne zabezpieczenie czyli najpierw
                  jak wyzej a pozniej jeszcze do gara.
                  No kurcze, darowalabym sobie to pasteryzowanie, zlwaszcza przy konfiturach
                  ktore przeciez juz nie sa surowe ( w przeciwienstwie do kompotow np) ale troche
                  sie boje, ze zaczna sie psuc czy cos. Jak w ogole miec pewnosc, ze dobrze
                  zapezpieczone? Jesli przykrywka trzyma??

                  A jeszcze... kiedy wrzucacie takie konfitury np i gdzies tam pomiedzy partiami
                  wkladu zawieruszy sie powietrze to to nie szkodzi?
                  ja do tej pory robilam bardziej plynne na dluzsza mete. Kompoty, marynaty,
                  owoce w syropie... a teraz mam wiecej czasu i sie porwalam na wieksza
                  produkcje. I planuje te konfitury co najmniej pare miesiecy potrzymac, ale boje
                  sie, ze cos spartacze :/

                  Liley, w moich sloikach narazie: konfitury z malin, dzemy z czerwonej
                  porzeczki, agrest, loganberry, czeresniowe, truskawkowy czekodzem, chutney
                  pomidorowo-owocowe, marynowane czeresnie, marynowana cukinia w oliwie, 1 sloik
                  powidel sliwkowych. Chyba tyle narazie.
                  Co z fasolki szparagowej w sloikach mozna?
                  Mam tez sporo zielonych pomidorow bo jakos opornie dojrzewaja. Moze salatki?
                  Albo znowu chutney.
                  Jablka discovery, M wlasnie przywiozl 3 skrzynki. Nadaja sie na przerob czy
                  lepiej na inne poczekac?
                  • formaprzetrwalnikowa Re: Haaa widze, ze pora na sloiki.. 08.08.06, 23:08
                    ja jeszcze pukam w zakrętki. i na słuch sprawdzam, czy chwyciło.
                    Twoja mama tez tak robi, czy to tylko nasza rodzinna przypadłosc?

                    ja aktualnie probuje zasłoikowac konfitury z wisni usmazone w kilka dni temu. w
                    domu (tzn domu rodzinnym) zaprawiałysmy z mamą rózne owoce - na kompoty , dzemy
                    (truskawki, wisnie, czeresnie, porzeczki czarne i czerwone, maliny, gruszki,
                    agrest), powidła(ech te powidła sliwkowe z węgierek zbieranych przez tatę na
                    wiejskich drogach - takie dojrzałe, słodkie, ciemne...), musy (jabłka); warzywa
                    na sałatkę, 'jarzynkę', pomidory na sok i keczup; ogórki małosolne i w occie,
                    kapusyta kiszona... generalnie mnóstwo roboty z tym było, nie dziw, ze
                    potrzebowałam kilku lat, zeby znów do tego nabrac ochoty.
                    a jeszcze dwa lata temu w poslce smazyłam konfitury z truskawek i sliwek,
                    robiłam ogorki małosolne i wiecej nie pamietam.
                    marzy mi sie własny ogród wystarczajaco duzy, zeby miec drzewka owocowe i pole
                    truskawek, i krzaki porzeczek, agrestu, malin.. iii... (mój chłop wtedy mówi: I
                    zagon ziemniaków)
                    :)
                    • mama5plus Re: Haaa widze, ze pora na sloiki.. 09.08.06, 12:02
                      formaprzetrwalnikowa napisała:

                      > ja jeszcze pukam w zakrętki. i na słuch sprawdzam, czy chwyciło.

                      O, z tym pukaniem to nie znam, albo nie pamietam.
                      Ale tez u mnie w domu byly glownie tzw weki czyli wieksze sloiki(od litra do 5l
                      chyba), takie z gumka i sprezyna(trzeba bylo sprytu zeby ja nalozyc)- troche
                      podobne do tych z linkow powyzej tylko, ze bardziej przedpotopowe.
                      Chociaz w te po dzemie chyba tez cos kladlismy.
                      A jak na sluch sprawdzic? Kiedy sie puknie to jakis gluchy odglos przy dobrze
                      zamknietym czy wrecz przeciwnie?

                      Ja tez troche jakby na odwyku przetworowym bylam choc w sumie to chyba lubilam
                      te sloikowe dni wakacyjne. Mielismy duzo wisni i jablek wiec te glownie do
                      przerobu. Raz z mama i siostra wyrobilysmy chyba 300 sloikow. W kazdym razie
                      rekord byl ;)
                      Kompoty jablkowo-aroniowe. Gruszki, sliwki (takie zolte, male- mirabelki??)
                      Ogorki (glownie w beczce ale tez w sloikach), kapusta, salatki warzywne, taka
                      jakby mizeria ( w sloikach ale tez mama mrozila w malych porcjach), marynowana
                      dynia i gruszki ulegalki ;-P- specjalnosc mojej cioci, pomidory w calosci

                      > marzy mi sie własny ogród wystarczajaco duzy, zeby miec drzewka owocowe i
                      pole
                      > truskawek, i krzaki porzeczek, agrestu, malin.. iii... (mój chłop wtedy mówi:
                      I
                      >
                      > zagon ziemniaków)

                      I kury, swinia i koza :)
                      I moj ulubiony sitcom :-)
                      Jesli nie znasz to polecam :DD
                      valdefierro.com/neighbors.html
                      www.bbc.co.uk/comedy/guide/articles/g/goodlifethe_7772855.shtml
                      • formaprzetrwalnikowa Re: Haaa widze, ze pora na sloiki.. 09.08.06, 12:26
                        z tym pukaniem to jest tak, ze jak sie sloik 'przyjal' (tak sie u mnie w domu
                        mowilo) - to dzwiek z opukiwanej zakretki byl wyzszy i bardziej stlumiony niz
                        z 'nieprzyjetego' ('nieprzyjety' bardziej bebni). heh, nie wiem, czy to dobrze
                        opisalam. u mnei w domu wiele rzeczy sie 'na sluch' sprawdzalo, np czy mleko
                        sie nie skwasilo albo czy zupa jesczze dobra (na wsi mieszkalismy, lodoiwke
                        meilismy, ale z dobrodziejst piwnicowych zwalszzca latem chetnie korzystalismy)

                        sitcomu nie znam. w ogole rzadko telewizje ogladam
                        :)
                        • mama5plus Re: Haaa widze, ze pora na sloiki.. 09.08.06, 12:49
                          na wsi mieszkalismy, lodoiwke
                          > meilismy, ale z dobrodziejst piwnicowych zwalszzca latem chetnie
                          korzystalismy)

                          A to juz wiem skad u Ciebie te ciagoty.
                          Stad skad i moje ;)

                          A `Good life` to chyba tylko na dvd teraz bo to lata 70te.
                          Moze w tv przypominaja, ale tez nie ogladam to nie wiem.

                          Wlasnie ostatnie odcinki nam poczta przyszly.
                          M ma dzis wolne, za oknem siapi... chyba zrobimy sobie
                          sentymentalne popoludnie.
              • mama5plus Re: dzieki :) 08.08.06, 22:12
                A to nie wiem.
                To chyba nie do mnie pytanie skoro zaawansowane, co? ;o)
                Tak sobie mysle, ze gdy na dno rzucic jakas szmate (znowu mamina metoda)
                to w sumie teflon nie powinien ucierpiec, ale to na moj chlopski rozum.
                U mojej obecnej guru od przetworow ;), niejakiej Marguerite Patten jest tak
                mniej wiecej:
                *sterylizator wlasciwy z termometrem i te rzeczy
                *jesli nie chcesz inwestowac w sterylizator, uzyj duzego, glebokiego gara
                wykladajac dno kawalkiem szmaty(czyli jak u mamy) albo gazeta(przynajmniej 8
                warstw(?))
                I tak mi sie wydaje wlasnie, ze ten podklad powinien chronic teflon,
                ale, jakby co, reklamacji nie uwzgledniam ;)
                • formaprzetrwalnikowa Re: dzieki :) 08.08.06, 23:03
                  moja mama tez szmatę kładła.
                  bałam sie, ze moze tak długie gotowanie szmaty teflon uszkodzi.
                  ale pozyjemy, zobaczymy.
                  w sumie to ta szmata była po to, zeby izolowac dno słoika od dna garnka (w domu
                  mielismy taki wielki kociołek do gotowania słoików z denkiem wypukłym w
                  dziurki - jesli wiecie, co mam na mysli). a skoro teflon izoluje...
                  eee.. lepiej uzyje szmaty
                  • mama5plus Re: dzieki :) 09.08.06, 11:47
                    w domu
                    >
                    > mielismy taki wielki kociołek do gotowania słoików z denkiem wypukłym w
                    > dziurki - jesli wiecie, co mam na mysli).

                    Wiem co masz na mysli:)
                    Tez taki mielismy z ta wkladka z dziurami.
                    W dodatku byl tak wysoki, ze mozna bylo sloiki warstwami ustawiac :)

                    Ja teraz uzywam takiej wkladki z szybkowaru (zamiast szmaty) ale pasteryzuje w
                    garnku stalowym. Teflon to by chyba podrapala(ta wkladka)
                    • evian5 Re: dzieki :) 10.08.06, 15:30
                      moja babcia zawsze robila latem setki przetworow.. mysmy narzekali bo musielismy
                      zbierac owoce w sadzie ( u babci na wsi spedzalam kazde lato). babcia tez
                      uzywala szmaty na dno garnka, ale gotowala tylko sloiki takie z gumka i sprezyna
                      no i kompoty jesli robila w normalnych sloikach. dzemow nie gotowala nigdy tylko
                      wlasnie tak pasteryzowala sloiki, suszyla dobrze i potem juz pelne odwracala do
                      gory dnem. staly cala zime a nawet i dwie jesli nie zjedlismy w pore.
                      eh, rozmarzylam sie... babcia miala duzy sad owocowy, ogrod warzywny i krowe i
                      kury i swinie ;-))) i swierze wiejskie powietrze, zielone drzewa i cisze ....
            • tuti Re: dzieki :) 09.08.06, 08:39
              moja mama tez, najpierw gotuje, potem do gory dnem, stawiam na mame5plus;)
              • liley11 Skad bierzecie tutaj owoce na przetwory? 09.08.06, 10:34
                W krotkiej karierze "przetwarzam" na razie pomidory kupowane skrzynkami na
                "farmers market". Niestety owoce wydaja mi sie "za sztuczne" na przetwory. Nie
                wiem skad pochodza. Pomidory zreszta tez... W dodatku owoce sa dosyc drogie,
                jesli chcialabym kupic ich wiecej na przetwory, to trzeba by bylo wydac "troche"
                wiecej. I wydalabym, gdybym wiedziala, ze sa "zdrowe" i nie popsikane czyms,
                zeby dluzej staly. Poradzcie mi, gdzie nabywac smaczne i ekologiczne owoce,
                prosze. Ja jeszcze zielona w tym jestem.
                • formaprzetrwalnikowa Re: Skad bierzecie tutaj owoce na przetwory? 09.08.06, 11:27
                  mam ten sam problem co Ty. a wlasciwie nie mam, bo z powodu syntetycznosci
                  warzyw i owocow nabywanych w sklepach (nie mam chwilowo dostepu do innych metod
                  zdobywania) wole ich nie kupowac na przetwory.
                  wisne natomiast z wlasnego ogrodka - odziedziczone po poprzednim wlascicielu
                  • chihiro2 Re: Skad bierzecie tutaj owoce na przetwory? 09.08.06, 11:36
                    No a organiczne z box scheme? Kupujac tak wiadomo, skad pochodza i czy byly
                    psikane. Ale fakt, drogie sa :(
                • mama5plus Re: Skad bierzecie tutaj owoce na przetwory? 09.08.06, 11:41
                  Liley, nawiaz kontakty z lokalnymi
                  farmerami jesli masz w poblizu.
                  Czy niekoniecznie farmerami, ale jesli ktos ma swoj warzywniak czy maly sad
                  i wszystkiego nie przeje to chetnie sie pozbywa.
                  Moj M tak przez jednego znajomego farmera zbudowal cala siec dostawcza ;)
                  Szparagi prosto z pola b. tanio-10peczkow za 3funty.
                  Jablka zwykle ok 10funtow za 3 skrzynki.
                  Czeresnie od jednego tanio (2-3funty za 10kg) od drugiego gratis (nie sa
                  idealnie okragle wiec supermarket nie chce ;-p), ziemniaki i warzywa z
                  plebanii, z ich wlasnego warzywniaka :)
                  Owoce typu maliny, porzeczki na PYO.
                  Mozesz tez podzwonic po farmach i PYO i popytac czy i kiedy maja `jammers` na
                  zbyciu. Ja w tym roku pzregapilam truskawkowe.
                  Sliwek duzo przy polnych drogach rosnie.
                  Jerzyny tez. Moj brat z dziewczyna w Walii mi jednego roku codziennie po misce
                  przynosili ;)
                  Miod od szefowej lokalnego zwiazku pszczelarzy.
                  Mieso od lokalnego rzeznika.
                  Mleko jeszcze by sie przydalo ;)
                  Sadzonki fasoli i pomidorow M dostal tez od znajomego farmera (pomidory
                  wychodowane z nasion przywiezionych z wczasow w tropikach ;) )
                  Jesienia mamy sie zglosic po malwy bo bedzie przesadzal.

                  Troche mamy wlasnych warzyw, ale glownie ziola i pomidory, fasolke pnaca, pare
                  krzakow truskawek, sloneczniki, winorosl raczkujaca narazie
                  i drzewko figowe ;-P Planuje wiecej i najchetniej bym z pol ogrodu zaorala ;-P.
                  Gdyby nie to, ze od strony, ktora mi pasuje to slonca za malo...
                  Jakas szklarenka mi sie jeszcze marzy..
                  Nie wiem jak u Was, ale w naszych stronach takie local network jak to oni
                  nazywaja sa bardzo popularne. Kazdy wie o kazdym co kto ma w okolicy :)
                  • liley11 Re: Skad bierzecie tutaj owoce na przetwory? 10.08.06, 09:38
                    Dziekuje Ci mamo5plus za instrukcje:))) Mieszkam w malym miasteczku ( z planami
                    przeskoczenia na zupelna wies w przyszlosci), na obrzezach. Musialabym wybrac
                    sie gdzies dalej, zeby poszukac prawdziwych farmerow. Na pewno "ta siatke"
                    dostawcow bede tworzyc na "zupelnej wsi" ale teraz wykorzystam pomysl na PYO
                    Jammers:))) Dzieki! Jednak jest w UK duza szansa na "niesupermarketowe jedzenie".
                    • eballieu Re: Skad bierzecie tutaj owoce na przetwory? 22.08.06, 10:00
                      Nie zauwazylam tematu. Na wakacjach bylam. Zalozylam oddzielny. Przepraszam.
                      Wiem, wyszukiawrka, ale ta nie zadzialala.
                      Wiec ruszam dzis do sklep lokalnego z atrybutami do kuchni. Juz dzwonilam do
                      nich, maja sloiki. Na sama wiesc, ze maja "francuskie" sloiki ciarki przeszly
                      mi po plecach. Mam wlasnie kilka takich duzych slojow z wyprzedazy ze sklepu
                      kuzynki, "francuskie", a jakze;-). No mozna byle "gie" wsadzic, a efekt
                      piorunujacy.
                      Milego wekowania, pasteryzowania, itp.
                      Ja juz nie moge sie poddac, bo mnie maz wysmieje. On po prostu chcial te jezyny
                      zamrozic i uzywac do sosow owocowych zima, jak ostatniego roku. Ale ja sie nie
                      dam! Juz konfitura zrobiona, sloiki namierzone.
                      Tylko jak znam zycie, to sie ten moj zacznie smiac, ze najlepsze istniejace na
                      rynku konfitury sa tansze od tej mojej produkcji:-(
                      • liley11 Moj Pikny tez sie smial ... 22.08.06, 12:00
                        ... a moje czyny kuchenne kwitowal lekcewazacym pytaniem: "A to nic
                        istotniejszego nie masz do roboty?".... bylo to okolo 4 tygodni temu... teraz
                        prawie wszytskie sloiki z sosem pomidorowym i adzika zjedzone. Pyta, czy znowu
                        narobie?... i kto tu mowi, ze to kobieta zmienna jest?!
                        • formaprzetrwalnikowa Re: Moj Pikny tez sie smial ... 22.08.06, 12:08
                          moj sie nie smial. moj mnie popedzal.
                          oberwal wisnie, pomogl wypestkowac bez slowa skargi.
                          a potem jekolil, ze tak sie napracowal a ja nie chce przetworzyc
                          a dla mnei wisnie sa jedynymi niejadalnymi owocami, to i serca do nich nie
                          mialam
                          teraz juz zrobiona, zagotowane, stoja w garazu.
                          moj chlop wczoraj wyszykowal druga polke.
                          - co bedziesz na niej trzymal?
                          - sloiki z przetworami, ktore ty zrobisz
                          ;)
                          • eballieu Re: Moj Pikny tez sie smial ... 22.08.06, 23:52
                            Ja sie wypisuje z klubu kobiet przerabiajacych owoc, warzywo na "cos tam".
                            Fartuch kuchenny poplamiony, dwie scierki w koszu, pol rolki papieru zuzyte, o
                            godzinach mojej syzyfowej pracy nie wspomne, pustych sloikach, za ktore
                            zaplacilam tyle co za konfiture dobra....... ze ja prosze panstwa juz nie
                            konserwuje nic. NIC A NIC.
                            No bo jak od siostry wlasnej uslyszalam dzis, ze mi sie chyba w d... przewraca,
                            to chyba znak najlepszy, ze czas najwyzszy przetwory robic skonczyc nalezy.

                            Jeszcze tylko Wam powiem, ze sie modlilam, aby garnek umyc od tej konfitury.
                            Bo "Moj Pikny" garnki ma w wiekszym powazaniu, niz karoserie samochodu.
                            A Wam zycze powodzenia. I wiekszego samozaparcia niz sobie.
                          • liley11 Re: Moj Pikny tez sie smial ... 23.08.06, 12:58
                            O matko! A jak zes Ty go przerobila, ze on taki w sloikach usluzny???
                            • eballieu Re: Moj Pikny tez sie smial ... 23.08.06, 18:34
                              To zasluga jego matki. Czworke dzieci, w tym trzech synow w wielkiej milosci do
                              garow wychowala. Gotuja z przyjemnosci. Tak jeszcze przynajmniej mowi, ale w
                              zwiazku jestesmy razem dopiero 5 lat. Wiec moze udaje;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka