Dodaj do ulubionych

Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białołęki

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.07, 07:54
SLD-PO nie buduje przedszkoli bo nie radzi sobie z inwestycjami. Zamiast
normalnych, nowoczesnych, spełniających standardy placówek będziemy więc mieli
prowizorkę.
Pułkownik Opolski powinien podać się do dymisji z funkcji wiceburmistrza. My,
mieszkańcy Białołęki chcemy normalnych przedszkoli!
Obserwuj wątek
    • Gość: qwa Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białołęki IP: *.org 25.03.07, 21:49
      Kupujcie tam mieszkania dalej hahahaha
      • nikkka13 Re: Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białoł 04.04.07, 14:30
        hej, szukam czegoś do kupienia i nie moge się zdecydować czy to ma być
        mieszkanie w bloku, szeregowe czy bliźniak, czy możecie mi coś doradzić?
        gdzie można obejrzec jakieś inwestycje i jakie są ceny, pozdrawiam nikkka

    • Gość: Pod Dębami Re: Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białoł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.07, 10:04
      Co do pana z PiS-u Maciejowskiego to zapraszam wszystkich na :
      www.poddebami.eu/viewtopic.php?t=389&postdays=0&postorder=asc&start=0
      dużo ciekawego o nim się dowiecie.
      A tak apropo panie MM to na forum koszernej czy wybiórczej się wypowiadasz ?
      Podaj swoją stronę internetową i z kąd jesteś - nie kryj się panie radny.
    • Gość: gosc Re: Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białoł IP: *.48-210-81.netia.com.pl 26.03.07, 10:45
      A może po prostu więcej dopłacać do prywatnych i przerzucić na nie ciężar
      inwestycji - na pewno będzie sprawniej i taniej niż budowanie kolejnych
      publicznych przedszkoli czy ich prowizorek.
    • Gość: mama Re: Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białoł IP: *.aster.pl 26.03.07, 14:38
      Panie MM niech Pan nie udaje , że troszczy sie o mieszkańców Białołęki, gdyż
      Pański stosunek do nas jest powszechnie znany uczestnikom tego forum :(
      natomiast jako średnio rozgarnięty rodzic (chodzi mi o tok myślenia rodzica), a
      nie zaślepiony polityk, powinien Pan zdawać sobie sprawę z tego ,że skoro na
      Białołęce przybywa ok 1000 dzieci rocznie to władze gminy nie są w stanie
      wybudować takiej liczby przedszkoli, żeby wszystkich zaspokoić , ponadto być
      może za kilkanaście lat tyle przedszkoli nie będzie potrzebnych (biorąc pod
      uwagę tendencje demograficzne )i co wtedy zrobić z budynkami, na które wydano
      mnóstwo pieniędzy?
      poza tym każdego rodzica interesuje miejsce w przedszkolu tu i teraz a nie za
      kilka lat
      dlatego pomysł z wynajmowaniem prywatnych domów uważam za trafiony w dziesiątkę

      w przedszkolach w śródmieściu każde dziecko witane jest z wielką radością bo
      gwarantuje przeżycie tym placówkom jeszcze przez kolejny rok, a skoro już mamy
      jedną Warszawę, a nie samorządne gminy, to miasto powinno zatroszczyć się o
      dzieci na Białołęce

      4 lata rządów PiS w Warszawie zaowocowały na Białołęce 1 przedszkolem na ok. 100
      miejsc
      to dopiero sukces !!!
      rodzice jak nic poczuli ulgę,
      słabiutko, na speca od propagandy to się Pan nie nadaje
    • Gość: Rychu A ile przedszoli na Wlochach powstalo? IP: *.spray.net.pl 26.03.07, 23:28
      Za pontyfikatu pana Maciejowskiego? Taki dziwny viceburmistrz Wloch mieszkajacy
      na Tarchominie:)
      • Gość: Pod Dębami Re: A ile przedszoli na Wlochach powstalo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.07, 06:02
        Były wiceburmistrz BYŁY !!!!! Już tam jego partia nie rządzi więc BYŁY.
        Teraz radny rady w-wy i ujadacz pokroju kurskiego ta obszarze w-wy. Zwykły leń
        nierób i przygłup nic nie robiący krzykacz. Bynajmniej taka opinia od sąsiadów
        z osiedla pod dębami.
    • Gość: Z Bialoleki Re: Gdzie są żłobki? IP: *.crowley.pl 27.03.07, 09:00
      Przedszkola to jedno ale gdzie są żłobki Panie Maciejewski? Ile ich wybudowano
      na Białołęce za czasów żądów Pana ugrupowania? ŻADNEGO!!!

      Przypomnę, że na Białołęce jest zameldowanych ok. 70000 ludzi. Mieszka zapewne
      100000. W tej dzielnicy NIE MA ŻADNEGO ŻŁOBKA PUBLICZNEGO!!!

      Co Pan na to, Panie Maciejewski?

      Proszę powiedzieć jak PiS radził sobie z inwestycjami?

      Pozdrowienia
      • Gość: Z Bialoleki Re: Gdzie są żłobki? IP: *.crowley.pl 27.03.07, 09:02
        "za czasów żądów Pana ugrupowania"

        Miało być "rządów" oczywiście...
    • Gość: B Re: Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białoł IP: *.aster.pl 27.03.07, 16:26
      [ŻW] Nawet niemowlaki walczą o miejsce w przedszkolu

      Zapewnienie kilkulatkowi bezpłatnej nauki w niektórych częściach Warszawy
      graniczy z cudem. Chętnych jest dużo więcej niż miejsc.

      Najgorzej jest w tzw. młodych dzielnicach – na Ursynowie, Białołęce, w Ursusie.
      Tam chętnych jest dużo więcej niż miejsc, a rodziców czeka nerwowe oczekiwanie
      na listy przyjętych. – Syn we wrześniu kończy trzy lata. Chcieliśmy zapisać go
      do Przedszkola nr 105 na Bielanach. Okazało się jednak, że na jedno miejsce
      przypada dwoje dzieci – denerwuje się Cezary Górzkowski.

      – Najwięcej chętnych mamy do grupy trzylatków. Zgłosiło się aż 40 rodziców, a
      dziś przyszło dziewięciu kolejnych – mówi Jolanta Kuźmińska, dyrektorka
      Przedszkola nr 126 przy ul. Wokalnej na Ursynowie. W grupie czterolatków jest
      już siedmioro chętnych za dużo, podobnie jest z sześciolatkami.

      Szansę na zapisanie dziecka mają w ursynowskim przedszkolu jedynie rodzice
      pięciolatków – od trzech lat placówka prowadzi dla tej grupy wiekowej dwa
      oddziały. Nowe przedszkole powstanie na Ursynowie dopiero w przyszłym roku przy
      ul. Pala Telekiego. Pomieści 200 dzieci.

      Niemowlaki na liście
      Z podobnym problemem boryka się Białołęka. – Już w zeszłym tygodniu miałam
      komplet zgłoszeń. A w tym przyjdzie pewno sporo nowych chętnych – martwi się
      Iwona Fabiszewska, dyrektorka Przedszkola nr 192, przy ul. Liczydło. Nie lepiej
      jest w placówce nr 226 przy ul. Strumykowej, gdzie o 44 miejsca dla trzylatków
      walczy 90 chętnych.
      Nic dziwnego, że oblężone są również placówki niepubliczne.

      „Słoneczny domek” mieści się przy ul. Skarbka z Gór. To okolica dużego, nowego
      osiedla „Derby”, gdzie mieszka mnóstwo rodzin z małymi dziećmi. Nawet na rok
      2008 jest zaledwie kilka miejsc - przezorni rodzice już dziś z rocznym
      wyprzedzeniem zapisują tam swoje pociechy. Są też tacy, którzy zrobili
      „rezerwację” na rok 2009!
      Doszło do tego, że do przedszkola zapisywane są niemowlaki.
      Przeczytaj całość w elektronicznym wydaniu Życia Warszawy
      • Gość: Bialy78 Re: Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białoł IP: *.aster.pl 27.03.07, 16:30
        KRÓTKO
        Zapisy do przedszkoli


        Do 30 marca (piątek) rodzice muszą dostarczyć do przedszkola wypełnioną kartę
        zgłoszenia dziecka (można ją odebrać w placówce lub wydrukować ze strony
        www.edukacja.warszawa.pl). Do 11 kwietnia będą pracowały komisje rekrutacyjne.
        13 kwietnia zostaną wywieszone listy przyjętych. Rodzice dzieci, które nie
        zostaną zakwalifikowane, do 18 kwietnia mogą odwołać się od tej decyzji u
        dyrektora placówki. Miasto przygotowało około 35 tysięcy miejsc.
    • Gość: Bialy78 Re: Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białoł IP: *.aster.pl 29.03.07, 08:07
      Przedszkola już pełne

      Niemal wszystkie miejsca w publicznych przedszkolach są już zajęte - mówią
      szefowie placówek. Władze miasta uspokajają: wszystkie chętne dzieci zostaną
      przyjęte

      - Na składanie podań są jeszcze dwa dni, ale ja mam wolne miejsca już tylko w
      grupie maluchów -mówi dyrektor przedszkola przy ul. Grzybowskiej Bożena Mościcka.

      Władze miasta szacowały, że oblężenie będą przeżywały placówki w Białołęce,
      Ursusie, na Targówku i Ursynowie. Tymczasem - jak sprawdziliśmy - ciasno jest w
      placówkach w całej Warszawie

      - Już mam 16 dzieci więcej, niż mogę przyjąć -mówi Bożena Wilczyńska, dyrektorka
      jednego z wolskich przedszkoli. A to właśnie m.in. Wola i Śródmieście były
      typowane przez miasto jako dzielnice, gdzie będą wolne miejsca.

      Dzieje się tak, bo rodzice składają podania o przyjęcie w kilku placówkach, np.
      najbliżej domu i tam, gdzie pracują.

      -Rok temu zdarzało się, że dziecko było przyjęte do kilku przedszkoli. Dopiero
      we wrześniu wyjaśniało się ostatecznie, gdzie będzie chodziło -mówi zastępca
      dyrektora Biura Edukacji Ewa Krawczyk.

      W tym roku miasto uruchomi system komputerowy, który pozwoli na sprawdzenie,
      gdzie rodzice złożyli dokumenty i gdzie dziecko się dostało. Dane zostaną
      przekazane na początku kwietnia przez dyrektorów przedszkoli. - Szefowie
      placówek razem z rodzicami uzgodnią później, do jakiego przedszkola będzie
      chodziło dziecko. Nie będzie blokowania miejsc - mówi Ewa Krawczyk.

      Ratusz przypomina, że w ubiegłym roku po zakończeniu marcowej rekrutacji miejsc
      zabrakło dla 4 tys. dzieci. A pod koniec września okazało się, że jest 600 wolnych.

      W tym roku miasto przygotowało 36 tys. miejsc dla przedszkolaków. Zapisy kończą
      się jutro, listy przyjętych dzieci pojawią się 13 kwietnia. Do 18 kwietnia można
      składać odwołania, a dwa dni później pojawi się ostateczna lista.

      Ratusz przypomina, że na stronach internetowych miasta co miesiąc jest
      aktualizowana lista wolnych miejsc. Można więc zapisać dziecko do przedszkola w
      ciągu roku szkolnego.
      • bbkk Ale tu mowa o Białołęce 29.03.07, 10:24
        a nie Warszawie generalnie.
        Na Białołęce brakuje miejsc. Nie każdy ma możliwość dowozić dziecko samochodem,
        a z takim maluchem w porannym tłoku autobusem to jak dla mnie nie najlepszy pomysł.
    • Gość: specuniu ja siedze w komisji kwalifikujacej w przedszkolu IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 02.04.07, 21:48
      znam ten temat od podszewki. dzielnica targowek jest chyba nieliczna dzielnica
      w warszawie, ktora ma 22 przedszkola panstwowe (prowadzone przez samorzad).
      prawo zlozenia wniosku ma kazdy i od groma ludzi sklada podania z bialoleki.
      owszem przedszkola warszawskie maja prawo przyjmowac dzieci tylko do granic m.
      st. warszawy. tuz za trasa torunska nie ma w ogole przedszkoli panstwowych, tak
      jak okolice grodziska, manki wojdy etc. to istna pustynia!!! owszem pootwieralo
      sie wiele przedszkoli prywatnych, w ktorych dosc czesto praca i kwalifikacje
      mlodych panienek sa dosc żenujace!!! taka niby pani dyrektor, ktora z reguly
      nie ma uprawnien bycia dyrektorem, zaklada prywatne przedszkole, zdziera od
      ludzi ogromna ilosc pieniedzy. przedszkole nie jest warte by za nieg placic 500
      a nawet 1300 zł. tak jest na przyklad na osieldu choszczowka, gdzie dziecko ma
      nawet zajecia z baletu! taka niby pani dyrektor nie ma uprawnien dyrektorskich
      to fikcyjnie zatrudnia osobe ktora ma uprawnienia dyrektoskie a w zasadzie
      nigdy jej w placowce nie ma. placi jej jaks kase by przedszkole formalnie moglo
      w ogole istniec. dziewczyny sa czesto naprawde niewykwalifikowane. kadra sie
      czesto zmienia. bo niby "dyrektorka" chce zarobic jak najwiecej kasy dla
      siebie. dziewczynki mlode kompletnie nie maja doswiadczenia, sa zwyklymi
      niankami. w przedszkolach panstwowych jest o wiele razy wyzsza jakosc pracy,
      jest ogromny nadzor, kontrola. kazda grupa ma zatrudniona pania wozna, a nawet
      pomoc. tutaj nauczycielka jest od pracy pedagogicznej i dydaktycznej, nie
      zajmuje sie podcieraniem pupy dziecka, sprzataniem mopem, a nawet odkurzaniem.
      prywante przedszkola łamią dość czesto prawo oświatowe. znam prywante
      przedszkola gdzie oszczedza sie na kadrze i kiedy pochorowaly sie nauczycielki
      to panie sprzatajace z nimi siedzialy caly dzien. ja sobie nie wyborazam by
      moje dziecko spedzalo czas z wozna!!!
      w przedszkoalch prywatnych przed zapisaniem nalzey sie wypytac o kwalifikacje,
      kto ma magistra (bo jak malo kto to darujmy sobie!!!). dziecko potrzebuje
      stalosci, a nie ciaglych zmian nauczucielek (w przypadku prywtnych placowek to
      sa to zwykle nianki w trakcie pisania licencjatu).
      w przedszkoalch prywatnych liczy sie tylko zarobek, nikt z rodziców nie pyta o
      kadre. nikt tam nie przechodzi tzw. awansu zawodowego. bo niby jak maja przejsc
      jak nawet nie maja studiow pokonczonych. a w panstwocych placowkach nauczyciel
      podlega pod karte nauczyciela i właśnie przechodzi awanse zawodowe, ktore
      podwyższaja jakosc kadry. w przedszkolach państwowych sa nauczycielki
      kontraktowe, mianowane a nawet dyplomowane. kontraktowe to juz nauczycielki,
      ktore przeszły odpowiedni szlif i juz sie znaja na rzeczy, mianowane to juz
      super a jak dyplomowane to rewelacja!!! bo nauczcyiel by moglbyc mianowanym
      albo dyplomowanym to musi zdac egzamin w urzedzie dzielnicy i takze w
      kuratorium...
      w przedszkolach panstwowych kazdy nauczciel musi miec magistra inaczej nie ma
      nawet o czym marzyc!!! dziecko ma wynosic z przedszkola a nie byc tylko pod
      opieka jak w złobku. w przedszkolu panstowym sa zajecia z prawdziwego
      zdarzenia, nic nie moze umknac, tutaj dyrketor nie moze sobie pozwolic na
      chałturę, bo organ prowadzacy go usunie ze stanowiska.
      do naszego przedszkola składaja papiery ludzie z bialoleki ale ja z gory
      wiem,ze takie dziecko nie bedzie przyjete bo pierwszenstwo maja dzieci z naszej
      dzielnicy.
      reasumujac, jesli zapisujemy do przedszkola to tylko do panstwowego a jelsi do
      prywatnego to wypytajmy o ilosc kadry wykwalifikowanej. i wymagajmy tego by
      dziecko mialo ciagle te sama pania prowadzaca a nie ciagle inne nianki jak w
      przypadku placowek prywatnych... w przedszkolu nieprywatnym jest taka sama
      nauczycielka jak w podstawowce czy w liceum... ma takie sam uprawniania bo to
      nauczyciel... tak wiec nie podniecajmy sie, ze placimy za przedszkole dziecka
      duzo pieniedzy wiec napewno jest dobre bo to co oferuje placowka panstwowa w
      zupelnosci wystarczy!!!
      a i jeszczxe jedna wazna sprawa, jak wspomniano powyzej, nauczycielki z
      panstwowych przedszkoli podlegaja pod karte nauczyciela. karta ta wyraznie mowi
      o ilosci godzin pracy nauczycielki. nauczycielka ma 25 h w tygodniu (tzw.
      pensum)a reszte na zebrania i przygotowanie sie. inaczej rzecz ujmujac dana
      grupa przedszkolna (oddzial) ma dwie panie prowadzace. karta dba o higiene
      psychiczna nauczyciela. bo normalny czlowiek nie jest w stanie wytrzymac z
      dziecmi od rana do wieczora jak to jest w prywatnych przedszkoalch. tutaj
      pracodawca idzie na łatwizne i nianki pracują caly dzien, czesto sie wyżywaja
      na dzieciach. u prywaciarza nie zatrudnia sie zgodnie z karta tylko zgodnie z
      kodeksem pracy i tu juz samo to zle wplywa na dziecko!!!
      napisalem dlatego taki elaborat bo nikt nie patrzy na przedszkola od tej
      strony!!!

      pozdrawiam i zycze powodzenia
      • Gość: agnieszka_gk Re: ja siedze w komisji kwalifikujacej w przedszk IP: *.48-210-81.netia.com.pl 03.04.07, 09:36
        specuniu, gdyby nie fakt, że moje dziecko chodzi do przedszkola prywatnego, z
        którego jesteśmy bardzo zadowoleni i które spełnia nasze wymagania i
        oczekiwania co do poziomu opieki i nauczania, to może bym się trochę
        zastanawiała nad celowością twojej nagonki na prywatne przedszkola. Bardzo nie
        lubię uogólniania. I odniosę się do kilku spraw:
        1) wykształcenie i przygotowanie merytoryczne pedagogów jest ważne, ale nie
        gwarantuje, że te panie lubią dzieci; niestety znam kilku pedagogów,których
        widziałam w akcji ze swoimi dziećmi i nigdy nie powierzyłabym mojej córki takim
        babom;
        2) kadra przedszkoli niepublicznych tez podlega nadzorowi z kuratorium;
        3) kultura pracy i organizacji w danym przedszkolu jest kształtowana przez
        dyrekcję, właściciela (w przypadku przedszkoli niepublicznych) i personel;
        jeśli jest ona niska, nadzór kuratorium niczego tutaj nie zmieni - oni
        sprawdzają tylko formalności i papierki, a nie to czy personel "ma serce" do
        pracy z dziećmi;
        mogłabym jeszcze w kilk sprawach polemizować, generalnie jednak oburza mnie
        takie prostackie przeciwstawianie dobrych publicznych i złych prywatnych,
        wrzuconych do jednego worka; mogę jedynie zgodzić się, że są przedszkola lepsze
        lub gorsze (lub nawet beznadziejne), ale granica nie przebiega tutaj wg formy
        własności. Pozdrawiam i życzę szerszego spojrzenia.
        • bbkk Myślę że ... 03.04.07, 13:18
          większość rodziców z chęcią oddałaby dziecko do państwowego przedszkola. Tylko
          niestety jest ich za mało. Dlatego pozostają tylko prywatne.
      • arekmiz [OT] Tak samo... 03.04.07, 14:40
        Piękny elaborat.

        Dokładnie taki sam można napisać na temat uczelni państwowych
        i ''prywaciarskich wyższych szółek bussinessu, hanlarstwa i przekupstwa'' oraz
        lycencyatów na nich ''zakupowanych''.... :-))))))))))))))))))))))))))))))
      • Gość: Gość Re: ja siedze w komisji kwalifikujacej w przedszk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 15:40
        Witaj.
        Napisałaś:
        >owszem pootwieralo sie wiele przedszkoli prywatnych, w ktorych dosc czesto
        >praca i kwalifikacje mlodych panienek sa dosc żenujace!!! taka niby pani
        >dyrektor, ktora z reguly nie ma uprawnien bycia dyrektorem, zaklada prywatne
        >przedszkole, zdziera od ludzi ogromna ilosc pieniedzy. przedszkole nie jest
        >warte by za nieg placic 500 a nawet 1300 zł. tak jest na przyklad na osieldu
        >choszczowka, gdzie dziecko ma nawet zajecia z baletu!
        Jedno pytanie: Ty nie lubisz wszystkich prywatnych przedszkoli czy tylko tego
        jednego? :-)

        >tutaj nauczycielka ( przedszkolu państwowym) jest od pracy pedagogicznej i
        dydaktycznej, nie
        > zajmuje sie podcieraniem pupy dziecka, sprzataniem mopem, a nawet
        >odkurzaniem.
        To w państwowym przedszkolu nie podciera sie pupy małemy dziecku? A może
        przedszkola państwowe mają wyznaczonego do tego celu specjalnego pracownika? A
        w jaki sposób nauczycielka (ta od pracy pedagogicznej i dydaktycznej)
        powiadamia wyznaczonego pracownika, że zaistniała potrzeba podtarcia pupy? I co
        w czasie oczekiwania na wyznaczonego do zadań specjalnych pracownika dzieje sie
        z dzieckiem z brudną pupą? Jaki jest przeciętny czas oczekiwania na podtarcie
        tejże pupy?
        Wybacz ironię, ale chyba trzeba kilka spraw uściślić.
        Przedszkola Niepubliczne, zwane przez Ciebie prywatnymi, podlegają tym samym
        rygorom zatrudniania kwalifikowanej kadry, przepisom sanepidu, straży pożarnej,
        inspekcji pracy, nadzoru pedagogicznego i wszystkich innych odpowiedzialnych,
        co przedzkola państwowe. Rzeczywiście u nas nauczyciele zatrudniani są na
        podstawie kodeksu pracy i dzięki temu możemy im np. więcej płacić. A jesli
        nauczyciel okazuje się osobą nieodpowiedzialną albo źle przygotowaną do pracy z
        dziećmi możemy go, zgodnie z przepisami, zwolnić. Z korzyścią dla dzieci.

        >w przedszkolach panstwowych kazda grupa ma zatrudniona pania wozna, a >nawet
        >pomoc.
        A to bardzo ciekawe. Z racji ciągłego kształcenia się, uczesnictwa w studiach
        podyplomowych (m.in. zarządzanie oświatą) i kursach, spotykam bardzo wiele
        nauczycielek z państwowych przedszkoli, które często skarżą sie na to, że nie
        mają w grupie żadnej pomocy lub woźnej. Często mówią także, że w czasie choroby
        zmienniczki siedzą same, przez cały dzień z 30 dzieci.
        W moim przedszkolu nie ma woźnej. Ale w sali jesteśmy zawsze we dwie. Dwie
        nauczycielki. Z 15 dzieci. I obie wycieramy, kiedy trzeba, pupy naszym dzieciom.

        >dziecko potrzebuje stalosci, a nie ciaglych zmian nauczucielek.
        Zgadzam się z Tobą. Prowadzę przedszkole (i pracuję w nim jako nauczyciel) od
        20 lat. Czy to wystarczy, żeby uznać mnie za stały element? :-) Zatrudniane
        przeze mnie nauczycielki zawsze miały odpowiednie kwalifikacje. Aktualnie
        zatrudniona jest 4 w historii przedszkola, więc chyba też nie ma tu jakieś
        szalonej rotacji. Rozstawałyśmy się zawsze w przyjaźni.

        > w przedszkoalch prywatnych liczy sie tylko zarobek, nikt z rodziców nie pyta
        > kadre.
        Nie wiem skąd masz takie informacje. Rodzice bardzo starannie sprawdzają
        przedszkole zanim zapiszą do niego dziecko. Przed zapisem zwykle prowadzę z
        rodzicami długie rozmowy, w czasie których wypytują mnie o wszystkie szczegóły
        dotyczące przedszkola. Czasem sprawdzają opinię o przedszkolu w Kuratorium.

        >nikt tam nie przechodzi tzw. awansu zawodowego. bo niby jak maja przejsc
        >jak nawet nie maja studiow pokonczonych. a w panstwocych placowkach nauczyciel
        > podlega pod karte nauczyciela i właśnie przechodzi awanse zawodowe
        Znowu masz niepełne informacje. W przedszkolach niepublicznych, każdy
        nauczyciel, jeśli ma odpowiednie wykształcenie, normalnie przechodzi ścieżkę
        awansu zawodowego. Znam osobiście kilka nauczycielek, które nie tylko uzyskały
        w placówkach niepublicznych stopień nauczyciela kontraktowego, mianowanego, ale
        takze dyplomowanego.

        > w przedszkolu panstowym sa zajecia z prawdziwego
        > zdarzenia, nic nie moze umknac, tutaj dyrketor nie moze sobie pozwolic na
        > chałturę, bo organ prowadzacy go usunie ze stanowiska.
        Jesli w przedszkolu niepublicznym pozwoliłabym sobie na "chałturę" to już bym
        nie istniała. Pracę mojego przedszkola oceniają, przede wszystkim, rodzice.
        Jeśli uznają, że prowadzę je źle - zabiorą dzieci. To chyba najskuteczniejszy
        rodzaj nadzoru, czyż nie? :-)

        >a i jeszczxe jedna wazna sprawa, jak wspomniano powyzej, nauczycielki z
        > panstwowych przedszkoli podlegaja pod karte nauczyciela. karta ta wyraznie >
        mowi o ilosci godzin pracy nauczycielki. nauczycielka ma 25 h w tygodniu (tzw.
        > pensum)a reszte na zebrania i przygotowanie sie. inaczej rzecz ujmujac dana
        > grupa przedszkolna (oddzial) ma dwie panie prowadzace. karta dba o higiene
        > psychiczna nauczyciela. bo normalny czlowiek nie jest w stanie wytrzymac z
        > dziecmi od rana do wieczora jak to jest w prywatnych przedszkoalch.
        Hmmm.... :-)
        Z tą higieną psychiczną to jest tak: znane mi nauczycielki przedszkoli
        państwowych pracują na zmiany. Czasem zaczynaja o 6:00 rano ( i nie mają z kim
        zostawić własnych dzieci). Czasem są śmiertelnie skłócone ze zmienniczką.
        Zwykle mają w grupie 30 dzieci. Mają obowiązek szykowania dekoracji, dużych
        imprez, prowadzenia zebrań z rodzicami. Czasem dyrektorka nie chce im udzielić
        urlopu szkoleniowego. Albo koleżanki zazdroszczą, że dostały nagrodę. Albo
        muszą dorabiać, bo ich pensje sa naprawdę niskie. Zwykle bardzo chętnie biorą
        płatne nadgodziny.
        Zatrudniona u mnie nauczycielka pracuje od 9:00 do 15:30 z grupą 15 dzieci.
        Pensję dostaje wyższą niż dostałaby w przedszkolu państwowym. czasem finansuję
        Jej jakieś szkolenie. Nie płaci za posiłki, które je razem z dziećmi. Chyba się
        lubimy. Acha. I płatny urlop ma dłuższy niż przewiduje kodeks pracy, ponieważ
        nie widzę powodu, żeby w czasie wakacji pilnowała pustej sali przedszkolnej.
        Więc z tą higieną psychiczną nie jest chyba najgorzej :-)

        Nie demonizowałabym tematu. Znam wiele świetnych przedszkoli. Publicznych i
        niepublicznych. Znam wiele doskonałych nauczycielek. Pracujacych i w
        przedszkolach publicznych i niepublicznych.

        Niepublicznym opinię psują czasem tzw. punkty opieki, prowadzone nie jako
        placówka oświatowa, ale jako działalność gospodarcza. tam rzeczywiście żaden
        nadzór zewnętrzny nie zagląda, bo nie jest do tego upoważniony. A te punkty
        opieki bardzo chętnie piszą na szyldach i reklamach: "Przedszkole", choc nie
        mają do tego prawa.
        Pozdrawiam



        • Gość: specuniu ma pani potrosze rację:)) IP: 212.2.100.* 03.04.07, 21:23
          zgadzam sie z pani opinia, faktycznie moze torche zostalo uogolnione ale
          wiekszosc niestety tak funckonuje jak napisalem powyzej... no niestety kazdy w
          przedszkolu ma swoje obowiazki... jesli dziecko zsiusialo sie u mnie na
          zajeciach to wolam pania wozna lub pomoc by pomogla dziecku bo gdybym ja to
          mial robic to pani wozna by nie miala nic do roboty... nie ma co juz przesadzac
          bo jesli dziecko jest zakatarzone to nauczyciel wyciera dziecku nos bo z taka
          bzdura nie bedzie wolana wozna...akurat ja pracuje poza stala praca w
          przedszkoalch niepublicznych i wiem jak jest, sa takie moje przemyslenia...
          przedszkole panstwowe moze miec okrojony etat woznej np. na jednej grupie tu
          sie zgadzam ale wtedy jest inna wozna za to odpowiedzialna. wiadomo, ze ludzkie
          podejscie jest wazne ale jak wiem, ze wozna pije sobie kawke to ja
          automatycznie ja wolam by wykonala dana czynnosc
          dobrze, ze pani mi przedstawia swoj punkt widzenia bo wiem, ze sa placowki
          niepanstwowe (mniejszosc) dobrze prowadzone...
          a wracajac do pracy prywatnych placowek to rodzic nie jest w stanie siedziec i
          pilnowac pracy przez caly dzien. a wiadomo, ze bajdy nagadac mozna wszelakie.
          co z tego, ze jest nadzor kuratorium jak przpeisy sa łamane??
          nikt mnie nie przekona nad wyzszoscia przedszkoli prywatnych nad panstwowymi.
          tak samo jak z jakoscia prywatnych uczelni nad panstwoymi. chociaz sa wyjatki
          tu nie przecze...
          w przedszkolu panstwowym nigdy nauczycielka nie siedzi od gwiazdka do gwizdka.
          siedzi jedynie wtedy kiedy ma zastepswto na kolezanke i sa panie chetne bo maja
          placone nadgodziny. niestety spora wiekszosc pracuajcych u nas nauczycielek
          pouciekala z przedszkoli prywatnych i sa wsciekle, ze od razu nie pracowaly bo
          tweirdza,ze nie mialy pootwieranych awansow i musza od nowa zaczynac prace
          czyli zaczynac od marnych groszy niestety, ale z czasem sukcesywnie ta stawka
          rosnie. i nie ma kombinacji z zusami etc. jak caly etat to caly etat a nie
          zatrudniona na pol etatu a ziwania jak na caly, no niby kuszona jest jakimis
          tam pieniedzmi "pod stolem:)"
          ciekawe czy byloby pania stac na place takie jak u nacyzucieli dyplomowanych.
          watpie by sie pani oplacalo miec wszsytkich nauczycieli mianowanych i
          dyplomowanych i placic im miesiecznie 2000 zł...
          a tak w ogole to w prywatnym przedszkolu niby dyrektor robi z pracownikiem co
          chce moze zwolnic kiedy chce a w panstwoym musi sie dobrze nakombinowac by dana
          osobe zwolnic. ta ochrona zwodu poniekad jest dobra ale tutaj w tym miejscu
          śmiem tweirdzić, ze sa tez kijowe nauczycielki w panstwowych. wszedzie sa
          jakies niedogodnosci:))

          pozdrawiam
          • agnieszka_gk Re: ma pani potrosze rację:)) 04.04.07, 09:00
            Gość portalu: specuniu napisał(a):

            > zgadzam sie z pani opinia, faktycznie moze torche zostalo uogolnione ale
            wiekszosc niestety tak funckonuje jak napisalem powyzej...
            WIĘKSZOŚĆ to znaczy ile ? Czy znasz wszystkie przedszkjola niepubliczne w WWie
            i możesz powiedzieć, że ponad 51% placówek pracuje źle ?!

            > a wracajac do pracy prywatnych placowek to rodzic nie jest w stanie siedziec
            i pilnowac pracy przez caly dzien. a wiadomo, ze bajdy nagadac mozna wszelakie.
            TO jest chyba uwaga uniwersalna; w kazdym przedszkolu nauczyciel może nagadać
            bajdy... Częściej jednak to przedszkola niepubliczne a nie państwowe są otwarte
            na rodziców, w tym sensie, że pozwalaja rodzicom przez dłuższy czas być w sali,
            obserować zajęcia, nie mówiac o możliwości podglądu internetowego(w
            niektórych).

            > co z tego, ze jest nadzor kuratorium jak przpeisy sa łamane??
            No właśnie, więc twój poprzedni argument, że nadzór kuratotrium gwarantuje
            poziom przedszkola był mocno nietrafiony.

            > nikt mnie nie przekona nad wyzszoscia przedszkoli prywatnych nad panstwowymi.
            A mnie nikt nie przekona nad wyższością państwowych nad prywatnymi. Powtarzam
            po raz kolejny są przedszkola dobre i złe, i forma własności tego nie
            determinuje.

            > w przedszkolu panstwowym nigdy nauczycielka nie siedzi od gwiazdka do
            gwizdka.
            Cha, cha, cha, ale się uśmiałam, zwłaszcza ze szczgólnym naciskiem na słowo
            NIGDY. Życzenia pozostawmy sobie na inne okazje.

            > a tak w ogole to w prywatnym przedszkolu niby dyrektor robi z pracownikiem co
            chce moze zwolnic kiedy chce a w panstwoym musi sie dobrze nakombinowac by dana
            osobe zwolnic.
            Co to znaczy NIBY-DYREKTOR ? Z wypowiedzi tej bije wyraźnie roszczeniowe
            podejście do pracy pracownika - jestem chroniony kartą nauczyciela i mogę robić
            co chcę, jestem nie do ruszenia. I z tego też się bardzo cieszę, że przedszkola
            niepubliczne pod tym katem działają w oparciu o zdrowe zasady rynkowe a nie
            związkowe - jak nauczyciel się nie sprawdza, to mu się dziękuje i zatrudnia
            nowego, jak w każdej dobrze zarządzanej firmie złego pracownika mozna wymienic
            na dobrego. W przedszkolu mojej córki nie zauważyłam rotacji, ale wiem, że dwie
            nauczycielki po okresie próbnym same zrezygnowały, bo stwierdziły, że dyrekcja
            ma zbyt wygórowane oczekiwania co do opieki - i za te oczekiwania i ich
            realizację bardzo cenię swoje przedszkole.

            I jeszcze jedna sprawa, moim zdaniem w ogóle nie powinno być przedszkoli
            państwowych - i tak nie są w stanie zaspokoić nawet połowy popytu, a
            tylko "wybrańcy" (niestety często przypadkowi) korzystają z przywilejów
            niskich opłat. PLacówki powinny być skomercjalizowane i korzystać z takich
            samych dopłat samorządowych - wówczas można byłoby mówić o prawdziwej
            konkurencji ocenianej przez rodziców w katgorii dobre i gorsze przedszkola.
            Teraz czasem rodzice po prostu muszą być zadowoleni z państwowego przedszkola,
            bo nie stać ich na prywatne i muszą się cieszyć, że ich dzieci się tutaj
            dostały.
          • Gość: Gość Re: ma pani potrosze rację:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 14:18
            Dlaczego odnoszę nieodparte wrażenie, że nie jesteś osobą, za którą się
            podajesz? :-)
            Pomijam pisanie o sobie raz w formie żeńskiej, raz męskiej. Ale Twoje
            wypowiedzi są bardzo nierówne stylowo :-) Raz piszesz jak osoba dobrze
            wykształcona, raz jak człowiek, dla którego poprawność językowa jest zupełnie
            nieistotna. Raz wydajesz się być osobą w średnim wieku, a za chwilę wypowiadasz
            się jak ktoś tuż przed lub tuż po trzydziestce. I troszkę ślizgasz się po
            temacie, operując stereotypowymi opiniami o pracy w przedszkolu. Stereotypami,
            które powtarzają laicy :-), nie nauczyciele...
            Więc:
            Zaspokoisz moją ciekawość i powiesz dlaczego tu piszesz? :-)


            • Gość: specuniu Re: ma pani potrosze rację:)) IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 04.04.07, 22:18
              a napisano zostalo tak celowo by rozjatrzyc te sprawe... no i udalo mi sie:))
              nie ma potrzeby by wiedziano kim jestem... nie ma potrzeby by byl rozglos...
              akurat wiem na ten temat bardzo duzo...
              jesli polikwidowali by placowki panstwowe to niestety nauczcyiel stalby sie
              zwykla niańką. a ja nie mam studiow pokonczonych by byc opiekunka jak w
              żłobku...ostro pani atakuje bo widac zostalo trafione...
              • Gość: Gość Re: ma pani potrosze rację:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.07, 00:07
                >...ostro pani atakuje bo widac zostalo trafione...
                Ja kogoś atakuję? :-)
                Nie zauważyłam. Jeśli już, to raczej odpowiadałam na Twój atak wobec
                przedszkoli niepublicznych.
                Pytałam tylko, z ciekawości, o cel Twoich wypowiedzi na tym forum.

                >a napisano zostalo tak celowo by rozjatrzyc te sprawe... no i udalo mi sie:))
                Czyli celem było rozjątrzenie tej (jakiej?) sprawy?
                Wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia? :-)

                Nie obraź się, ale coś mi się zdaje, że jednak nie bardzo Ci się udało...

                • Gość: specuniu Re: ma pani potrosze rację:)) IP: 212.2.100.* 06.04.07, 16:41
                  dzisiaj przeprowadzilam rozmowe z nauczycielkami z prywatnych przedszkoli i
                  jedynie jedna sprawa je powstrzymuje przed zmiana pracy, mianowicie bardzo
                  długi okres zdobywania awansu zawodowego w przedszkolach publicznych a co za
                  tym idzie znacznie wolniejsze podwyzszanie pensji. przedszkola niepubliczne tez
                  prywatne kuszą troszke wiekszymi stawkami na poczatku. ale wiem, że wiekszosc
                  kolezanek nie wiaze nigdy przyszlosci z prywatna placowka... mlode kolezanki
                  czesto tylko po licenacjacie zalapuja sie do niepublicznych ale i tak w
                  konsekwencji mysla aby zalapac sie do samorządowej placowki poniewaz beda mialy
                  czas dla swoich dzieci i rodziny...
                  a tak w ogole to zdziwilabym sie gdyby wlasciciel placowki prywatnej przyznal
                  mi racje. jest to wykluczone... :))
    • lodziazero Re: Będą nowe miejsca dla przedszkolaków z Białoł 04.04.07, 11:37
      Panie Macieju, jestem zażenowana, ze tacy ludzie dorwali sie do władzy jak Pan.
      Jestem Pana sąsiadką i obserwując Pana samochwalcze wypowiedzi na naszyzm forum
      oraz mialam okazje podziwiać Pana parasol z pana imieniem i nazwiskiem podczas
      wyborów na Pana balkonie. Wydaje mi sie ze niestey jest Pan typową krową, która
      dużo ryczy....... Mlokos, który jakimiś dziwnymi koneksjami dorwał się do
      koryta..... (niestety wielki brak umiejetności do prawdziwej roboty)

      Szkoda, że kosztem miejsca, które mógłby zająć jakiś rozumny człwiek, który
      chciałby rzeczywiscie przejść do czynów i umilić/ułłatwić życie mieszkancom
      Białołęki

      Szkoda słów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka