Dodaj do ulubionych

DEFICYT USA itp

    • Gość: JOrl dziekuje darek IP: *.dip.t-dialin.net 13.05.04, 21:49
      Jak przeczytalem tego wyzej o zadnych deficytach to chcialem Ciebie na niego
      napuscic. Sam to zrobiles.
      Ale powiedz mi darku jezeli ten Twoj "tatus"
      1. Ma ogromna armate ze zaden komornik nie przyjdzie?
      2. Ma taki doskonaly dar krasnnomowczy ze sasiedzi mu pozyczaja pieniadze bo
      przyrzeka im wiarygodnie ze zarobia? Wiecej jak gdzie indziej?
      3.I nawet jak juz tym sasiadom opoznia oddawanie to tak dobrze gada ze sie
      troche boja ze jak nie beda mu nastepnych pozyczac to im moze wszystkie
      przepadna?

      No coz nie mam czasu narazie na wiecej. W Niemczach kryzys, musze na leb na
      szyje konstruowac nowe urzadzenia bo klienci chca ciagle cos nowego. Zaraz ide
      biegac, w w weekend znowu nie mam czasu. Wiedomo trzeba sie po ciezkiej pracy
      rozerwac.
      Pozdrowienia
      • darr.darek Re: dziekuje darek 14.05.04, 10:41
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        > Ale powiedz mi darku jezeli ten Twoj "tatus"
        > 1. Ma ogromna armate ze zaden komornik nie przyjdzie?

        No, może ten komornik nie przyjdzie, ale każdy taki komornik będzie U SIEBIE
        zajmował majątek tego "tatusia" (patrz: rosyjskie myśliwce, które "boją się"
        przyjechać na jakakolwiek wystawę w krajach Zachodu). Mądry tatuś się tego
        wystraszy.

        > 2. Ma taki doskonaly dar krasnnomowczy ze sasiedzi mu pozyczaja pieniadze bo
        > przyrzeka im wiarygodnie ze zarobia? Wiecej jak gdzie indziej?

        Samym darem krasomówczym, to żaden dłużnik zbyt wiele nie napożyczał.
        Z tym "wiecej jak gdzie indziej" to włąsnie pomieszałeś. Jankes płaci
        niewielkie oprocentowanie, bo wielu mu chce pożyczać. Gdy mowa o tych (z
        zagranicy) co inwestują w gospodarkę USA, w ogóle znika temat "naciągania przez
        zadłużonego oszusta".

        > 3.I nawet jak juz tym sasiadom opoznia oddawanie to tak dobrze gada ze sie
        > troche boja ze jak nie beda mu nastepnych pozyczac to im moze wszystkie
        > przepadna?

        Pokaż mi taki bank, który bojąc się o powierzone pieniądze, z tego strachu
        jeszcze dokłada do dłużnika "aby mu nie przepadły poprzednie pożyczki" . I
        jeszcze może ten dłużnik, poza tym, że niepewny się zrobił, to "armatą"
        straszy, a wg Ciebie ... bank mu pożycza nadal.
        Gdzie w rzeczywistości działa taki model ? Wszyscy wierzyciele działają
        zupełnie ODWROTNIE - gdy dłużnik niepewny się staje, nie dają już złamanego
        centa, chcą dodatkowych gwarancji od dłużnika, chcą przejmować biznes dłużnika.


        Pozdrówka
      • komentator JOrl das ist eine Katastrofa 18.05.04, 09:17

        a deutsche wirtschaft to jest chory czlowiek Europy:

        www.rzeczpospolita.pl/ostatnia_chwila/index.html
        Niemcy bez ożywienia

        Spożycie indywidualne w Niemczech stale maleje, więc nie można nadal mówić o
        samorzutnym ożywieniu gospodarki, bo tylko handel zagraniczny przyczynia się do
        wzrostu - stwierdza Bundesbank w majowym raporcie o stanie gospodarki.
        Charakterystyczne dla obecnej sytuacji jest uporczywie ograniczane spożycie
        przez gospodarstwa domowe i nie wygląda na to, by nastąpiła poprawa w
        najbliższym czasie. Zastój popytu wewnętrznego wynika z pogarszającej się
        sytuacji na rynku pracy i nikłego wzrostu dochodów. Jednocześnie rodziny
        bardziej oszczędzają, czego nie było w poprzednich cyklach gospodarczych.
        Raport zauważa też pogarszającą się sytuację finansów publicznych, co utrudnia
        spełnienie w tym roku kryterium deficytu budżetowego. Rząd zakładał deficyt 3,3
        proc., teraz może wynieść 3,9 proc. - twierdzi bank centralny. Zdaniem
        Bundesbanku, wzrost w I kwartale (o 0,4 proc. zdaniem rządu) wynikał wyłącznie
        z handlu zagranicznego.
    • Gość: JOrl Niemcy dla komentatora IP: *.dip.t-dialin.net 23.05.04, 00:09
      Tak komentator, jak widze ze Ty jestes zwolennik teorii "lokomotyw". Czesto sie
      o tym slyszy. Ktos tam wiecej zaczyna konsumowac i wtedy reszta Swiata ma dokad
      exportowac i w ten sposob wychodzi sie z kryzysu. Nie jest to troche inny
      Keynes? Wtedy panstwo zwiekszalo zamowienia i przez to "nakrecala" sie ogolna
      koniunktura.
      U liberalow jest to przeklete i teraz "rozkrecaja" koniunkure
      Swiata "lokomotywy" . Oczywiscie ta najwieksza. W paski i gwiazdki. Wszyscy sie
      modla aby wiecej zzarli, a wtedy bedzie produkcja w Swiecie rosla i bedzie
      gdzie exportowac.
      Oczywiscie MACIEJ, "," i inne felusiaki podejmuja sie tego gigantycznego i
      wspanialego zadania. Cos jak Zbawcy Swiata. KUPUJA!
      No ale to znaczy ze Swiat MUSI miec nadwyzki handlowe w stosunku do USA. I
      praktycznie wszystkie kraje maja. Tez i Niemcy. W Niemczech, mimo zwyzki € w
      ostatnim roku, export wzrosl. A co to znaczy? Jesli produkcja za bardzo nie
      wzrasta MUSILO sie zmniejszac spozycie wewnetrzne. O tym wlasnie komentatorze
      piszesz. Ale dlaczego nazywac to zaraz katastrofa?
      Przeciez jak towary do USA musza miec teraz liczac w € nizsza ceny jako ze $
      spadl, musza spadac dochody ludzi w Niemczech. Nacisk bezrobocia obniza cene
      robocizny tutaj. Do tego dochodzi naturalnie mozliwosc taniej produkcji
      polproduktow np. w Polsce.
      Poza tym drogi komentatorze te przekraczanie deficytu budzetowego w Niemczech
      moze byc nawet mniej czy bardziej celowe.
      W historii byly juz podobne przypadki. Byla kiedy w Niemczech w latach 20
      (poczatek) wielka inflacja. Oplacalo sie zaplacic za obiad w restauracji PRZED
      jedzeniem jak po. Bo PO byl drozszy. A dlaczego byla ta hiperinflacja?
      Przypadek? NIE!. Wtedy Niemcy byly oblozone ogromnymi wojennymi kontrybucjymi
      na rzecz zwyciezcow 1 WS. I bez ograniczenia czasowego. Wlasnie
      zaprezentowaniem takiej infacji rzad niemiecki mial nadzieje przekonac
      zwyciezcow o niemoznosci ich tak bez konca placenia. Wtedy sie nie udalo i
      inflacje zlikwidowano. A kontrybucje byly dalej. Nastepna okazja ich zrzucenia
      byl Wielki Kryzys. Dlatego wlasnie wtedy tez rzad niemiecki na jego poczatku
      zrobil odwrotnie jak przed kilku laty. Deflacje. I dopiero ona dala rezultat. W
      1932r zostaly kontrybucje zatrzymane. Chociaz byl etap przejsciowy tego
      zatrzymania gdzie Niemcy zamiast na nieograniczony czas musieliby placic do lat
      80. Tak, tak! Lat 80 XX w! Kontrybucje za 1 WS!
      To wlasnie widac jaki wplyw rzady maja, jak chca, na gospodarke. A teraz? Cos
      mi sie wydaje drogi komentatorze, ze Niemcy maja zamiar zmniejszyc swoje wplaty
      do EU. Bo sa najwiekszym platnikiem netto. A ze EU zada, i ma prawo do tego,
      zmniejszenia deficytu budzetowego ponizej 3% jest latwo to zalatwic. Przestac
      byc platnikiem netto! Jak by sie Tobie to drogi komentatorze podobalo?.
      Tez mysle ze jakos dziwnie, ale przegrani 2 WS Niemcy i Japonia akurat prowadza
      polityke expansji exportowej. Nie militarnej. I cos mi sie wydaje ze to jest
      dosyc skuteczna. No i wyglada na bardzo pokojowa. Bo sie innym tanio sprzedaje
      towary dzieki czemu moga oni mniej pracowac. Likwidowac sobie przemysl.
      Zmieniac strukture gospodarki. Z produktywnej na finansowe zonglerstwo.
      Opisywalem juz jak w takim Blizkriegu gospodarczym zniszczono gospodarke NRD.
      Teraz powoli niszczy sie tego duzego. USA. A moze to przypadek? Ja w przypadki
      nie wierze. Zwlaszcza ze z bliska widzialem ten Blizkrieg przeciw NRD. Bardzo
      skuteczny.
      Tak, po prostu dlugofalowo lepiej jest mniej konsumowac a wiecej pracowac. Jak
      odwrotnie. I ja mysle ze raczej to drugie jest katastrofa. A nie jak Ty
      uwazasz, drogi komentatorze, to pierwsze.
      Cdn

    • Gość: JOrl Niemcy dla komentatora - dokonczenie IP: *.dip.t-dialin.net 23.05.04, 00:11
      Dokonczenie
      Ale co do bezrobocia to faktycznie jest. Ale zapowiadane zmiany od nowego roku
      naprawde rusza strukturalne bezrobocie. Tez ma byc zmieniony system opieki
      zdrowotnej. Biedniejsi beda musieli wiecej placac. A nie jechac na plecach
      innych. Juz teraz widze jak byli Polacy myslacy ze w Niemczech beda mogli sie
      slizgac po plecach innych zaczynaja miec stracha. I dobrze.
      Jak juz o tym to moze jeszcze jeden maly temat. Czesto sie narzeka jak to
      swinie Niemcy zabraniaja Polakom, juz w EU, oficjalnej pracy w Niemczech? A
      dlaczego? Ano prosto. Przeciez jasne jest, ze jak Polak by dostal prace
      oficjalna w Niemczech to po roku, wedlug jeszcze aktualnych przepisow, nabralby
      prawa, w razie bezrobocia, do zasilku. I to nawet do koncy zycia!. I co by sie
      dzialo? Ano po roku by sie zwalniali, znikaliby w Polsce, majac naturalnie w
      Niemczech adress dla Urzedu Zatrudnienie i by sobie bez pracy dobrze zyli!
      Niestety te niemieckie przepisy sa do takiej sytuacji nieprzystosowane.
      Ale tak naprawde dla chcacego pracowac w Niemczech Polaka nie ma problemu. Moze
      oficjalnie (i to juz od lat) zalozyc w Niemczech jednoosobowa firme i znalezc
      kogos ktory go zatrudni. Pracodawca wtedy placi mu od zlecenia, nawet na
      biezaco i dlugo (robia to chetnie!), ale nie ma zadnych praw do zasilku dkla
      bezrobotnych. Tez musi sam oplacac inne swiadczenia jak chorobowe itp. Na to
      jakos za bardzo nie ma chetnych. No i jakos w polskiej prasie tez o tym nie
      czytalem. Zrozumiale. Przeciez polski rzad liczyl na otworzenie mozliwosci
      pracy dla Polakow w Niemczech na zasadzie ze swiadczeniami. Wtedy taki by
      siedzal w Polsce i jeszcze przynosil latami €.
      Jakos na tym forum tez widzialem roznych madrali ktorzy narzekali na wstretnych
      Niemcow (i nie mniej wstretna EU) ze wbrew akcesji Polacy "nie moga" tam
      pracowac. Ale DLACZEGO sie zastanowic, przekracza ich wiedze. Albo inteligencje.
      To by bylo troche wiecej o Niemczech.
      Pozdrowienia
      • Gość: el matador Re: Niemcy dla komentatora - dokonczenie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.05.04, 12:10
        polityka gospodarcza Niemiec jest podobna do amerykańskiej,chodzi o agresywne
        rozszerzenie swojej gospodarczej strefy wpływów i
        perspektywiczne "pognębienie" wyrafinowanymi metodami, niewygodnych
        partnerów,przynajmniej tych, którzy wydają się niewygodnymi w najbliższej
        gospodarczej perspektywie(najbliższych 10-15 lat).O ile USA łupią bezczelnie
        świat na drodze spekulacji finansowych i kasyna giełdowego zwanego Wall Street,
        doprowadzając do sytuacji, w której na przykład Japonia trzyma w swoim portfelu
        samych obligacji rządowych i stanowych i bonów skarbowych USA na kwotę ponad
        800 mld
        USD ,a następnym partnerem do tej brudnej gry na ekonomiczne wyniszczenie są
        Chiny, o tyleż Niemcy poprzez swoje centrum decyzyjne zlokalizowane chyba u
        Pana Nolte(Allianz)w Monachium i we frankfurckim CITY,
        dyskretnie rozdzielają wręcz,jak bezwzględni zakamuflowani SS-mani;
        posthitlerowskie karty w jednoczącej się teraz Europie.
        Ich pupilkiem na Wschodzie są słynne z byłej hitlerowskiej kolaboracji Czechy,z
        których n.p. import Niemiec wyniósł w 2003 roku 17,5 mld EURO oraz habsburskie
        Węgry,
        od których Niemcy kupiły w 2003 roku towaru za 12 mld EURO.40 milionowa Polska
        nie cieszy się powodzeniem ani u inwestorów ani u niemieckich handlowców ani w
        niemieckich kręgach finansowo-bankowych(w tym z przedsiębiorstw niemieckich,
        jak VOLKSWAGEN MOTOR w Polkowicach-silniki),sprowadzono
        z niej tylko towary za 15,8 mld EURO.Chodzi o długookresowe,perspektywiczne i
        ustawiczne oraz perfidne wykolejanie gospodarki polskiej na boczny europejski
        rosyjsko-niemiecki tor,w samej Polsce wywiad gospodarczy niemiecki BND ma
        wspaniałych protektorów w rodzaju Kulczyka,prowadzącego swoją brudną,dwuznaczną
        grę o ORLEN i grupę G-8(energetyka).Nie ma w Polsce prawdziwych mężów
        stanu,którzy sprzeciwiliby się wojnie wywiadów gospodarczych i gangsteryzmowi w
        postaci działań byłej ekipy Millera, wojny na śmierc i zycie,prowadzonej
        bezpardonowymi metodami na jej własnym terytorium.Złe zarządzanie majątkiem
        skarbu Państwa
        oraz procesem prywatyzacji a także błędna polityka pieniężna(za wysokie stopy
        procentowe) dopełnia jeszcze bardziej wszechobecnej grozy sytuacji.Słowa
        marszałka Piłsudskiego o wrodzonej głupocie Polaków pobrzmiewają w tym
        kontekście jako wiecznie aktualne i żywe ostrzeżenie.
      • rajchman Re: Niemcy dla komentatora - dokonczenie 07.06.04, 17:56
        Ta praca na umowe-zlecenie to jest niewolnictwo XXI wieku, gorsze od dawnego o
        tyle, ze teraz niemiecki wlasciciel moze takiego polskiego niewolnika zwolnic z
        dnia na dzien, bez prawa do zasilku, i wtedy taki niewolnik musi wracac do
        Polski... Nic dziwnego, ze nie ma wielu chetnych aby podjac takie ryzyko:
        pracowac w Niemczwech jako gastarbajter drugiej, czy nawet trzeciej
        kategorii... :(
    • Gość: JOrl A380, JKM, darek IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.04, 19:07
      Ostatnio przeczytalem znowu JKM w Angorze. Jak zwykle widze u niego znane
      niekonsekwencje. Wspomnial o Airbusie A380. Jest to obecnie w stadium koncowym
      konstruowania najwiekszy pasazerski samolot swiata. Bezposredni ale naturalnie
      nowoczesniejszy konkurent Boeniga 747.
      Wiec JKM kasliwie napisal ze to EU wydalo na jego przygotowanie juz 10,5 mild
      €. Jednoznacznie mialo to znaczyc ze NIEPOTRZEBNIE. Wedlug JKM. I jako ze nasz
      forumowy darek jest jego blizniakiem zapewne tez tez i przez niego. A jak to
      naprawde wyglada?
      Ano przeciez jako ze JKM i darek sa zwolennikami WOLNEGO RYNKU powinni tez byc
      zwolennikami KONKURENCJI. A czy tak naprawde sa?
      W przypadku rynku duzych samolotow pasazerskich jednoznacznie NIE. No bo jak
      wygladaja ostatnie paredziesiat lat na tym rynku? Przed juz parudziesieciu laty
      nastapila koncentracja ich produkcji w USA. I tam tez poprzez fuzje w jednej
      firmie Boening. Ta firma majacy wielki udzial w samolotach wojskowych i
      korzystajac z stworzonej przy wojskowych zleceniach infrastruktury opracowala
      przed ca. 20 laty rodzine srednich i wielkich samolotow pasazerskich ktore byly
      praktycznie jedynymi dostepnymi na rynku. Byl naturalnie niewielki w stosunku
      do nich rynek samolotow opracowanych w ZSRR ale on sie w konkurencji na rynkach
      zachodnich nie liczyl. Z wielu wzgledow.
      Europa Zachodnia majaca potencjal przemyslowy porownywalny z amerykanskim
      kapitalistycznymi czyli ulubinymi JKM i darkowymi metodami NIE byla w stanie
      stworzyc konkurencyjnej rodziny samolotow. Dowod? Nie stworzyla! A dlaczego w
      szczegolach? Chociazby dlatego ze nie bylo tam tak
      ogromnego "niekapitalistycznego" i "nierynkowego" potencjalu samolotow
      wojskowych jak w USA. Na ktorego bazie mozna byloby "oszczednie"
      i "kapitalistycznie" opracowac samoloty cywilne.
      Jakby JKM i darek bylby doradca ekonomicznym rzadow EU by im wybijal z
      glowy "niekapitalistyczne" finansowanie ze srodkow podatkowych opracowania
      konkurencyjnych samolotow! Calkiem liberalnie!
      A jaki bylby efekt? Ano po nastepnych 30 latach przemysl zaden poza
      amerykanskim mialby mozliwosc sprzedazy takich samolotow. I co by wtedy
      nastapilo? Przeciez JKM i darek WIE! Przez brak konkurencj te amerykanskie
      samoloty bylyby coraz drozsze jak i nawet coraz gorsze. Ale na to oboje
      liberalowie zamykaja swoje bardzo madre oczka!
      Co zrobily rzady EU? Utworzyly z firm narodowych ponadnarodowy koncern ktory
      DOSTAL od rzadow czyli podatnikow pieniadze na opracowania i w ten sposob
      powstala rodzina srednich Airbusow. Jak juz sie zaczela dobrze sprzedawac
      pieniadze od podatnika zostaly wstrzymane i ten koncern dziala juz
      dalej "kapitalistycznie" czyli "wolnorynkowo". I jako ze ma nowoczesniejsze
      samoloty jak amerykanskie osiagnal juz wieksza sprzedaz jak konkurencja Boeniga.
      Teraz pozostal juz ostatni segment reprezentowany przez starego B747. I wlasnie
      A380 jest jego odpowiednikiem. NATURALNIE LEPSZYM: Bo nowoczesniejszym. O tych
      JKM 10,5 mild € nie wiem dokladnie w jakim procencie sa to bezzwrotne zapomogi
      EU a jaki normalny "kapitalistyczny".
      Ale wiem, ze jak panstwa pomagaja to akurat tylko tyle aby mogl wogule powstac.
      Bo konsekwencja byloby jego NIEPOWSTANIE i zostawienie B747 bez konkurencji. Z
      calymi tego, wyzej opisanymi, negatywnymi dla Swiata konsekwencjami. Ale z
      POZYTYWNYMI dla USA!
      I dlatego wlasnie, tak uwazam, nasz wielki LIBERAL JKM jak i jego blizniak
      darek sa przeciwko pomocy EU dla wlasnego przemyslu samolotow pasazerskich. Bo
      po prostu przy zderzeniu ich pogladow "liberalnych", "kapitalistycznych" z
      dobrem USA wybieraja to drugie. Nawet jak ono powstalo za pomoca
      dzialan "niekapitalistycznych" i "nieliberalnych" i ma w konsekwencji
      cementowac ten "nieliberalny" system.
      Ale niestety JKM i darki. Wasze dzialania nic tu nie zmienia. Bo po prostu
      Europa sie jednoczy jako ze stanowi sumarycznie wieksza potege przemyslowa jak
      USA tak to juz bedzie.
      Ja rozumiem, ze Polska wybrala opcje amerykanska. Niestety w konsekwencji
      bedzie to gorsza dla Polski. Chociaz to tez nie jest proste i na ten temat
      zamierzam znowu napisac. Ale nie teraz.

      Acha, jeszcze jedno. Wlasnie na przypadku Airbusa widac jak Swiat uzyskuje
      przewage nad USA. Amerykanie sa tu w defensywie i tylko udaja ze cos robia
      pokazujac jakies symulacje komputerowe jakis niby ich przyszlych samolotow.
      Ktore tak naprawde nie beda opracowane. Jak i produkowane. No coz, poco sie
      meczyc, jak wystarczy produkowac $$$$ i za nie kupowac wszystko!
      Jeszcze pozostaje Amis tylko jedna dziedzina techniki gdzie sa w przodzie.
      Uklady scalone, mikroprocesory itp. Ale tu widac jak Swiat ich goni. I to
      skutecznie, tak ze ta przewaga maleje. A niedlugo i zaniknie. Ten temat wymaga
      osobnej pogadanki. W koncu moja naprawde dziedzina.

      Ale teraz musze pisac dalej program na mikroprocesory do sterowania koparki.
      Trzeba zasypac Swiat H-T produktami Made in EU. Dosc urlopowania!
      Pozdrowienia
    • rajchman Re: DEFICYT USA itp 07.06.04, 17:17
      Doskonaly post! :)
      Gość portalu: JOrl napisał(a):

      > Minelo juz kilka ladnych tygodni od mojego Quizu w ktorym podwazalem, albo
      > lepiej powiedziec, wyjasnialem, dlaczego w USA sa takie sliczne "wzrosty"
      > dochodu narodowego. Jak w tym 3Q 2003 te 8,2%.
      > Podawalem, ze w USA od polowy lat 90 zmieniono sposob obliczania PNB.
      > Przedtem, jak zreszta na calym Swiecie, do PNB wliczano po prostu wytworzone
      > towary i uslugi w danym roku po ich cenach sprzedazy. I korygowano to jeszcze
      > poziomem wskaznika inflacji. W USA natomiast teraz wlicza sie te towary i
      > uslugi WYMNOZONE przez ustalane przez urzednikow faktory majace uwzglednic
      > wzrost ich jakosci. W roznych towarach jest tu roznie. Najwiecej widoczne
      > jest to np. w PC albo software. W komputerach wychodzi sie z zalozenia, ze
      > ten PC teraz w $ kosztuje podobnie jak przed kilku laty, ale z uwagi na
      > ogromny wzrost mocy obliczeniowej jest parokrotnie lepszy, czyli do PKB
      > wliczane jest jego wartosc mnozona przez ten wspomniany przezemnie wspomniany
      > wspolczynnik. Aktualnie wynosi on (bo rok 1996 przyjeto za bazowy, wtedy
      > wlasnie wprowadzono ta nowa metode liczenia dochodu narod.) ok 4,5. I z
      > kazdym miesiacem rosnie. Czyli jest ciagle korygowany przez tych urzednikow w
      > Amerykanskim Urzedzie Statystycznym. Dla wyjasnienie np. jajka kurze zapewne
      > maja wspolczynnik staly. Bo sie tu nic nie zmienia.
      > Wlasnie te wspolczynniki powoduja, nawet przy stalej sprzedazy w sensie
      > ilosci pieniedzy przesuwanych przez lade sklepowa ciagle "wzrosty"
      > statystyczne. Np. wlasnie te 8,2% w 3Q 2003. Tak naprawde logika
      > uwzgledniajace w PKB wzrostu jakosci towarow nieodbijajacej sie w cenie nie
      > jest taka zdrozna. Ale jak widzimy, kraje ktore licza PKB w sposob tradycyjny
      > beda mialy go mniejszy jak i mniejsze wzrosty. Tez jest jasne, ze tylko
      > niektore grupy towarow daja te "piekne" efekty. A wlasnie w USA np. produkcja
      > Intelu, Microsoftu itp odbija sie w tych przeliczeniach znacznie.
      > Ten sposob liczenia dochodu narodowego nie jest zadna tajemnica, ale jednak,
      > nawet na naszym forum sie okazuje, ze jest sprawa nieznana. Ja osobiscie
      > przeczytalem ze trzy razy o tym w powaznej prasie niemieckiej. Mysle, ze
      > przygniatajaca wiekszosc ludzi na Swiecie tego nie zarejestrowala.
      > Jest pytanie, dlaczego tak jest robione, a zwlaszcza najciekawsze jest,
      > dlaczego porownuje sie USA z tym nowym systemem liczenia PKB z tymi
      > tradycyjnymi nie mowiac wyraznie, ze tak naprawde te roznice wzrostow wcale
      > nie sa takie jak w tych tzw. 8,2%.
      > Chociaz dla myslacego czlowieka musialoby by podpasc, dlaczego w USA przy
      > takich wzrostach ilosc miejsc pracy sie raczej ZMNIEJSZA. W
      > wysokorozwinietych krajach jakos tak jest, ze przy 2,5-3% wzrostu PKB ale
      > liczonego "tradycyjnie" ilosc miejsc pracy jest stala. Przy wiekszej wzrasta,
      > mniejszej maleje. Chcialbym zwrocic uwage, ze lepiej jest tu liczyc nie stope
      > bezrobocia, a ilosc miejsc pracy, bo ta wielkosc jest trudniejsza do
      > zafalszowania, poprzez np. nie placenie zasilkow itp.
      > Ale dla tych jednak ktorzy sie dziwia jak to przy takich 8,2% ilosc miejsc
      > pracy w USA maleje, podaje sie nastepujace wytlumaczenie. No bo w USA
      > WYDAJNOSC galopuje! Liczona na jeden amerykanski leb naturalnie! Czyli
      > Ameryka NAJLEPSZY kraj!
      > I ja uwazam, ze wlasnie w tym wszystkim chodzi o to aby calemu Swiatu wbic w
      > lby, ze USA jest NAJLEPSZYM krajem. W pierwszej linii gospodarczo.
      > A PO CO????
      > Czy tylko tak z checi sie chwalenia? NIE! Za tym stoja OGROMNE pieniadze!
      > Ktore wlasnie z TEGO powodu plyna z calego Swiata do USA. I tu juz nie ma
      > zartow. Bo chodzi o pieniadze.
      > O jakie pieniadze chodzi?
      > Jak wiadomo, na tym forum tez, ciagle sie dyskutuje o deficycie handlowym
      > USA. Tutaj chce podkreslic ze NIE chodzi o deficyty budzetow, dlugi ludzi
      > itp. Bo one tak naprawde nie maja wielkiego znaczenia. Ale deficyt handlowy
      > objawia sie tym, ze USA importuje duzo wiecej towarow jak exportuje. I to sa
      > faktycznie materialne towary a nie jakies tam uslugi. Te towary gdzies w
      > Swiecie jacys ludzie pocac sie wytwarzaja. A w jaki sposob USA ten deficyt
      > handlowy finansuje? No bo te towary nie sa tym innym krajom sila zabierane
      > cos jak jakies kontrybucje po przegranych wojnach, tylko one sa placone.
      > Calkiem uczciwie, mozna byloby powiedziec. Ale przeciez tutaj na forum mozna
      > poczytac naszego darr.darka gadajacego ciagle o podstawach, i majacego tak
      > naprawde racje, ze normalnie bilansy powinny byc zrownowazone. Poprzez
      > pasujace do handlu miedzynarodowego stosunek walut tak sie wahajacych aby
      > nikt nie mial deficytu. Ani naturalnie w zwiazku z tym nadwyzki. Ale z $ jest
      > jakos inaczej. I widac nawet, ze jak $ do € spada, deficyt handlowy USA n
      > ie
      > znika! Tylko tak wlasciwie dalej rosnie.
      > Cdn.
      >
    • Gość: JOrl hedonic IP: 217.245.36.* 18.06.04, 22:20
      Od pol roku usiluje na tym forum przekonac ludzi o tym ze te amerykanskie
      wzrosty GDP wynikaja glownie z specjalnych mnoznikow stosowanych w jego
      obliczaniu. Ostatnio ta sprawa zainteresowal sie Kagan i sie znalazlo sporo
      linkow do tego tematu. Oczywiscie nasi proamerykanscy forumowi "ekonomisci"
      ruszyli ze wscieklymi atakami zaprzeczajac tym manipulacjom. Kagan znalazl tez
      strone niemiecka no i ja, bo w koncu moja dzialka, mieszkam w Niemczech,
      pogrzebalem tam. Pod terminem "Hedonic" wyrzucilo mi kilka opracowan
      niemieckiego Urzedu Statystycznego. Ten system zaczeto stosowac do korygowania
      obliczania inflacji. Bo i tutaj nalezy porownywac ceny towarow ktore z uwagi na
      np. udoskonalania sie zmieniaja/zastepuja stare i czesto sa lepsze. A wiec nie
      1:1 porownywalne.
      Ale ten system zostal zastosowany do "poprawiania" wynikow liczenia GDP w USA.
      Najlepsze wyniki daje on w zakresie systemow komputerowych, jako ze tutaj
      przyrost cen na nowe, porownywalne ze starymi urzadzeniami (tez i software!)
      jest najwiekszy. Kazdy wie jak to PC sa gwaltownie coraz szybsze i maja wiecej
      mozliwosci a ze ceny raczej spadaja.
      Od gdzies 2 lat i Niemcy zaczynaja stosowac ten system. Ja szukajac w
      niemieckich danych urzedowych znalazlem jeden artykul o tym traktujacy, i
      przytocze cytat z niego. Naturalnie po niemiecku i z Bundesamtu, informacji dla
      prasy z 4.czerwca.2004. Czyli calkiem "swieze".


      >In den USA werden hedonische Methoden schon seit einigen Jahren zur
      >Qualitätsbereinigung in der Preisstatistik eingesetzt und führen dort
      >rechnerisch zu einer höheren Zuwachsrate des realen Wirtschaftswachstums. Auf
      >Grund der unterschiedlichen Wirtschaftsstrukturen in den USA und in bei der
      >Einführung hedonischer Methoden in Deutschland jedoch bei weitem nicht in
      >ähnlichem Umfang zu erwarten. Insbesondere werden in Deutschland EDV-
      >Investitionsgüter in deutlich größerem Umfang eingeführt, als in den USA, so
      >dass die wachstumshemmende Wirkung einer rechnerischen Realwerterhöhung der
      >Importe hier stärker ausfällt. Hierdurch werden die expansiven Effekte der
      >hedonischen Preismessung auf das Wirtschaftswachstum teilweise kompensiert.


      Dla tych co niemieckiego nie znaja potlumacze:

      "W USA sa hedonistyczne metody zastosowane od kilku lat w statystyce cen i
      prowadza tam rachunkowo do wyzszych wzrostow realnego wzrostu gospodarczego. Z
      powodu roznych struktor gospodarczych w USA i w Niemczech sa efekty przy
      wprowadzeniu hedonistycznej metody w Niemczech daleko w takim zakresie (jak w
      USA-ja!) nie oczekiwane. Specjalnie sa do Niemiec dobra inwestycyjne z zakresu
      komputerow w sporo wiekszym jak w USA importowane, tak ze hamujace wzrost
      (gospodarczy-ja!) wplyw rachunkowego realnego wzrostu importu jest silniejsze.
      Tym samym expansywny efekt hedenistycznej znajdowywania cen na wzrost
      gospodarczy (w Niemczech-ja!) bedzie czesciowo kompensowany."


      Jest naprawde ciekawe dlaczego do obliczania GDP zastosowano te nowe metody. Ja
      rozumiem ze do obliczania inflacji mialoby to sens. W koncu to nie jest ten sam
      towar. Ale naturalnie dla kupujacego tak naprawde znaczy to ze musi WIECEJ
      zaplacic. I byc moze chcialby taniej. Takie jak stare. Ale niech tam.

      Ale obliczanie GDP bylo kiedys sumowanie po prostu cen. A teraz sa
      wspolczynniki. Tak naprawde, jak sie juz doczytalem, nie mnozniki a dzielniki.
      Z tym ze mniejsze jak 1 czyli wychodzi na to samo.

      Tak ze uwazam to co twierdze od pol roku jak to procesor Pentium sprzed np. 7
      laty ktory kosztowal wtedy 300$ i z ta cena byl do GDP USA wliczony (to byl rok
      bazowy) teraz jest wliczany podzielony przez wspolczynnik mp. 0,25. Dla
      niekumatych w matematyce wynik jest taki sam jakby byl pomnozony przez 4.

      A efekt jest taki ze taki np. Bruno czy dar.darek pieje z zachwytu nad
      doskonala gospodarka amerykanska. Bo ma TAKIE wzrosty.
      To jeszcze pol biedy. Bo oni pieniadzem nie smierdza. Ale wlasnie dlatego USA
      ma czym finansowac swoj ciagle narastajacy deficyt handlowy. Bo overclass z
      calego Swiata wciska Amis "na przechowanie pieniadze". Nazywa sie to
      nowomodnie "inwestowanie".

      Na dzisiaj starczy.
      Pozdrowienia



      • Gość: felusiak Re: hedonic ? IP: *.nyc.rr.com 19.06.04, 02:41
        JOrl twoj upor jest chorobliwy.
        Nie ma mnoznikow, nie bylo i nie bedzie.

        Mylisz pojecia nie rozumiejac tematu.
        Hedonic method dotyczy CPI - consumer price index i jest stosowana do
        obliczania inflacji. Nie ma nic wspolnego z wyliczaniem PKB.
        W inny watku nadaremnie probowalec tobie i innym uparciuchom unaocznic na czym
        rzecz polega. Niestety jestes tak jak twoi konspiracjonisci ciezkim przypadkiem
        twardoglowia.

        Ekonomia jest niezwykle trudna dziedzina, wymagajaca zdolnosci do myslenia
        logicznego na szczeblu abstrakcji. Ty JOrlu niestety nie jestes do tego zdolny
        nad czym szczerze ubolewam. Zycze zdrowia.
        • bush_w_wodzie wzrost pkb a inflacja 19.06.04, 22:56
          Gość portalu: felusiak napisał(a):

          > Nie ma mnoznikow, nie bylo i nie bedzie.

          a mnie sie przypomina takie powiedzenie: zadna informacja nie moze byc uznana za
          potwierdzona dopoki rzecznik rzadu jej oficjalnie nie zaprzeczy


          > Mylisz pojecia nie rozumiejac tematu.
          > Hedonic method dotyczy CPI - consumer price index i jest stosowana do
          > obliczania inflacji. Nie ma nic wspolnego z wyliczaniem PKB.

          nooo felusiak. coz to za bzdury. realny wzrost gdp wylicza sie bodajze dzielac
          pkb po cenach biezacych przez odpowiednie deflatory. mowiac prosciej najpierw
          zsypuje sie wartosc wszystkich transakcji po aktualnych celach a potem sie
          koryguje ze wzgledu na inflace zeby dostac realna zmiane gdp. jesli sie zaniza
          cpi to sie zawyza pkb. proste?

          no a jesli sa mnozniki w cpi (co wydajesz sie akceptowac) to znaczy ze sa i w
          realnym gdp. no i co kolego?


          > W inny watku nadaremnie probowalec tobie i innym uparciuchom unaocznic na czym
          > rzecz polega. Niestety jestes tak jak twoi konspiracjonisci ciezkim
          przypadkiem
          > twardoglowia.
          >

          no comments

          > Ekonomia jest niezwykle trudna dziedzina, wymagajaca zdolnosci do myslenia
          > logicznego na szczeblu abstrakcji.

          czysta prawda hi hi

          > Ty JOrlu niestety nie jestes do tego zdolny
          > nad czym szczerze ubolewam.

          czyzby?

          >Zycze zdrowia.
          >

          ja rowniez. sobie i wszystkim forumowiczom a co!
          • komentator Deficyty sa realne 19.06.04, 23:18

            Budzet USA 500 mld dolcow
            Handel USA 500 mld dolcow

            Razem bedzie w tym roku 1 000 mld dolcow czyli bilion o po ichniemu trylion.
            Przy takim zastrzyku jest bardzo dobry wzrost PKB.
            • Gość: Borek Re: Deficyty sa realne.Czas na kuracje. IP: *.g.pppool.de 20.06.04, 10:49
              Precz z tym dolarowym nalogiem.
              cagle.slate.msn.com/working/031016/farhad.jpg
              • Gość: Borek Re: Deficyty sa realne.Czas na kuracje. IP: *.g.pppool.de 20.06.04, 10:53
                Ten obrazek mialem na mysli dolarowi alkoholicy.
                www.cartoonweb.com/images/accounting/accounting17.gif
          • Gość: felusiak Re: wzrost pkb a inflacja IP: *.nyc.rr.com 20.06.04, 15:31
            bush_w_wodzie napisał:
            > nooo felusiak. coz to za bzdury. realny wzrost gdp wylicza sie bodajze dzielac
            > pkb po cenach biezacych przez odpowiednie deflatory. mowiac prosciej najpierw
            > zsypuje sie wartosc wszystkich transakcji po aktualnych celach a potem sie
            > koryguje ze wzgledu na inflace zeby dostac realna zmiane gdp. jesli sie zaniza
            > cpi to sie zawyza pkb. proste?

            A nie mowilem, ze ekonomia to bardzo trudna dziedzina.

            GDP wylicza sie zawsze i wszedzie po aktuarnych cenach w momencie tranzakcji
            bez uzywania deflatorow, inflatorow i mnoznikow. Jest to metoda nazywana
            powszechnie "current dollar".

            A to co nazywasz realny GDP istnieje jedynie jako eufemizm "real GDP" i odnosi
            sie do metody "Chained dollar". Tu rzeczywiscie stosuje sie roznego rodzaju
            indeksy z oczywistych wzgledow. Jesli za punkt wyjsciowy przyjmiemy ceny z roku
            2000 to dla wszystkich okresow sprzed i po nalezy dokonac przeliczen. Wtedy
            mozna obliczyc "realne" stopy wzrostu. Ale wystarczy, ze za punkt wyjsciowy
            przyjmiemy nie 2000 rok a na przyklad 1980 rok. Wtedy "realne" stopy wzrostu
            wygladaja zupelnie inaczej.
            Ilustruje to ponizsza tabelka:
            www.bea.doc.gov/bea/dn/gdplev.xls
            Rzecz w tym, ze nasze dolary w naszych portfelach sa biezace a nie z 2000 roku i
            placimy biezace ceny. Moge sie jedynie dowiedziec, ze moj dolar wart jest
            92 centy ale nie moge wrocic do 2000 roku aby te 92 centy wydac.
            Inny aspekt sprawy: GDP w UE liczone jest w biezacycch euro, w Polsce w
            biezacych zlotowkach itd.
            Wszystkie urzedy statystyczne, we wszystkich krajach, przy obliczaniu tzw.
            "realnego" GDP stosuja metody uwzgledniajace zmiany jakosciowe.
            Jest bardzo latwo obliczyc inflacje porownujac cene barylki ropy. Ta sama ilosc,
            rozne ceny. Znacznie trudniej jest z obliczaniem stopy inflacji przy porownaniu
            komputerow (ktore nota bene tanieja) albo telefonoe komorkowych.
            Przed rokiem telefon komorkowy X kosztowal np. $200. W tym roku kosztuje $220
            ale posiada dodatkowa funkcje. Robi zdjecia. Cena wzrosla o $20 ale czy mozna
            ten wzrost przypisac w calosci inflacji? Jesli tak to znaczy ze inflacja
            wyniosla 10%. Ale czy napewno? Mozna pojsc w druga strone i wydedukowac ile
            kosztowalby telefon komorkowy X przed rokiem gdyby posiadal mozliwosc robienia
            zdjec. Z pewnoscia wiecej niz $200.
            Jeszcze raz podkreslam, ze zmiana jakosciowa w ekonomii nie oznacza, ze towar
            jest lepiej wykonany.


            • bush_w_wodzie Re: wzrost pkb a inflacja 20.06.04, 22:18
              Gość portalu: felusiak napisał(a):

              > bush_w_wodzie napisał:
              > > nooo felusiak. coz to za bzdury. realny wzrost gdp wylicza sie bodajze dzi
              > elac
              > > pkb po cenach biezacych przez odpowiednie deflatory. mowiac prosciej najpi
              > erw
              > > zsypuje sie wartosc wszystkich transakcji po aktualnych celach a potem sie
              > > koryguje ze wzgledu na inflace zeby dostac realna zmiane gdp. jesli sie za
              > niza
              > > cpi to sie zawyza pkb. proste?
              >
              > A nie mowilem, ze ekonomia to bardzo trudna dziedzina.

              absolutnie

              >
              > GDP wylicza sie zawsze i wszedzie po aktuarnych cenach w momencie tranzakcji
              > bez uzywania deflatorow, inflatorow i mnoznikow. Jest to metoda nazywana
              > powszechnie "current dollar".

              no ale nas (i inwestorow) interesuje bardzo konkretny wskaznik: real gdp growth.
              przeciez nikogo nie interesuja wskazniki wzrostu nieoczyszczone z inflacji



              > A to co nazywasz realny GDP istnieje jedynie jako eufemizm "real GDP" i odnosi
              > sie do metody "Chained dollar".

              wszyscy to chyba rozumieja?

              > Tu rzeczywiscie stosuje sie roznego rodzaju
              > indeksy z oczywistych wzgledow. Jesli za punkt wyjsciowy przyjmiemy ceny z
              roku
              > 2000 to dla wszystkich okresow sprzed i po nalezy dokonac przeliczen. Wtedy
              > mozna obliczyc "realne" stopy wzrostu.

              tyle nie wiem po co ci ten cudzyslow?


              > Ale wystarczy, ze za punkt wyjsciowy
              > przyjmiemy nie 2000 rok a na przyklad 1980 rok. Wtedy "realne" stopy wzrostu
              > wygladaja zupelnie inaczej.


              co za bzdura. ponizsza tabelka podaje pkb w chained 2000 usd. mogloby byc takze
              w chained 1980 usd i nic by to nie zmienilo w stopach wzrostu bo stosunek
              deflatorow 2002 i 2003 bedzie w obydwu przypadkach ten sam

              > Ilustruje to ponizsza tabelka:
              > <a
              href="http://www.bea.doc.gov/bea/dn/gdplev.xls"target="_blank">www.bea.doc.gov/bea/dn/gdplev.xls</a>

              > Rzecz w tym, ze nasze dolary w naszych portfelach sa biezace a nie z 2000 roku
              > i
              > placimy biezace ceny. Moge sie jedynie dowiedziec, ze moj dolar wart jest
              > 92 centy ale nie moge wrocic do 2000 roku aby te 92 centy wydac.

              wazne jest ile towarow i uslug mozesz za to kupic. dlatego koryguje sie na
              inflacje. wzrost gdp podaje sie niemal zawsze korygujac ze wzgledu na inflacje.
              przy okazji moze wiesz czy dane kwartalne wzrostu gdp sa korygowane ze wzgledu
              na inflacje czy tez nie?

              > Inny aspekt sprawy: GDP w UE liczone jest w biezacycch euro, w Polsce w
              > biezacych zlotowkach itd.
              > Wszystkie urzedy statystyczne, we wszystkich krajach, przy obliczaniu tzw.
              > "realnego" GDP stosuja metody uwzgledniajace zmiany jakosciowe.

              to sa wlasnie te mnozniki jorla w odniesieniu do sodtwaru i komputerow

              > Jest bardzo latwo obliczyc inflacje porownujac cene barylki ropy. Ta sama
              ilosc
              > ,
              > rozne ceny. Znacznie trudniej jest z obliczaniem stopy inflacji przy
              porownaniu
              > komputerow (ktore nota bene tanieja) albo telefonoe komorkowych.
              > Przed rokiem telefon komorkowy X kosztowal np. $200. W tym roku kosztuje $220
              > ale posiada dodatkowa funkcje. Robi zdjecia. Cena wzrosla o $20 ale czy mozna
              > ten wzrost przypisac w calosci inflacji? Jesli tak to znaczy ze inflacja
              > wyniosla 10%. Ale czy napewno? Mozna pojsc w druga strone i wydedukowac ile
              > kosztowalby telefon komorkowy X przed rokiem gdyby posiadal mozliwosc robienia
              > zdjec. Z pewnoscia wiecej niz $200.

              dobra to niemal banalne. niebanalne jest natomiast w jaki sposob obliczac zmiane
              jakosci kompow i softu. jest metoda konwencjonalna i metoda "hedonic". zamiast
              zaprzeczac istnieniu "hedonistycznych" mnoznkow w cpi (a wiec i w real gdp
              growth) trzeba zapytac czy metoda daje wyniki rozniace sie od metod
              konwencjonalnych szacowania zmian jakosci

              > Jeszcze raz podkreslam, ze zmiana jakosciowa w ekonomii nie oznacza, ze towar
              > jest lepiej wykonany.

              wezykiem ;-)
    • Gość: JOrl Hedonic c.d. IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.04, 18:50
      Felusiak, nie wydaje sie to glupie jak Ty zaprzeczasz z taka stanowczoscia, ze
      w USA do obliczania dochodu narodowego zamiast wliczania wartosci wytworzonych
      towarow i uslug w cenach biezacych koryguje sie je za pomoca tych
      hedonistycznych metod?
      Przeciez jak Ty czegos nie wiesz, to nie znaczy ze to nie istnieje! No chyba ze
      na biezaco studiujesz i to zawodowo i dokladnie opracowania Amerykanskiego
      Urzedu Statystycznego! Ja zaczelem przegladac dane takiego niemieckiego.
      Trafilem na ich informacje dla prasy. Duze. Sa wydawane na biezaco. Napisane
      przez jakis doktorow nauk ekonomicznych. A wlasnie dlatego ze akurat Niemcy
      przechodza na ten hedonistyczny system w opracowywaniu danych statystycznych na
      ten temat i pisza. Ja przytoczylem powyzej cytat po niemiecku w ktorym
      jednoznacznie pisza ze ten system nie tylko sluzy do korekcji obliczanie
      inflacji a tez jest omawiany jego wplyw na dynamike wzrostu gospodarczego tez i
      w USA. Ze go POWIEKSZA! A wiec dokladnie jak ja twierdze od pol roku na tym
      forum. Wiec mnoznki ktorym tak zaprzeczasz SA!
      I naprawde ja potrafie po niemiecku dowolny text dokladnie zrozumiec. Po
      angielsku, w obcej mi dziedzinie, nie elektronicznej gdzie czytam na codzien
      zawodowo, byc moze czegos bym nie zrozumial. Albo musialbym ze slownikiem
      pracowac. Ale nie po niemiecku! Dlatego opieram sie na informacjach po
      niemiecku.
      A Ty dalej twierdzisz ze to NIE PRAWDA! Czy Ty drogi Felusiaku sie nie
      przecenisz? Jacys doktorzy w Niemczech, zajmujacy sie na codzien i zawodowo bo
      pracujacy w rzadowym Urzedzie Statystycznym twierdza ze ten system ZWIEKSZA
      rachunkowo wzrost gospodarczy w USA, a Ty jestes madrzejszy!
      Jak nalezaloby to nazwac co Ty prezentujesz na forum? Glupota czy bezczelnosc?
      Wybieraj sam. Ja innych mozliwosci okreslenia tego co piszesz na tym forum nie
      widze.
      Pozdrowienia

      • viper39 Re: Hedonic c.d. 20.06.04, 20:47
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        > Felusiak, nie wydaje sie to glupie jak Ty zaprzeczasz z taka stanowczoscia,
        ze > w USA do obliczania dochodu narodowego zamiast wliczania wartosci
        wytworzonych > towarow i uslug w cenach biezacych koryguje sie je za pomoca
        tych > hedonistycznych metod?
        > Przeciez jak Ty czegos nie wiesz, to nie znaczy ze to nie istnieje! No chyba
        ze> na biezaco studiujesz i to zawodowo i dokladnie opracowania Amerykanskiego
        > Urzedu Statystycznego! Ja zaczelem przegladac dane takiego niemieckiego.

        jorl, jak trafiles na niemieckie dane to fajnie ale co to ma do rzeczy z danymi
        amerykanskimi?
        wbrew pozorom, w usa wszystko jest jawne i mozna kazda info o gospodarce
        znalezc w opracowaniach rzadowych wiec kazdy ma do tego dostep, metody
        obliczania sa proste i bez "wspominanych przez co niektorych mnoznikow"
        a niemcy no coz maja ogromne klopoty finansowe, banki moga pasc na pysk,
        panstwo ma duze zadluzenie, zwiazki zawodowe maja za duzo do powiedzenia i
        ciezko jest cokolwiek naprawiac, wiec probuje to panstwo niemiecki czasami
        pisac bzdury aby pokazac swoim mieszkancom ze w sumie to nie jest w niemieczech
        tak zle, bo inni maja "dmuchane" dane...hehehehe
        normalnie paranoja,
        to skad masz te informacje jorl? zadalem ci pare pytan na innym temacie jakos
        nie umiales odpowiedziec, a podobno wszystko wiesz ty i robisz nawet testy na
        forum....

        ponizej ciekawy text z wprosta ( po polsku nie bedzie problemu z tlumaczeniem)
        o kondycji niemieckich bankow
        wprost.pl/ar/?O=61629&C=57
        > A Ty dalej twierdzisz ze to NIE PRAWDA! Czy Ty drogi Felusiaku sie nie
        > przecenisz? Jacys doktorzy w Niemczech, zajmujacy sie na codzien i zawodowo
        bo > pracujacy w rzadowym Urzedzie Statystycznym twierdza ze ten system
        ZWIEKSZA > rachunkowo wzrost gospodarczy w USA, a Ty jestes madrzejszy!
        > Jak nalezaloby to nazwac co Ty prezentujesz na forum? Glupota czy bezczelnosc?
        > Wybieraj sam. Ja innych mozliwosci okreslenia tego co piszesz na tym forum
        nie widze.


        wydaje mi sie ze i jedno i drugie w twoim wykonaniu nie felusiakowym tutaj
        wystepuje, po pierwsze mam watpliwosci co do twojej (i paru innych) znajomosci
        j. angielskiego, bo przytaczane czasami przez was texty nie maja nic wspolnego
        z tematami na ktore rozmawiacie, po drugie nie umiejetne czytanie textow,
        bierzecie opinie za fakty, brak umiejetnosci w interpretowaniu i czytaniu
        danych, i moglbym tu skrytykowac wiecej ale nie bede cie dobijal jorl, bo
        czasami lubie poczytac fantazje twoje (i paru innych)...
        zycze otwartosci na opinie innych, czasami moga miec racje
        • Gość: JOrl Re: Hedonic c.d. IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.04, 22:37
          Swiat jest polaczony i tak jak ja kozystam z opisow jakis elementow
          elektzronicznych z USA tak i oni z Francji czy niem albo Jap.

          Dokladnie tak samo jawne dane sa w Niemczech. Nie ma to cos wspolnego z bankami
          bo to jest panstwowy urzad. I jak czytales moj cytat to wlasnie mowi o systemie
          w USA. Bo wlasnie Niemcy na ten sam przechodza.
          Ja poczytalem troche wiecej po niemiecku. Wiadomosci tego urzedu. A po
          angielsku szukajcie sobie sami. Mi wystarczy jak niemiecki urzad dokladnie to
          powie.

          To nie ma nic wspolnego ze wypinaniem sie jak chlopcy na wsi za stodola kto ma
          wieksze jaja a rozwazanie stanu rzeczywistego.

          Z tym dobijaniem mnie to mnie nie smiesz.
          Ale jak widze felusiak zaczyna rozumiec powoli ze cos w tym jest.
          Pozdrowienia
          • viper39 Re: Hedonic c.d. 21.06.04, 01:35
            Jorl,
            problem w tym ze ja dzis moge polemizowac z toba o kamieniach za pierwsza gorka
            na marsie, w tej dziedzinie oboje nie mamy zielonego pojecia i nikt z nas nie
            moze nic udowodnic, ale w dziedzinie PKB(GDP w USA) to tutaj widzisz ja tobie
            pokazalem co i jak a ty jednak nie mozesz w zaden sposob pokazac ani mnie ani
            nikomu innemu jak te "mnozniki" dzialaja i gdzie one sa szczegolnie aplikowane,
            nie masz tez zadnego ale to zadnego info i zadnego faktu potwierdzajacego to
            zjawisko, ani w jez. niemieckim ani w angielskim

            co do bankow jorl to wiedzisz jeslybys przeczytal artykul ktory zalczalem to
            wiedzialbys ze sa one scisle zwiazane z niemiecka polityka, bo to dzieki
            naciskom polityczno-zwiazkowym, niemiecki system bankowy tonie, a raczej
            doslowniej mozna to nazwac jest po uszy w g_wnie,

            swoje niepowodzenia, i trzecia droge niemcy probuja tlumaczyc w rozny sposob, i
            jednym ze sposobow jest mieszanie ludziom w glowach (miedzy innymi takim jak ty
            ludziom i twojemu chorkowi) roznymi informacjami ktore polaczone w odpowiedni
            sposob daja taki a nie inny rezultat.... brak wiedzy i samodzielnego myslenia
            doprowadzily do tego ze niemcy (i nie tylko oni) wierza praktycznie we
            wszystko,

            no coz to wlasnie ma cos wspolnego z tym wypinaniem, to ty probujesz pokazac ze
            eu karzel ma wiekszego k__tasa od amerykanskiego byka,
            a fakt jest taki ze to dzieki usa eu istnieje, bo chyba nie zapomniales ze
            takie cos jak plan marszala i parasol ochronny (obrona militarna europy)
            istniala przez wiele lat po II wojnie swiatowej, i to wlasnie dzieki temu eu
            moglo sie roziwjac, aby w ktoryms momencie wybrac lewicowa opcje ktora teraz
            meczy ekonomicznie i politycznie eu.

            nie wiem co felusiak rozumie, ja wiem jakie sa fakty, tobie czasami przydaloby
            sie przeczytac je, i wtedy wyciagac wnioski, a nie isc na latwizne i jakies
            opinie czytac i pozniej bzdury opowiadac, bo dopuki nie bedziesz w stanie
            przedstawic jakichs dowodow tych twoich "fantazji" to beda to i fantazje i
            bzdury, wydaje mi sie ze nadal mowimy o tym samym....
            zycze udanych poszukiwan


            • Gość: Borek Re: Hedonic c.d. IP: *.g.pppool.de 21.06.04, 08:33
              ty probujesz pokazac ze eu karzel ma wiekszego k__tasa od amerykanskiego byka,
              > a fakt jest taki ze to dzieki usa eu istnieje,

              Byk amerykanski ostatnio dosyc nerwowy. :-)

              cagle.slate.msn.com/working/040105/luojie.gif
            • Gość: TheBill Re: Hedonic c.d. IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 22.06.04, 15:53
              >na marsie, w tej dziedzinie oboje nie mamy zielonego pojecia i nikt z nas nie
              > moze nic udowodnic, ale w dziedzinie PKB(GDP w USA) to tutaj widzisz ja tobie
              > pokazalem co i jak a ty jednak nie mozesz w zaden sposob pokazac ani mnie ani
              > nikomu innemu jak te "mnozniki" dzialaja i gdzie one sa szczegolnie
              aplikowane,

              ale gdzie i co pokazałeś ?
    • Gość: JOrl Re: DEFICYT USA itp IP: 217.245.39.* 23.06.04, 22:21
      Moj Quiz sprzed pol roku nareszcie wyzwolil dyskusje. Glosy sa podzielone, ale
      zwolennicy tych wielkich wzrostow GDP w USA sa jakos bardzo zacietrzewieni. Tak
      jakby naprawde im osobiscie na tym zalezalo. Celuje Felusiak ktory aby wzmocnic
      swoje argumenty stworzyl maly tlumek dyskutantow. Przyjmujac rozne niki. A ja
      spokojnie, ZAWSZE pod tym moim starym, dobrym nikiem. JOrl. Tez viper sie
      zaczal udzielac. Z argumentacja podobna do tego, jak juz mowilem, jakiej
      uzywaja wiejscy chlopcy. Za stodola.
      Jak juz mowilem ja o tych systemach amerykanskich obliczania GDP slyszalem w
      ostatnim chyba roku wielokrotnie, chociaz nie byly to duze wyklady, w
      niemieckich mediach. Tez czytalem u LaRouchego. A ze mialem je z wielu zrodel,
      uznalem ze te 8% wzrosty gospodarcze w USA sa znacznie zawyzone.
      Dzieki Kaganowi znalazlem strone Niemieckiego Urzedu Statystycznego. I wlasnie
      tam znalazlem naukowe publikacje na temach tej hedonistycznej metody obliczania
      w gospodarce. Przytoczylem cytat z oficjalnej publikacji tego Urzedu w ktorej
      JEDNOZNACZNIE powiedziano ze dzieki tej metodzie zwieksza sie RACHUNKOWO
      dynamika wzrostu GDP w USA.
      I to jest jednoznacznie wystarczajace dla poparcia mojej tezy.
      Oczywiscie te mnostwo felusiakow tego nie "zauwazylo" (moze stworzylo taki tlum
      przed jednym w koncu komputerem, ze nikt juz z nich nie potrafil przeczytac
      mojego postu? ), viper zwalil na kryzys w bankach niemieckich podpierajac sie
      wyrocznia w GW nie omieszkajac obalic moich argumentow tym ze w USA piwo jest
      tanie.

      Jest tez nastepna ciekawa sprawa. Nasza forumowa Baba Jaga czyli JGA juz drugi
      raz twierdzi jak to w USA "zwiekszaja" sobie GDP wliczajac do niego sztuczne
      czynsze wlascicieli domow. Inaczej jak na Swiecie.
      Ciekawe czy to prawda. Ja tego nie slyszalem, ale bym sie nie zdziwil jakby tak
      naprawde bylo. A moze ten tlum felusiakow cos i na ten temat slowko?

      Wracajac do meritum. Tak naprawde te oszustwa MUSZA byc! Chyba nawet felusiaki
      i viper NIE zaprzeczy, ze USA od wielu lat ma poglebiajacy sie ujemny bilans
      handlowy ze Swiatem. Skumulowany dobrze powyzej 3000 mild $. I to sa naprawde
      towary ktore USA konsumuje i ktore stanowia w grupie towarow realnych na rynku
      USA spora czesc. Moze z 1/4. I jako ze czlowiek przeciez, wbrew liberalom
      twierdzacym, ze najchetniej by pracowal aby miec, jest taki ze najchetniej by
      NIE pracowal a mial i konsumowal. Taki czlowiek, ktory nic nie robi, a jakims
      sposobem ma mozliwosc konsumowac to co wytworzyli inni, ma z jednej strony
      dobrze. Ale takie cos moze byc zgubne. Bo sam przestaje pracowac i coraz mniej
      to potrafi robic. I jak nagle musi sobie stanac na wlasne nogi to ma duze
      problemy. Co najmniej musi zmniejszyc konsumpcje. A w sytuacji kraju jak to
      wyglada? Uzaleznienie sie od cudzych towarow? Ano jak sie radykalnie
      zmniejszylo produkcje, jak i opracowywanie jej i srodkow do jej produkcji, a
      ludzie zostali poprzerzucani do MacDonaldow i czyszczenia butow, musi znacznie
      spasc stopa zyciowa.
      I ja jakos widze, ze felusiaki i viper troche to rozumieja i dlatego sa tacy
      nerwowi. Bo wlasnie siedza w tym kraju, ktory robi sie coraz mniej produktywny.
      Realnie.
      Dlatego tez sa potrzebne te oszukancze wskazniki wzrostu GDP w USA aby ten
      deficyt sie finansowal. Bo on jest finansowany bogatymi z calego Swiata ktorzy
      tam pakuja swoje pieniadze. Na starosc. I dla dzieci. Bo widza te wspaniale
      wskazniki.
      Pozdrowienia.

      • Gość: felusiak Re: DEFICYT USA itp IP: *.nyc.rr.com 23.06.04, 23:28
        JOrl przestan truc dupe i wez sie za podreczniki zebys mial chociaz mgliste
        pojecie o czym jest a dopiero potem za powazne publikacje.

        Daj ten link do tych niemieckich publikacji i nie zadymiaj.
      • viper39 Re: DEFICYT USA itp 24.06.04, 19:47
        jorl, czytalem rozne bzdury ale ty z kaganem macie talent, proponuje napisac
        fantazje wspolczesna o PKB amerykanskim...

        a tak do rzeczy to te linki bym potrzebowal
        poza tym, jorl, moze w niemczech to jest mozliwe i koreii gdzie panstwo naciska
        na banki a te finansuja wszystko a pozniej sa krachy typu deawoo, ale w usa
        niestety banki nie finansuja nic co nie przynosi zysku,
        nie zapominaj ze w deficycie sa tez wspomniane towary ktore sa produkowane
        dzieki technologiom amerykanskim ale wytwarzane np w malezji czy innych
        chinach, ale zarabia amerykanskie przedsiebiorstwo....
        nie wiem czy wiesz ale przemysl samochodowy to w zasadzie amerykanie i
        japonczycy (wiem wiem powiesz zostal sie w niemczech vw i bmw oraz
        renault/peugeot group) ale to tyle reszta sie nie liczy... amerykanie produkuja
        volvo ktore jest w tym deficycie bo sprowadzane jest ze szwecji, amerykanie
        produkuja saaba ktory tez do usa jest sprowadzany, i jaguar i td... to tez jest
        w deficycie, dodaje teraz te wszystkie miliony deficytu i okaze sie ze w sumie
        ten deficyt jest duzo mniejszy...

        jednoznacznie to tak dokladnie to spekulujesz jak reszta o tych mnoznikach,
        nawet widze czynsze jakies wliczasz...
        o piwie to nie ja zaczalem.... to byl dodatek swiateczny dla wybranych..

        no tak co do zatrudnienia to mamy ostatnio 100 milionow zatrudnionych jako
        czysciciele butow jorl, aha i tez specialistow od mcD, jorl czy ty tez jestes
        tuman? czy takiego udajesz?
        ameryka jest producentem technologii, wyprodukowanie produktu gotowego zaczyna
        sie od wyprodukowania technologii i to ona jest droga a nie sam produkt, chyba
        wiesz o tym co? aby produkowac technologie trzeba miec lebskich "czyscicieli
        butow" bo jak narazie to wlasnie amerykanie przoduje w technologiach i
        patentach (wynalazki) i ponad polowa wlasnie tutaj jest produkowana, znaczy 290
        milionowy narod robi robote 3 miliardow ludzi, czy moze gdzies znasz lepsza
        produktywnosc? pokaz... oswiec mnie...
        poza tym jak stwierdzono to juz dawno amerykanie sa najbardziej wydajna sila
        robocza (wyprzedzili jakis czas temu japoncow) produkuja srednio 4-5 razy
        wiecej niz polacy, i do 2 razy wiecej niz niemcy czy francuzi wiec o czym ty
        mowisz jorl?
        jak wysoki jest deficyt w usa... ano taki jak podaje sie...

        tu ponizej masz to co najbardziej wazne jakie sa wskazniki bezrobocia w eu i
        usa.... wiem ze nie wierzysz amerykanskim wiec masz z wprosta
        www.wprost.pl/ar/?O=60902&C=57

        masz o deficycie nie moglem nic polsko jezycznego znalezc....
        www.census.gov/indicator/www/ustrade.html
        z wprosta odsetek ludzi ktorzy wierza w eu a ile nie wierzy w molocha ktory
        upada na pysk, czy dlatego macie kompleksy i chcecie latki przypinac usa?
        www.wprost.pl/ar/?O=60916&C=57
    • Gość: JOrl Re: DEFICYT USA itp IP: 217.245.35.* 24.06.04, 22:07
      Link do niemieckiego Urzedu Statystycznego podal juz dawno Kagan. i jak bys go
      uwaznie czytal (a warto!) bys wiedzial. I ja tam szukalem i znalazlem to
      potwierdzenie. Wlasnie o USA.
      Ale dla Ciebie podaje ta strone jeszcze raz.

      www.destatis.de

      Wystarczy w pole szukania na tej stronie wpisac hedonic i wyrzuca artykuly.
      Oficjalne. I tez nawet po angielsku. Ale naturalnie tez po niemiecku.

      A tak naprawde to ja jakos mam mieszane uczucia jak opisuje te oszustwa w
      statystykach USA. Z jednej strony chec wyjasniania rzeczywistosci Swiata jest
      kaze mi to pisac, a zdrugiej strony wiem, ze te oszustwa zwracaja sie przeciwko
      oszukujacemu. Wlasnie przeciwko wam, "Amerykanom". A ja naprawde mam powody wam
      zle zyczyc. I tu nie zartuje. A istnieje prawdopodobienstwo ze moje gadanie
      tutaj przekona troche ludzi w USA i byc moze zmienia swoja polityke. I dzieki
      temu tak nie upadna jak sie to stanie jak ta polityka bedzie dalej kontynuowana.
      I naprawde, wbrew temu co sie na tym forum czyta, nie obawiam sie absolutnie,
      ze jak ostro zadolujecie to Swiatu bedzie gorzej. Bo przestaniecie konsumowac!.
      To jest takie smieszne jak sie ludzie ciesza, ze wy zrecie towary z calego
      Swiata, ze naprawde takie rozumowanie moze byc tylko efektem ciezkiego prania
      mozgu. Bo przeciez nikt u siebie w domu nie bedzie uwazal, jak odda pieniadze,
      czyli bedzie mniej konsumowal to mu jest lepiej. A tak przeciez jest. I te
      pieniadze ktore juz dostaliscie i za nie zrecie od wielu lat NIGDY Swiat nie
      zobaczy. Co najmniej w duzej czesci.
      Te pieniadze, a wlasciwie towary ktore dostajecie za nie powoduja transformacje
      w koncu kiedys wysokoproduktywanej amerykanskiej gospodarki w taka gdzie sa
      finansowi zonglerzy z jednej strony i pucybuty z drugiej. A produktywna czesc
      sie zmniejsza. Bo po co produkowac jak mozna kupic czyli wlasciwie dostac za
      poldarmo!

      Ja to obserwuje w mojej pracy. Zawsze przodowaliscie w elektronice. Ale sie ten
      dystans do reszty Swiata ostatnio szybko zmniejsza. Np. ja uzywalem (do teraz)
      mikrokontrolery glownie amerykanskie. Ale wlasnie niedawno powiedzialem moim
      chlopcom ze przerzucamy sie w nastepnych urzadzeniach na francuzkie albo
      japonskie. Bo zaczynaja byc lepsze.
      A ja pracuje z elementami z calego Swiata jak i konstruuje urzadzenia dla
      Swiata. Wiec naprawde wiem co mowie w tym zakresie i to potwierdza to co
      powyzej napisalem.

      Jak juz pisze to moze o "podatkach" w USA. Kagan wpisal do nich tez np.
      szkolnictwo. I slusznie! Bo wy tam w duzej mierze musicie sami na to placic, a
      tu, w Zach. Eur. jest to finansowane poprzez podatki. Czesto sie czytuje, ze
      konsumpcja w USA to z 2/3 GDP. Duzo wiecej niz np w EU. Ale w tej konsumpcji sa
      duzo wieksze oplaty za nauke!
      Np. moja cora. Studiuje medycyne w Berlinie. Oplate za semester wynosi ca. 200
      €. I to od paru lat. Ale za ta oplate ma jednoczesnie bilet na komunikacje w
      calym Berlinie. Na cale 6 miesiecy. A komunikacja jest tu doskonala. Tez
      wlasnie pisala prace doktorska (to jest tutaj troche zwariowane ze w czasie
      studiow mozna i wlasciwie nalezy ja pisac ale tylko na medycynie!) i jako ze
      byla duza ta praca, wziela 1 rok urlop ze studiow. Oczywiscie za siedzenie na
      Uni w celu badan nic nie musiala placic, a jeszcze prof. postaral sie dla niej
      o stypendium na 6 miesiecy po 600€. I to nie bylo zwiazane z jej stanem
      zamoznosci. A dla biednych studentow sa przewidziane stypendia panstwowe w
      wysokosci chyba z 700 €/miesiac ktore sa w polowie tylko po studiach do
      splacania.
      A co do szkol podst/srednich? Niemieckich nie cenie, ale to co sie tam wyprawia
      w USA to juz zgroza. Tutaj w 11 klasie gimnazjum czsto mlodziez wyjezdza
      roznych roznych krajow. Do szkoly. I potem sa zaliczane albo i nie. Ci co
      siedza w USA maja najczesciej nie zaliczane z powodu niskiego poziomu. Moja
      cora byla ten rok w Polsce. I rok polskiej szkoly jej zaliczono bez problemow.
      A to ze sa jakies dobre Uni w USA? Ciekawe skad maja studentow i na jakie
      kierunki? Na mat-fiz to nie sadze aby z normalnych amerykanskich szkol sie
      nadawali. O ile wiem sa tam ci co sie matematyki uczyli w innych krajach. Gdzie
      ucza duzo lepiej. Zgadzam sie ze takie kierunki jak wlasnie ekonomie,
      socjologie, prawo, tam gdzie nie trzeba sie do maty kiedys bylo przykladac
      siedza rdzenni Amis. Bo wystarczy uniwesyte,t a to ze w szkole nie bylo za duzo
      matematyki czy fizyki nie przeszkadza.
      Zreszta jakos tak jest ze bez "importu" glow z Swiata do trudnych przedmiotow
      jakos nie dajecie sobie rade. Tutaj tez kradniecie. Ale sie to tez skonczy.
      Gdzies indziej zycie, nawet w bylych biednych np. azjatyckich krajach, tez juz
      jest niezle i coraz bardziej nie beda do was przyjezdzali.
      Na razie starczy.
      Pozdrowienia
      • viper39 Re: DEFICYT USA itp 24.06.04, 23:19
        jorl, czy ty tez nalezysz do tych idiotow ktorzy nie rozumieja co do nich sie
        mowi? i do tych ktorzy zaczynaja temat po to aby od niego odjechac? bo mam
        takie wrazenie,
        dzieki za link (ktory znam)
        a dokladniej mozesz podac miejsce w ktorym znalazles te twoje madrosci? tak z
        ciekawosci chce wiedziec dokladny link

        jorl o jakich oszustwach mowisz? ty bredzisz koles i to powaznie mowie,
        amerykanie konsumuja towary ktore kupuja, placac za nie, nikt im nie daje ich
        za darmo, no chyba ze sie myle....
        jorl, masz wysokie mniemanie o swojej wiedzy i swoich mozliwosciach ale prawda
        jest taka ze ani wiedzy ani mozliwosci nie masz, nikt nie slucha bredni
        jakiegos palanta ktory ma blade pojecie o ekonomii ale czyta jakies stronki i
        marudzi jak antyglobalista na posiedzeniu, ameryka to beeee a rosja i
        socialistyczne niemcy to dobreeeeeeee....

        jakos nie zanosi sie na to aby ameryka zdolowala, jak zyje to wlasnie slysze
        roznego rodzaju oszolomow ktorzy jedni z trybun inni tak jak ty lokalnie
        krzyczeli o upadku usa i ze za rok inni za dwa jeszcze inni ze to juz za 5 lat
        inni ze w 2000 roku i jakos usa istnieje rosnie w sile a ludziom tutaj zyje sie
        dostatniej ... tak wiec z doswiadczenia mowie ze bredziesz....
        ludzie w usa nie przestana konsumowac, bo ten kraj istnieje na madrej
        konsumpcji ktora dzialajac prawidlowo powoduje te wzrosty, gospodarcze, i
        krotkie kryzysy, konsumpcja to motor usa....

        ciezkie pranie mozgu jorl (z chorkiem) to ty miales, bo pleciesz farmazony o
        jakims dawaniu pieniedzy przez caly swiat dla usa, mnie kurcze nikt ich nie
        daje musze na nie pracowac.... moze powiesz mi gdzie je daja?
        aaaaa teraz wiem dlaczego tutaj wszyscy ciagna bo pieniadze nie tylko tutaj
        leza na ulicy ale jeszcze sa rozdawane przez inne kraje dla obywateli usa,
        powiedz mi ktory kraj najwiecej daje to podlece pod jego ambasade....hehehehe

        mikrokontrolery od dawna sa produkowane w azji jorl, ale technologia nadal jest
        amerykanska, francuzi nadal sa w XIX wieku w dziedzinie elektroniki, wiec jak
        mowisz ze sie przerzucasz na francuzow to ty chyba jestes na etapie pralki
        frania (produkt prl-u), japonczycy produkuja tez w chinach czy malezji i innych
        tajwanach... oj blado wypadasz tutaj jorl....
        jesliu produkujesz pralki frania to nie wiem gdzie je sprzedajesz w afryce?

        jorl, w usa podatki finansuja szkolnictwo srednie i podstawowe, szkolnictwo
        wyzsze jest odplatne tak samo jak na zachodzie eu a do polski to dociera juz...
        nie ma nic za darmo,
        co do szkonictwa wyzeszego to
        niemcy za swoj socializm placa ciezko, to wlasnie niemcy padaja na pysk, to
        wlasnie niemcy padly juz w zasadzie na pysk i tacy jak ty probuja na podlodze
        znalezc kolegow a tu brak ich....

        co do niemieckich szkol masz racje sa kiepskie (mowie o szkolach srednich i
        podstawowych) i niczym sie nie roznia od przecietnych szkol w usa, ale za to
        nie ma u was programow dla dzieci ktore sie wybijaja talentem i zacieciem w
        nauce ktore to programy sa oferowane w kazdej szkole w usa i to dzieki nim w
        usa mozna spotkac ciekawe szkoly, tu jak widze nie masz pojecia o szkolnictwie
        w usa, a ja mam porownanie z rodzina w niemczech ktora ma dziecko o dwa lata
        starsze od mojego, makabra, moje dziecko studiuje w wieku 17 lat ona nie
        skocnzyla szkoly sredniej a program jak widzialem to jest niestety gorszy od
        tego co sie w polsce dzieje, dziecko chodzi do szkoly w hanoverze...
        jesli sie nie myle to najlepsze uczelnie na swiecie jesli chodzi o mat-fiz i
        inzynieryjne (i wogole tez) sa w usa to co chcesz mi jorl udowodnic? ze macie
        takich fachowcow w mat-fiz ale szkoly sa kiepskie? to jak to jest?
        tu masz nastepny bzdurny poglad o temacie o ktorym nie masz pojecia
        ja bedac na studiach inzynieryjnych w usa, bylem w anglii przez jeen semestr i
        byli tam niemcy z berlina i bonn, wyrozniali sie tym ze nie mogli dac sobie
        rady z zadnymi cwiczeniami testy wypadly im fatalnie tez... wiec?

        co do medycyny to niestety tez masz najlepsza w usa, sa porozrzucane osrodki po
        calym swiecie ale to tutaj wlasnie jest centrum naukowe swiata mozesz negowac
        to lub sie sprzeczac ale klazdy kto sie zna to wie wiec?
        no coz jorl dopuki w usa bedzie rzadzil dolar i dopuki eu bedzie socialistyczna
        amerykanie moga spac spokojnie ....
        to jakbys nie wiedzial ale wlasnie eu potrzbuje swierzosci i nowych mozgow bo
        te stare cos nie dzialaja dobrze ...

        takich idiotyzmow dawno jorl nie napisales a ja nie czytalem... gratuluje
        doganiasz kagana









    • Gość: JOrl Ordnung muss sein, VIPER IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.04, 23:01
      Tak viper, nastepny, poza Kaganem opisal swoje wydatki na ksztalcenie dzieci a
      Ty, jak dotychczas, twierdzisz ze klamie. A opisal szczegolowo i wyglada ze i
      wiarygodnie.

      Teraz co ten ktos napisal. Co potwierdza ze pracodawcy tez potrafia za nauke
      dziecka pracownika jakos czesc wysokich oplat za Uni w USA placic:

      . "Jezeli chodzi jeszcze o studia syna to tez pracodawca placi. Tak
      wynegocjowalem w kontrakcie."

      No i Twoja, w koncu normalana na tym forum:

      >bzdura totalna wez sie zastanow nad pisaniem bzdur kolego kagana....
      >pracodawca jest szczodry dla pracownikow ktorych ceni ale, dzieko pracownika
      >jest tak samo jak dziecko z ulicy, jak rozpisac ten wydatek? w szczegolnych
      >przypadkach zdarzaja sie doplaty albo tworzone sa w miejscu pracy fundusze na
      >to, ale tu nastepna pulapka da sie jednemu nie mozna odmowic drugiemu wiec
      >wiekszosc pracodawcow woli dac wieksza pensje niz pieniadze na szkole....

      Tak naprawde nie za bardzo jest istotne dla mnie co z tym dzieckiem. Ale
      napisales CIEKAWA rzecz.
      Ano napisales, ze pracodawca jak doplaci JEDNEMU NIE moze odmowic DRUGIEMU!

      Bardzo ciekawe!
      Mam wtedy pytanie SKAD ten "drugi" wie ze ten "pierwszy" dostal doplate do
      swojego dziecka????
      Przeciez to jest TAJEMNICA! Kto ile i co dostaje od pracodawcy!
      W Niemczech jest NORMALNE, ze sie ma w umowie o prace punkt, "ze nie wolno
      mowic wspolpracownikom ile sie zarabia"! Nie moge zareczyc ze tak jest wszedzie
      w Niemczech, ale tak jest NORMALNIE!
      Oczywiscie w prywatnej, kapitalistycznej, gospodarce. Jak zaczelem tam
      pracowac i zobaczylem ten punkt w mojej umowie zapytalem wlasciciela fabryki co
      to znaczy i on mi to powiedzial. Abym napewno zrozumial.
      A u was, w USA pracownicy sie zbieraja i debatuja nad swoimi placami? I jak
      jeden dostal to drugi leci z pretensjami do szefa dlaczego on nie???
      Tak napisales drogi viper przeciez!
      Czytuje jak sie smiejesz z socjalistycznej EU. A tam u Was w USA to juz czysty
      komunizm! Bo wlasnie jednym z fundamentow kapitalistycznego porzadku jest
      wlasnie ten zakaz gadania o swoich zarobkach. Za to grozi bezlitosne
      wypowiedzenie. W Niemczech.
      Mi osobiscie sie to od razu spodobalo. Bo komuna z dyskusjami kto ile zarabia
      nie byla dla mnie.
      Ale widze ze Tobie to pasuje. I argumentujesz, ze NIEMOZLIWE jest ze np. Kagan
      czy ten emigrant dostawal doplate do Uni dziecka bo co powiedza inni!
      Jesli tak jest naprawde jak opowiadasz, to z USA jest gorzej jak myslalem. Ale
      tak naprawde to mysle ze az tak kumunistycznie u was i nie jest. Tylko po
      prostu Ty, drogi viper, sie mylisz.

      Ale moze tak uwazasz, bo pracujesz w jakis panstwowej robocie? Bo w takiej to
      naturalnie musi byc tak "socjalistycznie". I jak jeden dostanie to drugi moze
      drzec pysk. Ale Ty twierdzisz, ze pracujesz w jakies duzej korporacji. Czyli w
      prywatnej gospodarce. A to czemu taki komunizm tam u Ciebie jest?
      Widzisz drogi viper, ja na poczatku wierze w to co ludzie mowia. Czy pisza.
      Oczywiscie jak mi podpada to juz potem tez nie. Ale Ty? U Ciebie z marszu
      wszyscy klamia. Juz mowilem, chyba byt ksztaltuje swiadowosc. Zyles i zyjesz w
      zaklamanym srodowisku wiec i dlatego masz takie nastawienie. To i nic dziwnego
      ze wszystkich o klamstwa podejrzewaz.
      Ale moze wtedy zastanowmy sie nad tym co Ty jeszcze pisales. O sobie. Ze
      pracujesz, juz wspomnialem, w korporacji. Czlowiek po studiach. Czyli raczej
      powinienes pracowac tak gdzies od tej 7-9 do 15-17h. Mieszkasz w NY. Piszesz.
      Jak sie popatrzy na te ostatnimi czasy duzo postow na forum GW widac ze
      wysylasz je jakos w czasie gdzie raczej powinienes pracowac. Przy poscie jest
      godzina wyslanie. Czasu polskiego. Uwzgledniajac te kilka godzin przesuniecia
      czasu widac wszystko. Tych postow jest duzo i wyglada na to ze piszesz je po
      prostu W PRACY!
      No chyba ze nie jestes "bialy kolnierzyk" i pracujesz na zmiany. Ale to by
      znaczylo ze klamiesz. Tak daleko juz nie chce isc.
      No wiec jak, w tej korporacji mozesz studiowac forum, pisac dlugie posty? No to
      tam u was juz naprawde nic tylko obijanie gruch! Jak w komunie!
      Ale moze jest to jednak panstwowa robota? Gdzie na calym Swiecie ludzie sie
      lenia? I maja czas na internet?
      To powiedz wyraznie! I nie opowiadaj o socjalizmach. Bo sam go uprawiasz!
      Acha, to w koncu jest to forum Gospodarka. A wiec moze o GDP przy okazji.
      Ciekawe jest pytanie, jak piszesz posty na forum w pracy to czy GDP USA tez
      rosnie? W czasie pisania? I czytania forum? Czy moze ta Twoja "tworcza" praca
      powinna byc wliczona do GDP Polski? Bo pojawia sie na polskim forum?
      To jest dopiero zadanie dla naszych tuzow! Forumowych ekonomistow!
      Ale ja naprawde nie chcialbym aby moj post spowodowal, ze
      przestaniesz "tworzyc" GDP pisaniem postow w pracy. Ty wiesz, ja naprawde
      uwazam, ze im bardziej sie bedziecie obijali tym lepiej dla Swiata! A wiec rob
      tak dalej!
      Pozdrowienia

      • viper39 Re: Ordnung muss sein, VIPER 30.06.04, 15:28
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        ) Tak viper, nastepny, poza Kaganem opisal swoje wydatki na ksztalcenie dzieci
        a ) Ty, jak dotychczas, twierdzisz ze klamie. A opisal szczegolowo i wyglada ze
        i ) wiarygodnie.

        kto nastepny opisal? i jaka prawde kagan nie byl tuaj nie wie co mowi i pisze
        bzdury to juz ustalilismy, udowodnilem to prosta rzecza wlazlem na portal univ.
        of minesota i tam sa ceny, pokazuje mi to tylko ze kagan to glupek nie umiejacy
        nawet klamac, a ty jestes drugi glupek powolujacy sie na glupka kagana,
        szczegolowo to oni pisali klamstwa zapominajac o malym szczegole, to wszystko
        mozna sprawdzic bardzo latwo


        ) Teraz co ten ktos napisal. Co potwierdza ze pracodawcy tez potrafia za nauke
        ) dziecka pracownika jakos czesc wysokich oplat za Uni w USA placic:
        ) ) . "Jezeli chodzi jeszcze o studia syna to tez pracodawca placi. Tak
        ) wynegocjowalem w kontrakcie.")
        ) No i Twoja, w koncu normalana na tym forum:
        ) ) )bzdura totalna wez sie zastanow nad pisaniem bzdur kolego kagana....
        ) )pracodawca jest szczodry dla pracownikow ktorych ceni ale, dzieko pracownik
        ) a ) )jest tak samo jak dziecko z ulicy, jak rozpisac ten wydatek? w
        szczegolnych) ) )przypadkach zdarzaja sie doplaty albo tworzone sa w miejscu
        pracy fundusze ) na ) )to, ale tu nastepna pulapka da sie jednemu nie mozna
        odmowic drugiemu wiec ) )wiekszosc pracodawcow woli dac wieksza pensje niz
        pieniadze na szkole....
        )
        ) Tak naprawde nie za bardzo jest istotne dla mnie co z tym dzieckiem. Ale
        ) napisales CIEKAWA rzecz.
        ) Ano napisales, ze pracodawca jak doplaci JEDNEMU NIE moze odmowic DRUGIEMU!
        )
        ) Bardzo ciekawe!
        ) Mam wtedy pytanie SKAD ten "drugi" wie ze ten "pierwszy" dostal doplate do
        ) swojego dziecka????
        ) Przeciez to jest TAJEMNICA! Kto ile i co dostaje od pracodawcy!
        ) W Niemczech jest NORMALNE, ze sie ma w umowie o prace punkt, "ze nie wolno
        ) mowic wspolpracownikom ile sie zarabia"! Nie moge zareczyc ze tak jest
        wszedzie) w Niemczech, ale tak jest NORMALNIE!
        ) Oczywiscie w prywatnej, kapitalistycznej, gospodarce. Jak zaczelem tam
        ) pracowac i zobaczylem ten punkt w mojej umowie zapytalem wlasciciela fabryki
        co) to znaczy i on mi to powiedzial. Abym napewno zrozumial.
        ) A u was, w USA pracownicy sie zbieraja i debatuja nad swoimi placami? I jak
        ) jeden dostal to drugi leci z pretensjami do szefa dlaczego on nie???
        ) Tak napisales drogi viper przeciez!

        jorl, jak widze masz trudnosci z czytaniem i rozumieniem textow, ale wiem ze to
        jest wtorny analfabetyzm, ja napisalem wyraznie, ze TWORZY SIE FUNDUSZE NA NP
        TAKIE CELE JAK KSZTALCENIE DZIECI, by jakos rozpisac rozchody w firmie (ale to
        trzeba sie troche znac na finansach jorl a ty nie grzeszysz ta wiedza) i jesli
        taki fundusz jest utworzony to nie ma mozliwosci aby on byl nie jawny, i kazdy
        ma wglad do tego kto z niego korzysta i w aki sposob. proste co?
        co do zarobkow to jakie kto wynegocjuje takie ma, jesli wynegocjuje wiecej to
        ma wiecej, to wszystko, czy to takie trudne do zrozumienia? i gdzie ty w moim
        poscie wyczytales ze kazdy dyskutuje o zarobkach? ty jestes jednak matol na
        miare kagana

        ) Czytuje jak sie smiejesz z socjalistycznej EU. A tam u Was w USA to juz
        czysty ) komunizm! Bo wlasnie jednym z fundamentow kapitalistycznego porzadku
        jest ) wlasnie ten zakaz gadania o swoich zarobkach. Za to grozi bezlitosne
        ) wypowiedzenie. W Niemczech.) Mi osobiscie sie to od razu spodobalo. Bo komuna
        z dyskusjami kto ile zarabia ) nie byla dla mnie.
        ) Ale widze ze Tobie to pasuje. I argumentujesz, ze NIEMOZLIWE jest ze np.
        Kagan ) czy ten emigrant dostawal doplate do Uni dziecka bo co powiedza inni!
        ) Jesli tak jest naprawde jak opowiadasz, to z USA jest gorzej jak myslalem.
        Ale ) tak naprawde to mysle ze az tak kumunistycznie u was i nie jest. Tylko po
        ) prostu Ty, drogi viper, sie mylisz.

        ja sie nie pomylilem ale ty w tej zlosci nie umiales zrozumiec textu i
        dorobiles sobie swoje urojone konkluzje ktorych tam nie bylo w moim texcie,
        matko ty jestes analfabeta nie umiejacym zrozumiec textu, wiec nic dziwnego ze
        piszesz bzdury
        a teraz ciebie zaskocze, mailem od emigranta, bo ta osoba podajaca sie za
        emigranta napisala cos do mnie mailem, a poniewaz tez ja przylapalem na
        klamstwie tak jak kagana, chciala sie wytlumaczyc mailem, a wiec masz
        wytlumaczenie pani (czy cholera wie kogo)

        "----
        • Gość: emigrant Re: Ordnung muss sein, VIPER IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 20:07
          To byl zart bo jak nazywasz mnie ciagle KLAMCA to napisalam zebys poczul sie
          dowartosciowany panie VIPER39 , ze tylko ty znasz SWIAT.

          Za ksiazki dzieci placilismy i to w podstawowce i w sredniej panstwowej szkole
          w USA gdzie obecnie mieszkam. I nie tylko ale jeszcze byly doplaty za KURSY na
          wyzszym poziomie bo bezplatne byly tylko podstawowe.TO BYLA PANSTWOWA SZKOLA.
          Za studia syna na STANOWYM UNIWERKU placilismy ponad 30 OOO $. Przy aplikacji
          syna trzeba bylo wykazac sie ze taka kwote sie posiada.
          Dlaczego mialabym klamac VIPER?
          > "----
          • viper39 Re: Ordnung muss sein, VIPER 30.06.04, 20:50
            Gość portalu: emigrant napisał(a):

            BO WIDZISZ TO WSZYSTKO MOZNA SPRAWDZIC,
            podalas szkole wlazlem na strone szkoly a tam jak byk pisze #tel.
            ceny tez na drugiej stronie zupelnie inne niz ty podalas, itd, to po co
            klamiesz to sa info. dostepne dla kazdego, i nie robia tutaj wyjatkow dla
            ciebie i biora od ciebie wiecej pieniedzy,
            w tym kraju mozna kazda taka rzecz sprawdzic bo jest to mozliwe ustawowo,
            proste? a wiec jak szkola oglasza ze cena kredytu czy semestru jest 9tys $ to
            znaczy ze tyle kosztuje, czy do ciebie dociera to tumanie jeden?
            to jest przedszkole co za barany

            • Gość: emigrant Re: Ordnung muss sein, VIPER IP: *.proxy.aol.com 30.06.04, 21:05
              Dla nie rezydenta 26 500$ z groszami
              +kieszonkowe wychodzi 30 000$. Nam kazali wykazac, ze mamy 30 000$ Po co mam
              klamac??? tak bylo w linku, ktory pan mi podal prosze sprawdzic

              studia to nie tylko kredyty.
              Pozdrawiam , zycze szczescia i jak najmniejszych oplat za studia dzieci.
              • viper39 Re: Ordnung muss sein, VIPER 30.06.04, 21:38
                www.purdue.edu
                Computing on Campus Co-ops and Internships...
                ... and $20,774/YR for nonresidents. This estimate includes fees and tuition
                (tuition for nonresidents is $9,032/semester), books, living expenses,
                travel,...


                Items Nonresident (nie rezydent)
                University Fees $5,860 (oplata universytecka)
                Tuition $9,032 (oplata za szkole)
                Books and Supplies $890 (ksiazki itd)
                Room and Board $6,700 (zamieszkanie i jedzenie)
                Miscellaneous $1,040 (drobnica ktora sie wydaje)
                Travel $300 (dojazdy, itd)
                TOTAL $23,822 (suma za caly rok)

                mowilas o 32 tys rocznie, a tu wychodzi 23tys rocznie za wszystko (max), oplata
                za szkole jest ~9000 $$$ umiesz czytac? i o tym wlasnie mowilismy, czy jestes
                na tyle tumanem ze nie umiesz czytac? oplaty universyteckiej nie placi sie co
                roku, bo po roku zamieszkania w danym stanie staje sie rezydentem stanu i ta
                oplata juz nie obowiazuje jako rezydenta, poza tym mozna tej oplaty uniknac lub
                zaplacic polowe za pierwszy semestr tylko, az nie moge umierzyz ze taka uparta
                koza jestes i brniesz w swoich klamstwach az do konca
                umiesz czytac klamco?
                • helena333 Re: Ordnung muss sein, VIPER 30.06.04, 21:55
                  viper39 napisał:

                  > www.purdue.edu
                  > Computing on Campus Co-ops and Internships...
                  > ... and $20,774/YR for nonresidents. This estimate includes fees and
                  tuition
                  > (tuition for nonresidents is $9,032/semester), books, living expenses,
                  > travel,...
                  >
                  >
                  > Items Nonresident (nie rezydent)
                  > University Fees $5,860 (oplata universytecka)
                  > Tuition $9,032 (oplata za szkole)
                  > Books and Supplies $890 (ksiazki itd)
                  > Room and Board $6,700 (zamieszkanie i jedzenie)
                  > Miscellaneous $1,040 (drobnica ktora sie wydaje)
                  > Travel $300 (dojazdy, itd)
                  > TOTAL $23,822 (suma za caly rok)
                  >
                  > mowilas o 32 tys rocznie, a tu wychodzi 23tys rocznie za wszystko (max),
                  oplata
                  >
                  > za szkole jest ~9000 $$$ umiesz czytac? i o tym wlasnie mowilismy, czy jestes
                  > na tyle tumanem ze nie umiesz czytac? oplaty universyteckiej nie placi sie co
                  > roku, bo po roku zamieszkania w danym stanie staje sie rezydentem stanu i ta
                  > oplata juz nie obowiazuje jako rezydenta, poza tym mozna tej oplaty uniknac
                  lub
                  >
                  > zaplacic polowe za pierwszy semestr tylko, az nie moge umierzyz ze taka
                  uparta
                  > koza jestes i brniesz w swoich klamstwach az do konca
                  > umiesz czytac klamco?

                  Ok wygrales tylko ty mowisz prawde. Jest to Uniwerek Prywatny.
                  zegnam i szczerze zycze szczescia
                  • Gość: felusiak Nie pijcie coolaid IP: *.nyc.rr.com 01.07.04, 23:29
                    Purdue jest szkola publiczna a nie prywatna.
                    Dyskusja jest wrecz niedorzeczna. Zaden pracodawca nie pokryje oplat za studia
                    pociechy pracownika ani w czesci ani w calosci z tej prostej przyczyny, ze nie
                    mozna tego wliczyc w koszta czyli nie mozna odliczyc od podatku. Pracodawcy
                    pokrywaja studia pracownikow nagminnie.
                    Nie ma w USA ani jednej publicznej szkoly, w ktorej trzeba placic za cokolwiek z
                    wylaczeniem tego co w Polsce nazywalo sie komitetem rodzicielskim. W klasach od
                    1 do 12 nauka jest calkowicie bezplatna wlacznie z podrecznikami. Mniej zamozni
                    nie placa za drugie sniadanie a bogaci placa 1 dolar i 25 centow. Nie placi sie
                    za autobus szkolny, ktory codziennie przywozi i odwozi. Nie placi sie takze za
                    ten sam szkolny autobus wiozacy dzieciarnie z publicznej szkoly na lekcje
                    religii w kosciolach, meczetach i synagogach. Faktem jest, ze olowek i kajecik
                    musza kupic rodzice.
                    Nie ma takiego uniwersytetu publicznego (stanowego lub miejskiego, w ktorym
                    nauka kosztowalaby 40 tysiecy dolarow. Za takie pieniadze studiuje sie w Yale,
                    Harvard lub Princeton).
                    W 2002 w USA bylo 16,5 mln studentow szkol wyzszych co daje 6089 na 100 tysiecy
                    ludnosci. W Posce ten wskaznik wynosi 4641.
                    • Gość: emigrant Re: Nie pijcie coolaid IP: *.proxy.aol.com 02.07.04, 05:08
                      Tak to nie jest Uniwersytet Prywatny tylko stanowy ale prosze to powiedziec
                      panu Viper39 bo on tak twierdzil.
                      Placilam zarowno w podstawowce(niewielka) w sredniej dokladnie 162$-165 $ za
                      semestr.
                      My jako obcokrajowcy musielismy wykazac sie , ze posiadamy 30 000$ na pokrycie
                      pierwszego roku studiow na uniwersytecie stanowym.
                      Obecnie w Polsce studiuje 30% mlodziezy. Za moich czasow studiowalo 7%.
                      pozdrawiam
                      • Gość: felusiak emigrant daj juz spokoj IP: *.nyc.rr.com 02.07.04, 19:31
                        Pieprzysz glodne kawalki. Bzdury i nic wiecej. Zapewne twoj angielski jest na
                        poziomie mojego psa i stad twoj upor.

                        Nikt nikogo nie pyta czy ma pieniadze na studia. Rejestracja nie ma nic
                        wspolnego z oplatami. Generalnie student ma 30 dni na zaplacenie obojetnie skad
                        pochodza fundusze. Po 30 dniach jesli nie zaplaci jest automatycznie skreslany z
                        listy i po baletach.
                        Kompromitujesz sie swoimi postami i narazasz sie na drwiny. Zupelnie niepotrzebnie.

                        PS. Szkola stanowa jest szkola publiczna. To helena333 napisala ze Purdue jest
                        prywatny.
    • Gość: JOrl Bylo specjalistow 2.... IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.04, 23:31
      Mamy dwoch specjalistow od USA na forum. Oczywiscie conajmniej. I ostatnio,
      spowodowane bylo twierdzeniem Kagana ze jemu firma w USA doplacala do uni jego
      dziecka, mamy od nich sprzeczne twierdzenia. Jak tam jest.
      A wiec specjalista USA nr.1 czyli viper. Cytat z jego postu:

      >jorl, jak widze masz trudnosci z czytaniem i rozumieniem textow, ale wiem ze
      >to jest wtorny analfabetyzm, ja napisalem wyraznie, ze TWORZY SIE FUNDUSZE NA
      >NP TAKIE CELE JAK KSZTALCENIE DZIECI, by jakos rozpisac rozchody w firmie (ale
      >to trzeba sie troche znac na finansach jorl a ty nie grzeszysz ta wiedza) i
      >jesli taki fundusz jest utworzony to nie ma mozliwosci aby on byl nie jawny, i
      >kazdy ma wglad do tego kto z niego korzysta i w aki sposob. proste co?

      Jednoznacznie ta wypowiedz musi sie interpretowac ze firmy moga PLACIC na
      wyksztalcenie dzieci pracownika. Wg. Vipera jednak MUSI byc ten fundusz jawny.
      Dla wszystkich.

      A co nasz specjalista USA nr.2?
      Slowa Felusiaka:
      >Dyskusja jest wrecz niedorzeczna. Zaden pracodawca nie pokryje oplat za studia
      >pociechy pracownika ani w czesci ani w calosci z tej prostej przyczyny, ze nie
      >mozna tego wliczyc w koszta czyli nie mozna odliczyc od podatku. Pracodawcy
      >pokrywaja studia pracownikow nagminnie.

      Tutaj z kolei wg Felusiaka jest NIEMOZLIWE ze w USA pracodawca doplaca do
      ksztalcenia dzieci. Bo np. nie moze odliczyc od podatku jako koszty.

      NO WIEC JAK???
      Jeden sie myli! Viper albo felusiak! Nie moga jednoczesnie miec tutaj racje,
      prawda?

      A moze co ja uwazam. W USA nie bylem jak i nie zamierzam byc. A ze nie widze
      powodu ze Kagan klamie, a jednoczesnie znam tez kapitalizm, mysle ze felusiak
      nie ma racji. Bo jego argument, ze pracodawca nie moze doplacac bo nie odliczy
      od kosztow nie jest taki konieczny.
      W Niemczech nie mam odniesienia do takiego problemu, bo tutaj nie potrzeba tych
      horendalnych oplat za uni. Za to sa wyzsze podatki naturalnie.
      Ale tutaj inny przypadek. Dosyc podobny. Ubezpieczenie chorobowe. W Niemczech
      jest powszechne ubezpieczenie od pracownikow. Obowiazkowe, jesli sie zarabia do
      pewnej sumy. Oprocz tego mozna byc prywatnie ubezpieczony. dosc czesto jest to
      drozsze jak to "panstwowe" a niekoniecznie duzo lepsze. Ja np. mam to panstwoe
      gdzie place max. skladki, a oprocz tego do leczenia w szpitalu dodatkowe
      prywatne. Dzieki temu w szpitalu mam prawo do darmowego pokoju 1-osobowego jak
      i opieke doktora-szefa. A nie jakiegos asystenta ktory sie na mnie bedzie
      uczyl. Chociaz wiem ze na kims w koncu musi sie uczyc, ale dlaczego na mnie,
      prawda? No dobra, nigdy w tych wszystkich latach cos takiego potrzebowalem. I
      nie zamierzym potrzebowac.
      Panstwowe ubezpieczenie jest jednoczesnie dla calej rodziny, jesli nie pracuje.
      Niewazne ile dziecia. Naturalnie ale tylko dla jednej zony. Poligamie nie
      przechodza.
      Jest tu osobna "kasta" pracownikow panstwowych, urzednikow. Oni maja prawo do
      ubezpieczenia prywatnego. I panstwo doplaca im tak duzo ze w efekcie placa
      niewiele. I dla dowolnej liczby dzieci, nie jak w prywatnym ubezpieczeniu, ze
      dla kazdego musi byc osobne.
      Ja np. mam dla moje corki tez dodatkowe prywatne na szpital jak moje, oprocz
      tego ze ona jak studiuje ma to panstwowe przy mnie. Bez zadnego dodatku. Do
      ukonczenia 25 r zycia. A jak dalej studiuje to ma takie panstwowe za
      51€/miesiac.
      Pracownik w prywatnej gospodarce, jak juz wspomnialem, powyzej pewnej granicy
      zarobkow nie musi byc panstwowo ubezpieczony, a moze sie calkowicie prywatnie
      ubezpieczyc. Wtedy za kazde dziecko i zone naturalnie osobno. Pracodawca placi
      50% w kosztow panstwowego ubezpieczenia i jak sie chce, bo mozna prywatnie sie
      ubezpieczyc, doplaca tez do wysokosci jakby tej polowy panstwowego. Czyli
      doplaca tez do dzieci. I napewno wlacza to w koszty dzialalnosci
      przedsiebiorstwa.
      Swiat Zachodnie sie az tak od siebie nie rozni i dlatego uwazam ze akurat
      felusiak, mimo ze jest wielki specjalista od USA nie ma racji twierdzac, ze
      doplacanie jakos tam do dziecia pracownikow NAPEWNO nie da sie w koszty
      przedsiebiorstwa wliczyc. W Niemczech w zakresie ubezpieczenia chorobowego tak.
      Ale tez jest ciekawe, ze Viper twierdzi ze sa takie fundusze, a felusiak
      zaprzecza. I ja uwazam ze jak te fundusze sa JAWNE (i takie wg. Vipera byc
      musza), musi to byc nie prywatna gospodarka a panstwowa robota.
      Dlatego napisalem poprzednio Viperowi ze pracuje w socjalizmie. Ale gada jaki
      to on jest zly w Europie np. Socjalizm.
      Dlatego akurat felusiak myli sie bo nie wie jak jest w panstwowej pracy, ze sa
      fundusze na dzieci. A tez felusiak pracuje gdzies w marnej pracy na nedznawym
      stanowisku gdzie cos takiego jak dla fachowca jak Kagan doplaty sa mozliwe, nie
      slyszal. Bo sam od takich mozliwosci ze wzgledu na byle jaka prace jest odciety
      Dlatego tlumaczy ze to niemozliwe. Z jakos tam podatkowych powodow. No coz jak
      wielu Polakow daleko nie zaszedl.
      Jak ktos chce sie dokladniej dowiedziec o ubezpieczeniach w Niemczech to pytac.
      Chetnie odpowiem.
      Pozdrowienia
      • Gość: felusiak Re: Bylo specjalistow 2.... IP: *.nyc.rr.com 03.07.04, 04:33
        Drogi JOrlu dawno nie czytalem tak chaotycznej wypowiedzi. Nawet nie wiem od
        czego zaczac. Moze od tego, ze system amerykanski nawet w przyblizeniu nie
        pokrywa sie z niemieckim i jakiekolwiek analogie i powolywanie sie na znajomosc
        kapitalizmu sa nie na miejscu.
        Komu zawierzasz to twoja sprawa. Mnie ani ziebi ani grzeja. Chcesz wierzyc
        Kaganowi to wierz.

        Przyznam, ze usmialem sie do rozpuku na twoj wywod jak to mi sie nie udalo, bo
        nie mam panstwowej pracy. Widzisz w USA panstwowa praca ma jedna tylko zalete.
        Daje dobre benefits ale nie placi. Ja oplacam swoje benefits z wlasnego portfela
        i nie narzekam. A mojej, wedlug ciebie "byle jakiej pracy" zycze tobie i twojej
        calej rodzinie. W zasadzie nie jestem zawistny i wszystkim zycze mojej pracy.
        • Gość: JOrl Re: Bylo specjalistow 2.... IP: *.dip.t-dialin.net 03.07.04, 08:16
          Nie pozostalo Tobie Felusiak pisac jak to jest moj post chaotyczny. Ale JASNO
          przedstawilem Twoje i Vipera zdanie na temat doplacania do wyksztalcenia dzieci
          przez pracodawce.
          I te zdania sie wykluczaja. No to jeszcze raz felusiak, kto sie myli Ty czy
          Twoj kolega Viper?

          Co do panstwowej pracy. Ja pracuje w kapitalistycznej i sobie ja chwale. Nigdy
          bym nie chcial pracowac w panstwowej.

          Napisalem ze Viper pracuje w panstwoej. Tak uwazam z jego wypowiedzi.
          Oczywiscie podsuwam mu pod nos jego smiechy z socjalizmu. Bo sam w nim siedzi.

          Tobie NIGDZIE nie powiedzialem ze Ty felusiak pracujesz w panstwowej pracy.
          Pracujesz w prywatnej. Ale ze robisz byle co dlatego nie miesci Ci sie w glowie
          ze np. Kagan dostawal doplate do uni swojego dziecka. Po prostu nie jestes z
          jego polki. Bo robisz byle co. W stosunku do niego.

          Teraz jasne felusiak? Jak masz jeszcze problemy ze zrozumieniem to napisze
          jeszcze raz. Powoli i duzymi literami moze.

          Pozdrowienia
          • Gość: felusiak Re: Bylo specjalistow 2.... IP: *.nyc.rr.com 04.07.04, 22:07
            Zycze ci duzo szczescia JOrlu, bo rzeczywiscie tego potrzebujesz i to bardzo.
            Gdybys chociaz troche znal amerykanski system to nie zadalbys pytania kto ma
            racje, ja czy viper.
            Mnie miesci sie w glowie w ciagu godziny znacznie wiecej niz tobie przez cale
            zycie. Moja "byle jaka praca" daje mi bardzo wygodne zycie i nie zamienilbym jej
            na twoja albo Kagana 'dobra prace".
            PS. Czy aby stwierdzic, ze kula moze zabic nalezy koniecznie strzelic sobie w leb?
            Ta metafora chyba jednak nie dotrze. Nie pojmie.
            PS 2. Moin zdaniem piszesz chaotycznie. Zapytaj innych czy maja podobne zdanie.
            • Gość: Red Re: Bylo specjalistow 2.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 12:48
              Witam
              Widzę że macie panowie problem :-)
              A co powiecie na polskie ubezpieczenie ?
              ZUS - 800 zł z tego państwo zabiera ok 600zł na emerytury od tak sobie.
              Średnia pensja pracownika to ok 1000 zł
              Brak jakiegokolwiek wyboru płacenia tych 800 zł
              Rozpoczynasz działalność prywatną, musisz płacić haracz.
              Dochodzi w pierwszych miesiącach takiej działalności do tego, że nowy
              przędsiębiorca na koniec miesiąca ledwo widzi 500 zł swego zysku, a czasami
              musi zrezygnowć z działalności.
              Bynajmniej nie jest to odosobniony przykład, jest takich firm jedno lub kilku
              osobowych cała masa.
              Pozdrawiam

              PS Amerykanie umią pozbyć się części deficytu, ostatnio pokazali nam jak to
              można zrobić osłabiając dolara :-)
              • editor_in_chief Re: Bylo specjalistow 2.... 06.02.05, 12:49
                1) To nie jest watek o ZUSie.
                2) Slabszy dolar oznacza jeszcze wiekszy deficyt
                rachunku biezacego USA, bowiem ten sam wolumen
                importu wymaga do obslugi WIEKSZEJ ilosci
                dolarow. Owszem, USA mogloby zdewaluoawc w 1 dzien USD np.
                do poziomu 1 eurocenta za 1 USD, ale w ten sposob
                caly swiatowy system finansowy runal by w gruzach, bo nikt
                by nie przyjmowal USD. Wiec USA musi dealuwoac swa walute
                powoli, ale wtedy wierzyciele Ameryki maja czas na podjecie
                srodkow zaradczych, np. stopniowe przejscie na euro.
                Tak czy inaczej, USA jest skonczone jako potega
                gospodarcza. Potega militarna tez wiec dlugo nie bedzie.
                I dobrze! :)
                • Gość: Red Re:..... Bylo specjalistow 2...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 21:15
                  ....... Slabszy dolar oznacza jeszcze wiekszy deficyt
                  rachunku biezacego USA, bowiem ten sam wolumen
                  importu wymaga do obslugi WIEKSZEJ ilosci
                  dolarow.......


                  ...bowiem ten sam wolumen importu... - Kto mówi o tym samym wolumenie ?


                  Witam
                  Wydaje mi się że czegoś tu nie rozumiesz
                  Jeżeli dolar jest słabszy , tym samym blokuje się import a uwalnia eksport ,
                  czyż nie ?
                  Jeżeli tak, to skutki tego w tym roku będą widoczne jak diabli i deficyt
                  znacznie ograniczą.
                  Jeżeli nadal uważasz że sztuczne osłabienie dolara nie wpływa na ograniczenie
                  deficytu
                  to tylko mogę współczuć Tobie.

                  ....Slabszy dolar oznacza jeszcze wiekszy deficyt rachunku biezacego USA....
                  - O ile USA nie pokrywa go z zapasu € :)

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Kagan Re:..... Bylo specjalistow 2...... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.02.05, 09:23
                    USA musza importowac, poniewaz Amerykamie praktycznie zlikwidowali u siebie
                    przemysl poza zbrojeniowym. Tak wiec elastycznosc importu wzgledem zmian kursu
                    USD jest tam bardzo niska. USA bowiem importuja obecnie praktycznie wszystko:
                    od gwozdzia po komputer. Gdyby, jak dawniej, USA importowaly tylko towary
                    luksusowe, to owa elastycznosc bylaby wysoka, i zmiana kursu USD wplywala by na
                    wielkosc wolumenu importu. Tak wiec najpierw postudiuj kilka lat ekonomie, a
                    pozniej sie wymadrzaj. Wbrew pozorom, ekonomia nie jest ani prosta, ani latwa...
                    I gospodarka nie "jedzie" na rezerwach, ale na tym, co aktualnie produkuje.
                    Rezerwy moga tylko nieco oslabic skutki wstrzasow, ale nie zmienia nigdy
                    struktury gospodarki... Pamietaj, ze pieniadz to obecnie tylko i wylacznie
                    symbol, bez wartosci a jedynie z sila nabywcza, oparta na sile danej gospodarki.
                    Pieniadza nie zjesz, nie ubierzesz sie w niego, i daje on malo swiatla i
                    ciepla... Mozna spac na banknotach, ale posciel z plotna i materac na
                    sprezynach jednak jest wygodniejszy...
                    • Gość: Red Re:..... Bylo specjalistow 2...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 17:41
                      > USA musza importowac, poniewaz Amerykamie praktycznie zlikwidowali u siebie
                      > przemysl poza zbrojeniowym.
                      • ania_z_belgii Re:..... Bylo specjalistow 2...... 11.02.05, 11:07
                        - USA musza importowac, poniewaz Amerykamie praktycznie zlikwidowali u siebie
                        przemysl poza zbrojeniowym.
                        • Gość: Kagan Fakty i opinie IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.02.05, 08:56
                          Fakty wedlug CIA, IMF (MFW), Banku Swiatowego i OECD. Opinie zas
                          moje wlasne...;)
                          1) Rezerwy walut zagranicznych i zlota (w mld USD)w r. 2003:
                          Chiny Ludowe (ChRL) 413, Japonia 665, Niemcy 97, Polska 34,
                          W. Brytania 46, USA 86.
                          Fort Knox jest wiec praktycznie pusty...
                          2) Dlug publiczny jako % PKB w r. 2003:
                          ChRL 30%, Japonia 155%, Niemcy 64%, Polska 47%, W. Brytania 51%,
                          USA 62%.
                          Tylko Japonia ma wiekszy dlug publiczny niz USA!
                          3) Dlug zagraniczny w mld USD w r. 2003:
                          ChRL 198, Polska 87, USA 1400-2000.
                          USA ma najwiekszy dlug zagraniczny na swiecie.
                          4) j.w. per capita w USD r. 2002:
                          Chiny 116, Polska 1650, USA ponad 3 tys.
                          Per capita zadluzenie zagraniczne maja wieksze niz USA
                          tylko Australia (8 tys.), Izrael (7 tys.) i Argentyna (4 tys.).
                          5) Bilans rachunku biezacego jako %PKB w r. 2004:
                          Chiny +1.5%, Japonia +2.7%, Niemcy +2%, Polska -3.4%,
                          W. Brytania -1.3%, USA -5.4%.
                          USA zadluzaja sie rocznie za granica na 600 mld USD
                          (na 2 mld USD na dzien pracy). A obsluga dlugu wewnetrznego
                          pochlania w USA prawie 300 mld USD rocznie czyli
                          1 mld USD na dzien pracy...
                          Pozdr.
                          • Gość: JOrl Kagan IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.05, 11:38
                            A ja nie wierze w te rezerwy ChRL. I zapewne Kagan doliczane jest do CHRL
                            Hongkong. Wedlug moje rocznika statystycznego Chiny ale bez Honkongu maja
                            deficyt handlowy. Nieduzy ale zawsze. Dopiero z Honkongiem ma plus.
                            Wiec skad moze miec takie ogromne rezerwy??
                            USA nie ma zadluzenia zagranicznego. Panstwowego jak np. Polska. Zadluzone sa
                            prywatne jednostki gospodarcze w USA. Tez cudzoziemcy (prywatni jak i banki
                            narodowe) maja papiery dluzne USA. Panstwowe. Ale sa one w $. I przy dewaluacji
                            $ dlugi USA znikaja.
                            Zreszta Polska stara sie zamienic dlugi panstwowe na taki same papiery w PLN.
                            I one sa tak naprawde niezobowiazujace. To jest dobrze pomyslane. A korzysta
                            sie z tego ze po wprowadzeniu kapitalizmu na Swiacie sporo ludzi ma pieniadze
                            ktore musi gdzies ulokowac.
                            Pozdrowienia
                            • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 14.02.05, 04:24
                              Gość portalu: JOrl napisał(a): A ja nie wierze w te rezerwy ChRL. I zapewne Kagan doliczane jest do CHRL Hongkong. Wedlug moje rocznika statystycznego Chiny ale bez Honkongu maja deficyt handlowy. Nieduzy ale zawsze. Dopiero z Honkongiem ma plus. Wiec skad moze miec takie ogromne rezerwy??
                              K: Hong Kong wciaz jest podawany osobno. Wedlug danych CIA i IMF oraz OECD
                              Chiny maja od lat dodatni bilans platniczy (current account balance) - podaje
                              w % PKB 2000 +1.9%, 2001 +1.5%, 2002 +1.9%, 2003 +1/6%, 2004 +1.5%.
                              USA zas ujemne: pomiedzy -3.9 a -5.4 a latach 2000-2004.
                              Stad te spore rezerwy ChRL i ich praktycznie brak w USA...

                              USA nie ma zadluzenia zagranicznego. Panstwowego jak np. Polska. Zadluzone sa
                              prywatne jednostki gospodarcze w USA. Tez cudzoziemcy (prywatni jak i banki
                              narodowe) maja papiery dluzne USA. Panstwowe. Ale sa one w $. I przy dewaluacji
                              $ dlugi USA znikaja.
                              - USA moze w ten sposob pozbyc sie dlugu zagranicznego, ale kosztem upadku
                              swej waluty, co musi spowodowac masowy odplyw inwestycji i kapitalow z USA.
                              Nie wazne tez, czy ten dlug jest panstwowy czy prywatny, bo oznacza
                              on odplyw kapitalu z USA, bowiem nikt pieniedzy nie pozycza za darmo...
                              Albo trzeba placic odsetki, albo tak tanczyc, jak pozyczkodawca zagra...
                              Tak czy inaczej nie mozna budowac potegi na dlugach...

                              Zreszta Polska stara sie zamienic dlugi panstwowe na taki same papiery w PLN.
                              I one sa tak naprawde niezobowiazujace. To jest dobrze pomyslane. A korzysta
                              sie z tego ze po wprowadzeniu kapitalizmu na Swiacie sporo ludzi ma pieniadze
                              ktore musi gdzies ulokowac.
                              K: To jest wszystko gra pozorow. Pieniadz to tylko finacial fiction,
                              od czasu jak podczas kryzysu lat 1970tych USA zawiesily wymienialnosc
                              USD na zloto po stalym kursie...
                              Tez pozdrowienia!
    • Gość: JOrl Wywiad cz. I IP: *.provector.pl / *.provector.gorzow.pl 04.07.04, 13:30
      Kilka dni temu jeden z forumowiczow przytoczyl wywiad na temat statystyk w USA
      ale po niemiecku. Dla tych co tego nie rozumieja teraz przetlumaczylem.
      Po "kawalku". Jest to wywiad "Smart Investor" w skrocie nazwe SI. A Kurt
      Richebächer w skrocie KR.

      Interview mit Dr. Kurt Richebächer, ehemaliger Generalbevollmächtigter und
      Chefvolkswirt der Dresdner Bank und heutiger Herausgeber von "The Richebächer
      Letter". Der frühere FED-Chef Paul Volcker sagte einmal über ihn: "Manchmal
      denke ich, die Aufgabe der Notenbanker besteht darin, zu beweisen, daß Kurt
      Richebächer irrt." - Gelungen ist es ihnen bis heute nicht.
      Wywiad z Dr. Kurtem Riechebächerem bylym szefem (prokurysta?) i szefem
      analitykow Dresdner Banku i dzisiejszym wydawca "The Richebächer Letter".
      Poprzedni szef FEDu Paul Volcker powiedzial raz o nim "Czasem mysle ze zadanie
      bankowcow z bankow centralnych polega na tym aby udowodnic ze Kurt Richebächer
      sie myli" -Jeszcze sie ale do dzisiaj nikomu sie to nie udalo.

      Smart Investor: Herr Dr. Richebächer, wie beurteilen Sie die hedonische Methode
      der Qualitätsbereinigung in Preis- und Wachstumsstatistiken?
      SI. Panie dr. Richebächer, jak ocenia Pan ta hedonistyczna metode jakosciowej
      korekcji w cenowych i wzrostowych statystykach?

      Richebächer: Während die tatsächlichen Computerverkäufe von 1997 bis 2000
      lediglich von 79,6 Mrd. auf 109,3 Mrd. US$ zulegten, stiegen sie nach
      hedonischer Bereinigung von 102 Mrd. auf mehr als 290 Mrd. US$. Es macht schon
      Sinn, die Inflationsrate vom nominalen Wachstum abzuziehen, aber überhaupt
      keinen Sinn macht es, auf diese Weise Phantomwachstum zu erzeugen. Das ist
      absoluter Blödsinn. Ökonomisch ist allein entscheidend, was kostet es und was
      bringt es an Geld.
      K.R. Podczas gdy rzeczywiste sprzedaze komputerow od 1997 do 2000 wzrosly tylko
      z 79,6 mild $ do 109,3 mild $ wedlug hedonistycznych korekcji wzrosly z 102
      mild $ na wiecej jak 290 mild $. Ma sens inflacje od mominalnego wzrostu odjac,
      ale nie ma zadnego sensu w ten sposob fantome wzrosty stworzyc. To jest
      kompletny bezsens. Ekonomicznie jest tylko wazne, ile co kosztuje i jakie
      pieniadze przyniesie.

      Smart Investor: Über die Jahre öffnet sich die Schere zudem sichtbar...
      SI. W trakcie lat te nozyce otwieraja sie coraz widoczniej...
      .
      Richebächer: Die USA haben es mittlerweile ja eingesehen, und anläßlich der
      letzten Benchmark Revision wurde das Bureau of Economic Analysis angewiesen,
      den Ausweis hedonischer Wachstumsraten bei den Computern zu unterbrechen - die
      Zeitreihe ist nicht mehr vorhanden. Zusätzlich tragen die Tabellen der
      BIP-Statistik inzwischen einen Hinweis, der ausdrücklich davor warnt, aus den
      Kettenindices (Chained Dollars) etwa im Bereich der Computer den Beitrag zum BIP
      ableiten zu wollen.
      KR: USA samo to zauwazylo i z powodu ostatniej Benchmark sprawdzania Bureau of
      Economic Analysis wydalo polecenie aby wykazywanie hedonistycznych wzrostow
      przy komputerach przerwac- czasowy szereg nie jest juz dostepny. Dodatkowo
      tabele GDP statystk maja ostatnio wskazowke ktora wyraznie ostrzega aby z
      Chained Dollars np. w zakresie komputerow nie uwzgledniac jego wkladu w GDP.

      Smart Investor: Sind Sie generell gegen eine Qualitätsbereinigung bei
      technischen Produkten?
      SI: Jest Pan generalnie przeciwko uwzglednianiu zmian jakosciowych w
      technicznych produktach?

      Richebächer: Sehen Sie, selbst beim Auto bin ich ja gezwungen, die heutige
      Qualität zu kaufen, eine Verbesserung, die mir aber nichts bringt, denn ich kann
      die vielen PS ja gar nicht ausfahren. Der statistische Großangriff auf die
      Inflationsrate hat in den USA 1995 begonnen. Dahinter steckt Greenspan, der eine
      massive Reduktion der Inflation forderte und die niedrige Inflationsrate zur
      Schlüsselgröße seiner Geldpolitik machte.
      KR:Widzi Pan, nawet przy aucie jestem zmuszony kupowac dzisiejsza jakosc,
      poprawe ktora mi nic nie daje bo ja te mnostwo koni mechanicznych nie moge
      wogole uzyc. Statystyczny atak na wspolczynnik inflacji zaczal sie w 1995r. w
      USA. Za tym stoi Greenspan ktory popieral masywana redukcje inflacji i niski
      wspolczynnik inflacji zrobil podstawe swojej polityki pienieznej.

      Cdn
    • Gość: JOrl Wywiad cz. II IP: *.provector.pl / *.provector.gorzow.pl 04.07.04, 13:32
      Ciag dalszy z poprzedniego postu

      Smart Investor: Wie sah dieser statistische Großangriff aus?
      SI: Jak wyglada ten wielki statystyczny atak?

      Richebächer: Das ist ja nicht nur die Hedonik, die heute bei 20% aller Produkte
      wirksam wird. Zusätzlich werden saisonale und qualitative Bereinigungen
      vorgenommen, aber auch die Substitution wirkt preisdämpfend: Güter mit
      ungewöhnlichen Preissteigerungen werden einfach aus der Statistik genommen.
      Zudem werden Lebensnotwendigkeiten wie Gesundheitsfürsorge und Nahrung
      künstlich nach unten gerechnet. Der Konsumentenpreisindex wird als Folge
      deutlich zu niedrig ausgewiesen, er legt sicher über 2 % zu, wahrscheinlich
      sogar eher 3 %.

      KR: To nie jest tylko hedonic ktora dzisial u 20% produktow skutkuje. Dodatkowo
      sa stosowane sezonowe i jakosciowe oczyszczanie ale takze zastepstwa (towarow)
      obnizaja zwyzki sen. Towary gdzie wzrost cen jest wyjatkowo duzy sa ze
      statystyk zabierane. Dodatkowo konieczne do zycia zakresy jak opieka zdrowotna
      i zywnosc jest sztucznie w dol liczona. Index cen konsumenckich jest na wskutek
      tego podawany za nisko, lezy napewno powyzej 2% a prawdopodobnie gdzies 3%.

      Smart Investor: Mit entsprechenden Auswirkungen auf das reale BIP?
      SI: Z odpowiednim skutkiem dla realnego GDP?

      Richebächer: Die ganze BIP-Statistik ist gewaltig verfälscht. Die Produktion,
      Computer und Software werden künstlich aufgebläht. 90 % aller Revisionen, die
      natürlich nicht so im Lichte der Öffentlichkeit stehen, erfolgen nach unten -
      das hat Methode. Das tatsächliche Wachstum liegt eher bei 2% als bei 4%, wir
      haben Stagnation. Im Ganzen werden alle Zahlen in Amerika frisiert.
      KR. Cala GDP statystyka jet ogromnie falszowana. Produkcja, komputery i
      software jest sztucznie zwiekszona. 90% wszystkich rewizji ktore naturalnie nie
      stoja w centrum uwagi publicznej sa korekcjami w dol. Rzeczywisty wzrost lezy
      gdzies przy 2% a nie przy 4%, mamy stagnacje. Wlasciwie wszystkie liczby w
      Amerycy sa "poprawiane".

      Smart Investor: Haben Sie dennoch einen Favoriten unter den Statistiken?
      SI: Ma Pan moze jednak jakis faworytow w statystykach?

      Richebächer: Am ehesten sollte man auf die Entwicklung der verfügbaren
      Einkommen achten. Sie waren zuletzt nominal +0,6% und im Kettenindex +/- 0%.
      Allerdings wird auch hier gefälscht - Stichwort: fiktive Mieteinkünfte für
      Hausbesitzer.

      KR: Najlepiej jest sie na stan dochodow do wydania koncentrowac. One byly
      ostanio nominalne +0,6% w lancuchowym liczeniu +/- 0%. Ale i tu jest
      falszowane. Haslo- dochody z czynszow dla wlascicieli domow.

      Smart Investor: Wollen die USA durch diese Tricksereien Kapital anlocken?
      SI: Chca USA przez te oszustwa kapital przyciagnac?

      Richebächer: Es ist einfach das Bedürfnis der Amerikaner anzugeben, besonders
      gegenüber dem sklerotischen Europa. Damit haben sie erreicht, daß Leute wie der
      Daimler-Chef Schrempp unzählige Milliarden nach Amerika geschickt haben (um
      Chrysler zu kaufen; Anm. d. Red.). Das traf genau den europäischen
      Minderwertigkeitskomplex, in dem die Deutschen bekanntlich Spitzenklasse sind.
      KR: jest to po prostu potrzeba Amerykanow sie chwalic, specjalnie naprzeciwko
      sklerocialej Europy. Przez to osiagneli ze ludzie jak Daimler szef Scrempp
      ogromne miliardy wyslal do Ameryki (aby Chrysler kupic- przyp red.). To trafia
      dokladnie kompleks nizszosci w ktorym Niemcy sa wielka klasa.

      Smart Investor: Wie schätzen Sie die weitere Entwicklung ein?
      SI: Jak Pan ocenia dalszy rozwoj wypadkow?

      Richebächer: Eine so kranke, eine so kaputtgemachte Volkswirtschaft - wie die
      amerikanische - hat es noch nie in der industriellen Geschichte gegeben. Amerika
      steht vor dem Bankrott, mit allen Auswirkungen eines Zusammenbruchs des
      amerikanischen Finanzsystems - die Leute haben das nicht ansatzweise verstanden.
      Die ganze ökonomische Diskussion in Amerika ist auf niedrigstem Niveau, die
      makroökonomische Diskussion vollkommen tot. Zu meiner Zeit hatten die
      Bankvolkswirte noch objektive Meinungen, die waren zwar nicht immer richtig,
      aber jedenfalls mußten sie damit keine Aktien verkaufen.
      KR: Takie chora, zniszczona gospodarka jak amerykanska-jeszcze w przemyslowej
      historii nie byla. Ameryka stoi przed bankructwem, z calym wplywem zalamania
      sie amerykanskiego systemu finansowego-ludzie to nawet w poczatkach nie
      zrozumieli. Cala ekonomiczna dyskusja w Ameryce jest na niskim poziomie,
      makroekonomiczna dyskusja calkowicie martwa. W moich czasach bankowi analitycy
      gospodarczy mieli jeszcze obiektywne poglady, byly moze nie zawsze prawdziwe,
      ale jednoczesnie nie musieli oni akcje sprzedawac.

      Das Interview führte: Ralph Malisch
      Quelle: Zeitschrift "Smart Investor (4/2004)
      Interwiu prowadzil Ralph Malisch
      Zrodlo: Zeitschrift "Smart Investor (4/2004)

      Cdn.

    • Gość: JOrl Wywiad cz. III IP: *.provector.pl / *.provector.gorzow.pl 04.07.04, 13:34
      Dokonczenie

      Ja wiem, felusiaki wielu imion tez viper jak przyjdzie do pracy rzuca sie na
      ostatni fragment tego wywiadu gdzie rozwazane jest co sie moze stac. Omijajac
      chytrze niewygodne jego pierwsze 2/3.

      Ja proponuje ale sie skoncentrowac na faktach ktore tutaj zostaly podane. O
      obliczeniach statystycznych. A teraz pare zagadnien z tym zwiazanych.

      1. Podane jest ze sprzedaz komputerow/software w USA w roku 1997 byla 79,6
      mild$ jako to co faktycznie zaplacono. Wliczono do GDP ale 102 mild$. W
      liczbach niewiele w stosunku do owczesnego GDP jak i "tylko" doliczono do
      sprzedarznej ceny ca. 28%. Ale w r. 2000 juz sprzedano tych samych towarow za
      109,3 mild$ a wliczono z 290 mild$. Tutaj juz wliczono o 165% wiecej!
      czyli "moj" slawny mnoznik w 1997r byl 1,28 a w 2000r. 2,65! Jak widac wzrosl
      ogromnie. A nalezy przypuszczac ze musial rosnac w nastepnych latach jeszcze
      szybciej i dlatego moje dane z przed pol roku ze teraz jest gdzies ponad 4
      napewno sa sluszne. Prawda felusiak, wielu imion?

      2.Ciekawe jest ze ostatnio wedlug tego Niemca wladze USA sie zorientowaly do
      jakich "fantastycznych" osiagniec to lawinowe "hedonizowanie" prowadzi i
      wyhamowywuja. Ja mysle ze wlasnie dlatego np. 3 Q 2003 ktory mial ponad 8%
      wzrostu w USA (dyskutowany szeroko na tym forum) juz sie nie powtarza. Teraz
      jest gdzies 4%. Doszli do wniosku ze juz tak gigantycznie oszukiwanie staje sie
      smieszne. Dlatego trzeba w tym zachowac jakis umiar. Stad korekcja korekcji.
      Ale naturalnie dalej oszustwa. Tylko mniejsze.

      3.Ciekawe tez jest ze Greenspan zostal znowu wybrany na szefa FEDu. Juz siedzi
      tam chyby kilkanascie lat. USA taki duzy kraj i nie ma nikogo na zastepstwo? A
      moze wiedza ze jest tak zle i jako ze Greensapn to piwo nawarzyl to i musi je
      wypic? I przyrzeka ze to zrobi?

      4.Widac tez ze kurs Euro do $ raczej rosnie. A wedlug tego co pisze (jak w tym
      wywiadze tez jest tak powiedziane) conajmniej nie narasta ilosc pieniedzy z
      calego Swiata do USA lawinowo. Co zapewne byloby przy wiekszych "wzrostach". Ja
      nie wiem co kiedy nastapi. Ale wiem napewno ze ten naplyw pieniedzy do USA
      powoduje tam zmniejszanie sie realnego zakresu gospodarki. I im dluzej to trwa
      tym gorzej z tym bedzie. I to jest wlasnie powod napasci na Iraq. Aby ta droga,
      poprzez opanowanie zrodel ropy dla innych wysokorozwinietych krajow, miec na
      nie srodek nacisku.
      Ale jak widac ta napasc jest nieudana.
      I dobrze.
      Pozdrowienia

      • Gość: Kagan Z Singapuru IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.07.04, 11:43
        Bedac tranzytem w Singapurze, poczytalem sobie tamtejsza prase, i wyczytalem,
        ze w USA 43 miliony obywateli nie ma ubezpieczenia medycznego (Medicare w USA
        dostepny jest tylko dla emerytow, a nie dla wszystkich legalnych rezydentow jak
        w Australii)...
        • Gość: Kagan Re: Z Singapuru IP: *.nyc.rr.com 06.07.04, 15:25
          Teraz jestem tranzytem w USA w oczekiwaniu na samolot do Paryza.
          Wlasnie przeszedlem sie po dworcu lotniczym i stwierdzilem, ze to syf.
          Wszedzie slumsy i kupa nieubezpieczonych biedakow. Deficyt widac golym okiem.
          Przy kiosku z gazetami grupa zebrakow w obdartych ubraniach probowala mnie
          zaczepic ale kiedy siegnale do kieszeni aby dac im pare groszy pojawila sie przy
          mnie grupa tajniakow w mundurach z karabinami maszynowymi gotowymi do strzalu.
          Zrezygnowalem i poszedlem kupic sobie piwo. I tu przekonalem sie o rzeczywistej
          inflacji. Biorac butelke z polki widzialem cene $4.19 kiedy stalem w kolejce
          menadzer zmienil cene na $4.99 a kiedy doszedlem do kasy kosztowalo juz $5.79.
          Kazdy moze sobie obliczyc, ze inflacja byla 144%.
          • Gość: Borek Re: Z Florydy.....karykatura. IP: *.g.pppool.de 06.07.04, 17:39
            Taka karta to prawdziwy...
            cagle.slate.msn.com/working/040519/donwright.gif
            • Gość: Kagan Z NYT IP: *.wev.vic.gov.au 07.07.04, 07:26
              1) USA jest na przedostatnim miejscu wsrod 13 najbogatszych panstw swiata
              jesli chodzi o wskazniki zdrowotnosci.
              2) 43 miliony Amerykanow nie ma zadnego ubezpieczenia na wypadek choroby.
              3) USA ma najkosztowniejszy system opieki zdrowotnej na swiecie.
              4) Miliony Amerykanow umiera na choroby, ktore w innych rozwinietych
              panstwach sa skutecznie leczone i to po rozsadnym koszcie.
              5) Amerykanscy lekarze sa zainteresowani tylko zwiekszaniem swych dochodow.
              Oto do czego prowadzi prywatyzacja sluzby zdrowia... :(
              Kagan z Melbourne, Victoria, Australia
              Zrodlo: Bob Herbert MILLIONS DIE IN US BECAUSE OF POOR ACCESS TO HEALTH CARE.
              Oryginalnie w "New York Times", przedruk w "The Strait Times" (Singapur) z
              dnia 29 czerwca 2004.
              Kagan of Melbourne, Vic.
              • Gość: UP! Re: Z NYT IP: 202.147.117.* 05.11.04, 10:19
                :)
    • Gość: JOrl Urlop IP: 193.95.100.* 12.07.04, 18:14
      Pozdrowienia z urlopu od JOrla dla wszystkich forumowiczow. Siedze w Tunezji,
      goraco, internet fatalny, ledwo mozna wejsc i to nie zawsze. Ale sprobuje cos
      napisc. Jakas pogadanke bo wzielem laptop.
      Pozdrowienia
    • Gość: JOrl 2 Specjalistow-powtorka IP: 193.95.100.* 13.07.04, 17:34
      Jako ze nasi dwaj specjalisci od USA sa znowu na forum (viper sie znowu
      ujawnil) powtorze to co sie pytalem pare pieterek wyzej. Chodzi tu o to czy
      firmy w USA moga doplacac do dzieci pracownikow.

      A wiec specjalista USA nr.1 czyli viper. Cytat z jego postu:

      >jorl, jak widze masz trudnosci z czytaniem i rozumieniem textow, ale wiem ze
      >to jest wtorny analfabetyzm, ja napisalem wyraznie, ze TWORZY SIE FUNDUSZE NA
      >NP TAKIE CELE JAK KSZTALCENIE DZIECI, by jakos rozpisac rozchody w firmie (ale
      >to trzeba sie troche znac na finansach jorl a ty nie grzeszysz ta wiedza) i
      >jesli taki fundusz jest utworzony to nie ma mozliwosci aby on byl nie jawny, i
      >kazdy ma wglad do tego kto z niego korzysta i w aki sposob. proste co?

      Jak juz mowilem wynika z tego ze viper twierdzi ze firmy w USA MOGA doplacac.
      Abstrahuje tutaj od tego czy chca. Albo dlaczego fakt doplacania, a tak
      twierdzi Viper, MUSI byc jawny. Dla wszystkich pracownikow.

      A nasz specjalista USA nr.2 odwrotnie.
      Slowa Felusiaka:
      >Dyskusja jest wrecz niedorzeczna. Zaden pracodawca nie pokryje oplat za studia
      >pociechy pracownika ani w czesci ani w calosci z tej prostej przyczyny, ze nie
      >mozna tego wliczyc w koszta czyli nie mozna odliczyc od podatku. Pracodawcy
      >pokrywaja studia pracownikow nagminnie.

      No wiec moze nasi dwaj Wielcy Specjalisci z USA uzgodnia swoje przeciwstawne
      poglady i nas maluczkich oswieca?
      Bo przeciez nieladnie byloby abysmy umarli glupi, prawda? A przeciez niesc
      kaganek (nie mylic z Kaganem!) oswiaty matolom jest przeciez OBOWIAZKIM
      mieszkancow tego przodujacego kraju Swiata! Albo co najmniej powolaniem!

      Ja wiem, ze byc moze Viper znowu pojdzie w pelne zanurzenie. Oczywiscie nie
      dlatego aby sie do tego postu nie ustosunkowac! Gdziezby!
      Tylko tak po prostu z lenistwa. Czy przepracowania w pracy. Albo szef akurat
      sie jemu przyglada, czy tworzy GDP USA czy np. Polski. Piszac posty w pracy.

      Ale drodzy felusiak i Viper. Przykro mi, ale ja jestem "upierdliwy".
      Przepraszam za brzydkie slowo ale ono oddaja niestety najlepiej mroczna strone
      mojego charakteru.
      Juz byli tacy na forum co te metody nazywali "zabawa w JOrl'a".
      Na dowod chce powidziec ze ten post pisze w pokoju hotelowym, zamiast siedziec
      nad basenem. Albo na plazy. I skopiuje na dyskete a potem sprobuje "nadac".

      Pozdrowienia
      • viper39 Re: 2 Specjalistow-powtorka 14.07.04, 17:33
        jorl udowadniasz mi ze masz problemy z czytaniem codziennie

        a wiec jesli tworzy sie fundusz to tak jakbys kreowal stypendium, stypendium
        moze byc rozliczone jako dochod a wiec jest to mozliwe do zaksiegowania, z tym
        ze nie ma czegos takiego ze to jest mozliwe tak jak kagan opowiadal wlasnie dla
        jego dzieci, to jest tworzone dla wszystkich pracownikow a wiec kazde dziecko
        pracownika moze z tego skorzystac, no i tutaj najwazniejsze bo tak jest w
        firmie w ktorej ja pracuje, wysokosc stypendium ustalona jest na mniej wiecej
        wydatki na szkole stanowa rezydenta, a wiec u nas jest to $6 tys rocznie (kwota
        ta bedzie wyplacana co roku przez 4 lata), i sa przyznawane dwa stypendia
        rocznie to wszystko wiec nie jest to przyznawane dla kazdego dziecka, to
        wszystko, proste? jakies dodatkowe pytania? i wlasnie taka forme doplaty (do
        szkol dzieci pracownikow) do szkoly a nie zaplaty za szkole wybieraja corp. bo
        jest ona latwa do zaksiegowania

        doplata bezposrednia nie istnieje (co i ja i felusiak wczesniej pisalem) w
        zadnym zakladzie pracy, mozna wnegocjowac w place pewne koszty ale one nie beda
        bezposrednim doplacaniem, bedzie to jednak forma placy a nie doplat!!! nie ma
        czegos takiego jak ja przychodze a pracodawca mowi ze mi zaplaci za studia
        dzieci, wyciaga czek i placi, czy ty jestes glupi czy udajesz? nie umiecie z
        kaganem czytac i rozumiec tego co czytacie?

        czy juz rozumiesz to co napisalem i w jakis sposob sa doplaty do szkolnictwa
        dzieci pracownikow? czy rozumiecie obaj roznice?


        jorl widzisz problem jest tutaj inny, ty myslisz ze wiesz, a prawda jest taka
        ze nie wiesz, kagan to idiota coz zdarzaja sie i tacy, tobie zreszta do niego
        duzo nie brakuje, bo dyskutujesz na tematy na ktore nie masz pojecia
        co do jednego zgadzam sie jestes upierdliwy, ale to poprostu winie na brak
        zrozumienia tego co czytasz i brak wiedzy potrzebnej do dyskusji

        o i jeszcze jedno niestety umrzecie jako glupcy, tego sie tak latwo nie
        naprawia w ludziach wiec niestety to jedno wyjasnienie nie ma znaczenia

        co do szefa, to moze nie pomyslales ale moze mam takie stanowisko ze moge to
        ja byc szefem? wiem ze w twojej glowce sie to nie miesci ale tez sie zdarza
        • Gość: felusiak Brawo viper ale i tak groch o sciane n/t IP: *.nyc.rr.com 16.07.04, 01:30
          • Gość: robi niepotrzebne emocje IP: *.crowley.pl 18.08.04, 12:46
            JORL jest nieszkodliwy, a w dodatku czasmi pisze coś mądrego, szczególnie
            jeżeli nie dotyczy to ekonomii.Poza tym, gdyby nie on to forum całkiem by
            umarło.
        • Gość: kagan Re: 2 Specjalistow-powtorka IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 05:15
          Pracujac przy usuwaniu azbestu nie macie pojecia, ze wyzej platni specjalisci
          dostaja na tzw. zachodzie tzw. package, w sklad ktorego wchodzi pensja i tzw.
          fringe benefits, jak np. samochod, oplata za szkole dzieci, bezprocentowa albo
          niskooprocentowana pozyczka na dom itp...
          • viper39 Re: 2 Specjalistow-powtorka 22.07.04, 14:12
            Gość portalu: kagan napisał(a):
            > Pracujac przy usuwaniu azbestu nie macie pojecia, ze wyzej platni specjalisci
            > dostaja na tzw. zachodzie tzw. package, w sklad ktorego wchodzi pensja i tzw.
            > fringe benefits, jak np. samochod, oplata za szkole dzieci, bezprocentowa
            albo > niskooprocentowana pozyczka na dom itp...

            kagan pokazujesz strasznie mala znajomosc tematu, osmieszasz sie codziennie
            -samochod dostajesz do uzytkowania (lease na firme)
            -fringe benefits = benefits , poza tym jestem przekonany ze nie wiesz co to
            znaczy hahahaha
            -nie ma oplaty za szkole na dzieci, tlumaczylem jak to wyglada ale tobie matole
            nie miesci sie to w glowie, tutaj nie robia wyjatkow dla nikogo
            - POZYCZKI NA DOM DAJE BANK A NIE FIRMA W KTOREJ SIE PRACUJE, nawet banki nie
            rozdaja pieniedzy za darmo dla pracownikow...

            a swoja droga to z tego cop piszesz to miales tutaj super i wyjechales z
            tej "przekletej" ameryki aby zarabiac mniej?... koles jestes mitoman
            zacznij pisac komiksy

            oj kagan kagan wiem ze leczyles sie w polsce widac wyniki tego, zacznij moze te
            twoje prolemy z psychika leczyc w zakladzie zamknietym cos moze pomoga co?
            jestes paranoikiem
    • Gość: JOrl Felusiak IP: *.dip.t-dialin.net 18.07.04, 22:08
      Nie Felusiak, naprawde nie interesuja mnie jakies tam linki ze niemozliwe jest
      aby firma w USA mogla, z powodow jakis podatkowych, doplacac na ksztalcenie
      dzieci.
      Jak wiesz Twoj druh viper twierdzi ze to jest mozliwe ale taki fundusz MUSI byc
      jawny i dostepny dla wszystkich pracownikow. Jesli tak, to firmy MOGA to jakos
      rozpisac kosztami.
      I tak naprawde to o to mi chodzi. Abyscie sobie nawzajem udowodnili nieprawde.
      A dlatego ze obydwoje zachowywujecie sie na tym forum jak w karczmie. Taki
      rynsztok.

      Ale jako ze nie jestem taki to troche wiecej na ten temat. Moze bedzie
      chaotycznie. Dla Ciebie drogi felusiaku.
      A wiec jesli chodzi o Kagana to go juz czytywalem na forum. I wiem napewno, ze
      pisal programy do bankowych automatow. I zapewne do jakis sieci. I to bylo
      jakis tam lat pare do tylu. A wiem NAPEWNO, poniewaz podal przy jakis
      wczesniejszych dyskusjach troche szczegolow technicznych z tej dziedziny i to
      co powiedzial moglo byc tylko podparte rzetelna wiedza na ten temat. A ja z
      uwagi na moja prace zawodowa NAPEWNO widzialbym jakies podszywanie sie za
      fachowca.
      I naprawde to mi wystarcza aby wierzyc co on o swojej pracy zawodowej akurat
      pisze.
      Tez z pewnych szczegolow ktore przytoczyl jestem przekonany, ze
      pracowal/pracuje naukowo i to w Austarli. I tez nieprawdopodobne by bylo
      zaprzeczanie ze akurat ostatnio nie byl w Polsce, i przez Niemcy (pisal Berlin)
      nie lecial do domu. I naprawde byl zapewne na jakis wykladach w Polsce a
      conajmniej sluzbowo. Pisal kiedys ze za duzo akurat nie zarabia wiec taka
      podroz byla naprawde raczej przez kogos tam oplacana. A ze byl w Berlinie,
      mysle ze tak. Opisywal akurat troche to co ja wiem. Bo tu mieszkam.
      Jak pracuje na jakims uni w Australii to raczej MUSIAL zdobyc jakis stopien
      naukowy. Wlasnie jak pisze dr.
      Wiec naprawde te ataki na niego podwazajace jego prawdomownosc w tym zakresie
      sa idiotyczne.
      Ale fakt jest atakowany czesto. Nie wiem za duzo bo nie odwiedzam forow w
      ktorych podobno on tez pisuje ale napewno ma czesto inne od wszystkich poglady.
      Czy sluszne? Juz mu raz pisalem, ze czesto sie z jego pogladmi nie zgadzam. Ale
      moze trzeba odroznic dwie sprawy. Jedna opisywanie FAKTOW, a druga ich
      interpretacja albo wnioskowanie o przyszlosci na ich podstawie. Co do faktow,
      najczesciej ma racje, ale jesli chodzi tylko o suche dane. Co do analiz, jak
      pisalem, miewam zastrzezenia. Jakos nie za bardzo mialem czas sie tym zajac
      chociaz sobie obiecuje to zrobic. Ja nie pisze tyle co (zapewne on) ale mam
      oprocz pracy ktora mi zabiera duzo czasu inne sprawy na glowie. Jak pisuje
      sport no i dziwczyny. Co zreszta Kagan, jak to czytasz, i Tobie bym radzil! Dla
      rownowagi.
      Wlasnie jego poglady, jak i fakt ze sa inne jak wiele na tym forum wywoluja te
      wsciekle ataki na niego. Z zaprzeczaniem praktycznie wszystkiego co pisze. O
      sobie.
      Wracajac do tej nieszczesnej doplaty do ksztalcenia na dziecko ktore mu firma
      zaplacila. Jak pisal, byl w USA "oddelegowany" tylko na okreslony czas. Np 1
      rok. Nie widze powodu aby mu, tego co mowi, nie zaplacili. W koncu wiem, ze w
      Kanadzie jak sie szuka specjalisty i znajduje sie go w innym miescie, to firma
      np. potrafi zaplacic za przeprowadzke. I tez np. roznice pomiedzy sprzedaza
      domu a kupnem nowego. To wchodzi w sklad "werbungu" specjalistow. Ja fakt, to
      byl przypadek (ale CV itp juz bylo prawdziwe!), ale naprawde bylem zaproszony
      do Kanady do jednej firmy gdzie szukali elektronikow. Byla akurat na pocz lat
      90 posucha tam. I zaplacili mi lot w obie strony, hotel na 5 dni (Sheraton),
      wynajecie samochodu. Wszystko pare tys $. Bilet byl rejsowy a nie jakis
      turystyczny, tani.
      Tez w Niemczech bylem parokrotnie "wozony" przez headhunterow. Samolot,
      samochod, diety. Sa to koszta normalne jak sie szuka specjalisty.
      Ja wiem, bedzie zaraz frontalny atak viperow itp. zarzucajacy mi klamstwa. Nic
      na to nie poradze, ale tak bylo i tak jest NORMALNIE. Nie sa to cuda!
      Przez te ataki wyglada na to ze po prostu przebija zazdrosc ludzi, emigrantow z
      Polski ktorzy co najmniej na poczatku musieli przejsc przez bagno.
      A ja mialem dobry zawod z Polski, szukalem pracy jako konstruktor elektroniki
      od poczatku i ja znalazlem. Mam kolegow z ktorymi w Polsce pracowalem i
      niektorzy tak samo by sobie dali na Zachodzie rade. Bez pomywania garow.
      A Kagana powazam ze solidnosc. Lubie ludzi pracowitych. Nawet jak przesadzaja.
      No i mozna sie od takich sporo dowiedziec.
      I naprawde prosze o troche kultury na forum. Conajmniej tym.

      Pozdrowienia

      • viper39 jorl 19.07.04, 15:24
        jorl,
        1. w ktoryms momencie stwierdziles ze z angielskim u ciebie nie tak jak z
        niemieckim ze masz problemy, wiec - odpada tutaj propozycja pracy dla ciebei w
        kanadzie lub kraju anglojezycznym,
        2. i w kanadzie i w usa jesli ktos chce ciebei zatrudnic i trzeba zmienic
        miejsce zmieszkania to funduja tobie przeprowadzke i dojazd (dolot) jest
        zwracany/refundowany w jakis sposob, - ja nie mowilem ze nie,. twierdzielm ze
        ty nie byles w kanadzie na interview, proste? glupoty gadales na temat tego kim
        jestes i co mialbys robic, taka jest moja opinia z tego co piszesz
        poza tym pamietaj o jednym aby tutaj sciagali kogos zza granicy musi byc
        specialista wysokiej klasy, bo tutaj specialistow jest duzo
        3. ja co do doplat do szkoly zgadzam sie z felusiakiem jako takich doplat nie
        ma bezposrednich, a sa stypendia jest to ogromna roznica, - a to ze nie
        rozumiesz roznicy to potwierdza moja teze ze tobie nikt nie zaproponuje pracy w
        kanadzie lub usa
        4. kagan napewno to pisze na forum - TO JEST FAKT, kagan albo klamie albo nie
        ma pojecia co pisze o usa - TO TEZ JEST FAKT, jesli byl w usa rok nikt za niego
        nie placil za szkoly, podany univerek nie kosztuje 40tys $$$ ale jak podalem w
        linku do tego univerku kosztuje dla NIEREZYDENTA na dzisiejsze pieniadze 18tys
        $$ a jesli to bylo rok temu to bylo mniej a jesli pare lat temu to duzo mniej
        widzisz roznice jorl? to jest klamstwo!!!! co moge tylko stwierdzic to kagan
        jest na tyle glupi ze nie pofatygowal sie aby sprawdzic nawet takie proste
        rzeczy
        5. kagana pojecie o podatkach w usa jest ZADNE!!!, wiec jesli tutaj pracowal i
        byl sicagniety przez firme to niestety musial miec pojecie o zarobkach bo je
        musial odporowadzac!!! tak jak kazdy inny obywatel lub pracownik tego kraju
        ktory pracuje legalnie
        6. twoje "NAPEWNO" mnie rozsmiesza, bo nie masz pojecia o tym czlowieku (sam
        sie przyznajesz do tego) a piszesz "NAPEWNO" narazie to co napisal to 'NAPEWNO"
        jest BZDURA
        w dziedzinie technicznej nie moge powiedziec ani o tobie ani o kaganie za duzo
        bo nie mowicie nic o technice i technologii, z tego co ty piszesz to wiem ze
        masz albo male pojecie o tym co sie dzieje na swiecie albo jestes zaslepiony
        tym co sie dzieje w twoim zakladzie pracy i nigdy niewychyliles sie poza niego
        aby zobaczyc jak wyglada nowoczesna technologia, niemcy juz od dawna w niej nie
        sa liderami, niemcy to skansen no ale co sie dziwic jak szkolnictwo w niemczech
        lezy i kwiczy.... (nie tylko zreszta w nimieczech)

        www.wprost.pl/ar/?O=63130&C=57
        7. ja jestem przekonany ze on (kagan) moze i pracuje w aussie ale napewno
        jedyna nauka jaka on sie zajmuje to machanie lopata, albo reprezentuje obraz
        naukowca z czasow najlepszego systemu z najlepszych nigdy nic sie nie nauczyl i
        nadal macha lopata majac za zle kazdemu ktoremu sie cokolwiek udalo
        8. fakty, kagan nie podaje faktow, nie umie on ich znalezc, mowimy o chlebie a
        on podaje fakty o niebie, nie umie ich interpretowac,
        mowiac ze on zna fakty podwazasz swoja wiedze (ktora jest mocno na forum
        nadwyrezona)
        inteligencji nie bede komentowal, kazdy z nas moze latwo sprawdzic co i jak,
        interpretacja faktow to juz wyksztalcenie i umiejetnosc laczenia kawalkow w
        calosc, wam obojgu a kaganowi w szczegolnosci to nie wychodzi
        9. widzisz jorl ja nikomu nie zazdroszcze, sam powoli dochodzilem do tego co
        mam (ttuaj konczylem studia tez) i sie ciesze tym ze ide wyzej i dalej, to moje
        sukcesy mnie ciesza a nie jestem zawsistnym sasiadem ktory to kombinuje jak to
        goscia upier___lic aby nie mial lepiej
        ciesze sie z sukcesow rodakow, bo to pokazuje mi ze nie kazdy jest glupi jak
        lepper lub np kagan
        ja jadac gdziekolwiek nie musze ogladac biednych dzielnic jak to jest w wypadku
        kagana, moge ogladac wspaniale rzeczy i miejsca bo stac mnie na nie, kagan
        widzial brud slumsow i w melbourne i w ameryce, czy to moja wina ze go na nic
        nie stac? czy to moja wina ze jest matolem placzacym? nie to jego wina
        10. jorel, no coz jesli z polski wyjezdzajac pojechales do niemiec i byles
        konstruktorem elektroniki to widac poziom tutaj w jakim jest elektronika
        niemiecka, polacy nigdy nie byli mocni w elektronice (nasza nauka teoretyczna
        tez lezala, tyle pamietam z polski a nie jestes duzo starszy ode mnie) a
        wczesniej to byla tragedia, wiec jesli to prawda to sam podkreslasz na jakim
        poziomie stoi niemiecka elektronika
        11. powazam ludzi za solidnosc i prawdomownosc, nie musza byc wcale
        superwiedzacymi ale musza wiedziec i odrozniac fakty od fikcji wam obojgu albo
        tego krytycznego myslenia i wiedzy brakuje albo jestescie typowymi dupkami
        ktorzy nigdy nic nie osiagneli i placza na wszystko co pojawi sie na ich
        dropdze (taki jest kagan)
        12. o jakiej kulturze mowisz? bo w momencie kiedy ktos zaczyna klamac, tak jak
        to sie dzieje z wami to juz kulture szlag trafia nie uwazasz?
      • Gość: felusiak Re: Felusiak IP: *.nyc.rr.com 19.07.04, 16:45
        JOrl przejdz na forum aktualnosci, gdyz tu jedynie wywolujesz usmiech poblazania.
        Dopiero teraz zrozumialem, ze jestes czlowiekiem latwowiernym czyli naiwnym,
        ktorym mozna dowolnie sterowac.
        Nie masz najmniejszego pojecia o amerykanskiej rzeczywistosci a mimo to z uporem
        maniaka probujesz grac role eksperta.
        Twoj argument "z powodow jakis podatkowych, doplacac"?
        Moj naiwny JOrlu kierownictwo firmy odpowiedzialne jest za wyniki firmy przed
        udzialowcami i nie moze trwonic profitu na przedsiewziecia nie zgodne z prawem.
        Dlatego tez firma nie moze zaplacic za studia twojego bachora. Moze i czesto to
        robi, ufundowac stypendia, ale nie moze miec kontroli kto je dostanie.
        Jesli dzieci Kagana sa zdolne i dobrze sie ucza, moga ubiegac sie o takie
        stypendium ale ani Kagan ani firma go zatrudniajaca nie moga o tym decydowac.

        PS. Za $29,99 moge nabyc program i wprowadzic dowolne IP. Co tylko dusza
        zapragnie. I jeszcze jedno. NAPEWNO to ty nic o Kaganie nie wiesz. Wiesz jedynie
        co Kagan NAPEWNO o sobie napisal. Powiedz mi zatem co ja robie, czym sie zajmuje
        i kim jestem?
        • viper39 Re: Felusiak dobre- ale on tego nie zrozumie n/t 19.07.04, 18:05
        • Gość: Kagan Re: Felusiak IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 05:12
          Poczytaj prace ekonomistow amerykanskich, (np. prof. Galbraith), gdzie wyraznie
          jest napisane, ze duzymi firmami rzadzi de facto management. Udzialowcy,
          szczegolnie drobni i rozproszeni nie maja bowiem pojecia o zarzdzaniu firma.
          Stad afery typu Enron czy Worldcom byly i sa mozliwe... Firma moze zas w USA
          zaplacic za co chce, jesli tylko managemnent uwaza, ze taki wydatek jest
          celowy. Moze wiec ufundowac stypendia dzieciom pracownikow, albo wycieczke
          mamagerow do kasyna w Las Vegas... Firma jest w USA niezalezna, i sama
          decyduje, poprzez management o swym losie... To sie nazywa kapitalizm
          wolnorynkowy...
          • Gość: Jozef A Woropajew Kagan, ty i Jorl jestescie jak blizniaki IP: 65.110.6.* 20.07.04, 05:59
            Dwa mozgi i w obu nasrane. felusiak juz wam opisal to parokrotnie. Zacytuje:

            Nie ma zadnych mnoznikow do wyliczania PKB. NIE MA. To co piszecie na ten temat
            to niesamowite bzdury. Zenujacy poziom rozumienia zagadnien gospodarczych.

            Faktem jest, ze W obliczaniu CPI/PPI stosuje sie metodekorekcji jakosciowej.
            CPI=Consumers Price Index
            PPI=Producers Price Index
            Quality Adjustment Method=Metoda Korekty Jakosciowej.
            Otoz w tym roku 20% wzrostu ceny samochodu przypisuje sie zmianom jakosciowym.
            A jakie to sa te zmiany zapytalby Kagan albo JOrl albo kamila. Ano takie, ze
            model 2003 nie byl wyposazony w standartowe side air bags a teraz jest. W
            zwiazku z tym oba modele 2003 i 2004 nie sa w pelni porownywalne i nie mozna
            100% wzrostu ceny przypisac inflacji. Albo tez poprzedni model nie mial
            standartowych hamulcow antilock a teraz ma. Albo tez nowy model wyposazony jest
            w GPS system nawigacji.
            To wszystko bez wiekszego wysilku mozna znalezc na stronie Bureau of Labor
            Statistics. Wszedzie dokladnie wyjasniono metodologie i z niczego nie robiono
            tajemnicy.
            Na przyklad Ford Taurus ktory kosztowal w 2003 22375 dolarow kosztuje dzis 22867
            dolarow. Cena wzrosla o $ 492 czyli o okolo 2.2%. Ale model 2004 nie jest
            identyczny z modelem 2003. W nowym modelu montowane sa fabrycznie odtwarzacze CD
            i przednie fotele maja lumbar support. W zwiazku z tym aby obliczyc wzrost ceny
            spowodowany inflacja nalezy ustalic wartosc wprowadzonych zmian. Zalozmy, ze ich
            wartosc wynosi $ 97. Czyli wzrost ceny spowodowany inflacja rowny jest
            492-97=395. Z tego wynika, ze inflacja nie wynosi 2.2% lecz 1.75%.

            Dziala to tez w druga strone. Na przyklad kawa Folgers kosztowala $5,25 za 16
            uncji. Nadal sprzedawana jest w tym samym opakowaniu za te same $5.25. Ale hola
            w opakowaniu jest teraz tylko 14 uncji. O dwie uncje mniej za te same pieniadze.
            Z prostego rachunku wynika ze cena kawy wzrosla 12.5%.

            Juz nie bede wiecej gral w ciuciubabke. To juz moj ostatni post w tym watku.
            Zycze dobrej zabawy podczas dalszego poszukiwania nieistniejacych mnoznikow.
            Zdecydowanie polecam Don Kichote Cervantesa. Wszak walka z wiatrakami ciagle ma
            swoich amatorow.

            I w zasadzie nie ma o czym dalej dyskutowac. Niestety widze, ze wypisywanie
            opowiesci z gatunku economic fiction (eco-fi) pozwala wam na osiagniecie
            swoistego rodzaju orgazmu. Prosze, przestancie onanizowac sie publicznie.
            Nie jestem masochista i tego typu ekonomiczne dyrdymalki nie bawia mnie ani
            troche. Wezcie wasze zony do restauracji albo do teatru. Ekonomie pozostawcie
            tym, ktorzy maja o tym pojecie. Czy nie zechcielibyscie przeniesc sie na forum
            Swiat albo Aktualnosci. Tam propaganda kwitnie bez podlewania.
            Zycze milego dnia

            Jozef Albin Woropajew, Auckland, New Zealand
            • Gość: Kagan Re: Kagan, ty i Jorl jestescie jak blizniaki IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 06:11
              Wystarczy przczytac twe pierwsze zdanie, aby wiedziec z kim sie ma do
              czynienia... :(
      • viper39 jorl cymbale jeden czytaj 28.07.04, 18:08
        czytaj matole jeden co pisze bo widac ze masz nei tylko problemy ze
        zrozumieniem textu ale na tyle jestes nie kumaty ze nie umiesz wyciagnac
        wnioskow z tego co napisalem

        a wiec nie ma bezposredniech doplat ani zaplat za szkoly dla kazdego kto sie
        zjawi i bedzie to chcial, jest to na zasadzie funduszu / stypendium w
        niektorych firmach, fundusz jest jawny i kazdy moze z niego skorzystac jest
        male ale nie wszyscy to dostana poczytaj wczesniej napisalem jakie sa zasady
        nie chce sie powtarzam matole jeden
        rozmowa byla o tym jak to za dzieci kagana placono za szkole, i wtedy i dzis
        mowie ze nie ma czegos takiego, musialby miec przyznane to stypendium, a tego
        nie przydziela prezez czy dyrektor zakladu ROZUMIESZ MATOLE JEDEN?
        nie zmieniaj tematu jorl

        co do karczemnego stylu to oboje z innym idiota kaganem wprowadziliscie go wiec
        zaprzestan pouczan tempaku jeden, sam sie wez za zmiane swojego zachowania, nie
        umiesz sie przyznac cymbale jeden ze klamiesz i piszesz bajki z mchu i paproci
        o czyms o czym nie masz ani ty ani kagan zielonego pojecia, obaj zostaliscie
        przylapani na klamstwach i nie wiecie matoly jak z tego wyjsc, typowy polski
        tuman z ciebei ktory nigdy nigdzie nie byl ani sie nei dorobil niczego ma
        komplex ludzi ktorzy cos w swoim zyciu zrobili i gdzies doszli
        zawisc i zazdrosc niedlugo tobie watrobe rozsadzi matole jeden

        jorl TY NIE WIESZ NIC NA TEN TEMAT, TWOJE POJECIE NA TEN TEMAT JEST MNIEJ NIZ
        ZEROWE, BO WIERZYSZ W BAJKI I NIE UMIESZ SIE WYGRZEBAC Z BLEDU

        a NAPEWNO to ty i kagan jestescie mitomanami, szczegoly o oprogramowaniu
        czegokolwiek kagan mogl sciagnac z internetu a ty ktory nie masz pojecia o tym
        uwierzyles w klamstwa tego matola ktory caly czas tutaj placze i klamie co
        czynie ciebie polglowkiem ktory nie umie sprawdzic nie prawdopodobnej informacji

        naukowo to ty i kagan zajmujecie sie machaniem lopata bo ani jeden ani drugi
        nie wie co mowi, to albo swiadczy to o bardzo niskim poziomie naukowym obu was
        albo nauka wasza zatrzymala sie na poziomie koparki recznej.

        co do FATKOW to wy nie umiecie odroznic faktow od opinii i to jest was problem
        ale biorac pod uwage wasz poziom umyslowy nie dziwie sie temu

        o tym co moze pracodawnac zrobic aby zatrudnic pracownika to ja wiem, wiem
        jedno masz problemy wielkie z angielskim, wiec wiem napewno ze nie uczono by
        sie w kanadzie polskiego lub niemieckiego aby zatrudnic ciebie, z tego co
        piszesz to nastepna fantazja ktora sie tobie przysnila,

        >Bilet byl rejsowy a nie jakis
        > turystyczny, tani.

        matko czy ty rozumiesz roznice pomiedzy rejsowy a nie turystyczny? bo to akurat
        nie ma zadnego sensu
        rejsowy moze byc turystycznym, turysta moze byc w klasie biznesowej (lub jak
        kto woli 1-szej klasie), albo w klasie ekonomicznej, mylac te pojecia dajesz mi
        tutaj dowod ze nie wiesz co mowisz

        rejsowy znaczy kursuje codziennie, czarterowy znaczy nie codziennie to tak abys
        wiedzial matole na przyszlosc

        i tak to sam lapiesz sie na swoich klamstwach jorl, pokazujesz jakim mitomanem
        jestes, a prosto moglbys wejsc na np strone lotu (tam pisza po polsku) i
        wyczytac to wszystko proste co?

        no coz nastepny mit, choc gdybys pomyslal w to moglbym uwierzyc

        >Tez w Niemczech bylem parokrotnie "wozony" przez headhunterow. Samolot,
        > samochod, diety. Sa to koszta normalne jak sie szuka specjalisty.

        w niemczech moze i bym uwierzyl ze ktos sie toba zainteresowal ale ta "dieta"
        mi nie pasuje, znaczy to jest polski zwrot delegacyjny matole jeden,
        nie wierze ze jestes specialista, nie masz pojecia co to specialista, wiec nie
        mow o sobie tak bo rozsmieszasz ludzi

        >Przez te ataki wyglada na to ze po prostu przebija zazdrosc ludzi, emigrantow z
        > > Polski ktorzy co najmniej na poczatku musieli przejsc przez bagno.

        widzisz ja nie zazdroszcze nikomu niczego bo w sumei cieszylbym sie gdybys
        rzeczywiscie byl tam specialista, nie pisalbys takih bredni, a tak pokazujesz
        skad ty jestes, podkreslajac to bagno w ktorym jestes do dzis


        > A ja mialem dobry zawod z Polski, szukalem pracy jako konstruktor elektroniki
        > od poczatku i ja znalazlem.

        tak przy lopacie to tylko jedno co mogles znalezc bo nie masz pojecia co
        mowisz.

        zajmij sie jorl z kolega kaganem pisaniem fantastyki moze jakas kase zrobicie
        matoly



    • Gość: felusiak Re: DEFICYT USA itp IP: *.nyc.rr.com 19.07.04, 20:59
      Boze, zmiluj sie nad JOrlem. Co ty za bzdury wypisujesz.
      Ale juz gdzies to czytalem. Czy to przypadkiem nie sa nedzne wypociny Kagana?
      JOrl boj sie Boga. Za takie bzdury bylbys wyrzucony ze studiow a jesli zdolalbys
      sie tam utrzymac dzieki znajomosciom to musialbys powtorzyc rok.

      • Gość: Kagan Re: DEFICYT USA itp IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 05:07
        To ma byc argument?
        • Gość: Jozef A Woropajew Kagan, ty i Jorl jestescie jak blizniaki IP: *.nyc.rr.com 20.07.04, 05:54
          Dwa mozgi i w obu nasrane. felusiak juz wam opisal to parokrotnie. Zacytuje:

          Nie ma zadnych mnoznikow do wyliczania PKB. NIE MA. To co piszecie na ten temat
          to niesamowite bzdury. Zenujacy poziom rozumienia zagadnien gospodarczych.

          Faktem jest, ze W obliczaniu CPI/PPI stosuje sie metodekorekcji jakosciowej.
          CPI=Consumers Price Index
          PPI=Producers Price Index
          Quality Adjustment Method=Metoda Korekty Jakosciowej.
          Otoz w tym roku 20% wzrostu ceny samochodu przypisuje sie zmianom jakosciowym.
          A jakie to sa te zmiany zapytalby Kagan albo JOrl albo kamila. Ano takie, ze
          model 2003 nie byl wyposazony w standartowe side air bags a teraz jest. W
          zwiazku z tym oba modele 2003 i 2004 nie sa w pelni porownywalne i nie mozna
          100% wzrostu ceny przypisac inflacji. Albo tez poprzedni model nie mial
          standartowych hamulcow antilock a teraz ma. Albo tez nowy model wyposazony jest
          w GPS system nawigacji.
          To wszystko bez wiekszego wysilku mozna znalezc na stronie Bureau of Labor
          Statistics. Wszedzie dokladnie wyjasniono metodologie i z niczego nie robiono
          tajemnicy.
          Na przyklad Ford Taurus ktory kosztowal w 2003 22375 dolarow kosztuje dzis 22867
          dolarow. Cena wzrosla o $ 492 czyli o okolo 2.2%. Ale model 2004 nie jest
          identyczny z modelem 2003. W nowym modelu montowane sa fabrycznie odtwarzacze CD
          i przednie fotele maja lumbar support. W zwiazku z tym aby obliczyc wzrost ceny
          spowodowany inflacja nalezy ustalic wartosc wprowadzonych zmian. Zalozmy, ze ich
          wartosc wynosi $ 97. Czyli wzrost ceny spowodowany inflacja rowny jest
          492-97=395. Z tego wynika, ze inflacja nie wynosi 2.2% lecz 1.75%.

          Dziala to tez w druga strone. Na przyklad kawa Folgers kosztowala $5,25 za 16
          uncji. Nadal sprzedawana jest w tym samym opakowaniu za te same $5.25. Ale hola
          w opakowaniu jest teraz tylko 14 uncji. O dwie uncje mniej za te same pieniadze.
          Z prostego rachunku wynika ze cena kawy wzrosla 12.5%.

          Juz nie bede wiecej gral w ciuciubabke. To juz moj ostatni post w tym watku.
          Zycze dobrej zabawy podczas dalszego poszukiwania nieistniejacych mnoznikow.
          Zdecydowanie polecam Don Kichote Cervantesa. Wszak walka z wiatrakami ciagle ma
          swoich amatorow.

          I w zasadzie nie ma o czym dalej dyskutowac. Niestety widze, ze wypisywanie
          opowiesci z gatunku economic fiction (eco-fi) pozwala wam na osiagniecie
          swoistego rodzaju orgazmu. Prosze, przestancie onanizowac sie publicznie.
          Nie jestem masochista i tego typu ekonomiczne dyrdymalki nie bawia mnie ani
          troche. Wezcie wasze zony do restauracji albo do teatru. Ekonomie pozostawcie
          tym, ktorzy maja o tym pojecie. Czy nie zechcielibyscie przeniesc sie na forum
          Swiat albo Aktualnosci. Tam propaganda kwitnie bez podlewania.
          Zycze milego dnia

          Jozef Albin Woropajew, Auckland, New Zealand
          • Gość: Kagan Re: Kagan, ty i Jorl jestescie jak blizniaki IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 06:11
            Czemu sie wstydzisz tego, ze piszesz ze slumsow NYC? (IP: *.nyc.rr.com)
            Moze sie wstydzisz swych bluzgow?
      • pit_b Tuition waiver 20.07.04, 14:24
        Nie zebym chcial sie za bardzo mieszac do tego tutaj...
        Ale jednak niektorzy pracodawcy placa chyba dzieciom pracownikow za edukacje...
        nawet malzonkom... takie uniwerki na przyklad...

        www.cwru.edu/pubs/cnews/7-18/tuitwaiv.htm
        • Gość: felusiak Re: Tuition waiver IP: *.nyc.rr.com 21.07.04, 04:35
          Zgoda ale to nie to samo co GE albo IBM placace za studia dzieci pracownikow.
          Time Warner Cable daje swoim pracownikom kablowa TV nieodplatnie, Con Edison
          daje za darmo swiatlo swoim pracownikom, itd. Uniwersytet ktory daje znizke lub
          calkowicie zwalnia z oplat wspolmalzonka i dzieci pracownika ma sie nikjak do
          twierdzenia Kagana, ze Citibank? placi za studia pociech pracownikow.
          • Gość: Kagan Re: Tuition waiver IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 09:06
            Nic do ciebie nie trafia... Jeszcze raz: wiesz co to sa FRINGE BENEFITS (PERKS)?
            • Gość: felusiak Re: Tuition waiver IP: *.nyc.rr.com 22.07.04, 23:30
              Fringe benefits nie obejmuja edukacji dzieci pracownikow.
              Ponadto gorna granica nieopodatkowania wynosi tu $5250.
              Twoja firma moze oplaci ci studia i jesli koszt przekracza $5250 to od sumy
              powyzej tej granicy musisz zaplacic podatek. Czyli Kagan za 40 tysiecy rocznie
              za twoje studia w Yale, Princeton albo Harvard musialbys zaplacic podatek
              w wysokosci co najmniej $9730.

              Kagan ale ty twardy(glowa) jestes. Papke wciskasz a probujesz wmowic nam, ze to
              kotlety schabowe.
              • Gość: Kagan Re: Tuition waiver IP: *.vic.gov.au 24.07.04, 07:06
                Bariery stawiane przez biurokracje sa po to, aby je obchodzic, i w tym celu
                wielkie korporacje zatrudniaja prawnikow i ksiegowych... Podatki w USA placa
                wiec tylko biedni, bogaci oplacaja prawnikow i ksiegowych, aby uniknac ich
                placenia...
            • viper39 Re: Tuition waiver 23.07.04, 01:24
              Gość portalu: Kagan napisał(a):
              > Nic do ciebie nie trafia... Jeszcze raz: wiesz co to sa FRINGE BENEFITS
              (PERKS)?


              kagan mylisz pojecia i jak widze z angielskim na bakier
              "FRINGE BENEFITS (PERKS)?" to nie to samo matole ty nie masz pojecia co mowisz,
              codziennie przekonujesz mnie ze nie byles tutaj w usa a juz napewno nie
              pracowales legalnie jesli tutaj byles. oj glupis strasznie kagan

              aha i jeszcze jedno ten co podrzucil tuition waiver radze poczytac uwaznie co
              tam pisze, bo to nie kazdego o ktorym wy myslicie to moze objac,
              "tuition waiver" jak sama nazwa wskazuje nie jest DOPLATA ale mozliwoscia
              niezaplacenia za studia. to tak nawiasem i miedzy nami

              kagan miales ty kiedykolwiek sex? bo jak tak bys zaczynal z kobieta to ty do
              dzis bylbys prawiczkiem
              • Gość: kagan Re: Tuition waiver IP: *.vic.gov.au 24.07.04, 07:03
                znow tylko niewybredne ataki ad personam. pytam sie jeszcze raz, czy slyszales
                o tzw. fringe benefits!
                • viper39 Re: Tuition waiver 24.07.04, 14:19
                  Gość portalu: kagan napisał(a):
                  > znow tylko niewybredne ataki ad personam. pytam sie jeszcze raz, czy
                  slyszales
                  > o tzw. fringe benefits!

                  kagan ja nie tylko slyszalem ale wiem co to jest, ty nie masz o tym pojecia
                  przytoczyles ze to jest to samo co "PERKS" i to nie jest "tzw" bo to ma
                  dokladnie taka nazwe

                  to ja ciebie pytalem czy ty wiesz, i jakos nie umiesz tego wytlumaczyc, od
                  dluzszego czasu, znaczy jak widac nie masz pojecia co to jest (co mnie nie
                  dziwi) wiec nie odwracaj kota ogonem matole jeden tylko pokaz ze sie myle co do
                  ciebie i napisz co to jest za drugim podejsciem bo to napewno nie jest "PERKS"
                  tak jak to napisales

                  gdeyby glupota sie wznosila w powietrze kagan ty napewno nie potrzebowalbys
                  biletow lotniczych, fruwalbys lepiej od ptakow

                  a moze wytlumaczysz mi jak biedny ktory zarabia miniumum socialne placi podatki
                  i utrzymuje korporacje (wczesniej to wspomniales) jestem ciekaw twoich wywodow
                  (mozna znow sie bedzie posmiac)

                  no to zaczynaj kagan
                  • Gość: Kagan Re: Tuition waiver IP: *.lib.unimelb.edu.au 28.07.04, 09:56
                    Znow tylko wulgarne wyzwiska? I zauwaz, ze biednych w USA sa miliony, wiec jak
                    sie wzmie od kazdego biedaka chocby tylko dolara dziennie, to sie robia niezle
                    pieniadze... A na serio: najbardziej sa obcoiazeni tzw. sredniacy, co zarabiaja
                    od 50 do 100 tys. dolarow rocznie: sa na tyle bogaci, ze nie moga ukryc swych
                    dochodow, a nie stac ich jeszcze na prawnikow i ksiegowych...
              • pit_b Re: Tuition waiver 25.07.04, 20:39
                viper39 napisał:
                >
                > aha i jeszcze jedno ten co podrzucil tuition waiver radze poczytac uwaznie co
                > tam pisze, bo to nie kazdego o ktorym wy myslicie to moze objac,
                > "tuition waiver" jak sama nazwa wskazuje nie jest DOPLATA ale mozliwoscia
                > niezaplacenia za studia. to tak nawiasem i miedzy nami

                To chyba do mnie? Ja sie zgadzam, ze jest jedna wazna roznica pomiedzy
                specjalnymi znizkami w oplatach za studia dla dzieci pracownilkow i doplatami do
                studiow dzieci pracownikow. Ta mianowicie, ze w tym pierwszym przypadku nie da
                sie swobodnie wybrac uczelni. Jesli to pominac, to roznica jest nieistotna.
                • Gość: Kagan Re: Tuition waiver IP: *.lib.unimelb.edu.au 02.08.04, 11:51
                  Ja bylem w USA pod koniecx zeszlego stulecia. Od tego czasu sporo sie tam
                  zmienilo (glownie na gorsze, ale to nieco inna sprawa)...
                  Pozdr.
                  Kagan
    • Gość: JOrl Viper IP: *.dip.t-dialin.net 26.07.04, 22:49
      No coz Viper, jakosc trzeba nasze "dyskusje" zakonczyc. A wiec niestety
      reprezentujesz swoim zachowaniem na Tym forum poziom ludzi z ktorymi ja
      osobiscie dluzej nie dyskutuje. Nie lubie tego "polskiego" chamstwa. Ciekawe
      jest tylko jaka droge przeszedles w zyciu, ze takim beznadziejnym chamem
      zostales? Jestem przekonany ze wlasnie Ty jestes przedstawicielem tego gatunku
      emigrantow polskich ktorzy przed paru laty byli opisani w jakies ksiazce gdzie
      nazwano ich "szczuropolacy". A polega to na tym ze wyladowali w USA i wpadli w
      takie bagno bo musieli natychmiast, aby przezyc, zabrac sie za najczarniejsze
      prace tamze. Mieszkali w ruderach, jak chorowali to prawie zdychali bo nie
      mieli na lekarza jak i naturalnie ubezpieczenia. Jednoczesnie slali do Polski
      wiesci jak to im dobrze idzie, bo przeciez nie mogli powiedziec prawdy jako ze
      by spadli z tego piedestalu szczesliwych emigrantow do "raju". Nastepne z czym
      musieli walczyc to "udowadnianie " przed innymi podobnymi do
      nich "szczesliwcami" ze maja lepiej niz inny. Naturalnie klamiac na ten temat.
      Oczywiscie wiedzieli ze tak jak oni, tak i ich "koledzy" lza z nut. Do tego
      zyli w ciaglym strachu o rodzine czy dzieci w zwiazku z problemem opieki
      zdrowotnej jako ze najczesciej nie mieli ubezpieczenia.
      Takie paskudne zycie naturalnie odbija sie na mozgu tych delikwentow. Wlasie
      mamy takich tez na forum. I Ty, drogi Viper jestes jednym z sztandarowych
      przykladow takiego.
      Widzisz, normalny czlowiek, ktory nie przeszedl przez takie bagno jak Ty, jak
      kogos poznaje to zaklada ze ten ktos NAJPIERW co mowi jest prawda. Ja wlasnie
      tak podchodze. Nie bylem zmuszony nigdy klamac jak Ty czy np Felusiak aby
      pokazywac sie lepiej jak jestem. A u was jako pierwsze jest to ze ten drugi jak
      cos pozytywnego o sobie mowi to MUSI klamac. Macie juz taki warunkowy odruch
      jak te psy Pawlowa. Byt ksztaltuje swiadomosc.
      Ten znieksztalcony paskudnym zyciem Twoj mozg drogo Viper mozna bylo zobaczyc w
      Twojej dyskusji z Emigrantem. Przytoczyles otrzymany od niego email ktory byl
      tak "wiernopoddanczy" ze tylko ktos z takim znieksztalconym mozgiem jak Ty
      moglby wziac jego za dobra monete. A Ty? Trabisz na forum, ze tak tego "klamce"
      emigranta przycisneles do muru ze on sie przyznal! Po prostu przez przebywanie
      z takimi podobnymi chorymi do siebie zatraciles poczucie rzeczywistosci. Bo
      tylko dlatego moglbys cos takiego napisac. A nie wziac tego jako "pasujaca" na
      Twoje bezczelne posty odpowiedz.
      Po prostu Viper nalezysz nie do tej ligi. A do duzo nizszej i dlatego nie
      mozesz zrozumiec ze ktos z Polski, wyksztalcony tamze, moze na Zachodzie byc
      ceniony w powaznym zawodzie. Ale to wynika z tego ze obracales sie i robisz to
      dalej pomiedzy takimi co tylko moga jakos powoli z tego emigracyjnego bagna
      wylezc. Przesiadujesz dalej z nimi przy piwie gdzie sie puszysz jak to jakies
      tam nedznawe studia w USA skonczyles, dzieki ktorym zalapales sie na jakas
      najprawdopodobniej panstwowa robote, dzieki ktorej masz dobre swiadczenia
      socjalne jak i mozesz w pracy gruchy obijac. I naprawde, ja Tobie takiej pracy
      napewno nie zazdroszcze, jak sie Tobie wydaje. Ja wyjechalem aby pracowac w
      kapitalizmie i to robie. Ale nie naturalnie w jego dolach. Po to sie dobrze
      uczylem od dziecka aby nie musiec tego robic. I NIGDY nie robilem.
      Twoj prymitywizm umyslowy nie pozwala Tobie dostrzegac jak glupio rozumujesz. Z
      jednej strony trabisz na forum o socjalizmach np. w EU. A sam np. masz "lepsze"
      czyli pokrywajace wiecej ryzyk, ubezpieczenie zdrowotne jak wielu innych. I
      piszesz ze takie celowo wybrales. A przeciez dla prawdziwego "wolnorynkowca"
      ubezpieczenia chorobowe to powinny smierdziec socjalizmem. Prawdziwy
      niekomunista wychodzi z zalozenia ze bedzie mniej jak przecietnie chorowal i po
      prostu sie nie ubezpiecza a zamiast tego sklada pieniadze na takie wypadki
      zamiast skladek. Przeciez ubezpieczenie prywatne czy panstwowe (to jest
      wszystko w gruncie rzeczy w tym zakresie jedno) pobiera od kazdego "usrednione"
      koszty chorowania. Oprocz tego dochodza biurokracja jak i jej koszty. Wiec
      wystarczy byc zdrowsza od sredniej i jest taniej samemu placic. A Ty?
      Ubezpieczony na maximum! Typowe strachajlo! Socjalistyczne!
      Ale naturalnie ja rozumiem skad to u Ciebie drogi Viper. Po prostu zyles lata
      pod takim strachem z uwagi na brak ubezpieczenia, ze jak Ci sie teraz pojawila
      mozliwosc to NARESZCIE chcesz sie tego strachu juz nie miec.
      Jak juz ale mam Ci dac dobra rade to mysle ze byloby dla Ciebie lepiej jakbys
      zaprzestal wiszenia na forum w czasie pracy. Ja wiem panstwowa robota jest
      dosyc pewna, ale nie do konca. I nawet wtedy mozesz byc wykryty co robisz i
      wyrzuca Cie z roboty. I co wtedy? Wrocisz do tego bagna? bedziesz znowu gary
      myl? A to moze sie przydarzyc szybko. Bo naprawde nie wierze a taki socjalizm w
      tych USA!
      I jeszcze. Ja juz dawno pisalem na forum ze nawet z postow ludzi, ktorych
      poglady uwazam za niesluszne, mozna sie czegos dowiedziec. Ciekawego. Nawet jak
      niewiele. Ale drogi Viper, niestety wiem ze Ty podajac jakies niby fakty
      klamiesz. I naprawde wysuplac z Twoich postow cos prawdziwego jest tak trudne
      ze Twoje sa dla mnie po prostu kompletnie bezwartosciowe. Musze powiedziec, ze
      u mnie jestes w tym zakresie przed wszystkimi na pierwszym miejsu. I to z
      wielkim odstepem od innych. A naprawde w tych chyba 4 latach na forum
      przewinelo sie tez wielu "niezlych" klamcow. Ale Ty jestes mistrzem!
      Mi sie wydaje ze i tak jak dla takiego prymitywa jak Ty wystarczajaco duzo
      napisalem. Wiec koncze, chce napisac do Felusiaka bo on tez od dawna jest w
      kolejce, i zegnam.
      Pozdrowienia


    • Gość: JOrl Felusiak IP: *.dip.t-dialin.net 26.07.04, 22:50
      Coz Felusiak, kolej na Ciebie. Mysle ze przeczytales post do Vipera pare
      pieterek wyzej. Dotyczy to i Ciebie w sporym zakresie. Chodzi tu o te Twoje
      zarzucanie klamstw wszystkim. I nazywanie mnie latwowiernym. Tez masz odciski
      na mozgu spowodowane emigracja do USA podobnie jak Viper. Nauczyles sie
      od "braci" Polakow-emigrantow ze jak otworza buzie to klamia. I napewno masz w
      tym wiele racji. Bo sie w takim srodowisku obracales/obracasz. Oczywiscie
      przesiakles ta filozofia sam. Klamstwa.
      A ja, jak juz pisalem w poscie do vipera, najpierw wierze co kto mowi. Ale znam
      zycie i wiem jacy sa ludzie. Naturalnie takiego okaza jak Viper w zyciu nie
      spotkalem. Po prostu nie pijam piwa z emigrantami -Polakami. Ale tez nie jestem
      naiwny. Jezeli ktos przytacza jakies nawet luzno zwiazane ze soba fakty z zycia
      to mozna ich logike sprawdzic. Ja mam pamiec dobra! Po prostu jak sie klamie to
      NIE da sie przytoczyc wielu faktow ktore gdzies nie beda ze soba sprzeczne. Tu
      mowie o Kaganie. Dlatego jest bardzo nieprawdopodobne aby on na przestrzeni
      paru lat mogl tak dokladnie przemyslec fakty i je od czasu do czasu podawac
      abym ja nie zauwazyl sprzecznosci pomiedzy nimi.
      Do tego juz od dawna zauwazylem jego "nieordoksyjne" poglady na wiele spraw i
      dlatego zauwazam co pisze abym czegos zapomnial.
      Ale ja wiem Felusiak u Ciebie jak i u Vipera, byt ksztaltuje swiadomosc, i
      uwazacie ze ludzie MUSZA tylko klamac aby cos tam pozytywnego o sobie
      powiedziec. Bo wedlug Was NIKT z emigrantow z Polski NIE mogl cos osiagnac. Bo
      sami tacy jestescie!
      Pytales czy ja cos moge o Tobie powiedziec. A wiec bardzo niewiele. A dlaczego?
      Bo Ty drogi Felusiak, NIC o sobie nie piszesz. Zapewne dlatego ze nie masz sie
      czym "pochwalic" i poza tym czujesz ze jakbys klamal aby cos wygladalo lepiej
      to by te klamstwa bylyby widoczne. A wiec dlatego nic nie piszesz.
      Bo ograniczony Viper pisze i mozna mu glupoty wytknac.

      Tyle na tematy "prywatne".
      A teraz do ekonomii. MNOZNIKI. Jeden forumowicz przytoczyl wywiad z bylym duzym
      szefem banku niemieckiego. Ja go przetlumaczylem z niemieckiego. Przedtem
      zajakneles sie ze nie znasz tego jezyka. Przytoczylem tez fragment z biura
      stytystycznego w Niemczech ze te przeliczniki "pomagaja" GDP w USA. W tym
      artykule bylo, ze wlasnie w dziedzinie komputer i software SA w efekcie
      przeliczniki dokladnie jak ja mowilem w pierwszym poscie tego watku. A Ty?
      Przytoczyles swoje rozumowanie o samochodach. I inflacji. Dwa razy! Co prawda
      pod innymi nickami. A przeciez najwazniejsze sa w tym zakresie komputery! Bo tu
      jest ogromny wzrost jakosci. O tym mowi Niemiec, a Ty dalej trabisz swoje.
      Nie Felusiak, Tobie zalezy tylko na trabieniu, a nie na dyskusji. Bo inaczej
      bys sie do artykulu tego Niemca ustosunkowal. No i chyba nie powiesz ze malutki
      Felusiak wie wiecej jak ten Niemiec!
      A moze sie uwazasz za wiekszego? To spojrz w lustro! Wez szpilke i przekluj ten
      balonik. Czyli SIEBIE.
      Po prostu drogi Felusiak jestes niewiele mniej prymitywny jak Viper. Popraw
      sie, albo po prostu wez zone, pojdz do restauracji albo do kina i nie trab tak
      glupio.
      Znajdz sobie forum gdzie w dobrym tonie jest obrzucanie sie przeklenstwami i
      tam pisz. Bedziesz w swoim towarzystwie.
      Pozdrowienia


      • Gość: felusiak Drgi JOrlu IP: *.nyc.rr.com 27.07.04, 01:25
        Ja zwykle wierze jesli ktos opowiada mi historyjke z wakacji.
        Wiedza ekonomiczna nie podlega wierze. Wierzy sie w Boga albo w historyjki z
        wakacji. Albo cos sie wie albo nie. Twoj podstawowy blad polega na zabieraniu
        glosu w sprawach o ktorych masz znikome pojecie. To wyglada troche tak jakbys
        ogladal amerykanski film w oryginale nie znajac angielskiego a nastepnie
        probowalbys ten film komus strescic.
        Zaprzestan tez zabawy w psychoanalityka gdyz wyraznie nie idzie ci to.
        Bardzo mnie cieszy, ze nic o mnie nie wiesz bo i po co. Jasli napisze ci kim
        jestem, co robie i jakie mam wyksztalcenie z pewnoscia nie uwierzysz.
        Niby dlaczego mialbys dawac wiare w moje oswiadczenie? Ale dlaczego zatem dajesz
        wiare w oswiadczenia Kagana? Pomysl.
        Zgadzam sie z toba, ze ten watek nalezy zakonczyc.
        Pozdrawiam.
        • viper39 Re: Drgi JOrlu 27.07.04, 14:31
          rozsmieszyles mnie twoimi wywodami,
          ja widzisz mam taka nature jakas dziwna nie wiem dlaczego ale...
          jak widze ze cos mi sie nei zgadza sprawdzam a nie osmieszam siebei tak jak ty
          wywodami WIARY ... tak jak felusiak stwierdzam ze wierzyc mozna w BOGA ale nie
          w bajki opowiadane przez dwoch matolow takich jak ty jorl i kagan
          kazdy zdrowo myslacy czlowiek (do ktorych wy nie nalezycie) opiera sie na czyms
          takim jak mozg i informacja/fakt, i jesli cos nie gra (a waszych historyjkach i
          komiksach duzo nie gra) sprawdza to co mozna sprawdzic (przyklad twojej wiary w
          koszty szkoly podane przez kagana on podal 40tys a szkola kosztuje 18tys, to
          latwo sprawdzic ty nie zrobiles tego, glupioa wiara? pozniej rozpowiadasz
          bzdury)
          wiesz wyzwiska twoje maja tutaj akurat male znaczenie podkreslasz swoja wartosc
          na poziomie gnidy, bo nigdy pewnie bys sie nie odwazyl tak nazwac mnie
          na "zywo" urwalbym tobie za to ucho i na tym by sie to skonczylo
          co do logicznego dyskutowania to widzisz my sie roznimy pod wieloma wzgledami,
          ja mowie rzeczy poparte faktami ty z kaganem opowiadasz historyjki
          jorl zrobiles z siebie idiote kompletnego na tym forum, ja juz dawno nie
          odpowiadam na wasze bzdurne posty bo to jest idiotyzm to co piszecie
          nie chce mi sie odpowiadac na twoja litanie jest w niej tyle zlosci na ludzi
          mojego pokroju o ktorych nie masz pojecia jak sobie radza i co robia (mimo ze
          wpomnialem) bo zawisc zaslepia twoj umysl
          zazdoscisz tego ze ktos moze miec lepiej, opowaidajac historyjki nie z tej
          ziemi myslac ze podniesiesz swoja wartosc, smiech na sali jorl
          widzisz dlaczego tobie nie wierze, zaczales opowiadac glupoty (tak samo kagan)
          ktore sa latwo do sprawdzenia,
          to wszystko
          a teraz jorl jesli chcesz dyskutowac o czym to rada:
          1. sprawdz fakty
          2. sprawdz swoja wiedze na ten temat
          3. popatrz jakie sa opinie na dany temat
          4. jesli sam wyciagasz smieszne opinie na dany temat znaczy ze nie zrozumiales
          nic z tego co czytasz
          5. i wtedy nie zabieraj glosu bo wychodzisz na idiote

    • Gość: JOrl Felusiak i nie tylko cz.I IP: *.dip.t-dialin.net 01.08.04, 21:11
      Drogi Felusiak, ja widze ze to co pisze jest dla Ciebie za skaplikowane. Bo
      jakos nie rozumiesz. Albo nie chcesz rozumiec.
      Moze troche po kolei. Mielismy dyskusje o dawaniu wiary komus. Wiec ja opisalem
      jak ja do tego podchodze. A wiec oczywiscie nie lubie sobie dawac wkladac w
      glowe glupot. Chociaz naturalnie jestem zainteresowany nowami, nieznanymi mi
      informacjami. Moze dlatego ze teraz coraz bardziej interesuja mnie nie jakies
      tam dobra doczesne a wlasnie wiedza. I to teraz wiedza ogolnie powiedziawszy o
      spoleczenstwach. Dlatego moje zainteresowania gospodarka, polityka itp. Wlasnie
      internet i fora jest doskonala metoda rozwijania tych zainteresowan. Ale jest
      tez potrzebna metodologia odsiewania smieci od prawdy. Naturalnie jest to tym
      istotniejsze im wazniejsze informacje mam przyjac jako prawde. Albo odrzucic.
      Np. jak ktos opisuje co robi nie jest to az tak wazne. Wazniejsze sa informacje
      ogolniejsze. Chociaz jesli zajmuje sie czyms "wyzej" kwalifikowanym, moze to
      uwiarygodniac jego wypowiedzi z tego akurat zakresu. Dlatego ja pisuje czesto o
      przemysle, bo akurat z mojej "calozyciowej" pracy zawodowej najpierw w komunie
      a teraz od wielu lat w kapitalizmie znam go od podszewki. Naturalnie wlasnie
      dlatego ze konstruuje nowe urzadzenia, z tych powodow znam wiele fabryk w
      Niemczech z bezposrednich kontaktow i to z kadra zarzadzajaca tamze. I naprawde
      tez ekonomia przedsiebiorstwa jest dla mnie znana bo znam ja w "mojej", w koncu
      sporej (ca. 250 ludzi) fabryki, jak i poprzez ww. kontakty wiem jak wyglada to
      w innych. Tez np. z 10 razy wiekszych.
      Co do Kagana, to za duzo podawal i to nie na raz (bo wtedy jest duzo latwiej
      cos "sensownie" naklamac) a na przestrzeni juz paru lat ze wiem co w zyciu
      robil (naturalnie zawodowo) czyli tez jego wiedza jest podparta praktyka
      zawodowa. Wiec troche i wiarygodnia. Poza tym podoba mi sie jego zaangazowanie
      i widze ze poswieca wiele czasu do przemyslen na tematy ogolne. Abstrahuje
      tutaj od slusznosci czy nie jego pogladow. To zupelnie inny temat.
      Naturalnie jako ze od paru lat zajmuje sie sprawami ogolniejszymi wiec sie i
      nimi mocno interesuje. I wiem ze istnieja w ekonomii "kombinacje" ktorymi sie
      nie zajmuje. Gielda, ale chodzi tu o te bardziej skaplikowane sprawy. Ale one
      dadza sie uogolnic do prostego schematu. Czy ktos kogos rabuje z owocow swojej
      pracy czy nie. I nie chodzi tu o jakies tam proste marxistowskie rabowanie.
      Wlasnie ja, jako inzynier, pracujacy w przemysle akurat wiem jaka wartosc ma
      dobre kierownictwo nad ludzmi. I jak szybko mozna poprzez zle np. fabryke
      zmarnowac.
      Ale Felusiak, ekonomia jest akurat taka nauka ze mozna tutaj wiele oszukiwac. I
      nie jest taka scisla bo np. w przeciwienstwie do nauk inzynierskich nie za
      bardzo mozna powtarzac experymentow pare razy. Jak w maszynach. Chociaz
      istnieja i w ekonomii fakty ktore sa nie do podwazenia. Naturalnie ich
      interpretacje moga byc rozne. Jak i majace czesto pozory prawdy mimo ze sa
      przeciwstawne.
      Ja, zapewne jako ze mam "skrzywienie" zawodowe, patrze bardziej na realna
      ekonomie. Widze ze "czysci" ekonomisci, tez na tym forum, kieruja sie raczej
      przeplywem pieniedzy. Stad np. krakanie upadku USA z powodow jakis tam dlugow.
      Czy to budzetu czy firm czy osob prywatnych. I licza ciagla te pieniadze. A ja
      raczej patrze na to czy istnieje baza przemyslowa. Czy sie zmniejsza, zwieksza,
      czy jest postep techniczny. Bo jakies krachy finansowe zawsze panstwo moze
      zatrzymac. Czasy Wielkiego Kryzysu 28-32 sie nie powtorza. Co ale jest istotne,
      to jak wyglada wielkosc REALNEJ gospodarki np. USA do innych krajow. Bo to jest
      naprawde wazne. Wlasnie realna gospodarka stanowi o sile panstwa/grupy panstw.
      Bo, jak EU, przy zjednoczeniu sie wydajnych realnie gospodarek w jeden organizm
      polityczny ma sie, przy zjednoczeniu politycznym, w garsci ogromna sile. A sila
      militarna jest pochodna gospodarki. Co najmniej w gospodarce wolnorynkowej.
      Wlasnie dlatego USA jak i Polacy z tamtad sa przeciwnikami zjednoczania sie EU.
      Bo jej zjednoczenie, przy wiekszym jak USA przemysle, umozliwi zjednoczenie
      polityczne i, conajmniej potencjalna, przewage militarna. A oprocz USA i EU
      istnieje jeszcze duzo innych krajow. Jak Japonia np.
      Cdn


    • Gość: JOrl Felusiak i nie tylko cz.II IP: *.dip.t-dialin.net 01.08.04, 21:16
      Ciag dalszy z poprzedniego watku
      I ja wiem tez, ze czlowiek jest taka paskuda, ze jak tylko moze to drugiego
      bezlitosnie wdepcze w ziemie. Dlatego tez i amerykanskie dzialania sa aby
      utrzymac ta chimere z lat 90 czyli osiagniecia panowania nad Swiatem. Jak i
      proba wojnami jej podtrzymania. Jak i ostatnie zaprzeczenia Niem/Fr "panowania"
      USA w Swiecie.
      Jako ze wlasnie z ekonomii wiem, ze NIE moga byc monopole bo
      nastepuje "wdeptywanie" przegranych w glebe, jestem zwolennikiem Swiata
      wielobiegunowego. I to obowiazuje w obu kierunkach. Dlatego i USA w "moim"
      modelu Swiata ma swoje miejsce. Ale jako jeden z biegunow.
      Chociaz przyznaje ze mam tez swoje osobiste porachunki z Amerykanami. Jako
      przyklad podam co nastepuje. Jako maly chlopak musialem jezdzic ze szkola aby
      zbierac stonke ziemniaczana. Ktora Amis zrzucali na Polske. A sie tego swinstwa
      naprawde brzydzilem. I jako ze pochodzilem z rodziny inteligenckiej, i nie jak
      viper uwazajacy po komunistycznemu ze zadna praca nie hanbi, wolalem czytac
      ksiazki czy uczyc sie matematyki jak lazic po polach. I zbierac te wstretne
      robaki. Wiec mam troche moze iracjonalne chetki im jak sie da dokopac. Moze nie
      przynaleznych strategicznie myslacemu czlowiekowi jakim jestem.
      Ja wiem ze na ta stonke ziemniaczana nastapi wybuch smiechu ludzi wychowanych
      na sluchaniu Radia Wolnej Europy. I przez jej kursy geopolityki majacych
      znieksztalcone mozgi. Ale mimo zartobliwej formy ja w meritum sprawy nie
      zartuje.
      Ale moze teraz do watku. A wiec chodzi o to czy sa mnoznki amerykanskiego GDP.
      Wiec ja o tym slyszalem z wielu zrodel. I dopiero wtedy uznalem za prawdziwe.
      Poza tym tlumaczy ten zadziwiajacy fakt stabilnego finansowania ogromnego
      deficytu handlowaego USA z reszta Swiata.
      W trakcie dyskusji i dzieki Kaganowi, znalazlem o tym w opracowaniach
      Niemieckiego Urzedu Statystycznego. Przytoczylem cytat z tlumaczeniem gdzie
      jednoznacznie stwierdzono o "pozytywnym" wplywie na wzrost amerykanskiego GDP.
      Tez przetlumaczylem wywiad z niemieckim bankierem jednoznacznie podajacy ze te
      mnozniki SA. A Ty, drogi Felusiak poszedles na pelne zanurzenie i udawales ze
      akurat tego nie czytales. Ale trzeba przyznac ze nie byles na tyle bezczelny
      aby stanac i twierdzic ze ten Urzad albo ten bankier klamia. I ze tylko
      Felusiak twierdzac ze mnoznikow nie ma, ma racje. I ja opisywalem (jak i inne
      zrodla) o najwiekszych "osiagnieciach" w GDP z zakresu komputerow i software, a
      Ty Felusiak uczepiles sie samochodow. Gdzie jest to nie za duzo. I podales ten
      sam samochodowy przyklad po dwoma nickami.
      Ten Twoj sposob "dyskusji" swiadczy o prymitywizmie. Nie potrafisz, jak trzeba,
      przyznac ze nie miales racji. A merytorycznych argumentow nie masz.
      Nadajesz sie do byle jakich dyskusyjek. Bo do doroslych juz nie.
      A ja nie zamierzam tego watku zakonczyc. Chociaz nie mam za duzo czasu. Jak i
      naprawde bagno stworzone przez np. Vipera jak i Ciebie tez zniecheca.
      A co do tego kto Ty, drogo Felusiaku jestes, za bardzo mnie to nie interesuje.
      Pozdrowienia
      • Gość: felusiak Re: Felusiak i nie tylko cz.II IP: *.nyc.rr.com 01.08.04, 23:10
        JOrl napisal:
        > Chociaz przyznaje ze mam tez swoje osobiste porachunki z Amerykanami. Jako
        > przyklad podam co nastepuje. Jako maly chlopak musialem jezdzic ze szkola aby
        > zbierac stonke ziemniaczana. Ktora Amis zrzucali na Polske.

        I po cholere bylo pocic cale dwie strony, kiedy kwintesencja zawiera sie w tych
        kilku wersach tekstu.

        PS. Pytanie. Zrzucali na spadochronach czy luzem?
        • Gość: Kagan Re: Felusiak i nie tylko cz.II IP: *.lib.unimelb.edu.au 02.08.04, 11:21
          Zrzucali na spadochroanch pojemniki ze stonka, ktore sie otwieraly same juz po
          uderzeniu w nasza polska ziemie...
      • Gość: Kagan Re: Felusiak i nie tylko cz.II IP: *.lib.unimelb.edu.au 02.08.04, 11:48
        Felusiaka nic nie przekona, bo on sie nasluchal w RWE (RFE) i GA (VoA), ze USA
        n+ajlepsze na swiecie jest, i basta... A na serio: podaj jeszcze raz te linki
        na Niemiecki Urzad Statystyczny, bo nie mam czasu przegladac calej dyskusji...
        Pozdr. z Australii, gdzie tez rzad na chama falszuje statystyki bezrobocia,
        inflacji i GDP/GNP...
        Kagan
        • maksimum Jorl,zapomniales o syfilisie 02.08.04, 18:33
          O stonce calkiem zgrabnie wymysliles,bo widac nawet powazny wklad naukowy w sam
          pomysl,ale zapomniales zupelnie o syfilisie.
          • viper39 Re: Jorl,zapomniales o syfilisie 03.08.04, 14:22
            maksimum napisał:
            > O stonce calkiem zgrabnie wymysliles,bo widac nawet powazny wklad naukowy w
            sam> pomysl,ale zapomniales zupelnie o syfilisie.

            oni nie zapomnieli, oni nadal go maja, widzisz syfilis atakuje tez mozg jesli
            nie jest leczony, teraz pod przykrywka stonki amerykanskiej krytykuja ten
            syfilis, maksimum przyczyniles sie do rowiazania zagadki jorla i kagana,
            dlaczego oboje pisuja takie idiotyzmy.

            Jorl i kagan chca sie dowartosciowac tutaj na forum wiec jakos to trzeba te
            historie ukladac, moze byc i stonka ...
            • maksimum Re: Jorl,zapomniales o syfilisie 04.08.04, 00:32
              viper39 napisał:

              > maksimum napisał:
              > > O stonce calkiem zgrabnie wymysliles,bo widac nawet powazny wklad naukowy
              > w
              > sam> pomysl,ale zapomniales zupelnie o syfilisie.
              >
              > oni nie zapomnieli, oni nadal go maja, widzisz syfilis atakuje tez mozg jesli
              > nie jest leczony, teraz pod przykrywka stonki amerykanskiej krytykuja ten
              > syfilis, maksimum przyczyniles sie do rowiazania zagadki jorla i kagana,
              > dlaczego oboje pisuja takie idiotyzmy.
              >
              > Jorl i kagan chca sie dowartosciowac tutaj na forum wiec jakos to trzeba te
              > historie ukladac, moze byc i stonka ...

              Jorl lubi przenosnie i synonimy,ale zeby pod biedna stonka kryla sie grozna
              choroba,to juz naduzycie.
              Dla dzieci z miasta,to byly przyjemne wycieczki na wies,gdzie kazdy otrzymywal
              pudelko zapalek a tylko szczesliwcom udawalo sie znalezc stonke.
              Calkiem co innego jak sie pojedzie na saxy i dupczy z byle kim po rowach,to
              wtedy rzeczywiscie mozna byc zaskoczonym spora nieprzyjemnoscia seksualna,ktora
              jest nie mniej upierdliwa niz stonka i nie mniejsze spustoszenie w mozgowiu
              dokonuje.
              • Gość: Kagan Re: Jorl,zapomniales o syfilisie IP: *.lib.unimelb.edu.au 04.08.04, 05:06
                Wam to chyba naprawde syphilis padl na mozgi... :(
                • Gość: Borek Basnie z USA. IP: *.g.pppool.de 04.08.04, 08:22
                  Nic nie mozna zrobic jezeli ktos bierze za prawde bajki barona Münchhausena.
                  Takze gospodarcze. :-)
                  cagle.slate.msn.com/working/040623/schopf.gif
                  • viper39 Re: Basnie z USA. 04.08.04, 20:18
                    "Basnie z USA.
                    Autor: Gość: Borek IP: *.g.pppool.de
                    Data: 04.08.2004 08:22 + dodaj do ulubionych wątków
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    Nic nie mozna zrobic jezeli ktos bierze za prawde bajki barona Münchhausena.
                    Takze gospodarcze. :-)
                    cagle.slate.msn.com/working/040623/schopf.gif"

                    o nastepny nawiedzony z szwabskiego landu sie znalazl, czlowiek ty historie
                    poczytaj i dowiedz sie dzieki komu niemcy istnieja i tak prosperuja.
                    mamy urodzaj na matolow.


                    • Gość: Kagan Re: Basnie z USA. IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.08.04, 09:16
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=14624254&a=14624254
                      Healthcare i education w US
                      Autor: Gość: mm IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net
                      Data: 03.08.2004 06:08 + dodaj do ulubionych wątków

                      + odpowiedz na list

                      --------------------------------------------------------------------------------
                      W USA Insurance medyczne nie wszystke procedures tutaj pokrywaja.
                      Porownujac najbardziej drogie/najlepsze ubezpieczenia medyczne w US to ci powiem
                      ze w Australi i Kanadzie public health care system oferuje lepszy medical
                      coverage niz wiekszosc najdrozszy/najlepszych medical insurances in US.
                      Z mojej praktyki pracy w medycynie w US, Australi, Canadzie i NZ moge powiedziec
                      ze US ma najgorsza i najdrozsza opieke medyczna. Duzo lepsza i praktycznie
                      bezplatna jest opieka medyczna w Kanadzie i Australi.
                      Jezeli mowimy o zarobkach to prawda ze dla przecitnego polaka (z mala
                      znajomoscia angielskiego i konstruction profession) to lepsze sa mozliwosci i
                      zarobki w US. Ale znam polakow w Canadzie zarabiajacych od $100-800 tysiecy
                      rocznie i w Australi i N.Zelandi zarabiajacych tez nie mniej. Ludzie ci to sa
                      przewaznie polscy lekarze,dentisci, pielegniarki, naukowcy i profesorowie
                      Universytetcy. I wielu z tych ludzi nawet nie mysli wyjechac do US. Po co zeby
                      sobie obnizyc standart zycia? Wyksztalconym polakom duzo lepiej sie zyje w
                      Canadzie, Australi,NZ niz w US. W Kanadzie i Australi maja wyzszy standart
                      zycia, ladniejsze domy, lepsze samochody, lepszy servis, lepsze bezplatne szkoly
                      i Universytety dla dzieci i lepsza opieka medyczna niz w US ( a wiem to z
                      wlasnego doswiadczenia mieszkajac wiele lat w NZ, Australi, Canadzie i US).
                      Znam tez wielu wyksztalconych ludzi ktorzy wyemigrowali z US do Canady i bardzo
                      sobie chwala Canade pomimo ze w Canadzie sa wyzsze pdatki. Ale to jest jak
                      wszedzie cos za cos. Za to jak idziesz do szpitala w Canadzie to po pobycie
                      nawet 3 miesiace nie placisz nawet 1 dolara. Czego nie mozna powiedziec o US
                      gdzie w najtanszym szpitalu tylko lozko i opieka pielegniarek 24h i wizyta
                      lekarza 1 razy na dzien - kosztuje $900/dziennie Do tego jeszcze dochodza koszty
                      lekarstw, operacji, badania laboratoryjne. Takze naprzyklad pobyt 4 dniowy po
                      operacji wyrostka moze zakonczyc sie rachunkiem $21-30tys. Insurance czesto nie
                      pokrywa wszystkich kosztow.




                      • Gość: UP! Re: Basnie z USA. IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 09.08.04, 05:51
                  • Gość: Link Re: Basnie z USA. IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.08.04, 09:16
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=14624254&a=14624254
    • Gość: JOrl MACIEJu IP: *.dip.t-dialin.net 09.08.04, 22:42
      MACIEJU, Twoje slowa:

      >Calkiem co innego jak sie pojedzie na saxy i dupczy z byle kim po rowach,to
      >wtedy rzeczywiscie mozna byc zaskoczonym spora nieprzyjemnoscia
      >seksualna,ktora jest nie mniej upierdliwa niz stonka i nie mniejsze
      >spustoszenie w mozgowiu dokonuje.

      Czyzbys juz dawno z tych lat nie wyrosl? Do dupczenia jest potrzebna
      (naturalnie oprocz duzo mlodszej i ladnej dziewczyny) jeszcze lazienka z
      prysznicem, przyrzady i srodki do czyszczenie zebow (przeciez nie mozna byc
      zmuszony do tego aby tylko od tylu brac!) jakies wody pachnace, mozliwosc w
      przerwach na kolacyjke (podawana przez kelnera oczywiscie).

      Jak juz pisze do Ciebie to cos pamietam ze mi proponowales zaopiekowanie sie
      moimi pieniedzmi jako finansowy zongler grajac na DOWnie, prawda? Nie wiem
      teraz dokladnie gdzie wtedy on byl, ale cos mi sie wydaje ze tylko Ty bys na
      moich pieniadzach zarobil. Prowizje.
      A widzisz, moja Mama poznanianka zawsze mnie przed chciwoscia ostrzegala. I
      twierdzila "ze chciwy dwa razy traci".
      I slusznie.
      • maksimum Re: MACIEJu 10.08.04, 05:13
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > MACIEJU, Twoje slowa:
        >
        > >Calkiem co innego jak sie pojedzie na saxy i dupczy z byle kim po rowach,t
        > o
        > >wtedy rzeczywiscie mozna byc zaskoczonym spora nieprzyjemnoscia
        > >seksualna,ktora jest nie mniej upierdliwa niz stonka i nie mniejsze
        > >spustoszenie w mozgowiu dokonuje.
        >
        > Czyzbys juz dawno z tych lat nie wyrosl? Do dupczenia jest potrzebna
        > (naturalnie oprocz duzo mlodszej i ladnej dziewczyny) jeszcze lazienka z
        > prysznicem, przyrzady i srodki do czyszczenie zebow (przeciez nie mozna byc
        > zmuszony do tego aby tylko od tylu brac!) jakies wody pachnace, mozliwosc w
        > przerwach na kolacyjke (podawana przez kelnera oczywiscie).

        Starzejesz sie Jorl.
        Nie ma to jak na swiezym powietrzu,na stojaco.
        Bo jak tobie wody pachnace sa potrzebne,to juz staroscia zalatuje.
        Dziewczyna i ryba,sa najlepsze z wody.

        > Jak juz pisze do Ciebie to cos pamietam ze mi proponowales zaopiekowanie sie
        > moimi pieniedzmi jako finansowy zongler grajac na DOWnie, prawda?

        Absolutnie nieprawda i to z kilku powodow.
        1-Po pierwsze,to ty jestes goly i wesoly i nawet po prowiant jezdzisz do mamusi
        w weekend.
        2-Ja ze swojakami jak ty biznesow nie robie.
        3-Przeciez ty Jorl masz caly kapital w jednej kieszeni.

        > Nie wiem
        > teraz dokladnie gdzie wtedy on byl, ale cos mi sie wydaje ze tylko Ty bys na
        > moich pieniadzach zarobil. Prowizje.
        > A widzisz, moja Mama poznanianka zawsze mnie przed chciwoscia ostrzegala. I
        > twierdzila "ze chciwy dwa razy traci".
        > I slusznie.

        P.S.W dalszym ciagu suszone grzyby i kabanosy mamcia dla ciebie szykuje na
        przyjazdy?
        • Gość: JOrl Re: MACIEJu IP: *.halo.provector.pl 13.08.04, 19:35
          maksimum napisał:

          > Starzejesz sie Jorl.
          > Nie ma to jak na swiezym powietrzu,na stojaco.
          > Bo jak tobie wody pachnace sa potrzebne,to juz staroscia zalatuje.
          > Dziewczyna i ryba,sa najlepsze z wody.

          starzejemy sie wszyscy MACIEJu, i jestem przekonany ze nawet w Kraju
          Nieograniczonych Mozliwosci tez!
          Przy takich pozycjach nie ma sie tego z dziewczyny co mozna miec. Wole swoje
          metody.

          > Absolutnie nieprawda i to z kilku powodow.
          > 1-Po pierwsze,to ty jestes goly i wesoly i nawet po prowiant jezdzisz do
          mamusi
          >
          > w weekend.
          > 2-Ja ze swojakami jak ty biznesow nie robie.
          > 3-Przeciez ty Jorl masz caly kapital w jednej kieszeni.

          Za stary jestem aby miec jeszcze Mame. A ze mieszkam sam, jadam w kantynie w
          pracy to i moje potrzeby na kabanosy z Polski sa ograniczone.
          Ale z Polski biore co innego. I duzo lepszego jak jakies zarcie.
          Fakt, kosztuje ale warto. Wlasnie siedze w kawiarni internetowej bo mam chwile
          czasu. Czekajac na dziewczyne. O 20.

          Moj kapital MACIEJu jest nie w kieszeni tylko w glowie. Zreszta ja mowie, ze
          najlepsza czesc mojego ciala to mozg. Dziewczynom. Moze czasami smutne, ale ja
          prawdomowny.
          Pozdrowienia

    • Gość: hubert John Gray, hedonic i boom gospodarczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 08:33
      powróćmy zatem do meritum.
      naczytałem się waszych tu postów i aż dziw bierze że nie możecie znaleźć lini
      porozumienia (uniwersalną metodą stosowaną od zarania dziejów, niekoniecznie
      godną pielęgnowania jest obrzucanie się błotem).
      ja mieszkam na zamojskiej prowincji i może nie robię kasy w stanach ale swój
      rozum i wykształcenie mam. nie całkiem przypadkowo natknąłem się niedawno na
      artykuł z ReS Publiki będącego fragmentem książki J. Graya:

      " Amerykańska koniunktura gospodarcza z końca ubiegłego wieku okazała się
      klasycznym humbugiem. Jedyną nowością był jego rozmiar. Ta większa niż
      kiedykolwiek, sztucznie napompowana koniunktura zawdzięczała swoje istnienie
      ogromnej ilości taniego kredytu i napływowi kapitału z zagranicy.

      Atrakcyjność inwestowania w gospodarkę amerykańską wynikała po części z
      przekonania, że Stany Zjednoczone osiągnęły wysoki, trwały wzrost wydajności.
      Jednak dowody na poparcie tego przekonania są bardzo wątpliwe. Amerykańskie
      statystyki gospodarcze korzystają z metody znanej jako księgowość hedonistyczna
      (hedonic accounting), która przymyka oko na zmiany jakości wytwarzanych dóbr.

      Efektem stosowania tej metody jest zawyżanie amerykańskiej wydajności. Wzrost
      wydajności, o którym piszą publicyści Nowej Ery, może być niemal w całości
      wynikiem tego sposobu księgowania. Jak ujął to jeden z brytyjskich
      obserwatorów: "Efekt stosowania księgowości hedonistycznej jest taki, że
      oficjalny wzrost PKB Stanów Zjednoczonych przekracza wzrost rzeczywisty o pół
      procenta rocznie. Ta różnica, wynikająca ze specyficznego sposobu księgowania,
      w znacznym stopniu odpowiada za "cudowny" wzrost wydajności, który wciąż
      zachwyca wyznawców nowej ekonomii".

      O krótkotrwałym charakterze amerykańskiego boomu gospodarczego zadecydował
      jeszcze jeden czynnik. Otóż rozpowszechnione przekonanie, iż cykl
      koniunkturalny przestał obowiązywać, sprawiło, że dał on o sobie znać ze
      zdwojoną siłą. Wiara inwestorów w to, że banki centralne zdołały uwolnić się od
      ograniczeń cyklu gospodarczego, jest nieomylnym znakiem, iż zbliża się poważny
      kryzys. Rynki finansowe nie są samoregulującymi się systemami. Jak wykazali
      Hyman Minsky i George Soros, rynki są ze swej istoty niestabilne - najbardziej
      zaś wówczas, gdy panuje przekonanie o ich stabilności.

      Zagraniczni kapitaliści dali się uwieść wyjątkowo kreatywnym metodom
      rachunkowym oraz statystykom wydajności przypominającym te fabrykowane za
      czasów sowieckich, i zainwestowali w cud gospodarczy, który najprawdopodobniej
      nigdy nie miał miejsca. Sytuacja zawsze była bardzo niestabilna. Gdy po
      bankructwie koncernu energetycznego Enron spadło zaufanie do standardów
      amerykańskiej rachunkowości, jedno z głównych źródeł "amerykańskiego cudu
      gospodarczego" - napływ zagranicznego kapitału - stanęło pod znakiem
      zapytania."

      Wskutek łatwego do przewidzenia kaprysu fortuny Stany Zjednoczone znalazły się
      na łasce tegoż systemu wolnego przepływu kapitału, który narzuciły światu w
      latach dziewięćdziesiątych. Destabilizacja wywołana przez tak zwany kryzys
      azjatycki oraz niewywiązanie się Rosji ze spłaty długu zagranicznego dotarła do
      epicentrum globalnego wolnego rynku. W efekcie będziemy świadkami globalnych
      zakłóceń gospodarczych, które pociągnął za sobą konsekwencje o charakterze
      geopolitycznym"

      całość jest o wiele bardziej interesująca i dostępna pod aresem
      respublica.onet.pl/1143920,artykul.html
      polecam również kilka innych artykułów zwłaszcza tych dotyczących globalizacji
      i wolngo handlu tejże Res Publiki.

      pozdrawiam JOrla
      hubert
      • viper39 Re: John Gray, hedonic i boom gospodarczy 10.08.04, 14:36
        Gość portalu: hubert napisał(a):
        > artykuł z ReS Publiki będącego fragmentem książki J. Graya:

        czy wiesz kto on jest i jakie ma poglady? i czy wiesz dlaczego napisal tak a
        nie inaczej? jak odpowiesz sobie na to pytanie bedziesz wiedzial jak daleko
        siega twoja wiedza i wyksztalcenie.

        >Jak wykazali > Hyman Minsky i George Soros, rynki są ze swej istoty
        >niestabilne - najbardziej > zaś wówczas, gdy panuje przekonanie o ich
        >stabilności.

        czy wiesz kto to jest soros? czy wiesz kto to jest minsky? wiesz jak soros
        zrobil fortune? wiesz jakie machloje zrobil? wiesz dlaczego sorosem interesuje
        sie urzad i federalny (fbi) i urzad podatkowy? tak tobie podpowiadam, bo gosc
        walczy w tewj chwili przeciwko bushowi majac nadzieje ze burdel demokratow
        uchroni go przed wymiarem sprawiedliwosci.

        co do amerykanskiej tworczej ksiegowosci, to w usa dobieraja sie do dupy tym
        ktorzy takie rzeczy robia, przypoomne ze pare osob juz siedzi inne czekaja na
        rozprawy lub na wyroki.
        czego nie mozna powiedziec o EU czy polsce, czyrak stary aferzysta, kohl
        zamieszany w afery... itd...
        nie ma ludzi czystych w polityce i krytykowac mozna kazdego, a standard
        okreslany jest mniejszym zlem i mniejszym przekretem

        • Gość: Kagan Re: John Gray, hedonic i boom gospodarczy IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.08.04, 08:44
          USA powstaly na bazie Holocaustu Indian i wielkich oszustw finasowo-podatkowych
          Morganow czy innych Rockefellerow. Szef Enronu siedzi zas tylko dla tego, ze
          sie nie chcial podzielic zyskami z oszustw z reszta elity finasowej i wysokimi
          urzednikami, a nie dla tego, ze byl oszustem. Kapitalizm polega na oszustwie i
          wyzysku, wiec gdyby wsadzali w USA za nieuczciwosc, to gospodarka by sie tam od
          razu zalamala... Tylko w Europie jest mozliwe, aby byli ministrowie siedzieli
          za kratkami za machlojki...
      • Gość: Kagan Re: John Gray, hedonic i boom gospodarczy IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.08.04, 08:56
        Dzieki za ciekawy link i kolejne slowa prawdy na tym watku... :) Nikt bowiem
        nie zna rynku tak dobrze, jak czolowi spekulanci typu Sorosa, ktorzy sie coraz
        bardziej boja o los swych niezbyt uczciwie zdobytych fortun...
        • Gość: Borek Karykatura prawde ci powie... IP: *.g.pppool.de 12.08.04, 00:02
          Najpierw kilkuletnia pijacka,dolarowa orgia,finansowana przez swiat.
          Rozsadni ostrzegali zeby nieco pohamowac,odwiedzic anonimowych alkoholikow ;-)

          www.cartoonweb.com/images/accounting/accounting17.gif
          A teraz belkot na kacu o zdrowych fundamentach,za parawanem z pazdzieza.:-))

          www.cartoonweb.com/images/accounting/accounting12.gif

          • Gość: kagan Re: Karykatura prawde ci powie... IP: *.lib.unimelb.edu.au 13.08.04, 05:04
            Nie tylko karykatura...
            For Years - They Borrowed The Difference:
            The income that Americans reported to the government shrank for two consecutive
            years after 2000, according to the latest data from the Internal Revenue
            Service (IRS). Total adjusted gross income on US tax returns fell 5.1 percent
            to slightly more than $US 6 TRILLION in 2002 from $US 6.35 TRILLION in 2000.
            Adjusted for inflation, the income of all Americans fell 9.2
            percent from 2000 to 2002 according to the very latest IRS data.
            Americans compensated for that fall in income by massive personal borrowings,
            assisted by the Fed's interest rates cuts. But now, the writing is on the wall.
            The US consumer/borrower is tapped out and is being hit by climbing prices on
            everything from oil to imports of all descriptions.
            The US consumer Price Index (CPI) for June was up 0.3 percent, more than
            expected. Consumer prices have been rising at an annual rate of 4.9 percent in
            the last six months. Since wages have been rising at only 2.6 percent, it's not
            surprising that retail sales were weak in June.
            Here comes the economic clincher. Total US credit market debt (government,
            corporate, and individual) is $37.1 TRILLION. Debt is over 300% of GDP and
            still growing. Total credit market debt had reached 260% of GDP in 1929 on the
            eve of the Great Depression. Today, US total credit market debt has doubled
            over the past five years. The US Treasury Department has reported that there
            are $44 TRILLION in unfunded liabilities in the "Entitlement Programs". That
            alone is more than the net worth in the country. Added up, funded and unfunded
            US liabilities come to $US 81.1 TRILLION. The US net international debt
            position to the rest of the world stood as of March 31 at $US 5.2 TRILLION.
            Clearly, the USA is tapped out. It is running on empty momentum.
            From: "The Global Report" 2004 - The Privateer market letter
            • Gość: Kagan Re: Karykatura prawde ci powie... IP: *.lib.unimelb.edu.au 13.08.04, 05:21
              W USA tez potanieja
              Autor: Gość: Antypod IP: *.nsw.bigpond.net.au
              Data: 13.08.2004 05:03
              Spec amerykanski Richard Russell:
              By the way, I also believe that housing is very vulnerable. Generational low
              interest rates have moved two-thirds of American families into their own homes.
              It's a bubble waiting to burst. People don't realize that when they buy a house
              it's going to cost them 10 percent a year to carry that house.
              I see people here in Southern California buying one million, two million and
              three million dollar homes. These people don't realize that it's going to cost
              them in the hundreds of thousands of dollars to carry these million-dollar
              homes. In the end, many of these "good-time buyers" will lose their homes. The
              housing bubble will burst, and the homes that people stood in line to buy
    • Gość: JOrl Niemcy cz. I IP: *.dip.t-dialin.net 15.08.04, 23:48
      Jakis slabomyslacy na tym forum napisal wlasnie o Polakozercach w Niemczech.
      Przytaczajac artykul z prymitywnego pisemka "Wprost".
      Pozwole sobie skomentowac. Ten artykul naturalnie. A nie wypociny vipera.

      Pierwszy przypadek z Wprost
      Cytacik:
      >Prawo do "swobodnego posługiwania się językiem ojczystym w życiu prywatnym i
      >publicznym", zapisane w traktacie polsko-niemieckim z 1991 r., jest w
      >Republice Federalnej >Niemiec - w odniesieniu do Polaków - nagminnie łamane. -
      >Przyjechałem do Niemiec z nadzieją na lepszą przyszłość - mówi "Wprost"
      >Wojciech Pomorski, który był jednym z ostatnich emigrantów z PRL. Gdy 12 lipca
      >1989 r. wsiadł do pociągu w Bytowie, miał w kieszeni bilet w jedną stronę. Na
      >początku wszystko układało się dobrze. Państwo niemieckie zapewniło mu dach
      >nad głową i utrzymanie, zaczął chodzić na kursy dokształcające.

      Jednoznacznie wynika ze Pomorski nie byl emigrantem, a Aussiedlerem. Mial bilet
      w jedna strone, Niemcy lozyly na kursy. Nie byl zonaty czyli on sam musial miec
      pochodzenie niemieckie (jakby mial zone z pochodzeniem niemieckim to moglby
      faktycznie tez miec taki status bedac Polakiem ). MUSIAL sie zadeklarowac jako
      Niemiec. Udowodnic ze ma przodkow Niemcow. Inaczej nie szlo. Tez
      najprawdopodobniej mial w Niemczech zmienione imie z Wojciech na Adalbert. A
      nie jak "Wprost" pisze. Naturalnie wolno mu bylo pozostawic sobie paszport
      polski. Z Wojciechem.

      Jak sie zapisal na psa to powinien tak szczekac!

      Dalej o nim. Nie mial zawodu bo Germanistyka w Niemczech to nie zawod. Tutaj
      kazdy umie po niemiecku. Widac tez, ze wisial na moich podatkach bo sie zapewne
      duzo doksztalcal. Zapewne z bardzo mizernymi rezultatami. Cos mam wrazenie ze
      Finanzamt tlumaczyl mi kiedys ze mi tyle pieniedzy zabiera bo niejaki Adalbert
      P. (?) ciagle sie doksztalca.
      Czyli zostal bez zawodu. Ale co "Wprost" pisze o jego zawodzie?

      Cytacik:
      >Pracował jako menedżer w firmie budowlanej.
      Zwracam uwage ze tu czasownik jest uzyty w czasie PRZESZLYM.

      Jako ze nie mial zawodu zapewne jego menadzerowanie bylo temu odpowiadajace.
      Sadze ze jak wielu takich niedorobionych "fachowcow" z Polski "dziala" w
      licznym "polswiatku" budowlanym polegajacym na tym ze "Polacy" w Niemczech
      korzystaja z taniej sily roboczej w postaci Polakow z Polski pracujacych w
      Niemczech na czarno. Ale jednoznacznie, raz malo zarabial, a dwa siedzial i pil
      z Polakami. Przedstawial soba zalosny i popularny w Niemczech widok nieudanej
      asymilacji. I mysle ze tez sie dalej podwiesza na moich pieniadzach.
      Bedac "menadzerem"
      Wiec i nic dziwnego ze potwierdzal czesta opinie o Polakach. Oczywiscie darl
      morde, ze nie udaje mu sie bo SSmani itp.
      I nic dziwnego, ze zona w koncu miala go dosc.
      Nastepna sprawa to te "rozmowy po polsku" z corkami. Tutaj nie wiem czy
      naprawde sad moze tak postanowic. Nie bede tez tego sprawdzal. Ale wiem, ze jak
      nie ma podstaw prawnych to sad cos takiego NIE moze postanowic. Ale podpada mi
      ze od poczatku mogl sie spotykac z corkami tylko w obecnosci pracownika sluzb
      socjalnych.

      Cytacik:
      >Po czterech miesiącach całkowitego braku kontaktu ojca z dziećmi hamburski sąd
      >rodzinny zezwolił Pomorskiemu na spotkania z córkami raz na dwa tygodnie przez
      >dwie godziny, ale tylko pod nadzorem osoby delegowanej przez Urząd ds.
      >Młodzieży (Jugendamt) i pod warunkiem, że nie będzie rozmawiał z córkami po
      >polsku.

      Jesli cos takiego naprawde bylo to MUSI to swiadczyc o tym ze nasz Adalbert byl
      w oczach sadu osobnikiem dosyc nedznawym. Bo sad patrzy naprawde na dobro
      dziecka. I jakby przyszedl porzadnie ubrany, dobrze zarabiajacy facet, to by
      sad NAPEWNO dal mu prawo widzenia corek. I to czesciej jak tu pisza. I
      bez "opieki" urzedu. Ja napewno bym to uzyskal. "Wprost" ominelo tutaj
      wstydliwie kwestie alimentow Adalberta na dzieci. I jak taki menadzer to i na
      zone. Uwazam ze po prostu NIE placi. Bo mysle ze "Wprost" by napisalo "Adalber
      placi miesiecznie np. 800 Euro alimentow ale sad mu nie daje widzen".
      Czyli nalezy do "ojczulkow" z pustymi kieszeniami. Powinien pojsc siedziec i
      praca w wiezieniu na alimenty zarabiac.
      Cdn
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka