08.12.08, 16:16
Chcialabym adoptowac/przygarnac kotka, a wlasiwie dwa jakos po nowym roku.
Zastanawiam sie gdzie szukac, z tego co widzialam na gumtree, za taka
przyjemnosc trzeba zaplacic od okolo £30 za jednego. Moze ktos ma wiecej
informacji na ten temat?
Bede wdzieczna za pomoc :)
Obserwuj wątek
    • izabelski Re: kotki 08.12.08, 18:12
      bo wlasciciele z reguly zanm ci oddadza kotka to go odrobacza i
      zaszczepia - stad koszty
      • funny.face Re: kotki 08.12.08, 20:26
        Ja za adopcje psa z Dogs Trust zaplacilam £100, dwa lata temu. £30 w
        przypadku kota wydaje mi sie bardzo malo.
    • formaprzetrwalnikowa Re: kotki 08.12.08, 22:17
      30-50 funtow to standardowa cena za kotka z ogloszenia w lokalnej
      gazecie lub w pet shopie.
      mysmy naszego pierwszego kupili w petshopie (za 50), a jak go ktos
      przejechal to wzielismy dwa ze schroniska - za adopcje zaplacilismy
      100 funtow, w cenie byly pierwsze szczepienia, odrobaczenie i
      neutralizacja. mielismy sporo szczescia, bo to schronisko nie mialo
      zadnej szczegolnej procedury adopcyjnej. obdzwonilam kilka wczesniej
      i przyznaje, ze wysluchawszy warunkow niektorych schronisk
      odechcialo mi sie (jedno ze schronisk, uslyszawszy,z e poprzedniego
      kota nam ktos przejechal, zazyczylo sobie, zebysmy koty od nich
      trzymali w domu; wiele mialo dluga procedure adopcyjna, z wizyta
      wstepna, zeby zobaczyc dom, ogrod i inne i kilkoma 'follow-ups';
      jedni odmowili nam, bo powiedzialam, ze oboje pracujemy i nikt nie
      bedzie mogl siedziec z kotem przez pierwsze kilka tygodni w domu
      caly dzien, zeby sie zwierzak oswoil.
      • wolverine-2 Re: kotki 08.12.08, 22:20
        widze ze nie bedzie latwo niestety :(
      • yoskaiga Re: kotki 08.12.08, 22:23
        Forma, nie mogę uwierzyć w to co czytam!!!
        A moich "niemoich" co to mają szalet w całkowicie moim ogródku by ktoś nie chciał?!
        • asica74 Re: kotki 08.12.08, 22:26
          ha ha! przeczytaj procedure z mojej organizacji:
          www.haws-animals.org.uk/rehome/procedure/allprocedure.htm
          Pod ktora sie podpisuje rekami i nogami!
    • asica74 Re: kotki 08.12.08, 22:21
      najlepiej tu:
      www.catchat.org/index.html
      Znajdz swoj region a potem szukaj. Do wyboru do koloru.
      Jezeli jestes z West London to zapraszam tu:
      www.haws-animals.org.uk/rehome/catsandkittens/catsandkittensrehominglist.htm
      Ja sama mam dom tymczasowy z owej Charity i mam ich 3 koty.

      Co do kosztow: cena za kota moze sie wydawac wygorowana, ale ja znam
      to z drugiej strony: zanim taki kociak trafi do adpocji, to koszty
      szczepien, odplchania, odrobaczania, kastrowania sa dosc wysokie.
      Ale: wiele kotow do nas trafiajacych, to koty po przejsciach i
      wymagajace specjalistycznego leczenia, stad i koszty jeszcze
      wieksze. A do tego koszty utrzymania... i tak sie zbiera kwota taka
      a nie inna.
      Moim skromnym zdaniem, jezeli ktos sie decyduje na adopcje kota
      i "marudzi" przy cenie, to jest dla mnie znak ostrzegawczy. Bo sama
      cena za kota to tylko poczatek. Pozniej bede inne koszty do
      pokrycia, jak kolejne szczepienia, odrobaczanie, o kosztach leczenia
      mozliwych chorob nie wspominajac.
      • formaprzetrwalnikowa Re: kotki 08.12.08, 22:50
        wlasnie, asica ma racje. zapomnialam napisac, ze cena, zwlaszcza
        jesli sie bierze zwierzaka ze schroniska nie jest taka istotna -
        pomysl,z e dostajesz zwierzaka po 'przegladzie' weterynaryjnym,
        odplchonego, zneutralizowanego i generalnie zdrowego. a jesli dalej
        wydaje Ci sie wygorowana, pomysl, ze w ten sposob pomagasz innym
        bezdomnym zwierzakom.
        aha, mysmy dostali dwa malusie prawie 7 tyg kociaki, ktos je znalazl
        na dzialce jak jeszcze slepe byly i przyniosl do schroniska przy Vet
        Surgery.

        zwierzaki z petshopow to juz inna sprawa. nasz byl niby odpchlony,
        ale i tak robilismy swoje odpchlanie i odrobaczanie. i przyznaje,z e
        ten nasz pierwszy byl najfajniejszym zwierzakiem jakiego
        kiedykolwiek mialam: grzeczny, pogodny, idealny pet - szkoda, ze nie
        mial siedmiu zyc :-(

        trzeba tez pomyslec o ubezpieczenia zwierzaka, bo koszty leczenia
        weterynaryjnego to ho-ho-ho (nasza kocica rozwalila sobie lapke
        latem - okazalo sie to bardziej skomplikowane niz myslelismy i
        leczenie kosztowalo prawie 1000 funtow - na szczescie mamy dobra
        polise (PetPlan). a i zdrowy kotek to czesto spory wydatek - w ub.
        tygodniu zanioslam nasza Kocie na przypominajace szczepienia
        +tabletki odrobaczajace + preparat przeciwpchielny = 60 funtow.
      • formaprzetrwalnikowa procedura adopcyjna 08.12.08, 22:58
        generalnie uwazam,z e to dobry pomysl - bo wiele osob mysli,z e 'o,
        wezme sobie zwierzaka' a nie zastanawia sie nad tym, czy moze sobie
        na to pozwolic, albo czy landlord mu pozwoli. a przeciez dla takiego
        kota czy psa to kolejny stres jest - ledwie sie do nowego domu
        przyzwyczai a tu znow trauma przeprowadzki albo powrotu do
        schorniska.
        niestety, nas procedury adopcyjne wiekszosci schronisk odstraszyly -
        nie mielismy nic pzreciwko wizycie domowej przed zgoda na adopcje
        (mamy wlasny, duzy dom z ogrodem i wczesniej mielismy kota, wiec
        mielismy wszystkie niezbedne 'rekwizyty' i wiedzielismy jak to
        wyglada), ale mialam wrazenie, ze wiekszosc schronisk celowo
        pietrzylo trudnosci,zeby nas zniechecic (no, sorry, ale nie mam
        serca trzymac sila w domu zwierzaka, ktory z natury lubi lazic po
        dworze, wdrapywac sie na drzewa i wylegiwac w (nie zawsze swoim jak
        pisze joskaiga ;-)), ogrodku). pewnie o to chodzi,z eby na adopcje
        decydowali sie ludzie, ktorym naprawde zalezy na zwierzaku.
        bardzo podoba mi sie akcja 'Dog is for life. Not just for Christmas'.
        • asica74 Re: procedura adopcyjna 08.12.08, 23:23
          Hm, wiesz co, nie sposob wczuc sie w sytuacje owych schronisk, ale:
          - moze kot mial FIV - i taki powinien byc trzymany w domu, by nie
          zarazal innych zwierzat.
          - moze chodzilo im o okres przejsciowy, tj, kiedy kot sie
          przyzwyczaja do swojego domu i wtedy nie powiniem byc wypuszczany na
          zewnatrz, bo moze sie po prostu oddalic i nie znalesc drogi
          powrotnej.


          Forma, moim celem wcale nie jest zbijanie twoich argumentow, ale po
          prostu widze jak to funcjonuje z drugiej strony.
          Juz nie raz na przyklad slyszalam o nieszczesliwych adopcjach, kiedy
          kociaki wracaly do nas, bo ktos sobie nie uswiadomil, ze kot moze
          drapnac sofke. Takie sytuacje po prostu uczulaja ludzi, na to gdzie
          kociak trafia.
          I opiekujac sie, niekiedy misiacami, moimi podopiecznymi tez sie
          zaczelam tym przejmowac. Nie oddalabym mojego wychuchanego kociaka
          nigdzie, gdzie nie byloby mu lepiej niz u mnie. Stad wszelakie
          procedury "utrudniajace" adopcje sa mi bardzo na reke. Nie dlatego,
          ze nie chce ich oddawac, ale po prostu dlatego, ze mam pewnosc, ze
          kociak trafi do kogos, kto bedzie w stanie o niego zadbac.
          • formaprzetrwalnikowa Re: procedura adopcyjna 08.12.08, 23:54
            asica, ja sie z Toba generalnie zgadzam. tez uwazam,z e
            skomplikowane procedury adopcyjne dla zwierzakow sa potrzebne. sama
            odwiodlam od 'wziecia sobie slodkiego kotka' kilka osob - na jedna z
            nich podzialal wlasnie argument podrapanych mebli (nasza 'quality
            sofa' zostala wykonczona w ciagu 1,5 roku, mimo tego, ze zwierzaki
            zawsze mialy drapaki porozkladane po calym domu), na inna -
            perspektywa sprzatania kuwety.

            rozumiem potrzebe trzymania zwierzakow przez jakis czas w domu: z
            kociakami trzeba poczekac az dostana szczepienia, a wszystkie musza
            sie przyzwyczaic, ze to teraz ich dom. ale to konkretne schronisko (
            a wlasciwie pani,z ktora rozmawialam), uslyszawszy,z e poprzedniego
            kota przejechano nam na chodniku tuz przy domu, zapytalo, czy nadal
            chcemy miec kota, ktory bedzie sobie wychodzil z domu keidy chce,
            czy rozwazylibysmy 'indoor cat' - powiedzialam, zgodnie z prawde,z e
            nie chcemy indoor cat, wiec mi pani podziekowala. trudno. mozliwe,
            ze byla to osoba tak jak Ty, majaca koty w 'foster care'. rozumiem
            ja, nie chciala dac kociaka do domu, do ktorego potencjalnie
            zwierzak mogl juz nie wrocic. sama bym chyba podbnie zareagowala.
            zreszta, z tej parki, ktora adoptowalismy w ub roku 'chlopiec'
            wyszedl z domu ponad meisiac temu i do tej pory nie wrocil;
            szukalismy, wolalismy, obeszlismy okolice, obdzwonilismy schroniska
            i dalismy ogloszenia - pewnie go ktos przejechal - podobno duzy
            odsetek (polowa? 1/3?) kotow 12-18 meisiecznych w UK ginie wlasnie
            pod kolami samochodow. Kocica na szczescie mniej przygodowa jest i
            glownie lazi po okolicznych ogrodkach. znow 'odplakalismy' strate i
            na razie nie chemy wiecej zwierzakow dopoki sie nie wyprowadzimy na
            jakas zapyziala wies, gdzie nie bedzie tyle samochodow.
        • princessjobaggy Re: procedura adopcyjna 09.12.08, 14:02
          formaprzetrwalnikowa napisała:

          >(no, sorry, ale nie mam
          > serca trzymac sila w domu zwierzaka, ktory z natury lubi lazic po
          > dworze, wdrapywac sie na drzewa i wylegiwac w (nie zawsze swoim
          jak pisze joskaiga ;-)), ogrodku).

          A ja z kolei nie wiem czy mialabym serce wypuszczac kota swobodnie
          na zewnatrz wiedzac, ze moze zginac pod kolami samochodu.

          Z perspektywy kierowcy natomiast - koty przebiegajace droge w
          najmniej oczekiwanym momencie sa dla mnie niebezpieczne. Dziwie sie
          wlascicielom, ze jakos ich to nie obchodzi. Po tym jak mialam
          wypadek wlasnie przez takiego kota stwierdzilam, ze moje zdrowie i
          zycie sa wazniejsze (samochod rowniez), i nastepnym razem takiego
          lobuza zwyczajnie przejade. Do tej pory jak tylko zblizam sie w
          okolice swojego domu, spinam sie za kierownica ;(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka