Dodaj do ulubionych

Bez swiatel

03.02.07, 20:58
Czy zwrociliscie uwage, ze wiekszosc angielskich uzytkownikow drog nie
przestrzega wlaczania swiatel podczas zachmurzenia, deszczu i o zmroku.
Policja karze za jazde bez pasow, za gadanie przez komorke, ale zupelnie
ignoruje kierowcow, ktorzy jada bez wlaczonych swiatel, gdy warunki tego
wymagaja.
Obserwuj wątek
    • jaleo Re: Bez swiatel 03.02.07, 21:32
      al.1 napisał:

      > Czy zwrociliscie uwage, ze wiekszosc angielskich uzytkownikow drog nie
      > przestrzega wlaczania swiatel podczas zachmurzenia, deszczu i o zmroku.

      Przyznam, ze nie zauwazylam. Od czasu do czasu ktos sie zdarza na drodze, kto
      zapomnial wlaczys swiatel mimo zapadajacego zmroku, ale powiedzialabym, ze to
      sa odosobnione przypadki, na pewno nie "wiekszosc". To z perspektywy jezdzenia
      od osiemnastego roku zycia po brytyjskich drogach :-)
      • hanula Re: Bez swiatel 03.02.07, 21:58
        Ja też tego nie zauważyłam. Zauważyłam natomiast, że tu mało kto używa
        kierunkowskazów. ;-)
      • al.1 Re: Bez swiatel 03.02.07, 22:06
        To widocznie tylko ten rejon gdzie ja mieszkam jest taki wyjatkowy (trasa New
        Romney - Folkestone). Nie przesadzam.
    • marcia113 Re: Bez swiatel 03.02.07, 22:17
      ja to zauwazylam. Moze Ci co sa tutaj wiecej lat juz nie zwracaja na takie
      szczegoly uwagi a Nas niedawno przybylych nadal wiele rzeczy dziwi i ciekawi zarazem
    • kingaolsz Re: Bez swiatel 03.02.07, 23:02
      W Londynie to jest niestety bardzo czesto spotykane.
      Sama zawsze wlaczam swiatla i wolalabym, zeby inni tez tak robili bo lepiej ich
      widze... nawet dzis wieczorem wracajac do domu o 20:30 napotkalismy 2 samochody
      bez swiatel ( bylo ciemno).

      Kinga
    • kingaolsz Re: Bez swiatel 03.02.07, 23:02
      W Londynie to jest niestety bardzo czesto spotykane.
      Sama zawsze wlaczam swiatla i wolalabym, zeby inni tez tak robili bo lepiej ich
      widze... nawet dzis wieczorem wracajac do domu o 20:30 napotkalismy 2 samochody
      bez swiatel ( bylo ciemno).

      Kinga
    • ralphos Re: Bez swiatel 03.02.07, 23:52
      Też mnie denerwuje, że gdy nadciąga czarna chmura, zaczyna lać i robi się
      ciemno, to niewiele samochodów włącza światła. No cóż, nie ma takiego przepisu,
      więc nie zapalają. Mnie najbardziej denerwują jednak źle ustawione światła
      oślepiające jadących z naprzeciwka. Może zamiast ustawiać kolejny milion
      fotoradarów zbudowaliby urządzonko robiące fotki samochodom, które oślepiają
      innych kierowców? Takie urządzenie jest jak najbardziej możliwe do zbudowania.
      Niestety, najważniejsze jest żeby każdy jeździł z prędkością roweru, a to że na
      wąskiej nieoświetlonej drodze poza miastem można z niej wypaść, bo będąc
      oślepionym nie zauważyło się zakrętu, to już nieważne.
      Najbardziej interesującą rzeczą jest, dlaczego zazwyczaj jeżeli widzę samochód z
      działającym tylko jednym reflektorem, to jest on skierowany w niebo. Naprawdę
      niepojęte.
    • e-vil Re: Bez swiatel 04.02.07, 09:03
      Faktycznie niektórzy kierowcy zapominają o takich szczegółach jak światła czy
      kierunkowzkaz. Najbardziej niebezpieczne jest to na autostradzie.

      Ale co by nie mówić o wiele lepiej mi się tutaj jeździ niż w Polsce. Na kulturę
      jazdy nie mogę narzekać.. :)
      • konraden Re: Bez swiatel 04.02.07, 21:43

        Jeżdżę dużo i czesto widze jak np. podczas deszczu, gdzie widoczność jest mocno
        ograniczona, kierowcy nie włączają świateł. Za to często jeżdżą na światłach
        postojowych! Dla mnie to tak jakby wcale ich nie włączyli. Na pewno nie wynika
        to z lenistwa, czy zapomnienia skoro chciało im się włączyć "postojówki". Może z
        chęci zaoszczędzenia na żarówkach?
        • eballieu Re: Bez swiatel 04.02.07, 23:21
          Tez zauwazylismy ten fakt, ze przy kiepskich warunkach pogodowych, ludzie
          jezdza bez swiatel, albo na postojowych ( no coz, tak jakby wogole ich nie
          bylo).
          Nie wiem z czego to wynika....
          Natomiast oslepianie swiatlami, chyba wynika, przynajmniej w mojej okolicy z
          nierownosci drog, z gorki, pod gorke, itd. itp. No i jak ja jade malukta panda,
          a z naprzeciwka nadjezdza 4 by 4 to trudno, zeby mi swiecil w stopy. W oczy
          daje na maksa.


          • ralphos Re: Bez swiatel 05.02.07, 21:16
            Eballieu, wiadomo że jak są pagórki to nic się nie poradzi, ale w mojej okolicy
            (obecnie Milton Keynes) są płaskie drogi, na których samochody osobowe (żadne
            4x4) oślepiają. Czy to wynika z lenistwa, głupoty, czy słabego wzroku nie
            pozwalającego zauważyć, że światła oświetlają drzewa, a nie jezdnię?
            • jaleo Re: Bez swiatel 05.02.07, 23:42
              ralphos napisał:

              > Czy to wynika z lenistwa, głupoty, czy słabego wzroku nie
              > pozwalającego zauważyć, że światła oświetlają drzewa, a nie jezdnię?

              Swiatla wlasnie powinny oswietlac pobocze, a nie swiecic prosto na jezdnie. I
              nie za bardzo rozumiem, co ci kierowcy maja niby robic, przeciez swiatla sa
              ustawiane fabrycznie i sprawdzane na przegladzie/MOT, i samemu to raczej nie
              radzilabym manipulowac przy kierowaniu strumienia swiatla. Do jazdy na
              kontynent kupuje sie specjalne naklejki na reflektory.
              • ralphos Re: Bez swiatel 06.02.07, 01:18
                jaleo napisała:

                > Swiatla wlasnie powinny oswietlac pobocze, a nie swiecic prosto na jezdnie.

                Światła powinny też świecić na jezdnię, ale ich zasięg powinien kończyć się
                kilkadziesiąt metrów przed samochodem. Im bardziej miękkie zawieszenie, tym
                światła powinny być niżej, bo samochód bujając się na nierównościach, albo
                przyspieszając, będzie oślepiał innych kierowców.

                > nie za bardzo rozumiem, co ci kierowcy maja niby robic, przeciez swiatla sa
                > ustawiane fabrycznie i sprawdzane na przegladzie/MOT, i samemu to raczej nie
                > radzilabym manipulowac przy kierowaniu strumienia swiatla.

                Nie wiem jak Ty, ale ja nie posiadam luksusowej limuzyny, ale mam
                pięciopozycyjny przełącznik do regulacji wysokości świateł na prawo od
                kierownicy. Takie przełączniki posiada większość samochodów, są one po to, żeby
                kierowca mógł łatwo obniżyć strumień światła po załadowaniu teściowej na tylne
                siedzenie ;) lub czegoś ciężkiego do bagażnika. Na to wygląda że większość
                kierowców nawet o tym nie wie...

                > Do jazdy na kontynent kupuje sie specjalne naklejki na reflektory.

                Nie potrzeba nawet specjalnych naklejek, można nakleić zwykłą solidną czarną
                taśmę, trzeba tylko wiedzieć gdzie.


                Poza tym przecież doskonale widać jak świecą światła i nawet gdybym nie miał
                regulacji albo nie potrafił ręcznie ustawić reflektorów, ale widział że jak jadę
                za innym samochodem, to oświetlam jego szyby, to czym prędzej bym pojechał do
                warsztatu, ustawienie świateł to góra 5 minut. Większość właścicieli samochodów
                ze źle wyregulowanymi światłami nawet nie wie że oślepiają innych. Świadczy to
                tylko o tym jakimi są kierowcami...
                • jaleo Swiatla 08.02.07, 14:28
                  ralphos napisał:

                  > jaleo napisała:
                  >
                  > > Swiatla wlasnie powinny oswietlac pobocze, a nie swiecic prosto na jezdni
                  > e.
                  >
                  > Światła powinny też świecić na jezdnię, ale ich zasięg powinien kończyć się
                  > kilkadziesiąt metrów przed samochodem.

                  Jesli strumien swiatla ma byc skierowany prosto na jezdnie, to w takim razie
                  nie rozumiem, po co te naklejki przy jezdzie na kontynent - czyz one nie maja
                  za zadanie zmienianie konta padania swiatla, tzn. korygowanie swiecenia w lewo
                  w przypadku samochodow brytyjskich?
                  • ralphos Re: Swiatla 08.02.07, 18:19
                    jaleo napisała:
                    > Jesli strumien swiatla ma byc skierowany prosto na jezdnie, to w takim razie
                    > nie rozumiem, po co te naklejki przy jezdzie na kontynent - czyz one nie maja
                    > za zadanie zmienianie konta padania swiatla, tzn. korygowanie swiecenia w lewo
                    > w przypadku samochodow brytyjskich?

                    Reflektory są budowane przeważnie tak, że większość produkowanego światła pada
                    prosto na jezdnię przed samochodem, a pewna część strumienia kierowana jest na
                    pobocze. Naklejając kawałek taśmy samoprzylepnej w odpowiednie miejsce (inne
                    dla każdego typu reflektora) zasłaniamy właśnie ten strumień boczny
                    pozostawiając strumień podstawowy. Nalepki nie zmieniają kąta padania, tylko
                    zasłaniają strumień światła świecący w bok i do góry.
        • jaleo Re: Bez swiatel 05.02.07, 09:24
          konraden napisał:

          >
          > Jeżdżę dużo i czesto widze jak np. podczas deszczu, gdzie widoczność jest
          mocno
          > ograniczona, kierowcy nie włączają świateł. Za to często jeżdżą na światłach
          > postojowych! Dla mnie to tak jakby wcale ich nie włączyli. Na pewno nie wynika
          > to z lenistwa, czy zapomnienia skoro chciało im się włączyć "postojówki".
          Może
          > z
          > chęci zaoszczędzenia na żarówkach?

          Byla niedawno na ten temat dyskusja na innym forum :-) Ja sie uczylam jezdzic w
          UK, co prawda bylo to w czasach, kiedy nie bylo jeszcze egzaminow
          teoretycznych, tylko praktyczne, ale zawsze mnie wszyscy uczyli, ze sidelights
          czyli po polsku postojowe wlacza sie rankiem i o zmierzchu, zanim sie zupelnie
          sciemni, albo w ciagu dnia jak sa zle warunki pogodowe. Zreszta na stronie RAC
          tez tak polecaja. Dla przyjezdnych z innych krajow moze sie to wydac dziwne,
          we Francji np. w ogole jest zakazane jezdzenie na postojowych, ale w UK jak
          najbardziej jest to zalecane.
          • e-vil Re: Bez swiatel 05.02.07, 12:41
            no jak mówimy o innych krajach, to gdzieniegdzie wymagane jest włączanie świateł
            przez cały rok ;)
          • mama5plus Re: Bez swiatel 05.02.07, 16:41
            ale zawsze mnie wszyscy uczyli, ze sidelights
            > czyli po polsku postojowe wlacza sie rankiem i o zmierzchu, zanim sie
            zupelnie
            > sciemni, albo w ciagu dnia jak sa zle warunki pogodowe.

            To samo moj maz powiedzial gdy go w temacie przepytalam.:)
          • ralphos Re: Bez swiatel 05.02.07, 21:14
            Jeżdżenie na postojowych powinno być zakazane, bo jak się spojrzy w bok i
            zobaczy samochód z takimi światłami, to oczekuje się, że ten samochód będzie
            stał, a tu niespodzianka, on się bardzo szybko zbliża...
            W UK uczą wielu dziwnych rzeczy, na przykład jak znajoma pokazała w jaki sposób
            uczyło ją 4 instruktorów obracać kierownicą, to myślałem że się załamię - tutaj
            uczą chyba najgorszego z możliwych sposobów, tzw. "dojenia" kierownicy, po
            kawałku lewa ręka dosuwa się do prawej, na dodatek skrzyżowanie rąk jest
            niedopuszczalne(!). W polskich programach motoryzacyjnych "dojenie" jest bardzo
            mocno krytykowane, i to słusznie, bo to prosta droga do wypadku.
            Zastanawiam się jeszcze, czy specjalnie uczą kierowców jeżdżenia jak najbliżej
            środka jezdni, często jeżdżę trasą, gdzie na sporym odcinku jest bardzo szeroka
            jezdnia (praktycznie dwa samochody obok siebie się zmieszczą na jednym pasie) i
            większość kierowców jedzie blisko środkowej linii. Wiem że motocyklistów uczą
            tak jeździć, żeby utrudnić samochodom ich wyprzedzanie. Ciekawy jestem co na to
            przepisy, w Polsce jest obowiązek jazdy jak najbliżej krawędzi jezdni.
            • jaleo Re: Bez swiatel 05.02.07, 23:45
              ralphos napisał:

              >
              > W UK uczą wielu dziwnych rzeczy,

              Jak sie popatrzy na statystyki wypadkow w UK i w PL (czy nawet w UK w stosunku
              do innych krajow EU), to zle tu ludzi nie ucza. Moim zdaniem przesadzasz.
              • ralphos Re: Bez swiatel 06.02.07, 01:08
                Statystyki wypadków nic nie pokazują, bo w UK jest zupełnie inna kultura jazdy,
                nie ma tutaj tylu wariatów co u nas, nikt nie wyprzedza na trzeciego pod górkę.
                Śmiem twierdzić że tu jest bardzo dużo wypadków, bo przy tak dobrych drogach i
                powolnej spokojnej i kulturalnej jeździe wypadków w UK nie powinno być wcale.
                • edavenpo Re: Bez swiatel 06.02.07, 09:14
                  ralphos napisał:
                  > Statystyki wypadków nic nie pokazują, bo w UK jest zupełnie inna kultura jazdy,
                  > nie ma tutaj tylu wariatów co u nas, nikt nie wyprzedza na trzeciego pod górkę.
                  > Śmiem twierdzić że tu jest bardzo dużo wypadków, bo przy tak dobrych drogach i
                  > powolnej spokojnej i kulturalnej jeździe wypadków w UK nie powinno być wcale.
                  __

                  ??? No chyba ze zamiast ludzi mialbys roboty ;-))

                  Wracajac do rzeczywistosci gdzie autami jezdza ludzie - w statystykach z 2003
                  dotyczacych wypadkow smiertelnych na drodze UK jest trzecie od gory pod wzgledem
                  najmniejszej liczby wypadkow (136 na 100K aut osobowych) wiec jest jednym z
                  najbezpieczniejszych krajow w EU, Polska trzecia od dolu na 25 krajow (506 na
                  100K!!!!) - tylko Litwa i Lotwa sa nizej.
                  • ralphos Re: Bez swiatel 06.02.07, 22:50
                    Co mnie bardzo ciekawi, tutaj winą za wypadki regularnie obarcza się zarządców
                    dróg. W mojej okolicy na jednym skrzyżowaniu było bardzo dużo wypadków, po
                    prostu ludzie skręcający w prawo ładowali się bezmyślnie prosto pod koła
                    jadących z naprzeciwka. Było sporo szumu w mediach na ten temat i wszędzie winę
                    zrzucano na projektantów drogi. Niedawno zamknięto kilka przejazdów w poprzek
                    niektórych dwupasmówek, bo było sporo wypadków, ludzie przecinali trasę
                    szybkiego ruchu za bardzo nie patrząc czy coś jedzie. Oczywiście przyczyną
                    wypadku był fakt istnienia przejazdu, a nie wada ślepota lub głupota kierujących.
                    Teoretycznie może to i dobre podejście - jeżeli nie możemy dostosować kierowców
                    do dróg, to dostosujmy drogi do kierowców. Tylko że większość ludzi na tym
                    traci. Kiedyś spóźniłem się na ważne spotkanie, bo na M25 przez kilkanaście
                    kilometrów było ograniczenie do 40mph. Przez te kilkanaście kilometrów nie
                    mogłem zauważyć niczego, co usprawiedliwiałoby wyświetlanie takiego limitu. W
                    końcu wyświetlony został napis "motorway flooded". Po kilku następnych
                    kilometrach przejechałem przez 50-metrowy odcinek wilgotnej jezdni. Tak, tak -
                    wilgotnej, bo nie była w żaden sposób "flooded". I to było wszystko, nie było
                    żadnego niebezpieczeństwa. Przypomina mi się pewne polskie przysłowie o
                    wylewaniu dziecka z kąpielą...
                    • anya.po.prostu Re: Bez swiatel 07.02.07, 21:47
                      ralphos, za chwilę dowiesz się, że nieomylni brytyjscy uczeni udowodnili, że jeżdżenie na światłach po zmroku jest szkodliwe dla zdrowia i powoduje wypadki i że to tylko w Polsce takie zacofanie, że nie wiedzą jak kierowców szkolić :PPP
                      • jaleo Re: Bez swiatel 08.02.07, 10:28
                        anya.po.prostu napisała:

                        > i
                        > że to tylko w Polsce takie zacofanie, że nie wiedzą jak kierowców szkolić :PPP

                        Przejechawszy sie pare razy samochodem w Polsce, i natknawszy sie na polskie
                        samochody w UK, smiem twierdzic, ze w Polsce kierowcow szkola psychopaci.
                        • mama5plus Re: Bez swiatel 08.02.07, 10:56
                          Ach, ten limit predkosci najbardziej Polakow mierzi, hehe :D
                          I oczywiscie wiedza najlepiej ;)

                          www.channel4.com/4car/news/news-story.jsp?news_id=12327
                          Although 29 percent of UK drivers admitted they like to drive fast, this was
                          lower than the Germans and Swedes (43 percent), Cypriots (44 percent) and Poles
                          (45 percent)(sic!:) ).
                          • eballieu Re: Bez swiatel 08.02.07, 12:58
                            Stalam dzis ano przed domem, patrzylam na meza jak nam lepi balwana. Godzina
                            6.45.
                            Po bialej drodze pomykaly od czasu do czasu auta. Nikt nie mial wlaczonych
                            swiatel, omiecionych ze sniegu aut. Ale kto by omiatal, ledwo co mroz chwyci, a
                            ludzie psiukaja na oszronione szyby.
                            I teraz jedziesz sobie taka osniezona droga i nie wiesz, zaspa sie do Ciebie
                            zbliza, czy auto? Bez swiatel.

                            Jeszcze nie slyszalam, aby w Niemczech brak ograniczenia predkosci na
                            autostradach bylo powodem wypadkow.
                            • mama5plus Re: Bez swiatel 08.02.07, 14:06
                              A ja nie slyszalam zeby nie byl ;)
                              Jakies konkretne dane moze?
                              Wplyw braku ograniczenia predkosci na zmniejszenie liczby wypadkow?
                              • jaleo Re: Bez swiatel 08.02.07, 14:21
                                W mojej okolicy wszyscy, lacznie ze mna, jechali rano na tych oslawionych
                                postojowych (niekotrym dyskutantom zaraz cisnienie skoczy). Ale u nas nie bylo
                                jakies zamieci snieznej, tylko troche ciemnawo. Przyznam sie, ze sniegu z
                                dachu tez nie zgarnelam, co jest faktycznie niebezpieczne, bo moze sie
                                teoretycznie zsunac na szybe przy hamowaniu.

                                A tak w ogole jak sie zaczelam zastanawiac nad tymi swiatlami, to wychodzi z
                                tego, ze chyba jeszcze ani razu tu w UK nie jezdzilam na pelnych swiatlach w
                                dzien (pomijajac przypadki swiatel mgielnych jak byla mgla, ze oko wykol). Ale
                                postojowe zawsze grzecznie wlaczam o poranku i o zmierzchu, albo jak jest
                                deszczowo/ciemnawo.
                              • ralphos Konkrety cz. 1 08.02.07, 18:36
                                mama5plus napisała:
                                > Jakies konkretne dane moze?
                                > Wplyw braku ograniczenia predkosci na zmniejszenie liczby wypadkow?

                                Proszę bardzo:
                                Kilka fragmentów z artykułu, który 27.01.2003 ukazał się w Le Figaro.

                                OSTRA BEZPIECZNA JAZDA
                                Badania i statystyki pokazują, że ograniczenia prędkości na autostradach mają
                                odwrotny skutek im bardziej się ślimaczymy, tym większe mamy szanse na wypadek.
                                Rządy różnych państw zdają się tego nie zauważać.

                                GERARD NICAUD

                                Od 1 czerwca we Włoszech kierowcy będą mogli jechać na trzypasmowych
                                autostradach z prędkością 150 km/godz., czyli o 20 km/godz. szybciej niż
                                dotychczas. Podobne próby przeprowadza wiele amerykańskich stanów. Japończycy
                                zamierzają z kolei otworzyć drogę ekspresową, z dopuszczalną szybkością 140
                                km/godz. - oszałamiającą jak na Kraj Kwitnącej Wiśni, gdzie z reguły jeździ się
                                dość wolno. Eksperci doszli do wniosku, że w ten sposób skróci się czas podróży,
                                a w rezultacie zostanie ograniczona emisja zanieczyszczeń do atmosfery. Jeśli
                                już nawet znani z dmuchania na zimne Japończycy zdecydowali się na taki krok,
                                coś musi być na rzeczy. A zatem: czy teoria o zgubnym demonie prędkości,
                                przynajmniej w przypadku autostrad, nie ma już racji bytu?

                                Eksperyment w Montanie

                                Wiele krajów uprzemysłowionych zastanawia się dziś nad rzeczywistą skutecznością
                                ograniczeń szybkości dla samochodów. W czasach gdy głośno i nie bez racji
                                domagamy się szeroko pojętego bezpieczeństwa, decyzje o bardziej elastycznym
                                podejściu do prędkości mogą zaskakiwać lub nawet bulwersować. Chyba że założymy,
                                iż poziom bezpieczeństwa na autostradzie nie zależy od prędkości pojazdu i nie
                                istnieje związek przyczynowo-skutkowy między liczbą kierowców pędzących na
                                złamanie karku a liczbą wypadków.

                                Czy podwyższanie limitów to wyraz ignorancji, czy może groźna dewiacja,
                                podsycana przez samochodowe lobby? Zanim to rozstrzygniemy, przyjrzyjmy się paru
                                liczbom. Dają sporo do myślenia.

                                Weźmy np. dane statystyczne IRTAD (międzynarodowej bazy danych o ruchu drogowym
                                prowadzonej przez OECD). Wynika z nich, że na autostradach amerykańskich, gdzie
                                obowiązują drakońskie ograniczenia prędkości, zdarza się więcej wypadków
                                śmiertelnych na głowę mieszkańca niż na autostradach Francji. Z kolei Francuzi
                                giną częściej niż Niemcy, którzy na swoich autostradach (na ogół) mogą jeździć
                                tak szybko, jak im się tylko podoba.

                                A jeśli powiążemy te dane z gęstością sieci drogowej, wyniki okażą się jeszcze
                                bardziej wymowne: w Stanach Zjednoczonych na jeden kilometr drogi przypadają
                                niespełna dwa samochody osobowe, we Francji - około trzech, w Niemczech - cztery.

                                Ta sytuacja nie zmienia się od 20 lat: Niemcy, mimo przyłączenia czterech landów
                                wschodnich, z byle jakimi autostradami i samochodami z innej epoki, w dziedzinie
                                bezpieczeństwa drogowego zdecydowanie biją konkurentów w tej klasyfikacji. Co
                                prawda jeszcze lepsze wyniki osiągają Wielka Brytania i Japonia, ale bierze się
                                to po części stąd, że w tamtych krajach samochody poruszają się wolniej z uwagi
                                na wąskie drogi i ustawiczne korki. Według danych brytyjskiej specjalnej Komisji
                                ds. Transportu (CIT) Wielka Brytania zajmuje pierwsze miejsce w Europie pod
                                względem tłoku na szosach.
                              • ralphos Konkrety cz. 2 08.02.07, 18:37
                                Mamy jednak dla państwa także coś ciekawszego, a przede wszystkim bliższego
                                nauce: wyniki pewnego doświadczenia, jakie przeprowadzono kilka lat temu na
                                terenie słabo zaludnionego stanu Montana, położonego w północno-zachodniej
                                części USA. Otóż przez cztery lata, od 1994 do 1998 roku, na tamtejszych
                                autostradach zniesiono wszelkie ograniczenia prędkości w porze dziennej.
                                Rezultat: znaczny spadek liczby samochodowych katastrof. Czyżby był to tylko
                                zwykły zbieg okoliczności?

                                W czerwcu 1999 roku skończono z tym "eksperymentem", gdyż uznano go za
                                politycznie niepoprawny. Dane statystyczne są jednak pouczające: od stycznia do
                                maja 1999 roku średnia wypadków śmiertelnych na autostradach w tym stanie
                                wynosiła 6,2. W pozostałych miesiącach, gdy ponownie wprowadzono limity - już
                                10,1, zaś w 2000 roku ten wskaźnik podskoczył do 12!

                                Szybciej, czyli uważniej

                                Niektórzy twierdzą, że wciąż dysponujemy zbyt małą liczbą danych, by wyciągać
                                rewolucyjne wnioski. Oto więc kolejny przykład ukazujący zjawisko na znacznie
                                szerszą skalę.

                                W roku 1995 rząd federalny USA zrezygnował z ograniczania prędkości na
                                wszystkich amerykańskich autostradach do 55 mil na godzinę, czyli 88,5 km/godz.
                                (przepis ten wprowadzono w 1974 roku). Decyzję o limitach szybkości pozostawiono
                                władzom poszczególnych stanów. Gubernatorzy decydowali się najczęściej na
                                ograniczenia od 65 mil/godz. (104 km/godz.) do 75 mil (ok. 120 km/godz.).

                                Od tego czasu liczba zabitych na autostradach amerykańskich, mimo nasilenia
                                ruchu, spadła o 11 procent. Ponadto w większości stanów zakazy nie dotyczyły
                                ciężarówek.
                                Dlaczego więc liczba ofiar śmiertelnych spadła? Jadąc szybciej, prowadzi się
                                rozważniej, kierowca jest bardziej skupiony. To zmniejsza ryzyko dekoncentracji
                                lub zaśnięcia za kierownicą, zwłaszcza w wielkich, wygodnych limuzynach lub
                                popularnych w Stanach Zjednoczonych furgonetkach.

                                Na początku ograniczenia prędkości wprowadzono z myślą o zmniejszeniu zużycia
                                paliwa po pierwszym kryzysie naftowym (1974), gdy światowe ceny ropy wzrosły
                                pięciokrotnie.

                                Rok później w USA i kilku krajach europejskich sporządzono statystyki, z których
                                wynikało, że na autostradach spadła liczba ofiar wypadków. To wystarczyło, aby
                                wyciągnąć jeden, krótki wniosek: nadmierna szybkość zabija.

                                Fachowcy zapomnieli o drobnym fakcie: w tym samym czasie wprowadzono obowiązek
                                zapinania pasów bezpieczeństwa dla kierowców i pasażerów na przednim
                                siedzeniu... Nic dziwnego, że statystyki układały się w tak piękny wzorek dla
                                zwolenników ograniczenia szybkości.

                                • mama5plus Re: Konkrety cz. 2 08.02.07, 19:04
                                  www.abd.org.uk/safest_roads.htm
                                  I, zwazywszy na fakt, ze brytyjskie autostrady sa bardziej zaludnione niz
                                  niemieckie ( i ktorekolwiek z wymienionych), to ta najnizsza liczba wypadkow
                                  smiertelnych dodatkowo daje do myslenia.

                                  Tak tak, wiem, ze u dolu zawodza, ze w tej sytuacji powinni poluzowac to i owo
                                  bo i tak juz jest super :-p No, idealnie bedzie- zero wypadkow hehe.
                              • ralphos Konkrety cz. 3 08.02.07, 18:38
                                Według danych amerykańskiego ministerstwa transportu, choć jedna trzecia
                                wypadków rzeczywiście ma związek z prędkością, pierwotną przyczyną aż 95 proc. z
                                nich jest co innego - np. nagła zmiana pasa ruchu, niezachowanie dostatecznej
                                odległości w stosunku do pojazdu jadącego z przodu, ryzykowne wyprzedzanie,
                                osłabienie koncentracji. Statystyki dotyczące Francji są podobne: choć
                                autostrady skupiają nieco ponad 20 proc. ruchu kołowego, przypada na nie tylko 6
                                proc. ogólnej liczby wypadków, w tym śmiertelnych. Ponadto 40 proc. ofiar
                                jechało bez pasów, a 43 proc. - za blisko innego pojazdu.

                                Dlaczego zatem tyle rządów na całym świecie czyni z ograniczenia prędkości na
                                autostradach jeden z filarów swej strategii na rzecz bezpieczeństwa ruchu
                                drogowego? Istnieją co najmniej dwa powody:

                                Po pierwsze, jak potwierdzają sondaże, ograniczanie prędkości jest popularne,
                                zapewne dlatego że ma posmak egalitaryzmu. Może też działać w drugą stronę:
                                niektórzy użytkownicy autostrad uważają, że sami są bardzo dobrymi kierowcami, a
                                limity dotyczą tych pozostałych, gorszych od nich. Do tego pierwszego grona na
                                pewno należą politycy - niedawno dziennikarze z brytyjskiego dziennika "The
                                Independent" przyłapali francuskiego ministra spraw wewnętrznych Nicolasa
                                Sarkozy'ego na jeździe z prędkością 200 km/godz.!

                                Nic dziwnego, że Biuro Bezpieczeństwa Drogowego (Sécurité routire), organizacja
                                podległa ministerstwu transportu, utworzyło 1 stycznia br. nową komórkę do spraw
                                kontroli prędkości.

                                Po drugie popularność ograniczania prędkości wynika także z pewnego prozaicznego
                                i wstydliwego powodu, do którego nikt nie chce się przyznać. A mianowicie z
                                powodu finansowego - to jest po prostu bardzo opłacalne. Limity nie tylko
                                pozwalają zaoszczędzić na kosztownej infrastrukturze, ale zapewniają także
                                niezłe wpływy z mandatów.

                                Wedle szacunków Chada Dornsife'a, amerykańskiego eksperta w zakresie
                                bezpieczeństwa ruchu drogowego, w USA za przekroczenie prędkości karze się co
                                roku 50 milionów kierowców. We Francji natomiast - ok. 1,2 miliona.
                          • ralphos Re: Bez swiatel 08.02.07, 18:28
                            mama5plus napisała:
                            > Although 29 percent of UK drivers admitted they like to drive fast, this was
                            > lower than the Germans and Swedes (43 percent), Cypriots (44 percent) and Poles
                            > (45 percent)(sic!:) ).

                            To tylko 2% więcej Polaków niż Niemców i Szwedów!
                            Poza tym te wyniki nie pokazują niczego, sam fakt że ktoś lubi szybką jazdę nie
                            ma nic wspólnego z tym czy kierowca potrafi z taką prędkością jeździć.
                        • ralphos Re: Bez swiatel 08.02.07, 18:23
                          jaleo napisała:
                          > Przejechawszy sie pare razy samochodem w Polsce, i natknawszy sie na polskie
                          > samochody w UK, smiem twierdzic, ze w Polsce kierowcow szkola psychopaci.

                          W Polsce kierowcy nie są szkoleni żeby potrafili jeździć, tylko żeby zdali
                          egzamin. Sami egzaminatorzy nie potrafią jeździć, kiedyś widziałem na Bemowie
                          egzaminatora, który wpadł w poślizg na zaśnieżonej nawierzchni i kompletnie nie
                          potrafił go opanować, robił takie głupoty, że ręce mi opadły (koła maksymalnie
                          skręcone w bok i gaz do dechy).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka