03.03.02, 00:13
Za sprawą Sloggiego i Precious zainteresowałem się bliżej historią miejsca,
które zna chyba każdy, kto wjeżdżał kiedykolwiek od strony Trasy Starzyńskiego
w kierunku Bródna i Targówka: żydowskim kierkutem u zbiegu Odrowąża i Św.
Wincentego.
A oto co udało mi się ustalić:

Najstarszy istniejący cmentarz żydowski Warszawy ufundował w 1780 roku
liwerant i bankier Szmul Jakubowicz Zbytkower.
Kiedy w 1964 roku król Stanisław August Poniatowski zakupił Golędzinów i
Targówek, postanowił rozparcelować ten ostatni. Część królewskich włości
(dokładniej folwark Bojanówek) wydzierżawił na lat 40 Szmulowi Zytkowerowi.
Henryk Grynberg w „Memorbuch” pisze o nim tak:
„Szmul Zbytkower - od którego pochodzi na Pradze Szmulowizna - dorobił się na
dostawach dla wojska. Zbytkower zaopatrywał zarówno Suworowa, jak i Kościuszkę,
lecz ubodzy Żydzi przystępowali do Insurekcji, więc Suworow kazał wyrżnąć
Pragę. Zbytkowerowi oczywiście nic się nie stało. Jego prawnuk, Henri Bergson,
dostał Nagrodę Nobla za odkrycie, że pęd życiowy - élan vital - jest intuicyjny
i nieuchwytny dla rozumu".

Przez ponad 200 poprzedzających lat pochówki Żydów warszawskich musiały odbywać
się w Sochaczewie i Węgrowie, a potem - w Nowym Dworze i Grodzisku Mazowieckim.
Aby to wytłumaczyć, znowu możemy sięgnąć do Grynberga:
"W Warszawie w 1423 roku zanotowano 10 żydowskich rodzin, które płaciły
podatek, i tyleż od podatku zwolnionych. W 1483 wygnano jednych i drugich. W
1527 miasto kupiło u króla przywilej de non tolerandis Judaeis i utrzymało go
do rozbiorów, ale mogli mieszkać po drugiej stronie Wisły, na Pradze."

Wraz z upływem lat, szczególnie od czasu założenia w 1799 r. Cmentarza
Żydowskiego przy Okopowej, zapełniający się cmentarz pozostał nekropolią mniej
zamożnych Żydów.
Kres jego istnienia przyniosła wojna. Macewy zostały użyte przez Niemców do
budów i prac porządkowych (odnaleziono je m.in. na Mokotowie, ułożone wzdłuż
ul. Dworkowej). Ale proces niszczenia trwał podobno i w latach powojennych, aż
do czasu zniwelowania i obsadzenia drzewami całego obszaru.
W 1983 roku cmentarzem zaopiekowała się fundacja Rodziny Nissenbaumów
porządkując teren, grodząc cmentarz i budując ozdobną bramę.
Na jednej ze stron internetowych odnalazłem informację, że z całego cmentarza
ocalało około 1000 macew.

Jak z tego widać, cmentarz ten jest o ponad 100 lat starszy od założonego w
1884 roku na Bródnie Cmentarza Katolickiego.
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: Kierkut 03.03.02, 00:15
      palker napisał(a):

      > Za sprawą Sloggiego i Precious zainteresowałem się bliżej historią miejsca,
      > które zna chyba każdy, kto wjeżdżał kiedykolwiek od strony Trasy Starzyńskiego
      > w kierunku Bródna i Targówka: żydowskim kierkutem u zbiegu Odrowąża i Św.
      > Wincentego.
      > A oto co udało mi się ustalić:
      >
      > Najstarszy istniejący cmentarz żydowski Warszawy ufundował w 1780 roku
      > liwerant i bankier Szmul Jakubowicz Zbytkower.
      > Kiedy w 1964 roku król Stanisław August Poniatowski zakupił Golędzinów i
      > Targówek,


      Palker - piłeś nie pisz, nie piłeś wypij - jako i my dziś pijemy.
      Zdruffko.
      • palker Re: Kierkut 03.03.02, 00:29
        sloggi napisał(a):

        >
        > Palker - piłeś nie pisz, nie piłeś wypij - jako i my dziś pijemy.
        > Zdruffko.

        Dzięki za toaścik! Miłej zabawy i litościwie umiarkowanego kaca jutro :-))
        • zdzicha Re: Kierkut 03.03.02, 14:05
          Kaaca mamy raczej moralnego, z powodu nie wykorzystania w pełni tak pięknie
          zaczętego wieczoru :)
      • sloggi Re: Kierkut 05.03.02, 11:41
        Otóż, w formie dość luźnej zwróciłem uwagę, że raczej w 1964 roku to już ten
        cmentarz był lasem.
        Przeraża mnie natomiast, że całość prac ze strony Fund.Nissenbaumów idzie na
        marne.
        Ogrodzenie się sypie, bramy są całą dobę otwarte i latem wieczorową porą
        słychać balujących pijaków, na jakby nie było grobach.
    • miko_ Re: i po co ci to? 03.03.02, 14:22
      Jak widzisz, nie warto sie napinać i próbowac pisać coś rozsądnego. Zawsze za
      chwile pojawi sie jakiś palant(-ka)i totalnie rozpieprzy wszystko. Tu mozna
      pisać albo bzdury albo nic.
      • Gość: beata_ Re: i po co ci to? IP: *.acn.waw.pl 03.03.02, 14:27
        Miko, nie jest aż tak źle, ale fakt - tym razem nie najpiękniej to wyszło:(
      • zdzicha Re: i po co ci to? 03.03.02, 14:31
        Cześc!
        Ja też Cię kocham.
        zdzicha the palant
        cmok
        • miko_ Re: i po co ci to? 03.03.02, 15:05
          Jeżeli sadzisz, ze infantylność działa rozbrajająco, jesteś w błędzie
          • zdzicha Re: i po co ci to? 03.03.02, 16:25
            Lepiej być w mylnym błędzie niż mieć słuszną rację. A infantylizm działa na mnie
            raczej uzbrajająco.
            zdrv
            zdzicha

            • palker Re: i po co ci to? 03.03.02, 20:48
              zdzicha napisał(a):

              > Lepiej być w mylnym błędzie niż mieć słuszną rację. A infantylizm działa na mni
              > e
              > raczej uzbrajająco.
              > zdrv
              > zdzicha
              >

              Jako chwilowy członek grupy "Les enfants terribles" jesteś usprawiedliwiona :-))
              • beata_ Re: 03.03.02, 20:52
                palker napisał(a):

                > zdzicha napisał(a):
                >
                > > Lepiej być w mylnym błędzie niż mieć słuszną rację. A infantylizm działa n
                > a mni
                > > e
                > > raczej uzbrajająco.
                > > zdrv
                > > zdzicha
                > >
                >
                > Jako chwilowy członek grupy "Les enfants terribles" jesteś usprawiedliwiona :-)
                > )

                Zaprawdę człek z ciebie wielkiego ducha:-)
              • zdzicha Re: i po co ci to? 03.03.02, 21:55
                palker napisał(a):

                > Jako chwilowy członek grupy "Les enfants terribles" jesteś usprawiedliwiona :-)

                Dlaczego chwilowy? Ja zawsze byłam "terrible" :)
                Niektórzy pewnie położą nacisk na "członka" :)))
                zdrv
                zdzicha
                • precious Re: i po co ci to? 04.03.02, 01:06
                  Palker, a ja dziekuje za cmentarz zydowski bardzo.
                  jutro wpadne na dluzej, bo ciagle praca, praca ... ufff
                • eela Re: i po co ci to?/do Zdzichy 04.03.02, 16:09
                  Coraz bardziej mnie zadziwiasz
                  • zdzicha Re: i po co ci to?/do Zdzichy 04.03.02, 18:20
                    Pozwól, że zacytuję e-manię z innego wątku: "Wam sie wydaje, ze wy mnie znacie.
                    Ale wy mnie jeszcze nie znacie. (...)". To jeszcze nie koniec...

                    zdrv
                    zdzicha
                    • eela Re: i po co ci to?/do Zdzichy 05.03.02, 08:23
                      zdzicha napisał(a):

                      > Pozwól, że zacytuję e-manię z innego wątku: "Wam sie wydaje, ze wy mnie znacie.
                      >
                      > Ale wy mnie jeszcze nie znacie. (...)". To jeszcze nie koniec...
                      >
                      > zdrv
                      > zdzicha

                      Otóż właśnie to.......teraz rozumiem Twoje pytanie na forum głównym: "czy warto
                      się leczyc w Tworkach"
                      • zdzicha Re: i po co ci to?/do Zdzichy 05.03.02, 11:29
                        eela napisał(a):

                        > Otóż właśnie to.......teraz rozumiem Twoje pytanie na forum głównym: "czy warto
                        > się leczyc w Tworkach"

                        Obawiam się, i to dosć mocno, że nie rozumiesz.
                        A znasz moze odpowiedź na pytanie, gdzie był ten garbaty blady staruszek, na
                        krórego wołałem tata, kiedy popsuła się karuzela? Albo gdzxie można zjesć rybie
                        jaja na twardo? Albo cóż jest prawda?
                        I pytanie pomocnicze - dlaczego nie istnieje obiektywizm w czystej formie?

                        zdrv
                        zdzicha
      • sloggi Re: i po co ci to? - do miko_ 05.03.02, 11:46
        Chlopczyku lub dziewczynko, racz okiełznać swój język, a raczej pląsające po
        klawiaturze pazurki. Palanta poszukaj w bliskiej rodzinie i nie częstuj obcych
        ludzi inwektywami. Nigdy wobec Ciebie nie użyłem obraźliwej formy, a zatem
        jeśli nie umiesz wyrazić swego oburzenia w przyjętej ogólnie formie to używając
        obelg racz napisać swoją autobiografię, naturalnie oprócz słowa palant, możesz
        wówczas wydobyc z pamięci szerszą paletę tego typu określeń - z tym, że do
        opisania własnej osoby.
        Grzecznie wnerwiony
        sloggi

        A palkera, jeśli poczuł się urażony - jeszcze raz przepraszam.
    • Gość: lelu Re: Kierkut IP: 195.117.174.* 05.03.02, 14:43
      Znałem Pana Zygmunta Nissenbauma. Był to uroczy Pan, który stracił w Polsce
      całą rodzinę. Niczego od innych nie oczekiwał. Nie chciał budować pomników.
      Chciał tylko niektóre miejsca ocalić od zapomnienia. Facet przejmował się tym
      co robi, ale albo wynegocjował z wykonawcą zbyt niskie ceny na wykonanie
      ogrodzenia, albo też rozproszył środki na wiele celów, gdyż teraz, co wszyscy
      widzą, wszystko zaczyna się walić. Cmentarz umrze, tak jak już raz przestał
      istnieć. Pan Nissenbaum odszedł. Żle byłoby, gdyby zabrał ze sobą wszystko.
    • sloggi Re: Kierkut 27.01.03, 10:49
      W niedzielę 19 stycznia przed południem wybrałem się na spacer po kirkucie.
      Brama od ulicy Biruty zardzewiała i zamknięta, więc poszedłem do jednej z dwóch
      wyrwanych bram bocznych. Wybrałem tą od Rzeszowskiej.
      Już na powitaniu ujrzałem rozbite resztki macew pogubione przez złodziei.
      Podobno okoliczni mieszkańcy brukują nimi podwórka przed swoimi domami.
      W lesie rzędy steli i macew leżą w trawie, na nich pozostałość libacji -
      rozbite butelki i papierki po jedzeniu.
      W lesie ślady po uprawianiu motocrossingu - wszak nagrobki to wymarzona
      nawierzchnia na taką formę sportu.
      Czy te kamienie muszą tak leżeć?
      Może chociażby ustawić je na sztorc, aby można było przeczytać grawerę
      upamiętniajacą zmarłych?
      Dlaczego wycieczki z Izraela zawozi się tylko pod pomnik Bohaterów Getta, na
      Umschlagplatz i kirkut na Okopowej? Czemu nie pokazuje się im miejsca pochówku
      ich współwyznawców sprzed 60 lat?
      Obojętność gminy żydowskiej jest zastanawiająca.
      Brama od Staniewickiej też jest zniszczona, sprzedawcy kwiatów wrzucają przez
      nią śmieci i resztki niesprzedanego towaru.
      Żenujące.
      • lelu Re: Kierkut 27.01.03, 15:22
        poczatkowo macewy zebrano w środkowej części cmentarza. Jest to taki rodzaj
        mauzoleum.
        Coś w tym jest, że gmina żydowska nie bardzo się tym miejscem interesuje.
        Dotyczy to równiez innych miejsc w Warszawie. Nawet tych z obszaru Getta. Na
        Woli, gdyby nie Mennica, przepadłoby wiele pamiątek materialnych po tym
        narodzie. Nie wiem, może Żydzi nie przywiązują do tego wagi, może chodzi tylko
        o to, by pamięć przetrwała, a rzeczy są zbędne.
        Swoją drogą istnieje porozumienie z Niemcami o ochronie cmentarzy wojennych.
        Odtwarza się je, bądź buduje od nowa (patrz wieś Polesie niedaleko Puław). Tu w
        Warszawie jedni oglądają się na drugich.
        • glory Re: Kierkut 28.01.03, 04:45
          A jakie sa plany na przyszlosc?, to znaczy czy Kierkut zostanie juz tak jak
          jest na wieki wiekow ? Wiem ze mam u rodzicow gdzies stare zdjecia ( robione
          enerdowskim zenitem ktory dostalem na komunie)) tych wszystkich nieszczesnych ,
          powalonych (jak to smutno wyglada) plyt i pomnikow nagrobkowych z Kierkuta.
          Pamietam jak z kolega pstrykalismy zdjecia z roznych warszawskich parkow
          sztywnych to miejsce (jeszcze nie rozumiejac do konca histori) najbardziej bylo
          przygnebiajace i wiedzialem ze z tym miejscem wiaze sie niezrozumiala dla
          mlodego chlopaka tak jak ja w tedy bylem jakas nieznana smutna tragedia .
          Pozdrawiam.
          P.S.Drogi Palkerze podaj prosze zrodlo (internet ?) tych wszystkich
          interesujacych historii zwazanych z ta czescia Warszawy. Ja osobiscie z checia
          poczytam.
      • Gość: praga Re: Kierkut IP: 212.76.37.* 29.03.03, 08:51
        Gościom z Izraela pokazuje się tylko to co ładnie wygląda.
        Po co więc zapraszać ich na Pragę?
        Co mają tam zobaczyć zrujnowany cmentarz, sypiace się kamienice.
        Niestety nasi decydenci nie potrafią zadbać o to co mamy na Pradze.
        Po synagodze na Jagiellońskiej został plac zabaw dla dzieci.
        Dom Akademicki przy Sierakowskiego przerobiony na hotel policyjny niszczeje.
        Mykwa przy Kłopotowskiego, która ocalała ma teraz wrócić w ręce gminy
        żydowskiej.
        Mozna by wymienić jeszcze wiele takich zabytków, które mogłyby przyciągnąć
        turystów i ożywić tę część Warszawy - my o tym wiemy, ale panowie radni chyba
        nie. Wystarczy chaniebna sprawa remontu Ząbkowskiej - chociaż pojawiła się
        jaskółka 1 mln w budżecie na dokończenie remontu
      • Gość: obserwator Re: Kierkut IP: *.acn.waw.pl 29.03.03, 10:59
        sloggi napisał:

        > W niedzielę 19 stycznia przed południem wybrałem się na spacer po kirkucie.
        > Brama od ulicy Biruty zardzewiała i zamknięta, więc poszedłem do jednej z
        dwóch
        >
        > wyrwanych bram bocznych. Wybrałem tą od Rzeszowskiej.
        > Już na powitaniu ujrzałem rozbite resztki macew pogubione przez złodziei.
        > Podobno okoliczni mieszkańcy brukują nimi podwórka przed swoimi domami.
        > W lesie rzędy steli i macew leżą w trawie, na nich pozostałość libacji -
        > rozbite butelki i papierki po jedzeniu.
        > W lesie ślady po uprawianiu motocrossingu - wszak nagrobki to wymarzona
        > nawierzchnia na taką formę sportu.
        > Czy te kamienie muszą tak leżeć?
        > Może chociażby ustawić je na sztorc, aby można było przeczytać grawerę
        > upamiętniajacą zmarłych?
        > Dlaczego wycieczki z Izraela zawozi się tylko pod pomnik Bohaterów Getta, na
        > Umschlagplatz i kirkut na Okopowej? Czemu nie pokazuje się im miejsca
        pochówku
        > ich współwyznawców sprzed 60 lat?
        > Obojętność gminy żydowskiej jest zastanawiająca.
        > Brama od Staniewickiej też jest zniszczona, sprzedawcy kwiatów wrzucają przez
        > nią śmieci i resztki niesprzedanego towaru.
        > Żenujące.

        Żeby oni tylko wyrzucali tam resztki niesprzedanego towaru. Oni tam zrobili
        sobie kibel.
        • Gość: Sprawiedliwy:) Kirkut IP: *.waw.pl 29.03.03, 14:01
          Płyty zgromadzili tam Niemcy podczas wojny (wykorzystywali je jako budulec -
          tak jak opisał to ktoś wcześniej), cmentarz był zamkniety jeszcze przed wojną.
          Zgodnie z żydowską tradycją nie można niepokoić zmarłych i żadne ingerencje na
          terenia miejsca pochówku nie są możliwe. Od strony Wincentego widać pojedyncze
          macewy, które o dziwo ocalały. Choć zgadzam się ze Sloggim, że wyeksponowanie
          ocalałych macew jest dobrym pomysłem - może przy głównej Alei - bo przecież
          przywrócenie stanu pierwotnego nie jest możliwe. Inaczej teren bedzie
          dewastowany nadal.
          W latach 80-tych upłynął 50 termin karencji i teren mógł być ponownie
          wykorzystany! Ale Fundacja N. zajęła sie nim - stąd nowe ogrodzenie. Ale to i
          tak nie zapobiegło np. temu, że przez wiele lat wzdłuż muru cmentarza
          bródnowskiego graniczącego z kirkutem swobodnie jeździły sobie samochody.
          Inna nekropolia, o której mało kto wie - to dawny "cmentarz choleryczny" - w
          trójkącie między nasypami kolejowymi (Odrowąża - Starzyńskiego) - chowano tam
          ofiary epidemii cholery, która nawiedziła Warszawę - kiedyś były tam jeszccze
          ślady po drewnianym krzyżu i jakiś kamień upamiętniający ten smutny epizod
          życia miasta. A teraz to miejsce całkiem opuszczone, zanidbane, zarośniete
          krzakami i pamiętam, że nie chciało mi się wierzyć, że tam pochowano dużo osób
          i nikt dziś tego nie szanuje.
          Zresztą nachodzi mnie smutna refleksja - że potrafimy jedynie raz w roku, na
          pokaz pamiętać o zmarłych. Praktycznie w pobliżu każdego wiejskiego cmentarza
          jest kirkut - i żyją jeszcze ludzie pamiętający tych co zniknęli. W zeszłym
          roku znalazłem na jednym z takich miejsc jedną smutną lampkę - i nawet się nią
          ucieszyłem. Przed wojną było to małe żydowskie maisteczko.
          Także i tam nie znajdziecie macew a tylko miejsca po nich, częściowo leżą
          potłuczone - w większości trafiały jako trwały wkład "kultury żydowskiej" w
          wiejskie fundamenty...
          Groźniej wyglądają rozkopane groby, szczątki ludzkie walające się pośród
          chwastów.
          Na Ziemiach odzyskanych - podobnie - ile cmentarzyków na Mazurach, Pomorzu
          zostało ograbionych z żeliwnych okuć, innych części metalowych, podobnie na
          łemkowszczyźnie - zostały same krzyże wykute w piaskowcu(zresztą kawał
          porządnej roboty - ten styl był charakterystyczny dla tych terenów) a ozdobne
          części metalowe, malowane - zniknęły.
          Ostatnio przejeżdżałem przez Wrocław obok cmentarza ewangelickiego - na
          resztkach zapadłego daszku domu obok bramy rosła trawa, grafitii na murze...
          Czy dziwić się naszym lwowskim problemom? Śmieszy mnie, jak ktoś mówi o
          polskości Szczecina... no może przez chwilę i to już ponad 1000 lat temu.
          Cóż - jak widać łatwiej żyć niż pamiętać o tych, co odeszli - a byli na tej
          Ziemi przed nami. Kultura lastryko, sztucznych kwiatów i jeżdzenia samochodami
          na groby - nie wierzycie - sprawdźcie na Bródnie 1 listopada i nie tylko...
          • chaladia Odbiegamy powoli od tematu... 29.03.03, 18:04
            Odnośnie polskości Pomorza Szczecińskiego, to pozwolę sobie przypomnieć, że
            ostatni Piast zmarł w 1701 roku właśnie jako Książę Szczeciński. Inna sprawa,
            że był on nieco zniemczony, ale wciąż posiadał pełną świadomość genealogicznej
            i kulturowej ciągłości swej dynastii.
            • Gość: Sprawiedliwy:) I wracamy... IP: *.waw.pl 29.03.03, 21:51
              Ciekawe - no widzisz - dawno nad podręcznikiem historii nie siedziałem.
              Chciałem jedynie zwrócić uwagę, na fakt, iż w nikłym poważaniu mamy nacje,
              które kiedyś żyły wespół z nami na tej ziemi blisko a wiatry (czasem burze)
              zwiały je i zostały tylko miejsca pochówku zapomniane i często rozgrabione. I
              myślę sobie, że gdy były tworzone - to nie z myślą, że zostaną zniszczone i
              wywiezione na złom, bo na flaszkę nie ma skąd wziąć...
              I jest mi wstyd z tego powodu. No bo jak się ma świadomość słowiańskich korzeńi
              księcia szczecińskiego na pocz. XVIII wieku do braku kultury i zniszcczenia
              śladów historii w ciągu niespełna 50 lat! Mimo dalekich wycieczek - ciągle
              wokół tematu - szacunek dla miejsc i innych nacji.
              • chaladia Re: I wracamy... 29.03.03, 22:16
                Widzisz, Sprawiedliwy

                Cała Zielona Białołęka to doskonały przykład na to, co piszesz. Jest tu (i w
                Nieporęcie) kilka czy kilkanaście starych cmentarzy, które służyły ludności
                saskiej (to byłe królewszczyzny, w których królowie z dynastii saskiej
                osadzali "swoich", Wazowie "swoich" itd itp). Ciekawe, że dziś tworzy się nowe
                cmentarze, wolne od historii i często położone w zupełnie niestosownych
                miejscach, a kilkusetletnim nekropoliom, których sam wiek mógłby służyć za
                podstawę do wpisania do rejestru zabytków pozwala się przemieniać w zarośnięte
                samosiejkami wysypiska śmieci...
                Smutne to.
                • Gość: sprawiedliwy:) Re: I wracamy... IP: *.waw.pl 29.03.03, 23:17
                  Chylę czoła przed wiedzą. Gdzie można sobie o tych miejscach poczytac?
                  Pozdrawiam - w młodości, co minęła, biegałem podczas wakacji i robiłem zdjęcia
                  takich miejsc. Uczą pokory, pokazują, że jestesmu tu tylko przelotnie.
                  I smutne, że znikają tak prędko, na dodatek znikają w świecie rozpędzającym się
                  w drodze ku niewiadomo czemu za szybko...
                  • Gość: historia Drobna pomyłka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.03, 00:45
                    Te cmentarze- przynajmnie na ZB to nie cmentarze ludności saskiej z
                    królewszczyzn, ile raczej cmentarze ewangelickie z XIX w i XX w (tzw.
                    kolonistów niemieckich przybyłu tu w XIX ). Największy (obecnie wielkie
                    wysypisko śmieci) jest we wsi Białołęka obok nowego osiedla. Najbardziej
                    uroklimy, malutki na płaskowyżu przy skrzyżowaniu ulic (których nazwy
                    zapomniałem , to chyba Mańki-wojdy). Warto pamietać,że obecny cmentarz na
                    tarchominie wchłonął częśc d. cmentarza ewangelickiego.
                    • chaladia Re: Drobna pomyłka 30.03.03, 13:34
                      Dzięki za wyjaśnienie.
                      Ja mam informacje raczej z Nieporętu niż Białołęki (a ten był wsią królewską w
                      XVII i XVIII w), no i pochodzące od dość zatwardziałego katolika, więc zapewne
                      nie chciał wspominać o ewangelikach...
          • palker Re: Kirkut 30.03.03, 01:29
            Gość portalu: Sprawiedliwy:) napisał(a):

            > W latach 80-tych upłynął 50 termin karencji i teren mógł być ponownie
            > wykorzystany! Ale Fundacja N. zajęła sie nim - stąd nowe ogrodzenie. Ale to i
            > tak nie zapobiegło np. temu, że przez wiele lat wzdłuż muru cmentarza
            > bródnowskiego graniczącego z kirkutem swobodnie jeździły sobie samochody.

            Nieraz zwykły 'urzędniczy' błąd powoduje niechciane skutki.
            "Od zawsze", przedłużeniem ulicy Borzymowskiej była ulica Rzeszowska,
            prowadząca od ul. św. Wincentego do Odrowąża. Ulica powstała na śladzie drogi
            gruntowej okalającej kirkut (mało kto pamięta, że nazwa kierkut to w jidysz po
            prostu cmentarz), a potem rozdzielała od siebie teren cmentarza bródnowskiego i
            żydowskiego pełniąc znaczącą rolę komunikacyjną.
            Powstałe po wojnie zakłady kamieniarskie, zlokalizowane za zgodą urzędową
            wzdłuż Wincentego, sprawiły, że zrujnowany kierkut nie kuł w oczy. Przerwana
            została jednak ciągłość ulicy Rzeszowskiej a nawet zmieniony jej przebieg,
            odkad zezwolono na powstanie zabudowy przylegajacej do muru cmentarza.
            Ostatecznie Rzeszowska, na odcinku wschodnim uzyskała wylot na Wincentego
            poprzez ulicę Podobną. Zachodni odcinek Rzeszowskiej zniknął w momencie
            ogradzania kirkutu. Od Odrowąża wlot ulicy został przegrodzony bramą cmentarną
            a mur cmentarza bródnowskiego zaczął pełnić również funkcję ogrodzenia kirkutu.
            Ktoś to sobie wymyślił, aby zaoszczędzić na budowie płotu.
            W tym, co piszę, nie ma nawet śladu sugestii, że może to usprawiedliwiać
            wandalizm tych, którzy nie przyjęli do wiadomości faktu znikniecia części
            ulicy. Jest to tylko przykład braku wyobraźni tych, którzy realizując swój
            pomysł nie byli w stanie przewidzieć łatwych do wykoncypowania skutków.
            Ta drobna sprawa jest jednak niczym w porównaniu z upiornym pomysłem byłego BOŚ
            (Biura Odbudowy Stolicy).
            Otóż w 1956 roku, realizujac koncepcje rozwojowe BOŚ, ówczesny Naczelny
            Architekt Warszawy, inż. Adolf Ciborowski, rozpoczął forsowanie planów
            przebicia arterii komunikacyjnej, która miała pochłonąć ok. 1 ha powierzchni
            cmentarza żydowskiego przy Okopowej i doprowadzić do likwidacji 5400
            zabytkowych grobów na terenie tej nekropolii. Podobno Ciborowski określił tę
            powierzchnie jako "skrawek" cmentarza i dowodził, że macewy zachowane w
            najstarszej jego części nie mają nawet wartości pamiątkowej. Mimo, że groby
            przeznaczone do likwidacji były już oznaczone farbą, dzięki determinacji ludzi
            wielkiego ducha, udało się zapobiec zmaterializowaniu tego skandalicznego
            pomysłu.
            PS
            Tradycja żydowska, jak zauważył mój przedmówca, przywiązuje ogromną wagę do
            miejsc pochówku zmarłych, ale nie do samych grobów, co stanowi pewną odmienność
            od tradycji innych nacji, w szczególności od rozpowszechnionego u nas 'kultu
            nagrobków'.

            Serdecznie pozdrawiam
            palker
            • Gość: palker Re: Kirkut - PS IP: *.dialup.warszawa.pl 30.03.03, 03:53
              Oczywiście zawsze kirkut a nie kierkut. Wciąż robię te same literówki :-(
              • Gość: Sprawiedliwy:-) Re: Kirkut IP: *.waw.pl 30.03.03, 11:26
                Wielkie dzięki za kolejne wiadomości. Doceniam w takich momentach Forum za
                możliwość spotkania mądrych osób, które w dodatku potrafią wytłumaczyć sprawy
                nie całkiem zawiłe laikowi, co nie jest tu pospolite (patrz: Forum KRAJ -
                zgroza!).
                Czy możecie podać trochę dokładniejszych danych jak trafić w miejsca
                zapomnianych cmentarzy w okolicy Bródna, Białołęki, Nieporętu?
                Biało
                Czy są to dziś tylko wysypiska śmieci, czy jakieś ślady dawnego przeznaczenia
                się ostały? Wiosna za oknem, można wsadzić rodzinę w samochód i popatrzeć -
                choćbyh gwoli przestrogi!
                Znam jeden zapomniany kirkut we wsi Popowo Kościelne (na wzniesieniu za
                cmentarzem rz-kat.) warto tam wpasc o tej porze - z tego wzniesienia piękny
                widok na rozlewiska Bugu. Ocalalo kilkanaście macew, resztki ogrodzenia.
                Z W-wy to ok. 55 km, skręt z drogi Wierzbica-Wyszków w stronę Pop. Kościelnego!

                Pzdr.
                • chaladia Gdzie... 30.03.03, 13:46
                  1. Przy pn-zach narożniku Osiedla Grabina (dojazd of ul. Kwiatowej) jest
                  cmentarzyk. Niestety, w stanie opłakanym, na początek trzeba by piłę, maczetę i
                  grabie mieć, żeby cokolwiek odsłonić. Z tego, co ostatnia mieszkanka Grabiny
                  pochodząca ze "starych" osadników (pani Gera) mówi, to jeszcze w latach '40 "za
                  Niemca" chowano tam zmarłych...
                  2. Na Brzezinach w bok od ul. Juranda ze Spychowa (niedawno wyasfaltowanej i b.
                  porządnej) jest cmenttarzyk.

                  Na tym Forum był jakieś pół roku temu wątek o tych nekropoliach i Sloggi
                  wszystko dość szczegółowo wyliczał po którejś z jego rowerowych wypraw na
                  Zieloną Białołękę... Wystarczy użyć wyszukiwarki.
                  • Gość: Sprawiedliwy:) Re: Gdzie... IP: *.waw.pl 30.03.03, 15:22
                    Rzucam się i szukam!
                    Dzięki, że jesteście!
                    • palker Re: Gdzie... 30.03.03, 21:19
                      Na forum zabytki Warszawy jest wątek założony przez lobelie1 a w nim nawet
                      linki do zdjęć:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=437&w=3443493&a=3443493&v=2&strona=0

                      Jako ciekawostkę polecam również tekst zamieszczony w NGP:

                      www.nowagazetapraska.zigzag.pl/str/tekst518.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka