Dodaj do ulubionych

Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wie,...

IP: 188.33.66.* 08.01.10, 09:52
Jak wy to liczycie? Na symulatorze w internecie wychodzi mi że
trzeba po 30 latach oddac prawie trzy razy tyle niż wziąłem kredytu.
Wy zas twierdzicie że tylko 2 - 2,5 raza.
Obserwuj wątek
    • Gość: TT Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: 212.33.86.* 08.01.10, 12:20
      Po pierwsze Polacy w końcu powinni nauczyć się liczyć a po 2 nauczyć myśleć.
      Za ten owczy pęd za własnym "M" bez względu na koszty teraz wszyscy płacimy.


      Przy okazji dla tych co bezgranicznie słuchają nawoływań wszelakich maści developerów, naganiaczy i pseudo doradców przeczytajcie sobie:

      www.bankier.pl/wiadomosc/Wrozenie-z-fusow-rynek-mieszkaniowy-AD-2009-2073864.html
      • rydzyk_fizyk Bo dla frajerów liczy się tylko wysokość raty 08.01.10, 12:25
        Policzenie procenta składanego to już zbyt trudne zadanie.

        Stąd na przykład robienie w konia przy kredytach konsolidacyjnych.
        • Gość: Macho Re: Bo dla frajerów liczy się tylko wysokość raty IP: *.tktelekom.pl 08.01.10, 13:05
          A który bank wyznacza ratę wg. procentu składanego?
          Żaden. We wszelkich wyliczeniach musi znaleźć się jakiś bułgarski współczynnik
          aby bank był zadowolony, a ty nic z tego nie rozumiał.
          • monster_truck Lekcja 08.01.10, 13:13
            Najpierw płacisz deweloperowi dwa razy więcej niż koszt wybudowania. Później rzez 30 lat oddajesz bankowi dwa razy więcej niż zapłaciłeś deweloperowi. Ostatecznie płacisz 4 razy więcej niż koszt wybudowania mieszkania. To do osób, dla których koronnym argumentem jest to że wynajmując płaci się obcym :)
            • Gość: moe Ba,i to robią ludzie których stać IP: 82.139.156.* 08.01.10, 13:18
              Na takie kredyty ,czyli są COOL :)
              • manhu Re: Ba,i to robią ludzie których stać 09.01.10, 13:59
                Głupoty! Wartość pieniądza spada! Inflacja!
                Dlatego lewaki policzcie ile te np.400 tys jest warte, a nie jest tyle co 20 lat temu.
                • Gość: kixx Re: Ba,i to robią ludzie których stać IP: *.acn.waw.pl 09.01.10, 16:15
                  ciekawe spostrzeznie
                  oczywiscie masz racje
            • Gość: Yobe Re: Lekcja IP: *.bielanski.med.pl 08.01.10, 14:08
              ....bardzo rozsądna kalkulacja, szczególnie biorąc pod uwagę, że po
              30-stu latach wydacie tyle samo za mieszkanie, tylko że Ty g...no
              będziesz z tego miał :P
              • monster_truck Masz tu przykład jeleniu 08.01.10, 14:11
                PRZYKŁAD:
                Wynajem kosztuje 1400. W tym jest czynsz. Przez 3 lata wynajem kosztuje cię 50.400.
                Kredyt na 300.000 na 7% na 30 lat daje ratę 2000 (kalkulator kredytowy). Do tego płacisz 400 czynszu. Po 3 latach oddajesz bankowi i spółdzielni 86.400. Wynajmując zaoszczędzasz 36.000. Mając tą kwotę jako wkład własny idę do banku i biorę mniejszy kredyt na 264.000 (300.000-36.000) na 27 lat (minęło 3 lata). Procent mam niższy bo mam wkład własny i nie muszę płacić ubezpieczenia od braku wkładu własnego. Powiedzmy że bank zejdzie z 7% na 6%. Teraz rata przez kolejne lata to 1650 a łączny koszt kredytu to 535.000. Przy poprzednim kredycie na 300.000 łączny koszt kredytu to było 720.000. Koszt nowego kredytu jest mniejszy o 185.000 (720.000-535.000). Za wynajem zapłciłeś 50.400. Zaoszczędziłeś przez 3 lata 134.600 (185.000-50.400) i dzięki temu masz dużo niższą ratę.
                Niestety w Polsce pokutuje głupia gadka że wynajmując płaci się obcemu. Szkoda tylko że nikt nie powie że biorąc kredyt na 30 lat oddajesz bankowi drugie tyle. To tak jakbyś kupił mieszkanie sobie i drugie takie samo zasponsorował bankowi.
                • monster_truck Widzisz jeleniu 08.01.10, 14:14
                  Mam mieszkanie na własność i mniejszą ratę. Oczywiście przygotowanie realnej projekcji na 30 lat to fikcja ale czyż nie tym samym karmia nas "analitycy" z Open Finanace i podobnych.
                  • znajomy_jennifer_lopez "Szokujące"??? 08.01.10, 16:28
                    Jakie szokujące. Chyba tylko dla tych głąbów naganiających teraz w drugą stronę. Pisałem rok temu podając wyliczenia i powtarzając i demitologizując to "spłacam swoje":
                    zamiast pakować w kosmos włascicielowi mieszkania wielu kredytodawcow
                    to samo w kosmos pakuje włascicielowi pieniedzy (odsetki).
                    Zakup mieszkania ma sens jesli gołe odsetki (rata odsetkowa = rata - rata kapitałowa) jest znacząco niższa od alternatywnego kosztu wynajmu. Wyjątek stanowi jedynie sytuacja znacznego wzrostu cen ale na ten sie - póki co - zdecydowanie nie zanosi.
                    • znajomy_jennifer_lopez Nadpłata 17% kredytu skraca go o 10 lat! 08.01.10, 18:01
                      Zamiast tych prawd oczywistych (spłata 250% wartosci kredytu) zapodam Wam coś ciekawego:
                      Jak łatwo skrócić spłatę o 10 lat (!)

                      Przykład
                      300 000 kredyt złotowy x 30 lat x 6% = rata równa 1800zł
                      Po roku mamy 295 000zł (spłaciliśmy kapitału 400x12 = ok 5000zł)
                      RATA 1800zł

                      I teraz WYSTARCZY nadpłacić zaledwie 50 000zł (!) aby (przy zachowaniu wysokosci raty) skrócić okres kredytowania o... 10 lat!!!
                      245 000 x 6% x 19 lat = rata 1800zł

                      Dlatego kredyt może być korzystny ale jako wsparcie a nie na 100% wartosci. Tym bardziej że nawet w przypadku nadpłaty kredytu rata odsetkowa (KOSMOS) nadal pozostaje na wysokim poziomie - "gołe" odsetki w nastepnych 4 latach na poziomie 1100-1200zł

                      Przed zaciągnięciem kredytu polecam policzyc to i owo:
                      kalkulator.kredyt-hipoteczny.biz.pl/
                      • dzon_dzon A ryzyko i wygoda? 09.01.10, 09:22
                        Wynajmując nie ponosimy ryzyka, że w przypadku utraty źródła dochodu [co na
                        przestrzeni 30 lat jest niemal pewne] bank zabierze nam mieszkanie. Wówczas
                        możemy wynająć mniejsze mieszkanie/pokój do puki nie zdobędziemy pracy. Kolejną
                        istotną rzeczą przemawiającą za wynajmem jest mobilność. Chyba nikt nie zakłada,
                        że przez następne 30 lat będzie pracował w tym samym zakładzie pracy. Wynajmując
                        możemy mieszkać tuż przy miejscu pracy. Wówczas oszczędzamy czas i pieniądze na
                        dojazdy.
                        Moim zdaniem ceny polecą jeszcze przynajmniej o 20%-30%, jeśli nie nominalnie to
                        razem z inflacją. Dlatego warto wynajmować, odkładać i w dołku kupić razem z
                        wkładem własnym.

                        Ps. przy Waszych wyliczeniach oszczędności na wynajmowaniu w stosunku do raty
                        kredytu nie uwzględniliście odsetek od zgromadzonego kapitału np. z lokaty bankowej.
                        • Gość: ajmax Parametrów podejmowania decyzji jest więcej. IP: *.acn.waw.pl 09.01.10, 11:03
                          W 95% procentach wypowiedzi, tak za jak i przeciw, głównym
                          argumentem jest kasa. Kto i ile traci lub zyskuje. Tymczasem ważne
                          mogą być inne kwestie. Ja przez kilka lat tułałem się po
                          wynajmowanych. Nie wiem, czy ja miałem takie szczęście, czy tak jest
                          ogólnie, ale jak bumerang co kilka miesięcy przyłaził właściciel i
                          zawracał doopę. A to chciał podnieść opłatę, a to wynająć komuś z
                          rodziny, a to mu się nie podobało, że powiesiłem obrazek, itp. itd.
                          Dopiero jak wziąłem kredyt, kupiłem mieszkanie, to mogłem skupić się
                          na pracy. Mając spokojną głowę szybko zarobiłem więcej niż te
                          zawyżone koszty banków i developerów. Ponieważ akcja działa się w
                          latach 90-tych, więc był i skutek uboczny. Zupełnie niechcąco
                          zarobiłem na tej inwestycji. Właściwie powinienem nie
                          pisać 'inwestycji' tylko 'rozwiązaniu życiowego problemu', ponieważ
                          to było powodem transakcji zakupu. W tamtym czasie kredyt był
                          przerażający, ale z czasem zmieniły się relacje w sensie makro. Na
                          szczęście jest to już historia. Warto pamiętać w tej dyskusji, że
                          większość kupujących, myślę, że 98%, kupuje dla siebie. Może 2%, a
                          może jeszcze mniej kupuje mieszkanie jako inwestycję. Tymczasem na
                          tym forum jest to argument większości postów. Żeby było jasne. Ja
                          nie wiem, czy mieszkanie opłaca się kupować teraz, czy nie. Nie wiem
                          nawet, czy na tej przysłowionej 'górce' ci, co kupili są przegrani.
                          Zależy, co jest dla nich ważne oraz na co ich stać. Kretynofil na
                          przykład do Londynu pewnie jeździ autobusem lub rowerem. Sorry,
                          kretynofil, ale nie każdy myśli o oszczędnościach. Istnieje gdzieś
                          granica oszczędzania. Dla wszystkich, mam nadzieję, jest jasne, że
                          nie warto prostować zszywek do ponownego użytku. Inni patrzą na 200
                          zł przy zakupie telewizora. Dla niewielu nie ma znaczenia
                          oszczędzanie w nieruchomościach, jeśli kupują dla siebie. Nie
                          twierdzę jednak, że nie należy brać tego pod uwagę. Zresztą,
                          postrzeganie tej granicy zmienia się w czasie, albo wraz ze zmianą
                          zamożności. Można kupić H7 za 20 zł i samemu męczyć się 1-2 godz,
                          albo wypić kawę, a w tym czasie załatwią to w warsztacie za 50 zł.
                          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Parametrów podejmowania decyzji jest więcej. IP: 78.8.192.* 09.01.10, 11:30
                            > Nie wiem, czy ja miałem takie szczęście, czy tak jest
                            > ogólnie, ale jak bumerang co kilka miesięcy przyłaził właściciel i
                            > zawracał doopę.

                            Miałeś takie szczęscie. Wśród wynajmujących znajomych, sytuacja o
                            której piszesz spotkała może jedną osobę i to raz... Wiem, że to
                            statystycznie niewłaściwe porównywanie do znajomych, ale sam
                            porównujesz do przypadku jednostkowego.

                            > Dla niewielu nie ma znaczenia
                            > oszczędzanie w nieruchomościach, jeśli kupują dla siebie.

                            Tak, tylko istotne, by robili to swiadomie, wiedząc jakie wyrzeczenia
                            i przez jaki czas będą ponosili. Inaczej są naprawdę przypadki
                            przykre, gdzie rodzina oszczędza na wszystkim, byleby starczyło na
                            ratę kredytu i tak przez cały okres kredytowania. Tracą na tym oni,
                            ich dzieci oraz społeczeństwo...
                          • znajomy_jennifer_lopez XXI wiek - Wiek Spekulacji. 09.01.10, 12:02
                            Brawo za ten post. W świecie spekulacji (zwanym też XXI wiek) wszyscy ględzimy już jak spekulanci ("inwestycja" "stopa zwrotu" "procent składany"). Ja to wszystko wiem.
                            Niestety to problem naszych czasów, zresztą zawsze wielu mówi "kiedyś to było dobrze". A prawda jest taka że zawsze jest tak samo (może poza wojnami). Wciąż cżłowiek z czymś walczy.
                            Nas czeka walka ze spekulacją. Obecny pojedynek przegraliśmy z kretesem (biliony $$$ na ratowanie spekulantów). I niestety następny też pewnie przegramy bo Citigroup Goldmany i spółka są jak hydra i wsza - prędzej zdechnie pacjent (gospodarka realna) niż spekulant (wsza). Na dodatek jak odetniesz jej głowe to wyrosną jej dwie.
                            Niestety powoli przychodzi czas na polowanie miedzyspekulacyjne: mieszkanie kupujesz gdy spekulanci odpuszczają, przegrzani itp. surowce, żarcie też?
                            Bo co może szarak? Kupi zbiornik z 10 000l benzyny?
                            Gospodarka realna traci na spekulacji kilka(naście) % - na dodatek jest tym niebezpieczniejsza że wojną jej nie zwalczysz. Przepisy? Jak? Gdy w rządzie są spekulanci

                            Henry Paulson - minister skarbu w czasie narastania bańki (pilnował pewnie (VII 2006 - I 2009) żeby nikt w porę nie zareagował i nie popsuł interesu jego pracodawcy a na koniec "wpadł na pomysł" jeszcze by Amerykanie domnkeli bańkę ze budżetu państwa: wcześniej prezes Goldman Sachsa
                            en.wikipedia.org/wiki/Henry_Paulson
                            Dopóki masy nie załapią o co chodzi i się nie zbuntują (a mając pieniadze można manipulować masami perfekcyjnie) i nie stworzą przepisów antyspekulacyjnych (ciężka sprawa) dopóty co pare lat "szaracy" bedą dopłacać i domykać bańki spekulacyjne.

                            Dlatego nie byłbym pewny czy nie czeka nas kolejna bańka nieruchomościowa. Tylko zmiany cen bowiem (wszystko jedno w jedną czy w drugą stronę) przynoszą duże zyski. Nieruchomości są o tyle dobre że da sie w nie wprząc masy (przecież na zakup jedzenia bank nie da 500 000 kredytu?) Gdyby nie "głupie" prawo w USA zyski byłyby jeszcze wieksze. Zresztą, może ono nie takie "głupie". Dzieki instytycji bankructwa konsumenckiego mamy za kilka lat delikwenta do nastepnego golenia. Jak to sie robi:

                            Delikwent kupuje dom za pierdyliard $.
                            Obligacje zabezpieczone jego kredytem sprzedajemy jakimś Norwegom
                            Delikwent bankrutuje
                            (Za kilka lat) Mamy "czystego" Delikwenta do nastepnego golenia.
                            Gdyby nie bankructwo byłby do końca życia niewolnikiem Norwegów.
                            Ot i to jest biznes.
                            • kretynofil Mylisz sie, znajomy... 09.01.10, 12:16
                              > Dlatego nie byłbym pewny czy nie czeka nas kolejna bańka
                              nieruchomościowa.

                              Nie. Tak samo jak nie mielismy kolejnej banki dotcomowej, a powtorka
                              spekulacji na surowcach nastapila po jakichs dwudziestu latach.

                              Generalnie - spekula nie jest na tyle glupia zeby dwa razy probowac
                              odwalic ten sam numer, raz po razie. Za duze ryzyko.

                              Pamietaj ze duzo jest rzeczy na ktorych spekulowac mozna i "rekiny"
                              naprawde sa zbyt sprytne zeby podazac ta sama sciezka dwa razy.

                              Natomiast wiesz co mi to przypomina? Biadolenie leszczy na forach
                              gieldowych, przekonanych ze "rekiny" je uratuja ;)
                              • znajomy_jennifer_lopez Re: Mylisz sie, znajomy... 09.01.10, 12:45
                                Chciałbym sie mylić. Zresztą, ja wcale nie mówie że "zaraz" bedzie następna bańka nieruchomosciowa.
                                Jednak - zauważ - mamy ledwie 10 lat XXI wieku a już ze 3 bańki! Zresztą niektóre z nich narastają równolegle (dlatego że niektóre potrzebują czasu a przecież panowie bankierzy żyć wiecznie nie będą i czekac 20 lat na kolejną okazje to zarobku). W tym tempie (rotacji) nastepna bańki surowcowe czy nieruchomościowe grożą nam co lat 10 a nie 20. Świat przyspiesza a XXI to - wg mnie i mam nadzieje się mylę - Wiek Spekulacji. Naprawdę dobrze by było gdybym sie mylił. Pisałem prace mgr o kryzysach ich przyczynach i konsekwencjach a pośrednio o bańkach i średnio mi to wygląda.

                                Dobra spekuła to taka w której masy JAK NAJPÓZNIEJ sie o niej dowiadują -której niczym Hiszpańskiej Inkwizycji - nikt sie nie spodziewa ;-)
                            • znajomy_jennifer_lopez Re: XXI wiek - Wiek Spekulacji. 09.01.10, 12:17
                              Zresztą, czy on jeden. Jak myślicie dlaczego Goldman Sachs "zainwestował" w Marcinkiewicza? Bo była szansa że wróci do rzadu, jako premier, minister albo prezydent. Stara taktyka firmy

                              "W 1974 Paulson podjął pracę w banku inwestycyjnym Goldman Sachs. Przechodził w tym banku kolejne szczeble kariery, zarówno w oddziałach lokalnych jak i centrali, by w czerwcu 1998 zastąpić Jona Corzine na stanowisku prezydenta i dyrektora wykonawczego. Podobnie jak kilku jego poprzedników na czele Goldman Sachs, m.in. Jon Corzine i Robert Rubin, przeszedł następnie do administracji państwowej"


                              "W obliczu narastającego kryzysu finansowego w USA, Paulson wprowadził program ratunkowy m.in. przekazując miliardowe dotacje państwowe na ratowanie zagrożonych instytucji finansowych (banku Bear Stearns, gigantów rynku kredytów hipotecznych Fannie Mae i Freddie Mac oraz potentata ubezpieczeniowego AIG"
                              pl.wikipedia.org/wiki/Henry_Paulson
                              • mara571 Z Marcinkiwieczem to sie mylisz 09.01.10, 13:03
                                zainwestowano w jego ksiazke telefoniczna,w mozliwosc dodzwonienia sie do ludzi,
                                ktorzy w Polsce podejmuja decyzje.
                                Ale Marcikiewicz to tylko plotka wazna tylko dla Polski.
                                Najwieksza ryba na tym rynku byl Martin Bangemann, swego czasu komisarz unijny,
                                czlowiek obdarzony fenomenalna pamiecia i znajacy wszystkie projekty UE w
                                zakresie komunikacji.
                                • znajomy_jennifer_lopez Re: Z Marcinkiwieczem to sie mylisz 09.01.10, 19:35
                                  Dlatego Marionetkiewicz jest tylko doradcą i na funkcję prezesa GS ma raczej marne szanse. A teraz gdy wydaje się przegrany politycznie tym bardziej ma marne szanse na awanse.
                          • kretynofil Co Ty bredzisz?! 09.01.10, 12:10
                            > Ja przez kilka lat tułałem się po wynajmowanych. Nie wiem, czy ja
                            miałem takie szczęście, czy tak jest ogólnie, ale jak bumerang co
                            kilka miesięcy przyłaził właściciel i zawracał doopę.

                            Wiesz, jest takie przyslowie ze swoj do swego ciagnie ;)

                            Ja wynajmuje juz od 10 lat. Przeprowadzalem sie w tym czasie okolo 10
                            razy (na studiach czesciej niz raz na rok, teraz rzadziej). Wlasnie
                            jestem w trakcie ogranizowania kolejnej przeprowadzki.

                            I powiem Ci jedno: zawsze tak dobieram sobie mieszkanie zeby mi potem
                            wlasciciel nie marudzil. Po prostu - jesli w trakcie rozmowy z nim
                            mam chociaz cien watpliwosci (nie podoba mi sie ton glosu, nie
                            podobaja mi sie pytania ktore zadaje) - odchodze, bo nie chce miec
                            glupich numerow potem.

                            > Dopiero jak wziąłem kredyt, kupiłem mieszkanie, to mogłem skupić
                            się na pracy.

                            To mnie rozbawilo ;) Chcesz mi powiedziec, ze codziennie rano
                            przychodzil do Ciebie wlasciciel i zawracal tylek? Ze przez to sie
                            spozniales do pracy?

                            To jest jakies... niedorzeczne ;)

                            Ktos inny mi tutaj zarzucil, ze funduje dzieciom "zycie na walizkach"
                            - ja naprawde mam dosyc takich durnych argumentow...

                            Jakie "zycie na walizkach"? Przeprowadzasz sie raz na dwa lata
                            (przypuscmy) - i ile to zajmuje? Trzy dni pakowania? Bez przesady.
                            Tak samo moglbym odpowiedziec: a Ty fundujesz swoim dzieciom zycie w
                            oparach farby - bo mieszkanie raz na dwa lata warto odmalowac ;)

                            > Kretynofil na przykład do Londynu pewnie jeździ autobusem lub
                            rowerem. Sorry, kretynofil, ale nie każdy myśli o oszczędnościach.

                            Do Londynu akurat nie jezdze, ale jakbym jechal, to bym pojechal
                            Eurostarem :) Nie wiem skad ten pomysl.

                            Ja nie mowie zeby na kazdym kroku oszczedzac - bo i nie o to chodzi.

                            > W 95% procentach wypowiedzi, tak za jak i przeciw, głównym
                            argumentem jest kasa.

                            Z prostego powodu. Podstawowym argumentem "jelonkow kredytowych" jest
                            to, ze na wynajmie sie "traci kase" a na zakupie to sie "oszczedza
                            kase" - i ten argument, jako bledny, mozna obalic tylko pewnymi
                            wyliczeniami.

                            A druga sprawa, rowniez bardzo istotna: to nie chodzi tylko o rate /
                            czynsz. To chodzi o cos znacznie bardziej istotnego: rate w mniej
                            wiecej takiej samej wysokosci (pomijam forex / WIBOR / LIBOR) trzeba
                            bedzie placic przez jakies 30 lat. Tak samo - w kupionym mieszkaniu
                            bedzie sie mieszkalo 10-20 przynajmniej (w dzisiejszych realiach).

                            Natomiast czynszem mozna dowolnie manipulowac. Czynsz nie jest
                            zobowiazaniem opartym na zalozeniu "dobrego zdrowia i dobrej pracy"
                            przez 30 lat.

                            Przyklad: kupilem mieszkanie. Jako ze kupilem je na poltora roku
                            przed oddaniem budynku (dziura w ziemi), wiedzialem ze przez ten czas
                            bede musial placic niewielkie, ale jednak odczuwalne, raty odsetkowe.
                            Zeby nie odbilo sie to na moim budzecie - przeprowadzilem sie do
                            tanszego mieszkania, troche dalej od biura.

                            Byl to pewien rodzaj inwestycji. Moglem zalozyc firme, to nie ma
                            znaczenia. I teraz zobacz: w takiej sytuacji wazne jest to zeby moc
                            elastycznie reagowac na powodzenie takiej inwestycji. Osoba, ktora
                            wie ze przez X lat bedzie musiala co miesiac dostarczyc bankowi rate
                            w okreslonej wysokosci jest znacznie mniej sklonna do poniesienia
                            ryzyka. I w tym problem.

