Dodaj do ulubionych

Demolanci, czyli ...

17.03.07, 20:27
... moje osobiste dzieci.
Ja już nie mogę!
Słuchajcie, czy wasze dziecie też tak wszystko przeraźliwie niszczą?
I nie chodzi mi tu o rozbieranie samochodu na części, bo wiem, że to
ciekawość poznawcza (choć nie powiem, żeby mnie nie wkurzało, że nie ma ANI
JEDNEJ zabawki całej - ale to już w sumie ich problem).
Chodzi mi o to, że mieszkamy w tym mieszkaniu dopiero pół roku i ... ściany
pomazane, farba powylewana w ogródku (mimo zakazów młody się dorwał i
radośnie porozlewał, gdzie się da), łóżko połamane (od skakania), tapicerka
fotela popękana w 3 miejscach. I tak można by mnożyć.
Załamuje mnie to, bo mimo nakazów, zakazów typu: jedzenie tylko przy stole w
kuchni, mimo wprowadzania i (w miarę możliwości i cierpliwości)
przestrzegania pewnych zasad ciągle jest totalny bajzel i brud.
A do tego moje dzieci są bardzo twórcze, więc dochodzą do tego jeszcze
tony 'arcydzieł', z których żadnego nie wolno wyrzucić, zawsze gdzieś
porozsiewane kredki i wszelakie akcesoria plastyczne. Niby się to ogarnia co
jakiś czas (np. przed posiłkami - bo oczywiście tam się najlepiej tworzy),
ale oni potrafią sprawić, że w ciągu 5 minut pokój wygląda jak po przejściu
tajfunu!
Kurcze! Ile można latać ze szczotą?! (a z wyjątkiem jednego nie są jeszcze
raczej w wieku, że mogę liczyć na większą pomoc z ich strony).

Na ogół nie pocieszam się cudzymi 'nieszczęściami', ale powiedźcie, że ...
wasze dzieci też są takie. Czy może moje to jakiś wyjątkowy przykład
wrodzonego wandalizmu?
Widziałam, bodajże u mamy5plus, na zdjęciach białą sofę - no to mi się nie
mieści w głowie (i nie mówię tu o guście :)) - bo ta sofa naprawdę wciąż BYŁA
BIAŁA! (no chyba, że to Photoshop)


No nie powiem, żebym ja była jakąś straszliwą pedantką :))
Ale te zniszczenia, ta demolka (o ubraniach i butach nie wspomnę), to ... mam
wrażenie, celowe niszczenie dzisiaj już mnie dobiło.
Bo tu wiosna, bo chciałoby się zrobić coś twórczego, a przynajmniej
przyjemnego, a tu ciągle ta syzyfowa praca ...

@$%&*#!
--
Don't guess
Obserwuj wątek
    • aniek133 Re: Demolanci, czyli ... 17.03.07, 23:56
      Effata, po przeczytaniu Twojego postu przestaje sie dziwic, ze wlasciciele
      mieszkan maja czesto obiekcje co do wynajmowania mieszkan ludziom z dziecmi :))

      A tak na powaznie to wspolczuje. Chyba bym zwariowala od tego wiecznego
      sprzatania.
      • effata Re: Demolanci, czyli ... 18.03.07, 00:22
        No wiesz, Aniek, za szkody wyrządzone przez dzieci ... odpowiadają rodzice.
        My to mieszkanie doprowadzimy prędzej czy później do stanu używalności :))
        Wcześniej, z jednym dzieckiem, albo jak młodsza młodzież nie była jeszcze taka
        aktywna, to problem nie istniał (moje piersze dziecię nie wykazywało aż tak
        wielkich zainteresowań rysowaniem po ścianach, rzeźbami na stole itp.)

        Ale czuję, że mój "syndrom wynajmowanego mieszkania" czyli notoryczna obsesja,
        że zaraz coś 'SIĘ' zniszczy, zepsuje, połamie itp., wchodzi w fazę krytyczną.
        I zastanawiam się, czy jestem przypadkiem odosobnionym ... czy może ten syndrom
        jest już nauce dobrze znany i zbadany :)
    • gosiash Re: Demolanci, czyli ... 18.03.07, 00:35
      No tos mnie effata pocieszyla. U mnie wpradzie nie ma az takiej strasznej
      demolki, bo narazie mam tylko jedna osobniczke w wieku tworczym (osobnik
      jeszcze sie nie przemieszcza, wiec ma maly zasieg ;), ale co do balaganu to sie
      zgadza. Jessica mowi o kazdym pokoju 'my room', wiec jej zabawki, ksiazki,
      kredki, ubrania sa wszedzie. I faktycznie nawet jak robimy wspolne porzadki i
      poskladamy zabawki w jedno miejsce to okazuje sie, ze posprzatanie kawalka
      podlogi sluzy tylko temu, zeby natychmiast na ta podloge wysypac zawartosc
      innej paczki zabawek i tak w kolko!
      Czasami sie przejmuje i wydaje mi sie, ze nie moge nikogo do domu zaprosic - no
      bo jak w taki balagan, a czasami to mi juz wszystko jedno i tylko przesuwam
      noga zabawki w jeden kat, zeby przejscie do kanapy bylo ;), a z kanapy zrzucam
      gdzies na podloge lalki i pluszaki, zeby bylo gdzie usiasc ;)
      A przyznaje sie tez do zniszczen w temacie wykladziny dywanowej, ale jej jakosc
      jest rzadna, wiec az tak bardzo sie nie przejmuje. Aczkolwiek szklanka soku na
      tejze, kiedys bezowej, wykladzinie prezentuje sie jako szara plama co
      rzeczywiscie wyglada tragicznie.
      • effata Re: Demolanci, czyli ... 18.03.07, 01:13
        > A przyznaje sie tez do zniszczen w temacie wykladziny dywanowej, ale jej
        >jakosc jest rzadna, wiec az tak bardzo sie nie przejmuje. Aczkolwiek szklanka
        >soku na tejze, kiedys bezowej, wykladzinie prezentuje sie jako szara plama co
        > rzeczywiscie wyglada tragicznie.
        Ha! Zanim udało nam się (po wielkich bojach - bo właśnie ci nieszczęśni
        landlordzi, co to dzieci nie lubia itp.) wynająć to mieszkanie, to zrobiliśmy
        sobie listę wymagań, na której jednym z podstawowych warunków było:
        BRAK WYKłADZIN. I udało się - mamy piękne dechy (przynajmniej jeden problem z
        głowy, bo w poprzednim mieszkaniu też mieliśmy beżową - fabrycznie :))
        wykładzinkę, nawet w łazience i ... w kuchni, co było dla mnie paranoją do
        sześcianu!)
    • konstantyn2 Re: Demolanci, czyli ... 19.03.07, 15:02
      czyzby brak dyscypliny, rygoru i klapsa??????????/ a moze wychowanie
      bezstresowe??????????
      • aleksandrawu Na pocieszenie 19.03.07, 15:27
        Ale sie usmialam czytajac to!
        www.timesonline.co.uk/tol/comment/columnists/guest_contributors/article1528014.ece
        Poczytajcie, drogie mamy, pocieszmy sie jakie jestesmy dzielne- w razie gdyby
        ktos twierdzil inaczej.
        Nawiasem mowiac, jak ja sie ciesze ze mialam cesarke...uff
      • effata Re: Demolanci, czyli ... 19.03.07, 18:51
        > czyzby brak dyscypliny, rygoru i klapsa??????????/ a moze wychowanie
        > bezstresowe??????????

        No niestety pudło. Więc jaki z tego wniosek? Może za bardzo te moje dzieci
        stresuję? :))
        Co do klapsów, to się wypowiadać nie będę, bo to temat drażliwszy niż aborcja,
        dzieci z próbówki i eutanazja razem wzięte (już to kiedyś przerabialiśmy na
        forum). Zwolennikiem metody bezstresowej nie jestem absolutnie (więc dalej
        dośpiewaj sobie sam :))), szczególnie, że pracując w szkole widzę jej
        beznadziejne efekty.

        No i może rzeczywiście opisałam to jakoś tak rozpaczliwie, ale w weekend
        naprawdę tonęłam w bałaganie i dobił mnie ten rozwalony fotel (nota bene nasz
        osobisty, a nie landlorda - a miał zaledwie 8 miesięcy).
        Bałagan bałaganem - w końcu ja też święta w tej kwestii nie jestem, ale chodzi
        mi o to niszczenie wszystkiego, tak niby niechcący. To się po prostu "samo robi
        proszę mamy" :) Spodnie się same drą na murku, buty się same rozwalają na placu
        zabaw, ręka ubrudzona dżemem z czarnej porzeczki sama się wyciera o bluzkę a
        potem o ścianę i to najczęściej jak ja akurat robię coś w innym pokoju.
        Ja wiem, że moje dzieci są kochane i twórcze i się rozwijają, ale ... mam
        wrażenie, że nasz domowy budżet jest wyjątkowo nadwyrężany, przez kupowanie ton
        rzeczy w ilościach hurtowych (no bo ile można rocznie kupować foteli czy łóżek?)

        No, ale po ilości postów widzę jednak, że jestem odosobniona w tym problemie i
        stanowię niechlubny wyjątek :))

        Pozdrawiam,
        Effata sfrustrowana

        --
        Don't guess
        • kasia799 Re: Demolanci, czyli ... 19.03.07, 19:30
          Chcialabym znac odpowiedzi na wszystkie twoje pytania ;-)))
          Jedyne co moge doradzic to schowanie kredek, farb itp i udostepnianie ich w
          momencie, kiedy mozesz usiasc przy dzieciach i 'patrzec im na rece'
          Ja tak wlasnie zrobilam od razu po tym jak ujrzalam piekny kolorowy szlaczek na
          scianie. Na szczescie gumka wszystko zmazala..
          Pisaki mam zmywalne (tak w razie czego), kupilam tez pisaki na wode, te sa
          zupelnie nie grozne, bo rysuja tylko na specjalnie do tego przeznaczonych
          kartkach, tablicach.

          Z innej beczki: aby uniknac plam na sofach, mozna je zaimpregnowac.
          Wiem, ze DFS oferuje taka opcje i daje nawet gwarancje na 2 lata o ile dobrze
          pamietam, ze nie bedzie plam.

          Zycze duzo silnych nerwow :-)
          • jofin Re: Demolanci, czyli ... 19.03.07, 20:04
            E tam Effata, odosobniona to nie jestes. Tym bardziej, ze masz dosyc aktywnych
            chlopakow. Jak moj syn byl nieco mlodszy, to dziury na kolanach w spodniach
            pojawialy sie mniej wiecej po miesiacu od zakupu. Z butami bylo podobnie.
            Teraz, jest nieco lepeij, ale to dlatego,ze on wyrosl. Moje dzieci moze nie sa
            niszczycielami, ale za to tez nie naleza do tych, dla ktorych porzadek w ich
            rzeczach ma jakies znaczenie. najgorsze, jest ze najmlodsza, obecnie 4 latka
            jest w wieku, w ktorym przebieranie sie i zmienianie ciuszkow 20 razy na dzien
            jest na porzadku dziennym. Wiec wyobraz sobie pobojowisko jakie po sobie za
            kazdym razem zostawia. Bo sukienki z szafy potrafi sobie wyjac i zdjac z
            wieszaka, ale z powrotem, to juz jest wyzsza szkola jazdy. Ostatnio sciany tez
            pomazala jakimis flamastrami . Jej rower, ktory 2 tygodnie temu poszedl do
            naprawy, moj syn jednym kopnieciem w niego pilki zalatwil po tygodniu.

            Ja nie naleze do tych niefrasobliwych. Staram sie rozumiec potrzeby dzieci. I
            tez wiem, ze w pewnym momencie z tych zachowan wyrosna. Czasmia sie zloszcze,
            bo balagan dziala mi wybitnie na nerwy. cZasmi sie poddaje, szczegolnie, ze
            pomimo tego, ze dzieciaki maja do wlasnej dyspozycji 3 pokoje na gorze i tak
            wiele zabawek jakims dziwnym trafem wciaz laduje na dole.

            Czasami zamykam oczy i staram sie tego nie zauwazac. A czasamia zarzadzam
            wielkie sprzatanie, ale i tak w koncu wychodzi na to, ze to ja to wszystko
            sprzatam.

            Wiesz, moj maz jakis czas temu tez wpadl na genialny pomysl by zakupic skorzane
            jasnobezowe sofy do pokoju. Te decyzje podjal bez konsultacji ze mna. Sofy
            owszem ladne i kolor tez mi sie podobal, choc ja mialam obiekcje, jak je
            zobaczylam wlasnie z powodu dzieci. Mniej wiecej po 3 tygodniach, moja
            najmlodsza, wtedy 2latka, zostala na chwile sama w pokoju i wpadla na genialny
            pomysl rysowania dlugopisem na tychze sofach i to na calej ich dlugosci. Gdy to
            zobaczylam, nie wiedzialam, co mam zrobic. W ostatecznosci uzylam bleachá, choc
            nie wiem, czy przy okazji nie poniszczylam tej skory. W tej chwili, czasem mi
            dzieci pomagaja czyscici te sofy.

            Kolejnym ciekawym pomyslem mojej najmlodszej bylo rysowanie dlugopisem na
            ekranie monitora LCD zakupionego tydzien wczesniej. Juz nawet nie pamietam jak
            mi sie to udalo przeczyscic. Ale o moich odczuciach w obu wymienionych
            sytuacjach nie bede tutaj wypisywac. Dodam jeszcze, ze moje dzieci naleza do
            tych milych, poslusznych i raczej grzecznych z perspektywy osob trzecich. ale
            prawa dziecinstwa sa jakie sa.
            • aleksandrawu Re: Demolanci, czyli ... 19.03.07, 22:09
              effata, jak bedziesz sfrustrowana, to sobie napewno nie pomozesz:)
              A tak jak jofin napisala, dzieci musza przez to przejsc. I prosze szanownego
              (szanownej?)konstantyn2, wychowanie nie ma tu nic do rzeczy.No, chyba ze jest
              sie mama ekstremalna, ktora zamyka dzieci na klucz w ich pokojach, zeby nic nie
              poniszczyly. Moja siostra ma 2 synkow i mimo ze wychowywani tak samo, sa
              skrajnie rozni: jeden w zyciu nic nie zniszczyl, drugi popisal wszysciutkie
              sciany w nowym domu, robil babki z blota w łazience i zabijal slimaki kamieniem
              na stole w kuchni. To dopiero hard core.
              A to na pocieszenie effaty:jak mialam 3 latka, starsza o 4 lata siostra
              przygotowala dla mamy przyjecie urodzinowe,zamknela mnie na klucz w pokoju i
              zostawila spiaca, po czym poszla po mame do pracy.Wrociwszy, zastaly mnie
              golusienka, pomalowana plakatowkami od stop do glow, i oczywiscie swoje
              arcydziela umiescilam na wszystkich scianach i meblach. A w przyplywie weny
              zrobilam wielka kupe na srodeczku wykladziny. I cala szczesliwa zaprezentowalam
              moj body-painting i hmmm...fekalny performance przybylym na impreze gosciom.
              Teraz mam trzydzieche na karku, a historia jest opowiadana na kazdym zjezdzie
              rodzinnym. Modle sie tylko zeby moja 3-latka nie byla az tak tworcza, bo jak na
              razie nie jest najgorzej.
              Czego sobie i wam, drogie mamy, zycze.
              • vygotsky Re: Demolanci, czyli ... 19.03.07, 23:53
                Effata, podtrzymuje ze nie jestes odosobniona tylko my dorosli mamy tez
                rozmaite zapatrywania na te sprawy i mam wielu znajomych po ktorych ten
                rozwalony fotel, pomalowane sciany i rozlana farba poprostu 'splywa'. Moze
                dlatego ten odzew nie tak wielki..Mnie natomiast takie rzeczy doprowadzaja do
                szalu i mniej wiecej od lat trzech czyli od pierwszych urodzin mojego mlodszego
                dziecka nie jestem w stanie skupic sie na niczym!!

                Moj starszy - wszystkie zabawki musialy byc kompletne, nigdy nie wyciagal
                wiecej niz dwie, oburzala go plama na scianie albo rozrzucone skarpetki taty,
                jak oddawalam ubrania do charity to byly jak nowe, mlody byl zawsze czysty,
                wyprasowany, uczesany czyli niezafafluniony i wzbudzal powszechne
                zainteresowanie swoim schludnym wygladem.

                Ta bajka skonczyla sie z przyjsciem na swiat mlodszego - nasz stol jest
                pobazgrany dlugopisem i pocharatany widelcami i nozami, sciane nad sofa juz
                przestalam malowac bo freski pojawialy sie regularnie i cyklicznie, wszystkie
                lego starszego, tak pieczolowicie przez niego chronione, zostaly wymieszane,
                powyrzucane do smietnika badz toalety, drzwi szafy wyrwane z zawiasow,
                doslownie wszystkie zabawki elektroniczne popsute (wlasnie dzisiaj kupilam
                leappad i zastanawiam sie jak dlugo potrwa), drewniana deska klozetowa zlamana
                tak nia rzucal, struny gitary pozrywane, najwazniejszy klawisz C w pianinie
                przestal grac, karnisz spadl mlodemu na glowe pare dni temu tak energicznie
                pociagnal, mlody ponadto zruinowal nam 2 filmy z wakacji (4h kazdy), ok 15
                kaset video no i w ciagu 5 dni dwie pary okularow (moje i meza) a dodam ze
                okulary kosztowaly £400 bo sa bardzo specjalistyczne...czy nie trafilby was
                szlag??

                Ja miejscami juz wymiekkam. Reasumujac wychowanie nie ma tu nic do rzeczy,
                rowniez podtrzymuje. Juz sobie wytlumaczylam ze mlodszy uczy sie doswiadczajac
                i wyprobowujac a starszy ma glowe bardzo teoretyczna...szkoda ze to poznawanie
                swiata musi odbywac sie takim kosztem..aha jeszcze dodam ze pare dni temu
                kupilam demolantowi like-a-bike, wiecie ten drewniany, siedzenie juz zerwane a
                sruby wykrecone i zgubione :) :) :)
                • m_anee Re: Demolanci, czyli ... 20.03.07, 08:44
                  kurcze ja mam podobie w domu moj ma niecale 3 lata a dom wyglada jakbym nigdy
                  nie sprzatala wszedzie te jego zabawki,naklejki,jak posprzatam to na 2 godz ,za
                  chwilke znow wszystko jest wymieszane on chyba tak lubi...mam nadzieje ze to
                  taki wiek i wyrosnie z tego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka