cobaea
11.07.07, 12:49
nie bede sie dopisywac w watku Iwety, bo to troche nie o wypalenie zawodowe
mi chodzi.
Chociaz...
Nie mam sily chodzic juz do obecnej pracy:(, po prostu nie mam i juz.
Wypalilam sie w sensie, ze mam juz dosc. Nie, nie mam odpowiedzialnego
stanowiska, moze to wlasnie o ten brak odpowiedzialnosci chodzi. Czasem rece
opadaja, jak mam wykonac kolejne glupie polecenie, mimo ze i tak pozniej
wyjdzie na moje,ze mialam racje. Teoretycznie mam szanse awansowac, ale tylko
w przypadku, gdy ktos z moich bezposrednich przelozonych awansuje lub zmieni
prace, co moze oznaczac czekanie w nieskonczonosc. Poza tym, awans oznaczalby
jakies 80-90 funtow MIESIECZNIE wiecej na reke, co przy automatycznym
wydluzeniu czasu pracy oznaczaloby taka sama stawke godzinowa, jaka mam
obecnie. Lubie ludzi, z ktorymi pracuje, ale teoretycznie nie stac mnie na
prace za troche powyzejL13000 rocznie:(, pracujac w weekendy i bank holiday
za normalna stawke:( Po prostu mam wrazenie, ze dotarlam pod sciane, dusze
sie powoli w tej sytuacji. Do tej pory mi to nie przeszkadzalo za bardzo,
traktowalam to raczej jako okres przejsciowy, by moc chodzic do szkoly, ale
dluzej chyba juz nie dam rady.
Najlatwiej: zmienic prace. Wiem, ale to nie takie proste. Do konca listopada
chodze do szkoly i potrzebuje jeden dzien w tygodniu wolny by uczeszczac na
zajecia. Ciezko jest znalezc prace, ktora zagwarantowalaby mi ten jeden dzien
wolny:( Probowalam:(Jedynym wyjsciem wydawaloby sie jest powrot do cateringu,
a tego nie chce, wiec odpada.
Dalam sobie czas - letnie wakacje, na odswiezenie MS Office i nauczenia sie
touch typing, w koncu spedzilam pare lat w biurze, doszlifowania cv i takie
tam...
Zastanawiam sie, czy brak doswiadczenia biurowego w uk przeszkodzi mi w
znalezieniu takiej pracy?
Planuje wybrac sie do paru agencji we wrzesniu z cv, by zapytac o opinie.
Mam pytanie, czy moglabym zapytac tez o opinie pare z Was? Np Anieheasley,
Duende, ktore sie rekrutacja zajmuja? Albo np Isabelski?
Po prostu po poltora roku bycia sales assistant mam wrazenie, ze popadam w
depreche, nawet zaczynam watpic w stan mojego angielskiego, a przeciez nie
jest tak zle, jak mi sie dzis wydaje.
Moze ja po prostu potrzebuje kopa w dupe!
Wiem, ze to porzadne przeziebienie, ktore rozlozylo mnie na lopatki nie
pomaga, ale chyba mam dola:( i tyle.
Rozpisalam sie az za bardzo, ale bede wdzieczna za opinie!