                            Mieszkajac w mieszkaniu wynajetym mozesz sobie to ryzyko jakos
                            zamortyzowac. Mieszkajac w kupionym na kredyt - nie bardzo.

                            I kolejna sprawa: praca. Sorry, ale wiekszosc mieszkan kupowali
                            mlodzi ludzie, ktorzy jeszcze nie mieli stabilnej pozycji na rynku
                            pracy. Co bedzie jak beda MUSIELI sie przeniesc do innego miasta?

                            Ja sie zgadzam, w pewnym wieku warto pomyslec o zakupie swojego
                            mieszkania/domu - rzecz w tym, ze nie w wieku lat 25-30. To po prostu
                            nie ma sensu...

                            > Dla wszystkich, mam nadzieję, jest jasne, że nie warto prostować
                            zszywek do ponownego użytku.

                            Zapewniam Cie, ze szybciej "prostowac zszywki" beda jelonki kredytowe
                            niz ci, ktorzy dzisiaj wynajmuja...

                            Ogolnie - kupiles dawno i jak sam z pokora przyznajesz "przypadkiem"
                            na tym zarobiles. Fajnie i ciesze sie z tego. Rzecz w tym ze takie
                            szczescie jakie Cie spotkalo - nie powtorzy sie w ciagu 20 lat.
                            Wiekszosc tutaj piszacych mysli ze przemiany jakie mialy miejsce w
                            Polsce to staly proces, ktorego dynamika nie spadnie - ale to jest
                            bzdura. Doszlismy do granic mozliwosci szybkiego wzrostu i teraz
                            bedzie okres placenia za zaniedbania ostatnich 20 lat.

                            Wiec sorry, ale planowanie przyszlosci na podstawie sukcesow z
                            przeszlosci jest cholernie naiwne...
                            • znajomy_jennifer_lopez Re: Co Ty bredzisz?! 09.01.10, 12:35
                              Dwie uwagi

                              30 lat to już raczej czas na zakup mieszkania. Zakładając że ktoś myśli o rodzinie dziecko ma w wieku 20-28 lat i gdy dobiega 30stki dzieciak ma 3-10 lat: czas najwyższy na pewną stabilizację dla niego. Gdy(by) w Polsce był rozpowszechniony najem długoterminowy a i własciciele mieli klasę i byli trcohę hmm bogatsi (są tacy ale mała mniejszość) to może byłaby jakaś inna alternatywa. W przypadku jednak jw kupno mieszkania ma sens. Tyle że - powtarzam - trzeba troche miec na to mieszkanie (wkład własny) no i mieć możliwość spłacenia go w 5-10 lat. W przeciwnym razie mamy już tylko wybór między rozwiązaniami złymi i gorszymi. Przez bańkę poniekąd. Szkoda tylko że ludzie tego nie rozumieją. A może rozumieją ale gdy masz rozwiązanie "złe" i "gorsze" to to złe wydaje się... niezłe? ;-)

                              I druga sprawa: Twoje postrzeganie Polski jest TYPOWE dla osoby pracującej/mieszkającej za granicą. A Polska dalej sie bedzie rozwijac. Inaczej zamiast do Hiszpanii zmierzałaby do Białorusi a takie teksty to - sorry - ale godne byłyby Leppera albo cynicznego manipulanta a nie człowieka wykształconego.
                              Zresztą, może to po prostu wrodzony pesymizm jednak moja wizja przyszłosci Polski jest zgoła odmienna od Twojej - wg mnie Polska bedzie gonić (przegoni?) Grecje Hiszpanie. Nie bedzie zmierzać do Białorusi. Bo za dużo Polaków wyjechało na Zachód a nie Wschód ;-)
                              • Gość: oko Re: Co Ty bredzisz?! IP: *.home.aster.pl 09.01.10, 15:01
                                to w twoim modelu albo kobieta nie ma wyksztalcenia (czyli ma slaba prace) albo
                                ma wyksztalcenie ale nie ma pracy, bo nie da sie w wieku 28 lat miec
                                kilkuletniego dziecka, wyzszego wyksztalcenia i dobrej pracy bedac kobieta, nie
                                w tym kraju

                                naprawde nie wiem znajomy co stoi za ta twoja magiczna przemiana ale smierdzi to
                                na kilometr
                                • znajomy_jennifer_lopez Re: Co Ty bredzisz?! 09.01.10, 19:43
                                  Najlepszy okres na ciąże to 4-5ty rok studiów. Póżniej jeszcze ewentualnie 1-2 lata po studiach. No i pamiętaj że nie wszyscy studiują - więc moga rodzić mając 21-22 lata.
                                  Im póżniej tym masz wiekszą szansę na lepszą pracę (wypracowane stanowisko, kariera) i tym mniejsze na dobre (zdrowe itp, lub w ogóle) dziecko. To dlatego teraz 1/3 czy 1/4 par "leczy się" na bezpłodność - pewnie w większości mieliby dzieci bez problemu gdyby zamiast 10 lat żreć tabletki antykoncepcyjne troche szybciej narobili bachorów. Ale życie to sztuka wyboru.
                                  Zawsze możesz robić kariere, pieniądze a potem w wieku 40 lat "leczyć sie" na bezpłodność wydając cały zarobiony szmal na kliniki, badania, lekarzy, zabiegi i inne pierdoły.
                                  Niestety ale jeśli para chce stworzyć rodzinę to obie strony muszą założyć że kobieta zacznie tę karierę póżniej - z bardzo prostego faktu dziecino - facet NIE MOŻE donieść ciąży i w tym zastąpić kobiety. Zresztą, chyba dotknąłem Twojej wrażliwej nuty...?
                                  • kretynofil Znajomy, przeginasz... 10.01.10, 13:07
                                    > Najlepszy okres na ciąże to 4-5ty rok studiów. Póżniej jeszcze
                                    ewentualnie 1-2 lata po studiach. No i pamiętaj że nie wszyscy
                                    studiują - więc moga rodzić mając 21-22 lata.

                                    Ponownie, znajomy - nie zbudujesz nowoczesnej gospodarki na
                                    fundamentach wczesnego macierzynstwa. Dynamike wzrostu musisz
                                    napedzac jakakolwiek sklonnoscia do ryzyka - a co jak co, ale
                                    macierzynstwo do tego nie sklania.

                                    > Im póżniej tym masz wiekszą szansę na lepszą pracę (wypracowane
                                    stanowisko, kariera) i tym mniejsze na dobre (zdrowe itp, lub w
                                    ogóle) dziecko.

                                    No wlasnie - to co? Demografie bedziemy mieli doskonala, bo wszyscy
                                    beda rezygnowali z kariery na rzecz potomstwa i jednoczesnie bedziemy
                                    mieli wrost gospodarczy, bo ludzie beda rezygnowali z dzieci na rzecz
                                    kariery?

                                    Musisz sie zdecydowac, znajomy...

                                    > gdyby zamiast 10 lat żreć tabletki antykoncepcyjne troche szybciej
                                    narobili bachorów

                                    Sorry, ale to juz kaliber, ktorego kretynofil by sie powstydzil. To
                                    nie ta liga w ktorej nazywasz kogos idiota - to juz jest wymadrzanie
                                    sie na temat osobistych dramatow, czesto wywolanych nie pigulkami,
                                    tylko niezdrowym, nerwowym trybem zycia - ktorego ludzie sobie wcale
                                    nie wybieraja. Nie kazdy jest w sytuacji gdzie moze zrobic kariere
                                    (czyli dojsc do etapu normalnej egzystencji bez liczenia do
                                    pierwszego) bez stresu, bez walki...

                                    Przeginasz, wasc.

                                    > Niestety ale jeśli para chce stworzyć rodzinę to obie strony muszą
                                    założyć że kobieta zacznie tę karierę póżniej

                                    Ponownie - wyjasnij to byyyyznesmenom w bialych skarpetkach...
                              • aramco1 Re: Co Ty bredzisz?! 09.01.10, 16:37
                                Znajomy JLo, w wielu punktach masz rację, tj. nie mając oszczędności nie ma co
                                pchać się w kupno mieszkania, ale... jeśli ktoś zaczyna rodzić dzieci w wieku 20
                                lat lub ciut potem, to na te oszczędności naprawdę realnych szans nie ma... to
                                raz. Dwa, że "gonienie Hiszpanii" jakoś nie wydaje mi się najszczęśliwszym
                                pomysłem, w tym tygodniu FAZ pisał o ichniej bańce budowlanej oraz aferach z
                                łamaniem przepisów budowlanych. A co do Białorusi - pod jednym względem mamy
                                podobny problem: dziura demograficzna. We Wrocławiu pełnym studentów jej nie
                                widać, ale problem jest... Co zaś do nadziei, że Polska będzie gonić Zachód, bo
                                tam właśnie Polacy wyjechali: gdyby wrócili przywożąc dobre nawyki, to byśmy
                                gonili. Ale skoro mało kto wraca, to tylko dokładają się do skutków recesji
                                demograficznej, która pewnie Polsce uniemożliwi w ogóle w jakiejkolwiek dającej
                                się pomyśleć przyszłości dogonienie powiedzmy Niemiec czy UK.

                                • znajomy_jennifer_lopez Re: Co Ty bredzisz?! 09.01.10, 19:53
                                  aramco1 napisała:

                                  > Znajomy JLo, w wielu punktach masz rację, tj. nie mając oszczędności nie ma co> pchać się w kupno mieszkania, ale... jeśli ktoś zaczyna rodzić dzieci w wieku 2> 0
                                  > lat lub ciut potem, to na te oszczędności naprawdę realnych szans nie ma... to
                                  > raz.

                                  Ciężko na pewno. Tyle że z megakredytem też cięzko sie zdecydowac na dziecko. Nieprzypadkowo napisałem kiedyś nieco fatalistycznie że kredyt hipoteczny to najlepszy środek antykoncepcyjny. "Czasy zawsze są parszywe" (by Narreturm)

                                  Dwa, że "gonienie Hiszpanii" jakoś nie wydaje mi się najszczęśliwszym
                                  > pomysłem, w tym tygodniu FAZ pisał o ichniej bańce budowlanej oraz aferach z> łamaniem przepisów budowlanych.

                                  Miałem na myśli ogólny rozwój gospodarczy a nie gonienie jakichs wycinkowych spraw. U nas też łamie się rózne przepisy, żadna nowość.

                                  A co do Białorusi - pod jednym względem mamy
                                  > podobny problem: dziura demograficzna. We Wrocławiu pełnym studentów jej nie > widać, ale problem jest...

                                  Ciężko stwierdzić. Danych nie mam więc nie wiem jak jest, za to zewsząd widzę problemy z dostaniem sie dzieciaków do przedszkoli i żłobków, komitety kolejkowe rodzicow itp. Więc jak jest w sumie to nie wiem ale z dziurą demogradiczną bym nie przesadzał. Myślę że mniejsza niż wielu krajów zachodnich.

                                  Co zaś do nadziei, że Polska będzie gonić Zachód, bo
                                  > tam właśnie Polacy wyjechali: gdyby wrócili przywożąc dobre nawyki, to byśmy > gonili. Ale skoro mało kto wraca, to tylko dokładają się do skutków recesji > demograficznej, która pewnie Polsce uniemożliwi w ogóle w jakiejkolwiek dającej
                                  > się pomyśleć przyszłości dogonienie powiedzmy Niemiec czy UK.

                                  Wyjechali ci dla których i tak pracy w PL nie było (nawet nie personalnie a generalnie: Polska ma o te 2-3 mln miejsc pracy mniej niż było chętnych. Wyjazd jednych zwolnił miejsce innym. Z kolei niektórzy mają takie kwalifikacje że trudno byłoby im znależć w PL pracę adekwatną do umiejętności np dobrzy biotechnolodzy, dobrzy informatycy (choć tu troche lepiej np Motorola w Krakowie).
                                  Nie wiem więc jak to że 2mln ludzi pracuje w UE zamiast siedzieć na zasiłku w PL miałoby mieć negatywny wpływ dla Polski?
                                  Pamiętaj że mieliśmy do czynienia z megawyżem demografiznym którego w żaden sposób nie byli w stanie szybko zagospodarować pracodawcy ani developerzy. Gdyby te 2mln zostały mielibyśmy to samo co na rynku nieruchomości tylko w drugą stronę - licytowanie się o pracę, co zresztą było do 2004r - ludzie pracowali wtedy za nędzne grosze. Jak ktoś mówi ze teraz w Polsce pracuje się za nędzne grosze to niech sobie to podzieli przez 2 albo 3 to zobaczy Polske sprzed 2004r.
                                  • mara571 wczoraj widzialam na Phenixie 09.01.10, 21:07
                                    dokumentacje niemiecko-hiszpanska pt: Betonfalle,wie Spanien sich die Zukunft
                                    verbaut, zrobiona jeszcze w roku 2007/2008.
                                    Ten film powinni obowiazkowo obejrzec polscy politycy.
                                    Motywem przewodnim byly problemy mlodych Hiszpanow ze znalezieniem
                                    jakiegokolwiek mieszkania do wynajecia lub kupna w sytuacji, kiedy setki tysiecy
                                    gotowych mieszkan stoja puste. Jako lokata kapitalu.
                                    • znajomy_jennifer_lopez Re: wczoraj widzialam na Phenixie 09.01.10, 21:38
                                      A jakie były recepty na walkę z tą spekulacją?
                                      • mara571 nie 10.01.10, 08:36
                                        5 losow mlodych ludzi, problem splaty dlugow z zarobkow po 1000 euro, dojazdu z
                                        calkiem nowego miasta-saltelity 70 km od Madrytu, gdzie mieszka ok setki ludzi i
                                        jest dworzec, na ktorym pociagi sie nie zatrzymuja, bezrobotny 30-latek, ktory
                                        zyje w nielegalnie zajetej ruinie klasztoru wraz z innymi jemu podobnymi.
                                        Niemiecka specjalnocia sa filmy realzowane na zasadzie Zeitaufnahme.
                                        Wnioski pozostawia sie widzom.Interesujace byloby sie dowiedziec co sie zmienilo
                                        od jesieni 2008.
                                        W sumie mozna film interpretowac jako protest przeciwko oddaniu w rece
                                        developerow calego budownictwa mieszkaniowego.
                                        • znajomy_jennifer_lopez Nie przesadzajmy 10.01.10, 12:18
                                          Znaczy się populistyczne pitolenie ala Jaworowicz-Lepper i Fuckt-SE, szukanie taniej sensacji, a to zziebniętej babci a to kulawego psa bez (zwykle) jakiegoś zaangażowania w rozwiązanie problemu. A przecież taki dziennikarz powinien spróbowac również pomóc tym ludziom skoro robi na nich kasę (ckliwe reportaże).

                                          A te "5 losów". Może dla nich to "dramat" ale wielu Afrynanerów a nawet Europejczyków chciałoby dojezdzac po 70km żeby zarobić 1000euro więc "straszny los" to tak sobie.
                                          Widziałem kiedyś reportaż z Kanadyjczykiem (rdzennym, Indianinem) który dojezdzał do pracy CODZIENNIE 250km. Podał jako ciekawostkę niż użalanie się. Jeden ma szczęscie i pracuje 500m od domu drugi drałuje 70km, a trzeci "goli się wieczorem, wstaje za pietnaście trzecia..." i też zdanża ;-) Wszyscy bogaci nie będą.
                                          ps. Nie wiem czy 70km to dramat. Codziennie tysiące gnieźnian dojezdza do pracy w Poznaniu (50km). Tak samo ciechanowian, włocławian, płocczan jedzie do Wawy. I pewnie gorszą kolejką niż Hiszpanie. Ale czy to aby temat dla Jaworowicz?
                                          • mara571 nie ma mowy o populistycznym pitoleniu 10.01.10, 13:10
                                            raczej opowiesc o braku szans mlodego pokolenia.
                                            W domysle stalo,"widzicie mlodzi Niemcy, ze u nas jest lepiej"
                                            A jesli chodzi o to miasto satelite, to ta para dala sie nabrac na animowana
                                            wizje, dokladnie tak jak kupujacy dziure w ziemi w Polsce, np w Wilanowie.
                                            Oni kupowali mieszkanie, bo ich na takowe w Madrycie nie byloby stac. i jak sami
                                            mowili nie oczekiwali, ze prawie nikt tam nie bedzie mieszkal.
                                        • Gość: thom Re: nie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.01.10, 14:08
                                          Mara,

                                          proszę: tłumacz niemieckie słowa na polskie.
                                          • mara571 w porzadku, bede tlumaczyc, lepiej uzywac tylko 10.01.10, 14:51
                                            jezyka polskiego. Musze przyznac, ze dla tego terminu polskiego odpowiednika mi
                                            brak.
                                            Wlasciwie Zeitaufnahme oznacza zdjecie na czas, natomiast w jezyku mediow ozacza
                                            rodzaj reportazy opisujacych rzeczywistosc w danym miejscu i punkcie czasu, bez
                                            proby analizy przyczyn, ktore ten stan wywolaly.
                                  • kretynofil To ja sie jeszcze wtrace: 10.01.10, 12:48
                                    > Ciężko na pewno. Tyle że z megakredytem też cięzko sie zdecydowac
                                    na dziecko.

                                    Ano. I Ty chcesz prognozowac nasz przyszly wzrost gospodarczy wiedzac
                                    ze demografia temu przeczy?

                                    > Miałem na myśli ogólny rozwój gospodarczy

                                    I znowu kula w plot. Najwiecej tego wzrostu gospodarczego Hiszpanii
                                    tworzylo dmuchane spekulacja budownictwo. W szczytowym okresie 20%
                                    ich PKB to wlasnie stawianie byle jakich klockow dla
                                    niemieckich/angielskich emerytow.

                                    Widzisz cos takiego w PL, z naszym klimatem, z nasza zasciankowoscia,
                                    z nasza niechecia do obcych?

                                    > Ciężko stwierdzić. Danych nie mam więc nie wiem jak jest, za to
                                    zewsząd widzę problemy z dostaniem sie dzieciaków do przedszkoli i
                                    żłobków, komitety kolejkowe rodzicow itp. Więc jak jest w sumie to
                                    nie wiem ale z dziurą demogradiczną bym nie przesadzał. Myślę że
                                    mniejsza niż wielu krajów zachodnich.

                                    Nastepny co widzi "bum" demograficzny, bo kilka wozkow na spacerze
                                    zobaczyl...

                                    Tak, sa problemy z przedszkolami - ale to wlasnie kwestia mentalnosci
                                    chlopa malorolnego o ktorej pisalem ajmaxowi. Skoro ludzie wola kupic
                                    kwadrat w betonowej szuflandii bez infrastruktury - to sa problemy z
                                    przedszkolami. Bo kazdy chce miec blisko - a blisko nie ma.

                                    I, na marginesie, nie bedzie.

                                    > Wyjechali ci dla których i tak pracy w PL nie było

                                    Wlasnie. Szklany sufit. W mojej branzy stanowiska wyzszego
                                    managementu z reguly byly obsadzone przez obcokrajowcow. Dodawalo to
                                    firmie "prestizu" ;)

                                    I dlatego wielu wyksztalconych, ambitnych ludzi wyjechalo - bo po co
                                    kopac sie z koniem, skoro kilkaset kilometrow dalej mozna zyc
                                    normalnie?

                                    > Pamiętaj że mieliśmy do czynienia z megawyżem demografiznym którego
                                    w żaden sposób nie byli w stanie szybko zagospodarować pracodawcy ani
                                    developerzy

                                    I dlatego ten duzy wyz sobie pojechal. Myslisz ze wroci?

                                    Sa dwie mozliwosci: albo mieszkania i inne koszty zycia stanieja,
                                    albo nie. Jesli tak sie stanie - to juz nie masz racji, bo twierdzisz
                                    ze tak nie bedzie.

                                    Jesli jednak mieszkania nie stanieja, czynsze nie spadna - to po co
                                    emigranci maja wracac? W Brukseli place jakies 10EUR/m2 czynszu. Taki
                                    sam bede mial w Warszawie.

                                    Czy w Warszawie dostane taka stawke jak w Brukseli przy takich samych
                                    warunkach zatrudnienia? Nie.

                                    Wiele osob dziwi sie ze ja tyle pisze na forum, stad tez teorie ze
                                    jestem bezrobotnym mieszkajacym z mamusia nieudacznikiem - a to
                                    wynika z tego, ze klient nie traktuje mnie jak swoja wlasnosc. Poki
                                    robota jest zrobiona, poki nie ma problemow - nikogo nie interesuje
                                    co robie ze swoim czasem.

                                    Brzmi znajomo? Nie sadze ;)

                                    > Jak ktoś mówi ze teraz w Polsce pracuje się za nędzne grosze to
                                    niech sobie to podzieli przez 2 albo 3 to zobaczy Polske sprzed
                                    2004r.

                                    Ponownie, znajomy, masz skrzywiona optyke. Nie pamietam co robisz,
                                    ale to o czym mowisz - dotyczy malego wycinka spoleczenstwa.

                                    Pamietam jak poszedlem do pierwszej "prawdziwej" pracy -
                                    miedzynarodowe korpo - i wiesz, tam nie bylo takiej opcji zeby szef
                                    podniosl na mnie glos, a jesli juz tak sie stalo, to pyskowalem bez
                                    obaw.

                                    W tym samym czasie moja dziewczyna pracowala w typowej, dobrze
                                    funkcjonujacej firmie doradztwa podatkowego - i tam realia byly
                                    zupelnie inne. Teraz moja ksiegowa jest jej kolezanka, nadal w tym
                                    samym biurze. Pensje wzrosly "nieco" ale mentalnosc szefa pozostala.

                                    I tak jest nadal w wielu miejscach.

                                    Ciekawe spostrzezenie: jesli sadzisz ze w PL zmieni sie mentalnosc
                                    szefow a nie zmieni sie mentalnosc landlordow - to pomysl jeszcze raz
                                    :) To sa czesto ci sami ludzie.

                                    Tak wiec znowu: dwie mozliwosci. Albo mentalnosc sie zmieni albo nie.
                                    Jesli sie zmieni to nie bedzie problemu z dlugoterminowym,
                                    bezproblemowym wynajmem. Jesli jednak mentalnosc sie nie zmieni, to
                                    ambitni ludzie z perspektywami nadal beda wyjezdzac z PL...

                                    Wybacz, znajomy, piszesz jak ci od inflacji - co to inflacja im zezre
                                    kredyt ale nie podniesie kosztow zycia. Chcesz cos zobaczyc, dzielisz
                                    rzeczywistosc na "wygodna" i "niewygodna" - i to co Ci pasuje,
                                    podkreslasz, to co nie - przemilczasz...
                                    • Gość: Kaczus (Tomek) Re: To ja sie jeszcze wtrace: IP: 78.8.192.* 10.01.10, 14:04
                                      > > Ciężko stwierdzić. Danych nie mam więc nie wiem jak jest, za to
                                      > zewsząd widzę problemy z dostaniem sie dzieciaków do przedszkoli i
                                      > żłobków, komitety kolejkowe rodzicow itp. Więc jak jest w sumie to
                                      > nie wiem ale z dziurą demogradiczną bym nie przesadzał. Myślę że
                                      > mniejsza niż wielu krajów zachodnich.
                                      >
                                      > Nastepny co widzi "bum" demograficzny, bo kilka wozkow na spacerze
                                      > zobaczyl...
                                      >
                                      > Tak, sa problemy z przedszkolami - ale to wlasnie kwestia
                                      mentalnosci
                                      > chlopa malorolnego o ktorej pisalem ajmaxowi. Skoro ludzie wola
                                      kupic
                                      > kwadrat w betonowej szuflandii bez infrastruktury - to sa problemy z
                                      > przedszkolami. Bo kazdy chce miec blisko - a blisko nie ma.

                                      Problem z przedszkolami jest, bo w na przełomie wieków zaczęto
                                      likwidować (tak jak żłobki). Przykład podawałem - miasteczko obok
                                      (łatwiej to policzyć, w większych jest podobnie) w połowie lat 90-tych
                                      ok 9 przedszkoli - obecnie (mimo, że ludnosci przybyło -
                                      przeprowadzili sie z przylegajacego dużego miasta) działaja 2 znich +
                                      jedno nowe (prywatne). Wcześniej 4 żłobki, teraz żadnego. Stąd
                                      problemy ze znalezieniem miejsca. W duzych miastach jest to samo,
                                      tylko inne liczby - stosunek bedzie podobny.
                            • Gość: ajmax Sam sobie zaprzeczasz. IP: *.acn.waw.pl 09.01.10, 15:02
                              > Ja wynajmuje juz od 10 lat.

                              Ja zostałem jelonkiem kredytowym, kupiłem dla siebie, co miesiąc
                              nosiłem bankowi ratę, podobną do Twojego czynszu (przez 8 lat). Ty
                              przez 10 lat też komuś płaciłeś. 10 lat temu 1 m2 kosztował w Wwie
                              ca. 2500 zl/m2. Teraz ca. 9000. Obaj wydaliśmy mniej więcej tyle
                              samo pieniędzy. Ja mam mury warte kilkaset tys, Ty nie masz.
                              Przyznaję, jestem prosty człowiek. Wytłumacz, na czym polega ten
                              Twój interes, bo za nic nie mogę go zrozumieć.

                              > To chodzi o cos znacznie bardziej istotnego: rate w mniej
                              > wiecej takiej samej wysokosci (pomijam forex / WIBOR / LIBOR)
                              trzeba
                              > bedzie placic przez jakies 30 lat.

                              Odnoszę wrażenie, że mimo wszystko inflacja jest większa niż
                              wszelkiej maści WIBORy, a na pewno co jakiś czas jest ostra jazda w
                              górę niektórych cen, podczas których WIBORy pełzają.

                              > Natomiast czynszem mozna dowolnie manipulowac. Czynsz nie jest
                              > zobowiazaniem opartym na zalozeniu "dobrego zdrowia i dobrej
                              pracy"
                              > przez 30 lat.

                              Ty przez te 10 lat namanipulowałeś sie jak nie wiem co.

                              > Ja sie zgadzam, w pewnym wieku warto pomyslec o zakupie swojego
                              > mieszkania/domu - rzecz w tym, ze nie w wieku lat 25-30. To po
                              prostu
                              > nie ma sensu...

                              To nie zależy od wieku, tylko od sytuacji. Oprócz tego ... warto być
                              na swoim. Ja na przykład bardzo lubię i jestem skłonny za to
                              zapłacic. Dzieci, walizki, lokaty też mają jakiś wpływ na tę
                              zachciankę.

                              > Ogolnie - kupiles dawno i jak sam z pokora
                              przyznajesz "przypadkiem"
                              > na tym zarobiles. Fajnie i ciesze sie z tego. Rzecz w tym ze takie
                              > szczescie jakie Cie spotkalo - nie powtorzy sie w ciagu 20 lat.

                              Zapewniam Cię, że wtedy wyglądało to w jeszcze ciemniejszych barwach.


                              > Wiekszosc tutaj piszacych mysli ze przemiany jakie mialy miejsce w
                              > Polsce to staly proces, ktorego dynamika nie spadnie - ale to jest
                              > bzdura. Doszlismy do granic mozliwosci szybkiego wzrostu i teraz
                              > bedzie okres placenia za zaniedbania ostatnich 20 lat.

                              Teraz już przesadziłeś. Jakim prawem autorytatywnie wypowiadasz się,
                              co będzie w przyszłości? Czy Ty jesteś jasnowidzem? W Polsce jest
                              jakoś tak, że jak ludzie poczują grosz, to rzucają się na zakupy i
                              ceny rosną. Rezerwy są jeszcze w niskich pensjach, ulgach
                              budowlanych, dopłatach, zmianach makro, które mogą iść w różne
                              strony w sposób nieobliczalny. Na przykład za 5 lat rząd zadecyduje,
                              że budżet dopłaci do kredytów, rat lub odsetek. Wtedy to wyjdziesz
                              na frajera. Nie dość, że nie bedziesz mial swojego mieszkania, to
                              jeszcze dopłacisz za czyjes. Przyznaj, nie pomyślałeś o tym. Taka
                              sytuacja miała już miejsce dwa razy w ciągu ostatnich 20 lat.


                              > Wiec sorry, ale planowanie przyszlosci na podstawie sukcesow z
                              > przeszlosci jest cholernie naiwne...

                              Mało osób tu wypowiadających się tak planuje. W zasadzie tylko Ty,
                              cały czas pisząc, że skoro rośnie, jest napompowane, to musi spaść.
                              Jak na tym wyszedłeś w ciągu ostatnich 10 lat sam wiesz najlepiej.
                              Inni kupują, bo mają taką zachciankę być na swoim, mieć swoje, czy
                              po prostu nie trzymać pieniędzy. Nikt nie wie, co przyniesie
                              przyszłość.
                              • kretynofil Wcale sobie nie zaprzeczam... 10.01.10, 12:25
                                > 10 lat temu 1 m2 kosztował w Wwie ca. 2500 zl/m2. Teraz ca. 9000.

                                Tu juz mi sie odechcialo czytac. Powtorze po raz kolejny: to co sie
                                dzialo na rynku nieruchomosci przez ostatnich 10 lat sie juz nie
                                powtorzy
                                .

                                No, chyba ze wierzysz ze za 10 lat cena jednego metra kwadratowego w
                                Warszawie przekroczy 30KPLN/m2. Zabawny jestes ;)

                                > Przyznaję, jestem prosty człowiek. Wytłumacz, na czym polega ten
                                Twój interes, bo za nic nie mogę go zrozumieć.

                                Skrocmy horyzont czasowy do szesciu lat - bo wczesniej to
                                studiowalem, wyprowadzilem sie z domu wczesnie jak na polskie
                                standardy - pierwsze cztery lata najmu to studia.

                                Cofamy sie wiec o szesc lat, kiedy poszedlem do pierwszej pracy.
                                Zalozmy ze jak jelonek kredytowy kupuje mieszkanie. Zarabiam wtedy
                                (jeszcze jako student) jakies 1100 na reke w Lodzi. Pensje przez te
                                szesc lat wzrosly o jakies 50% + dodatkowe 50% "premii akcesyjnej".
                                Mialbym 2200 na reke.

                                Tyle tylko ze wolalem wynajac - placilem wtedy za mieszkanie 32m2
                                jakies 600 PLN (ze wszystkimi oplatami). Posiedzialem w pierwszej
                                pracy jakies trzy miesiace, znalazlem cos lepszego. Dostalem 2500 na
                                reke w Krakowie. Znowu nie kupilem mieszkania. Po trzech dniach pracy
                                (doslownie!), zostalem przeniesiony do Warszawy. Dostalem od firmy
                                mieszkanie 100m2 - ale tylko pod warunkiem ze wynajmuje w Krakowie.
                                Placilem wtedy 400 za pokoj w Krk.

                                Po szesciu miesiacach zostalem przeniesiony do Warszawy. Stracilem
                                mieszkanie firmowe, musialem sam cos wynajac. Dostalem podwyzke, do
                                jakichs 4000 na reke. Za wynajem placilem 1500. Przeprowadzila sie do
                                mnie dziewczyna, tez dostala wiecej niz miala w Lodzi.

                                W ciagu mniej wiecej roku z 2500 na reke (ja + dziewczyna) z kosztem
                                wynajmu 600 poprawilismy sobie na 6000 na reke (razem) z 1500
                                wynajmu.

                                Widzisz roznice, prawda?

                                Po kolejnych dwoch latach dostalem kupilem mieszkanie (wlasnie: ile
                                razy mam to powtarzac: ja mam mieszkanie!!!), przeprowadzilem
                                sie do tanszego - 1000 miesiecznie. Dodatkowo rozpoczalem wlasna
                                dzialalnosc, mialem juz jakies 8000 na reke - ale klienta mialem w
                                Darmstadt w Niemczech. Klient pokrywal hotel/przeloty/utrzymanie.

                                Po kolejnych szesciu miesiacach znalazlem kolejnego klienta, tym
                                razem w Brukseli. Fakt, skonczyly sie "expensy" - ale dostalem juz
                                10000. Tylko ze euro.

                                W ciagu szesciu lat moj koszt wynajmu wzrosl z 600 PLN to 900 EUR.
                                Pensja (czy jak to nazwiesz) z 1100 PLN do 10000 EUR.

                                I teraz mam pytanie: gdzie na tej drodze, drogie dziecko, mialem
                                kupowac mieszkanie? W Lodzi? Krakowie? Warszawie (tu akurat kupilem,
                                nie wiem po co)? A moze w Darmstadt? W Brukseli?

                                Zrozum, dzieki temu ze jestem mobilny, w ciagu zaledwie czterech lat
                                moja pensja wzrosla prawie czterdziestokrotnie. Tylko i wylacznie
                                dlatego ze nigdzie nie osiadlem na stale. I teraz (wlasnie skonczylem
                                30 lat) moge sobie wybrac miejsce na ziemi gdzie chce mieszkac.

                                I wiesz co jest najlepsze? Do pulapu 8000 PLN juz po prostu nie zejde
                                - nie dlatego ze jestem taki "dobry", tylko dlatego ze to jest
                                samospelniajaca sie przepowiednia. Osiagasz pewien pulap zarobkow,
                                poznajesz ludzi - funkcjonujesz na innym poziomie.

                                I tu, drogie dziecko, jest ten interes, ktory zrobilem na
                                niekupowaniu mieszkania...

                                > Ty przez te 10 lat namanipulowałeś sie jak nie wiem co.

                                I jak widzisz: oplacalo sie.

                                > To nie zależy od wieku, tylko od sytuacji. Oprócz tego ... warto
                                być na swoim.

                                Coz, dlatego wlasnie Polska nie osiagnie poziomu krajow rozwinietych.
                                Z mentalnoscia chlopa malorolnego - nie zbudujesz nowoczesnej
                                gospodarki...

                                > Teraz już przesadziłeś. Jakim prawem autorytatywnie wypowiadasz
                                się, co będzie w przyszłości?

                                Bo widze Polske z pewnej perspektywy. I widze czego w PL brakuje, co
                                bedzie powstrzymywalo jej rozwoj.

                                > W Polsce jest jakoś tak, że jak ludzie poczują grosz, to rzucają
                                się na zakupy i ceny rosną. Rezerwy są jeszcze w niskich pensjach,
                                ulgach budowlanych, dopłatach, zmianach makro, które mogą iść w różne
                                strony w sposób nieobliczalny.

                                Tak. Kupuja telewizory, samochody, mieszkania. Ile z tego rozwija
                                POLSKA gospodarke?

                                Nic.

                                A pensje zostana niskie, bo jestesmy centrum montowni. Tanich
                                montowni, ktore mozna przeprowadzic w miesiac. Jesli montownie
                                zazycza sobie podwyzek - zostana bez pracy.

                                A to ze jestesmy centrum montowni to wlasnie nasz narodowy brak
                                ambicji - skoro czlowieka mozna uszczesliwic zakladajac mu na szyje
                                sznur kredytu i dajac mu "ciasne ale wlasne" - to raczej nie licz na
                                zmiany.

                                Zrozum: ten caly ped do "swojego", kosztem niewolnictwa na rzecz
                                banku, pokazuje ja bardzo ten "Polak XXI w." jest podobny do swojego
                                pra-pra-pra-pra-pra-dziadka, feudalnego chlopa malorolnego, ktory nie
                                mysli o tym, zeby cos naprawde zmienic - on po prostu chce miec o te
                                kilka metrow wiecej niz jego sasiad, troche wiecej blyskotek i troche
                                lepszego pana...

                                > Na przykład za 5 lat rząd zadecyduje, że budżet dopłaci do
                                kredytów, rat lub odsetek. Wtedy to wyjdziesz na frajera. Nie dość,
                                że nie bedziesz mial swojego mieszkania, to jeszcze dopłacisz za
                                czyjes.

                                Aaaa, zapomnialem. Koniecznym elementem "feudalnego chlopa
                                malorolnego" jest tkwienie w gnoju, a podstawowa rozrywka - dowalenie
                                komus innemu.

                                > Mało osób tu wypowiadających się tak planuje. W zasadzie tylko Ty,
                                cały czas pisząc, że skoro rośnie, jest napompowane, to musi spaść.

                                Po pierwsze, nie rosnie, tylko juz spada. Dwa lata.

                                Po drugie - to ze tak planuja to ja widze, tylko ze nie rozumiem
                                czemu...
                                • Gość: ajmax Re: Wcale sobie nie zaprzeczam... IP: *.aster.pl 17.01.10, 11:39
                                  Ciekawa i błyskotliwa kariera. Jak jesteś taki koleś hop do przodu,
                                  to czemu nie sprzedałeś swojego mieszkania na górce, które masz nie
                                  wiadomo po co? Małorolne korzenie nie pozwalają? Zastanów się
                                  jeszcze nad dziewczyną. Za kilka lat straci na wartości. Może
                                  lepiej, taniej i ciekawiej wynajmować ją lokalnie? A może to też
                                  małorolne korzenie każą trzymać się tej samej baby? Jedź do Londynu.
                                  Wtedy spojrzysz na Polskę i te wzorce z na prawdę nowoczesnej
                                  perspektywy. Wymienisz dziewczynę na czarnego chłopaka, wynajmiesz
                                  kilka m2 i będziesz taki trendy-europejczyk. Z kasą bedzie jeszcze
                                  lepiej, bo tam nie zwalniają takich postępowych myślicieli, żeby nie
                                  być posądzonym o dyskryminację.

                        • exist Re: A ryzyko i wygoda? 09.01.10, 11:37
                          Ty.... ja nie wiem.... idąc pierwszy raz do pracy myślałem przede wszystkim o tym, jak odłożyć pieniądze na wypadek przerw między kolejnymi okresami zatrudnienia. Na początek było to niewiele, bo jakieś 5tyś zł. Ludzie natomiast nie mają żadnego zabezpieczenia swej płynności finansowej. O czym Wy myślicie ??

                          Już nie mówiąc, że mając kilkadziesiąt tysięcy oszczędności można dużo efektywniej zarządzać swoim kredytem hipotecznym na przestrzeni 30lat.

                          pozdrawiam
                          wgpw.blox.pl
                • adaml78 Re: Masz tu przykład jeleniu 08.01.10, 14:46
                  Bardzo dobre wyliczenie.
                  Ja dodam tylko, ze przez te 3 lata pieniądze składać można na
                  lokacie/funduszu i zarobic jeszcze parę procent rocznie. Wtedy
                  zgromadzona kwota jest większa niż wyliczone 36tys.
                  Co więcej ceny nieruchomości w najbliższych latach będą spadać
                  (przynajmniej realnie) więc kupując za 3 lata a nie teraz wychodzimy
                  na plus.
                • Gość: czytelnik Re: Nie rozumiem waszych wyliczen!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 15:43
                  No pojac nie moge tych glupich zasciankowych wyliczen. znajomy kupil
                  dom za $185.000, kredyt na 30 lat, miesieczna rata $984.00 przy 20%
                  wplaty(tzw. down) czyli pozyczka ok.$140.00. Pomieszkal 4 lata i
                  sprzedal dom za $398.000, splacil reszte pozyczki a koncowke
                  (bagatela ok.200.000 zainkasowal do portfela. Pytam zasciankowa
                  Polske? Stracil czy zarobil? Jak mozna stracic na czyms takim jak
                  nieruchomosc, ziemia itp?Traci sie tylko w krotkim terminie nigdy w
                  perspektywie dlugich lat.
                  • kretynofil Witamy dziecie hossy ;) 08.01.10, 15:46
                    To ja mam pytanie:

                    a ten co od niego kupil za 400.000 to dzisiaj moze sprzedac za
                    600.000, tak?

                    Czy moze raczej tylko za 200.000? I dlatego sprzedac juz NIE MOZE?

                    > ak mozna stracic na czyms takim jak nieruchomosc, ziemia itp?Traci
                    sie tylko w krotkim terminie nigdy w perspektywie dlugich lat.

                    Traci sie, traci. Jesli sie kupuje na lokalnej gorce to traci sie
                    bardzo duzo - i czesto nie wychodzi na swoje przez 30 lat.
                    • rydzyk_fizyk Re: Witamy dziecie hossy ;) 08.01.10, 15:58
                      Jeśli nabywca jest z USA to wypada mu polecić ten serwis:

                      www.payorgo.com/
                      Jego polski odpowiednik nie będzie miał wyboru i kredyt i tak będzie
                      musiał spłacić - niezależnie czy odda nieruchomość bankowi.
                    • Gość: przelotem Re: Witamy dziecie hossy ;) IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.10, 18:00
                      W Niemczech banka mieszkaniowa byla przerabiana w pierwszej polowie lat 90-tych
                      (na fali pozjednoczeniowej). Ceny dochodzily do 6000 DM/m2 (ca 3000 euro). Po 15
                      latach ceny nominalne sa nizsze niz wtedy, a przeciez jakas inflacja w tym
                      czasie tez byla.
                      W latach 90-tych bankierzy i handlarze mieszkan w Niemczech tez mowili o
                      nieruchomosciach jako superinwestycji, ktorej wartosc moze tylko wzrastac.
                      Obecnie mowia jedynie o zabezpieczeniu na stare lata.
                  • mara571 a za ile moze sprzedac teraz 08.01.10, 15:50
                    ten sam dom frajer, ktory odkupil ta chalupke od twojego znajomego?
                  • monster_truck Re: Nie rozumiem waszych wyliczen!!! 08.01.10, 15:51
                    Przeczytaj to.

                    gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,7355508,_Polska_norma___czyli_mieszkaniowy_dobrobyt_na_wstecznym.html
                    W dalszej części artykułu masz cała prawdę o micie wiecznie rosnących cen nieruchomości.
                    • Gość: takisobie Re: Nie rozumiem waszych wyliczen!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 19:26
                      > W dalszej części artykułu masz cała prawdę o micie wiecznie
                      rosnących cen nieru
                      > chomości.

                      jaka prawda? w Polsce nie ma rynku nieruchomosci. Nie mozna nazywac
                      rynkiem nieruchomosci sprzedanych pare mieszkan a
                      wlasciwie "dziupli". Nie ma rynku, gminy i miasta sprzedaja swoja
                      ziemie pod supermarkiety za wysokie kwoty (w oczach krajan) i to
                      wszystko.
                  • Gość: oko Re: Nie rozumiem waszych wyliczen!!! IP: 167.236.248.* 08.01.10, 15:58
                    a opowiadales ta bajke japonczykom gdzie nieruchy spadaja od 20 lat, oni by
                    napewno chetnie posluchali rad takiego mundrego doradcy

                    rozumiem tez ze podobny biznes zrobia ci co to kupowali w 2008 w wawie po 10k
                    PLN wielka plyte, oni tez dzis moga sprzedac z zyskiem?
                    • Gość: czytelnik Re: Nie rozumiem waszych wyliczen!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 19:30
                      Gość portalu: oko napisał(a):

                      > a opowiadales ta bajke japonczykom gdzie nieruchy spadaja od 20
                      lat, oni by
                      > napewno chetnie posluchali rad takiego mundrego doradcy
                      >
                      > rozumiem tez ze podobny biznes zrobia ci co to kupowali w 2008 w
                      wawie po 10k
                      > PLN wielka plyte, oni tez dzis moga sprzedac z zyskiem?


                      a ty chcialbys kupic w lipcu po 10000zl/m2 a w grudniu juz sprzedac
                      za 25000/m2 czyz nie tak? W nieruchomosci sie nie inwestuje z takim
                      pojeciem zarobku. Odnosnie Japonii to nie przytaczaj przykladow. Tam
                      niema nieruchomosci do sprzedania. To sa skrawki ziemi i domki
                      wielkosci 30m2, dokladnie jak w Hongkongu.
                      • Gość: king-a Re: Nie rozumiem waszych wyliczen!!! IP: 188.33.102.* 08.01.10, 20:45
                        pokrętna logika wybiórcza :)
                        jeśli wg Ciebie W JAPONII nie ma nieruchomości do sprzedania
                        ("skrawki ziemi i domki wielkości 30mkw"), więc jest wielki GŁÓD
                        nieruchomościowy - to ceny nieruchomości powinny tylko ROSNĄĆ,
                        prawda? :) Bo jest przerażająco mała podaż, a duży popyt.
                        Wytłumacz mi proszę - czemu ceny tam spadają od 20 lat??????

                        I jak to się w ogóle ma do tych argumentów o wzroście cen mieszkań w
                        Polsce:
                        - centra miast zabudowane, więc będzie tylko drożeć,
                        - brak co najmniej miliona mieszkań (co z tego że socjalnych?) więc
                        będzie tylko drożeć.

                        Złota zasada inwestowania jest taka, że kupuje się wtedy gdy jest
                        TANIO, a nie wtedy gdy jelenie podbijają cenę do granic absurdu.
                        Jeśli uważasz, że teraz jest właściwy moment inwestowania w
                        nieruchomości (w Polsce) - to lepiej gruntownie to przemyśl.
                      • Gość: oko Re: Nie rozumiem waszych wyliczen!!! IP: *.home.aster.pl 09.01.10, 15:05
                        no to podaj nam horyznt inwestycyjny po ktorym szacujesz ze jelenia kupujacy
                        wielka plyte za 10k PLN beda w stanie wyjsc z inwestycji z zyskiem
                        moze byc z dokladnoscia do 2 lat
                  • Gość: Sucho & Kaczo Re: Stracic mozna i w "perspektywie dlugich lat"! IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 08.01.10, 16:02
                    Wzrost ceny domu o ponad 100% w ciagu czterech lat? Czy
                    szanowny "czytelnik" moze udzielic prostej dosyc
                    informacji, tzn. w jakim czasie, stanie/miescie
                    az tak "dobrze" bylo?
                    • swoboda_t Altered States of Mind 08.01.10, 18:05
                      Gość portalu: Sucho & Kaczo napisał(a):

                      > Wzrost ceny domu o ponad 100% w ciagu czterech lat? Czy
                      > szanowny "czytelnik" moze udzielic prostej dosyc
                      > informacji, tzn. w jakim czasie, stanie/miescie
                      > az tak "dobrze" bylo?

                      W 51-ym stanie. Odmiennym Stanie Świadomości.
                    • Gość: czytelnik Re: Stracic mozna i w "perspektywie dlugich lat"! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 19:34
                      Gość portalu: Sucho & Kaczo napisał(a):

                      > Wzrost ceny domu o ponad 100% w ciagu czterech lat? Czy
                      > szanowny "czytelnik" moze udzielic prostej dosyc
                      > informacji, tzn. w jakim czasie, stanie/miescie
                      > az tak "dobrze" bylo?


                      Tak dobrze bylo w wielu stanach i bedzie dalej. Problem z
                      nieruchomosciami a zwlaszcza w Stanach to wiedziec kiedy, gdzie
                      kupic i kiedy sprzedac. Sa miejscowosci, ze pomimo krachu na rynku
                      nieruchomosci w tych miejscowosciach ceny spadly o kilka %, tylko o
                      kilka i dalej tam nie ugrziesz. Sa takie miejscowosci, ze bylo tanio
                      i jest jeszcze taniej.zakup w takim miejscu nie wrozy zadnego zysku
                      a mozna nawet stracic zycie.
                  • Gość: lolo11 Re: Nie rozumiem waszych wyliczen!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.01.10, 21:00
                    Zapomniales napisac ze Twoj znajomy wylozyl 150000 na renowacje
                    rudery za 185 tys.
                    • Gość: czytelnik Re: Rudery??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 11:09
                      Gość portalu: lolo11 napisał(a):

                      > Zapomniales napisac ze Twoj znajomy wylozyl 150000 na renowacje
                      > rudery za 185 tys.


                      spiesze wyjasnic. Byl to dom do zamieszkania i wymagal tylko
                      kosmetycznych zabiegow jak malowania scian, cyklinowania parkietow i
                      zagospodarowania ogrodu. wykonal to we wlasnym zakresie placac za
                      farbe, wypozyczenie cykliniarki i krzaki do posadzenia. Nie sadze ze
                      to wszystko kosztowalo 150.000 i na tym polega umiejetnosc kupowania
                      i sprzedawania a wogle dzialalnosci na rynku nieruchomosci. Ponadto
                      tam jest rynek nieruchomosci a nie tak jak w Polsce i na tym polega
                      ta roznica.
                  • Gość: R Re: Nie rozumiem waszych wyliczen!!! IP: *.icpnet.pl 09.01.10, 12:20
                    Wszyscy się czepiają tego co napisałeś a przecież masz rację. Kup
                    dzisiaj apartament 45 m2 za 400tys. Ja zajmę się tym żebyś w myśl
                    zasady:

                    Jak mozna stracic na czyms takim jak
                    > nieruchomosc, ziemia itp?Traci sie tylko w krotkim terminie nigdy
                    w
                    > perspektywie dlugich lat.

                    odkupię go od ciebie za 650 tysia za 5 - 10 lat. Może za 15 lat ale
                    wtedy pewnie zawołałbyś 800 tys, może milion. Przecież nieruchomości
                    są jak wino - im starsze tym lepsze (droższe)
                    Przestań chłopie pisać teksty typu: mój kumpel to a mój znajomy
                    tamto. Może tak się stało bo miał szczęście. Takie rzeczy miały
                    miejsce u nas jak rozpoczął się boom mieszkaniowy, który tak
                    napompował tą bańkę. Teraz takie rzeczy to tylko w Erze.
                    A MÓJ znajomy to taki gość, że wogóle nie słucha muzyki. To muzyka
                    słucha JEGO. Wiesz jak się nazywa?

                • Gość: gr Re: Masz tu przykład jeleniu IP: *.chello.pl 08.01.10, 20:11
                  ale wystartuj od zera i od czasu rozpoczęcia wynajmu 8i od wzięcia kredytu a nie
                  po "księgowych" wyliczeniach oszczędności płacenia za kredyt i oszczędnościach
                  na wynajem.

                  Oblicz - Styczeń 2010 - zaczynam wynajmować lub biorę kredyt
                  • Gość: zjadaczkartofli Re: Masz tu przykład jeleniu IP: *.chello.pl 09.01.10, 19:45
                    No to siadaj i licz: poteflon.pl/kredyt
              • mara571 a co ty bedziesz mial 08.01.10, 14:21
                po 30 latach, jesli twoje mieszkanie ma 50 kw znajduje sie w bloku z 50 i wiecej
                lokatorami w kraju, ktorym ludnosc spadla do 28 mln.
                W dodatku w 30-letnim budynku potrzebny bedzie generalny remont wszystkich
                instalacji, ktory musza oplacic wspolnie wlasciciele mieszkan.
                • rydzyk_fizyk Re: a co ty bedziesz mial 08.01.10, 14:31
                  ...a miasto właśnie kolejny raz podnosi opłaty za użytkowanie
                  wieczyste - taki polski odpowiednik podatku katastralnego.

                  Jeśli go zresztą po drodze nie wprowadzą ze względu na dziurę w
                  budżecie.
            • Gość: repoleved Re: Lekcja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.10, 14:16
              Brawo, trafna uwaga:) Podoba mi się.
            • Gość: tooz Re: Lekcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 17:34
              Super...Chyba,że ceny nieruchomości rosną a ty w międzyczasie sprzedajesz
              mieszkanie. Jednym słowem jeśli odsetki+czynsz - zysk ze sprzedaży mieszkania
              (chociaż z tym zyskiem to dyskusyjna sprawa uwzględniając inflację) są mniejsze
              niż koszt wynajmu to kredyt się opłaca.
      • Gość: MR M Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: 212.160.104.* 08.01.10, 12:26
        Nie zgodze sie ze stwierdzeniem ze jak bede wiedzial od razu ze mam dwa razy
        tyle do splacenia to nei wezme pozyczki. Bzdura. J awiedzialem i wziołem.
        Wiekszosc wzieła.

        M
        • steady_at_najx Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi 08.01.10, 12:43
          >J awiedzialem i wziołem.

          Wzioles mowisz ?
          • rydzyk_fizyk Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi 08.01.10, 13:19
            No co?
            Kredycik i wio ;)
        • Gość: licznik Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.ghnet.pl 08.01.10, 13:26
          Musisz "wzionsc" jeszcze jeden kredyt, na kolejna nieruchomosc i zarobic, na
          zlosc tym innym krytykujacym nieudacznikom :)
      • lava71 Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi 08.01.10, 12:30
        Niestety większość "lemingów" nie zna matematyki i nie rozumie jaki jest wpływ
        wirtualnego popytu (na kredyt) na realną podaż.
        W Polsce dzięki takim nieukom właśnie załamuje się struktura społeczna bo
        młodych nie stać na "wystarczającej" wielkości lokum do założenia rodziny i
        posiadania dzieci. Tu nawet nie chodzi już o sam klincz na rynku nieruchomości
        tylko generalny wpływ na finanse państwa i przyszłość państwa polskiego.
        A jeżeli ktoś myśli, że młodzi na zakredytowanym kwadracie 30mkw będą płodzić
        więcej niż jedno dziecko to się mylą.
        • Gość: areq Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 08.01.10, 14:14
          Pewien znany POLITYK z początków przemiany ustrojowej powiedział do
          zagranicznych słuchaczy:
          "Przyjeżdżajcie do Polski, bo w zacofanym umysłowo jak i
          gospodarczo kraju prowadzi się najlepsze interesy"

          Jak patrzę na dzieci z pokolenia wiecznej hossy to słowa nie
          straciły na aktualności.
          • Gość: reformator Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.258.popsite.net 09.01.10, 09:27
            tu sie zgodze. jak to widze z zagranicy. jak ciezko jest zrobic
            jakikolwiek interes w ameryce np. konkurencja i wszystko idzie w dol.
            obserwojac co sie dzieje w polsce w biznesie to wyglada jak pestka.
            no jest brak kapitalu ale to chyba tylko jedna przeszkoda. i inna
            sprawa. polska jest krajem zamknietym dla obcych przez bariere
            jezykowa i dosyc skomplikowane przepisy. czy wiec nie jest to
            eldorado dzis dla biznesu ludzi z emigracji czy polonii ktorzy znaja
            jezyk. niech mnie ktos przekona przeciwnie bo przymiezam sie
            zainwestowac troche kapitalu w polsce. co o tym myslicie ?
            • senseiek Zainwestuj w fabryke wodki ;) 09.01.10, 10:03

              > tu sie zgodze. jak to widze z zagranicy. jak ciezko jest zrobic
              > jakikolwiek interes w ameryce np. konkurencja i wszystko idzie w dol.
              > obserwojac co sie dzieje w polsce w biznesie to wyglada jak pestka.
              > no jest brak kapitalu ale to chyba tylko jedna przeszkoda. i inna
              > sprawa. polska jest krajem zamknietym dla obcych przez bariere
              > jezykowa i dosyc skomplikowane przepisy. czy wiec nie jest to
              > eldorado dzis dla biznesu ludzi z emigracji czy polonii ktorzy znaja
              > jezyk. niech mnie ktos przekona przeciwnie bo przymiezam sie
              > zainwestowac troche kapitalu w polsce. co o tym myslicie ?

              Zainwestuj w fabryke wodki- na to zawsze jest popyt.. :))
              Zreszta w USA tez- niedawno Bruce Willis wszedl do zarzadu Belvedere'a, kupujac pakiecik akcji i bedzie promowac wodke w ameryce polnocnej swoja twarza.
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re:NIe będzie tak źle IP: 78.8.192.* 08.01.10, 18:03
          Za wszelką cenę będą splacać ten kredyt, mimo wyrzeczeń przestaje
          starczać, bo zarobki juz nie te, a zdolność była naciągana, więc nie
          płacą rachunków za prąd, wyłączają im elektryczność za długi i... znów
          wzrasta dzietność (to tak na weekendowe odprężenie :)
          • Gość: nieruchomostka Re:NIe będzie tak źle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 09:35
            Jak czytam takie pierdoły to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Na tym forum siedzą sami malkontenci, pesymiści i chyba... nieudacznicy? Z Waszych rozważań wynika, że najlepiej siedzieć w wynajętych 30m i narzekać jak to jest źle. Wybaczcie, ale mdli mnie od takich filozofii :/
            • mara571 jak cie mdli to nie czytaj 09.01.10, 10:18
              bo i tak nic nie rozumiesz.
              Tak sie dziwnie sklada, ze wiekszosc tych nieudacznikow ma mieszkania, domy
              (kupione, wybudowane przed cenowym boomem) splaca lub juz splacila kredyty
              hipoteczne.
              Jedno rozni ich o ciebie: patrza troche dalej anizeli koniec wlasnego nosa i
              widza spoleczny problem, jaki powstal przez wycofanie sie panstwa z polityki
              mieszkaniowej.
            • Gość: Ada¤ Re:NIe będzie tak źle IP: *.retsat1.com.pl 09.01.10, 10:20
              Nieudacznicy to osobz, które kupiły na 30letni kredyt mieszkanko, którego wartość po zakupie w ciągu kliku lat drastycznie spadła. Pewnie należysz to tej grupy i dlatego na forum chcesz przekonać innych (i siebie), że Twoja decyzja była słuszna. Nic w takim zachowaniu dziwnego - psychologia zna to zachowanie pod nazwą dzsonans podeczyzjnz. Pisanie o osobach, które choć trochę analizują sytuację na rynku nieruchomości jako malkontentach, pesymistach i nieudacznikach z pewnością poprawia Ci humor ale nie zmienia faktu, że przegrałaś wiele lat swojego przyszłego życia (a może i wszystkie lata).
              • Gość: angrusz1 Przegrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 10:43

                wiele lat życia można i w ten sposób , ze mieszka się z żoną - bez
                dzieci - wiele lat w jednym wynajętym pokoju albo u teściów .
                • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Przegrać IP: 78.8.192.* 09.01.10, 10:53
                  Widzisz, ja mieszkam na swoim, więc to mnie ie dotyczy i uważam, że to
                  co mam jest duzo za małe na 2 osoby (tak jak mieszkamy z żoną). Tak
                  więc to o czym piszesz nas nie dotyczy. Mieszkanie jest spłacone i
                  szukam czegoś większego (mam na wkład własny gotówkę, mieszkania
                  zamierzam pozbyć się dopiero po ewentualnej przeprowadzce), bo nam
                  ciasno, więc jak czytam, że kogoś uszczęśliwi apartament 30mkw to mnie
                  pusty śmiech ogarnia, jeśli chcą mieszkać tam całą rodziną. takie
                  mieszkanie nadaje się co najwyżej dla osoby samotnej, albo jako
                  dodatkowe na wypady w daną okolicę, ale nie podstawowe mieszkanie dla
                  rodziny na 30 lat.
                  • exist Re: Przegrać 09.01.10, 12:00
                    widzisz... nawet czujesz podskórnie, w czym jest problem. Prawie nikt nie kupuje
                    od razu tylu m2, ile by chciał.
                    w Polsce banki nie sprzyjają jeszcze za bardzo zwiększaniu płynności na rynku
                    mieszkaniowym. zbyt drogo i za dużo biurokracji przy zmianie lokum. banki są w
                    trakcie zmieniania swej polityki, bo zdaje się, że jest to może nie jedyne, ale
                    bardzo dobre wyjście [ucieczka do przodu]. jeszcze tylko brakuje
                    samozorganizowania się społeczeństwa i przejścia na platformę internetową
                    omijając pośredników, którym się w głowach poprzewracało [wysokość prowizji].
                    gospodarka poradzi sobie z zanikiem do postaci szczątkowej jednej profesji. tego
                    wymaga ewolucja ;)

                    pozdrawiam
                    www.wgpw.blox.pl
                    • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Przegrać IP: 78.8.192.* 09.01.10, 12:06
                      > widzisz... nawet czujesz podskórnie, w czym jest problem. Prawie
                      nikt
                      > nie kupuje od razu tylu m2, ile by chciał.

                      To się zgadza, tylko, warto pomyśleć jak w pzrewidywalnej przyszłości
                      zmieni się sytuacja i czy będzie stać nas na zamianę na wieksze - tej
                      kalkulacji niektórzy nie robią, wierząc w wieczne wzrosty... Niestety
                      dla większości problememjest tylko wysokość raty na dzień dzisiejszy,
                      ogólnie nie liczą i nie biorą pod uwagę innych parametrów, a zdolność
                      kredytową mają naciąganą.
        • Gość: b Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.xdsl.centertel.pl 08.01.10, 23:51
          Własnie, właśnie, jak mówi Monika z przemiennika. W 2001 za 130
          kupiwszy 50 m żałowałem tych 40 tysięcy na 80 metrów 4 pokoje. Błąd!
      • senseiek Bo lepiej wydawac pieniadze na rate kredytu bankow 09.01.10, 09:44
        > Po pierwsze Polacy w końcu powinni nauczyć się liczyć a po 2 nauczyć myśleć.
        > Za ten owczy pęd za własnym "M" bez względu na koszty

        Bo lepiej wydawac pieniadze na rate kredytu bankowego i miec mieszkanie, anizeli wyrzucac te pieniadze na wynajem i nic nie miec na wlasnosc..

        > teraz wszyscy płacimy.

        Niby za co "placicie"??
        • mara571 Rodzina na naszym albo deweloper na naszym 09.01.10, 10:06
          to za czyje pieniadze?
          Przeciez to prgram gwarantujacy deweloperom najnizsza cene za dziadostwo, ktore
          wybudowali.

        • xp17 Re: Bo lepiej wydawac pieniadze na rate kredytu b 09.01.10, 14:20
          Np. ja place wiecej za ubezpieczenie, bo wartosc mojego mieszkania dzieki
          jelonkom wzrosla parokrotnie. Placimy mniejszym rozwojem gospodarczym, bo
          miliony polakow oddaja duza czesc swojego dochodu do banku zamiast przeznaczyc
          ja na konsumpcje.itd
    • hollowcat to chyba trzeba być debilem... 08.01.10, 12:22
      To chyba trzeba być debilem żeby przy kredycie na pół życia nie wiedzieć jaki jest koszt kredytu. W podstawówce jeszcze chyba uczą procentów i ułamków? Jeśli nie to czarno widzę los tego kraju. Nie wiem co za sztuka przeliczyć na podstawie oprocentowania (średnio wliczając wszystko 7% w PLN) ile sie odda bankowi w postaci odsetek.

      Sam ostatnio wziąłem kredyt na 30 lat i doskonale wiem ile oddam bankowi przez najblizsze kilka lat. Tak do końca to nie wiadomo ile oddam bo wszystko zalezy od WIBORu a potem od EURIBORu. Ale to że oddam conajmniej drugie tyle co pożyczyłem to pewne...

      • Gość: Macho Re: to chyba trzeba być debilem... IP: *.tktelekom.pl 08.01.10, 13:07
        Powiedzmy, że wiesz w przybliżeniu co cię czeka, i znasz zasadę wg. której bank
        podstawia cyferki do wzoru. Nie masz jednak na nie żadnego wpływu, bo pochodzą z
        systemu bankowego, który jest poza twoją kontrolą.
    • lava71 kilka lat bez Matury ... 08.01.10, 12:26
      ... i już są skutki. Za to religia pomogła ... umieją dziatki do 10 zliczyć.
    • Gość: maxi Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wie,... IP: 195.182.52.* 08.01.10, 12:41
      Ludzie, czym wy sie podniecacie? To chyba normalne, ze zwraca sie 2-3 razy
      wiecej niz sie pozyczylo. Przeciez istnieje cos takiego jak inflacja, wartosc
      pieniadza w czasie spada, wiec oddajesz duzo wiecej, ale mniej warty jest to
      pieniadz niz 30 lat wczesniej.

      Analogicznie, gyby teraz zalozyc lokate na 30 lat, to za 30 lat tez by sie
      dostalo ze 2-3 razy wiecej niz sie wplacilo. No wiec moze zaczniecie sie tym
      podniecac?

      Tez mam kredyt na 30 lat, wiem ile i za co place, wiadomo, ze sa jakies
      koszty, ale bez przesady.
      • steady_at_najx Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi 08.01.10, 12:45
        Serio ? Czyli to ze oddajesz 2-3 razy wiecej wynika z inflacji ?
        Czyli splacasz sama inflacje ? A bank nic nie zarabia ?

        Jak to bylo z tymi ktorych nie sieja ?
        • Gość: krav steady_at_najx a pożyczysz komus kasę na 30 lat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 13:10
          Nie pożyczysz, bo po 30 latach pożyczkodawca może umrzeć, firma ubezpieczeniowa
          zbankrutować, Polskę nawiedzi trzęsienie ziemi, a PiS z Samoobroną wyprowadzą
          nas UE i połączą z Białorusią. 30 lat to szmat czasu i ogromne ryzyko i dlatego
          koszty są tak duże. Jeśli mam kasę oddawać bankowi i mieć swoje to wolę swoje
          niż płacić za wynajem. Spłacam mniejszy kredyt miesięcznie niż bym płacił za
          wynajem i to za mniejsze mieszkanie. To wolny rynek, każdy kalkuluje co się komu
          opłaca.
          • steady_at_najx Re: steady_at_najx a pożyczysz komus kasę na 30 l 08.01.10, 13:13
            > Nie pożyczysz, bo po 30 latach pożyczkodawca może umrzeć, firma
            ubezpieczeniowa
            > zbankrutować, Polskę nawiedzi trzęsienie ziemi, a PiS z Samoobroną
            wyprowadzą
            > nas UE i połączą z Białorusią. 30 lat to szmat czasu i ogromne
            ryzyko i dlatego
            > koszty są tak duże.


            W sumie sie naprodukowales ale nie wiem czemu to mialo sluzyc bo ja
            nie o tym mowilem. O rzeczach oczywistych zwyczajnie nie dyskutuje.


            Spłacam mniejszy kredyt miesięcznie niż bym płacił za
            > wynajem i to za mniejsze mieszkanie

            Jesli kupowales przed 2005 to tez nie widze podstaw do jakiejkolwiek
            dyskusji.
          • mara571 poczytaj sobie o warunkach dzialalnosci 08.01.10, 13:22
            w branzy ubezpieczeniowej i nie pisz bzdur o ryzykach wynikajacych z bankructwa
            takowych.
          • Gość: Sucho & Kaczo Re: steady_at_najx a pożyczysz komus kasę na 30? IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 08.01.10, 15:53
            Ryzyko nie jest AZ tak duze albowiem bank zawsze moze przejac
            (niesplacone) mieszkanie...

            p.S. Bank nie musi czekac 30 lat na osiagniecie zysku z pozyczki -
            bank bedzie "do przodu" duzo wczesniej!
            • kretynofil Mylisz sie... 08.01.10, 16:03
              > Ryzyko nie jest AZ tak duze albowiem bank zawsze moze przejac
              (niesplacone) mieszkanie...

              Nie do konca - tylko jesli wartosc mieszkania przekracza wartosc
              niesplaconego kredytu. Ja w ciagu 3,5 roku splacilem 4% wartosci
              kredytu; gdybym kupil na gorce, ceny by spadly o jakies 30% w tym
              czasie.

              I wtedy jest klops - bo bank ma dlug na ktory nie ma zabezpieczenia.
              Nawet jesli zabierze Ci mieszkanie, to zostaniez z dlugiem. W podanym
              przykladzie - bylbym w plecy jakies 26% wartosci mieszkania, czyli
              okolo 60KPLN.

              Calkiem niefajnie, co? Nie masz mieszkania i nie stac Cie na wynajem,
              bo komornik sciaga Ci z pensji do minimum socjalnego.
        • Gość: Macho Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.tktelekom.pl 08.01.10, 13:11
          Tak, to wynika z inflacji.

          100000PLN*(1+0.03)^30 = 242726PLN.

          Jak widzisz samo przeciwdziałanie 3% inflacji przez 30 lat wymaga oddania oprócz
          kapitału 142kPLN odsetek.
          • mara571 mozna wiedziec cos ty obliczyl? 08.01.10, 13:27
            • Gość: Macho Re: mozna wiedziec cos ty obliczyl? IP: *.tktelekom.pl 08.01.10, 13:36
              Fakt, dojebałem...
              • dyzio_marudziciel Re: mozna wiedziec cos ty obliczyl? 08.01.10, 13:37
                Hehehe, rządzisz. Brawo za szczerość i jaja, serio!
              • mara571 niekoniecznie 08.01.10, 13:52
                twoje obliczenie jest prawdziwe dla lokaty oprocentowanej na 3% rocznie i
                zezwalajacej na coroczna wyplate oprocentowania.
                Kiedys byly takie.
                • Gość: Macho Re: niekoniecznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 19:48
                  To co napisałem kompletnie nie ma sensu w tym przypadku a przypominam, że chodzi
                  o ustalenie jaki procent (część) odsetek płaconych od kredytu jest ochroną
                  przeciwko inflacji kapitału. Wzór powinien iść w drugą stronę i obrazować ile
                  muszę zapłacić za rewaloryzację kapitału. Oczywiście problem zostaje utrudniony
                  przez fakt, że kapitał też jest spłacany z czasem a więc coraz mniej trzeba
                  chronić przed inflacją.
          • Gość: HHHHHHHHH brawo, ALE IP: 217.153.153.* 08.01.10, 15:10
            brawo za niebywałą umiejętność zwrócenia uwagi na inflację w obliczeniach kosztu
            kredytu, ALE, nie zapominaj że takie obliczenie miałby by sens tylko wtedy
            gdybyś dzisiaj pożyczył 100tyś i oddał je dopiero za 30lat, płacisz co miesiąc
            co oznacza że koszt wynikający z inflacji trzeba podzielić mniej więcej przez 2.
            tak samo jest z kredytami gotówkowymi, powiedzmy bank pożyczył w różnych
            odstępach czasu wielu ludziom kasę w sumie 1mlnPLN, realnie może być tak że
            wyłożył na to 500tyśPLN, jak głupiś to nie zajarzysz o co chodzi a to prawda
        • Gość: maxi Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: 195.182.52.* 08.01.10, 13:13
          Serio. Nie wynika to tylko z inflacji, ale jak ją uwzględnisz, to się nie ma
          czym tak podniecać. Wiadomo, że bank zarabia, ale jak pożyczasz 100 tysięcy, a
          oddajesz 300, to bank nie zarabia 200 tysięcy, tylko pewną część tego.
        • Gość: Mav2007 Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.acn.waw.pl 08.01.10, 22:54
          Odsetki (kredyt hip. w PLN) skladaja sie z dwoch czesci - WIBOR + marza. WIBOR
          jest to koszt pieniadza na rynku miedzybankowym - zazwyczaj podobnej wielkosci
          sa rowniez lokaty oraz inflacja. A wiec zarobkiem banku jest glownie marza i ew
          elementy dodatkowe (ubezpieczenie, pozyskanie klienta, oplaty za konto itp.).

          Co z tego ze np zamiast 300k po 30 latach oddalo sie 720k - jesli wiekszosc tego
          wynika z inflacji - a za owe 720k kupi sie podobne mieszkanie, albo i nie :)

          Pomyslcie - co 10 lat temu mozna bylo kupic za 1 pln. Pewnie to samo, co za 10
          lat za 9 pln :) (a obecnie warto 3 pln)
    • Gość: oskar 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekonanych IP: 77.255.61.* 08.01.10, 12:45
      że zapłacą tylko 6÷10% więcej niż pożyczają. Gdyby znali prawdę , liczba
      udzielanych kredytów spadłaby co najmniej o połowę. Smutne ale prawdziwe.
      • steady_at_najx Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon 08.01.10, 12:57
        liczba
        udzielanych kredytów spadłaby co najmniej o połowę. Smutne ale
        prawdziwe



        Nic by nie spadlo. 90% Jelonkow widzi kredyt wylacznie przez pryzmat
        dzisiejszej raty. Nie wie i nie chce wiedziec ze przez
        pierwsze lata splaca prawie wylacznie odsetki banku (czyli zarobek
        banku) a z raty kapitalowej (czyli faktycznego splacania tego co
        kosztowala nieruchomosc) splaca bardzo niewiele. A nawet jesli wie
        to chetnie sie zgadza bo jak to mawiaja "przynajmniej placi za
        swoje". Z jednej strony mozna to zrozumiec ale z drugiej strony taka
        nieostrozna polityka rozdawania "kto chce ten ma" to krotka droga do
        wzrostu cen, zadluzania obywateli ponad miare i utrwalania kryzysu.
        • Gość: Macho Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon IP: *.tktelekom.pl 08.01.10, 13:14
          To jest stwierdzenie, ale należy dodać do tego interpretację.

          Pierwszeństwo odsetek w spłacie kapitału oznacza, że w przypadku problemów ze
          spłatą oznacza, że de facto nic nie zostało oddane. Wielu ludzi nie rozumie, że
          przez długie lata praktycznie nie spłaca kredytu tylko w pierwszej kolejności
          wpłaca zarobek banku.
          • steady_at_najx Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon 08.01.10, 13:20
            Oczywiscie, ale nie dodaje interpretacji bo IMO kto chce zrozumie,
            jelonek nie zrozumie nawet po tlumaczeniach. On odpowie "bo splacam
            swoje" :D
            • Gość: Tom Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon IP: 80.87.38.* 08.01.10, 13:49
              Kurcze..., skąd wy macie te dane?! Jak sądzę nie macie pojęcia o kredytach, prawda?

              Po pierwsze: wszystko zależy od kredytu jaki się bierze. W chwili obecnej jestem na początku spłaty i część odsetkowa w racie to ok. 30-32% Oczywiście wszystko zależy od stóp procentowych...

              Po drugie: pod uwagę należy brać inflację. Równie dobrze można powiedzieć, że wzięte obecnie 200000 zł za 25 lat będzie tyle samo znaczyło co 400000 zł. Oczywiście przedsawiam przejaskrawiony przykład, ale inflacja swoje robi.

              Po trzecie: Ktoś, kto ma do wyboru wynajem mieszkania za 1500 zł/m-c z opłatami a kupno z opłatami za 1500 zł/m-c chyba nie będzie miał problemu z wyborem... zwłaszcza, że na rynku polskim jest spory niedobór mieszkań, tereny blisko miast w końcu się skończą...

              czywiście, wzięcie kredytu złotowego na 6-7% nie jest zbyt rozsądnym podejściem, ale jak się ma 1,34% to mimo wahań walut da się żyć.
              • kretynofil Fajnie, fajnie ;) 08.01.10, 14:25
                > Kurcze..., skąd wy macie te dane?! Jak sądzę nie macie pojęcia o
                kredytach, prawda?

                Oczywiscie ze nie. Zadnego ;)

                > Po pierwsze: wszystko zależy od kredytu jaki się bierze. W chwili
                obecnej jestem na początku spłaty i część odsetkowa w racie to ok.
                30-32% Oczywiście wszystko zależy od stóp procentowych...

                A jaki jest okres kredytowania? I co to znaczy "na poczatku"?

                > Po drugie: pod uwagę należy brać inflację. Równie dobrze można
                powiedzieć, że wzięte obecnie 200000 zł za 25 lat będzie tyle samo
                znaczyło co 400000 zł. Oczywiście przedsawiam przejaskrawiony
                przykład, ale inflacja swoje robi.

                Pod pewnymi warunkami:
                - pensja rosnie o inflacje,
                - koszty zycia stoja w miejscu.

                A niestety - jest dokladnie odwrotnie ;)

                > Po trzecie: Ktoś, kto ma do wyboru wynajem mieszkania za 1500 zł/m-
                c z opłatami a kupno z opłatami za 1500 zł/m-c chyba nie będzie miał
                problemu z wyborem...

                A mozesz podac taki przyklad? Bo wiesz - dzisiaj ten "latwy wybor" to
                3000 + oplaty (kupno) lub 1500 (w to wliczone oplaty) - wynajem.

                > zwłaszcza, że na rynku polskim jest spory niedobór mieszkań, tereny
                blisko miast w końcu się skończą...

                O to, to, to wlasnie - pewnie ze ziemi zabraknie. A niedobor, panie,
                to jest taki ze hej!

                I, jak rozumiem, nie psuje Ci humoru to, ze srednio w miastach jest
                2,63 osoby/mieszkanie? I ze deweloperzy maja w bankach ziemi dosc,
                zeby postawic 245000 mieszkan - a grunty maja jeszcze miasta, PKP,
                wojsko itd.? I ze mieszkan nie brakuje?

                Nie, to Ci humoru nie psuje, bo przeciez zrobiles "yyyyynwestycyje
                zycia", na ktorej "stracic nie mozesz" ;)

                Coz, oklamuj sie dalej...
                • megasceptyk to mi przypomina przykład pewnej idiotki 08.01.10, 18:08
                  którą poznałem pod koniec roku.

                  Chciała ona sprzedać kawałek ziemii
                  i ubzdurała sobie jakąś absurdalną kwotę.

                  Chętnych brak, ceny spadają
                  a ta jak automat zaklina
                  "Trzeba czekać, trzeba czekać".
                  A przykłady innych państw,
                  które ten scenariusz już przerabiały
                  pokazuje, że się nie doczeka.

                  No aż mi się jej żal zrobiło.
                  • Gość: PEWU Re: to mi przypomina przykład pewnej idiotki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.10, 08:51
                    Bo musisz zrozumieć Polską mentalność. Naogląda się jeden z drugim ofert na
                    internecie i kombinuje:
                    Sprzedam kawalerkę o powierzchni 30m2 lub kawałek ziemi za 200 tysięcy, uzbieram
                    jeszcze trochę i wybuduje dom.
                    Tak niestety myśli większość sprzedających, którzy są czytelnikami takich
                    pseudointeligentów jak Wielgo.
            • kretynofil To rzucim konkretem ;) 08.01.10, 13:50
              Wzialem kredyt na mieszkanie 42 miesiace temu (dokladnie 3,5 roku
              temu). Poniewaz bralem w CHF, mam oprocentowanie nizsze niz w
              przypadku kredytow zlotowych (ergo: co miesiac place mniejsza rate
              odsetkowa a wieksza kapitalowa).

              Calkowita wartosc kredytu: 117 010,41 CHF
              Pozostala kwota do splaty: 112 540,77 CHF

              Wniosek:

              Wedle dzisiejszego kursu CHF, po 3,5 roku splacilem "na swoje"
              12380,90 PLN, placac srednia miesieczna rate okolo 1500 PLN.

              Czyli, zeby idioci zrozumieli:

              Zaplacilem juz 63000 PLN.
              Z tego na splate "mojego" mieszkania poszlo 12500 PLN.

              Pozostale 55000 PLN to wpakowany do kieszeni banku "podatek od
              wlasnosci" ;)

              Dodatkowo, od jakichs dwoch lat place do wspolnoty po 500 PLN
              miesiecznie. To kolejne 12000 PLN "wpakowane kotu w dupe".

              Tak wiec, jelonku kredytowy, jesli chcesz sie bawic w kupowanie
              "swojego" mieszkania, moze policz ile to naprawde kosztuje...
              • Gość: Tom Re: To rzucim konkretem ;) IP: 80.87.38.* 08.01.10, 14:07
                Cóż, czy z kredytem czy bez lepiej nie być idiotą...

                500 zł do wspólnoty - gratuluję

                117 tys. CHF to jakieś 2-3 pokoje w normalnej okolicy, ile w tej okolicy płaciłbys za wynajem podobnego mieszkania? Taniej?

                • kretynofil Na tym osiedlu... 08.01.10, 14:29
                  ...wynajecie mieszkania to okolo 1500 PLN (ale oplaty juz sa
                  wliczone).

                  No i wez jeszcze pod uwage to, ze ja kupilem mieszkanie za 5KPLN/m2 -
                  a byli tacy, ktorzy kupowali w kolejnym etapie po 10KPLN/m2.

                  I najzabawniejsze jest to, ze to wlasnie oni probuja wynajac po
                  1500PLN ;)
                • eustachy.s Re: To rzucim konkretem ;) 08.01.10, 15:27
                  Powiedzmy sobie szczerze, jeszcze w pierwszej połowie 2006 roku bardziej
                  opłacało się kupić niż wynajmować. Niestety nie załapałem się na ten etap.
                  Później wzrost cen mieszkań spowodował że wynajem jest tańszy niż zakup. Gdyby
                  tak nie było już dawno bym siedział we własnym kwadracie, nawet uwzględniając to
                  że w ciągu ostatnich 3 lat tylko 1.5 roku spędziłem na projektach w Polsce.
                  Obecnie wynajmuję ponieważ płacę tylko 1800 + media, zamiast 2100-2200 + opłaty
                  do wspólnoty + media + przejście ze stanu deweloperskiego do mieszkalnego.
                  Plusem jest też to że jeśli zmieni się miejsce w którym pracuję np inna część
                  Warszawy mogę znaleźć mieszkanie bliżej pracy zamiast dojeżdżać do niej godzinę.
                  • Gość: oj,oj. Re: To rzucim bzdura, bzdurw w niego;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 19:45
                    eustachy.s napisał:

                    > Powiedzmy sobie szczerze, jeszcze w pierwszej połowie 2006 roku
                    bardziej
                    > opłacało się kupić niż wynajmować. Niestety nie załapałem się na
                    ten etap.
                    > Później wzrost cen mieszkań spowodował że wynajem jest tańszy niż
                    zakup. Gdyby
                    > tak nie było już dawno bym siedział we własnym kwadracie, nawet
                    uwzględniając t
                    > o
                    > że w ciągu ostatnich 3 lat tylko 1.5 roku spędziłem na projektach
                    w Polsce.
                    > Obecnie wynajmuję ponieważ płacę tylko 1800 + media, zamiast 2100-
                    2200 + opłaty
                    > do wspólnoty + media + przejście ze stanu deweloperskiego do
                    mieszkalnego.
                    > Plusem jest też to że jeśli zmieni się miejsce w którym pracuję np
                    inna część
                    > Warszawy mogę znaleźć mieszkanie bliżej pracy zamiast dojeżdżać do
                    niej godzinę
                    > .

                    taki mundry, liczy i liczy i nie mogl wyliczyc, ze musi mieszkac i
                    placic i placic co miesiac przez kilka lat i co mu zostanie jak sie
                    wyprowadzi? g........ a ten co splaca wlasne mieszkanie to za kilka
                    lat moze sprzedac i dostac pieniazki. Zwrot a moze nawet zarobi.
                    • Gość: Macho Re: To rzucim bzdura, bzdurw w niego;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 20:07
                      Mało prawdopodobne. Po pierwsze musi znaleźć się frajer który przejmie
                      mieszkanie z kredytem. Musi na to zgodzić się bank. I w końcu kupuje używane a
                      to nie jest to samo co nowe i może mu to kompletnie nie pasować.
                    • xp17 Re: To rzucim bzdura, bzdurw w niego;) 08.01.10, 20:11
                      Jezus Maria. Zaczynam sie bac.

                      "a ten co splaca wlasne mieszkanie to za kilka
                      > lat moze sprzedac i dostac pieniazki. Zwrot a moze nawet zarobi."
                      Tzn . kupujesz teraz mieszkanie za 500 tys bierzesz kredyt, za kilka lat
                      sprzedajesz za... 500 tys(opcja optymistyczna), splacasz kredyt (prowizje +
                      koszty+ubezpieczenia +ksiega+notariusz), oplacasz posrednika ... Super interes.
                • przechlapany_czas Re: To rzucim konkretem ;) 08.01.10, 16:38
                  > 117 tys. CHF to jakieś 2-3 pokoje w normalnej okolicy,

                  ???????

                  też coś koło tego co kretynofil bo 3,75 roku temu, 160 tys. CHF...
                  200 m2 + 1000m2 działka .. 8km od starówki gdańskiej... i w
                  przeciwieństwie do kretynofila spłaciłem już 20 tys CHF ...
                • Gość: A ja liczę inaczej Re: To rzucim konkretem ;) IP: 77.255.49.* 08.01.10, 19:44
                  w 3,5 roku spłacił 4% mieszkania. Za ile spłaci 100%"?
                  Odp. Za 84 lata.
                  • Gość: nikt Re: To rzucim konkretem ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 21:22
                    Potwierdzam:
                    "Myślisz inaczej"

                    (ale ten wątek jest właśnie o "myślących inaczej", więc miło że się
                    zaprezentowałeś na forum. Dzięki temu mamy namacalne potwierdzenie, że takie
                    osobniki istnieją w przyrodzie).
            • eustachy.s Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon 08.01.10, 15:14
              To jest właśnie problem jednego z moich znajomych, kupił mieszkanie w 2007 roku,
              oczywiście w stanie deweloperskim, doprowadzenie mieszkania do stanu używalności
              kosztowało go blisko 40 tyś PLN. W ciągu 2 lat spłacił około 6 tyś zł kapitału
              początkowego mając miesięczną ratę od 1900 do 2200 (w zależności od WIBOR).
              Obecnie jego rodzina ma dochód prawie 2x większy niż w momencie brania kredytu
              ale nie jest wstanie zmienić mieszkania na większe bo musiałby sprzedać obecne
              mieszkanie za kwotę którą nie spłacił by reszty kredytu, nie wspominając o 40
              tyś wydanych na urządzenie mieszkania.
              • kretynofil I dlatego wlasnie mowie... 08.01.10, 15:44
                ...ze wmawiane tu ludziom "property ladder" sie wzielo i zawalilo ;)

                I tez dlatego smiesza mnie ludzie, ktorzy sa przekonani ze swoj
                "lapartament" 30m2 sprzedadza za piec lat i przeprowadza sie do
                wiekszego - bo nic bardziej blednego.

                Ich nastoletnie dzieci beda spaly na dmuchanym materacu w kuchni...
                • Gość: areq Re: I dlatego wlasnie mowie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 18:57
                  Kurde.Ty nofilu:)
                  Powiedz mi jedno.W jakimś innym wątku piszesz,że kupiłeś w połowie
                  2006r mieszkanie w Wa-wie "na raty":):)To już nie jest "przed rokiem
                  2005" a więc ceny nie były najniższe,chyba że się mylę...
                  Do czego zmierzam.Ja sam wyśmiewam dzieci z pokolenia wiecznej
                  hossy,ale jednocześnie staram się panować nad epitetami /nie zawsze
                  się udaje:)/.Natomiast Ty w wypowiedziach często wyzywasz od
                  idio*ów,deb*li czy innych podobnych.Nie bardzo mi się to podoba
                  powiem szczerze,jeśli używane jest czasem do bogu ducha winnych /o
                  Zbylutach czy ziomalach nie wspomne bo się czasem im należy:)/...
                  Wartość merytoryczna samych postów natomiast jak najbardziej mi się
                  podoba i jestem zdecydowanie za....Co tu jest grane??:)
                  • kretynofil Juz tlumacze... 08.01.10, 20:04
                    > Powiedz mi jedno.W jakimś innym wątku piszesz,że kupiłeś w połowie
                    2006r mieszkanie w Wa-wie "na raty":):)To już nie jest "przed rokiem
                    2005" a więc ceny nie były najniższe,chyba że się mylę...

                    Nie, nie byly najnizsze. Ciesze sie chociaz z tego, ze nie zrobilem
                    tego pozniej...

                    > Natomiast Ty w wypowiedziach często wyzywasz od idio*ów,deb*li czy
                    innych podobnych.Nie bardzo mi się to podoba

                    Jak widze idiote, to nazywam go idiota - juz tak mam. I przy calym
                    szacunku, niezbyt dbam o to czy komukolwiek sie to podoba...

                    > powiem szczerze,jeśli używane jest czasem do bogu ducha winnych

                    Wiesz, nie do konca. Jesli taki debil bierze kredyt na styk, mimo ze
                    wszystkie przeslanki na rynku (a nie tylko ujadanie na forum, jak
                    dwa-trzy lata temu) wskazuja na to ze nie nalezy tego teraz robic, to
                    cholera mnie bierze. Zwlaszcza jesli, jak moj adwersarz, motywuje to
                    tym, ze przeciez "jakos tak bedzie" bo mu anuluja dlugi - bo nikt mu
                    niczego nie anuluje, nie za darmo.

                    Zaplace za to ja i Ty. A jemu sie wydaje ze wszystko w porzadku...

                    > Wartość merytoryczna samych postów natomiast jak najbardziej mi się
                    podoba i jestem zdecydowanie za....Co tu jest grane??:)

                    Nie bardzo rozumiem pytanie. Jesli chodzi o impulsywne wypowiedzi to
                    taki mix mojego charakteru i (jakby nie bylo) kreacji kretynofila. Od
                    samego poczatku chcialem szokowac i prowokowac - bo uznalem to za
                    najlepsze narzedzie do walki. Ludzie, nawet jesli sie nie zgadzaja,
                    to pamietaja takiego ch*ja co im od ostatnich nawrzucal.

                    A ja chcialem zeby pamietali. Zeby nie mogli powiedziec samym sobie
                    ze nikt ich nie ostrzegal. Moze nastepnym razem beda madrzejsi.

                    Zreszta, tez chodzi o to, ze ja generalnie unikam "gladkich" ludzi,
                    bez wyrazu, bez pogladow, skupionych na formie wypowiedzi, nie jej
                    tresci - i staram sie to manifestowac na forum.

                    A co do faktow na temat mojego zakupu mieszkania - nie mam pojecia o
                    co chodzi. Mam wrazenie ze dla wielu osob jest to wazniejsze od tego
                    co mowie. Zbylut tez o to pytal, jak wielu naganiaczy - tak jakby to
                    mialo cokolwiek do rzeczy ;)

                    Nawet jakbym kupil na gorce, utopil na forexie i w ogole dal sie
                    wydymac, to nie zmienia to slusznosci tego co mowie :)

                    Ogolnie - iles razy czytalem na forum "tak fajnie piszesz o
                    nieruchomosciach, ale na temat (...) to zupelnie od rzeczy gadasz" -
                    zupelnie jakby czytajac moje posty, zgodne z ich opinia, oczekiwali
                    ze w ogole sie z nimi zgadzam w kazdym calu. Ostatnio nawet Bogulo2
                    nazwal mnie "lewakiem" ;)
                    • Gość: areq Re: Juz tlumacze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 22:11
                      Jak widze idiote, to nazywam go idiota - juz tak mam.
                      No niby też tak mam,ale się czasem waham:).Łatwo z pozycji
                      anonimowej walic prosto z mostu.Co innego w realu..i nie o market mi
                      chodzi....:)Ja staram się w życiu tak postępowac,dzięki czemu nie
                      wszyscy mnie kochają...co odbija się często w przypadku awansów w
                      robocie..na szczęście,dzięki umiejętnościom,mam to głęboko w d...
                      <Jesli taki debil bierze kredyt na styk, mimo ze wszystkie
                      przeslanki na rynku>

                      Zgadzam się w 100%.Merytorycznie:)Natomiast słowo "debil"
                      niekoniecznie musi być używane.W końcu każdy jest debilem swojego
                      losu:):)

                      > A co do faktow na temat mojego zakupu mieszkania - nie mam
                      pojecia o co chodzi <

                      Chodzi o to,że nie kupiłeś przed górką...:):)
                      Podejrzewam że Ciebie na to stać więc problemu nie ma ,w
                      przeciwieństwie do lemingów ze średnią krajową i 500zł lewizny co
                      miesiąc na kładzeniu paneli u wujka mietka:)

                      <Jesli chodzi o impulsywne wypowiedzi to taki mix mojego
                      charakteru>

                      Nosz ku*wa charakterek to Ty musisz mieć :):):)Wredniacha w ch*j.:)A
                      przy tym i frustrat jak to co niektórzy piszą...:)

                      > Nawet jakbym kupil na gorce, utopil na forexie i w ogole dal
                      sie wydymac>

                      Jakbyś kupił na górce,z polską przeciętną pensją... to byś teraz
                      miał ksywę Ziubrysław Paliglanc i rozwodził się na temat
                      potencjalnego wzrostu na rynku funduszy w których masz ulokowane 15
                      tys z myślą o wcześniejszej spłacie kredytu.

                      <Ostatnio nawet Bogulo2 nazwal mnie "lewakiem" ;)>
                      W takim przypadku,po takich wyjaśnieniach mogę tylko przyznać rację
                      Bogul'owi...Z tym,że lewak teraz a 20 lat temu to postacie nie z tej
                      samej bajki...:)

                      > Co tu jest grane??:) oraz odpowiedź Nie bardzo rozumiem pytanie
                      <

                      O.K. Już wiem co tu jest grane...Tak mnie tylko to zaciekawiło w
                      nawiązaniu do artu z innego forum
                      pozdr.
                      • dzon_dzon Re: Juz tlumacze... 09.01.10, 10:12
                        A ja uważam, że każdy idiota [to nie do Ciebie kretynofil] potrafi wyzywać i
                        obrażać tym bardziej anonimowo na forach internetowych. Sztuką jest zrobienie z
                        kogoś przysłowiowego idioty w oczach innych obalając jego argumenty używając do
                        tego zabawnej gry słownej. Ty nie musisz pisać, że to idiota, to czytelnicy
                        muszą tak o nim zacząć myśleć.
      • Gość: TT Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon IP: 212.33.86.* 08.01.10, 12:58
        Przykład wyliczeń użytkownika Stormina dla tych co nie znając podstaw matematyki usilnie siebie okłamują, że lepiej spłacac bankowi ale SWOJE a nie dać zarobić "obcemu" za wynajem.


        "
        PRZYKŁAD:
        Wynajem kosztuje 1400. W tym jest czynsz. Przez 3 lata wynajem kosztuje cię 50.400.
        Kredyt na 300.000 na 7% na 30 lat daje ratę 2000 (kalkulator kredytowy). Do tego płacisz 400 czynszu. Po 3 latach oddajesz bankowi i spółdzielni 86.400. Wynajmując zaoszczędzasz 36.000. Mając tą kwotę jako wkład własny idę do banku i biorę mniejszy kredyt na 264.000 (300.000-36.000) na 27 lat (minęło 3 lata). Procent mam niższy bo mam wkład własny i nie muszę płacić ubezpieczenia od braku wkładu własnego. Powiedzmy że bank zejdzie z 7% na 6%. Teraz rata przez kolejne lata to 1650 a łączny koszt kredytu to 535.000. Przy poprzednim kredycie na 300.000 łączny koszt kredytu to było 720.000. Koszt nowego kredytu jest mniejszy o 185.000 (720.000-535.000). Za wynajem zapłciłeś 50.400. Zaoszczędziłeś przez 3 lata 134.600 (185.000-50.400) i dzięki temu masz dużo niższą ratę.
        Niestety w Polsce pokutuje głupia gadka że wynajmując płaci się obcemu. Szkoda tylko że nikt nie powie że biorąc kredyt na 30 lat oddajesz bankowi drugie tyle. To tak jakbyś kupił mieszkanie sobie i drugie takie samo zasponsorował bankowi."



        Prawda boli?
        • Gość: y3k Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon IP: *.exorigo.pl 08.01.10, 13:41
          Idąc dalej tym tropem, wynajmuje 30 lat i mam na mieszkanie bez kredytu ;) Przez
          3 lata ceny mieszkań pójdą dalej w górę, marże w górę i d... Takie wyliczenia to
          takie wróżenie z fusów. Też mnie smuci, że biorąc kredyt na 30 lat spłacam 2
          albo 3 razy tyle, ale:
          - do końca życia mojego, lub mamusi, nie będę u niej mieszkać
          - część kredytu zeżre inflacja
          - mam nadzieję, że za 30 lat będę więcej zarabiał
          - jak pojawią się kredyty z lepszymi marżami, procentami to może spłacę stary
          kredyt nowym i będę płacił mniejsze raty (nie chodzi tu o wydłużenie okresu
          kredytowania)
          - inaczej mnie po prostu NIE STAĆ na mieszkanie, żyje w takich a nie innych
          czasach, bocian tak mnie podrzucił, że nie dostanę miliona albo mieszkania w
          prezencie ślubnym
          - tak jak ktoś już napisał po to zarabiam pieniądze, żeby je wydawać, jeden woli
          kupować gadżety inny płacić ratę za swoje M
          - bank nie jest instytucją charytatywną, mamy wolny rynek, nie podoba się to
          nikt nie każe brać kredytu
          • monster_truck Ameryka została odkryta 08.01.10, 13:51
            Wiesz co jest najfajniejsze w tym wszystkim że większość jeleni szło do pośrednika z Open Fajans i dało się mamić takim wróżeniom z fusów. To prawda że w długim okresie ciężko jest cokolwiek zaprognozować a jednak analitycy co chwilę prezentują takie wyliczenia. Teraz sobie pomyśl co sobie myślały takie jelonki zadłużajać się na 30 lat i nie mając jednocześnie pojęcia co je czeka w przyszłości. W końcu to wróżenie z fusów. Ciekawe czy Ty też jesteś takim jeleniem.
            • embriao Re: Ameryka została odkryta 08.01.10, 20:44
              ej to jak to jest?

              Wynajmowałem za 1400 + opłaty a teraz spłacam ratę 1400 + opłatę - to jak mam odłożyć na to mieszkanie?
          • kretynofil Mialbys racje, gdyby Ci sie nie popieprzylo... 08.01.10, 13:57
            > Idąc dalej tym tropem, wynajmuje 30 lat i mam na mieszkanie bez
            kredytu ;)

            Nooo - i tak wlasnie jest.

            > Przez 3 lata ceny mieszkań pójdą dalej w górę, marże w górę i d...

            Co Ci pojdzie w gore?

            > - do końca życia mojego, lub mamusi, nie będę u niej mieszkać

            On, w jego wyliczeniach, nie zakladal mieszkania u mamusi, tylko w
            wynajetym mieszkaniu.

            > - mam nadzieję, że za 30 lat będę więcej zarabiał

            Hehehehehe. Oczywiscie. Bedac niemobilnym pracownikiem, ktory nie
            moze sobie pozwolic na jakiekolwiek ryzyko - rzeczywiscie masz szanse
            na wieksze podwyzki ;))))) Tak sobie tlumacz, dziecie hossy...

            > - jak pojawią się kredyty z lepszymi marżami, procentami to może
            spłacę stary kredyt nowym i będę płacił mniejsze raty (nie chodzi tu
            o wydłużenie okresu kredytowania)

            To znaczy z jakimi marzami? Ujemnymi?

            > - inaczej mnie po prostu NIE STAĆ na mieszkanie

            Jak Cie nie stac, to Cie nie stac. Kredyt to taki podatek od
            wybujalego ego ;)

            > - tak jak ktoś już napisał po to zarabiam pieniądze, żeby je
            wydawać, jeden woli kupować gadżety inny płacić ratę za swoje M

            A jeszcze inny woli wynajac i moc sie przeniesc z miejsca na miejsce
            kiedy pojawi sie lepsza oferta pracy / ciekawszy projekt.

            No, ale jak wiadomo: kupowac mozna tylko cegly albo gadzety ;)

            > - bank nie jest instytucją charytatywną, mamy wolny rynek, nie
            podoba się to nikt nie każe brać kredytu

            Oczywiscie. Media tez mamy wolne - podobno - i dlatego nikt nikomu
            nie zakazuje pisac o rzeczach, ktore nie dla kazdego sa oczywiste,
            nawet jesli niektorym, ktorzy w branzy zarabiaja, sie to nie podoba.
            • Gość: y3k Re: Mialbys racje, gdyby Ci sie nie popieprzylo.. IP: *.exorigo.pl 08.01.10, 14:54
              "Jak Cie nie stac, to Cie nie stac. Kredyt to taki podatek od
              wybujalego ego ;)" to gratuluje Kretynofilu tak wysokich zarobków, że stać cię
              na wszystko bez kredytów, gdzie tyle zarabiasz jako prezes Banku ;) Widocznie
              mam zbyt wybujała ego, chociaż podobno teraz bogactwa nie mierzy się gotówka
              tylko zdolnością kredytową. Mam nadzieję, że twoje dzieci, żona i znajomi
              zrozumią twoją mobilność, pół roku w Warszawie, 3 lata w Krakowie, 2 lata pod
              Łodzią ja bym tak nie mógł. Widzę, że masz dobre fusy i widzisz w nich, że ceny
              mieszkań zostaną na obecnym poziomie to prawie jak ci wszyscy analitycy którzy
              patrzą na wykresy i krzyczą KUPUJ, SPRZEDAJ.
              Czy ktoś z was ma gwarancje zatrudnienia na 30 lat? wie jak się stopy
              procentowe, ceny mieszkań towarów zachowają? Jaka będzie inflacja za 30 lat? To
              gratuluje bo ja nie wiem, a w to co mówią analitycy to nie wierzę, mam tylko
              taką nadzieję. Nie wiem jak wy, wolę mieszkać na swoim. Może jestem "jeleniem"
              może myszą albo królikiem, wydaje mi się, że na ziemi miejsce dla mnie też się
              znajdzie, chociaż czytając to forum to widzę, że na najpierw zabijecie
              bankowców, potem jeleni, potem piegowatych, cyklistów, górników, pielęgniarki,
              wszystkich na literę Z....
              Pozdrawiam y3k jeszcze nie "jeleń" ale planuje i przymierzam różne poroża
              • kretynofil Umarlem ze smiechu ;) 08.01.10, 15:36
                > to gratuluje Kretynofilu tak wysokich zarobków, że stać cię na
                wszystko bez kredytów, gdzie tyle zarabiasz jako prezes Banku ;)

                Nie, kolego. Kto powiedzial zeby nie korzystac z kredytu? W samym
                kredycie nie ma problemu - ale jesli nie jestes w stanie odlozyc
                przez 10 lat polowy wartosci mieszkania dzisiaj - to nie stac Cie na
                kredyt.

                > Widocznie mam zbyt wybujała ego, chociaż podobno teraz bogactwa nie
                mierzy się gotówka tylko zdolnością kredytową.

                Zdolnoscia kredytowa mierzy sie bogactwo? Posikalem sie ze smiechu ;)

                > Mam nadzieję, że twoje dzieci, żona i znajomi zrozumią twoją
                mobilność, pół roku w Warszawie, 3 lata w Krakowie, 2 lata pod Łodzią
                ja bym tak nie mógł.

                No to mam dla Ciebie zle wiesci - siedzac na dupie i splacajac rate
                "na styk" zapomnij o awansie, zapomnij o podwyzce, zapomnij o
                znajomych (bo spotykanie sie z nimi kosztuje) i zapomnij o
                szczesliwym malzenstwie (bo problemy finansowe potrafia najlepszy
                zwiazek zniszczyc).

                > Widzę, że masz dobre fusy i widzisz w nich, że ceny mieszkań
                zostaną na obecnym poziomie to prawie jak ci wszyscy analitycy którzy
                patrzą na wykresy i krzyczą KUPUJ, SPRZEDAJ.

                Patrze na te same fusy, w ktore patrzylem trzy lata temu mowiac ze na
                poczatku 2008 roku hosse w nieruchomosciach diabli wezma. Niewielu
                bylo na tym forum ludzi, ktorzy sie ze mna zgadzali - a widzisz jak
                jest.

                I teraz w tych samych fusach (ktore nazywaja sie "analiza
                fundamentalna" i "badanie poprzednich baniek spekulacyjnych") widze
                ze ceny nie tylko nie beda rosly, ale beda sobie spokojnie spadaly -
                przynajmniej przez nastepne trzy lata, ale sadze ze dluzej. Sporo
                dluzej.

                > Czy ktoś z was ma gwarancje zatrudnienia na 30 lat?

                Rozumiem ze brak tej pewnosci to argument ZA TYM zeby podpisac umowe
                kredytowa na 30 lat? Czy Ty na glowe upadles czy tylko glupiego
                udajesz?

                > wie jak się stopy procentowe, ceny mieszkań towarów zachowają?

                Jak sie zachowaja stopy procentowe? Oczywiscie - wiekszosc z nich
                jest na skandalicznie niskim poziomie.

                Ceny mieszkan? Beda spadac.

                Jakies inne pytania?

                > Jaka będzie inflacja za 30 lat?

                To nie ma znaczenia dla kredytu branego dzisiaj. Dzisiaj to
                interesuje Cie prognoza inflacji na piec lat - bo przez pierwsze piec
                lat bedziesz placil dwa razy tyle odsetek ile kapitalu. Kazda kolejna
                pieciolatka to lepsze proporcje/mniejsze zadluzenie/krotszy okres
                kredytu - ergo, mniejsza wrazliwosc na wahania stop procentowych.

                > Nie wiem jak wy, wolę mieszkać na swoim.

                W sensie: koledzy tak maja, to ja tez chce?

                Twoje to bedzie jak splacisz kredyt.

                > Może jestem "jeleniem"

                Jestes napalonym na katastrofe, krotkowzrocznym idiota. Jeleniem tez
                przy okazji...

                > hociaż czytając to forum to widzę, że na najpierw zabijecie
                bankowców, potem jeleni, potem piegowatych, cyklistów, górników,
                pielęgniarki

                Ale my nie chcemy nikogo zabijac. Chodzi o to ze w Polsce ci, ktorzy
                mysla zawsze musza placic za takich napalonych idiotow jak Ty...
                • Gość: y3k Re: Umarlem ze smiechu ;) IP: *.exorigo.pl 08.01.10, 15:57
                  To cóż mogę napisać kretynofilu wyślij mnie i innych debili na wyspę i po
                  temacie, tylko nie dzwoń. Widzę, że masz ostry język ciekawe czy poza tym forum
                  też, ale wyżyj się ulżyj sobie...
                  • kretynofil Poki co - sam sie wynioslem... 08.01.10, 16:23
                    Nie na wyspe wprawdzie - ale zawsze milo wiedziec ze miedzy mna a
                    Waszym kretynizmem jest jakis kraj ;)

                    Szkoda ze nie rozumiecie konsekwencji swoich decyzji, ze swoj
                    "sukces" budujecie na nadziei ze kiedys Was spoleczenstwo uratuje...
                    Coz, powodzenia - ale nie zdziw sie ze kiedys spoleczenstwo pokaze
                    Wam palec i zwyczajnie powie: chciales brak kredyt na cegly, jakby
                    byly ze zlota? Twoja sprawa, radz sobie sam...
          • eustachy.s Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon 08.01.10, 15:43
            Jest jedno małe ale, nikt nie mówi że wynajem przez 30 lat jest bardziej
            opłacalny niż zakup na kredyt spłacany przez 30 lat. Mowa jest o obecnych cenach
            zakupu i wysokości raty oraz kosztach wynajmu.
          • Gość: e Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.01.10, 00:48
            > - część kredytu zeżre inflacja
            Jak inflacja pojdzie w gore, to ci WIBOR/LIBOR tez podwyzsza
        • Gość: tom2 Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon IP: 90.156.118.* 08.01.10, 13:43
          Oczywiscie masz racje, ale przyjmijmy, ze jest rok 2004. pokazujesz swoim kolegom lemingom swoje wyliczenia. Oni nic z tego nie rozumieja, ida po kredyt, w 3 lata winduja ceny o 200%. Potem sie z ciebie smieja, bo kto mial racje? :)

          Ja juz sie nauczylem, ze z lemingami i rzadem nie wygrasz. Jesli tylko beda chcieli to z twoich podatkow doplaca do kredytow i wywinduja ceny mieszkan jeszcze o kolejne 150%.

          A o kredyciarzy nie ma sie co bac. Jeszcze nigdy w historii polski nie bylo 30 lat spokoju. Zawsze jakas wojna rewolucja, czy zmiana systemu. To jest kompletnie nieprzewidywakny kraj. Dochodzi jeszcze do tego nieodwracalny w swych skutkach reset swiatowego systemu finansowego, ktory mamy za rogiem. Caly zachod wydal juz pieniadze na 2-3 lata do przodu. To jest dlug nie do splacenia. Tak wiec - glowa do gory!!!
          • Gość: tom2 Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon IP: 90.156.118.* 08.01.10, 13:45
            Swoja roga bawia mnie te wyliczenia. Nikt nie wie ile trzeba bedzie oddac po 30
            latach. Kursy , stopy... to wszystko jest NIEWIADOMA. Niby bank ma ci napisac
            czarno na bialym ile masz oddac, ale to przeciez niemozliwe. Czemu nie ma tego w
            artykule? RATUNKU otaczaja mnie debile.
            • kretynofil Czekaj czekaj... 08.01.10, 14:33
              Ja tylko jednej rzeczy nie rozumiem - dlaczego dla Was
              nieprzewidywalnosc tego co bedzie w kraju jest argumentem zeby sie
              zadluzac na 30 lat?

              Z czego Wam wychodzi ze przez te 30 lat moze sie stac tylko cos, co
              Wam pomoze w splacie kredytu?

              I dlaczego nie bierzecie pod uwage ze moze sie stac cos wrecz
              przeciwnego - ze w wyniku kolejnej zawieruchy zostaniecie w dupie?

              Ja wiem, Wy pamietacie bolszewickie "rozkulaczanie" i myslicie ze
              nastepnym razem Wasze tez bedzie na gorze - bo nastepnym razem to Wy
              mozecie byc obiektem tego rozkulaczania...
              • Gość: tom2 Re: Czekaj czekaj... IP: 90.156.118.* 08.01.10, 14:51
                "dlaczego dla Was
                nieprzewidywalnosc tego co bedzie w kraju jest argumentem zeby sie
                zadluzac na 30 lat? "

                Ja nie mam kredytu, bo nie lubie 3x przeplacac (mam gdzie mieszkac), ale czasami
                tego zaluje. W wypadku wywrotki systemu NIKT nie wyrzuci z mieszkan paru
                milionow ludzi. Zrobi sie wsystko, wlacznie z opodatkowaniem niezadluzonej czeci
                spoleczenstwa i anulowaniem dlugow.
                Kiedy problem ma 20 ludzi to jesy ich problem, kiedy dotyka to 200000 to juz
                jest problem wszystkich.
                • Gość: FeliksEdmundowicz powiedz to Jankesom ... IP: *.publikator.com.pl 08.01.10, 14:59
                  których już łącznie tysiące mieszkają w namiotach, jak pękła bańka i
                  banki zabrały ich przepłacone chawiry. W kraju, gdzie "We, the
                  people" i "Yes, we can".
                  • Gość: oooo Re: powiedz to Jankesom ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 19:51
                    ość portalu: FeliksEdmundowicz napisał(a):

                    > których już łącznie tysiące mieszkają w namiotach, jak pękła bańka
                    i
                    > banki zabrały ich przepłacone chawiry. W kraju, gdzie "We, the
                    > people" i "Yes, we can".


                    biorac kredyt, trzeba myslec o jego splacie. jak sie zarabia malo a
                    kupuje sie chate za pol miliona no to nic dziwnego, ze potem traci
                    sie dom, Tacy co stracili domy nie moga nawet wynajac mieszkania bo
                    nie maja za co ale o tym nalezalo myslec wczesniej.
                    • mara571 i na tym polega problem, ze nie moga wynajac 08.01.10, 20:06
                      jak moja byla sasiadka, pielegniarka w dobrym szpitalu w jednej z najdrozszych
                      okolic Kaliforni.
                      Maz jest bez pracy od ponad roku, maja 3 dzieci mieszkaja w motelu.
                      W okolicy 50 mil nie ma nic do wynajecia.
                      • Gość: takisobie Re: San Francisco? Los Angeles, San Diego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 11:18
                        mara571 napisała:

                        > jak moja byla sasiadka, pielegniarka w dobrym szpitalu w jednej z
                        najdrozszych
                        > okolic Kaliforni.
                        > Maz jest bez pracy od ponad roku, maja 3 dzieci mieszkaja w motelu.
                        > W okolicy 50 mil nie ma nic do wynajecia.


                        co ty p..... Pielegniarka zarabia $60.000 rocznie i nie moze wynajac
                        mieszkania? W Californii stoja do wynajecia apartamenty "skolko
                        ugodno" jeden warunek musisz placic. W zaleznosci od miejsca w San
                        Francisco bardzo drogo, w Los Angeles taniej ale rowniez drogo i nie
                        ma problemow z wynajeciem apartamentu jak piszesz. Po co szerzysz
                        glupia propagande?
                        • mara571 San Francisco? Los Angeles, San Diego? NIE 09.01.10, 11:57
                          on jest programista. Jego job (150 tys) wywedrowal do Bangalore.
                          Stracili dom w okolicach Redwood Shores, ktory bank natychmiast sprzedal.
                          Jasne, ze jak on cokolwiek znajdzie, chocby za 50 tys przeniosa sie, ale Swieta
                          jeszcze spedzili w tych dwoch pokojach motelowych.
                • steady_at_najx Re: Czekaj czekaj... 08.01.10, 15:55
                  Zrobi sie wsystko, wlacznie z opodatkowaniem niezadluzonej czeci
                  spoleczenstwa i anulowaniem dlugow



                  buhahaha przypomina mi sie taki rysunek satyryczny, gdzie zolniez
                  ktory wylatuje z powodu wybuchajacej miny mysli w powietrzu "podobno
                  nie wszystkim nogi urywa".

                  Jak widzisz podnoszenie podatkow i "anulowanie dlugow" (banki sa
                  prywatne i nie beda znaly tego pojecia, kto niby dlug anuluje ?) w
                  kraju gdzie budzet w tej chwili zionie dziura, ludnosc sie kurczy a
                  spoleczenstwo starzeje ?

                  Mlodzi beda spieprzali stad az milo. Wy zostaniecie z ratami do
                  splaty. I rosnacym deficytem Panstwa.
                  • Gość: tom2 Re: Czekaj czekaj... IP: 90.156.118.* 08.01.10, 16:04
                    steady wszystko z toba ok?
                    najpierw mnie wysmiewasz a potem piszesz "Mlodzi beda spieprzali stad az milo.
                    Wy zostaniecie z ratami do
                    splaty. I rosnacym deficytem Panstwa. " Czyli to samo co ja.
      • lewus42 Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon 08.01.10, 12:58
        dokładnie tak jak piszesz-podejrzewam,że co drugi kredyt jest wzięty w
        przekonaniu,że trzeba spłacić 7-10 % odsetek od pożyczonej kwoty...To się nazywa
        wtórny analfabetyzm lub po prostu naiwność..
      • Gość: outlaw pete Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon IP: *.3s.pl 08.01.10, 13:00
        A mnie właśnie wysokośc kwoty jaką musiałbym oddać bankowi
        zniechęciła do wzięcia kredytu. Policzyłem 250.000 na 30 lat -
        wyszło mi od 530.000 do 570.000. Przy czym nikt nie zagwarantuje, że
        mieszkanie dziś warte 250.000 za 30 lat nie będzie kosztowało np.
        150.000.
        Taniej wychodzą kredyty w EUR czy CHF, ale chwilowe zmiany w
        wartości waluty też mogą sporo namieszać.
        Rata miesięczna byłaby do przejścia, ale jak pomyslę, że miałbym
        spłacić dwa mieszkania i dobry samochód, a za 30 lat zostać z
        czterema ścianami to się odechciewa.
        • rydzyk_fizyk Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon 08.01.10, 13:17
          Przy czym pewne są podwyżki stóp procentowych więc ta różnica
          jeszcze się zwiększy.
          • steady_at_najx Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon 08.01.10, 13:20
            > Przy czym pewne są podwyżki stóp procentowych więc ta różnica
            > jeszcze się zwiększy.


            Ano wlasnie. Mowi sie o inflacji a kazdy uwaza ze nie dotknie ona
            stop ? Dotknie dotknie.
            • kretynofil I przede wszystkim: 08.01.10, 14:38
              Inflacja, wedle jeleni kredytowych to cos takiego co powoduje wzrost
              plac, ale nie wzrost kosztow zycia.

              Czyli jelen widzi to tak:
              - dzis mam 2K na reke, 1K raty, 1K kosztuje mi zycie,
              - za rok (przy 5% inflacji) mam 2100 na reke, 1K raty, 1K kosztuje
              mnie zycie - jestem stowke do przodu ;)

              Problem w tym, jelonki kredytowe, ze jak jest inflacja 5% to za rok
              masz:
              - 2K na reke, 1K raty i 1050 kosztow zycia - i nagle sie budzet nie
              domyka ;)
              • Gość: Mat Re: I przede wszystkim: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.10, 15:08
                > Problem w tym, jelonki kredytowe, ze jak jest inflacja 5% to za rok
                > masz:
                > - 2K na reke, 1K raty i 1050 kosztow zycia - i nagle sie budzet nie
                > domyka ;)

                A raczej bedzie tak, ze:
                - 2K na reke, 1050K raty (bo podniosa Wibor) i 1050 kosztow zycia -
                I jeszcze bardziej sie nie domyka ;(
        • exist Re: 90% kredytobiorców biorąc kredyt jest przekon 09.01.10, 11:22
          ręce opadają, jak widzę takie rozumowanie.
          w szkole podstawowej obowiązkowo przedmiot logika i matematyka na maturze załatwią problem.
          nie skomentuję żalu spowodowanego oddaniem w postaci odsetek drugiej wielkości kredytu.

          pozdrawiam
          wgpw.blox.pl
    • Gość: idiota Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wie,... IP: 94.78.130.* 08.01.10, 12:54
      mozna miec kredyt na 5 lat - wyzsze raty ale suma odsetek nizsza.
      nie bardzo wiem co wykazal autor artykulu.
      w nastepnym powie nam, ze ziemia jest jedna kula
      • Gość: nieidiota Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: 195.212.79.* 08.01.10, 13:32
        jaasne... jak małżeństwo zarabia łącznie 3-4 tysiące miesięcznie, to na pewno
        wezmą kredyt za 300.000 na pięć lat :)))
        a dziecko za rok to kopertami z upomnień z banku będą karmić
        • monster_truck Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi 08.01.10, 13:44
          Gość portalu: nieidiota napisał(a):

          > jaasne... jak małżeństwo zarabia łącznie 3-4 tysiące miesięcznie, to na pewno
          > wezmą kredyt za 300.000 na pięć lat :)))
          > a dziecko za rok to kopertami z upomnień z banku będą karmić

          Genialny tekst. Pełen szacun :)
    • mikan11 Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wie,... 08.01.10, 13:13
      150.000 € za kawalerkę???
    • Gość: Wrocławiak To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwiązanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 13:14
      Kwota do oddania w banku po 30 latach jest rzeczywiście imponująca
      tyle i czytam teraz jak to sie odechciewa kredytu brać..... Tyle, że
      jak ktoś zwyczajnie czegoś nie ma to musi je kupić, jesli nie ma
      pięniędzy to pożycza- skąd moi drodzy na tereaz wyczarujecie 200-300
      tys jak nie od banku ? Czytam te bzdury ile to wynajmujac u kogos
      odłoża cwaniacy...... super tyle, że możecie i całą kwote odłożyc -
      tylko ze mam nadzieje dzisijszi 30- latkowie ze za 30 lat jak
      uzbieracie kasy włoża ją wam do trumny, bo na co wam w tedy te
      papiery. życ trzeba, mieskzać trzeba, pracować trzeba, kupować
      trzeba to i wydawać trzeba.

      Gazeta odktyła Ameryke z oprocentowaniem KH, ale czy jest jakiś inny
      tanszy produkt bankowy ?????????

      Powtarzam skad kase jak nie z kredytu ?
      Masz 30 lat, zone , planujesz dziecko .......

      Ps. nie mam Taty rolnika z Hekatarami na Mazurach co je sprzeda i mi
      da na mieszkanie
      • panzerviii i prawie zawsze mozna wczesniej spłacić 08.01.10, 13:20
        to i koszty kwota oddana bedzie mniejsza.
        • steady_at_najx Re: i prawie zawsze mozna wczesniej spłacić 08.01.10, 13:24
          Pewnie.
          Juz widze jelonkow co splacaja zamiast przez 30 lat po 2000 przez 10
          po 4 000. Aha.
        • Gość: Macho Re: i prawie zawsze mozna wczesniej spłacić IP: *.tktelekom.pl 08.01.10, 13:26
          Owszem, ale to jest możliwe jeśli dla spłacającego rata stanowi nieduży lub
          malejący z czasem procent jego dochodu (wtedy da się wygenerować dodatkowe
          oszczędności na wcześniejszą spłatę). Pytanie tylko ilu spłacających jest w tak
          komfortowej sytuacji.
        • mara571 wczesniej splacic OK Ale z czego? 08.01.10, 13:46
      • Gość: Macho Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią IP: *.tktelekom.pl 08.01.10, 13:22
        Panie kolego. Problem nie polega na idei kredytu hipotecznego, ale na kompletnie
        poronionym stosunku raty do dochodu który w wielu przypadkach jest równy 50 i
        więcej procentom. Gdyby rata hipoteczna była 20-25% dochodu nikt by sobie
        obciążeniami z tego tytułu nie zawracał głowy ani tym, że spłaca się więcej
        (nominalnie) niż się wzięło.
        • mara571 zgadza sie 08.01.10, 13:56
          i tak liczona jest zdolnosc kredytowa w Niemczech, kraju wolnym od baniek.
          Warunkiem postawowym jest posiadanie 30% wkladu wlasnego.
        • Gość: areq Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 08.01.10, 14:30
          Moja rata za dom,nie mieszkanie /900zł/ to około 10% dochodów
          miesięcznych jak to się pięknie gada "gospodarstwa domowego"
          pięcioosobowego.Innych kredytów brak:)
          Opłaty za dom są spore ale nie przekraczają ŚREDNIO 600-700zł m-c...
          Powiem szczerze:albo jestem rozrzutny,albo nie wiem k*wa co ale po
          Malediwach się nie szlajam,auta nie są nowe,na panienki nie
          chodzę,nie kupuję francuskich serów pleśniowych po 100zł/kg ani
          kalmarów czy ostryg....:)
          A jak ktoś ma z 5tys dochodu i płaci z 1500zł raty...????!!
          • Gość: tom2 Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią IP: 90.156.118.* 08.01.10, 14:54
            areq Ale o co chodzi, bo nie zrozumialem. Tzn jest ci dobrze czy zle?
            • Gość: areq Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 18:42
              > areq Ale o co chodzi, bo nie zrozumialem. Tzn jest ci dobrze czy
              zle?<
              To znaczy,że przy ciut wyższych niż nominalnie dochodach,wcale nie
              jest tak wesoło.
              Jeśli równamy do,powiedzmy,klasy średniej we Francji czy
              Włoch /Niemcy to poziom nieosiągalny tak szybko/ to dochód rzędu
              2tys euro NIE JEST jakąś rewelacją.
              :tomie2 skłamałbym jeśli powiedziałbym,że jest źle,natomiast nie
              pojmuje niektórych którzy z dochodami rzędu 5tys płacą 1,5tys
              raty...ot i to chciałem powiedzieć...
      • Gość: outlaw pete Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią IP: *.3s.pl 08.01.10, 13:26
        Wrocławiak - w takiej sytuacji zastanowiłbym się nad TBSem. Choćby
        dlatego, że jak po 15 latach mieszkanie Ci się znudzi, albo dorobisz
        się większej gotówki to zawsze możesz się wynieść. A co zrobisz z
        mieszkaniem, na ktore weźmiesz kredyt? Na dobrą sprawę bank Ci je
        zlicytuje, a Ty zostaniesz z niczym.
        I nie obrażaj się na ludzi. W Europie Zachodniej 3/4 mieszkań to
        mieszkania wynajmowane. Zgadzam sie, ze polski rynek nieruchomosci
        (np. oferta komunalna) jest mocno niedorozwinięty w stosunku do
        zachodu, ale pomyśl czy warto brak ogromne zobowiązanie, żyłowac się
        co miesiąc, a po 30 latach zostać w czterech ścianach?
        Pozdrawiam,
        OP
        • rydzyk_fizyk Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią 08.01.10, 13:32
          Na dobrą sprawę bank Ci je
          zlicytuje, a Ty zostaniesz z niczym.


          Albo z długiem jeśli mieszkanie zostanie sprzedane za cenę niższą
          niż suma pozostała do spłaty.
      • Gość: Marcin Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią IP: 195.200.212.* 08.01.10, 13:34
        Co ty za bzdury piszesz? A ten kredyt to za darmo dostajesz ze
        piszesz o nim jak o darmowym podarunku co miesiac? Jezeli masz kase
        zeby splacac rate kredytu to masz tez kase zeby wynajmowac, a wtedy
        juz sie podpinasz latwo do tego 3letniego schematu odkladania, ktory
        jest powyzej. Kto ci kaze od razu KUPOWAC skoro cie nie stac?

        > super tyle, że możecie i całą kwote odłożyc -
        > tylko ze mam nadzieje dzisijszi 30- latkowie ze za 30 lat jak
        > uzbieracie kasy włoża ją wam do trumny, bo na co wam w tedy te
        > papiery.

        nie, za 15 lat wynajmowania postawia sobie dom bez kredytu i kolejne
        15 beda sobie jezdzili za odlozona kase po swiecie..
        • Gość: Tom Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią IP: 80.87.38.* 08.01.10, 13:59
          Ale jak ty to zrobisz??? Rozumiem, że przez 15 lat nie będziesz wynajmował mieszkania tylko pokój i sie w nim gnieździł? Wybacz, ale wynajem jakiegoś dwupokojowego mieszkania w lub przy mieście jest nie tańszy niż 1000 zł... A kredyt można mieć taniej...

          Czyli jeżeli wynajmuję za 1000 zł to mogę odłożyć jeszcze 1000 na dom, ale nie mogę wtedy spłacać 2000 zł zamiast 1000 zł, żeby skrócić kredyt do 10 lat i zamiast nadal odkładać za pensję zwiedzać świat?

          Acha, a za co postawisz dom? Chcesz odkładać ponad 1000 zł przez 15 lat? Bo tyle pewnie wyniesie działka + budowa. A przeciez lokaty są tylko 1-2% ponad inflację...
          • monster_truck Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią 08.01.10, 14:09
            Gość portalu: Tom napisał(a):

            > Ale jak ty to zrobisz??? Rozumiem, że przez 15 lat nie będziesz wynajmował mies
            > zkania tylko pokój i sie w nim gnieździł? Wybacz, ale wynajem jakiegoś dwupokoj
            > owego mieszkania w lub przy mieście jest nie tańszy niż 1000 zł... A kredyt moż
            > na mieć taniej...


            I to jest to głupie podejście typowego Polaczka. Ty możesz mieć kredyt z ratą niższą, powiedzmy 500PLN a ja powiem że ratę mogę mieć jeszcze niższą powiedzmy 200PLN tyle że będę spłacał kredyt wzięty na 100lat.
      • Gość: wujek dobra rada Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią IP: 80.50.127.* 08.01.10, 14:02
        Rada jest: ożeń się Ireną Ochódzką z Mazur i po sprawie ;-)
      • dyzio_marudziciel Re: To proponuje moi drodzy podzielcie sie rozwią 08.01.10, 15:01
        "Masz 30 lat, zone , planujesz dziecko", i nie masz sensownych oszczędności,
        chociaż z 50k? To chyba coś ci się priorytety w życiu poodwracały.
      • 444a Kto z was wie jak powstają pieniądze? 09.01.10, 00:07
        Tyle gadacie o bankach i kredytach, a wiecie chociaż jak powstają pieniądze?
        • Gość: mac Re: Kto z was wie jak powstają pieniądze? IP: *.ists.pl 09.01.10, 10:47
          Dobra, to dawaj tego linka do "Money as a debt" bo widzę że Cię ręce świerzbią
          żeby podzielić się wiedzą tajemną:P
          • 444a Re: Kto z was wie jak powstają pieniądze? 09.01.10, 13:29
            > żeby podzielić się wiedzą tajemną:P

            wystarczy jakiś sensowny wykład, ale akurat ten filmik, mimo, że trochę
            propagandowy, to dość prawdziwie wyjaśnia skąd banki biorą pieniądze.
    • Gość: zaskoczony inwesto Co jest? Miały być wzrosty cen od 2010 r. a tutaj IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.10, 13:27
      "...Noworoczne promocje. Już są :

      Miało być tylko drożej. Tymczasem z początkiem nowego roku na rynku
      nieruchomości pojawiły się nowe promocje. Handlowcy w stołecznych inwestycjach
      zaskoczyli klientów kolejnymi zniżkami szybciej i dobitniej niż śnieg drogowców ...

      A co pozostali gracze? - Przygotowujemy nowe oferty - usłyszeliśmy w trzech
      losowo wybranych spółkach deweloperskich. Nowe niższe cenniki pojawią się już za
      kilka dni - przekonują handlowcy..."

      gazetadom.pl/nieruchomosci/1,102725,7430595,Noworoczne_promocje__Juz_sa.html
      To gdzie ta stabilizacja cen i nieuchronne odbicie? Szanowni analitycy , co się
      dzieje?

    • Gość: zed Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.cec.eu.int 08.01.10, 13:41
      kupilem w 2006 roku mieszkanie w krakowie za 375tys we frankach (cena waluty
      2.48), poddasze, po podlodze okolo 100 metrow, uzytkowej kolo 60
      obecne oprocentowanie to 1.38, rata to 1500,
      mieszkanie to wynajmuje za kwote raty + wynajmujacy oplaca czynsz i media
      moglbym wynajac drozej, ale nie chcialem rodziny z dziecmi ani np studentow

      nie zlauje ze kupilem, i choc frank poszedl rok temu w gore, nadal zaplacilem
      sporo mniej niz gdybym bral w zlotowkach, do tego przez 2 lata frank byl tani a
      ja kupilem w zapasie spora ilosc jak kosztowal 2 zl

      nawet gdy strace najemcow to rata kredytu to w tym momencie dla mnie niespelna
      5% pensji (po ip widac chyba gdzie pracuje, choc nie jestem z tych urzednikow,
      ktorrzy walcza o podwyzke:)), tak wiec ciesze sie ze kupilem, ciesze sie ze
      dostalem taniutki kredyt i ogolnie dobrze jest!
      • Gość: outlaw pete Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.3s.pl 08.01.10, 13:46
        zed - to cianko zarabiasz jak na KE. Szyby tam myjesz?
        • Gość: zed Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.cec.eu.int 08.01.10, 13:57
          nie narzekam na pensje
          to o czym pisza gazety, te 17 tys euro ma moze kilkanascie - kilkadziesiat osob
          w komisji
          wiekszosc Polakow ma okolo 2500-4000
          ja ze swoim 7500 nie narzekam

          no i nie myje szyb, nie mam uprawnien do takich prac:)
          • Gość: oskar Większość Polaków to ma poniżej 2000 zł miesięczni IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.10, 14:09
            - oczywiście w Polsce.
          • Gość: saygo Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.dka.pl 08.01.10, 17:01
            Gość portalu: zed napisał(a):

            > no i nie myje szyb, nie mam uprawnien do takich prac:)

            Ehh ci eurokraci, na wszystko muszą mieć uprawnienia. Mam nadzieję, że chociaż
            licencję na wypróżnianie masz.
      • kretynofil Cool story, bro ;) 08.01.10, 13:59
        Przekonales mnie. Lece kupowac ;)
        • Gość: zed Re: Cool story, bro ;) IP: *.cec.eu.int 08.01.10, 14:46
          ale ja nie chce Cie przekonywać
          gdybym siedzial w Polsce, zarabial 2000-3000 to bym pewno zamartwial sie sie
          stopami, kursem walut i byc moze zalowac decyzji i czekal, az cena spadnie
          a tak mam juz odlozone 3/4 splaty kredytu po dzisiejszym kursie waluty (ale
          splacac oczywiscie nie bede, nie zglupialem) i jak mieszknia stanieja, na co mam
          nadzieje, kupie sobie drugie, a moze i dom
          a jak sie uda i beda taniec jeszcze bardziej to moze i trzecie
          ale to juz by musialy naprawde staniec:)
          i wtedy kazdy bedzie wygrany, Ty, bo nie kupiles a kupisz (moze) pozniej no i
          ja, bo 1 mi sie splaca, a inne kupie za gotowke po nizszej cenie...

          • kretynofil Wiesz... 08.01.10, 15:42
            > kupie sobie drugie, a moze i dom

            Odradzam. W sensie dom moze, ale kolejne mieszkanie? Co bedziesz z
            nim robic?

            > i wtedy kazdy bedzie wygrany, Ty, bo nie kupiles a kupisz (moze)
            pozniej no i ja, bo 1 mi sie splaca, a inne kupie za gotowke po
            nizszej cenie...

            Ja juz kupilem, stoi puste a sam siedze w Brukselce ;)
            • Gość: zed Re: Wiesz... IP: *.cec.eu.int 08.01.10, 15:58
              wiem, ze siedzisz w brukselce, ja tez tam siedze

              tez wolalbym dom, ale dom nie jest zadna inwestycja, tam bym mieszkal
              no i ciezko o dom w fajnym miejscu a nie chce dojezdzac do miasta godzinami...
              moze i zarabiam niezle, ale do bogatego a nawet zamoznego to mi w cholere
              brakuje, wiec nie wywale miliona czy wiecej na miejsce do mieszkania...
      • Gość: tom2 Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: 90.156.118.* 08.01.10, 14:02
        Ciesze sie, ze ty sie cieszysz! Ucieszysz sie jeszcze bardziej kiedy szwajcarzy w koncu podniosa oprocentowanie (teraz jest prawie 0). I kiedy kurs franka dojdzie do 4zl.

        Polacy pozyczyli za granica miliardy frankow. Przez kilkadziesiat lat polowa ich dochodow bedzie zasilala obce systemy bankowe. Tych pieniedzy nie bedzie zarabial ich sasiad fryzjer, kelner, czy stomatolog. Nie beda mieli dzieci-na to juz nie wystarczy dochodow.Przez ten nagly potop "taniej" gotowki wywindowano ceny mieszkan do absurdalnych poziomow. To jest narodowa tragedia.
      • nextdragon Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi 08.01.10, 15:28
        Po co komuś zarabiającemu 30k zł szarpać się z najemcami?
        Przestanie ci taki płacić i nawet nie będziesz go mógł wyeksmitować. Zniszczy
        mieszkanie i przez kolejne kilka lat będziesz go ciągać po sądach.
        Mieszkanie na wynajem to inwestycja obarczona sporym ryzykiem.
      • Gość: Gbur Aha czyli wydałeś ponad 900 000 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 00:05
        > kupilem w 2006 roku mieszkanie w krakowie za 375tys we frankach
        (cena waluty
        > 2.48), poddasze, po podlodze okolo 100 metrow, uzytkowej kolo 60

        Aha czyli wychodzi że ok. 930 000 za mieszkanie, które jest teraz
        warte orientacyjnie 600 000 - 700 000.
        Zapewne włożyłeś też trochę swoich pieniędzy, które w miedzyczasie
        mogły sobie pracować na lokacie. Ciekawe ile ?


        > obecne oprocentowanie to 1.38, rata to 1500,
        > mieszkanie to wynajmuje za kwote raty + wynajmujacy oplaca czynsz
        i media
        > moglbym wynajac drozej,

        I to jest dobra inwestycja pod warunkiem, że ta tendencja się
        utrzyma (a z tym może być problem). A drugi warunek to taki, że
        wziąłeś kredyt na 100% ale jak wiemy to przecież niemożliwe :)

        > nie zlauje ze kupilem, i choc frank poszedl rok temu w gore, nadal
        zaplacilem
        > sporo mniej niz gdybym bral w zlotowkach, do tego przez 2 lata
        frank byl tani a
        > ja kupilem w zapasie spora ilosc jak kosztowal 2 zl

        Może powinieneś się wziąć za zarabianie na walutach ? ;) Po co Ci to
        przepłacone mieszkanie ? :)
    • Gość: kuban Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.fn.pl 08.01.10, 13:48
      dzisiaj place rate 1000 pln i jest to 1/4 mojej wyplaty
      za 10 lat bede placil 1000 pln i bedzie to moze 1/6 mojej wyplaty
      za 20 lat bede placil 1000 pln i bedzie to 1/8 mojej wyplaty
      wiec wyglada na to ze ten kredyt to pikus

      liczby w moim przykladzie sa hipotetyczne chodzi o to zeby wam
      pokazac moj sposob rozumowania. Jezeli jestem w bledzie to prosze o
      wyjasnienie dlaczego. Pozdrawiam.
      • lava71 Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi 08.01.10, 14:08
        Wzrosną stopy i będzie to Twoje 1/2 wypłaty ... potem znowu podniosą i będzie to
        3/4 ...
        Póki co jesteśmy w kryzysie i o podwyżkach tez można zapomnieć.
      • rydzyk_fizyk Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi 08.01.10, 14:12
        Kredyt na 20 lub więcej lat o stałej stopie procentowej? ;)
      • Gość: tom2 Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: 90.156.118.* 08.01.10, 14:20
        A dlaczego za 10 lat masz placic nadal 1000zl? Bo tak chcesz?
      • eustachy.s Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi 08.01.10, 16:36
        Jest też druga strona medalu, kred to 1/2 a nie 1/4 miesięcznego dochodu, do
        tego dochodzi dziecko, co powoduje że rosą wydatki ale dochody nie rosną a
        ponieważ kredyt i wydatki stałe zżerają całe zarobki takie osoby nie mają
        odłożonych żadnych pieniędzy. Oczywiście rodzina przez jakiś czas pomoże ale nie
        będzie pomagać przez kilka lat.
    • Gość: greg Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wie,... IP: *.frh.faurecia.com 08.01.10, 14:03
      Też mi wyliczenia... Wystarczy wziąść ratę z oferty banku i pomnożyć przez ilość miesięcy na jaką się kredyt bierze i będzie wiadomo, ile zapłacimy. Dla dociekliwych można jeszcze poćwiczyć odejmowanie i będzie wiadomo, ile bank zarobi.

      Czy pan redaktor na prawdę myśli, że ludzie tego nie liczą? Albo że nie będą brali kredytów? A za co kupić mieszkanie? Kto dysponuje taką kupą forsy?
      • mara571 takich kredytow ze stalym oprocentowaniem 08.01.10, 14:46
        na 30 lat nie udziela sie w Polsce od ponad 20 lat.
        • Gość: greg Re: takich kredytow ze stalym oprocentowaniem IP: *.frh.faurecia.com 08.01.10, 15:03
          ale nie o to chodzi, czy sieudziela, czy nie. Myślisz, że autor to uwzględnił? Chodzi o zasadę i szcowanie tego, co oddasz, a takie coś wcale nie jest trudne. Ile się pomylisz przyjmując stały %? 10-20 tysięcy? A co to za różnica przy kwocie 470 tysięcy ;)
          • mara571 to zalezy od inflacji 08.01.10, 20:22
            zwlaszcza w najblizszych latach.
            Nie zapomnij, ze nawet Szwajcarzy wydrukowali mnostwo frankow dla ratowania
            swoich bankow.
            A kolejnosc jest zawsze taka rosnie inflacja, podnoszone sa stopy procentowe,
            place rosna dopiero po roku albo jeszcze pozniej.
    • Gość: arek Jakieś bzdety... IP: 77.236.0.* 08.01.10, 14:22
      Suma spłaconych rat zawsze przekracza kwotę kredytu...
    • Gość: Yobe Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wie,... IP: *.bielanski.med.pl 08.01.10, 14:28
      ...sugeruję, coby osoby których to nie dotyczy (np. mają swoje
      mieszkania - nie muszą wynajmować lub nie muszą brać kredytu żeby
      gdzieś mieszkać) się nie odzywały - bo ich obiektywizm jest nieco
      dziwny. Jak ktoś ma wybór wynajem - kupno i nie ma trzeciej
      alternatywy, to i tak najkorzystniejszym wyjściem jest wzięcie
      kredytu. Natomiast faktem jest kwestia wybrania odopwiedniego
      momentu, posiadania tej dozy szczęścia i podjęcia dobrej w danym
      czasie decyzji - aczkolwiek, jak to się mówi "biednemu wiatr zawsze
      w oczy". Jakąkoliwek podejmiesz decyzję, zawsze zostaniesz przez
      kogoś wyrolowany, chodzi o to aby nie dać się wyrolować za bardzo.
      Życzę tej dozy szczęścia, jakiegoś przebłysku geniuszu...
      • Gość: Obserwator Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.10, 14:36
        Dla wszystkich polecam :)

        www.youtube.com/watch?v=lYKa3yZfxA8&feature=relat
        Jednym z cudów są właśnie mieszkania polecam filmik
      • kretynofil Tak byscie chcieli, co? 08.01.10, 14:43
        Zeby na forum mogli dyskutowac tylko ludzie bez rozeznania w temacie
        - i wtedy to by bylo mozna im wmawiac cokolwiek - na przyklad ze w
        Warszawie bedzie drozej niz w Madrycie ;)

        Ogolnie - ja moge sie zgodzic, pod warunkiem ze zakaz bedzie tez
        obejmowal sprzedajacych.

        A teraz lec placic rate za "yyyyynwestycyje" i nie naganiaj na forum
        ;)
    • Gość: defcon Pan Karol chyba ma problemy z logicznym myśleniem IP: 195.85.249.* 08.01.10, 14:31
      Ciekawe czy Pan Karol pokusił się o policzenie ile też zapłaci
      przeciętny właściciel mieszkania w spółdzielni przez 30 lat czynszu
      i innych opłat. a może zastanowi się co będzie robił za 20 lat gdy
      rozpadną się bloki z płyty? Moje odsetki w ciągu roku to ok 4000-
      5000 tyś PLN co daje jakieś 400PLN miesięcznie czyli tak naprawdę to
      jest mój koszt za domek w miesiącu od tego jeszcze należy odjąć
      zwrot z US bo rozliczam ulgę odsetkową. To mniej niż czynsz za 120
      m2 mieszkania w spółdzielni i jakże przyjemniejsze niż mieszkanie z
      sąsiadami za ścianą i wysłuchiwanie bąków które puszczaja w
      ubikacji. Myślę że większość kredytobiorców zna sumę odsetek
      natomiast i tak jest to bardziej opłacalne niż np wynajmoanie
      mieszkania.
      • Gość: z_owijaniem Re: Pan Karol chyba ma problemy z logicznym myśle IP: *.iitd.pan.wroc.pl 08.01.10, 16:22
        Się 100%wo zgadzam!
      • eustachy.s Re: Pan Karol chyba ma problemy z logicznym myśle 08.01.10, 16:44
        To ja proponuję Ci teraz coś takiego, wyobraź sobie że nie masz tego domu. I
        chcesz kupić mieszkanie lub ewentualnie wynająć, bo gdzieś musisz mieszkać. I
        policz co Ci się bardziej opłaca.
        Z tego co widzę to wypowiada się tutaj masa osób które chyba nie zdają sobie
        sprawy z tego że w 2006 roku zaczęła w Polsce rosnąć bańka spekulacyjna. I to że
        ktoś kto kupił w 2005 roku mieszkanie i ma ratę kredytu na poziomie 1000 zł bo
        metr kosztował go 3 tyś nie ma przełożenia na obecną sytuację kiedy metr
        kosztuje ponad 7 tyś.
    • Gość: Mario A zmiana wartości pieniądza w czasie???? IP: 199.67.203.* 08.01.10, 14:35
      Czy pisząc takie artykuły ktoś się zastanawia nad tym, że zmienia
      się wartość pieniądza w czasie???? Nie bronię banków bo pobierają
      ogromne prowizje, ale trzeba zauważyć, że w końcu pożyczają nam
      pieniądze. Każdy z nas gdyby pożyczał komuś obcemu to chciałby
      zarobić.
      • kretynofil Aaaa. Mowisz o inflacji? 08.01.10, 14:46
        Czyli o tym czyms co sprawia ze pensje rosna a koszty sa stale?

        Aaaa, to szacun ;)
        • Gość: M. Re: Aaaa. Mowisz o inflacji? IP: *.uws.ac.uk 09.01.10, 00:34
          No nie bardzo o inflacji ;)

          Po prostu trudno porównywać 200tys obecne z 450tys w przyszłości. Pieniądz przyszły różni się od dzisiejszego nie tylko o inflację ;)
          To jest na zasadzie co byś wolał, 1zł teraz, czy obietnicę otrzymania 2 zł za rok.

          Twojemu przedmówcy nie chodziło o inflację, a Ty go wyśmiewasz. Szacun.
    • Gość: arfer Wartość pieniądza w czasie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.10, 14:54
      Nominalnie spłaca się owszem - na wspomnianym przykładzie - ponad 2x, realnie - sprawa wygląda inaczej.

      Przymusu zaciągania kredytów póki co nie ma.
      • mara571 sa jeszcze inne czynniki, ktore trudno przewi 08.01.10, 15:34
        dziec z 30 letnim wyprzedzeniem.
        Tutaj przyklad.
        Kowalscy dostaja w roku 1969 spoldzielcze mieszkanie 48 mkw na pierwszym
        pietrze, blok 4 pietra.
        Starsza corka Kowalskich dostaje w roku 1976 spoldzielcze mieszkanie 48 mkw na 9
        pietrze, blok 10 pietrowy.
        Budynki oddalone sa od siebie o 300 m, leza po dwoch strnach ulicy przelotowej.
        Kowalscy zmarli. Starsza corka Kowalskich postanawia sie przeniesc do mieszkania
        rodzicow, mlodsza chce kase (nie mieszka w Polsce).
        Pytanie: ile gotowki zostanie starszej corce po sprzedazy jej mieszkania i
        splaceniu siostry?
        Odpowiedz NIC.
        Mkw w bloku 4-pietrowych kosztuje 2 razy wiecej niz w bloku 10 pietrowym.
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: sa jeszcze inne czynniki, ktore trudno przewi IP: 78.8.192.* 08.01.10, 19:50
          To chyba w niemczech..... W PL ceny sa zbliżone, co więcej na wielu
          osiedlach w wierzowcach są lepsze rozklady mieszkań, oraz wierzowce są
          remontowane w pierwszej kolejności - nie wiem czemu, ale taki trend
          zaobserwowałem...
          • mara571 nie, w Polsce w moim rodzinnym miescie 08.01.10, 20:14
            po zamknieciu pobliskiej kopalni osiedle w poblizu 3 parkow i ogrodkow
            dzialkowych, z cala infrastrukura i dobra komunikacja publiczna jest
            mieszkaniowo atrakcyjne.
            Z wyjatkiem tych 4 wiezowcow, gdzie oplaty mieszkaniowe wyzsze, klatki schodowe
            brudne, windy obraz nedzy i rozpaczy.
            Wspanialy widok z balkonu i okien mojej przyjaciolki (starsza corka Kowalskich)
            tego nie jest w stanie zrekompensowac.
    • nieprawomyslny a gdzie wartość pieniadza w czasie? 08.01.10, 15:05
      o której uczą już na 1 roku ekonomii?
      450kpln za 200 kredytu na 30 lat nie oznacza oddania 2,5 raza wiecej.

      Sam mam kredyt i na dzień dzisiejszy mógłbym go spłacić w 75% ale
      tego nie robię, bo z przeprowadzonej własnej analizy przy obcenym
      kursie pln i liborze, a takze zwrocie (wyższy od % kredytu) z
      zainwestownych oszczędności po prostu mi się to nie opłaca i tyle.
      • Gość: analityk do nieprawomyslnego IP: *.3s.pl 08.01.10, 15:33
        A ja mam taka analizę:

        Biorę 300 000 kredytu. Mam do spłacenia 620 000. Ale tak sobie
        przenanalizowałem, że za 10 lat będzie w Polsce hiperinflacja i
        będziemy zarabiać w milionach. A wtedy spłacę te nędzne 580 000
        oszczędzając na dwóch sześciopakach browca...

        Tego co prawda na ekonomii nie uczą, ale życie to podobno najlepszy
        ticzer, czy jakoś tak.
        • nieprawomyslny Re: do nieprawomyslnego 08.01.10, 15:55
          hiperinflacja pln byłaby w przypadku kre walutowego niebezpieczna.
          • Gość: anal i tyk Re: do Was IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.01.10, 19:07
            Z mojej anal izy wynika, że jak nie pożycze to nic nie mam! Zarabiam
            dużo i ni chilery nie mogę odłożyć, ale jak mam krechę i ratę do
            zapłaty to zabezpieczam na nią kasę bez problemu. O co chodzi? Nie
            wiem! Może wiecie?
        • Gość: tom Re: do nieprawomyslnego IP: *.abg.com.pl 08.01.10, 16:01
          Znałem takich co tak myśleli gdzieś w okolicach 1992-1993. Niektórzy się
          powiesili bo oprocentowanie kredytów zaczęło nadążać za inflacją i sześciopakiem
          piwa nie dało się spłacić zadłużenia. Warto pamiętać o zmiennej stopie
          oprocentowania kredytu.
          • Gość: gość Re: do nieprawomyslnego IP: *.aster.pl 09.01.10, 00:02
            Ale gwoli sprawiedliwości - niektórym się udało i kredyt na dom,
            który miały jeszcze dzieci spłacać, spłacili błyskawicznie.
            Ci, którzy się nie załapali, a przeżyli - są bankrutami z
            komornikiem na karku.
        • Gość: aaa Re: do nieprawomyslnego IP: 85.222.87.* 08.01.10, 18:42
          jeśli hiperinflacja się zacznie stopy procentowe będą ją wyprzedzać
          myślisz durniu, że bankier kasę ci napcha, idiota
      • Gość: PW Wreszcie ktoś umie liczyć! IP: 94.254.140.* 08.01.10, 19:38
        Ja mam takie same wnioski. Mam kredycik w CHF oprocentowany obecnie ok. 1,5%
        rocznie. Mógłbym spłacić, ale każda lokata, nie mówiąc o rozsądnej inwestycji
        daje zwrot od 5% do 50% rocznie. No to kredycik sobie spłacam, a taka sama kwota
        zarabia wielokrotnie więcej, niż wynoszą odsetki :-)
        • Gość: xyz Dźwignia kredytowa tylko w polsce wywouje emocje:) IP: 109.243.135.* 08.01.10, 20:45
          Niby juz te pare lat kapitalizm jest, ale ludzie dalej mają problem z liczeniem.
          Kredyt hipoteczny to najtańszy instrument do pozysakania pieniądza.
          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Dźwignia kredytowa tylko w polsce wywouje emo IP: 78.8.192.* 08.01.10, 20:58
            Niekoniecznie. Jesli doliczysz prowizje, ubezpieczenia itp, juz nie
            jest tak tanio....
      • Gość: greg Re: a gdzie wartość pieniadza w czasie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.10, 11:08
        Kończyłeś ekonomie zaocznie w małym miasteczku i myslisz że masz pojęcie o
        ekonomi; po pierwsze - sztab
        bankowców który pracuje w banku ,po to zarabia krocie ,żeby ktoś taki jak ty,
        mógł sobie wziąć kredyt i myślał że wyrolowałeś bank.
        po drugie - gdyby tak było że bank nie zarabia (może
        nie 2,5 raza bo wartość pieniądza jest w dłuższym okresie kredytowania
        mniejsza)to z czego by się utrzymywał ?
    • Gość: eee tam Re: Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wi IP: *.era.pl 08.01.10, 15:11
      no to policz wartość lokaty 200k na 30 lat 4% rocznie kapitalizacja co rok. Wyjdzie więcej niż spłata kredytu?

      Artykuł to robienie wody z mózgu (chociaż do niedawna podobnie myślałem jak autor artykułu - że jest drogo)
    • Gość: Pozdrawiam To są szokujące ale tyko chyba dla dziennikarzy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.01.10, 15:15
      i dla ludzi którzy nie potrafią liczyć i opierają swoją wiedzę na reklamach.
      Współczuję.
    • Gość: Nuchim Kredyty hipoteczne: Większość klientów nie wie,... IP: 65.208.44.* 08.01.10, 15:23
      Zdzieiene? A co to zapomniano juz ze kapitalizm opiera sie na
      wysysku czlowieka przez czlowieka. Nie jest istotene czy poddajesz
      sie wysyskowi dobrowolnie.
    • bez_owijania Nie rozumiem tych 30-letnich kredyciarzy 08.01.10, 15:34
      Nie potrafię zrozumieć tych 30-letnich kredyciarzy. Nigdy w życiu nie
      zadłużyłbym się w banku na pół życia, mając kulę u nogi w postaci co
      miesięcznej min. dwutysięcznej raty, a w końcowym efekcie oddając bankowi 3
      razy tyle, co pożyczyliśmy. Ponadto wystarczy jakiś wypadek losowy, utrata
      pracy i jesteśmy w ciemniej d..e z ogromnymi długami.
      • Gość: aaa Re: Nie rozumiem tych 30-letnich kredyciarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.10, 16:07
        I dlategi gnieździsz sie w malutkim pokoiku u rodziców albo u
        teściów w wielkiej płycie :) - powodzenia
        • bez_owijania Re: Nie rozumiem tych 30-letnich kredyciarzy 08.01.10, 16:57
          Ty się nie mądruj tylko płać radośnie co miesiąc ratę bankowi myśląc, że jesteś
          na swoim :)
          • Gość: GyT98Fnq Re: Nie rozumiem tych 30-letnich kredyciarzy IP: 83.251.94.* 08.01.10, 19:10
            Ja bym mu jeszcze dodal ze 30 lat zycia to nie jest pol zycia. To bardziej cale zycie. Odejmujac dziecinstwo, dorastanie i starosc to jest to najmniej 75% zycia. Tym co na mnie naskocza teraz, moge powiedziec, ze chociaz nikomu nie zycze, ale to moze byc i 100% zycia. A nawet 150%.
            • Gość: Michau00 nie ma wyjścia IP: *.146.63.9.nat.umts.dynamic.eranet.pl 09.01.10, 14:39
              coby nie mówić, niektórzy nie mają wyjścia - zamiast mieszkać 15 lat kątem u
              rodziców i kisić kasę na swoją kawalerkę, muszą brać kredyt i nie mają wyjścia!!!
              • eustachy.s Re: nie ma wyjścia 09.01.10, 14:58
                No właśnie mają wyjście, przynajmniej w niektórych miastach.
                Mogą wynająć małe i tanie mieszkanie, którego wynajem będzie niższy niż rata
                kredytu, różnicę + każdą nadwyżkę odkładać choćby na lokacie i za 2-3 lata wziąć
                kredyt na mieszkanie z wkładem własnym. Plusem tego jest to, że mając wkład
                własny pożycza się mniejszą kwotę i ma się lepsze warunki kredytowania, a co za
                tym idzie całkowity koszt kredytu jest niższy.
                • Gość: jajakokredytobiorc Ale bzdet: IP: *.147.161.134.nat.umts.dynamic.eranet.pl 09.01.10, 15:45

                  za to samo (porownywalne) mieszkanie rata splaty jest z reguly nizsza
                  niz czynsz. A dopoki jest nizsza niz ODSETKI od kredytu to i tak kazdy
                  jest do przodu.
                  Kasa z czynszu przepada. Splata kredytu w czesci jest inwestycja.
                  Wezcie sie za Excela i policzcie.
                  • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Ale bzdet: IP: 78.8.192.* 09.01.10, 15:57
                    Problem w tym, że czynsz jest obecnie niższy niż rata za takie samo
                    mieszkanie, a do raty jeszcze musisz doliczyć opłaty stałe, jakie są
                    płacone w czynszu.... Dlatego radzę Tobie wziąć kalkulator i
                    policzyć...
          • Gość: Bolek Re: Nie rozumiem tych 30-letnich kredyciarzy IP: *.236.205.165.ptr.us.xo.net 08.01.10, 19:21
            1. musisz mieszkac gdzies przez te 30 lat tak czy inaczej
            2. oplaty miesieczne sa nizsze kazdego roku (jak masz stale oprocentowanie)
            3. zawsze mozesz sprzedac dom po 5, 10, 15, 20 latach itp itd, dom tylko nabiera
            wartosci wiec twoja pozyczka "maleje" w stosunku do kapitalu bazowego domu (w
            miare uplywu lat oczywiscie).

            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Nie rozumiem tych 30-letnich kredyciarzy IP: 78.8.192.* 08.01.10, 20:01
              > 2. oplaty miesieczne sa nizsze kazdego roku (jak masz stale
              > oprocentowanie)

              kiedy ostatnio widziałeś takie oprocentowanie na kredytach
              hipotecznych w Polsce?

              > 3. zawsze mozesz sprzedac dom po 5, 10, 15, 20 latach itp itd, dom
              > tylko nabiera wartosci

              Ale to po 100 latach - wartości historycznej...
            • mara571 Bolus, najwiecej kredytow wzieto 08.01.10, 20:30
              na 50-60 kwadratow w blokowiskach po 8-10 tys za mkw.
              Faktycznie, nie martwilabym sie o tych, ktorzy kupili dom albo segment.
      • Gość: z_owijaniem Re: Nie rozumiem tych 30-letnich kredyciarzy IP: *.iitd.pan.wroc.pl 08.01.10, 16:20
        A co byś zrobił? Podpisał umowę o wynajem z kulą u nogi w postaci
        dwutysiecznej raty, zmiaszkał w komórce czy odstrzelił babcię?
        • mara571 babci nie trzeba zabijac, wystarczy przekwaterowac 08.01.10, 17:29
          do rodzicow.
          Znam kilkanscie takich przypadkow.
          Problemem jest babcia w lokalu komunalnym, w spoldzielczym juz nie.
          • Gość: xx niektóre babcie stawiają czynny opór ;P n/t IP: *.wroclaw.mm.pl 09.01.10, 07:08
      • Gość: yyy Re: Nie rozumiem tych 30-letnich kredyciarzy IP: *.173.17.209.tesatnet.pl 09.01.10, 11:19
        Tak mówi człowiek, który w życiu wszystko dostał. Ludzie, którzy wchodzą w życie
        z pustym portfelem muszą jakoś sobie radzić, a że system w tym kraju jest tak
        walnięty, że nie ma mieszkań dla młodych ludzi to jedynym wyjściem jest wziąć
        kredyt żeby mieszkań w swoim mieszkaniu lub wynająć mieszkanie i płacić podobne
        pieniądze komuś do kieszeni
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Nie rozumiem tych 30-letnich kredyciarzy IP: 78.8.192.* 09.01.10, 11:33
          W wiekszości krajów nie ma mieszkań dla młodych, oni wynajmują....
    • Gość: mtf Przecież to zwykła lichwa jest IP: *.pz3-nat.espol.com.pl 08.01.10, 15:40
      Te wyliczenia i tak są zaniżone. Jak mi policzyli kredyt 300 tys. na 30 lat,
      to łączny koszt kredytu wyszedł ponad milion... Co ciekawe gdybym brał kredyt
      na 20 lat, zamiast 30, płaciłbym ratę o 50-60 zł wyższą...
      • barteks1979 Re: Przecież to zwykła lichwa jest 08.01.10, 15:48
        Gość portalu: mtf napisał(a):

        > Te wyliczenia i tak są zaniżone. Jak mi policzyli kredyt 300 tys. na 30 lat,
        > to łączny koszt kredytu wyszedł ponad milion... Co ciekawe gdybym brał kredyt
        > na 20 lat, zamiast 30, płaciłbym ratę o 50-60 zł wyższą...

        Ciekawy jestem gdzie ci taki ładny kredyt zechcieli zaproponować :)Tak czytając
        wszystkie za i przeciw wbiłem się na swoje konto, odpaliłem zakładkę z kredytem,
        na 30 lat, w EURO i na chwilę obecną przy ratach malejących, bo takie wybrałem,
        a co stać mnie było, wychodzi mi, że oddam do banku 135856,22 EURO, biorąc 89080
        EURO kredytu. Czyli odsetek będzie 46776,22 EURO, podaję tak dla ułatwienia.
        Oczywiście nie wierzę, że EURO będzie na stałym poziomie, czy też że stopy % nie
        wzrosną, ale wolę mieszkać we własnym domu (nie mieszkaniu) niż siedzieć na
        garnuszku u rodziców czy też przez 30 lat wynajmować i skazać moje dzieci na to
        samo.
        • kretynofil Dopoki jest w tym rownowaga... 08.01.10, 15:57
          W sensie: mozesz sobie pozwolic na odkladanie wiekszej kwoty na
          chudsze lata - nie ma w kupowaniu nic zlego.

          Niemniej jednak to juz jest demagogia:

          > ale wolę mieszkać we własnym domu (nie mieszkaniu) niż siedzieć na
          garnuszku u rodziców czy też przez 30 lat wynajmować i skazać moje
          dzieci na to samo.

          Wiesz, ja to akurat bym wolal miec pewnosc ze zapewnie dzieciom
          edukacje, pasje, ciekawosc swiata - a nie troche cegiel i cementu. A
          jesli uwazasz ze biorac kredyt na 130% wartosci nieruchomosci ludzie
          funduja swoim dzieciom szczesliwe zycie - to pomysl jeszcze raz :)

          No coz, dzisiaj wszyscy madrzy - a jeszcze poczytacie sobie w
          gazetach o szczesliwym zyciu zakredytowanych idiotow...
          • barteks1979 Re: Dopoki jest w tym rownowaga... 08.01.10, 21:26
            Nie wiem co ma kredyt do zapewnienia moim dzieciom innych wartości, ale
            najwidoczniej dla ciebie są to sprawy nierozłączne. Kredyt był wzięty na niecałe
            50% wartości nieruchomości, reszta to wkład własny i własna praca na budowie.
            Rozumiem, że dla ciebie szczęśliwsze będą dzieci przez całe życie siedzące "na
            walizkach" niż we własnym domu. Każdy ma prawo do własnego zdania i własnej
            interpretacji rzeczywistości, choćby nie wiem jak skrzywiona ona była.
            Życzę dużo szczęścia w wynajmowaniu mieszkania i wychowywaniu dzieci, ja swoim
            wolę zapewnić troszkę inny standard.
            • Gość: king-a Re: Dopoki jest w tym rownowaga... IP: 188.33.174.* 09.01.10, 12:41
              Kilka uwag.
              Ty jesteś w innej sytuacji niż inni ludzie spłacający kredyty, bo:
              - spłacasz kredyt za DOM, a nie mieszkanie,
              - kredyt był wzięty na niecałe 50% wartości nieruchomości,
              - dom był budowany Twoimi rękoma/pod Twoim nadzorem - więc uniknąłeś
              przepłacania za robociznę oraz zminimalizowałeś ryzyko fuszerek
              (popytaj znajomych przez co przechodzili robiąc odbiór mieszkania od
              dewelopera).

              Plus:
              - wartość Twojego domu będzie najprawdopodobniej rosła przez kolejne
              lata (zakładając że w Twojej okolicy nie wydarzy się nic, co by ją
              znacząco obniżyło, np. budowa autostrady "za oknem").
              - wartość większości mieszkań kupionych w latach 2006-2009
              spadła/będzie spadać, aż do poziomu akceptowalnego - odpowiadającego
              zamożności społeczeństwa (nadal jesteśmy bardzo biednym krajem).

              A co do dzieci - pewnie że można kupić MIESZKANIE:
              - drogie i małe
              - w chf albo euro gdy waluta tania
              - na szczycie górki i w okolicach
              - na 100% wartości
              - dobijając do granicy zdolności kredytowej
              - "trochę" rozmijając się z prawdą przy załatwianiu kredytu
              - nie mając odłożonych na czarną godzinę pieniędzy
              (im więcej czynników występuje razem - w tym większej d...e
              się jest)
              ALE:
              - czy nie lepiej przemęczyć się u teściów/ na wynajmowanym - I
              POCZEKAĆ na "znormalnienie" cen???
              - wstrzymać się na jakiś czas z decyzją o poczęciu dziecka,
              ograniczyć trochę wydatki - I ODŁOŻYĆ jak najwięcej grosza na wkład
              własny / gorsze lata spłacania kredytu???

              Czy nie lepiej za 3-4 lata kupić TAŃSZE mieszkanie i płacić NIŻSZE
              raty, a resztę pieniędzy wydać na:
              - lepszą opiekę medyczną dziecka
              - kurs językowy
              - karnet na basen
              - wartościowe jedzenie
              - rozwijanie jakiejś pasji
              - studia
              - itd.
              Gdy ma się kredyt hipoteczny - nie ma bata - najważniejsza jest
              spłata rat. Nawet kosztem wyrzeczeń.
              Na marginesie - znam masę ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić na
              drugie dziecko, bo ich na to nie stać.

              Kredyty hipoteczne nie są złe same w sobie. Cała dyskusja jest o
              zbyt pochopnym jego braniu.
      • nieprawomyslny Re: Przecież to zwykła lichwa jest 08.01.10, 16:00
        Gość portalu: mtf napisał(a):

        > Te wyliczenia i tak są zaniżone. Jak mi policzyli kredyt 300 tys.
        na 30 lat,
        > to łączny koszt kredytu wyszedł ponad milion...

        --to musisz być Brachu obciążony wielkim ryzykiem, skoro Ci tak
        wyliczyli:) Pozostaje świnka skarbonka..
    • Gość: JAK Odkrycie!!! Nobla warte!!!! IP: 198.28.69.* 08.01.10, 15:44
      Jak to nie wie? Nie chodzili do szkoły? Wystarczy użyć prostego
      wyliczenia w arkuszu kalkulacyjnym i wiadomo .... albo zapytać ile
      kosztuje uzyskanie pieniędzy przekraczających wielokrotnie roczny
      dochód, bo przecież nie dostaje się ich charytatywnie od banku ...

      :-)))))

      Pozdrawiam

      JAK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka