emi54 13.08.06, 11:56 www.youtube.com/watch?v=peQfZB16M60&mode=related&search= Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anya.po.prostu Re: The pain of peace 13.08.06, 21:39 e tam, kto by sié tam przejmowal jakas wojna w Iraku czy Libanie! Przeciez o wiele powazniejszym tematem do dyskusji jest problem kupienia soczku na pokladzie samolotu na czas dwugodzinnego lotu. Odpowiedz Link
lucasa Re: The pain of peace 15.08.06, 00:53 anya.po.prostu napisała: > e tam, kto by sié tam przejmowal jakas wojna w Iraku czy Libanie! > > Przeciez o wiele powazniejszym tematem do dyskusji jest problem kupienia soczku > na pokladzie samolotu na czas dwugodzinnego lotu. Anya - jakos nie znalazlam Twojego postu nt jak Toba wstrzasnely te zdjecia? dopiero teraz sie dowiedzialas o wojnie? mozna siedziec i plakac, i rozpisywac sie, ze sie sprowadzilo dzieci na taki swiat gdzie wojny, kataklizmy i ubostwo sa rozpowszechnione. a mozna i zakasac rekawy i wychowywac te dzieci. i niekoniecznie tracic czas na wpisy na forum, ze zgladnelo sie do linku. A Odpowiedz Link
anya.po.prostu Re: The pain of peace 15.08.06, 16:27 lucasa napisała: > anya.po.prostu napisała: > > > e tam, kto by sié tam przejmowal jakas wojna w Iraku czy Libanie! > > > > Przeciez o wiele powazniejszym tematem do dyskusji jest problem kupienia > soczku > > na pokladzie samolotu na czas dwugodzinnego lotu. > > Anya - jakos nie znalazlam Twojego postu nt jak Toba wstrzasnely te zdjecia? > dopiero teraz sie dowiedzialas o wojnie? mozna siedziec i plakac, i rozpisywac > sie, ze sie sprowadzilo dzieci na taki swiat gdzie wojny, kataklizmy i ubostwo > sa rozpowszechnione. a mozna i zakasac rekawy i wychowywac te dzieci. i > niekoniecznie tracic czas na wpisy na forum, ze zgladnelo sie do linku. > A Lucasa, wybacz ale nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi? Nie napisalam, ze kazdy ma sie dopisywac o tym jak to nim wstrzasnely te zdjecia. Nie napisalam, ze dopiero teraz dowiedzialam sie o wojnie, nie napisalam, ze trzeba siedziec i plakac nad tym. W kilku postach zamieszczonych ponizej wyjasnilam dokladniej co mialam na mysli. Odpowiedz Link
jaleo Re: The pain of peace 14.08.06, 10:02 Moze brak odzewu bierze sie stad, ze ludzie raczej nie otwieraja linkow, jak nie wiedza, przynajmniej mniej wiecej, co sie za nimi kryje. Ja np. nigdy takich nie otwieram, bo mozna sie nadziac na cos, czego sie akurat nie chce ogladac. Odpowiedz Link
chihiro2 Re: The pain of peace 14.08.06, 11:07 Nie sadze. Ja obejrzalam, ale sie nie wypowiadam, bo zwyczajnie uwazam, ze wszelki komentarz jest zbedny. Lepiej pomilczec troche, niz mowic jakies utarte frazesy, komentowac; "Ach, jakie to straszne / smutne / poruszajace itp.!". Kazdy czuje, co czuje i nie trzeba o tym opowiadac. Odpowiedz Link
anya.po.prostu Re: The pain of peace 14.08.06, 16:10 hmm.... może macie racje... po prostu uderzyło mnie, ileż emocji i problemów wzbudza konieczność zakupienia kilku soczków na pokładzie samolotu. Strasznie trywialne się to wydaje w nieco szerszej perspektywie. Odpowiedz Link
vierablu Re: The pain of peace 14.08.06, 19:48 No ale gdyby miec te szersza perspektywe stale na mysli, to w zasadzie pwoinnismy zignorowac wszystkie trywialne problemy. To co sie dzieje w Libanie, to naprawde nic w porownaniu z tym, co sie dzieje codziennie w wielu miejscach w Afryce. Tyle, ze media o tym nie trabia i wydaje nam sie, ze wszystko jest cacy i mozemy spac spokojnie. Odpowiedz Link
anya.po.prostu Re: The pain of peace 14.08.06, 21:13 To prawda, że gdyby mieć tę perspektywę ciągle na myśli to można zwariować. Tylko gdzie jest granica pomiędzy "nie myśleć o tym" a "nie obchodzi mnie to"? To prawda, że media nie trąbią o Afryce, bo to już nic nowego i nikogo nie szokuje. Wojna w Libanie też pewnie się szybko znudzi i spadnie na dalsze strony gazet. No chyba, że zginie tam jakiś Brytyjczyk. Trywialne problemy są codziennością i tym żyjemy, to oczywiste. Ale jest chyba jakaś granica ekscytacji trywialnymi problemami i tą granicą jest moim zdaniem właśnie pojęcie o PRAWDZIWYCH problemach i PRAWDZIWYCH tragediach. Dlatego ja kompletnie nie rozumiem spierania się o konieczność zabrania kredek i soczków dla dziecka z domu w obliczu tego co mogłoby się stać gdyby tym ludziom udało się przemycić bomby do samolotów. Zresztą już dawno zauważyłam, że wątki o dietach, kosmetykach czy ciuchach niemal zawsze mają najwyższą ilość postów. Wątki na poważniejsze tematy zwykle zamierają po kilku wypowiedziach. Smutne to. I daje do myślenia. Odpowiedz Link
chihiro2 Re: The pain of peace 14.08.06, 21:44 Troche smutne. Pisanie o dietach i kosmetykach nie wymaga wysilku, mozna o tym pisac w pracy, nie trzeba sie bardzo koncentrowac. Natomiast piszac na powazniejsze tematy trzeba juz miec wlasne zdanie, trzeba sie zastanowic, skupic i ubrac swoje mysli w slowa. Trzeba tez miec czesto konkretna wiedze, znac rozne argumenty. A potem sledzic dyskusje i wlaczac sie w odpowiednich momentach. To wymaga wysilku, zwlaszcza, zeby dyskusja nie wygladala jak monologi kilku/kilkunastu osob. Wiadomo, wiekszosc idzie najlatwiejsza droga, nie tylko piszac na forum, ale i w zyciu. Te trudniejsza, mniej uczeszczana wybiera mniejszosc... A moze tez forum jest dosc trudnym medium do rozmow na powazne tematy? Ja nieraz na innych forach chcialam pisac cos o wierze, rozwoju osobistym, ale uznane to zostalo za zbyt osobiste i szokujace wrecz. Nie rozumiem, czemu rozmowa na temat chorob, celullitu i pryszczy jest mniej osobista od tej na temat wiary i filozofii zyciowej... Czemu wiele osob tak naprawde boi/wstydzi sie pisac o tym, w co wierzy, czym zyje, co pomaga przetrwac i jak pomaga? I o czym sie tak naprawde mysli, co porusza. Odpowiedz Link
bibba chihiro 15.08.06, 09:57 juz ci odpowiadam :) to wszystko dlatego, ze jesli napiszesz na te bardziej osobiste tematy (te dotyczace np. humanizmu), to zaraz znajda sie ludzie ktorzy beda probowali 1. zmienic Twoje zdanie, 2. sprowokowac Cie dla zabawy, 3. wysmiac Cie, bo maja kompleksy roznego rodzaju, a widzisz to bardziej Cie zaboli, niz gdyby jakas obca osoba, ktora Cie w zyciu nie widziala, skomentowala Twoj domniemany wyglad. dlatego ludzie nie otwieraja sie tak chetnie na forum, bo jest ono publiczne i zawsze sa wstreciuchy, ktore wszystko, co sie napisze, sprowadza do osobistych przytykow... a to wiem juz z doswiadczenia. podobalo mi sie to co napisalas :) Odpowiedz Link
chihiro2 Re: chihiro 15.08.06, 14:23 Masz absolutna racje, niestety. Przykre to bardzo i boli troche (nie strasznie, bo osob wysmiewajacych nie znam osobiscie), no i zraza na przyszlosc. I kaze wierzyc, ze mowa jest srebrem, ale milczenie zlotem... Dziekuje za komentarz, ze podobalo Ci sie, co napisalam :) Odpowiedz Link
effata bibba 02.09.06, 02:19 I jeszcze dlatego, że na forum bardzo łatwo o niezrozumienie. Myślę, że wiele kłótni wynika z czepiania się słówek (stąd potem te pseudo- argumenty typu: czytaj ze zrozumieniem itp.) A poza tym ... tak jak i w życiu, nie mówisz o swoich poglądach, szczególnie tych, które mogą się wydać kontrowersyjne na pierwszym spotkaniu z obcymi ludźmi. Tylko raczej wybierasz small talks, o pogodzie, soczkach itp. A niestety forum, to miejsce, gdzie ciągle są nowi, nieznani ludzie, o niewiadomych poglądach. Z resztą nie wiem, czy "niestety". To po prostu taka a nie inna forma komunikacji. I dlatego często ludzie ... występują pod innym nickami, żeby (jak już ich przyciśnie i muszą jakąś opinię z siebie wyrzucić :)) nie być kojarzonym z tą miła, fajną ugodową osobą :)) Tak mi się wydaje przynajmniej (na podstawie paru podejrzeń co do osób o dwóch nickach - co chyba dość łatwo można rozpoznać po stylu, po forach na jakich bywają itp.) -- Don't guess. Odpowiedz Link
formaprzetrwalnikowa Re: The pain of peace 15.08.06, 10:04 forum jest dobrym medium do dyskusji na wszelkie tematy. z tym, ze nie kazde forum na kazdy temat. zdaje sie, ze juz kiedys na Innym Forum Z KTorego Sie Znamy napisalam. Mysle, ze poziom intymnosci wyznaczaja uczestnicy - wyznaczaja go nieswiadomie. zeby pisac o wierze, filozofii zyciowej czy rozwoju osobistym trzeba tak samo jak o pieczeniu chleba, szydelkowaniu czy leczeniu pryszczy miec wlasne zdanie i za przeproszeniem, jakiekolwiek pojecie. ja wyjatkowo rzadko pisze na tematy, ktore wymienilas. z najzwwyklejszej ludzkiej obawy, ze perly przed wieprze... Odpowiedz Link
chihiro2 Re: The pain of peace 15.08.06, 14:21 No i pewnie masz racje. Ja niestety czasem jestem naiwna i oceniam innych moja miarka, a nie powinnam. I pewnie trzeba mnie niezle znac, by wlasciwie odebrac to, co chcialam w skrocie powiedziec/napisac. To tez tak a propos Innego Forum z Ktorego Sie Znamy - bardzo sie tam zrazilam do wyrazania wlasnych pogladow. Odpowiedz Link
formaprzetrwalnikowa Re: The pain of peace 15.08.06, 14:26 a propos IFZSZ - nie dziwie Ci sie wcale. Kilka ostatnich Twoich wypoiwiedzi mialo dosc - ze tak pwoeim - niefajny odzew. Inna sprawa, ze potrafisz tak otwarcie pisac o swoich pogladach, i bronic ich i zbierac razy. i ze ciagle Ci sie chce 'sprawdzac' czy tym razem bedzie znow tak samo (moja interpretacja). ja zwykle po drugim razie sie poddaje. ale wiem tez, ze nie ejstem dobra osoba do dyskusji na kontrowersyjne tematy - moje drugie imie brzmi 'autocenzura' ;-) niektore miejsca nie nadaja sie po prostu do niektorych dyskusji. przy jednej z okazji napisalam, ze TWA nie nadaje sie do dyskusji na tematy 'duchowo- moralne', bo trudno o nich rozprawiac z poziomu intelektu.. :) Odpowiedz Link
chihiro2 Re: The pain of peace 15.08.06, 14:30 Wlasnie, oni sa tam jakos za bardzo "naukowi", za malo zwracaja uwage na rozne, ze tak powiem, metafizyczne, niezmierzalne sprawy. No i strasznie sie tam wszystkiego czepiaja - nie wytykaja nielogike i impulsywnosc, ale zwyczajnie sa czepilascy (niektorzy).Wiec juz sie nie bede odzywac, bo szkoda tracic czas i energie. Odpowiedz Link
formaprzetrwalnikowa Re: The pain of peace 15.08.06, 14:36 a poza tym sa niefajni, bo nie odpowiadaja na moje posty :P nie lubie tamtej piaskownicy ;) Odpowiedz Link
chihiro2 Re: The pain of peace 15.08.06, 14:38 Wlasnie :) Zabieramy zabawki i idziemy sie bawic gdzie indziej :) Widac poziom piaskownicy inny, coz... Odpowiedz Link
formaprzetrwalnikowa Re: The pain of peace 14.08.06, 23:14 stare przysłowie pszczół mówi: bliższa koszula ciału. i mozna sobie dywagowac na najrózniejsze tematy TEORETYCZNIE, a wiadomo, ze najbardziej porusza nas to, co nas osobiscie dotyczy. A dopóki osobiscie nie dotyczy, trudno się naprawdę zaangazowac. poza tym u gatunku Homo sapiens zwykle zwycięża prawo zachowania jednostki nad prawem zachowania gatunku. cena za inteligencję i język? Odpowiedz Link
effata Re: The pain of peace 02.09.06, 02:25 > A dopóki osobiscie nie dotyczy, trudno się naprawdę zaangazowac. A poza tym rzeczywiście trzeba mieć coś konkretnego do powiedzenia z wyjątkiem wytartych frazesów lub opinii ukształtowanych przez ... jeden artykulik z gazety. A tak często jest ze mną - nie mam czasu na głębszą analizę polityczno- socjologiczną wielu zjawisk, ani na lekturę prasy (tym bardziej, że nie lubię czytać prasy online, więc ograniczam to). I w dziedzinie soczków i zabaw dla dzieci (to właściwie do anya.po.prostu) mogę sie wypowiadać autorytatywnie, bo mam doświadczenie :))) A w dziedzinie konfliktu w Libanie ... jestem dyletantem. A poza tym chyba się nie da rozmawiać ze wszystkimi na wszystkie tematy. Zauważ, że co prawda wątków o dietach i ciuchach ci u nas pod dostatkiem, to już wątki o dzieciach się tak łatwo nie przyjmują :)) Ot i całą filozofia. -- Don't guess. Odpowiedz Link
effata i jeszcze dodam, że 02.09.06, 02:29 ... nie każdy ma duszę rewolucjonisty. Ja np. na barykady się zupełnie nie nadaję. Wolę staczać malutkie bitwy na tyłach. Np. pomóc komuś w jakiejś drobnej, ach konkretnej sprawie. A w sprawie konfliktu w Libanie czuję się bezradna. Wiem, że może wiele możnaby załatwić jakimś ogólnym protestem, ale ja jakoś nie czuję tego ducha manifestacji, petycji. Nie neguję idei ani skuteczności tego, ale sama siebie nie widzę w takich akcjach. I dlatego często milczę w takich dyskusjach. -- Don't guess. Odpowiedz Link
anya.po.prostu Re: i jeszcze dodam, że 02.09.06, 19:39 effata, no właśnie to niedomówienie, niezrozumienie ;) ja chyba rzeczywiście niezbyt jasno wyraziłam o co mi chodziło. Zresztą, nie było to chyba nic konkretnego. Po prostu chwilowa refleksja. Nie chodziło mi o to, że każdy musi się znać na polityce, czy być rewolucjonistą i walczyć o lepszy świat. Czasem naprawdę lepiej zatroszczyć się o lepszy świat wokół siebie niż walczyć o pokój na świecie. Ja też nie jestem wcale mądra aby rozsądzić czy rację ma Israel czy Liban. I nawet nie oczekiwałam jakiejś burzliwej dyskusji na ten temat tutaj. Tylko... tak jak napisałam już wyżej, chodziło mi o szerszą perspektywę. O to, że czasem tracimy nerwy i czas i rozdrabniamy sie nad jakimiś pierdułkami, które tak naprawdę nie mają aż takiego znaczenia. Ja też potrafię czasem rano stracić piętnaście minut żeby zdecydować którą koszulę nałożyć do pracy słuchając jednocześnie w radiu apelu o datki dla dzieci w Afryce, które nie mają czystej wody do picia. I wtedy uderza mnie jak durne i banalne są moje problemy. Zresztą jedna z reklam organizacji charytatywnej jest dokładnie tak zbudowana. Przeplatające się wypowiedzi dwóch matek, jednej z UK drugiej gdzieś z Afryki. Mama z UK martwi się czy dziecku ma na urodziny kupić komórkę czy ipoda (nie pamiętam dokładnie, coś w tym stylu) Mama z Afryki martwi się czym dziś nakarmi swoje dziecko. I tak samo mi się skojarzyło wtedy z tamtym wątkiem. Że oto kilka samolotów o mało nie wyleciało w powietrze, tysiące ludzi o mało nie zginęło a dziewczyny się rozpisują o tych nieszczęsnych soczkach. No dobra, kończę już to marne tłumaczenie w stylu "co autor chciał przez to powiedzieć". :P Odpowiedz Link
aniek133 Re: The pain of peace 14.08.06, 15:23 A ja sie zgadzam z jaleo. Jak nie wiem, co jest w linku to na wszelki wypadek nie otwieram. Czekam na dyskusje, zeby mniej wiecej sie dowiedziec, co jest w linku i dopiero pozniej, jak jestem zainteresowana, klikam. Wiec moze umowimy sie, ze zanim wkleimy link to zapowiemy, czego mozna sie w nim spodziewac. Czy to artykul, filmik, obrazek i jakiej tematyki dotyczy. Co Wy na to? Odpowiedz Link
bibba Re: The pain of peace 14.08.06, 15:48 ja otwieram, bo mam ciekawska i niecierpliwa nature. filmik obejrzalam. ale co powiedziec? moze tylko ze to malenstwo sciskane przez zolnierza, ma takie same stopki jak moj sredni syn i to mna wstrzasnelo, bo za bliskie sie to nagle wydalo. Odpowiedz Link