Dodaj do ulubionych

Walka o miejsce w metrze

18.01.07, 20:54
Moze troche banalny watek,ale ostatnio bardzo jezdze tym przepelnionym
srodkiem transportu publicznego w Londynie i dokonalam nastepujacej,moze
nieodkrywczej,obserwacji:

smiesza mnie troche walki o siedzenie,kiedy dwie osoby pedza i zderzaja sie
tuz nad tym jedynym upragnionym kwadracikiem,gdzie moga usadzic swoje
umeczone cztery litery.przeraza mnie natomiast,kiedy jedna z walczacych osob
jest albo kobieta w zaawansowanej ciazy albo jakas starowinka i...przegrywaja
te walke.zwyciezca nie jest bynajmniej kobieta w jeszcze bardziej
zaawansowanej ciazy ani 100-letni staruszek ale radosna,pelna zycia mloda
osoba.kurcze,naprawde nie mialabym odwagi zderzyc sie z brzuchem ciezarnym i
usiadz sobie ze spokojem.nie wiem,moze ogolnie nie ma tutaj takiego
zwyczaju,ale czasami taki zwykly zyczliwy odruch...
ja wiem ze w Polsce jest sytuacja na drugim koncu ekstremum,bo moga cie
zlinczowac jesli sie nie ustapi miejsca.ech,taka sobie dygresja.

Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Walka o miejsce w metrze 18.01.07, 21:10
      cale szczescie ze nie mam tego problemu, moje miasteczko za male na metro,
      raptem pare autobusow


      swoja droga z tego co zauwazylam w UK jest super podejscie do dzieci, kobiet w
      ciazy, spraw praca- macierzynski- kobieta w ciazy
      a tu takie rzeczy....
      >
      • anya.po.prostu Re: Walka o miejsce w metrze 18.01.07, 21:33
        no ale przeciez nie dalej jak kilka dni temu jeden boss firmy kolejowej
        stwierdzil, ze commuters w Londynie i okolicach nie powinni sie spodziewac,ze beda mieli miejsca siedzace w pociagach!
        :PPP

        a tak na serio to mnie osobiscie cos trafia jak w drodze do pracy czy z pracy nie moge wsiasc do metra, bo wszyscy tlocza sie przy drzwiach a dalej wagon jest kompletnie pusty.
        Kiedys bardzo grzecznie, nawet nieco zartujac, poprosilam, zeby sie posuneli
        bo tez chcialabym do domu po pracy jak najszybciej. To gosc mi przez pol drogi potem wymyslal, ze nie mam prawa go pouczac i on bedzie stal tam gdzie jemu wygodnie.
        Oczywiscie reszta pasazerow wygodnie odwrocila glowe i udawala, ze nie slyszy,
        albo potulnie zostala na peronie...
        • edavenpo Re: Walka o miejsce w metrze 18.01.07, 21:50
          anya.po.prostu napisała:

          > no ale przeciez nie dalej jak kilka dni temu jeden boss firmy kolejowej
          > stwierdzil, ze commuters w Londynie i okolicach nie powinni sie spodziewac,ze b
          > eda mieli miejsca siedzace w pociagach!
          > :PPP
          >
          > a tak na serio to mnie osobiscie cos trafia jak w drodze do pracy czy z pracy n
          > ie moge wsiasc do metra, bo wszyscy tlocza sie przy drzwiach a dalej wagon jest
          > kompletnie pusty.
          ___

          Dokladnie! Oj znam ja ten bol Anja ;-)

          Ja przestalam byc grzeczna - mowie glosno i stanowczo 'Could you move down a bit
          please',nie patrze nawet na osobe/y blokujaca wejscie (dobry sposob na
          unikniecie konfrontacji) tylko wchodze i przepycham sie do miejsca gdzie jest
          pusto.

          Ostatnio kobieta sie na mnie gapila sie przez jakis czas konfrontacyjnie i
          wzdychala glosno wlasnie z tego powodu ale ja zignorowalam kompletnie i czytalam
          gazete bo nie bede sie wdawac w klotnie o 9:00 rano.


          The London Dog
          • anya.po.prostu Re: Walka o miejsce w metrze 18.01.07, 22:20
            edavenpo napisała:

            > Dokladnie! Oj znam ja ten bol Anja ;-)
            > Ja przestalam byc grzeczna - mowie glosno i stanowczo 'Could you move down a bit
            > please',nie patrze nawet na osobe/y blokujaca wejscie (dobry sposob na
            > unikniecie konfrontacji) tylko wchodze i przepycham sie do miejsca gdzie jest
            > pusto.


            ja też się dosyć ostentacyjnie przepycham do pustych miejsc ;)

            i też do tej pory prosiłam głośno o posunięcie się,
            ale jak ten psychol mi przez pół drogi wymyślał a ja musiałam stać koło niego
            to było nieciekawie. Na początku próbowałam nawet coś gościowi tłumaczyć
            i jakoś rozjemczo zakończyć spięcie, ale on ni z tego ni z owego tak się
            nakręcił, że w pewnym momencie myślałam, że normalnie mi coś zrobi zaraz.
            Trochę stracha się najadłam.
            I zaraz przez myśl przeleciały mi te wszystkie historie, o których się ciągle słyszy, typu: jakieś asbosy obrzuciły gościa frytkami w autobusie, gość zwrócił im uwagę to asbosy go nożem zdźgały,
            albo gość zwrócił uwagę, żeby w metrze nie palić papierosa to go pobito,
            albo mój znajomy ostatnio w sklepie powiedział do gościa "przepraszam, czy możesz się posunąć, bo kobieta z wózkiem nie może przejść" to gościu go zrugał od najgorszych.
            Nigdy nie wiesz na kogo trafisz.

            Czasem wydaje mi się, że ludzie w tym mieście to jakieś chodzące,
            sfrustrowane bomby, które wybuchną jak niewłaściwie podejdziesz.
            • edavenpo Re: Walka o miejsce w metrze 18.01.07, 22:30

              Tez prawda. Musialas trafic na niezlego idiote :(

              To incydent z frytkami byl niedaleko mnie po drodze na Holloway ktore pod wzgledem przemocy i
              przestepstw jest w czolowce niestety.

              I to fakt ze ludzie tutaj to jak bomby zegarowe - sama czasami sie tak czuje. Spiesze sie do domu,
              London Bridge zapchany, dobijam sie do perony, taki tlok ze wejsc nie mozna wiec jak mi ktos wtedy
              nadepnie na odcisk to mam ochote na mala eksplozje ;-)

              Kiedys jechalam autobusem i wpadla jakas sekta chrzescijanska ktora zaczela agresywnie wyglaszac ich
              teorie z cyklu 'you will burn in hell for your sins', 'repent now' itp. Kilka osob zaczelo sie z nimi
              wyklocac wiec wyszla z tego niezla dyskusja teologiczna ;-))
    • celine26 Re: Walka o miejsce w metrze 19.01.07, 09:56
      A mi się zdarzyło..tylko w pociągu ze Stansted,że musiałam stać na korytarzu bo
      miejsc nie było to jakiś miły chłopak z samego końca wagonu podszedł do mnie i
      zaoferował mi swoje miejsce.Jak odmówiłam to mnie grzecznie przekonał i dodał,że
      przecież jestem kobietą.Potem jeszcze pilnował mojej 25 kilowej,byczej walizki i
      co jakiś czas wołał do mnie,że wszystko ok i że pilnuje mojej walizy żebym się
      nie martwiła i wcale to nie był jakiś podryw.
      • zdenka55 Re: Walka o miejsce w metrze 19.01.07, 12:26
        Kiedys bylam swiadkiem wyscigu kobiety w zaawansowanej ciazy z krzepkim
        mlodziencem. On wygral, usiadl i wyjal ksiazke, ktora miala polski
        tytul 'Inteligencja emocjonalna'. Moze po skonczeniu ksiazki poznal dopiero
        slowo 'empatia' :).
        • zobrien Re: Walka o miejsce w metrze 26.01.07, 23:01
          Pracowalam prawie do polowy 9-go miesiaca ciazy i mialam przyjemnosc jezdzic
          co rano zapchanym, smierdzacym i goracym jak pieklo metrem z brzuchem jak
          stodola. Czasami ktos mi ustepowal miejsca, przewaznie jednak kobiety. Raz
          zdarzylo mi sie stac naprzeciwko mlodego kolesia city type przez cala droge, z
          brzuchem prawie na jego nosie, a on sie tylko szczelniej zaslanial gazeta.
          walczylam ze soba: czy wole glosno poprosic go, zeby mi ustapil miejsca
          (oczywiscie by to zrobil, bo publicznie bym go osmieszyla), czy miec
          satysfakcje myslenia o nim jako o beznadziejnym kutasie. Wybralam to drugie :-)
          • country_grill Re: Walka o miejsce w metrze 26.01.07, 23:35
            Bardzo skuteczne na takie sytuacje jest staniecie w nieduzej odleglosci i
            wpatrywanie sie z usmiechem ale wymownym spojrzeniem w delikwenta. Wiekszosc
            pewnych siebie mlodziecow wymieka :)

            A swoja droga czytam i czytam i sie coraz bardziej przekonuje, ze co male
            miasteczko, to male miasteczko - po pierwsze tu zawsze sa wolne miejsca
            siedzace, a po drugie widzialam osobiscie jak ciezarnej starszy pan zwolnil
            miejsca i byl tak przeuroczy gawedzac z nia, ze az sie serce rozkleja :)
            • profes79 Re: Walka o miejsce w metrze 27.01.07, 12:44
              W sumie to wypisz wymaluj opisujecie polska komunikacje miejska :) Tyle ze u
              mnie metra nie ma :)
              • 101krotka Re: Walka o miejsce w metrze 27.01.07, 13:04
                znaczy sie,ze czasy kiedy ustepowalo sie miejsca staruszkom i ciezarnym juz
                dawno minely w PL?
                • profes79 Re: Walka o miejsce w metrze 28.01.07, 20:41
                  Ciezarnym ustepowalem, staruszkom nigdy. Wiesz od kiedy? Od kiedy ustapilem
                  miejsca kobiecie z malym dzieckiem (noszonym na rekach) a stojacy
                  obok "moherek" mnie ofuknal: "No tak , dziecku to ustapi, ale starszemu to juz
                  nie."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka