Dodaj do ulubionych

Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie s...

    • Gość: gość a co na to sanepid?? pracownik biurowy na dziale IP: *.7.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 03.09.10, 16:59
      spożywczym?!? przecież taki pracownik nie ma badań epidemiologicznych!
    • sselrats Hanba - pracowac kaza 03.09.10, 16:59
      Napewno w umowie o prace jest to uwzglednione - chociazby jako "inne obowiazki". Jak sie nie
      podoba, to zapraszamy do budzetowki - tu praca nie treba sie hanbic.
      • Gość: xxx Re: Hanba - pracowac kaza IP: *.kalisz.mm.pl 03.09.10, 17:17
        INNE obowiązki to nie znaczy, że pracodawca może wszystko. Jak Twój szef każe Ci
        skoczyć z okna, to skoczysz bo masz w umowie wykonywanie poleceń?
        • sselrats Re: Hanba - pracowac kaza 03.09.10, 18:25
          Nie wiem czy zrozumiesz, ale skakanie z okna nie jest czyimkolwiek obowiazkiem w sklepie.
          Oczywiscie, ze pracodawca nie moze wszystkiego. Ale o skakaniu z okna nie bylo mowy w artykule.
    • Gość: HA Guz gardzi sprzątczami! IP: *.elk.mm.pl 03.09.10, 19:19
      "To poniżanie pracownika, upodlenie, pokazanie, że jest niczym, że jest na posyłki. Załóżmy, że
      będzie ktoś miał przygotowanie do wykonywania obowiązków zgodnych z ukończonymi studiami,
      kwalifikacjami, a szef każe mu kible sprzatać"
      towarzyszu Guz, sprzątac kible to żadna ujma, sam to robię. Nie bądź taki panisko, burżyju
      związkowy, darmozjadzie!
    • Gość: xxx Ale w artykule nie chodzi o posiadanie wyższego wy IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.09.10, 20:00
      ALE W ARTYKULE NIE CHODZI O POSIADANIE WYŻSZEGO WYKSZTAŁCENIA I PRACĘ FIZYCZNĄ!
      Chodzi o szacunek i podejście do pracownika - do człowieka. Bez przesady, żeby człowiek był do
      wszystkiego.
      Wyobrażacie sobie murarza, który stawia dom: przychodzi do pracy -rozrbia zaprawę, zaczyna
      murować i nagle dzwoni telefon -właściciel każe mu wyplewić ogródek. Ok. Zrobił - wraca do pracy.
      Muruje godzinę i znowu telefon -idź przytnij drzewa. Poszedł, zrobił. Wraca do pracy, znowu rozrabia
      zaprawę bo tamta już się do niczego nie nadaje... Zaczyna murować i znowu telefon... Mnie by szlag
      jasny trafił.
      Obojętnie czy jest się wezwanym na trzy minuty, czy na godzinę -to rozbija pracę i nie pozwala żeby
      dobrze wykonywać swoje obowiązki.
      Ale my Polacy jesteśmy właśnie takim narodem "jeleni". Dajemy się wykorzystywać i pozwalamy
      pracodawcą na zbyt dużo.
      • dyktator_bolandy Re: Ale w artykule nie chodzi o posiadanie wyższe 04.09.10, 09:28
        w artykule chodzi o to, ze pracodawca wymaga pracy która jest potrzebna zakładowi, a nie
        lansowania w żakietach i garniakach, a jak komus nie odpowiada, to wypad, lenie.
    • Gość: real-owiec Re: Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.10, 11:21
      to jest oszczędzanie kosztem ludzi -> podwyżek dać nie chcą, podczas gdy dyrektorzy zarabiają po
      kilkanaście tysięcy miesięcznie (delikatnie licząc), zadań przybywa, a kiedy ich zrobić nie ma...
      a co do wypowiedzi p. Piotra to z całym szacunkiem, ale nawet jego własna firma nie potrafi
      zapewnić pracowników zgodnie ze zwiększonym zapotrzebowaniem ze strony klientów - prosty
      przykład w dni powszednie (ruch przeciętny) cursor daje obsadę 4 ludzi w ciągu dnia gdy wystarcza
      2óch, w weekendy gdy ludzi zwyczajowo jest więcej z cursora przychodzą dwie osoby, które mają
      obsłużyć trzy razy więcej klientów...
      gratulacje
    • desperate_m Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie s... 04.09.10, 11:34
      Ja też jestem taką "Panią Ewą". Pracuję w tesco o kilka lat dłużej od niej i w przeciwieństwie do
      większości osób wypowiadających się na tym forum, rozumiem i znam problem od podszewki.
      Obowiązki towarowania i obsługiwania kasy (na razie tylko tyle...) nie są wpisane w umowę o pracę
      tylko w zakres obowiązków. W umowie dalej figuruje "dumne" specjalista ds. personalnych i płac...
      Zainteresowanym problematyką korespondowania ze sobą nazwy stanowiska i zakresu obowiązków
      polecam artykuł z 25.08.2010, który ukazał się na portalu inforu:
      kadry.infor.pl/kadry/indywidualne_prawo_pracy/odpowiedzialnosc_prawa_i_obowiazki/porady/443473,zadania_niezwiazane_z_zakresem_obowiazkow_pracownika.html
      Ponadto chciałam dodać, że wynagrodzenie w dziale personalnym nawet w przybliżeniu nie jest 4x
      większe od wynagrodzenia kasjerki. Jeśli ktoś nie wierzy to zachęcam do udania się na rozmowę
      kwalifikacyjną na takie stanowisko. Zostanie mu zaproponowane wynagrodzenie, przy sprzyjających
      okolicznościach, o kilkaset zł brutto wyższe od pensji kasjerki... Nie szafuję wyższym
      wykształceniem, poczuciem poniżenia i wykorzystywania. Chodzi mi tylko o zdrowy rozsądek i
      zasadę żeby każdy robił to, co do niego należy. Nie bronię się przed pomocą "na sklepie" (to taki
      branżowy żargon gwoli wyjaśnienia wrażliwym na poprawną polszczyznę) ale pomoc w razie nagłej i
      palącej potrzeby jest czymś różnym od świętego obowiązku spędzenia godziny między półkami i
      udawania się do obsługiwania kasy na każde wezwanie. Raz przeszkodzi mi to w piciu herbatki i
      gapieniu się w monitor a raz przy wykonywaniu raportu płacowego, urlopowego, wystawianiu
      zaświadczenia, druku Z-3 lub ZUA.
      Zarząd, który raz w roku przez tydzień pomaga w sklepie jest akurat słabym sposobem
      zmotywowania mnie abym to samo robiła przez kilka godzin dziennie (przy ich wynagrodzeniu mogę
      robić to przez tydzień co m-c :-) Tym bardziej, że przed taką "wizytą" sklep jest wypieszczany i
      doprowadzany do takiego porządku, że praca wtedy, to czysta przyjemność :-) Ponadto dla
      zarządu spotkanie się twarzą w twarz z codziennymi problemami operacyjnymi to bardzo cenne
      doświadczenie przy późniejszym zarządzaniu. Ja bez tej specjalistycznej wiedzy jestem nadal zdolna
      do dobrego wykonywania moich obowiązków bez ujmy dla funkcjonowania sklepu i sieci...
    • tofik321 Nowy zawód: multiskiler. Księgowi na życzenie s... 04.09.10, 19:13
      ja pracuję przy obsłudze klienta i jak inni też jestem multiskilerem. Efekt jest taki, że wiedza, którą
      trzeba ogarnąć jest tak ogromna, że praktycznie nic nie robi się tak do końca dobrze i nigdy nie
      jest się z wiedzą na bieżąco, nie ma nawet czasu przeczytać maili. A wiele rzeczy zmienia się z dnia
      na dzień. Jest to stresujące, zwłaszcza gdy klient jest bardziej zorientowany lub zainteresowany
      ofertą. A monitoring jest bezlitosny i nikogo nie obchodzi, że nigdy na nic nie ma czasu, wszyscy
      muszą wszystko wiedzieć i używać dokładnie takich słów jakie obowiązują na chwilę obecną w
      procedurze. Na tym polega właśnie multiskilowość, czyli że jest się od wszystkiego, czyli od niczego.
    • Gość: Racjonalista Absurd goni absurd. Polska to chory kraj. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.10, 20:47
      Nie chodzi tutaj o to, że gryzipiórek sobie ubrudzi rączki czy inne tego typu kretyńskie stwierdzenia.
      Po komentarzach widzę, że większość osób, które komentują artykuł to fizole i tłumoki, którzy czerpią
      chorą satysfakcję z tego, że pracownik umysłowy zostaje skierowany do pracy fizycznej, chociaż nie
      został do tego przygotowany w jakikolwiek sposób.

      Problem w tym, że ktoś na jeszcze wyższym stanowisku nie umie należycie wykonać swojej pracy, za
      którą bierze ciężkie pieniądze i nie potrafi należycie zaplanować zatrudnienia w takim hipermarkecie.
      Jeśli kadrowa ma za mało pracy to należy zredukować jej etat o połowę. A jak brakuje kasjerów czy
      magazynierów to trzeba zaplanować odpowiednią ich ilość. Ale jeśli kadrowa idzie na kasę, albo do
      magazynu to kto ma pomóc dyrektorowi/ mangerowi w planowaniu zatrudnienia?!

      Inna sprawa to to, że wyniki pracy umysłowej często nie są tak namacalne jak rozładowanie dwóch
      palet towarów, albo obsługa kilkuset klientów na kasie. Potrzeba wtedy wysilić na chwilę szare
      komórki, żeby chcieć i potrafić wczuć się w specyfikę i odpowiedzialność pracy na stanowiskach
      biurowych. Ale to widać nie przychodzi już z taką łatwością. A już w ogóle co osoby z kiepskim
      wykształceniem (a takich wielu pracuje na najniższym szczeblu) mogą wiedzieć o pracy w kadrach, księgowości czy na innych stanowiskach biurowych?! Wydaje im się tylko, że gryzipiórek płacze, bo
      musi trochę pofizolować. Bo nie pomyśli przecież, o tym, że jak gryzipórek zamiast rozliczać wypłaty,
      dostawy, podatki itp. pójdzie rozładowywać palety, albo na kasę to może zawali swoją robotę biurową
      i zostanie wywalony na bruk za niedopełnienie obowiązków. Dziwne jest tylko, że na wysokich
      stanowiskach pracują ludzie, którzy tego nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć.

      Potem menedżerowie wysokiego szczebla, którzy są za takie idiotyczne działania odpowiedzialni są
      niezauważalni w sprawie, bo kto chciałbym się przyznać do autorstwa czegoś tak kretyńskiego jak
      "multiskilerzy". Natomiast problemy "społeczne" tym spowodowane ich nie interesują, bo oni potem
      patrzą na abstrakcyjne raporty z cyferkami, np. o ile poprawili wynik finansowy.

      I niech jakieś pacany nie podają tutaj znowu przykładów jakiś małych firm czy sklepików, gdzie
      rzeczywiście tak jest i być musi, że pracownik robi wiele rzeczy nie związanych bezpośrednio z jego
      obowiązkami. Bo tam chodzi po prostu się nie opłaca zatrudniać na cały etat dajmy na to kadrowego
      odpowiedzialnego za zasoby ludzkie w liczbie kilku osób. Albo sprzątaczki do małego sklepu, którego
      ogarnięcie zajmuje pół godziny.
      Ale jeśli mowa o hipermarkecie, w którym pracuje 200 osób, a powinno pracować 400 czy 500 to tak
      czy inaczej kadrowa ma się z czym uwijać. I nikt pewnie jej nie pyta czy jest w stanie wykonać swoją
      pracę na czas, ani nie przyśle jej żadnego fizola z sali czy magazynu, albo sprzątaczki do pomocy z
      listami płac, albo umowami często zmieniających się pracowników.

      Z której strony by na to nie patrzeć absurd goni absurd i tak być nie powinno.
      • nina.11 Re: Absurd goni absurd. Polska to chory kraj. 05.09.10, 22:47
        Pracuję w Tesco na takim samym stanowisku jak Pani Ewa. Również mam ukończone studia wyższe
        ale nie ma to najmniejszego znaczenia.
        Firma i ludzie "tam u góry" może i mają dobre pomysły na jednoczenie i nie dzielenie zespołu ale tego
        typu procedury w rzeczywistości są nagminnie wykorzystywane. W codziennej pracy kilka razy dziennie
        jesteśmy odrywne od swoich obowiązków i wzywane jako ta "doraźna", "chwilowa" pomoc. Czasem
        rozładowanie kolejek trwa dwie minuty, czasem godzinę... Od jakiegoś czasu cały jeden dzień w
        tygodniu wykonuję pracę tylko "sklepową". Pod względem moich "chęci" - nie ma problemu. Bowiem
        nie chodzi o to, że ja nie chcę chodzić pracować "na sklepie" czy "na kasach", że "korona mi z głowy
        spada", że to dla mnie ujma i obraza majestatu, że wykształconemu i umysłowemu ciężko jest ruszyć
        dupę i pracować fizycznie...
        Szczerze, to często wolę pójść do dziewczyn na sklep: posłuchać plotek, dowiedzieć się o aktualnych
        promocjach i wyprzedażach, posiedzieć na magazynie gdzie nikt mnie nie pogania i nie mam presji
        czasu...
        Tylko najgorsze jest poczucie rosnących zaległości, tego że moja praca jest wykonywana na pół
        gwizdka, że kupa papierów na moim biurku rośnie a nie maleje,... że później głównie z tego będę
        rozliczana. :/ I tyle. Ja nie mam czasu, żeby wyprowadzić swoje papiery, żeby wszystko zrobić w
        terminie, żeby nie mieć zaległości... a o poczytaniu fachowej prasy czy przepisów mogę pomarzyć (i
        wiedzę nadrabiam w domu). To jest najgorsze.
        Ogólnie praca w Tesco nie jest łatwa - obojętnie czy jest się zatrudnionym na stanowisku fizycznym,
        czy umysłowym. Redukuje się etaty, nie zatrudnia nowych osób. Z ponad 300 osób zatrudnionych
        (jeszcze kilka lat wcześniej) w moim sklepie zostało 220 - a charakter pracy i liczba zadań pozostała
        niezmienna. Robi się za trzech ale nie ma się przeczucie, że praca jest wykonana dobrze - bo nie jest.
        Gdzieś zawsze się coś nawali, gdzieś zawsze są niedociągnięcia i to poczucie że coś jest nie tak.
        • azoorek Re: Absurd goni absurd. Polska to chory kraj. 18.09.10, 00:19
          też jestem pracownikiem Tesco na dokładnie takim samym stanowisku. I podpisuje sie pod opinią koleżanki. W tej chwili robię juz nadgodziny za które mi nikt nie płaci, bo nieoficjalnie firma nie płaci nadgodzin (w rzeczywistości dotyczy to głównie administracji, bo nawet seniorzy sobie rozliczaja nadgodziny). Nie wyrabiam sie z niczym, a zasuwam jak mały samochodzik. Praca wymaga skupienia, bo bedę rozliczany przez pracownika i inspekcję. I płakać mi sie chce, kiedy sobie pomyslę, że moja praca leży odłogiem, a ja muszę w tym czasie pracować na sklepie, bo mojej pracy nikt mi nie zrobi, chociazby ze względu na dostep do danych personalnych pracowników. Dziewię się tylko poprzedniczce, że pracuje tam kilka lat, bo ja planuję, że jak tylko nabiorę więcej doswiadczenia, to zaraz czmychne z Tesco, bo szkoda mojego życia. I niestety pensje personalnych sa prawie takie same jak kasjerek. I tak też ta firma traktuje ten dział.
          • Gość: adam Re: Absurd goni absurd. Polska to chory kraj. IP: *.home.aster.pl 18.09.10, 09:43
            pracuje w Tesco w administracji, w duzym sklepie- w dużej części pracują tam osoby o niskich kwalifikacjach, którzy dzieki wewnętrzym awansom dopchali sie do kierowniczych funkcji. Czasami jest to żenada, bo te osoby mają problem z ortografią, liczeniem, a jedyne co maja, to twardy tyłek i dobry bicz do poganiania pracowników. Wcześniej pracowałem w innej firmie i jak widzę, jak kierownik wykonuję rzeczy, które w mojej poprzedniej firmie wykonywały asystentki, to mi się śmiać chce.
    • tornson "Jak się nie podoba to niech zmieni pracę". 06.09.10, 15:46
      zna ktoś bardziej debilny i infantylny argument??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka