Dodaj do ulubionych

SZPITAL BIELAŃSKI

IP: *.chello.pl 24.01.05, 00:21
kkto widział nową izbę przyjęć i ewentualnie co ma na ten temat do
powiedzenia bo ja wczoraj jak zobaczyłem to się wbiłem w niezły szok, Leśna
Góra wysiada
Obserwuj wątek
    • Gość: monika remont nie pomoże IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.05, 23:34
      w połowie grudnia miałam przykrą historię: połknęłam liść bobkowy, wbił mi się
      gdzieś w przełyku, bardzo drażnił, po dwóch dniach czekania, że minie, że go w
      końcu połknę, ze spuchniętym gardlem pojechałam do bielańskiego na ostry dyżur
      laryngologiczny. Była 21.30 kiedy zarejestrowałam się i grzecznie usiadłam w
      tym odnowionym holu. Jedna poczekalnia dla wszystkich pacjentów: państwo do
      chirurga, inni gdzieś, ja do laryngologa. Pani w rejestracji poinformowała, że
      to jest jedyny dyżur laryngologiczny dla Warszawy i Mazowsza. O godz. 0.30
      kolejka wcale jakoś nie zrzedła, zapytana pani w rejestracji powiedziała, że
      właśnie wszedł pacjent z 18, więc pojechałam do domu. Następny dyżur był na
      Kontratowicza, tam czekałam kilka godzin, 3 - 4, poczekalnia jest obskurna, ale
      przepustowość większa, wśród czekających była kobieta z kością kurczakaw
      gardle, dziewczyna z ością też w gardle i facet z tik - takiem w uchu, wsyzstko
      skończyło się dobrze, może z wyjątkiem wrażeń z bielańskiego
      • Gość: Gość Re: remont nie pomoże IP: *.chello.pl 26.01.05, 21:08
        A na uroczystym otwarciu w obecności Pana ministra Balickiego, tyle było
        kadzenia. Pani dyrektor szpitala bielańskiego najlepiej w ostatnich miesiącach
        udaje się otwieranie nowych oddziałów. Plany są imponujące, ale czy wystarczy
        kadencji Pana ministra. Myślę, że ocena pacjentów burzy wizerunek wspaniałego
        ośrodka medycznego w Warszawie. Ciekawe jak będzie funkcjonował szpital po
        powrocie z bezpłatnego urlopu wielkiego ministra-psychiatry?. Wybory już tuż,
        tuż. Ministrem niestety się bywa. Nie wiadomo czy nowa władza przedłuży umowę z
        tak świetnym specjalistą.
    • alamelka Re: SZPITAL BIELAŃSKI 27.01.05, 10:16
      bylam w tamtym tygodniu na ostrym dyzuze w bielanskim ,mialam ostre bule
      podbrzusza przez cala noc , rano pojechalam a tam bardzo mila pani powiedziala
      ze niestety bez skierowania od lekarza pierwszego kontaktu mnie nie
      zarejestruje , wrocilam do przychodni , niestety zaden internista przyjac mnie
      nie mogl , nie szkodzi ze ledwo stalam na nogach oni maja juz pacjentow i nie
      moga :(( czlowiekowi sie noz otwiera na to wszystko. wrocilam do szpitala ,
      jakos mnie przyjeli , spedzilam tam caly dzien , niestety nic sie nie
      dowiedzialam nie byli w stanie postawic diagnozy , a mnie jak bolalo tak boli.
      nie stac mnie na prywatne leczenie , a dostac sie panstwowo przerasta moje
      sily , o 4 rano nie bede wstawala zeby stac do 9 po numerek i wyklucac sie z
      emerytami ze im bardziej lekarz potrzebny niz mi mlodej!!!! Jestem na proszkach
      przeciwoblowych chodze do pracy , i najwyzej karetka mnie zabierze z ulicy .
      • Gość: jakis Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.chello.pl 19.03.05, 16:34
        w takich wypadkach masz prawo skorzystac z nocnej pomocy medycznej u internisty
        (godz 18-6 chyba). Nocna pomoc jest na zeromskiego (wejscie od nalkowskiej),
        wystarczy przyniesc dowod osobisty i dowod ubezpieczenia zdrowotnego. Ja
        ostatnio korzystalem ok polnocy, nie bylo zadnych pacjentow, pelen luz.
    • Gość: hayde Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.chomiczowka.waw.pl 19.03.05, 16:23
      Leśna Góra może i wysiada, ale widziałeś co się dzieje za magicznymi drzwiami
      prowadzącymi na oddział (jakikolwiek?). Moja kumpela ostatnio się struła i parę
      dni leżeła w Bielańskim... jak weszłam do niej na oddział to się załamała -
      farba się łuszczy, kible gorsze niż publiczne, łózka się rozwalają, na
      korytarzu syfi... to jak dwa światy...
      • Gość: kalinosia Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.neostrada.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 16:55
        rzeczywiście izba przyjęć wygląda imponująco, ale przecież nie to
        najwazniejsze. Wolę mieć dobra opiekę lekarską w kiepskich warunkach, niż super
        warunki z kiepską opieka medyczna . Co do oddziałów to jest różnie.
        Miałam "przyjemnośc " ostanio być w odwiedzinach na chirurgii ogólnej i po
        prostu przezyłam szok. Sale 8-osobowe, na kilka tych 8-osobowych sal 2 kible i
        chyba 2 prysznice! Oczywiście o wyglądzie owych toalet nie chce mi się nawet
        pisać. Co najmniej 5 pacjentów leżących na korytarzu.Syf straszny :( Po prostu
        wyszłam stamtąd mocno przygnebiona. Jakbym miała tam leżec jako chora, to chyba
        bym psychicznie tego nie zniosła. Natomiast całkiem niedawno byłam w
        odwiedzinach u babci na kardiologii i... szok. Odnowiony oddział, nowoczesny
        wystrój, czyściutko, salki kameralne, w salkach toalety - po prostu w
        porównaniu z chirurgią, Niebo a Ziemia. Także zależy od odziałów. Olbrzymim
        plusem i wspaniałą wiadomością dla kobiet jest fakt, że ordynatorem i
        kierownikiem na Ginekologii i Połoznictwie jest od tego roku słynny i
        znakomity Profesor Romuald Dębski.
    • warka_strong Izba przyjęć to nie wszystko. 19.03.05, 18:14
      Owszem tę część szpitala można uznać za jego ciekawszy element. Tylko co z tego,
      że jest ładnie, gdy...

