101krotka
18.01.07, 20:54
Moze troche banalny watek,ale ostatnio bardzo jezdze tym przepelnionym
srodkiem transportu publicznego w Londynie i dokonalam nastepujacej,moze
nieodkrywczej,obserwacji:
smiesza mnie troche walki o siedzenie,kiedy dwie osoby pedza i zderzaja sie
tuz nad tym jedynym upragnionym kwadracikiem,gdzie moga usadzic swoje
umeczone cztery litery.przeraza mnie natomiast,kiedy jedna z walczacych osob
jest albo kobieta w zaawansowanej ciazy albo jakas starowinka i...przegrywaja
te walke.zwyciezca nie jest bynajmniej kobieta w jeszcze bardziej
zaawansowanej ciazy ani 100-letni staruszek ale radosna,pelna zycia mloda
osoba.kurcze,naprawde nie mialabym odwagi zderzyc sie z brzuchem ciezarnym i
usiadz sobie ze spokojem.nie wiem,moze ogolnie nie ma tutaj takiego
zwyczaju,ale czasami taki zwykly zyczliwy odruch...
ja wiem ze w Polsce jest sytuacja na drugim koncu ekstremum,bo moga cie
zlinczowac jesli sie nie ustapi miejsca.ech,taka sobie dygresja.