Gość: Makabra
IP: *.chello.pl
27.04.10, 01:51
Zona prowadzi dzialalnosc gospodarcza i zatrudnia jedna pracownice.
Zarejestrowanie firmy odbylo sie wprawdzie w jednym okienku w
gminie, ale uzykala tam tylko tzw. wpis. Do Urzedu Skarbowego musila
jednak, wbrew temu co mowi rozporzadzenie o "jednym okienku" - pojsc
osobiscie by aktualizowac druk NIP-3 i cos tam jeszcze oswiadczyc.
Innym wymaganym dokumentem dla np. banku (kazdy przedsiebiorca musi
posiadac rach. bankowy, aby chociazby regulowac zobowiazania
podatkowe - urzedy skarbowe juz dawno polikwidowaly kasy) jest
Regon. Urzad statystyczny w Wawie wystawial go 2.5 miesiaca!
Tyle zostalo z tej szczytnej idei "jednego okienka". Polak potrafi
zagmatwac i zakrecic wszystko.
I teraz najwazniejsze: konia z rzedem temu, ktory potrafi rozliczyc
ZUS pracownika, ktory zachorowal na przelomie dwoch miesiecy.Drukow
ZUS-taki, ZUs-owaki, Zus-siaki do wypelnienia jest kilka, a kazdy
tak "prosty" jak budowa reaktora jadrowego. I najsmieszniejsze jest
to, ze od wlasciciela 2-osobowej firmy oczekuje sie takiej samej
obrobki papierowo-ubezpieczeniowo-finansowej, co np od huty, stoczni
czy fabryki. Firmy 1-osobowe jeszcze sobie poradza, szczegolnie jak
wybiora ryczalt lub karte, ale firmy w ktorych jest co najmniej 1
pracownik czeka Sajgon. Konczy sie to zazwyczaj tym, ze zleca sie
obsluge zusowsko-podatkowa firmy jakiejs ksiegowej, no i mamy
obciazenie rzedu min 3-4 tysiecy zlotych rocznie, za przerzucanie
papierow, ktore polski ustawodawca, czyli my sami sobie, wymyslil.