      Ponad rok temu pogotowie przywiozło tam moją Mamę w ciężkim stanie. Trafiła na
      Oddział Ratunkowy, ja zostałem odesłany do poczekalni przy izbie przyjęć. W
      takich przypadkach czymś normalnym winien być dostęp do informacji o stanie
      chorego. Niestety na jakąkolwiek informację musiałem raz, że czekać; dwa, że po
      chamsku się upominać.

      Poza tym izba przyjęć, nawet najlepiej wyremontowana, nie przesłoni obrazu nędzy
      i rozpaczy w innych częściach szpitala. Niestety reszta szpitala jest w stanie
      wręcz tragicznym. Sale chorych nie zmieniły się wiele od czasów, gdy szpital był
      oddawany do użytku; nieświeża pościel na łóżkach chorych; zaniedbane toalety na
      oddziałach; daleka od nowoczesności kuchnia... To ledwie cząstka tego ponurego
      obrazu. Osobiście wolałbym mniej elegancką [ale czystą i zadbaną] izbę przyjęć,
      za to lepiej wyposażone sale dla chorych i... zdecydowanie życzliwszy personel.
      • Gość: uni Re: Izba przyjęć to nie wszystko. IP: *.chello.pl 19.03.05, 21:04
        Boje sie tego szpitala. On mnie przeraza (swoja droga zaden nie jest miym
        doswiadczeniem, ale ten przebija wszystkie). Sztuczny kominet w poczekalni
        jest, ale na glupi bandaz szpitala juz nie stac. Ach, taka ta nasza chora
        rzeczywistosc.
        • warka_strong Re: Izba przyjęć... 20.03.05, 00:43
          Zgadzam się z Tobą całkowicie. Ja również nie chciałbym być pacjentem tego szpitala.
        • Gość: edek Re: Izba przyjęć to nie wszystko. IP: *.play-internet.pl 06.09.15, 11:19
          Na bandaż to może i szpitala nie stać. Ale na każdym oddziale na etacie jest ksiądz kapelan. Swoją drogą z jaką gażą.
          • Gość: zoliborzanin Re: Izba przyjęć to nie wszystko. IP: *.dynamic.chello.pl 06.09.15, 12:17
            Kolejny paszteciarz z kolcem w 4 literach bu ha ha .....
    • Gość: grarza Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 18:12
      nie widzialam i szczerze mowiac radze wszystkim omijac ten szpital 10-ta
      droga... moze tam i coraz bardziej nowoczesnie, w sensie wyremontowali pare
      oddzialow, no i jak przeczytalam ze Debski tam bedzie dowodzil, to obudzilo to
      pewne nadzieje, ale generalnie mialam pare razy watpliwa przyjemnosc zetknac
      sie z tym szpitalem w roznych okolicznosciach i szczerze odradzam....
      sciany moze i pomaluja, ale to nie zmiania mentalnosci ludzi ktorzy tam
      pracuja, albo raczej udaja ze pracuja...
      • Gość: ExChomiBemowianka Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.aster.pl 22.03.05, 00:29
        Święte słowa. Miałam wątpliwą przyjemność czekać w totalnym bałaganie i
        dezorientacji w ślicznej izbie. Cóż z tego, jeżeli mentalność obsługi pozostaje
        na dawnym poziomie. Kłótnia o to, aby móc siedzieć na swoim krześle przy
        miesięcznym dziecku, zarażenie na oddziale dzicięcym chorobą zakaźną (brak
        jakiegokolwiek reżimu-roznoszenie choroby po oddziale), fatalne traktowanie
        rodziny umierającego człowieka (niestety mojego taty),fatalne zaniedbanie
        mojego dziadka, które skończyło się Jego śmiercią. Moich kilka pobytów na
        różnych oddziałach, zabiegi, operacje. Wszystko w jak najgorszym wydaniu na
        przestrzeni ostatnich 30 lat. I nie widzę żadnych zmian na lepsze. No może
        teraz porody wyglądają lepiej, chociaż ja nie próbowałam sprawdzać, czy coś się
        zmieniło, odkąd mi się udało przyjść na świat właśnie w tym szpitalu. Jeżeli
        nie musicie -omijajcie większość oddziałów.
        • Gość: grarza Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 16:22
          porodu nie probuj! ja probowalam... dla chetnych wysluchiwania horrorow moge
          opowiedziec, ale publicznie sie tym chwalic nie bede... w kazdym razie pana
          doktora, ktory mi "pomagal" gdybym jeszcze spotkala, to pewnie bym zabila w
          afekcie... pomijajac sam porod, dla wiekszej mojej przyjemnosci i na wieczna
          chyba pamiatke, zle mnie zszyli i rozlazl sie ten szew po jednym dniu.... :(((
          chodzic nie moglam przez 2 tygodnie i marzylam o tym by byc jedna z tych
          szczesliwych kobiet co to zaraz po porodzie leca w pole buraki kopac....omijac,
          omijac ten szpital!!!
          • Gość: agulha Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.aster.pl 23.03.05, 01:39
            A ja byłam w Bielańskim w SOR dwa razy w zeszłym roku z moją przyjaciółką:
            pierwszy raz - rozpoznano jej przerzuty, drugi raz - byłam zmuszona ją
            przywieźć, kiedy była już w bardzo ciężkim stanie. Z negatywów wymieniłabym
            bardzo długi czas przebywania w SOR (wprawdzie nie bezcelowy, wykonano wiele
            badań i konsultacji) i niedostateczną troskę o opanowanie bólu. Ogólnie jednak
            moje wrażenie było pozytywne. Również oddział gastrologii, mimo fatalnych
            warunków lokalowych, nie był zły. Pielęgniarki miały ludzkie uczucia, a lekarzom
            coś się przynajmniej CHCIAŁO. W odróżnieniu od naszego przewspaniałego Centrum
            Onkologii, gdzie koleżanka się "leczyła" (cudzysłów oznacza tu ironię: leczenia
            nie było wcale, a diagnostyka mało ukierunkowana i powolna, tak jakby czekali,
            aż pacjentowi wreszcie się pogorszy i da im spokój, umierając).
            • Gość: kalinosia Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.neostrada.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 20:45
              przepraszam, ale co do CO się nei zgodzę! W każdym szpitalu są lekarze i
              lekarze i nie mozna odrazu mówić, że całe CO jest złe! Sama jestem pacjentką CO
              i tam trafiłam na wspaniałych, cudownych, świetnych lekarzy (leżałam w kilku
              szpitalach, i nigdzie nie spotkałam się z tak cudownym podejściem do pacjenta i
              z taką fachowością). Wiele im zawdzięczam, przede wszystkim to, że jestem wolna
              od choroby.
              • agulha Centrum Onkologii 24.03.05, 21:30
                Słyszałam od kilku osób, że lekarze z CO prezentują taką postawę, że kiedy nie
                ma nadziei, to już zupełnie nie interesują się pacjentem, i może dlatego tak
                było w przypadku mojej koleżanki.
                Niemniej widziało ją w CO co najmniej czworo lekarzy, z czego ze dwoje w
                klinice, i żaden nie zbadał palpacyjnie ani nie obejrzał piersi u kobiety z
                przerzutami nowotworowymi 'nieznanego pochodzenia',u której jedyną uchwytną
                rzeczą w wywiadzie był wybadany samodzielnie guzek piersi. Jako absolwentka
                medycyny zapewniam Cię, że jest to skandaliczne niedopatrzenie. Student oblałby
                egzamin. A oni wpisali w komputer rozpoznanie 'rak wątroby prawdopodobnie z
                pęcherzyka żółciowego' i wykonali u chorej biopsję wątroby (czyli narazili ją na
                ryzyko krwawienia, a NFZ na zbędny wydatek, bo wystarczyłaby, niestety, biopsja
                cienkoigłowa sutka. No w każdym razie należało od niej zacząć).
                Inne swoje zastrzeżenia (poważne) co do postępowania wobec mojej koleżanki w CO
                opisywałam już na tym forum, więc nie będę się powtarzać.
                Z rozmów ze znajomymi,którzy jako rodziny pacjentów zetknęły się z CO - 1
                (jedna) osoba oceniła CO pozytywnie, a tak około dziesięciu - negatywnie lub
                bardzo negatywnie.
                No cóż, w chorobie trzeba mieć szczęście, no i Ty miałaś, i bardzo dobrze.
                • Gość: monika Re: Centrum Onkologii IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.05, 22:44
                  potwierdzam na przykładzie mojej koleżanki ktora w grudniu z rozpoznaniem
                  nowotworu zoladka tam zawiozlam w nadziei na pomoc i zajecie sie Nia, godzina
                  przed 8 rano, tlum pacjentow w poczekalni, w holu, wszedzie, babsko z
                  rejestracji opryskliwym tonem kieruje do ogonka dla "pacjentow
                  pierwszorazowych", w tym ogonie siedzi i stoi ok 50 osob, moja kolezanka jest
                  naprawde w ciezkim stanie, nie ma miejsca siedzacego, dramat, jej mama wraca do
                  ordynarnego babska i blaga dlugo o konsultacje w gabinecie specjallisty od
                  spraw przewodu pokarmowego, czekamy do 11, wychodzimy z kwitkiem, lekarz w
                  gabinecie stwierdził, że kolezanke bedzie mozna przyjac, kiedy beda znane
                  wyniki wycinka i czy ta zaraza moze byc zwalczana chemia, te wyniki mialy byc
                  trzy dni wczesniej, wykonywane sa w centrum, ale jeszcze ich nie ma, co robic -
                  jechac na oddzial wewnetrzny szpitala rejonowego, tam moja kolezanke przyjeli i
                  poczatkowo mieli gdzies, po interwencji, przyszla mila pani doktor, powiedziala
                  mi, ze sprawa jest przesadzona,zadnego leczenia nie bedzie, to jest umieranie,
                  spytalam o badanie wycinka, pani dr patrzac mi smutno w oczy powiedziala "a to
                  tylko tak dla panstwa", od tej rozmowy wycinek "badal sie" jeszcze 4 kolejne
                  dni, nie naleze do tych osob, ktore moga cos dobrego powiedziec o CO i nie mam
                  na mysli tekarzy, tylko paskudna atmosfere od progu
    • Gość: AB Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 22:20
      Nie chce nawet patrzec w strone szpitala bielanskiego,!!! Moge powiedziec, że
      usmiercili mi tam ojca! Poszedł na zapalenie oskrzeli i juz nie wyszedł. To nie
      przypadek bo co 2 dni robiłam z siostra awanture Pani Ordynator na oddziale o
      brud na salach bo sama musialam zamiatac i myc podłogi bo sie lepiły i o to aby
      podawali mu lekarstwa a nie czekali na smierc. Gdy pierwszym razem dostał udaru
      mózgu a leżał obok punktu pielegniarek to nawet nikt tego nie zauwazył, dopiero
      siostra gdy przyniosła obiad zauwazyła ze lezy nieprzytomny. Przez dwa tygodnie
      leczyli go aspiryna i czekali az nogi wyciągnie odstawili wszystkie lekarstwa
      na krazenie. Skonczyło sie fatalnie bo na dwa dni przed wyjsciem pół dnia
      prosił sie o odpięcie od dozownika z lekami bo chciał to toalety, ze złosci
      salowa wywiozła go tam na wózku i zostawila, znaleziono go nieprzytomnego.
      Wyladował na OIOM na piątym pietrze i tam dopiero zobaczylam horror. To
      paranoja! tymi pacjęntami nikt sie nie przejmuje. Leżał pod respiratorem.
      Dyzurowałysmy z siostra na zmiane przy jego łózku, Obok za szklana szyba był
      pokój pielegniarek. Głosny telewizor, muzyczka z radia zagłuszała telewizor a
      smiech i chichot pielegniarek z lekarzem górował nad tym wszystkim. Nie bardzo
      sie interesowały ze piszczą wskaźniki ze sie np. kroplówka skonczyała , wiele
      razy interweniowałysmy bo zadna sie nie ruszyła. Gdy wezwałyśmy ksiedza aby
      udzielił ojcu ostatniego namaszczenia, to musiałysmy mocno uszu nadstawiac aby
      usłyszec jego modlitwe. Szok.!!! Gdy ojciec próbował sie budzic dostawał środki
      nasenne podobno tak trzeba. Nie rozumialysmy tylko jak ma sie wybudzic z tego
      stanu. Po tygodniu lezenia pod respiratorem z soboty na niedziele w nocy
      odłaczono respirator, bo pacjent co prawda próbował samodzielnie ( co zreszta
      widziałysmy na własne oczy podczas wizyt) oddychac ale niestety te próby były
      bardzo wątłe no i zmarł Ten telefon o 6 rano w niedziele bede pamietała do
      konca zycia. To było trzy lata temu, ale nie chce wiedziec czy sie cos zmienilo
      na lepsze omijam to miejsce z daleka.
      • Gość: monika Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.05, 22:53
        ten szpital to rana w mojej duszy, moja babcia znalazla sie na oddziale
        neurologicznym z wylewem krwi do mozgu, polozono ja na korytarzu, traktowano
        jak smiecia, pielegniarki zmianiajac przescieradlo uderzyly glowa babci w
        metalowe porecz lozka, doktor Op... darla sie ze nie ma miejsca w sali dla
        umierajacej staruchy, zabralysmy z mama babcie do domu, tam dzieki pomocy
        lekarza z sasiedztwa doktora Przybyla, przezyla jeszcze kilka dni, miala tlen,
        kroplowki, wszystkie analizy i lekarstwa, walczyla o zycie w domu, w ciszy i
        milosci, wczoraj byla rocznica jej smierci, mam nadzieje, ze doktor Op....
        czsami wspomina moja babcie i swoja postawe wobec jej smierci
      • Gość: Rafik Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: 5.5R4D* / *.oracle.co.uk 25.03.05, 11:15
        Bardzo Wam współczyje, ale czy zrobiliście coś żeby ta sytuacja się zmieniła ?
        Czy interweniowaliście w SANEPidzie na brud jaki panuje na oddziale i ogólnie w
        szpitalu ?
        Czy napisaliście skargi np.do Ministerstwa Zdrowia, NFZ-tu, Dyrekcji Szpitala ?

        Samo puste gadanie nic nie da ! Trzeba piętnować pielęgniarki, lekarzy, salowe,
        którzy zachowują się w sposób nieetyczny i niewłaściwy. Piętnować i to z całą
        stanowczością !

        Pozdrawiam i czekam na komentarze.
        • Gość: AB Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.05, 15:57
          Masz rację, że to powinno sie robić, Ale sa trzy powody...tak mysle, dla
          których człowiek tego nie robi,
          1. W naszym kraju nie ma jeszcze odpowiedzialnosci cywilnej lekarzy za to co
          robią i to jest wiadome a udowodnienie partactwa graniczy z cudem.
          2. Nawet jeżeli takie skargi są ...a mysle, że są na pewno z tego ośrodka, to
          fakt, że to nic nie zmienia mocno zniechęca. To jest jedna kasta jak adwokaci i
          prawnicy więc trudno o efekty.
          3. Każdego odstrasza fakt, że dzisiaj w tym szpitalu jest czlonek Twojej
          rodziny ale za miesiąc lub za dwa ty w nim możesz sie znależć .... i jak Ciebie
          wtedy potraktują.????
          Poza tym w trudnych sytuacjach gdy przezywasz taki horror to prosisz Boga aby
          jak najszybciej o nim zapomniec.
          Poza tym słuzba zdrowia ma jedno wytłumaczenie na wszystko, a ten szpital w
          szczególności...brak pieniedzy.!!! Co nie tłumaczy jednak brudu pod łózkami i
          ignorancji chorych.
    • Gość: ab Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 00:45
      Wiem to od lekarz który nie godząc sie na sposoby leczenia w tym szpitalu
      poprostu odszedł. Dwie główne zasady:
      1. Pacjenta leczy sie tylko w przypadku gdy ma mniej niz 65 lat, Ogólne
      wskazania są takie ze gdy pacjent ma ok 70 lub ponad to są pozory leczenia
      Jezeli przetrzyma 1 tydzien to cos tam próbuja jescze zrobic ale nie wszyscy
      niestety maja silne organizmy
      U pcjenta leczy sie tylko i wyłacznie chorobę na która został przyjety. !
      Jeżeli pacjent ma 2 lub 3 albo wiecej chorób ...niestety ich sie juz nie leczy
      w trakcie pobytu, co jest przyczyna smierci wielu osób.
      • garma Re: SZPITAL BIELAŃSKI 25.03.05, 23:06
        Rafik napisał:
        >Czy interweniowaliście w SANEPidzie na brud jaki panuje na oddziale i ogólnie
        >w szpitalu ?

        Sądzisz, że skarga do sanepidu spowodowałaby wysprzątanie szpitala ? Wątpię.
        Raczej może się okazac, że sanepid tak samo "dobrze" działa jak nadzorowany
        przez niego szpital.

        >Czy napisaliście skargi np.do Ministerstwa Zdrowia, NFZ-tu, Dyrekcji Szpitala ?
        >
        >Samo puste gadanie nic nie da ! Trzeba piętnować pielęgniarki, lekarzy,
        >salowe,którzy zachowują się w sposób nieetyczny i niewłaściwy. Piętnować i to
        >z całą stanowczością !

        Jak Twoim zdaniem należy przeprowadzic to "piętnowanie" ? Ostatnio pielęgniarki
        strajkują, więc takie piętnowanie może się tylko skończyc nieowdołalnym
        odejściem pielęgniarek od łóżka chorego.
        Jeśli chodzi o nieuczciwych lekarzy, to pacjent jest zupełnie na straconej
        pozycji...
        • Gość: rafik Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.idea.pl 27.03.05, 18:34
          Nasz kraj ciagle sie rozwija, a co za tym idzie rowniez roznego rodzaju sluzby
          nadzorcze. Zadna skarga napisana na pismie i przeslana do odpowiednich
          instytucji nie pozostanie bez odpowiedzi i bez reakcji. Nie zyjemy w latach
          80'tych kiedy wszelkiego rodzaju skargi ignorowano albo traktowano niepowaznie.

          To co napisalem powyzej brzmi troche powaznie. :-)
          Ponizej troche wiecej informacji praktycznych:

          1) Osoba z mojej rodziny zostala w tym szpitalu zarazona gronkowcem. Tak jak
          wszystkim wiadomo, na niektorych oddzialach panuje przyslowiowy "syf", ktory
          byl powodem zakazenia.

          2) Postanowilem nie byc bierny na to co tam sie dzieje i wyslalem taka skarge
          do Sanepidu. Jaki byl efekt ? Ano taki, ze oddzial zostal zamkniety !
          Jak myslicie oplacalo sie spedzic troche czasu, napisac odpowiednie pismo,
          nakleic znaczek i wyslac ? Wydaje mi sie, ze tak. Chociaz inne osoby beda
          przebywaly tam w czystosci.

          3) Jesli chodzi o lekarzy, pielegniarki, salowe pracujace w tym szpitalu to w
          wiekszosci jest to ekipa z dawnego ustroju, trzymajaca sie kurczowo stoleczkow,
          posiadajaca zle nawyki. Pracuja tam tez mlodzi lekarze robiacy specjalizacje,
          ktorzy przesiakli zlymi nawykami i sa tak nieprzyjemni i nieprofesjonalni jak
          ich starsi koledzy.

          Piszcie na nich skargi, jesli nie jestescie zadowoleni z ich pracy, sposobu
          rozmowy, opryskliwosci, nie przestrzegania higieny, etyki lekarskiej itp. !!!
          Jesli wplynie 1,2,3.... 50 skarg, to w koncu taka osoba zostanie wyrzucona z
          pracy. W naszym kraju nie ma opbowiazku pracy. Jesli komus nie podoba sie praca
          w szpitalu, za malo zarabia i przez to wyrzywa sie na pacjentach, to powinien
          odejsc z pracy ! Osoby wykonujace zawod lekarza lub pielegniarki powinny czuc
          wewnetrzne powolanie do wykonywania tych zawodow !


          4) Czy spotkaliscie sie z sytuacjami kiedy lekarz w szpitalu kazal wam
          przynosic/kupowac lekarstwa dla Waszej bliskiej osoby, ktora tam przebywa ?

          W Szpitalu Bielanskim jest to proceder na porzadku dziennym. Postanowilem to
          sprawdzic w Ministerstwie Zdrowia. I co sie okazalo ? Ano to, ze dyrektor
          Szpitala Bielanskiego lamie prawo ! Pamietajcie, ze jesli taka sytuacja
          przytrafi Wam sie kiedykolwiek, to macie prawo wystapic z wnioskiem do dyrekcji
          szpitala o zwrot tych kosztow !
          Nie mowcie tylko prosze, ze szpital jest taki biedny, nie ma pieniedzy itp.
          itd. Pieniadze dostaja, tylko je marnotrawia !
          A poza tym "szarego Kowalskiego" ich problemy nie powinny interesowac. Kowalski
          placi niemale podatki i podstawowe swiadczenia szpitalne naleza mu sie!
          Swiadczenia i ... godna, profesjonalna opieka w takiej placowce !



          Na zakonczenie moge Wam tylko powiedziec, iz wkrotce odpowiednie organa zajma
          sie tym co wyprawia Pani Dyrektor Szpitala Bielanskiego i jej podwladni
          poczawszy od lekarzy a skonczywszy na salowych.

          Nie bojmy domagac sie swoich praw !! Egzekwujmy swoje prawa !



          Pozdrawiam wszystkich

          Rafik
          • Gość: ExChomiBemowianka Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.03.05, 20:55
            Masz rację, powinno się walczyć. Tylko, że gdy jesteśmy w szpitalu myślimy aby
            ten koszmar minął czym prędzej. Kiedy z niego wychodzimy chcemy tylko
            zapomnieć. Powinnam skarżyć się na fatalne zachowanie lekarzy na
            o.neurologicznym-jak czytam powyżej są najwyraźniej do tego przyzwyczajeni.
            Brak szacunku do pacjentów i rodzin, zaniedbanie i bezradność-to tak w 2
            słowach. Podobne doświadczenia z o.wewnętrznych, dziecięcych, laryngologii,
            amb.chirurgicznym. Owszem, walczyłam z Panią Dyrektor aby ukrócić maltretowanie
            rodziców i ich chorych dzieci. Paranoiczny zakaz przynoszenia czegokolwiek, na
            czym dałoby się w nocy zdrzemnąć. Wyobraźcie sobie kobiety jeszcze w połogu,
            pielęgnujące przez 24h swoje chore maleństwa i muszące spać na plastikowym
            kawiarnianym krzesełku... Właściwie to samo tyczy się przychodni
            przyszpitalnej, a zwłaszcza niektórych specjalistów-lekceważenie,
            zniecierpliwienie, brak podstawowych zasad opieki nad pacjentem. Siedmioletnie
            dziecko, które ma łamaną źle zrośniętą rękę na stojąco, bez jakiegokolwiek
            znieczulenia. Wycinanie zdrowego wyrostka, zła diagnostyka. Faktycznie mogłabym
            to zebrać i napisać powieść. Tylko komu ją sprezentować? I z jakim skutkiem?
            • Gość: AB Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 23:01
              Moze gazeta wydrukuje fragmenty naszych wypowiedzi i przedstawi je Pany
              Balickiemu, byłemu Dyrektorowi szpitala bielanskiego. !!! Bo jezeli ktos nie
              zaglada na forum z władz to takich opinii nie zna. Zna protesty pielegniarek i
              kiepsko zarabiających lekarzy... ale nie zna opinii pacjentów a chyba powinno
              sie o tym nie tylko mówic ale krzyczec
            • Gość: Rafik Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.05, 18:35
              Witam,

              Bardzo proszę Cie o kontakt, jeśli jeszcze czytasz to forum i chciałabyś
              podzielić się swoimi przykrymi wspomnieniami ze szpitala Bielańskiego.
              Mój adres na priva to: home@vp.pl
              • ania3009 Re: SZPITAL BIELAŃSKI 03.06.05, 13:43
                czasami czytam...ze smutkiem....ale zaglądam tu czasem
                Masz jakis pomysł?
                Pozdrawiam
              • ania3009 Re: SZPITAL BIELAŃSKI 03.06.05, 13:53
                Oj, zapomniałam uprzedzic...sorki. :) "AB" to moj nic jako gość forum, Wysłałam
                ci maila:)
    • ooluchna Re: SZPITAL BIELAŃSKI 03.06.05, 00:10
      Moja Babcia trafiła tam na oddział neurologiczny,KOSZMAR!!!to co oni wyrabiali
      z moją Babcią,przchodzi blade pojęcie!Gdy byłyśmy z moją Ciocią,którą bolało
      strasznie serce,jakas lekarka,zupełna debilka zaczęła na nią wrzeszczec!
      myślałam,że ją tam rozszarpie.To był pierwszy raz z Cicią kiedy tam była,a
      dzisiaj drugi...i ostatni w tym szpitalu!!! panie z recepcji sa
      bezczelne,chamskie! a lekarka,która Ją przyjęła może się śmiało z nimi
      porownać!!!! Nie wspomnę o Mamie,którą też pięknie załatwili!!! Miałam
      nadzieje,jadąc tam dzisiaj z Ciocią,że coś się zmieniło... lecz to tylko złudne
      nadzieje!!! Będziemy Go omijać szerokim łukiem. I z chęcią złoże skarę!!!!!
      Niech wywalą tych kretynów,którzy mają brak szacunku dla ludzi! Człowiek nie
      jedzie tam z przyjemnosci! Pozdrawiam
      • Gość: Rafik Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: 5.5R4D* / *.oracle.com 03.06.05, 13:32
        Hej,

        Jeśli chciałabyś się podzielić swoimi spostrzeżeniami z tego szpitala to
        przeslij mi proszę swoje namiary na maila home@vp.pl ?
    • Gość: ann Re: SZPITAL BIELAŃSKI IP: *.chello.pl 03.06.05, 14:10
      to i ja dodam swoje trzy grosze. kiedy trafiłam na pogotowie w bielańskim z
      powodu strasznego bólu brzucha, po wstępnym badaniu internistycznym zostałam
      skierowana na badanie ginekologiczne. lekarka "przyjęła" mnie w taki oto sposób
      1. od progu krzyczała że ona "jest w trakcie operacji" ?!?!?
      2. odbierała komórkę - prywatne rozmowy - nakrzycała na własnego dzieciaka tak,
      że gdybym to była jej latoroslą, to chyba bym skoczyła z okna. oczywiści
      również "jestem w trakcie opracji, nie zawracaj mi głowy"...
      3. w końcu odmówiła badania, bo nie miałam ubezpiecenia - o czym informowałam
      od progu w rejestracji

      to wszystko w krzyku i wrzasku. "a może pani jest w ciąży? skąd ja mam
      wiedziec, że pani nie jest w ciąży? pani sama tego nie wie"
      do tego biła się rekami po udach... odniosłam wrażenie, jest mocno psychiczna
      • Gość: lokalny Re IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.06.14, 17:04
        Kilkoro bliskich mi ludzi przewędrowało z tego szpitala zamiast do domu na łono rodziny - na miejsce wiecznego spoczynku.
        • Gość: zoliborzanin Re: Re IP: *.dynamic.chello.pl 29.06.14, 21:05
          Przez 9 lat to nieźle.... :(
        • Gość: Ktosia Re: Re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.15, 23:33
          A w jakis "podejrzanych" okolicznosciach? Bo moj Tata tak... :( dzialamy z moja rodzina w tej sprawie...
          • Gość: Miki Re: Re IP: *.dynamic.chello.pl 16.09.15, 13:58
            Tak, ten szpital to umieralnia, kilka lat temu na pytanie ordynatora jednego z oddziałów o stan zdrowia bliskiej nam osoby usłyszeliśmy ... wszystko w rękach Boga ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka